Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 427 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x
  1. Bogactwo: 1
  2. Bohaterstwo: 1
  3. Burza: 1
  4. Córka: 1
  5. Handel: 1
  6. Kobieta: 1 2 3 4 5
  7. Koń: 1
  8. Kot: 1
  9. Małżeństwo: 1 2 3 4 5
  10. Matka: 1
  11. Mąż: 1 2
  12. Mężczyzna: 1
  13. Miłość: 1 2 3
  14. Miłość niespełniona: 1
  15. Obyczaje: 1 2 3 4
  16. Pieniądz: 1
  17. Polowanie: 1
  18. Ptak: 1
  19. Samobójstwo: 1
  20. Urzędnik: 1
  21. Żona: 1

Informacja o dokonanych zmianach

I. Poprawiono błędy źródła: operaci > operacji; wrzastającym > wzrastającym; pię dziesiąt > pięćdziesiąt; moja córką > moją córką, sukcysje > sukcesje.

II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:

Zmiany leksykalne, w tym ortograficzne: spicruta > szpicruty; obowiązanym > zobowiązany; spróbójmy > spróbujmy; mięszając się > mieszając się; obowiązaną > zobowiązana; zmięszany > zmieszany; ah > ach; zgorżknieję > zgorzknieję, sukcessje > sukcesje; nonszalansyi > nonszalancji; dyskant > dyszkant; branzoletkę > bransoletkę; branzoletę > bransoletę; wytłómaczę > wytłumaczę; siedmnastu > siedemnastu; przejazdkę > przejażdżkę

Ubezdźwięcznienia: zkąd > skąd

Pisownia joty, np. kurtuazyi > kurtuazji; ironją > ironią; Dyonizy > Dionizy; lilija > lilia

Pisownia małą/wielką literą, np. pana Dobrodzieja > pana dobrodzieja; Oho! oho! > Oho! Oho!

Pisownia łączna/rozdzielna, np: nie mało > niemało; nie wiele > niewiele; w tém > wtem

Fleksja, np. meteora > meteoru; piorunu > pioruna; małem > małym

Składnia, np.:

obciera oczy od wody i błota > obciera oczy z wody i błota
jestem tak oczarowaną > jestem tak oczarowana
jesteś stronniczą > jesteś stronnicza
kto mi szkodę wróci > kto mi szkodę zwróci
z czułości całą całując ją > z czułości całując ją całą

Inne: np rozwinięcie skrotów w didaskaliach (n. s. > na stronie; gł. > głośno); zastąpienie: j. w. > mieszając się, j. w. > na stronie; p. g. > półgłosem; …! > !…

Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Adolf AbrahamowiczPo burzyFraszka w jednym akcie

przedstawiona po raz pierwszy na scenie lwowskiej w lutym 1882 r.

OSOBY:

  1. KANIKUŁA
  2. GERTRUDA, jego żona
  3. ZOFIA, ich córka
  4. EUFROZYNA, siostra Kanikuły
  5. ROZALIA, siostra Kanikuły
  6. DIONIZY
  7. RUMBALIŃSKI, notariusz
  8. WACŁAW, praktykant konceptowy
  9. JÓZEF, służący

Rzecz dzieje się w małym miasteczku.

Salonik, skromnie umeblowany

SCENA I

Wchodzi Kanikuła, z czerwonym parasolem, przemokły, za nim Dionizy.

KANIKUŁA

1

Józefie! Józefie! Do kroćset! Józefie!

szamocze parasolem tak, że obryzguje Dionizego

JÓZEF

wpada
2

Co się stało?

KANIKUŁA

3

Nie widzisz, cymbale? Cały przemokłem! Podaj szlafrok i gorącą herbatę.

JÓZEF

wychodząc
4

I po co to byłemu kupcowi udawać oficera od ułanów?

KANIKUŁA

5

Nie mam słów dla wyrażenia panu mojej wdzięczności.

DIONIZY

6

To było moim obowiązkiem.

obciera oczy z wody i błota

KANIKUŁA

7

Co? Pan płaczesz?

DIONIZY

8

Nie… ale jestem…

KANIKUŁA

9

Wzruszony? I ja także. Wyobraź pan sobie, co to za szalony pomysł: moje siostry, dwie stare panny, przysłały mi dziś, w dzień moich urodzin, konia wierzchowego… Taki pomysł mogą mieć jedynie stare panny.

DIONIZY

10

Wybacz! Panie te nie są tak stare… Bardzo zresztą przyjemne, słodycz serca, łagodność charakteru…

KANIKUŁA

11

To wszystko być może w łaskawych oczach pana, ale ja tego nie widzę. Lecz wracam do mojego opowiadania. Oprócz tego konia kuzynka moja przysłała mi ten stary czerwony parasol. Ma to być grat familijny mego pradziada… I wyobraź pan sobie, mnie, byłemu kupcowi, mieszczaninowi, zachciało się wyjechać. Niewiele namyślając się, zamiast szpicruty biorę parasol, wyjeżdżam. Szkapa ledwie się wlecze… Nagle… zrywa się burza, grzmoty, błyskawice… Otwieram to familijne straszydło…

otwiera parasol
12

…a tu, panie łaskawy, jak go spostrzeże mój wysłużony artylerzysta… staje, panie, dęba, aż mnie ciarki przechodzą!

naśladuje w komiczny sposób konia spłoszonego, stającego dęba

DIONIZY

usuwając się przed nacierającym na niego Kanikułą
13

Taki artylerzysta… proszę!

KANIKUŁA

14

Ano… wybrakowana szkapa kanonierska, na której jechałem, jak zacznie, panie, manewrować to przodem…

naśladuje jak wyżej

DIONIZY

15

To tyłem…

KANIKUŁA

16

Gromada trutniów, próżniaków, śmiejąc się, dokoła mnie oblega i wykrzykuje: „Hop! Ha! Hop! Ha!” Ja zaczynam czerwonym parasolem im grozić, koń jeszcze więcej szaleje, wtem… w tak okropnej chwili zjawiasz się pan z szybkością…

DIONIZY

17

Meteoru!

KANIKUŁA

czule
18

O tak! Meteoru, błyskawicy, pioruna! Zatrzymujesz moją szkapę, gromisz gamoniów i ocalasz mnie…

z rozczuleniem
19

Tak! Jestem drogiemu panu bardzo zobowiązany i niczego w tej chwili nie odmówiłbym.

DIONIZY

na stronie
20

Pomyślna sposobność. Spróbujmy, skorzystajmy z jego rozczulenia.

głośno
21

Szanowny panie! Niechwalący się, starałem się panu, o ile moje skromne siły na to pozwalały, być użyteczny. Nie wymawiając, broń Boże… wyrządziłem panu niejedną grzeczność z poświęceniem własnej osoby…

KANIKUŁA

ściskając go
22

O tak! Z poświęceniem, to prawda! Prowadząc konia przez całe miasto, zdjąłeś pan swoją pąsową krawatkę, ażeby go nie spłoszyć.

czule
23

Pan dla mnie szedłeś bez krawatki wobec tylu kobiet! Bez krawatki!…

ściska go

DIONIZY

24

Robiłem to w pewnych zamiarach… I tak…

KANIKUŁA

przerywa mu uściskami i patrząc z rozczuleniem na niego, mówi na stronie
25

Wiem już, jak się wywdzięczyć: poślę mu ćwiartkę cielęciny i cztery butelki wina węgierskiego.

DIONIZY

26

Niechwalący się, wówczas, kiedy pan byłeś jeszcze właścicielem korzennego sklepu, robiłem skuteczną reklamę pańskim hiszpańskim winom…

KANIKUŁA

na stronie
27

Przymawia się do hiszpańskiego wina, które darmo spija.

