Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x
Dziady, część III → ← Dziady, część II

Spis treści

    1. Bezpieczeństwo: 1
    2. Błądzenie: 1
    3. Bogactwo: 1
    4. Bóg: 1 2 3
    5. Burza: 1 2
    6. Chleb: 1
    7. Choroba: 1
    8. Ciało: 1
    9. Cierpienie: 1 2 3
    10. Cnota: 1
    11. Cud: 1 2 3
    12. Czas: 1 2 3 4 5
    13. Deszcz: 1
    14. Dom: 1 2 3
    15. Drzewo: 1
    16. Duch: 1 2 3
    17. Dusza: 1 2
    18. Dwór: 1
    19. Dzieciństwo: 1 2
    20. Dziecko: 1 2 3 4 5
    21. Gotycyzm: 1
    22. Grzech: 1
    23. Gwiazda: 1
    24. Jedzenie: 1
    25. Kara: 1 2
    26. Kobieta: 1 2 3
    27. Kochanek romantyczny: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
    28. Kondycja ludzka: 1 2 3
    29. Ksiądz: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
    30. Książka: 1 2 3
    31. Los: 1
    32. Lustro: 1
    33. Łzy: 1 2 3
    34. Małżeństwo: 1
    35. Marzenie: 1 2
    36. Maszyna: 1
    37. Matka: 1
    38. Matka Boska: 1
    39. Mężczyzna: 1
    40. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7
    41. Miłość niespełniona: 1 2
    42. Miłość platoniczna: 1 2
    43. Miłość romantyczna: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
    44. Miłość tragiczna: 1 2 3 4 5
    45. Młodość: 1 2 3
    46. Modlitwa: 1
    47. Morderstwo: 1
    48. Natura: 1
    49. Nauczyciel: 1
    50. Nauka: 1 2 3 4
    51. Noc: 1
    52. Obowiązek: 1
    53. Obraz świata: 1
    54. Ogień: 1 2
    55. Ogród: 1
    56. Ojciec: 1
    57. Oko: 1 2 3 4
    58. Pamięć: 1 2 3
    59. Pan: 1
    60. Pies: 1
    61. Pobożność: 1 2 3
    62. Pocałunek: 1
    63. Pochlebstwo: 1
    64. Poeta: 1
    65. Poezja: 1
    66. Portret: 1
    67. Pozory: 1
    68. Pozycja społeczna: 1
    69. Praca: 1
    70. Przemiana: 1
    71. Przemijanie: 1 2 3 4 5
    72. Przyjaźń: 1 2
    73. Ptak: 1
    74. Rośliny: 1 2
    75. Rozpacz: 1 2 3
    76. Rozstanie: 1
    77. Rozum: 1 2 3 4
    78. Ruiny: 1
    79. Samobójstwo: 1 2 3 4
    80. Samotnik: 1 2 3
    81. Sąd Ostateczny: 1
    82. Sen: 1
    83. Serce: 1 2 3 4
    84. Skąpiec: 1
    85. Sługa: 1 2
    86. Sprawiedliwość: 1
    87. Starość: 1
    88. Strach: 1 2
    89. Sumienie: 1 2
    90. Syn: 1
    91. Syn marnotrawny: 1
    92. Szaleniec: 1 2 3
    93. Szaleństwo: 1 2 3 4
    94. Szatan: 1
    95. Szczęście: 1
    96. Szkoła: 1
    97. Ślub: 1
    98. Śmiech: 1 2
    99. Śmierć: 1 2 3 4 5
    100. Śpiew: 1 2
    101. Tajemnica: 1 2
    102. Trucizna: 1 2
    103. Trup: 1 2 3 4
    104. Uczeń: 1 2
    105. Upiór: 1
    106. Urzędnik: 1 2
    107. Vanitas: 1 2
    108. Walka klas: 1
    109. Wąż: 1
    110. Wesele: 1 2
    111. Wierzenia: 1 2 3
    112. Władza: 1
    113. Własność: 1
    114. Wspomnienia: 1 2 3 4
    115. Wyrzuty sumienia: 1 2
    116. Wzrok: 1 2
    117. Zabawa: 1
    118. Zabobony: 1 2
    119. Zaświaty: 1 2 3 4 5
    120. Zazdrość: 1
    121. Zbrodnia: 1
    122. Zdrada: 1 2 3
    123. Zemsta: 1
    124. Złodziej: 1
    125. Zwierzęta: 1 2
    126. Żałoba: 1 2
    127. Żona: 1
    128. Życie jako wędrówka: 1
    129. Życie snem: 1

    Adam MickiewiczDziady. PoemaDziady, część IV

    Mieszkanie Księdza — stół nakryty, tylko co po wieczerzy — KsiądzPustelnik — dzieci — dwie świece na stole — lampa przed obrazem Najświętszej Panny Marii — na scienie zegar bijący.

    Ich hab alle mürbe Leichenschleier auf, die in Särgen lagen — ich entfernte den erhabenen Trost der Ergebung, bloss um mir immer fort zu sagen: „Ach, so war es ja nicht! — Tausend Freuden sind auf ewig nachgeworfen in Grüfte und [du] stehst allein hier und überrechnest sie!” Dürftiger! Dürftiger! Schlage nicht das ganze zerrissene Buch der Vergangenheit auf!… Bist du noch nicht traurig genug?[1]

    Jean Paul

    Dziecko, Ksiądz, Książka, Pobożność, ChlebKSIĄDZ

    Dzieci, wstawajmy od stoła!
    Teraz, po powszednim chlebie,
    Klęknijcie przy mnie dokoła,
    Podziękujmy Ojcu w niebie.
    Dzień dzisiejszy[2] Kościół święci
    Za tych spółchrześcijan dusze,
    Którzy spomiędzy nas wzięci
    Czyscowe cierpią katusze.
    Za nich ofiarujmy Bogu.
    rozkłada książkę
    Oto stosowna nauka.

    DZIECI

    czytają
    „Onego czasu…”

    KSIĄDZ

    Kto tam? kto tam stuka?
    Pustelnik wchodzi ubrany dziwacznie.

    DZIECI

    Jezus, Maryja!

    KSIĄDZ

    Któż to jest na progu?
    zmieszany
    Ktoś ty taki?… po co?… na co?

    DZIECI

    Ach, trup, trup! upiór, ladaco!
    W imię Ojca!… zgiń, przepadaj!

    KSIĄDZ

    Ktoś ty, bracie? odpowiadaj.

    Kochanek romantyczny, Samotnik, TrupPUSTELNIK

    powolnie i smutnie
    Trup… trup!… tak jest, moje dziecię.

    DZIECI

    Trup… trup… ach! ach! nie bierz tata[3]!

    PUSTELNIK

    Umarły!… o nie! tylko umarły dla świata!
    Jestem pustelnik, czy mnie rozumiecie?

    KSIĄDZ

    Skąd przychodzisz tak nierano[4]?
    Kto jesteś? jakie twe miano[5]?
    Kiedy się tobie przypatruję z bliska,
    Zdaje się, że cię kiedyś widziałem w tej stronie.
    Powiedz, mój bracie, jakiegoś ty rodu?

    PUSTELNIK

    Czas, Młodość, Przemiana, PrzemijanieO tak! tak, byłem tutaj… o, dawno! za młodu!
    Przed śmiercią!… będzie trzy lata!
    Lecz co tobie do mego rodu i nazwiska?
    Gdy dzwonią po umarłym, dziad stoi przy dzwonie,
    Pytają ludzie, kto zeszedł ze świata?
    udając dziada
    „A na co ta ciekawość? zmów tylko pacierze”.
    Otóż ja także umarły dla świata.
    Na co tobie ciekawość, zmów tylko pacierze.
    Nazwiska.
    patrzy na zegar
    jeszcze rano… powiedzieć nie mogę;
    Ksiądz, ZaświatyIdę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,
    I dążę do tegoż kraju[6].
    Mój Księże, pokaż, jeśli wiesz, drogę!

    KSIĄDZ

    łagodnie, z uśmiechem
    Dróg śmierci pokazywać nie chciałbym nikomu.
    poufale
    My, księża, tylko błędne prostujemy ścieżki.

    PUSTELNIK

    z żalem
    Bezpieczeństwo, DomInni błądzą, Ksiądz w małym, ale własnym domu,
    Czy to na wielkim świecie pokój lub zamieszki,
    Czy gdzie naród upada, czy kochanek ginie,
    O nic nie dbasz usiadłszy z dziećmi przy kominie.
    A ja się męczę w słotnej, ciemnej porze!
    BurzaSłyszysz, jaki szturm na dworze?
    Czy widzisz łyskanie gromu?
    ogląda się
    Błogosławione życie w małym, własnym domu!
    śpiewa
    SerceKto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,
    I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy[7].
    W cichym, własnym domu!
    śpiewa
    Z pałaców sterczących dumnie[8]
    Znijdź, piękna, do mojej chatki;
    Znajdziesz u mnie świeże kwiatki,
    Czułe serce znajdziesz u mnie.
    Widzisz ptasząt zalecanki,
    Słyszysz srebrny szmer strumyka;
    Dla kochanka i kochanki
    Dosyć domku pustelnika.

    KSIĄDZ

    SługaKiedy tak chwalisz mój dom i kominek,
    Patrz, oto ogień służąca nakłada,
    Siądź i pogrzej się; tobie potrzebny spoczynek.

    Miłość, OgieńPUSTELNIK

    Pogrzej się! dobra, Księże, arcyprzednia rada!
    śpiewa pokazując na piersi
    Nie wiesz, jaki tu żar płonie,
    Mimo deszczu, mimo chłodu,
    Zawsze płonie!
    Nieraz chwytam śniegu, lodu,
    Na gorącym cisnę łonie;
    I śnieg tonie, i lód tonie,
    Z piersi moich para bucha,
    Ogień płonie!
    Stopiłby kruszce i głazy,
    Gorszy niż ten tysiąc razy,
    pokazując kominek
    Milion razy!
    I śnieg tonie, i lód tonie,
    Z piersi moich para bucha,
    Ogień płonie!

    KSIĄDZ

    na stronie
    Ja swoje, a on swoje; — nie widzi, nie słucha.
    do Pustelnika
    Jednak do nitki przemoczony wszystek,
    Zbladłeś, przeziąbłeś strasznie, drżysz jak listek.
    Ktokolwiek jesteś, długą przejść musiałeś drogę.

    PUSTELNIK

    Kto jestem?… jeszcze rano[9]… powiedzieć nie mogę.
    Ksiądz, Zaświaty, Rozpacz, PozoryIdę z daleka, nie wiem, z piekła czyli z raju,
    A dążę do tegoż kraju.
    Tymczasem małą dam tobie przestrogę.

    KSIĄDZ

    na stronie
    Trzeba z nim, widzę, innego sposobu.

    Czas, Młodość, Miłość tragicznaPUSTELNIK

    Pokaż… wszak dobrze wiesz do śmierci drogę?

    KSIĄDZ

    Dobrze, gotówem[10] na wszelkie usługi,
    Lecz od twojego wieku aż do grobu
    Gościniec jest arcydługi.

    PUSTELNIK

    z pomieszaniem i smutnie sam do siebie
    Ach, tak prędko przebiegłem gościniec tak długi!

    KSIĄDZ

    Dlatego jesteś znużony i chory.
    Posil się; wraz przyniosę jadło i napoje.

    PUSTELNIK

    z obłąkaniem
    A potem pójdziem?

    KSIĄDZ

    z uśmiechem
    Zróbmy na drogę przybory.
    Czy dobrze?

    PUSTELNIK

    z roztargnieniem i nieuwagą
    Dobrze.

    KSIĄDZ

    Chodźcie, dzieci moje!
    Oto mamy w domu gościa;
    Nim ja powrócę, bawcie jegomościa.
    odchodzi

    Dziecko, Kara, Miłość niespełniona, Miłość tragiczna, Szaleniec, Szczęście, ŚmiechDZIECKO

    oglądając
    Czemu waspan tak jesteś dziwacznie ubrany?
    Jak strach albo rozbójnik, co to mówią w bajce,
    Z różnych kawałków sukmany,
    Na skroniach trawa i liście,
    Wytarte płótno, przy pięknej kitajce[11]?
    postrzega sztylet, Pustelnik chowa
    Jaka to na sznurku blacha?
    Różne paciorki, wstążek okrajce?
    Cha cha cha cha!
    Dalibóg, waspan wyglądasz na stracha!
    Cha cha cha cha!

    PUSTELNIK

    zrywa się i jakby przypomina się
    O dziatki, wy się ze mnie śmiać nie powinniście!
    Słuchajcie, znałem pewną kobietę za młodu,
    Tak jak ja nieszczęśliwą, z takiego powodu!
    Miała takąż sukienkę i na głowie liście.
    Gdy weszła do wsi, cała wieś nawałem,
    Urągając się z jej biedy,
    Pędzi, śmieje się, wykrzyka,
    Podrzyźnia, palcem wytyka:
    Ja się raz tylko, raz tylko zaśmiałem!
    Kto wie, jeśli nie za to?… słuszne sądy boże!
    Lecz któż mógł przewidzieć wtedy,
    Że ja podobną sukienkę włożę?
    Ja byłem taki szczęśliwy!
    śpiewa
    ŚpiewKto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy,
    I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.
    Ksiądz przychodzi z winem i talerzem.

    Kochanek romantyczny, Miłość tragiczna, Samobójstwo, KsiądzPUSTELNIK

    z wymuszoną wesołością
    Księże, a lubisz ty smutne piosenki?

    KSIĄDZ

    Nasłuchałem się ich w życiu dosyć, Bogu dzięki!
    Lecz nie traćmy nadziei, po smutkach wesele[12].

    PUSTELNIK

    śpiewa
    A odjechać od niej nudno[13],
    A przyjechać do niej trudno![14]
    Prosta piosenka, ale dobrą myśl zawiera!

    JedzenieKSIĄDZ

    No! potem o tym, teraz zajrzyjmy do misy.

    PUSTELNIK

    Prosta pieśń! o! w romansach znajdziesz lepszych wiele!
    Książka, Miłość, Poeta, Poezjaz uśmiechem, biorąc książki z szafy
    Księże, a znasz ty żywot Heloisy[15]?
    Znasz ogień i łzy Wertera[16]?
    śpiewa
    Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,
    Chyba śmiercią bole się ukoją;
    Jeślim płochym obraził zapałem;
    Tę obrazę krwią okupię moją[17][18].
    dobywa sztylet

    KSIĄDZ

    wstrzymuje
    Co to ma znaczyć?… szalony! czy można?
    Odbierzcie mu żelazo, rozdejmijcie[19] pięście.
    Jesteś ty chrześcijanin? taka myśl bezbożna!
    Znasz ty Ewangeliją?

    PUSTELNIK

    A znasz ty nieszczęście?
    chowa sztylet
    Ale dobrze! nie trzeba chwytać się przed porą,
    patrzy na zegar
    Skazówka na dziewiątej i trzy świece[20] gorą!
    śpiewa
    Tylem wytrwał, tyle wycierpiałem,
    Chyba śmiercią bole się ukoją;
    Jeślim płochym obraził zapałem,
    Tę obrazę krwią okupię moją.
    Za coś dla mnie tyle ulubiona?
    Za com z twoim spotkał się wejrzeniem?
    Jednąm wybrał z tylu dziewcząt grona,
    I ta cudzym przykuta pierścieniem!
    Ach, jeśli ty Getego znasz w oryginale,
    Gdyby przy tym jej głosek i dźwięk fortepianu!
    Ale cóż? ty o boskiej tylko myślisz chwale,
    Oddany twego tylko powinnościom stanu.
    przerzucając książkę
    Wszakże lubisz książki świeckie?…
    Ach, te to, książki zbójeckie!
    ciska książką
    Młodości mojej niebo i tortury!
    One zwichnęły osadę mych skrzydeł
    I wyłamały do góry,
    Że już nie mogłem na dół skręcić lotu.
    Marzenie, Życie snemKochanek przez sen tylko widzianych mamideł;
    Nie cierpiąc rzeczy ziemskich nudnego obrotu,
    Gardzący istotami powszedniej natury,
    Szukałem, ach! szukałem tej boskiej kochanki,
    Której na podsłonecznym nie bywało świecie,
    Którą tylko na falach wyobraźnej pianki
    Wydęło tchnienie zapału,
    A żądza w swoje własne przystroiła kwiecie.
    Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału,
    Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki,
    Bujałem po zmyślonym od poetów niebie,
    Goniąc i błądząc, w błędach nieznużony goniec;
    Wreszcie, na próżno zbiegłszy kraj daleki,
    Spadam i już się rzucam w brudne uciech rzeki:
    Nim rzucę się, raz jeszcze spojrzę koło siebie!
    I znalazłem ją na koniec!
    Znalazłem ją blisko siebie,
    Znalazłem ją!… ażebym utracił na wieki!

    Choroba, Dziecko, Kochanek romantyczny, Szaleniec, SzaleństwoKSIĄDZ

    Podzielam twoję boleść, nieszczęśliwy bracie!
    Lecz może jest nadzieja? są różne sposoby…
    Słuchaj, czy już od dawna doświadczasz choroby?

    PUSTELNIK

    Choroby?

    KSIĄDZ

    Czy już dawno płaczesz po twej stracie?

    PUSTELNIK

    Jak dawno? dałem słowo, powiedzieć nie mogę;
    Kto inny powie tobie. Mam ja towarzysza,
    Zawżdy z nim razem odbywamy drogę!
    ogląda się
    Ach, tu tak ciepło, wygodna zacisza;
    A na podwórzu wicher, gromy, burza sroga!
    Mój towarzysz zapewne biedny drży u proga!
    Gdy nas razem wyroki nielitośne pędzą,
    Dobry Księże, i jego przyjmij na gospodę.

    KSIĄDZ

    Nigdy nie zamykałem drzwi moich przed nędzą.

    PUSTELNIK

    Ale stój, stój, mój bracie, ja sam go przywiodę.
    odchodzi

    DZIECIĘ

    Cha cha cha! tato, co się jemu dzieje?
    Biega i gada ani to, ni owo.
    Jakie dziwaczne ubiory!

    KSIĄDZ

    ŚmiechDzieci, będzie ten płakał, kto się z płaczu śmieje!
    Nie śmiejcie się! to człowiek bardzo biedny, chory.

    Rozum, SerceDZIECI

    Chory? a on tak biega, wygląda tak zdrowo!

    KSIĄDZ

    Zdrów na twarzy, lecz w sercu głębokie ma rany.

    PUSTELNIK

    ciągnąc gałąź jedliny
    Chodź, bracie, chodź tu!…

    KSIĄDZ

    do Dzieci
    On ma rozum pomieszany.

    RoślinyPUSTELNIK

    do jodły
    Chodź, bracie, nie lękaj się dobrego księżyny.

    DZIECI

    Tato! ach, patrzaj, co on w ręku niesie:
    Jak zbójca z wielką gałęzią jedliny.

    PUSTELNIK

    do Księdza, ukazując gałąź
    Pustelnik przyjaciela znajdzie chyba w lesie!
    Może cię zdziwia jego postać?

    KSIĄDZ

    Czyja?

    PUSTELNIK

    Mojego przyjaciela.

    KSIĄDZ

    Jako? tego kija?

    PUSTELNIK

    Niezgrabny, jak mówiłem, wychowany w lesie.
    Przywitaj się!
    podnosi gałąź

    DZIECI

    Co robisz? co robisz? ach, zbójca!
    Pójdźże precz, rozbójniku, nie zabij nam ojca!

    SamobójstwoPUSTELNIK

    O, prawda, moje dziatki, jest to wielki zbójca!
    Ale on tylko sam siebie rozbija!

    KSIĄDZ

    Upamiętaj się, bracie; do czego ta jodła?

    PUSTELNIK

    Jodła? a, Ksiądz uczony! o głowo ty, głowo!
    Przypatrz się lepiej, poznaj gałąź cyprysową;
    To pamiątki rozstania, mego losu godła.
    bierze książki
    DrzewoWeź księgę, i odczytaj dzieje zeszłych wieków:
    Dwie były poświęcone krzewiny u Greków.
    Kto kochał, od swej lubej ukochany wzajem,
    Błogie włosy mirtowym przyozdabiał majem.
    po pauzie
    Przyjaźń, SamotnikJej ręką ułamana gałąź cyprysowa
    Zawsze mi przypomina ostatnie „bądź zdrowa!”
    Przyjąłem ją, schowałem, dotąd wiernie służy!
    Nieczuła, lepsza od tych niby czułych ludzi.
    Jej płacz mój nie rozśmiesza i skarga nie nudzi;
    Jedna mi pozostała, z przyjaciół tak wielu!
    Wszystkie tajniki serca mojego posiada;
    Jeśli chcesz o mnie wiedzieć, pytaj, przyjacielu,
    Zostawię was sam na sam, niech resztę wygada.
    do gałęzi
    Powiedz, jak dawno płaczę lubej straty.
    Dawno to być musiało! przed dawnymi laty!
    Pamiętam, kiedy cyprys przyjąłem z jej ręki
    Był to listeczek taki, ot taki maleńki;
    Zaniosłem, posadziłem na piasku, daleko…
    I gorącą łez moich polewałem rzeką.
    Patrz, jaka z liścia gałązka urosła,
    Jaka gęsta i wyniosła!
    Kiedy mię boleść ostatnia dotłoczy,
    Nie chcąc na zagniewane poglądać niebiosa[21],
    Okryłem mój grobowiec cieniem tych warkoczy.
    z łagodnym uśmiechem
    Kochanek romantyczny, Cierpienie, Ciało, Cierpienie, ŚmierćAch, taki właśnie był kolor jej włosa
    Jak te cyprysu gałązki! Chcesz? pokażę.
    szuka i ciągnie od piersi
    Nie mogę odpiąć tej zawiązki.
    coraz z większym sileniem się
    Miłość romantycznaZawiązka miękka… z warkocza dziewicy…
    Lecz skorom tylko położył na łonie,
    Opasała mię wkoło na kształt włosiennicy;
    Pierś przejada… w ciało tonie!…
    Tonie, tonie, i wkrótce przetnie mi oddechy!
    Wiele cierpię! ach! bo też wielkie moje grzechy!

    KsiądzKSIĄDZ

    Uspokój się, uspokój! Przyjm słowo pociechy!
    Ach, tak okropne bole, moje dziecię,
    Za twe na ziemi jakieżkolwiek grzechy
    Przyjmie w rachunku Bóg na tamtym świecie!

    PUSTELNIK

    Grzechy? i proszę, jakież moje grzechy?
    Czyliż niewinna miłość wiecznej godna męki?
    Ten sam Bóg stworzył miłość, który stworzył wdzięki.
    On dusze obie łańcuchem uroku
    Powiązał na wieki z sobą!
    Wprzód, nim je wyjął ze światłości stoku,
    Nim je stworzył i okrył cielesną żałobą,
    Wprzódy je powiązał z sobą!
    Teraz, kiedy złych ludzi odłącza nas ręka,
    Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka!
    Czucia nasze dzielącej uległe przeszkodzie,
    Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska,
    Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie,
    Łańcuchem od jednego skreślone ogniska.

    RozstanieKSIĄDZ

    Jeżeli Pan Bóg złączył, ludzie nie rozłączą!
    Może się troski wasze pomyślnie zakończą.

