Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 437 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Pracuj dla Wolnych Lektur

Pracuj dla Wolnych Lektur! Szukamy fundraiserek i fundraiserów >>>

x

Spis treści

    1. Chłop: 1
    2. Obowiązek: 1
    3. Ojczyzna: 1
    4. Poeta: 1
    5. Szlachcic: 1

    Juliusz SłowackiOdpowiedź na „Psalmy przyszłości”

    1
    Chłop, Obowiązek, Ojczyzna, Poeta, SzlachcicPodług ciebie, mój szlachcicu,
    Cnotą naszą — znieść niewolę.
    Ty przemieniasz ziemską dolę
    W żywot ducha na księżycu;
    5
    Głosem dziecka wołasz: czynu!
    Czynu — czynu naród czeka.
    Lecz ty wiesz, bez ducha gminu
    Jaka słaba pierś człowieka…
    A ty, który budzisz czyn,
    10
    Gdy spojrzałeś w ludu oczy,
    Rzekłeś, że z nich rzeź wyskoczy!
    A kto inny jest — niż gmin?
    Nie tak — nie tak, mój szlachetny,
    Bo czyn ludu nie piosenka.
    15
    To nie w herbie z mieczem ręka,
    To nie ród imieniem świetny,
    To nie pieśni próżny twór,
    To nie buntu próżna mara,
    To nie chmurny lot Ikara,
    20
    Gdzie zasługą upaść z chmur!
    To nie na słońc, gwiazd granicy
    Z kochankami mdlejąc latać,
    Włosy splatać i rozplatać,
    Tchnienie tracić w błyskawicy;
    25
    Ale twardo, ale jasno
    Śród narodu swego stać,
    Myślą bić, chorągwie rwać,
    Świecić czynu tarczą własną!
    W drogę, choćby niepowrotną,
    30
    Ale prostą — naprzód twarzą,
    Z piersią czystą, choć samotną,
    Choć ją sztyletami rażą,
    Z twarzą smętną, ale białą,
    Chrystusową, choć zwiędniałą,
    35
    A ciągnącą lud do siebie
    Niesłychanym Bożym czarem:
    Takim duchem i sztandarem
    Być na ziemi — jest być w niebie!
    A ty, jasny jakiś panie,
    40
    Bo cię nie znam, ale słyszę,
    Słysząc twoje wierszowanie,
    Że ktoś jak perłami pisze,
    Że ktoś na kształt się proroka
    Stawia ludziom — ale modny,
    45
    Jak historyk świata — chłodny,
    Obejrzawszy świat z wysoka,
    Wieszcze rymy, jako cugi
    Posłał na świat równym kłusem
    I napełnił wóz Chrystusem,
    50
    Jak Owidiusz Faetonem
    I rozesłał swoje sługi,
    Swe kolory czcić pokłonem.
    Honor myślom, z których błyska
    Nowy duch i forma nowa!
    55
    Bo są światu, jak zjawiska,
    Jako jutrznia są różowa,
    Jak ogniste meteory
    Stopom ludu podścielona,
    By gościńce Irydiona
    60
    Pielgrzymowi, który od nich
    Bierze ogień i kolory,
    Gdy już gwiazd dochodzi wschodnich.
    Taką była dawniej dana
    Poetyczna karm dla ludu,
    65
    Objawienie pełne cudu;
    Myśl, jak mara niespodziana,
    Z piersi naszej wychodziła
    Na kształt gwiazdy lub miesiąca,
    Narodowi dźwiękiem miła,
    70
    Ludu sen wspominająca.
    Dziś co? — Każdy wieszcz z rozkazem,
    Każdy patron… lecz za sobą;
    Nie z promieniem, lecz z wyrazem,
    Nie duch duchem, lecz osobą;
    75
    Kiedy gore świat cierpieniem,
    Kiedy wzbiera czynu fala,
    On się kładzie sam kamieniem,
    Na ruch ludzki nie pozwala;
    Chce zawrócić w stare łoże
    80
    Nowe fale — rzeki Boże;
    Do zbolałych serc nie wnika,