DIONIZY

28

Niechwalący się, udowodniłem to całemu miastu, iż pan należysz do drugiej, odrębnej rodziny Kanikułów, którzy są szlachcicami, herbu Doliwa.

KANIKUŁA

na stronie
29

Niemiły z tym wypominaniem.

DIONIZY

30

Nareszcie starałem się notariuszowi, który, że tak powiem…

KANIKUŁA

31

No, bez ceremonii, mów pan! Emabluje moją żonę?…

DIONIZY

32

Otóż w imieniu pańskim dałem notariuszowi do zrozumienia, ażeby zaprzestał tego nadskakiwania, ponieważ moja przyjaźń dla pana…

KANIKUŁA

na stronie
33

Truchleję. Z czym on w końcu wyjedzie?

DIONIZY

przybierając uroczystą postawę
34

Drogi panie! Już od roku szukałem chwili, w której mógłbym szczerze wyjawić panu zamiary, dla których w domu pana dobrodzieja tak często bywam. I nieraz, kiedy miałbym był[1] sposobność wypowiedzenia tego, co czuję, myśl, że nie dałem się jeszcze poznać dostatecznie, że nie pozyskałem zupełnego zaufania, wstrzymywała mnie od tak ważnego kroku. Dziś jednak w tak pięknej chwili, w której pan sam oświadczyłeś…

KANIKUŁA

35

Cóż ja oświadczyłem?

DIONIZY

36

Że niczego mi nie odmówisz…

pada na kolana

KANIKUŁA

37

Co pan robisz?

DIONIZY

38

Proszę o rękę córki pańskiej, panny Zofii!

KANIKUŁA

na stronie
39

A niech go diabli wezmą — tom się złapał!

głośno
40

Ależ, kochany panie! Tak niespodziewanie… tak nagle…

mieszając się
41

Nie sądziłem zresztą, że tego rodzaju żądanie… Pan mnie pojmujesz?… Ojciec… który jako ojciec…

DIONIZY

42

O! Pojmuję! Dla ojca, który ma jedynaczkę, taka chwila uroczysta… jest przejmująca… lecz wierzaj mi pan, niechwalący się, ja też jako ojciec… to jest chciałem powiedzieć jako… zięć, zdołam odpowiedzieć pańskim oczekiwaniom.

KANIKUŁA

na stronie
43

A to mi zajechał!

mieszając się
44

Otwarcie, z przykrością wyznać muszę panu, iż jako ojciec decydować tu nie mogę, lecz głównie moja żona, moja córka i… moje dwie siostry, które zrobiły zapisy dla mojej córki, pod warunkiem jeżeli w wyborze pójdę za ich radą. Nie łakomię się na te zapisy, ale jako ojciec, moja żona jako…

DIONIZY

na stronie
45

Więc będę musiał przejść przez alembik[2]… ciotek.

KANIKUŁA

na stronie
46

A tom się zagalopował niepotrzebnie!…

DIONIZY

47

Z siostrami pana dobrodzieja dawna łączy mnie znajomość i liczę, że będą mi przychylne.

KANIKUŁA

48

Kochany panie! Uprzedzam, że z nimi niełatwa sprawa. Mam spis oddalonych konkurentów, prowadzony przez moje siostry. Jest tam kilka znakomitości, dwóch lekarzy, jeden mecenas, jeden sędzia, kilku auskultantów[3]

DIONIZY

49

Dołożę wszelkich starań, ażeby ich sympatię zyskać, ale przede wszystkim liczę na pana.

KANIKUŁA

50

Moje siostry dziś przyjeżdżają, staraj się dać im bliżej poznać.

DIONIZY

51

Z żoną i z córką pana dobrodzieja mógłbym zaraz pomówić w tej sprawie.

KANIKUŁA

na stronie
52

Hm! Jak nagli! A niechże go!

głośno
53

Józefie! Józefie! Gdzie jest mój szlafrok?

SCENA II

Ciż, Józef
(wchodzi ze szlafrokiem)

JÓZEF

54

Proszę pana!

ubiera go
55

Czy podać herbatę?

KANIKUŁA

56

Później! Deszcz pada?

JÓZEF

57

Ustał.

KANIKUŁA

58

Wynieś parasol na ganek, żeby go wysuszyć i schowaj na wieczne czasy.

JÓZEF

zabiera parasol
59

Dobrze, panie!

DIONIZY

60

Drogi panie! Zechciej poprosić panie tutaj.

KANIKUŁA

61

Zaraz, zaraz,

na stronie
62

nieznośny!

do Józefa
63

Poproś moją żonę i córkę.

JÓZEF

64

Panie wyjechały na spacer.

KANIKUŁA

65

Co? W taką burzę? Krytym fiakrem[4]?

JÓZEF

66

Pan notariusz powiózł własnym ekwipażem[5].

KANIKUŁA

67

Co? Z notariuszem pojechały? Z notariuszem? Skąd notariusz wziął ekwipaż? Nie, moja żona nie ma taktu!

DIONIZY

68

Bez pańskiej opieki… z notariuszem!… W istocie to może w mieście wywołać… I tak nie brak już pogłosek…

KANIKUŁA

69

Co? Mówią już o tym?

DIONIZY

70

Na herbacie u poczmistrza słyszałem, jak poczmistrzowa robiła pewne złośliwe uwagi w tym względzie… ale ja ostro sfiksowałem[6] ją oczami, tak ostro, że zamilkła.

KANIKUŁA

71

Dziękuję panu!

DIONIZY

72

Jak będę pańskim zięciem, pierwszym moim obowiązkiem będzie notariusza wyprosić z tego domu.

KANIKUŁA

73

Nie taję się, że jestem zaniepokojony!

na stronie
74

Ale co z nim począć? On uważa się już za zięcia!

JÓZEF

wpada
75

Panie przyjechały!

KANIKUŁA

z gniewem
76

Dobrze! Pomówimy ze sobą!

DIONIZY

77

Nie unoś się pan, to gorzej!

SCENA III

Gertruda, Zofia, Rumbaliński, Wacław
wchodzą

GERTRUDA

78

Ach! Jakaż to okropna burza! Mógł być fatalny wypadek!

DIONIZY

79

Co, już wiecie? Pewnie całe miasto mówi już o tym?

GERTRUDA

80

O czym?

KANIKUŁA

81

Że omal z konia nie spadłem.

GERTRUDA

82

Nie! O tym nie wiemy.

KANIKUŁA

na stronie
83

Otóż macie, niepotrzebnie wypaplałem.

głośno
84

Mniejsza o to, ale pan Rumbaliński…

patrzy groźnie na niego

GERTRUDA

85

Pełen poświęcenia, nie mam słów dla wyrażenia mu mojej wdzięczności.

KANIKUŁA

86

Pan Rumbaliński za często się poświęca… Ale cóż to się stało?

RUMBALIŃSKI

87

Złego nic.

GERTRUDA

88

Ale mogło źle się zakończyć dla nas.

KANIKUŁA

89

Cóż takiego?

RUMBALIŃSKI

90

Pan Wacław spłoszył konie!

WACŁAW

szybko
91

Ale zaręczam panu dobrodziejowi!…

GERTRUDA

92

Wyobraź sobie, chciał nam konno obok powozu zrobić… Zawsze zapominam, jak się to mówi…

RUMBALIŃSKI

93

Fensterparade[7].

GERTRUDA

94

Aha! Tak jest, fensterparade

KANIKUŁA

zdziwiony bardzo
95

Koń, Urzędnik, ObyczajeJak to? Więc pan jako bezpłatny praktykant konceptowy trzymasz wierzchowca?

