Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Witam Was serdecznie. Nazywam się Mateusz i jestem realizatorem w Postęp Studio, miejscu, gdzie powstają audiobooki dystrybuowane dalej przez Fundację Wolne Lektury.

Jako realizator odpowiadam za cały proces tworzenia audiobooka od nagrań lektorskich aż do finalnej postprodukcji. Wolne Lektury to świetna inicjatywa, która daje Wam dostęp do bazy, do dużej biblioteki lektur szkolnych zupełnie za darmo.

Jeżeli zależy ci na tym, aby móc dalej wspierać tą inicjatywę i aby ta inicjatywa mogła się rozwijać, dorzuć się, proszę, przysłowiową cegiełkę do zbiórki, która została, właśnie przez fundację założona. Z góry dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Jerzy Liebert, Kołysanka jodłowa (tomik), Kołysanka jodłowa, I, Pieśń o zagładzie
Gorzkie wióry → ← Rapsod żałobny

Spis treści

      Jerzy LiebertKołysanka jodłowaPieśń o zagładzie

      1
      Jak lekko, żwawo skacze rtęć
      1 rośnie słupek w termometrze —
      Trzydzieści siedem, kresek pięć!
      Ach, tak niewinnie się zaczyna!
      5
      Tylko oddechy coraz prędsze,
      I pod oczami sine piętna…
      Jak po drabinie rtęć się wspina,
      Po kreskach — srebrna, obojętna…
      Tylko się oczy stają większe,
      10
      Tylko oddechy coraz prędsze,
      Język oblepia gęsta ślina,
      I nagle zjawia się plwocina.
      Słodkawo-kwaśna, zielonkawa,
      Jak lekko, dobrze się odpluwa,
      15
      A słupek rośnie w termometrze,
      Skacze, a potem się posuwa
      Kreska po kresce, w górę wspina
      W rureczce szklanej srebrna lawa…
      Wiemy nadchodzi Jej godzina!
      20
      Krwią się zabarwia zwiędła cera,
      W zamglonym oku światło drga,
      Światełko fosforyczne płonie.
      A słupek rośnie w termometrze,
      Wyżej i wyżej cyfrą wzbiera —
      25
      I tylko wilgotnieją dłonie,
      Tylko oddechy coraz prędsze,
      Tylko znużenie coraz większe,
      I świat zasnuwa senna mgła…
      Wpadamy w sen — w oślizgły lej
      30
      I nurkujemy, wirujemy…
      A dnie się lepią coraz gęstsze,
      W mięśniach znużenie, w mięśniach klej!
      I łagodnieją, miękną ruchy,
      Najpowolniejsze — jakże męczą!
      35
      Na schodach, młodzi, przystajemy,
      I jak w syropie gęstym muchy,
      W mózgu zlepione myśli brzęczą.
      Tylko się oczy stają większe,
      Tylko oddechy coraz cięższe,
      40
      I kaszel żebra nam rozsadza.
      Przeciągły, głuchy, w izbie dudni,
      Do gardła skacze i ujada.
      Oddech chwytamy coraz trudniej,
      W przekrwionych oczach fruwa sadza.
      45
      W ścianę stukają u sąsiada.
      A za szybami ciągnie jesień —
      Na liść ostatni dmucha mgłami.
      I wyczerpanym, zakasłanym
      Przygrywa miasto za szybami,
      50
      Jak dobrze nakręcony bąk.
      Kołuje z gwizdem i warkoce,
      Szyby przebiega melodiami,
      A w takt mu wtórzy i dygoce
      Spluwaczki metalowy krąg…
      55
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      60
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      65
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      70
      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca