Wolne Lektury potrzebują Twojej pomocy...

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach.
Dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Dołącz

Dzisiaj aż 15 770 dzieciaków dzięki wsparciu osób takich jak Ty znajdzie darmowe książki na Wolnych Lekturach — dołącz do Przyjaciół Wolnych Lektur i zapewnij darmowy dostęp do książek milionom uczennic i uczniów dzisiaj i każdego dnia [kliknij, by dowiedzieć się więcej]

x
Biała Dama → ← Chrystus Cudowny u Fary

Spis treści

    1. Cierpienie: 1
    2. Czary: 1
    3. Miasto: 1
    4. Sługa: 1

    Artur OppmanLegendy warszawskieZbójcy

    1

    MiastoDwieście lat temu Nowe Miasto warszawskie otoczone było wielkimi moczarami i gęstymi zaroślami, w których nierzadko ukrywał się zwierz dziki, tak że zdarzało się nieraz, iż mroźną zimą głodne wilki przybiegały na rynek nowomiejski i wyły po nocach przed jatkami[1] rzeźników.

    2

    W czas takiej to właśnie zimy długotrwałej, w wieczór zawieruchą śnieżną dmący, do jednej z gospód[2], w pobliżu kościoła Panny Marii, przywlókł się stary, obdarty, skulony z zimna dziad.

    3

    Rozejrzał się po izbie obszernej, o gościnę pokornie poprosił, że to — powiada — nie ma się gdzie schronić, a głodny jest taki, iż nogi go już nosić nie zdołają.

    4

    Choć żebrakowi źle jakoś z oczu patrzało, miłosierni gospodarstwo nie odmówili mu przytułku. Jeść dali, pić dali i na ciepłym przypiecku przespać się pozwolili.

    5

    Wlazł ci dziadyga za piec, postękał, pokwękał i po krótkiej chwili zasnął widocznie, bo jął[3] chrapać, aż grzmiało.

    6

    A że to noc już na świat boży zapadła, tedy[4] i gospodarstwo[5], pobożnie odmówiwszy pacierze, do snu się ułożyli, a też i dziewczyna służebna, gdy statki[6] zmyła i podłogę zamiotła, wlazła pod pierzynę do swojego łóżka i już, już sen jej padał na oczy, gdy, nagle a niespodziewanie, coś ją tknęło, coś jakby zaszeptało: „Nie śpij, dziewucho, czuwaj…”.

    7

    Przelękła się dziewczynina, ale nic, czuwa, jak jej ten głos wewnętrzny rozkazał. Modli się po cichutku, w sobie, i czeka, co to z tego będzie.

    8

    Minęła tak dobra godzina, a może i więcej, aż ci tu słyszy dziewucha: ktoś się za piecem gramoli. Wyjrzała jednym okiem spod pierzyny, niewiele widzi, bo ciemno, ale tak myśli, że to chyba dziad ów zza pieca wyłazi.

    9

    Jakoż tak było w istocie. Dziad to, przybłęda, na czworakach idzie cichuteńko, podszedł do stołu, podniósł się, świeczkę zapalił, postawił na stole i rozejrzał się wokoło.

    10

    Panie Boże miłosierny! Straszne rzeczy! Dziadzisko już nie skulone, nie takie stare, jak się wydawało. Wyprostował się teraz, zogromniał jakoś, nóż długi a ostry w ręku trzyma, ślepia mu błyszczą jak wilkowi. Zbójca!

    11

    Dziewuszysko zatrzęsło się ze strachu, ale zaraz pomyślała sobie: jak zobaczy, że nie śpię, zabije mnie, trzeba leżeć cicho, ani tchnąć.

    12

    CzaryA wiedziała też dobrze dziewczyna, co to za świeczka taka: z trupiego łoju[7]! Taka świeczka ma tę własność, że póki się pali, nikt ze śpiących w izbie ocknąć nie może; obudzi się dopiero, gdy świeca zgaśnie. Okropieństwo!

    13

    Rozejrzał się tedy ów zbójca, pomedytował chwilę i sunie bez szelestu, jak zły duch, naprzód do gospodarstwa, zobaczyć, czy śpią mocno?

    14

    Pochylił się nad nimi, a nóż wzniesiony w garści trzyma, popatrzył, posłuchał: spali.