WACŁAW

96

A czyż ta posada ustawą rządową wzbrania jazdy konnej?

KANIKUŁA

97

Nie, ale… to jakiś feralny dzisiaj dzień dla wierzchowców.

RUMBALIŃSKI

98

Raczej dla jeźdźców…

WACŁAW

99

Zobaczywszy, że uprząż pękła, zbliżyłem się na koniu, ażeby…

DIONIZY

100

Uprząż zapewne kupiona na licytacji.

RUMBALIŃSKI

101

Mógłbyś pan być mniej dowcipnym.

GERTRUDA

102

Konie się tedy spłoszyły…

KANIKUŁA

na stronie
103

Tak jak mój koń.

GERTRUDA

104

Poczęły uciekać!…

KANIKUŁA

na stronie
105

Mój stał na miejscu i wierzgał.

GERTRUDA

106

BohaterstwoPan Rumbaliński z całą energią, a raczej z heroizmem właściwym notariuszom, rzuca się z kozła… chwyta konie…

KANIKUŁA

głośniej
107

Tak jak… Dionizy.

GERTRUDA

108

Ależ nie pan Dionizy, tylko pan Rumbaliński.

do Rumbalińskiego
109

Ach! Jestem tak oczarowana pańską energią. Tak dalece jestem mu zobowiązana, że niczego w tej chwili nie odmówiłabym drogiemu panu.

RUMBALIŃSKI

po cichu
110

Toteż spodziewam się przychylnej odpowiedzi co do córki pani…

KANIKUŁA

111

Oho, oho!

GERTRUDA

112

Cóż znaczy to: „Oho, oho!”? Cóż cię tak zadziwia?

KANIKUŁA

113

Mąż, Żona, ObyczajeTo, że nie pojmuję, jak mogłaś się zdecydować na podobną przejażdżkę.

GERTRUDA

114

Przejażdżka byłaby wcale przyjemna, gdyby nie pan Wacław, który konie spłoszył…

WACŁAW

115

Niech mi pani przebaczy, ale udowodnię, że…

KANIKUŁA

116

Nie o to mi chodzi, tylko że spacer bez mego przyzwolenia, bez mojej opieki, spacer w mojej nieobecności…

GERTRUDA

117

Panie Rumbaliński, nie zwracaj pan na to uwagi.

KANIKUŁA

118

Nieprawdaż, panie Dionizy?

DIONIZY

119

Ha, cóż robić? Pan notariusz, który często legalizuje, sam nie dość legalnie postępuje.

RUMBALIŃSKI

120

Raz już pana prosiłem, ażebyś w swoich słowach poskramiał się!…

DIONIZY

kłócąc się
121

A jeżeli mnie się podoba tak mówić?

RUMBALIŃSKI

122

Ale mnie się to nie podoba!

na stronie
123

Śmieszny rywal! Parodia kochanka!

patrzy na niego z pogardą

GERTRUDA

124

Panowie! Dziś urodziny mego męża…

KANIKUŁA

125

A! To fatalny dzień!

do Dionizego
126

Dobrze mu palnąłeś, dziękuję panu.

DIONIZY

127

Ja państwa pożegnam, jestem cokolwiek wzruszony, wzburzony! Moje nerwy! Pójdę na świeże powietrze, lecz za chwilę powrócę.

do Kanikuły
128

Mam pańskie przyrzeczenie!

wychodzi

KANIKUŁA

129

Czekamy, czekamy!

GERTRUDA

cicho do Kanikuły
130

Nie zapraszaj go, to nieznośny człowiek!

KANIKUŁA

do Gertrudy
131

A ten pan notariusz dla mnie jeszcze nieznośniejszy. Nie zapraszaj tego, to ja tamtego nie będę prosił.

JÓZEF

wpada zadyszany
132

Ach, ach! Hm, hm!

WSZYSCY

133

Cóż takiego?

JÓZEF

134

Ach! Awantura!

KANIKUŁA

135

Pewnie pan Dionizy kark skręcił?!

JÓZEF

136

Jeszcze gorzej. Wiatr schwycił i połamał czerwony parasol.

KANIKUŁA

137

A niech go tam diabli porwą.

JÓZEF

138

Ale bo się konie pana notariusza spłoszyły, na miejscu przed gankiem wywaliły i połamały powóz!

KANIKUŁA

139

A to nieszczęście! Ach, ten parasol! Ten parasol!

RUMBALIŃSKI

zmieszany
140

Żegnam państwa na chwilę. Gdzież mój kapelusz?

na stronie
141

Ciekawy jestem, jak się nie ożenię z jego córką, kto mi szkodę zwróci?

wybiega

GERTRUDA

142

Ach, to nieszczęście! Trzeba pójść zobaczyć!

wybiega

KANIKUŁA

143

Co tu się dzisiaj dzieje? Jakieś licho łamie konia, wywraca notariusza, płoszy mój parasol, moją żonę, moją córkę…

wybiega

SCENA IV

Wacław, Zofia

WACŁAW

144

Droga panno Zofio! Staraj się pani matkę przekonać, że ja nie byłem powodem tego wypadku.

ZOFIA

145

Ależ, panie Wacławie, wierzę ci. Miałażbym[8] ciebie posądzać o taką nieostrożność, ciebie, który przecież pragniesz mojego dobra?

WACŁAW

146

O tak, droga panno Zofio! I dziś właśnie chciałem rodzicom oświadczyć się — i gdyby nie ten wypadek…

ZOFIA

147

Dlaczegoż pan cały rok zwlekasz? Wahasz się?

WACŁAW

148

Kiedyś… później… pani to wytłumaczę, na teraz pozwól, ażeby to zostało moją tajemnicą…

ZOFIA

149

Dziś przyjeżdżają moje ciotki, staraj się pan im przypodobać, w przeciwnym razie wszystko stracone.

WACŁAW

150

Panno Zofio! Cóż mam czynić, aby je pozyskać?

ZOFIA

151

A, mój Boże! Moje ciotki są poczciwe, dobre, tylko kapryśne, wymagające, prędko się obrażają…

WACŁAW

152

Jak wszystkie stare panny! A to okropne! Kobieta, Mężczyzna, ObyczajeOdchodzę, panno Zofio — nie chcę bowiem, ażeby zastawszy nas tu razem, czyniono pani wyrzuty. Za chwilkę będę z powrotem.

wychodząc
153

Panno Zofio! W tobie pokładam jedyną nadzieję szczęścia całego życia!

ZOFIA

sama
154

Mama widocznie chciałaby mnie wydać za notariusza, ale ja za niego nie pójdę! Ja go nie cierpię, on taki gwałtowny, szorstki, gdy przeciwnie Wacław taki łagodny, taki dobry. A jakie Wacław ma oczy! Chciałabym mieć jego oczy!

SCENA V

Zofia, Kanikuła, Gertruda
wchodzą

KANIKUŁA

155

Chwała Ci Panie! Nic się nie stało!

na stronie
156

Chociaż na chwilkę pozbyłem się tego natręta.

głośno
157

Po co temu notariuszowi ekwipaż potrzebny?

GERTRUDA

158

Twoje uwagi nie mają sensu…

KANIKUŁA

na stronie
159

Teraz najlepsza chwila powiadomić je o nowym konkurencie Dionizym.

głośno
160

Moja kochana żono i moja droga córko! Zbliżcie się!

zbliżają się

GERTRUDA

161

Cóż takiego?

KANIKUŁA

z komiczną powagą
162

Są chwile w życiu, w których zarówno matka, jak i ojciec nie mogą mówić bez pewnego rozrzewnienia. Taką chwilą uroczystą jest dzień dzisiejszy. Dziś bowiem oświadczył się o rękę Zosi…

GERTRUDA

żywo
163

I mnie się oświadczył.

KANIKUŁA

164

Co i wam… Dionizy się oświadczył?

GERTRUDA

165

Ależ notariusz — nie Dionizy.

ZOFIA

166

A mnie… Wacław.

KANIKUŁA

167

Notariusz oświadczył się o Zosię?

GERTRUDA

168

O kogoż miał się oświadczyć? Przecież mamy tylko jedną córkę.

KANIKUŁA

169

Moja droga! A ja go posądzałem…

na stronie
170

Ha! Ha! A niechże mnie…

GERTRUDA

171

O cóż go posądzałeś?

KANIKUŁA

172

Nic, nic.

całuje ją
173

Ha… ha… ha!…

GERTRUDA

174

Jak widzę, jesteś zadowolony i zgadzasz się na notariusza, któremu z mej strony przyrzekłam…

KANIKUŁA

przerywa
175

Na notariusza nigdy się nie zgodzę!

całuje ją

GERTRUDA

176

Za cóż mnie całujesz?

KANIKUŁA

177

Dziś moje urodziny, jestem rozczulony… Że i Wacław także się oświadczył, dobrze słyszałem?

ZOFIA

178

Tak jest, proszę papy!

całuje go

KANIKUŁA

179

BurzaI wszyscy trzej oświadczyli się po burzy… Słyszałem, że ludzie wieszają się w czasie burzy, ale żeby się żenili, tego jeszcze nie było.

GERTRUDA

180

Jak uważam, chcesz popierać Dionizego.

KANIKUŁA

181

Tak jest! Jako ojciec mógłbym postąpić sobie despotycznie, absolutnie, ale dziś moje urodziny… Przemawiam przeto do was nie jako ojciec, ale jako człowiek… jako przyjaciel… za Dionizym. Muszę mu oddać tę sprawiedliwość, że wyświadczał mnie i wam różne grzeczności, a czynił to w tym celu, ażeby pozyskać rękę Zosi i nasze zezwolenie, dlatego ja za nim zawsze przemawiać będę.

GERTRUDA

182

Wierzaj mi, Zosiu, słuchaj matki, notariusz to ideał męża! Co za odwaga w tym człowieku, jaka energia!

ZOFIA

183

Proszę rodziców, ja za żadnego z nich nie pójdę.

GERTRUDA

184

Więc za kogóż?

ZOFIA

185

Za Wacława.

GERTRUDA

186

Koncepspraktykanta[9]?

KANIKUŁA

187

Bezpłatnego?…

GERTRUDA

188

Ależ, Zosiu, to być nie może.

ZOFIA

189

Moja mamo nie gniewaj się na mnie, ale…

GERTRUDA

190

Żeby przynajmniej miał jaki mająteczek.

KANIKUŁA

191

Ale to, panie, goły jak turecki święty.

ZOFIA

192

Kiedy ja jego kocham.

GERTRUDA

193

Tak ci się zdaje!

ZOFIA

194

Z pewnością.

GERTRUDA

195

Miłość, Małżeństwo, KobietaTaka miłość prędko przemija.

ZOFIA

196

O nie! Nigdy mateczko!

KANIKUŁA

197

No, skoro ona go kocha, należałoby może zastanowić się?…

GERTRUDA

198

Ej! Ty się na tym nie rozumiesz… Mnie moja znajoma hrabina powiedziała: „Niech pani w wyborze zięcia na kochanie nie zważa! Byle był szacunek, miłość znajdzie się po ślubie”.

KANIKUŁA

199

Kto by temu wierzył, co tam jakaś hrabina powie…

GERTRUDA

z gniewem
200

Ależ to powiedziała moja znajoma, hrabina, wykształcona i mądra kobieta!

ZOFIA

201

Dionizy i notariusz to stare graty!

GERTRUDA

202

Z gratami cicho!

ZOFIA

203

Miłość niespełniona, SamobójstwoJak się Wacław ze mną nie ożeni, to oboje pomrzemy.

zaczyna płakać

GERTRUDA

204

On, jeżeli chce, niech umiera, tobie nie pozwalam.

ZOFIA

205

Tak jest, nie będziemy jedli ani pili nic a nic i pomrzemy.

KANIKUŁA

206

Zosiu, dziś moje urodziny…

GERTRUDA

do męża
207

Otóż widzisz, tak się dzieje, jeżeli w domu bywa bezpłatny praktykant.

głośno do Zofii
208

Ależ, moja Zosiu, i tak o twoim przyszłym mężu twoje ciotki będą decydować.

KANIKUŁA

209

A przecież nie można lekceważyć dwóch takich sukcesji, one zapewniają ci przyszłość.

ZOFIA

210

Ale ciotki będą tak długo przebierać, aż i ja się zestarzeję jak one.

KANIKUŁA

211

Zosia ma rację. Już siedemnastu konkurentom odpaliliśmy z powodu tych sukcesji i dziwnych żądań moich sióstr.

ZOFIA

płacząc
212

Bo moje ciotki będą wybierać, przebierać tak długo, aż zgorzknieję, skwaśnieję jak one i zostanę… zostanę…

z silniejszym wybuchem płaczu
213

starą panną!

GERTRUDA

214

Ależ, Zosiu, uspokój się!

biegnie do okna
215

Słychać turkot…

KANIKUŁA

216

To pewnie moje siostry! Zosiu, idź zmyj oczy. Wstydź się płakać.

całuje ją, Zosia wychodzi

SCENA VI

Kanikuła, Gertruda, Rozalia, Eufrozyna
Rozalia i Eufrozyna wpadają. Obie ubrane są z pewną komiczną pretensją, lecz bez wielkiej przesady. Rozalia ma pince-nez na nosie, Eufrozyna dużo biżuterii i zegarek złoty, na który ciągle spogląda, otwierając ostentacyjnie koperty złote.

ROZALIA i EUFROZYNA

wpadając
217

Ach! Wojtuś! Wojtuś! Cóż to za burza!

KANIKUŁA

prowadzi je do kanapy
218

Drogie siostry! Jakże się cieszę! Cóż się stało?

ROZALIA i EUFROZYNA

219

Ach, Wojtusiu! Wojtusiu!

GERTRUDA

220

Ależ uspokójcie się!

EUFROZYNA

221

Wojtuś! Eteru!!

ROZALIA

222

Wody kolońskiej!

Kanikuła podaje Eufrozynie pomadę w słoiku, Gertruda Rozalii wodę kolońską.

ROZALIA

nacierając sobie skronie, ręce i całe ubranie nakrapiając
223

Konie… się…

nakrapiając
224

spłoszyły…

nakrapia
225

od… czerwonego… parasola…

KANIKUŁA

226

A niechże cię!… Znowu ten nieszczęsny parasol!

EUFROZYNA

227

Co ty mi dałeś? To nie eter, ale topolowa pomada i do tego zepsuta!…

KANIKUŁA

228

Ach przepraszam!… Gwałtu! Cóż to za dzień dzisiaj! Józefie! Józefie!

Józef wpada
229

Bałwanie jakiś! Dlaczego nie wyrzuciłeś tego parasola? Masz tu słoik, posmaruj sobie głowę, a potem wyrzuć.

JÓZEF

230

Dobrze, panie!

KANIKUŁA

231

Józefie! Herbaty gorącej.

EUFROZYNA

232

Dla mnie lemoniady!

KANIKUŁA

do Józefa, który za każdym wołaniem wpada
233

Nie trzeba herbaty! Przynieś lemoniadę!

ROZALIA

234

Ja piję czekoladę. To uspokaja…

KANIKUŁA

do Józefa
235

Kobieta, Małżeństwo, ObyczajeJózefie! Dla panny Eufrozyny… lemoniadę… a dla panny Rozalii… czekoladę!… Tylko nie pomieniaj[10]!

JÓZEF

odchodząc, na stronie
236

A to skaranie boże z tymi starymi pannami!

EUFROZYNA

237

Ach! Jakie grzmoty!

biorąc perfumę
238

One rozstrajają mi nerwy…

ROZALIA

239

A ja namiętnie lubię burzę!

EUFROZYNA

240

Siostra mówisz to tylko jak zwykle dla miłej opozycji. Wszak siostra omal nie zemdlałaś.

ROZALIA

241

To z powodu błyskawic!

EUFROZYNA

242

Przecież grzmoty a błyskawice to jedno i to samo.

ROZALIA

243

Przepraszam! Jeżeli grzmi, to grzmi, a jeżeli łyska, to łyska. Ja wolę grzmoty!

EUFROZYNA

z przekąsem
244

A ja błyskawice!

ROZALIA

z przekąsem
245

Zapewne dla miłej opozycji siostra woli, ażeby jej grzmiało?

EUFROZYNA

246

A siostra dla miłej opozycji woli, ażeby jej błyskało!

KANIKUŁA

247

Ale o cóż wam idzie? W tej chwili mamy już prześliczną pogodę!

ROZALIA

248

Doprawdy nie pojmuję, jak można wybrać sobie urodziny w taką burzę.

KANIKUŁA

249

Ależ to nie moja wina. Ja nie wybrałem tego dnia… to moi rodzice…

EUFROZYNA

250

I gdyby nie to, że brat skończyłeś dziś lat 50.

ROZALIA

251

Przepraszam, lat 49.

EUFROZYNA

252

Przepraszam… bo 50.

KANIKUŁA

253

Ale 49 czy 50, to na jedno wychodzi. O cóż idzie?

ROZALIA

254

O zasadę!

EUFROZYNA

255

O prawdziwość tego, co się mówi.

GERTRUDA

256

Jedna jak proch, druga jak saletra! Lubią dysputować gorąco.

KANIKUŁA

257

Ale co też siostruni za pomysł przyszedł do głowy, kupować dla mnie na urodziny wierzchowego konia?

ROZALIA

258

Radziłam zamiast konia osła kupić. Z osła większy pożytek!

KANIKUŁA

259

Jak to osła na wierzchowca?

EUFROZYNA

260

Ten koń przeznaczony do wożenia wody ze źródła, do którego bardzo daleko pieszo… a bratu szkodzi woda gipsowa ze studni. Tak, mój bracie, zdrowie, zdrowie to najważniejsze dla człowieka!

KANIKUŁA

261

Otóż macie, a ja sądziłem, że to wierzchowiec okropnie bystry, tak tęgo wygląda…

na stronie
262

…a to woziwoda! Zbłaźniłem się i gdyby nie Dionizy byłbym jeszcze chrymnął z tej szkapy.

ROZALIA

263

Ale gdzież Zosia? Kochana Zosia?

EUFROZYNA

264

Wspólne nasze dziecko.

GERTRUDA

265

Zosiu! Zosiu!

wchodzi Zosia

SCENA VII

Ciż, Zofia

ZOFIA

266

Drogie cioteczki!

chce ucałować im ręce, ale obydwie wyrywają ręce, z czułości całując ją całą

ROZALIA

267

Jak się masz, luba Zosiuniu?

EUFROZYNA

268

Jak się masz, luba Zosiuniu? Ale jak ona blado wygląda…

ROZALIA

269

Gdzie też siostra widzi bladość? Przeciwnie, wygląda jak jabłuszko!

EUFROZYNA

270

Może jak pomidor, dla miłej opozycji?

ROZALIA

z przekąsem
271

A może jak lilia?

EUFROZYNA

272

Oczęta czerwone jak u królika…

KANIKUŁA

273

Ależ siostro: przywidzenia! Cokolwiek zakatarzona. Idź, idź, moje dziecko — powiedz Józefowi, niech przyniesie czekoladę i lemoniadę.

Zosia wychodzi

KANIKUŁA

na stronie
274

A teraz do najważniejszej sprawy przystąpimy.

głośno
275

Czyby kto mógł przypuścić, żeby burza do czegoś przydać się mogła?

EUFROZYNA

276

Chyba do zerwania starego dachu.

KANIKUŁA

277

Otóż z powodu burzy…

GERTRUDA

278

Nie z powodu burzy, tylko w czasie burzy.

KANIKUŁA

279

Przepraszam, po burzy trzech nowych konkurentów oświadczyło się o rękę Zosi.

EUFROZYNA

280

Brat masz widocznie fabrykę do wyrabiania konkurentów…

ROZALIA

281

Cóż dziwnego? Dziewczyna mająca od nas dwie sukcesje w sperandzie[11]

GERTRUDA

282

Tak! Ale tylko w sperandzie…

EUFROZYNA

283

Przestrzegam jednak brata jak zwykle. Jeżeli się nie zgodzimy w wyborze…

ROZALIA

284

Zmażemy zapisy!

KANIKUŁA

285

Moje siostry! Aż nadto pamiętam o tym, ponieważ już 17 konkurentów na wasze żądanie pochowałem. Prowadzę osobny do tego katalog. W tej chwili mamy trzech nowych kandydatów, których dziś będę mógł osobiście wam przedstawić. Błagam, raz już zdecydujcie, uchwalajcie, bo mi już kością w gardle być ciągle egzekutorem waszych wyroków. Wierzajcie mi, siostry, to ciągłe dawanie koszów jest bardzo przykre!

EUFROZYNA

286

Prosimy o bliższe określenie konkurentów…

ROZALIA

287

Szczegółowe.

KANIKUŁA

288

Siadajcie!

otwiera katalog
289

Każdy młodzieniec, który u nas bywa, jest szczegółowo w tym katalogu opisany. Są w życiu chwile, że nie tylko matka jako matka, ale i ojciec… nie może bez rozrzewnienia…

wchodzi Józef, wnosząc na tacy lemoniadę i czekoladę

EUFROZYNA

odbierając, kosztuje
290

Fiii! A to co?

ROZALIA

291

Ależ tego nie można pić.

GERTRUDA

292

Co, może niedobre?

EUFROZYNA

293

Moja lemoniada ma jakiś zapach zabijający!

ROZALIA

294

A moją czekoladę czuć pomadą topolową.

GERTRUDA

obrażona
295

Co też siostra mówi… my nie dajemy pomady do czekolady.

KANIKUŁA

który stoi obok Józefa, patrząc na jego wysmarowaną głowę
296

Ależ do kroćset! To ten bałwan wysmarował sobie głowę pomadą.

JÓZEF

297

Przecież pan kazał mi posmarować…

KANIKUŁA

298

Pójdziesz, ty trutniu!…

JÓZEF

wybiegając
299

Dalibóg!… To skaranie!…

ROZALIA

300

Prosimy czytać!…

EUFROZYNA

301

Czekamy.

KANIKUŁA

302

Nr 7… sędzia, nie, nr 17… pocztmistrz — aha, nr 20… Dionizy Ciepiałowski! Polecam go waszym względom. Wyświadczył on mi niemało grzeczności, nie tai się, iż czynił to w pewnych zamiarach…

GERTRUDA

303

Wojtuś! Tylko nie nudź!…

KANIKUŁA

304

Dionizy Ciepiałowski, z dobrej szlacheckiej rodziny, pochodzącej z Pomorza…

GERTRUDA

305

Prosimy o dowody!

