Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 375 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
  1. Anioł: 1
  2. Artysta: 1 2 3
  3. Błoto: 1
  4. Bóg: 1
  5. Chłop: 1
  6. Chrystus: 1
  7. Cierpienie: 1 2
  8. Drzewo: 1
  9. Duch: 1
  10. Fałsz: 1
  11. Głód: 1
  12. Gotycyzm: 1
  13. Grób: 1
  14. Grzech: 1
  15. Jesień: 1 2 3
  16. Kara: 1
  17. Kondycja ludzka: 1 2 3 4 5 6
  18. Konflikt wewnętrzny: 1
  19. Koniec świata: 1 2
  20. Krew: 1 2 3 4 5
  21. Księżyc: 1 2
  22. Los: 1
  23. Łzy: 1 2 3
  24. Młodość: 1 2
  25. Natura: 1 2
  26. Noc: 1 2
  27. Obraz świata: 1 2 3
  28. Odwaga: 1
  29. Pan: 1
  30. Pies: 1
  31. Pochlebstwo: 1
  32. Poeta: 1 2 3
  33. Poezja: 1 2
  34. Praca: 1 2 3 4
  35. Przemiana: 1
  36. Przemijanie: 1
  37. Przyroda nieożywiona: 1
  38. Ptak: 1
  39. Raj: 1
  40. Rozczarowanie: 1
  41. Rycerz: 1
  42. Samobójstwo: 1
  43. Samotnik: 1 2
  44. Sąd: 1
  45. Sen: 1 2 3 4
  46. Sława: 1
  47. Sługa: 1 2 3
  48. Sztuka: 1 2 3
  49. Śmierć: 1 2
  50. Święty: 1
  51. Trup: 1 2
  52. Walka: 1
  53. Wąż: 1
  54. Wiatr: 1 2 3 4 5
  55. Wizja: 1
  56. Zbrodnia: 1
  57. Ziemia: 1 2
  58. Zwierzęta: 1

Jan KasprowiczAkordy jesienne

I

Jesień, Wiatr, Księżyc, Noc, Obraz świataWiatr w pożółkłych huczy drzewach —
niebo pełne czarnych chmur,
A z ich kłębów kotłujących
księżycowy, martwy blask
Spłynie czasem ponad ziemię,
co spoczywa niby twór,
Ulepiony z mgieł i błota,
od promiennych z dala łask.
Kondycja ludzka, Samotnik, Rycerz, PtakNieodrodne dziecko ziemi,
jej słabości nikły wzór,
Sam się wlokę, jak ów rycerz,
gdy mu wzięto tarcz i kask
W jakimś strasznym, ciężkim boju —
lub jak ptak, odarty z piór,
Tak się wlokę, ogłuszony,
w tej wichury szum i trzask.
Ziemia, Obraz świata, Cierpienie, LosKtoś mi szepce — widać, jakiś
odrętwieniu wrogi duch —,
Że ta ziemia pierś podnosi
i że jęczy na swój los —
Nic nie widzę! — nic nie słyszę!
na to–m stracił wzrok i słuch.
Jesień, Wiatr, KsiężycTylko zmilknie wichr na chwilę,
księżyc chmur rozpędzi tłok,
Wówczas jakbym pierś tę widział
i rzęrzący słyszał głos —
I przeklinam wichr i księżyc,
żem miał znowu słuch i wzrok.

II

Natura, Praca, Walka, SamotnikCóż, że jestem dziś samotny,
jak smagany wichrem głóg?
Cóż, że barwną swą koronę
pośród zimnych tracę burz?
Wszak naturze, matce wielkiej,
zaciągnięty–m spłacił dług —
I jam z pola wszak nie schodził,
jak leniwiec albo tchórz!
Niech mi syczy głos zawistny:
więdniejące liście złóż!
Niech odpycha mnie od siebie
znikczemniałe plemię sług!
I jam rzucił plonne[1] ziarna,
z których wzrosną pęki zbóż,
By wzbogacić człowieczeństwa
ten otwarty, wielki bróg[2]!
Jesień, WiatrSzalej, wichrze! zrywaj liście!
mieć śnieżycą! dżdżami pluj:
Siecz po skroni! włos rozwiewaj!
aż do ziemi krzyże gnij!
Płaszcz potargaj na łachmany,
z rąk podróżny wytrąć kij!
Kondycja ludzkaMogę stanąć, jak wylękły,
mogę jęknąć na ten znój,
Mogę skrzepłą krwią rozpaczy
o niebieski rzucić skłon,
Lecz tej dumy mi nie wydrze
twój, szalony wichrze, gon[3]!

