Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x
  1. Alkohol: 1 2
  2. Anioł: 1
  3. Bieda: 1
  4. Bóg: 1 2
  5. Burza: 1
  6. Car: 1
  7. Chłop: 1
  8. Choroba: 1
  9. Cisza: 1
  10. Cnota: 1 2
  11. Czarownica: 1
  12. Czary: 1
  13. Czas: 1
  14. Drzewo: 1
  15. Duch: 1
  16. Dusza: 1 2 3 4
  17. Dworzanin: 1
  18. Dwór: 1
  19. Dziecko: 1
  20. Dziedzictwo: 1
  21. Dziewictwo: 1 2
  22. Filozof: 1
  23. Fircyk: 1
  24. Flirt: 1 2
  25. Głód: 1 2 3 4
  26. Góra: 1
  27. Grób: 1 2 3 4 5 6
  28. Grzech: 1
  29. Grzeczność: 1
  30. Gwiazda: 1 2
  31. Handel: 1
  32. Hańba: 1 2
  33. Historia: 1 2
  34. Honor: 1
  35. Idealista: 1
  36. Jedzenie: 1
  37. Jesień: 1
  38. Karczma: 1
  39. Kłamstwo: 1
  40. Kłótnia: 1
  41. Kobieta: 1 2 3 4 5 6
  42. Konflikt wewnętrzny: 1
  43. Koń: 1
  44. Krew: 1 2 3
  45. Ksiądz: 1 2
  46. Księżyc: 1
  47. Kwiaty: 1
  48. Lekarz: 1
  49. List: 1 2
  50. Los: 1
  51. Lud: 1
  52. Małżeństwo: 1
  53. Marzenie: 1
  54. Matka: 1 2 3
  55. Matka Boska: 1 2
  56. Mądrość: 1
  57. Melancholia: 1 2 3 4
  58. Miasto: 1
  59. Mizoginia: 1
  60. Moda: 1
  61. Morderstwo: 1
  62. Morze: 1
  63. Muzyka: 1 2
  64. Narkotyki: 1 2
  65. Naród: 1 2 3 4
  66. Natura: 1
  67. Niemiec: 1
  68. Niewola: 1 2
  69. Obcy: 1 2
  70. Obyczaje: 1 2 3 4
  71. Ogień: 1 2
  72. Ojczyzna: 1 2 3
  73. Okrucieństwo: 1 2 3
  74. Omen: 1 2
  75. Pamięć: 1 2 3
  76. Patriota: 1 2 3 4 5
  77. Pies: 1
  78. Pijaństwo: 1 2
  79. Plotka: 1 2
  80. Pobożność: 1
  81. Pocałunek: 1
  82. Podróż: 1
  83. Podstęp: 1
  84. Poeta: 1 2 3 4
  85. Poezja: 1 2 3 4 5 6 7
  86. Pogrzeb: 1
  87. Pojedynek: 1
  88. Polityka: 1
  89. Polska: 1 2 3 4
  90. Porwanie: 1
  91. Pozycja społeczna: 1
  92. Pożądanie: 1
  93. Proroctwo: 1 2 3
  94. Przywódca: 1
  95. Ptak: 1
  96. Pustynia: 1
  97. Pycha: 1
  98. Radość: 1
  99. Religia: 1 2
  100. Rewolucja: 1
  101. Rosja: 1
  102. Rosjanin: 1
  103. Rozstanie: 1 2
  104. Rycerz: 1
  105. Sarmata: 1 2
  106. Sen: 1
  107. Serce: 1
  108. Siła: 1
  109. Sława: 1 2
  110. Słońce: 1 2
  111. Sługa: 1
  112. Starość: 1 2
  113. Strach: 1
  114. Strój: 1 2 3
  115. Syberia: 1
  116. Szaleństwo: 1
  117. Szlachcic: 1 2
  118. Sztuka: 1
  119. Śmiech: 1
  120. Śmierć: 1 2 3 4 5 6
  121. Śmierć bohaterska: 1
  122. Śpiew: 1 2
  123. Światło: 1
  124. Świętoszek: 1
  125. Tajemnica: 1 2
  126. Taniec: 1
  127. Teatr: 1
  128. Tęsknota: 1 2
  129. Trup: 1 2 3
  130. Ucieczka: 1
  131. Uczta: 1
  132. Upadek: 1
  133. Upiór: 1 2 3 4 5
  134. Uroda: 1 2 3
  135. Walka: 1 2 3 4 5 6
  136. Wierność: 1
  137. Więzień: 1
  138. Wino: 1
  139. Wojna: 1 2
  140. Wygnanie: 1 2 3
  141. Zabobony: 1
  142. Zdrowie: 1 2
  143. Zemsta: 1
  144. Zmartwychwstanie: 1 2
  145. Żałoba: 1
  146. Żona: 1 2

Juliusz SłowackiBeniowskiDalsze pieśni

Pieśń VI[1]

I

1

Widzieliście Pana Sawę[2]

Pośród stepów ze Swentyną…

Burzanami szyki płyną

Jak brąz czarne, słońcem krwawe,

5

I proporce wieją złote

I czerwone z Archaniołem[3]

Przyjechali poprzed grotę,

Wyszli z tłumu dwaj lirnicy,

Uderzyli Sawie czołem,

10

Uśmiechnęli do dziewicy…

— „Bóg nam ciebie, bohatéra,

Niechaj chowa po wsze czasy!

Przysłał tobie pan Kozyra,

Hetman Siczy… pułk kozacki,

15

Szczob[4] ty z Rusią szedł w zapasy,

Hulał jak syn hajdamacki[5]…”

II[6]

Tęsknota, MelancholiaPrzybył więc Sawie gdzieś sponad limanów[7]

Kureń[8] kozacki… i wnet się przed grotą

20

Rozłożył; sotkę[9] zawiesił saganów[10],

Ogień zapalił piramidą złotą.

Tysiąc spis[11], tysiąc szabel i majdanów[12]

Łyska na słońcu; lecz jakąś tęsknotą

Zafarbowane niebiosa nad niemi,

25

I także jakaś tęsknota na ziemi.

Lirnicy siedli na wyższym kamieniu,

Bajda i Znachor… lecz nie dzwonią w liry;

Konie się włóczą i szukają cieniu[13]

Wysokich orłów dolatują skwiry[14].

30

Swentyna stoi przy jednym płomieniu,

Rzęsami oczu nakryła szafiry —

Duma… jak kwiaty wpół zwiędłe — jesienne —

Na jej ramionach dwa gołębie senne.

Wszystko ponure; choć bliska wyprawa,

35

Choć pójdą bić się… wszyscy zadumani.

Na krzywej szabli oparty pan Sawa

Rozmawia cicho, ważnie — ze starcami.

„Gdzież nas powiedziesz? — mruczą — to rzecz krwawa

Bić się z naszemi braćmi rzezuniami[15]

40

Omen, Słońce, Konflikt wewnętrznyCo za nagroda? co za przyszłość nasza?

GróbKrewWiśniowieckiego[16] pomnij Jeremiasza!

„Oj! ta mogiła kiedyś się otworzy,

Gdzie zasnął stary kat, i miecz wykinie[17];

Na naszych głowach się ten miecz położy

45

I naszą znowu krwią gorącą spłynie.

Gdy wychodziły pułki, to na zorzy

Cztery świeciły słońca w Ukrainie

Pozadnieprzańskiej! — wojna będzie krwawa,

A tobie w głowie co? — grób czy buława?

50

„Jeśli mogiła… to dobrze! — pójdziemy,

Z janczarek[18] hukniem Lachom[19] i z moździerzy;

My chcemy ginąć z tobą — i bić chcemy,

Każdemu serce w pałaszu[20] uderzy!

Mieczami tobie kurhan wykopiemy,

55

Jeśli chcesz spać, jak wódz, co we krwi leży…

Lecz może lepiej krwawej czekać doby,

A tobie przyjdzie kłaść… na ziemi groby.

„Z mohiły na mohiłu[21], taj zalecisz

Aż na Hetmaństwo! Ogień— Ej, podumaj, Sawa!

60

Komu ty szablą pod okiem zaświecisz,

Ten na trybunał nie pójdzie do prawa;

Rozkaż — a pożar ty taki zaniecisz,

Że go zobaczy z okien — aż Warszawa!

Stepowy ty król!” Tutaj na kolano

65

Klęknął — i z ognia dobywszy polano,

Podał je Sawie… gdy z płonącej głowni

Szły skry — i mruknął: „Weź, niech Lachy giną!”

Słysząc, jak byli Kozacy wymowni,

Sawa ze smutną pogadał Swentyną;

70

Alkohol, Wino, PodstępTa szła do groty zaraz — i z lodowni,

Kędy Calińskich było stare wino,

Dawny zabytek szlacheckiego mienia[22],

Dostała spoić czem głowę kurenia —

To jest poetów i starszynę[23]. Potem

75

Poszła osiadłać rumaka Sawynie[24].

KońGrzywę mu białą przeplatała złotem

Oraz kwiatkami, co na eglantynie[25]

Kwitną. — Pod żadnym Araba namiotem

Żaden koń taką lotnością nie słynie,

80

Jak ów koń srebrny Sawy, koń jedyny,

Zmyślny jak człowiek, drugi brat Swentyny.

Z grzywy mu polne róże, pełne rosy

Spadają, parska jak płomień czerwono;

Zna różne dźwięki i rozumie głosy,

85

Wie, kiedy głowę spuścić zamyśloną.

Teraz wargami wziął Swentyny włosy

I niby gryzie, lecz gryzienie ono

W kolory usta ubrało dziewicze…

I przeszedł przez nią dreszcz… Są tajemnicze

90

Błyski, szmery krwi, nieznane szelesty

W głębi dziewiczych ciał, i te się budzą

Bóg wie jak — są to anielskie incesty[26]

Dusz bratnich. — Ale rymy znów marudzą

I znów się ze strof tych robią Oresty[27]

95

Szalone, z włosem rozczochranym, z cudzą

Krwią na obliczu, znów jestem gotowy…

Lecz wróćmy lepiej nad kureń stepowy.

PrzywódcaPotem na konia wskoczył Sawa rzesko,

Rycerskie bardzo zamyślając czyny…

100

A był pod nieba otchłanią niebieską

Jako archanioł Michał, Ukrainy

Patron — choć młody — z powagą królewską

Przemówił do tej kozackiej starszyny

Tak dobrze, że miał echo w setnych głosach

105

I widział w szablach step — jak w złotych kłosach…

Ojczyzna, Polska, Matka, DzieckoO matko Polsko, jak dawno nie grzmiało

Na twoich stepach takie dzikie hasło!

Jak dawno ludziom na stepie nie dniało

Krwawo — i słońce na szablach nie gasło!

110

Co dnia się mijasz z twoją dawną chwałą,

Zło się na twoich obszarach rozpasło; —

Zaledwo chłopek dawną wiarę chowa

I serce… A ty się już rodzisz nowa,

W żłobku serc naszych biednych położona

115

Na zwiędłym kwiecie marzeń i popiołów;

Matki my biedne… bo z naszego łona

Płynie ci ogień — roztopiony ołów,

A ty tak jesteś karmi[28] upragniona[29],

Że ci za matki my — i za aniołów

120

I za obrońców, za dom — i za szańce

Musimy dziś być… my — sami wygnańce…

…………………………………………….

…………………………………………….

III

125

Dawna ojczyzno moja! o jak trudno

Zakochanemu w twej śmiertelnej twarzy

Zapomnieć wdzięku, co młodość odludną

Wabił na dawnych opłotki[30] cmentarzy.

Inni już pieją twoją przyszłość cudną; —

130

Grób, SerceJa zostawiony gdzieś na mogił straży,

Jak żuraw, abym nie spał śród omamień,

Trzymam… me serce w ręku… serce-kamień —

Biedne uwiędłe serce! — Inni mogą

Płomieniem twojej przyszłości oddychać;

135

Ja, twoje biedne dziecko, stoję z trwogą,

Bo mi płacz twoich dawnych mogił słychać.

DuszaProszę cię w moją duszę, jak w ubogą

Chatę, co już się zaczęła rozsychać,

Rozpadać, tylą wichry rozerwana,

140

Biedna… tak dawno stojąca… gliniana.

Dawniej — o! dawniej… mogłem ja cię darzyć,

Różami, listki[31] maczanemi w złocie.

Teraz ja muszę chować się i marzyć,

I w coraz większej schroniony prostocie

145

Podług natury sądnej, szale ważyć

I dbać o ciebie — gdy jesteś w polocie

Ku siedmiu gwiazdom strzałą wyprawiona,

Choć masz na krzyżu ciało i ramiona…

GróbZmartwychwstanieOjczyznaNajbielsza moja! Najsmutniejsza! w tobie

150

Śpiewają jakieś pieśni — i nad tobą;

Otóż ja złączyć chciałbym pieśni obie

I uczcić grób twój dawny tą ozdobą,

Którą widziałem na rycerzy grobie,

Kamienną, dużą, rycerską osobą,

155

Dla której kilka lamp grobowych spalisz,

A potem z grobu wstająca — rozwalisz.

I nie pamiętaj o mnie w tej godzinie,

Gdy cię Bóg wielkim darem uweseli…

Lecz póki Ikwa ma rodzinna płynie

160

Wezbrana łzami po tych, którzy mieli

Serce i ducha, póki w Ukrainie

Dziad chodzi z pieśnią, a z Dniepru topieli

Ciągle niby gwar smętnych duchów mgli się

I Pułaskiego[32] spieszny rumak śni się; —

165

ŚpiewDopóki ludzie w nowych ducha siłach

Nie znajdą w sobie rycerstwa i śpiewu:

Dopóty ja mam prawo na mogiłach

Stanąć i śpiewać — srogi — lecz bez gniewu.

Bo wiem, jak trudno ruch obudzić w bryłach

170

I kazać w niebo iść ściętemu drzewu

I z tęczami się połączyć na niebie,

Ja, co nie mogłem wskrzesić — nawet siebie!

Dlatego w dawnych ludziach złotą wiarę

I złote serca miłuję nad własne.

175

Dalej więc! — mówcie mi znów serca stare, —

Usta umarłe dziś, lecz w oczach krasne!

Odwińcie srebrną trumienną czamarę[33],

Pokażcie mi się duchy… żywe — jasne,

Ubrane w tęcze, gwiazdy i miesiące,

180

Na urok pieśni — z nieba zlatujące!…

Sawa, co w pieśni mej gra Dyjomeda[34]

Rolę, i może zająć długie księgi,

A który także trochę ma z Tankreda[35],

Pół Kozak — a pół szlachcic, ale tęgi —

185

Krzyczał, jak wariat, że się wiązać nie da,

A już był mocno różnemi popręgi[36]

Przez swoich własnych ludzi skrępowany

Za to, że nie chciał iść i rzezać pany[37].

Długo prosili go lirniki sępy,

190

Z Żelaźniakiem[38] mu obiecując księstwo;

Ale Sawa był słuchem bardzo tępy

I rzucił na te znachory przekleństwo;

Takim sposobem utracił zastępy

I Potockiemu[39] wydarte zwycięstwo;

195

Natura, Kwiaty, Drzewo, WięzieńA ten, co króla miał wiązać w Warszawie[40],

Sam leżał w lesie — związany — na trawie.

Pachły[41] mu wprawdzie gwoździki i smołki[42]

I miodnik miód przypomniał kapucynów

I wyzierały spod trawy fijołki,

200

Poziomki także oczkami z rubinów

Patrzały… i brzóz lekkie się wierzchołki

Kłaniały, lejąc nad nim płacz bursztynów;

Ale te jasno lasy malowane

Rzucały nań swój wdzięk, jak groch na ścianę.

205

Tak noc przeleżał bezsenny — i słyszał,

Jak brzozy o czemś tajemnem szeptały,

Jak się las cały by czarem uciszał

I o księżycu stał spokojny, biały;

Potem znów wiatrem jutrzenki zadyszał

210

I śpiewem ptasząt rannych zagrał cały,

I na zorzowych każda brzoza łunach

Była — jak harfa o stu złotych strunach.

Ale to wszystko nic… i ranny chłodek

Na próżno rzeźwił twarz; Sawa się wściekał —

215

Próżno się targał, bo na żaden środek,

(Litewski ten tryb mówienia tu czekał,

Aby się cicho wkradł i na rozpłodek

Został) — choć powróz mu bardzo dopiekał,

Choć szamotaniem się bardzo rozniemógł,

220

Na żaden środek więzów stargać nie mógł.

UpiórWtenczas na pomoc wezwał — nie wiem kogo —

Lecz wiem, że skoro wezwał… upiór szary

Na białym koniu przeniknął go trwogą;

Bo jeszcze w lesie mrok perłowo-szary

225

Panował… Upiór twarz miał srogą,

Koń po kolana w piekielne gdzieś żary

Albo w krew wstąpił i tak farbowany

W mgle czerwonemi rzucał się kolany[43].

Czemś przestraszony był — może czuł Sawę,

230

Człowieka, a sam niosący upiora,

Chciał się zawrócić gdzieś w mgły słońcem krwawe;

Czy go brzóz białych przestraszyła kora? —

Cofał się… wspinał… i taką postawę

Miał, jak posążny koń tryumfatora,

235

Co zda się leci i w lot z oczu ginie,

A nigdy ruin stojących nie minie.

Zabobony, Dusza, Patriota, NiewolaKto inny, w ludu wierzący podania,

Pewnie by wolał leżeć tak związany,

Niż by mu duchy do więz rozerwania

240

Pomogły, jasną ręką rwąc kajdany.

Lecz Sawa, który duszę miał do dania

I chętnie by ją dał za kraj kochany,

Nie dbał… (stąd wielka bardzo dramatyczność

Poezji)… wdać się z upiorami w styczność.

245

Zaczął więc krzyczeć: „Hej — pomoży, Bat'ku[44]!” —

I wnet ów stary człowiek koniem kinął[45],

A Sawa mu więc o swoim przypadku

Powiedział krótko; — a że bardzo słynął,

Grób, PamięćTę awanturę czytałem w dodatku

250

Dumourierowskiej[46] depeszy… Czas minął,

Sawy cień już mgły pamięci zasnuły,

A ten kawałek ówczesnej bibuły

Jeszcze dziś gada o złotej młodości

Rycerza. Boże! gdzież proch jego ciała?

255

Gdzie potrzaskane wprzód kulami kości?

Gdzie jest mogiła? — Oto w pieśni wstała

I nie brak jej gwiazd ani zieloności,

Jak na wesele znowu się ubrała.

I w tęczowych się darń kolorach skąpał,

260

Bo wie, że po nim duch znów będzie stąpał

Ten sam… ale już o stopień mogiły

Wyższy i mędrszy swą grobową wiedzą.

Tymczasem więzy zerwawszy, nim siły

Odzyskał, usiadł; on i lirnik siedzą,

265

Gdzie w lesie wzgórek był lekko pochyły,

Z którego źródła swe perełki cedzą;

Polska, UpiórMiędzy brzozami usiedli i gwarzą

Na złote słońce obróceni twarzą.

O czem? — o Polsce; ona jako zmora

270

Trzymała wtenczas we śnie wszystkie duchy.

Ten lirnik był to stary Wernyhora[47],

Sławny podówczas, tak że i kożuchy

I karmazyny[48] przed nim drżały wczora

I step przed jego twarzą stanął głuchy

275

I krew wybuchła parami białemi

I wcześniej srebrny miesiąc wyszedł z ziemi.

…………………………………………….

…………………………………………….

IV

280

Potem ściemniało, bo mglistej natury

Był dzień — a już się tłuszczą Żeleźniaka

Po brzegach wzdęte najeżały góry,

Sypiąc się jako plewiny z przetaka;

I step się od nich nagle stał ponury

285

I w obu wojskach była cisza taka,

Że tylko koni słyszano parskanie

I wiatr w chorągwi — albo w szarafanie[49].

Tu mimowolnie mi duch jakiś boju,

Kryjący tych wojsk szalonych zbliżenie,

290

Głos mój nagina do lepszego stroju

I moim piersiom daje szersze tchnienie;

Opiszę ten bój, ale niepokoju

Nie będzie w rymach… choć strofę odmienię;

Bój ten batalie przypominał rządne

295

Sobieskich — trąby zagrały już sądne.

Pomnę, że wtenczas Potocki na sobie

Szarafan letni miał — czerwone buty…

…………………………………………….

…………………………………………….

V

300

Walka, Wojna, ŚmierćDo ostrokołów[50] przyparci, rąbani

Jak pod kowala młotem, pod szablicą,

Cięci i nigdy niepardonowani[51],

Choć złożą ręce i żelazo schwycą —

Przez łeb tak cięci, że porozwalani

305

Na dwie połowy mieczów błyskawicą,

Jęczą. Szlachciców obłok coraz bliższy,

A nad obłokiem pan Potocki wyższy.

Jeszcze mu swoi ludzie są na przedzie,

On się już naprzód zapalony ciska,

310

Czasem na człeka lub na trupa wjedzie,

I od całego wyższy bojowiska —

Nad głową obuch[52], co okuty w miedzi

Zda się, jak piorun Jowiszowy, błyska

I wnet poleci ogniem z rąk Polaka,

315

A oczy jego w oczach Żeleźniaka.

A wkoło pełno spis, które drużyna

Wkoło, dbająca o hetmańskie zdrowie,

Szablami łamie, odwraca, odcina;

A on — z tym jasnym piorunem na głowie —

320

Gdy Żeleźniaka ujrzy, to się wspina

I czasem cicho coś do swoich powie,

I znowu wspięty, cichszy, coraz bladszy

Żeleźniakowi w oczy ciągle patrzy.

Wreszcie się zaczął pan Żeleźniak trwożyć,

325

Bladnąć i cofać się na ostrokoły;

Nim się obuchem mógł Potocki złożyć,

On już przeskoczył i biegł na wądoły[53],

By Lachom tabor oporny utworzyć,

Zebrawszy w łańcuch konie, maże[54], woły,

330

Kobiety, popy, wszystko w kupę spędził,

Zwinął, wozami wkoło okrawędził

I siadł na wozie; a tymczasem Lachy

Lecieli — bijąc w trąby, tnąc od ucha.

Walka, ŚmierćTrupTu Kozak, wzięty na dzidy pod pachy,

335

Podleciał w górę, krew spod ramion bucha,

A pod nim złote proporce i blachy,

A pod nim cała boju zawierucha —

A on w tej chwili za chorągiew służy,

Ten trup, na spisach wyrzucony z burzy…

340

A tam w taborze wozy płoną, dymią,

Tam zapalone siano wstaje z jaru

Nad ginącemi pochodnią olbrzymią;

Tam świecą resztki tęczowe sztandaru…

Spokojnie tylko trupy… zda się, drzemią —

345

Na rękach leżą krwawe śród czaharu —

Bez ruchu — zda się, że z wielką rozpaczą

Padli na ziemię i śpią — albo płaczą.

A tam na wzgórzu, patrz, dziwna korona

Tej straszliwości, stoją trzy osoby:

350

Był to w kolasie pop, sotnicza żona,

UrodaI jedna, którą będę od tej doby

Pamiętał, bo mi błysła tak czerwona

Nad polem pełnem jęku i żałoby,

I tak od słońca miała piękne barwy,

355

Jak najpiękniejsze snów straszliwych larwy.

Rozbójniczka to była, co po drogach

Wprzód rozbijała ludzi nad limanem;

Nigdy na pańskich nie postała progach

I nigdy może nie mówiła z panem.

360

W czerwonych była butach, przy ostrogach

I wydawała się wielkim draganem[55],

To ją to wzgórze oczom powiększało

I koń — i popa przy niej liche ciało.

Hudymą zwana, smagła lecz rumiana —

365

Widmo malarskich pędzli pewnie godne,

Wesoła, śmiała, niepohamowana,

Wyższa nad wszystkie dziewice dorodne;

Usta jak karmin, oczy jak szatana

Czarne, a piersi krągłe takie chłodne

370

Jakby z marmuru, a brwi jak dwa łuki,

Czarne, jak piórka zgubione przez kruki.

W uszach dwie wielkie długie z pereł dynie

Wiszą, zdaje się, że łzy rusałczane,

Kapiące cicho po jagód[56] karminie,

375

Zmrużone, białe, świeże i świetlane.

Taka ta była sławna w Ukrainie

Rycerka, widmo straszne, choć rumiane —

Wesołe, chociaż gotowe na szkodę,

Na mord — krew umie rozlewać, jak wodę.

380

Otóż na górze ta śród kilku cierni,

Na samym grzbiecie, tam gdzie błękit kona,

Stała, a na nią jacyś dwaj pancerni,

Przeciwko słońcu złote niosąc łona,

Jechali. Widząc, że są nie od czerni,

385

A śmierć jej niosą, wnet się też i ona

Ruszyła, lecąc czarnym jaru grzbietem

Przeciw dwom, z szablą swą i z pistoletem.

I prędzej, niźli wam w oczach to błyśnie,

Nim serca wasze jasne się rozczulą,

390

Nim je ból po tych podczaszycach ściśnie,

Co się dziś pod płaszcz Chrystusowy tulą,

Pierwszemu, co się naprzód ku niej ciśnie,

W pancerzem złotą pierś uderza kulą;

A on drgającą ręką ściągnął źrebię

395

Własne i grzbietem wywrócił na siebie.

A ta drugiemu już sięgała grzbietu

Szablą, który już stał prawie oniemion,

Strzaskała jemu ramię z pistoletu,

Tak że nieborak wyleciał ze strzemion,

400

Swój zgon dając jej do zgonów bukietu,

Jak najpiękniejszy narcyz lub anemon[57];

Młody był bowiem syn wdowy, sierota —

Wspomniał o matce i prosił żywota.

I byłaby mu piękna rozbójniczka

405

Młode i miłe zostawiła życie,

Gdy nagle owa przypadła sotniczka[58]

W siermiędze[59], jak ten strach, co stoi w życie —

A tak ją ona tam w dole potyczka

I hajdamaków mordowanych wycie

410

Do krwi podżegło, że myśląc niewiele,

Toporem siekła tak, że w Lacha ciele

Został. I właśnie pan Potocki, który

Stanął był wtenczas, czoło swoje chłodził

I patrzał na te trzy widma u góry

415

I widział topór, jak błysł i ugodził —

Choć był zajęty tabornymi mury[60],

Spojrzał na szwadron, co samopas chodził,

I wzgórze szabli ukazawszy krzywcem

Rzekł: „Mój Piwnicki, wziąć te baby żywcem!”

420

Wnet się Piwnicki, człowiek bardzo żywy,

Wyprawił, z sobą niosąc strach niemały;

Gdy oto nagle owe jaru grzywy

Grzywą się ludzi ogirlandowały —

W kołpaki i w kłos jasnych szabel krzywy

425

Porosły, w słońca zachodniego strzały,

Co błysły na kształt Mojżeszowych rogów…

Słowem na grzbiecie stanął kureń wrogów.

Stanął, i zrazu jakby w okolicy

Nowo zjawiony — zdawał się zachwiany;

430

Wtem pokazali się jacyś lirnicy,

Podnieśli ręce na niebieskie ściany…

Widziałeś ich gest — od lir błyskawicy,

Słyszałeś hasło straszne: rezy pany[61]!

I jako po niem lud straszny zaszumiał —

435

Potocki widział, słyszał — nie rozumiał.

Wszakże to Sawy kureń leci, spada,

Myśli, że Sawę zobaczy na czele;

O pana Sawę wszystkich pyta, bada —

Nikt nie wie, ani śmie zaręczyć wiele;

440

Tymczasem kureń ów… zapewne zdrada —

Na Piwnickiego wpada karabele[62],

A tak się z góry wielkim pędem toczył,

Ze potratował szlachtę i przeskoczył

I biegł. Żeleźniak także z drugiej strony

445

Wstaje i zbiera lud, rozpina wozy.

Wtenczas Potocki widzi, że zgubiony,

Że przeciw sobie ma już dwa obozy;

Zwołał więc trąbą goniące szwadrony,

I lejąc prawie z oczu gniewu ślozy[63]

450

Wracał na dawne swoje stanowisko,

Na owo smętne przy kapliczce rżysko.

Lecz tam trzeciego widzi wroga! Spity

Lud zbrojny wkoło kapliczkę oblewa;

Z nożami stoją chłopy i kobiéty,

455

Kapucyn zdjęty i Szmigielski z drzewa,

Z obu odarte szaty, grzbiet odkryty,

Kilku zakłutej szlachty także ziewa,

Słowem — z trzech stron…..

…………………………………………….

460

Zostawmy teraz tę sądną dolinę,

Niech duch od tego krwawego jeziora

Odleci, jako anioł, we mgły sine,

Ciągnąc za sobą kurz krwi… strach upiora…

Wróćmy, gdzie stoją szyki Waszecine,

465

Oblane światłem skrwawionym wieczora,

Na pokrwawionej harcujące runi[64]

Kapliczka w ręku Gruszczyńskich rzezuni.

Działko kieruje chłop, na szlachtę samą

Obraca, szyki znów Żeleźniak zbiera —

470

Walka, Słońce, ŚmierćWkrótce te pole będzie krwawą plamą,

Zwierciadłem, gdzie się śmierci trup przeziera…

Słońce się zdaje wielką dla dusz bramą —

Większeje… zda się, płomienie otwiera

I czeka na bój drugi, jeszcze krwawszy,

475

Bo poszło… duchy rycerzy zabrawszy…

Potocki szpinką z jasnego brylantu

Przeciwko słońcu czerwonemu błyska

…………………………………………….

…………………………………………….

VI

480

I patrzcie, co to jeden człowiek może,

Gdy duchem, gwiazdą na świata się kirze

Zapali. Jechał przez burzanów morze

Kozak już stary; na mglistym szafirze

Rysował się tak, jak upiór — a Boże

485

Wiatry mu grały u siodła na lirze;

On jechał, zda się, obumarły, śpiący,

Blady — na białym koniu trup grający,

Bo rąk nie ruszał ani ust… natężył

Ducha i prosto szedł na walki pole;

490

Zda się, że myśli swe wszystkie zorężył,

Ubrał w pioruny i w skrzydła sokole

I wysłał… i duch kozacki zwyciężył

I przeląkł… sobą samym… Miał na czole,

Zdaje się, jakąś gwiazdę upiornika,

495

Oczy jako dwie pieczęcie z krwawnika[65].

Może to słońce o szkło się zrenicy

Odbiło, i tak łyskało straszliwie,

Że się Smilańscy zlękli rozbójnicy

I stali w strachu blednący i dziwie.

500

U hajdamackiej się tylko dziewicy

Znalazła śmiałość, że się sama chciwie

Naparła jechać — by donieść najwierniej,

Czego ten straszny znachor chce od czerni.

Potocki także jednego dragana

505

Wysłał, by starca obronił w potrzebie.

ŚmiechTymczasem młoda Hudyma, rumiana

Jako brusznica[66], rzucając za siebie

(Pewnie w parobku jakim rozkochana)

Oczy — i śmiechy… którym nie pochlebię

510

Mówiąc, że były tak głośne i śpiewne,

Jak w lasach, kiedy jękną nimfy drzewne,

A potem echo gra kaskadą dużą

Tonów — śmiejąc się za siebie, zjechała,

KrewGdzie lirnik stary nad krwawą kałużą

515

Stał, a klacz jego srebrna w krew patrzała.

Tamże się słońca jakieś we krwi nurzą,

Tamże z czerwieni para jakaś biała

Wychodzi, długich pilnując łańcuchów,

Jako girlanda straszna srebrnych duchów.

520

I coraz bardziej czar się ten czuć dawał,

I coraz szerzej rozchodził po jarach;

I, zda się, księżyc wywołany wstawał,

I, zda się, mocniej czerwienił w oparach;

Zda się, że starzec tam konia napawał[67],

525

A z koniem jedno był, oczy miał w żarach,

Coraz straszniejsze, — a coraz mgła biała

Gęściejsza przed nim i za nim wstawała.

W tej mgle… któremi już byli okryci,

Zaczęły polskie szyki rzucać pole,

530

A nie gonieni byli i nie bici

I poszli zaraz, jedni na Podole,

Drudzy — już boju z Kozakami syci —

Do Turczech[68]… Ja zaś tu sobie pozwolę

Wytchnąć… i koniem myśli jechać mimo

535

Tej mgły… gdzie znachor został się z Hudymą.

VII

Dzisiaj podróżny przejeżdża te stepy

I nie wie o krwi, co się na nich lała

Przed laty, ścieżką, gdzie dziad ciągle ślepy

I skrzypią maże, pył ćmi, słońce pała,

540

Rzeki gdzieś dalej błękitnieją, krepy

Z czarnej szarańczy ćmią się… Dawna chwała

Już zapomniana; serce tylko nuży

Pól jednostajność, tęknota podróży.

DuchZemstaDuchy gdzieś poszły i nie powiedziały

545

Swoich boleści tym, co po nich wstaną —

Ach! nie dlatego, by zemsty nie chciały,

Ale że z myślą bólem obłąkaną

Nie mogły mówić — albo by jęczały

Mówiąc lub chwaląc się serdeczną raną,

550

U Boga by swe straciły zasługi

I swój anielski rząd[69]. Dziś wiek już drugi

Zaczął się; oni jeszcze zadziwieni,

Że nikt nie wspomniał imion, nikt nie słucha,

Co oni mówią, gdy zorza rumieni

555

Laski brzozowe, kiedy się głos ducha

Z Aniołem Pańskim na stepach ożeni

I ciągle płacze, kiedy wiatr odmucha

Osiny i liść ów srebrny pokaże,

Co tak w księżycu lśni, jak duchów twarze…

560

Ach! kiedy także wyjdą w step i staną

I gdzieś na wioskę spojrzą, dawniej swoją,

Gdzie żyto gnie się falą kołysaną,

Gdzie ciche dwory pod lipami stoją,

Gdy ujrzą dziatki rumiane pod ścianą,

565

Które się dziada z lirą srebrną boją,

A już nie wiedzą, co to dawne lutnie: —

O! jak im cicho… tym duchom, jak smutnie!

Nawet gdy ujrzą zaszczepione drzewko

Przez siebie w sadzie, a dziś już stuletnie,

570

Nawet gdy wróble ze srebrną podszewką

Lecą — i słońcu w takt migają świetnie,

Jak gdyby jaką niewidzialną śpiewką

Takt miały dany — i w gorąco letnie

Spadają w gęste korony czerechów[70],

575

By harfy srebrne, pełne swarów, śmiechów:

O jak im smutno! bo oni nie mogą

Odlecieć dalej, aż odlecą z nami —

Taki takt w locie, nim się loty wzmogą,

Poeci muszą uczynić pieśniami,

580

Jak tym wróbelkom czyni Bóg… O! srogo,

Srogo nas uczy Bóg i krwią i łzami

Latać nad domy i pola i sady,

Wydając jeden Boży ton z gromady.

Lecz do powieści!… Gdzież mój stary Grusza,

585

Cześnik? Co zrobił z oddzielną komendą?

Czy się gdzie w boju jeszcze zawierusza?

Czy mu już Parki[71] wrzecionami przędą?

Śmierć bohaterskaChoć szorstkie ciało, piękna w sercu dusza!

Byłaby szkoda, gdyby ci, co będą

590

Jak on na stratę komenderowani,

Tak nie umieli jak on paść… nieznani!

Z hufcem się swoim wyprawił i w długi

Jar wjechał ów to za Sasów dygnitarz;

Więc jar ów ciemny, wzięty we dwie smugi

595

Gór, tak się ciągnął, jak czarny korytarz;

We środku strumień srebrny, co kolczugi

Odbił, a dalej… jak to sam wyczytasz,

Były przez chłopów położone tamy

Wodzie, co w srebrne rozlała się plamy.

600

…………………………………………….

…………………………………………….

Pieśń VII

RadośćMelancholiaCieszmy się w Bogu, i niech ta pociecha

Poematowi mojemu odbierze

Te smutku wiecznie wtórujące echa,

605

Gdy o przeszłości grzmi harfa. Grabieże,

Mordy — rzeź, krwawa gruszczyniecka strzecha —

To wszystko są sny… Korsuńscy rycerze

Także nie więcej mają życia w sobie,

Jak ognik z trupów tańczący na grobie.

610

A jednak dziwna jest piękność w oddali

I w perspektywie poetycznej. — Sawy[72]

Kozacy szli po moście i błyskali,

Bo zachód słońca właśnie świecił krwawy;

Lirnicy w liry swoje dziko grali,

615

W Korsuniu[73] pełno zgiełku, gwaru, wrzawy;

Dziedziniec pełny Żydów i Cyganów,

Szlachty, Kozaków, żebractwa i panów.

Pod śliwą właśnie stoi prosta ława,

Na niej Potocki[74] regimentarz siedzi,

620

Jak sułtan, z wielkim bursztynem[75] — Pan Sawa

Zdjął kołpak[76], stanął jak wykuty z miedzi;

Twarz jego smutna i od słońca krwawa;

Chciał mówić… z własnym językiem się biedzi,

Spojrzał wokoło… o Boże litości!

625

Gruszczyński siedzi stary pośrzód gości…

Na jego twarzy spokojność wesoła,

Zapewne nie wie nic o własnym domu;

Pewno wyjechał przed porankiem z sioła.

Żeleźniak[77] z wieścią nie dał ujść nikomu…

630

Nad spokojnością srebrzystego czoła

Zdała się wisieć chmura pełna gromu.

Sawie się zdało, że trupa zobaczył —

Odszedł — białego konia rozkulbaczył[78],

Łzy strąca z oczu i klnie. — A tymczasem

635

Potocki wielką gotuje wyprawę

Na hajdamaków[79], co pod bliskim lasem

Obozy swoje rozłożyli krwawe.

Z ranną mgłą myśli napaść i z hałasem,

Jak wrony, kiedy lecąc czynią wrzawę.

640

Ledwo na zamek spadły mgły wieczora,

Zaczął czarować kule Wernyhora[80].

Światło, OgieńZamek zabłysnął we środku czerwono

Od wielkich ogni, gdzie lano ołowie[81];

Skry ognia, nimfy, ognistą koroną

645

Wirzą się, wieżom siadają na głowie —

Płynących się chmur oczerwienia łono;

Czasami gwiazdy — jako aniołowie

Przez czerwień chmury spojrzą srebrną twarzą,

Czasami skrzydło albo miecz pokażą.

650

Krew, MuzykaStarzec trze lirę krwawą i wybucha

Z strun nieruszonych jakaś pieśń złowroga,

Tajemniczego pełna w sobie ducha,

Zakrwawionego pełna w sobie Boga…

Szlachta na szablach swych oparta słucha,

655

Kozactwo czasem odwrzaśnie, aż trwoga

Pada na pany, co przy stole siedzą

I smaczno chłodnik zabielany jedzą,

Jak Leonidas — co czarną polewkę

Jadł w Termopilach[82].Poezja Naród, CnotaTo mi porównanie

660

Przerwało nagle moją dziką śpiewkę,

I żmudne ludzkiej gliny pozłacanie;

Żupan tych ludzi musiał mieć podszewkę,

Albowiem złoto było na żupanie;

A jednak widząc, co jest dziś z narodem,

665

Boję się… aby wiatr nie był pod spodem

Żupanów. — Ja sam pilnie się otulam,

Aby nie podjął wiatr żupanu ducha —

Dlatego z myślą gdy najbardziej hulam,

Pod myślą są łzy… łzy — nie żadna skrucha!

670

Nad zabitymi ja się nie rozczulam,

Chyba że ogień z mogił ich wybucha,

Jak te Mojżesza iskier piramidy,

Co do ojczyzny wiodły nowej — Żydy[83]

Z tych ciał otrutych przeze mnie zgnilizny

675

Sądzę, że taki słup płomienny wstanie

I zaprowadzi żywych do Ojczyzny

Prędzej, niż prorok[84]… i wyspowiadanie

Emigracyjnych wnętrz… Patriota, Zdrowie, TajemnicaSą różne blizny,

Których rozcięcie i poodmykanie

680

Więcej dobrego zrobi, jak ja sądzę,

Niż dowiedzenie przez księży, że błądzę.

Wreszcie potrzeba czasu w różnych rzeczach,

Już jedni leżą, drudzy jeszcze klęczą

Na wulkanowych czołach i na mieczach

685

Przed jakąś dziwną niewidzialną tęczą;

Co do mnie, ufam w słowiańskich narzeczach,

Że Boga w służbie wojskowej wyręczą,

I Narodowy Dziennik[85] z całym dworem

Nie będzie nigdy niebios Monitorem[86],

690

Ani wojskową gazetą… Sam nie wiem,

Dlaczego mówię tak… lecz mam przeczucie;

GróbLud, Naród, UpiórCzuję trumnianym pachnący modrzewiem

Naród, i w trumnie grające zepsucie…

A jednak — pod tym mogił chwastem, plewiem

695

Jest jakieś dziwne, ciągłe, głuche kucie,

Pod narodową słyszane mogiłą,

Jak gdyby serce ludu w kamień biło.

Proroctwo, RewolucjaW północy — wstają mi włosy na głowie,

I zadziwiony słucham — i to słyszę,

700

Co muszą Boscy słyszeć aniołowie —

Jakąś okropność przyszłą, co kołysze

Światem… i miastom zapala na głowie

Straszne korony… Czujcie (ja wam piszę

Z ciemnego duchów świata list przestrogi)

705

Ludy, bo wkrótce będziecie jak Bogi.

Co rozwiążecie wy w żelaznej dłoni,

To rozwiązanem będzie… już na wieki.

A kto odejdzie od was — gdzie się schroni?

Z was będą góry, doliny i rzeki

710

I morza, które wiatr na słońce goni;

Z was port zatraty będzie i opieki,

Z was będą cienie jak morza rozlane,

Z was nad morzami słońca latarniane!

Czujcie! bo tętno już waszego chodu

715

W uszach wysokich ludzi — grzmi wyraźnie.

Na górach z cegieł i na igłach z lodu

Słuchałem… a duch swoję wyobraźnię

Przestroił wówczas na harfę narodu,

Me nienawiści dawne i przyjaźnie

720

Poddając twardej jedności… dlatego

Myśli me same się gryzą i strzegą.

Nie wy, Cheruby, co miecze z łuczywa[87]

Macie, z papieru złotego przyłbice,

Których nie Pan Bóg, lecz człowiek używa,

725

I wami sławy wysokiej kaplice

Oszyldwachuje[88]… przed tym, co się zrywa

Jak wiatr, i w oczach niesie błyskawice,

Nie wy, brytany, wejścia mi bronicie!

Poeta, GwiazdaJa jestem gwiazdą życia — co o świcie,

730

Skąpana w krwawej jutrzence, wychodzi

Różana — a dzień będzie wtenczas biały,

Gdy ja zagasnę.BurzaGóraDuch w cierpieniach rodzi

I w gniewie — ale w gniewie tak wspaniały,

Jako Bóg chmurny, gdy piorunem godzi

735

W najwyższe czoła alpejskie i skały.

CiszaKto chce w pioruny wstąpić i w błyskanie

I śnić to, o czem śnię… niech przy mnie stanie!

PoezjaNa tych wyżynach ducha jest ponura

Dla serc stroskanych cisza; tu ja czerpię

740

Ogień i maczam w ogniu orle pióra;

Tu na księżyca rumianego sierpie

Piękności dawnych nieśmiertelna córa

Rozwidnia oczy me, a kiedy cierpię,

Przeszłości dawnej cień na szczycie skalnym

745

Stawia i czyni przede mną widzialnym.

Tak widzieliście próchnem wysrebrzone

Dębów umarłych wnętrza — i kaplice,

Rumaki białe w polach wystrzelone —

Kozaków — księży — szlachtę i dziewice.

750

Ariost by patrzał sam na te szalone

Miłostki, boje, szturmy, nawałnice,

Rycerzy przy kielichu i w podróży,

Którym za cały czar — fantazja służy.

Zaczarowanych palm tu nie ma wcale;

755

Dęby i sosny i brzozy rodzime

Odbite w stawów podolskich krysztale

Reprezentują mi nową Solimę[89].

Z krzyżami złotych miast i wież nie walę,

Dla prawdy nagiej wielką mam estymę,

760

Do rymu nigdy sensu nie naginam,

Nie tworzę prawie nic, lecz przypominam.

Więc Mnemozyno[90], pomóż… niech przypomnę,

Gdzie mój bohater został? — Rzecz nie lada!

ModaCzłowiek, co takie podróże ogromne

765

Odbył, ten musi jeździć, jak ballada,

Na upiorowym koniu: siodło skromne,

Dwie kości na krzyż, a tam gdzie się siada,

Mała czaszeczka ludzka, co wyszczerza

Oczy błyszczące, jak żar, spod rycerza.

770

Siodła dziś takie w modzie, oraz z czaszek

Robione w modzie są dzisiaj puhary;

Ja sam się złowić raz dałem jak ptaszek

I piłem z trupiej głowy tokaj stary;

O czem tak wiele już było baraszek[91],

775

Że… Teatrdalej, pani Muzo, — okulary

Tęczowe włóż mi na nos, niech wypatrzę

Znów bohatera mego na teatrze

Wypadków. — Szekspir mówi, że to życie

Scenicznym bardzo jest podobne zmianom;

780

Bóg, jako wielki widz, siedzi w błękicie,

Suflerstwo dawnym zostawił kurhanom.

Mimo to jednak jest bardzo obficie

Złych dram… a pierwsze role, dane panom,

Najgorsze! — smętną uderzeni stalą,

785

Bez żadnej rzymskiej gracji z nóg się walą.

I gdyby u nóg kochanek, wpatrzeni

W oczy błękitne albo w czarne oczy,

Rzucali duszę swą pełną płomieni

Z harfy westchnieniem — Lecz nie… czerw[92] ich toczy!

790

Śmierć ich zastaje w szambelańskiej sieni

W zielonym fraku!… czasem ich przeskoczy

W biegu tańcząca królowa szkieletów,

Takie zrobili niskie progi z grzbietów!

Ale czas wrócić już i do porządku

795

Przywołać rymy, chodzące samopas;

Poemat mój szedł tak dobrze z początku,

Kiedy był głodny — teraz, kiedy popas,

Zdaje się, że mu znów zabrakło wątku.

Każda z tych moich strof, jak blady topaz,

800

Oszlifowana w różne kostki rymu…

Lecz muszę z panem Beniowskim do Krymu.

Gdzieżem zostawił go? — Tak! przy księżycu

Ujrzał rycerzy błędnych koczowisko;

Zbroja błyszczała na jednym szlachcicu —

805

Zbyt rzadkie na ten już wiek widowisko.

Głód, GrzecznośćBeniowski z miłym uśmiechem na licu,

Widząc, że kuchnia była bardzo blisko,

Zsiadł z konia i rzekł: — „Czy wolno zapytać,

Kogo mam honor i przyjemność witać?…”

810

Na to pancernik gruby, lecz ostrożny

Jak Litwin: — „A Wać kto sam, Mości Panie?”

— „Jestem Beniowski”, rzekł, patrząc na rożny

Rycerz. — Tu drugi rozpoczął śpiewanie

Opowiadając, że się zwie wielmożny

815

Borejsza, że ma wielkie zachowanie

U Radziwiłła i wieś do przeżycia[93]

I bardzo grzmiącą, wielką sławę — z picia.

ListDodał, że posłem jest, do Krymu jedzie

Zaprosić Chana w całe sto tysięcy

820

Tatarów, wrzkomo tylko na niedźwiedzie,

Tylko na białe niedźwiedzie, nic więcej. —

W tym sensie książę Karol[94] po obiedzie

Ręki swej własnej mordując książęcej,

Napisał list do Chana, w najdziwniejsze

825

Essy… i z listem wyprawił Borejszę.

Pozycja społeczna, Chłop, RycerzPrzydał mu także Tatara spod Waki[95],

Syna jednego Mołły[96], na tłumacza;

Są to od dawna zagnieżdżone ptaki

W Litwie[97], lud prosty; lecz jeszcze oracza

830

Pozłota wschodnia trzyma się — i znaki,

Które na twarzach rycerstwo wytłacza,

Widome dotąd, z wieśniaczego lica

Błysną, jak krzywych mieczów błyskawica.

Melancholia, TęsknotaGdy ostrzy kosę taki Tatar stary,

835

To nieraz stanie i w dźwięk się zasłucha;

Sosny mu wtenczas szumią, jak sztandary,

A chmury w oczach, jakby skrzydłem ducha

Mahometańskich wojsk pędzone mary,

Idą na północ; a gdy kosa krucha,

840

Osełkiem[98] tarta, na puszczę zabrzęczy —

Ałłach! il Ałłach! z puszcz, jak echo jęczy.

PamięćWygnanieW Tatarze wtenczas, jak w ognistym ptaku,

Palą się oczy — stepy przypomina

I słone jakieś jeziora Kipczaku[99],

845

O których tylko wieść z ojca do syna

Przeszła po mglistym i tęczowym szlaku,

Który nad głową ludu już zaczyna

Gasnąć i zorzę zdejmować różaną —

Aż w ciemnej nocy — bez pamiątek wstaną.

850

To wtenczas próżno już śród mogił pola

Głupim poetom budzić lutnię smętną;

Zostawić lepiej ją skrzydłom Eola[100],

Nieprzewidziane z niej dobędzie tętno;

Lub skowronkowa ją przyszłości rola

855

Zaśpiewa pieśnią dziwną, nie namiętną

I tak spokojną, jak wiośniane szmery,

I tak wysoką, jak grające sfery.

Taką pieśń dziwnej do smutku podniety

Śpiewają czarny modrzew z czarnym cisem,

860

Tuląc skrzydłami wygnańce meczety

I groby z dawnym Koranu napisem;

Kamienie z ziemi tak podniosły grzbiety,

Jakby wstawały na sąd przed Eblisem[101],

Wszystkie na słońce obrócone wschodnie,

865

O wschodzie błyszczą z trawy, jak pochodnie.

W powietrzu smutny półksiężyc blaszany

Do nieba zda się wznosić srebrne ręce,

Za grobowcami prosząc, co spod ściany

Meczetu, jako pochodnie jarzęce[102]

870

Palą się ogniem do Pana nad Pany,

O jego życiu i ranach i męce

I o tem, jako z ludzi był najkrwawszy,

Pierwszy raz głucho w ziemi usłyszawszy.

Każda tych liter nieznajomych zgłoska

875

Zda się w ten kamień coraz głębiej wrywać.

Religia, Matka Boska, ObcyJeśli to prawda, Rodzicielko Boska,

Że umiesz serca zranione odkrywać:

Ty na ten księżyc, który się tak troska

O groby swoje, musisz przylatywać

880

I w ogniu zorzy, jak róża Jericho,

Na tym meczecie smętnym kwitnąć cicho.

Z twarzą do nieba wzniesioną, śród lasu,

Nad muzułmańskim cmentarzem ty stoisz

I słuchasz sosen smętnego hałasu,

885

A złotą z twych rąk rosą kwiaty poisz,

Aż groby życia płaczące i czasu

Ty spokojnością swoją uspokoisz,

Jak smutny obóz kamiennych namiotów,

Ten smutny cmentarz bez bram i bez płotów…

890

Przy jednym z takich cmentarzy syn Mołły,

Pan Abdulewicz Hamet się wychował;

Potem go ojciec dał, by pańskie stoły

Nakrywał, pańskie kolana całował.

Młodzieniec wyszedł z Radziwiłła szkoły

895

Jak flet przedęty; dzikie serce schował

Głęboko w piersi przed szlacheckim gminem,

I pierś Radzwiłła[103] nakrył karmazynem…

I myślał, że już jako kuropatwa,

Gdy głowę w śniegu pochowa i oczy,

900

Myśli, że już ją pies ani też dziatwa,

Idąc z podjazdem, nie dojrzy, przeskoczy;

Tymczasem w śniegu skryć się rzecz niełatwa,

Ani też rybie w lodowej przezroczy

Znaleść schronienie przed rybaka ością,

905

Ni wśród pijaków ukryć się — z miłością.

Łatwiej wulkanom wybuchnąć na morzu

I znów się tylko kryć pod falną skałą;

Łatwiej kwitnącym różom na bezdrożu

Niebiosom liście i woń oddać całą,

910

Niźli na pańskim pijackim przydworzu

Przed ludźmi miłość jasną i nieśmiałą

Ukryć! Tem bardziej tę strofę zaostrzę,

Mówiąc, że w księcia się zakochał siostrze…

Przypadkie takie są zbyt gęste: Tasso,

915

RosjaPoeta, RosjaninŻukowski[104], ruski belfer i poeta,

Który balladę odział wielką krasą —

(Podług mnie jeszcze nie wielka zaleta…)

W rosyjskich rymach pachnie skwierne miasso[105],

A wiersze są — jak pasy zdarte z grzbieta

920

Knutem… prześliczny język… ale razem

Pachnie mi żywym mięsem — i Kaukazem!

Lecz język piękny, pełny dyjamentów

W Puszkinie[106]… w panu Sękowskim[107] podłości…

CarDziś, jak słyszałem, pisze pan Lermentów[108],

925

Który pół życia na Kaukazie gości —

Takich do niego car doznaje wstrętów,

Do niego i do laurowej parości[109],

Która nietknięta nożem i nożycą

Może rość i być kiedyś — szubienicą…

930

To o poetach ruskich. — Car jest wspólnik

Poetów, jest Minosem[110], estetyką,

Szleglem; na niego patrzy pan Kukulnik[111]

Tragedię jaką zamyślając dziką,

Za sceną bowiem stoi karaulnik[112]

935

Z ogromną pałką, szablą lub motyką,

Z kibitką[113], z wielkim budników[114] ogonem,

Jak Débats i Jules Janin[115] z felietonem.

Benkendorf-Reviev[116], pismo zdrowych sądów,

Największy robi ruch w czasowych gwarach,

940

I sądzę, że ta konnica z wielbłądów

I z krzywych, bladych ludzi w okularach,

Którą zjadł piasek nadkaspijskich lądów

I ziemia w spiekłych pochłonęła szparach,

Owa konnica do Chiwy[117] dramatów

945

Posłana, była wojskiem z literatów.

Czysty Furieryzm[118] i zastosowanie

Falang do krajów nieznanych zdobycia!

Szkoda, że w piasku zginęli bałwanie

Ci w okularach ludzie, co odkrycia

950

Mogli porobić ważne. — O! Słowianie!

Długoż pod knutem[119] wytrzymując bicia,

Drżąc jak otruty pies, co tylko skomli,

Będziecie słuchać grających na dromli[120]

Poetów!… Piszczą, jak pod korkiem szklanka,

955

Na jakąś dziwną nutę, niby świeżą;

Prawda i piękność stoi jak wygnanka,

Harfa się stała skrzypka… urna — dzieżą…

Tam znów uczony miły Czech, pan Hanka[121],

Pieczętuje się… tu mi nie uwierzą

960

Hermafrodyty[122], Słowiano-Polacy[123],

Że na pieczątce Hanki są — Kozacy!…

Pod Kozakami mu służy za motto

Słóweczko małe, lecz bardzo dobitne:

„В перед[124]”… Nadzieja jest nadzwyczaj złotą

965

I mędrca w sfery unosi błękitne.

Chciałbym, ażeby — nim mu Parka Kloto[125]

Nić życia i badania starożytne

Przetnie — ażeby mu zrobili rajem

Ten świat Kozacy jego dwaj — z nahajem[126]!

970

Niewiele żądam… aby w jego domu

Postojem tylko stanęli dwaj Dońce[127]!

Bóg widzi, złego nie życzę nikomu,

I tych, co ludom zapalają słońce

Laurami… rad bym ochronić od gromu;

975

Innych, co jako piekła są obrońce,

Rad bym uczynić na tym lauru drzewie

Liściami[128]… Strofę tę pisałem w gniewie —

Czy zmazać? — nie! na Boga! niechaj stoi

W dantejskich moich strof gryzącym tłumie!

980

NiemiecCzech, co Kozaków myślą w Renie poi,

Choć Niemiec[129], może głos ludzki zrozumie.

Ja wracam pod las, gdzie rycerze moi

Jedzą — przy dębów rozwahanych szumie,

Siedząc na srebrnej księżycem lewadzie[130]

985

Kwiatami wonnej. Już miesiąc się kładzie

Do snu, a oni jeszcze zgodnie gwarzą,

Jaki to będzie wiek dla Polski złoty,

Gdy z niej Barszczanie[131] całą hańbę zmażą,

Wyrzucą Moskwę i króla za płoty…

990

Tatar, na księżyc obrócony twarzą,

Przemawia hymnem czarownym tęsknoty

Do miesięcznego blasku, i uśmierza

Serce słowami wielbłądów pasterza…

O! ileż razy, ognisty proroku[132]

995

Boga, śród twoich wielbłądów klęczących,

Z księżycem srebrnym w rozgorzałym oku,

Musiałeś dumać tak, gdy z fal gorących

Wychodził krwawy par[133] na kształt obłoku

I snuł po stepie… Królu konających!

1000

Wiara twa odlatuje i zostawi

Hymn taki smutny, jak echo żurawi…

Religia, Proroctwo, WalkaWkrótce Słowianin z twoich wież postrąca

Śpiewaki, Boga śpiewające imię;

Z wież twoich zrzuci białe półmiesiące[134],

1005

Na piersiach twoich odalisk[135] zadrzymie[136].

Na falach twoich twoja flota drżąca

Stoi, jak wojsko upiorów olbrzymie;

Chciałaby zakryć twoje piersi całe

Spróchniałym żaglem — królestwo spróchniałe.

1010

Próżno — o próżno! rany tajemnicze

Rozryły twoje nieszczęśliwe ciało;

ŚmierćTwoje mi śmiercią już blade oblicze

Umarłych moich ojców przypomniało[137]

I tę godzinę, gdy byli pod bicze

1015

Dani, jak Chrystus… i gdy w nich konało

Serce… i gorszą jeszcze, niż skonanie,

Tę — gdy przestali wierzyć w zmartwychwstanie.

Przez podobieństwo śmierci, przez tę ciszę,

Co się nad tobą teraz rozpostarła,

1020

Zabłądzonemu w twoich palm zacisze

Serceś mi wzięła, moje łzy wydarła!

Meczetów twoich płacz wieczorny słyszę,

I po tem śpiewie wiem, żeś nie umarła,

Ani się podłym uklęknieniem spodlisz,

1025

Bo patrzysz w słońce i o śmierć się modlisz!

Niech ci zgon będzie słodki — a w pustyni

Pod namiotami kiedyś Arab stary

Powieścią swoją wielki płacz uczyni,

Twe księżycowe śpiewając sztandary,

1030

Gdy z wiatrem nieśli je Salahedyni[138]

Przeciwko złotym krzyżom innej wiary.

GwiazdaAraby ogień obsiędą stepowy

I będą słuchać, smutne chyląc głowy;

Lub zapatrzeni w jasnych gwiazd orszaki,

1035

Które od wieków nie zmieniły chodu

I są dla ludów rodzonych, jak znaki,

I takie same po zgonie narodu.

Tymczasem płomyk wstający z kulbaki[139]

Palcami gasi olbrzymi król lodu —

1040

I gaśnie państwo białego księżyca[140],

Jak w poemacie Dziadów druga świéca.

Pieśń moja gaśnie także, z tej posępnej

Barwy nie mogąc wyjść na blaski świtu;

Smutek ma w sobie tyle siły wstępnej,

1045

Że coraz wyżej w krainy błękitu

Prowadzi — a więc do pieśni następnej

Odsyłam wszystkich ciekawych pobytu

Ambasadorów moich śród meczetów

I gór, co mają wszystkie kształt sonetów[141].

1050

Więc tu, kochany czytelniku, chciej się

Zatrzymać… nieco odpocząć wraz ze mną…

Jeśli wesoły jesteś — z ludzi śmiej się;

Jeżeliś smutny, wiedz, że się daremno

Smucisz… Gotuj się być na Kikinejsie

1055

I Czatyrdachu; w noc zupełnie ciemną

Poezja, MałżeństwoSamego z moją Muzą cię zostawię,

Jeśli przyrzeczesz, że… (żałuję prawie,

Żem przyrzekł) jeśli przyrzeczesz na cienie

Ojców, że… zresztą, jak chcesz… dosyć stara,

1060

I panna!… zaraz mówi o hymenie[142],

Za gorsem kontrakt ma ślubny; Ikara

Złowiłaby za skrzydła i sumnienie;

Zaraz się pyta, jaki twój ród, wiara,

Majątek… i wnet łączy się akordem[143];

1065

Mówią, że już raz była za milordem.

Tak mówi Dziennik Narodowy; — przeczę!

Ostrzegam wszystkich was, że jest dziewicą![144]

Nawet zaręczam… Lecz oczyma piecze,

A głowę nosi swą pod błyskawicą.

1070

Dlatego chociaż mnie przed ołtarz wlecze,

Wolę w ciemności żyć, niż z taką świécą

Usque ad mortem[145] kirielejson kirie[146]!

Nie żonę mieć przy sobie — lecz Walkirię[147].

Pieśń VIII

Jak zajechali me ambasadory

1075

Do Krymu — nie wiem… ale pan Borejsza

Mówił, że spotkał na stepie upiory,

Dropie[148], limany[149], a rzecz najdziwniejsza,

Z bodiaków[150] wielkich i kolących bory,

Od których puszcza białowiejska mniejsza;

1080

W tej puszczy wielkie skrzydlate połosy[151]

I ludzie, którzy mają płaskie nosy.

KłamstwoPóźniej to… w Litwie… o swojej podróży

Mówiąc, — jak Ariost[152] jaki nie rymowy,

Mówił, jak okręt pośród wielkiej burzy

1085

Płynąc podpierał i dopłynął zdrowy…

Jak spotkał rybę, co łeb miała kurzy,

A zresztą była kobietą prócz głowy,

A ogon wielki gdyby u Sylena —

Uczta, SarmataSzlachta krzyknęła wnet, że to Syrena!

1090

Na co Borejsza zgodził się, u stołu

To było — wtenczas wszystko prawdą zda się;

Mówił, jak chciano go chmarą popiołu

Zdusić na wieży, a on się na pasie

Spuszczał, tnąc w górze ten pas, a u dołu

1095

Sztukując; potem napomknął w nawiasie

I od niechcenia, że tej sztuki sztucznej

Przyczyną — był mąż jeden trzy-buńczuczny[153]

I rogal[154]; bowiem o jedną godzinę

Spóźnił się ze swą popiołową wieżą…

1100

Tak mówiąc, wino połykał i ślinę,

Mrugał oczyma: „Niechaj mię uderzą

Pioruny, jeśli kłamię! — niechaj zginę!…”

Zaklęcia, którym dziś nie wszyscy wierzą…

Lecz w owym czasie dobre i bezpieczne

1105

Śród ludzi, którym już dziś światło wieczne

Przyświeca. — Mówi wszakże pan Trentowski[155],

Że nie należy kłamać… ja tak sądzę;

I ten poemat drukuję bez troski

O duszę moją, nigdy w nim nie błądzę…

1110

Wszystko jest albo prawda — lub sen Boski,

Przez odemknięte słoniowe wrzeciądze,

Jak mara z tęczy, z niebios wychodząca

O cichej porze, przy blasku miesiąca.

Zamykam oczy… i widzę… i piszę,

1115

Co widzę… W jednym zrujnowanym chanie[156],

Przy którym smutna palma się kołysze,

I źródło szmerem swym radzi na spanie…

Wszystko na Wschodzie ma ogromną ciszę…

Wszystko ze światła złotego ubranie,

1120

Mury ze złota zdają się, choć gliną

Są oblepione — i grożą ruiną…

Na murach dziwne desenie lekkości

Przydają wieżom i ruinom wdzięku;

Wszystkie się zdają ze słoniowej kości,

1125

Że od nimf były niesione na ręku

I postawione śród palm zieloności

Cudownie, śród harf aniołowych dźwięku,

Jak ta w Lorecie Matki Boskiej skała,

Która na skrzydłach złotych przyleciała.

1130

W chanie więc, który dawniej był moskitą[157],

Dziś chanem (tak się zwie karczma na Wschodzie)

Pod jedną wielką framugą rozbitą,

Gdzie wierzchem niebo w słonecznej pogodzie,

Jak turkusowy szlak, albo koryto

1135

Szklanne, zrobione wodociągów wodzie,

Spokojnie płynie nad głową podróżnych,

Ambasadory… w kształtach bardzo różnych

Ci leżą, inni siedzą — trzech ich było,

I czas spędzali swój nie najzabawniej,

1140

Serce w nich troską, utrapieniem biło,

I chleb swój własny jedli najniestrawniej;

Ptak, PatriotaPolskę czuć było już wtenczas mogiłą,

Nie przyjmowano już posłów jak dawniej,

Lecz jak żebraka albo jak natręta,

1145

Witały małe w ruinach ptaszęta…

Wróbel wesołym witał świergotaniem,

Może dlatego, że jadł kiedyś zboże

Polskie; jaskółka, że pod stalowaniem

Polskim rodziła się przy jakim dworze;

1150

Jeżeli żuraw — to z powinszowaniem

Przyleciał, spytać na cudzym ugorze

Posłów w podartym chodaku i szacie,

I smutnym śpiewem wrzasnął: — jak się macie?

O! miecze w ręce… jeszcze raz! i na te

1155

Krainy dajcie runąć z krzykiem Huna[158]!

Wróćcie nam, groby, husarze skrzydlate[159],

Niech nam Czarnieckich całych odda truna[160]!

Godzinę tylko, Boże! niech brodate

Z mogił powstaną dzieciny Peruna

1160

I hej! przez dawne Attyli[161] bezdroże, —

ŚmierćGodzinę tylko życia, wielki Boże!

Za tę godzinę, ja oddam ci… Nie wiem,

Co mógłbym oddać Bogu?… DuszaAnioł zgonu

Przyjdzie po wszystko i pod różokrzewiem

1165

Albo pod liściem drżącego jesionu

Położy żądzy spalone zarzewiem

Ciało, bez żadnej myśli — i bez tonu…

Serce bez bicia, oczy bez światłości,

I zostawi tu nad nim… duszę kości.

1170

Dwie są albowiem podług Niemców; jedna

Duchowa, leci od ciała daleko;

Druga się błąka tu nad ciałem, biedna…

Płacze, Styksową przedzielona rzeką

Od siostry… aż kto pacierzem wyjedna

1175

Lub ją anieli od ciała odwleką

Za włosy z cichej, różanej mogiły,

Tak kocha ten dom młodości i siły…

Ten wiersz z Homera kradnę, ten ostatni;

Niegdyś płakałem nad nim… Zdaje mi się

1180

O Sarpedonie[162] mówi… śpiewak bratni

Mickiewiczowi — ale miał w kirysie[163]

Rycerzy, którzy byli bardzo stratni

I szafowali siłą, życiem; gdy się

Zmienili trochę Litwini dzisiejsi,

1185

Będąc troszeczkę lepsi — ale mniejsi!

Jednak w tej cudnej epopei żyją;

W ich lasach trąba gada… Boskie trąby

Odzywają się wnet w sosnach i wyją,

Patrzcie, jak ten żubr od pękniętej bomby

1190

Cofa się; patrzcie, jakie wianki wiją

Z wiejskiego kwiatu wiejskie dziewosłęby;

Słuchaj i patrzaj, bo jako zjawienie

Litwa ubrana w tęczowe promienie

Wychodzi z lasu. — Z taką chwałą

1195

Potrącał lutnią ten śpiewak Litwinów,

Że myślisz dotąd, że to echo grało,

A to anielskich był głos serafinów.

Grzmotowi jego niebo odegrzmiało!

Chociaż Gofredów nie miał i Baldwinów[164],

1200

Ani mógł morza wiosłami zamącić,

Ani księżyca z wież krzyżowych strącić;

Jednak się przed tym poematem wali

Jakaś ogromna ciemności stolica;

CzasCoś pada… Myśmy słyszeli — słuchali:

1205

To czas się cofnął i odwrócił lica,

By spojrzeć jeszcze raz na piękność w dali,

Która takiemi tęczami zachwyca,

Takim różanym zachodzi obłokiem…

Idźmy — znów czasu Bóg postąpił krokiem.

1210

Ale ten napis łatwo startej krédy

Niechaj zostanie! a ten co przeczyta,

Niech sobie wspomni, żem na piramidy

Wchodził i deptał to, na czym czas zgrzyta;

Że nieraz końcem Pelidowej[165] dzidy

1215

Zrobiona trumna jest — albo rozbita.

Wąż Laokoński[166], który gryzł bez przerwy,

Syty — wlazł znowu pod tarczę Minerwy.

Nie budźcie, niech śpi! — Mówiłem więc w rymie,

Jak moje posły w starym siedzą chanie;

1220

Borejsza w upał południowy drzymie,

Hamet się w ptaszków zasłuchał śpiewanie;

Beniowski wielkie zamiary, olbrzymie

Buduje w myśli: — dziś ma posłuchanie

U Chana Krymu, u Kierim Giraja[167];

1225

Gotuje się więc z mową — i zaczaja.

Przypomniał wszystkie sobie z retoryki

Figury; Chana chce podejść wymową —

Przypominając, wyszedł na brzeg dziki,

Gdzie słońce było mu nad samą głową.

1230

Z dala szum morza i żurawiów[168] krzyki

Pustynia, WygnanieI Bakczysaraj[169] z koroną palmową,

Z minaretowym lasem, stał pod górą,

Lekko gołębi migocących chmurą

Owiany. — Smutno! o, smutno samemu

1235

Na morskim brzegu, gdzie się fale kładą,

Śpiewając ciągły hymn Nieśmiertelnemu,

Który pustynię roześwieca bladą

Gorącym słońcem! smutno tam jednemu

Z europejskich pamiątek gromadą

1240

Śród gorącego pustyni kobierca

Błądzić z strzaskanem sercem — lub bez serca…

Jednak jest jakaś duma, co podnosi

Czoło północnych ludzi, gdy po świecie

Wicher nieszczęścia ich jak liście nosi —

1245

Zniszczyć nie może, Pan Zbigniew był przecie

Kochany; wiedział, że ktoś Boga prosi

Za nim, że go wiatr pustyni nie zmiecie

Bez śladu, wziąwszy pod swych skrzydeł loty,

Jak zwiewa błędne w pustyni namioty.

1250

Wiedział, że w Polszcze[170] ktoś pamiętać będzie,

Błądząc nad stawem, gdzie srebrna topola

Osłania groblę; że zawsze i wszędzie

Dusze kochanków, jak harfy Eola[171]

Albo pod niebem gdzieś, jak dwa łabędzie,

1255

Latają razem, choć je smutna dola

Rozłącza tu na ziemi i rozgania;

Wiedział to i te wszystkie porównania…

Pełny więc melancholii szedł po brzegu;

Wtem ujrzał dziwną rzecz i zbladł na twarzy

1260

Patrząc… I mój rym także stanął w biegu,

A nim opiszę tę rzecz, słowa waży.

Niech mi żurawie zabrzmią hymn noclegu,

Czarownica, CzaryNiech pełny księżyc krwawo się rozżarzy

I stanie jedną czerwoną pochodnią

1265

Nad wiedźmy[172] temi z piekła i tą zbrodnią!

Arabki dwie, w koszulach czarnych, spod zasłony

Patrzące na świat dziko i jaszczurczo,

Siedzą na ziemi, jak dwie czarne wrony

Albo jak żaby w ogniu, gdy się skurczą,

1270

Śpiewają dziwnie i dziwnemi tony

Albo zaklęcia jakieś ciemne burczą,

I palą dzikie bladym ogniem zielska.

Pomiędzy niemi główeczka anielska,

Główeczka tylko leży, ale żywa;

1275

Oczki błękitne w niej ciągle latają,

Czasem się z ziemi jak gołąbek zrywa,

Złote jej włoski już powietrze krają

Jak dwa skrzydełka; ale rzecz straszliwa,

Zlęknione złote piórka opadają,

1280

Nie mogły podnieść z ziemi białej róży,

Która zasypia — i znów oczki mruży.

Anioł lub jakaś nieszczęsna istota

Leżała w mocy czarownic zaklęta;

Rzucały ciągle na nią garście błota,

1285

Mogiła z piasku, jako bąbel wzdęta,

Wstawała… z ogni piramida złota

Lub jak kręcony miecz, z płomieni kręta

Stała z ogromną powagą ogniową

Nad Arabkami dwiema i tą głową.

1290

Pan Zbigniew dobył szabli — brzęk żelaza

Spłoszył dwa widma czarne, i z wybrzeża

Odlatywały żółte jak zaraza,

Jakby na skrzydłach czarnych nietoperza;

Na piasku żadna nie została zmaza,

1295

Tylko ten ogień, jak piekielna wieża,

Tylko ta główka leżąca na ziemi

Z oczkiem niebieskim i z koralowemi

Ustami… Oczka otworzyła, żywa,

Na Beniowskiego głos; ten leciał z krzykiem,

1300

Jak rycerz, który strasznych wież dobywa,

Wołając… polskim wołając językiem:

„Stójcie! to zemsta jest jakaś straszliwa!

To pewnie jaki Basza z sercem dzikiem,

Syryjczyk, lub Cylijczyk, lub Natolak[173]!…”

1305

Na to krzyknęła główka: „Ach! Pan Polak?”

Beniowski stanął i otworzył usta.

Gdyby weń piorun uderzył, nie więcej

Zląkłby się; ale trwoga była pusta,

Poznał to zaraz rycerz najgoręcej

1310

Zagrzany; wnet mu stanęła Prokusta

W myśli — Medea[174] — Cyrce[175], jeszcze więcej

Kobiet z historii dawnej, starożytnej,

I na szabli się oparłszy błękitnej,

Rzekł: „Polak jestem… tak, i Podolanin,

1315

A ty kto, biedna?” — „Ja także z Podola,

Rzekła, targuje mnie teraz poganin,

W haremie ciężka czeka mnie niewola!

Obaczył mnie już także Moskal, Panin[176],

U tutejszego na poselstwie króla.

1320

I ten mnie także kupić chce, targuje;

Ale ja skonam albo się otruję.

„Jestem szlachecką córką, dom nasz cały —

Może słyszałeś o Gruszczyńskich dworze?

Choroba, Okrucieństwo, NiewolaHajdamaki[177] nas w dzień napadli biały,

1325

Ojca nie było, my same w komorze

Kobiety, kiedy rznęli, my krzyczały,

Matkę i babkę i maleńkich — Boże!

Nie mogę o tem ja oświecić Pana,

Ja patrząc, byłam sparaliżowana.

1330

„Kozak mnie jeden, jak kawałek drzewa

Wyprostowaną wziął, i dał popowi[178];

Pop kupił, teraz przedać się spodziewa,

Jeśli mnie piasek ten wrący uzdrowi.

Co dzień mnie błotem, jak widzisz, odziewa;

1335

Co dzień mnie straszny dreszcz przechodzi mrowi

I we łzach oczy się nieszczęsne topią,

Gdy mię w ten piasek włożą i zakopią.

„A jednak biedna lękam się ozdrowieć,

Udaję zawsze martwą i kamienną.

1340

Oto jest cała moja, Panie, spowiedź.

W tym błocie skwarnym leżąc, jestem senną;

Od słońca tego lękam się osowieć,

Taką ma dla mnie straszną twarz płomienną,

A jeszcze gorzej… gdy noc… chociaż zdrowa,

1345

Nie śpię — w mogile mnie pop na noc chowa.

„Stary turecki jakiś domek trupa

Na górach stoi z okrągłą kopułką,

Tam jest nade mną nietoperzów[179] kupa

I gniazda z ciągle piszczącą jaskółką;

1350

Na drzewie także coś ciągle kołupa[180],

A okno jedno nad glinianą półką,

Gdzie mię położą, a drzwi zawsze strzegą,

Świeci księżycem, jak twarz umarłego.

„O Panie, ratuj mnie! choćby potrzeba

1355

Samej się bronić, w noc uciekać ciemną…”

Beniowski przerwał: „Niech ogniste nieba!

Wstawaj Acanna[181] z ziemi i chodź ze mną,

Znajdziesz schronienie i kawałek chleba,

A ja przybyłem tutaj nie daremno,

1360

Jeśli Bóg przez mię sierotę wspomaga…

Wstawaj!” A ona rzekła: „Jestem naga” —

To rzekła cicho i głoskiem dzieciny;

A rzekłszy, cała się ogniem zażegła,

I krew, jak jeden za drugim rubiny,

1365

Po uszkach wstydem rozpalonych biegła;

Szyja się także stała u dziewczyny

Różaną — ale ziemia reszty strzegła,

Ziemia ognista, a nie pokazała,

Czy była cała różana, czy biała.

1370

Beniowski także spłonął, potem zbielał —

Widać, że szukał w głowie prędkiej rady;

Oczyma smętny w różne strony strzelał,

Czuł, że rycerzem był dziwnej ballady.

Czy grób rozkopać?… Jakby się ośmielał,

1375

Postąpił naprzód… wdaje się w układy

Z młodzieńczym wstydem, z rozwagą człowieka;

Wtem główka wrzasła: „Aj! niech Pan ucieka!”

Na ten wrzask rycerz obrócił się, patrzy —

Z pospólstwa chmurą leci pop na czele;

1380

Rycerz za pasem miał naboi na trzy

Głowy, pomyślał sobie, że niewiele.

Obejrzał szablę, jak człowiek, co patrzy

Pierwej na siebie, niż nieprzyjaciele;

I stanął, patrząc srogo na pohańce —

1385

Była to chmura kobiet i rzezańce[182].

Turecki jeden święty, cały nagi

I krzywy, oczów[183] pokazywał białka,

A w ręku jego była wielkiej wagi

Sękata z drzewa darfurskiego pałka;

1390

Tłum cały sobie dodawał odwagi

Wrzaskiem; lecz w tłumie tym nie było śmiałka:

Beniowski więc stał z rycerskim wyrazem

Na twarzy, gotów siec po grzbietach płazem.

Wtem niespodziana rzecz! Gdzie indziej błoto

1395

Rzucają, albo kamień lub kartofel;

Chmury — w krainie, gdzie między hołotą

Zjawi się jaki szary Mefistofel[184];

Na Wschodzie biała płeć, która jest złotą,

Babusz (tak się zwie czerwony pantofel)

1400

Zdejmuje z pięknej nóżki i zwycięża

Pantoflem… gacha, lub wroga, lub męża.

Co by powiedział pan Trentowski, który

W swych Aforyzmach ostrzega małżonka,

Że każda piękność nowa tej struktury,

1405

Jakiej Klorynda[185] była Amazonka,

Chociażby piękną była jak Ahury,

A miała tyle cnot, co Jagiellonka,

Dlatego właśnie, że jest taka chrobra,

Nie jest na żonę zdatna ani dobra.

1410

Co by powiedział — widząc tę gromadę

Z bocianią czarną na nosie kitajką[186],

Którą by każdą wziąć mógł za Palladę[187],

Zwłaszcza że dzida jest u Niemców fajką!

Niech mówi, co chce — a ja dalej jadę

1415

Z tym poematem, powieścią lub bajką

I w miniaturze ten bój, jak Izabej[188],

Dam — lecz z szacunkiem zawsze dla płci słabej.

Więc, jak mówiłem, już chmura babuszów

Czerwonych nagle zaćmiła powietrze;

1420

Świstać zaczęły smutnie koło uszów[189]

Jak afrykański tuman, gdy się zetrze

Z tumanem. Na kształt pierwszych karteluszów[190]

Pantofle naprzód przyleciały leksze[191],

Potem ze starych nóg, ciężkie, schodzone,

1425

Podbite ćwiekiem czarnym… i czerwone.

Jak bomby w ogniu rozgrzane, lub w burzy

Z wulkanów głazy, lub aerolity[192]

Gdyby z kochanek nóg — listkami róży

Takiemi chciałbym być nawet zabity,

1430

Jeden mi taki trzewik teraz służy

Za lampę; płomień wspomnień w nim ukryty

Gore… w różanym ukryty atłasie,

A tak maleńki jest, jako oko w asie.

O! gdyby takie, z listków róż robione

1435

Sylfów trzewiczki padały mu w oczy…

Pewnie by krzyknął: niech w różach utonę,

Niech mię zakryją, niech mnie blask zamroczy!

Ale ogromne babusze, czerwone,

Jak ogień albo grad, co żyto tłoczy,

1440

Albo pioruny z alpejskich obłoków,

Albo też chmura latających smoków,

Z dołu i z góry krzyżują się, lecą —

Świata nie widać, słońce nawet ćmi się.

Próżno w nim gniewy się gorące niecą,

1445

I zęby o ząb zgrzytają tygrysie;

Zamyka oczy — one ciągle miecą

Ten grad, za którym wszystko w oczach mgli się;

Walka, Kobieta, KsiądzZrazu się wahał — potem się ośmielił

I z pistoletu na wiatr w górę strzelił.

1450

Wrzasnęło wojsko wiedźm, turecki święty

Upadł i zaczął wić się… paralityk;

Lecz pop prowadzi znów na bój zaczęty

Baby — szanowny pop — jakiś polityk,

Który chciał, aby pan poseł był wzięty,

1455

A stąd przed Chanem by uniknął krytyk

I kar na popy we wschodnim kościele,

Których oskarżą de raptu puellae[193].

„Jaki wstyd będzie, krzyczy, gdy Giaurowi[194],

Co widział Chana małżonkę w kąpieli,

1460

Zostaną oczy we łbie! Co Chan powie?

Jak się z was będą małżonkowie śmieli!

Ranioną babę święty wnet uzdrowi;

Ja dam na tytuń.” — Tu blask karabeli

Mignął mu w oczach; uderzony płazem

1465

Padł okręcony, jak wężem, — żelazem.

Taka w niej była giętość, w owej szabli,

Którą Beniowski przypasał do boku

Mścić się ojczyzny… więc na kształt korabli[195],

Łamał się rycerz śród szarego tłoku;

1470

Aż uczuł coś we włosach na kształt grabli

I coś kociego razem uczuł w oku,

I coś ciężkiego obciążyło łokcie —

Były to ręce kobiet i paznokcie…

Reszta tej walki i rycerza wzięcie

1475

Nie opisane jest w mojej kronice;

Sądzę, że gdyby nie miał był na wstręcie

Rąbać pałaszem takie czarownice,

Byłby zwyciężył. Więc na dyjamencie

Ryć tę szlachetność lwią! Jeśli krytyce

1480

Jaki bok słaby tu w tych rymach podam,

To odwołuję się wnet zaraz — do dam…

Niech sądzą, niech się litują, niech płaczą,

Niech utyskują na los, piszą treny;

Niech ten kawałek paznokciem naznaczą

1485

I odczytują w dzień słoty, migreny.

A pewnie same sobie wytłumaczą,

Dlaczego dał się wziąć przez te Syreny;

I rzekną: „Ach nieszczęsny — to go broni,

Że na tę biedną płeć nie podniósł dłoni!…”

1490

Tak, to go broni — bo ja mam ważniejsze

Rzeczy i muszę rzucić bez obrony;

A sam do Chana prowadzę Borejszę,

Lutnię na wyższe nastroiwszy tony.

Gdzie o ojczyznę chodzi, rzeczy mniejsze

1495

Muszą ustąpić — więc choć zasmucony

Rycerza mego wzięciem… kropki kładę…

A sam Borejszy śpiewam ambasadę[196].

Chan krymski Kirym Giraj, jak cytryna

Żółty… wąsy miał długie, jak sum, kare[197],

1500

Ciało na szyi jak czerwona glina,

A oczu kocich, jasnych, takich parę,

Jak u tygrysa — dobry starowina,

Ale o buńczuk[198] bardzo dbał i wiarę;

Narkotyki, ObyczajeMinistra także miał przy swoim boku,

1505

Oba siedzieli jak duchy — w obłoku.

Rzekłbyś, że Pluton[199] z brodatym Charonem[200]

Siedzą i palą tytuń — w środku sali

Rozkwitła fajka wywróconym dzwonem,

Jak kocioł, gdzie się dusz tysiące pali.

1510

Dwa węże w kocioł wetknięte ogonem

Do ust im lazły, a oni je ssali,

Smakując bardzo to, co bursztynową

Szyją wziął z kotła gad i oddał głową.

Oba siedzieli niby na przydworzu,

1515

Choć nad głowami wisiała framuga:

Widać im było i błękit na morzu,

Gdzie lekkie skiby szły od wiatru pługa;

Widać meczety, kędy to dwurożu

Dyjamentowe światło wiecznie mruga,

1520

Jak wiersz Bohdana[201], gdzie w ciągłym przymusie

Pała różowy brylant — na turkusie.

