Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x
  1. Buntownik: 1
  2. Czas: 1
  3. Hańba: 1
  4. Honor: 1
  5. Kara: 1
  6. Kłamstwo: 1
  7. Król: 1
  8. Prometeusz: 1
  9. Przyjaźń: 1
  10. Szaleństwo: 1
  11. Władza: 1
  12. Wróg: 1
  13. Zdrada: 1

Uswpółcześnienia: Hefaistos > Hefajstos; Scytji > Scytii; Hefajstosie! niech twój umysł > Hefajstosie! Niech twój umysł; Winien-ci > Winien ci (pisownia partykuł); naprzekór > na przekór; zato > za to; nie uciszana > nieuciszana; daremnem > daremnym; poco > po co; wszystkiem > wszystkim; (uwspółcześnienie form gramatycznych poza wyrazami w wygłosie, aby nie naruszać struktury rymów); niema > nie ma; Poseidona > Posejdona.

AjschylosPrometeusz skowany[1]tłum. Jan Kasprowicz

OSOBY DRAMATU:

  1. Kratos i Bia
  2. Hefajstos
  3. Prometeusz
  4. Chór Okeanid
  5. Okeanos
  6. Io, córka Inachosa
  7. Hermes

PROLOG

SCENA 1

Kratos i Bia, Hefajstos, (Prometeusz).
Spadziste góry w Scytii, przerwane doliną. W dolinie sterczy skała. W oddali szumi morze. Kratos (Gwałt) i Bia (Przemoc) pojawiają się, wlokąc olbrzymiego Prometeusza. Towarzyszy im Hefajstos z narzędziami do przykucia Prometeusza do skały.

KRATOS

I oto stanęliśmy na okrajach[2] ziemi,
Pomiędzy skityjskiego brzegu[3] bezludnemi
Skałami. Hefajstosie! Niech twój umysł zważa
Na rozkaz, dan od ojca[4], byś tego zbrodniarza,
W żelazne, niezerwalne wziąwszy go kajdany,
Co tchu do tej opoki przykował krzesanej.
Albowiem płomień ognia, twoją chwałę drogą[5],
Ukradłszy, dał go ludziom… Winien ci jest bogom
Pokutę[6]: niech ma karę za swój czyn zbrodniczy,
Z Zeusa niech się władzą nieuchronną liczy
I zrzeknie się miłości, którą ma dla człeka.

HEFAJSTOS

Kratosie i ty, Bio[7]! Żadne z was nie zwleka
Wypełnić woli Boga, lecz mnie brak odwagi,
Ażebym mógł przemocą do tej turni nagiej,
Na wichrów tych igrzysko, krewne przybić plemię[8].
Lecz muszę to uczynić, ciężkie bowiem brzemię
Na barki swoje ściąga, kto się, nieposłuszny,
Sprzeciwia woli Ojca. O ty, wielkoduszny
Temidy[9] prawej synu, patrzaj, co się święci;
Z niechęcią mam cię dzisiaj, na przekór twej chęci
Skutego w te spiżowe, niezłomne łańcuchy,
Do skał odludnych przybić, w tej pustyni głuchej,
Gdzie głosu nie dosłyszysz, nie ujrzysz postaci
Człowieczej! Za to ciało twoje kwiat swój straci
W niesytym ogniu dziennym; noc się utęskniona
Pojawi, zgasi żar ten, a potem znów skona
Poranny chłód pod tchnieniem miłosnego słońca:
I tak cię twa niedola żreć będzie bez końca,
Bo ten, co by cię zbawił, dotąd niepoczęty!
Za miłość swą do ludzi takie zbierasz sprzęty[10]!
Sam bóg, wbrew woli bogów w ponadmiar wysokiej
Dla człeka żyłeś części, przeto tej opoki
Strzec będziesz beznadziejnej, wyprężon, kolana
Nie mogąc zgiąć; pierś twoja, snem nieuciszana,
Jękami nie rozwieje zaciekłości Boga.
Tak! Każda nowa władza twarda jest i sroga[11].

KRATOS

Przecz[12] zwlekasz, przecz w daremnym zawodzisz mi słowie?
Czyż bogiem, którym inni wzgardzili bogowie,
Nie gardzisz, chociaż skarb twój ludzkiej wydał rzeszy?

HEFAJSTOS

Zbyt silnym jest krwi związek i wspólność pieleszy.

KRATOS

Rozumiem, lecz czyż myśl cię nie ogarnia trwożna,
Iż słowa rodzicielskie tak podeptać można?

HEFAJSTOS

Zbyt twardy byłeś zawsze i nazbyt zuchwały.

KRATOS

Daremnie łzy tu ronić. Na cóż się przydały
Twe trudy, gdy z nich żadna korzyść nie wyrosła?

HEFAJSTOS

O jakiż wstręt uczuwam do swego rzemiosła!

KRATOS

Nie! Po co masz złorzeczyć? Niech cię to nie boli,
Nie twoja przecież sztuka winna jego doli.

HEFAJSTOS

A jednak przecz[13] kto inny nie ma mej sprawności?

KRATOS

Prócz w rządach nad bogami, trud we wszystkim gości,
I tylko Zeus jest wolny, zresztą nikt na świecie.

HEFAJSTOS

Nie myślę się sprzeciwiać, wiem ja o tym przecie.

KRATOS

Więc pęta mu zarzucić przecz[14] się dłoń twa wzbrania?
Ma Ojciec[15] nasz być świadom twojego wahania?

HEFAJSTOS

Wszak widzisz, że pod ręką łańcuch mam gotowy.

KRATOS

Nie zwlekaj, skuj mu ręce w żelazne okowy,
Do ściany przybij skalnej, nie żałując młota.

HEFAJSTOS

Zabieram się do dzieła, wraz pójdzie robota.

KRATOS

Wal silniej, nie ustawaj, zacieśnij kajdany,
Bo może się wywinąć z ogniw lis ten szczwany.

HEFAJSTOS

Przybite jedno ramię, uwięzione do cna.

KRATOS

I drugie niech przykuje twoja ręka mocna,
Ażeby się przekonał, iż Zeus jest chytrzejszy.

HEFAJSTOS

Prócz niego, nikt mi za to sławy nie umniejszy.

KRATOS

A teraz żelaznego klinu straszne ostrze
Niech, piersi mu przeszywszy, na głaz go rozpostrze.

HEFAJSTOS

O biada! Prometeju! Twa boleść mnie wzrusza!

KRATOS

Co? Jęczeć masz odwagę nad wrogiem Zeusza?
Bodajbyś tak nie płakał nad swą dolą własną!

HEFAJSTOS

A tobie, gdy to widzisz, czyż oczy nie gasną?

KRATOS

Ja widzę, że nań kara spadła sprawiedliwa.
Hej! Jeszcze jego boki zawrzyj w swe ogniwa!

HEFAJSTOS

Uczynić wszak to muszę! Po cóż te rozkazy?

KRATOS

Tak! Będę rozkazywał, krzyczał po sto razy!
Zejdź na dół i potężnie skrępuj mu i uda.

HEFAJSTOS

Dokonam tego łatwo, nie żadne to cuda.

KRATOS

A teraz gwoździe kajdan silnie wbić mu trzeba:
Pamiętaj: twardy na cię patrzy sędzia z nieba.

HEFAJSTOS

Twój język jakżeż twojej dorównał postaci!

KRATOS

Pozostań niewieściuchem! Lecz się nie opłaci
Przyganiać mojej złości i mojej tężyźnie.

HEFAJSTOS

Uchodźmy! Z tych on więzów już się nie wyśliźnie.
Hefajstos odchodzi.

KRATOS

zwrócony do Prometeusza
A ty się tu przechwalaj! Własność kradnij bożą
Dla tworów, co się tylko na dzień jeden mnożą!
Czyż zwolnią cię śmiertelni z tych pęt? Niech odpowie
Twój przemysł[16]! Przemyślnikiem zwali cię bogowie —
Fałszywie! Baczże[17] teraz, by przez twe przemysły
Żelazne się łańcuchy na tobie rozprysły.
Kratos i Bia odchodzą.