EUFROZYNA

306

Później, poszukamy w Niesieckim[12]

ROZALIA

307

Ciepiałowski? Aha!… przypominam sobie. Widziałam go na pikniku u poczmistrzowej. Ten z nosem…

KANIKUŁA

308

Tak jest, z nosem.

ROZALIA

309

Ależ chciałam powiedzieć z orlim nosem!

GERTRUDA

310

Ależ przeciwnie, ma nos jak kaczka!

KANIKUŁA

311

Jesteś stronnicza. Ma lat 30…

GERTRUDA

312

Lat 34.

KANIKUŁA

313

Lat 34 i miesięcy dwa!

EUFROZYNA

314

Będziemy potrzebować metryki chrztu!

ROZALIA

z przekąsem
315

I może jeszcze daty bierzmowania?

KANIKUŁA

316

Kapitalista!

GERTRUDA

317

Pośredniczący w interesach!

KANIKUŁA

318

Przepraszam, ogłosisz go jeszcze wspólnikiem Mendla, naszego faktora[13].

EUFROZYNA

319

Prosimy dalej!

KANIKUŁA

320

Pragnie się koniecznie ożenić.

EUFROZYNA

321

Co, koniecznie? W ogóle?

GERTRUDA

322

Widocznie z rozpaczy chce to uczynić. Pierwsza miłość zawiodła, a więc pierwsza lepsza, aby się tylko ożenić!

ROZALIA

z zapałem
323

Pierwsza lepsza! Ma bratowa słuszność!

na stronie
324

To moja w tym wina, przed kilku laty starał się o moją rękę i dałam mu kosza.

KANIKUŁA

325

Cóż ma robić? Nie chciała go jedna, próbuje szczęścia u drugiej. I ma słuszność, Kobieta, Małżeństwo, Handel, Mąż, Kotbo to panny jak zaczną wybierać, przebierać jak Żyd między śliwkami na targu, aż nareszcie kawaler frrru! A panna zostaje starą panną w objęciach kota.

ROZALIA

dotknięta słowami Kanikuły
326

Brat widocznie mnie wymówki robi, ale nie jestem tak stara…

EUFROZYNA

również wpadając w mowę
327

Ażeby nas to zmartwiło.

KANIKUŁA

328

Moje siostry! Nie obrażajcie się! Ale podobno przysłowie mówi: „Uderz w stół nożyce się odezwą”.

ROZALIA

na stronie
329

Muszę z nim pomówić koniecznie. Gdyby się z Zosią ożenił, byłoby to upokorzeniem dla mnie.

KANIKUŁA

330

To jedno mogę mu tylko zarzucić, iż moja córka go nie kocha.

GERTRUDA

331

Ale na tym nic ci nie zależy, ażeby się tylko ożenił.

ROZALIA

na stronie
332

Doskonała sposobność do sprzeciwienia się temu związkowi.

głośno
333

Jak to, Zosia go nie kocha i wy chcecie ją za niego wydać? Ależ to byłoby barbarzyństwem!

GERTRUDA

całując Rozalię
334

Ma siostra słuszność!

ROZALIA

335

Biedne, nieszczęśliwe dziecię rzucać w objęcia człowieka, którego nie kocha! Nie! Na to nigdy nie pozwolę!

EUFROZYNA

336

Tak jest! Jeżeli Zosia go nie kocha, lepiej, że nie pójdzie za niego.

GERTRUDA

całując Eufrozynę
337

Święta prawda!

żywo
338

Przejdźmy do notariusza Rumbalińskiego…

KANIKUŁA

przegląda
339

Nr 18. notariusz, lat 48!

GERTRUDA

340

Lat 38!

KANIKUŁA

341

Jesteś parcjalna[14]. Dla zaokrąglenia swojego kapitału poszukuje posagu.

GERTRUDA

342

Chcesz powiedzieć, że nie szuka serca, młodości i wdzięku, tylko posagu?

KANIKUŁA

343

Chce…

GERTRUDA

344

Oczerniasz go! Nie wierzcie mu.

EUFROZYNA

345

Na młodość nie zważa?

GERTRUDA

346

Pełen kurtuazji, nonszalancji i trzy tysiące dochodu!

KANIKUŁA

347

Dochód płynny, ale niestały.

GERTRUDA

348

Pleciesz nie do rzeczy[15].

KANIKUŁA

349

Dochód zależy od śmiertelności i od cyfry zaciągniętych notarialnie długów.

GERTRUDA

350

Cóż więcej?

KANIKUŁA

351

On mi sam oświadczył: „Potrzebuję i szukam posagu”!

GERTRUDA

352

Tak jest. Ponieważ chciałby otworzyć kancelarię we Lwowie — a tam, jak powiada, mając już ustaloną sławę dobrego notariusza, pozyskałby wziętość… zostałby wybranym na posła do sejmu…

z wzrastającym zapałem
353

a dalej… dalej… ministrem! Nasza córka byłaby żoną ministra! Ty ojcem ministra… a ja matką ministerialną! Ach!

EUFROZYNA

zamyślona — mówi z rozmarzeniem
354

Mogłam zostać jego żoną, gdyby nie Pieprzycka, ta stara intrygantka, która nas z notariuszem poróżniła…

KANIKUŁA

355

Cóż tak siostra się zamyśliła?

EUFROZYNA

356

Ale nie!

na stronie
357

Co się odwlekło, jeszcze nie uciekło. Muszę mieszkać we Lwowie!

GERTRUDA

358

Cóż? Zgadza się siostra na notariusza?

EUFROZYNA

359

Nie! Notariusz nie może być mężem Zosi! On jej nie kocha, byłaby nieszczęśliwa!

ROZALIA

360

A mnie proszę zanotować… jestem za notariuszem.

EUFROZYNA

361

Dla miłej opozycji! Na złość! A mnie proszę zanotować za Dionizym!

KANIKUŁA

362

Moje siostry! Uspokójcie się!

na stronie
363

Już mi cierpliwości braknie!

głośno
364

Bogactwo, Miłość, MałżeństwoPozostaje nam jeszcze Wacław!… Nr… 19… bezpłatny praktykant… ubogi!

EUFROZYNA, GERTRUDA, ROZALIA

razem
365

Nad tym przechodzimy do porządku!

KANIKUŁA

366

Zosia go kocha — może byśmy się nad tym zastanowili.

GERTRUDA

367

Jako matka czuwająca nad przyszłością Zosi sprzeciwiam się temu! Ubóstwo męża zabija miłość!

EUFROZYNA, ROZALIA

razem
368

Nad praktykantem do porządku!

KANIKUŁA

z gniewem
369

Więc znów mam spełnić misję dania trzech koszów? To już nad moje siły!

JÓZEF

wchodzi
370

Pan Dionizy.

KANIKUŁA

371

Proś!

Józef wychodzi

GERTRUDA

372

Wojtuś, proszę cię, daj mu prędko odprawę!

KANIKUŁA

373

Nie jestem twoją maszyną.

SCENA VIII

KANIKUŁA

półgłosem do Dionizego
374

Eufrozyna za tobą, Rozalia przeciw!

DIONIZY

375

Która jest Eufrozyna, a która Rozalia? Tyle lat upłynęło, jak ostatni raz rozmawialiśmy z sobą, że nie pamiętam.

KANIKUŁA

376

Basem przedstawię cię Eufrozynie, a dyszkantem Rozalii.

DIONIZY

377

Dobrze!

