TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x
  1. Bóg: 1 2
  2. Bunt: 1
  3. Cmentarz: 1
  4. Matka: 1
  5. Miłość: 1
  6. Morderstwo: 1
  7. Odrodzenie: 1 2 3 4
  8. Ojciec: 1 2 3
  9. Omen: 1
  10. Pieniądz: 1
  11. Polska: 1
  12. Powstanie: 1
  13. Rewolucja: 1
  14. Rosja: 1
  15. Strój: 1
  16. Szaleństwo: 1
  17. Szpieg: 1 2
  18. Ślub: 1 2
  19. Śmierć: 1 2 3 4
  20. Trup: 1
  21. Walka: 1
  22. Władza: 1
  23. Zdrada: 1
  24. Zemsta: 1
  25. Zwycięstwo: 1

Uwspółcześnienia:

Fleksja: końcówki -em, -ech itp. zmieniono na -ym, -ych.

Pisownia łączna/rozdzielna, np.: niema -> nie ma, nierozumiem -> nie rozumiem, niebędziemy -> nie będziemy, niepoznali -> nie poznali, coby -> co by, potemby -> potem by, przezemnie -> przeze mnie, przedemną -> przede mną, nademną -> nade mną, z pod -> spod, z przed -> sprzed.

Pisownia joty, np.: Fidyaszową -> Fidiaszową, Marsyasowe -> Marsjasowe, dyabeł -> diabeł, nominacya -> nominacja, komedya -> komedia, harmonje -> harmonie, pozycye -> pozycje, partye -> partie, dyalogu -> dialogu, objata -> obiata.

Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, np.: z pod -> spod, z przed -> sprzed, zczerniały -> sczerniały, jeźli -> jeśli, przemódz -> przemóc, odchłanie -> otchłanie, biedz -> biec, ledz -> lec, strzedz -> strzec, ztamtąd -> stamtąd, wązka -> wąska, blizcy -> bliscy, nizcy -> niscy

Inne: Listopad -> listopad, książe -> książę, mrzy -> mży, żórawie -> żurawie, biórko -> biurko, puhar -> puchar, zasówka -> zasuwka, tentent -> tętęt, Polscy -> polscy, pręgież -> pręgierz

Poprawione błędy źródła: KUROTA -> KURUTA, JOANA -> JOANNA, zwycięztwa -> zwycięstwa, polkà -> Polkà, Jnnym -> Innym, [być] muszą jemu żoną -> muszę jemu żoną, ji -> i, akoby -> jakoby, dzwi -> drzwi, polka -> Polka, zczesł -> sczezł, Ukciekł -> Uciekł, Inexpressible -> Inexprimable (wg noty na końcu wyd. źródł.), Na Świętojańskiej -> Na Świętojurskiej (wg noty na końcu wyd. źródł.), żołnieża -> żołnierza, a là -> à la, kirysyer -> kirasjer, pocylona -> pochylona, sią -> się, święce -> święcę, zapomnnień -> zapomnień zwrokiem -> wzrokiem

Stanisław WyspiańskiNoc listopadowaSceny dramatyczne

Rzecz dzieje się w Warszawie 29-ego listopada roku 1830.

1

Korytarz w Szkole Podchorążych,

przez całą sceny szerz[1] szeroki,

do pół drugiego planu w głąb.

Z lewej księżyca zieleń wpada

5

przez okna ścianę szklaną;

pośrodku brama, nad tą bramą

chorągwi czworo w pęk złożono;

giwery[2] w rzędów dwa pod ścianą.

Noc — wieczór — pusto; — szum od pola,

10

z Łazienkowskiego parku…

Warta gdzieś stąpa — słychać kroki.

Na kozłach bębny, dwa moździerze

i kopczyk kul i szpada.

Podziemu prysną wraz[3] ościeże:

15

w tym korytarzu wstaje Dziewa,

hełm z kitą na jej karku,

prawicą włócznia, tarcz[4] jej lewa;

jej pierwszy głos i rola.

Ze spiżu czerwony kask kryje jej lica

20

a oczy jej gorą w przyłbicy;

jej szata się łyska w odblasku księżyca;

tarcz wielka na złotej pętlicy:

Egida[5] śrebrzysta, przez ramię rzucona,

wężami szeleści żywemi.

25

Wężami ciążące podźwiga ramiona

i spisę[6] wbija do ziemi.

I głosem zawoła, aż gromem uderzy,

że ku niej skrzydlatych chór dziewek nadbieży

a każda na skrzydłach niesiona.

PALLAS[7]

30

Do mnie! Do mnie! Do mnie!!

Zwycięskie duchy w orli lot

powietrznym szlakiem

biegajcie we wichrowym szumie;

potrząsam władnym znakiem!

35

Wy wszystkie razem,

mężobójczym sprzysięgłe żelazem,

co byt poświęcacie dumie;

na szczytach Hymetu[8], Ossy[9]

Słońcu ślubujecie niezłomnie!

40

Ze szczytów Pelionu[10]

biegajcie, biegajcie tłumnie,

śmiertelnych żądne zgonu.

Oto stawiłam grot!

Hej ku mnie, ku mnie, ku mnie!!

gromy
45

Ty, co zwyciężyłaś pod Maratonem[11],

że Ateny radośne nowiną;

ty, co zwyciężyłaś pod Salaminą[12],

że Pers smagał morze rózgami,

że w złości nurzał się w pył;

50

ty co byłaś pod Termopilami[13];

ty coś wiodła Aleksandra pod Tyr,

przydając mu Achillesowych[14] sił;

ty, którą wieść wędrownych lir

pod Troją wsławiła Hektorem[15];

55

ty, co wiodłaś Cezarów Romy[16],

że świat zeszli taborem

wszerz i wzdłuż.

Gdy gasły gwiazdy Północy,

ty, coś Sławie przydała mocy;

60

ty, coś zwyciężała Teutony[17],

gdy Witołd[18], jako Ares[19], szalony,

odbywał kąpiel krwi;

coś wiodła Boży-Bicz[20] w łunach

we chwałę przekleństw ognistą,

65

że zachwiał się krzyż

śród miasta siedmiu wzgórz,

gdyś we światło rzuciła miot lwi!

Do mnie sam! Do mnie w piorunach!

pioruny

Przyzywam was władnym znakiem,

70

na Egidy złoto, kość i spiż;

zaklinam przez Noc wieczystą,

kędy was siłą pchnąć mogę,

na Słońce zaklinam palące,

na Zewsa[21] kędziory straszliwe,

75

na moc wężową Gorgony[22],

w drogę!!!

Wy, którym nieśmiertelność dam,

stawajcie żywe, przytomnie[23]!

Powietrznym okrążajcie szlakiem!

80

Do mnie sam! Do mnie! Do mnie!

I otóż lecą ku niej, lecą

zwycięstwa dziwne Panie:

skrzydlate wielkim skrzydeł lotem.

Wielkim kołują wprzód zawrotem,

85

nim w kole która stanie.

PALLAS

Ten, co z zawrotnych szczytów

Olbrzymów pchnął w głąb Tartaru[24]

i włada w państwie chmurnem błękitów,

skąd gromem i błyskiem spada,

90

przeze mnie każe!

Niechaj błysk piorunowy

zapala ognie-ołtarze!

Szał być ma Aresowy[25]!!!!

Pobierajcie z bożego daru:

95

Zews nawołuje sług!

CHÓR

Ares!! Mój pan i bóg!!

PALLAS

Oto Ares, zwalony z pętów,

uleciał z Olimpu bram,

jako burza

100

i opadł nad miastem sam

a teraz przelatuje konny

i krzyczy i podjudza i podburza.

CHÓR

Powalim męże i poranim!

PALLAS

Lećcie za nim!!!

CHÓR

105

Hej! Skrzydła porozwijane

nad miastem szeroko rozprężem,

aż one uzbrojone dosiężem,

dopadniem, pochwycim siłą;

rola się stanie mogiłą

110

narodom; przez krew zwyciężem!!

PALLAS

Nad ludami uderzą gromy,

chmury się zapalą pożarem,

w gruzy zapadną domy,

ogień z niebios wyleci widomy,

115

zaciąży Gniew!

CHÓR

Kto walczy — ?

PALLAS

Polska z Carem! — —

Powołane są i wysłane

Kery[26], sine dajmony,

120

z przeklętych nor Tartaru —

Harpije, co ssają krew

konających…

StrójZnacie tę Nike[27] Fidiaszową,

jak sandał wiąże szybka,

125

jak ze zwróconą w górę głową,

(tej brak, gdyż dzieło jest fragmentem)

wstrzymana w locie, gibka,

sandał chce splątać rozplątany

a strój jej, taśmą nie wiązany,

130

z polotnych fałdów tors odkrywa

i pierś na ciele wpół przegiętem.

Otóż to ona się odzywa

Jako:

NIKE NAPOLEONIDÓW[28]

Pod Moskwę, na gniazdo Carów,

135

wiodłam Cezara Franków.

W orłowej leciałam chmurze,

nad lasem sztandarów,

w górze! w górze!

Szczęście unosiło skrzydła:

140

Rycerzy wiodłam kochanków…

PALLAS

Odzyszczesz rycerzy kochanków:

leć…

NIKE NAPOLEONIDÓW

Nad duszami zaciążę.

Zwycięzców ramiony[29] uniosę

145

na bój.

PALLAS

Leć!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Sandały zwiążę;

biegłam z Olimpu chyża,

na twoje zaklęcia zlękła;

150

o olimpijskie dźwirza[30]

uwadziłam; — ażem uklękła —

zawiązuje sandały

Walka, Zdrada, BuntKto będzie im wrogiem?

PALLAS

Książę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Oni jego pochwycą?!

PALLAS

155

Zdradą!!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Nie!

PALLAS

Oni tam wlecą gromadą

i pochwycą książęcia w pół-śnie.

Pójdziesz za nimi!

NIKE NAPOLEONIDÓW

160

Nie!! — –

Niech walczą twarzą w twarz,

niech pierś o pierś ubroczą,

niech działa na się zatoczą,

tej nocy walce wydolę,

165

niech wyjdą w pole!

Uderzą miecz o miecz!

PALLAS

Przeznaczeniu ty nieposłuszna;

Rzecz ma się dopełnić już.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Ty wielka, a ty małoduszna!

170

Niechaj podejmą oręże

i idą walczyć, jak Bogi!

Olimpu zeszłam progi!

PALLAS

Spalę cię w ogniach rumieńca:

poznajesz Gorgony[31] węże?!

NIKE NAPOLEONIDÓW

175

Nie zwolę wieńca!

PALLAS

Więc nie! — i bez ciebie poradzą.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Nie poradzą! — Zwycięża ten, kto z nami:

patrzaj, my ze skrzydłami.

PALLAS

Trojej[32] dobyłam tą władzą,

180

wsławiłam Odysa[33] nad męże;

Księcia pochwycę jeńca.

NIKE TROJAŃSKA

Dobywcom Trojej biada,

nie zwyciężysz.

PALLAS

Zwyciężę!!

185

Losów dopełnić muszę.

Kajdany zejmę i pokruszę!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Orlico, nie zwyciężysz.

PALLAS

Orlico!

Gdy rzucę tarcz strasznolicą,

190

drży tron Zeusa skrzydlaty orłami;

gdy widmem zatrwożę duszę

i najmocniejszy pada.

NIKE SPOD TERMOPIL

Byłam pod Termopilami:

krocie bohaterów we krwi

195

zdradzieckimi zabiłam mieczami,

zdrada nie plami!!!

Gdy legną pobici zdradą,

te ręce wawrzyn pokładą.

Zamęczyłam je w zwycięskiej dumie;

200

padli, przykryci chmurą strzał,

w grotów zabójczych szumie,

w jarach niedostępnych skał.

Do czynu siostry, do czynu!

Jedli podstęp przyspieszy wawrzynu —

205

podstępem! —

NIKE SPOD SALAMINY

Narodom stanę się sępem;

byłam pod Salaminą!

Których losy dopełnione, niech giną.

Jeśli-że za zaborem szli,

210

niechże je ziemia pochłonie;

Jeśli-że ognie ma w łonie;

na cudzym-że chcą orać zagonie

i cudze piony kraść — ?

Lepiejże trupem paść,

215

niżal[34] dopuścić tę właść! —

Czego-że to pragniemy?!

CHÓR

Krwi!

NIKE SPOD SALAMINY

Jak sięgniem po wawrzyny — ?

CHÓR

Przez krew!!

PALLAS

220

W krwi nie masz winy!

NIKE SPOD SALAMINY

Kto ludy powiedzie?!

CHÓR

Gniew.

NIKE SPOD SALAMINY

Kto weźmie wieniec róż — ?

CHÓR

Wódz!

NIKE SPOD SALAMINY

225

Kto on?

PALLAS

Chmurny, jak Noc.

NIKE SPOD MARATONU

Czyli będzie rówien, jak mój,

któren[35] wzeszedł w gaju Maratonu,

we szczęku krwią płynących zbrój,

230

nim Helios[36] z nieśmiertelnych dróg

przebieżał połowę skłonu.

Jego imię?

PALLAS

Wołane w skrach i dymie,

w mgławicy Napoleonidów.

235

On pierwszy i on jedyny.

CHÓR

Jakie jego imię — ?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Czyny!!

Mnie jego daj i zwól;

pożądaniem jemu krew rozpalę.

240

Jak poznać?

PALLAS

Chodzi w chwale;

wszyscy ku niemu drżą.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Gdzie jest?!

PALLAS

Satyry

245

bawią go śpiewem i grą

na teatrze.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Satyrom skruszę liry,

przy nim stanę i w oczy popatrzę

i krzyknę: w mieście bój!!

PALLAS

250

Leć, skrzydła nad nim sprząż,

unieś go i skryj w arsenale.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Jest mój.

PALLAS

Chwytaj i wiąż!

NIKE SPOD CHERONEI[37]

Posępna weszła i cmentarna

255

i wiew przynosi grobów, blada

i wieńce niesie choinowe

i ciska — ręce składa —

to wznosi je tragicznie nad głowę

i jakby wieszczka rozpowiada

260

gestem,

wróżąca jedno słowo: biada.

Czarne welony, czarne chusty;

z zaciśniętemi idzie usty[38];

że cała onych Bogiń gromada

265

przystanęła przycichła i bada.

NIKE SPOD CHERONEI

Oto wieńce wam niosę wiązane

z choin; przystanęłam w ogrodzie

i rwałam —

NIKE SPOD SALAMINY

Chcę wieńców z róż.

NIKE SPOD CHERONEI

270

Róż nie ma, róże pomarły;

badyle kwiatów suche

wichry przegonne w puch starły;

z liści złotych kobierzec na wodzie.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Chcę wawrzynu wieńców i dębu.

275

Jakoż zwycięstwo się ziści — ?

NIKE SPOD CHERONEI

Dęby odarte z liści.

Wichr przegnał zimną zawieruchę

nad ogrodem; — i liście opadły;

ogrody puste i głuche

280

a gałązki zmartwiałe i kruche;

ni ptaków świergoty letnie,

ni Marsjasowe[39] fletnie;

zbłąkane dzieci Eola[40]

dmą mierzwę[41] przegniłą z pola,

285

słomę dziergają na drzewa,

że drzewo, jak arfa śpiewa

we wichrze miotem gałęzi;

a krzewy, co najdroższe,

w zimowej słomianej uwięzi;

290

a krzewy, co najuboższe,

w łachmanach sczerniałych liści.

CHÓR

Jakoż zwycięstwo się ziści — — ?

NIKE SPOD CHERONEI

Uprzołek suchy jaśminu

i perły owocu, jako łzy

295

duże —

krwawe po jarzębinach korale —

NIKE SPOD MARATONU

Gdy zwycięskie proporce zawarczą,

po kierz[42] bohatery nie sięgną.

NIKE SPOD SALAMINY

Nędzą zmartwiałe badyle;

300

oto je stopą podepcę —

i w pierwszym ogniu spalę.

Wstanąli to pieśniarze i ślepce

lirni — czy męże, jako spiż?!

NIKE SPOD CHERONEI

Onym te wieńce wystarczą

305

za róże —

NIKE SPOD SALAMINY

Pieśniarze!?

NIKE SPOD CHERONEI

Drwisz!

Będą jaśnieć przez chwilę.

NIKE SPOD SALAMINY

Jacyż ludzie?

NIKE SPOD CHERONEI

310

Wzrośli w mękach i trudzie.

CHÓR

Jacyż ludzie?!

PALLAS

Męże się lęgną?

NIKE SPOD CHERONEI

Na urwiskach jałowiec i sosna,

przygięta wichrem, drży…

NIKE SPOD MARATONU

315

Drzewa żałoby!

OmenNIKE SPOD CHERONEI

Siostry!

Krzew zwarzył wicher ostry

i szron bieluchny mży.

Laurów nie ma, a róże pomarły.

CHÓR

320

Jakoż zwycięstwo się ziści — ?

NIKE SPOD CHERONEI

Niech giną, synowie moi —

kres hańbie, wstrętom, zawiści;

łza już się w oczach nie ląże[43],

do lotu się skrzydła rozwarły…

CHÓR

325

Gdzie dążysz? —

NIKE SPOD CHERONEI

Oto po Śmierć dążę.

Obaczę ich znowu we krwi.

Pozwalasz mi znowu wstać,

poległym łoże słać.

330

O Pallas, Zewsowa dziewo,

jakożem dzisiaj szczęśliwą.

O Sławo, przecz[44] znowu mogę

dziełami znaczyć drogę.

Widziałam Maciejowice[45]

335

i ległą zakłutą brać.

Na bój, na bój!

Podajcie ręce siostrzyce:

otośmy przymierze zawarły.

CHÓR

podają sobie ręce

Cyt! — — — Stój.

340

Krzew zwarzył wicher ostry;

wylękłe, wyschłe drzewa,

w nich Eol, jak w arfach śpiewa;

laurów nie ma a róże pomarły — —

NIKE SPOD CHERONEI

Siostry!

345

Otośmy przymierze zawarły:

oto po Śmierć, po Śmierć dążę:

niech giną we chwale zbroi,

łza już się w oczach nie ląże.

ujmuje za ręce Chór

PALLAS

Ujrzycie bohatery i karły

350

i wojenniki i gachy[46]

i dumne, pychą pojęte

i podłe, jako gad liche

i wyniosłe i groźne i ciche

i zbrodnicze i jako cud: święte. —

355

Leć! leć! w puste, w ciemne ulice!

Wołajcie, tam Ares goni,

uderzcie o dzwon błyskawice,

niech trwogą przez miasto dzwoni!

Krzyczcie: do broni!!…

CHÓR

360

Do broni!!!

Chór odlatuje; — zaś Pallada

ze smugi świetlnej w cień wstępuje

i kęs[47] przystaje, czatująca. —

I tejże chwili samej wpada

365

Wysocki Piotr[48] do korytarza,

od prawej biegnąc strony.

Ku drzwiom środkowym prosto bieży;

płaszcz wielki kryje go po oczy;

biegnie — drzwi pchnął do sali;

370

dobył szpady — i tą koło zatoczy;

płaszcza odkrył — oni już go poznali;

do drzwi się cisną: chór młodzieży;

słuchają, a on nawołuje:

WYSOCKI

PowstanieHej bracia, dzieci, żołnierze

375

za broń, za broń, za broń!

Niech każdy za giwer[49] bierze

i ustawia się w szeregu, w podwórze.

Hej bracia, oto budzą się burze:

za broń, za broń, za broń;

380

przyszedł czas, gdy zrywamy obroże,

co gardła i ręce porze[50]

i święcim noże!!!

Rewolucja, BógŚmierć przywłaszczycielom,

tyranom,

385

co nasze kalają trony,

co brudem ołtarze ścielą!

Bóg wziął nasze obrony:

Śle wolność ludom i stanom!

Czas pomsty za bezprawie,

390

czas pomsty, lećcie żurawie,

roznieście po polach skry

z płonących chat!

Za łzy, za urąganie męce,

hej bracia, rycerze, dzieci,

395

młodzieńcze sprzęgajcie ręce.

Oto godzina wybija,

gnana tęsknotą lat:

do broni, Jezus, Maryja!

Do broni za Polskę, za krew,

400

za lata niewoli i nędz,

za widma, upiory jędz,

co nasz obsiadły dom,

niosąc srom[51];

niech krzyż upiory wyżenie[52],

405

spełniajcie przeznaczenie:

Czas przyszedł, zwyciężym dziś.

Hej dzieci, rycerskie łupy

dla was, czas iść!

Drogę zaścielą wam trupy;

410

to wam ratować się z toni,

wasz los od waszych dłoni,

wam serca! — Mężowie dzieła!

Już za nim Dziewa znów się zjawia

i słowem-ogniem go zaprawia

415

i słowem-ogniem go porywa,

płonąca wiedźma łun straszliwa:

PALLAS

Niech płoną grody i miasta!!

Do broni, do broni, do broni!

WYSOCKI

Tyżeś to koło mnie stanęła,

420

we wieńcu błyskawic niewiasta:

łuną palisz się jasną…

PALLAS

Oto jestem przy tobie siostrzyca;

błyskawice w mym ręku się palą

i gwiazdy w mym ręku gasną.

CHÓR PODCHORĄŻYCH

425

Patrzajcie, gorą mu lica.

WYSOCKI

Hej, naszym krzywdom granica!

PALLAS

Opętańcze mieczowy, do dzieła!!

WYSOCKI

Poprzysięgam się tobie: miecz;

zgaduję cię, radosne widziadło;

430

tyżeś mnie za włosy ujęła,

Córo Zewsa, dziewo nieśmiertelna;

tysiące mężów pobladło,

przed tobą upadło w pył…

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Dla nas Sława, Sława niepodzielna!

435

Wyżeniem księcia precz!

PALLAS

Patrz, jak się prężą do sił;

patrz, lecą, ja z nimi orlica;

zapalę ich duchy, jak pochodnie;

niech lecą spełnić zbrodnię;

440

wężami osmagam twarze.

Zaklinam je w wojennym gniewie;

zapalę, jako zarzewie;

duchy młodzieńcze obnażę,

rozedmę piersi okrzykiem,

445

każden wstanie skrzydlatym orlikiem

i wzleci w śmiertelnym śpiewie.

WYSOCKI

Przez krew, przez krew, wy w gniewie:

rycerze krwawego przymierza,

słuchajcie, piorun uderza

450

przez pierś, przez polskie serca.

Oto wszystko wam odebrał wydzierca!

Pallado! tyżeś z piorunów urosła,

potrząśnij tarcz gromowładą,

niechaj patrzą w płomień uniesieni,

455

niech się łuna nad nimi rumieni!

Rozedrzej piorunem mrok!

gromy

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Łuna się na niebie uniosła — !

WYSOCKI

Zapamiętajcie rok

trzydziesty,

460

dzień dwudziesty dziewiąty

listopada:

dzień wzeszedł dla was, ta noc!

łuna

PALLAS

Wam dana potęga i moc!

WYSOCKI

Wskrześnijcie mściwce!

465

Krzepcie się, orężna gromada!

PALLAS

Zdobywce;

Tratujcie, depczcie Centaury!

WYSOCKI

Na moim stawajcie Słowie:

Do broni!

PALLAS

470

Jutro laury!!

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Każesz iść, o ty oczekiwany,

mówiono, że przyjdziesz k'nam.

PALLAS

Na Słowo pękają kurhany.

Wam duch, latami wołany,

475

poima serca łańcuchem;

kto się oprze tej wolej[53] serdecznej,

tego tarczy uderzę obuchem

i męce przekażę wiecznej.

Oto głos, co wam woła: Sława!

480

Hej, stado orłów szeleści,

powietrze skrzydłami porą[54],

łuna tęczą ogniową je pieści.

Niechaj duchy płomieniem zagorą!

Miecz świętość, miecz twoja Sprawa,

485

Los w wasze ręce dan.

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Rozkazuj!

WYSOCKI

Bierzcie za giwery —

oto stoją rzędami u ścian;

chwyć w lot;

490

czas ucieka, trza nam chyżo do wrot,

nim was ubiegą.

Jest tu cała hurma Moskali,

co wrót strzegą.

Trza, by was nie poznali;

495

trza nam wpaść na koszary na Solcu;

to tam się pali szopa

opodal przedmiejskich kopców

i to jest umówiony znak.

Iluż was tu jest chłopców?

500

Stu sześćdziesięciu?

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Tak!

WYSOCKI

Są wszyscy?

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Wszyscy są.

Patrz, pełnią się korytarze…

WYSOCKI

505

Dostajecie do działania część lwią:

trza rozbroić trzy pułki ułanów,

most zająć, omylić straże.

Dam naboje, sam sprawię waćpanów.

Potem zejdziem na miejski szlak.

do nowych, którzy nadbiegli
510

Imać za broń!

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Za broń!!

WYSOCKI

Czas mija, nie trza dzieła odwlekać.

Przelecimy koło Belwederu ku miastu,

by przedostać się do Arsenału.

515

Zaliwski Arsenału dobędzie.

PALLAS

szeptem za jego uchem

Nie zazdrosnyś-że jego udziału,

że i on sławę równą posiądzie — ?

WYSOCKI

W ogrodzie, koło mostu-posągu,

jest młodych, umówionych szesnastu;

520

wszystko z uniwersytetu studenty

i literaci,

Tym trza dać broń

i drogę do pałacu pokazać;

dwóch przydzielę i sam ich wyznaczę;

525

oni mają pochwycić książęcia,

gdyby zechciał ogrodem uciekać.

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Więc to dziś — to nie do pojęcia…

WYSOCKI

Dziś dzień wyzwolin braci!

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Leć z nami, jako orzeł z orlęty!

530

Już biegą, już biegą.

Już nic ich nie wstrzyma,

Już bronie mają w ręku;

do niego, do wodza przykuci oczyma,

śród gwaru, rumotu, śród szczęku.

535

Kurty w granat a żółte rabaty[55];

białe spodnie i białe kamasze.

Na giwerach piętrzą bajonety

przypasują do boków pałasze,

tornistry przytroczą na grzbiety.

540

na krzyż pasy przez pierśne kolety[56].

Już się stawią we czwórki-kwadraty,

Już w rząd długi wyciągli się sznurem

a wesołym radują się chórem.

WYSOCKI

To dziś — do broni! za giwery!

545

Bajonety nasadzić!

W podwórzu się gromadzić,

przeć do wrot!

Żeby wrot wam nie zamkli — w lot!

Dostaniecie ładunki u bram.

550

Ja z wami — ja powiodę was sam!

Do broni, godzina wybiła,

przy nas Potęga, Siła.

Za wstyd, za lata niewoli,

za lata, lata łez

555

przywłaszczycielom kres!

Miecz wyoralim z roli,

Będziemy tym, co naszą łamali cześć,

grób grześć[57],

na piersi kolanem sieść[58]

560

i łamać kości.

PALLAS

Będziesz nieśmiertelność mieć!

WYSOCKI

Wnijdziecie[59] do nieśmiertelności!

Hej dzieci, męże, rycerze!

PALLAS

Niech każdy płomieniem płonie,

565

lećcie gorejące pochodnie,

ozwarte świątyni ościeże.

We światło przez mieczów zbrodnie!

WYSOCKI

Hej bracia, żołnierze, dzieci!

PALLAS

Gwiazda wam wzeszła i świeci!

WYSOCKI

570

Bóstwo przed nami goni!

PALLAS

Do broni!!

WYSOCKI

Do broni!!

CHÓR PODCHORĄŻYCH

Do broni!!!

SALON W BELWEDERZE

Dwoje drzwi z prawej. Dwoje drzwi z lewej.

575

W głębi potrójne okno, aż do posadzki.

Za oknami ogród-park łazienkowski.

W oddalenia nad stawem posąg konny biały.

JOANNA

wchodząc

Patrzajcie, łuna pożaru!

W. KSIĄŻĘ[60]

wchodząc

Gdzie pożar?

KURUTA[61]

wchodząc
580

Miasto się pali.

GENDRE

wchodząc

Nie miasto.

W. KSIĄŻĘ

Gdzie?

GENDRE

Tam, w oddali.

W dziedzińce lecą sygnały.

KURUTA

585

Dwa się szwadrony zerwały

i pędzą…

JOANNA[62]

wychodzi

GENDRE

Konia dla księcia!

KURUTA

Już wiodą.

W. KSIĄŻĘ

Nie — pozostanę. —

590

Tam — po co? — Niech ogień płonie.

KURUTA

A co by książę powiedział,

gdy płomień drugi uderzy

i trzeci i czwarty wstanie,

i tak te czarne otchłanie

595

zaczną grać — ?

W. KSIĄŻĘ

Że to powstanie.

KURUTA

A tak — tak — ogień — bunt, ogień pożarny;

tak, jak rozpali się ten lud cmentarny;

tak świeże groby wystrzelą piorunem;

600

będziemy tańczyć trupy.

W. KSIĄŻĘ

Z złotym Runem[63]

na piersi; — jak kto nasze odkryje opończe,

pozna stróże Carskiego słowa — wsio[64] rycerni,

my nie będziemy umierać, lecz ginąć

605

albo zwyciężać; —

jak zechce Car, będziemy słynąć.

GENDRE

A jeśli Car nie zechce — ?

KURUTA

Będziem wierni.

GENDRE

wychodzi

W. KSIĄŻĘ

Postój sam!

KURUTA

610

Słuszajus[65].

W. KSIĄŻĘ

Ot, ty durny.

KURUTA

Ja ludzki.

W. KSIĄŻĘ

A potrafiłby ty, jak jaki kniaź[66] Zarudzki[67],

porwać dziewkę? — i chcieć być Moskwie Carem sam?

KURUTA

615

Wy gospodyn[68] — ja sługa.

W. KSIĄŻĘ

No ja znam[69].

KURUTA

Wierny.

W. KSIĄŻĘ

Głupi zadość[70].

KURUTA

Mudry po rozkazu[71].

W. KSIĄŻĘ

620

Przebiegły Grek; na tonie pozna się do razu.

No — lubię gaworzyć…

KURUTA

Paplać swobodno[72].

W. KSIĄŻĘ

Małczaj[73] — — — no ruszaj won — — a służyć!

KURUTA

Niezawodno.

W. KSIĄŻĘ

625

A potrafiłby ty w ogień za Carem skoczyć?

KURUTA

Choćby i carski brat —

W. KSIĄŻĘ

Nóż jemu w pierś — ubroczyć

i chresty[74] wziąć — ty zbladł?

Car skazałby powiesić wprzód,

630

potem by chresty kładł. —

Paszoł! — — Adieu[75] — — masz dłoń — po kamracku.

KURUTA

Wasza miłość…

W. KSIĄŻĘ

Flozof ja — tak po omacku

szukam ludzi; człowieka zwącham w grubej skórze.

KURUTA

635

Dar boski wasz.

W. KSIĄŻĘ

Tak ja wam się wynurzę, Kamràt — — powiem słowo — li nie zlękniesz się kar?

KURUTA

Diabeł bierz — cóże jest to — — ?

W. KSIĄŻĘ

…Że książę będzie Car.

KURUTA

zaśmiał się

Cha, cha cha,

W. KSIĄŻĘ

pchnął go
640

Precz! — czego ty się zaśmiał, jak czart?

KURUTA

milczy

W. KSIĄŻĘ

Precz — no nie trza służby mnie.

KURUTA

pozostaje

W. KSIĄŻĘ

Precz. Ruszaj do kart.

wypycha Kurutę za drzwi
został sam
puka do drzwi na lewo
z tychże drzwi wychodzi:

JOANNA

podeszła ku środkowi salonu

W. KSIĄŻĘ

zamyka wszystkie drzwi
idzie do biurka

Od samego rana

zwlekałem — i wczoraj, cały dzień i pozawczora,

645

aże do chwili tej — gdy na zegarze

dziejowym, taka znaczyła się pora

dla mnie i ich godzina ta.

uderza ręką o biurko

Tu — list Cesarza —

JOANNA

Cara!?

W. KSIĄŻĘ

650

Cara brata.

I nominacja.

JOANNA

Na zbawcę!

W. KSIĄŻĘ

Na kata!

JOANNA

Co to jest — ?!

W. KSIĄŻĘ

655

Car oszalał.

JOANNA

Co znaczy…?

W. KSIĄŻĘ

— Milczenie,

tajemnica — wsiowładztwo[76] — komedia — skażenie!

Otom jest….

JOANNA

660

W ogniu cały…

W. KSIĄŻĘ

I we krwi się zjawię

i albo los podejmę i Polskę wybawię

i będę czymś — nie błaznem, nie kpem, nie dworakiem,

ale Carem Polski — przez krew.

JOANNA

665

Ty!!!

W. KSIĄŻĘ

Polakiem.

JOANNA

Łżesz.

W. KSIĄŻĘ

Małczaj[77]!

JOANNA

Ty łasisz się i klniesz — —

W. KSIĄŻĘ

670

Słuchaj — ty milcz — ja mówię świętą rzecz;

ja się zbudził od dziś — ja będę lew,

ja chcę krwi, walczyć chcę — ja poczuł krew

w powietrzu. — Będę Bóg przez ciebie.

JOANNA

Łżesz.

W. KSIĄŻĘ

675

Ty piękna — ciszej ty, bo ty mnie słowem gniesz.

Słuchaj mnie ty. — Jak była wielka wojna,

tak będzie teraz znów — a ty dostojna

Carowa; — — ja każę kuć koronę

dla ciebie — jako wziąłem cię za żonę.

680

Wojna, wojna — Polaki to są lwy.

Oni zdobędą wsio — jak lodowcowe kry,

przebojem wzdłuż i wszerz! Co? Napoleonidzi

przeszli?! A co, Polkà!?

JOANNA

A serce moje widzi.

685

Ty śnisz — ty — co, ty knujesz — —

W. KSIĄŻĘ

Zblednie Car.

JOANNA

Przeciw bratu — ty brat — —

W. KSIĄŻĘ

Wot[78] rzucił na cię czar.

Wiesz ty? — Jedyne słowo takie, jakom tu rzekł

690

a Car by żywcem pasy darł i żywcem piekł,

zazdrosny Car — a ja będę nad Cara;

ja będę Polski król — i ze mną twoja wiara.

Wot co? ty zrozumiała — ?

JOANNA

Zamach.

W. KSIĄŻĘ

695

Wsiej[79] czas — mój los.

A co — ja poszedł gdzie mnie wiódł twój głos.

Polkà.

JOANNA

W obłędzie ty — chcesz mnie udaniem zwieść.

Daj list — czytać mi daj…

W. KSIĄŻĘ

otwiera biurko,
podaje list
700

Czytaj. — Co wiesz?

Plein pouvoir[80]. — Co? — Znasz! Ha mów, ze słowem spiesz.

Wyrzec ty — krzycz — bo w tobie gore krew.

Ty w oczach moich, ty przede mną stoisz

zbrojna nożem — ty uderz — — co…?

JOANNA

705

Precz.

W. KSIĄŻĘ

Ty się boisz. —

A czego ty się lękasz? W blaskach ty polska dusza,

ty we świetle, w twych oczach skry i żar i zorza.

A chciałabyś ty — co — od morza, hej do morza?

710

No, skrzydła rozwiń twe — roztaczaj ty twój lot,

nie skrywaj się — ja znam — — a to katusza —

tam ogień święty wre — ty westalka[81].

Cha, zgadnij moją myśl — cha — ?

JOANNA

Ty bankrot[82].

715

Chcesz naigrawać się — pójdź precz.

Ze serca, z duszy drwisz.

W. KSIĄŻĘ

Ty lalka —

ty cud — ty świętość polska ukradziona,

ty z twoim rysem dumy i bladością lica,

720

ty u mnie niewolnica — no — ty u mnie żona —

kochaj — ot we mnie geniusz się obudził;

ty nie zapomnij mnie — patrz, ja się zbudził;

duchem ja był ugrzęzły w nędzy i rozpuście,

padlèc[83] — ale mi świecisz ty sławo, urodo,

725

ty moja — ja cię miał, przygarnął świeżo, młodo;

moja ty służebnica — daj ust — pić, ja głodny

pić duszy czystość — w uścisku rozpalić

białą lilijkę do żaru płomieni —

daj ust —

JOANNA

730

Puszczaj —

W. KSIĄŻĘ

Krew, lice się rumieni.

JOANNA

Puszczaj.

W. KSIĄŻĘ

Czuj moc.

JOANNA

Precz.

W. KSIĄŻĘ

735

— Ty będziesz chwalić

za uściski — kobieta ty — legniesz…

JOANNA

Ty cham.

W. KSIĄŻĘ

Ha — ty słaba — ty kwiat, bierz rozkosz, lubość dam. —

— Dziewka! — Ruszaj!

JOANNA

oddala się

W. KSIĄŻĘ

740

Postój!

JOANNA

staje
chwila milczenia

W. KSIĄŻĘ

opuszcza wzrok ku ziemi
stoi obezwładniony

JOANNA

zwraca głowę ku oknu

Czy nie wydaje się, że ot tam jacyś ludzie

stoją — ?

W. KSIĄŻĘ

nie poruszył się

Może to być — to i cóż? Myśl moja w trudzie.

Trzeba gwałtownie działać, rządzić, rozkazywać.

745

Tyle potrzeba umieć, wiedzieć, znać, przemóc na sobie,

przełamać podejrzenia — precz rozgonić cienie. —

Któż to jest moim wrogiem — ?

JOANNA

Spójrz no tam.

W. KSIĄŻĘ

Sumienie.

ostro
750

Czego chcesz?

czule

Pójdź no ku mnie. — Nie pragniesz się tulić?

miłość — sen — za marami gonisz po ogrodzie.

JOANNA

Spójrz no — patrz — jakieś smugi odbite na wodzie

i cień koło posągu.

W. KSIĄŻĘ

755

Ty marząca — luba —

ty patrzysz za cieniami — ot, mnie czeka zguba,

jeśli się duch nie wzmoże, w moc się nie rozpręży.

Dzisiaj przeczułem moc — nade mną cięży.

Innym dziś, niźli indziej — nie rozumiem siebie.

760

Widzę wielkość i drżę…

JOANNA

Krocie iskrzących gwiazd…

W. KSIĄŻĘ

Ty myślą w niebie,

za światem —

JOANNA

Chłód.

W. KSIĄŻĘ

765

Po oknach cienie gonią.

JOANNA

Tam jacyś ludzie są. —

W. KSIĄŻĘ

Przystępu straże bronią.

Czytujesz Lamartina[84]

JOANNA

Zaczęłam dziś rano.

770

Harmonijne harmonie w muzyce przestworów

i ten Bóg, objawiony w kształcie wszelkich stworów.

Religijne romanse duszy nad jeziorem;

jego myśli nad ranem, myśli nad wieczorem.

W. KSIĄŻĘ

Tak więc masz ideami duszę zadumaną

775

i ludzi tam dostrzegasz, gdzie ich cale[85] nie ma;

gdzie są żywi, nie widzisz.

JOANNA

Tak duszy oczyma

patrzę i wdzięczna jestem…

W. KSIĄŻĘ

Francuskiemu hrabi,

780

który ma sowi mózg i ma sentyment babi. —

Otoczony jest ogród sotniami żołnierzy.

Nie przejdzie nikt — no a ty myślisz, kto — ?

JOANNA

— Nikt — — Może drzewa tam gałęźmi trzęsą — ?

Tak wszystko kryje mrok. — —

W. KSIĄŻĘ

785

Łzy masz pod rzęsą.

JOANNA

To nic.

W. KSIĄŻĘ

Pokorny ja — bez gniewu — jużem rozczulony —

już całuję, przepraszam. —

JOANNA

Ten tam oddalony

790

posąg — coraz się bardziej uporczywie wbija

w oczy — i ciągnie ku sobie urokiem.

W. KSIĄŻĘ

Dosyć.

JOANNA

Na ogród pójdę. — —

W. KSIĄŻĘ

tupie nogą

Nigdzie krokiem.

795

Nie pójdziesz nigdzie.

JOANNA

To nie. — Już zostaję. —

O czym ty myślisz — ?

W. KSIĄŻĘ

To idź.

JOANNA

Tam. — A po co?

W. KSIĄŻĘ

800

Urok, czarodziej biały — świecący bohater.

Słyszysz — — ?

JOANNA

Szept.

W. KSIĄŻĘ

W gałązkach szemrze wiater.

Wszystkie się cienie na ogrodzie razem

805

zakołysały.

JOANNA

Cicho znów.

W. KSIĄŻĘ

Tym głazem

ty rozkochana… — ?

JOANNA

Może.

W. KSIĄŻĘ

810

Ja go każę zrzucić z konia!

JOANNA

Już nie patrzę. — — —

W. KSIĄŻĘ

Wysadzić go każę.

JOANNA

Ech. —

W. KSIĄŻĘ

Każę ozłocić — blachą okuć złotą.

815

Zmierzym się oko w oko — bohater…

JOANNA

Z hołotą.

W. KSIĄŻĘ

Małczaj!

chwyta ją za rękę

JOANNA

Ot żeś co jest — ?

W. KSIĄŻĘ

Ty dumą i pychą

820

karmiona duszo — patrz — ty bańką lichą,

skrzysz się w kolorach twych żądz niedościgłych,

jak tęcza rzucasz farby przez obłoki,

a lada wicher je zdmuchnie — pogrzebie;

roślino wiotka — polskiej oderwana glebie —

825

czar ciebie polski owiał — pojęły uroki — —

tak ja złamię. —

JOANNA

Ty wstrętny.

W. KSIĄŻĘ

Ot, ty kochanica.

A już krwią, już purpurą rozgorzały lica.

830

Pójdź.

JOANNA

Puszczaj.

W. KSIĄŻĘ

Pójdź.

JOANNA

Precz.

W. KSIĄŻĘ

Suko! Ruszaj!

JOANNA

835

Najświętsza Panno! — Nie — ty nie wymuszaj.

W. KSIĄŻĘ

Zapomnisz. — Czego chciałaś? Tam — już ciebie widzę,

pół omdlałą w mym ręku — z wstrętów, doniu[86], szydzę;

będziesz pieścić i tulić, hołubić i wołać,

cha, cha — co będziesz wołać…

JOANNA

840

Najświętsza Panienko. —

W. KSIĄŻĘ

Precz ręce!

JOANNA

Łamiesz. O wstydzie, o męko.

W. KSIĄŻĘ

Znaj rozkosz. — Ty kobieta — jak panna wstydliwa —

godna tronu. Carowa będziesz ty…

JOANNA

upada
845

Ja nieszczęśliwa.

W. KSIĄŻĘ

Nie klnij — nie płacz — milcz! — cicho — cicho!

JOANNA

Precz.

W. KSIĄŻĘ

Gniewna, żałosna.

JOANNA

Odejdź; — ja szalona.

W. KSIĄŻĘ

850

Ty głupia. — Ty obłędna. — Obłęd moja siła.

Ja dziś w obłędzie lew. — Gdyby ty się paliła.

Gdyby żar — gdyby ogień, płomienie i skry

ogarnęły twą twarz — twą postać w ogniów mgły,

gdyby ty twoje ręce zarzuciła na szyję

855

mnie — gdyby ty…

JOANNA

Ja się w męczeństwie wiję,

mój rozum mi się mąci — krzyczysz — ty jak burza.

W. KSIĄŻĘ

Jak wichr — ja byłbym wichr, huragan…

JOANNA

Jak z podwórza

860

słychać — ? czy jęk? — czy drzew to łoskot — ?

W. KSIĄŻĘ

Czar.

Ty śnij — w objęciach moich śnij — oczarowana wróżka.

Spokojność duszy daj — — daj ust…

JOANNA

Ty…

W. KSIĄŻĘ

865

Chodź do łóżka.

JOANNA

Daj ust — ty mój — — — o bierz tę twoję moc —

podtrzymaj mnie — na oczach, w duszy noc;

w obłędzie myśli moje — splątane myśli, chmura,

nie widzę nic. — łyskanie — szum —

W. KSIĄŻĘ

870

To miłość — ura!

Pocałuj —

JOANNA

Ha —

W. KSIĄŻĘ

Pocałuj.

JOANNA

Cyt…

W. KSIĄŻĘ

875

To nic. — —

JOANNA

Co to? — po oknach śwista — zgrzyt —

zgrzyt szyb — brzęk — szept — ktoś jęczy — czy kto łka — ?

W. KSIĄŻĘ

To wiatr północny dmie. —

JOANNA

Wichr wyje.

W. KSIĄŻĘ

880

W oczach łza —

ty płaczesz, łza miłośna — lubość, ty poddana,

ty kochanka — miłośna ty. —

JOANNA

Ja obłąkana —

ty mój. — — ty mój. — — Kto jęczy tam na dworze?

885

Kto z wichrem goni tam? Kto klnie? — Przeklina — może —

ciebie i mnie. —

W. KSIĄŻĘ

Daj ust —

JOANNA

Pocałuj — skon.

W. KSIĄŻĘ

Daj ust — pocałuj —

JOANNA

890

Tyś dla mnie rzucił tron.

W. KSIĄŻĘ

Dla ciebie tron zdobędę, koronę dam na skroń.

JOANNA

Ty mój — kochanku — panie —

W. KSIĄŻĘ

Dam tobie królowanie.

JOANNA

W kościele Świętego Jana.

W. KSIĄŻĘ

895

Carstwo.

JOANNA

Korona zmartwychwstana.

Nie od dziś to czuję i wiem

i pragnę, chcę i drżę — ty mój —

ty zadmiesz w róg — powołasz — ty na bój!

900

A oni z tobą rycerze; —

zwyciężą! — Szał mnie bierze. —

Kochanku — powstań ty, zdruzgotaj Cara, zgnieć!

Zapalaj burze, ognie nieć.

Kochaj — daj ust — tam pożar się rozpali:

905

Tam są gotowi wszyscy już! — — Powstali!!

W. KSIĄŻĘ

Co!? — wiesz!!

JOANNA

Wiem. Tam w sercach ogień wre.

Tam czekają i rwą się już. — —

W. KSIĄŻĘ

Tam?! — gdzie?!

910

Obłędna ty — co wołasz — ? Jaki bunt — ? Ty znasz?

Mów. — — Ty zdradziłaś się.

JOANNA

Ty patrzaj w twarz.

Cesarski szpieg. — — Mój sen — ty podły — kłam. —

Ty lękasz się — za tobą nikt — —

W. KSIĄŻĘ

odstępuje od niej
915

Ja sam…

To ja się zdradził — a z czym — czym ja to był?

Ty rzekła: carski szpieg: — ty żona,

ty miłość moja, mnie zabiła i zatruła,

ty z nóg mnie powaliła. —

920

A ja się rwał. —

Ja tam, tam, z orłami w loty chciał —

a ty — ty z duszy głębin wydobyła

podłość. — — — To ty mój wróg.

A ty zemdlała mnie u nóg

925

miłośna — nie — co ja wiem —

ty moja kaźń — ty boska —

dzwoni

JOANNA

omdlała

W. KSIĄŻĘ

otwiera z kluczów wszystkie drzwi
przenosi ją do innych pokojów

PANNY

wbiegają
otaczają zemdlałą
oddalają się

W. KSIĄŻĘ

wbiega
idzie ku jednemu z pokojów
rozmawia z kimś we drzwiach
po chwili wchodzi na salon
Obok W. Księcia wchodzi:

GENDRE

z pochyloną głową

W. KSIĄŻĘ

Ot, co ty mówisz? Na śmierć? — Generàł?

GENDRE

Ot, czemu by ja nie umieràł? —

Ja tchórz — a Wasza Miłość taki —

930

tak każdyj czełowièk[87] tchórz — — a my łajdaki.

A niech bierze, kto chce — kto chciwy — choćby Bóg —

takoj ja rozrzutnik — niech każdy będzie syt,

czort, anioł, Boh[88] i Car — — — a serce — cyt, cyt, cyt.

Ja serce miał — — cha, cha — dziś mundury i gwiazdy —

935

a książę gwiazdę masz — czoło mnie pali. —

opiera czoło o pierś W. Księcia

Daj ochłodzić kamykiem czoło. — — — — Carski dar —

piękny. —

W. KSIĄŻĘ

Biedny ty — duràk[89] — —

GENDRE

Tak Carstwo czar. —

W. KSIĄŻĘ

940

Rzewny ty — czy pijany — ?

GENDRE

Wasza miłość? —

W. KSIĄŻĘ

Obraza — ?

No — no — rzewny — już ja widzę, że rzewny,

że ty się stał przede mną sercem śpiewny.

945

A dla kogo ty nucisz ten serdeczny żal — ?

No, generàł — tak masz tu przy boku stal,

szpada — co? — —

GENDRE

Tak kto mnie wydarł serce — ?

Ja serce miał — — czy naszli mnie morderce,

950

gdy ja się duchem chwiał…?

Wszystko wziął Car — niech wziął; — tak, gdy już u grobu,

kto dziś uwolni mnie wlec się do tego żłobu,

gdzie duszom dają pić — ? gdy pragnie dusza?

W. KSIĄŻĘ

Ty chcesz na tamten świat — ty brat — ? a co cię zmusza?

GENDRE

955

Duch. — Tak ja tu widzę wstyd — bezczelny wstyd;

a tak ja widzę tam za grobem jasny świt;

tak ja tu widzę podłość, brud i męt

a za grobem ja widzę czyste łzy a smęt…

W. KSIĄŻĘ

Tak ty urlop weź — poczekaj. —

GENDRE

960

Urlop duszy.

Daj ty zwoleństwo duszy, niech poleci

tam. — —

W. KSIĄŻĘ

Tak ty duràk — weź ty teorban[90], dzwoń; —

ty się nudzisz. — A gdyby ciebie ja, jak Mazepę[91], na koń,

965

w step? — uczyniłbym Centaura —

przez gąszcz leciałby ty, jak wichr — i jaka Laura

rozkochana by biegła z rozpuszczonym włosem

za kochankiem — — ?

GENDRE

Tak książę dziewkę rai…

KURUTA

wszedł cicho i szepce
970

Majestè — nadbiegł właśnie ów człowiek z donosem.

W. KSIĄŻĘ

Niech-że wejdzie. —

do Gendra

Adieu

do Kuruty

A przycienić światło,

niech ślepiami nie rzuca.

KURUTA

975

Wiem, kto jest.

W. KSIĄŻĘ

Co mnie to?

Niczym nie jest.

GENDRE

Addio[92]!

odchodzi

W. KSIĄŻĘ

Włóczęga, hołota,

980

człowiek podły — potrzebna nam jest jego cnota.

MAKROT

wchodzi

KURUTA

A ty masz dla mnie co — ?

MAKROT

Dla księcia słowo.

KURUTA

A czemu dla mnie nie — ?

MAKROT

Dla majestatu.

KURUTA

985

No tak, ja ci pozycję dał.

MAKROT

Więc za umową

działam — sekret.

KURUTA

Daj go katu — —

szepce W. Księciu
do Makrota

No tak, co ty wynalazł — ?

MAKROT

990

Słowa — gesta — cienie.

KURUTA

Któż co z tego odgadnie — he — kto?

MAKROT

Złe sumienie.

Kto się boi, dla tego gest jeden wystarczy

znaczący; — kto zgaduje — odgadnie z pół-ruchu,

995

z pół-słowa — co kto chowa utajone w duchu

i z tym straszydłem pójdzie w noc milczenia

a będzie tam ten potwór gospodarczy —

ten zatruje mu krew, przeźre rdzenia

i wejdzie, wpełznie jad w krwi uderzenia —

1000

zatruje, zgnębi duszę — usiądzie na piersi,

aż przytłoczy i zaprze w noc. —

KURUTA

Tak my najszczersi —

daj rękę — no i gęby daj — a wypleć bajkę

cożeś wynalazł, zmyślił, odgadł….

MAKROT

1005

Szajkę.

Może się co powiedzie? — Trzeba pójść posłuchać.

KURUTA

Można pójść — ?

MAKROT

Można.

W. KSIĄŻĘ

Jawno?

MAKROT

1010

Niewygodnie.

W. KSIĄŻĘ

I cóż tam knują — ?

MAKROT

Oni — ? — Knują zbrodnie.

Trzeba, żeby sam książę podszedł, jak w romansie;

by mi zaufał, poległ…

W. KSIĄŻĘ

1015

Jak na Sanszo-pansie[93].

I dużo ich się schodzi?

MAKROT

Garść, partie — gromada.

To zależy. —

KURUTA

I gdzież to?

MAKROT

1020

Kto przyjdzie, to gada

i można stan umysłu w dialogu czytać,

by tylko umiejętnie podsłuchać, pochwytać.

Słowa są urywane — lecz myśl jednolita.

W. KSIĄŻĘ

Tak gdybym ja tam poszedł sam…?

MAKROT

1025

To nie wypada.

Mój ubiór wyszarzany, brudny, pfuj, jak szuja;

za dnia przyjść tu nie mogę, psami lokaj szczuje.

A żyć muszę dla dzieci — mam serce i czuję.

W. KSIĄŻĘ

I gdzież to — ?

MAKROT

1030

Rzecz doniosła — niejawna, nietajna.

W. KSIĄŻĘ

Byłeś tam?

MAKROT

Wracam.

KURUTA

A, sprytna sobaka[94]!

W. KSIĄŻĘ

Gdzie to?

MAKROT

1035

Na Świętojańskiej uliczna kloaka.

KURUTA

zaśmiał się

Cha, cha.

MAKROT

Spisek odkryłem — wyjawię dowody.

W. KSIĄŻĘ

Łajdaku, coś ty chciał — ja mam pójść w łajna?

Szpieg, PieniądzMAKROT

Tam mówiono o księciu słowy szkaradnymi.

W. KSIĄŻĘ

1040

I ty, podły, przychodzisz obrzucać mnie nimi?

MAKROT

Ja tam stałem na zimnie, o głodzie — z rozkoszą

chwytałem każde słowo; — powtarzałem duchu:

stój, postój — czekaj jeszcze, zapłaci dukatem,

dukatem płacą tym, co donos noszą.

W. KSIĄŻĘ

1045

Co? I cóż? — Co przyniosłeś — co?

MAKROT

Ja cały w słuchu,

przy tym brudzie i wstydzie; — no ja z tego żyję,

Książę płacisz.

W. KSIĄŻĘ

rzuca pieniądz

Masz. Gadaj.

MAKROT

1050

»Pojednał się z bratem

i że to jest udane — że jest list od Cara —

i że trzeba dziś jeszcze« — ot, patrz, krople z czoła…

W. KSIĄŻĘ

Gadaj.

MAKROT

»Dziś jeszcze trzeba w pysk tego Mogoła«.

W. KSIĄŻĘ

1055

Mnie!?

MAKROT

Ja tak myślę.

W. KSIĄŻĘ

Precz! — Mnie!?

MAKROT

To wyraźne —

bo oto tu są inne donosy ukaźne,

1060

które wskazują — że się dziś — coś ma pojawić.

No i wiadomo co — gdzie — to trza zdławić.

W. KSIĄŻĘ

Ale co!? — Co?! — Precz-ty! — albo zostań jeszcze chwilę;

potem wydam rozkazy, ukaz[95]; — ja tu mile

przepędzam czas — tak wy mnie napędzacie strachu.

1065

Tak ja spokoju nie mam — ciągle w szachu. —

A kto mnie trzyma? — wy — tak to błazeństwo. —

Cmentarz, SzpiegMAKROT

Oni się modlić przychodzą na groby

w dnie narodowej, tak zwanej, żałoby.

Wtedy ja idę i śpiew intonuję

1070

razem wspólnie z innymi, nawet popłakuję.

A w notesie kryjomie imiona spisuję

osób, które tam klęczą. — I tak na trop spisku

wpadam z lekka, powoli — na ich cmentarzysku,

gdy na ich głowy liście spadają zżółkniałe.

1075

Oto tu mam notaty.

dobywa papierów

Co — ? — Foliały całe?

Jeśli książę przypomnieć raczy w listopadzie…

W. KSIĄŻĘ

Listopad to dla Polski niebezpieczna pora — ?

MAKROT

Znacząca. — —

W. KSIĄŻĘ

1080

A ty, widzę, jesteś zmora.

MAKROT

Tak teraz jest listopad — więc baczne mam słuchy.

Jest to pora, gdy idą między żywych duchy —

i razem się bratają.

KURUTA

wybucha śmiechem

Cha, cha, cha,

W. KSIĄŻĘ

śmieje się
1085

Poeta.

Nowy Lamartine może? — Patrzaj — szpieg esteta.

Spisek — codziennie spisek…

KURUTA

Bo jest.

W. KSIĄŻĘ

Co dzień nowy.

KURUTA

1090

Co dzień nowy.

MAKROT

Jest wszędzie.

KURUTA

W zawiązku.

MAKROT

Gotowy.

W. KSIĄŻĘ

A wszystko pierzchnie z rankiem — ze dniem — nocne mary.

1095

Tak wy, strachy — puszczyki dwa — ja nie dam wiary.

KURUTA

Wasza Książęca Mość nie drży — człowiek wojenny,

no to dość; — trzeba, książę, wydać rozkaz dzienny,

że wsio[96] ma być spokojno — spokojnie tam w duszy:

jak usłyszę w rozkazie — tak strach się rozprószy.

W. KSIĄŻĘ

1100

Ty żartowny.

KURUTA

Tak ja się na wszystko zgotuję.

A kto to jutro będzie pan — ?

W. KSIĄŻĘ

Tu ja panuję.

A ty mnie przy mnie milcz — o innym panu.

KURUTA

1105

Ja miał na myśli Cara.

W. KSIĄŻĘ

Milcz.

KURUTA

I zamach stanu.

Słyszałem pode drzwiami — rozumiem, miarkuję[97].

Myśl genialna —

W. KSIĄŻĘ

1110

Słyszałeś — ty — ja cię zakuję

w kajdany.

KURUTA

Tak się dowie Car.

W. KSIĄŻĘ

Car się nie dowie.

Ja się owinę szarfą — szpieg — wszyscy szpiegowie,

1115

precz wy ode mnie, precz — krew mi wyssali,

krew moją carską żłopać przyszli tu i tu chłeptali,

duszę wy moją brali w szpon; — piekła szatani

i wlekli w noc. — — —

wypędza obydwóch

Ja sam — — skąd czekać mnie zwiastuna?

1120

i kto wyzwoli z mąk — — ? —

widać łunę

Co to? — — Pożarna łuna —

— gaśnie — zapada — — — znów snop iskier bucha.

Cisza. — — i coraz noc; — — i pustość głucha.

dzwoni

A co?

OFICER SŁUŻBOWY

wchodzi
salutuje
1125

Raport złożony — pożar ugaszony.

Na Solcu płonie szopa pusta — trochę słomy.

W. KSIĄŻĘ

Słomiany ogień — zgasł —

OFICER SŁUŻBOWY

Cztery szwadrony

powróciły.

W. KSIĄŻĘ

1130

Pożaru powód — ?

OFICER SŁUŻBOWY

Niewiadomy.

W. KSIĄŻĘ

Jak to — ? — Ha — nic — tak — nic nie wiadomo;

tak — że to wszystko nic — — kto ma łakomą

duszę — — — czego? — — co?

do oficera
1135

Rozpędzić straże.

Niech idzie wszystko spać.

OFICER SŁUŻBOWY

salutuje
wychodzi

W. KSIĄŻĘ

klaska

LOKAJE

wchodzą

W. KSIĄŻĘ

Gasić lichtarze.

POD POSĄGIEM SOBIESKIEGO

GOSZCZYŃSKI[98]

Wiatr dmie, że ogród cicho łka

za każdym liści szelestem…

1 GŁOS

1140

Idą.

2 GŁOS

O, teraz słychać gwar…

3 GŁOS

W pałacu gasną sale.

GOSZCZYŃSKI

Zapada mgła. — — Ty jesteś, bracie?

1 GŁOS

Jestem.

GOSZCZYŃSKI

1145

Policz nas.

1 GŁOS

Szesnastu ludzi.

GOSZCZYŃSKI

Po drzewach jakaś arfa gra

i ogród jęczy tłumem mar.

1 GŁOS

Jeśli się książę obudzi..?

2 GŁOS

1150

A jeśli nie przyjdą cale[99] — ?

GOSZCZYŃSKI

Niepokój, ogień piersi żre

jak Harpia; złość ssie krew.

Przysięgi, jako słowa czcze;

na marne poszedł siew.

1 GŁOS

1155

Już idą…

GOSZCZYŃSKI

Słyszę.

3 GŁOS

To szum drzew.

1 GŁOS

Nie przyjdą.

GOSZCZYŃSKI

W ogród wstąpił czar.

1 GŁOS

1160

Będziem wszystko bić w łeb,

w łeb i na odlew z obu stron.

GOSZCZYŃSKI

Gałązki obsiadł lśniący szron

i coraz gęstsze smugi mgły.

1 GŁOS

Już idą — —

2 GŁOS

1165

Czy to ty?

1 GŁOS

Tak ciemno.

GOSZCZYŃSKI

Ulituj się ty Boże nade mną; —

Sądzisz, że już koszar dopadli?

1 GŁOS

Tak sądzę.

GOSZCZYŃSKI

1170

Ta cichość mnie zabija. —

Nie wraca nikt.

1 GŁOS

Wicher szumi.

GOSZCZYŃSKI

Czas mija.

1 GŁOS

Na zimnie stoję godzin dwie.

GOSZCZYŃSKI

1175

Milcz. — Ogień piersi pali,

ręka się niecierpliwa rwie.

1 GŁOS

Byleśmy się tam w pałac dostali,

tego łotra z pościeli zwlec.

2 GŁOS

Co powiesz, jakbyśmy go porwali — ?

1 GŁOS

1180

Co powiesz, jeśliby zdążył zbiec — ?

3 GŁOS

Mgieł gęstwa na ogród spada.

GOSZCZYŃSKI

Stoimy jako orłowie w chmurze.

Drzewa szepcą — miotem gałęzi

a krzewy w słomianej uwięzi

1185

przystanęły, równie jako my,

w oczekiwaniu i lęku.

3 GŁOS

Idą mgły.

GOSZCZYŃSKI

Wicher powiał szumem…

CHÓR

Ogród gada.:

Przystanęli tak bohaterowie młodzi

na ogrodzie w bolesnej zadumie.

A oto przy drzew śpiewnym szumie

posąg staje we świateł powodzi.

GOSZCZYŃSKI

1190

Wszakże on wskazuje — — tam.

NABIELAK

W stronę Belwederu wskazuje.

GOSZCZYŃSKI

Jak gdyby rozkaz daje nam.

NABIELAK[100]

On wie i czuje

to, co czujemy my.

GOSZCZYŃSKI

1195

Widzisz — ręka mu drży.

NABIELAK

To księżyc cień rzucił liści

i cień liści przemknął po ramieniu.

GOSZCZYŃSKI

Jak śnieg on biały w tym odzieniu…

NABIELAK

Wskazuje tam a patrzy żywem okiem.

GOSZCZYŃSKI

1200

Przykuł mnie wzrokiem.

NABIELAK

On wie i czuje.

GOSZCZYŃSKI

Patrz — drgnął — to koń się wspina — !

NABIELAK

To cienie drzew.

GOSZCZYŃSKI

Bije godzina.

1205

Przystanęli tak bohaterowie młodzi

na ogrodzie w bolesnej zadumie

a oto przy drzew śpiewnym szumie

niewiast dwie pośrodkiem przechodzi.

Idą środkiem, śród młodych szeregu,

1210

idą wolno ujęte uściskiem…

Nie powstrzymać tajemnic w ich biegu…

Noc ta dziwnem przemawia zjawiskiem:

DEMETER[101] Z CÓRKĄ KORĄ[102] ŻEGNA SIĘ

KORA

Powiedzie mnie Orkus[103] w noc,

w świat ciemny wichrów burz;

1215

nie zaznam słońca już,

nie zaznam twoich ust, twych ócz;

o matko, żegnaj dziecię.

DEMETER

Żegnaj mi dziecię, żegnaj córo;

Orkus cię czeka, Orkus wzywa,

1220

musisz zejść k'niemu nieodbycie[104];

zejdziesz w kraj śmierci, poślubiona,

kędy[105] cię żenie[106] Moc straszliwa,

Moc niezbłagana, bezlitośna.

Pomnisz, pamiętasz wielą laty,

1225

jakom płakała lubej straty

i skargi wodziłam żałośna.

KORA

Orkus mnie wzywa, idę żona,

przez letni jeno[107] czas szczęśliwa,

gdy z tobą matko, bliska tobie; —

1230

a oto dzisiaj znów w żałobie,

drogą, co wiedzie do podziemu,

idziem i płaczem obie.

DEMETER

Pocałuj usta, całuj oczy;

tak-że się smutkiem lice mroczy

1235

i całun biały cię otula

a przedsię[108] róż z twych lic nie płoszy — ?

Miłość, ŚlubKORA

O matko, przykrać ta koszula,

którą przywdzieję, ślubna jemu,

przemieszkująca tam w pustoszy.

1240

O matko, przykręć to wezgłowie,

które podadzą służebnice,

gdy legnę w jego łożnice.

Jakoż uchylę moich losów?

Orkusa miłość jak oddalę?

1245

Ja Orkusowi ślubowana,

czarem miłości zniewolona;

oto się już tajemnie palę

i oto już tajemnie płonę,

bym jego uznała pana

1250

a on przytulił mnie żonę.

DEMETER

O córo, żegnaj ukochana;

matczyne serce pogardzone;

już mnie nie trefić[109] twoich włosów,

ostatni raz twe plotłam kosy;

1255

już mnie nie stroić tobie szatki,

już idziesz precz od matki;

jeno mi dziwno, że twarz płonie,

że twoja twarz w rumieńcach;

tyżeś się stała rozkochana,

1260

żeś w ślubnych wyszła wieńcach?

KORA

O matko, wstydem przed cię płonę

a żar me piersi pali —

żeście mi poznać miłość dali;

wszakżeż wiedziecie mnie dziś żonę,

1265

więc się ten płomień w licach trwali;

przetom spłoniona i rumiana,

żem matko, mocno zakochana

i tobie wyznać muszę.

Matka, ŚlubDEMETER

Jakoż te więzy twoje skruszę?

KORA

1270

O, nie sąć one nieznośliwe.

DEMETER

Teć więzy ciebie mi odbiorą.

KORA

O matko — letnią wrócę porą.

DEMETER

Do lata, wiosny czekać długo.

KORA

Muszę do czasu tam być sługą

1275

i muszę jemu żoną.

DEMETER

Pierwej-że z matką twą rodzoną

być tobie wolną i dziewiczą,

niż tam w podziemiu niewolniczą.

KORA

O matko, przedsięś przepomniała[110]:

1280

w ogniach miłości stoję cała —

czas, bym odeszła już.

Żegnaj mi — żegnaj matko dziecię;

z wiosną mnie drugą znów ujrzycie.

Odchodzę precz w kraj snów.

DEMETER

1285

Odchodzisz w ciemnie wichrów, burz;

nie zaznasz słońca już…

KORA

Za drugą wiosną wrócę znów.

Tu przystanęła zapłoniona,

Z objęć się matki uchyli;

1290

przejrzysta kryje ją zasłona,

a w zadumanej jej postawie

widać, że łzami mówi prawie;

a z ócz i czoła to zgadywać,

że jakąś tajemnicę sili,

1295

którą kazano jej ukrywać.

Łzy te, co jej do ócz się cisną,

dziwnym weselnym blaskiem błysną.

Na ustach palec położyła

i tak do matki swej mówiła:

1300

Pamiętasz, matko, jako lecie

ustroiłam się w żywe kwiecie

i biegłam do cię w śpiewie, z pola…?

DEMETER

Spominasz darmo dzień wesoły

na dniu, gdy obie płaczem społy,

1305

że nieodmienna tobie dola,

że giniesz dla mnie, twej macierze,

gdy cię za żonę Orkus bierze

i za Styg[111] wiedzie, ku otchłani,

gdzie będziesz włada i pani.

KORA

1310

O matko, Hymen[112] mnie powiedzie

w orszaku sług na przedzie;

pochodnię smolną spali jasną.

Sługom na czoła wieńce włoży

i śpiew zanuci pochodowy,

1315

jako mam zacząć żywot inny,

zasiadłszy tron królowy.

DEMETER

O córko, rzucasz matkę własną;

w pochodniach, które dla cię płoną,

żywoty onych gasną.

KORA

1320

Z wiosną, gdy pierwsze lody spłyną,

gdy pierwsze wichry powioną,

wrócę i żywot zacznę nowy.

DEMETER

Rzucasz mnie — to ostatnie chwile,

jako na ciebie patrzą żywą — ?!

KORA

1325

Ja, matko,będę tam szczęśliwą.

DEMETER

A przedsię[113] droga to cmentarna.

Śmierć, OdrodzenieKORA

Tajemnic tobie część uchylę:

Nie jestem ci ja matko ubogą;

bogate podziemu śpichlerze:

1330

z każdego owocu się bierze

nasienie i skrzętnie kryje;

tam przechowują się ziarna

a jak je przyniosę na świat,

to każde kwiatem odmyje

1335

i owoców urodzi mnogo.

DEMETER

Patrz! Wszystkie pędy pomarnieją,

gdy nocą wichry powieją;

patrz, oto martwy konar drzew.

KORA

Pamiętaj, matko, wczesny siew.

1340

Spieszno mi odejść, spieszno tam,

gdzie stróżką ziarn być mam

i zgarnąć wszystek płód.

Rzeczy tajemne tam się dzieją;

nie mogą się beze mnie stać.

DEMETER

1345

Opuszczasz mnie, mnie twoją mać —

do serca podszedł chłód;

już idziesz, biegniesz, spieszysz…

Marnieją moje letnie chudoby[114];

o bezlitośna, ty się cieszysz,

1350

a mnie ostawiasz groby.

OdrodzenieKORA

Z tajemnic moich, matko, znaj:

Jest inny tamten kraj,

kędy są wiecznotrwałe siły;

z tych coraz nowy rośnie pęd

1355

i wzejdą i będą rodziły.

Tam wszelki żywot ma swój byt

i czeka, aż dlań błyśnie świt

i czeka, aż dlań przyjdzie czas:

zajaśnieć pełnią kras.

DEMETER

1360

A te zwarzone, kędyż legną;

im-że w barłogu zimnym gnić…?

KORA

OdrodzenieUmierać musi, co ma żyć…

DEMETER

Ty na śmierć wiedziesz twe służebne!

Poznaję miłość twą przeklętą

1365

i moc i słowa twe wróżebne.

KORA

My oto, matko, zmartwychwstaniem

na wielkie siewu święto.

DEMETER

Już palą dla cię pochodnie!!

Wchodzi Hymen i jego orszak z pochodniami i muzyką i otaczają Korę.

KORA

Z tajemnic moich, matko wiedz:

1370

Gdy wszystko żywe musi lec

pod ręką, która znaczy kres;

śmierć tych użyźnia nowe pędy

i życie nowe sieje wszędy.

Więc smutna, matko, tym rozstaniem,

1375

ale weselna tajemnicą,

szaty przyoblekłam godnie. —

Poniechaj żalu, niechaj łez.

DEMETER

Obłędna, stamtąd nikt nie wraca;

Przysięgą zguby więzisz duszę.

KORA

1380

Gdy więzy śmierci skruszę

i zieleń pędów nowych rzucę

na niwy, łęgi[115], na zagony —

o matko, Bogów godna praca! —

sposobić każ lemiesze, brony…

DEMETER

1385

Śmierć biorąc żywa, spełniasz zbrodnię!

KORA

stała się poważna

Zaś w nieśmiertelnych wieńcu wrócę.

MUZYKA

weselna zaczyna grać.

DEMETER

Noc cię uwodzi w wieczność ciemną!

KORA

stała się rozkazująca

Pochodnie święte nieść przede mną!!

Przede mną weselne pochodnie!!!!

Orszak muzyką weselną otacza Korę i uprowadza
do podziemu

DEMETER

przepada na ogrodzie

1 PODCHORĄŻY

wbiega nagle
1390

Piotr nas Wysocki śle.

Sam idzie.

GOSZCZYŃSKI

Gdzie?

1 PODCHORĄŻY

We mgle.

Ku koszarom kawalerii na bój.

1395

Chce ich dopaść uśpionych co tchu.

Gdzie twoi?

GOSZCZYŃSKI

Czekają tu.

PODCHORĄŻY

To wszyscy?

GOSZCZYŃSKI

Tylu wystarczy.

PODCHORĄŻY

1400

A reszta?

GOSZCZYŃSKI

Czekać daremno.

PODCHORĄŻY

Ja drogę wam wskażę do domu.

2 PODCHORĄŻY

nadbiega

1 PODCHORĄŻY

Wysocki przydzielił nas dwóch.

My znamy przejścia pałacu.

1405

Strzec bacznie wszystkich wyjść,

by książę sam po kryjomu

nie uciekł.

GOSZCZYŃSKI

Patrzaj, drga we wichrze liść

i drzewa grają szumem.

1410

A przyniosłeś naboje, ładunki?

2 PODCHORĄŻY

W tej puszce — rozdzielcie, bierz.

GOSZCZYŃSKI

Więc Wysocki dobędzie koszary?

1 PODCHORĄŻY

By ino[116] wpadł znienacka do leż.

NABIELAK

Gotowi?

GOSZCZYŃSKI

1415

Gotowi.

1 PODCHORĄŻY

Za mną!

pada strzał w pobliżu

GOSZCZYŃSKI

Słychać strzał!

2 PODCHORĄŻY

To Wysocki już wyszedł z ogrodu.

Wystrzałem sygnał wam dał.

GOSZCZYŃSKI

1420

A pokłońmy się białemu królowi…

2 PODCHORĄŻY

Gotowi?!

NABIELAK

Gotowi!

CHÓR

Gotowi!

wybiegają.

DEMETER

wchodzi

Gdzieżeś córo, co byłaś mi ptakiem,

1425

radosnym letnim śpiewakiem — ?

Zda mi się jeszcze płacz twój słyszę

i słuchem gonię w głuchą ciszę

i zapłakana żalem dzwonię

i w skardze słucham własnych jęków,

1430

jakoby twoich córko lęków.

A tyżeś może tam wesoła — ?

Płoniesz Hymenu płomieniami — ?

Cóż będzie córo z mymi dniami?

Cóż będzie z długą ciemną nocą

1435

dla mnie, gdy cale światłem ninie[117]

oczy twe dla mnie nie migocą

i jeden dzień za drugim spłynie

i noc za nocą spadnie

a ciebie przy mnie nie będzie — ?

1440

Tyżeś już zaszła w te otchłanie,

gdzie Orkus straszny władnie,

skąd moc cię moja nie dobędzie — ?

nawołująco
1443

Hekate[118], córko Tytana Taurydy; światłonośna niewiasto, dzierżąca pochodni dwoje — zjaw się ty, czujna wszelkim skargom i żalom; ty, co obecna jesteś, gdy matki rodzą; ty, co samotnych strzeżesz pustkowi i drogom rozstajnym stróżujesz. Zjaw się!

spod ziemi wychodzi:

HEKATE

pochodni dwoje dzierży w ręku
1444

Oto stoję!

DEMETER

1445

Córkę mi wydarto, porwano i uwięziono; straciłam ją sprzed oczu, pięknolicą i młodzieńczą. Gdzie jest, gdzie zanikła, zatraciłam pamięć i nie wiem i przeto ciebie wzywam, leć, goń, szukaj; o ty, która odgadujesz tajemnice bogów i ludzi przywodzisz do utraty rozumu i do szału, leć ty i świeć dwojgiem świateł głowni płonących i odnaleź córką moją najmilszą.

oddala się w ogród

HEKATE

1446

Do mnie, Eumenidy[119] lotne; wy, które zamieszkujecie Tartaru[120] rozległe pustkowia skalne. Dalej! Wy, kroczące w mroku i chmurą otoczone ciemną.

1447

Przybądźcie! Krzywda się stała!

EUMENIDY

wychodzą spod ziemi

HEKATE

1448

Wy, wylęgłe z kropel krwi, padłych na ziemią czarną; ze krwi mordowanego zrodzone a przeto krwawymi łzami płaczące.

ZemstaPorwano oto pełne życie

1450

w pełni świeżości kras

i uwiedziono w noc i grób

i uwiedziono na rozdroża i łęgi zapadłe.

Patrzajcie, krzywda się stała:

Oto wszystko widzicie umarłe,

1455

powiędłe i zgasłe i zbladłe;

ziemia się stała jako trup,

drzewa obnażone z szat,

zdeptany owoc i kwiat.

Hej, wy Eumenidy lotne,

1460

do zemsty! do zemsty mściwe!

Krzywdy się stały straszliwe.

Zburzona spokojność chat

i cichość małżeńskiego łoża.

Szałem obejmujcie dusze,

1465

niechaj w obłędzie krwią poją się ciała

i duch się świetli zbrodniami,

pognany w męczarń katownie.

Do zemsty! Krzywda się stała!

Zapalcie czerwone głownie!!

EUMENIDY

1470

Już zapalają swoje żagwie

i nagle w blasku łun czerwonym,

oczy ich świecą krwią ociekłe.

Na głowach węże, w splot wiązane,

czoła im bolem prężą

1475

a one bolem, raną wściekłe,

wsłuchane w słowa te wołane.

HEKATE

Nie spoczniem, aż trzykroć razy

księżyc się odmieni złoty.

Poprzysięgnijcie loty,

1480

nie spocząć, wy niestrudzone,

aż krzywdy będą pomszczone.

Wojna, wojna, wam żer i wasza obiata[121]!

Na świat, na świat, wy mściwe!

Upadajcie ludziom na pierś i kark

1485

i ssajcie ze serca krew,

niech znają Boży gniew.

Wężami przegońcie park

i dalej, dalej i dalej,

lotami sięgnijcie świata!

1490

Rózga niech mściwa obali!

Ziemia oto we skardze zadrżała:

Krzywda, krzywda się stała!!!!

EUMENIDY

rozbiegają się po ogrodzie

HEKATE

zapada się.

SALON W BELWEDERZE

Ciemno. Na ogrodzie noc księżycowa

GENDRE

pijany, leży na kanapie

LUBOWIDZKI[122]

chodzi po salonie

GENDRE

Przynosisz wiadomości — ? — Masz relacje czyje?

LUBOWIDZKI

Gdy pora się nadarzy — wszystko mu odkryję.

GENDRE

1495

Patrz — by nie było późno. — I cóż wiesz nowego?

LUBOWIDZKI

Wiem dla samego księcia. Cóż tobie do tego?

GENDRE

Nie wiesz nic.

LUBOWIDZKI

Wiem dla siebie.

GENDRE

To i schowaj sobie.

LUBOWIDZKI

1500

Dla książęcia pracuję. — Zysku zazdrość tobie — ?

GENDRE

A może by partyjkę?

LUBOWIDZKI

Nie mam dzisiaj głowy.

GENDRE

To szkoda, że bez głowy wychodzisz na łowy.

Książę, choćby cię nawet przyjął najłaskawiej,

1505

rogi, jak rogi — głowy nie przyprawi.

LUBOWIDZKI

Gadaj zdrów — chcesz wyłudzić ode mnie pieniędzy.

GENDRE

Masz dukata, łajdaku — tuczysz się na nędzy.

LUBOWIDZKI

goni za dukatem

Dukat zawsze dukatem, piechotą nie chodzi.

GENDRE

Najlepiej go ocenisz ty, książęcy złodziej.