SCENA 2

PROMETEUSZ

sam
Skrzydlatych wiatrów pełne niebieskie przestworza,
Potoków wy źródliska i ty, falo morza
Rytmiczna, i ty, ziemio, wszystkich nas rodzico,
I ty, wszechwidzącego słońca krągłe lico,
Spojrzyjcie, jakie znoszę, bóg, od bogów znoje!
Na trudy popatrzcie się moje,
Na srom[18], którego ciężar na mych barkach legł
Po nieskończony wiek!
Takimi więzy[19] chce mnie dzisiaj zmóc
Ten nieśmiertelnych hufców młody wódz[20].
Nie tylko czas dzisiejszy pogrąża mnie w łzach,
Lecz także dni, co idą! Ach! Biada mi! Ach!
Kiedyż się skończy moich cierpień bieg?!
Lecz po cóż ja to mówię? Widzę, co się stanie,
I jutro żadna na mnie klęska niespodzianie
Nie spadnie, a niniejszej trza ulegać doli
Jak można najpogodniej: konieczności woli
Przełamać nikt nie zdoła! Darmo krzyczeć „biada!”
Czy milczę, czy nie milczę, na jedno się składa.
PrometeuszCzłowieka chciałem zbawić; za to mnie w tej chwili
Do skały zakutego w łańcuchy przybili.
Płomienistegom ognia źródło skrył[21] w łuczywie:
W nim wszelkich sztuk dla ludzi nauczyciel żywie[22],
Wszelkiego mistrz pożytku, i za tę przewinę,
Zawieszon[23] na powietrzu, w tych okowach ginę.
Na wozie skrzydlatym przylatują z powietrza Okeanidy.
Ojej, ojej!
Co słyszę? Jakiż zapach płynie do tych stron!
Jakież tu ślą go smugi?
Czy człek do tych samotnych zabłąkał się kniej,
Czy bóg, czy jeden i drugi?
Pragnieli świadkiem być[24] boleści mej,
Lub czego chce tu on?
Patrzajcie! Oto leży skrępowany bóg,
Przez Zeusa znienawidzon i przez wszystkie bogi,
Co złotych jego zamków przestępują progi,
Za miłość ku ludziom go zmógł!
Ach, ach! Co słyszę znowu? Jakby ptaków lot!
Od skrzydeł falujących drży powietrze w krąg.
Ach! Jakikolwiek zjawi się tu miot,
Nowych to dla mnie trwóg i nowych źródło mąk!

PARODOS

CHÓR OKEANID, PROMETEUSZ

STROFA 1.

CHÓR

Nie lękaj się niczego! Przyjacielski huf[25]
Ciężkim brzemieniem słów
Zdołał przekonać rodzica
I w chyżym pędzie do twych przybiegł skał;
Wiatr szybkolotny ku tobie mnie gnał.
Szczęk młota w mój podziemny przecisnął się dom,
W tej swojej grozie
Z przerażonego lica
Starł mi dziewiczy srom[26]
Bosa w skrzydlatym pomknęłam tu wozie.

PROMETEUSZ

Ojej, ojej!
Tetydy płodnej córy[27]
I ojca Okeana,
Co wszystkie ziemskie lądy[28]
Niestrudzonymi opasuje prądy,
Na los mój spojrzyjcie ponury:
Z przepastnej pustoszy tej
Opoka wyrasta krzesana,
A na niej przyjaciel wasz
Spełnia — ach, w jakie pęty
Strasznie ujęty! —
Niepożądaną straż!

ANTYSTROFA 1

CHÓR

Jać[29] widzę, Prometeju, i na taki kres
Gdy patrzę, chmura łez
Trwożne przesłania mi oczy!
W żelaznych więzach giniesz wśród tych ścian!
Tak! Na Olimpie nowy włada pan —
Bezprawnie sprawia Zeus nowy dzisiaj rząd:
Prawdę, co lśniła
Śród dawnych wieków mroczy,
Uważa dziś za błąd
I wraz ją depce niewstrzymana siła.

PROMETEUSZ

Czemuż w Hadesu nie strącił mnie dół —
Między umarłych niezliczony tłum,
Poza Tartaru bezbrzeżnego brzeg?
W nierozerwalny choć mnie łańcuch skuł,
Żaden by z tego nie cieszył się bóg,
Ni żaden człek!
Dziś mi urąga lada wichru szum,
Śmieje się lada wróg.

STROFA 2

CHÓR

Któż z nieśmiertelnych, któż
Takie by serce miał twarde,
By tak naocznie
Twój niepomierny ból
Radość w nim wzbudzał i wzgardę?
Któż by nie żywił litości
Dla twoich mąk?
Chybali[30] Zeus, nieugięty król,
Nowego prawa stróż,
Co Uranowy ród[31]
W gniewie niesytym zgniótł
I w żądzy swojej nie spocznie,
Póki mu władzy nie wyrwie kto z rąk,
Chytrze z niebieskich nie wygna go włości.

PROMETEUSZ

Choć sromotnymi zelżył mnie okowy[32],
Jeszcze ci[33] temu zwierzchnikowi nieba
Będzie mej rady potrzeba,
Gdy zechce usłyszeć wieści,
Jaki go zamach nowy
Z berła obedrze i cześci[34],
Daremna wówczas miodnych[35] słów przynęta,
Chociażby brzmiała najsłodziej!
Daremna gróźb jego trwoga:
Nie powiadomię boga,
Aże mi zdejmie te krwawiące pęta
I hańbę mą wynagrodzi.

ANTYSTROFA 2

CHÓR

Przestań, zuchwalcze, stój!
Jeszcze cię gorzkie katusze
Nie przełamały!
Czelnych używasz słów,
A ja tu lękać się muszę,
Jaką ci dolę niebiosa
Gotują! Ach!
Groza mną targa, czy skończy się znów
Ten ból okrutny twój?
Jakiego portu czar
Zdejmie ci brzemię kar?
Zakamieniały,
Głuchy na prośby, wykąpane w łzach,
Twardego serca jest ci[36] syn Kronosa!

PROMETEUSZ

Wiem ja, że srogi to władca i prawa
Kuje dowolne, a jednak się zdarzy,
Iż zmięknie również jego umysł wraży[37],
Gdy pierwszy spadnie nań cios!
Złość w nim uśmierzy się krwawa,
Tęsknoty głos
Wyrwie mnie z kaźni,
Roztęsknionego przyjaciela Wezwie do swego wesela,
Do swojej powoła przyjaźni.

EPEISODION 1

SCENA 1

PROMETEUSZ, PRZODOWNICA CHÓRU

PRZODOWNICA CHÓRU

Opowiedzże[38] nam wszystko, wytłumacz nam ninie[39],
Na jakiej to cię Zeus pochwycił przewinie,
Że pijesz dzisiaj gorycz tak sromotnej[40] doli?
Mów, jeśli tylko boleść mówić ci pozwoli.

PROMETEUSZ

Boleśnie jest mi mówić i milczeć boleśnie —
Zaiste! W tym i tamtym znów cierpienie wskrześnie.
Gdy pierwej w sercach bogów gniew się straszny zrodził
I powstał spór wzajemny, kto by im przewodził,
Czy Kronos ma być zepchnion[41] z tronu, aby dalej[42]
Panował Zeus: gdy inni wręcz się opierali,
Ażeby nad bogami on mógł dzierżyć władzę,
Zdarzyło się, niestety, że daremnie radzę,
Daremnie chcę przekonać słowy życzliwemi
Tytanów, Uranosa płód i matki-Ziemi[43].
Zbyt pyszni, odrzucili roztropne fortele,
Sądzący[44], że przemocą działając, a śmiele,
Zwyciężą. Ale macierz ma, Temis i Gaja[45],
Co mnogie w swej postaci imiona zestraja,
Umiała mi obwieścić, jaki los się stanie
Na przyszłość, że nie przemoc odda panowanie
Zwycięzcom, tylko podstęp. Tom ci[46] im w swym słowie
Wyłuszczył, ale słuchać nie chcieli bogowie,
Ni spojrzeć nie raczyli. Przeto mnie i matce
Wydało się najlepszym opuścić te władce[47]
I skrzętnie poprzeć sprawę skrzętnego Zeusza.
I oto dzisiaj czarna Tartarowa głusza
Za moją kryje radą wszystkie sprzymierzeńce[48]
Kronosa wraz z ich panem. Takie ci[49] ja wieńce
Nowemu zgotowałem królowi i za to
Męczarnią mnie nagrodził — o gorzka zapłato!
Król, Władza, Szaleństwo, PrzyjaźńLecz ponoć to już królów taki obłęd stary,
Że nawet przyjaciołom swym nie dają wiary…
A jeśli mnie pytacie, za jaką przewinę,
Okryty taką hańbą, w tych katuszach ginę,
Odpowiem: Ledwie zasiadł ten władyka srogi
Na tronie swym ojcowskim, począł między bogi[50]
Rozdzielać dostojeństwa, stanowić urzędy
Dla jednych i dla drugich, wszelkie tylko względy
Dla biednych zdeptał ludzi — owszem, dawne plemię
Wyniszczyć nawet pragnął, aby nowym ziemię
Móc obsiać pokoleniem. Nikt się nie postawił
Okoniem[51], jam się tylko odważył i zbawił
Człowieka, że zdruzgotan nie spadł w Hadu[52] ciemnie.
I za to tak bolesne uczyniono ze mnie,
Tak straszne widowisko: gorzko ci[53] je znosić
I gorzko patrzeć na nie!… Żem śmiał litość głosić
Dla ludzi, sam litości nie zaznałem! Składnie
Przystroił mnie tu Zeus, niechaj srom[54] nań padnie.

