Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

Spis treści

    1. Morze: 1
    2. Okręt: 1
    3. Podróż: 1
    4. Ptak: 1
    5. Życie jako wędrówka: 1

    Uwspółcześniono:

    pisownię łączną i rozdzielną: zwolna -> z wolna.

    Władysław BukowińskiNa greckiej fali

    1

    MorzeBłękitna Morza Egejskiego fala,

    Wzburzona lekko, nęci jak kochanka.

    Olimpu śnieżny szczyt majaczy z dala.

    Odpędzam troskę, która, jak duch Banka[1],

    5

    Staje przede mną z szekspirowskim gestem,

    I — modra falo — znowu twoim jestem!

    PodróżKochanko! Okręt czeka nas gotowy,

    I dym z komina jak z wulkanu bucha…

    Tesalonicki brzegu[2] bywaj zdrowy

    10

    Do statku łódka poniesie nas krucha,

    A na parowcu tym… Ach! Świat szeroki —

    Przed nami przestwór, nad nami — obłoki!

    Wsiadamy. Nie czas żałować rozstania

    Z obcym drobiazgu ludzkiego mrowiskiem.

    15

    Olimpu szczyty obłok już przysłania,

    Słońce ostatnim swym żegna nas błyskiem

    I ton liliowy rzuca na wybrzeża…

    Godzina, wieki pragniona, uderza!

    Świst jeden, drugi, przeciągły, chrapliwy…

    20

    Zazgrzytał łańcuch i okręt już rusza.

    Z kajut na pokład wybiega kto żywy

    I pod osłoną dymu pióropusza

    Raz jeszcze żegna bliskich garstkę drogą.

    Lecz my — na brzegu nie mamy nikogo.

    25

    Życie jako wędrówkaTym lepiej! Cały świat niesiemy z sobą…

    Choćbyśmy nigdy nie wrócili z drogi,

    Niczyjej duszy nie zmroczym żałobą,

    Niczyjej drzemki spokój cenny, błogi,

    Zniknieniem naszym zmącony nie będzie…

    30

    A więc — do śmierci razem, razem wszędzie!

    OkrętNiby ptak młody, lotny, śnieżnopióry,

    Przed chwilą z mrocznej wypuszczony klatki,

    Okręt przez morskie szybuje lazury,

    Drobne po drodze wymijając statki.

    35

    Helleńska[3] flaga w powietrznym przestworze

    Igra — dziób statku głębię wodną porze[4].

    Płyniemy. Przystań odsuwa się z wolna,

    Zlewając kształty z zachodu liliami.

    PtakTylko gromadka śnieżnych mew swawolna

    40

    Jak gdyby w pogoń wyrusza za nami

    I za okrętem, jak chorągiew biała,

    Ciągnie, na pokład wpadając bez mała.

    Lecz już i one wydążyć[5] nie mogą.

    Żałosnym krzykiem żegnają nasz statek,

    45

    Jakby nam stały w mrok, przed długą drogą,

    Jakieś lamenty sióstr, kochanek, matek…

    Zniknęły — tylko jedna z mew, uparta,

    Czuwa nad nami wciąż jak wierna warta.

    Patrząc tak na nią wśród powietrznej sieci

    50

    Gdy, niby gwiazda, blask rzucała z góry,

    Myślałem, że to duch twój biały leci,

    Przecudne ciała rzuciwszy marmury,

    I że wnet, kształty przybrawszy anioła,

    I mnie w powietrzny taki lot powoła…

    Przypisy

    [1]

    duch Banka — z tragedii Szekspira Makbet. [przypis redakcyjny]

    [2]

    tesalonicki brzeg — port w Salonikach (dawne Tessalonika). [przypis redakcyjny]

    [3]

    Helleńska — grecka. [przypis edytorski]

    [4]

    porać (daw.) — pruć. [przypis edytorski]

    [5]

    wydążyć (daw.) — zdążyć. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...