Jak turkus bowiem było niebo wschodnie,

A turkus nawet taki bardzo rzadki.

Tatary moje więc siedzą wygodnie,

1525

Nie ściany mając wkoło, ale kratki

Z drzewa, przez które czasem jak pochodnie

Łysnęły… oczy panny lub mężatki,

Oczy gruzyjskie, pełne, skrzące, duże —

I usta, czasem nie usta, lecz róże.

1530

Ciekawość taka żonom pozwolona

Na Wschodzie, byle twarz zakryły samę,

Pokazać czasem wolno trochę łona

Przez rozciętego wskroś gorsetu bramę —

Ale twarz zawsze ściśle zasłoniona,

1535

Jak miesiąc[202], gdy nań ziemia rzuci plamę.

SztukaSzczęściem, że nawet teraz już na Wschodzie

Ten obskurantyzm[203] twarzy nie jest w modzie.

U nas trwa jeszcze… nie w kobiecym stroju,

Lecz w poetycznych szkołach, ale szkoda

1540

Na świegocące te wróble naboju.

Niech katolicka sobie płynie woda!

Niechaj używa wiersz dawnego kroju!

Niech epopeją[204] nam piszą z Heroda,

Z biblii całej porobią obrazki

1545

I o potopie też napiszą… kazki[205]!

BógCo do mnie — wolę Rafaela loże[206]

I te sufity, gdzie nad ludzką głową

Wisi w tęczowych blaskach dzieło Boże,

A taką sztuką odświeżone nową,

1550

Tak nieśmiertelną, że umrzeć nie może,

Lecz o Jehowie będąc — jest Jehową,

Iskierką Jego treści dotykalną,

Ludzkim filarem wspartą — i widzialną.

Ja kiedym w górę spojrzał, to przestrachem

1555

Zdjęty myślałem, że w braku sufitów

Niebiosa wiszą otwarte nad gmachem

I te kolumny są bez żadnych szczytów.

I chciałem myśli tytańskiej zamachem

Zbić to zwierciadło czynów i błękitów,

1560

Gdzie powtórzone wisi Boskie dzieło

I trwa… a nasze co chwila — zginęło.

O tym to cudnie malowanym gipsie

Mówił Jan święty, że będzie zwinięte —

Mówiąc o kartach ksiąg w Apokalipsie,

1565

Gdy trąby zagrzmią, fale staną wzdęte,

A Bóg światowi powie: w gruzy syp się!

A grobom powie: stójcie odemknięte!

A tym sufitom: skrzydłami się nieście

W niebo, bo z myśli i z nieba jesteście!

1570

O biedny Rzymie, jak ty w Słowianina

Pieśni wyglądasz niemyślący, karny!

Na toż to przysłał Bóg Attyli syna,

Aby gitary tam dźwięk taki marny

Rzucił na wiatry?… a tam jednak glina

1575

Z Grachów[207]… i z duchów stoi obłok czarny

Na Koloseum; księżyc je upiększa,

Lecz jest jak tylko jedna z tarcz, nie większa

Od Brutusowej. Z taką to koroną

Stoją ruiny, czarne i zębate.

1580

O! prawda, że tam ptaszków pełne łono,

Że im powoje stanęły za szatę;

Że tam krzyż duma — i gromnice płoną;

Ksiądz, ŚwiętoszekŻe tam, kędy lwom odmykano kratę,

Dzisiaj (widziałem sam biedny wygnaniec)

1585

Wypada jakiś ksiądz, mnich, obłąkaniec —

Rzuca się, pieni, klnie i Carbonari[208]

Krzyczy… la gente d' inferno[209]! i zgrzyta —

Sam jak hijena jest albo wilk szary,

Na żar położy więźnia i wypyta;

1590

Do domu na kształt dymu albo pary

Wciśnie się, zyzem tygrysim powita,

Pieczenię zawsze nadybie gorącą,

Spowiada panią… uwodzi służącą.

I taki brudny czart czasem się chyli

1595

I z pyłu lice odsłoni pomnika;

Ten pył, co leciał przed wojskiem Attyli,

Przed kopytami Hunów, Alaryka[210]

I nakrył dawne miasto, nim przybyli;

I jako ten grób, co się sam zamyka,

1600

Zniknęło, cudzej uchodzące właści

I utonęło przed mieczem w przepaści.

Dzisiaj dobyta kolumna nie cała

Pyta się biedna cicho: „A co w Rzymie?

Czy mi czas było, abym zmartwychwstała?

1605

Czy macie jakie na grobowcu imię,

Abym go strzegła ja i nad nim stała,

Ja co widziałam mogiły olbrzymie

I wiem, co dola ludzi niepowrótna,

I jeszcze po nich jestem dzisiaj — smutna…”

1610

Tak pyta, gdy ją podnoszą na drągi

I stawią znowu czołem na gwiazd wianek.

O mój Bohdanie — ja ci tam posągi

Pokażę smutne piękniejszych poganek;

Ja ci pokażę dawne wodociągi,

1615

Co idą, jako tłum Samarytanek,

Niosąc na głowie dzbany, korowody

Dzbanów! lecz wszystkie na głowach bez wody…

Choćbyś był jako Chrystus upragniony,

Pić ci nie dadzą, zostawią u studni;

1620

Ja ci pokażę od Tybrowej strony

Rzym, co się myciem swej bielizny trudni,

A nie trudni się obmyciem korony,

A syczy, kiedy się dzień rozpołudni,

I gdy nań blaskiem przeraźliwym pała,

1625

Jak wąż, co głowę ma na kłębku ciała…

O miserere[211]! jam go widział z góry

Et de profundis[212] — wiem, jak widać z grobu!

Zielony on jest, a w płaszczu z purpury,

A w ręku uschły kwiat — z świętego żłobu;

1630

Nad nim z ognistych smoków lecą chmury,

A z Dantejskiego nosi płaszcz wyrobu,

Dominikańskim mieniący się jadem,

A każda w nim nić — czartem albo gadem.

O mój Bohdanie! pod ten, co się skłębia,

1635

Płaszcz, i sam przez się jest wiecznie ruchawy,

Ty lecisz z dziwną prostotą gołębia,

Chciwy napoju — i blasku i strawy…

I myśli się twój koń trwogą nie zdębia!

Żeś jest niewinne dziecko — znać z postawy;

1640

Dlatego piecza[213] i strach mię o ciebie,

Bo ten okropny duch żegnaniem — grzebie…

Ja byłem mędrszy z żurawi łańcucha,

Kiedym się zerwał sam i poszedł przodem;

A byłem, gdzie dwie srebrnych fontann bucha,

1645

Przed gmachem wielkim i kolumn ogrodem;

Ja wtenczas silną różdżką mego ducha,

Co w środku ma kwiat — choć okryta lodem,

Zakląłem źródła, tak że w tej potrzebie

Anioły złote mi dwa dały z siebie…

1650

Z tęczy, co wiecznie swoją wstążką pęta

Skrzydła fontannom i włos im ubielą,

Wyszły anioły przewodne, bliźnięta,

Wyszły i wiodły w kościół Zbawiciela;

I tę kopułę, która już pęknięta

1655

Jak czaszka w grobie ludzka się rozdziela,

Wzięły na skrzydła złote, nad tułaczem,

Abym nie zwalił jej echem i płaczem.

Więc póki stałem pod ogromną banią,

To ją trzymała para jasnolica;

1660

Wysokość — z piekieł równałem otchłanią,

Bo ta kopuła — to Alp rówiennica!

Chmury stukają w okna, idąc na nią,

I do kościoła wchodzi błyskawica,

Pioruny wchodzą jak nawałnic wodze,

1665

Spotkawszy kościół powietrzny — na drodze.

Potem bóg Perun, wróciwszy w Łotysze,

Puszczom i sosnom blady opowiada:

„Na chmurach się tam las krzyżów[214] kołysze,

I kościół w chmurach stoi i nie spada —

1670

Choć ja i wichry, — moi towarzysze,

Ja i me dzieci, piorunów gromada,

Bierzem go w ręce, w skrzydła, z kolumn rwiemy

I tu na puszcze litewskie niesiemy.

Ale zwycięstwo kiedyś przy nas będzie,

1675

Tu na piorunach czerwonych przyleci;

Marzanny w nim się zagnieżdżą łabędzie

I orły będą w czerepie mieć dzieci… ”

— Tak mówi Perun — ja wiem, że zdobędzie

Błyskawicami to, co próchnem świeci;

1680

Dlategom bronił gmach od zaginienia

I aniołami ubrałem sklepienia.

A teraz wybacz, Cezarów mogiło,

I wy, Piotrowych fontann Świtezianki,

I ty, wisząca na powietrzu bryło,

1685

I wy, kolumny, jak Pelejad[215] wianki,

Stojące w chmurach… i ty, świata siło,

Krzyżu pokorny! i wy, dawne szranki,

Gdzie lew z Chrystusa walczył apostołem,

Wybaczcie, żem się na was oparł czołem…

1690

Strudzony byłem i smętny — lecz znowu

Wielkim popiołem posypawszy ciemię,

Znów do mojego powrócę narodu,

Do pieśni, ludzi malować i ziemię;

Znów do krymskiego pójdę półostrowu[216],

1695

Rycerzy moich posadzić na strzemię

I nieść w pożarne Ukrainy łuny

Tych, którzy na mój głos powstali z truny.

Pieśń IX

Więc gdy Borejsza przed czerwonym Chanem

Stanął: przeżegnał się naprzód dwa razy

1700

I stanął prosty jak drąg przed Dywanem[217]

Z tłumaczem, który czekał na rozkazy.

Potem się ze swą godnością i mianem

Zaprodukował i rzekł te wyrazy,

Które w lot muza nieśmiertelna chwyta:

1705

List„Daj temu psu list księcia — niech przeczyta!”

To mówiąc, papier wydobył z cholewy,

I podał ów list dziwny przez tłumacza;

Minister, który stał jak anioł lewy,

Wziął list i wejrzał weń okiem puhacza.

1710

Litery były w nim rajskiemi drzewy;

Pomalowany był, jak pasmo tkacza,

Gdy na czółenka różnych blasków bierze

I nicią złotą przerabia szkaplerze[218].

Diabełki miasto[219] liter, dziwolągi,

1715

Floresy, różnym świecą atramentem;

Z tych arabesków[220] były różne ciągi,

A list fantazji był dziwnym odmętem.

Książę się Karol[221] pisząc klął, że ongi

Sam u Sułtana z młodu był skrybentem[222];

1720

Na słowo szlachta zaręczyła dziarska,

Że po turecku pisze — lecz z tatarska.

Ale minister Chana na kulasy

Spojrzawszy i te dziwne malowidła

Ujęte w różne klucze i nawiasy,

1725

Gdzie A chwytało wielkie B za skrzydła,

Skręcił na palec wąsy dwa jak pasy,

I twarz mu dziwnie pomarszczona zbrzydła,

I ząb mu koci zaczął o ząb zgrzytać;

Na co pan poseł rzekł: — „Nie umie czytać!”

1730

Ani przypuścił, by Pan na Nieświeżu

Nie umiał pisać, czekał więc responsy[223].

Wtem przyniesiono wielki pilaw[224] ryżu;

Minister kręcił papier — a Chan wąsy.

Obyczaje, MądrośćW Krymie nie spieszą się tak, jak w Paryżu;

1735

Gardzą tam słowy[225] prędkiemi i pląsy;

Wypadkom Bożym otworzona brama,

Rzecz każda robi się… aż zrobi sama.

Tymczasem ludzie jedzą ryż, sorbety

Piją i palą czarny tytoń dżebel;

1740

U pasa noszą złote amulety,

Świat uważają ten za smutny szczebel

Do nieba. W myślach nie grzebią jak krety,

Pod katolicki też nie biorą hebel

Mądrości; lubią wiersze pełne słońca

1745

I poematy trwające bez końca.

Wniesiono więc ryż i przyszły śpiewaki;

A pan Borejsza do Abdulewicza:

„To polityki wielkie te sobaki!

Nie chcą od razu nam trzasnąć, jak z bicza;

1750

Co odpowiedzieć myślą na list taki.

Ja zaś z mojego pokażę oblicza,

Że nie dbam o nich; lecz proszę Acana,

Pojedynek, Pijaństwo, ObyczajeWyzwij ode mnie ich na próbę dzbana.

„Jeśli nie szelmy i nie knują zdrady,

1755

Niech w wino zajrzy ta wąsata morda!

Zwyciężonemu ja podam układy,

Do mnie należeć będzie złota Orda;

Ochrzcę psów, będę chrzcił całe gromady,

A potem wprawię do polskiego korda,

1760

Potem i haracz na tych psów nałożę.

Wyzwij — bo gotów jestem wypić morze.

„A że, jak sądzę, ten pies niepozorny

Nie ma u siebie takiego kielicha,

Jakim jest sławny kielich mój klasztorny,

1765

Który raz tylko był przez skórkę mnicha

Wypit aż do dna… łajdak był pokorny,

Ale to była tylko skryta pycha,

Bo zadrwił ze mnie, a z jego obrotów

Widać, że wypić piwnicę był gotów —

1770

„Jeśli więc taki kielich nie istnieje

W państwie, które zjeść można jak piernika,

Niechaj w ten kocioł węgrzyna naleje

(Wskazał na lulkę) — sądzę, że zamyka

Trzy garnce… nie upoi… lecz rozgrzeje…

1775

Cóż Waćpan czekasz? czy mnie masz za ćwika?

Wyzwij! — że niosę mu bój, już zobaczył,

A Waćpan jesteś na to, byś tłumaczył.”

Jak to wyzwanie w tatarskim języku

Brzmiało, ja nie wiem; musiało nieść trwogę.

1780

Chan chwilę siedział jak na wężowniku,

Gryzł wąsy — nogę założył na nogę;

Potem na galiun[226] spojrzał, jak do krzyku

Otworzył usta i rzekł: — „Pić nie mogę.

Samby Saladyn, Omar ni Hilderim

1785

Nie wypił takiej beczki — Ałłah Kerim!

„W Koranie także stoi, że człek spity

Jest jak na ludzi waląca się wieża,

Albo wieprz skórą Adama przykryty,

Lub miecz, co w oczy ojcowskie uderza.

1790

Więc ten pies wartby zostać wnet ubity

Na miazgę w głębi wielkiego moździerza,

Który w Stambule stoi — gdzie Salamon,

Nasz Sułtan, tłucze Muftych[227] jak cynamon.

„Ale ja Giaurów[228], psów min belud, Lachy[229]

1795

Oszczędzam jeszcze z wielkiej wspaniałości,

I wziąłem nawet ich pod moje pachy,

By nie zginęli: — więc nawet z litości

Zagram z tym starym mopsem w święte szachy;

NarkotykiAlbo niechaj się tu jak pies umości

1800

I z jednej lulki[230] piersi poi własne,

A tak się spije, jak pies… nim ja zasnę.” —

Tu klasnął; czarny zaraz wszedł rzezaniec[231]

I galiun szarym nasypał haszyszem.

Litwin wyzwany rzekł: — „Tylko pohaniec[232]

1805

Pies dymem poi — musi być hołyszem[233]!

Niech no przyjedzie do mnie ten za…….

Ja go z ministrem jego towarzyszem

Tak spoję kiedyś, krupników gorących

Dawszy, że nawet tych psów ochrzcę śpiących.

1810

„A teraz będę palić, co on pali.

Choćby piekielny tytuń był, nie spoi.”

To mówiąc, usiadł; cybuch mu podali —

W środku już szysze[234] zapalone stoi.

Tymczasem Hamet wzrok wodzi po sali,

1815

Coś mu się w oczach miga, coś się roi,

Jakieś wspomnienia, których się sam wstydzi:

To, o czem w Litwie roił — teraz widzi.

Przez złote kratki zajrzał do ogrodu,

Stamtąd go miła, cicha woń zawiewa;

1820

Kwietnego na twarz coś zachwycił[235] chłodu,

Usłyszał — coś mu jak w dzieciństwie śpiewa,

Coś szumi, jak pieśń własnego narodu.

Ujrzał fontanny, jak trzy srebrne drzewa

Stojące cicho między zielonemi,

1825

Zda mu się, że on kiedyś spał pod niemi.

Może złudzenie duszy, którą z dala

Piękność ojczyzny czarodziejstwem wabi,

W czar zaprowadzi i wyjść nie pozwala,

Jak gąsienicę całą ojedwabi

1830

Tęczami. — KsiężycSpojrzał: księżyc się zapala

Na Czatyrdachu[236], i zrennicę[237] słabi

Ogromnym kręgiem, w których nieco róży…

Jakby zjawisko nowe, taki duży.

Witaj mi, gwiazdo! właśnie w tej altanie,

1835

Którą buduję z duchów i rycerzy,

Twoje mi srebrne potrzebne błyskanie;

Czasem twój promień jako miecz uderzy

I przez zieloność do nimf się dostanie

Alabastrowych; nawet do tej wieży,

1840

Gdzie śpi Danae[238], oczki mrużąc ładne,

Nawet tam deszczem strof lunę i wpadnę.

O! świeć, księżycu! bo mi czas z rycerzem

Do Polski wrócić, do rycerskich szyków,

I moje orle pisklę odziać pierzem.

1845

Więc wam opowiem z dawnych pamiętników,

Jak mu cud przyszedł w pomoc nad wybrzeżem

Euksynu[239], i z rąk wydobył Krymczyków.

O uwolnieniu jego z rąk Tatarek

Z ambony ludziom powiadał ksiądz Marek.

1850

Tej samej nocy, gdy w Borejszy głowie

Kręcił diabelski haszysz bardzo mocno,

Tej samej nocy jedni pastuszkowie

W poleskiej puszczy swą wigilię[240] nocną

Odprawowali[241]; — noc była w połowie,

1855

Godzina, w której bardzo jest pomocną

Zdrowaś Maryja śpiewana żałośnie

Za duszę w czyścu — i ogień przy sośnie.

Mieli więc ogień i głośno śpiewali

Pacierz — a blisko strumień mruczał srebrny,

1860

Właśnie jak dusza, co się w czyścu żali,

Że tych pastuszków pacierz jest potrzebny,

I wierzba srebrna kąpała na fali

Złote listeczki. — O tem ksiądz wielebny

Mówiąc z ambony, płakał; wierzba biała

1865

Także, choć mówić nie mogła — płakała.

Konwalie białe, cicha mgła i rosa,

Trawy zapachem dyszały od kwiecia,

Gdy oto z wierzby trefionego włosa

Wybiegły jedna, potem druga, trzecia

1870

Gwiazdy błękitne, i nie szły w niebiosa

Po niebie latać i trwać przez stulecia,

Ale nad wierzbą stanęły w lazurze,

Dwie obok siebie stojąc — trzecia w górze.

I tak w żurawi klucz uszykowane

1875

Jaśniały, aż las zajaśniał w promyki.

Matka BoskaI przyszły panie dwie w błękit ubrane,

I pod wierzbami ucichły strumyki,

Jak ja — gdy nagle brzmiąc na lutni stanę

Słuchać, czy oklask przyjdzie albo krzyki,

1880

A potem znowu zaczynam nierychły:

Tak właśnie owe strumienie ucichły.

A one smutne przez ów strumień złoty

Podały sobie ręce, mówiąc: Ave!

A obie były tak pełne tęsknoty,

1885

Jak strumień i las; a miały postawę

Lekką, jak gdyby mogły iść w poloty,

Lecz oswojone były i łaskawe;

Jedna twarz miała czarną, druga bladszą,

Pastuszkom zdało się, że we śnie patrzą.

1890

I wszystko zdało się snem w cichym lesie

Na mchach i białej konwalii, pod drzewem

Płonącem w światła cudownym okresie,

Gdy się witały ze łzami i śpiewem.

Jedna pytała drugiej — co ją niesie?

1895

A każda rzekła: „Jestem krwi wylewem

I ogniem grodów owiana gorących

I drżę, królową będąc konających.” —

„Królestwo moje, rzekła matka czarna,

Wyniszczone jest mieczem i płomieniem;

1900

Ptaszęta małe, gdy lecą po ziarna,

Znajdują pola siane kul nasieniem.

Ja jestem matka ludzi gospodarna,

Zbieram, co sieję, i nad pokoleniem

Umarłych — moje wysłałam anioły,

1905

Męczennikami napełniać stodoły.

Wojna„Przyjdzie godzina, że ich dzieci dzieci

Nad plonem tego czasu wzniosą lament;

Lecz teraz wszystko jak liść z drzewa leci,

Kościołów krew nie broni i sakrament;

1910

Kagańcem[242] swoim śmierć kościana świeci,

A przed nią czarne dusze lecą w zamęt;

I nad tem wszystkiem stoję — ja królowa,

I patrzę ze skał moich z Poczajowa[243].

OkrucieństwoMatka„Przychodzą matki w śmiertelnej koszuli

1915

I przed ołtarzem moim klęczą krwawe;

Ta krzyczy: wczoraj syn mój legł od kuli,

O! wskrześ go, wskrześ go! — druga woła: ave!

Płód mój nożami z żywota wypruli,

Poskarż się za mnie! — trzecia mi na ławę

1920

Rzuciła parę niedoszłego płodu[244]

Prosząc: nakarm je, bo umarły z głodu…

„We mgłach srebrzystych, gdy stepem przechodzę,

Spotykam jakieś jęczące gromady;

Ludzie okropni bez rąk są, jak wodze

1925

Tym, co na rękach pełzają jak gady;

Inni umarli zostają na drodze

I są zabójcom strasznym jako ślady;

Inni bez twarzy wzdychają z rozpaczą,

Bez ust się modlą i bez oczu płaczą.

1930

„O siostro moja! morem ja owiana

I czarna dymem smętnego jałowcu,

Do mego Dziecka krwawego i Pana

Każę się często nieść, i na grobowcu

Siedząc, mam dziatek umarłych kolana

1935

Pełne — nie mówię, na jakim manowcu

Zbierałam kwiaty ludzkie nieszczęśliwe,

Lecz On je widzi u nóg — te nieżywe.

„I taką ma twarz, jaką w Nazarecie,

Kiedy się żegnał ze mną mówiąc: Matko,

1940

Idę już umrzeć!… a mnie zorze trzecie

Pod oliwami zastały i chatką,

A jego już nie było… i na świecie

Stał krzyż, nad uczniów płaczących gromadką,

I słońca ani księżyca nie było

1945

I grób był krwawą, lecz pustą mogiłą…”

Tak się skarżyła siostrze, a zadana

Turecką szablą na twarzy obraza[245],

Po której uśmiech pozostał i rana,

Stała się teraz widną, jako skaza

1950

Nowo boląca. Druga zadumana

I w sercu niosąc mieczów trzy żelaza,

Oczu z mlecznego nie spuszczała pasa.

Wtem ciche, krągłe światło wyszło z lasa.

Pastuszki, patrząc niby w jasnowidzie,

1955

Rzekli do siebie, tuląc swe kożuchy:

„Czy widzisz? do nich z lasu słońce idzie…”

Potem zamilkli — bo przytomne duchy

Głos odebrały. Więc jak na Egidzie[246]

Minerwy[247] widać jakąś twarz i ruchy

1960

Oczu i włosa, co w stalnym błękicie

Świadczą, że środek tej tarczy ma życie;

Tak w słońcu owem był środek i plama

Światłu owemu czyniona z człowieka.

Był to ksiądz Marek — twarz jego ta sama,

1965

Jak zawsze, wielka otwarta powieka;

Ale szedł we śnie — i straszliwa szrama

Od dyscypliny[248] krwią gorącą ścieka,

Otwartej piersi tworząc straszny przerys

W krople pół zaschłe… długie, jak berberys[249].

1970

Widać, że będąc na nocnej modlitwie

Wpół obnażony, może na pół senny,

Po jakiej rzezi widzianej lub bitwie

Zasnął — a jego duch tylko promienny

Wyszedł i w słońcu złotem szedł po Litwie

1975

Przez czarne, smutne lasy, do Gehenny[250]

Wędrując może — lecz to, co go niosło,

Słońce, stanęło przy wierzbie i rosło.

A ksiądz znalazłszy pod nogami ziemię,

Na kolana się rzucił na konwalii,

1980

Tak, że pokazał już nie twarz, lecz ciemię,

I krzyknął: — „Idę z rzezi i z batalii.

Zwątpiłem, pierwszy raz poczuwszy brzemię

Mogił na sobie — O! wołajcie z Galii,

Z Rzymu i z Azji… i tych, co za morzem,

1985

Bo nas mordują, rzną mieczem i nożem!

„Królowy niebios! wy nad strumieniami

Cicho w lilije białe rozkwitnięte;

A miecz nad nami i pożar nad nami!

Dzieło upada, choć mądrze poczęte.

1990

Duma rozerwie wszystko, wszystko splami!

Panięta nasze, jak pawie nadęte!

Ja do pacierzy nastroiłem wargę,

Lecz będąc u stóp waszych, niosę skargę.

„Potocki bruździ — nic więcej nie powiem;

1995

Ale Potocki bruździ, w czarty wierzy,

Regimentarzem chce być — nad pustkowiem!

Będzie! bo pustka się na wszędy szerzy.

Niechże upadnie przed księżyca nowiem,

Na którym wasza srebrna stopa leży!

2000

Niechże się schyli duszą cichą, szczérą,

Przed Bogiem — nie przed szatanem i lirą!

„Ta lira… w trumien znaleziona rdzeniach!

Już jej głos serce narodu osłabił,

A na niej szatan czarny gra w płomieniach

2005

I luda już pół z Baru[251] mi wywabił!

Jak wąż, co błyszczy swą koroną w cieniach

I blaskiem ściąga słowika, by zabił,

Tak ów kozacki pół-duch na złe radzi

I swoją smętną pieśnią gdzieś prowadzi

2010

„Na zaginienie! Brońcie od pożarów

I od powietrza nas, ach! i od głodu!

Pycha, BógI brońcie jeszcze nas, Panny, od czarów

I od tej dumy, co z Barskiego grodu

Już oberwała wichrem las sztandarów,

2015

A sama chce być zbawczynią narodu.

Nadłamcie dumie miecza, skruszcie rogów,

Zostawcie Boga nad nami — nie bogów!

„Dajcie mi jedną przynajmniej szablicę

Świętą, a ja z niej wielką tęczę zrobię.

2020

Tęczę i wiecznie trwałą błyskawicę,

Świecącą teraz i później na grobie,

Gdy położymy w proch zmęczone lice,

Nie zostawiwszy nic jak proch po sobie,

I duszę w Boże oddawszy ramiona,

2025

A nasze długo słyszane imiona

„Oddawszy dzieciom. — Poseł mój szwankował

W Krymie, i musi… ciężkie więzy dźwiga;

I tego brońcie, bom go umiłował !…”

Na tym zakończył mój ksiądz pacierz wiga

2030

Papisty; potem w księżyc pocałował,

Co pod nogami Matek Boskich miga,

I był od swojej złoto-jasnej ściany

Wzięty, weselszy już, bo wysłuchany.

Nazajutrz słońce, strzałą brylantową

2035

Zajrzawszy w celę cichą Karmelity,

Obudziło go z bardzo ciężką głową,

A był na kwaśne jabłko cały zbity

I pokapany nie berberysową

Jagodą, ale własną krwią okryty,

2040

I dyscypliny także znalezione

Przy nim — leżały mokre i czerwone.

I zdało mu się, że śpiąc chodził lasem,

A nic nie wiedział, że chodził istotnie

W koronie złotej, z wielkim tęczy pasem.

2045

Wreszcie zapomniał. — Jakiś pan tnie-po-tnie

Do jego celi cichej wszedł z hałasem

I z wódką — było na dworze wilgotnie;

Ksiądz się nie bronił, łyknął gorzałczyny

I ten sen w duchów uleciał krainy.

2050

Lecz skutek? — skutek, jak się to pokaże,

Był na tym nawet świecie dotykalny.

UpadekWkrótce będziemy z moją pieśnią w Barze,

Wtenczas ujrzycie sami, że fatalny

Był pacierz księdza. Runęły ołtarze,

2055

Kościół, i z niemi ten ksiądz runął mszalny;

Lecz ksiądz przez swoje to dokazał cudy,

Że regimentarz z czartem runął wprzódy…

Ut videbitis.[252] — Jak pięknie owiewa

Woń cudów młodość mego bohatyra!

2060

Anieli patrzą przez palmowe drzewa,

Jego więzienie w blaski się ubiéra,

Hymn Betleemski nad głowami śpiewa,

Z duchów się złotych wiąże jakaś lira

Pod sklepieniami i blask bursztynowy,

2065

W tym blasku róże, światełka i głowy.

Był to sen tylko — ale nie zepsuta,

Wrąca młodości krew sny takie daje.

Pan Kaźmierz leżał w jednym Marabuta[253]

Grobowcu. — Wschodnie przebiegając kraje,

2070

Kiedy mię noga wielbłądów niekuta

Niosła w piekielne stepy albo raje,

Stanąłem na noc raz w grobie, i dobrze

Spałem na martwych pościeli i ziobrze.

Była to wielka w żywocie pociecha

2075

Zasnąć, a jeszcze większa, wstać o wschodzie

I otrząść włosy senne z prochu Szecha[254]

I zostawić go w mogilnej gospodzie,

Nie dawszy mu za nocleg nic — prócz echa

Z tej pieśni, — w obcym dalekim narodzie

2080

Śpiewanej. — Ludzie z księżycową twarzą

W mogiłach swoich wschodnich gospodarzą,

Przyjmują na noc smętne wędrowniki,

Czasem przez wieczne nakażą zapisy

Karmić ptaszęta — stąd są ciągłe krzyki

2085

Wróblów[255], i ciągle pełne ziarna misy

I ciągle różom miłosne słowiki

Na cmentarzowe latają cyprysy,

I ciągle szpaki po grobach gawędzą

O trupach, którzy karmią i nie spędzą…

2090

Lubiłem zwiedzać takie gospodarstwa

Umarłych, szpaków podsłuchać rozmowy,

I słyszeć różne ich o zmarłych łgarstwa,

Bo pochlebiają; a posępne sowy,

Grobów latarnie, senatory carstwa,

2095

Z grobów posępne pokazują głowy

I zegarowe, wielkie, krągłe lice

I oczy, co się palą, jak dwie świéce.

W mogiłce Szecha — był to grób osobny

Na górach, z białą kopułą glinianą —

2100

Leżał mój rycerz, nadzwyczaj podobny

Do męczennika, bowiem go związano;

A nad nim śpiewał nocy ptak żałobny

Smutniejszy jeszcze, bo śpiewał za ścianą,

Zrobiwszy wieczną z słowikami ligę,

2105

Oddawszy cyprys im — a czarną figę

Wziąwszy za pałac. Jej ogromne liście

Ciągle po głowie grobowca łopocą;

Ptak umiłował ją sercem ogniście

I nie opuszczał nigdy, nawet nocą.

2110

W grobie podwójne także było wniście[256]

I dwie izdebki; w jednej się szamocą

Owe Tatarki strzegące dziewczyny,

W drugiej Beniowski — skrępowany, siny,

Sam jeden leży na glinie i wzdycha,

2115

Któż mu w nieszczęściu srogim dopomoże?

Nad nim okropna zemsta, zemsta mnicha!

Pod nim umarły! Wspomniał o upiorze,

Potem (weselszą myślą myśl odpycha)

I tej dziewczynie, co w drugiej komorze

2120

Leży i rączki może białe poda,

Lecz ma rumatyzm[257] w rączkach — jaka szkoda!

W kamień członeczki białe Bóg zastudził;

Chociażby chciała wstać i przyjść — nie wstanie,

Chociażby wstała, toby się obudził

2125

Pop lub Tatarki wiedmy[258]. Chryste Panie!

SenTakże Cię rycerz mej powieści znudził,

Żeś mu dał rozpacz, grobowe posłanie,

Więzy na rękach, łzę, co się nie leje,

I odebrałeś w grobowcu nadzieję?

2130

A jeszcze gorzej: jakiś gorączkowy

Sen przyszedł, zamknął gorące zrennice;

Czarne Arabki postawił u głowy,

Ubrał je w brody jako czarownice,

Zamiast warkocza z włosów dał wężowy,

2135

Zamiast paznokci ubrał tygrysice

W ohydne i krwią kapiące pazury,

Zęby przemienił w kły, zawoje w chmury.

Stanęły nad nim, pierś mu obnażyły;

Chce krzyczyć… głos mu w gardle stanął kołem;

2140

Chciał westchnąć — w sercu pękły wszystkie żyły,

Chciał zgrzytnąć — usta nawiane popiołem;

Wszystkie uczucia ludzkie ma — prócz siły…

Leży, z widmami strasznemi nad czołem.

Gdyby już uczuł wreszcie ból serdeczny —

2145

Lecz nie — strach tylko ma — i zda się wieczny…

Do omdlałości przychodzi — a owe

Wiedmy do siebie szeptają — on słyszy…

„Odrąbmy jemu, rzekły, mieczem głowę

I posłuchajmy, jak krew pluska w ciszy.”

2150

A druga rzekła: „Mam krupy perłowe

I dorzucimy nieco szarych myszy,

I masła nam da jaki kat przekupnik

I da nam sadła z psów — zrobimy krupnik…”

Beniowski słyszał, czarne gospodynie

2155

Jak naradzały się, i uczuł zimno

W kościach. Wtem jedna rzekła: „Mam naczynie,

Ale jak zrobię tę rzecz… mury hrymną[259]!

Czekaj; czoło mu językiem poślinię

I zrobię nasz znak nad nim samym i mną…”

2160

W Beniowskim serce aż przez sen zakrzepło,

Uczuł przy twarzy bowiem twarz i ciepło,

Nareszcie usta — ale o! dziwaczne

Sny… usta były świeże, miłe, młode,

Jako dwie wisznie, co się zdają smaczne,

2165

Choć okiem tylko rubinową wodę

Pijesz. — O ustach więc tych śpiewać zacznę

I wejdę z niemi poeta w ugodę,

Aby za wiersz mój lotny bezrozumnie

Tak obudziły mnie tu — albo w trumnie.

2170

Panny Gruszczyńskiej były to usteczka!…

Ona — w grobowcu leżąc z drugiej strony —

Biedna, w Tatarek rękach jak owieczka,

Która na wełnie ma już krzyż czerwony;

A często jednak zachodziła sprzeczka

2175

Między leśnemi Idyll Korydony[260],

Na której owcy były śmierci krzyże —

Bo matka często je całując — zliże,

I sama nie wie, że swem pocałunkiem

Od śmierci małe dziecko obroniła.

2180

Tak właśnie dziwnym to było trefunkiem[261],

A pewnie temu winna ta mogiła,

Że się przed Matki Boskiej wizerunkiem,

Przed tęczą swojej myśli pomodliła

Panna Gruszczyńska, idąc na spoczynek;

2185

Wtem ją obudził wiatr — z niezapominek,

Z róż, z tulipanów, z lilii i z bratków,

I otworzyła na pół senne oczy

I ujrzała się w zawierusze z kwiatków,

Które latały w błękitnej przezroczy.

2190

Środek powietrza tego był z bławatków,

W bławatkach był blask od czarnych warkoczy,

Które przechodząc z jaśni do ciemnoty,

Brały blask dziwny — rubinowo-złoty…

Twarz także była tej przecudnej bieli,

2195

Co od błękitu także coś pożycza;

Pod pachą byli skrzydlaci anieli,

A co dziwniejsza, szata tajemnicza

Z aniołów tkana — a na karabeli

Trzymała stopy ta postać dziewicza —

2200

Stopki tak małe, że z tamtego świata

Idąc, zapewne nie chodzi — lecz lata.

Przed nią — na ziemi niemocą złożona

Panna Gruszczyńska smętne oczki mruży,

Jak alabaster, w którym zapalona

2205

Lampa rzuciła coś blasku i róży;

Wtem święta rzekła do niej: Wstań! — a ona

Uczuła, że jej ruch i życie służy,

I wnet rączkami, które już nie słabną,

Zebrała na pierś koszulę jedwabną,

2210

Potem usiadła, a potem uklękła,

A potem płakać zaczęła w tym grobie.

I wnet ta jasność przecudowna pękła

I znikła sennej podobna osobie.

Ciemność dzieweczkę klęczącą przelękła,

2215

Nie prędko światło ujrzała przy sobie —

Był to kagańczyk, który tam szczęśliwie

Płonął w żelaznej czarce — knot w oliwie.

Wziąwszy więc lampę, wyszła; księżyc w górze

Świecił, lecz zdało się małej dziewczynce,

2220

Że księżyc ćmiły fijołki i róże,

Rzucając nań blask i pył albo sińce;

W powietrzu czuła dziwną kwiatów burzę,

Widziała różne tęczowe gościńce,

Po których odszedł pewnie — anioł biały…

2225

Potem ujrzała dwie Arabki — spały!

Ohydna ich twarz — bowiem te upiorki

Miały zasłonę na czole i brodzie,

A po nosach szły z koralów paciorki

I dwie zasłony te trzymały w zgodzie.

2230

Musiały pływać po wierzchu jak korki

Te czarownice, pławione na wodzie[262];

Musiały latać jako nietopyrze,

Wziąwszy pod siodło łopaty lub krzyże.

Lecz teraz spały, chrapiąc głośno obie,

2235

A tak ohydnie chrapią i śmiertelnie,

Tak się pazurem jedna w udo skrobie,

A druga przez sen tak szczeka piekielnie,

Że panna, światło trzymając przy sobie,

Paluszkami je osłoniła szczelnie

2240

I stała — srebrna dziewczyna w lazurze,

Już nie kaganiec niosąc, ale róże.

Nagle ją strach wziął, obróciła twarzy

I do grobowca szła nazad powoli,

Jak smętna dusza, co się na to skarzy,

2245

Że wrócić musi do smętnej topoli

I grobowcowi ciała być na straży,

Aż ją pokuta albo czas wyzwoli

I znów odeszle[263] w światy przedstworzenia,

Gdzie wyrastają znów dusze z płomienia.

2250

Szła więc pod swoje sklepione framugi

I schyliwszy się weszła. Już mówiłem,

Że w tym grobowcu był katakumb drugi,

Gdzie krwią okryty i potem i pyłem

Mój rycerz leżał na ziemi, jak długi.

2255

Szczęściem, że lampy mojej nie zgasiłem,

Prowadząc moje biedne dziewczę ciche

Do tego grobu po nocy, jak Psyche[264].

Od lampy płomyk tak się nad nią schyla,

Tak się od knotu w powietrze odrywa,

2260

Jak duch miłości na skrzydłach motyla,

Piękniejszy wtenczas, kiedy dogorywa,

Kiedy ostatnia w nim zachwytu chwila

Płomieniem buchnie — piękna i straszliwa

I nad kochanki czołem się rozwinie

2265

Jak płomyk — potem uleci — i zginie…

Tak weszła, światło w zmierzch ulatujące

Niosąc nad głową — potem go spostrzegła…

O! jakie wtenczas jej modły gorące!

Jak krew po żyłkach szafirowych biegła!

2270

UcieczkaChciała go zbudzić… więc usta gorące

Na czole jemu kładąc, sama legła

I jęła więzy rozwiązywać duszkiem,

Ustami mówiąc mu: cyt! — i paluszkiem…

On też obudził się — lecz patrzcie chłopca!

2275

Zaraz zrozumiał, że to nie z jasełek

Jaki aniołek, ani z mogił kopca

Duch, chociaż stała z koroną światełek.

Twarz ta i postać nie była mu obca;

Leżał więc cicho, a ona perełek

2280

Ząbków bielutkich jak szczurek używa

I przegryzione na pół więzy zrywa.

Już wolny!… wstaje, otrząsa się z prochu,

Ona z kagańcem złotym naprzód leci;

Oboje wyszli z grobowego lochu.

2285

Tatarki chrapią — księżyc srebrny świeci…

O! pomóż ty mi, Dante, i ty, Włochu

Z Sorrentu[265]… dwoje tych różanych dzieci

Przez te parowy wieść okropnie, sine,

Tam, na błękitną jak niebo dolinę…

2290

Olbrzymie skały zastępują drogę,

Tam nagle potok jęknie i zaszczeka;

Świat taki dziki naprzód wziął pod nogę

Jehowa, — wprzód nim postawił człowieka,

Dawszy stworzonym skałom na załogę

2295

Węże, co lały się ze skał, jak rzeka,

I po dolinach, gdzie szła noga Boża,

Ze swych błękitnych ciał czyniły morza.

Wystawcie sobie w tym świecie połosów[266]

Duszki dwie, które czekały na ciało,

2300

A jeszcze słońca się trzymały włosów,

Aby nie upaść na świat, co był skałą,

Węży królestwem i bezładem ciosów,

Gdzie od świstania wielkich gadzin grzmiało,

Wystawcie sobie, że nad tym odłogiem

2305

Te duszki drżące dwie idą — za Bogiem…

A obaczycie moją smętną parę

Po skałach wianą wietrznemi poloty.

Wszystko lub białe jak kość, albo szare;

Z daleka wiszą czarne wielkie groty,

2310

Gdzie pastuch Tatar śpiewa pieśni stare,

I trzody beczą, i na księżyc złoty

Szczekają głucho psy, — potoków fale

Huczą — i płaczą w dolinach szakale,

Jak zarzynane dzieci przez Heroda,

2315

Szakale płaczą — a psom jak na sprzeczkę.

Beniowski zbiega z gór, jak srebrna woda,

Kobieta, StrójNa ręce już wziął zmęczoną dzieweczkę;

Czasem mu powój kwietny ręce poda,

Czasem i ona pomoże troszeczkę,

2320

Oczkami skalne przeszywszy obłędy

I mówiąc jemu cicho: „Idź Pan tędy.

„Tę skałę się Pan, mówi, obejść staraj —

Tu mnie puść — sama ten potok przeskoczę —

Ostrożnie, mówi, tu mi nie rozparaj

2325

Koszulki o cierń (było to przezrocze

Jedwabne).” Nagle wrzasła: „Bakczysaraj!