    PUSTELNIK

    Chyba tam! Duszagdy nad podłym wzbijemy się ciałem,
    Złączy się znowu jedność, dusza z duszą zleje;
    Bo tutaj wszelkie dla nas umarły nadzieje,
    Tutaj ja się z mą lubą na wieki rozstałem!
    po pauzie
    NocObraz tego rozstania dotąd w myśli stoi.
    Pamiętam, śród jesieni… przy wieczornym chłodzie;
    Jutro miałem wyjechać… błądzę po ogrodzie!
    W rozmyślaniu, w modlitwach szukałem tej zbroi,
    Którą bym odział serce, miękkie z przyrodzenia,
    I wytrzymał ostatni pocisk jej spojrzenia!
    Błądziłem po zaroślach, gdzie mnie oczy niosą.
    Noc była najpiękniejsza!
    Pamiętam dziś jeszcze:
    DeszczNa kilka godzin pierwej wylały się deszcze,
    Cała ziemia kroplistą połyskała rosą.
    Doliny mgła odziewa jakby morze śniegu,
    Z tej strony chmura gruba napędzała lawy[22],
    A z tamtej strony księżyc przezierał bladawy,
    GwiazdaGwiazdy toną w błękicie po nocnym obiegu.
    Spojrzę… jak raz nade mną świeci gwiazdka wschodnia[23];
    O, znam ją odtąd dobrze, witamy się co dnia!
    Spojrzę na dół… na szpaler… patrz, tam przy altanie,
    Ujrzałem ją niespodzianie!
    Suknią między ciemnymi bielejąca drzewy
    Stała w miejscu, grobowej podobna kolumnie;
    Potem biegła, jak lekkie zefiru powiewy,
    Oczy zwrócone w ziemię… nie spojrzała ku mnie!
    A lica jej bardzo blade.
    Nachylam się, zajrzę z boku,
    I dojrzałem łezkę w oku;
    Jutro, rzekłem, jutro jadę!
    Pamięć, Wspomnienia„Bądź zdrów!” — odpowie z cicha: ledwie posłyszałem,
    „Zapomnij!”… Ja zapomnę? o! rozkazać snadno[24]!
    Rozkaż, luba, twym cieniom, niechaj wraz przepadną
    I niech zapomną biegać za twym ciałem!…
    Rozkazać snadno!
    Zapomnij!!
    śpiewa
    Przestań płakać, przestań szlochać
    Idźmy każdy w swoją drogę,
    Ja cię wiecznie będę…
    urywa śpiewanie
    wspominać,
    kiwa głową
    śpiewa
    Ale twoją być nie mogę!
    Wspominać tylko?… jutro, jutro jadę!
    Chwytam za rączki i na piersi kładę.
    śpiewa
    Najpiękniejsza, jak aniołek raju,
    Najpiękniejsza ze wszystkich dziewica,
    Wzrok niebieski, jako słońce w maju,
    Odstrzelone od modrych wód lica.
    PocałunekPocałunek jej, ach, nektar boski!
    Jako płomień chwyta się z płomieniem,
    Jak dwóch lutni zlewają się głoski
    Harmonijnym ożenione brzmieniem.
    Serce z sercem zbiega, zlatuje się, ściska,
    Lica, usta łączą się, drżą, palą,
    Dusza wionie w duszę… niebo, ziemia pryska
    Roztopioną dokoła nas falą[25][26]!
    KsiądzKsięże! o nie! ty tego nie czujesz obrazu!
    Ty cukrowych ust lubej nie tknąłeś ni razu!
    Niech ludzie świeccy bluźnią, szaleją młokosy,
    Serce twe skamieniało na natury głosy.
    O luba, zginąłem w niebie,
    Kiedym raz pierwszy pocałował ciebie!
    śpiewa
    Pocałunek jej, ach, nektar boski!
    Jako płomień chwyta się z płomieniem,
    Jak dwóch lutni zlewają się głoski
    Harmonijnym ożenione brzmieniem.
    chwyta Dziecię i chce pocałować; Dziecię ucieka

    StrachKSIĄDZ

    Czegóż boisz się sobie równego człowieka?

    PUSTELNIK

    Przed nieszczęśliwym, ach, wszystko ucieka,
    Jakby przed straszydłem z piekła!
    Ach, tak! i ona przede mną uciekła!
    „…Bądź zdrów!”… i w długiej ulicy
    Niknie na kształt błyskawicy.
    do Dzieci
    I czegóż ona przede mną uciekła?
    Czylim ją śmiałym przeraził wejrzeniem?
    Czyli słówkiem lub skinieniem? Muszę przypomnieć!
    przypomina
    Tak się w głowie kręci!…
    Nie! nie! ja wszystko widzę jak na dłoni,
    Nie zgubiłem żadnego wyrazu z pamięci;
    Dwa tylko słowa powiedziałem do niej.
    z żalem
    Księże, dwa tylko słowa!
    „Jutro! bądź zdrowa!”
    „Bądź zdrów!…” Gałązkę odrywa, podaje…:
    „Oto jest, rzekła: co nam tu
    na ziemię pokazuje
    zostaje!
    Bądź zdrów!” — i w długiej ulicy[27]
    Niknie na kształt błyskawicy!

    Kondycja ludzka, Ksiądz, Śmierć, Bóg, PrzemijanieKSIĄDZ

    Młodzieńcze, ja głęboko czuję, co cię boli!
    Lecz słuchaj, są tysiące biedniejszych od ciebie.
    Ja sam już nie na jednym płakałem pogrzebie.
    Po ojcu i po matce już mówię pacierze,
    Kobieta, Małżeństwo, ŻonaDwoje małych dziateczek aniołkami w niebie;
    Ach, i moja wspólniczka szczęścia i niedoli,
    Małżonka moja, którą kochałem tak szczerze!…
    Ale cóż robić? Pan Bóg daje, Pan Bóg bierze!
    Niechaj się dzieje według Jego świętej woli!

    PUSTELNIK

    mocno
    Żona?

    KSIĄDZ

    Ach, to wspomnienie serce mi rozdarło!

    PUSTELNIK

    Jak to? gdzie się obrócę, wszyscy płaczą żony!
    Lecz ja nie winien, twojej nie widziałem żony!
    spostrzega się
    ŚmierćSłuchaj! przyjmij pociechę, małżonku strapiony,
    Żona twoja przed śmiercią już była umarłą!

    KSIĄDZ

    Jak to?

    PUSTELNIK

    mocniej
    Gdy na dziewczynę zawołają: żono!
    Już ją żywcem pogrzebiono!
    Wyrzeka się przyjaciół, ojca, matki, brata,
    Nawet… słowem, całego wyrzeka się świata,
    Skoro stanęła na cudzym progu!

    KSIĄDZ

    Chociaż wyznania twoje mgła żalu pokrywa,
    Wszakże ta, której płaczesz, jest podobno żywa?

    PUSTELNIK

    z ironią
    Żywa? właśnie jest za co podziękować Bogu!
    Żywa? jako? nie wierzysz! cóż się tobie zdaje?
    Poprzysięgnę, uklęknę, palce na krzyż złożę,
    Ona umarła i ożyć nie może!…
    po pauzie z wolna
    Ależ bo różne są śmierci rodzaje:
    Jedna śmierć jest pospolita.
    Śmiercią tą starzec, kobieta,
    Dziecię, mąż, słowem, tysiące
    Ludzi umiera co chwila;
    I taką śmiercią Maryla,
    Którą widziałem na łące.
    śpiewa
    Tam u Niemnowej odnogi,
    Tam u zielonej rozłogi,
    Jaki to sterczy kurhanek?
    Spodem uwieńczon jak w wianek,
    W maliny, ciernie i głogi…
    przestaje śpiewać
    Ach, i to jest widok srogi,
    Kiedy piękność w życia kwiecie,
    Ledwie wschodząca na świecie,
    Żegnać się musi z lubym jeszcze światem!
    Patrz, patrz, blada na pościeli,
    Jak na obłoczkach mglisty poranek!
    Z płaczem dokoła stanęli:
    I smutny ksiądz u łóżka,
    I smutniejsza czeladka,
    I smutniejsza od niej drużka,
    I smutniejsza od nich matka,
    I najsmutniejszy kochanek.
    Patrz, uchodzi z lica krasa,
    Wzrok zapada i zagasa,
    Ale jeszcze, jeszcze świeci;
    Usta, gdzie się róża kwieci,
    Więdną, gubią blask szkarłatu.
    I jak z piwoniji kwiatu
    Wycięty wąski listeczek,
    Taka siność jej usteczek.
    Podniosła głowę nad łóżko,
    Rzuciła na nas oczyma:
    Głowa opada na łóżko,
    W twarzyczce bladość opłatka.
    Ręce stygną, a serduszko
    Bije z cicha, bije z rzadka,
    Już stanęło, już jej nié ma;
    OkoOko to, niegdyś podobne słonku…
    Czy widzisz, Księże, pierścienie?
    Smutna pamiątka została!
    Jak w pierścionku
    Brylant pała,
    Takie jaśniały w oczach płomienie.
    Lecz iskra duszy już się nie pali!
    Błyszczą one jak rdzeni spróchniałej światełka,
    Jak na gałązkach wody perełka,
    Kiedy ją wicher skrysztali.
    Podniosła głowę nad łóżko,
    Rzuciła na nas oczyma,
    Głowa opada na łóżko,
    W twarzyczce bladość opłatka,
    Ręce stygną, a serduszko
    Bije z cicha, bije z rzadka.
    Już stanęło… już jej nié ma!

    DZIECIĘ

    Umarła! ach, jaka szkoda!
    Słuchając płakałem szczerze.
    Czy to znajoma twoja, czy siostrzyczka młoda?
    Ale nie płacz, niechaj jej wieczny pokój świeci,
    Będziemy za nię co dzień mówili pacierze.

    PUSTELNIK

    To jedna śmierć, moje dzieci;
    Miłość niespełnionaAle jest straszniejsza druga,
    Bo nie umarza od razu,
    Powolna, bolesna, długa:
    Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,
    Lecz moje tylko zabija nadzieje,
    Drugiej bynajmniej nie szkodzi.
    Ona żyje, ona chodzi,
    Kilka drobnych łez wyleje,
    Potem w niej czucie rdzawieje,
    I została na kształt głazu.
    Ach, dwie osoby uderza od razu!
    Lecz moje tylko zabiła nadzieje,
    A jej bynajmniej nie szkodzi!
    Kwitnie życiem, kwitnie zdrowiem.
    Taką śmiercią umarła… kto? o nie… nie powiem!
    Gotycyzm, Trup, UpiórNieprawdaż, dzieci? straszniejsza daleko,
    Gdy trup z rozwartą, ot tak, powieką.
    Dzieci uciekają.
    Jednak umarła!… Kiedy płaczę, ręce łamię,
    Zbiegli się ludzie dokoła,
    Wyciągają długie szyje,
    Jeden mówi, że ja kłamię,
    Drugi potrąca i woła:
    „Patrz, szaleńcze, ona żyje!”
    do Księdza
    Nie wierz, choćby ci szyderce
    Po tysiąc razy mówili:
    Słuchaj, co mówi to serce:
    Nie masz, nie masz Maryli!
    po pauzie
    Grzech, SamobójstwoJeszcze rodzaj śmierci trzeci:
    Śmierć wieczna[28], jak Pismo mówi.
    Biada, biada człowiekowi,
    Którego ta śmierć zabierze!
    Tą śmiercią może ja umrę[29], dzieci;
    Ciężkie, ciężkie moje grzechy!

    Kondycja ludzka, Ksiądz, Sąd Ostateczny, PracaKSIĄDZ

    Przeciwko światu i przeciwko sobie
    Cięższe twoje, niżeli przeciw Bogu, grzechy.
    Człowiek nie jest stworzony na łzy i uśmiechy,
    Ale dla dobra bliźnich swoich, ludzi.
    VanitasJakkolwiek w twardej Bóg doświadcza próbie,
    Zapomnij o swym proszku, zważ na ogrom świata.
    Ta myśl wielka pomniejsze zapały przystudzi.
    Sługa boży pracuje do późnego lata,
    Gnuśnik tylko zawczasu zamyka się w grobie[30],
    Nim go Pan trąbą straszliwą przebudzi.

    PUSTELNIK

    zdziwiony
    Księże! a to są czary? sztuka niepojęta!
    na stronie
    Musi posiadać czarodziejskie sztuki,
    Albo też nas podsłuchał i wszystko pamięta.
    do Księdza
    Wszak ja od niej słyszałem też same nauki!
    Cała rzecz słowo w słowo jak z ust jej wyjęta,
    Przy owym pożegnaniu, owego wieczora.
    z ironią
    Miłość tragiczna, NaukaWłaśnie, właśnie to była do kazania pora!
    Słyszałem od niej słówek pięknobrzmiących wiele:
    „Ojczyzna i nauki, sława, przyjaciele!”
    Lecz teraz groch ten całkiem od ściany odpada,
    Ja sobie spokojnie drzemię.
    Młodość, Kondycja ludzka, LosKiedyś duch mój przy wieszczym zapalał się rymie,
    Kiedyś budził mię ze snu tryumf Milcyjada.
    śpiewa
    Młodości, ty nad poziomy
    Wylatuj, a okiem słońca
    Ludzkości całe ogromy
    Przeniknij z końca do końca![31]
    Już tchnienie jej rozwiało te kształty olbrzymie!
    Został się lekki cienik, mara blada,
    Drobniuchne źdźbła odłamki,
    Które lada motyl spasa,
    Które by ona mogła wciągnąć z odetchnieniem;
    A ona chce budować na tym proszku zamki!
    Zrobiwszy mnie komarem, chce zmienić w Atlasa[32]
    Dźwigającego nieba kamiennym ramieniem.
    Na próżno! jedna tylko iskra jest w człowieku,
    Raz tylko w młodocianym zapala się wieku.
    Czasem ją oddech Minerwy[33] roznieci,
    Wtenczas nad ciemne plemiona
    Powstaje mędrzec, i gwiazda Platona
    W długie wieki wieków świeci.
    Iskrę tę jeśli duma rozżarzy w pochodnie,
    Wtenczas zagrzmi bohater, pnie się do szkarłatu[34]
    Przez wielkie cnoty i przez większe zbrodnie,
    I z pastuszego kija robi berło światu
    Albo skinieniem oka stare trony wali.
    po pauzie, z wolna
    Czasem tę iskrę oko niebianki zapali,
    Wtenczas trawi się w sobie, świeci sama sobie
    Jako lampa w rzymskim grobie.