LUBOWIDZKI

odrzuca dukat w kierunku Gendra
1510

Przestań pijaku, bo to mnie już nudzi.

GENDRE

Pyskuj ciszej — bo książę jeszcze się obudzi…

głuchy łoskot

LUBOWIDZKI

Cóż to? Biją do bramy?! Rozwalają wrota?!

GENDRE

A cóż mnie to obchodzi? — To twoja robota.

LUBOWIDZKI

Trzeba obudzić księcia!

wpada do sypialni

KAMERDYNER FRIEZE

wpada ze drzwi w głębi
1515

Trzeba księcia budzić!

wpada do sypialni

GENDRE

Niech książę śpi spokojnie — na co ma się trudzić?

Co być ma, niechaj będzie. —

FRIEZE

ze sypialni
wywleka W. Księcia pół ubranego
wlecze go po ziemi przez salon
do drzwi w głębi
gdzie znikają

LUBOWIDZKI

w sypialni

Ha! na pomoc! Zbóje!!

PODCHORĄŻY

w sypialni

Masz łajdaku! — Już uciekł!!

SPRZYSIĘŻENI

w kilkunastu wpadają ze sypialni na salon
przebiegają do innych pokoi w głębi

NABIELAK

1520

Któż to tu wartuje?

nastaje na generała Gendra.

GENDRE

powalony

Ja nie winowat[123] — — —

NABIELAK

Milcz, ty synu wraży.

ŚmierćGENDRE

A czy wy wiecie, wy — czyja śmierć znaczy?

Może ta moja śmierć szalę zaważy

1525

i napiętnuje was piętnem siepaczy — ?

GOSZCZYŃSKI

Jeśliś niewinny, winujesz się słowem.

GENDRE

Wot słowo u was — dym. Zabij gotowem.

NABIELAK

Chcesz, by rozważać twą śmierć — rozważyłem.

uderza bagnetem

GENDRE

Nieszczęście!

GOSZCZYŃSKI

1530

Sława!

GENDRE

Przeklnij Bóg —

NABIELAK

Łajdaki.

Ty kartowniku, złodzieju…

GENDRE

Rycerzu.

1535

Ty mordujesz; czy myślisz, że z Bogiem w przymierzu?

Znajdzie się na was sąd.

NABIELAK

Sądu nie będzie.

Od dzisiaj my jesteśmy sądem i my sędzie

a wam się znaczy kres. — Ty wziąłeś swoje.

GOSZCZYŃSKI

1540

Pójdź — dalej — musim przebiegnąć pokoje.

Tamci tam już pobiegli — my w te drzwi — bacz pilnie,

byśmy jak w labiryncie błędnym nie zbłądzili.

przy drzwiach u przodu z lewej

Drzwi zaparte.

NABIELAK

Poszarpnij.

GOSZCZYŃSKI

1545

Ktoś trzyma.

NABIELAK

Ciąg silnie.

GOSZCZYŃSKI

Czekaj. Księżnej pokoje — może — ?

NABIELAK

Pchnijmy razem.

Słyszysz — tamci wracają — ? Czasu nie ma chwili.

1550

Jeśli tam zdołał umknąć — ?

SPRZYSIĘŻENI

wbiegają ze drzwi w głębi z lewej
przebiegają ku sypialni

GOSZCZYŃSKI

Patrzaj, ktoś mnie sili.

NABIELAK

Kolbą we drzwi — uderzaj!

GOSZCZYŃSKI

Już klucz przekręcony

i zasuwka zapadła — osób kilka słyszę — —

1555

odbiegają — —

NABIELAK

Uderzaj!

GOSZCZYŃSKI

Ha!

NABIELAK

Któż jest na progu — ?

drzwi się roztwierają
pada przez nie światło świec

JOANNA

Jestem książęcia żoną.

GOSZCZYŃSKI

1560

Polka.

JOANNA

Wy morderce.

NABIELAK

A jeśli łotra żoną ty — ranionaś w serce.

JOANNA

Ustąpcie — tam po moim trupie!

GOSZCZYŃSKI

Egzaltowana lalko — lwico sentymentu,

1565

bierz uczucie pogardy.

JOANNA

Bierz uczucie wstrętu.

NABIELAK

Ukryłaś tchórza — dosięgniem — dzierz siłą.

JOANNA

Precz stąd — to podłość.

GOSZCZYŃSKI

Milcz — odejdziem sami.

1570

Niechże dla cię ostanie — twój mąż; — ty kobieta,

jeśli nie wiesz, że miłość podła ciebie plami,

żebyś piękniejsza była ty: Judyta[124].

JOANNA

Ja Polka — i jeżeli Bóg miłość rozpali,

to ja kocham i bronię, choć dwór mój się pali.

GOSZCZYŃSKI

1575

Tu jest człowiek raniony.

JOANNA

podbiega, gdzie leży Gendre

Boże.

NABIELAK

Był omdlały.

JOANNA

A to ten — był pijany —

słychać strzały

NABIELAK

Co to?

GOSZCZYŃSKI

1580

Padły strzały.

NABIELAK

Jakiś tętent…?

JOANNA

To jadą księcia kirasjerzy.

NABIELAK

My jesteśmy tu sami — już nasi uciekli.

biegnie ku drzwiom z prawej, w głębi

GOSZCZYŃSKI

biegnie za nim

JOANNA

Nie tamtędy —

GOSZCZYŃSKI

1585

Chcesz szydzić — ?!

JOANNA

Ha, bądźcie wy wściekli,

rycerze czynu — — — ocalę rycerzy.

Przez te drzwi!

wskazuje drzwi sypialni

NABIELAK

Więc tam nie ma!?

JOANNA

1590

Spiesznie!

GOSZCZYŃSKI

Już w podwórzu!

wybiegają

JOANNA

Ha, trup we drzwiach sypialni.

W. KSIĄŻĘ

wbiega z głębi, z lewej
przypada jej do nóg.

Polkà — Polkà!

JOANNA

Tchórzu!

W. KSIĄŻĘ

1595

Wolałabyś ty mnie zagrać notturno[125]

sentymentalne nad popiołów urną,

gdyby ja padł — ?

JOANNA

Jak padł twój wierny.

W. KSIĄŻĘ

Mój wierny pies — — zsiniały, tak już — czerny.

1600

Ha — a! — Wywlec go precz!

LOKAJE

wynoszą ciała Gendra i Lubowidzkiego

JOANNA

Zawiążcie mu rany.

W. KSIĄŻĘ

Pomarł już — takoj sczezł[126] — wot posiekany.

Tak-bym ja był… Wyrzucić — trup — trup — zimny, siny.

Poszedł. A diabeł tam spisuje jego winy.

1605

Przegrał! — Ja jeszcze gram — stawka ostatnia.

OFICER KIRASJERÓW

wchodzi
salutuje

Wasza Wysokość. Wsio buntowszczyki[127] uciekli.

W. KSIĄŻĘ

Uciekli!! — Cha, cha, cha. — A on — ten z posągu?

Uciekł takoj? — A!

głos mu się łamie

OFICER

Kto? Wasza Cesarska?

JOANNA

1610

O kim ty mówisz?

W. KSIĄŻĘ

Wot — koń jego parska

pianą i wyrzuca mnie krew na koszulę.

On na koniu, sam śnieżny król — wskazał buławą

a koń kopytem w pierś — w pierś moją bije —

1615

tratuje mnie — na moje wdarł się łoże!

A rycerz, król z kamienia krzyknął: Heliodorze!!!

przypada do ziemi

Ratunku!

KURUTA

Do stu diabłów.

JOANNA

Jezus Maria! Mdleje!

W. KSIĄŻĘ

1620

Czujecie wy woń siarki w powietrzu? Wonieje — —

LOKAJE

przynoszą ubiory W. Księcia

1 LOKAJ

podając

Wasza Cesarska Mość…

2 LOKAJ

podając

Wasza Wysokość…

1 LOKAJ

Niech Wasza Miłość wdzieje — rękaw — drugi…

2 LOKAJ

podając

Inexpressible[128] Waszej Wysokości…

1 LOKAJ

1625

Wstęgi….

2 LOKAJ

Gwiazda.

1 LOKAJ

Szpada.

W. KSIĄŻĘ

Kto wy jesteście — ?

Szaleństwo1 LOKAJ

My pokorni…

2 LOKAJ

1630

Sługi.

W. KSIĄŻĘ

Myślałem — że koło mnie szatański śmiech gada.

JOANNA

Uspokój się —

W. KSIĄŻĘ

kładzie na głowę pióropusz

Spokojna ty! — Żmijo — cudowna!

Ty byłaś w zmowie z nimi.

JOANNA

1635

Z kim? — Pleciesz, głupcze.

W. KSIĄŻĘ

Z nim! — Ty byłaś w zmowie! — Z białym królem.

JOANNA

Ach, drwisz szydersko — gdy pierś moja bólem

się pełni, za ten czyn spełniony —

że to są moi.

W. KSIĄŻĘ

1640

Bracia!!!

JOANNA

Ty szalony.

W. KSIĄŻĘ

Szalony ja. — Wiesz, z kogo ja szaleństwo wziął?

dobywa szpady

Ja wyjął dzisiaj miecz — — i będę klął!

SZWADRON WOJSKA

wchodzi do salonu

W. KSIĄŻĘ

komenderuje

Stać tam!

JOANNA

1645

Wydaj rozkazy!

ZwycięstwoW. KSIĄŻĘ

Polska czarownico,

Któż to piekielnym ogniem ogrzał twoje lico?

Nadzieja! Węże, żmije w oczach twych się prężą.

Ty może myślisz, że oni…

JOANNA

1650

Zwyciężą!

W. KSIĄŻĘ

Polska… ty polska krwi, przeklęta jędzo!

Ty myślisz może, że oni mnie…

JOANNA

Wypędzą!!

W. KSIĄŻĘ

Ha! —

biegnie ku niej
by uderzyć ręką

JOANNA

mdleje
opadając na ręce panien

W. KSIĄŻĘ

1655

Vraiment — c'est une dame.

Je deviens Polonais[129] — i chcę bić, jak cham.

KURUTA

salutując

Generał Potocki[130] — na czele swego pułku — jest —

otoczył domek — i sprowadził działa.

W. KSIĄŻĘ

w przerażeniu

Otoczył!! Staś Potocki?!

KURUTA

śmieje się
1660

Nie — idzie z pomocą.

W. KSIĄŻĘ

Z pomocą? — Podły — ach charmant garçon[131].

STANISŁAW POTOCKI

wchodzi

Bon soir, mon ami, cher prince[132]?

W. KSIĄŻĘ

Que dit-on

de moi? — — Varsovie va se taire!

1665

On parlera de vous auprès de l'empereur!

Donnez l'ordre! mon vieux-beau — que la Pologne meurt!

Marchez — sur Varsovie — et massacrez tout![133]

POTOCKI

milczy
posępny

W. KSIĄŻĘ

Comment? — Tu restes muet?[134]

drży
patrzy na Joannę.
przerażony.
krzyczy:

Zbudźcie ją ze snu!!

W TEATRZE ROZMAITOŚCI

Scena teatrzyku. Tyły dekoracji; głębiej kurtyna, zapuszczona. Satyry z mającego się odegrać baletu, zajęte przytwierdzaniem i umocowywaniem kulis. Aktorzy w kostiumach, w rolach zapowiedzianego wodewilu[135].

AKTOR

na scenie, poza kurtyną
zapowiada:
1670

Odegrany będzie wodewil ze śpiewami!

PUBLICZNOŚĆ

na widowni
poza kurtyną

Ze śpiewami!

AKTOR

Z Kudliczem w roli Mefista!

PUBLICZNOŚĆ

Brawo Kudlicz!

AKTOR

Rzecz będzie urozmaicona kupletami

1675

à propos[136].

PUBLICZNOŚĆ

Kudlicz! Kuplety!

AKTOR

Zaczynamy!

schodzi ze sceny
kurtyna się podnosi
odsłoniła się widownia oświetlona

PUBLICZNOŚĆ

na miejscach parkietowych, na parterze, w lożach
zajęta rozmową, w grupach, obojętna wobec widowiska
Na scenie:
laboratorium Fausta.

FAUST[137]

czyni zaklęcia

MEFISTO[138]

wychodzi spod ziemi
obaj rozmawiają mimicznie

MEFISTO

czyni zaklęcia
Ukazuje się:

VENUS-HELENA

z pucharem w dłoni

FAUST

klęka przed zjawiskiem

MEFISTO

bierze puchar z rąk zjawiska

VENUS-HELENA

znika

MEFISTO

podaje Faustowi puchar

FAUST

pije
strój jego czarny opada
stał się młody
Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię
na scenie zmiana dekoracji
muzyka antraktowa

1 SATYR

zza kulis, wskazując publiczność

O czym oni myślą — ?

2 SATYR

Co innego.

1680

Nie to, co się na scenie gra.

1 SATYR

Trzeba im zagrać co nowego,

wytrzeszczą ślipie.

2 SATYR

Cha, cha, cha.

1 SATYR

Ja będę niby Wielki Książę.

1685

Ty będziesz Grek, zausznik mój.

2 SATYR

podaje frak

Frak!

1 SATYR

kładzie frak

Szarfę niech mi kto zawiąże!

rozkazując

Łapy po sobie!

2 SATYR

chichocze

1 SATYR

Małczaj! Stój!

przyczaili się za kulisami
Tymczasem na scenie już ustawiono dekorację
która wyobraża: plac przed kościołem
Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię

MAŁGOSIA

wychodzi z kruchty

FAUST

zbliża się ku niej
1690

O piękna pani — czyli[139] mogę

podać ci ramię — ?

MAŁGOSIA

Wcale nie.

FAUST

Chcę towarzyszyć ci przez drogę.

Jak rycerz, czci chcę waszej bronić.

MAŁGOSIA

1695

Przestańcie, panie, za mną gonić.

FAUST

Przyjmijcie ramię — mówię szczerze.

MAŁGORZATA

Odejdźcie, panie — to — uwierzę.

przechodzą
tuż za nimi wkraczają na środek sceny Satyry
przygrywka

1 SATYR

udaje W. Księcia

Cóż o mnie mówią polskie dziewki?

lubieżny w oczach mają błysk.

2 SATYR

udaje adiutanta Kurutę
1700

Śpiewają sobie różne śpiewki,

że Książę masz kałmucki pysk.

1 SATYR

Cóż o mnie mówią te Polaki?

Szczekaj, bo masz przemyślny łeb.

2 SATYR

Że Wielki Książę taki, siaki…

1 SATYR

1705

Jaki?!

2 SATYR

Że Wielki Książę kiep.

1 SATYR

Któż to powiedział?

2 SATYR

Nie pamiętam.

1 SATYR

Zasługi order złoty dam.

2 SATYR

wskazując w publiczność
1710

Spójrz Wasza Miłość, fotel — ten tam.

1 SATYR

Chłopicki!

2 SATYR

Właśnie, on to sam.

PUBLICZNOŚĆ

powstaje z miejsc, zaciekawiona
Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię
na scenie odbywa się zmiana dekoracji

SATYRY

zmykają za kulisy
przygrywka antraktowa

AKTOR

zirytowany, biega po scenie

Kurtyna przecież miała zapaść

natychmiast, skoro odszedł Faust!

1715

Gdzież chłop, co tu przy korbie stał?!

1 SATYR

Widzisz, spostrzegli naszą napaść.

AKTOR

Zdawało mi się — że ktoś grał?!

1 SATYR

Zdawało mu się!

2 SATYR

Głupi gap!

1720

Nie poznał moich kozich łap!

AKTOR

do statystów

Proszę się schodzić do baletu!

Uważać dobrze, jak dam znak!

1 SATYR

do innego Satyra

A nie zapomnij dać kaszkietu.

Spostrzegnę niby jakiś brak.

1725

To będzie niby legionista

w szeregu będzie sobie stał;

ja będę klął do diabłów trzysta

i szlify w złości rwał.

Ty na to wejdź i chrząknij tak:

chrząka
1730

Hm, hm.

Tymczasem ustawiono na scenie dekorację,
która wyobraża: plac publiczny
kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię.
Na scenie: mieszczanie i mieszczanki
przechadzają się

SATYRY

część Satyrów poza kulisami przedostaje się do widowni
gdzie pojawiają się poza krzesłami publiczności

3 SATYR

za krzesłem Chłopickiego

Pamiętasz na Saskim placu,

przed frontem,

Wielki Książę Cesarzewicz dostojny

skakał i pienił się w złości

1735

i szlify komuś zerwał sobaka

i nogami w błocie podeptał.

I stała się cisza taka…

A ty patrzysz opodal spokojny

i tyś chrząknął.

CHŁOPICKI

chrząka mocno

3 SATYR

1740

Tak on się nagle zwrócił, a szpada

w ręku mu niepewno[140] zadrgała,

bo ku tobie oczy publiczności…

PUBLICZNOŚĆ

zwraca uwagę na Chłopickiego

3 SATYR

Poznał cię i spiekł raka[141],

jakby go nagle kto lontem

1745

podżegł[142], pod nosem coś bąknął

i pognał precz.

Skończona była parada.

SATYRY

śmieją się

Cha, cha — cha, cha,

wściekł się bez mała.

3 SATYR

1750

Tak on się ciebie boi, sobaka.

4 SATYR

Patrzy, a tu Chłopicki stoi.

Na scenę wchodzą statyści w kostiumach gwardzistów
i ustawiają się rzędem po dwu stronach scenki
tworząc w ten sposób szpaler
dla mającego tańczyć baletu.
Muzyka gra baletową partię.
W tejże chwili:

1 SATYR

udający W. Księcia
wbiega z dobytą szpadą
równając ostrzem szpady szereg stojących gwardzistów
gdy spostrzega, że jeden z gwardzistów jest w kasku polskiego żołnierza, wygraża nad nim pięściami
zdziera mu szlify
rzuca je na ziemię
depce nogami
staje się cisza

2 SATYR

pojawia się na scenie w płaszczu wielkim i cylindrze
ubrany i upozowany à la Chłopicki
i chrząka

1 SATYR

udający W. Księcia
na to chrząknięcie zmyka ze sceny

PUBLICZNOŚĆ

wybucha śmiechem

3 SATYR

za krzesłem Chłopickiego

Wielki książę Cesarzewicz spiekł raka;

cała Warszawa się śmiała!

SATYRY

Cha, cha — cha, cha —

PUBLICZNOŚĆ

1755

Cha, cha — cha, cha.

1 SATYR

za kulisami

Kurtyna!!

AKTOR

za kulisami

Co to?!!

PUBLICZNOŚĆ

Forra! Forra![143]

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię
muzyka antraktowa

AKTOR

wpada na scenę zły

Kto się tu rządzi?!!

1 SATYR

za kulisami
1760

To był zwid!!

PUBLICZNOŚĆ

za kurtyną, na widowni

Brawo!!!!

1 SATYR

wchodzi na środek sceny, tryumfujący

Publiczność woła!!

PUBLICZNOŚĆ

Forra!!!!

AKTOR

zrozpaczony

Teatr nam zamkną!!

SATYR

przedrzeźniając
1765

A to wstyd!

AKTOR

do Satyrów

Przecież wy mieliście tańcować!!?

1 SATYR

dumnie

Ja nie należę do twych sług!

2 SATYR

w śmiechu

Chcesz, możesz nas zaangażować!?

AKTOR

Któż wy jesteście!!?

1 SATYR

1770

Jestem Bóg!

Gram tak, jak mi się to spodoba!

AKTOR

Znajdziesz się za to w kozie, kpie!

1 SATYR

Ja jestem, widzisz, ta osoba,

co ludźmi bawi się!!

Muzyka cichnie

2 SATYR

uspokaja Aktora
1775

Lecz oto scena się zaczyna.

AKTOR

spostrzega się

W piwnicy Auerbacha! Hej!

Ustawić z boku beczki wina!!

1 SATYR

do innego Satyra

Pójdź i ty maskę wdziej!

Tymczasem na scenie ustawiono dekorację,
która przedstawia piwnicę Auerbacha
Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię
Na scenie: studenci pijani i jeszcze pijący
siedzą na ławkach wśród beczek

CHÓR STUDENTÓW

Haj la li la la — Haj la la la.

1780

Haj li la la la — la la, ho!

MEFISTO i FAUST

wchodzą wpośród

MEFISTO

do Fausta

Posłuchać musisz mojej rady,

a zaraz będziesz dziewkę mieć.

Trzeba ją zdobyć.

FAUST

Słucham rady.

MEFISTO

1785

Daj złoto, zaraz wpadnie w sieć.

FAUST

Lecz nie mam złota.

MEFISTO

Nie z parady

moce piekielne w sobie mam.

Gdy zechcesz mej posłuchać rady,

1790

natychmiast złoto dam.

czyni zaklęcia
Ukazuje się:

PANDORA

niosąca w rękach kasetę

MEFISTO

bierze kasetę z rąk zjawiska

PANDORA[144]

znika

MEFISTO

podaje kasetę Faustowi

FAUST

otwiera kasetę i przypatruje się klejnotom

MEFISTO

W ten oto sposób człowiek wpada

w sieć, którą ja zastawiam sam.

Idź teraz do niej, będzie rada[145].

Gdy zechcesz, więcej dam.

FAUST

1795

Ileż to dusz chwyciłeś w kleszcz,

uśpionych twoim darem?

1 SATYR

w masce wśród pijących

Orderów co dzień spada deszcz.

2 SATYR

w masce, wśród pijących

Bóg Cara zrobił Carem.

1 SATYR

Dziś resztę nocy się zabawię.

1800

Na dzisiaj wino, jutro krew!

2 SATYR

Tyrana szarfą własną zdławię!

Wesoły dzisiaj nucę śpiew!

CHÓR STUDENTÓW

Láihula — láilala,

húlalila, lilalala!

1 SATYR

1805

Przysiążcie chować tajemnicę.

2 SATYR

Maska dziś naszą kryje twarz.

1 SATYR

Jutro dzień mężów pozna lice.

2 SATYR

Przy księciu będziem pełnić straż.

1 SATYR

Tyrana mieczem w krwi powalę,

1810

dzień zemsty przyszedł i dzień kar!!

2 SATYR

Nie będzie Carem Car.

CHÓR STUDENTÓW

pijanych

Láihulala — láilala!

húlalila — lilalala!

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię
Muzyka antraktowa
Na scenie: zmieniają dekorację

AKTOR

do Satyrów

Ja nie pojmuję, co się dzieje!?

1815

Ja panom każę strącić feu[146].

1 SATYR

Pojmiesz nas jutro, gdy zadnieje!

2 SATYR

Pisz na Berdyczów[147] — znajdziesz mnie!

AKTOR

do sług teatralnych

Proszę tych panów wziąść na oko,

niechaj mi tu nie kręcą się!

2 SATYR

tupnął nogą w zapadnię
dając znak, aby otworzono

1 SATYR

1820

W tej chwili wpadniesz tam głęboko,

gdzie twój Mefisto skrywa się!

AKTOR

zapada się ze zapadnią,
na którą nieopatrznie nastąpił.
Tymczasem już ustawiono na scenie dekorację,
która przedstawia ogródek przed domkiem Małgosi
Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię

SATYRY

czają się za kulisami

FAUST i MEFISTO

wchodzą

FAUST

składa kasetę na ławie okna

MEFISTO i FAUST

ukrywają się za krzewami

MAŁGOSIA

ukazuje się w okienku
spostrzega kasetę
otwiera
wydobywa klejnoty i przymierza
śpiewa

Klejnociki, koraliki,

co ich to tu jest…

MEFISTO

Patrzaj na jej gest.

1825

Zbliż się, przemów, rada będzie,

nie odprawi z niczym.

nuci

Licz, dziewczyno, koraliki,

później się policzym.

MAŁGOSIA

do Fausta

Miły panie, wyście dali;

1830

czy to tylko wszystko mnie?

FAUST

Przychyl twoich ust z korali,

serce do cię lgnie.

MAŁGOSIA

Widzi mi się, miły panie,

żeście zawsze mnie kochali.

1835

Czy kochacie ino[148] mnie?

FAUST

Cóż się lękasz?

MAŁGOSIA

Kto to z wami?

FAUST

Mój lutnista.

MAŁGOSIA

Każcie, niech się precz oddali…

FAUST

1840

Byśmy byli — sami…?

MAŁGOSIA

Wasz lutnista? — Niech zostanie.

w uścisku schodzą ze sceny za kulisy

MEFISTO

gra na mandolinie

1. Przyjdzie starość, młodość mija,

z liczka spadnie wdzięk!

Kiep, kto do dna nie wypija…

trąca struny
1845

brzdęk, brzdęk — brzdęk, brzdęk, brzdęk.

PUBLICZNOŚĆ

poznała Kudlicza w roli Mefista

Kudlicz! Kuplety!

KUDLICZ

się kłania

SATYRY

pojawiają się
po obu bokach Kudlicza
kłaniają się również

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie
śpiewa

Je protège la loi, l'effronterie

enfin je vous permet de vivre;

connaissez la grâce suprème:[149]

SATYRY

1850

»Point des rêveries[150]«.

PUBLICZNOŚĆ

zadziwiona

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie

Je protège le viole, l'escroquerie

dans des ordres, qui vont se suivre.

C'est mon loyale système:[151]

SATYRY

»Point des rêveries«.

PUBLICZNOŚĆ

powtarza w zainteresowaniu
1855

»Point des rêveries«.

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie
śpiewa

Quand on vous verra fideles, reptiles[152],

SATYRY

śpiewają

Vous serez invités à la cour[153].

KUDLICZ

śpiewa

Vous pourrez marier les dames gentilles,

des dames, qui étaient mes amours.

1860

Je danserais moi-même fleuri:[154]

KUDLICZ i SATYRY

śpiewają

»Polonais, point des rêveries[155]«.

SATYRY

Vive la loi, l'effronterie;

c'est Dieu, qui vous donne la raison:

»Polonais, point des rêveries«.[156]

PUBLICZNOŚĆ

zaniepokojona

SATYRY

kłaniają się ze sceny

3 SATYR

z budki suflera
podpowiada Kudliczowi
1865

Przyzwyczaić się można z czasem do niewoli.

KUDLICZ

powtarza bezwiednie za Suflerem-satyrem

Przyzwyczaić się można do rany, co boli;

tańcować,

3 SATYR

Gdy Car każe…

KUDLICZ

Śmiać się, gdy pozwoli.

PUBLICZNOŚĆ

powstaje z miejsc
1870

Co to jest? — Co on gada? To nie z jego roli!