KANIKUŁA

zbliżając się do Eufrozyny — basem
378

Pan Dionizy Ciepiałowski!

dyszkantem do Rozalii
379

Pan Dionizy!

GERTRUDA

do męża
380

Co ci się stało?

KANIKUŁA

381

Ochrypłem.

DIONIZY

na stronie
382

Trzeba ją pochlebstwem pozyskać dla siebie.

do Rozalii
383

Wielce uradowany jestem z zaszczytu, być ponownie pani przedstawiony.

jąkając się
384

Zaszczyt ten… spada już po raz drugi na mnie. Już na pikniku u poczmistrzowej serce moje przeczuło, że będzie mi pani życzliwa…

ROZALIA

na stronie
385

Miły człowiek!

DIONIZY

na stronie
386

O, bo każda znajomość w swych następstwach najczęściej jest przewidziana.

ROZALIA

spuszczając oczy
387

Co pan chcesz przez to powiedzieć?

DIONIZY

388

Wierzę w to bowiem, że pierwsze poznanie, pierwsze wejrzenie wzbudza w nas sympatię lub antypatię.

całuje ją w rękę

ROZALIA

389

O, i ja w to wierzę!

na stronie
390

Jaki on wzruszony, widocznie z rozpaczy chce zaślubić Zosię!

melodramatycznie
391

Ale ja go wybawię!

DIONIZY

392

O, są oczy, w których tyle słodyczy niebiańskiej — rzewności — że mówią one, co czuje serce i dlatego teraz chciałbym ponownie…

ROZALIA

do Dionizego po cichu
393

Później!… Później!… Gdy będziemy sami, pomówimy o tym…

GERTRUDA

na stronie
394

A to pochlebca, nawet się nie maskuje. Teraz do tej robi słodkie oczy.

ROZALIA

do Kanikuły
395

Proszę cię, nie zrywaj z nim, trzeba go bliżej poznać.

do Dionizego
396

Pan wybaczy, że oddalę się na chwilę, ale przyjechałyśmy w czasie takiej burzy… toaleta jest cokolwiek w… nieładzie…

DIONIZY

397

O!… Proszę!…

KANIKUŁA

na stronie
398

Ach!… Pojmuję!… Ona widocznie sama ostrzy ząbki…

DIONIZY

po odejściu Rozalii, do Eufrozyny
399

Przeczucie mnie nie omyliło, iż wnosząc z opisu brata, w osobie pani spotkam anioła — opiekuna!…

EUFROZYNA

400

I mnie nigdy przeczucie nie myli… z moją bratową zawsze się zgadzamy.

DIONIZY

401

O, bo tak, jak w młodszym wieku u panien szukamy zalet w piękności — w turniurce[16] — gorącym sercu… tak…

EUFROZYNA

na stronie
402

Co on plecie?

DIONIZY

403

Tak w starszym wieku, w wieku pani!…

EUFROZYNA

404

W moim wieku?

na stronie
405

Głupiec!

DIONIZY

406

Szukamy innych zalet: bogobojności, miłości i poświęcenia dla rodziny.

EUFROZYNA

gwałtownie wstaje na stronie
407

Impertynent[17]!

DIONIZY

na stronie
408

Zdaje mi się, iż głupstwo… powiedziałem!

GERTRUDA

409

Ale gdzie ten notariusz siedzi? Czemu nie przychodzi! To dopiero…

SCENA IX

Ciż, Rumbaliński

GERTRUDA

410

Aaa! Kochany pan Rumbaliński!

zwracając się do niego
411

Prosimy!…

RUMBALIŃSKI

412

Przepraszam, iż bez anonsowania[18] wchodzę, ale gospodyni domu mnie do tego upoważniła!

DIONIZY

do Kanikuły
413

Bez anonsowania. Słyszysz pan! Do tego już doszło… bardzo pana żałuję!…

KANIKUŁA

414

Lepiej siebie żałować!

GERTRUDA

415

Prosimy pana notariusza…

półgłosem
416

Eufrozyna jest przeciw tobie, staraj się ją pozyskać.

głośno
417

Panie Rumbaliński, moja siostra Eufrozyna.

EUFROZYNA

418

Cieszę się bardzo…

RUMBALIŃSKI

419

Bardzo się cieszę… nie mam słów…

EUFROZYNA

na stronie
420

Zawsze pełen kurtuazji.

patrzy na zegarek demonstracyjnie

RUMBALIŃSKI

do Eufrozyny
421

Panie jechały w czasie burzy.

EUFROZYNA

422

Niestety! Wyobraź pan sobie moje nerwy, moje nerwy…

RUMBALIŃSKI

wpatrując się w Eufrozynę
423

Czy mnie wzrok nie myli, lat temu 15 u Pieprzyckich…

EUFROZYNA

poprawiając bransoletkę
424

A tak u Pieprzyckich…

RUMBALIŃSKI

425

Tańczyłem z panią kadryla[19].

EUFROZYNA

426

Tak jest, tańczyliśmy razem kadryla.

RUMBALIŃSKI

427

W szóstej figurze.

EUFROZYNA

428

W piątej!

patrzy na zegarek demonstracyjnie

RUMBALIŃSKI

429

W szóstej — taka chwila pozostaje wiecznie w pamięci.

EUFROZYNA

na stronie
430

Niepotrzebnie dałam mu wówczas kosza.

głośno z uczuciem
431

Więc pan nie zapomniałeś tych chwil…

poprawia bransoletę

RUMBALIŃSKI

432

Wówczas byłaś pani dla mnie sroga, lecz teraz sądzę, gdy bliżej mnie poznasz, pozyskam zaufanie i sympatię twoją, pani.

EUFROZYNA

ze znaczeniem
433

Kto wie. Może. Nie przeczę.

na stronie
434

Widocznie chciałby odnowić dawną znajomość.

RUMBALIŃSKI

435

O… bo ja dla pani zawsze żywię uczucia… które…

EUFROZYNA

spuszczając oczy
436

Dobrze… dobrze… później bez świadków pomówimy o tym…

po cichu do Kanikuły
437

Jeżeli notariusz zostanie mężem Zosi, zmażę cały zapis.

KANIKUŁA

438

Dobrze.

EUFROZYNA

na stronie
439

Zostanę żoną posła, ministra i będę we Lwowie.

JÓZEF

wchodzi
440

Proszę państwa, podano do stołu!

GERTRUDA

441

Gdzie jest panna Zofia?

JÓZEF

442

Na balkonie rozmawia z panem Wacławem.

WSZYSCY

wstają
443

Z panem Wacławem?

KANIKUŁA

444

Proś!

GERTRUDA

445

Pannę Zofię.

KANIKUŁA

446

I pana Wacława.

Józef odchodzi.

SCENA X

Ciż, Rozalia

ROZALIA

wchodzi — głowa uczesana z pretensją, różowa jedwabna chusteczka na szyi i mnóstwo kokard
447

Państwo wybaczą.

DIONIZY

448

Jakże pięknie pani wygląda.

KANIKUŁA

na stronie
449

Cóż to, ona ubrała się na redutę[20]?

ROZALIA

zbliżając się do Kanikuły
450

Jeżeli Zosia pójdzie za Dionizego, zmażę cały legat[21]. Ani grosza… rozumiesz?

KANIKUŁA

patrząc na obydwie
451

A… tego już za wiele. Dla głupich pieniędzy mają rzucać moją córką jak piłką? Dosyć już tego!

SCENA XI

Ciż, Wacław, Zofia
wchodzą

GERTRUDA

półgłosem
452

Panie Wacławie! Cóż to? Z moją córką na balkonie?