III

Kondycja ludzka, Wąż, ZwierzętaPełzam nieraz, jak gadzina,
śród bagnistych skryta łąk,
Jak potulne bydlę w jarzmie,
tak swój twardy zginam kark!
Nie śmiem wichrom spojrzeć w oczy,
nie śmiem wznieść ku chmurze rąk
I światłości niszczycielce
cisnąć groźby z spiekłych warg.
Artysta, Poeta, SztukaNieraz patrząc, jak o skarby,
które pośród krwawych mąk
Zdobył wielki duch ludzkości,
czerń[4] szachrajski wiedzie targ,
Ledwie wzgardę mam na ustach,
ledwie słowo, godne ksiąg.
Zniewieściałych trubadurów[5],
ledwie łzawe krople skarg.
Nieraz — duszo, nie kłam sobie!
tych złowróżbnych słuchaj tchnień,
Wiatr jesienny ci urąga!
do swej dawnej mocy wróć!
Nie wystarczy, coś posiała
za ubiegłych, wiernych lat…
Zwiędnij, duszo! lub łzy swoje
na płomienne gromy zmień,
Skargi przemień w błyskawice
i z wyżyny swojej rzuć
W to roisko karlich płazów,
plugawiących boży świat.

IV

MłodośćW blaskach świtu duch młodości
zza jesiennych mgławic wstał —
Idzie ku mnie z łąk zapachem,
z barwą kwiatów, z szumem drzew;
Fale żyta płyną za nim,
niby setnej rzeki wał[6],
Świeże bruzdy w ślad się dymią,
skowrończany strzela śpiew.
OdwagaIdzie ku mnie, jakby wiatru
marcowego dmący zew —
Z nadziejami idzie ku mnie,
które z łona sennych ciał
Zapragnęły w lwim porywie
wlać herosów wrzącą krew,
Tuk[7] bajecznych waligórów[8],
zaród zwycięstw, zaród chwał!
Artysta, Poeta, PracaIdzie — w drodze kształt swój zmienia:
Apollina[9] gładką skroń
Na pochmurne zmienia czoło,
pełne krwią nabiegłych żył,
Lutnię zmienia w pług żelazny,
na siermięgę chiton[10] muz…
Idzie — idzie — na globusie
zolbrzymiałą kładzie dłoń,
Świat wywraca w jego osiach,
wielkie morza w dżdżysty pył,
Wielkie góry ziemiowładne
w piarg[11] roztrąca, w marny gruz.

V

Młodość, SenŚnie młodości! przez szarugi,
przez bijący w oczy śnieg
Skrzydłem wiary prułeś przestwór,
który nie znał, co to kres:
U piór twoich tłum niejeden
i nie jeden zawisł wiek,
Gad niejeden cię owinął
i niejeden warknął pies.
Krew, ŁzyCzym był tobie płacz najdroższych?
czym szyderczy śmiech i stek
Ośliniałych[12] klątw motłochu?
Czym był tobie bóg czy bies?
Mknąłeś, groble rwąc i mosty,
parłeś z hukiem górskich rzek
Wrzała moc w twej rajskiej krasie,
boś był z ludu krwi i łez…
Rozczarowanie, ŚwiętyŚnie młodości! wracasz znowu?
Ha! wyrzuty płyną–ć z ust?
Poorane masz oblicze?
z czoła ścieka zimny pot?
Stój… Weronik[13] daj mi łaskę,
zmień mą duszę w szmat ich chust —
Chłop, Krew, ŁzyZostaw ślady swego lica!…
Wszakże w mgle jesiennych dni
Nie straciła swego blasku,
mimo wichrów, mimo słot,
Matka twoja, duma święta,
żem jest z ludu łez i krwi.

VI

Wiatr, GróbDmij wichuro! Z zwiędłych koron
te cmentarne drzewa łuszcz
I w szalonej mieć zawiści
coraz wyżej na mój grób!
Dmij, wichuro! strzaskaj płytę,
nieśmiertelny połam bluszcz,
Nasyp z gliny zrównaj z ścieżką
dla zawziętych, marnych stóp.
DrzewoZ korzeniami wyrwij jodłę,
przeniesioną z gęstych puszcz,
Próchniejące kości roznieś —
suche kości to twój łup,
Lecz nic więcej! Praca, SławaTen, co sycił
moją pieśń, żywotny tłuszcz
Wsiąkł już w rolę, już z nią zawarł
niezniszczalny, wieczny ślub.
Dmij wichuro! dmij bez miary!
Widzisz, jak się spełnia cud?
Rój żniwiarzy zbiera plony,
co wyrosły z moich dum!
Przygłuszyłeś moje imię —
pamięć w ciemną–ś strącił noc,
KrewA mych zwątpień, mych zachwytów
niedaremny wszak był trud —
Kłosom z moich ziarn powstałym
błogosławi boży tłum:
W mych zwątpieniach, w mych zachwytach
była jego krew i moc.

VII

Artysta, Poeta, Sługa, PochlebstwoTrubadurem być? u pańskich —
u bankierskich stawać bram?
W duszy, którą Bóg wykąpał
w swych płomieniach, gasić wstyd
Za trzos złota? za kwiat róży
z białej ręki strojnych dam,
Od gorących łon odpięty?
Za lokajów miękki byt?
KrewCo? w pochlebstwa płynne rytmy
krew serdeczną zmieniać nam?
Łaskotliwie piać ballady?
baczyć trwożnie, aby zgrzyt
Z rozstrojonych oburzeniem
harf nie trysnął? aby kłam
Mógł zasypiać w ciepłych łożach,
syt rozkoszy, chleba syt?
Konflikt wewnętrzny, FałszTrubadurem być? wysławiać
głębie życia, gdzie jest cieśń
Zgniłych grobów? wielbić orły,
gdzie się puszy ciężki paw?
U drzwi skarbców spustoszałych
stawiać uczuć swoich straż?
Nie! rozpusty nie podniesie
ku miłości nasza pieśń!
Nie! bezprawiu nie da szali
sprawiedliwych, boskich praw
Nie! obłudy nie przystroi
w szczerej wiary słodką twarz

VIII

Sztuka, PoezjaPieśni nasza! niespożyta,
chociaż co dzień w śmierci toń
Spycha ciebie ród grabarzy,
boś ich fałszom groźna wciąż:
Wielorybem płyń po morzach,
po rozłogach chartem goń,
A sokołem po niebiosach,
patrząc w słońce, mknij i krąż!
A zaklęta w ludzką postać,
przyłóż ucho — przyłóż skroń
Do wnętrz ziemi wulkanicznych
i gotowa bądź, jak mąż,
Który nie chce przyjść za późno…
Z wichurami razem dzwoń,
Łkania burzy, bicie gromów
w jeden głośny akord wiąż…
SenPrzejdź pielgrzymem świat ten cały:
w owych mrocznych izbach gość,
Gdzie nędzarze z nóg lecący
mają jeszcze siły dość,
By o głodzie i o chłodzie
błogosławić dziwnym snom,
Co im wróżą sytość, ciepło
i szeroki światła smug…
A gdy losy cię zawiodą,
pieśni, w złotych cielców dom,
Posadami jego wstrząśnij
i spiesz dalej śród swych dróg.

IX

Cóż, że będzie ci złorzeczył
zleniwiałych zwarty huf,
Gdy go z sytej zbudzisz ciszy,
rzucisz kamień w jego muł?
Pies, Pan, SługaCóż, że szczeknie poza tobą
rozkiełzanych sfora psów,
Które w obróż pozłocistą
wypasiony pan ich skuł?
Które z smyczy swojej puszcza,
gdy wyprawić trzeba łów
Na zwierzynę, szlachetniejszą
od tych wieszczów płaskich czół
Od pismaków ciasnej piersi,
lecz mającej dosyć tchów,
By bezcześcić ołtarz święty
za magnacki, hojny stół?
Ty spiesz dalej, pieśni nowa —
w ślad melodii własnych spiesz!
Tylko gdy się zbyt rozjuszy
bezkarnością śmiały zwierz
I twym śnieżnym płaszczem szarpnie,
stań i okiem, gdzie się skrzą
Groźne ognie dni idących,
napastliwych wrogów zmierz:
Nie potrzeba rąk podnosić,
wołać jej: A milcz! A leż!
Stchórzy zgraja i z skowytem
lizać będzie stopę twą.

X

Pieśni nasza! smętno tobie
i samotno? czujesz ból,
Że ukochan przez cię człowiek
nie chce słuchać twoich grań?
Że ten świat, co od wielbiących
twoją moc, jak pszczeli ul
Tak się roił, dziś jest pusty?
O nie zważaj, pieśni, nań!
Natura, Przyroda nieożywionaGraj obłokom, lasom szumnym,
trawom, zbożom naszych pól
Jak tęsknica, owinięta
w pajęczyny wiewną tkań,
Tym rozdrożnym jęcz zaroślom,
do spróchniałych wierzb się tul,
Zwierzaj żale swe ruczajom,
na pradawnych kopcach stań.
Tam słuchaczy znajdziesz chętnych,
tam serdeczną znajdziesz brać,
Która ciebie nie odepchnie:
Jej, wzgardzona pieśni, graj,
Na przestworza bezgraniczne
szlij[14] swój głos, na tysiąc staj…
Z niewidzialnych rajów przyjdą
dusze piewców, dziś już snać
Zapomnianych, i z radością
witać będą w dźwięku twym
Zmartwywstanie[15] swych nadziei,
zapowitych w nowy rym

XI

Kondycja ludzka, PrzemijanieMy — przeżyci? My, jak kwiaty,
które wczesny zwarzył mróz?
My powiędłą mamy duszę
śród zapadłych, ciasnych łon?
A tak chwiejną, rozwichrzoną,
jak korony białych brzóz,
W które wicher z deszczem wali ?
Wątły będzie jutro plon
Naszej siejby?… Nie przeżyci!…
CierpienieNaszą pierś rozpiera ból,
Lecz w tym bólu nie wyczerpań,
nie rozkładu mieszka jad:
Życie drga w nim mocą mocy,
co wśród smutnych idzie pól
Chmurnie, groźnie i stanowczo,
by stracony zdobyć świat.
Idzie cicha… Nie dźwięk fanfar,
nie tryumfów głośny wrzask
Towarzyszy jej w tej drodze…
Idzie skromna i na twarz
Nie przywdziewa ni proroków,
ni kapłanów dumnych mask.
Idzie jako prosty żołnierz…
w szarym płaszczu… Idzie w dal
Niewstrzymana… bo iść musi,
choć ma jęk za przednią straż,
A za sobą melancholię
i tęsknicę, cień i żal…

XII

Kondycja ludzkaPowiadają, że w nas nie ma
tytanicznych owych tchnień,
Wstrząsających granitami;
że po świecie ten nasz duch,
Nieświadomy celów swoich,
błądzi dzisiaj, nikły cień
Bohaterów, co w martwotę
wprowadzali życia ruch.
Któż to mówi? Dąb zielony!
Nie! odarty z liścia pień!
Robaczywy tłum, co w wrzaskach
kankanowych[16] stracił słuch
Na melodię hymnów wiecznych.
Tak opasły charcze leń,
W którym — patrzcie! — nie mózg ludzki,
lecz zwierzęcy myśli brzuch.
Z ogniem świętym, tak, jak dawniej,
idzie przez świat śpiewny lud;
Tak, jak dawniej, w harfach swoich
więzi krwawy błysk i grom,
Tylko — Zewsów[17] nie spotyka.
Anioł, Raj, Gotycyzm, TrupOd promiennych raju wrót
Nie odgania nas dziś anioł:
w wieczystego szczęścia dom
Drogę dzisiaj nam zagradza
ścierw gnijących wstrętny wał —
Rzucać w niego piorun boży,
dla potężnych stworzon skał?!