Puść mię!” — Zwinęła na czoło warkocze,

Koszulę także poprawiła z letka[267]

Jeszcze dziewczyna mała — już kokietka…

2330

MiastoDo miasta wchodząc, myślała o stroju;

Przyszły jej na myśl jakieś myśli grzeczne,

Miejskie — a miasto było w świateł roju,

I różne wieńce nad nim jak słoneczne

Wisiały — różne z tatarskiego łoju

2335

Ramazanowe[268] lampy i świąteczne,

Z różnych szkieł różnie na niebie świecące,

Jak wieńce z kwiatów na szafiru łące.

Bo minarety, co je w niebo niosły,

Tak były lekkie, jakby owe kwiaty

2340

Bez żadnych łodyg i pni same rosły

Albo latały; a tak był bogaty

Niemi horyzont, że oczy nie zniosły

I odwracały się na bledsze światy,

Na morze, co swój włos jak owca wełni

2345

I srebrem błyska, lub na księżyc w pełni.

Czasem piękniejszy tem, że stał na stronie,

Minaret, jakby jaki anioł smętny,

Stał w swej ognistej z różnych gwiazd koronie,

Tem milszy oczom, że nie był natrętny.

2350

Beniowski widząc, jak powietrze płonie,

Jak miasto gwary różnemi i tętny

Spokojność nocy lazurowej miesza,

Jak motyl nocny, w blask i brzęk pospiesza,

Wpada w ulice gliną i rogożą

2355

Sklepione. Pełno świecących sklepików;

Osiołki gości po ulicach wożą,

Radosnych pełno tłumów i okrzyków;

Strzeż się! bo zdepcą i w błocie położą,

Gdzie pełno leży zgubionych trzewików…

2360

Rzekłbyś, że pod tą żydowską hołotą

Drogim krwawnikiem brukowane błoto.

Rycerz z dzieweczką ani się ogląda,

Leci a dziewczę swe zasłania młode;

Niekiedy spotka wielkiego wielbłąda,

2365

Wschodnich ubogich krajów woziwodę,

Okręt pustyni — jako struś wygląda,

Skrzydła ma z worków, a gdy przed gospodę

Przyjdzie i stanie, to skórzane boki

Leją fontanny dwie i dwa rynsztoki…

2370

Strój, Uroda, FlirtCzasami wielkim robrontem[269]skrzydlata

(Bowiem kobiety wschodnie chcą być grube)

Leci ogromna czarna trumna, chata,

Jak okręt, co ma parę albo śrubę

Schowaną wewnątrz i blisko przelata;

2375

Ujrzałeś tylko widmo, czarną szubę,

Oczy świecące przez dwa białe kołka,

Na dole głowę i ogon… osiołka…

Z jedwabnym ciebie minęła szelestem,

Oczyma tylko łysnęła — lecz okiem

2380

Już myślisz, że cię spytała: kto jestem?

Już myślisz, że to Wenus pod obłokiem,

Że to jest ogień, który pod azbestem,

Pod niespaloną szubą i szlafrokiem

Płonie i z drogi cię cnoty oddali,

2385

A jeśli dotkniesz go — na popiół spali…

Jednak… częstokroć tak nie jest! Rendez-vous

Gdzieś na cmentarzu dane — diable myli;

Cyprysowemu ją zostawiasz drzewu

Cieszyć… i klniesz wiatr, co szubę odchyli.

2390

Lecz wtenczas tyle jest wschodniego gniewu,

Taki jest wybuch, że dla krotochwili

Wrócisz i ogień hamujesz powoli.

Dalibóg, Muza moja znów swawoli!…

Gawędzi — a wiem, żeście już ciekawi,

2395

Dlaczego miasto iluminowane

I co mój rycerz, lecąc gniewny, sprawi?

Więc tu, ponieważ ta pieśń długa, stanę…

A gdy Apollo mi pobłogosławi,

Znów nowe laury zasadzę różane,

2400

Których mi powieść dostarczy szlachetna.

Dosyć — bo strofa to już blisko setna.

Pieśń X

PodróżKto widział tylko swój dach i swój kurnik

I swoje grzędy i swoją parafią[270],

Ten nie wie, co czuć może awanturnik,

2405

Kiedy go różne losu gromy trafią;

Kiedy poduszkę czasem ma jaszczurnik[271]

Dziś wodę pije, a jutro ratafią[272].

Ta strofa bardzo szanowna i prosta,

Przetłumaczona dosłownie z Ariosta[273].

2410

StarośćDant[274] także, drugi poeta epiczny,

Mówi: O! szczęsny, szczęsny, co się rodzi

I nigdy w życiu za obręb graniczny

Swoich zegarów miejskich nie wychodzi!

W tym wierszu słychać dźwięk melancholiczny

2415

Rodzinnej wieży, który starce wodzi

Wokoło domu… piastunki sposobem

I nie pozwala oddalić się — grobem.

Ale kto zawsze chodził tak, zda mi się

Na starca dobry, lecz na czytelnika

2420

Zły bardzo; w oczach mu książeczka ćmi się,

Nie doczytawszy strof, często zamyka.

O różach jemu mówisz i cyprysie —

Woli w drużbarta zagrać albo w ćwika[275].

Poeta, Sława, Los Patrz, jaki los był biednego Torkwata[276],

2425

Ledwo gdzie o nim wie dom, albo chata.

Dziś jeszcze jego głos harmonią szklaną[277]

Ślizga się, jako Syrena tęczowa,

Po złotym płacząc kanale Orfano[278]

W ciemnym szpitalu[279] wyjęczane słowa.

2430

Lecz moje… i tych dźwięków nie dostaną,

I czas je w długim grobowcu pochowa…

Więc — a więc piszmy, niech rym będzie świeży!

Reszta od Boga i ludzi zależy.

Dwór, KarczmaBeniowski więc mój, przebiwszy się w tłumie,

2435

Dopadł pałacu, drzwi stały otworem;

Wschód się w pałacach zamykać nie umie,

Lecz dwór jest karczmą — a karczma jest dworem.

Więc obłąkany trochę na rozumie

Nocną przeprawą i sennym upiorem

2440

Zmęczony, pełny rozpaczy i troski —

Wpadł do pałacu Chana pan Beniowski.

Za rękę trzymał dziewczynę oblaną

Wstydu rumieńcem, lecz nadzwyczaj ładną;

Spojrzał — Chan siedział na sofie pod ścianą,

2445

Grzech, DworzaninPrzy nim ministry[280], co lud drą i kradną,

A czasem z brody gęstej coś dostaną

I wcale tego na paznokć nie kładną,

Ale puszczają wolno i z uśmiechem,

Bowiem zabijać rzecz żywą — jest grzechem.

2450

Ministry stali w kaftanach z czerwieni,

Na wszystkich twarzach była dziwna radość;

Świateł tysiące, woń drogich korzeni,

I wszystkim ludzkim zmysłom było zadość.

TaniecAlmeje[281] także, te córki płomieni,

2455

W szat przezroczystych osłonięte bladość,

Tańczą przy fontann lazurowych chłodzie

Blisko — a drugie daleko w ogrodzie.

Zda się, że ciągle się roją i rodzą

Z krzewów, z jaśminów, z róż, i znowu nowe

2460

Przez rozwidnione aleje przechodzą,

Lecąc przez słońca różnokolorowe.

W tych słońcach giną smętne, z tych się płodzą

I szybkim tańcem zawracają głowę;

Królowa tańcu[282], młodziutka dziewczyna,

2465

Płeć[283] miała żółto-ciemną, jak cytryna,

Oczy jak węgiel czarne, Indyjanka!

Oczy jak dwoje czarnej kawy ziarek,

Na głowie na kształt kręconego wianka

Koronę, z chińskich jajek i latarek;

2470

Zmęczona, tańcu szybkiego sułtanka,

Siadła na czarnym Chanie, jak kanarek,

A Chan maleńkie złote brał chiryje[284],

Na twarz przylepiał spotniałą i szyję.

MuzykaMuzyka także grała; muzykanty

2475

Na różnokwietnej siedzieli rogoży[285]

U drzwi, i grali okropne drabanty[286],

Zachowując się z taktem jak najgorzej —

Piekielne jakieś muzykalne Danty,

Na których ucho się dziś moje sroży;

2480

Pomiędzy niemi siedział muzyk dworu,

Który w urzędzie był — turbator choru[287].

Więc śpiewał — przy nim siedział cymbalista,

Przy cymbaliście siedział bardzo blisko

Skrzypak, a raczej Orfeusz[288] lutnista

2485

Z wielką glinianą ostrunioną miską,

Na której szczypał struny na kształt Lista[289],

Wysoko biorąc ton, a potem nisko;

Trzeci — co bardzo mały efekt czyni

Na smyczku smyczkiem grał, jak Paganini[290]

2490

Wszyscy z ogromną artystów powagą,

Jak gdyby czuli, że świat dzisiaj cały

Muzykami jest, jak Mojżesza plagą,

Skarany. — Włochy od rulad[291] zgłupiały,

Europa także z polityczną wagą

2495

Rusza się na głos lutni, na kształt skały[292]

Po bizantyńsku swoje ciało kruszy[293]

I serca więdną w niej — a kwitną uszy.

Ten wziąwszy opium zapału — dopóki

Włoch kastrat — krzyczy: o patria[294]! w ruladach —

2500

Czuje się w sercu bohatyrem sztuki,

Rad by w podziemnych zaraz być naradach

I wnet jak wulkan rzucić w górę bruki,

I z mieczem jasnym w ręce iść po gadach,

Strawiony takim serdecznym pożarem,

2505

Jutro znów głupcem jest… nie karbonarem[295].

Zwłaszcza jeżeli na świecie pochmurno,

Klnie świat… i nerwy! O! o! z krakowiaka

Zróbcie mi jakie posępne notturno[296],

Z notturna zróbcie coś alla polacca[297],

2510

Bo mi na świecie tem nadzwyczaj durno!

Poezja, PolskaPrzyszła mi także z poczty cała paka

Lirycznych wierszy — O! Orędowniczko

Polski! Najświętsza Panno! o! kantyczko!

Zmiłuj się, proszę, proszę — nie nade mną,

2515

Ale nad Polską miej ty zmiłowanie!

Jesień, MelancholiaWięcej nie mówię, bo mi od łez ciemno,

I pod oknami także mam płakanie

Drzew, które słońca wołają daremno

I mają z liścia złotego ubranie…

2520

Jesień z liryzmem smutnym przyszli w parze

Na moją duszę, jako dwaj grabarze.

Chciałbym coś pisać z tym niby zachwytem,

Co niby z Boga jest — lecz nie pozwala

Ta pieśń, która jest koroną i szczytem

2525

Awantur krymskich. Potem przyjdzie fala

Nowym czerwonym ozłocona świtem,

Szumiąca krzykiem, czarna krwią Moskala.

Lecz teraz wiersze są śmiechem przesute[298],

Albowiem śpiewam tatarską redutę.

2530

Jedzenie, ObcyMimo całego blasku na tym dworze,

Gdzie wzlatywały tancerki motyle,

Czuć było jakąś dzikość straszną; może

Mleko i świeże kotlety kobyle…

Mleko to stało w ogromnej amforze,

2535

Gdzie ametysty, szmaragdy, beryle[299]

Migały w różne ogniste kolory,

Ale kwas było gorzki czuć z amfory.

Dym także z lulek[300] w kształty się olbrzymie

Mięszał; Beniowski więc wpadłszy do sali,

2540

Jak olimpijski bóg, w błękitnym dymie

Krył się. Wtem ujrzał w rogu kawał stali…

PiesPijaństwoO bogi! poznał, pan Borejsza drzymie!

Jak dąb litewski, kiedy się powali,

Leżał i w tłumie małych charcic krył się,

2545

Które lizały mu twarz — poseł spił się.

Charciczki małe Chana stoją wkoło,

Każda ma pyszczek długi jak gadzinka;

Ta liże uszy posła, druga czoło —

W mrowisku się zda, uwędzon jak szynka

2550

W dymie. W ręku ma jeszcze szablę gołą,

Spostrzegł się widać, że to była drwinka —

Ów haszysz; nie chciał więc odwlekać,

Wydobył krzywą szablę i chciał siekać.

Ale sen — śmierci brat… kochanek maku,

2555

Ujął go w swoje ramiona. Charcice

Uczuły także coś na twarzy smaku,

Więc mu lizały, jak mówiłem, lice.

Beniowski, widząc go w takim orszaku,

Wziął go i wstrząsnął, jak siana kopicę,

2560

Potem o ziemię nim jak beczką trzasnął,

Lecz pan Borejsza chrapnął — i znów zasnął…

Wtenczas Beniowski do Chana — po włosku:

„Także to posłów przyjmujesz, Giraju?”

Krzyknął: „Nad nami śmierć jest jak na włosku!

2565

Przylatujemy tu z krwawego kraju!

A ty…” Chan siedział z cybuchem, jak z wosku,

I pół spity był w zachwycenia raju;

Więc bełknął tylko, zawróciwszy białka

W oczach: „Il Ałłach! stłuc w mozdzierzu śmiałka!”

2570

Rzekł; i wnet cały tatarski paszalik[301]

Wydobył noży, szable, jatagany[302],

A Chan odwrócił oczy, gdzie Moskalik

Mały, od Kassi ruskiej[303] darowany,

Kozaczka[304] trzepał i na kształt się kalek

2575

W powietrzu rzucał, cały połamany,

Zda się, że osa lub torban[305] ruchawy,

Mający czapkę, buty i rękawy…

W Chana się oczach spitych zdaje czasem,

Że torban skacze sam — w różne prysiudy[306],

2580

Że czworo goleń ludzkich ma za pasem,

A wszystkie w torban chowa, jak do budy;

Raz piątką się zda, i znów zda się asem;

Kiwa więc tylko głową na te cudy

I potakuje; czasem jak z butelki

2585

Huknie mu z gardła czkawką: Bóg jest wielki!

Tak, Ałłach kerim! Musi być nie mniejszy

Od tatarskiego — możny Bóg Moskali!

Beniowski szablę chwycił, z rąk Borejszy

Wydarł ją, potem zaczął taniec w sali

2590

Od kozackiego tancerza skoczniejszy;

Rąbie na oślep i po karkach wali —

Podłoga już krwią gorącą spluskana,

Wszyscy go czują i słyszą — prócz Chana.

Ten, ciągle małym Kozaczkiem zajęty,

2595

Oczy zamruża i takt ręką bije;

Kozaczek czasem mu pokaże pięty,

A czasem nogi zarzuci na szyje;

Chan myśli, że to ruski derwisz[307] święty,

Który tym tańcem swoje grzechy zmyje,

2600

Tańcem, co z serca idąc, zda się szczerym;

Po raz więc setny huknął: Ałłach kerim!

Jest to tatarskie brawo. Pan Beniowski

Myślał, że jemu należy wykrzyknik.

Z Tatarów robił już makaron włoski,

2605

Tak że rozchodził się już bal lub piknik

Przez drzwi i okna; miecz się zdawał boski,

A gdzie uderzył skrami, cały szyk nikł.

Ten wiersz ostatni zły, lecz go podeprze

To, że w następnej strofie będą lepsze.

2610

Śród gorącego po komnatach boju

Beniowski mieczem robi peryferium[308],

Tego po plecach, tego po zawoju

Siecze, a naprzód wpadł na ministerium,

I tego, co miał departament łoju,

2615

Ministra oświecenia, Achmet Derium,

Po garbie mieczem zsiekł, tak że minister

Utracił cały swój garb, jak tornister.

Lecz guz strącony zmienił tylko pana,

I wziął go zaraz na czoło koniuszy,

2620

Wielki statystyk także Giraj Chana,

Który obliczał ścięte Giaurom[309] uszy,

Potem na sznurki nizał — dla Sułtana,

Który je marynuje albo suszy,

Właśnie jak w Litwie grzyby borowiki —

2625

A czasem żonom daje na kolczyki.

Po takiej sprawie ministerium całe

Cofaniem się podało do dymisji[310],

Wymowie szabli przypisać tę chwałę,

Że z rządu ludzie ustąpili łysi;

2630

A łatwiej zmusić do odwrotu skałę,

Kaskadzie kazać — niech stanie i wisi!

Powstanie całe kraju przysposobić,

Nawet wybuchnąć łatwiej — niż to zrobić.

Ministerium więc całe już w odwrocie

2635

I muzykanci wszyscy, pole czyste!

Mój rycerz chwilę stanął cały w pocie,

Wtem ujrzał szabel girlandę — O Chryste!

Już na jednego człeka idą krocie,

Ponad głowami niosą szable szkliste

2640

W rząd ułożone, razem w tył zagięte,

Jak fale upaść gotowe i wzdęte.

Rząd jeden żółtych twarzy, płaskich nosów,

Rząd jeden szabel; idą krągłe koła,

Jakby rząd jeden wielkich srebrnych włosów,

2645

Które lwom żółtym wyrastają z czoła.

W tej błyskawicy podniesionych ciosów

Beniowski śmierci zobaczył anioła,

Który się zdawał strasznym i wspaniałym, —

I stał w tych mieczach, jak w zwierciadle białym.

2650

Już idą! rycerz w poprzek się nad głową

Mieczem zasłonił i czekał z powagą;

Już idą — prędzej, niż wymówisz słowo,

Śmierć spadnie; jednak i tu jest odwagą

Mieć podniesione czoło, twarz surową,

2655

Błyszczące oczy i pierś wzdętą, nagą.

Beniowski takim był pod tą framugą,

Gdy ktoś mu nakrył głowę — szablą drugą.

Spojrzał, lecz nie mógł widzieć dobrze twarzy,

Bo ten, kto zakrył go, stał odwrócony;

2660

Na turbanie się drogim kita waży,

Którą wziął brylant wielki wschodni w szpony;

Kaftan miał drogi — i rzekł coś do straży,

A nad Beniowskim trzymał miecz obrony,

Tak, że dwie szable razem miały włosy

2665

I klingi dwie samotne, jak dwa kłosy.

Wahała się straż — wtem ów rycerz nowy

Do Beniowskiego rzekł: „Potrzeba zdać[311] się!”

Po polsku to rzekł, lecz odwracał głowy,

Jak gdyby jego oczów[312] musiał bać się;

2670

A potem dodał cicho: „będziesz zdrowy

I wolny — teraz to nie może stać się;

Wyrok na ciebie jest srogi wydany

I nie odwoła go wnet Giraj pijany;

„Ale się poddaj!” — Tu ręką łagodnie

2675

Z rąk mu wyjmował szablę, ale zawsze

Twarz swą zakrywał, a mógł to wygodnie

Zrobić, bo pan Beniowski widział krwawsze

Grożące sobie oczy, wielkie, wschodnie —

I damasceńskie[313] i nienajłaskawsze

2680

Szable stojących wokoło Janczarów[314],

I do ostatka chciał się bić przez narów.

Ciągle więc groził; gdy mu tamten drugi

Szalem tureckim nagle nakrył czoło;

Chciał się szamotać rycerz, ale sługi

2685

Pomogły temu panu z szablą gołą…

Wydarto mu miecz; potem legł jak długi,

I słyszał cichy gwar tatarski wkoło,

Potem go niosły z lekka owe straże

Długo przez długie, kręte korytarze.

2690

Są chwile w życiu, w których człowiek zda się

Samemu sobie bardzo poetycznym:

Na skały igle, na ruin terasie,

W usposobieniu umysłu wehmicznym[315];

Gdy wołasz szczęścia, stojąc na Parnasie,

2695

A echo głosem ci melancholicznym

Ze wszystkich skalnych kątów odpowiada

Trzykrotnym głosem: biada! biada! biada!

Gdy skończysz wszystkie szkoły i nauki

I za rękę cię uściśnie sam rektor;

2700

Gdy jesteś wybran posłem, gdy cię wnuki

Obsiada, gdy kraj obronisz jak Hektor[316];

Gdy depcesz dawne Herkulanum[317] bruki;

Gdy twój poemat czyta dobry lektor;

Gdy sam rozmyślasz o zbawieniu Lachów[318];

2705

Gdy wygrasz partią[319] bilardu lub szachów;

Gdy cię zapyta kto — jaka grafini[320],

Czyś był w Paryżu; gdy patrząc w obłoki,

Kochanka tobie wyznanie uczyni,

Że kocha… albo rzuci się w potoki

2710

Jaka dziewczyna, która ciebie wini

O zapomnienie, potem ją w głęboki

Dół kładą, sadzą na grobie kamelie

I pokrywają piaskiem, jak Ofelię.

Gdy w tańcu jesteś pierwszym koryfantem[321]

2715

I kręcisz kołem młode pokolenie;

Albo gdy ciebie nazwą obskurantem[322],

To jest, że możesz zgasić oświecenie;

Albo gdy jesteś dział asekurantem

I w Napoliońskie wierząc przeznaczenie,

2720

Słuchasz z powagą kul lecących świstu;

Gdy Comte[323] przeczytasz na kopercie listu…

Z tych i podobnych wrażeń pono żadne

Nie urodziło się w duszy rycerza;

Utracił swoją piękną Aryjadnę[324]

2725

Wzięty, więzieniem jego była wieża,

Co zewnątrz miała desenie tak ładne,

Jak rozkwiecona palma śród wybrzeża,

Wieża ceglana, o wysokim piętrze,

Lecz wewnątrz… bardzo miała smutne wnętrze.

2730

Okna okrągłe bez szyb, gdzie czerwone

Lub srebrne światła upadały snopy;

Z jaskółczych gniazdek uwitą koronę,

A w suchym piasku ponadmorskim stopy.

Huczał w niej sufit, gdy morze szalone

2735

Rzucało wrące na piasek ukropy.

W takiej to wieży smutnej przebył trzy dni,

Czwartego… tu się poemat rozwidni, —

Czwartego ranka skrzypnęły zawiasy,

A jeszcze ranna panowała szarza[325],

2740

Dopiero morza srebrzyły się pasy

W srebro przed wschodem, gdy ktoś z korytarza

Wszedł — cały strojny w dywdyk[326] i w atłasy,

Ktoś niepodobny wcale do grabarza

Ani do kata — miał z baraniej skóry

2745

Kołpak, przyłbicę takąż, w niej dwie dziury.

Z kołpakiem razem ta maska futrzana

Kryła mu lice i twarz, oprócz oczu.

Beniowski poznał w nim wschodniego pana,

Choć ze snu oczy odemknął w przymroczu;

2750

Poznał, że ten sam, który go u Chana

Bronił i był mu z szablą na przyboczu,

A potem zdradził, niby wróg ukryty,

A mówił jako Polak rodowity.

Porwawszy się więc z ziemi, głosu grzmotem

2755

Zawołał: „Zdrajco, czego chcesz? i po co

Przychodzisz do mnie? czy z moskiewskim złotem?

Czy chcesz mnie kupić? czyli wziąć przemocą?

Nie dam się ja krwią zalać ani błotem!

Nim szable twoich katów zamigocą,

2760

Samego ciebie do walki przymuszę;

Chociaż bezbronny… zwalę i uduszę!…”

To mówiąc, stanął w szermierza postawie;

A drugi… nie rzekł nic, ani się ruszył,

I nie wydawał się wcale w obawie,

2765

Choć go Beniowski mową już ogłuszył.

Więc rycerz znowu: „Strojnyś jest, jak pawie!

Aleś tu próżno w ogon się napuszył.

Jak mi Bóg miły, jak słońce na niebie,

Walcz — bo sam pierwszy porwę się na ciebie!”

2770

Na to tatarski rycerz rzekł: „Przychodzę

Uwolnić ciebie; poznasz za godzinę,

Ze jestem tobie bratem i nie szkodzę,

Owszem za ciebie i za kraj wasz zginę.

A teraz zdaj się ty na moją wodzę!

2775

Oto masz ubiór — lubisz barwy sine,

Oto masz kaftan, pistoletów dwoje,

I strzelbę oraz pałasz — wszystko twoje.

„Zwrot to jest tylko, a nie podarunek —

Więc weź i za mną chodź, bo jesteś wolny”. —

2780

Beniowski kaftan wdział i wziął rynsztunek,

Z gniewnego stał się jak owca powolny,

Gniew mu wywietrzał wnet, jak lekki trunek,

Dziw tylko został. Więc jak młokos szkolny,

Ciesząc się w kaftan błękitny ubierał,

2785

Potem próbował broni — i obzierał.

Broń była cudna: rubinów płomienie

Po pistoletach szły jak iskier sznurek;

Rura u strzelby z drutów, a w desenie

Kuta, i bardzo fantastyczny kurek;

2790

Nie był to Lepaż[327], lecz taką na ścienie[328]

Wolałbym wieszać dziś, — niż sto dwururek

Paryskich… Szabla także była krzywa,

A tak się zdała żądać krwi, jak żywa.

Pod wieżą stały dwa piękne rumaki;

2795

Do Beniowskiego znowu rzekł przewodnik:

— „Wybierz! obadwa latają jak ptaki,

Obadwa z Neżdów, i mają swój rodnik[329]

W złotym woreczku na przodzie kulbaki[330];

Jeden drugiemu są jak współzawodnik

2800

Równi: więc wybór zostawuję Waści —

Weź, który lepiej się podoba z maści”.

Czarnego wybrał Beniowski i skoczył

Na siodło drogim sadzone kamieniem;

Potem na piasku koło nim zatoczył —

2805

Koń szedł jak fala lekko pod siedzeniem

I piasku wcale morskiego nie tłoczył,

Dumny szlachetnym swoim urodzeniem

I tą metryką, co go z Neżdów wiodła,

W złotym woreczku wisząca u siodła.

2810

Tatarzyn — zawsze pod szarą przyłbicą,

Szary był bowiem na masce baranek —-

Pospieszył przodem; za nim błyskawicą

Jechał pan Kaźmierz wesół, a już ranek

Palił się w ogniach nad krymską stolicą,

2815

Którą mijali. Cmentarz i palm wianek

Minęli także — oba stepem lecą

Tam, gdzie nad Polską smutne gwiazdy świecą.

A jedna większa, smutniejsza nad inne,

To się błękitem, to się krwią zalewa,

2820

Jakby złociła jakie czoło, winne

Przed Panem Bogiem — bo ciągle omdlewa

I ciągle oczy zamyślone, gminne

W daleki Sybir prowadzi, jak mewa

Białemi skrzydły[331] lecąca i przodem

2825

Przed nieszczęśliwym już dawno narodem.

Mimo galopu i drogich jedwabi

I broni, wtenczas nawet rycerz młody,

Patrząc w tę gwiazdę, myślał, że go wabi,

Jak smętny anioł, gdzieś na jakieś lody,

2830

Gdzie umierają prędko ludzie słabi,

A mocni stoją długo — jak śród wody

Utopionego okrętu iglice,

I długo widzi lud ich smętne lice

We mgłach; więc nawet gdy się cały skarli

2835

I życia szczęście bierze, jak się zdarza:

O tamtych jeszcze wie, że nie umarli,

Że jeszcze cierpią; i to go przeraża,

Że się już w wichrach ciągłych nie podarli

I nie spróchnieli, jak krzyże cmentarza,

2840

I nie opadli, jak dawne sztandary

Ci ludzie — w lodach gdzieś błądzące mary.

Taka jest piękność, taka posągowość

Niedoli, ona jest naszym marmurem!

Motyle tylko wabi każda nowość

2845

I łudzi każdy krzyk śpiewany chórem.

Twarz większa, w ogień i w twardą surowość

Ubrana… z kluczem żurawi i sznurem

Nie chodzi, ale na ustroniu błyska,

A czasem śmiechem z ust, jak krwią, wytryska.

2850

O Dante! czy ty marzyłeś te kręgi,

Gdzie człowiek dobry chciałby ludzkich twarzy,

A wkoło takie figury, ciemięgi,

Taka gromada szara gospodarzy?…

Tak w sznury wzięta dobrze i w popręgi,

2855

Na takie głupstwa się wierszami skarzy,

Tak porobiła gdzieś w niebie otwory

I takie do nich mosty ma — z pokory,

Że człowiek, choćby chciał… by nie być z niemi,

Musi się oddać diabłu — eheu[332], smutno!…

2860

Ale już słońce włosami złotemi

Rzuca na białe mych namiotów płótno.

Beniowski ujrzał siedzący na ziemi

Obóz. — Tu muza nie chce być okrutną

I zaraz (bowiem już do końca dążę)

2865

Wschodni poemat mój cały rozwiąże.

Na złotym stepie — był to niby parów

Pomiędzy dwoma piaszczystemi góry —

Ujrzał Beniowski dwa sotka[333] Tatarów

Nie bardzo pięknej tuszy i struktury;

2870

Przypominali coś dawnych Chazarów[334]

Lub Hunów[335]: kość im przyrosła do skóry,

Mięsa nie mieli wcale, tylko żyły —

Namioty z czarnej skóry, jak mogiły.

Kociołki mieli czarne przy ognisku,

2875

Wielbłądów chudych i starych z dziesiątek;

Chudzi rycerze, w oczach pełni błysku —

Poszliby nawet na rzeź niewiniątek.

Stanąwszy przy tem dzikiem koczowisku,

Rzekł nieznajomy rycerz: „Na początek,

2880

Panie Beniowski, oczu nie otwiéraj!…

Daje ci dwieście Tatarów Chan Giraj.

„Weź ich! Ten obóz zaraz z tobą ruszy;

Wódz jego El Dżin… patrz, ten Tatar stary,

To wąż; do jego ciała, kości, duszy

2885

Masz prawo. Końskie im zostaw sztandary,

Pozwól obcinać wszystkim trupom uszy,

A służyć będą lepiej niż huzary;

Kosztu ci także wiele nie przyczynią,

Zdechliną ich karm wszystkich — lecz nie świnią[336]”.

2890

Potem arabskim coś mówił językiem;

Ałłach! wrzasnęli mu, gdy skończył mowę.

Beniowski wielkim ogłuszony krzykiem

Stał, a zaś wojsko stanęło w podkowę

I ogłosiło go wraz pułkownikiem;

2895

A El Dżin, sam wódz, pokazał na głowę

I szyję, mówiąc mu jak najszlachetniéj:

— „Jeśli nie będę słuchał — to mnie zetnij!”…

Potem Tatarzyn ów i dobroczyńca

Wiódł Beniowskiego, gdzie stał wóz z namiotem,

2900

Wóz jakby wielka maża[337] Ukraińca

Wokoło wielkim ogrodzona płotem —

I rzekł: — „Chan Giraj daje ci gościńca,

Ten wóz; a nie sądź, że napełnił złotem

Skórzane łono owczego namiotu:

2905

Jest to wóz pełny trudu — i kłopotu.

„Podnieś to czarne skrzydło owczej skóry,

A sam hojności Chana będziesz skarzył.” —

Radością pan Beniowski aż ponury —

Wahał się chwilę, potem się odważył

2910

I podniósł skrzydło namiotu do góry;

Potem się cały w ciemny namiot wtwarzył[338],

I powtórzyło łono tajemnicze

Namiotu — dwoje „Ach!…” jedno dziewicze…

I długo głowa mojego młokosa

2915

W namiocie owym była na gościnie.

Ani z garełka[339] uczonego kosa

Taki dźwięk słychać po ciemnej kalinie,

Choć kos — to lutnia ptaszków różnogłosa,

A w przedrzeźnianiu żadnego nie minie,

2920

Lecz wszystkie tony w swym głosie zamyka,

Wszystkie — i nawet śpiewanie słowika;

Ani więc w drzewie, kędy on zasiądzie,

Tak wszystkie listki świszczą i szczebiocą,

Jako te skóry wydęte wielbłądzie,

2925

Na których gałki się mosiężne złocą.

Lecz co w nim było… to chyba na sądzie

Wydam i wielką przymuszony mocą;

Bo mnie obchodzi los dawnych pamiątek,

Aniela… oraz dalszych pieśni wątek.

2930

Gdy więc Beniowski stał jak kuropatwa,

Co głowę swoją pochowała w śniegu…

Jak widzę, rzecz się znowu trochę gmatwa,

A pisząc stanąć znów nie mogę w biegu.

Sztuka rozwiązań jest bardzo nie łatwa,

2935

Przede mną nie mam ubitego ściegu,

Bo nikt nie śpiewał z nas na taki temat,

Ażeby musiał rozwiązać poemat.

Gdy więc Beniowski, pogwarzywszy długo

Z namiotem, oczy wydobył nareście,

2940

Spotkał się nagle ze starą kolczugą

Pana Borejszy: ten był widać w mieście

I teraz przybył z Perkunasem sługą;

Bowiem usłyszał, że Tatarów dwieście,

Których ojciec czart i Tatarka rodzi,

2945

Z jednym Polakiem do Polski wychodzi.

Zabrawszy więc manatki, pełny troski,

Że nic u Chana nie sprawił, Krym rzucał.

Pocałunek— „Jak to?! więc to jest — krzyknął — pan Beniowski,

Którego mię los smętny tak zasmucał?

2950

A to prawdziwy, widzę, wyrok Boski!

A! dajże mi twarz, dajże, niechaj ucał…”

Zamiast sylaby ustami go w usta

Cmoknął, że jękło, tak jak beczka pusta,

Gdy z niej wystrzeli czop. A potem wkoło

2955

Obejrzawszy się: „Cóż to za wędzonki? —

Spytał — ubrani wszyscy prawie goło,

Których by można wszystkich na postronki;

Złodzieje jacyś?” —- Na to mu wesoło

Rzekł rycerz: „Są to rycerze i członki

2960

Konfederacji Barskiej, moi ludzie —

Ci, co na koniach są, i ci, co w budzie.

„Poprowadzimy ich w ogień, Mospanie! —

El Dżin, każ, niechaj wskakują na juki!” —

Kazał i wnet się surm[340] zaczęło granie,

2965

Namioty nikły — błysły szable, łuki,

Wielbłądy wstały na panów chrapanie:

Krz! krz! — za starym ojcem idą wnuki;

Obdarty, stary jakiś Abdel-Kader[341]?

Prowadzi, wielbłąd dziś — dawniej dromader…

2970

Beniowski widząc, że już w pogotowiu,

Rzekł, obróciwszy się do Tatarzyna,

Który go przywiódł, a był w złotogłowiu

Strojny jako gil, a wiotki jak trzcina:

— „Bądźże mi, jasny panie, w dobrym zdrowiu!

2975

Szlachecka dusza łask nie zapomina;

Tyś mi tak serce swą dobrocią spętał,

Że póki będę żył — będę pamiętał”. —

Nic nie rzekł Tatar; z głową pochyloną

Stał albo w błękit ku Polsce spozierał…

2980

Widać pod szatą, że pracuje łono,

Że się płacz w sercu zatrzymany zbierał.

Więc pan Borejsza: — „Cóż to jest za ono

Stworzenie? cóż to za krymski jenerał?

Jam go nie widział wprzód, czy z niebios spada?

2985

Czy nasz przyjaciel? czy po polsku gada?

„Jeżeli gada, powiedz mu, że w Krymie

Został się jeden Tatarzyn spod Waki[342],

Pan Abdulewicz; niech się o to imię

Rozpyta! poszedł gdzieś, jak zając w krzaki;

2990

Może gdzie spity od haszyszu drzymie,

Może nas przedał za szczyptę tabaki,

Przed posłem Moskwy na łapkach, jak pieski,

Może zapomniał, że jadł chleb litewski.

„Porzucać tak się wcale nie godziło

2995

Braci w nieszczęściu i zostawiać w trosce;

Z jednej się razem szklanki nieraz piło,

W jednej się prawie wychowało wiosce…

Myślałem, że mój grób z jego mogiłą

Będą się widzieć, choć on miał dwurożce[343]

3000

Postawić sobie w straż u śpiącej głowy,

A ja oblany krwią krzyż Chrystusowy.

„Ale tak nie jest! odbiegł nas, jak trądem

Okrytych, widząc, że Chan patrzy krzywo.

Sumnienie własne niech mu będzie sądem;

3005

Nie będę o nim gadał — bo to dziwo,

Że Tatar zdradził. Niechże się z wielbłądem

Błąka po stepach i ma starość siwą.

Lecz kiedyś, kiedyś… oj! westchnie on z cicha

Do litewskiego stołu — i kielicha!…”

3010

Podczas tej mowy nieraz na rumaku

Wzdrygnął się Tatar. Raz już podniósł dłoni

I miał ją prawie na swoim kołpaku;

Myślał Borejsza, że mu się ukłoni,

Lecz nie zdjął czapki. Potem jak na ptaku,

3015

Na koniu swoim, który rżał do koni,

Na bliskie piasku odleciał pogórze

I stanął w pyłu złocistego chmurze.

Tak uleciawszy od rycerzy kawał,

Pyłem omglony złocistego blasku,

3020

Znak pożegnania wzniosłą ręką dawał;

Kiedy się wojsko już grzebało w piasku,

Widział, jak z wału wychodzili na wał;

Słuchał dzikiego hord niknących wrzasku —

Znikli, on słyszał jeszcze, jak anieli

3025

Niebios, gdy w stepach Ałła hu! krzyknęli.

Rozstanie, WygnanieAłła hu! miłej krzyknęli ojczyźnie,

Idą na boje, gdzie los pędzi ślepy;

Może niejedna głowa się rozbryźnie

I koń powróci sam na złote stepy,

3030

Gdzie go źrebięta powitają bliźnie

I palmy, niebios trzymające sklepy,

A pan zostanie pod brzozą wieśniaczką,

Która umarłych jest nimfą i płaczką.

Tymczasem Kaźmierz za wojskiem ostatni

3035

Gonił, obzierał się często za siebie

I często patrzał, gdzie ów rycerz bratni

Stał, jako mara tęczowa na niebie,

A potem mniejszy, jak sztandar bławatni;

I słychać było pod nim rżące źrebię…

3040

Spojrzał ostatni raz pod słońca blaski,

A już ów rycerz jasny stał bez maski.

Lecz taka była czerwień i płomyki

W powietrzu, które z ziemi idąc parzy,

A tak daleko ze swymi łuczniki

3045

Już był Beniowski, że nie dojrzał twarzy

Więc dogoniwszy swoje tylne szyki,

Spytał jednego z namiotowej straży,

Kto był ów rycerz pożegnany z rana?

Ten odpowiedział: „Syn Gireja-Chana.”

Pieśń XI[344]

I[345]

3050

Liro żebracka! słyszałem i słyszę

Twój głos, przez lasy lecący brzozowe;

I robię w moich myślach dziwną ciszę,

Aby cię słyszeć… Ty miałaś perłowe

I wydeptane palcami klawisze,

3055

Po których pieśni chodziły stepowe

I w twoje łono — pochylając czoła —

Szły smętne, jak do starego kościoła.

Poezja, NaródNie palce ciebie, liro, wydeptały,

Ale te pieśni ciężką nogą ducha,

3060

Który wywraca zbrojne zamki, skały,

I naród gotów oderwać z łańcucha;

Taki jest silny i taki wspaniały,

Gdy się obudzi z grobu i wybucha!

On stare czasy żebrakowi szeptał,

3065

Żył z nim i srebrne klawisze wydeptał.

Rozłamać nie mógł liry starzec siwy

I rzekł: „Oj bat'ko pane[346] — tak nazywał

Suchodolskiego — wielkie będą dziwy…

Kto inny będzie na tej lirze grywał…

3070

Kto inny będzie u tej szarej śliwy

Grał tobie pieśni złote… i używał

Twojej przyjaźni… ja już idu spaty,

Kto inszyj tobi bude, pane, hraty[347]

„Koń suchą nogą zatętni po Rosi[348],

3075

Zarży, a lira w trumnie mu odpowie;

Stamtąd koń…..” Widząc, że proroctwo głosi,

Pan Suchodolski oczy wylśnił sowie;

Lecz starzec zamilkł… i ta śmierć, co kosi,

Ścięła go; ale zjeżone na głowie

3080

Włosy — powieki, które się otwarły,

Świadczą, że na coś się patrzał — umarły.

PogrzebNazajutrz piątek był — szare kolumny

Żebractwa snuły się po zwykłe grosze;

W dziedzińcu starca włożono do trumny,

3085

Trumnę na czarne postawiono nosze.

Pan Suchodolski sam — choć starzec dumny,

Czarny wdział żupan i czarną wołoszę[349]

Wyszedł pogrzebów smętny regimentarz,

Diak[350] — cały pogrzeb stepem wiódł na cmentarz.

3090

W stepie jęczały głosy niezbyt śpiewne,

A jednak piękne harmonią płaczliwą;

Jasną girlandą chorągwie cerkiewne

Szły — burcząc z wiatrem; świece nieśli krzywo

Chłopięta… Nieraz widziałem te rzewne

3095

Pogrzeby, stepem idące i niwą…

Dawno już świata ogłuszony zgrają,

A jeszcze teraz słyszę — jak śpiewają…

O Hamletowe życie! — raz przez kładkę,

Pod którą wrzała czarna Alpów[351] woda,

3100

Widziałem taką żałobną gromadkę.

Szli — a pod niemi most, rzucona kłoda,

Drzała… Słyszałem cmentarza sąsiadkę,

Kaskadę — księdza głos głuszącą… Szkoda

Pacierzy, skalnej porzuconych ścianie

3105

I na szalonych kaskad urąganie!

Myślałem sobie, że ten człowiek młody

Ten most, co wiedzie smutek z łąk na łąki,

Wyrwał z korzenia i rzucił przez wody,

Ścigając dzikie po górach jelonki,

3110

Lub do dziewczyny trzód pędzając trzody

I dzwoniąc miłą piosnkę jak skowronki,

Wtenczas mu drżała pod stopami giętka,

Teraz — pod trupem drzy… Brała mnie chętka

Apostrofować ją, jak prorok stary

3115

Zebrane kości umarłych na polu…

Ale powróćmy na stepowe jary,

Błękitne od bławatków i kąkolu.

Stał na cmentarzu pogrzeb, a sztandary

Stały tak dumnie, jak na Kapitolu,

3120

W małe i w groby żebrackie wetknione,

Błękitne, białe, żółte i zielone,

Na kijach czarnych rozpięte, a gałki

Błyszczały w słońcu. Cmentarz stał przy Rosi;

Rzekłbyś, że wodą pluskały rusałki —

3125

Tak w takt opada, tak się w takt podnosi,

I na czerwony brzeg swe srebrne wałki

Kładzie i groby brylantami rosi,

Za Rosią był las z brzozowego drzewa,

Który gdy szumi — zdaje się, że śpiewa.

3130

Lirnika jeszcze raz w trumnie odkryto —

Spał… lecz otwarte oczy na blask trzyma.

Jak z porcelaną na polu rozbitą

Słońce igrało z martwemi oczyma.

Obejrzano go i w trumnie zabito

3135

Z lirą… Niech w grobie śnieg i mróz wytrzyma!

Niech także trzyma dawnej pieśni stroje,

Aż ze śpiewakiem spróchnieją oboje.

Pierwsze już garście w dół rzucali diaki,

Gdy z lasu człowiek wyleciał nieznany;

3140

Koń pod nim biały, jak śnieg, bez kulbaki,

Bez uzdy; — dziwnie w oczach obłąkany…

Przeleciał rzekę — ale lot miał taki,

Że się — jak mówi lud — nie tykał piany,

I tylko pod nim wody srebrne biły…

3145

Przybiegł i jeźdźca zrzucił u mogiły.

Zrzucił… i znowu w las poleciał rumak,

Zniknął — a dziś się lud w powieści dzieli:

Ci mówią, że koń — a drudzy, że sumak,

A inni, którzy tętna nie słyszeli,

3150

Że koń-duch. — O tem każdy dziś wie czumak[352],

Że Wernyhorę ten koń w światłej bieli

Przyniósł, zostawił; lecz ma z nim przymierze,

Że znów przed śmiercią przyjdzie i zabierze.

StrójNa grobie usiadł Wernyhora… pana

3155

Znać na nim było: buty srebrem szyte,

Srebrne guziki błyszczą u żupana,

Złoty pas… czoło na wiatry odkryte.

Siadł i rzekł: — „Ludzie! wy lirę Bojana[353]

Schowali w grobie! Liry rozmaite

3160

Brzęczą po świecie, tam gdzie żal doskwiéra —

Lecz nie ma drugiej liry, jak ta lira…

„Przyjechał ja tu po lirę Zaboja

Na białym koniu, hej — i nie odjadę.

Oj, śpisz ty w grobie, córko, liro moja,

3165

To ja się także w dół przy tobie kładę.

Albo ty zabrzęcz tak, jak stara zbroja,

Albo ty jęknij… ja dam tobie radę…

Wyciągnę z grobu…” Wstał i spojrzał dumnie:

Lira zaczęła grać pod piaskiem — w trumnie,

3170

Na jakąś starą nutę, niesłyszaną

Odezwała się w grobie, jak anioły.

Gdy ją wyjęto i z trumny dostano,

Brzęczała jeszcze w ręku na kształt pszczoły.

Potem głos ustał; a tę rozpłakaną

3175

Na łańcuchu swym uwiesił wesoły

Pan Wernyhora. — I wnet gadek mnóstwo

Po kraju szare rozniosło ubóstwo.

Mówiono, że król dum jest pochowany,

A jego wielki syn w Korsuniu[354] siedzi;

3180

Że wkoło grają nocami kurhany —

Co wszystko ucho stroiło gawiedzi

Do większych cudów… lot był raz nadany.

Do Korsunia się zjeżdżali sąsiedzi

Z wielką pociechą dla bab i karczmarzy —

3185

Każdy poetę poznał zaraz — z twarzy.

Milczący bowiem był pan Wernyhora,

Pił — tak jak drudzy… jadł — i do księżyca

Nie wzdychał, ani chodził tak jak zmora.

Owszem, był często wesołego lica,

3190

Aż się zbliżyła rzeź — owa potwora

W skrwawionym płaszczu, z krążkiem półksiężyca

Na głowie — w wichrze sinym od miesiąca,

Zakrwawionemi nożami kręcąca…

Nie jest to wcale figuryczność mowy,

3195

Która mi tego ducha nastręczyła.

Upiór, OmenPrzed rzezią zjawił się upiór stepowy,

Jakaś kobieta, która się krwawiła

Idąc; a często szła wcale bez głowy,

a głowa przed nią jak wężowa bryła

3200

Szła świszcząc — oczy mająca z krwawnika[355],

A dziwnie biały nóż zamiast języka…

I raz, jak mówią, krwawa upiorzyca

O samej przyszła północy… z hukami,

W których i piorun był i nawałnica,

3205

I przed Korsunia stanęła wrotami.

W zamku płonęła jedna tylko świéca

U Wernyhory. Wiedzą tylko sami

Szatani, którzy bańkę ze krwi wydmą,

A potem puszczą na świat krwawe widmo,

3210

Szatani, mówię, tylko wiedzą o tej

Nocnej rozmowie wieszcza oraz ducha.

Powietrze było błyskawicy złotej

Podobne; słychać było szczęk łańcucha —

Potem tętnienie konia śród ciemnoty —

3215

Potem głos liry — potem cisza głucha

I przez ściemniałe niebieskie szafiry

Czasem głos jeszcze piorunu — lub liry…

To tylko pewna, że nazajutrz rankiem

Pan Suchodolski pana Wernyhory

3220

Nie znalazł w domu — choć szukał z kagankiem;

Obejrzał wszystkie drzwi, wszystkie zapory,

Przeliczył konie pasące się wiankiem

W dziedzińcu, zaszedł nawet do obory: —

Nie brakło nigdzie nic… i to przeraża,

3225

Że diabeł cicho tak porwał dumkarza.

Słowem, bez śladu zniknął… Wtem mogiły

Zaczęły gadać ludowi czerwono;

I wieść wyrosła, że gdzieś koło Smiły[356],

Gdzie noże w leśnej kaplicy święcono,

3230

A te sypiąc się z worków, szeleściły

Jak węże, nim swój cały jad wyzioną,

A księżyc patrzał się przez dach rozbity

Na trumny — świece — popy — i kobiéty.

Mówią, że w owej kaplicy zjawiony

3235

Pan Wernyhora zaczął kląć rzezunie[357];

A potem gniewny — jak Lear[358] szalony,

Na ołowianej podskoczywszy trunie[359],

Matka, MorderstwoSłysząc wokoło przekleństwa i dzwony

I krzyki — starzec o jednym piorunie —

3240

(Bo śpiewak jeden piorun ma zamknięty

W lirze) — tam rzucił lirę, gdzie był klęty.

Nagle usłyszał szmer okropny gniewu:

„Mat' swoju zabyw bat'ko Wernyhora[360]!…”

Zrazu nie pojął okropności czynu

3245

I stał — na licu blady, gdyby zmora,

Wtem głos kobiecy: „Zabyw mene, synu[361],

Krzyknął — a krzyk był matki… O nieskora

Pamięci! ten głos, na tej samej wardze —

Śpiewak go w klątwie nie poznał, a w skardze

3250

Zna dobrze!… Jakby anioł go zatrwożył,

Stał nieruchomy i spozierał słupem;

Wtem lud się szary na dwoje roztworzył

I zrobił drogę między nim a trupem;

Lud ją na workach skrwawioną położył,

3255

A kruki, świeżym przywabione łupem,

Stukały w szyby… Krew się w żyłach ścina!

Gromnice gasną — pop klnie — las odklina…

………………………………………………..

………………………………………………..

3260

………………………………………………..

II

………………………………………………..

„Starzec odgonił konia upiornika

W mgłę… i klnąc chodził… depcąc białe grzbiety

Mogił… Ja cały drzał… na kształt czyżyka

3265

W liściach… i w ziemię rad bym wszedł jak krety…

A starzec chodził pośród mogilnika

I pytał… „Córko! łyra moja, hde ty[362]?”

A wtenczas serce grać zaczęło u mnie

Strachem… bo lira ta zagrała w trumnie.

3270

„Na jakąś dziwną nutę niesłyszaną

Odezwała się w grobie, jak anioły.

Starzec… zasłuchał się… padł na kolana

I z płotu stare wyłamawszy koły

Grób rozkopywał… i tę rozpłakaną,

3275

Brzęczącą jemu w rękach na kształt pszczoły,

Lirę ja widział… z mogił zmartwychwstałą

I dotąd nie wiem, Lachu[363], co w niej grało.

„Duch jakiś starej matki Ukrainy,

Co jeszcze nie chciał spać pod mogiłami,

3280

Hetmańska dusza… i hetmańskie czyny,

Groby, kraczące we mgle sokołami,

Dawność stepowa… pomrok mgłami siny

Za…stał w strunach… i szedł klawiszami

Jakby dziecinna rączka nieuważna…

3285

A czasem starca dłoń ciężka i ważna…

Poezja, Historia, Obyczaje„Wy teraz tego nie pojmiecie, Lachy,

Jak to dawnemi czasy, w wasze dwory

Wchodziły stepów pieśni, czarów strachy

I siwe często z lirami znachory

3290

Siadali w progu, a wam lip zapachy

W dom zalatały, i pieśń i wieczory

Mieliście ciche na gankach drewnianych,

I myśl o rzeczach dawno zapomnianych.

„Potem wy dziada lirnika prosili

3295

W dom, lub dzieciątko swoje wysyłali

Z groszem, i zdrowie wy hetmanów pili —

I z pieśnią ludu mogilną płakali,

I sami jakby na pieśń robiąc żyli,

Na koniach waszych po stepie latali

3300

I powracali o smętnych wieczorach

Do domów — w krwawych wozach i taborach.

„A dziady znowu z lirami srebrnemi

Na ucztę lub na pogrzeb, jak sproszeni,

Ciągnęli stepem, siadali na ziemi

3305

Albo pod lipą, albo w waszej sieni,

W płaszczach, co były od słońca złotemi,

A od łat — niby królewskiej czerwieni,

A od błękitnych łat — jeszcze innemu

Podobne były płaszczowi — Bożemu.

3310

„Teraz już nie ma tej z pieśnią przyjaźni,

Ze starym ludem nie ma zażyłości !

Jesteście jeszcze wy do korda raźni,

Jesteście jeszcze wesołej starości,

Jesteście jeszcze w ubiorach pokaźni,

3315

Są jeszcze u was ludzie sercem prości:

Ale już nie ma u waszego proga

Ludu, co wnosi pieśń i imię Boga!”

Proroctwo— Tu się Beniowski porwał: „Kozaczyno!

Przysięgam tobie, że gdy kasztelanem

3320

Zostanę, a mieć będę stare wino

W lochu, nareszcie kiedy będę panem,

A ty zostaniesz dziadem starowiną

I przyjdziesz szarym okryty łachmanem,

A wspomnisz nasze dzisiejsze wędrówki:

3325

Nie pożałuję białej sorokówki.

„Nawet pić będę z tobą, i odprawię

Nie wprzód, aż twoje rubinowe lice

Podobne będzie piwonii, a w stawie

Moim zobaczysz całe trzy księżyce.”

3330

Ledwo to wyrzekł, uczuł na rękawie

Ręce tnące mu żupan, jak nożyce;

I ktoś nań krzyknął po chłopsku: — „Oj panku!

Nie tobie słuchać lirników na ganku

„Przy kasztelańskiej szabli, w siwych włosach,

3335

W złotym żupanie, śród maleńkich wnuków.

Trzy zorze świecą na twoich niebiosach

I trzy tęczowych jest nad tobą łuków,

I żywot słychać twój w trzech różnych głosach,

Podobnych głosach do kościelnych stuków,

3340

Gdy przy grającym na chórze organie.

Słychać podziemne trumien zabijanie!…

Starość„Nie tobie zorza u grobowca złota

Przez szablę twoją i konia zdobyta;

Nie tobie przyjdą przed zamknięte wrota

3345

Żniwiarki w wieńcach łanowego żyta!

Starość — to twoja za krajem tęsknota,

Starość — to chmura piorunami ryta,

Starość — to czeluść nędzy otworzona,

Wygnanie, srebrne morze i… korona.”

3350

Gdy to usłyszał pan Beniowski, wcale

Nie zatrwożył się, bowiem ruskiej mowy

Nie znał, albo ją znał niedoskonale;

Więc nie rozumiał proroctwa połowy.

Ale mu starzec stojący na skale

3355

Przedstawiał wtenczas typ zupełnie nowy

Chłopa, co nie był chłopem ani szlagą[364],

A waryjował z wdziękiem i powagą.

Przypomniał sobie stare pasieczniki,

Co przy dębowych lasach na lewadach

3360

Jak pszczół pasterze siedzą, i kwiat dziki

Znają i znani są w całych gromadach

Jako lekarze, albo czarowniki,

Dobrzy i bardzo potrzebni w osadach.

Takim się właśnie Beniowskiemu zdawał

3365

Ów dziad stepowy, waryjata kawał,

Śledziennik, żółcią złoty, krwią nalany

W oczach; a jednak postać ta lirnika

I różno-farbne te na nim łachmany,

I but czerwony, spłowiały — i dzika

3370

Postać, i ten włos srebrny, często rwany

W żałości, i te zrennice z krwawnika,

Patrzące prosto w słońce, w błyskawicy

Ducha i złości, jak oczy orlicy,

I ten głos, który gdzieś zaskalne głosy

3375

Wyrwał i kazał wkoło gadać skałom,

I ta wyryta na nim wiara w losy,

I te oddanie siebie wszystkim szałom,

I okolica, gdzie stał, i brzóz włosy

Odszeptujące lirniczym zapałom

3380

Piosenką cichą, słodką, a wiosnianą,

Jakoby kobiet płacz za skalną ścianą.

To wszystko dziwnie na mego szlachcica

Działało; strachu jednak nie pokazał

I rzekł: — „Mój ojcze, przyszłość — tajemnica!

3385

Bylem się żadną podłością nie zmazał,

Bylem miał serce, co jest jak kaplica

Święte, a czynił to, co Bóg rozkazał,

Nie dbam, co ze mną na starość się stanie,

Czy w senat poszle[365], czyli na wygnanie.”

3390

— A lirnik: „Śpiąc ja dziś na mojej lirze,

Obaczył ciebie we śnie za mgłą krwawą;

Ludzie wbijali ciebie na trzy krzyże,

A ty się cały opromieniał sławą;

A potem brzoza na nocy szafirze

3395

Zgięła się niby nad twoją postawą,

U twojej niby nachylona truny,

Gałązki lejąc w dół, jak z ognia struny.

„A duch wychodził z jednego krawędzią

I miał otwarte usta, pełne blasku…

3400

Takiego jeszcze ja nie znał narzędzia,

Ani na żadnym go widział obrazku.

Widział ja lirę zmienioną w łabędzia,

Widział ja w cerkwi, przy piorunnym trzasku,

Grający organ na pół roztrzaskany;

3405

Ale tej brzozy sen, o tobie grany,

„Straszniejszy, niż to cerkiewne śród burzy

Granie organów piorunem łamanych;

Dlatego ja klnę, bo mój duch ci służy,

Jak gdyby jeden z szlacheckich poddanych;

3410

Bo mniejszym jest ten, co drugiemu wróży,

Niż ten, o którym w snach ogniem pisanych

Widać; i dosyć blasków sny nie mają,

Gdy o nim we śnie lirnikom gadają.”

Tu się nachylił dziad, i pod kolana

3415

Dawnym zwyczajem szlachcica uścisnął

A ten zdziwiony: „W imię Ojca Pana!

Dopieroś co klął, ojcze, gniewem błysnął,

Jak chmura ogniem wrącym szpikowana:

Teraz gniew twój tak na niczem sprysnął!

3420

Nechaj mię diabli!… lecz w tobie być musi

Szlachecka także nasza krew, z krwią Rusi

„Zmięszana…” Starzec nic nie odpowiedział,

Lecz zdjąwszy czapki baraniej, zaprosił

Do groty; Poetaw grocie jakiś szlachcic siedział

3425

Chudy i oczu wcale nie podnosił;

Pisał proroctwa, których się dowiedział,

Abych ich nigdy drukiem nie ogłosił,

Jak dawniej czynił każdy szlachcic polski:

Był to starosta zamku, Suchodolski.

3430

Lecz gdy mu słońce odjęły trzy cienie

W grotę wchodzących, wziął pióro za ucho

I spojrzał prosto w przyćmione promienie

Słońca, a twarz miał Chrystusową, suchą —

Na twarzy wielkie bardzo zamyślenie —

3435

Włosy zwichrzone myśli zawieruchą;

Słowem, poeta to był, ale o tem

Nie wiedział wcale wtenczas — ani potem.

A jednak wojna mu się ta zaczęta

W dziwacznych bardzo kształtach malowała,

3440

Jak jakaś cudna krucyjata święta,

Która pod tęczą Bożą szła i stała

W niej jako w bramie. Znał polskie panięta;

Ale im większe dał dusze i ciała,

I większą cnotę śnił obywateli,

3445

I większą w sercach odwagę… niż mieli.

Lirnik mu także zdawał się figurą

Podobną do tych dawnych czarodziei,

Których Tassowe[366] malowało pióro

W Jerozolimie… Pełny był nadziei

3450

Jasnych. I gdyby swą twarzą ponurą

Nie straszył szlachty, to z jego idei

Może by wówczas wykwitnęła nowa

Polska, jak chcemy dziś, święta-duchowa…

On to był panem groty, i swe dziwne

3455

Manuskrypta w niej chował pod kamieniem.

Było to w lecie mięszkanie przedziwne,

Zakryte z góry lecącym strumieniem.

Stamtąd był widok na wzgórza przeciwne,

Na płachty lasów, pól obłękitnieniem

3460

Dalekim oczy smętniący, tą siną

I pełną mogił dawnych Ukrainą.

Stamtąd, piszący swoje pamiętniki

Szlachcic, gdy wdumał się i wpatrzył w pola,

Dzwoniły mu gdzieś hufce i lirniki,

3465

Choć ich nie było; a dalej Podola

Domy i gaje, pasieki, słowiki

Grały, jak harfa przez starca Eola

Na to zrobiona, aby wichru szały

Znalazły sobie mowę — i śpiewały.

3470

Stamtąd on wszystkie duchowe męczeństwa

Ukraińskiego ducha widział w pyłach

Kurzu złotego, i słyszał przekleństwa

Dawne, i skargę będącą w mogiłach.

Nie był historyk ten bez nabożeństwa

3475

Dla dawnej szlachty i czuł, że w jej siłach,

Dopóki z ludu nie wytrysną nowe,

Leżało całe życie narodowe.

Znał ją więc, i Polityka, Patriotawnet w Beniowskim wyczytał

Szczery szlachecki typ, szczery, wesoły;

3480

Zaraz więc go tam na wstępie zapytał,

Z jakiej jest partii? jakiej pańskiej poły

Trzyma się? to jest, kto go pierwszy schwytał

Na krupnik i na upieczone woły?

Na to z szczerotą wielką rzekł Beniowski,

3485

Że dotąd, jak wie, jest Radziwiłłowski.

„Spotkałem, rzecze, tego wojewodę,

Błędnego, jak ja, odartego prawie,

Jak ja, stepową pijącego wodę

I cierpiącego nędzę i bezprawie.

3490

Lux[367] jego dawniej moje myśli młode

Nęcił i bawił, jako tęcze pawie,

Pokazujące się z litewskich lasów;

Teraz męczennik to jest naszych czasów.

„Z temi więc, którzy dziś niesprawiedliwość

3495

Cierpią, ja jestem, szlachcic podupadły!…”

Kiedy to mówił, w słowach była żywość,

Lecz z oczu jakieś duże łzy upadły,

Perłowe, jasne; a jakaś straszliwość,

Rycerska wzrok mu zrobiła zajadły;

3500

Widać, że nagle na kształt słońca wschodu

Obaczył krzywdę całego narodu.

I krzyknął: „Radzwiłł czy nie Radzwiłł, ja się

Ojczyzny mojej pomszczę pohańbienia,

Dziś nawet biedny jeden szlachcic zda się,

3505

Gdy przeciw wrogom stanie jak z kamienia.”

To rzekł… a lirnik popchnął na zawiasie

Drzwi i w dalsze go groty wygłębienia

Zawiodł… gdzie dziwne rzeczy wyszły z cieni,

O których inna moja pieśń nadmieni.

III

3510

„Gdzieś przez burzany i gdzieś przez mogiły

I gdzieś w półjasne zorza pidu, pane[368],

I już nie umrę ani zmartwychwstanę,

Lecz mi krew zmarznie i zastygną żyły,

I różne słońca będą w oczy biły

3515

I różne pieśni w słuchu martwym grały,

I różne węże w koronach śpiewały

I różne koń mój będzie deptał groby,

I różne we mgle spotkają osoby.

„Bo ja nie Kozak — jeno duch piekielny,

3520

Bo ja nie sługa, lecz brat jestem panów,

A sam nie hetman, ale duch hetmanów,

Bo ja nie smertny [369]— ale nieśmiertelny.”

„Tak mówi ten dziad, w dumie swej bezczelny,

Gdy wpadnie we sny swoje zwykłe, dziwne,

3525

Co sądom Boskim zdają się przeciwne,

A jednak często, choć się zdają płone[370],

Przeczuciem śnione, wypadkiem stwierdzone.

„Otóż król taki był zapowiedziany

Przez tego, co tu w zamku siedział dziada.

3530

Na pogrzeb jego zeszła się gromada

I długi bardzo poczet chorągwiany.

Pogrzeb szedł cicho, smętnie, przez burzany,

Żurawie snuły się po nieba sklepach[371],

I różne cerkwie dzwoniły po stepach —

3535

Rozsiane w jarach i po okolicach —

Każda w trzech wieżach, jakby w trzech księżycach.

„Pod wieczór Anioł Pański zaśpiewawszy

Nad starcem owym, a z tęsknotą szczérą,

Zakopaliśmy go do grobu z lirą;

3540

I tę posługę nad grobem oddawszy,

Szliśmy do domu; a miesiąc był krwawszy

I okrąglejszy i większego łona,

I ziemia cała pod zachód czerwona,

W rozpłomienione ubrana obłoki,

3545

Jak w nietoperze ogniste i smoki.

„Oddzieliłem się nieco od gromady,

Wtem drogę Kozak mi zaszedł ogromny,

W słowach nadzwyczaj dziwny, nieprzytomny,

Ubrany dosyć nędznie, bardzo blady;

3550

Ten mnie zapytał: „Skąd wracają dziady?

Gdzie pochowano starego lirnika?”

Potem sam cicho szedł do mogilnika,

Ja za nim, dziwną ciekawością zdjęty,

Strach nawet jakiś czując niepojęty.

3555

„Za płotem skryty i poza różaną

Mogiłą jedną, za kalin bukiety,

Słyszę — on pyta chodząc: „Łyra, hde ty[372]?”

A ta — pod grobem będąc zakopaną —

Na jakąś dziwną nutę niesłyszaną

3560

Odezwała się… by[373] dziecina mała;

I tak śród nocy na cmentarzu grała,

Że płacz mój razem z piosenką wybuchał,

A Kozak siedział na grobie i słuchał…

„Potem wstał i wziął dwa od płota koły

3565

I sam robocie tej grabarskiej sprostał,

I śpiewającej liry z grobu dostał;

A gdy ją w ręce wziął, w oczach wesoły,

Jeszcze brzęczała w rękach na kształt pszczoły,

Brzęczące mając i drzewo i struny,

3570

A ten, co dostał ją z grobu i z truny,

Zaraz pomiędzy ludem stanął — nowy

Pan i ostatni, mówią, król lirowy!

„I wnet rozeszły się po Ukrainie

Wieści, jak ze mgły wstające upiory;

3575

Szeptano cicho imię Wernyhory,

A teraz wszędy już ten starzec słynie —

I kupił sobie gdzieś w ciemnej dolinie

Futor[374] z ogromnym sadem, i tam mieszka.

Lecz do Korsunia mu wiadoma ścieżka

3580

I miód mój stary, bursztynowy, gęsty;

Więc mi tu w zamku bywa jak gość częsty.

„I jednej nocy — gdy wiatr kręcił wiry,

A do mnie on miał przyjechać w gościnę,

Słyszałem dziwną głosów mięszaninę;

3585

I przez ściemniałe niebieskie szafiry

Czasem głos leciał piorunu i liry,

Ciągły i coraz niby doskonalszy,

Pieśń coraz bliższa — piorun coraz dalszy,

Jakby toczyły gdzieś na stepach boje…

3590

Nagle — wszedł blady starzec na pokoje.”

— Tu otarł wielkim potem zlane czoło,

I rzekł: „Jeżeli kończyć pozwolicie,

To Wernyhory opowiem przybycie,

Choć powieść nie jest piękną ni wesołą.”

3595

Przy starcu większe zebrało się koło;

Czuć bowiem było, że sam silnie wierzy,

A miał szacunek wielki u rycerzy,

I był staruszek obyczajów świętych,

Lecz szukał skarbów na stepie zaklętych.

3600

A więc słuchaczy otoczony wiankiem,

Rzecz tak prowadził gubernator siwy:

— „Mój starzec czując bliski brak oliwy

I żywot czując gasnącym kagankiem,

Raz mnie zawołać kazał przed porankiem

3605

I na chorobę się już bardzo żalił;

A potem prosił, abym lirę spalił

I do mogiły wsypał mu popioły;

Inaczej — straszne ją wezmą Anioły…

„Mówił o swoim następcy lirniku

3610

I o tajemnym tego króla znaku,

I o zaklętym, o białym rumaku,

Który się zjawił kiedyś w Kahorliku[375];

I że po tego króla z mogilniku,

Kiedy już wszyscy wyginą rycerze,

3615

Po króla tutaj przyleci, zabierze,

I gdzieś daleko wzniesie pod księżyce

Na jakieś dziwne duchów wieczornice.

„O znakach tajnych gadać wam nie mogę,

Bo je słyszałem pod straszną przysięgą.

3620

Mówię o koniu z ognistą popręgą,

Bo o tem już wieść chodzi, siejąc trwogę.

Mój druh się często kładzie na podłogę,

A wtenczas widzę, że pobladłszy słucha,

Czy już nie słychać gdzie tętentu ducha;

3625

A czasem krwawą powiada powieką,

Że już go słyszał — tętni, lecz daleko…

„Klnę się na Boga, że on nie dziwaczy,

Ani też kłamie, co ma z Wernyhory;

Myśl jego w dziwne ubrana kolory

3630

Jak kontusz króla, chociaż um[376] prostaczy.

Czasem na stepach stanie, myślą znaczy

Mogiły w blaskach wieczora różanych,

I słucha dzikich szmerów żurawianych,

I ręką w stepy pokazując, bladnie,

3635

Mówi, że mu tam gdzieś droga wypadnie…”

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

IV[377]

A Suchodolski na to: — „Jasny Panie,

3640

Nie zawsze ten dziad był taki odarty!

Nie zawsze jako zasmolone karty

Wyglądał — ja go widziałem w żupanie

Jasnym, silnego jak dąb, a mospanie,

Kiedy wziął w rękę puhar, to go zginał

3645

Jak ołów; a gdy pieśni rozpoczynał,

Dreszcz szedł — taki miał w sobie głos ogromny…

A teraz blady, często nieprzytomny,

Z duchami gada lub wątpi o sobie.

Trzeba wam wiedzieć o dziwnym sposobie,

3650

W jakim się pierwszy raz…….

…………………………………………..

…………………………………………..

Płaszcz miał podarty, włosy rozczochrane —

W oczach krew — dziwnie jasną, różnotęczną,

3655

Zrennicę wielką, błyszczącą, miesięczną[378]

Rękami blady oparł się o ścianę

I oczy we mnie topiąc zwierciadlane,

Szepnął mi: „Czarty były Wernyhoru,

Nadybaw mater — hdeś koło futoru,

3660

Taj byw — taj łyru tyskaw w hrud' kobity —

Taj na smert' matku byw — ne moh zabyty[379]!”

I dodał z wielkim strachem: „Piszła[380] żywa!”

Nie mogłem pojąć zrazu, o czem gada,

I miodem słodkim upoiłem dziada,

3665

Chcąc w nim strach zabić mocą tego piwa.

Dowiedziałem się potem, że straszliwa

Mara — dziwnego ubioru i ciała

Różnym się we wsi chłopom pokazała.

A jeśli powieść was nieco obeszła,

3670

Powiem… — Chciał mówić: wtem ktoś — mara weszła.

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

V[381]

Oj! powiedział ja ci, panie Regimentarz,

3675

Że ty przegrasz walkę na kurhanach.

Oj! prowadził ty szlachtę korsuniecką na cmentarz

I z mieczami i w złotych żupanach!

„Oj! powiedział ja tobie, mości panie Gruszczyński,

Że ci błysną śmiertelni hułani.

3680

W step poleci, jak burza, twój rumak ukraiński

I na koniu cię strach otumani.

„Oj! powiedział ja tobie, mój synaczku Sawyna[382],

Że ty stracisz białego rumaka.

Oj! powiedział ja tobie, że to śmierci dolina

3685

I dolina martwego Kozaka.

Wyszły pany z mgłą białą, jak łabędzie przed ranem

I stanęli na polu przy Rosi.

Między jednym kurhanem, między drugim kurhanem

Szlachta flinty nabite podnosi.

3690

„Oj ! strzelili wy tylko raz tym ogniem czerwonym

I uciekli, Wielmożni Panowie,

I ruszył pan Gruszczyński i biegł na koniu wronym,

Z wielką szablą do cięcia na głowie.

„Oj! hułaniż to byli, co mu drogę zabiegli,

3695

Oj hułaniż to byli boleśni;

Kiedy pana starego na rumaku spostrzegli,

Drogę jemu na polu dwaj hułani zabiegli

Między dwiema mogiłami na cieśni.

OkrucieństwoChorągiewkiż to były u hułanów straszliwe,

3700

Co się w słońca złociły promykach,

Dwie główeczki dzieciątek, dwie główeczki nieżywe

Nieśli oni hułani na pikach.

„Dwie główeczki, główeczki, jak paciorki na prątkach[383]

Nanizane, nieszczęsne i święte!

3705

I poznał pan Gruszczyński krew swoję na dzieciątkach,

Poznał swoje dzieciątka zarżnięte.

„I usta swe otworzył i w krzyż ręce otworzył

I stał stary ojciec na strzemionach —

Aż go szablą ciął Kozak — i na ziemi położył

3710

I krew jemu ciekła po ramionach.

„I żywcem go chwycili i na step ukraiński

Płaczącego ponieśli na żłobie.

Oj! powiedział ja tobie, mości panie Gruszczyński,

Lecz wszystkiego nie powiedział ja tobie!”

3715

— Tu zamilkł starzec; a pan Suchodolski

Rymy śpiewane z uwagą spisywał,

Których nie może wcale język polski

Wydać …………………………….

…………………………………………..

3720

…………………………………………..

…………………………………………..

VI

Lirnik, jak zwykle, sam do siebie gadał,

Potem na księżyc spojrzał — ruszył głową:

„0j!… jutro będzie deszcz skrwawiony padał!

3725

Pomyśl ty, synu, na walkę stepową…

Bo jutro będziesz ty w krzyże układał

Trupy na trupach. Krwawe moje słowo,

Ale i krwawy dzień jutro zaświeci…

Oj! żurawiany to klucz małych dzieci

3730

„Przyleciał tobie… Wróżę, czy nie wróżę,

A ty się gotój w bój!… idzie godzina —

Ciemne ja w uchu mam dzwony i stróże

I dusza we mnie dla ciebie ojczyna.

Wozy na wozach postaw — koła w górze,

3735

Tak jak dom, co się podnosić zaczyna;

A z kawaleryi zrób szpichlerz sieni

A tak do Baru pidem[384], śród płomieni.

„Każy[385] Tatarom wstać, ty budowniczy,

Póki spokojna noc… taj dom stawity[386],

3740

Bo jutro cały step ludem zakrzyczy,

A ty ze swego domu budesz byty[387]

Jak pan starosta… słuchaj… ja

Sławny na stepy. — Teraz ….

Czerwone w oczach łyskają …..

3745

Śpiewają we mnie srebrne ……..

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

VII

Potem głos dźwięczny — nie drzący i młody,

3750

Głos Beniowskiego wyszedł z głuchej ciszy;

— „Od harmat lękam się w taborze szkody,

Na ochotnika kto mi towarzyszy?

Nim dzień zabłyśnie, wrócim do gospody,

Wpadłszy na wroga prędzej, niż usłyszy;

3755

A jeśli śpiące porozstawiał czaty:

Zaszpuntujemy złapawszy harmaty.

„Harmaty bowiem słyszę; z harmat będzie

Obrona memu drewnianemu miastu.

Panowie szlachta, kto szkapy dosiędzie,

3760

Za mną!” — Stanęło szlachty stu trzynastu;

Ci w niedobranym wystąpili rzędzie;

Reszta została niby dla balastu

W taborze szarym, jak na dnie okrętu

Fuzje bez kurka, szable bez pendentu[388]

3765

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

Potem ze złotych słonecznych promieni

3770

Rycerze jacyś konni i wysoko,

Jakby w powietrznym blasku zawieszeni,

Schodzili na dół; oblani posoką

Husarzów zdają się lecących cieni.

Ale już widać — szlachta działa wloką

3775

Za nimi leksza druga złota chmura,

A nad nią szable — jak kłosy i pióra,

Lekkie i krzywe. Za tą znów gromadą

Widma czarniejsze, na zwinnych rumakach

Spisy[389] i ciała swe na spisach kładą,

3780

I tak schyleni leżą na kulbakach;

Czasem Tatarów na stepach dojadą —

Strzelą… i pierzchną — wiją się po krzakach —

Znowu się łączą… Ałłach dają nowy,

W którym sam El Dżin szablą ściął dwie głowy.

3785

Tymczasem wozy Borejsza odmyka,

Na szlachtę czeka, rozsuwa kolaski;

Rzekłbyś, że widzisz dobrego ptasznika,

Który otworzył swoje samotrzaski.

Leci szarego chmura wojownika,

3790

Turkocą działa, idą z szabel blaski,

Wpadają w tabor… Wódz nie przewodniczy;

Stanął przy bramie i rycerzy liczy.

Jak pasterz stary, gdy pastuszki wiodą

Bydło, nie idzie spocząć do piekarni,

3795

Lecz przy oborze rozlicza się z trzodą;

Tak i wodzowie — gdy są gospodarni,

Wyżsi od ludu sercem i urodą,

A jako żołnierz krwią i prochem czarni —

Nim pójdą w namiot, to wiedzą najpierwsi,

3800

Ile kul padło w sztandar — ile w piersi.

Przed wodzem szlachta przepędza zwycięska,

El Dżin przeleciał, jak wiatr, z Tatarami;

W Beniowskim twarz się stała prawie męska,

A krew mu szablę po rękojeść plami;

3805

Tabor jak harfa szumów czarnoksięska

Wre pieśnią — działa czyszczą żupanami,

Bowiem je wzięto ze krwią bombardierów[390],

Rozciąwszy wiele czaszek i giwerów.

Pułkownik także Salmur w piersi ranny

3810

Wzięty w niewolę; Szwed posępnej twarzy,

Piękny jak młody kochanek Dyjanny,

Który przy działach właśnie stał na straży,

Na Zygmuntówce[391] miecz strzaskał, jak szklanny,

I już mu głowę mieli ściąć Tatarzy —

3815

Beniowski strasznym przywiedziony krzykiem

Wziął go, gdy z lontem już stał nad jaszczykiem[392].

Takie dnia tego było powodzenie;

Cokolwiek także wzięto karabinów,

Prochu, kul — ważne dla taboru mienie,

3820

Droższe niż beczki pereł i rubinów.

I tak Barowi stepem szło zbawienie

I stepem szła wieść Beniowskiego czynów.

Dalsze taboru walki i turnieje

Następna wam pieśń powie i opieje.

VIII

3825

Wystawcie sobie nową Salaminę[393],

Drewnianym murem wkoło opasaną;

Wystawcie sobie idącą mieścinę,

Wystawcie sobie fortecę drewnianą;

Grób, HistoriaWystawcie sobie tę smutną równinę,

3830

Gdzie mogiłami o wiekach pisano,

Jako na karcie najpiękniejszej świata

Najcudowniejsze dawne poemata[394],

Które dziś śpiewa wiatr, gadają krzyże,

Kraczą sokoły, w szumach niosą chmury…

3835

Dziś tabor koła posuwa niechyże

Po wielkiej trawie, a strzelb wytknął rury,

A ma na nogach swoich złote spiże —

Jak ćma, gdy złoty wąs niesie do góry,

Albo jak ślimak, co z domem się toczy,

3840

Wysuwa rogi, na rogach ma oczy…

Wystawcie sobie, że się tak posuwa

Stepem; a wkoło są moskiewskie szyki.

Moskal — wokoło rozwinięty czuwa,

Kozackie błyszczą kulbaki[395] i piki;

3845

W środku głód wszczął się i męstwo zatruwa;

Jedzą kobyły, skóry i trzewiki,

Skra gorączkowa głodu w oczach stoi;

Nie atakuje wróg — lecz niepokoi…Głód

Zaledwie cztery mil na dzień uchodzą —

3850

Do Baru jeszcze takiej drogi trzy dni,

Moskale ciągle lub ranią lub głodzą;

Tatarzy stali się jak psy ohydni —

Chcą zacząć trupy jeść. — Węże się rodzą

W sercach — krew harda oczy im rozwidni;

3855

Patrzą po sobie — i milczą głęboko,

Lecz jak szakale mają twarz i oko.

Zda się, że szczęki wzięły kształt zwierzęcy

I wyciągnęły się, zbielały zęby.

Słońce szło wyżej i piekło goręcej,

3860

A par[396] wychodził czerwonemi kłęby;

I nawet wróble, co w kilka tysięcy,

Licząc w to szczygły, czyżyki i zięby,

Żyły w taborze — ze strasznego grodu

Wygnała je dziś czarownica głodu.

3865

I poleciały chmurą do Moskali

Ptaszęta owe, jako zdrajce[397] kraju;

Głód został — i gry, w karty zawsze grali,

Brzęk złota, jak brzęk trupiego ruczaju,

Mięszał się z brzękiem rozpłakanym stali;

3870

A głód, jak Mojżesz straszny na Synaju,

Siadł na wysokim wozie, w ognia chmurze,

Czarny, jak szabla schowana w jaszczurze[398]

I patrzał na tę ćmę, co stawia złoto

Na karty, i tem wnętrzności ucisza…

3875

Beniowski jeden nad szarą hołotą

Został bez druha i bez towarzysza;

Sposępniał — smutek zrobił go istotą

Wyższą, na głód ma cierpliwość Derwisza,

Na skargi szlachty, wymówki okrutne —

3880

Czoło spokojne, blade — ale smutne…

Jeszcze dziś odparł szturm i na temlaku[399]

Ma lewą rękę — noc spokojną zyska;

Postawił straże i sam na rumaku

Obejrzał tabor, wrogów stanowiska;

3885

Pewnie noc cała przejdzie bez ataku,

Moskal zapalił czerwone ogniska,

Leży po bitwie; pora jest dogodna

Natrzeć, lecz konie chude — szlachta głodna.

GłódTatarzy także przy wielbłądach siedli

3890

I patrzą w ogień straszni, zadumani…

Skra się w zrennicy suchej tak zwierciedli,

Jakby krew ludzka z ogniem były na niej;

Coś grzybów czarnych zebrali i jedli —

Może to z worków swoich ci szatani

3895

Dobyli, aby głód umorzyć krwawy,

Straszniejszy jeszcze, niż szatańskie strawy…

Koło ich kwater przeszedł — nie zagląda

W usta, nie patrzy, co pod jataganem[400];

Śród klęczącego zostawił wielbłąda

3900

Te straszne sfinksy, będące kurhanem;

Bóg od nich jak od grobowców zażąda,

Aby krew cudzą ust wylali dzbanem,

I z prochu swego proch oddadzą cudzy

I z potępionych ludzi — wyjdą drudzy…

3905

Beniowski przeszedł mimo. Noc gorąca,

Step parzy; niebo — choć noc — czerwienieje;

Nie było ani gwiazd, ani miesiąca,

Ani tej rosy, co po stepach sieje

Narcyzy, ani wiatru; — pieśń płacząca,

3910

Co w ukraińską noc po kwiatach wieje,

Odezwała się; — wszystko pokój wróży,

Jednak powietrze gęste — pełne burzy…

Beniowski straże postawiwszy wkoło,

Wszedł do namiotu; tam po jednej stronie

3915

Lirnik, na lirze położywszy czoło,

Leżał, w przegrodzie drugiej stały konie.

Namiot wyglądał odarto i goło,

Ze skór był owczych; kaganiec[401] w nim płonie,

O szable różne i o bronie trąca

3920

Blady, jak złota gwiazda czuwająca…

Lirnik w postawie lwa, na wilczej skórze

Leży na ziemi — włos ma pełny prochu,

Zwinięty, srebrny — jak gniazdo jaszczurze,

Które wylęgła krew i wilgoć lochu.

3925

Blisko przy drugim i skórzanym murze

Siedział pułkownik; garść suchego grochu

Od Perkunasa kupił: — dał zegarek,

I ma to jeszcze prawie za podarek……

…………………………………………..

3930

…………………………………………..

Pieśń XII[402]

Gdy więc zabrano podstępem Ladawę,

Zamek się ten stał jak główna kwatera,

Obaczono tam orła, pana Sawę[403],

Pułaskich[404] obu i Dumuriera[405],

3935

Wiele szlachcianek, które przez obawę

Kozaków, jako w powieści Homera

Strwożone nimfy przed młotem Cyklopów,

Zbiegły się, woląc tę szlachtę, niż chłopów.

Była tam księżna Elżbieta, co ongi

3940

Z książęciem saskim w wiejskim pałacyku

Widywała się… i przez swe pociągi,

Perły łez, tęcze uśmiechów — bez liku

Serc zdobywała. Kobieta, KłótniaInne dziwolągi

W kornetach[406], z kwiatem nawet na trzewiku

3945

Jako w Noego zeszły się korabie[407]

W tym zamku — wojny zaczynając babie.

Jedna żądała Sasa… i fontazie[408]

Robiła z wstążek żółtych saskiej maści

I przypinała je, żółtej zarazie

3950

Podobna. — Druga miała do napaści

Szkaplerze, tarte przy świętym obrazie

Loyoli[409]. — Trzecia, podobna przepaści

Robiła vacuum[410] wielkie, jako sfera,

Sama rządzona przez słońce Woltera.

3955

Przy niej Wybicki[411] pisał pamiętniki,

Nauce baby dziwiąc się… w rozpaczy,

Że się nie uczył w szkołach botaniki…

(Nie takiej, która mówi, co kwiat znaczy,

Ale tej, która każdy listek dziki

3960

Zwie po łacinie). Przez co się tłumaczy

Cała ówczesna Polska za nauką

Lecąca, jak dziś pan Hugo[412] — za sztuką;

Jak Wagner, sługa Fausta, gap uczony,

Któremu zda się, że już wiele umie,

3965

A jeszcze słów są ogromne szwadrony,

Których rozumem swoim nie rozumie…

Słowem, zamek był szlachtą przepełniony.