Nagle
na widowni otwierają się drzwi z ulicy do parteru
wysoko we drzwiach staje:

NIKE NAPOLEONIDÓW

Do broni! Do broni!

Pókiż będziecie spać w podłej niewoli?!

Bóg Wojny przez miasto goni

i powołuje braci!!

zstępuje po stopniach schodów, wiodących z parteru na salę

OFICER ZAJĄCZKOWSKI

wbiega tuż poza nią
z ulicy, staje we drzwiach rozwartych parteru
krzyczy
1875

Na mieście naszych mordują!

NIKE NAPOLEONIDÓW

biegnie pośrodkiem
wśród foteli parkietu
aż staje przed Chłopickim
którego uderza po ramieniu

Wstań!!!

CHŁOPICKI

zrywa się

NIKE NAPOLEONIDÓW

krzyczy nad Chłopickim

Stawo!! Wstań!

Zerwij się lotem, na bój — ty jedyny!

Czekają ciebie z mych rąk laur! Wawrzyny!!

CHŁOPICKI

1880

Co to jest?

1 SATYR

Widowisko!

2 SATYR

Patrz! Wiążą Moskali!

PUBLICZNOŚĆ

wstała z miejsc

Mordują?! Wiązać! — Broń się! — Warszawa się pali!

NIKE NAPOLEONIDÓW

przy Chłopickim

Wstań ty i głosem gromu uderz ponad męże!

1885

W imieniu twoim i głosie zwyciężę!

CHŁOPICKI

dominuje głosem nad zamieszaniem

Oddalcie się do domów w spokoju!

OFICER DĄBROWSKI

z dobytym pałaszem
wkracza z ulicy od strony parteru
na salę
za nim kilku żołnierzy z giwerami i nasadzonemi bajonetami

PUBLICZNOŚĆ

Co zaszło?!

ZAJĄCZKOWSKI

To generał Chłopicki mówi!

PUBLICZNOŚĆ

Słuchać! Cicho!

1 SATYR

1890

Dziwo weszło wśród was i zawrzasło!

2 SATYR

Chcą wam napędzić strachu!

1 SATYR

Jakieś licho!

DĄBROWSKI

wskazując kilku oficerów Moskali

Aresztuję Waćpanów!

ŻOŁNIERZE

otaczają oficerów Moskali

CHŁOPICKI

ze swego miejsca
krzyczy

Precz stąd! Rozkazuję!

wskazując oficerów Moskali
1895

Ja tych panów pod moją opiekę przyjmuję.

do Dąbrowskiego

Oddal się pan natychmiast! Wywiedź[157] straż ze sali!

DĄBROWSKI

To chyba, panie, nie wiesz, żeśmy już powstali?

CHŁOPICKI

Naucz się wprzódy słuchać, gdy ci rozkaz dali!

DĄBROWSKI

Bierzesz odpowiedzialność?!

CHŁOPICKI

1900

Milczeć! Rozkaz dany!

DĄBROWSKI

Że jesteś generale przez wszystkich słuchany,

niech to będzie dowodem.

ku żołnierzom swoim
komenderuje

Za mną marsz!

idzie ku drzwiom

ŻOŁNIERZE

idą za nim
wyszli

1 SATYR

Wyśmiany!!!

NIKE NAPOLEONIDÓW

do Satyrów, ku scenie
1905

Precz stąd! — To w chwili, gdy naród do boju

porwał za broń zwycięską — wy tu na teatrze!?

wkracza na scenę, wiodąc za sobą Chłopickiego

PUBLICZNOŚĆ

Gdzie jest Chłopicki?!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Wyszedł.

PUBLICZNOŚĆ

Wszak był tutaj z nami!

1 SATYR

1910

Nie skłamię, jeśli powiem, że uciekł przed wami!

PUBLICZNOŚĆ

Tam mordują się! — Tam?! Gdzie?!

2 SATYR

W Belwederze!?

NIKE NAPOLEONIDÓW

osłoniła Chłopickiego skrzydłami;
deklamuje ze sceny, ku widowni

»Odejdźcie! — Niech się zamkną tej sali podwoje

i niech dawny porządek zajmie miejsce swoje!«

SATYRY

gaszą światła na scenie

PUBLICZNOŚĆ

1915

Patrzaj — odejdźmy — już światło pogasło.

wychodzą tłumnie
Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię,
jeszcze oświetloną

NIKE NAPOLEONIDÓW

wypędza Satyrów

Precz wy stąd!

wydziera im liry i tłucze

1 SATYR

Uciekajmy, bo wróżkę szał bierze!

uciekają w kierunku widowni, za publicznością

NIKE NAPOLEONIDÓW

klęka przed Chłopickim

Klękam przed tobą, wodzu!

CHŁOPICKI

podnosi ją

NIKE NAPOLEONIDÓW

Daj dłoń na przymierze!

patrzy mu w oczy
1920

Gdy wszyscy ciebie szukają,

ty jeden okryty chmurą.

CHŁOPICKI

Dzieci to z ogniem igrają.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Ty jeden okryty chmurą,

gdy wszyscy za tobą patrzą.

CHŁOPICKI

1925

Spokojem stałaś się gładszą,

ty piękna wyniosłą dumą.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Tłumy za tobą krzyczą,

ty nie poddałeś się tłumom.

Wielkość w twoim każdym ruchu.

CHŁOPICKI

1930

O siostro ty, mistrzyni moja w duchu.

Z tobą przez ognie dział, przez dym, kurzawę,

z tobą na świata skraj!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Po Sławę.

CHŁOPICKI

Hej, po Sławę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

1935

Sławę ty ze mną masz, ja żywa tobie Sława.

CHŁOPICKI

A gdyby pójść — ?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Gdzie?

CHŁOPICKI

Tam —

NIKE NAPOLEONIDÓW

A to co jest co — ?

CHŁOPICKI

1940

To Sprawa.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Nie — to uliczny wrzask — aleć go słuchać lubię

z daleka tak, ramieniem o cię wsparta,

dłońmi przesłonić twarz i słuchać,

jak tam podziemne te wulkany poczną wybuchać

1945

i bić płomieniem w górę. —

Sprawa się zacznie, skoro ty staniesz na czele,

od ciebie rzecz zależy jedynie;

ty jeden najśmielszy w wierze,

ty jeden najśmielszy w czynie;

1950

ciebie naród wodzem wybierze

i miłość całą swą w tym jednym zawrze synie.

CHŁOPICKI

Gdy naród się zachwieje — ja mocą go postawię.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Na wyżynach zwycięstwa ja zwycięstwo sprawię.

Już widzę, jak zwyciężasz, wódz!

CHŁOPICKI

1955

Z mojej to woli.

Jeśli zechcę,

buławę w dłoń pochwycę sam.

Orły w mój rydwan wprzęgnę

i kędy zechcę — sięgnę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

1960

Po dyjadem — dyjadem tobie dam.

CHŁOPICKI

Gdy zechcę — dyjadem twój złoty

zedrę i wezmę sam.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Otoś godzien miłości, ty dumny.

Światła na widowni powoli gasną
Słychać szum

CHŁOPICKI

A to, co słychać — ?

NIKE NAPOLEONIDÓW

1965

Skrzydeł przelot szumny.

Siostry to moje lecą przez powietrze.

CHŁOPICKI

Po szybach wicher gra — brzęczą na wietrze.

To siostry twoje biegną?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Orlice! — Ja tu z tobą, ty ze mną.

CHŁOPICKI

1970

Przebiegły i skrzydłami zatrzęsły nade mną?

Ty jedna ze mną?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Ty wódz jedyny.

CHŁOPICKI

Zwyciężę, skoro zechcę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Rzucęć pod nogi plon tej nocy,

1975

tej nocy miasto ci oddam — chcesz?

CHŁOPICKI

Nie chcę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

A chcesz pamięci po tobie?

Tej jednej zyskasz godziny!!

CHŁOPICKI

Jako?

NIKE NAPOLEONIDÓW

1980

To ze mną graj.

CHŁOPICKI

O co?

NIKE NAPOLEONIDÓW

O twoje czyny.

Wymienię ci i wskażę

tryumfu górne szlaki

1985

czyn po czynie — ty dobądź kart

Wszak masz przy sobie karty. — Daj.

Gdy wybierzesz jako krew czerwone

karowe albo kiery,

zwycięstwo masz zapewnione;

1990

zaś czarne karty wyrzucone,

to bitwy i pozycje stracone.

Chcesz — graj. — Usiądźmy. — Rzuć!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

patrzy w kartę pochylona

Trzeciego dnia będziesz pierwszy, wygrana!

Patrzaj, trzy znaki czerwieni.

1995

Trzy będą to twoje dni. — Co dalej?

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Patrz, znowu czerwień się pali,

wschodzi łuna płomieni

nad Warszawą —

ty się przejmujesz Sprawą!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

2000

Upadłeś! — Książę ucieka.

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Upadłeś!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Powracasz znowu! — —

zadaje mu kartę

A teraz, pomnij: wiktoria

na polach pod Warszawą?!

2005

Chwila to niedaleka.

Rzucaj kartę i bierz!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przegrałeś!

zadaje mu kartę

Zwycięstwo w obozie Księcia

i Książę obezwładniony?!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

2010

Przepadłeś!

CHŁOPICKI

Daj mi pole otwarte.

NIKE NAPOLEONIDÓW

przyzwala głową

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przegrałeś! — Bledniesz!

łuna za oknami widowni

CHŁOPICKI

Tam gore!

Niech będzie na jedną kartę!

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

2015

Przegrałeś!

rzuca karty na ziemię

Addio amore![158]

odbiega

CHŁOPICKI

upada na krzesło

W MIESZKANIU LELEWELA

Duży pokój na pierwszem piętrze. Z lewej dwa okna. Drzwi w głębi, wiodące do sieni. Z prawej drzwi do pokoju obok. Ściany żółte, pokryte szafami z półek prostych, na których stosy książek nieoprawionych. Stół, kilka krzeseł, kanapa. Na stole lampa, przyrządy pisarskie i rysownicze, blachy i rylce, medale, monety.

LELEWEL JOACHIM[159]

siedzi, pochylony nad stolikiem
w ręku trzyma monetę i szkło zwiększające

Czyja to może być moneta — ?

Napis już prawie nieczytelny.

B, O — Bolesław — ale który?

odkłada monetę
bierze książkę
2020

Dla porównania weźmy dzieło…

słychać pukanie
ze sieni wpada:

BRONIKOWSKI[160] KSAWERY

zdyszany

Jesteś, kochany? — — biegłem pędem

i ledwom dopadł rogu Freta.

Tuż za nim przez uchylone drzwi wchodzi:

HERMES

przystaje u drzwi

BRONIKOWSKI

Wiesz co się dzieje?!

Ojciec, ŚmierćLELEWEL

Ciszej. — Cicho. —

2025

Tam —

wskazuje na boczne drzwi z lewej

Tam mój ojciec stary — kona.

BRONIKOWSKI

Rzecz rozpoczęła się spragniona.

Byt zaczęliśmy nieśmiertelny.

Podchorążowie już powstali

2030

i wzięli Księcia lub zabili.

Rząd trzeba złożyć, i tej chwili.

LELEWEL

Co mówisz?! — Dawno się gotuję; —

lecz dziś — gdy chwile policzone; —

ty wiesz, co dla tej Sprawy czuję. — —

2035

Gdy każda jego dzisiaj chwila

może ostatnia być — — zmęczenie —

bezsenne noce — wczoraj — dalej —

już od tygodnia — jak nikogo

nie widywałem.

BRONIKOWSKI

2040

Dzisiaj rano

przysięgę od nich odebrano

w kościele — czynił to Nabielak.

Nabielak stanął na ich czele.

W tej chwili w ruchu miasto całe.

2045

A jutro już…

LELEWEL

Dzień nowy — !

Z dawna — tak — byłem już gotowy —

lecz dziś — co mówisz — nic nie słyszę,

bo tam — tam jestem cały słuchem,

2050

bo — lada chwila — — tam jest siostra —

czuwa — więc cicho mówić muszę,

bo zasnął chwilę. — — — W tym, co mówisz,

ciężar ogromny spadł na duszę.

BRONIKOWSKI

Aleś ty jeden jest, człowieku,

2055

konieczny. — Zebrać trzeba ludzi.

W chwili tej, gdy się naród budzi,

ty nie chcesz wziąć na siebie grzechu

niedbalstwa?

LELEWEL

Innych macie.

BRONIKOWSKI

2060

Tyś przyrzeczenie składał, bracie.

Natychmiast zwołaj — spisz ich listę.

Poniechaj sprawy osobiste,

bo to jest rzecz ogromnej wagi,

to się stać musi.

BógLELEWEL

2065

To się stanie,

co Bóg zakreślił w swojej woli,

nie to, co człowiek zaś ma w planie.

BRONIKOWSKI

Pan nie masz prawa.

LELEWEL

Serce boli.

2070

Bóg wprzódy inne skreślił prawo.

Tu moje prawo — dziś, w tej chwili

od łoża ojca pójść nie mogę.

Nie pójdę nigdzie. —

BRONIKOWSKI

Czyś oszalał?!

LELEWEL

2075

Nie będę mojej duszy kalał,

i tom pamięci ojca winien,

żem przy nim zostać dziś powinien.

Bóg, co ojczyznę z martwych wskrzesza,

snać[161] sam mnie skazał dziś w odstawę

2080

i innym w ręce daje Sprawę

a mnie z tej winy dziś rozgrzesza.

BRONIKOWSKI

Mam odejść z niczem?

LELEWEL

Z niczem — z niczem. —

BRONIKOWSKI

Z jak strasznym mówisz to obliczem — — ?

2085

Ja tu biegłem i wbiegłem zdyszany,

bom sądził, że rozum zastanę,

że Pallas[162], że wróżka Ulissa[163]

u ciebie przebywa z egidą —

a widzę, że nie słuchasz Pallady,

2090

tylkoś wylękły, tylkoś blady,

nie rączy, jako człowiek czynu.

LELEWEL

Nie najdziesz u mnie Pallady,

nie najdziesz u mnie nadziei.

Przez myśli moich ognisko

2095

cień przemknął się z Cheronei;

przetom wylękły, przetom blady.

Nie najdziesz Pallady, nadziei.

Raczej, to widzę, Hermes[164] nagi

wszedł i u wrót tych z wężem czeka,

2100

by duszę wieść człowieka,

gdyby dziś martwe ojca ciało

w mym ręku syna — tam ostało.

Dopokąd[165] Bóg ten wrót mych strzeże,

dostępu nie ma tu Bóg inny.

2105

Sądź przeto, bracie, czym jest winny — ?

Dzisiaj nic nie wiem, nie pamiętam.

Wszystko na dzisiaj we mnie zmarło

i łzy… ściskają…

BRONIKOWSKI

odchodzi

LELEWEL

Bądź zdrów. —

słucha pode drzwiami pokoiku ojca
wraca do stolika
usiada
bierze monetę i szkło zwiększające
2110

Bolesław — ale który — ?

Napis — i rycerz na koniku —

z mieczem i tarczą — gwiazda z boku.

Wykopalisko. — Przerysuję.

Z rysunku łatwiej wymiarkuję[166]. —

rysuje
2115

Cięży głowa.

Niejasno widzę. — Kształt się gubi.

przestaje rysować

HERMES

idzie w kierunku pokoiku bocznego

LELEWEL

zamyślony

Któż — ? Czartoryski — ja — Niemcewicz. —

Lubecki może — ? — Rzecz się złoży.

Sejm trzeba zwołać. — Palec Boży. —

2120

Chłopicki! — — Sprawa się zaczyna.

Późno.

patrzy ku zegarowi

Już dziewiąta godzina.

HERMES

wchodzi we drzwi z prawej
do pokoiku ojca Lelewela

LELEWEL

wstaje
chwieje się
idzie do okna
stoi chwilę przy oknie
odchodzi od okna
ku stolikowi
usiada
zegar poczyna bić dziewiątą
Ze drzwi z prawej
wychodzi:

HERMES

prowadząc starego Ojca Lelewela

OJCIEC

idący za Hermesem ku drzwiom w głębi
zatrzymuje się w pół drogi
poza krzesłem syna

OJCIEC

Nie czekaj, stamtąd nikt nie wraca.

Żywemu tobie żywa praca.

2125

Nie czekaj — jestem marny cień

i zgasnę, skoro błyśnie świt.

Padam, jak pada stary pień,

skruszały, zgnębion wielą lat.

Bierz jeno żywą szybką myśl

2130

i gotuj Czyn i sposób Czyn

spólnością, zgodą kurnych chat.

Goń szybką myśl — myśl lotny puch,

przegania wichrem świat.

O spiesz, o spiesz, myśl lotny puch,

2135

gnana w przestrzeniach wichrem burz.

Ockniesz się jutro w klątwie strat

a wtedy pojmiesz głębie win:

czym będzie jutro, czym jest dziś,

gdy błyśnie szary świt….

LELEWEL

zadumany
2140

Jak starożytny grecki mit,

nieznany mężom życia bieg

i niezgadniony kresny czas,

gdy Kloto[167] dzierga krosien ścieg.

Dzisiajże starzec ciężko legł,

2145

gdy się obudza żądza mas

i pędem rwie i naprzód rwie

spólnością wszystkich klas.

Trzebaż, abym ja ognia strzegł

a ręce moje załamane

2150

u wrót grobowca, który sypię

ojcu — mnież cieszyć się na stypie?

Ojciec, ŚmierćOJCIEC

O żegnaj, lice zadumane —

żegnaj, w dalekie idą kraje,

na elizejskie ciche gaje

2155

i wzrok się myli, oczy lsną

i ledwie syna cię poznają,

bądź zdrów — o nie plam ty się krwią — !

LELEWEL

wstaje

Czemuż to ręce załamane?

Mój czyn — tam — znak — ostatni kres,

2160

tam krew — mój ojciec kona tam

i ja w ustawnym żalu łez.

O precz — o precz — wyzwolin mnie,

bo mnie ten ciężar łzawy gnie.

Ja nie chcę łez — chcę krwi, chcę krwi! —

2165

— Ojcze!

OJCIEC

O nie plam ty się krwią —

LELEWEL

Chcę krwi — ach głos — czyj szept, czyj cień — ?

Po szybach wicher brzękiem gra,

na ulicach się huragan zrywa.

2170

Tłum ludzi pędzi — tam, to tu —.

Zmęczonym tak — o snu — o snu —

bezsennych nocy tyle

a tam się obudzą za chwilę,

tam wstają, gonią, rodzą myśl,

2175

budują państwo — ognia żec! —

O czemuż mnie nie wolno biec — ?

OJCIEC

Odchodzę precz, odchodzę precz —

próżno mnie twego serca strzec.

LELEWEL

Dzieła poczęli dziś część lwią.

OJCIEC

2180

Synu, o nie plam ty się krwią.

LELEWEL

Wolność, dziś święto, dzisiaj czyn.

Myśl lotny puch — ulata precz —

tam Polska już poczęta rzecz.

OJCIEC

Byłeś mi wdzięczny syn…

LELEWEL

2185

Precz łzy, precz smutku, precz, precz żal;

już myśl poczęła wielką rzecz,

myśl lotna, ścigła — precz łzy, precz…

OJCIEC

We wieczność idę, w dal.

LELEWEL

Potęgę sił mi tęgich daj!

2190

Przemóc obawy, troski, znój,

biec tam, gdzie ma się zacząć bój

a Polska państwem letnich snów!

OJCIEC

oddala się ku drzwiom w głębi, za Hermesem

W spokojów wiecznych idę gaj.

Bądź zdrów, bądź zdrów, bądź zdrów.

przepada we drzwiach

LELEWEL

odwraca się
spostrzega drzwi otwarte
2195

Ha! Co to — !? Czy kto przyszedł znów

mnie wzywać — co to? — Pusta sień.

Z pokoiku z lewej wchodzi

SIOSTRA LELEWELA

znużona

LELEWEL

patrząc na nią

Mój ojciec!!! —

w kierunku drzwi

Ojca mego cień!

SIOSTRA

wskazując drzwi pokoiku
niepewno cicho

Śpi — śpi — —

LELEWEL

cicho w myślach
2200

Wiem, wieczny to już sen.

SIOSTRA

Nie śmiałam dotknąć skroni, czoła. —

LELEWEL

chce coś mówić

SIOSTRA

Ciszej. — —

LELEWEL

Głos zbudzić go nie zdoła.

Duch jego odszedł już daleko.

wchodzą oboje do pokoiku ojca
skąd tejże chwili Lelewel wraca

SIOSTRA

wraca i zatrzymuje się w progu pokoiku
2205

Patrz, łzy z przymkniętych powiek cieką…

LELEWEL

Ostatnie jego do nas słowa…

SIOSTRA

Był ktoś u ciebie — wejść nie śmiałam,

lecz uchyliłam drzwi na chwilę.

Odeszłam odeń tylko tyle,

2210

co was u drzwi słuchałam.

Prot właśnie nadejść miał w tej porze,

więc chciałam z nim prześcielić łoże,

bo sama nie byłabym w stanie… —

Skończyła się już nasza trwoga —

2215

gdy odszedł duch od Boga.

Przez otwarte drzwi z korytarza wpada:

PROT, BRAT LELEWELA

przejęty radością
gdy ma wybuchnąć potokiem słów
z wieścią z miasta,
słowa mu giną i martwieją na widok brata i siostry
stojących bez ruchu

NIKE SPOD CHERONEI

wbiega tuż za nim
i przesłaniając go ręką w gwałtownym ruchu
mówi za niego:

Radość wam wróżę!

Umarli biorą róże!!

Mrą wasi wrogowie

i waszych świętości Stróże

2220

walczą! Idą w honorze!

Więzy zerwane!

Śmierć kosi! Przez ten dom dąży!

Zbudź się ludom chorąży!

Śmierć tobie wzięła trud

2225

i ciężar, co ciąży.

Zbrój się w męczarni ducha!

Tam krew i zawierucha!! — — —

Czyż wy zdeptać miłości niezdolni?! —

Wy dziś już — wolni!!

bębny wojsk przechodzących daleko w ulicach

W ULICY

Wąska uliczka wiodąca od głębi ku przodowi; tyły domów, mury ogrodów. Dwie ulice wiodą w bok, jedna z prawej, druga z lewej. Na rozstaju ulic latarnia. W głębi widok się otwiera na szeroką ulicę: Krakowskiego Przedmieścia.

PALLAS

stoi w uliczce wąskiej
patrząca ku głębi

WOJSKO

przechodzi oddziałami w głębi z prawej ku lewej, wciąż w jednym kierunku
bębny biją

PALLAS

skrada się ku wylotowi uliczki
nawołuje
udając komendę
2230

W lewo zwrot!

PORUCZNIK CZECHOWSKI[168]

idący główną ulicą wśród oddziałów

Naprzód marsz!

zwraca w ulicę wąską

ODDZIAŁ CZECHOWSKIEGO

odłącza się od głównej kolumny
wkracza w uliczkę wąską za dowódcą

PALLAS

kroczy przed nimi

CZECHOWSKI

Gdzie wiedziesz?

PALLAS

Do Arsenału!

Za tobą mnogie pójdą roty.

2235

Uderzę ogniami szału.

Na loty, na loty, na loty!

CZECHOWSKI

Za tobą, Boża dziewico,

o Pallas!

PALLAS

Ja za przyłbicą

2240

duch nieśmiertelnej siły.

Chodź ty, mój miły.

Jakież twe imię? Niech słyszę:

CZECHOWSKI

Czechowski.

PALLAS

Twe imię Sława ukołysze.

2245

Twój dzień jedyny, ta noc jedyna.

Ojczyźnie twej zyskałam syna!

W drogę!

CZECHOWSKI

Naprzód marsz! Wiara?

Skończone królestwo Cara!

2250

Do Arsenału!

przechodzą w uliczkę z prawej
bębny

PALLAS

zwraca się ku głębi
bo spostrzega, że

WOJSKO

przechodzi znów główną ulicą w dawnym kierunku

PALLAS

Hej! Stójcie — tam kto są? Gonią?

Hej! — Przesłoniły drogę skrzydłami.

Stójcie, ja z wami!

Gdzie dążycie?

2255

Tu idzie o wasze życie.

Prowadzą was na zdradę!

A wy gonicie rade.

ARES

wśród wojska, w głównej ulicy

Do Belwederu!

GENERAŁ ŻYMIRSKI

na koniu, wśród wojska, w głównej ulicy

Do Belwederu!

ARES

2260

Trupami zaścielę pole!

Zwycięstwo biorę nad tłumem!

PALLAS

Rozłączasz się z rozumem.

Szaleństwem oszołomiony!

ARES

Grajcie trąby!

ŻYMIRSKI

2265

Hej! Bęben, sygnały!

NIKI

lecą na skrzydłach
ponad głowami żołnierzy
w kierunku przechodzącego wojska

PALLAS

Oszalały! oszalały!

cofa się ku przodowi

WYSOCKI

wbiega z uliczki, z lewej
spostrzega Pallas

Ha, ty moja!

PALLAS

Ha, ty mój!

Jużeś pierwsze zwycięstwo wziął!

WYSOCKI

2270

O patrz, jako mnie kirasjer ciął;

a tu na licu, patrzaj —

PALLAS

Rana!

Krew świeża, pozwól wyssać, pić.

Ty Sławą będziesz żyć!

PODCHORĄŻOWIE

wkraczają z uliczki, z lewej
zatrzymują się

PALLAS

2275

Oto słuchaj, tam oni,

kolumny mnogie rycerzy,

w zaślepieniu idą na Belweder.

Ares, Ares szalony je goni.

A córy moje skrzydlate

2280

we chmurze nad ich głowami,

nad wojska zwartą kolumną.

Jeden tylko głosu słucha mego

z jedynego tego jestem dumną.

Ten głos mój posłyszał tajemny

2285

i z nocy korzysta ciemnej

i w boczną wiedzie ulicę

swój huf.

WYSOCKI

Gdzie szedł?

PALLAS

Ten poszedł do Arsenału.

2290

Co tchu tam lećcie, a tłumom

rozdajcie bronie! Rwać bramy!

Słyszycie mnie!?

PODCHORĄŻOWIE

Słuchamy!!

GOSZCZYŃSKI

wchodzi z uliczki, z lewej

BELWEDERCZYCY

wchodzą za nim

PALLAS

A zasię teraz ja sama,

2295

działająca świadomie,

zezwolę, by Ares uwierzył,

że zwyciężył. Tak z wami jedynie

dobędę Arsenału

i zamknę dla Księcia miasto.

2300

Ares będzie mym więźniem w domie[169],

w królewskim pustym pałacu,

gdzie się będzie cieszył niewiastą.

Wtedy pójdę doń i Słowem zbudzę.

STANISŁAW POTOCKI

w głębi
wchodzi z ulicy głównej
zbliża się

GOSZCZYŃSKI

Ktoś idzie — ?

PALLAS

2305

Ktoś dostojny.

WYSOCKI

Stój!

POTOCKI

z daleka

Ty stój!!

WSZYSCY

przystanęli

POTOCKI

zbliża się
poznał Podchorążych

Dokąd to, dzieci?!

PALLAS

Gwiazda na czołach nam świeci,

2310

gwiazda Bożej dumy.

WYSOCKI

Pójdź z nami, panie Potocki!

Gdy orzeł wzleciał nad nami!

POTOCKI

Milcz!! Każę!

WYSOCKI

Generale, nie żartuj z honorem!

POTOCKI

2315

Nie ty stróżem mojego honoru!

WYSOCKI

Nie ujmuję Waszmośoi waloru.

Chcę, byś ty nam był wzorem.

Byś był pierwszy pośród bohaterów.

POTOCKI

Awanturnik.

NABIELAK

2320

W łeb kulką!

WYSOCKI

O, panie Potocki.

Na kolanach cię prosimy.

klęka

PODCHORĄŻOWIE i BELWEDERCZYCY

stoją nieporuszeni

POTOCKI

się uśmiecha

WYSOCKI

Błagam.

Pójdź z nami. — —

POTOCKI

milczy

WYSOCKI

2325

Milczysz — ?

PODCHORĄŻOWIE

Pójdź z nami.

klękają

POTOCKI

odwraca się

WYSOCKI

Milczysz — ?

PODCHORĄŻOWIE

powstają

WYSOCKI

Więc sami!

nawołuje

Dzieci, hej bracia, laury do podziału!

2330

Do Arsenału! Do Arsenału!!

wychodzi
wyprowadzając oddział Podchorążych
oraz Belwederczyków
w uliczkę małą, z prawej

POTOCKI

pozostał
zadumany

PALLAS

staje przed Potockim

Ktoś ty jest? — że oni ciebie żądają.

Czyliś ty znaczny i możny?

Jakążeś ty znaczony potęgą,

że stajesz wprzek moich dróg?

2335

Z czyich-żeś ty sług?

POTOCKI

marszczy brew

PALLAS

Czyli[170] ty chcesz, by twoi przelewali krew

marnie?

I ty sądzisz że ciebie nie ogarnie

ten lot orłów,

2340

którychem ja pobudziła.

A wiesz-że ty, jaka jest siła,

co się dzisiaj w nocy przesila?

POTOCKI

opuszcza głowę, zasępiony

PALLAS

włócznią uderza go po głowie

Zapamiętaj się w twoim rozumie.

ZALIWSKI

na czele oddziału żołnierzy
wchodzi z małej uliczki, z lewej

To noc, niech kule biją.

komenderuje
2345

Formuj front! — W lewo zwrot!

Marsz!!

PALLAS

Gdzie?!

ZALIWSKI

Do Arsenału!

PALLAS

wskazując Potockiego

Patrz!

ZALIWSKI

2350

Kto tu jest?! Hasło! Stój!

POTOCKI

nieporuszony

Kto? — — — — — — — Swój.

ZALIWSKI

poznaje
salutuje
komenderuje

Prezentuj broń!

POTOCKI

dobywa szpady
komenderuje

Uchwyć za broń! — Baczność! — W prawo zwrot!

ZALIWSKI

Idziemy do Arsenału!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

usłuchał komendy Potockiego
i stoi odwrócony

POTOCKI

2355

Naprzód marsz!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

poczyna iść
w uliczkę ku głębi

ZALIWSKI

staje przed oddziałem swoim

Gdzie?!!

POTOCKI

Milcz!!

ZALIWSKI

Tam droga do Belwederu! — Zdrada!!

POTOCKI

odsuwa Zaliwskiego szpadą

Ot służę — to moja szpada.

GŁOS

2360

Moskale! Patrol żandarmów!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

cofa się ku przodowi

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH

pojawia się w głównej ulicy

ZALIWSKI

do swoich

Formuj front! — Zejmij broń! W rękę broń!

POTOCKI

Stój!

ZALIWSKI

Zmierz się! Cel!

POTOCKI

Stój!

ZALIWSKI

2365

Cel! Pal!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

strzela w głąb

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH

wkracza w uliczkę wąską

OFICER ŻANDARMÓW

Hurra! Cel! — Hurra! Pal!

ZALIWSKI

do swoich

Na ziemię!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

przypada do ziemi

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH

strzela ku przodowi

POTOCKI

który stoi nieporuszony
ugodzony
pada.

ZALIWSKI

Podnieść się! — Bajonet!

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

nakłada bajonety

Naprzód marsz!

2370

Naprzód leć!

PALLAS

Naprzód!

ZALIWSKI

Wiara! Tnij!

OFICER ŻANDARMÓW

Cel! Pal!

padają strzały
wielu z oddziału Zaliwskiego upada

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

z bajonetami wchodzi ku głębi w uliczkę

PALLAS

biegnie ku głębi

Krwi! krwi!

PATROL ŻANDARMÓW ROSYJSKICH

cofa się
wyparty w głąb

ODDZIAŁ ZALIWSKIEGO

znika w ulicy głównej.

POSPÓLSTWO

z uliczki, z lewej
wlecze po ziemi Makrota

CHÓR

2375

Szpieg! Szpieg! Powiesić, rozedrzeć, mordować!

MAKROT

Zmiłujcie się? Zmiłujcie się!

CHÓR

Szpieg! Szpieg! Powiesić, rozedrzeć, mordować!

MAKROT

Zmiłujcie się! Zmiłujcie się!

MŁODY GENDRE

w mundurze oficera rosyjskiego
wbiega z uliczki, z prawej

Stójcie! Stójcie!

TŁUM

zatrzymuje się

MAKROT

2380

O ty miłosierny!

czepia się nóg wybawcy
wpatruje się w pochylonego nad sobą
nagle:

A wiecie, kto to jest?! To syn obwiesia,

najpodlejszego łotra syn. Przy Wielkim Księciu

jest jego ojciec przybocznym na służbie;

Zabijcie go!

rzuca się na młodego Gendra
2385

Ty psie! Ty psie! Ty psie!

MŁODY GENDRE

dobywa pałasza

TŁUM

odbiera mu pałasz i łamie

MŁODY GENDRE

Ojcze! — A!!!

upada

Ojcze — — —

MAKROT

stoi nad trupem
ogłupiały

GŁOS

Teraz kolej na cię!

MAKROT

nasłuchuje

Stójcie! — Ktoś jedzie? — — —

TŁUM

słucha
oczekują

MAKROT

2390

Kareta po bruku!

wjeżdża kareta

MAKROT

rzuca się ku karecie

Kto jedzie!?

WOŹNICA

Jenerał Nowicki[171]!

MAKROT

He? Kto, mówisz, jedzie?

TŁUM

otacza karetę

MAKROT

Patrzajcie! Chresty[172] na piersiach na przedzie!

2395

Zdrajca! Ty zdrajca Lewicki[173]! Znam ja cię!

Cha, cha, cha, przedajniku! Będziesz wisiał, bracie!

pada kilka strzałów

MAKROT

Och — trup! — trup!

1 GŁOS

Wyciągnąć trupa!

POSPÓLSTWO

wywleka trupa z karety

2 GŁOS

Zobaczcie kto to?!

WOŹNICA

2400

Nowicki generał!

zeskakuje z kozła

2 GŁOS

Za Lewickiego zabit! — Nieszczęście! Szlachetny

poległ za zdrajcę!

WOŹNICA

wyprowadza konia w boczną uliczkę

1 GŁOS

Kto rzekł, że to zdrajca!?

Kto nazwiska pomylił?

2 GŁOS

2405

Wieszać!

TŁUM

wskazując Makrota

To on!!

2 GŁOS

Rajca!

We krwi mu wytrzeć pysk!

TŁUM

rzucają się na Makrota
przewracają na ziemię i wleką

Niech wisi w górze!

2410

Naści[174] pij! Na latarnię! Krew, krew, krew na murze!

porzucają trupa w ulicy
oddalając się w ulicę główną.
Popod murami skradają się:

KERY[175]

przypadają ku trupom leżącym
pochylają się nad trupami
ssające ich krew.

CHÓR

Ssaj z piersi wszystko złe,

jad wszelki wypij z ran.

KERA

pochylona nad trupem Makrota

Ten mój.

KERA

pochylona nad trupem Potockiego

Ten mój.

KERA

pochylona nad trupem młodego Gendra
2415

Ten mój.

KERA

przypadła nad trupem Makrota
ssąca krew

To szpieg.

KERA

przypadła nad trupem Potockiego

To wielki pan.

KERA

przypadła nad trupem młodego Gendra

To nędzarz.

KERA

nad trupem Makrota

Wyssaj ból

2420

i tul i pieść i tul.

KERA

nad trupem Potockiego

Gdy zejmiesz[176] duszy jarzmo,

gdy wyżresz z duszy grzech,

poniesiem je na ostrów[177],

na śmiech.

KERA

nad trupem młodego Gendra
2425

Na śmiech.

KERA

nad trupem Makrota

Na śmiech.

W uliczce, w murze ogrodowym
słychać u furty przekręcanie klucza
furta się otwiera
wchodzi:

KSIĄŻĘ ADAM CZARTORYSKI[178]

zatulony w wielki płaszcz
rozgląda się
pozostaje w cieniu pod murem ogrodu

KERA

nad trupem Potockiego

Ktoś idzie….

KERA

nad trupem młodego Gendra

Człowiek żywy.

KERA

nad trupem Potockiego

Pod murem wstąpił w cień.

KSIĄŻĘ ADAM CZARTORYSKI

postąpił kilka kroków
we światło
nasłuchuje
bada
zamyślony

KERA

nad trupem Potockiego
2430

Wystąpił.

KERA

nad trupem młodego Gendra

Mówi.

KERA

nad trupem Potockiego

Myśl swą waży.

KS. CZARTORYSKI

Korona — — — —

KERA

nad trupem Potockiego

O koronie marzy.

KS. CZARTORYSKI

zadumany
2435

Gdzie pójść — ?

KERA

nad trupem Potockiego

Myśl swoją miej na straży.

TrupKS. CZARTORYSKI

rozgląda się

By w głąb mej duszy się nie wdarli,

uniknę — — —

chce iść w kierunku ulicy

KERA

nad trupem Potockiego
wznosi głowę

Słyszą. — —

KS. CZARTORYSKI

zatrzymał się
pochylił się, by zbadać,
by dostrzec
2440

Kto!?

KERA

nad trupem Potockiego
podnosi się
z ust jej ciecze krew

Umarli!

W PAŁACU ŁAZIENKOWSKIM

Przedsionek pałacu z kolumnadą.
Zwiędłe krzewy i cyprysy.

BOGINIE ZWYCIĘSTWA

prowadzą Aresa jako Tryumfatora

CHÓR BOGINEK

Zwyciężyłeś zwycięstwem Boga.

ARES

Przygiąłem opornych do stóp.

CHÓR BOGINEK

O piersi dumy ich uderza twoja ręka,

2445

na karku pychy ich spoczęła twoja noga.

Pobrałeś rycerski łup.

ARES

Oto zbroja od upałów pęka.

Pot z liców ocieka kroplami.

Podajcie pić.

CHÓR BOGINEK

2450

Zwyciężyłeś nad mnogimi ludami.

Po tej kąpieli krwawej

odrodzą się i poczną żyć.

ARES

Zdejmijcie zbroję, co krwawi.

Zdejmijcie z oczu kask.

2455

Rozpłomienić domostwo ogniami.

Dziękczynne zapalić kadzidła

Zewsowi za wielość łask.

BOGINIE

podają mu pić

ARES

Nie wprzódy pucharu nachylę,

aż ojca obiatą[179] zasilę.

przyjmuje puchar
wylewa część napoju na ziemię

BOGINIE

zapalają ognie na trójnogach
pałac się rozświetla

ARES

2460

Czyjaż to ta siedziba pusta?

CHÓR BOGINEK

Polski ostatniego Augusta[180]

dom, stawion Hellenów sztuką.

ARES

Przecz[181] serca nie stało wnukom

tu mieszkać — ?

CHÓR BOGINEK

2465

Puste pokoje.

ARES

Rozewrzeć na ścież podwoje!

BOGINIE

otwierają drzwi główne pałacu
w głębi ukazuje się:

EROS

stojący w drugiej sali, okrągłej

CHÓR BOGINEK

Jakiż to chłopiec młody?

Rumieńcem kraśne jagody.

Łuk dłonią ujął złoty

2470

i złotą strzałę waży.

On-że stoi na straży

w opustoszałym domie.

Kto jesteś piękny młody?

Czy Cypryda[182] ciebie urodziła,

2475

żeć tyle przydała urody

i lice dziwem okrasiła?

EROS

zmierza się łukiem
godząc w pierś Aresa

BOGINIE

wchodzą w głąb pałacu.
Z głębi pałacu wiodą ku Aresowi

JOANNĘ

ubraną w wielki welon biały
i suknię białą w gwiazdy.

CHÓR BOGINEK

Wiedziem do cię miłośnicę,

bierz miłośny dar.

Patrz, lubieżna Afrodite[183]

2480

wstaje ze śmiertelnych mar.

ARES

patrzy na Joannę

To blednie, to się płoni.

JOANNA

Eros mnie k'tobie goni.

Eros, Eros mnie ściga.

ARES

Cyprys[184] mnie w tobie obdarza,

2485

rumieńców licom przydaje.

JOANNA

Miłość rumieńców przymnaża.

Któż-to mnie z nędzy dźwiga?

CHÓR BOGINEK

Cyprys, wszechwładna Afrodite,

przydałać godną świtę

2490

i przykazuje kochanka.

JOANNA

Ja słusznej woli poddanka,

Erosa moc poznałam

i uwiedziona wojny znakiem,

na mieczów igrzysko wstałam

2495

i jestem oto tu z orszakiem.

ARES

Pójdź, jakoś dla mnie przeznaczona.

JOANNA

Miłością k' tobie pałam.

ARES

Cyprys cię zsyła niezwyciężona.

JOANNA

Przez wstyd mój i hańby pożyte

2500

ty pomścisz mej niemocy.

ARES

Rycerze mnogie zabite

do twego rydwanu zaprzęgnę

i wszystkie zlękłe dosięgnę.

Patrz, oto wieńce zdobyte.

2505

Pobrałem wszystkie tej nocy.

JOANNA

Złotem te wieńce uwite,

nie mego to kraju listowie.

ARES

Zdobyłem potęgą mocy:

teć biorą bohaterowie.

JOANNA

2510

Ciebie ja to pragnęłam,

ciebie kocham.

W nędzy i lęku się gięłam,

że w nocach bezsennych szlocham

a teraz jużem wesoła.

ARES

2515

Rozpogódź dziewo czoła.

JOANNA

A teraz jużem dumna.

Dotknęłam twego kolana,

chcę ciebie uznawać pana.

Poza mną, poza mną trumna,

2520

poza mną Śmierć i lęk.

Weselny słyszę zgiełk i szum.

ARES

Uderzać mieczmi o tarcze.

Chcę słuchać zwycięskich dum.

w salach pałacu odzywa się muzyka

JOANNA

Twojej miłości wystarczę,

2525

miłośnym chętna upałom.

ARES

Powaliłem rycerzy zastępy,

z pęt wyzwoliłem ducha;

rozkoszy śmierci zaznali,

ty zaznasz rozkoszy ciała.

JOANNA

2530

Twoja je rozkosz ocali

z mąk ducha i ducha bolu.

O ty, któryś je porwał ogniem,

bierz rozkosz…

CHÓR BOGINEK

Powstaniem za jego głosem

2535

i mnogie zapory pogniem.

On włady wojennym losem.

ARES

Zwycięstwo zyskałem w polu,

zwycięstwo zdobyłem krwi,

narody zbudziłem do życia.

JOANNA

2540

Miłość zdobyłeś tajemną.

Byłam bolesną i ciemną,

serce pojmałeś z ukrycia.

ARES

Jakież cię nędze trapią,

jakież niepokoje cię łamią,

2545

ty piękna, jeśliżem rzekł,

żem pobił i zwyciężył bojem — ?

JOANNA

To serce drży niespokojem.

Pobiłeś rycerze w boju,

lecz ja się troskam w niepokoju,

2550

bo walczył wzajem mąż i brat

a nie wiem, jaki walki bieg

i nie znam jeszcze krwawych strat,

czyli mam płakać męża

a cieszyć się brata zdrowiem,

2555

czy bratowego zgonu

płakać, a męża kląć zabójcę — ?

ARES

Zapomnij, zapomnij niewiasto.

W pożarach wzdęło się miasto

krzykiem i wojny wrzaskiem.

2560

Otoczęć łun złotych blaskiem,

nacieszę widokiem plonu.

JOANNA

Zwycięski wchodzisz w te progi,

gdzie latmi zerdzałe wrzeciądze[185]

i czas upłynął mnogi,

2565

jak nie wszedł nikt godny.

ARES

Wnoszę zwycięską moc.

Pobrałem zastępy tłumne

i podeptałem dumne.

JOANNA

Wzeszedłeś na jedną noc.

ARES

2570

Na jedną noc ty moja.

JOANNA

Daj patrzeć — twoja to zbroja — ?

W bojach już razy tyle,

wskazuje leżącą opodal zbroję Aresa

Szczęsno spominać ta boje,

wspominać zwycięstwa chwile

2575

na smutku dzisiejszej żałobie.

ARES

W zwycięstwie myślę o tobie,

o tobie, miłośna pani

i dar twój biorę w ofierze.

JOANNA

Jesteś ten, któremu ja w dani

2580

miłość moją przynoszę,

i ten, w którego wierzę.

ARES

wiedzie ją ku drzwiom pałacu

JOANNA

we wrotach zatrzymuje się
patrzy na Boginie

BOGINIE ZWYCIĘSTWA

stulają skrzydła

JOANNA

Co one robią?

ARES

Skrzydła kładą.

JOANNA

Nie będą walczyć — ?

ARES

2585

Więcej nie. —

Cóż twarz twą w lęku chylisz bladą?

JOANNA

To źle. — — —

BOGINIE ZWYCIĘSTWA

kładą się do snu w przysionku pałacu

JOANNA

Co one czynią?

ARES

Sen je ściele.

2590

Spełnione dzieło. — Patrzaj, wieńce

kładą pod czoła, snu spragnione. —

Cóż lice chowasz wylęknione?

JOANNA

Nie zbudzą się do walk?

JOANNA

Już nie.

2595

Cóż drżysz i szlochasz w męce?

JOANNA

To źle. — — —

ARES

wiedzie ją w podwoje pałacu
muzyka coraz cichnie

KORA

jako królowa
pojawia się w salonach pałacu

JOANNA

Kto jest ta, która przechodzi

przez jasność sal, jako pani?

Wszyscy, jak jej poddani — ?

2600

Jakaś cichość za jej każdym gestem —

jeno drzewa z ogrodu szelestem

drżą — — —

KORA

wchodzi do przedsionka pałacu

Oto pani jestem.

JOANNA

Powiedz piękna — zdajesz się władnąca,

2605

czyliś nocy królowa tajemna?

Miłość nas wiedzie

a światła przed nami gasną

i droga staje się ciemna — ?

Oto miłośna w pałacu tym błądzę.

2610

Ktoś jest — ?

KORA

Ja tutaj rządzę.

JOANNA

Oczy twe płomieniące,

dziw w oczach twych i głębie,

przetom zlękła, jako gołębie

2615

i nogi pode mną drżące.

KORA

Zaszłaś w kraje tajemne.

Z Plutusem[186] święcę gody

a oto teraz idę zwiedzać spichrze.

Oto część mej urody

2620

straciłam na jesiennym wichrze

i na jesiennym chłodzie;

fala niesie po wodzie

moje złote kosztowne listowie.

Lecz cyt… — cicho — — tam groby,

2625

tam pod ziemią śpichlerze,

tam idę.

zwraca się do orszaku

Podajcie złote klucze.

przyjmuje klucze

Zamykam nimi serca,

zamykam nimi dusze.

2630

Oto wieki ożywię idące.

Wieki i lata, co przyjdą,

żyć będą ziaren tych treścią.

Ziemia rodzić będzie,

kędy siew padnie zdrowy.

2635

Ludzi zbudzę, roześlę orędzie

na żywot — żywot nowy!

Pokoleniom ostawię czyny,

po ojcach wielkich — wielkie wskrzeszę syny —

kiedyś — — będziecie wolni!

2640

Co złego w was i co marne,

to jako plewy i ziele złe zgarnę;

co chwastu na waszej roli

i co szkodzi wam i co was boli,

to ukoję — czasu przebiegiem.

2645

Przejdziecie jeszcze niejedną nędzę

i niejedną przebolicie próbę.

A jeżeli lichego serca ludzie

w was samych gotują wam zgubę —

ja ich powołam — i jak plewo zmiotę!

2650

I w ziarnach tu — na dnie — przechowam cnotę!

OdrodzenieZa czas znów wrócę — i jeszcze razy wiele

przyjdę — Wiosna, z gwiazdą na czele

i żywot dam — tlejący w zgliszcz popiele! —

A dzisiaj — kres. — Krwi przelanej nie zmarnię.

2655

Krwią pola a role użyźnię

i synów z krwi tej dam — kiedyś — Ojczyźnie.

Dzisiaj kres. — — —

JOANNA

Co ona mówi — !

KORA

To wola!

2660

Słyszysz skargi Eola — ? — — —

Rządzę tu gospodarnie.

I zapęd, i siłę skryję,

przechowam lata długie

i kiedyś ich — — — — użyję!!

rozkłada ręce
2665

W sen, w sen, w sen bogowie,

w sen ludzie, strudzone dusze!

Zaklinaniem was muszę[187]!

Wolą mam w Słowie!!

gestem
każe przejść Aresowi i Joannie

ARES i JOANNA

idą do wnętrza pałacu
światła za nimi gasną

KORA

staje wśród śpiących Bogiń

Hej wy boginie — w śnie — ?!

2670

Hej, wy moi goście skrzydlaci.

Kiedyś przyjdzie znowu ten czas,

gdy Pallas wezwie was

i zwycięski dług wam zapłaci.

Zapamiętajcie słowa.

zamyka drzwi pałacu kluczem

DZIECI EOLA

w szumie drzew
2675

Królowa — królowa — królowa — — —

KORA

zapada się

TEATRUM STANISŁAWA AUGUSTA

W Stanisławowskim parku, na ostrowie

jest teatrum Króla Jegomości.

Ponad wodą na podium jest scena,

przeciw sceny półkrągle dla gości.

2680

Przeciw sceny na kamiennem otoczu

siedli w tronach wielcy tragikowie.

Co się kiedy na scenie tej dzieje,

patrzą oni, co dzieła tworzyli.

I tej nocy, gdy jesień się sili,

2685

zeszedł księżyc w drzew suchych przeźroczu

i w tym dziwnym odblasku księżyca

sterczą rujny i w gruzach świątynie.

O północy, o dwunastej godzinie

przyszli ci, co w wojennym czynie

2690

polegli, przyszli gromadą

i na stopniach na podium przysiedli,

oczekujący.

GENERAŁ GENDRE

Czas mnie, hej Boże, czas

na tamten lepszy świat.

2695

Słowianin ja, wasz brat,

ja był z wami niezgodny,

podłości spętany kajdanem,

tak ja dziś stanął za majdanem,

dziś do mnie złość nie ma przystępu,

2700

ani zawiść, ani małość podła;

Boża mnie to ręka wywiodła.

Bracie w męce, podaj-że ty dłoń.

STANISŁAW POTOCKI

Precz! — Dusza się moja wzdryga.

Co ty za duch — ty mój wróg;

2705

nie ten ci mój — co tobie Bóg.

Jakoż podam dłoń?

GENDRE

Ja widzę, iż ciebie pali skroń.

Tyś powalony mieczem padł — ?

POTOCKI

Własny zabijał mnie brat

2710

i własny syn złorzeczył.

Przekleństwem mnie Bóg strącił, Kat.

Jemużem dziś władztwa przeczył;

jakoż mnie pchnął los w ten bój,

gdym chciał boju powstrzymać i ognie;

2715

czylim wiedział, że zapęd mnie pognie

i połamie, jak zbroję skruszałą

a serce się ozwało

za późno. — O syny, o ojczyzno, o bracia!

Daleko wy ode mnie, daleko.

2720

Już mnie głosy wieczyste wezwały,

już tylko wołań mych echo

jękliwe w parku się błąka;

też mi czekać, bym rychło powiezion

był w miejsce spokoju, gdzie łąka

2725

wiecznie kwitnąca; — —

a dusza jeszcze tęskniąca —

a serce, czego nie przebolało

żywe,

teraz się upomniało tęskliwe.

GENDRE

2730

Wot tobie, duszo, upały

a sercu mojemu mroźno,

czyli mój syn ostał się cały?

Syn jedynak — dziecina miłości —

czy mi jego też Boh[188] pozazdrości?

2735

Czyli on też będzie ojcu towarzyszem

i w uścisk obejmie szyję

i pocałowaniem zmyje

z mych ust słowa trwogi i lęki

wyżenie precz i wypije — ?

2740

O dziecię, o synu jedyny!

POTOCKI

Jakież były moje ciężkie przewiny?

Giną z oczu, zanikają z myśli. —

Otośmy tu duchy przyśli,

rozkazem nieśmiertelnych wołani.

CHÓR POLEGŁYCH

2745

Popłyniem polegli ku otchłani.

POTOCKI

Patrzę jeszcze w świat ten, jak zanika

i wraz tracę z myśli, co się stało;

coraz giną moje czyny i błędy,

jeno spokojność dziwna wszędy.

2750

Jakież były moje przewiny?

Za broń wzięły ojce i syny

i na się wzajem godziły

w zapamiętaniu, w obłędzie. —

O jakożem stawał za sędzie

2755

tym, co sprawiedliwie walczyli?

Zali[189] sprawiedliwość i sąd

śmiertelnym nie największy błąd?

GENDRE

wśród oczekujących poznał syna
przygarnia go ku sobie

O syn mój, poznaję cię, synu!

Tyżeś to koło mnie, dziecino?

2760

Sięgałeś ręką wawrzynu,

aż Śmierć zadzwoniła godziną

wskazane dla ciebie piętno.

Będzie twa dola pamiętną.

Lecz któż tę pamięć zapłacze,

2765

twoją dumę i wolę junacką?

Zapłakałby i sam Car, kozacze,

że ty wmieszał się w tę bójkę lacką

i padł pierwszy, jako podcięty kłos żyta;

jako jabłoń, gdy w płatkach okwita

2770

i ostrzejsze powieją nań zwieje,

tak ty spadł, jak ten okwit, co mdleje.

I z ojcem, przy ojcowej piersi,

razem na tamten raj idziem najpierwsi.

Cóż nas czeka? Pójdziem ku otchłani,

2775

przez piekielne pustynie gnani?

O gdzieżeś, pokoju wieczysty?

Kraj mamy przegonić ognisty — — — ?

SYN GENDRE

Ach ojcze, łzy cudze palą.

Łzy cudze na twarz mą upadły

2780

i przez to lica syna twojego pobladły,

bo trwogą zjęty i strachem,

że te łzy zaciążą przed Bogiem,

bo ja zabójca był w tej wojnie z Lachem.

GENDRE

Synu, zabijałeś w obronie!

SYN GENDRE

2785

Jakoż nie mieli walczyć,

gdy okręt i łódź ich tonie;

widno ognie i żar wrzał w ich łonie.

A ja byłem pośród nich przeklęty

i miecz mój i moja dola

2790

i szedłem z tą klątwą do pola

i padłem, jako kłos zżęty.

Snać Boża była ta wola.

Pójdziem, ojcze jedyny, w kąt święty,

kędy Cary będą nasi ojce,

2795

gdzie wszyscy równi i bliscy

i ci górni i wyniośli i niscy,

kędy będziem rówieśni mołojce[190],

śród kwiecia, pośród uroków.

Rzucamy ten kraj mętów i mroków

2800

i dusze oczyścim winni

i będziem za łaską Bożą,

jako są czyści i niewinni,

gdy przeminie czas piekieł niewoli.

Ach ojcze — — — !

GENDRE

2805

Coć jest duszo-synu?

SYN GENDRE

Serce boli,

żem nie kochał — skorom był tam żywy

a mogłem być kochaniem szczęśliwy.

Żem był ojcze dla wielu ohydą

2810

i iż nienawidzili mnie.

Więc, jak widzę ich, że teraz idą

razem ze mną i z nami, kędy przeznaczenie,

to mnie ściska ból serce i duszę,

i dumę moją dawną

2815

i dawną pychę marną kruszę

i chciałbym uzyskać przebaczenie.

GENDRE

Śpij, uśnij dziecino-synu.

Śpij w wieńcu złotym wawrzynu;

położyć go dłoń Boska w dań.

2820

Upadłeś, jako pierwsza brań.

SYN GENDRE

Tak tęsknię ojcze do świtu,

do jasnego, czystego błękitu;

bodaj zeszła ta trwóg pełna noc. —

Któż to może? — Kto to jest ten Bóg,

2825

co posiada nieśmiertelną moc,

przegonić precz ciemnie i mgły

i sprowadzić pogodą kwietne sny

i powieść nas w jasność i światłość dróg?

GENDRE

O synu, przeklął nas Bóg.

2830

O synu, nie pytaj starego,

ileć ręce zdziałały złego,

ilekroć ciebie pchnęły ku czemu,

i duszę skalały młodą.

Teraz nas wichry powiodą

2835

w noc jeszcze większą i groźną.

O czujesz, jak wieją mroźno?

SYN GENDRE

O nic to, ojcze, te mrozy,

jeno łzy te bratnie i siostrzane;

tych straszną, palącą ranę

2840

czuję —

ta rana wskroś duszę dojmuje

i jakby ukaźne[191] łozy[192],

zabija, męczy, katuje.

Te łzy, które oni płaczą —

2845

o patrzaj — na nich — przeklęli. — — —

POTOCKI

Odwrócili się ode mnie Anieli.

O kędyż jasne słońce?

Kędyż skrzydeł ich przedsłanne gońce?

Ostała przy nas noc i pustość strachu.

PALLAS

wchodzi
2850

Kto tu się skarży?

CHÓR POLEGŁYCH

To my.

PALLAS

Kto wy?

CHÓR POLEGŁYCH

Spętane lwy.

PALLAS

Czyją wy ujęci ręką?

CHÓR POLEGŁYCH

2855

Męką.

PALLAS

Kto was tu zaprzągł?

CHÓR POLEGŁYCH

Śmierć.

PALLAS

Wy padli, pierwszy łup. — —

A ty co za jeden? — Hej?

GENDRE

2860

Trup.

PALLAS

A ty kto?

POTOCKI

Marny cień.

PALLAS

Wytniemy wszystkich w pień,

nim zejdzie dzień.

2865

Przybędą towarzysze.

O patrzajcie, tam w oddali, w pałacu,

poprzez wodne spojrzyjcie kryształy:

oto dom z kolumnami.

Tam Ares w okowach miłości.

2870

Za chwilę Ares będzie z nami

i wszystko ponurzy we krwi.

GENDRE

Potrząsaj ty daremno twą żerdź;

przecz nie wiesz, że Zews z ciebie drwi

i zapęd twój lwi

2875

za czas się skończy?

PALLAS

Heu?

GENDRE

Przybył tu poseł gończy

i wężownicą potrząsał

i cały świat, co się dąsał,

2880

ujął w spokój — i skon zapowiedział

a tyś, duchu wspaniały, nie wiedział,

że my spokoju czekamy

i że do łodzi zejść mamy

i płynąć na święte wody,

2885

w wieczystą noc.

PALLAS

A ten młody?

GENDRE

Mój syn — nie budź — niech śpi.

Spokojność jemu oczy zawarła.

Calem bluźnił, że śmierć niezbłagana

2890

żywot jemu w kras pełni wydarła,

aż oto szczęściem niezwodnym

ja ojciec sercem niegodnym

u łona go tulę na skon.

PALLAS

Kto idzie?

CHÓR POLEGŁYCH

2895

Oto zwiastun — to on!

HERMES

wchodzi

Zbłąkane duchy — precz!

PALLAS

Zabieraj swoją właść[193].

Co mieli pierwsi paść

w ofiarnicy mężów,

2900

tych masz — oto pozbawieni orężów.

Bierz ich, jak swoją brań.

HERMES

Ty sama masz się oddalić.

Przynoszęć rozkazanie.

PALLAS

A czyjeż to przynosisz wołanie?

HERMES

2905

Tyś ludy biegła rozpalić.

Oto ogniem spłonęło miasto.

Ares odebrał swą dań.

Wracaj niewiasto!

PALLAS

Jako Ares wziął swoje wiano?

2910

Zwycięstwa mu nie dano.

HERMES

A oto Ares we chwale

zwycięstwem cieszy się cale.

PALLAS

To złuda — to podstęp mój,

bym go miała dla mnie po niewoli.

HERMES

2915

Jego już Zews nie zwoli. —

PALLAS

Podstęp!!!

HERMES

To twoja broń.

Zwołaj twoje duchy i zgoń.

Kres twemu władztwu kładę.

PALLAS

2920

Śmiesz-że ty mnie niweczyć przez zdradę?!

HERMES

»Pójdziesz i zniweczysz Palladę«

Twój rodzic wyrzekł sam.

Zwołaj twe duchy i zgoń

i pilnuj do olimpijskich bram,

2925

skąd-eś je zwołała.

PALLAS

Cóż pozostanie ludziom?

HERMES

Próżna chwała.

Będą walczyć, jako wydolą sami

a ty wracaj z Egidą i duchami,

2930

z tarczą twoją, bijącą płomieniami

i dzidą, co wybija hasło.

WładzaPALLAS

Tam duchów tysiąc zawrzasło,

tam gore całe miasto.

Poczęli dzieło krwawe!

2935

Mamże im odebrać Sławę?!

HERMES

Wracaj niewiasto! —

Wężowy chylę splot.

nachylił laski wężowej

PALLAS

schyla głowę

Uznajęć, synu Mai.

HERMES

W lot!

PALLAS

nawołuje
2940

Hej Zewsowe orły, które, pioruny niosą,

niechaj-że się w ciszę oddalą!

Niechaj-że polecą ku szczytom,

ku górnym Hymetu[194] śniegom,

ku sinym nad Hymetem błękitom!

2945

Hej, Zewsowe dziewy, siostry płomienolice,

przybiegajcie powrotne z lotów.

Oto czas się dopełnił obrotów

i Zews groźny wasze wyrzekł granice.

Ku mnie wy z dalekosiężnemi skrzydły.

2950

Ku mnie wy, co dzierżycie Sławę.

Bojową poczynaliśmy wrzawę,

zapalone narodów ołtarze

i oto porzucić Sprawę

Zews nam każe!

2955

Hej do mnie, powrotne siostrzyce!

Hej do mnie, do mnie orlice!!

CHÓR POLEGŁYCH

patrzą ku stronie pałacu

Patrzaj, skrzydlate tam się chwieją,

w przedsionku nagły ruch.

Oneć słyszą i wracać nie śmieją.

2960

Ku wodzie przygiął je słuch.

PALLAS

nawołuje ku stronie pałacu

Hej siostry, siostry orlice,

rzucajcie płonący dom!

Hej do mnie, do mnie sam!

Zwycięstwo wasze kłam!

2965

Biegajcie, nim padnie grom.

CHÓR BOGINEK

przylatuje od strony pałacu

Wzywałaś, wzywasz — ?

PALLAS

Tak. —

Przysłany straszny znak,

wężowy splot.

2970

Musimy siostry w lot

wracać. —

CHÓR BOGINEK

Kto każe nam — ?

PALLAS

Zews sam.

CHÓR BOGINEK

Rzucić wojenny miot — ?

PALLAS

2975

Wracać.

CHÓR BOGINEK

Przecz Aresowa moc

połamie czar!?

PALLAS

Zwycięstwo wasze kłam!

CHÓR BOGINEK

Z naszej ręki Ares wziął dar

2980

rozkazem twoim i wolą.

PALLAS

Wieńce Aresa niewolą.

Syt Sławy, zwycięstwa syt,

w gnuśności legł.

Zbudzi go straszny świt.

2985

Pokąd go duch wasz strzegł,

Amorów wiązało pęto;

gdy ocknie się ze sennych larw,

gdy pojmie zdradę przeklętą,

gdy posłyszy jęk tych dziwnych harf

2990

i trwogą zadrży niepojętą — — — ?

CHÓR BOGINEK

przejęte trwogą

Siostry — — — w lot, w noc!

Gaśnie już nasza moc,

już niedaleki świt.

PALLAS

Rozwińcie skrzydła, w drogę!

2995

Widzicie tam szerzogę[195] — ?

CHÓR BOGINEK

Mgły sine idą od pól,

wiatr ustał — drży po fali

kobierzec złotolistych szmat.

W oddali na wodzie ukazuje się:

ŁÓDŹ CHARONOWA

płynąca powoli

CHÓR BOGINEK

Kto-że to płynie z dali?

PALLAS

3000

Ha! — Oto płynie łódź.

CHÓR BOGINEK

poznając

Człowiek podeszłych lat;

ogniem mu oko płonie.

Oto zwodzi[196] łódź wielką przez tonie.

PALLAS

Dopełnion śmiertelny ból.

3005

Oto Charon wiedzie im łódź

nieśmiertelną…

CHÓR POLEGŁYCH

O bródź Charonie, starcze bródź

przez fale, przez wody męt.

Wyzwolin nam przybliżasz czas.

3010

O lituj nas, o lituj nas

w ohydzie ziemskich pęt.

POTOCKI

Czegom nie zaznał w ziemskiej doli,

pojmany w ognie pychy,

pojmany w ognie gniewu,

3015

za tem stęsknione serce boli,

że wielki a byłem lichy.

Więc płaczę żal,

gdy mam się brać

przez noce płynąć fal

3020

na tamten świat.

CHÓR POLEGŁYCH

Słuchajcie, skarży się nasz brat

Wtóruje jemu szept tych drzew

do żałosnego duszy śpiewu.

Snać-że litują jego doli,

3025

za czym stęsknione serce boli.

Był wielki pychą, lichy sercem

a tymże samym jemu spłynąć

wód złotolistym kobiercem.

POTOCKI

Dałeś mi Panie wszystkie statki

3030

i mnogie, mnogie włości

i w rzędzie pierwszych przed narodem

stawiłeś;

jednoś[197] nie wszczepił w pierś litości,

żem się nie poczuł syn tej matki,

3035

której pozgonne widzę dziatki,

jak ze mną idą bratnim chodem

w tę samą noc i toń i mrok.

Czemużeś Panie zaćmił wzrok,

żem nie mógł zaznać szczęsnej chwili

3040

i być z tych, którzy mnie zabili

i sławę szczytną wzięli?

Onych-że męka zbrodni pali,

na mnie się winy ciężar wali,

żem szedł ich czynom wprzek.

3045

O Panie, losów pęd tajemny;

przeznaczeń nieodmienny bieg.

Terazże mam w okrutnej skardze

zestąpić w czółno przewoźnika

na drogę do niezwrotnych rzek —

3050

człowiek występny, człowiek ciemny — ?

Coraz-że pamięć już zanika. — —

O Panie, nie szczędź mi promyka,

daj słyszeć jeden śpiew litosny,

daj jeszcze słyszeć szept tych drzew.

3055

Czy szemrzą — ? Jakaż cisza głucha — — ?

Kto-że to płynie mętem wód?

Lud-że tych dusz za wiosłem słucha?

To bracia moi? — dusz ten lud?

We wodny zapatrzeni bród.

ŁÓDŹ CHARONOWA

pojawia się bliżej płynąca

CHÓR POLEGŁYCH

3060

O bródź Charonie, starcze bródż

przez fale, przez wodny męt

nieśmiertelności cichą łódź.

Wyzwolin nam przybliżasz czas.

O lituj nas, o lituj nas

3065

w ohydzie ziemskich pęt.

POTOCKI

rozgląda się wśród ruin sceny

Ojczyzna-że to moja w złomie?

Na moim-że to skazy domie?

Pałac się sypie w gruz…

Dla mnie to już przekleństwo wieczne

3070

i miecze bratnie obosieczne

i łódź: śmiertelny mus — ?

Przebaczcie mi, przebaczcie mi,

rozpaczą żywie duch.

Oto się mój obłędny duch

3075

tych czepia drzew,

gdzie szumiał śpiew

niedawny na mój skon.

Gruzy koło mnie, spadły złom;

rozstąpił się ojczysty dom

3080

i krew spłynęła z łon.

ŁÓDŹ CHARONOWA

podpływa przed scenę Teatrum

CHÓR POLEGŁYCH

O bródź Charonie, starcze bródź,

wyzwolin nam przybliżaj czas,

nieśmiertelności cichą łódź.

O lituj nas, o lituj nas

3085

w ohydzie ziemskich złud.

HERMES

Skończony wasz i wczas i trud,

pora zejść w Acheronu[198] bród,

zapomnień na was zejdzie moc.

Do łodzi precz, precz w noc!

3090

Powiodę was przez ciemnie dróg,

goniec stygijskich wód.

wznosi wężownicę i zatacza nad głowami poległych

Tym oto berłem tnę przestrzenie,

pod berłem drży podziemny świat

i moce zlękłe wszystkiej ziemi.

3095

Spełnioneć wasze przeznaczenie,

żal próżen ziemskich strat.

Rzucajcie świat —

kędy was berła gest pożenie[199]

wężami splecionemi!

3100

Powiodę was przez ciemnie dróg,

w Acheronowy wwiodę bród,

jako wam losy znaczył Bóg.

Oto łódź czeka — zstąpcie w próg,

za świat — za świat — za świat!!

POLEGLI

zstępują do łodzi

HERMES

wstępuje w łódź

ŁÓDŹ CHARONOWA

odpływa

PALLAS

3105

Igraszką byłam w ręku Boga

ja gwiazda, którą Bóg zapala.

Oto mnie Jego głos powala,

że odejść muszę.

CHÓR BOGINEK

Cóż będzie z narodem?

PALLAS

3110

Bez pomocy mej ostanie sam.

Zapaliłam w narodzie dusze,

skąpałam męże we krwi.

CHÓR BOGINEK

Ostawisz ich z ich krwawym głodem?!

PALLAS

Naród będzie walczył z narodem.

3115

Dałam im szczęścia błysk przez chwilę.

Nieszczęść dopełnią sami,

gdy krokiem pójdą wstecz!

Siostry w lot! — Wy ze skrzydłami precz!!

BOGINIE

na rozwiniętych skrzydłach
ulatują

ŁÓDŹ CHARONOWA

przepływa w oddali

W ALEJACH UJAZDOWSKICH

Drzewa wielkim schyliły się skłonem

3120

bezlistnych, sczerniałych gałęzi.

Cała droga liściem uścielona,

które wiatr rozgania drgające.

Noc jeszcze. Widać w oddali,

jak wojska stanęły szwadronem,

3125

w pogotowiu.

W. KSIĄŻĘ

sam
w mundurze, otulony w płaszcz
przechadza się wśród zeschłych liści

KURUTA

wchodzi
zbliża się powoli

Przybył generał…

W. KSIĄŻĘ

Małczat!

KURUTA

Właśnie przybył

W. KSIĄŻĘ

Małczat!

KURUTA

3130

Jazdy pułki cztery

czekają.

W. KSIĄŻĘ

Niech czekają.

KURUTA

Co Książę rozkaże?

Wasza Cesarska Mość niech rozkaz wyda.

W. KSIĄŻĘ

3135

Nie wydam.

KURUTA

Wydać trzeba.

W. KSIĄŻĘ

Na cóż to się przyda?

KURUTA

odchodzi

W. KSIĄŻĘ

Kuruta!

KURUTA

nadbiega

Wasza Cesarska Mość każe — — ?

W. KSIĄŻĘ

daje znak, by się zbliżył
3140

Słyszysz ty ten szum liści i w liści pogwarze

szepty — ?

KURUTA

Wot znaczy? — — Podal stoją straże

i czekają rozkazów.

W. KSIĄŻĘ

Niechaj dzień nie wschodzi.

3145

Kto to przybył — ?

KURUTA

Krasiński generał.

W. KSIĄŻĘ

Niech czeka.

KURUTA

I czemuż Książę rozkazy odwleka?

W. KSIĄŻĘ

To ty rozkazuj.

KURUTA

3150

Nie wiem. — Ja nie umiem.

W. KSIĄŻĘ

Wyjdź przed front i klnij głośno.

KURUTA

Książę — nie rozumiem?

W. KSIĄŻĘ

Nie rozumiesz — ? Czy słyszysz, co te liście gwarzą?

kopie nogą liście

Szit, szit — szit, szit… szit, te liście marzą.

3155

O czym? — O Wielkim Księciu… ? Hej…

KURUTA

wzrusza ramionami

Wszak ci tu Wasza Miłość na czele wojsk stoi. —

Tak gotowi powiedzieć — że Książę się — boi.

W. KSIĄŻĘ

Boi się Wielki Książę nie ludzi, lecz Boga.

Jak dla mnie znajdzie drogę Bóg — tak minie trwoga.

KURUTA

odchodzi

W. KSIĄŻĘ

sam

KURUTA

wraca
zbliża się do W. Księcia

W. KSIĄŻĘ

w zaufaniu
3160

Tak te drzewa na wiosnę — pędy puszczą nowe.

Tak teraz jest listopad, niebezpieczna pora.

Zaczęto się to wczoraj — tak wczoraj z wieczora

Od czego się zaczęto — i co to się stało?

Liście spadły, tak drogę zaścieliły całą.

3165

Liście suche, szit, szit…

KURUTA

wzrusza ramionami
odchodzi

W. KSIĄŻĘ

sam

KURUTA

po chwili wraca
zbliża się do W. Księcia

Przebudziła się właśnie.

W. KSIĄŻĘ

Cóż?

KURUTA

Plecie od rzeczy.

W. KSIĄŻĘ

Cóż plecie — ?

KURUTA

wzrusza ramionami

W. KSIĄŻĘ

3170

A niech plecie.

KURUTA

wzrusza ramionami

W. KSIĄŻĘ

Niech lekarz ją leczy.

KURUTA

milczy

W. KSIĄŻĘ

Nieprzytomna?

KURUTA

To właśnie — choć patrzy na oczy,

ręce ku czemuś wznosi i jak we śnie kroczy.

W. KSIĄŻĘ

3175

Wynoś się!

KURUTA

Książę panie?

W. KSIĄŻĘ

Do drogi się zbierać!

KURUTA

Lecz właśnie Księżna pani nie da się ubierać

i zrzuca z siebie stroje.

W. KSIĄŻĘ

patrzy wielkimi oczyma
3180

A! A! A! Wenera!

KURUTA

Wasza Miłość — ?

W. KSIĄŻĘ

spostrzegł Joannę

Ot moja pani.

JOANNA

we futrze, półubrana
wchodzi

PANNY

biegną za nią

W. KSIĄŻĘ

gestem zatrzymuje orszak

JOANNA

nuci

»Mówił ojciec do swej Basi:

biją w tarabany…..«

3185

Nie, to nie tak — — tak. — Mars mnie zabiera

na swoje łoże — w miłość.

W. KSIĄŻĘ

otula ją

JOANNA

O czemuś ty się przebudził?! Uciekasz?! —

Stój! — Stój kochanku! — —

wskazuje orszak panien stojący opodal

Patrzaj — to są moje

3190

boginie uskrzydlone. — One swoje stroje

zwinęły; — czyli skrzydła rozchylą nad głowy?

Czyli znowu ulecą? —

jakby powtarzała za kim

Bądź zdrowa. —

jakby mówiła do kogoś

Bądź zdrowy. —

3195

Gdzie ty biegniesz? — Tyś w twoje zwycięstwo uwierzył!

Patrzaj — tyś oszukany!!! — Pożar się rozszerzył!!

Ratuj mnie!! — Miłość moja wiąże cię w niemocy?!

Pusty pałac — ? Jak czarne okropne otchłanie. —

Noc i straszliwa głuchość. — Ulituj się panie!

3200

On odpycha mnie! Pęta miłości mej zrywa!

Ja byłam z tobą — w śnie moim szczęśliwa — —

przytomnieje
szeptem

To sen był — — taki był mój sen — tej nocy.

W. KSIĄŻĘ

prowadzi ją ku głębi
sanie zajeżdżają w głębi

JOANNA

usiada w saniach
obok niej usiada jedna z panien

W. KSIĄŻĘ

odszedł od żony
przesyła jej z daleka całusa

Adieuadieu Żaneto.

krzyczy

Konia!

Żołnierze wprowadzają w głębi konia

GENERAŁ WINCENTY KRASIŃSKI

wchodzi
Sanie z W. Księżną odjeżdżają

W. KSIĄŻĘ

zapatrzony za odjeżdżającą W. Księżną
nagle zwraca się
spostrzega Krasińskiego
usiłuje sobie przypomnieć
3205

Prawdali to? — Jest prawda? — Tak. — Pardon. C'est vrai[200].

Lecz mnie uwierzyć trudno. — Tak już widzę. Chcę.

Ja was każę powiązać!

wpatruje się w Krasińskiego

Nie — to jest udanie.

Ja was każę powiązać!

KRASIŃSKI

obojętnie
3210

Wiąż.

W. KSIĄŻĘ

O polski panie!

Wiązać Was? — —

wpatruje się w Krasińskiego

Nie. Ja tak was ostawić nie mogę.

Wy buntowni. — Wy, jakoż nie? Tak wy Polacy.

3215

I jakoż wy, wy polscy, wy byliby tacy,

żeby rzucić swą Sprawę — swoją Polskę rzucić

i stać po stronie Cara? — Wy potężni.

Jak ja patrzę się na was tak — że wy orężni,

tak ja blednę. — Wybaczcie przyjacielu, bracie,

3220

ale wy moje wrogi mnie — wy się nie znacie.

Tak wy zdrajce!

KRASIŃSKI

w gniewie

Zamilcz! — —

ochłonął
głosem stłumionym

Wybacz książę.

Wasza Cesarska Mość w obłędzie gada

3225

i nie zważa na cios, gdy ostre słowo pada,

słowo błędu.

Polska, RosjaW. KSIĄŻĘ

Ja jasno widzę. Ja upadłem.

Upadłem już. — Już w ogniach, hej, pobladłem.

Ja już skończyłem się. A teraz wy gwiazdami.

3230

Tak na was czas — wy nie będziecie z nami.

Nie łudzę się. Nie, nie chcę. Zostaniem wrogowie.

Tak ja was upokorzyć chcę — wy, wy panowie!

Dlaczego jeszcze tu? — Tam miasto się gotuje.

Tam pożar wre. Powstanie? Szał. Wszyscy orężni.

3235

Błyskawice wstrzymali w pędzie — i potężni!

A wy — czemu wy tu? — Tak ja się o was boję.

Wy trupy — — — jeśli ze mną związani w przymierze.

Wy nie wierzycie w Polskę — ? Co? — A ja w nią wierzę!

wpatruje się w Krasińskiego

KRASIŃSKI

Nie widzi Car, co polską wziął koronę,

3240

że my tam trupów naszych ścielem mosty.

Nie widzi Wielki Książę brat, żeśmy wbrew woli

narodu, co nas woła tam — u jego boku

stanęli, jako mur, co brata chroni

i dzisiaj, gdy nam Bóg na Wolność dzwoni,

3245

my nie o sobie myślim w takiej chwili,

lecz by tej szczędzić krwi, co tam się leje,

gdyście jej tyle w kaźniach roztrwonili,

krwi naszej spodleni złodzieje.

Zginął Potocki, Blumer, Nowicki generał

3250

a przy Potockim byłem ja, kiedy umierał,

gdy śród poległych trupa wyszukano.

Zginął Trębicki, Siemiątkowski zginął.

Ja, Wielki Książę, jeżelim ocalał,

to nie na to, bym honor mój w podłości kalał,

3255

by mnie pod pręgierz bezwstydu stawiano.

Nie macie prawa pytać, Książę, w co ja wierzę.

Pewna, że mnie z podłością nie wiąże przymierze.

oddaje szpadę

W. KSIĄŻĘ

Zostaw ty to! — I waruj tu, jak pies, u moich nóg;

Cha, cha! — Gdy polskie ozwało się serce,

3260

tak ja pokażę wam, kto wasi zdzierce.

Sumienia obrachunek zrobię. Spłacę dług.

Tam, pod pokojami Belwederu, tam w lochu

człowiek jest, od lat kilku zamkniony.

Tak to perła. — Tak ty nie czujesz się zarumieniony

3265

przede mną?!

Tak ty mówisz, że masz serce i czujesz?!

Ty spojrzyj jemu w twarz —

nawołuje

Hej! Straż!