    Ksiądz, Miłość, Nauka, Cnota, ZaświatyKSIĄDZ

    O nieszczęśliwy zapaleńcze młody!
    W żalach, które tak mocno zraniona pierś jąka,
    Że nie jesteś zbrodniarzem, odkrywam dowody;
    I że piękność, za którą twój się rozum błąka,
    Nie z samej tylko powabna urody.
    Jak z zapałem kochałeś, tak naśladuj godnie
    Myślenia i uczucia niebieskiej istoty.
    Zbrodniarz ją kochający wróciłby do cnoty,
    A ty niby cnotliwy, puszczasz się na zbrodnie!
    Jakakolwiek przeszkoda tutaj was rozdwoi:
    Idą ku sobie gwiazdy, choć je mgły zaciemią,
    Mgła zniknie, gwiazda z gwiazdą na wieki się spoi,
    Łańcuchy tu wiążące prysną razem z ziemią,
    A tam nad ziemią znowu poznają się swoi,
    I namiętność, choć zbytnią, Pan Bóg wam przebaczy.

    Kochanek romantyczny, Szaleństwo, ZdradaPUSTELNIK

    Jako? ty wiesz o wszystkim? co to wszystko znaczy?
    udaje głos Księdza
    Jej serce równie święte, jak powabne lice!
    Łańcuch, który tu wiąże, nad ziemią opadnie!
    Ty wiesz o wszystkim, ty nas podsłuchałeś zdradnie,
    Wyłudziłeś tajemnicę
    Ukrywaną w sercu na dnie,
    O której przyjaciele nie wiedzą najszczersi.
    Bo jednę rękę na cyprysu drzewie,
    A drugą kładąc na piersi,
    Zaprzysięgliśmy milczeć, i nikt o tym nie wie.
    Kochanek romantyczny, Portret, PrzyjaźńAle tak, przypominam… tak, jednego razu,
    Kiedy przez czarodziejski pędzla wynalazek
    Odkradzione jej wdzięki przeniosłem w obrazek,
    Przyjaciołom okazać chciałem cud obrazu.
    Lecz to, co mnie unosi, ich nawet nie ruszy,
    Czułość dla nich zabawą, która nam potrzebą;
    Nie mają oka duszy, nie przejrzą do duszy!
    Zimnym cyrklem chcą mierzyć piękności zalety!
    Jak wilk lub jak astronom patrzają na niebo.
    Inny jest wzrok pasterza, kochanka, poety.
    Ach! ja tak ją na martwym ubóstwiam obrazku,
    Że nie śmiem licem skazić jej bezbronnych ustek,
    I gdy dobranoc daję przy księżyca blasku
    Albo jeśli w pokoju lampa jeszcze płonie,
    Nie śmiem rozkryć mych piersi, z szyi odpiąć chustek,
    Nim jej liskiem cyprysu oczu nie zasłonię.
    A moi przyjaciele!… żałuję pośpiechu!…
    Jeden, gdy ubóstwienie w oku moim czyta,
    Ledwie zgryzioną wargą nie upuścił śmiechu,
    I rzekł ziewając: „At sobie kobieta!”
    StarośćDrugi przydał: „Jesteś dziecko!”…
    Ach, ten to starzec z swoim przeklętym rozumem
    Pewnie wydał nas zdradziecko!
    coraz z większym pomieszaniem
    Opowiedział na rynku, przed dziećmi, przed tłumem;
    A ktoś z tych dziatek, albo z gawiedzi,
    Przyszedł i księdzu wyznał na spowiedzi…
    z największym obłąkaniem
    Możeś ty mnie podstępnie badał na spowiedzi?

    KSIĄDZ

    I na cóż nam te zdrady, spowiedź i podstępy?
    Chociaż się dziwnym kłębkiem twoja żałość gmatwa,
    Lecz czyj wzrok na bieg czucia nie jest całkiem tępy,
    Temu do wywikłania tajemnica łatwa.

    PUSTELNIK

    Że, co dzień cały w sercu tkwi boleśnie,
    Na noc przechodzi do głowy:
    Wtenczas człowiek sam nie wie, co rozplecie we śnie.
    Dawno, dawno!… raz miałem przypadek ten samy.
    Po pierwszym z nią widzeniu wróciwszy do domu
    Poszedłem spać, ni słówka nie mówiąc nikomu.
    Nazajutrz, gdy dzień dobry przyniosłem dla mamy:
    „Co to jest, mówi do mnie, żeś taki pobożny?
    Modlisz się przez noc całą, wzdychasz nieustannie
    I litaniją mówisz o Najświętszej Pannie[36]”.
    Zrozumiałem i na noc zamknąłem podwoje,
    Ale teraz nie mogę być równie ostrożny.
    Nie mam domu; gdzie przyjdę, tam posłanie moje,
    A często przez sen gadam… Burzaw myślach jak na fali!
    Ustawna burza, zawieja,
    Błyśnie i zmierzchnie,
    Mnóstwo się zarysów skleja,
    W jakieś tworzydło ocali[37],
    I znowu pierzchnie.
    Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty,
    Czy rzucam się na piasek i patrzę w głąb ziemną,
    Błyszczy jak księżyc w wodzie odbity:
    Nie mogę dostać, lecz błyszczy przede mną;
    Czyli wzrokiem od ziemi strzelę na błękity,
    Za moim wzrokiem dokoła
    Płynie i postać anioła
    Aż na górne nieba szczyty.
    Ptak, Oko, WzrokPotem jak orlik na żaglach pierza
    patrząc w górę
    Stanie w chmurze i z wysoka,
    Nim sam upadnie na zwierza,
    Już go zabił strzałą oka;
    Nie wzrusza się i z lekka w jednym miejscu chwieje,
    Jakby uplatany w sidło
    Albo do nieba przybity za skrzydło:
    Tak właśnie ona nade mną jaśnieje!
    śpiewa
    Czyli słońce światu płonie,
    Czy noc wciąga szatę ciemną;
    Jej wyglądam, za nią gonię,
    Zawsze przy mnie, lecz nie ze mną!
    Otóż, gdy ona stanie przed mymi oczyma,
    A sam jestem na polu albo w gajów cieniu,
    Na próżno każę milczeć, język nie dotrzyma,
    Przemówię do niej słówko, nazwę po imieniu,
    A zły człowiek podsłucha.
    Tak właśnie dziś rano
    Zdradliwie mię podsłuchano.
    Ranek był… wraz opiszę.
    Pamiętam dziś jeszcze,
    Na kilka godzin pierwej wylały się deszcze,
    W dolinach tuman na kształt prószącego śniegu,
    A na łąkach zaranna połyska się rosa,
    Gwiazdy w błękit tonęły po nocnym obiegu:
    Jedna tylko nade mną świeci gwiazdka wschodnia,
    Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia.
    Tam przy altanie
    spostrzega się
    cha! cha! pobiegłem z ukosa…
    To nie o tym poranku! ha! szał romansowy!
    Przeklęty zawrocie głowy!…
    po pauzie przypomina
    Był ranek; kiedy dumam, narzekam i jęczę,
    Deszcz lał jak z wiadra, tęgi wicher dmuchał,
    Utuliłem głowę w krzaczek…
    z łagodnym uśmiechem
    Ten ladaco mię podsłuchał…
    Lecz nie wiem, czy tylko jęki,
    Czy nawet imię podsłuchał;
    Bo bardzo blisko był krzaczek.

    Serce, Zwierzęta, Ogień, MiłośćKSIĄDZ

    O biedny, biedny młodzieńcze!
    Co mówisz? kto cię podsłuchał?

    PUSTELNIK

    poważnie
    Kto? oto pewny robaczek maleńki,
    Który pełzał tuż przy głowie,
    Świętojański to robaczek.
    Ach, jakie ludzkie stworzenie!
    Przypełznął do mnie i powie
    (Zapewne mię chciał pocieszyć):
    „Biedny człowieku, po co to jęczenie?
    Ej, dosyć rozpaczą grzeszyć!
    Kto temu winien, że piękna dziewczyna,
    Żeś czuły? nie twoja wina.
    Patrz, mówił dalej robaczek,
    Na iskrę, co ze mnie strzela
    I cały objaśnia krzaczek.
    Zrazu szukałem w niej chluby,
    Teraz widzę, że będzie przyczyną mej zguby
    I zbawi nieprzyjaciela.
    Iluż to braci moich złe jaszczurki spasły[38]!
    Kląłem więc ozdobę własną,
    Która na mnie śmierć sprowadza,
    Chcę, żeby te iskry zgasły;
    Ale cóż robić? nie moja w tym władza,
    I póki żyję, te iskry nie zgasną”.
    po pauzie, pokazując na serce
    Tak, póki żyję, te iskry nie zgasną!

    DZIECI

    Cud, Dziecko, ModlitwaA posłuchajcie… a jaki cud, jaki!
    Tato, słyszałeś o cudzie?
    Ksiądz odchodzi, ściskając ramionami.
    Czy można, żeby robaki
    Rozmawiały tak jak ludzie?

    PUSTELNIK

    Czemuż nie? chodź tu, malcze, pod kantorek,
    Nachyl się i przyłóż uszko;
    Tu biedna duszka prosi o troje paciorek[39].
    Aha, słyszysz, jak kołata?

    DZIECKO

    Tak tak, tak tak, tata, tata.
    A dalibógże kołata,
    Jak zegarek pod poduszką.
    Co to jest? tata, tek, ta tek!

    PUSTELNIK

    Duch, Skąpiec, WierzeniaMały robaczek, kołatek,
    A niegdyś wielki lichwiarz!
    do kołatka
    Czego żądasz duszko?
    udaje głos
    „Proszę o troje paciorek”.
    A tuś mi, panie sknero! znałem się z tym dziadem,
    Był moim bliskim sąsiadem;
    Zakopawszy się do złota,
    Zawaliwszy chatę drągiem,
    Nie dbał, że w progu jęczy wdowa i sierota,
    Nikogo nie obdarzył chlebem ni szelągiem.
    Za życia dusza jego przy pieniędzy worku
    Leżała na dnie w kantorku.
    Za to i teraz po śmierci,
    Nim słuszną karę odbierze w piekle,
    Słyszycie, jak gryzie wściekle,
    Jak świdruje i jak wierci.
    Przecież, jeśli łaska czyja,
    Mówcie trzy Zdrowaś Maryja.
    Ksiądz wchodzi ze szklanką wody.

    PUSTELNIK

    coraz mocniej pomieszany
    A co, słyszałeś pisk złego ducha?

    KSIĄDZ

    Przebóg, co się tobie plecie?
    ogląda się
    Nic nie ma, wszędzie noc głucha!

    PUSTELNIK

    Nadstaw tylko lepiej ucha.
    do Dziecięcia
    Chodź tu, chodź tu, moje dziecię!
    Czy słyszałeś?

    DZIECIĘ

    Prawda, tato,
    Coś tam gada.

    PUSTELNIK

    Cóż ty na to?

    KSIĄDZ

    Pójdźcie spać, dzieci, co się wam marzy,
    Nic ani szaśnie, cicho wokoło.

    PUSTELNIK

    do Dzieci z uśmiechem
    Nie dziw, głosu natury nie dosłyszą starzy!

    KSIĄDZ

    Mój bracie, weź wody w dłonie
    I zmyj trochę twoje czoło,
    Może ten zapał gwałtowny ochłonie.

    PUSTELNIK

    bierze i myje, tymczasem zegar zaczyna bić, po kilku uderzeniach Pustelnik upuszcza wodę i patrzy nieporuszony poważnie i ponuro
    CzasOto dziesiąta wybija
    Kur pieje.
    I kur pierwsze daje hasło;
    Czas ucieka, życie mija
    Świeca jedna na stoliku gaśnie.
    I pierwsze światło zagasło.
    Jeszcze, jeszcze dwie godziny,
    zaczyna drżeć
    Jak mnie zimno!
    Ksiądz tymczasem patrzy zdziwiony nieco na świecę.
    Wiatr zimny świszcze przez szczeliny:
    Jak tu zimno!
    idzie do pieca
    Gdzież jestem?

    KSIĄDZ

    W przyjaciela domu.

    PUSTELNIK

    przytomniej
    Pewnie cię nastraszyłem o niezwykłej porze,
    Do nieznanego miejsca, w dziwacznym ubiorze?
    Musiałem wiele gadać? ach, nie mów nikomu!
    ogląda się i przytomniej
    W młodości jeszcze, na środku gościńca,
    Napadł, odarł mię całkiem
    z uśmiechem
    skrzydlaty złoczyńca.
    Nie mam sukien; co znajdę, to na siebie kładę.
    obrywa liście i szaty poprawia; z żalem
    Ach, odarł mię, odebrał wszystkie skarby świata;
    Została przy mnie jedna niewinności szata!

    KSIĄDZ

    który ciągle patrzał na świecę, do Pustelnika
    Uspokój się, dla Boga!
    do Dzieci
    Kto to zgasił świecę?

    Cud, Ksiądz, Natura, Rozum, TajemnicaPUSTELNIK

    Każdy cud chcesz tłumaczyć; biegaj do rozumu…
    Lecz natura, jak człowiek, ma swe tajemnice,
    Które nie tylko chowa przed oczyma tłumu,
    z zapałem
    Ale żadnemu księdzu i mędrcom nie wyzna!

    Dom, Ksiądz, Ojciec, Nauczyciel, Syn, Syn marnotrawny, Uczeń, WspomnieniaKSIĄDZ

    bierze za rękę
    Synu mój!

    PUSTELNIK

    poruszony i zdziwiony
    Synu! Głos ten jakby blaskiem gromu
    Rozum mój z mroczącego wydobywa cienia!
    wpatruje się
    Tak, poznaję, gdzie jestem, w czyim jestem domu.
    Tak, tyś mój drugi ojciec, to moja ojczyzna[40]!
    Poznaję luby domek! jak się wszystko zmienia!
    Dziatki urosły, ciebie przyprósza siwizna!

    KSIĄDZ

    pomieszany bierze świecę, wpatruje się
    Jak to? znasz mię? to on!… nie… tak…, nie, być nie może!

    PUSTELNIK

    Gustaw.

    KSIĄDZ

    Gustaw! ty Gustaw!
    ściska
    Gustaw! wielki Boże!
    Uczeń mój! syn mój!

    GUSTAW

    ściska, patrząc na zegar
    Ojcze, jeszcze ściskać mogę!
    Bo potem… wkrótce… zaraz pójdę w kraj daleki!
    Ach, i ty będziesz musiał wybrać się w tę drogę,
    Uściśniemy się wtenczas, ale już na wieki!

    KSIĄDZ

    Gustaw! skąd? kędyś? przebóg! tak długa wędrówka?
    Gdzieś ty bywał dotychczas, przyjacielu młody?
    Nie wiedzieć kędyś zniknął, jakbyś wpadł do wody,
    Litery nie napisać, nie nakazać słówka?
    Wszak to lat tyle… Gustaw! cóż się z tobą dzieje?
    Ty niegdyś w mojej szkole ozdoba młodzieży,
    Na tobie najpiękniejszem zakładał nadzieje;
    Czy można tak się zgubić? w jakiejże odzieży?

    GUSTAW

    z gniewem
    KsiążkaStarcze! a gdy ja zacznę oskarżać nawzajem,
    Przeklinać twe nauki, na sam widok zgrzytać?
    Ty mnie zabiłeś! — ty mnie nauczyłeś czytać!
    W pięknych księgach i pięknym przyrodzeniu czytać!
    Ty dla mnie ziemię piekłem zrobiłeś
    z żalem i uśmiechem
    i rajem!
    mocniej i ze wzgardą
    A to jest tylko ziemia!

    SumienieKSIĄDZ

    Co słyszę? o Chryste!
    Ja ciebie chciałem zgubić? mam sumnienie czyste!
    Kochałem cię jak syna!

    GUSTAW

    I dlatego właśnie
    Daruję ci!

    KSIĄDZ

    Ach! o nic nie prosiłem Boga,
    Jak abym cię raz jeszcze na życiu obaczył!

    GUSTAW

    uściska
    Uściśnijmy się jeszcze
    patrzy na świecę
    nim druga zagaśnie.
    Pan Bóg do twojej prośby przychylić się raczył.
    Lecz już późno,
    patrzy na zegar
    a długa do przebycia droga!

    KSIĄDZ

    Chociam mocno ciekawy słyszeć twe przygody,
    Lecz teraz potrzebujesz spoczynku i wczasu. Jutro…

    ObowiązekGUSTAW

    Dziękuję, przyjąć nie mogę gospody,
    Bo już mi na zapłatę nie staje zapasu.

    KSIĄDZ

    Jak to?

    GUSTAW

    O! tak! przeklęci, którzy nic nie płacą!
    Za wszystko trzeba płacić: lub wzajemną pracą,
    Albo wdzięcznym uczuciem, datkiem jednej łezki,
    Za którą znowu Ojciec odpłaci niebieski.
    Ale ja, przebłądziwszy te kraje pamiątek,
    Gdzie tyle łez zabiera każdy znany kątek,
    I resztę uczuć, i łzy wylałem ostatnie,
    A nowych długów nie chcę zaciągać bezpłatnie.
    po pauzie
    Dom, Dwór, Dzieciństwo, Matka, RuinyNiedawno odwiedzałem dom nieboszczki matki,
    Ledwie go poznać mogłem! już ledwie ostatki!
    Kędy spojrzysz, — rudera, pustka i zniszczenie!
    Z płotów koły, z posadzek wyjęto kamienie,
    Dziedziniec mech zarasta, piołun, ostu zioła,
    Jak na smętarzu w północ, milczenie dokoła!
    O, inny dawniej bywał przyjazd mój w te bramy;
    Po krótkim oddaleniu gdym wracał do mamy,
    Już mię dobre życzenia spotkały z daleka,
    Życzliwa domu czeladź aż za miastem czeka,
    Na rynek siostry, bracia wybiegają mali,
    „Gustaw! Gustaw!” wołają, pojazd zatrzymali:
    Lecą nazad, gościńca wziąwszy po pierogu;
    Mama z błogosławieństwem czeka mię na progu,
    Wrzask współuczniów, przyjaciół, ledwo nie zagłuszy!…
    Teraz pustka, noc, cichość, ani żywej duszy!
    Pies, ŚmierćSłychać tylko psa hałas i coś na kształt stuku:
    Ach! tyż to, psie nasz wierny, nasz poczciwy Kruku!
    Stróżu i niegdyś całej kochanku rodziny,
    Z licznych sług i przyjaciół tyś został jedyny!
    Choć głodem przemorzony i skurczony laty,
    Pilnujesz wrót bez zamka i bez panów chaty.
    Kruku mój! pójdź tu, Kruku! Bieży, staje, słucha,
    Skacze na piersi, wyje i pada bez ducha!…
    ZłodziejUjrzałem światło w oknach: wchodzę, cóż się dzieje?
    Z latarnią, z siekierami plądrują złodzieje,
    Burząc do reszty świętej przeszłości ostatki!
    W miejscu, gdzie stało niegdyś łoże mojej matki,
    Złodziej rąbał podłogę i odrywał cegły,
    Chwyciłem, zgniotłem, — oczy na łeb mu wybiegły!
    Siadam na ziemi płacząc; w przedporannym mroku
    SługaKtoś nasuwa się, kijem podpierając kroku.
    Kobieta w reszcie stroju, schorzała, wybladła,
    Bardziej do czyscowego podobna widziadła;
    Gdy obaczy straszliwą marę w pustym gmachu,
    Żegnając się i krzycząc słania się z przestrachu.
    Nie bój się! Pan Bóg z nami! ktoś, moja kochana?
    Czego po domu pustym błąkasz się tak z rana?
    „Jestem biedna uboga, ze łzami odpowie;
    W tym domu niegdyś moi mieszkali panowie;
    PrzemijanieDobrzy panowie, niech im wieczny pokój świeci!
    Ale Pan Bóg nie szczęścił dla nich i dla dzieci:
    Pomarli, dom ich pustką, upada i gnije,
    O paniczu nie słychać, pewnie już nie żyje”.
    Krwią mnie serce zabiegło, wsparłem się u proga…
    VanitasAch! więc wszystko minęło?

    KSIĄDZ

    Prócz duszy i Boga!
    Wszystko minie na ziemi: szczęście i niedole.

    GUSTAW

    Dzieciństwo, Nauka, Szkoła, ZabawaIleż znowu pamiątek w twoim domku, w szkole!
    Tum z dziećmi na dziedzińcu przesypywał piasek,
    Po gniazda ptasze w tamten biegaliśmy lasek,
    Kąpielą była rzeczka u okien ciekąca,
    Po błoniach z studentami graliśmy w zająca.
    Tam do gaju chodziłem w wieczór lub przede dniem,
    By odwiedzić Homera, rozmówić się z Tassem[41]
    Albo oglądać Jana zwycięstwo pod Wiedniem[42].
    Wnet zwoływam spółuczniów, szykuję pod lasem;
    Tu krwawe z chmur pohańskich świecą się księżyce,
    Tam Niemców potrwożonych następują roty;
    Każę wodze ukrócić, w toku złożyć groty,
    Wpadam, a za mną szabel polskich błyskawice!
    Przerzadzają się chmury, wrzask o gwiazdy bije,
    Gradem lecą turbany i obcięte szyje,
    Janczarów[43] zgraja pierzchła lub do piasku wbita,
    Zrąbaną z koni jazdę rozniosły kopyta.
    Aż pod wał trzebim drogę!… ten wzgórek był wałem.
    Tam ona wyszła patrzeć na igraszkę dzieci,
    Tam, gdy ją przy chorągwi Proroka ujrzałem,
    Natychmiast umarł we mnie Godfred i Jan Trzeci.
    Odtąd wszystkich spraw moich, chęci, myśli panią,
    Ach, odtąd dla niej tylko, o niej, przez nią, za nią!
    Miłość romantyczna, WspomnieniaJej pełne dotąd jeszcze wszystkie okolice:
    Tu po raz pierwszy boskie obaczyłem lice,
    Tu mnie pierwszej rozmowy uczciła wyrazem,
    Tutaj, na wzgórku, Russa[44] czytaliśmy razem;
    Altankę jej pod tymi uwiązałem chłody,
    Z tych lasów przynosiłem kwiateczki, jagody,
    Z tych zdrojów, stojąc przy mnie, wywabiała wędką
    Srebrnopiórego karpia, pstrąga z kraśną cętką;
    A dziś!…
    płacze

    KSIĄDZ

    ŁzyPłacz; lecz niestety, boleść przypomnienia
    Nas samych trawi, a nic wkoło nas nie zmienia!

    GUSTAW

    Dzisiaj po latach tylu, po takiej przemianie,
    Na miejscach najszczęśliwszych, w najsmutniejszym stanie!
    Gdybyś wziął martwy kamień, z którym igra dziecię,
    I gdybyś z tym kamieniem obchodził po świecie,
    A potem, do Ojczyzny wróciwszy z daleka,
    Ten sam kamień, dla tegoż samego człowieka,
    Co nim kiedyś jak dziecko igrał przy piastunie,
    Dziś dla starca zmarłego dał pod głowę w trunie;
    Gdyby z tego kamienia gorzka łza nie ciekła,
    Księże, kamień bez sądu rzuć prosto do piekła!

    KSIĄDZ

    O! łza ta nie jest gorzka, gdy w obecne troski
    Przypomnianego szczęścia miesza nektar boski;
    Czułość ją u ludzkości wylewa ołtarza.
    Gorzką truciznę sączą tylko łzy zbrodniarza.

    GUSTAW

    Słuchaj, powiem coś jeszcze… Ogród, Rośliny, WspomnieniaByłem i w ogrodzie,
    Pod tęż porę, w jesieni, przy wieczornym chłodzie,
    Też same cieniowane chmurami niebiosa,
    Tenże bladawy księżyc i kroplista rosa,
    I tuman na kształt z lekka prószącego śniegu;
    I gwiazdy toną w błękit po nocnym obiegu,
    I taż sama nade mną świeci gwiazdka wschodnia,
    Którą wtenczas widziałem, którą widzę co dnia;
    W tychże miejscach toż samo uczucie paliło.
    Wszystko było jak dawniej — tylko jej nie było!
    Podchodzę ku altance, jakiś szmer u wniścia,
    To ona?… Nie! to wietrzyk zżółkłe strząsał liścia.
    Miłość, PrzemijanieAltano! mego szczęścia kolebko i grobie,
    Tum poznał, tum pożegnał!… ach! com uczuł w tobie!
    To miejsce może wczora było jej siedzeniem,
    Ona wczora tym samym oddychała tchnieniem!
    Słucham, oglądam wkoło, próżno wzrok się błąka,
    Małegom tylko ujrzał nad sobą pająka,
    Z listka wisząc, u słabej kołysał się nici,
    Ja i on równie słabo do świata przybici!
    Oparłem się o drzewo, wtem na końcu ławki
    Widzę bukiety, trawkę, listek pośród trawki,
    Tenże sam listek, listka mojego połowa,
    dobywa listek
    Który mi przypomina ostatnie: bądź zdrowa!
    To mój dawny przyjaciel, czulem go powitał,
    Kobieta, Miłość, Miłość romantyczna, Przemijanie, PamięćDługo z nim rozmawiałem i o wszystkom pytał:
    Jak ona rano wstaje? czym się bawi z rana?
    Jaką piosnkę najczęściej gra u fortepiana?
    Do jakiego wybiega na przechadzkę zdroju?
    W jakim najczęściej lubi bawić się pokoju?
    Czy na moje wspomnienie rumieni się skromnie?
    Czy sama czasem nie chcąc nie wspomina o mnie?…
    Lecz co słyszę! o straszna ciekawości karo!
    ze złością uderza się w czoło
    Kobieta!…
    śpiewa
    Naprzód!…
    urywa i do Dzieci
    ŚpiewDzieci! znacie piosnkę starą?
    śpiewa
    Naprzód ciebie wspomina
    Co chwila, co godzina.

    CHÓR DZIECI

    Jakże kocha dziewczyna,
    Co chwilę przypomina.

    GUSTAW

    Potem po razu co dnia,
    A potem co tygodnia.

    CHÓR DZIECI

    Jakże czuła dziewczyna,
    Co tydzień przypomina!

    GUSTAW

    A potem co miesiąca
    Z początku albo z końca.

    CHÓR DZIECI

    Jakże dobra dziewczyna,
    Co miesiąc przypomina!

    GUSTAW

    Biegną wody potoku,
    Pamięć nie w naszej mocy:
    Już tylko raz co roku,
    Około Wielkiejnocy.

    CHÓR DZIECI

    Jaka grzeczna dziewczyna,
    Jeszcze co rok wspomina!

    GUSTAW

    Więc
    pokazując listek
    ostatni przeszłości odrzuciła szczątek!
    Więc już jej moich nosić nie wolno pamiątek!…:
    Wychodziłem z ogrodu, krok mię własny zdradza,
    Kochanek romantyczny, Rozpacz, Ślub, WeselePod pałac niewidoma ciągnęła mię władza.
    Tysiąc ogniów północne rozpędza ciemnoty,
    Słychać wrzaski pojezdnych i karet tarkoty.
    Już jestem blisko ściany, skradam się pomału,
    Wciskam oczy ciekawe w podwoje z kryształu,
    Wszystkie stoły nakryto, wszystkie drzwi przymknięto[45];
    Muzyka, śpiewy — jakieś obchodzono święto!
    Toast!… słyszałem imię… ach, nie powiem czyje!
    Jakiś głos nieznajomy wykrzyknął: „Niech żyje!”
    „Niech żyje!” z ust tysiąca zabrzmiały te słowa;
    Tak, niech żyje!… i z cicha przydałem: bądź zdrowa!
    Miłość tragiczna, ZazdrośćWtem (o, gdy mię wspomnienia same nie zabiją!) Ksiądz wyrzekł drugie imię[46] i krzyknął: „Niech żyją!”
    wpatruje się jakby we drzwi
    Ktoś dziękuje z uśmiechem… znam głos… pewnie ona.
    Nie wiem pewnie… nie mogę widzieć za zwierciadłem,
    Szaleństwo, ŚmierćWściekłość mię oślepiła, poparłem[47] ramiona,
    Chciałem szyby rozsadzić… i bez duszy padłem…
    po pauzie
    Myślałem, że bez duszy… tylko bez rozumu!

    KSIĄDZ

    Nieszczęsny! dobrowolnych szukałeś męczarni.

    GUSTAW

    Jak trup samotny, obok weselnego tłumu,
    Leżałem na zroszonej gorzkim płaczem darni:
    Sprzeczność ostatnich w świecie pieszczot i męczarni!
    Przebudzony, ujrzałem krwawy promyk wschodu.
    Czekam chwilę: już nigdzie blasku ani szumu.
    Ach, ta chwila jak piorun, a jak wieczność długa!
    Na strasznym chyba sądzie taka będzie druga!
    po pauzie z wolna
    Wtem anioł śmierci wywiódł z rajskiego ogrodu[48]!

    Bóg, Kochanek romantyczny, Miłość romantyczna, ZdradaKSIĄDZ

    I na cóż ból rozdrażniać w przygojonej ranie?
    Synu mój, jest to dawna, lecz słuszna przestroga,
    Że kiedy co się stało i już nie odstanie,
    Potrzeba w tym uznawać wolą Pana Boga.

    GUSTAW

    z żalem
    Własność, Kobieta, MężczyznaO nie! nas Bóg urządził ku wspólnemu życiu,
    Jednakowa nam gwiazda świeciła w powiciu,
    Równi, choć różnych zdarzeń wykształceni ciekiem,
    Postawą sobie bliscy, jednostajni wiekiem,
    Ten sam powab we wszystkim, toż samo niechcenie,
    Też same w myślach składnie i w czuciach płomienie.
    Gdy nas wszędzie tożsamość łączy niedościgła,
    Bóg osnuł przyszłe węzły,
    z żalem największym
    a tyś je rozstrzygła[49]!
    mocniej, gniewny
    Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
    Postaci twojej zazdroszczą anieli,
    A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!…
    Bogactwo, Pozycja społeczna, ZdradaPrzebóg! tak ciebie oślepiło złoto!
    I honorów świecąca bańka, wewnątrz pusta!
    Bodaj!… Niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto[50];
    Gdzie tylko zwrócisz serce i usta,
    Całuj, ściskaj zimne złoto!
    Ja, gdybym równie był panem wyboru,
    I najcudniejsza postać dziewicza,
    Jakiej Bóg dotąd nie pokazał wzoru,
    Piękniejsza niżli aniołów oblicza,
    Niżli sny moje, niżli poetów zmyślenia,
    Niżli ty nawet… oddam ją za ciebie,
    Za słodycz twego jednego spojrzenia!
    Ach, i gdyby w posagu
    Płynęło za nią wszystkie złoto Tagu[51],
    Gdyby królestwo w niebie,
    Oddałbym ją za ciebie!
    Najmniejszych względów nie zyska ode mnie,
    Gdyby za tyle piękności i złota
    Prosiła tylko, ażeby jej luby
    Poświęcił małą cząstkę żywota,
    Którą dla ciebie całkiem poświęca daremnie!
    Gdyby prosiła o rok, o pół roka,
    Gdyby jedna z nią pieszczota,
    Gdyby jedno mgnienie oka,
    Zemsta, WeseleNie chcę! nie! i na takie nie zezwolę śluby.
    surowo
    A ty sercem oziębłym, obojętną twarzą,
    Wyrzekłaś słowo mej zguby
    I zapaliłaś niecne ogniska,
    Którymi łańcuch wiążący nas pryska,
    Które się wiecznym piekłem między nami żarzą,
    Na moje wieczne męczarnie!
    Zabiłaś mię, zwodnico! Nieba cię ukarzą,
    Walka klasSam ja… nie puszczę bezkarnie,
    Idę, zadrżyjcie, odmieńce!
    dobywa sztylet i ze wściekłą ironią
    Błyskotkę niosę dla jasnych panów!
    Ot, tym wina utoczę na ślubne toasty…
    Śmiertelne ścisnę wokoło szyi twojej wieńce!
    Idę jak moję własność do piekła zagrabić, Idę!…
    wstrzymuje się i zamyśla
    O nie! nie… nie… żeby ją zabić,
    Trzeba być trochę więcej niż pierwszym z szatanów!
    Precz to żelazo!
    chowa
    Sumienieniech ją własna pamięć goni,
    Ksiądz odchodzi.
    Niech ją sumienia sztylety ranią!
    Pójdę, lecz pójdę bez broni,
    Oko, WzrokPójdę tylko spojrzeć na nią.
    W salach, gdzie te od złota świecące pijaki
    Przy godowym huczą stole!
    Ja w tej rozdartej sukni, z tym liściem na czole,
    Wnijdę i stanę przy stole…
    Zdziwiona zgraja od stołu powstała,
    Przepijają do mnie zdrowiem,
    Proszą mię siedzieć: ja stoję jak skała,
    Ani słowa nie odpowiem.
    Plączą się skoczne kręgi przy śpiewach i brzęku,
    Prosi mię w taniec drużba godowa,
    A ja z ręką na piersiach, z listkiem w drugim ręku,
    Nie odpowiem ani słowa! wtem ona z swoim anielskim urokiem,
    „Gościu mój, rzecze, pozwól! niech się dowiem,
    Skąd przychodzisz, kto jesteś?” — Ja nic nie odpowiem;
    Tylko na nią cisnę okiem,
    Trucizna, WążHa! okiem! okiem jadowitej żmije,
    Całe piekło z mych piersi przywołam do oka;
    Niech będzie ślepą, martwą jak opoka,
    Na wskroś okiem przebiję!
    Wgryzę się jak piekielny dym pod jej powieki
    I w głowie utkwię na wieki,
    Będę jej myśli czyste przez cały dzień brudził
    I w nocy ją ze snu budził.
    powolniej, z czułością
    Kochanek romantyczny, Miłość platonicznaA ona tak jest czuła, tak łacno dotkliwa[52],
    Jako na trawce wiosenne puchy,
    Które lada zefiru zwiewają podmuchy
    I lada rosa obrywa.
    Każde wzruszenie moje natychmiast ją wzruszy,
    Każdy przyostry wyraz zadraśnie;
    Od cienia smutku mego jej wesołość gaśnie:
    Dusza, Miłość romantyczna, SerceTak znaliśmy nawzajem czucia wspólnej duszy,
    Co jedno pomyśliło, już drugie odgadło.
    Całą istnością połączeni ścisło,
    LustroSpojrzawszy tylko na twarzy zwierciadło,
    Serce nasze jak w czystym widzieliśmy stoku.
    Jakie tylko uczucie na mych oczach błysło,
    Natychmiast lotem promyka
    Aż do jej serca przenika,
    I na powrót błyszczy w oku.
    Ach tak! tak ją kochałem! pójdęż teraz trwożyć
    I na kochanka larwę[53] potępieńca włożyć?
    Po co? czego chcę od niej? o zazdrości podła!
    I jakież są jej grzechy?
    Czyli mię słówkiem dwuznacznym podwiodła?
    Czy wabiącymi łowiła uśmiechy
    Albo kłamliwe układała lice?
    I gdzież są jej przysięgi, jakie obietnice?
    Miałemże od niej choć przez sen nadzieję?
    TruciznaNie! nie! sam urojone żywiłem mamidła,
    Sam przyprawiłem jady, od których szaleję!
    Po cóż ta wściekłość? jakie do niej prawa?
    Co za moją wzgardzoną przemawia osobą?
    Gdzie wielkie cnoty? świetne czyny? sława?
    Nic, nic! ach, jednę miłość mam za sobą!
    Znam to; nigdym śmiałymi nie zgrzeszył zapędy,
    Nie prosiłem, ażeby była mnie wzajemną:
    Prosiłem tylko o maleńkie względy,
    Tylko żeby była ze mną,
    Choćby jak krewna z krewnym, jak siostrzyczka z bratem,
    Bóg świadkiem, przestałbym na tem.
    Gdybym mówił: widzę ją, widziałem ją wczora, jutro widzieć będę;
    Z nią z rana, w dzień koło niej, koło niej z wieczora,
    Oddam pierwszy dzień dobry, u stołu z nią siędę —
    Ach, jak byłbym szczęśliwy!
    po pauzie
    Zapędzam się marnie.
    Ty pod zazdrosnych oczu, chytrych żądeł strażą!
    Ani obaczyć nie wolno bezkarnie.
    Pożegnać, porzucić każą… Umrzeć!…
    z żalem
    SamotnikKamienni ludzie! wy nie wiecie,
    Jak ciężka śmierć pustelnika!
    Konając patrzy na świat, sam jeden na świecie!
    Dłoń mu przychylna powiek nie zamyka!
    Żałobne grono łoża nie otoczy,
    Nikt nie pójdzie za trumną do wieczności domu,
    Garsteczki piasku nie rzuci na oczy,
    Zapłakać nie masz komu!
    Miłość romantyczna, ŻałobaO, gdybym mógł choć przez sen pokazać się tobie,
    Gdybyś na mojej pamiątkę męki
    Jeden przynajmniej dzionek chodziła w żałobie,
    Przypięła jednę czarną wstążkę do sukienki!…
    ŁzyMoże spojrzysz ukradkiem… i łezka boleści…
    I pomyślisz westchnąwszy: ach, on mię tak kochał!
    z dziką ironią
    Stój, stój, żałosne pisklę!.. precz, wrzasku niewieści!
    Będęż, jak dziecko szczęścia, umierając szlochał?
    Wszystko mi, wszystko niebiosa wydarły,
    Lecz reszty dumy nie mogą odebrać!
    Żywy, o nic przed nikim nie umiałem żebrać,
    Żebrać litości nie będę umarły!
    z determinacją
    Miłość romantyczna, Kochanek romantyczny, PamięćRób, co chcesz, jesteś woli swojej panią,
    Zapomnij… ja zapomnę!
    pomieszany
    wszak już zapomniałem?
    zamyślony
    Jej rysy… coraz ciemniej… tak, już się zatarły!
    Samobójstwo, RozpaczJuż ogarniony wieczności otchłanią
    Doczesnym pogardzam szałem…
    pauza
    Ach, wzdycham! czegóż wzdycham? ha! westchnąłem za nią,
    Nie! nie mogę zapomnieć o niej i umarły.
    ŁzyWszakże ją widzę, wszak tu, o, tu stoi!
    Płacze nade mną… jaka łezka szczera!
    z żalem
    Płacz, moja luba, twój Gustaw umiera!
    z determinacją
    No, dalej, śmiało, Gustawie!
    podnosi sztylet
    z żalem
    Nie bój się, luba, on się nic nie boi!
    Czego żałujesz, on nic z sobą nie zabiera!
    Tak! wszystko! wszystko tobie zostawię,
    Zostawię życie, i świat, i rozkosze,
    z wściekłością
    I twego[54]!… wszystko… o nic… ani łzy nie proszę!
    do Księdza, który wchodzi ze służącemi
    Słuchaj ty… jeśli [cię] kiedy obaczy…
    z wzmagającą się gwałtownością
    Pewna nadludzka dziewica… kobiéta,
    I jeśli ciebie zapyta,
    Z czego umarłem? nie mów, że z rozpaczy;
    Powiedz, że byłem zawsze rumiany, wesoły,
    Żem ani wspomniał nigdy o kochance,
    Że sobie grałem w karty, piłem z przyjacioły…
    Że ta pijatyka… tańce mi się w tańcu… ot
    uderza nogą
    skręciła noga.
    Z tego umarłem…
    przebija się

    KSIĄDZ

    Jezus, Maria! bój się Boga!
    chwyta za rękę, Gustaw stoi; zegar zaczyna bić

    CzasGUSTAW

    pasując się ze śmiercią, patrzy na zegar
    Łańcuch szeleści… Jednasta wybija!

    KSIĄDZ

    Gustawie!
    Kur pieje drugi raz.

    GUSTAW

    To drugie hasło!
    Czas ucieka, życie mija!
    Zegar kończy bić, świeca druga gaśnie.
    I drugie światło zagasło!
    Koniec boleści!…
    dobywa sztylet i chowa

    KSIĄDZ

    Ratujcie, przebóg, może jaka rada!
    Szaleniec, SzaleństwoAch, już, już kona, wbił do rękojeści,
    Padł ofiarą szaleństwa!

    GUSTAW

    z zimnym uśmiechem
    Przecież nie upada!

    KSIĄDZ

    chwyta za rękę
    O zbrodnio! Boże, odpuść… Gustawie! Gustawie!

    Czas, Nauka, ZbrodniaGUSTAW

    Zbrodnia taka nie może popełniać się co dzień,
    Daj pokój próżnej obawie;
    Stało się — osądzono — tylko dla nauki
    Scenę boleści powtórzył zbrodzień.

    KSIĄDZ

    Jak to? co to jest?

    GUSTAW

    Czary, omamienie, sztuki.

    KSIĄDZ

    Ach! włosy mi się jeżą; drżą pode mną nogi,
    W imię Ojca i Syna! co to wszystko znaczy?

    GUSTAW

    patrząc na zegar
    Wybiło dwie godziny: miłości, rozpaczy,
    A teraz następuje godzina przestrogi.

    KSIĄDZ

    chce go sadzić
    Usiądź, połóż się, oddaj zabójcze narzędzie,
    Pozwól rany opatrzyć —

    GUSTAW

    Daję tobie słowo,
    Że aż do dnia sądnego sztylet w pochwach będzie.
    O ranach próżna troska, wszak wyglądam zdrowo?

    KSIĄDZ

    Jak Bóg na niebie, nie wiem, co to…

    GUSTAW

    Skutki szału,
    Albo może kuglarstwo? — Cierpienie, Oko, Wyrzuty sumieniaSą kosztowne bronie,
    Których ostrze przenika i aż w duszy tonie;
    Przecież widomie nie uszkodzą ciału.
    Taką bronią po dwakroć zostałem przebity…
    po pauzie z uśmiechem
    Taką bronią za życia są oczy kobiéty,
    ponuro
    A po śmierci grzesznika cierpiącego skrucha!

    KSIĄDZ

    W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!
    TrupCzego stoisz jak martwy? zaglądasz na stronę?
    Ach, oczy!… przebóg, jakby bielmem powleczone!
    Puls ustał… ręce twoje zimne jak żelazo!
    Co to wszystko ma znaczyć?

    GUSTAW

    O tym inną razą!
    Słuchaj, jakie mię na świat zamiary przywiodły.
    Kiedy wchodząc do ciebie stanąłem u progu,
    Pamiętam, że z dziatkami odprawiałeś modły,
    Któreś za dusze zmarłe ofiarował Bogu.

    KSIĄDZ

    chwyta krucyfiks
    Prawda, zaraz dokończym…
    ciągnie Dzieci do siebie

    Ksiądz, WierzeniaGUSTAW

    No, przyznaj się szczerze,
    Czy wierzysz w piekło, w czyściec?…

    UrzędnikKSIĄDZ

    Ja we wszystko wierzę,
    Cokolwiek w Piśmie Świętym Chrystus nam ogłasza
    I w co zaleca wierzyć Kościół, matka nasza.

    GUSTAW

    I w co twoje pobożne wierzyły pradziady?
    ZabobonyAch, najpiękniejsze święto, bo święto pamiątek,
    Za cóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?

    KSIĄDZ

    Ta uroczystość ciągnie z pogaństwa początek;
    Kościół mnie rozkazuje i nadaje władzę
    Oświecać lud, wytępiać reszty zabobonu.

    GUSTAW

    pokazując na ziemię
    Zaświaty, ŻałobaJednak proszę przeze mnie, i ja szczerze radzę,
    Przywrócić nam Dziady. Tam, u Wszechmocnego tronu,
    Kędy nasz żywot ścisłe odważają szale,
    Tam większym jest ciężarem łza jednego sługi,
    Którą szczerze wyleje nad tobą u zgonu,
    Niż kłamliwe po drukach rozgłaszane żale,
    Płatny orszak i kirem powleczone cugi.
    Jeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica,
    Lud zakupioną świecę stawia mu na grobie,
    W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świéca
    Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie.
    Jeśli przyniesie miodu plastr i skromne mleko
    I garścią mąki grobowiec posypie:
    Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko,
    Niż krewni modnym balem wydanym na stypie.

    KSIĄDZ

    Ani słowa. ZabobonyLecz Dziady, te północne schadzki
    Po cerkwiach, pustkach lub zimnych pieczarach,
    Pełen guślarstwa obrzęd świętokradzki,
    Pospólstwo nasze w grubej utwierdza ciemnocie;
    Stąd dziwaczne powieści, zabobonów krocie
    O nocnych duchach, upiorach i czarach.

    Duch, Rozum, Obraz świata, Trup, MaszynaGUSTAW

    Więc żadnych nie ma duchów?
    z ironią
    Świat ten jest bez duszy?
    Żyje, lecz żyje tylko jak kościotrup nagi,
    Który lekarz tajemną sprężyną rozruszy;
    Albo jest to coś na kształt wielkiego zegaru,
    Który obiega popędem ciężaru?
    z uśmiechem
    Tylko nie wiecie, kto zawiesił wagi!
    O kołach, o sprężynach rozum was naucza;
    Lecz nie widzicie ręki i klucza!
    Gdyby z twych oczu ziemskie odpadło nakrycie,
    Obaczyłbyś niejedno wkoło siebie życie,
    Umarłą bryłę świata pędzące do ruchu.
    do Dzieci, które wchodzą
    do kantorka
    Czego potrzebujesz, duchu?

    GŁOS Z KANTORKA

    Proszę o troje paciorek.

    KSIĄDZ

    przerażony
    W imię Ojca… niech biega… Altarystę[55] zbudzi,
    Słowo stało się ciałem!… zawołajcie ludzi!…

    GUSTAW

    BógWstydź się, wstydź się, mój ojcze, gdzie rozum? gdzie wiara?
    Krzyż jest mocniejszy niżli wszyscy ludzie twoi,
    A kto się Boga boi, ten się nic nie boi.

    KSIĄDZ

    Mów, czego potrzebujesz… ach, to upiór! mara!

    GUSTAW

    Ja! nic nie potrzebuję, jest potrzebnych[56] tylu!
    łowi koło świecy motyla
    do Księdza, pokazując motyla
    Ten migający wkoło oćmy[57] rój skrzydlaty
    Za życia gasił każdy promyczek oświaty,
    Za to po strasznym sądzie ciemność ich zagarnie;
    Tymczasem z potępioną błąkając się duszą,
    Chociaż nie lubią światła, w światło lecieć muszą,
    To są dla ciemnych duchów najsroższe męczarnie!
    Kara, Pan, WładzaPatrzaj, ów motyl, strojny barwionymi szaty,
    Był jakiś królik[58] albo pan bogaty,
    I wielkim skrzydeł roztworem
    Zaciemiał miasta, powiaty.
    UrzędnikTen drugi, mniejszy, czarny i pękaty,
    Był książek głupim cenzorem
    I przelatując sztuk nadobne kwiaty,
    Oczerniał każdą piękność, którą tylko zoczył,
    Każdą słodkość zatrutym wysysał ozorem
    Albo przebijał do ziemi środka,
    I nauk ziarno z samego zarodka
    Gadziny zębem roztoczył…
    PochlebstwoCi znowu, w licznym snujący się gwarze,
    Są dumnych pochlebnisie, czernideł pisarze.
    Na jakie pan ich gniewał się zagony,
    Tam przeklęta chmura leci,
    I czy ledwie wschodzące, czy dojrzałe plony
    Jako sarańcza[59]wybija.
    Za tych wszystkich, moje dzieci,
    Nie warto zmówić i Zdrowaś Maryja.
    Marzenie, UczeńSą inne, słuszniej godne litości istoty,
    A między nimi twoi przyjaciele, ucznie,
    Których ty wyobraźnią w górne pchnąłeś loty,
    Których wrodzony ogień podniecałeś sztucznie.
    Jaką, żyjąc, pokutę mieli za swe winy,
    Oznajmiłem, wieczności przestąpiwszy progi:
    Życie moje ścisnąłem w krótkie trzy godziny
    I znowu wycierpiałem dla twojej przestrogi.
    Im więc nieś ulgę prośbą i mszalną ofiarą;
    Kochanek romantyczny, Miłość romantycznaDla mnie oprócz wspomnienia nic więcej nie proszę.
    Za grzech mój życie było dostateczną karą,
    A dziś, nie wiem, nagrodę czy pokutę znoszę.
    Bo kto na ziemi rajskie doznawał pieszczoty,
    Kto znalazł drugą swojej połowę istoty,
    Kto nad świeckiego życia wylatując krańce,
    Duszą i sercem gubi się w kochance,
    Jej tylko myślą myśli, jej oddycha tchnieniem,
    Ten i po śmierci również własną bytność traci,
    I przyczepiony do lubej postaci,
    Jej tylko staje się cieniem.
    Jeśli, żyjąc, świętemu był uległy panu,
    Niebieską z nim chwałę dzieli;
    Albo ze złym do wiecznej strącony topieli,
    Jest bolesnego wspólnikiem stanu.
    Na szczęście Bóg mię zrobił poddanym anioła,
    Dla niej i dla mnie przyszłość śmieje się wesoła.
    Tymczasem, jak cień błądząc przy kochanych wdziękach,
    Bywam albo w niebiosach, albo w piekła mękach.
    Gdy ona wspomni, westchnie i łezkę wyleje,
    Zbliżam się do usteczek, biały włos rozwieję,
    Zmieszam się z odetchnieniem i przeniknę ciebie,
    I jestem w niebie!
    Lecz kiedy!… oh, czujecie, wy, coście kochali!
    Jakim zawiść ogniem pali!…
    Długo jeszcze po świecie błąkać się potrzeba,
    Aż ją Bóg w swoje objęcie powoła;
    Natenczas śladem lubego anioła
    I cień mój błędny wkradnie się do nieba.
    Zegar zaczyna bić.
    śpiewa
    Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
    Że według bożego rozkazu:
    Kto za życia choć raz był w niebie,
    Ten po śmierci nie trafi od razu.
    Zegar kończy bić, kur pieje, lampa przed obrazem gaśnie, Gustaw znika[60].

    CHÓR

    Bo słuchajmy i zważmy u siebie,
    Że według bożego rozkazu:
    Kto za życia choć raz był w niebie,
    Ten po śmierci nie trafi od razu.

    Przypisy

    [1]

    „Podniosłem wszystkie zmurszałe całuny leżące w trumnach; oddaliłem wzniosłą pociechę rezygnacji, jedynie po to, by sobie wciąż mówić: — Ach, przecież to tak nie było! Tysiąc radości zrzucono na zawsze w doły grobowe, a ty stoisz tu sam i przeliczasz je. Nienasycony! nienasycony! nie otwieraj całkowicie podartej księgi przeszłości!… Czyż nie dość jeszcze jesteś smutny?” — cytat z: Jean Paul (Jean Paul Friedrich Richter) Biographische Belustigungen unter der Gehirnschale einer Riesin. Eine Geistergeschichte (Rozrywki biograficzne pod czaszką olbrzymki. Opowieść o duchach). [przypis redakcyjny]

    [2]

    Dzień dzisiejszy — Zaduszki. [przypis redakcyjny]

    [3]

    nie bierz tata — jesteśmy w mieszkaniu księdza grecko–katolickiego; w w. 357 mowa o jego zmarłej małżonce. [przypis redakcyjny]

    [4]

    nierano — późno. [przypis edytorski]

    [5]

    miano — imię. [przypis edytorski]

    [6]

    do tegoż kraju — do tego samego, tzn. pośmiertnego. [przypis redakcyjny]

    [7]

    Pieśń gminna. [przypis autorski]

    [8]

    Z Szyllera. — Swobodna przeróbka ostatniej zwrotki z wiersza Fryderyka Schillera Der Jungling am Bache (Młodzieniec nad potokiem). [przypis autorski]

    [9]

    jeszcze rano — jeszcze wcześnie. Porę akcji oznaczono niżej w w. 141: Pustelnik wszedł do Księdza tuż przed godz. 9 wieczór. Według prof. Pigonia związek chronologiczny miedzy cz. II a IV nie występuje dość jasno: w cz. II Widmo zjawia się na obrzędzie, kiedy już „przeszła północ” (w. 515), w cz. IV Pustelnik znika z plebanii właśnie o północy. Wynikałoby stąd, że akcja cz. IV rozgrywa się albo tego samego dnia, lecz wcześniej niż akcja cz. II, albo też nie tego samego roku. [przypis redakcyjny]

    [10]

    gotówem — jestem gotów. [przypis edytorski]

    [11]

    kitajka — rodzaj materii jedwabnej (pierwotnie chińskiej, skąd nazwa od Kitaj — Chiny), tafta. [przypis redakcyjny]

    [12]

    po smutkach wesele — w myśl starożytnego przysłowia: post nubila Phoebus — po chmurach słońce. [przypis redakcyjny]

    [13]

    nudno — w znaczeniu prowinc: przykro, smutno. [przypis redakcyjny]

    [14]

    Z pieśni gminnej. [przypis autorski]

    [15]

    żywot Heloizy — chodzi o poczytny wówczas romans J. J. Rousseau Nowa Heloiza. [przypis redakcyjny]

    [16]

    ogień i łzy Wertera — powieść J. W. Goethego Cierpienia młodego Wertera przedstawiała nieszczęśliwą miłość bohatera, zakończoną samobójstwem. [przypis redakcyjny]

    [17]

    Z Getego. [przypis autorski]

    [18]

    Wzmianka nieścisła; jest to swobodny przekład wiersza nie Goethego, lecz K. E. Heitzensteina, a tylko na temat poddany przez utwór Goethego: Lotte bei Werthers Grabe (Lotta u grobu Wertera). Pieśń ta była bardzo rozpowszechniona w Niemczech. [przypis redakcyjny]

    [19]

    rozdejmijcie — rozewrzyjcie, roztwórzcie. [przypis redakcyjny]

    [20]

    trzy świece — według wyobrażeń ludowych trzy światła miały własność przyciągania zjaw duchowych. — Te trzy światła będą gasnąć po kolei same przez się co godzina (w. 709, 1126, wskazówka po w. 1281), zamykając trzy stopnie wyznań Gustawa. Tajemnicze ich gaśnięcie ma podkreślać nadprzyrodzony charakter zjawiska Pustelnika. Według wskazówki inscenizacyjnej przed tekstem, palą się dwie świece na stole i lampka przed obrazem, a zatem trzy światła. [przypis redakcyjny]

    [21]

    zagniewane… niebiosa — aluzja do śmierci samobójczej Pustelnika. [przypis redakcyjny]

    [22]

    lawy — tutaj: masy ciemności. [przypis redakcyjny]

    [23]

    gwiazdka wschodnia — jest ona niejako przewodniczką miłosnej opowieści Gustawa; chodzi o Wenus, która widoczna bywa najlepiej tuż przed wschodem słońca (i dlatego nazywana była Jutrzenką), ale też tuż po zachodzie słońca, w przeciwnej, zachodniej części nieba (i z tego powodu nazywano ją też Gwiazdą Zachodnią, gr. Hespero); przez romantycznego kochanka planeta Wenus zostaje utożsamiona z boginią miłości w mit. rzym., od której bierze ona swą nazwę. [przypis edytorski]

    [24]

    snadno — łatwo. [przypis edytorski]

    [25]

    Szyllera [przypis autorski]

    [26]

    Jest to przekład wiersza F. Schillera. [przypis edytorski]

    [27]

    ulica — tu: aleja parkowa. [przypis edytorski]

    [28]

    śmierć wieczna — potępienie. [przypis redakcyjny]

    [29]

    tą śmiercią może ja umrę — według odtwarzanych tu wierzeń, duch błądzący nie wiedział, jaki nań padnie ostateczny wyrok losu. [przypis redakcyjny]

    [30]

    zawczasu zamyka się w grobie — popełnia samobójstwo. [przypis redakcyjny]

    [31]

    Młodości… Przeniknij z końca do końca! [w. 494–7] — czterowiersz wyjęty z Ody do młodości, która z powodów cenzuralnych nie została ogłoszona w tomiku Poezyj z r. 1882. [przypis redakcyjny]

    [32]

    Atlas — postać z mit. gr., tytan skazany przez Zeusa na dźwiganie sklepienia nieba w płn–zach. Afryce. [przypis edytorski]

    [33]

    Minerwa — w mit. rzym. bogini mądrości (oraz wojny i pokoju); odpowiednik greckiej Ateny, córki Zeusa, zrodzonej z jego głowy. [przypis edytorski]

    [34]

    do szkarłatu — tj. do władzy, szata szkarłatna (purpurowa) była symbolem władców. [przypis redakcyjny]

    [35]

    ludzkiej własności narowy — właściwości (lub: wady) natury ludzkiej. [przypis redakcyjny]

    [36]

    litaniją mówisz o Najświętszej Pannie — Matka słyszała z ust śpiącego imię ukochanej: Maria, i zrozumiała je inaczej. [przypis redakcyjny]

    [37]

    w jakieś tworzydło ocali — scali się w jakiś twór, utworzy jakąś postać. [przypis redakcyjny]

    [38]

    spasły — zjadły. [przypis edytorski]

    [39]

    troje paciorek — trzy pacierze. [przypis edytorski]

    [40]

    ojczyzna — tu w znaczeniu pierwotnym: ojcowizna. [przypis redakcyjny]

    [41]

    Tasso — chodzi o włoskiego poetę, Torquato Tasso (1544–1595), autora niezwykle popularnego w czasach romantyzmu poematu heroicznego Jerozolima wyzwolona (1575), którego głównym bohaterem był wspomniany tu poniżej Goffred; poemat opisuje walki chrześcijan z muzułmanami podczas pierwszej krucjaty. [przypis edytorski]

    [42]

    Jana zwycięstwo… — chodzi o zwycięstwo króla polskiego Jana III Sobieskiego nad wojskami tureckimi pod Wiedniem (tzw. wiktoria wiedeńska, 1683). [przypis edytorski]

    [43]

    Janczarzy — doborowe oddziały piechoty tureckiej. [przypis edytorski]

    [44]

    Russa — mocno zniekształcone przez spolszczenie pisowni i fleksji nazwisko Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778), szwajcarskiego pisarza, filozofa i pedagoga, autora wspomnianej tu wcześniej powieści epistolarnej Nowa Heloiza; swoją twórczością wpisującą się w nurt sentymentalizmu oraz krytyką oświeceniowego racjonalizmu i ateizmu, zapowiadał epokę romantyczną. [przypis edytorski]

    [45]

    drzwi przemknięto — przemknąć, w znaczeniu prowinc., stałym u Mickiewicza: uchylić. [przypis redakcyjny]

    [46]

    drugie imię — była to zatem uczta weselna, drugi toast na cześć pana młodego. [przypis redakcyjny]

    [47]

    poparłem — popchnąłem, wytężyłem. [przypis redakcyjny]

    [48]

    anioł śmierci wywiódł… — wówczas to Gustaw–samobójca targnął się na swoje życie. [przypis redakcyjny]

    [49]

    rozstrzygła — rozcięła (od: strzyc, czyli ciąć). [przypis edytorski]

    [50]

    niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto — według mit. gr. taką klątwą ukarali bogowie króla Midasa za nadmierną chciwość. [przypis redakcyjny]

    [51]

    Tag — rzeka w Hiszpanii; w jej piasku w starożytności znajdowano ziarenka złota. [przypis redakcyjny]

    [52]

    dotkliwa — wrażliwa, silnie odczuwająca. [przypis redakcyjny]

    [53]

    larwa — maska; postać o wyglądzie odrażającym. [przypis redakcyjny]

    [54]

    twego… — domyślne: męża. [przypis redakcyjny]

    [55]

    altarysta — ksiądz utrzymujący się z fundacji przywiązanej do jakiegoś ołtarza, później także: sługa kościelny, zakrystianin. [przypis redakcyjny]

    [56]

    potrzebnych — potrzebujących. [przypis edytorski]

    [57]

    oćma — tu: ciemności. [przypis redakcyjny]

    [58]

    królik — zdr. król. [przypis edytorski]

    [59]

    sarańcza — szarańcza. [przypis redakcyjny]

    [60]

    Gustaw znika — tak jak znika duch z wybiciem godziny dwunastej, zwanej „godziną duchów”. [przypis redakcyjny]

    Close
    Please wait...