Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Jan Lemański, Nokturn

Spis treści

    1. Kondycja ludzka: 1
    2. Księżyc: 1
    3. Piękno: 1

    Jan LemańskiNokturn

    1
    Pudel, w psim świecie mędrca cieszący się sławą,
    Że tłuste z alfabetu wywęsza litery;
    Kundel, co zwykł urągać niepojętym zjawom —
    Więc krytyk, dalej Buldog z wejrzeniem megiery[1],
    5
    Obraz cnoty i statku — i Jamnik, co szparko
    Dołki kopie, jako też drobniejszy psi ludek,
    Powstawszy z materaców lub wylazłszy z budek,
    W noc, zwolnione z oków,
    Jęły szczekać na księżyc.
    10
    — Sam!
    — Taki odludek!
    — Tylko w gwiazdach, śród obłoków!
    — Toteż nie ma zdrowej cery!
    — W rzeczy samej!
    15
    — Jak cytryna wygląda!
    — Która ma plamy!
    — A jak niegrzecznie
    Ku nam wypina okrągłość ronda
    W tak zwanej pełni!
    20
    — Taki zarozumialec!
    — Nie zna, co bud kadry!
    — Objętość zmienia!
    — Ma jakieś kwadry[2]!
    — Młodzież uczy rozmarzenia!
    25
    — Nic wart społecznie!
    — Najzupełniej!
    — Lada świeca ma więcej uspołecznienia!
    — A już porównać nie da się z latarką!
    — Podczas zaćmienia tli się,
    30
    Że wstyd by było ogarkom!
    — Albo znów, gdy nów,
    Tak źle przyświeca,
    Że choć wal w gębę!
    — Rzekłbyś, iż chlubi się,
    35
    Że oświatę śćmił nocnym Markom[3].
    — Dojąłbym ci go zębem,
    Ażby mi posoką z nieba lunął…
    — Cóż, kiedy wysoko!
    — Kto z nim tam wskóra!
    40
    Tak co noc wybucha, to cieniej, to grubiej,
    Z ziemi do księżyca
    Kondycja ludzkaNiechętny zgiełk wrzawy
    Psich synów,
    Z których tresura
    45
    Wytrzebiła ducha.
    Ten go oto pies gubi pod kijem
    W czas prędki,
    Ów go dla kęsa strawy
    Powolniej zatraca,
    50
    W miarę gdy tyje,
    A inny — dla obroży malowanej w cętki,
    Lub dla materaca,
    Ten wreszcie żywić ducha wcale nie ma chętki.
    Świeć im kat!
    55
    Stryk nie minie psiej kamaryli[4].
    Jej mniemania szczekliwe
    Gasną tam, w wyżynie,
    Skąd księżyc jasne lice chyli,
    Niemy,
    60
    Jako świetlana myśl i cicha
    Nad padołem,
    Nad ziemią, która pono jak wszystko
    Co ziemskie, czyli kobiece,
    Przyciąga społem i odpycha;
    65
    Mórz mu łono odsłania
    W pierś wydęte
    I psów mu szle ujadania —
    Tu westchniemy…
    KsiężycZ astronomów to wiemy, że przed iluś laty
    70
    Księżyc z ziemią był żonaty,
    I wspólnie upędzali się wokoło słońca.
    Niech kryje milczenie,
    Żali miły był związek ten,
    Czy wiercenie się to wspólne,
    75
    Czy ta jednia —
    Dość, że siła odśrednia,
    Alias[5] dusza bryły,
    Wyrwawszy go z ziemskości, rzuciła w przestrzenie.
    Tam, choć łatwiej mu bytu
    80
    Przenikać istotę,
    Choć bliższym jest końca
    Czy może rozkwitu nowego,
    A przecież nieraz czytasz z bladych lic księżyca
    Tęsknotę,
    85
    I że go mami wiecznie
    Ta ziemia ziemska, z mierzwą[6],
    Marglem[7], błotem,
    Nawet z jej psami.
    PięknoA kiedy nocna cisza w nim żałość podsyca,
    90
    Wtedy ziemską szatę
    Jej olśniewa,
    W srebrne jej opony
    Marzenia stroi,
    Aż mu zalśni majestatem.
    95
    Oto dom, z gliny lepiony,
    Stoi ziemski,
    Jak proch widny mu z bezbrzeży;
    Oto ze ścian, ścieka lama[8],
    Mieniąca się od pozłoty;
    100
    Oto dach tam leży, jak głowa
    W koronie, w której lśnień tkwią groty
    Strzeliste, i płonie
    Licha nad nią gałązka drzewiny
    I zda się berłem.
    105
    Tak muszla perłowa
    Proch obleka w perłę.

    Przypisy

    [1]

    megiera — mit. gr. jedna z trzech furii piekielnych; ogólnie: jędza. [przypis redakcyjny]

    [2]

    kwadra — faza Księżyca, podczas której widoczna jest połowa półkuli. [przypis edytorski]

    [3]

    nocny Marek — aluzja do przysłowia: „tłucze się jak Marek po piekle”. [przypis redakcyjny]

    [4]

    kamaryla (z hiszp.) — tu: „godna kompania”, klika. [przypis redakcyjny]

    [5]

    alias (łac.) — czyli, innymi słowy. [przypis redakcyjny]

    [6]

    mierzwa (gw.) — zgnieciona słoma, używana najczęściej na ściółkę lub naturalny, organiczny nawóz, gnój. [przypis edytorski]

    [7]

    margiel — rodzaj gliny. [przypis redakcyjny]

    [8]

    lama — tkanina o osnowie jedwabnej, używana dawniej do ozdoby bogatych strojów, szat liturgicznych i do dekoracji wnętrz; złotogłów. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca