Skąd się biorą wolne lektury?


Nasza biblioteka, do której zaraz trafisz, działa dzięki stałemu wsparciu osób takich jak Ty! Dorzuć się, żebyśmy mogli ją dalej rozwijać i dodawać kolejne książki!

TAK, wpłacam
Nie, tym razem nie pomogę
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

    I
  1. II
  2. III
  3. IV
  4. V
  5. VI

    Józef Ignacy KraszewskiDziad i baba

    I

    Był sobie dziad i baba,
    Bardzo starzy oboje,
    Ona kaszląca, słaba,
    On skurczony we dwoje.
    Mieli chatkę maleńką,
    Taką starą jak oni,
    Jedno miała okienko
    I jeden był wchód do niéj.
    Żyli bardzo szczęśliwie
    I spokojnie jak w niebie,
    Czemu ja się nie dziwię,
    Bo przywykli do siebie.
    Tylko smutno im było,
    Że umierać musieli,
    Że się kiedyś mogiłą
    Długie życie rozdzieli.

    II

    I modlili się szczerze,
    Aby Bożym rozkazem,
    Kiedy śmierć ich zabierze.
    Brała oboje razem. —
    „Razem! to być nie może,
    Ktoś choć chwilą wprzód skona” —
    „Byle nie ty nieboże”.
    „Byle tylko nie ona”.
    „Wprzód umrę, woła baba,
    Jestem starsza od ciebie,
    Co chwila bardziej słaba,
    Zapłaczesz na pogrzebie”.
    „Ja wprzódy, moja miła,
    Ja kaszlę bez ustanku
    I zimna mnie mogiła
    Przykryje lada ranku”. —
    „Mnie wprzódy”. „Mnie, kochanie”.
    „Mnie mówię”. „Dość już tego,
    Dla ciebie płacz zostanie”.
    „A tobie nie? dlaczego?”
    I tak daléj i daléj,
    Jak zaczęli się kłócić,
    Tak się z miejsca porwali,
    Chatkę chcieli porzucić. —

    III

    Aż do drzwi — puk powoli.
    „Kto tam?”

    IV

    „Otwórzcie proszę,
    Posłuszna waszéj woli,
    Śmierć jestem: skon przynoszę”.

    V

    „Idź babo drzwi otworzyć!”
    „Ot to: Idź sam, ja słaba,
    Ja pójdę się położyć”,
    Odpowiedziała baba. —
    „Fi! śmierć na słocie stoi,
    I czeka tam nieboga”,
    „Idź otwórz z łaski swojéj” —
    „Ty otwórz moja droga”

    VI

    Baba za piecem zcicha
    Kryjówki sobie szuka,
    Dziad pod ławę się wpycha,
    A śmierć stoi i puka.
    I byłaby lat dwieście
    Pode drzwiami tam stała;
    Lecz znudzona nareszcie,
    Kominem wleźć musiała.
    Close
    Please wait...