    15

    Cierpienie, SługaWięc lezie pomaleńku, wprost ku łóżku dziewczyny służebnej. Uniósł pierzynę z jej głowy, przygląda się, a dziewucha dech zataiła w sobie, ani drgnie. Coś się zbójowi w niej nie spodobało, coś widać, psi syn, zauważył takiego, że nie dowierza; schylił się, nasłuchuje, czy równo oddycha: równo.

    16

    Ehe! Nie taki on głupi! Nie dosyć mu na tym! Uszczypnął ją w policzek: nic! Wyciągnął szpilkę z kapoty, ukłuł: nic! Jeszcze mu mało!

    17

    Wrócił się do stołu, wziął świeczkę, skrada się, a wciąż spoziera na twarz dziewczyny. No! Nie ma co! Śpi!

    18

    — Czekaj, bestyjo — powiada — albo ty śpisz, albo nie śpisz; jeśli nie śpisz, to zaraz mi tu narobisz krzyku.

    19

    Stanął przy nogach łóżka i nuż bose stopy służącej przypiekać oną świeczką z trupiego łoju. Przypieka, aż skóra skwierczy, aż bąble wyskakują. Dziewucha jak nieżywa; ani się ruszy.

    20

    — Śpi jak zarżnięta — mruknął zbójca. — Takiego bólu żaden człek bez wrzasku nie wytrzyma.

    21

    A ta dziewczyna taką siłę miała i taką wytrzymałość, iż ową mękę śmiało przeniosła, że to niby i jej życie, i jej gospodarstwa poczciwych od udawania, jako[8] śpi, zależało.

    22

    Uspokoił się zbójca, stawia świeczkę na nowo na stole, a sam drzwi cicho, cichutko otwiera i myk na dwór, po swoich kamratów.

    23

    Ale już dziewczyna zerwała się z łóżka, na bałykach[9], bo chodzić nie mogła od bólu okropnego, do furty się dowlokła i żelaznym drągiem ją zawarła[10].

    24

    Jeszcze nie zdążyła wynijść[11] z sieni, aż ci tu pięciu zbójów za drzwiami staje i chce furtę otworzyć.

    25

    Ale! Gadaj mu tam! Otwieraj, kiedy zamknięte! A wyłamywać furtę bali się, bo kościół blisko i hałas mógłby kto ze służby kościelnej usłyszeć!

    26

    Słyszy dziewucha, jak gadają:

    27

    — A mówiłeś, że otwarte. Czemuś nas zwiódł?

    28

    — Nie zwiodłem! Było otwarte! Ino[12] wiem, jak się to stało: to ta szelma dziewczyna nie spała i furtę zawarła.

    29

    — Nie ona szelma, tylko ty szelma, żeś się nie poznał i dziewuchy nie zarżnął!

    30

    — Ano, nie ma co gadać po próżnicy! Na nic dziś cała robota. Chodźmy do lasu! Ale dziewusze przy okazji odpłacim!

    31

    Poszli. A służąca wstała, świeczkę czarodziejską zgasiła, zażegła[13] łuczywo, zbudziła gospodarstwo i opowiedziała im rzecz całą.

    32

    Chorowała długo, a gdy wyzdrowiała wreszcie, przeniosła się aż na Litwę, bojąc się zemsty owych zbójów przeklętych.

    Przypisy

    [1]

    jatka — rzeźnia; zakład rzeźnicki. [przypis edytorski]

    [2]

    gospoda — miejsce, gdzie podróżni mogą dostać, za opłatą, nocleg i pożywienie. [przypis edytorski]

    [3]

    jąć (starop.) — zacząć (coś robić). [przypis edytorski]

    [4]

    tedy (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

    [5]

    gospodarstwo — tu: gospodarz z gospodynią. [przypis edytorski]

    [6]

    statki (daw.) — brudne naczynia, które zostały po jedzeniu. [przypis edytorski]

    [7]

    łój — tłuszcz zwierzęcy. [przypis edytorski]

    [8]

    jako (śpi) (daw.) — tu: że (śpi). [przypis edytorski]

    [9]

    na bałykach a. na bałyku (daw.) — na czworaka (tj. na kolanach, podpierając się rękoma); por. daw. bałykować: raczkować (o dziecku), chodzić na czworaka. [przypis edytorski]

    [10]

    zawrzeć (daw.) — zamknąć. [przypis edytorski]

    [11]

    wynijść (daw.) — wyjść. [przypis edytorski]

    [12]

    ino (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

    [13]

    zażegnąć (daw.) — zapalić. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x