Potrzeba było jak przy morskim szumie

Używać trąby akustycznej — aby

3970

Powiedzieć jedną prawdę, że kraj słaby.

Szlachcic, Poezja, PobożnośćSzlachta uczona była na Alwarze[413]

Przypadkowania i strachu herezji[414]

Przez ludzi, którzy nie patrzali w twarze,

Ale na nogi; a zaś dla poezji

3975

Pisali złote i srebrne ołtarze,

Podobne pięknym balladom Świtezi

Lub Dziadów… w których spotykał wyrostka

Nie Gustaw — lecz Jan Kapistran lub Kostka,

Z kobiet zaś święta Tima lub Agnieszka

3980

Z kleszczami, które rwą zęby. — Do róży

Poezji trudna bardzo była ścieżka;

Dlatego nikt nie przedsiębrał podróży.

Szlachcic, co w domku pod lipami mieszka

I Panu Bogu czasem szablą służy,

3985

A czasem rąbał łeb przy trybunale —

Że poetycznym był… nie wiedział wcale.

Pułaski, który w szarej się czamarce[415]

Po salach włóczył — a czasem przez wonny

Kłąb lip wyprawiał na swym koniu harce,

3990

Jakoby młody, srebrny anioł konny,

Gdy pod lipami stali chłopy starce

Kiwając łbami — że był jednotonny

W rozmowie, śród bab stał zawsze z daleka

I nie uchodził za orła człowieka.

3995

Fircyk, FlirtZa to był pewien książę Lubor, młody,

Rumiany, pięknej postaci topornej,

Który z Warszawy właśnie przywiózł mody,

Z Warszawy wówczas jeszcze bardzo wolnej.

Ten był brylantem najpiękniejszej wody

4000

U pań, w dowcipie na kształt żupy[416] solnej

Niewyczerpany, pełny zawsze szeptów;

Bo tyle miał par butów — co konceptów…

Z nim zwykle pani Dafnicka Sybilla,

Która umiała już język francuski,

4005

Gadając piekła raka albo gila,

Choć mówią, że ją król szanował pruski

Z dowcipu. Jakoż raz (o! krotochwila[417])

Książę dowodził jej, że polskie kluski

Zowią się wszędzie z drugiej Renu strony

4010

Po towarzystwach wyższych: pedenony.

Z czego ją wtrącił w taki gniew, że z miny

Piorunem była, a ze wzroku furią;

Bo to już wzięła za wyraźne drwiny —

Nie za dowcipu różę, lecz nasturią.

4015

Kluski nazwała larmami z faryny[418],

A księcia błaznem… bo sprowadził z gór ją

Wyższego tonu, i tonem Polaka

Przymusił zawsze bladą — upiec raka.

Żona, KobietaTę panią zawsze wielkie myśli pasły

4020

I książkowe ją napełniały strawy.

Ksiądz ją spowiadał chudy, mąż opasły

Nie miał z nią bardzo dawno żadnej sprawy;

Zwykle chodziła jak wulkan zagasły,

Mając na głowie wielkie sople z lawy,

4025

Których dostarczał ognisty Wezuwiusz;

Synka jednego mając, zwała… Fulwiusz.

Wystawcie więc sobie moją Anielę

W takim żałosnym gronie ze swym tatkiem,

W którym się nagle, jak w starym kościele,

4030

Duch jakiś rzymski pokazał przypadkiem;

Mowy miał od tych słów: — „Obywatele!

Upadających mocarstw byłem świadkiem:

Nie siarka niszczy je, ani saletra,

Ale niezgoda… pijaństwo… et cetra[419]!”

4035

Takiemi mowy, sądził, że pomaga

Nadzwyczaj panom Pułaskim w robocie.

Słowem — że stał się mówcą stary szlaga

I wszystkich bardzo zachęcał ku cnocie;

A choć słów była bardzo mała waga,

4040

Takie dziesiątki wyrzucił i krocie

I tyle skrytych ku Moskwie przyczepnin[420],

Że się dowiedział o tem… tutor[421]: Repnin[422].

A że ze słuchu tego buntowszczyka

Znał tylko, myślał, że to Galeador

4045

Lub Artur, który dom szlachcie odmyka

I dla wolności ludu wpada w ador[423];

Porwawszy więc wprzód biskupa Sołtyka[424]

I Rzewuskiego[425], mądry ambasador,

Który przedsiębrał zawsze drogi proste,

4050

Posłał kibitkę po pana starostę…

Morze, Trup, Upiór, NaródSyberiaPierwsza kibitko ruska! gdy w okręcie

Polskim już zamach strupiały poczuto,

Ty pokazałaś się w śniegu zamęcie

Jako ludożer pierwszy, za tą szkutą[426]

4055

Płynący… TajemnicaInne ryby mają cięcie,

Lub paszczę na miecz srebrzysty przekutą,

I pod wodami są okrętom piłą,

A potem — ludzi pożartych mogiłą.

Spod głębi morza nigdy nie wychodzą,

4060

Ale chowają tam okropne głody;

Jako robaki spodom trumien szkodzą

I połykają okręt paszczą wody,

I tam w ciemnościach za trupami chodzą;

Gdy morze pełne zdaje się pogody,

4065

Błękitne, to się w morzu gonią one

Przez głębie, mordem podziemnym czerwone.

Takie się ryby chowające w ciemni

Zowią…… nie powiem słowa, bo jest trudne,

Bo i dziś są ci morderce podziemni,

4070

Ubrani w blaski Boże, lecz obłudne;

Bo mi jest nawet milej i przyjemniej

Patrzeć na pola Sybiru bezludne,

Na cień kibitki, która w śniegu goni,

A tak, jako ksiądz z Panem Bogiem, dzwoni.

4075

Gdy leci, jakiś smutek goni za nią

I jakaś dziwna świętość wyprowadza

Za pola; drogi całe się tumanią,

Lasowi, zda się, że szumieć przeszkadza;

Kiedy gdzie trzodę rozbije baranią

4080

Jak bomba, która cały szyk rozsadza,

Matki trzód, zdjęte boleścią człowieczą,

Jak za swojemi jagniętami beczą

I długo patrzą; a gdzieś potem morze

Śniegowe, słońca u wołżańskiej wody,

4085

I czerwone ją nadsybirskie zorze,

I gdzieś, jak gromy, pękające lody,

Jakoby wielkie jakieś salwy Boże,

Ostrzeliwają… bo ziarno swobody

Wniosła na ziemię tę martwą i siną,

4090

Którą zwie Tacyt ludów oficyną.

Taka kibitka po pana Starostę

Wysłana, biegła z Warszawy. Kibitka

Jest tu figurą; bo rzeczy są proste,

Że trakt, ta srebrna Aryjadny[427] nitka,

4095

Szkapy — na orły zmienione przez chłostę,

Poczta, ta nowa karczma neofitka

Autokratyzmu, pisarze i szczoty[428]

Nie były znane w Polszcze… wiek był złoty!

Kobieta, CnotaZłoty był to wiek: bo niewinność raju

4100

I nieświadomość u kobiet… Ewiana[429]!

Nie piły jeszcze kawy, ani czaju[430],

Lecz proste piwo grzane jadły z rana;

Rzadko się która kochała w lokaju

……………………………………

4105

……………………………………

……………………………………

Cybernetyka![431]… Zda się dla ochłody

Ksantypa, która czysto dom umiata,

Na Sokratesa leje ceber wody

4110

A potem mydli tę pochodnię świata,

Łeb inclusive[432] z nosem, aż do brody.

Dobra Niemkini[433]! ale nie skrzydlata

Jak Psyche[434] — a swe dziatki pół-niemczyki

Sadząca często do cybernetyki.

4115

Za to mąż kąpie Poznań — a ten z wanny

Wychodząc, strząsa warkocz uperlony,

A uczesany już podług Chowanny[435]

Na kraj, który jak kania dżdżu spragniony…

Lecz wróćmy do Ladawy! — Czas był ranny,

4120

Ogród srebrnemi perły uiskrzony;

Każdy kwiat, każde drzewko w perłach było,

Śpiew, ŻałobaCoś w mgłach śpiewało smętnie — i myśliło.

Powietrzna jakaś myśl i śpiew, podobny

Do requiem[436]… bowiem przez duchy śpiewany;

4125

A że wiedzący przyszłość — już żałobny,

Jakby z aniołów który obłąkany

Śpiewał w szpitalu. Nie był to śpiew drobny,

Perłowy, jak dziś dzwonią fortepiany;

Lecz coś, jakoby w dalekim klasztorze

4130

Śpiewano z wielkim płaczem „Święty Boże!”

Dawnom takiego śpiewu tajemnicy

Śledził i wyznam, żem śledził daremnie;

Czasem go słychać w letniej błyskawicy,

Czasem w błękitach gra — a czasem we mnie,

4135

A czasem w całej wiejskiej okolicy

Słychać go — czasem zaś słychać podziemnie

Grający, z brzękiem pomieszanej stali,

Jakby w kurhanach umarli śpiewali.

Czasem nim buchnie wiatr, a czasem kłosy,

4140

A czasem pies go usłyszy i stanie,

Nastawi uszy i najeży włosy

I warczy głucho. Czasem to śpiewanie

Usłyszy w stepach idąc żebrak bosy

I myśli, że to zebrana na łanie

4145

Wróbli gromada śpiewa, harfa szara

Ptaszków — albo szum gruszy — albo mara…

Owiana takim śpiewem, słuchająca,

Patrz, bieży panna Aniela ogrodem,

A każdy z głosów ją aż w serce trąca,

4150

Choć gorset, stanik złoty ma pod spodem,

Gorset ze złotej lamy, w pół miesiąca

Pod samą szyją cięty; rannym chłodem

Mrozi ją nieco wiatr, ale jej nie czuć

Zimna, bo pełna pamiątek i przeczuć.

4155

Pamiątki smutkiem są i łzami wiszą

Na rzęsach, i są ciężarem i cieniem,

I są na twarzy jakąś wielką ciszą,

I są jakoby jej czoła uśpieniem,

Gdy usta niby przeczuciami dyszą

4160

I oświecają koralem, płomieniem

Jej twarz, i czasem biegają po licach,

Czyniąc widniejszy smutek — w błyskawicach.

Za nią na zamku wszystkie okna gorą,

Jak rząd płonących jasno meteorów.

4165

Tam kląby, brzozy z osrebrzoną korą

Różane teraz słońcem; tam z kolorów

Malw — niby tęcz się zapala siedmioro

Około różnych posągów, upiorów

Dawnego świata, tam pomiędzy róże

4170

Stoją rzezane marmurowe kruże[437].

Dalej staw; i tam zaczyna się miła

Zieleń drzew, głębsze, wilgotniejsze cienie,

I Anielinek chatka, jak mogiła

Pamiątek, i te pod chatką siedzenie,

4175

I ta gołębi chmura, w którą biła

Jutrzenka jak w mgłę białą; i wspomnienie

Siedziało przed tą chatką, jak Noemi

Lub Ruth[438], spuściwszy włosy aż do ziemi…

AniołDziwnie, że czasem cały duch obrazu

4180

Wymaluje się nam jako cherubin

I stanie w myśli widzącej od razu,

W oczach szmaragdy mając, w ustach rubin

I gwiazdę na kształt bladego topazu

Ponad warkoczem! Jest to duch zaślubin

4185

Z naturą, który nad Dźwiną i Preglem[439]

Chodzi w surducie i zowie się Heglem.

Kobieta, Uroda, DuszaAle Aniela — do Heglistki wcale

Nie dorośnięta, bliższa Afrodyty

Pięknością — taka święta, że na fale

4190

Stawu wejść mogła, i staw nie rozbity

Nosiłby nóżki jej… Jestem w zapale!

I oto mówię, że piękność kobiety

Nie jest, jak mówi ksiądz, czartów ułuda,

Lecz może — w duchu będąc, robić cuda![440]

4195

PatriotaAniela była taką duszą; ona

Z Beniowskim tworzy jednego rycerza

I bohatyra. Polska, Trup, ZmartwychwstaniePolska przez nią śniona

Świętą jest, wielką; z góry już uderza

Duchem na wszystkie słowiańskie plemiona

4200

I do żywota budzi i przymierza;

Wielka i silnym podniesiona lotem

Nad ludy, w ludach żywot budzi grzmotem.

Co piorunami ognistemi lunie,

To coraz jeden grób oddaje ducha!

4205

Zagotował się żywot w każdej trunie[441],

Zniedokwasiła się zgnilizna, słucha

I wstaje… Kiedyż, o Boży zwiastunie,

Gołębiu, który szepcesz mi do ucha

Te straszne rzeczy, zrobisz taką ciszę,

4210

Że Polska to usłyszy, co ja słyszę?

Nad morza teraz uciekam, i blade

Tęczą nadmorskich kwiatów, wietrzne pola

Depcę, a wielkich duchów o poradę

Pytam; i często piorunowa wola

4215

Ściąga mi taką moc, że ręce kładę

Na wiatrach, jako na harfy Eola

Strunach, i gra mi wiatr jak najboleśniej,

A ja posyłam na północ te pieśni.

Na północ je posyłam — miejcie czucie!

4220

Bo kiedy głuchy grzmot bez żadnej chmury

Słychać — i kiedy słychać jakieś kucie

Jakby podziemnych zbrój, i kiedy z góry

Słychać jakoby sztandarów rozprucie

I szelest, niby orzeł je w pazury

4225

Chwytał i ciągle darł, jak stare szatry —

Słuchajcie! to ja błogosławię wiatry.

Strach, SiłaI gdy na sennych was uderzą strachy,

I gdy zbudzicie się w łożu spotniali

I usłyszycie, że drżą wasze dachy

4230

I tak trzaskają, jak kość, gdy się pali;

Kiedy was weźmie zimna śmierć pod pachy,

Boga pokaże i przed Nim powali,

A będzie ziemia cicha jak mogiła: —

Słuchajcie! — bo ten strach, to moja siła!…

4235

Kiedy nie wiedzieć skąd, dziecko się małe

Rozpłacze, rączki założy na głowie,

Wpatrzy się w ciemność i stanie się białe,

Jak próchniejąca wilcza kość w parowie;

Gdy włoski staną mu jak zmartwychwstałe

4240

I przedrzy wielki strach, i nic nie powie,

A co innego wam w uśmiechach skłamie: —

To mój go porwał wiatr i moje ramię…

Kiedy wyjdziecie na ziemię różaną

Rankiem, a o mym duchu śnić będziecie: —

4245

Trzody leżące na kurhanach wstaną,

Owce się ruszą, perły łąk — znajdziecie

Tę okolicę całą zasłuchaną

W powietrze, w dźwięki, w smutek. Jeśli w lecie

Żeńce na polach żną, to przy kopicy

4250

Siądą, jak dawni rzymscy niewolnicy

Smętni i groźni: to moja daleka

Moc i pieśń, która serca przeobraża

I niewolnika przedzierzga w człowieka.

Ale cóż znaczy moc i pieśń harfiarza?

4255

Na powieść moją smętną człowiek czeka,

A mnie odleciał anioł, który stwarza;

I muszę przestać strofy, która ludzi

Łamaną sztuką bawi — a mnie nudzi.

Pieśń XIII[442]

Był nad Anielinkami jakiś śpiew aniołowy

4260

Nad chatą… — Może to brzóz rozczesane warkocze

Bijąc o ściany białe, lekko wschodem różowe,

Sprawowały te szmery bolesne i prorocze…

A chata świeciła się na kształt złotej pochodni,

Właśnie jak gdyby zleciał jaki anioł przedwschodni

4265

I stanął na zieleni. A dalej mgłami siny

Gaik, który otaczał szmaragdową lewadę[443];

A około gaika malwy i georginy,

Jakbyś gwiazd aniołowych zapaloną gromadę

Widział w cieniu — tęczami gaj opasywały,

4270

Ptactwo dzwoniło w lutnie — i kaskady grały.

Panna Aniela, widać, że listownie wezwana,

Biegła i otworzyła chatkę swoją zamkniętą.

Ta była cała cicha, także wschodem rumiana,

A pachnąca rezedą wskroś obsianą i miętą,

4275

I ściany z cedrowiny dyszały mocną wonią,

A cichość była taka, że słyszałeś jak ronią

Za oknami Najady[444] swe łzy, perła po perle,

I po skałach rzucają przeczyste diamenty

…………………………………………..

4280

…………………………………………..

…………………………………………..

…………………………………………..

Beniowski stanął przed panną Anielą;

4285

Lecz jak zmieniony — ach, w jakim żupanie!

Jak żebrak — łokcie podarte się bielą,

Guziki wiszą, buty… Boże Panie,

Jak wieloryby, kiedy się ośmielą

Wyjrzeć nad morza błękitne otchłanie

4290

I westchnąć — Taki… ach! czy moje usta

Wymówią — stanął na kształt drapichrusta[445].

Aniela zlękła się; bo nigdy w życiu

Nie wystawiała sobie bohatéra

Kochanka w takim okropnym rozbiciu

4295

Majątku. A on, żałosny kostyra[446],

Stał przed nią… w strasznym bardzo nieutyciu —

Pół Don-Kichota, a pół króla Lira;

Bowiem zupełnie był bez przytomności,

Jak Lir; a skórę miał tylko i kości,

4300

Idealista, Głód, Bieda, FilozofJak Don-Kichote. O! jeśli myślicie

Z Heglem, że czysta idea, na świecie

Zjawiona, wszędy w swoim innobycie

Żyje, to w całym Ladawy powiecie

Nigdzie w smutniejszym ona wołokicie[447],

4305

Nigdzie na gorszej nie była dyjecie[448],

Jak w tym człowieku, ta idea czysta,

Z którą on cały wyglądał — jak glista,

I może nawet skutkiem tej idei

Czystej wychudł tak nieszczęsny nieborak,

4310

Jako poeta, który wiersze klei,

A nie jest ani sektarz ani dworak.

A może też był w krainach nadziei,

Gdzie go zaniosła chuda klacz Elborak[449],

Mahometanka, którą dla igraszki

4315

Borejko Litwin wprzągł do kałamaszki[450],

Spotkawszy ją gdzieś koło Bałty[451]. — Nie wiem…

Ale to tylko wiem, że pan Beniowski,

Nie goniąc wcale pod żadnym modrzewiem

Za Świtezianką, miał butów podnoski

4320

Podarte, albo spalone zarzewiem,

Jako u Danta, gdy ten śpiewak Boski,

Emigrant jak ja, wpadł między straszydła,

Co z kości miały pierś, a z ognia skrzydła.

Beniowski w krótkiej nadzwyczaj włóczędze

4325

Poznał tajemnych rzeczy bardzo wiele.

Mówią, że spotkał jak Makbet trzy jędze

Na pustym stepie; że w starym kościele

(Wszystko znalazłem w jednej dawnej księdze,

Którą na półkach mam oprawną w cielę[452])

4330

Że w starym, mówię, kościele raz zasnął,

A w kościół lunął deszcz i piorun trzasnął.

I bohatera mego jasne oczy,

Błękitne, wielkim swoim płomieniskiem

Oćmił; ślepego chwycił duch proroczy

4335

I zrobił widzeń złocistych igrzyskiem.

Chan Giraj chciał mu dać dziesiątek koczy[453]

I zrobić wodzem nad tym koczowiskiem;

Ale odłożył to na czasy drugie,

Krótki w nim widząc wzrok — a myśli długie.

4340

Borejsza Litwin potem go kaptował

Dla Radziwiłła; lecz mój Węgro-Słowak

Proroczym duchem Litwina zgruntował

I odpowiedział ni tak ani owak.

Litwin jak ślimak zaraz rogi schował

4345

I jak za węży Coopera[454] Pothowak

Utonął w gęstych traw stepowych wniki

I ponurtował w swój las — w mateczniki.

PlotkaLecz pierwej ostrzegł Chana, a prywatnie,

Po przyjacielsku, usta w same ucho

4350

Włożywszy, że się Beniowski w ostatnie

Zgrał i przed sądów ludzkich zawieruchą

Uciekł; dlatego na strzały harmatnie

Szedł tak odważnie i z taką otuchą,

Jak Achill, bo też spod prawa wyjęty,

4355

Nie mógł być ranny nigdzie, tylko w pięty.

Dodał, że to jest duch francuski, z duchów

W Polszcze najgorzej uważany… nawet

Wyklęty; że jest takich wiele zuchów,

Więcej niż harmat w Nieświeżu[455] bez lawet,

4360

Więcej niż w Chana wojsku jest kożuchów,

Więcej niż w kłótni gorzkich słów wet za wet

(Przedrabowawszy[456] wprzód Lindego słownik[457])

Tygodnikowi oddał Orędownik[458].

Dodał, że każdy taki duch francuski

4365

Jest pod klątwami wielkiemi kościoła;

Że jeden się udławił, jedząc kluski,

A inni, chociaż wesołego czoła,

Schną wewnątrz, jakby je kwas palił pruski

Albo Cyrcejskie[459] zaraziły zioła

4370

Świniną. — Nie mógł dociąć niczem lepszem,

Bo Chan Beniowskim wnet zbrzydził, jak wieprzem.

MarzenieI gdy mój rycerz po spaleniu Bałty,

Na co Chan patrzał z wieży, klaszcząc w dłonie,

Myślał i roił — (o jak piękne kształty

4375

Imaginacja ma, kiedy rozpłonie

I rozumowi zadająca gwałty

Gmachy buduje na tęczy ogonie!)

Gdy rycerz, mówię, mój już roi bosko

Z Tatarów — legią niby jakąś włoską

4380

Po jasnych polskich polach latającą,

Dębowych ciemnych lasów oboźnicę,

Chmurę, w której się blaski mieczów mącą,

Tak, że ją bierze chłop za błyskawicę,

A w nocy widząc, za chmurę idącą,

4385

Co wszystkie niebios zabrała księżyce,

Zwinęła w jeden kłąb i mgławo płonie,

Miesiące w srebrne zamieniając konie…

Gdy marzył, mówię, że taką wiatrówkę

Z szarych złodziei i cichą harmatę

4390

Będzie miał wkrótce na komenderówkę,

Gdzie zechce, całą narazi na stratę,

Zgubi w stepowym tańcu jak podkówkę,

Razem z nią legie burłaków[460] brodate

Zgubiwszy, tak że (przechodzi mnie mrowie)

4395

Ruski historyk, o niej… nic nie powie!…

Gdy marzył, mówię, tak i rósł w niebiosa

Nadzieją przyszłej sławy, — aniołowie

Ugwiazdzonego nad nim stali włosa

I owej myślą stawianej budowie

4400

Runąć kazali, strzeliwszy z ukosa

Słońcem po kolumn fantastycznych głowie.

Tak, że z rubinów wzięły blask niezwykły

I szmaragdami stały się — nim znikły.

Spyta mię teraz kto: czyliż nie lepiej,

4405

Aby ci zacni aniołowie Bozi[461]

Pomogli byli ręce, która szczepi

Strach i śmierć, — szabli, która wroga mrozi

I często krzyżem płomiennym oślepi,

Zrobiwszy z siebie krzyż i wiatr?… Ambrozji

4410

Gdyby naleli byli w życia czarę,

Nim usta stracą smak i w ten smak wiarę?

Czyliż nie lepiej, aby w trochę ciała

Oblekli byli marzenia młodości?…

O Trojo! jeszczebyś aż dotąd stała

4415

Pełna cnót dawnych, starych, — i miłości…

Jak dawny kościół cedrowy — spróchniała,

Gdzie jednak Boża woń aż dotąd gości,

A często belka stara w oczach ludu

Rozkwitnie różą lub narcyzem cudu.

4420

DziedzictwoBo i z tych starych łbów szablą naciętych

Mogłaby jeszcze wykwitnąć myśl duża,

Piękniej niż dzisiaj; bo jak z ducha świętych,

Większy by wyszedł kwiat, pełniejsza róża!

I na turkusie skrzydeł rozciągniętych

4425

Mogliby swój duch za anioła stróża

Postawić światu, gdybyś ty był, Panie,

Aniołom twoim kazał mieć staranie

O tych dzieciątkach starych! A to oni

Nie pożegnawszy nas nawet, i woli

4430

Nie zostawiwszy względem starej broni

I względem swojej puścizny[462] i roli,

Odeszli… Ucho jeszcze nasze dzwoni

Brzękiem ich szabel, serce jeszcze boli

Bolem ich serca; lecz pełna zamętu

4435

Myśl, bo odeszli nas — bez testamentu.

Któż słyszał jakie tajemnicze słowo,

Na którem stanąć mogliby synowie?

Wszystko śpi głucho pod deską grobową!

Kto co od trumien zasłyszał — niech powie,

4440

A odbudujem całą Polskę nową

Na tym jedynym, tajemniczym słowie!…

Na tę myśl anioł się we mnie uśmiecha

A razem pełny łez… Cóż? nigdzie echa!

Nigdzie!! Tylko ten rym tętniący bieży,

4445

Jakoby w rzymskiej ruinie kaskada,

Co skrzy i błyska i dymi i śnieży,

I płacze i grzmi i jęczy i gada —

I swój nimfowy włos tęczami jeży,

A spodem głazy powoli wyjada

4450

I tak przy słońcu i tak w blask miesiąca,

Jak Chrystus… ciągle w sobie pracująca.

Więc pod tym grzmotem, pod temi kolory

Jest dziwna, smętna praca; bo to nie to,

Że z myśli różne leją się upiory,

4455

Że z pełną jestem wymyśleń kaletą[463];

Ale wierzajcie… żem rymu podpory

Podłożył sercem — i to moje veto

Przeciw fałszowi kiedy duch mój rzuca,

To więcej mię to kosztuje — niż płuca…

4460

Otóż Beniowski mój powrócił z Wschodu

Właśnie jak veto żywe, lecz obdarte

I biedne; doznał pierwszego zawodu,

Przewrócił tego świata pierwszą kartę

I przyszedł jako nędzarz do ogrodu

4465

Pokazać serce, które więcej warte,

Niż to, co za nie dawali na świecie

Ci, co kupują serca na tandecie.

RozstanieMroczny, wstydliwy, z pochyloną głową,

Po przywitaniach pierwszych rzekł: — „Hrabianko!

4470

Przyszedłem wrócić tobie twoje słowo,

Oddać pierścionek; żadną odtąd wzmianką

Nie będę trudził twych myśli — grobową

Ziemią zasypię oczy… Podolanko,

O! Podolanko piękna, bądź mi zdrowa!

4475

Daruj, że w takim stroju, takie słowa…”

Tu zaczął jąkać się, bo kawalerstwo

Żywe lękało się w nim jakiej wzgardy;

„Daruj, rzekł, dawne z twym sercem braterstwo,

Dawne twe łaski — a teraz los twardy

4480

I moje, patrzaj, żebrackie żołnierstwo

I różne życia mojego azardy[464],

Szczęście wczorajsze i ta, co mię pędza

Po czarnym świecie, ta dzisiejsza nędza,

„Gdy porównane w twojej myśli staną,

4485

Może wycisną łzę, o moja pani!

Bądź mi na wieki teraz pożegnaną,

A nie idź za mną, bo ja do otchłani

Idę.” — To mówiąc, twarz swą obłąkaną

Obracał wszędy, jakby go szatani

4490

Ścigali, nawet nie dając pokoju

U stóp kochanki, przy brzęczącym zdroju,

W pasiece leśnej. A do niego ona,

Z oczu zdziwionych czyniąc słoneczniki,

Bo słońcem była zrennica zatlona,

4495

A rzęsy pełne pereł, jak promyki

Świeciły wkoło; a głos z głębi łona

Wychodził cichy, lecz straszny i dziki —

„Co? rzekła, po toś przybył i mnie z domu

Kazał dziś witać siebie po kryjomu,

4500

„Abym słyszała, ja, która tak wiszę

W powietrzu, jako ta smętna kaskada,

Abym słyszała to, co teraz słyszę,

Że skała, z której ja lecę — upada?

Ty, coś mi sercem Czarnego Zawiszę[465]

4505

Przypomniał — ty wódz tego ludzi stada,

Ty, przez tę szlachtę z wszystkiego odarty,

Sam drzesz ostatek szczęścia? Cóż ty warty?

„Powiedz! Więc i ty na sercu kaleka?

Nie mogłeś wiary zrodzić w serce moje?

4510

O, trup ty! stójże ode mnie z daleka,

Bo ja się próchna i robaków boję.

Cóż ja kochałam, kochając człowieka?

W cóż ja wierzyłam, wierząc w serce? Stoję

Jak nad przepaścią jaką — sama jedna

4515

I opuszczona wiecznie — o ja biedna!

„Gdy patrzę w oczy twoje, widzę jasno,

Że ty naprawdę żegnasz… Wieki miną,

Te gwiazdy, które dziś świecą, zagasną,

A nie odmieni się sercom, co giną,

4520

Nic a nic! Lecz ty nie przez duszę własną

Tak postępujesz ze mną, z tą jedyną

Duszą, co tobie spadła jak z miesiąca[466]

Siostra i matka razem — i służąca.

„Musi być jakaś okropna przyczyna

4525

Tego rozdziału, tej bolesnej rany,

Którą mi dajesz w serce; bo ta sina,

Bo ta wychudła twarz i te łachmany,

Na które patrząc, strach mi głos ucina,

Są przecież ludzkie; a ty jak szatany

4530

Zimny, choć oczy twoje łzą zabiegą,

Masz w skrzących oczach coś nieczłowieczego!

„Powiedz mi, skąd ten blask i takiej dumy

Rys na twym czole? Co? tyś przeciw Boga

Wstał… Co? nie prawda? Słyszę jakieś szumy

4535

W tym lasku, tam na step wychodzi droga…

Choćbyś ty wodzem był upiorów dżumy,

Choćby na twoich piersiach była sroga

Śmierć, jako piorun przychodząca Boży

Głowie, co na twej piersi się położy;

4540

„Ja… kiedy patrzę na świata pustkowie,

Kiedy… a wszystko obejrzałam wzrokiem,

To czuję, że to jedyne węzgłowie,

Ta pierś oblana moich łez potokiem…

Tu na kamieniu tym żałośnej głowie

4545

Pozwól poleżyć — reszta jest obłokiem,

Reszta jest niczem — ten świat, ziemia cała…”

Jękła, przegięła się w pół — i omdlała.

PorwanieBeniowski w trudnej bardzo pozyturze

Stał, bo ją trzymał w pół upadającą.

4550

I razem słyszał, jak się leśne róże

Ruszyły, uczuł i mróz i gorąco —

Usłyszał bowiem szelest, i na wzgórze

Podniosłszy oczy, spojrzał — na patrzącą

Parę schowaną w kaskadowym pyle

4555

I w różach… ujrzał Dafnicką Sybillę

Z księciem Luborem! Wnet poszedł do głowy

Po rozum i choć, zda się, nie wart grosza,

Żebrak — postąpił jak hetman niżowy,

Ludzi dobywszy sobie zaraz z kosza;

4560

Wystrzelił, a na strzał pistoletowy

Zbiegła się jakaś okropna wołosza[467]

Różnego stroju, barwy, różnej broni,

Ludzie, od których człek uczciwy stroni.

Ci wszyscy, słuchać nauczeni giestu,

4565

Poszli na wzgórze; i po krótkiej chwili

Brzęku, bo książę bronił się — szelestu,

Bo się trzepała leksza od motyli

Pani Dafnicka, dawszy we czterdziestu

Radę i księciu i pani Sybilli,

4570

Jako rycerskie pozwalały czasy,

Z parą tych jeńców żywych — poszli w lasy.

Za niemi poszedł Beniowski, a krzywa

Zda mi się bardzo teraz jego ścieżka!

A przy Anieli sennej niańka Diwa

4575

Płakała. — Taka w tym kraju zamieszka

I taka była wtenczas nieszczęśliwa

Krwią zamieszona różnych żądz lemieszka[468],

I taki rycerz mój, co po buzdygan[469]

Idąc, zaczynać musiał jako cygan.

Pieśń XIV[470]

I

4580

W złotej Ladawie dopiero wieczorem

Spostrzegła szlachta, że pani Sybilla

Z księciem, którego nazwano Luborem,

Zniknęła. Oknem patrzano co chwila,

Czy gdzie nie widać ich zajętych sporem

4585

O wiersz Homera, Danta lub Delilla[471];

Ale nie, nigdzie o nich ani słychu…

Liście w ogrodzie szeptały po cichu.

Ale w tych szeptach, co się anielskiemi

Wydają, kiedy brzoza z brzozą gada,

4590

Żaden szept głośny dźwięki francuskiemi

Nie szepnął. Więc żart powiedział nie lada

Kaźmierz Pułaski, że ucho do ziemi

Po wojskowemu przyłożyć wypada

I słuchać. Na to księżna rzekła sucho,

4595

Aby przyłożył do księżyca ucho —

Bo pewnie na nim są. Więc Amfitryjon[472]

Żona, Wierność, MizoginiaStarosta bardzo przytoczył ciekawie

To, co o żonach rzekł filozof Bijon[473],

Że jeśli piękną weźmiesz, toś w obawie;

4600

A jeśli brzydką, toś unieszczęśliwion…

Dylemma[474], które w wielkiej było sławie

Za Jezuitów, w filozofii klasach,

Bo myśl w nim chodzi tak, jak na zawiasach.

Jednak zaczęto się lękać, gdy stary

4605

Szlachcic, Sarmata, AlkoholZegar już dzwonił dwunastą godzinę,

A szlachta wina dolawszy do miary

Była w fantazji… zdjąć pozłotowinę

Z księżyca lub wsiąść zaraz na bajdary[475]

I przez Dniepr płynąć albo też przez Dźwinę

4610

Po szóstą świata część, której odkrycie

Przeczuła — łowiąc muchy po suficie.

I nie dziw, bo świat ich już był opalem

I tęczą, i gwiazd pełną i promieni,

Za którą złota stała Jeruzalem

4615

Drzew szmaragdowych pełna i kamieni,

Z których jeden jest męczeńskim koralem

I ciągle od krwi polskiej się czerwieni;

A bramy, co się przed polskiemi berły[476]

Odemkną, z łzy są jednej, z jednej perły.

4620

Takie się miasto z nich każdemu śniło,

A każdy widział podobnie, jak drugi.

Najbliżej bram był szlachcic Poletyło,

Który pod stołem już leżał jak długi.

Od lotu, widać, nazwisko mu było,

4625

I dotąd, widać, pradziada zasługi

Lotne działały w synie[477], że uderzał

Skrzydłami o strop — gdy pod stołem leżał…

………………………………………..

………………………………………..

4630

………………………………………..

………………………………………..

II

„Podobnie owo oczu się zamknięcie

Zdarza Homerom… Więc bądźmyż my ślepi

Na to, co nasze wielkie przedsięwzięcie

4635

Na przyszłość może tutaj nędzy szczepi;

Puściliśmy się już na tym okręcie,

A więc nikt nie mów, że byłoby lepiéj,

Gdybyśmy byli nie rzucali brzega.

Kto z nami umrzeć chce — ten nasz kolega.

4640

„Wszyscy my bracia!” — Tutaj go powoli

Serce wynosić jęło z retoryki. —

„Wszyscy my bracia! bo równo nas boli

Serce, i równe mamy pamiętniki

W duszach ojczystej sławy i niedoli;

4645

Król narzucony, obce rozbójniki

W kraju, francuskie duchy obok tronu,

My jedni, jakby wodze Askalonu[478]

Z krzyżem na naszych piersiach i sztandarach,

Z łachmanem niby ostatnim bławatu,

4650

Na ukraińskich gołych wichrach, jarach,

Przeciwko wrogu… ba i przeciw światu.”

To mówiąc, w takich był Potocki żarach,

Takiego dostał na policzkach kwiatu,

Jak Achill, kiedy mieczem chce ciąć głosy,

4655

A duch Minerwa chwyta go za włosy.

Pamięć, Sława, OjczyznaWtem jeden szlachcic krzyknął: „O głos proszę!”

Szlachta zwróciła nań oczy ciekawie;

A on z powagą wielką: — „Oto wnoszę,

Abyśmy pana Podczaszego sławie

4660

Wznieśli kolumnę.” — Ja, co kwiaty koszę

W nezabudkowej przeszłości murawie,

Musiałem i tę wspomnieć mowę walną

Szlachcica — co miał myśl monumentalną.

Wniosek ten jednak znikąd nie podparty

4665

Upadł, lecz pana Podczaszego zmieszał.

Obaczył, że to lwy są i lamparty,

Że ten, co go czci, jutro będzie wieszał;

W górę więc swój łeb trzymając zadarty

Rzekł: „Kolumnami Waść nie będziesz wskrzeszał

4670

Ojczyzny ducha… Pierwej trzeba było

Nad Sobieszczyków je wznosić mogiłą!

„Toby Waść, w szkołach będąc małym żakiem,

Napoił się był tej kolumny wonią

I wiedział, jakim trzeba być Polakiem,

4675

Aby kolumna ze złocistą skronią,

Z ogromnym białych posągów orszakiem

Szła na grobowiec, i nad czasu tonią

Na kształt świętego pozostała drzewa,

Co, zda się, oczy ma, a sercem śpiewa.

4680

„My ledwie warci… o jak serce boli,

Że może i to nam wzbronione, Chryste!

My ledwie warci, że pacierz sokoli

Będzie po krzyżach szedł w powietrze mgliste,

Że wróbel, który po śliwach swawoli,

4685

Słysząc… a światło niech im wiekuiste.”

………………………………………..

………………………………………..

………………………………………..

………………………………………..

III

4690

„Ale w nas obu jakiś nieśmiertelny

Grzmot słychać, duszę jakąś doskonałą,

Która jak rycerz występuje dzielny,

Gdzie trzeba, i wnet ubiera się w ciało.

A że my straszni, to Bóg wie piekielny,

4695

Bo zawsze na wspak stawia swoje działo

I wichrem strasznym obu nas rozdziela

I w oczy garścią nam piorunów strzela,

„Gdy chcemy naprzód.” — Rzekł; a w całym gieście

Był taki straszny, że szlachta struchlała

4700

Mówi: — Lekarz, Zdrowie, Walka„Chorobę ma wielką… boleście[479]

Rumatyczne[480] mu nadłamały ciała;

O wiecznym jakimś mówił manifeście,

O włóczni — widać, że w boku została

Włócznia kozacka, którą pod Winnicą

4705

Dostał w bok…'' Szepcą z wielką tajemnicą,

Ażeby Żyda powiesić felczera,

Co nie namacał jej, a rzekł, że trzyma.

O! jakże trudno służyć za Homera

Szlachcie i ciągle za nią iść oczyma!

4710

Pułaski na nich plany swe opiera;

Jemu już w oczach gdzieś karpacka zima

Srebrna, bez dachu i nawet bez płota,

Jednemi tylko sztandarami złota

I ukwiecona świeci się a oni

4715

O powieszeniu Żyda radzą z boku!…

Rzekniesz o wiośnie — to zaraz Fawoni[481]

Z trawkami igra nad brzegiem potoku;

Z tej legii, która po husarsku dzwoni

I w historycznym gdzieś dawnym obłoku

4720

Podnosi miecze ogromne jak młoty

I rząd łabędzich skrzydeł zorzą złoty

Rozwija… z tego dawnego husarza,

Co za Krzyżakiem pędzi się śród błonia,

W kark dzidę swoją mu zabójczą wraża,

4725

Hełm na hełm, konia mu wsadza na konia

I z trupem lecąc, szeregi przeraża,

Bo zda się, paszczę trupa w siebie wchłania

I w strzał srebrzystych mogilnej zamieci

Do piekła, jak coś skrzydlatego, leci…

4730

Zamiast straszydła tego, co na sztabę

Człowieczą wskoczył, zgniótł w skrzydłach i w rękach

A potem rzucił ścierwo w kruki rabe[482]

I dalej leciał, słyszany po jękach,

A potem w domu ściskał swoją babę

4735

I o Chrystusa czerwonego mękach

Śpiewał żałosne godzinki… mam oto

Na Boga! salę mam ogromną, złotą,

Wielką figurę, w szarym szarafanie[483],

W amarantowej czapce aksamitnej,

4740

Na szabli; i mam drugiego, mospanie,

Rycerza wielkiej zrennicy błękitnej,

I mam ogromną wojnę. Bożą w planie,

Podobną wojnie jakiej starożytnej,

I mam podolskich tyle wonnych kwiatów,

4745

I mam ten miesiąc biały — hostię światów.

………………………………………..

………………………………………..

………………………………………..

………………………………………..

4750

………………………………………..

………………………………………..

IV

SzaleństwoCzuje już szlachta, że nie o to chodzi,

Aby wypędzić króla i Moskali;

Tu duch powstaje, a Pan Bóg dowodzi,

4755

A zaś szaleństwa pełna druga szala…

Gdy mówił, drugi chwiał się na kształt łodzi

Gdy przywiązaną ciągle chwyta fala;

Potem rozpłakał się i na kolana

Padłszy, rzekł: — „Imię przenajświętsze Pana!”

4760

I omdlał; potem przyszedłszy do siebie,

Rzekł: — „Więc ty wszystko wiesz, i tę decyzję,

Która już teraz zatrzymana w niebie,

O którem miałem taką straszną wizję,

Żem stracił rozum” ……..

4765

……………………………………………………………

……………………………………………………………

……………………………………………………………

V

A w grotach były światła zapalone,

Tak, że się z każdej lała jasność żywa

4770

Wodzie, i słupy rzucała czerwone

Po stawie, co się wahał jak oliwa.

W jednej z grot, jako Walkirie[484] szalone

Stały trzy wiedźmy i staruszka Diwa,

Natknąwszy szarej do włosa szałwii,

4775

Z wielkim pieniądzem na czerwonej szyi.

Ta coś wróżyła — a szlachcice starzy,

Siedząc przy dzbanach cynowych, słuchali;

Panna Aniela, widząc tych husarzy,

Ten ogień, wiedźmy — a wszystko to w dali

4780

Jeszcze straszniejszej nabierało twarzy —

W podskalnej, drzewy[485] ocienionej sali

Zlękła się; dziewczę drzącą wzięła ręką

I całą grotę obeszła z Helenką.

I tak obiedwie strwożone dzieweczki,

4785

Obiegłszy grotę, zbliżyły się do niéj

Przez inne kręte i ciemne ścieżeczki,

Brnąc po pas w różach, lilijach, lewkonii,

I pod most weszły bardzo małej rzeczki,

I tam w lilijach podobna Dziewonii[486]

4790

Hrabianka rzekła: — „Tu nam doskonale,

Ale co dalej robić, nie wiem wcale.”

Na to Helenka: — „Ja tam, panno droga,

Muszę pod sosną być, gdzie pan nadjedzie.

Wielka to bardzo dla mnie biednej trwoga,

4795

Bo może kogo on z sobą przywiedzie.

Wtenczas nie ujdzie ani jedna noga,

Będą strzelali… a ja tam na przedzie

W mojej błyszczącej zaścierce[487] stojąca

Kulom jaśniejszą będę od miesiąca…

4800

„Ot serce mi tak przewidując puka,

Jakby mnie oni mieli trafić kulą.

Myśl we mnie dawnych smętnych piosnek szuka,

Które ja w chacie śpiewała z matulą,

Oj! jeśli mnie ta wróżba nie oszuka,

4805

Każ mię panienka śmiertelną koszulą

Okryć i grzebać ze świecami jasno,

Jakby ja była ptaszką twoją własną.

„Każ mię tam, panno, pogrzebać pod gajem,

Gdzie my chodziły często po czernice[488];

4810

Bo już nie przyjdę więcej z korowajem[489],

Nie ustrzygą mi włosów mołodyce[490]…”

Na to Anielka: — „Więc tu nad ruczajem

Zostań, ja pójdę tam, zakrywszy lice;

A ty idź, powiedz, niech piastunka Diwa

4815

Wcześnie z tą szlachtą ratować przybywa.”

„Nie! tak nie można, rzekła tamta druga,

On pozna pannę po jedwabnym stroju;

Niech już ja na to odważę się, sługa,

W białej koszuli, w malinowym zwoju.

4820

Dziewictwo, Honor, Hańba, HandelPanienka nie wiesz, jaka męka długa,

Jak to nie można twarzy obmyć w zdroju,

Jak to wstyd długo rumieńcem maluje,

Gdy pan obejmie stan — i pocałuje!”

„Dlaczegoż ty masz…? krzyknęła Aniela,

4825

A potem rzekła: Co? czy nie masz noża?

Ja ci przysięgam w imię Zbawiciela,

Że gdybym sama była śród rozdroża,

A była za mną przepaść i topiela

Pełna gdzieś na dnie ognistego morza,

4830

Skoczyłabym w nią prędzej, niżby kto mię —

Nie, nie — nie można żyć po takim sromie!

„Nie idź tam, ja ci zakazuję, proszę,

Helenko moja, nie idź!” — Na to ona:

„Z konia nie zsiądzie to złote panosze[491],

4835

Szabli nie rzuci i szlachtę pokona.

Niech już ja, panno, mój wstyd sama noszę,

Złoto ja wzięła — ot mi z pokołona

Brzęczą pieniądze jego; ja bogata,

Złotem i wstydem wykupiła brata…”

4840

Na to Aniela: — „W imię Pana Boga,

Ja mu to złoto czarne oddam sama!

Panie Branecki[492], — wykrzyknęła sroga, —

Otworzy ci się nasza dworska brama!

Przysięgam, wyjdziesz, i więcej twa noga

4845

Tu nie postanie! to twój ślad — to plama —

Helenko, razem pójdziem pod sosenkę…”

To mówiąc, już szła i wlokła Helenkę.

Było maleńkie w Anielinkach wzgórze,

Gdzie jedna sosna między inne drzewka

4850

Złocistsze, między kaliny i róże

Weszła i stała, jak smutna Litewka[493]

Tam było miejsce pod drzewem nieduże,

Strumień i jego szemrająca śpiewka,

Dobrze obrane miejsce na dziewiczą

4855

Schadzkę, z Egerią[494] jaką tajemniczą.

Plotka, Hańba, Dziewictwo, PożądanieGdy się zbliżyły, ujrzały z daleka

Dwóch konnych; był to pan Branecki w burce

I przy sobie miał drugiego człowieka,

Z którym rozmawiał o starosty córce.

4860

Ona słyszała, jak ją on wywleka

Z komnat dziewiczych; jak myśli jaszczurce

Pozwala łazić po niej; jak ją plami,

Mówiąc o wdziękach brudnemi ustami.

„Co myślisz, mój ty Dzierzanowski[495]? rzecze,

4865

Czy w Indiach, twoje musztrując Cypaje[496],

Widziałeś jakie oko, co tak piecze

I tyle ognia pod spojrzeniem daje?

Jeśli tu z naszych kto szponów uciecze,

Król powie, żeśmy obadwa mazgaje,

4870

Żeśmy tu poszli szukać tylko sińca,

A nie przywieźli żadnego gościńca.” —

Na to pan Dzierzwa–noski… kłamca wielki,

Lecz człowiek tylko zepsuty w połowie:

„Ja trzymam tylko się każdej butelki,

4875

Bom w Indyach stracił tę rzecz, co się zowie

Miłością. Miałem harem i ród wszelki,

I przynieśli mi syrenę Bonzowie[497],

Co miała ogon rybi i dwie twarze,

A sam uczyłem ją grać na gitarze.

4880

„Otóż kiedy mię raz uśpiła śpiewem,

Śpiewając jako maleńkie słowiczki —

Było to, pomnę, pod korkowym drzewem,

A nauczyłem ją jednej kantyczki —

Otóż widząc mię, że śpię, w ręku lewem

4885

Mając gitarę, a w prawym nożyczki…”

Branecki przerwał: — „Podcięła jak szczygła!

Czemuż języka tobie nie ustrzygła?

„Ja ci o ważnych rzeczach, mój Dzierzasiu,

Gadam, a ty mi znów kłamiesz bezczelnie,

4890

Jak tam się w jakimś kochałeś karasiu;

Gdy strzelasz, strzelajże przynajmniej celnie…

Lecz co to widzę? tam na pozalasiu

Jakieś światełka. Cóż to mojej Elnie[498],

Że nie przychodzi? Czy bierze z migdałów

4895

Wannę?… Słyszałeś? co to? kilka strzałów!…

„Zda się, że gdzieś tam we dworze strzelono.

Czy nie słyszałeś nic? Dali-Bóg, bójka!

Ty jedź do zamku, a ja inną stroną.

Każ, niechaj w bryczce będzie moja trójka…

4900

Patrz, patrz, patrz! brzozy poza nami płoną!

Dobrze, że drutem podszyta ta czujka[499]!

Jedź! lepiej, że dwie obierzemy drogi —

Strzelają — słyszysz, mój Dzierzasiu? w nogi!”

To rzekł, i rzucił się na bok w gęstwinę,

4905

Gdzie mu gałęzie od drzew zawadzały.

Wtem… pannę spotkał i białą dziewczynę

I cofnął od nich konia, choć był śmiały.

Myślał, że duchy po księżycu sine

Na drodze jemu zachodzą od skały;

4910

A one obie także, jak łabędzie,

Śród brzóz czekały strwożone, co będzie.

Wreszcie Aniela, już strzelaniem bliskim,

Bliskiemi także ośmielona groty

I władzą, którą ma nad duchem niskim

4915

Duch wielkiej Bożej miłości i cnoty,

Rzekła: — „Z anioły ja jestem — a ty z kim,

Wodzu Moskali i podłej hołoty?

Dlaczego na mnie za drzewami szczekasz,

A gdy ja stanę w oczy, to uciekasz?

4920

„Panie Branecki! słyszałam i sądzę

Tak, jak są warte, twe brudne obmowy.

Helenko, rzuć mu w oczy te pieniądze!”

Na to on, wcale nie straciwszy głowy:

„Gdzież to hrabianka błądzi?” — „Ja nie błądzę,

4925

Rzekła, lecz przyszłam ci mój próg domowy

Pokazać palcem, byś szedł precz z dziedzińca

Do twego króla pana — bez gościńca!”

Branecki zaśmiał się: — „Hrabianko moja,

Dali-Bóg, gdyby spokojniejszą chwilą,

4930

Przylgnąłbym tutaj, jak pasterz u zdroja,

I pasł twe trzody. Teraz wdzięków tylą

Strwożony więcej, niż napadem zbója,

Drzę.” — Tutaj ujrzał, że się drzewa chylą,

Że wypadają ludzie… porwał w rękę

4935

Szablę, a drugą porwawszy Helenkę,

Bo była bliżej, posadził na siodle

Przed sobą, i z nią cofał się w gęstwiny;

Tak zasłoniwszy się od strzałów podle,

I mając puklerz z krzyczącej dziewczyny,

4940

Jak rycerz, który ma na tarczy godle

Pannę — w rumiane konia pchał kaliny;

Zawsze ku ludziom zwracając jej łono,

Miał znikać w gęstych krzewach… wtem strzelono!

Kto strzelił, pewnie teraz tego dzieła

4945

Żałuje! bo po strasznym, głuchym strzale

Nie on… lecz ona na koniu krzyknęła,

I głos jęczący jej odjęknął w skale…

Potem gąszcz wszystko liściem owinęła:

Rycerz, dziewczyna, koń w kwiatowe fale

4950

I w gęstwę wpadli, a księżyc za niemi

Bił w czarne drzewa mieczami srebrnemi.

Nie człowiek, zda się, lecz wielka jaszczurka

W srebrzoną falę mórz zielonych wpadła,

Potem tam szlachta dała za nią nurka

4955

I krzewy na bok rozdzielając kładła;

A gdy zniknęli — to starosty córka

W ciszy, na mszonym kamieniu usiadła

I przerywała czasem swe korunki

Nabożne, głośno wołając piastunki.

4960

ŚmierćWtem wyszła z gęstwin tych zabójczych Diwa,

Niosąc na ręku Helenkę bez ducha,

W drugiej garść wielką smolnego łuczywa,

Z której dym czarny i ogień wybucha…

SługaAniela wstała: — „Co? czy jeszcze żywa?

4965

O! niech mię Pan Bóg na niebie wysłucha!

Niech ona żyje!” — dotknęła ją ręką,

Leżącej u nóg — „Helenko! Helenko!

Helenko!” rzekła, budząc ją — nie wstała

Dziewczyna na to serdeczne wołanie.

4970

Więc panna widząc, że dzieweczka spała

I tak anielskie miała ciche spanie,

Ust przybliżyła i pocałowała;

I rzekła potem cicho: — „Chryste Panie,

Jakże ją do mnie tu śmierć przybliżyła;

4975

Zda mi się, że to moja siostra miła…”

A Diwa: — „Tobie ta śmierć przeznaczona

Była! taj dobrze, że ją wzięła sługa.

Od rana ja dziś chodzę, jak szalona,

Taj siekierycha w chacie jest, i druga;

4980

Izba jałowcem stoi wykadzona,

Mój mąż do trumny deski, kołki struga,

Pogrzeb gotowy od ranka białego,

A Bóg, co dał sen, dał i umarłego…

„Idy[500] do zamku, panienko! tam stary

4985

Nie wie, co robić, i pieniędzmi dzwoni…

Oj! miałaby ty w zamku srebrne mary,

Gdyby nie ten duch biały, co cię broni.

Idy, panienko, a tu jak świt szary

Przyjdź, mając kwiaty zaszeptane[501] w dłoni

4990

I przynieś jaką tam starą sukienkę,

Co tobie krótka, zda się na Helenkę.”

Rzekła i wzięła znów z jasnej murawy

Ciało, które się łamało na dwoje.

A panna poszła do dworu Ladawy

4995

I zaraz weszła na wielkie pokoje.

Ojciec jej siedział śród ciemnej kurzawy

I zaraz do niej — „Miłe dziecko moje,

Prezentuję ci bohatyry młode —

Ci, którzy tu nam wracają swobodę…

5000

„Oto jest sławny już dawno z imienia

Pan Kosakowski — podobno, żeś rodem

Z Litwy? — to wcale, wierz mi, nie odmienia

Mojego serca; przyjmę ciebie miodem

Litewskim. Dojdziesz pewnie do znaczenia,

5005

Świecąc jak słońce Litwie takim wschodem!

Dusza Waćpana moją duszę zgadła. —

Córko! każ zmienić w izbach prześcieradła…”

………………………………………………………..

………………………………………………………..

Przypisy

[1]

Pieśń VI — w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Części II niniejszej pieśni odpowiada pierwszych 13 strof Pieśni V [A] (dalszych 15 strof tej pieśni nie pojawia się w niniejszym wydaniu, zostały one przytoczone w przypisie w części II, podobnie jak całość Pieśni VI [A]); części III odpowiada pierwszych 19 strof Pieśni VIII [B]; części IV, V i VI stanowią kolejne fragmenty Pieśni VII [B]; część VII jest tożsama z pozostałymi 8 strofami Pieśni VIII [B]. Części I niniejszej pieśni brak w nowszych wydaniach.

[2]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.

[3]

Archanioł — Archanioł Michał widnieje w herbie Kijowa i Kijowszczyzny.

[4]

szczob (ukr.) — żeby, żebyś.

[5]

hajdamacki — przym. od rzecz. hajdamaka, oznaczającego buntownika, rozbójnika, uczestnika któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.

[6]

Pieśń VI, część II — ten fragment odpowiada w nowszych wydaniach pierwszej części Pieśni V [A]; pozostałe 8 strof tej pieśni brzmi następująco: ”Lecz późno… czego ja czekam — i stoję?/ Jedź pan… zobaczę, jak przepłyniesz fale”./ Maurycy westchnął i rzekł: ”Oczy twoje/ Zrobiły mnie tu posągiem na skale,/ Dziecino moja piękna; bo się boję,/ Że ciebie wezmą gdzie w stepach Moskale —/ Oczy twe patrzą na mnie jak bławatki;/ Chcesz - odprowadzęć do ojca i matki…”/ Skinęła głową… spuściła zrennice,/ A potem na Boh pokazała dłonią —/ Potem wiatr uniósł ją jak tanecznicę/ Na skały, co nad Bohu stały tonią./ Potem wrzasnęła… i dwie gołębice,/ Jak dwa anioły, niespokojne o nią,/ W błękitnym niebie — zjawiły się — spadły…/ I na ramionach odkrytych usiadły…/ Tak, białe ptaki niosąc na ramieniu,/ Przelatywała ze skały na skałę,/ Czasami w słońcu — czasem cała w cieniu./ A kiedy nóżki ją uniosły białe,/ Nad wodą rycerz został w zamyśleniu/ I serce w sobie wtenczas uczuł małe./ Zdjęła go czułość wielka — pół niebieska,/ Jak Danta, gdy go porzuca Franczeska./ Widział, że go ta porzuciła ładność./ A świat zostawał przed nim — z tęcz odkryty…/ Dalej co? cała żywota szkaradność,/ Realne życie… Gule i Afryty,/ Ludzka obłuda — pół-uczucia — żadność,/ Bez wiary — z czarnej pochwy miecz dobyty…/ Grób bez posągu, teraźniejsza biéda,/ Która się za lat sto poezją wyda./ O! ileż razy… mamy takie czucie/ Poetyczności przyszłej! o jak cudna/ Ta błyskawica, co nas w jednym rzucie/ Przenosi za grób — ale jak obłudna!/ Trzeba — ażeby przeszło ciał zepsucie/ I kości ziemia rozebrała brudna,/ Aż z duszy — z życia… i z wypadków ciągu/ Uderzy białe światło — jak z posągu?/ W tym wietrze rannym, co we włosy wieje,/ W tym słońcu złotym, co ci oczy razi…/ W tej wodzie Bohu, co się wiecznie leje…/ W tym niebie, które żaden dym nie kazi…/ W tej róży polnej, co się na świat śmieje,/ Jest ziarno nudy, co się przeobrazi/ W ziarno tęsknoty… gdy myśl zwiędnie młoda/ Jak róża — i upłynie, jak ta woda…/ Myśl się w ten błękit nieskończony wgryza,/ W tę ozłoconą ziemię się zacieka,/ Jakby… w niej — spała — uczuć Heloiza,/ Która — na trupa kochanego czeka…/ Na łożu z jasnej róży i narcyza…/ Idź spać — gdy z trumny jej podniosą wieka,/ Otworzy ręce ta grobu odźwierna,/ Spokojna — chłodna — zmarła — ale wierna./ Któż nie ma w ziemi — miejsca w jakiej trumnie?/ Chyba przeklęty — lub nadto wysoki,/ Podobny smutnej — na polu kolumnie,/ Co tylko głowa gwiazdy — i obłoki/ Kochała… zawsze wyglądając dumnie…/ Chociaż jej siostry upadły w potoki/ Cefizu… i tam leżą… w modrej fali —/ Lecz kto tak dumnie żył — czemuż się żali?…/ Kto mogąc wybrać, — wybrał zamiast domu/ Gniazdo na skałach orła… niechaj umie/ Spać — gdy zrennice czerwone od gromu,/ I słychać… jęk szatanów w sosen szumie…/ Tak żyłem… teraz widzę pełen sromu,/ Że mam łez pełne — oczy; lecz je tłumię —/ I nie chcę wyznać, że mi przed mogiłą/ Z aniołem śmierci żyć, tak — straszno było…/ Lecz to już przeszło… widma poznikały…/ Do ciebie, M[atko] moja, twarz obrócę…/ Do ciebie znowu tak jak anioł biały,/ Z obłędnych krajów… położyć się wrócę/ U twoich biednych stóp — bez szczęścia — chwały,/ Lecz bez łzy próżnej. — Obojętnie zrzucę/ Resztę nadziei — zwiedzionych przez losy…/ Jak liść — co we śnie mi upadł na włosy…/ Odbiegłem ciebie — w szaleństwa godzinie…/ Lecz ileż razy — z fal — i mórz i burzy/ Patrzałem… na twój cichy dom — w dolinie,/ Jak człowiek, który myśląc — oczy mruży, —/ Myśląc — że myślisz o mnie… o tym… [synie],/ Który Nieszczęścia Bogu… wiernie służy,/ Lecz bez nadziei… łzami twemi żywy,/ Jak — Chrystusowe w ogrójcu oliwy. —/ Z błogosławieństwa twego — miałem blaski,/ Gwiazdom podobne… i cień w puszczach Gazy…/ Nieraz ćwiek rdzawy — u podróżnej laski/ Rył imię twoje, tam… gdzie same głazy,/ I słychać tylko fal libijskich wrzaski —/ Eschylowskiemi budzone wyrazy,/ Echa słyszały twoje święte imię/ I słyszał je ten laurów las, co drzymie./ Ponad potokiem Elektry… tyś była/ Ze mną… na każdym miejscu — gdzie z przeszłości/ Dolata płaczu głos… o moja miła…/ Wszędzie, gdzie w polach się bieleją kości/ I woła — głosem rycerskim mogiła/ O zemstę — wszędzie, gdzie człowiek zazdrości/ Umarłym… i chęć śmierci duszą pije…/ Tyś była ze mną… jam cię czuł — i żyję./ W Ramie — podobny głos twemu głosowi/ Słyszałem — anioł życia zadrżał we mnie —/ Aniołowie mi ciebie nadpalmowi/ Pokazywali świecącą przyjemnie/ W gwiazdach… tam gdzie był żłobek Chrystusowi…/ I anioł życia smętny wyszedł ze mnie,/ Chcąc ręką dotknąć o twe serce krwawe/ I ból twój stłumić pozdrowieniem… Ave…/ Wszędzie… miłośne twoje oddychanie/ Liczyło mi czas… co upływał w ciszy;/ W tych strofach jeszcze… kiedy rym ustanie —/ Niechaj czytelnik — na końcu usłyszy/ Moje twych biednych stóp — pocałowanie,/ Bo łez nie słyszał…/ ………………………………./ ………………………………./ Potem następuje nie objęta niniejszym wydaniem Pieśń VI [A]: Pamiętam jedną godzinę żywota —/ Leżałem w greckiej łodzi… Spało morze…/ A każdy żagiel był jak muszla złota,/ W której się chował… w albańskim ubiorze/ Majtek. Słuchałem, jak fala klekota,/ Kiedy jej złotą pierś kaika porze…/ Księżyc się cicho błyszczał… złoty taki/ Jak słońce… łódź płynęła z Kalamaki…/ I z wolna wschód się oczerwienił siny…/ Ponad Pireą — powiał wiater świeży./ Wzdrygnęła się łódź śród morskiej równiny,/ Jak rycerz, gdy go w piersi wróg uderzy…/ Była to pierwsza fala Salaminy…/ Szła od mogiły, gdzie Temistokl leży —/ Zatrzęsła łodzią… wkoło ją obeszła,/ Zagrzmiała — jękła żałośnie — i przeszła…/ Wstałem — tańczyły fal różane bryły —/ Słońcu się niebios otwierała droga —/ Słońce! — myślałem, że wstaniesz z mogiły/ Temistoklesa, — jak z mogiły Boga/ Zmartwychwstający anioł blasku, siły …/ Lecz nie — gdzie był tron złoty jego wroga,/ Skąd Kserkses — patrzał na zniszczenia dzieło,/ Wyszło ogromne słońce — i stanęło…/ Wtenczas zacząłem urągać się w duchu/ Grobowi, — co był rzuconym w ciemnoty,/ I morzu, które chodziło w łańcuchu —/ I obróciłem się gdzie stał tron złoty,/ Paląc się w słońca czerwonym wybuchu —/ Bo tak stać musiał, gdy ginęły floty/ I marli za kraj rozpaczni obrońce…/ Kserkses… na tronie tym — ubrany w słońce…

[7]

liman — zatoka u ujścia doliny rzecznej do morza, tu mowa o limanach ukraińskich rzek, wpadających do Morza Czarnego.

[8]

kureń — oddział kozacki.

[9]

sotka (z ukr.) — setka, sto.

[10]

sagan — duży garnek żelazny lub miedziany.

[11]

spisa — rodzaj włóczni; Kozacy używali najczęściej spis krótkich, z ostrymi grotami na obu końcach.

[12]

majdan — środkowa część łuku.

[13]

cieniu — dziś popr. forma D. lp: cienia.

[14]

skwir — głos wydawany przez orły i inne ptaki.

[15]

rzezuń (z ukr. rezun) — siepacz, zabijaka, tu mowa o hajdamakach, uczestnikach buntu chłopskiego.

[16]

Wiśniowiecki, Jeremi Michał herbu Korybut (1612–1651) — książę, dowódca wojsk polskich w walkach z Kozakami; ojciec późniejszego króla polskiego, Michała Korybuta Wiśniowieckiego (1640–1673).

[17]

wykinąć (z ukr.) — wyrzucić.

[18]

janczarka — duża, ciężka strzelba tureckiej piechoty.

[19]

Lach (daw., ukr.) — Polak.

[20]

pałasz — broń biała o długiej, prostej klindze.

[21]

na mohiłu (z ukr.) — na mogiłę.

[22]

Calińskich było stare wino, dawny zabytek szlacheckiego mienia — matka Józefa Sawy Calińskiego była szlachcianką.

[23]

starszyna — tu: starszyzna.

[24]

Sawyna — zdrobnienie od imienia Sawa.

[25]

eglantyna (z fr.) — dzika różyczka.

[26]

incest (z łac.) — nieczystość, kazirodztwo.

[27]

Oresty szalone (z mit. gr.) — nawiązanie do Orestesa, który w zemście za śmierć ojca, Agamemnona, zabił swoją matkę, Klitajmestrę, za co był ścigany przez Erynie, demony sprawiedliwości i zemsty.

[28]

karm (z ukr.) — pokarm, pożywienie.

[29]

upragniony — tu: spragniony.

[30]

opłotek — ogrodzenie, obręb.

[31]

listki — dziś popr. forma N. lm: listkami.

[32]

Pułaski, Józef (1704–1769) — wódz konfederacji barskiej.

[33]

czamara — okrycie wierzchnie o kroju zbliżonym do kontusza.

[34]

Diomed a. Diomedes (mit. gr.) — syn Tezeusza i Dejpyli, król Argos, jeden z najwaleczniejszych bohaterów w wojnie trojańskiej, towarzysz Odyseusza.

[35]

Tankred z Hauteville (1072–1112) — bohater pierwszej wyprawy krzyżowej, jeden z głównych bohaterów poematu heroicznego Jerozolima wyzwolona Torquata Tassa.

[36]

popręg — pas skórzany, zapinany pod końskim brzuchem, służący do zamocowania siodła; różnemi popręgi — dziś popr. forma N. lm: różnymi popręgami.

[37]

pany — dziś popr. forma D. lm: panów.

[38]

Żelaźniak — dalej: Żeleźniak; ukr. Zalizniak, Maksym (ur. ok. 1740 – zm. po 1768), Kozak zaporoski, hetman hajdamaków, przywódca powstania hajdamackiego, sprowokowanego przez Rosjan dla osłabienia konfederacji barskiej, wraz z Iwanem Gontą prowodyr tzw. rzezi humańskiej w 1768 r., w której zginęło ok. 20 tys. osób.

[39]

Potocki, Joachim herbu Pilawa (1700–1764) — magnat, starosta lwowski, poseł, generał-lejtnant wojsk koronnych, jeden z przywódców konfederacji barskiej.

[40]

króla miał wiązać w Warszawie — aluzja do nieudanej próby porwania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez konfederatów barskich w 1771 r.

[41]

pachły (reg., z ukr.) — dziś popr. forma 3 os. lm cz.przesz.: pachniały.

[42]

smołka — własc. smółka, roślina z rodziny goździkowatych.

[43]

kolany — dziś popr. forma N. lm: kolanami.

[44]

pomoży, Bat'ku (z ukr.) — pomóż, Ojcze.

[45]

kinąć (z ukr.) — rzucić, tu: skierować.

[46]

Dumourier — własc. Charles François Dumouriez (1739–1823), generał francuski, jeden z dowódców konfederacji barskiej.

[47]

Wernyhora — postać z ludowej legendy, wędrowny lirnik kozacki z XVIII wieku, który przepowiadał losy Polski.

[48]

i kożuchy, i karmazyny — i chłopi, i magnaci; i biedni, i bogaci.

[49]

szarafan (daw.) — suknia a. płaszcz.

[50]

ostrokół — ogrodzenie z grubych, zaostrzonych u góry, drewnianych pali.

[51]

pardonować — ułaskawiać, darować komuś życie, oszczędzić kogoś.

[52]

obuch — broń w kształcie zaostrzonego młotka, z wygiętym dziobem, służąca w bitwie do rozbijania zbroi przeciwnika.

[53]

wądół — wąska głęboka dolina.

[54]

maża — kryty wóz używany przez czumaków, tj. ukr. chłopów żyjących z handlu solą i innymi towarami.

[55]

dragan — dragon, żołnierz walczący pieszo, a poruszający się konno; tu: kobieta wysokiego wzrostu, męskiej postawy.

[56]

jagody (daw.) — policzki.

[57]

anemon — zawilec, roślina z rodziny jaskrowatych.

[58]

sotniczka — żona sotnika, dowódcy kozackiego.

[59]

siermięga — odzież wierzchnia z grubego materiału, noszona przez chłopów i ubogą szlachtę.

[60]

mury — dziś popr. forma N. lm: murami.

[61]

rezy pany (z ukr.) — rżnij panów.

[62]

karabela — szabla.

[63]

ślozy (daw.) — łzy.

[64]

ruń — zieleniejąca roślinność; wschodzące zboże.

[65]

krwawnik — zwyczajowa nazwa dwóch czerwonawych minerałów: karneolu (kamienia półszlachetnego, odmiany chalcedonu) i hematytu (tlenku żelaza).

[66]

brusznica — jagoda.

[67]

napawać — tu: poić.

[68]

do Turczech — dziś popr. forma D.: do Turków.

[69]

anielski rząd — miejsce w chórze anielskim.

[70]

czerechy — czereśnie.

[71]

Parki (mit. rzym.) — trzy boginie przędące i przecinające nić ludzkiego losu; w mit. gr. ich odpowiednikami były Mojry, córki Zeusa i Temidy.

[72]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.

[73]

Korsuń (dziś ukr.: Korsuń-Szewczenkiwskij) — miasto na środkowej Ukrainie nad rzeką Roś, w średniowieczu zamek władców kijowskich, w XVII w. rezydencja Wiśniowieckich, w bitwie pod Korsuniem (1648) Kozacy Chmielnickiego wraz z Tatarami zwyciężyli wojska polskie.

[74]

Potocki, Joachim herbu Pilawa (1700–1764) — magnat, starosta lwowski, poseł, generał-lejtnant wojsk koronnych, jeden z przywódców konfederacji barskiej.

[75]

bursztyn — tu: fajka z bursztynu.

[76]

kołpak — wysoka czapka bez daszka, z futrzanym otokiem.

[77]

Żeleźniak — ukr. Zalizniak, Maksym (ur. ok. 1740 – zm. po 1768), Kozak zaporoski, hetman hajdamaków, przywódca powstania hajdamackiego, sprowokowanego przez Rosjan dla osłabienia konfederacji barskiej, wraz z Iwanem Gontą prowodyr tzw. rzezi humańskiej w 1768 r., w której zginęło ok. 20 tys. osób.

[78]

rozkulbaczyć — rozsiodłać.

[79]

hajdamaka — buntownik, rozbójnik, uczestnik któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.

[80]

Wernyhora — postać z ludowej legendy, wędrowny lirnik kozacki z XVIII wieku, który przepowiadał losy Polski.

[81]

lano ołowie — tj. przygotowywano amunicję, odlewano ołowiane kule.

[82]

Leonidas, co czarną polewkę jadł w Termopilach — Leonidas, król Sparty, dowodził wojskami greckimi w bitwie z Persami w wąwozie Termopile w 480 r. p.n.e. Ogromna armia Kserksesa wygrała bitwę, ale została wstrzymana, co pozwoliło Grekom wycofać się, uratować flotę i na morzu pokonać Persów w bitwie pod Salaminą. Czarna polewka, zupa z krwi zwierzęcej, podawana tradycyjnie niechcianym zalotnikom, tutaj symbolizuje śmierć w bitwie.

[83]

Jak te Mojżesza iskier piramidy, co do ojczyzny wiodły nowej Żydy — po wyjściu z niewoli egipskiej Izraelici z Mojżeszem na czele szli do ziemi obiecanej przez pustynię, po której prowadził ich Bóg pod postacią słupa ognia (zob. Wj 13,21).

[84]

prorok — mowa prawdopodobnie o Andrzeju Towiańskim, mistyku, pod którego wpływem pozostawało środowisko emigracyjne w Paryżu.

[85]

Dziennik narodowy — czasopismo wychodzące na emigracji w latach 1840–1847.

[86]

Monitor — czasopismo urzędowe; tytuł ten nosiła pierwsza polska gazeta, „Monitor Polski” (1765–1785) oraz wydawany w Paryżu od 1789 r. Le Moniteur universel.

[87]

łuczywo — drewno na podpałkę, szczapy.

[88]

oszyldwachować (neol., z niem. Schildwache: żołnierz stojący na warcie, strażnik) — ochronić, obstawić strażnikami.

[89]

Solima — Jerozolima; zaczarowane palmy występują w Jerozolimie wyzwolonej Tassa.

[90]

Mnemozyna (mit. gr.) — bogini pamięci, kochanka Zeusa i matka dziewięciu Muz.

[91]

baraszki — fraszki, żarty.

[92]

czerw (daw.) — larwa, robak.

[93]

wieś do przeżycia — tu: dożywotnia dzierżawa wsi.

[94]

książę Karol — Karol Stanisław Radziwiłł herbu Trąby, zwany „Panie Kochanku” (1734–1790), wojewoda wileński, starosta lwowski, miecznik wielki litewski, jeden z najbogatszych arystokratów ówczesnej Europy.

[95]

Waka — wieś tatarska niedaleko od Wilna.

[96]

mołła właśc. mułła (tur.) — mistrz, świątobliwy, sędzia; tytuł nadawany duchownym muzułmańskim.

[97]

Są to od dawna zagnieżdżone ptaki w Litwie — Tatarzy osiedlali się na Litwie od XIV w., kiedy to chan krymski Tochtamysz schronił się przed przeciwnikami politycznymi u kniazia litewskiego Witolda.

[98]

osełek — osełka, kamień do ostrzenia narzędzi.

[99]

Kipczak — tu: ziemie zajmowane przez Kipczaków (a. Połowców), lud pochodzenia ałtajskiego, spokrewniony z Turkami, koczujący początkowo na stepach Kazachstanu; wschodnich sąsiadów Słowian w średniowieczu.

[100]

Eol (mit. gr.) — bóg wiatru.

[101]

eblis (ar., mit. muzułmańska) — diabeł, szatan, zły duch.

[102]

jarzęce — płonące (por. jarzyć się).

[103]

Radzwiłła — forma skrócona, użyta dla zachowania rytmu.

[104]

Żukowski, Wasilij Andriejewicz (1783–1852) — rosyjski poeta i pisarz, tłumacz dzieł literackich.

[105]

skwierne miasso (z ros.) — nieświeże mięso.

[106]

Puszkin, Aleksandr Siergiejewicz (1799–1837) — rosyjski poeta, dramaturg i prozaik, najwybitniejszy przedstawiciel romantyzmu rosyjskiego.

[107]

Sękowski, Józef (1800–1858) — polski egiptolog, poeta, profesor uniwersytetu w Petersburgu, carski cenzor.

[108]

Lermentów — własc. Michaił Juriewicz Lermontow (1814–1841), rosyjski pisarz romantyczny; w 1837 r. za wiersz o Puszkinie Śmierć poety został zesłany na Kaukaz, po roku powrócił do Petersburga, w 1840 r. za pojedynek z synem francuskiego ambasadora znów został zesłany, zginął w pojedynku zaaranżowanym przez carską policję.

[109]

parość (daw.) — pęd, gałązka.

[110]

Minos (mit. gr.) — wielki władca Krety, mecenas sztuki, wspierał genialnego konstruktora Dedala, ale nie zezwalał mu na opuszczenie wyspy. Dedal skonstruował skrzydła, na których uciekł do Aten, ale podczas lotu stracił syna, Ikara.

[111]

Kukulnik — własc. Nestor Wasiliewicz Kukolnik (1812–1868), rosyjski poeta i powieściopisarz.

[112]

karaulnik (z ros.) — wartownik, stróż.

[113]

kibitka — wóz na kołach lub płozach, używany w Rosji w gospodarstwie, a także do przewozu więźniów.

[114]

budnik — drwal, człowiek zajmujący się wyrębem lasu, mieszkający w budzie, tj. kurnej chacie, ziemiance.

[115]

Janin, Jules (1804–1874) — francuski krytyk i powieściopisarz; pisywał słynne felietony w ”Journal des Débats”, piśmie wychodzącym w Paryżu.

[116]

Benckendorff, Alexander von (1782–1844) — dowódca carskiej żandarmerii, organizator tajnej policji; Benkendorf-Reviev — tak ironicznie nazywa Słowacki raporty i donosy, na podstawie których skazywano poetów rosyjskich.

[117]

Chiwa — miasto nad rzeką Amu-Darią w Azji Środkowej, dziś na terenie Uzbekistanu, ok. 500 km na wschód od brzegów Morza Kaspijskiego, w latach 1515–1920 stolica państwa, zwanego Chanatem Chiwy, i bogaty ośrodek handlowy; Rosjanie starali się je sobie podporządkować, co udało im się w 1873 r.

[118]

furieryzm — odmiana socjalizmu utopijnego, którego program sformułował Charles Fourier (1772–1837).

[119]

knut — bat, narzędzie chłosty używane w carskiej Rosji.

[120]

dromla — drumla, prosty instrument muzyczny, pochodzący z Azji, na którym gra się, szarpiąc blaszkę trzymaną w ustach, w strumieniu wydychanego powietrza.

[121]

Hanka, Vaclav (1791–1861) — czeski literat, językoznawca i pedagog akademicki, historyk i działacz narodowy, a także propagator carskiego panslawizmu.

[122]

hermafrodyta (gr.) — obojnak, organizm dwupłciowy.

[123]

Hermafrodyty, Słowiano-Polacy — tak Słowacki nazywa polskich zwolenników panslawizmu, ideologii wyzwolenia i zjednoczenia Słowian, powstałej w Czechach i przejętej przez propagandę carską jako przykrywka dla rusyfikacji.

[124]

В перед (ros., wym.: w pieriod) — naprzód.

[125]

Parka Kloto (mit. gr. i rzym.) — jedna z trzech bogiń losu, zwana Prządką, faktycznie zajmowała się snuciem nici życia ludzkiego, a nie jej przecinaniem, które stanowiło zadanie jej siostry Atropos.

[126]

nahaj — bat, narzędzie chłosty używane w carskiej Rosji.

[127]

Dońce — dziś popr. forma M. lm: Dońcy; Kozacy znad Donu, w XVIII i XIX w. żołnierze na służbie rosyjskiej; oddziały kozackie były używane m.in. do pacyfikowania demonstracji patriotycznych w Warszawie w XIX w.

[128]

liściami — dziś popr. forma N. lm: liśćmi.

[129]

Niemiec — Czesi w XIX w. pozostawali pod silnym wpływem kultury niemieckiej; jest to także nawiązanie do etymologii polskiej nazwy Niemców: ludzi „niemych”, tj. nie mówiących zrozumiałym, słowiańskim językiem.

[130]

lewada (daw., reg.) — polana, łąka okolona drzewami, ogród.

[131]

Barszczanie — konfederaci barscy.

[132]

ognisty proroku Boga, śród twoich wielbłądów klęczących — mowa o Mahomecie (ok. 571–632), twórcy i proroku islamu, w młodości pasterzu wielbłądów.

[133]

par — tu: opar.

[134]

półmiesiąc — półksiężyc, symbol islamu.

[135]

odaliska (z tur.) — biała niewolnica a. konkubina w haremie sułtana tureckiego.

[136]

zadrzymie (daw., reg.) — dziś popr.: zadrzemie.

[137]

Twoje mi śmiercią już blade oblicze umarłych moich ojców przypomniało — Słowacki przewiduje upadek kultury muzułmańskiej i porównuje go do rozbiorów Polski.

[138]

Salahedyn a. Saladyn (ok. 1138–1193) — sułtan Egiptu i Syrii, prowadził walki z krzyżowcami, opisane przez Tassa w Jerozolimie wyzwolonej; Salahedyni — jego potomkowie lub naśladowcy.

[139]

kulbaka — wysokie siodło.

[140]

płomyk… gasi olbrzymi król lodu i gaśnie państwo białego księżyca — północny władca to car, a państwo białego księżyca to Turcja, mowa o kryzysie państwa tureckiego i wojnach rosyjsko-tureckich.

[141]

gór, co mają wszystkie kształt sonetów — nawiązanie do Sonetów krymskich Mickiewicza.

[142]

hymen (z gr.) — wesele.

[143]

akord (z fr.) — tu: zgoda.

[144]

Tak mówi Dziennik Narodowy; przeczę! Ostrzegam wszystkich was, że jest dziewicą! — mowa o „dziewictwie Muzy”, tj. o oryginalności Beniowskiego, któremu w czasopiśmie „Dziennik Narodowy” zarzucano, że jest plagiatem Don Juana Byrona.

[145]

usque ad mortem (łac.) — aż do śmierci.

[146]

kirielejson kirie (z gr.) — Panie, zmiłuj się.

[147]

Walkirie (mit. skand.) — córki boga Odyna, dziewice-wojowniczki, uzbrojone, dosiadające skrzydlatych koni lub wilków, były wysłanniczkami ojca i wychodziły na spotkanie wojownikom, ginącym bohatersko w bitwach.

[148]

drop — ptak z rodziny żurawiowych, najcięższy ptak latający na świecie, gatunek ginący, w Polsce objęty ścisłą ochroną.

[149]

liman — zatoka u ujścia doliny rzecznej do morza.

[150]

bodiak (ukr.) — oset.

[151]

połos — połoz, wąż.

[152]

Ariost — własc. Ariosto, Ludovico Giovanni (1474–1533), włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego Orland szalony.

[153]

trzy-buńczuczny — piastujący trzy godności wojskowe; buńczuk — drzewce zakończone kulą lub grotem, ozdobione końskim włosiem, symbol władzy wojskowej.

[154]

rogal (pot.) — rogacz, oszukany mąż.

[155]

Trentowski, Bronisław (1808–1869) — filozof, twórca m.in. prac Chowanna, czyli system pedagogiki narodow… i Wizerunek duszy moralnej przez Ojczyźniaka; autor terminu „cybernetyka”.

[156]

chan a. chana — karawanseraj, zajazd (w krajach muzułmańskich).

[157]

moskito — meczet.

[158]

Hunowie — plemię azjatyckich koczowników, którzy najechali Europę w IV-V w., powodując wędrówkę ludów i przyczyniając się do rozpadu Cesarstwa Rzymskiego.

[159]

Wróćcie nam, groby, husarze skrzydlate — sens: Groby, oddajcie nam skrzydlatych husarzy.

[160]

truna (daw.) — trumna.

[161]

Attyla (406–453) — wódz Hunów, który walczył z Rzymianami. Jego imperium, sięgające prawdopodobnie od Morza Kaspijskiego po Ren (tj. od zach. Kazachstanu po Niemcy), rozpadło się po jego śmierci.

[162]

Sarpedon (mit. gr.) — wódz Licyjczyków w wojnie trojańskiej; zginął z rąk Patroklosa.

[163]

kirys — część zbroi płytowej, obejmująca napierśnik i naplecznik.

[164]

Gofred i Baldwin — rycerze wypraw krzyżowych, opisani w Jerozolimie wyzwolonej.

[165]

Pelida — syn Peleusa, tj. Achilles.

[166]

Wąż Laokoński (mit. gr.) — Laokoon, kapłan Apollina w Troi, rzucił włócznią w konia trojańskiego, aby pokazać rodakom, że koń jest pusty w środku. Z morza wyszły wielkie węże, które zabiły Laokoona i jego synów. Była to kara za złamanie przez Laokoona celibatu, ale Trojańczycy odczytali to jako wolę bogów i wprowadzili drewnianego konia do miasta, co stało się przyczyną ich klęski.

[167]

Kierim Giraj a. Krym Girej (1699–1769) — chan tatarski, panował w latach 1758–1764 i 1768–1769, sojusznik konfederatów barskich, przeciwnik Rosji i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Za jego panowania doszło do ostatniego wielkiego najazdu Tatarów na Ukrainę polską i rosyjską. Ostatni wielki i wybitny wódz oraz wojownik tatarski.

[168]

żurawiów — dziś popr. forma D. lm: żurawi.

[169]

Bakczysaraj — Bachczysaraj, miasto na Krymie, stolica Chanatu Krymskiego; od morza dzieli je prawie 30 km.

[170]

w Polszcze (daw.) — w Polsce.

[171]

harfa Eola — harfa eolska, instrument muzyczny, z którego strun dźwięki wydobywa wiatr; Eol (mit.gr.) — bóg wiatrów.

[172]

nad wiedźmy temi — dziś popr. forma N. lm: nad wiedźmami tymi.

[173]

Cylijczyk lub Natolak — mieszkaniec Cylicji lub Anatolii, krain na terenie Turcji.

[174]

Medea (mit. gr.) — królewna Kolchidy, czarodziejka i dzieciobójczyni.

[175]

Cyrce a. Kirke (mit. gr.) — czarodziejka, która uwięziła Odyseusza na swojej wyspie, a jego towarzyszy zamieniła w świnie.

[176]

Panin, Nikita Iwanowicz (1718–1783) — polityk rosyjski, bliski współpracownik Katarzyny II, minister spraw zagranicznych Rosji w latach 1764–1780.

[177]

hajdamaka — buntownik, rozbójnik, uczestnik któregoś z powstań chłopskich na Ukrainie w XVIII w.

[178]

popowi — dziś popr. forma C. lp: popu.

[179]

nietoperzów — dziś popr. forma D. lm: nietoperzy.

[180]

kołupać (daw., reg.) — łupać, stukać.

[181]

Acanna (daw.) — panna.

[182]

rzezaniec — kastrat, nadzorca haremu.

[183]

oczów — dziś popr. forma D. lm: oczu.

[184]

Mefistofel — Mefistofeles, książę piekieł, diabeł.

[185]

Klorynda — bohaterka poematu Torquata Tassa Jerozolima wyzwolona, dzielna wojowniczka muzułmańska, nazywana tu amazonką ze względu na wojowniczość.

[186]

kitajka (daw.) — tkanina, chustka.

[187]

Pallada (mit. gr.) — Atena, bogini mądrości, sztuki i wojny sprawiedliwej, przedstawiana w hełmie i z oszczepem.

[188]

Izabej — Jean-Baptiste Isabey (1767–1855) i Eugène Isabey (1804–1886), ojciec i syn, francuscy malarze, portreciści i miniaturzyści.

[189]

uszów — dziś popr. forma D. lm: uszu.

[190]

kartelusz (z fr.) — liścik, bilecik.

[191]

leksze — dziś popr.: lżejsze.

[192]

aerolit — meteoryt.

[193]

de raptu puellae (łac.) — o porwanie dziewicy.

[194]

giaur — tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.

[195]

korabl (z ros.) — korab, okręt.

[196]

ambasada — tu: poselstwo, misja.

[197]

kary — czarny.

[198]

buńczuk — symbol władzy wojskowej, drzewce, ozdobione końskim włosiem.

[199]

Pluton (mit. rzym.) — bóg świata umarłych, odpowiednik Hadesa w mit. gr.

[200]

Charon (mit. gr.) — sługa Hadesa-Plutona, przewoził dusze zmarłych przez podziemną rzekę Styks do krainy umarłych. Starożytni Grecy kładli swoim zmarłym na języku obol, drobną monetę, jako zapłatę dla Charona.

[201]

Bohdan — Józef Bohdan Zaleski (1802–1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej. M. Mochnacki nazywał jego styl „brylantowym”.

[202]

miesiąc (daw.) — księżyc.

[203]

obskurantyzm — ciemnota, zacofanie; tu: zasłanianie twarzy.

[204]

epopeją — dziś popr. forma B. lp: epopeję.

[205]

kazka (ukr.) — baśń, bajka.

[206]

Rafaela loże — malowidła ścienne Rafaela w Watykanie.

[207]

Grachowie — własc. Grakchowie, znany ród rzymski.

[208]

Carbonari (z wł.) — Karbonariusze, tajne stowarzyszenie rewolucyjne, założone we Włoszech na początku XIX wieku.

[209]

la gente d' inferno (wł.) — lud z piekła.

[210]

Alaryk (376–412) — wódz Wizygotów; pierwszy, który zdobył Rzym.

[211]

miserere (łac.) — zmiłuj się.

[212]

et de profundis (łac.) — i z głębin.

[213]

piecza — staranie, troskliwość.

[214]

krzyżów — dziś popr. forma D. lm: krzyży.

[215]

Pelejady — własc. Plejady, w mit. gr. nimfy, córki tytana Atlasa, zamienione w grupę gwiazd w gwiazdozbiorze Byka.

[216]

półostrów — półwysep.

[217]

dywan (tur.) — zgromadzenie doradców władcy muzułmańskiego.

[218]

szkaplerz — dwa połączone ze sobą kawałki materiału z wizerunkiem Jezusa i (lub) Matki Boskiej, poświęcone, noszone na szyi, na piersiach.

[219]

miasto (daw.) — tu: zamiast.

[220]

arabesków — dziś popr. forma D. lm: arabesek.

[221]

książę Karol — Karol Stanisław Radziwiłł herbu Trąby, zwany „Panie Kochanku” (1734–1790), wojewoda wileński, starosta lwowski, miecznik wielki litewski, jeden z najbogatszych arystokratów ówczesnej Europy.

[222]

skrybent — skryba, pisarczyk.

[223]

respons (z łac.) — odpowiedź.

[224]

pilaw — potrawa wschodnia z ryżu i z tłustej baraniny.

[225]

słowy prędkiemi — dziś popr. forma N. lm: słowami prędkimi.

[226]

galiun — jedna z nazw fajki wodnej.

[227]

mufti — muzułmański znawca prawa i teolog.

[228]

giaur — tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.

[229]

Lach (daw., ukr.) — Polak.

[230]

lulka (z ukr.) — fajka.

[231]

rzezaniec — kastrat.

[232]

pohaniec (daw.) — poganin a. muzułmanin.

[233]

hołysz (z ukr.) — golec, nędzarz.

[234]

szysze — szisza, fajka wodna.

[235]

zachwycić — tu: chwycić, zaczerpnąć.

[236]

Czatyrdach — własc. Czatyr-Dag, masyw górski na Krymie, ok. 35 km na wschód od Bachczysaraju.

[237]

zrennica (daw.) — źrenica.

[238]

Danae (mit. gr.) — królewna z Argos, uwięziona przez ojca, bo według przepowiedni jej syn miał zabić swojego dziadka. Jednak za sprawą Zeusa, który przybrał postać złotego deszczu, Danae została matką herosa Perseusza. Król zamknął więc córkę i wnuka w skrzyni i wrzucił do morza. Uratowani, żyli na wyspie Serifos. Po latach Perseusz zabił króla Argos przypadkiem podczas igrzysk.

[239]

Euksyn — łac. Pontus Euxinus, Morze Czarne.

[240]

wigilia (z łac.) — czuwanie.

[241]

odprawować (daw.) — odprawiać.

[242]

kaganiec — tu: kaganek, lampka oliwna.

[243]

Poczajów — miasto w zach. części Ukrainy, słynące ze wspaniałego klasztoru prawosławnego z cudowną ikoną Matki Boskiej.

[244]

parę niedoszłego płodu — dwoje małych dzieci.

[245]

zadana turecką szablą na twarzy obraza — mowa o cięciach widocznych na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej.

[246]

Egida (mit. gr.) — tarcza Zeusa, używana także przez jego córkę Atenę-Minerwę, która przytwierdziła na tarczy głowę pokonanej przez Perseusza Gorgony Meduzy o zabójczym wzroku.

[247]

Minerwa (mit. rzym.) — bogini mądrości, wojny sprawiedliwej i sztuk, odpowiednik gr. Ateny.

[248]

dyscyplina — krótki bicz, narzędzie kary lub pokuty.

[249]

berberys — krzew o drobnych czerwonych owocach.

[250]

Gehenna — dolina pod Jerozolimą, w starożytności wysypisko śmieci i miejsce pochówku przestępców; symbolicznie: miejsce potępienia, piekło.

[251]

Bar — miasto i twierdza w środkowo-zach. części Ukrainy, położone nad rzeką Rów, ok. 60 km na płd. zachód od Winnicy.

[252]

ut videbitis (łac) — jak zobaczycie.

[253]

marabut — przywódca duchowy w islamie, uważany za świętego o nadprzyrodzonych zdolnościach.

[254]

szech — muzułmański święty.

[255]

wróblów — dziś popr. forma D. lm: wróbli.

[256]

wniście (daw.) — wejście.

[257]

rumatyzm — reumatyzm, tu: paraliż.

[258]

wiedmy (z ukr.) — wiedźmy.

[259]

hrymnąć (z ukr.) — upaść, przewrócić się.

[260]

Korydon — postać występująca w Bukolikach Wergiliusza, idylliczny pasterz.

[261]

trefunek (daw.) — traf, zbieg okoliczności.

[262]

Musiały pływać po wierzchu jak korki te czarownice, pławione na wodzie — nawiązanie do próby wody, której poddawano kobiety podejrzane o czary. Te, które nie tonęły, uznawano za czarownice.

[263]

odeszle — dziś popr. forma: odeśle.

[264]

Psyche (mit. gr.) — piękna kochanka Erosa, boga miłości, który odwiedzał ją co noc pod osłoną ciemności, ale zabraniał jej na siebie patrzeć. Psyche wiedziona ciekawością zapaliła świecę, bóg obudził się i zagniewany jej nieposłuszeństwem odleciał. Psyche wytrwale szukała ukochanego po całym świecie, wreszcie bogowie uczynili ją nieśmiertelną i żoną Erosa.

[265]

Sorrento — popularna już w XIX w. miejscowość turystyczna w płd. Włoszech nad Morzem Śródziemnym, niedaleko Neapolu, miejsce urodzenia Torquata Tassa (1544–1595), wł. poety, autora poematu Jerozolima wyzwolona.

[266]

połos — połoz, duży wąż.

[267]

z letka (reg.) — z lekka.

[268]

ramazanowy — ramadanowy, związany ze świętem kończącym Ramadan, miesiąc postu w kulturze muzułmańskiej.

[269]

robront (z fr.) — szeroka, sztywna suknia kobieca.

[270]

parafią — dziś popr. forma B. lp: parafię.

[271]

jaszczurnik — tu: gniazdo jaszczurek.

[272]

ratafia — rodzaj słodkiego likieru.

[273]

Ariosto, Ludovico Giovanni (1474–1533) — włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego Orland szalony.

[274]

Dant — własc. Dante Alighieri (1265–1321), poeta włoski, autor Boskiej Komedii.

[275]

drużbart, ćwik — gry karciane, popularne w XVIII w.

[276]

Torkwato — własc. Torquato Tasso (1544–1595), wybitny poeta włoskiego renesansu, autor poematu rycerskiego Jerozolima wyzwolona.

[277]

harmonia szklana — dziś: harmonika szklana, instrument muzyczny o bardzo czystym, przenikliwym dźwięku, popularny w XIX w.; gra się na nim, pocierając wilgotnymi palcami obracające się szklane dyski.

[278]

kanał Orfano — kanał znajdujący się w Wenecji, w płn. Włoszech; nazwą (dosł. Kanał Sierocy) wpisuje się w nastrój strofy.

[279]

w ciemnym szpitalu — Torquato Tasso cierpiał na zaburzenia psychiczne i spędził 7 lat w szpitalu dla obłąkanych w Ferrarze.

[280]

ministry — dziś popr. forma M. lm: ministrowie.

[281]

almeja — tancerka na Wschodzie.

[282]

tańcu — dziś popr. forma D. lp: tańca.

[283]

płeć (daw.) — tu: skóra, cera, karnacja.

[284]

chiryja — moneta.

[285]

rogoża — trzcina; tu: plecionka.

[286]

drabant — polski taniec z XVII w., połączenie poloneza i mazura.

[287]

turbator choru — śpiewak, przerywający pieśń chóru uroczystymi okrzykami.

[288]

Orfeusz (mit. gr.) — genialny śpiewak i poeta, jego muzyka miała wzruszać nawet zwierzęta i uspokajać wzburzone morze.

[289]

Liszt, Ferenc (1811–1886) — kompozytor i pianista węgierski epoki romantyzmu. Stworzył nowy gatunek muzyczny: poemat symfoniczny.

[290]

Paganini, Niccolo (1782–1840) — wirtuoz skrzypiec, popisywał się grą skomplikowanych utworów na pojedynczej strunie.

[291]

rulada — szybki pasaż w muzyce wokalnej.

[292]

Europa (…) rusza się na głos lutni, na kształt skały — nawiązanie do mitów, według których muzyka Orfeusza poruszała nawet głazy.

[293]

Po bizantyńsku swoje ciało kruszy — tj. gnie się w ukłonach.

[294]

o patria (łac.) — ojczyzno.

[295]

karbonar (z wł.) — karbonariusz, członek tajnego stowarzyszenia rewolucyjnrgo, założone we Włoszech na początku XIX wieku.

[296]

notturno (wł.) — nokturn, nastrojowa instrumentalna forma muzyczna.

[297]

alla polacca (wł.) — po polsku, na sposób polski.

[298]

przesuć — przesypać.

[299]

beryl — drogi kamień koloru wody morskiej.

[300]

lulka (z ukr.) — fajka.

[301]

paszalik a. pachalik — tur. jednostka administracyjna, prowincja rządzona przez jednego paszę; tu: zgromadzenie dostojników.

[302]

jatagan — broń sieczna średniej długości, bez jelca, o podwójnie zakrzywionym ostrzu.

[303]

Kassi ruskiej — mowa o Katarzynie II, carycy rosyjskiej.

[304]

kozaczek — kazaczok, ukr. i ros. taniec ludowy, bardzo żywy i stopniowo przyspieszający.

[305]

torban właśc. teorban — instrument muzyczny podobny do lutni; popularny na Ukrainie.

[306]

prysiudy — przysiady, figura taneczna w tańcach ruskich.

[307]

derwisz — wędrowny mnich muzułmański.

[308]

peryferium (z łac.) — obrót koła.

[309]

giaur — tak pogard. nazywali innowierców muzułmanie.

[310]

dymisji, łysi, wisi — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ś półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[311]

zdać się — poddać się.

[312]

oczów — dziś popr. forma D. lm: oczu.

[313]

damasceńska szabla — szabla ze stali produkowanej w Damaszku w Syrii. Ta bardzo ceniona stal była wytwarzana od X do XVI w., potem technologia została zapomniana.

[314]

janczarowie — piechota turecka a. tatarska.

[315]

wehmiczny (z niem. Wehmut: smutek, melancholia) — melancholijny.

[316]

Hektor — bohater Iliady, syn króla Troi, dzielny wojownik, zabił go Achilles w odwecie za śmierć swojego przyjaciela Patroklosa.

[317]

Herkulanum — jedno z miast pogrzebanych pod popiołami w czasie wybuchu Wezuwiusza w 79 r. Prace wykopaliskowe prowadzono tam już w XVIII w., a odsłonięte motywy zdobnicze miały wpływ na rozwój nurtu klasycystycznego w sztuce europejskiej.

[318]

Lach (daw., ukr.) — Polak.

[319]

partią — dziś popr. forma B. lp: partię.

[320]

grafini — hrabina.

[321]

koryfant a. koryfeusz — przewodnik chóru w tragedii greckiej; tu: wodzirej.

[322]

obskurant (łac.) — człowiek mający wsteczne poglądy.

[323]

comte (fr.) — książę.

[324]

Aryjadna (mit. gr.) — Ariadna, królewna kreteńska, która pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu po zabiciu Minotaura; tu nawiązanie do pomocy przy wyjściu z grobowca, jakiej udzieliła Beniowskiemu panna Gruszczyńska.

[325]

szarza — szarość.

[326]

dywdyk a. tyftyk — bogata tkanina turecka.

[327]

Lepaż — Jean Lepage (1779–1822), słynny rusznikarz z Paryża.

[328]

na ścienie — dziś: na ścianie.

[329]

rodnik — rodowód.

[330]

kulbaka — wysokie siodło.

[331]

białemi skrzydły — dziś popr. forma N. lm: białymi skrzydłami.

[332]

eheu (łac.) — niestety.

[333]

dwa sotka — dwie setki.

[334]

Chazarowie — lud koczowniczy pochodzenia tureckiego, żyjący w średniowieczu z pasterstwa i wypraw łupieskich na terenach Kaukazu i Krymu.

[335]

Hunowie — plemię azjatyckich koczowników, którzy najechali Europę w IV–V w., powodując wędrówkę ludów i przyczyniając się do rozpadu Cesarstwa Rzymskiego.

[336]

zdechliną ich karm wszystkich, lecz nie świnią — Tatarom, jak i innym muzułmanom, religia zabrania spożywania wieprzowiny.

[337]

maża — kryty wóz używany przez czumaków, tj. ukr. chłopów żyjących z handlu solą i innymi towarami.

[338]

wtwarzyć się (neol.) — wsunąć twarz, zajrzeć.

[339]

garełko (z ukr.) — gardziołko.

[340]

surma — trąba.

[341]

Abdel-Kader — Abd al-Kader (1808–1883), emir arabski, przywódca walk plemion Algierii z kolonizacją francuską; tu przen.: wojownik.

[342]

Waka — wieś tatarska niedaleko od Wilna.

[343]

dwurożce — mowa o półksiężycach, symbolu wiary muzułmańskiej.

[344]

Pieśń XI — w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Części I niniejszej pieśni odpowiada w dzisiejszej numeracji [Pieśń VI]; części II odpowiada [Pieśń XII (?)]; część III stanowi kombinację strof od 7-ej do 15-ej i od 2-ej do 6-ej fragmentu publikowanego później jako Odmienne opracowanie historii Wernyhory; część IV stanowi kombinację strof 1-ej, 16-ej i 17-ej z fragmentu Odmienne opracowanie historii Wernyhory; części V, VI i VII stanowią kolejne fragmenty [Pieśni XIII (?)]; części VIII odpowiada [Pieśń XIV (?)].

[345]

Pieśń XI, część I — w nowszych wydaniach z tą częścią, noszącą tam numer Pieśń VI, łączą się Fragmenty o księdzu Marku: Tymczasem Anioł przyszedł cały złoty/ Do księdza Marka celi, i rzekł: „Księże,/ Zaprzestań twojej z Lachami roboty,/ Bo ich mysl — myśli Boskiej me dosięże./ Są małe duchy — do ziemskiej roboty/ Skazane, które pierwej były węże/ I wiele jadu przetrawiły w sobie,/ A teraz — dają go… na kraju grobie./ Więc weź twój kostur… i szukaj… a prawie/ Obaczysz… kto jest z nich silniejszy w duchu:/ Nie ci, co chodzą jak tęczowe pawie,/ Pas odsłaniając dumy w każdym ruchu,/ Ale ci, którzy w żebraków postawie…/ Imieniem swoim nie trącili słuchu/ I są jak dzieci… zasłużeni wielce/ Myślami Pannie Boskiej Rodzicielce./ Tych dostań… i tych, którzy pokutują/ Za dawne grzechy… a są teraz w ciele,/ Których — tu inni obmowami trują —/ Takich po wioskach znajdziesz bardzo wiele./ Niech tylko w sobie ojczyznę poczują,/ Ze wszystkich onych będą zbawiciele”./ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ./ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ./ Tymczasem się ksiądz Marek w czarnym dębie/ Do snu położył… i spał jak zabity…/ I dąb się w próchna wystroił błękity,/ I noc spokojna była — lecz gołębie/ Duchy latały wkoło… jak na zrębie/ Starej kaplicy… zawichrzone wrony,/ I tak śpiewały: „O, błogosławiony!/ W tobie myśl Boża teraz się poczyna,/ Śpij w imię Ojca i Ducha i Syna!/ Co widzisz, prawdą jest… Oto na niebie/ Walkę… i duchów wielkie zamieszanie./ Śpij… boś skazany na ukrzyżowanie/ I wielkie dzieła — dzieją się przez ciebie./ Ty na ojczyzny ostatnim pogrzebie/ Będziesz święconą wodą trumnę zlewał,/ Ty Anioł Pański będziesz smutnie śpiewał./ Potem od Ciebie śpiew raz podniesiony,/ Coraz wyższemi będzie płakać tony”.

[346]

bat'ko pane (z ukr.) — ojcze panie.

[347]

ja już idu spaty, kto inszyj tobi bude, pane, hraty (z ukr.) — ja już idę spać, kto inny tobie będzie, panie, grać.

[348]

Roś — rzeka w środkowej części Ukrainy, prawy dopływ Dniepru.

[349]

wołosza — suknia z grubego sukna.

[350]

diak — pomocnik księdza w kościele prawosławnym, śpiewak liturgiczny i nauczyciel.

[351]

Alpów — dziś popr. forma D.: Alp.

[352]

czumak (daw. ukr.) — chłop ukraiński, żyjący z handlu, przewożący swój towar, często na bardzo duże odległości, wozami zaprzężonymi w woły; włóczęga, koczownik.

[353]

Bojan — mit. bard ruski, wnuk Welesa, bożka pieśniarzy i rycerzy, wspomniany w Słowie o wyprawie Igora, miał żyć na przełomie XI i XII w i należeć do drużyny Jarosława Mądrego; za wcielenie Bojana podawał się w swoich wierszach Józef Bohdan Zaleski (1802-1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej.

[354]

Korsuń (dziś ukr.: Korsuń-Szewczenkiwskij) — miasto na środkowej Ukrainie nad rzeką Roś, w średniowieczu zamek władców kijowskich, w XVII w. rezydencja Wiśniowieckich; w bitwie pod Korsuniem (1648) Kozacy Chmielnickiego wraz z Tatarami zwyciężyli wojska polskie.

[355]

krwawnik — minerał o czerwonym zabarwieniu, hematyt lub chalcedon.

[356]

Smiła — miasto na Ukrainie, w obwodzie czerkaskim.

[357]

rzezuń (z ukr. rezun) — siepacz, zabijaka, tu mowa o hajdamakach, uczestnikach buntu chłopskiego.

[358]

Lear — bohater tragedii Shakespeare'a Król Lear, legendarny król Brytanii, popadł w obłęd, kiedy przekonał się, że córki, którym przekazał władzę, chcą go oszukać i ubezwłasnowolnić.

[359]

truna (daw.) — trumna.

[360]

Mat' swoju zabyw bat'ko Wernyhora (z ukr.) — Ojciec Wernyhora zabił swoją matkę.

[361]

Zabyw mene, synu (z ukr.) — zabiłeś mnie, synu.

[362]

łyra moja, hde ty (z ukr.) — liro moja, gdzie jesteś.

[363]

Lach (daw., ukr.) — Polak.

[364]

szlaga — iron. ubogi szlachcic; szlachetka.

[365]

poszle — dziś popr. forma 3 os. lp cz. przysz.: pośle.

[366]

Tasso, Torquato (1544–1595) — wybitny poeta włoskiego renesansu, autor poematu rycerskiego Jerozolima wyzwolona.

[367]

lux (łac.) — światło; tu przen.: sława.

[368]

pidu, pane (ukr.) — pójdę, panie.

[369]

smertny (z ukr.) — śmiertelny.

[370]

płony (daw.) — jałowy, próżny.

[371]

sklep (daw.) — sklepienie.

[372]

Łyra, hde ty (z ukr.) — liro, gdzie jesteś.

[373]

by — tu: jak, niby.

[374]

futor a. chutor — daw. zagroda oddalona od wsi na słabo zaludnionych obszarach Ukrainy i Rosji.

[375]

Kahorlik — miasto na Ukrainie, ok. 70 km na płd. od Kijowa.

[376]

um (ros.) — rozum.

[377]

Pieśń XI, część IV — po tym fragmencie w późniejszych wydaniach dodaje się Ustęp przekreślony odmiennego opracowania historii Wernyhory: Powiedział nawet, że ten bezmogilny/ Przeżyje Polskę… A tego upiora/ I starca tego imię Wernyhora…/ Że jest jak stary dąb krewki i silny,/ I mówił, że koń to zaklęty, duchowy,/ Z gwiazdami u nozdrza — przez błękit Rosiowy/ Przejdzie jak łabędź — przeleci ją wpław,/ Jasny jak srebru, tęczowy jak paw;/ Przyleci po kręgach księżyca złotego,/ I porwie lirnika przed śmiercią żywego,/ I będzie go nosił… z krwawemi oczyma,/ Jak trupa żółtego, co siodła się trzyma;/ Przez burze i mgły… czerwone i sine,/ Przez krzyże, co złocą czarownic krainę,/ Od ziemi… od świata, od słońc malowany,/ Nam tu niewidzialny… lecz zawsze słyszany./ Tę dziwnąm ja powieść… notował i zbierał,/ A dziad na barłogu… już charkał — umierał,/ Przy bladym ka[ga]nku… bez księdza — i wiary./ Gdy umarł, kazałem położyć na mary,/ A że był to piątek… wiec zeszły się bractwa/ Z chorągiew tęczami i tłumy żebractwa./ Ja sam czarny kontusz… przywdziałem na siebie/ l bytom na króla żebraka pogrzebie…/ I cerkwie dzwoniły… po stepach blaszane,/ Paląc się jak słońce od zorzy różane,/ I diaki śpiewali:….Wieczne odpocznienie…

[378]

miesięczny (daw.) — księżycowy.

[379]

Czarty były Wernyhoru,/ Nadybaw mater, hdeś koło futoru,/ Taj byw, taj łyru tyskaw w hrud' kobity,/ Taj na smert' matku byw, ne moh zabyty (z ukr.) — Diabli bili Wernyhorę,/ Zastał matkę gdzieś koło futoru i bił,/ i lirę cisnął w pierś kobiety,/ i na śmierć matkę bił, a nie mógł zabić.

[380]

piszła (ukr.) — poszła.

[381]

Pieśń XI, część V — po tym fragmencie w późniejszych wydaniach następują strofy: „Wodziłem ja był na boje rycerzy,/ Lecz teraz siędę — i będę spoczywał,/ Bo tu dzieciątek moich para leży…/ Adasiek jeszcze wczoraj kwiatki zrywał,/ A dzisiaj — patrzaj, Boże — trupek świeży,/ Bielutki, jakby srebrem się umywał,/ Jak wosk bielutki… zarznięty biedaczek,/ Najmłodsze moje dziecko — mój synaczek./ O! Matko Boska, zbudź go… wszak ja proszę,/ Tak cię ogniście proszę… Matko Boska,/ Zbudź go… ja twój cud po świecie ogłoszę,/ Ja ciebie, Matko Święta Poczajowska,/ Ubrylantuję… ja różane kosze/ Przyniosę tobie… Każda biedna zgłoska/ Twego imienia i Chrystusa Pana/ Po kraju pójdzie złotem drukowana…”/ Tak stary jęczał… od rozumu prawie/ Odszedłszy… szlachta wokoło wąsata/ Słuchała. Wszystkim śniło się na jawie,/ Że gołąb cudu w tej kaplicy lata…/ Obraz złocony palił się jaskrawie/ Nad głową starca… a krwawa obiata,/ Na ołtarzowe rzucona podnóże,/ Leżała… główki dziatek, jak dwie róże./ A Ona — święta — na ostrzu miesiąca/ Stojąca… łez się i krwi litowała…/ Co było dalej — tego już płacząca/ Ta pieśń nie będzie dalej opiewała./ Więc, że mi radzi Muza latająca/ Znów Beniowskiego wziąć…/ …………………………………….

[382]

Sawyna — zdrobnienie od imienia Sawa.

[383]

prątek (daw., reg.) — pręcik, patyk.

[384]

pidem (z ukr.) — pójdziemy.

[385]

każy (ukr.) — powiedz, nakaż.

[386]

taj dom stawity (z ukr.) — i dom stawiać.

[387]

budesz byty (z ukr.) — będziesz bić.

[388]

pendent (z łac.) — pas zakładany przez ramię służący do noszenia szabli.

[389]

spisa — rodzaj włóczni; Kozacy używali najczęściej spis krótkich, z ostrymi grotami na obu końcach.

[390]

bombardier (z fr.) — daw. żołnierz obsługujący działo.

[391]

zygmuntówka — szabla zdobiona portretem króla Zygmunta III Wazy.

[392]

jaszczyk (z ros.) — skrzynia na amunicję.

[393]

Salamina — wyspa niedaleko Aten, gdzie w 480 r. p.n.e. Grecy pokonali i zmusili do ucieczki przeszło dwukrotnie liczniejszą flotę perską.

[394]

poemata — dziś popr. forma B. lm: poematy.

[395]

kulbaka — wysokie siodło.

[396]

par — para, opar.

[397]

zdrajce — dziś popr. forma M. lm: zdrajcy.

[398]

jaszczur — skóra cielęca, kozia lub owcza, używana do wyrobu galanterii kaletniczej; tu: skórzana pochwa szabli.

[399]

temlak właśc. temblak — tu: pas rzemienny u rękojeści szabli, umożliwiający zawieszenie broni na przegubie ręki.

[400]

jatagan — broń biała, krótsza od szabli, używana od XVI w. przez Turków, Arabów i Persów.

[401]

kaganiec — tu: kaganek, lampka.

[402]

Pieśń XII — w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Niniejsza pieśń odpowiada [Pieśni VI (C)].

[403]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w więzieniu.

[404]

Pułaskich obu — w działaniach konfederacji barskiej brało udział kilku przedstawicieli rodziny Pułaskich, dwaj najważniejsi to ojciec Józef (1704–1769), współtwórca i marszałek konfederacji barskiej, oraz jego syn Kazimierz (1745–1779), który zginął w bitwie pod Savannah jako generał wojsk walczących o niepodległość Stanów Zjednoczonych.

[405]

Dumurier — własc. Charles-François Dumouriez (1739–1823), generał francuski, jeden z dowódców konfederacji barskiej.

[406]

kornet (z fr.) — dawne nakrycie głowy.

[407]

korab (daw.) — okręt.

[408]

fontaź — nakrycie głowy, wysoki czepek zdobiony trzema rzędami koronek.

[409]

Loyola, Ignacy (1491–1556) — święty Kościoła katolickiego, teolog, założyciel zakonu jezuitów.

[410]

vacuum (łac.) — próżnia.

[411]

Wybicki, Józef (1747–1822) — senator, wojewoda, autor dzieł politycznych, dramatów i pamiętników. Uczestnik konfederacji barskiej. Autor słów hymnu narodowego.

[412]

Hugo, Victor (1802–1885) — francuski pisarz, poeta, dramaturg. Uznawany za najważniejszego przedstawiciela literatury francuskiego romantyzmu. Przedmowa do dramatu pt. Cromwell zawiera jego teorie dotyczące estetyki.

[413]

Alwar — tak powszechnie nazywano w Polsce gramatykę łacińską napisaną przez uczonego portugalskiego, jezuitę i językoznawcę Emmanuela Alvareza (1526–1583).

[414]

herezji, poezji, Świtezi — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ź półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[415]

czamarka (daw.) — czamara, kurtka.

[416]

żupa (daw.) — kopalnia soli.

[417]

krotochwila (daw.) — żart, zabawa.

[418]

larmy z faryny (z wł. a. z fr.) — łzy z mąki.

[419]

et cetra — łac. et caetera: i tak dalej.

[420]

przyczepnina — aluzja, pretensja.

[421]

tutor (łac.) — opiekun.

[422]

Repnin, Mikołaj Wasiljewicz (1734–1801) — książę rosyjski, generał, feldmarszałek. Inicjator konfederacji innowierczych: słuckiej i toruńskiej, później katolickiej konfederacji radomskiej (1767). By doprowadzić do przegłosowania traktatu gwarancyjnego, na tzw. Sejmie Repninowskim (1767–1768) uprowadził przywódców konfederacji radomskiej, których następnie osadził w Kałudze.

[423]

dla wolności wpada w ador — tu: zachwyca się ideą wolności ludu.

[424]

Sołtyk, Kajetan (1715–1788) — biskup krakowski.

[425]

Rzewuski, Wacław (1706–1779) — hetman wielki koronny. W czasie Sejmu Repninowskiego jako jeden z przywódców opozycji antyrosyjskiej został wraz z bp. krakowskim Kajetanem Sołtykiem porwany przez posła rosyjskiego Nikołaja Repnina i zesłany na 5 lat do Kaługi.

[426]

szkuta — statek, barka.

[427]

Aryjadna (mit. gr.) — Ariadna, królewna kreteńska, dała Tezeuszowi nitkę, żeby mógł wydostać się z labiryntu po zabiciu Minotaura.

[428]

szczoty (ros.) — rodzaj liczydła używanego w Rosji od XIV w.

[429]

Ewiana — tu: jak u Ewy, pierwszej kobiety.

[430]

czaj (ros.) — herbata.

[431]

Cybernetyka — aluzja do dzieła B. Trentowskiego Stosunek filozofii do cybernetyki czyli sztuki rządzenia narodem (1843).

[432]

inclusive (łac.) — razem.

[433]

Niemkini — Niemka; tu aluzja do żony Trentowskiego.

[434]

Psyche (mit. gr.) — piękna kochanka Erosa, boga miłości, który odwiedzał ją co noc pod osłoną ciemności, ale nie chciał jej pokazać swojej twarzy. Psyche wiedziona ciekawością zapaliła świecę, bóg obudził się i zagniewany jej nieposłuszeństwem odleciał. Psyche wytrwale szukała ukochanego po całym świecie, wreszcie bogowie uczynili ją nieśmiertelną i żoną Erosa.

[435]

A uczesany już podług Chowanny — aluzja do dzieła B. Trentowskiego pt. Chowanna czyli system pedagogiki narodowej (1842).

[436]

requiem (łac.: odpoczynek, spoczywanie) — modlitwa za zmarłych.

[437]

kruż (daw.) — naczynie, kielich.

[438]

Ruth Moabitka — postać biblijna z Księgi Rut, po śmierci męża nie porzuciła swojej teściowej Noemi i wraz z nią przybyła do Betlejem, gdzie obie wdowy żyły bardzo ubogo. Poświęcenie Ruth docenił bogaty krewny jej męża, który wziął ją za żonę. Była prababką króla Dawida.

[439]

Pregel (niem.) — Pregoła, rzeka przepływająca przez Królewiec (dziś: Kaliningrad).

[440]

Lecz może, w duchu będąc, robić cuda! — w późniejszych wydaniach po tych słowach pojawia się strofa: Lub robić sama przez się — lub się w drugą/ Duszę przelawszy… być w niej siłą… mocą,/ Zaczepną bronią w rękach — i kolczugą/ Sercu… i słońcem, które świeci nocą,/ I panią razem — i razem być sługą,/ I nawet w świecie aniołów pomocą;/ Wdzięcznością cudną ducha nas obarczyć,/ A świat dać, za świat stanąć — i wystarczyć.

[441]

truna (daw.) — trumna.

[442]

Pieśń XIII — w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Niniejsza pieśń odpowiada [Pieśni VII (C)].

[443]

lewada (daw., reg.) — polana, łąka okolona drzewami, ogród.

[444]

najady (mit. gr.) — nimfy, opiekunki strumyków, jezior i źródeł.

[445]

drapichrust — tchórz, włóczęga, hultaj.

[446]

kostyra właśc. kostera — gracz, ryzykant.

[447]

wołokit (z ros.) — włóczęga.

[448]

dyjeta — dziś: dieta.

[449]

Elborak własc. Al Buraq (mit. ar.) — biały skrzydlaty koń, który według legendy woził proroków Islamu do nieba. Stworzenie to przedstawiano też z głową kobiety.

[450]

kałamaszka (daw., reg.) — prosta bryczka bez resorów i budy, popularna wśród szlachty na Kresach w XVIII i XIX w.

[451]

Bałta — miasto z płd. części Ukrainy, ok. 200 km na płn. od Odessy, powstałe w XVIII w. z dwóch twierdz, pol. Józefgrodu i tur. Bałty.

[452]

oprawną w cielę — mowa o książce z okładkami ze skórki cielęcej.

[453]

kocz — wóz, powóz.

[454]

Cooper, James Fenimore (1789–1851) — powieściopisarz amerykański, autor powieści przygodowych.

[455]

Nieśwież — miasto na Białorusi, ok. 110 km na płd. zachód od Mińska; w XVI–XVIII w. siedziba Radziwiłłów.

[456]

przedrabować — tu: przejrzeć.

[457]

Lindego słownik — pierwszy nowoczesny słownik języka polskiego, zredagowany przez Samuela Bogumiła Lindego (1771–1847), wydany w Warszawie w latach 1807–1814.

[458]

Tygodnikowi oddał Orędownik — „Tygodnik Literacki” i „Orędownik Naukowy”, pisma literackie, wychodzące w Poznaniu w latach 1838–1845 i 1840–1846.

[459]

jakby je… Cyrcejskie zaraziły zioła świniną — nawiązanie do czarodziejki Kirke (mit. gr.), która zamieniła w świnie towarzyszy Odyseusza.

[460]

burłak — robotnik rzeczny w dawnej Rosji; biedak, samotnik, włóczęga.

[461]

Bozi, mrozi, ambrozji — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ź półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[462]

puścizna — spuścizna, dziedzictwo.

[463]

kaleta — torebka, woreczek na pieniądze, mieszek.

[464]

azard (z fr. hazard: ryzyko) — koleje losu, przypadki; niebezpieczeństwa, niespodziewane, ryzykowne przygody.

[465]

Zawisza Czarny z Grabowa herbu Sulima (ok. 1370–1428) — sławny polski rycerz, uczestnik bitwy pod Grunwaldem, uosobienie cnót rycerskich.

[466]

miesiąc (daw.) — księżyc.

[467]

wołosza — Wołosza a. Wołoszczyzna: kraina i państwo na terenach dzisiejszej płd. Rumunii, rządzone przez hospodara i zależne od Imperium Osmańskiego; tu: zbieranina dzikich ludzi.

[468]

lemieszka — potrawa z tłuczonych ziemniaków i prażonej mąki; tu przen.: mieszanina.

[469]

buzdygan (z tur.) — broń obuchowa pochodzenia wsch., pałka, maczuga; w Polsce w XVI–XVIII w. oznaka władzy wojskowej.

[470]

Pieśń XIV — w późniejszych wydaniach obowiązuje inna numeracja. Części V niniejszej pieśni odpowiada [Pieśń XI].

[471]

Delille, Jacques (1738–1813) — francuski poeta i tłumacz, autor poematu Ogrody, jego pompatyczny styl był wzorem dla polskich poetów klasycystycznych.

[472]

Amfitryjon (mit. gr.) — dziś: Amfitrion, syn króla Tyrynsu, dzielny wojownik, mąż Alkmeny, jednej z kochanek boga Zeusa; tu: człowiek gościnny, gospodarz, organizator zabawy.

[473]

Bijon własc. Bion z Borystenu — grecki filozof żyjący w III w. p.n.e.

[474]

dylemma (z gr.) — trudny wybór, dylemat.

[475]

bajdara (ukr.) — łódź wiosłowa a. statek rzeczny, używany na Dnieprze.

[476]

przed polskiemi berły — dziś popr. forma N. lm: przed polskimi berłami.

[477]

w synie — dziś popr. forma Ms. lp: w synu.

[478]

Askalon a. Aszkelon — miasto i port morski w Izraelu, ok. 30 km na płd. od Tel Awiwu; istniejące już w XXX w. p.n.e., za czasów biblijnych miasto filistyńskie, potem gr., od VII w. n.e. arabskie; w 1099 r. pod Askalonem wojska I wyprawy krzyżowej pokonały armię muzułmańską, idącą z Egiptu na pomoc Jerozolimie.

[479]

boleście — dziś popr. forma M. lm: boleści.

[480]

rumatyczne — dziś: reumatyczne.

[481]

Fawoni własc. Fawoniusz (mit. rzym.) — wietrzyk wiosenny, odpowiednik gr. Zefira.

[482]

raby (reg.) — pstry.

[483]

szarafan (daw.) — suknia a. płaszcz.

[484]

Walkirie (mit. skand.) — córki boga Odyna, dziewice-wojowniczki, uzbrojone, dosiadające skrzydlatych koni lub wilków, były wysłanniczkami ojca i wychodziły na spotkanie wojownikom, ginącym bohatersko w bitwach.

[485]

drzewy — dziś popr. forma N. lm: drzewami.

[486]

Dziewonia — w mit. słowiańskiej boginka łąk.

[487]

zaścierka (daw.) — zapaska, fartuszek.

[488]

czernica — tu: jagoda.

[489]

korowaj (reg.) — placek weselny.

[490]

Nie ustrzygą mi włosów mołodyce — mowa o postrzyżynach przed ślubem; mołodyca (ukr.) — panna, dziewczyna.

[491]

panosz lub panosza (czes.) — w XIV i XV w. w Polsce i Czechach rycerz służebny nieszlacheckiego pochodzenia.

[492]

Branecki — własc. Franciszek Ksawery Branicki (1730–1819), generał artylerii litewskiej, później hetman wielki koronny. Wierny królowi Stanisławowi Augustowi, walczył z konfederatami i wraz z wojskami rosyjskimi zdobył Bar.

[493]

Litewka (daw.) — Litwinka.

[494]

Egeria (mit. rzym.) — nimfa wodna.

[495]

Dzierzanowski — własc. Michał Dzierżanowski herbu Grzymała (1725–1808), awanturnik, przez jakiś czas miał przebywać na służbie fr. gubernatora Indii, podobno został też samozwańczym królem Madagaskaru (jak nieco później Maurycy Beniowski), po powrocie członek konfederacji barskiej, dowodził nieudaną próbą opanowania Krakowa, skazany przez konfederatów na banicję.

[496]

Cypaj — najemny żołnierz w Indiach.

[497]

bonza — kapłan buddyjski w Chinach i Japonii.

[498]

Elna — zdrobnienie od imienia Helena.

[499]

drutem podszyta ta czujka — kurtka podbita drutem, zbrojona.

[500]

idy (z ukr.) — idź.

[501]

zaszeptane — zaczarowane.

Close
Please wait...