ZOFIA

453

Spostrzegłam wchodzącego pana Wacława i sama prosiłam go o chwilkę rozmowy.

GERTRUDA

454

Proszę do mnie, panno Zofio!

po cichu
455

Zabaw notariusza…

KANIKUŁA

z determinacją
456

Moi państwo! Są w życiu chwile, że nie tylko matka jako matka, ale ojciec jako ojciec nie może mówić bez rozrzewnienia!!!

GERTRUDA

457

O czym ty chcesz mówić?

KANIKUŁA

458

Dziś skończyłem lat 50. Dziś są moje urodziny — należy mi się, żebym choć raz w pięćdziesiąt lat, jako mąż i jako ojciec energicznie i stanowczo postąpił. Moje siostry, na których sądzie w wyborze zięcia polegać chciałem, tak nie mogą się zdecydować, iż nazwać by to można sądem ostatecznym!…

ROZALIA i EUFROZYNA

459

Oho!…

KANIKUŁA

460

Krótko mówiąc… Panie Wacławie chciałeś dziś nas prosić o rękę Zosi.

WACŁAW

461

Tak! Chciałem prosić.

KANIKUŁA

462

O stronniczość nikt mnie nie posądzi — pan Wacław jest… konkurentem…

GERTRUDA

do Kanikuły półgłosem
463

Co czynisz?

KANIKUŁA

nie zważając
464

Jest konkurentem, którego kocha moja Zosia, a ja jako ojciec pozwalam.

WSZYSCY

465

Co? Co? Co?

RUMBALIŃSKI

z ironią
466

Pan Wacław wczoraj dostał sukcesję[22]. I ta sukcesja… zdaje się…

KANIKUŁA

467

O sukcesji nic nie wiedziałem. Nie jestem notariuszem, żebym wiedział zaraz o każdej sukcesji.

GERTRUDA

na stronie
468

Matka, Córka, Małżeństwo, Miłość, PieniądzSukcesja!…

głośno
469

Panie Wacławie — sprzeciwiałam się pańskiemu ożenieniu z moją córką, ponieważ lękałam się o jej przyszłość, ale teraz jako matka kochająca…

RUMBALIŃSKI

na stronie
470

Matka kochająca sukcesję!…

GERTRUDA

471

Zezwalam!

ROZALIA

472

A o nas brat zapomniał?

EUFROZYNA

473

I już nie reflektujesz[23]?

KANIKUŁA

474

Na nowe sukcesje… Broń Boże! Pobłogosławicie, a ja się postaram, ażeby dzieci były szczęśliwe.

do Rozalii po cichu
475

Wpadłaś w oczko Dionizemu!

ROZALIA

półgłosem
476

Czy być może? Jak brat szlachetny jesteś.

KANIKUŁA

do Eufrozyny po cichu
477

Notariusz chciałby z tobą wyjechać do Lwowa, pytał mnie o twój posag.

EUFROZYNA

półgłosem
478

To dla Zosi!

KANIKUŁA

półgłosem
479

Serce dla Zosi, posag dla notariusza!

EUFROZYNA

na stronie
480

O! Przeczucie nie omyliło mnie. Będę we Lwowie. Zobaczę Kisielkę! Wysoki Zamek! Wały!

JÓZEF

wchodzi
481

Proszę państwa, obiad wystygnie!

KANIKUŁA

482

No, moi państwo — parami! Pierwsza para narzeczeni,

podając sobie ręce
483

druga para pan notariusz z Eufrozyną, trzecia para — Dionizy z Rozaliną, a my staruszkowie będziemy się cieszyć szczęściem drugich.

EUFROZYNA

484

Trzeba go przekonać, że będę umiała gości przyjmować.

głośno
485

Pan lubi strudel z jabłkami?

RUMBALIŃSKI

prowadząc
486

O… bardzo!

na stronie
487

Ptak, Kobieta, PolowanieKokietuje mnie widocznie! No… jeżeli ta ma zastąpić Zofię?… Ale cóż robić — lepszy wróbel w garści jak kanarek na dachu.

ROZALIA

przyjmując ramię Dionizego
488

Pan lubi poziomki ze śmietaną?

DIONIZY

489

O, bardzo!

na stronie
490

Kokietuje mnie widocznie. Ale cóż robić? Na bezrybiu i rak ryba!

Wychodzą wszyscy
Zasłona spada.

Przypisy

[1]

miałbym był — daw. forma czasu zaprzeszłego; znaczenie: miałbym wcześniej. [przypis edytorski]

[2]

alembik — daw. sprzęt laboratoryjny służący do destylacji (metalowe lub w postaci szklane naczynie zamknięte pokrywą z długą szyjką). [przypis edytorski]

[3]

auskultant — niższy urzędnik sądowy. [przypis edytorski]

[4]

fiakier — dorożka; powóz z woźnicą wynajmowany dla przebycia określonej trasy lub na godziny. [przypis edytorski]

[5]

ekwipaż (daw.) — lekki, luksusowy pojazd konny. [przypis edytorski]

[6]

sfiksować (przestarz.) — utrwalić; tu: przybić (wzrokiem). [przypis edytorski]

[7]

Fensterparade (niem.) — dosł. parada u okna; chodzi o zwyczaj towarzyszenia konno przez młodzież męską u okna powozu, w którym jechała dama. [przypis edytorski]

[8]

miałażbym — konstrukcja z partykułą -że-, skróconą do -ż-; inaczej: czy miałabym, czyżbym miała. [przypis edytorski]

[9]

koncepspraktykant, właśc. konceptpraktykant — aplikant biurowy; praktykant na stanowisko urzędnika konceptowego, tj. umiejącego sporządzać pisma urzędowe. [przypis edytorski]

[10]

pomieniać (daw.) — zamienić, pozamieniać. [przypis edytorski]

[11]

speranda (przstarz.) — nadzieja na coś, przewidywany zysk. [przypis edytorski]

[12]

Niesiecki — tu: popularny herbarz autorstwa Kaspra Niesieckiego (1682–1744), jezuity, genealoga i heraldyka. [przypis edytorski]

[13]

faktor — pośrednik handlowy, pośrednik w interesach. [przypis edytorski]

[14]

parcjalny (przestarz.) — stronniczy. [przypis edytorski]

[15]

nie do rzeczy — od rzeczy; niedorzecznie, bez sensu. [przypis edytorski]

[16]

turniurka (z fr. tournure)— zdrobn. od: tiurniura: element sukni, podkreślający tył bioder, stosowany w drugiej poł. XIX w. dla nadania kobiecej sylwetce kształtu litery S. [przypis edytorski]

[17]

impertynent — człowiek cechujący się impertynencją: obraźliwym, wyzywającym sposobem zachowania się w stosunku do kogoś. [przypis edytorski]

[18]

anonsowanie — zapowiedź (najczęściej przez lokaja, kogoś ze służby domowej) przybycia jakiejś osoby. [przypis edytorski]

[19]

kadryl (fr. quadrille) — tańczony parami w grupach taniec salonowy, popularny w XVIII–XIX w., o metrum przemiennym 6/8 i 2/4. [przypis edytorski]

[20]

reduta (daw.) — zabawa towarzyska, łącząca bal (często maskowy) oraz grę w karty dla panów i plotki oraz swatanie par dla pań. [przypis edytorski]

[21]

legat — zapis testamentowy dla osoby niebędącej spadkobiercą. [przypis edytorski]

[22]

sukcesja — spadek. [przypis edytorski]

[23]

reflektować (daw.) — chcieć, wyrażać ochotę na coś. [przypis edytorski]

Zamknij
Proszę czekać…
x