XIII

Poezja, SztukaMarny tłumie! zasłuchany
w liczonego złota brzęk,
Nie podniesiesz się do wyżyn,
gdzie z melodią śpiewnych harf
Druidyczny stanął szereg,
niby żrzałych[18] kłosów pęk,
Ciężkich ziarnem, promieniących
od złocistych słońca barw.
BłotoTy wiesz o tem, żeś jak nędzarz,
mimo trzosów, mimo szarf,
Zawiązanych brylantami —
wstydu cię ogarnia lęk,
Że nie wzbijesz się nad błoto,
żeś jest na kształt owych larw,
Co nie mają lotnych skrzydeł,
więc poniżasz piewczy dźwięk,
Rwący z sobą duchy w górę!…
Czarodziejski, słodki ton
O rozświetli jutrzni nowych,
o rzeźwości nowych ros
Dziś poniżasz, bo wiesz o tym,
że w nich mroków twoich skon…
Ty wiesz o tym, marny tłumie,
że zza tajnych ducha bram,
Jak z świątyni, i dziś jeszcze
ten proroczy płynie głos,
Co Baalom[19] koniec wróży,
co roztrąca w pył ich kłam.

XIV

Głód, ZiemiaZiemio, droga rodzicielko!
ukochałem zagon twój,
Choć tak skąpym sypią ziarnem
rzadkie kłosy twoich zbóż,
Że głód wtargnął w nasze chaty,
że w nich żółty zasiadł znój
I wyblakłym patrzy okiem
na stół pusty, w pustą kruż[20].
Praca, SamobójstwoNieraz skrada się pokusa:
porzuć, mówi, ciężki bój
Na tym łanie bezpłodności,
do spoczynku głowę złóż,
Choćby nawet tym spoczynkiem
grób był cichy… Dłonie skuj,
By nie rwały się do pługa!
Obok sennych zaśnij dusz!
Obraz świata, Kondycja ludzka, SługaZiemio, matko najemników!
Rodzisz plemię biednych sług,
Których nędza twa upadla,
przecież serce k'tobie lgnie,
A źrenica trwożnie śledzi,
czy nie idą lepsze dnie.
Ziemio! ziemio! smutna ziemio!
Snać opuścił cię sam Bóg,
Lecz przeklęta myśl niech będzie,
co by chciała szepnąć mnie,
Abym zboczył choć na chwilę
z twych żałości pełnych dróg!

XV

Wiatr, Koniec świata, Sąd, ŚmierćWstań, orkanie[21]! wstań, orkanie!
Stutysięcznych głosem trąb
Hucz na sądy bezlitośne!
Próchna kości z grobów zbudź!
Na dolinę Jozafata
osłupiały pognaj kłąb
Zmarłych wieków!… Krew, ŁzyPrzed godziną,
która chmurnie idzie pruć
Krwią zbarwioną toń przyszłości,
niech ich cienie za tę krew
Odpowiedzą jękiem, wyciem,
zgrzytem, dreszczem, rzeką łez!
Dies irae! dies illa![22]
świat się kruszy na twój zew!
Wstań, orkanie! życie patrzy,
jak się życia zbliża kres!
Grzech, Zbrodnia, KaraZbrodnia zbrodnię urodziła,
z grzechu powstał wielki grzech!
Z iskier iskry się sypnęły
i wybuchnął ogniem proch,
Który wieki naznosiły
w ten kazienny wieków loch[23]
Wstań, orkanie!… Łódź Charona[24]
z burzą płynie! dziki śmiech
U bram śmierci przyjął życie!
W morzu krwi zatonął ląd!
Wstań, orkanie! Za śmierć życia
wieki pędź na straszny sąd!

XVI

Duch, WizjaOto dusza ma, jak więzień,
wyswobodzon spoza krat,
Rzuca pęta swe cielesne
i w jesienny spieszy mrok
Na obszary gdzieś dalekie,
w lot przebiega cały świat,
W lot ogarnia wsie i miasta,
w jeden ciemny zbite tłok.
Noc, Sen, Śmierć, TrupI tak błądząc w swej podróży,
do poziomych zajrzy chat,
To w pałacach górnych spocznie,
to w zaułki zwróci krok:
Noc uśpiła ich mieszkańców —
jakby spali już od lat,
Jakby byli dziś podobni
nie do żywych, lecz do zwłok.
ChrystusDziwny spokój… I uchodzi
senna dusza poza próg…
Patrzy w przestwór… Jak daleko,
jak wysoko sięga dom
Tego świata, nikt nie czuwa?…
Błogosławić takim snom!
Patrzy… patrzy… Nie!… Ten przestwór
nie uśpiony ! w szerz i w wyż
Wielkie widmo go wypełnia
i w odblasku mglistych smug
To potrząsa krwawą chustą,
to olbrzymi wznosi krzyż.

XVII

Koniec świata, PrzemianaCud nad cudy! Wielkie widmo,
duch uśpionych w dole ciał,
Z przedświtową mgłą[25] się zlewa,
a z jej wiewnych, srebrnych chmur
Jakieś pasmo się wyłania,
jakiś długi, ciemny wał,
Jak z oddali gdzieś widziany
tajemniczy, straszny bór.
Las birnamski[26] czyż się ruszył?…
To postaci żywych sznur
Idzie — płynie — ach! bez końca…
Cały świat, co dotąd spał,
Snać się zbudził i w przestrzeni
niezmierzonych mgławy dwór
Idzie — płynie — ach! bez końca,
jak wyrwany z więzów szał.
Zamęt ślub wziął z dysharmonią:
szczęk oręży, płacze, gwar,
Fale pieśni melodyjnych,
kaznodziejskich gromy słów,
Poszept modłów, mlask dyscyplin
i lubieżnych syków żar…
Drży powietrza każdy atom —
tak, jak spojrzeć — w szerz i w wyż,
Gdy przed okiem mojej duszy
ten przebarwny sunie huf,
Potrząsając chustą krwawą,
lub olbrzymi wznosząc krzyż.

XVIII

Patrzy dusza osłupiała:
Tu z trzepotem skrzydeł burz
Kuruingów mkną zastępy,
czy Atylla, wichrem gnan?
Tam z liliami w chudych rękach
lub na czołach z wieńcem róż
Rozśpiewane tłumy dziewic
zaścielają śniegiem łan.
Planetarne tutaj drogi
kreślą mędrce, przyjście zórz
Dla piwnicznych ciemnic ziemi
wieści prorok, a tam z ran
Stygmatycznych krew ocieka,
tutaj kaci ostrzą nóż,
Lub stos niecą, a tam nagość
w rozpasany idzie tan.
Zamęt ślub wziął z dysharmonią…
Ach! uciekać w ciała mir!
Ale dusza jak zaklęta:
wszystek słuch swój, wszystek wzrok
Szle w tych linii, barw i szumów,
w tych akordów dziwnych tłok…
Patrzy… słucha dusza moja,
aż ten chaos, aż ten wir
W jeden zgodny hymn się zlewa,
brzmiący w okrąg — w szerz i w wyż;
Jednym stał się dźwięk z jękami,
jednym z krwawą chustą krzyż…

XIX

I, porwana pieśnią życia,
leci dusza, niby ptak,
Niby żuraw, za swym kluczem
śród powietrznych mknący dróg…
Płynie z tłumem z lutnią w ręku,
zapatrzona w wielki znak,
W krwawą chustę, w krzyż olbrzymi,
ponad ziemski wzniesion bróg.
Płynie z tłumem gdzieś bez końca,
aż się zgubi, Bógtam gdzie szlak
Nieb jesiennych w świt się stroi,
w ten jutrzniany, srebrny smug;
Gdzie nad krawędź ciemnej ziemi
strzela zorza, jak ten krzak —
Gorejąny krzak pustynny,
w którym Bóg przemawiał — Bóg!…
SenJak się ranna mgła rozwiewa,
tak i sen się rozwiał mój…
W okna moje dzień zagląda,
chłodny, jasny, pełny dzień —
Na ulicach wre już życie
pod działaniem jego tchnień.
Do codziennych zajęć wraca
duch, co widział wieków znój
W niezmierzonej świata kuźni,
ponad którą — w szerz i w wyż
Krwawej chusty szmat powiewa
lub się wznosi wielki krzyż…

Przypisy

[1]

plonne — dające plon. [przypis edytorski]

[2]

bróg — zadaszenie oparte na czterech słupkach, służące do ochrony przed deszczem składowanych zbiorów, siana etc. [przypis edytorski]

[3]

gon — neol. rzeczownik utworzony od czasownika: gonić, synonim wyrazu: pęd. [przypis edytorski]

[4]

czerń — tłum, motłoch. [przypis edytorski]

[5]

trubadur — wędrowny śpiewak, poeta (postać szczególnie istotna w kulturze średniowiecznej Europy), twórca poezji dworskiej, romansów i pieśni opiewających rycerskie czyny. [przypis edytorski]

[6]

wał — tu: fala. [przypis edytorski]

[7]

tuk — reginalizm poznański: szpik kostny. [przypis edytorski]

[8]

Waligóra — olbrzym znany z baśniowych opowieści. Mógł unosić lub wywracać góry, stąd jego nazwa. [przypis edytorski]

[9]

Apollo — bóg w mit. gr., opiekun sztuk pięknych. [przypis edytorski]

[10]

chiton — rodzaj sukni bez rękawów noszonej w starożytnej Grecji. [przypis edytorski]

[11]

piarg — drobne okruchy skał, żwir, małe kamienie najczęściej usypane u podnóża gór. [przypis edytorski]

[12]

ośliniałych — oślinionych. [przypis edytorski]

[13]

Weronik — użyto tu na zasadzie „poetyckiej licencji” (licentia poetica) liczby mnogiej; w aluzji tej chodzi o świętą Weronikę, która podała niosącemu krzyż Jezusowi chustę do otarcia twarzy; na chuście odbiło się jego oblicze. [przypis edytorski]

[14]

szlij — ślij. [przypis edytorski]

[15]

Zmartwywstanie — zmartwychwstanie. [przypis edytorski]

[16]

kankan — żywy, skoczny taniec wykonywany w kabaretach; zyskał wielką popularność w epoce fin de siecle. [przypis edytorski]

[17]

Zews — Zeus, władca bogów w mit. gr. (taką pisownię jego imienia stosowano na przeł. XIX i XX w.; np. Wyspiański w Nocy listopadowej). [przypis edytorski]

[18]

żrzały — dojrzały. [przypis edytorski]

[19]

Baal — kananejski bóg przyrody i płodności. [przypis edytorski]

[20]

kruż — rodzaj dzbana; słowo niezwykle modne wśród artystów Młodej Polski. [przypis edytorski]

[21]

orkan — silny wiatr towarzyszący burzy. [przypis edytorski]

[22]

Dies irae! dies illa! (łac.) — Ten dzień będzie dniem gniewu. Zob. So 1:15. Łacińska część liturgii kościoła rzymskokatolickiego wykorzystywana w mszach żałobnych. Jan Kasprowicz jest również autorem hymnu pod tytułem Dies irae. [przypis edytorski]

[23]

kazienny… loch — loch służący kaźni, czyli wykonaniu kary (najczęściej kary śmierci, połączonej z torturami). [przypis edytorski]

[24]

Łódź Charona — w mit. gr. Charon przewoził swą łodzią dusze zmarłych przez Styks, rzekę oddzielającą świat żywych od Królestwa Podziemnego, w którym władał bóg Hades; za swą usługę Charon pobierał opłatę — obola i z tego powodu Grecy starożytni swoich zmarłych wyposażali w tę monetę. [przypis edytorski]

[25]

przedświtowa mgła — Kasprowicz czerpie wiele motywów z mesjanistyczno–wizyjnej twórczości Zygmunta Krasińskiego; w tym miejscu mamy do czynienia z odwołaniem do Przedświtu, jako utworu zawierającego wizję ostatecznej przemiany, odrodzenia świata; przedświt oznacza czas sądu ostatecznego, zmagania się sił dobra i zła, czas poprzedzający świt porządku boskiego, a więc nadejście Chrystusa. [przypis edytorski]

[26]

Las birnamski — nawiązanie do Makbeta Shakespeare'a; w dramacie tytułowy bohater, który doszedł do władzy drogą skrytobójczych mordów, wskutek wyrzutów sumienia bierze wojsko nacierające na jego twierdzę, złożone z żołnierzy ukrytych za gałęziami — za kroczący ku niemu las, idący spełnić karę na tym, który pogwałcił naturalny porządek. [przypis edytorski]

Close
Please wait...