KURUTA

wbiega

W. KSIĄŻĘ

szepce mu do ucha

KURUTA

staje zdumiały

W. KSIĄŻĘ

przynagla gestem

KURUTA

odchodzi

W. KSIĄŻĘ

Skończył się Wielki Książę —

zrywa z piersi gwiazdę i ordery
depce nogami
3270

Precz, precz — depcę, gardzę.

To nic — to wszystko dał mi Car. — Nie chcę — nie.

nasłuchuje

Ojciec, MorderstwoSłyszycie — tam — ? Ta noc, jak wicher hula — dmie

W noc taką skonał ojciec mój. — —

nagle trwoży się

Ja nie był jego kat!

krzyczy
zasłaniając oczy
3275

to brat — to brat, to brat, to brat, to brat!!

KRASIŃSKI

stoi nieporuszony
w głębi armaty przeciągane przejeżdżają
ku prawej stronie

W. KSIĄŻĘ

idzie ku generałowi Krasińskiemu
chwyta go za guz munduru na piersi
śmieje się
wskazuje w głąb

KRASIŃSKI

patrzy we wskazanym kierunku

W. KSIĄŻĘ

Tak ja tu klejnot mam! — Ja ci pokażę.

Prometeusz[201] wasz polski.

wskazuje

Ot, wiodą go straże.

WALERYAN ŁUKASIŃSKI

ślepy
w łachmanach, w kajdanach na nogach i rękach
wchodzi
prowadzony przez straż

STRAŻ

wiąże Łukasińskiego do armaty
zdejmują mu kajdany z nóg.
Słychać dzwony z Warszawy

W. KSIĄŻĘ

idzie ku głębi
dosiada konia

STRAŻ

oddala się od Łukasińskiego

ŁUKASIŃSKI

poczuł, że straż już się odeń oddaliła.

I poczuł, że chwila wolności nadeszła,

3280

ta chwila, w której go wiodą;

choć skuty w kajdany,

do działa związany,

to jednak ci jego wrogowie,

jak tchórze tej chwili

3285

zadrżeli, zwątpili —

powietrze czuć swobodą.

I poczuł, że bracia

wzlecieli orłowie,

wzlecieli tam w Warszawie;

3290

że dzwony, co biją,

wieść niosą gloryją,

że wstali bohaterowie.

»Wytrwania! Wytrwania,

o dajże im Boże,

3295

niech siły ich się nie zmarnią.

Bądź srogie więzienie

wieczyste me łoże

i żywot jedyną męczarnią.

Niech wloką, niech wloką,

3300

niech w lochy zakują,

niech sępy żreją me ciało,

by ino tym braciom,

co dzwonią w Warszawie,

zwycięstwo się walki dostało.«

3305

I dłonie przed siebie wyciąga i słucha,

wiew każdy powietrza czuje

i twarz mu się mieni,

w zachwycie jest ducha,

spełnione dzieło zgaduje.

3310

Uklęka — łzy cieką,

pierś łkaniem się wstrząsa,

radością płonie oblicze

i szepce, a trudno mu słowa się wleką,

modlitwy łka tajemnicze:

3315

»O pójdziesz ty kiedyś

mój duchu na gody

za kaźń twą, żywota gorycze.

W tych dzwonach z Warszawy

do ciebie to gońce:….«

3320

Witaj — Jutrzenko — swo—bo—dy — — ,

za to—bą — zba—wie—nia — Słoń—ce.

powstaje

KRASIŃSKI

przesłania twarz dłońmi

W. KSIĄŻĘ

rusza z miejsca
Rozpoczyna się pochód.

Przypisy

[1]

szerz — dziś popr.: szerokość. [przypis edytorski]

[2]

giwera — karabin. [przypis edytorski]

[3]

wraz (daw.) — zaraz. [przypis edytorski]

[4]

tarcz — dziś popr.: tarcza. [przypis edytorski]

[5]

Egida (mit. gr.) — tarcza Ateny. [przypis edytorski]

[6]

spisa — włócznia. [przypis edytorski]

[7]

Pallas (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny. [przypis edytorski]

[8]

Hymet — pasmo górskie na płd.-wsch. od Aten. [przypis edytorski]

[9]

Ossa — góra w Tesalii, przylegająca do Olimpu. [przypis edytorski]

[10]

Pelion — miejsce bitwy, w której Aleksander Wielki pokonał Ilirów w 335 p.n.e.; z uwagi na rytm słowo czytamy tu czterosylabowo (Pe-li-jo-nu). [przypis edytorski]

[11]

Maraton — miejsce bitwy stoczonej w roku 490 p.n.e., w której wojska ateńskie pod dowództwem Miltiadesa pokonały armię perską. [przypis edytorski]

[12]

Salamina — miejsce bitwy morskiej stoczonej w 480 p.n.e., w której mniejsza liczebnie flota grecka rozgromiła Persów, wykorzystując warunki naturalne (wąską zatokę). [przypis edytorski]

[13]

Termopile — miejsce bitwy stoczonej w 480 p.n.e., w której wojska spartańskie pod dowództwem Leonidasa uległy przeważającym siłom perskim. [przypis edytorski]

[14]

Achilles — bohater Iliady Homera, syn Peleusa, króla Ftyi, i Tetydy, boginki morskiej. [przypis edytorski]

[15]

Hektor — bohater Iliady Homera, syn Priama i Hekaby, króla Troi, brat Parysa i Helena. [przypis edytorski]

[16]

Roma — Rzym. [przypis edytorski]

[17]

Teutonowie — jedno z plemion niemieckich, przen.: Niemcy. [przypis edytorski]

[18]

Witold Kiejstutowicz, zwany Wielkim (ok. 1350–1430) — wielki książę litewski, brat stryjeczny Władysława Jagiełły. W latach 1382–1385 oraz 1390 przejściowo sprzymierzony z Krzyżakami przeciw Jagielle. [przypis edytorski]

[19]

Ares (mit. gr.) — bóg wojny i szału bitewnego; jego rzymskim odpowiednikiem jest Mars. [przypis edytorski]

[20]

Boży-Bicz — właśc. Atylla (406–453), wódz Hunów, twórca imperium, walczący z Cesarstwem Rzymskim. [przypis edytorski]

[21]

Zews — dziś popr. Zeus, najważniejszy z bogów, władca Olimpu, brat Posejdona i Hadesa, syn Kronosa, patronujący zjawiskom na niebie, zwłaszcza piorunom. [przypis edytorski]

[22]

Gorgona (mit. gr.) — potwór, którego spojrzenie zmieniało przeciwników w kamień. [przypis edytorski]

[23]

przytomny (daw.) — obecny. [przypis edytorski]

[24]

Tartar (mit. gr.) — najciemniejsza i najstraszniejsza część krainy zmarłych. [przypis edytorski]

[25]

Ares (mit. gr.) — bóg wojny i szału bitewnego; jego rzymskim odpowiednikiem jest Mars. [przypis edytorski]

[26]

Kery (mit. gr.) — boginie zemsty i gwałtownej śmierci, przedstawiane w postaci drapieżnych ptaków. [przypis edytorski]

[27]

Nike (mit. gr.) — bogini zwycięstwa (Wyspiański odchodzi nieco od mitologii, mówiąc o wielu Nike, a w dodatku wiążąc niektóre z bitwami przegranymi). [przypis edytorski]

[28]

Napoleonidzi — byli żołnierze walczący po stronie Napoleona. [przypis edytorski]

[29]

ramiony — dziś popr. forma N.lm: ramionami. [przypis edytorski]

[30]

dźwirza (reg.) — drzwi, wrota. [przypis edytorski]

[31]

Gorgona (mit. gr.) — potwór, którego spojrzenie zmieniało przeciwników w kamień. [przypis edytorski]

[32]

Trojej — dziś popr. forma D.lp: Troi. [przypis edytorski]

[33]

Odys — ulubieniec bogów, awanturnik, mężny, a przede wszystkim sprytny wojownik, król Itaki, mąż Penelopy. Bohater Odysei Homera, która opisuje jego dziesięcioletnią podróż powrotną spod Troi. Wyspiański napisał o nim dramat Powrót Odysa. [przypis edytorski]

[34]

niżal — dziś popr.: niż. [przypis edytorski]

[35]

któren — dziś popr.: który. [przypis edytorski]

[36]

Helios (mit. gr.) — bóg i personifikacja słońca. [przypis edytorski]

[37]

Cheronea — miejsce bitwy stoczonej 2 sierpnia 338 r. p.n.e., w której wojska Filipa II Macedońskiego zwyciężyły nad siłami ateńsko-tebańskimi, co spowodowało utratę niezależności przez państwa-miasta greckie. [przypis edytorski]

[38]

usty — dziś popr. forma N.lm: ustami. [przypis edytorski]

[39]

Marsjasz (mit. gr.) — satyr z Frygii, specjalista w grze na aulosie, wyzwał na pojedynek muzyczny Apollina, a po przegranej został obdarty przez niego ze skóry. [przypis edytorski]

[40]

Eol (mit. gr.) — władca wiatrów. [przypis edytorski]

[41]

mierzwa — słoma stanowiąca podściółkę dla bydła. [przypis edytorski]

[42]

kierz (reg.) — krzak. [przypis edytorski]

[43]

ląże — dziś popr.: lęgnie. [przypis edytorski]

[44]

przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

[45]

Maciejowice — miejsce bitwy stoczonej 10 października 1794, w której wojska Tadeusza Kościuszki przegrały z wojskami rosyjskimi, a sam Kościuszko ranny dostał się do niewoli. [przypis edytorski]

[46]

gach (daw.) — kochanek. [przypis edytorski]

[47]

kęs — odrobinę, chwilkę. [przypis edytorski]

[48]

Wysocki, Piotr (1797–1875) — pułkownik Wojska Polskiego, przywódca sprzysiężenia podchorążych, które doprowadziło do wybuchu Powstania Listopadowego. [przypis edytorski]

[49]

giwer gwer (daw.) — karabin. [przypis edytorski]

[50]

porze — dziś popr.: pruje, przecina. [przypis edytorski]

[51]

srom — wstyd. [przypis edytorski]

[52]

wyżenąć (daw.) — wygnać. [przypis edytorski]

[53]

wolej — dziś popr. forma C.lp: woli. [przypis edytorski]

[54]

porą — dziś popr.: prują, przecinają. [przypis edytorski]

[55]

rabaty — barwne wyłogi wojskowego munduru. [przypis edytorski]

[56]

kolet — rodzaj kaftana wojskowego. [przypis edytorski]

[57]

grześć — grzebać, kopać. [przypis edytorski]

[58]

sieść — dziś popr. forma bezokolicznika: siąść. [przypis edytorski]

[59]

wnijdziecie — dziś popr.: wejdziecie. [przypis edytorski]

[60]

Wielki Książę — Konstanty Pawłowicz Romanow (1779–1831), wódz naczelny Wojska Polskiego i faktyczny wielkorządca Królestwa Polskiego, za sprawą ślubu z Polką, Joanną Grudzińską, zrzekł się prawa do dziedziczenia tronu rosyjskiego. [przypis edytorski]

[61]

Kuruta, Dimitri Dimitriewicz (1770–1838) — zastępca Wlk. Ks. Konstantego na stanowisku dowódcy Wojska Polskiego, Grek z pochodzenia. [przypis edytorski]

[62]

Grudzińska, Joanna (1791–1831) — morganatyczna małżonka Wielkiego Księcia Konstantego Pawłowicza Romanowa. [przypis edytorski]

[63]

Order Złotego Runa — odznaczenie nadawane przez dunastię Habsburgów, jeden z najważniejszych orderów na świecie. [przypis edytorski]

[64]

wsio (ros.) — wszystko. [przypis edytorski]

[65]

słuszajus (ros.) — słucham. [przypis edytorski]

[66]

kniaź — książę. [przypis edytorski]

[67]

Zarudzki, Iwan Martynowicz (zm. 1614) — ataman kozacki, poją za żonę Marynę Mniszchówną, zonę Dymitra Samozwańca, przeciwnik dynastii Romanowów. [przypis edytorski]

[68]

gospodyn (z ros.) — pan. [przypis edytorski]

[69]

znam (ros.) — wiem. [przypis edytorski]

[70]

zadość (daw.) — dosyć. [przypis edytorski]

[71]

mudry po rozkazu (ros.) — mądry według rozkazu. [przypis edytorski]

[72]

swobodno (ros.) — wolno. [przypis edytorski]

[73]

małczaj (ros.) — milcz. [przypis edytorski]

[74]

chrest (daw.) — krzyż. [przypis edytorski]

[75]

adieu (fr.) — do widzenia. [przypis edytorski]

[76]

wsiowładztwo (ros.) — wszechwładza. [przypis edytorski]

[77]

małczaj (ros.) — milcz. [przypis edytorski]

[78]

wot (ros.) — o, oto. [przypis edytorski]

[79]

wsiej (ros.) — cały. [przypis edytorski]

[80]

plein pouvoir (fr.) — cała władza. [przypis edytorski]

[81]

westalka — kapłanka rzymskiej bogini Westy, zobowiązana do pilnowania świętego ognia i do zachowania dziewictwa w trakcie pełnienia tej funkcji. [przypis edytorski]

[82]

bankrot — dziś popr.: bankrut. [przypis edytorski]

[83]

padlèc (ros.) — człowiek podły. [przypis edytorski]

[84]

Lamartine, Alphonse de (1790–1869) — francuski poeta romantyczny, polityk, zwolennik pacyfizmu. [przypis edytorski]

[85]

cale (daw.) — całkiem, tu: wcale. [przypis edytorski]

[86]

donia — panna. [przypis edytorski]

[87]

czełowièk (ros.) — człowiek. [przypis edytorski]

[88]

Boh (ros.) — Bóg. [przypis edytorski]

[89]

duràk (ros.) — dureń. [przypis edytorski]

[90]

teorban (daw.) — instrument muz. podobny do lutni, lecz grający w niższej tonacji. [przypis edytorski]

[91]

Mazepa, Iwan (1639–1709) — hetman Ukrainy Lewobrzeżnej od 1687. [przypis edytorski]

[92]

Addio (wł.) — żegnam. [przypis edytorski]

[93]

Sancho Pansa — giermek don Kichota, bohatera powieści Cervantesa. [przypis edytorski]

[94]

sobaka (ros.) — suka, pies. [przypis edytorski]

[95]

ukaz (ros.) — zarządzenie. [przypis edytorski]

[96]

wsio (ros.) — wszystko. [przypis edytorski]

[97]

miarkować (daw.) — rozumieć, orientować się, wnioskować. [przypis edytorski]

[98]

Goszczyński, Seweryn (1801–1876) — polski poeta romantyczny, rewolucjonista, żołnierz Powstania Listopadowego. [przypis edytorski]

[99]

cale (daw.) — całkiem, tu: wcale. [przypis edytorski]

[100]

Nabielak, Ludwik (1804–1883) — poeta, krytyk literacki i dziennikarz, organizator nieudanego ataku na Pałac Łazienkowski w pierwszym dniu Powstania Listopadowego. [przypis edytorski]

[101]

Demeter — bogini zbóż, pól uprawnych i rolnictwa, siostra Zeusa. [przypis edytorski]

[102]

Kora a. Persefona (mit. gr.) — córka bogini Demeter, podstępem poślubiona przez Hadesa. [przypis edytorski]

[103]

Orkus (mit. rzym.) — bóg władający podziemnym światem zmarłych, odpowiednik gr. Hadesa. [przypis edytorski]

[104]

nieodbycie (daw.) — koniecznie. [przypis edytorski]

[105]

kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

[106]

żenąć (daw.) — gnać. [przypis edytorski]

[107]

jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

[108]

przedsię (daw.) — jednak. [przypis edytorski]

[109]

trefić (daw.) — układać w loki. [przypis edytorski]

[110]

przepomnieć (daw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]

[111]

Styg — właśc. Styks, rzeka opływająca podziemna krainę umarłych. [przypis edytorski]

[112]

Hymen (mit. gr.) — bóg małżeństwa i zaślubin. [przypis edytorski]

[113]

przedsię (daw.) — jednak. [przypis edytorski]

[114]

chudoba — dobytek, zwł. ruchomy; tu: plony. [przypis edytorski]

[115]

łęg — podmokła łąka. [przypis edytorski]

[116]

ino (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

[117]

ninie (daw.) — teraz. [przypis edytorski]

[118]

Hekate (mit. gr.) — sprzyjająca ludziom bogini czarów i rozdroży. [przypis edytorski]

[119]

Eumenidy (mit. gr.) — Erynie, uosobienie wyrzutów sumienia i pragnienia zemsty, przedstawiane jako stare kobiety z wężami zamiast włosów. [przypis edytorski]

[120]

Tartar (mit. gr.) — najciemniejsza i najstraszniejsza część krainy zmarłych. [przypis edytorski]

[121]

obiata — pogańska ofiara ze zwierząt lub płodów rolnych. [przypis edytorski]

[122]

Lubowidzki, Mateusz (1787–1874) — wiceprezydent Warszawy, znienawidzony przez mieszkańców jako szef policji. [przypis edytorski]

[123]

Ja nie winowat (ros.) — ja niewinny. [przypis edytorski]

[124]

Judyta (bibl.) — bohaterka Księgi Judyty, zabójczyni wodza asyryjskiego Holofernesa, uchroniła w ten sposób swoje rodzinne miasto Betulię. [przypis edytorski]

[125]

notturno (wł., muz.) — nokturn, nastrojowy utwór muzyczny. [przypis edytorski]

[126]

takoj sczezł — tak zginął. [przypis edytorski]

[127]

wsio buntowszczyki (ros.) — wszyscy buntownicy. [przypis edytorski]

[128]

inexpressible (fr.) — nienadające się do nazwania, tu: bielizna. [przypis edytorski]

[129]

Vraiment — c'est une dame. Je deviens Polonais (fr.) — Naprawdę — to jest dama. Staję się Polakiem. [przypis edytorski]

[130]

Potocki, Stanisław (1776–1830) — uczestnik Powstania Kościuszkowskiego, w momencie wybuchu Powstania Listopadowego pozostał wierny władzom rosyjskim. [przypis edytorski]

[131]

charmant garçon (fr.) — czarujący chłopiec. [przypis edytorski]

[132]

Bon soir, mon ami, cher prince (fr.) — dobry wieczór, mój przyjacielu, drogi książę. [przypis edytorski]

[133]

Que dit-on etc. (fr.) — Co mówi się o mnie? Warszawa ma się uciszyć. Będzie się mówić o was przed cesarzem! Wydajcie rozkaz! Mój kochany: marsz na Warszawę i zmasakrować wszystkich. [przypis edytorski]

[134]

Comment? Tu restes muet? (fr.) — Jak to? Milczysz? [przypis edytorski]

[135]

wodewil — komiczne widowisko sceniczne przeplatane piosenkami. [przypis edytorski]

[136]

à propos (z fr.) — odnoszący się do tematu, tu: aktualny, na czasie. [przypis edytorski]

[137]

Faust — postać literacka, mędrzec który zawarł pakt z diabłem, bohater dramatu Faust J.W. Goethego, do którego fabuły luźno nawiązują wydarzenia z wodewilu. [przypis edytorski]

[138]

Mefistofeles — diabeł, postać literacka m. in. z Fausta J.W. Goethego. [przypis edytorski]

[139]

czyli — czy z partykuła pytajną -li. [przypis edytorski]

[140]

niepewno — dziś popr.: niepewnie. [przypis edytorski]

[141]

spiec raka (daw.) — zaczerwienić się. [przypis edytorski]

[142]

podżec (daw.) — podpalić. [przypis edytorski]

[143]

Forra! Forra! (daw.) — precz! [przypis edytorski]

[144]

Pandora (mit. gr.) — pierwsza kobieta, wysłana na ziemię jako kara dla Prometeusza. [przypis edytorski]

[145]

rad (daw.) — zadowolony. [przypis edytorski]

[146]

feu (fr.) — ogień, tu prawdop.: oświetlenie teatralne. [przypis edytorski]

[147]

pisz na Berdyczów (daw. przysł.) — pisz tam, gdzie list i tak nie dojdzie, przen.: nie znajdziesz mnie. [przypis edytorski]

[148]

ino (reg.) — tylko. [przypis edytorski]

[149]

Je protège la loi, l'effronterie enfin je vous permet de vivre; connaissez la grâce suprème: (fr.) — chronię prawo i bezczelność, a w końcu pozwalam wam żyć. Znajcie najwyższą łaskę: [przypis edytorski]

[150]

Point des rêveries (fr.) — żadnych marzeń. [przypis edytorski]

[151]

Je protège le viole, l'escroquerie dans des ordres, qui vont se suivre. C'est mon loyale système: — Chronię gwałt i oszustwo w rozkazach, które będą wykonywane. Oto mój lojalny system: [przypis edytorski]

[152]

Quand on vous verra fideles, reptiles (fr.) — Kiedy będziecie nam wiernymi, gady. [przypis edytorski]

[153]

Vous serez invités à la cour (fr.) — będziecie zaproszeni na dwór. [przypis edytorski]

[154]

Vous pourrez marier les dames gentilles, des dames, qui étaient mes amours. Je danserais moi-même fleuri: (fr.) — będziecie mogli poślubiać piękne damy, damy które były moimi kochankami, a ja sam, rozkwitając, będę tańczył. [przypis edytorski]

[155]

Polonais, point des rêveries (fr.) — Polacy, żadnych marzeń. [przypis edytorski]

[156]

Vive la loi, l'effronterie; c'est Dieu, qui vous donne la raison: »Polonais, point des rêveries«. (fr.) — niech żyje prawo, bezczelność, to właśnie Bóg dał wam rozum: Polacy, żadnych marzeń. [przypis edytorski]

[157]

wywieść — wyprowadzić. [przypis edytorski]

[158]

Addio amore! (wł.) — do widzenia, kochany. [przypis edytorski]

[159]

Lelewel Joachim (1786-1861) — historyk i polityk. [przypis edytorski]

[160]

Bronikowski, Ksawery (1796–1852) — publicysta i działacz polityczny. [przypis edytorski]

[161]

snać (daw.) — widocznie. [przypis edytorski]

[162]

Pallas (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny. [przypis edytorski]

[163]

Uliss — Odyseusz, ulubieniec bogów, awanturnik, mężny, a przede wszystkim sprytny wojownik, król Itaki, mąż Penelopy. Bohater Odysei, która opisuje jego dziesięcioletnią podróż powrotną spod Troi, wspomagany przez Atenę. [przypis edytorski]

[164]

Hermes (mit. gr.) — syn Zeusa i Mai, bóg dróg, kupców i podróżnych, posłaniec bogów, odpowiedzialny także za odprowadzanie dusz zmarłych. [przypis edytorski]

[165]

dopokąd — dopóki. [przypis edytorski]

[166]

wymiarkować (daw.) — zorientować się. [przypis edytorski]

[167]

Kloto (mit. gr.) — jedna z trzech Mojr, przędąca nić ludzkiego żywota. [przypis edytorski]

[168]

Czechowski, Leon (1797–1888) — żołnierz, kawaler orderu Virtuti Militari za bitwę pod Olszynką Grochowską. [przypis edytorski]

[169]

w domie — dziś popr. forma Msc.lp: w domu. [przypis edytorski]

[170]

czyli — czy z partykułą pytajną -li. [przypis edytorski]

[171]

Nowicki, Józef (1766–1830) — generał Wojska Polskiego, omyłkowo zabity w czasie Nocy Listopadowej. [przypis edytorski]

[172]

chrest (daw.) — krzyż. [przypis edytorski]

[173]

Lewicki (1761–1841) — generał rosyjski, dowódca Warszawy. [przypis edytorski]

[174]

naści (reg.) — masz. [przypis edytorski]

[175]

Kery (mit. gr.) — boginie zemsty i gwałtownej śmierci, przedstawiane w postaci drapieżnych ptaków. [przypis edytorski]

[176]

zjąć — dziś: zdjąć. [przypis edytorski]

[177]

ostrów (daw.) — wyspa. [przypis edytorski]

[178]

Czartoryski, Adam Jerzy (1770–1861) — polski polityk, prezes Rządu Narodowego Królestwa Polskiego w 1831, później znacząca postać Wielkiej Emigracji. [przypis edytorski]

[179]

obiata — pogańska ofiara ze zwierząt lub płodów rolnych. [przypis edytorski]

[180]

ostatni August — Stanisław August Poniatowski (1732–1798), ostatni król Polski. [przypis edytorski]

[181]

przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

[182]

Cypryda (mit. gr.) — przydomek Afrodyty, bogini miłości, urodzonej z piany morskiej w pobliżu Cypru. [przypis edytorski]

[183]

Afrodite (mit. gr.) — Afrodyta, bogini miłości. [przypis edytorski]

[184]

Cyprys (mit. gr.) — przydomek Afrodyty, bogini miłości, urodzonej z piany morskiej w pobliżu Cypru. [przypis edytorski]

[185]

wrzeciądze — urządzenie do zamykania bramy. [przypis edytorski]

[186]

Plutus — właśc. Pluton, rzymski odpowiednik Hadesa, boga podziemnej krainy umarłych. [przypis edytorski]

[187]

musić (daw.) — zmuszać. [przypis edytorski]

[188]

Boh (ros.) — Bóg. [przypis edytorski]

[189]

zali (daw.) — czy. [przypis edytorski]

[190]

mołojec — młody żołnierz kozacki, przen.: zuch. [przypis edytorski]

[191]

ukaźny (z ros.) — wykonany według rozkazu. [przypis edytorski]

[192]

łoza — witka (tu jako narzędzie wykonywania kary chłosty). [przypis edytorski]

[193]

właść (daw.) — to, czym się włada. [przypis edytorski]

[194]

Hymet — pasmo górskie na płd.-wsch. od Aten. [przypis edytorski]

[195]

szerzoga (daw.) — mgła. [przypis edytorski]

[196]

zwodzić — tu: prowadzić, sterować. [przypis edytorski]

[197]

jedno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

[198]

Acheron (mit. gr.) — rzeka w Hadesie, krainie umarłych. [przypis edytorski]

[199]

pożenąć (daw.) — pognać. [przypis edytorski]

[200]

Pardon. C'est vrai (fr.) — Przepraszam. To prawda. [przypis edytorski]

[201]

Prometeusz (mit gr.) — bohater, który stworzył człowieka, lepiąc go z gliny zmieszanej ze łzami, a następnie, wbrew woli bogów, obawiających się buntu ludzi podobnego do wcześniejszego buntu Tytanów, podarował ludziom ogień. Za karę został przykuty do skał Kaukazu, gdzie sęp wyjadał mu codziennie odrastającą wątrobę. [przypis edytorski]

Close
Please wait...