    Gromu ludu nie ma w dłoni,
    Ale w uszy formą dzwoni,
    Albo dzwoni — albo syka.
    85
    Jego dźwiękiem, jego mową
    Nie odetchnie pierś szeroka,
    Nie pomyśli jego głową,
    Skier nie weźmie z jego oka;
    Tylko nędzne ujrzy płachty,
    90
    Zamiast wieszcza — sztandar jego
    I krzyk: „Na Boga żywego!
    Ty, kto jesteś? nie rżnij szlachty!”…
    Któż i gdzie zagroził nożem?
    Któż i gdzie ci stanął sporem?
    95
    Możeś spotkał się z upiorem,
    Z całym dawnym Zaporożem?
    Możeś widział pochód głuchy,
    Krzyki krwawe i namiętne
    I księżyce nad krwią smętne
    100
    I sokoły w mgle, jak duchy?
    Może tobie zastąpiły
    W poprzek twojej sennej stecki
    Same tylko ich mogiły —
    A ty zląkł się! — wódz szlachecki! —
    105
    Jeszcze co? ani zamachu —
    Naród cały hasła czeka —
    A krzyk pierwszy z ust człowieka
    Był krzyk: stójmy! był krzyk strachu.
    Bo to sen na końcu pieśni,
    110
    Że magnaty — kiedyś — staną
    Z wielką tęczą chorągwianą,
    Otrząśnięci z wieków pleśni,
    Z wielką myślą w sercu, w głowie.
    Chatom — niby aniołowie;
    115
    I bunt święty rozpłomienia
    I świat cały od nich zgore…
    — W tych magnatach serce chore:
    Wąż im sercem, a proch rdzenią!…
    Kiedyś ze sto was tysięcy
    120
    Było szlachty z serc i z lica;
    Dziś jednegom znał szlachcica
    I kraj cały nie znał więcej.
    Jeden tylko serca męką,
    Zamiarami, choć nie skutkiem,
    125
    Wielkim, cichym, dumnym smutkiem,
    Pełną zawsze darów ręką,
    Smętną jakąś nieszczęść sławą
    Był szlachcicem — i miał prawo…
    Dziś — i ten nie został z wami
    130
    I godności swej nie trzyma;
    Poszedł gnić między królami,
    Już go nié ma — i was nié ma!
    Więc się bój: — bo duch się wdziera
    Zewsząd i podważa wieże.
    135
    Słaby, mówisz, rzeź wybiera;
    A czy wiesz, co on wybierze?
    Może ludów zatracenie,
    Może nam przyniesie w dłoni
    Komet wichry i płomienie,
    140
    W których drży król, matka roni,
    Działa, wozy, hufce, konie
    Ogień pali, ziemia chłonie;
    A nikt z mogił nie korzysta,
    Jeno wszczynający ruch,
    145
    Wieczny rewolucjonista,
    Pod męką ciał — leżący duch!
    We łzach, Panie, ręce podnosimy do Ciebie,
    Odpuść nam nasze winy!
    Niech będzie Twoja wola na ziemi i w niebie;
    150
    Przez nas czyń Twoje czyny!
    Niechaj się Twoje imię na wysokościach święci,
    Niech się święci trzy razy!
    Abyśmy już nie byli z ksiąg żywota wyjęci
    Dla naszych ran i zmazy.
    155
    Wspomnij, cośmy cierpieli pod chłostą tych mocarzy,
    A duchaśmy nie dali;
    Nie poznaliby ojce naszych bolesnych twarzy,
    Gdyby z grobowca wstali.
    Gdyśmy cierpieli mocno, wołaliśmy do góry,
    160
    Jak gołębie: „nie ciśnij” —
    Duchy, jak gołębice, rozleciały się w chmury;
    Zatrwóż! niech wrócą!… błyśnij!
    W tej błyskawicy, Panie, ujrzym się i z daleka
    Brat pozna swego brata
    165
    I wejdzie nieśmiertelność, jako anioł, w człowieka
    I staniem ludem świata!…
    Zamknij
    Proszę czekać…
    x