PRZODOWNICA CHÓRU

Z żelaza ma ci serce albo i z opoki[55],
W kim ból twój, Prometeju, nie wzbudzi głębokiej
Żałości! Ach! Dlaczego na to patrzeć muszę?!
Patrząca, czuję mękę, co mi szarpie duszę.

PROMETEUSZ

Tak, litość w przyjaciołach wzbudza ból mój krwawy.

PRZODOWNICA CHÓRU

Czyś więcej nie uczynił nic, ponad te sprawy?

PROMETEUSZ

Przeze mnie człek nie widzi, co za los go czeka.

PRZODOWNICA CHÓRU

A jakiś na to środek znalazł[56] dla człowieka?

PROMETEUSZ

Nadzieję zaszczepiłem ślepą w jego łonie.

PRZODOWNICA CHÓRU

Zaiste, skarb to wielki dały mu twe dłonie.

PROMETEUSZ

Prócz tego jeszczem ogień przyniósł człowiekowi.

PRZODOWNICA CHÓRU

Więc odtąd mają płomień ludzie jednodniowi?

PROMETEUSZ

Niejednej przezeń sztuki znajomość zdobyli.

PRZODOWNICA CHÓRU

I za to, Prometeju, tak cię Zeus w tej chwili —

PROMETEUSZ

Zbezcześcił i bezcześcić dalej nie zaniecha[57].

PRZODOWNICA CHÓRU

Nie widzisz kresu cierpień? Jestli to pociecha?

PROMETEUSZ

Kres będzie, gdy on zechce, siły nie ma innej.

PRZODOWNICA CHÓRU

Czy zechce? Jest nadzieja? Nie czujesz się winny?
Lecz mówić o twej winie na cóż by się zdało?
Rozkoszy sobie żadnej, a tobie niemało
Sprawiłabym zgryzoty. Zostawmy w spokoju
Twój grzech, a ty się staraj pozbyć tego znoju.

PROMETEUSZ

Kto z kaźnią się rozminął[58], ten ci łatwo może
Pochopne dawać rady noszącym obroże.
Lecz jam to wszystko wiedział, daremne więc żale!
Zgrzeszyłem, bom chciał zgrzeszyć, i nie przeczę wcale.
Śmiertelnym niosąc szczęście, sam w nieszczęście wpadłem.
A jednak nie myślałem, by tak gorzkim jadłem
Karmiono mnie za czyn mój, bym, na tej opoce
Przykuty, miał w tej pustce pędzić dni i noce,
Tak marnieć przehaniebnie na tej wietrznej grani!
Lecz rzućcie moją boleść! Łez nie rońcie dla niej!
Zestąpcie raczej ku mnie, byście usłyszały,
Co czeka mnie tu jeszcze, odartego z chwały.
Słuchajcie mnie, słuchajcie, towarzyszki moje!
Współczujcie razem ze mną! Straciła ostoję
Ma dola[59]: po manowcach omackiem się wlecze
I wciąż jedno za drugim trapi serce człecze.
Podczas następujących słów Okeanidy zstępują z wozu na scenę.

CHÓR

Chętne znalazłeś uszy,
O Prometeju ty mój!
Chyżo ten rydwan rzuciwszy skrzydlaty,
Prujący powietrzny szlak,
Którym polotny przelatuje ptak,
Przebiegłam do skalnej twej głuszy,
By poznać ten straszny znój,
Ten los, w nieszczęście bogaty.

SCENA 2

PROMETEUSZ, OKEANOS

OKEANOS

Otom u kresu przedalekiej drogi!
O Prometeju, ku tobie,
Do tych samotnych kniej,
Posłuszny woli mej,
Bez lejc mnie rumak wiatronogi
Z chyżością ptaka wiódł.
Współczuję twojej żałobie,
Albowiem jedna — pamiętać to chciej! —
Łączy nas krew[60].
Ale i wspólny pominąwszy ród,
Nikt u mnie większej nie zażywa cześci[61].
Nie lubię przesiewać plew
Daremnych słów,
Dlatego, proszę, mów,
Czy mogęć ulgę przynieść w twej boleści?
Przekonasz się też niebawem,
Że w twym nieszczęściu krwawem
Nie jest ci żadna brać wierniejsza dana
Nad przyjaciela twego, Okeana.

PROMETEUSZ

Ha! Cóż to! I tyś przybył, by widzieć naocznie
Mą dolę? Co? Odwagę miałeś rzucić mrocznie[62]
Twych jaskiń samorodnych, toń równoimienną[63]
I przyjść nawiedzić ziemię tę, w żelazo plenną[64]?
Patrzący na me losy, chceszli dla mej klęski
Okazać swe spółczucie? Spojrzeć, jak zwycięski
Ukarał mnie tu Zeus? Jak mnie, przyjaciela,
Co tron mu wywalczyłem, straszliwie obdziela
Swym gniewem? Jak mnie dręczy, uzyskawszy władzę?

OKEANOS

Jać widzę[65], Prometeju, i dobrzeć poradzę[66],
Choć rozum twój przemyślny radę sobie daje
Najlepszą: poznaj siebie[67], nowe obyczaje
Racz przyjąć, gdyż bogami król dziś rządzi nowy.
Zaprzestań raz dumnymi wygrażać mu słowy,
Bo Zeus cię usłyszy, choćby wyżej jeszcze
Zasiadał na swym tronie. Przestań, a te kleszcze
Męczarni twych dzisiejszych będąć[68] niczym więcej,
Jak tylko jakimś widmem igraszki dziecięcej.
Rzuć gniew swój, o nieszczęsny! Niech go już nie drażni,
I bacz, iżby z tej ciężkiej wydostać się kaźni.
Zapewneć wypowiadam[69] słowa dawno znane,
Lecz widzisz, Prometeju, jaką krwawą ranę
Zadała ci języka twego czelna[70] pycha!
W niedoli tej pokorą niech pierś twa oddycha.
Czyż do tej klęski jeszcze chcesz dorzucać świeże?
Naukę niech ode mnie twa roztropność bierze:
Nie wierzgaj — to ci radzę — przeciw ościeniowi[71],
Bo widzisz sam, jakiemu dziś władcy gotowi
Podlegać nieśmiertelni. A teraz odchodzę,
Pragnący się przekonać[72], na jakiej by drodze
Wybawić cię z nieszczęścia. Uczynię, co można,
A przedsię[73] mowa twoja niech będzie ostrożna,
Nie bluźnij! Czyż nie widzisz, arcy-mędrcze luby,
Do jakiej czelny język prowadzi zaguby?

PROMETEUSZ

Zazdroszczę ci, iż żadnej nie doznałeś kary,
Jakkolwiek mężnieś poparł wszystkie me zamiary.
Dziś o mnie ty się nie troszcz, zostaw swego druha!
Zeusa nie przekonasz, niechętnie on słucha!
Sam zważaj, byś się w gorzkiej nie znalazł potrzebie.

OKEANOS

Pouczasz lepiej innych niż samego siebie.
Po czynach ja to widzę, nie słowach. A przecie
Nie krępuj mojej woli. Jest jeszcze na świecie
Nadzieja! Mam nadzieję, że łaski Zeusowej
Dostąpię i te twoje połamię okowy.

PROMETEUSZ

To wszystko, co mi rzekłeś, w wielkiej u mnie wadze;
Nie lubię być dłużnikiem. Jednak ja ci radzę,
Zaniechaj swego trudu, bo, mówiąc niekłamnie,
Daremny trud, jeżeli chcesz się trudzić dla mnie.
Z daleka stój od tego! Sam będąc w niewoli,
Nie pragnę żadną miarą, ażeby mnie gwoli
Ktokolwiek inny znosił równe moim ciosy.
Toć cierpię już niemało, że tak srogie losy
Dotknęły mego brata, Atlanta: w krainie
Zachodniej, gdzieś daleko, w ciężkim znoju ginie,
Dźwigając słupy niebios i ziemi[74] — ogromne,
Niezwykłe jest to brzemię! Żal mi też, gdy wspomnę
Tyfona[75]: syn ten Gai, stugłowy, straszliwy
Dziwotwór, mieszkający w kilikijskiej niwy
Jaskiniach[76], groźnej uległ przemocy: wokoło
Zabójczym tchem ziejący, śmiał on stawić czoło
Wszem bogom; z oczu iskry sypiąc coraz krwawsze,
Przypuszczał, że tron Zeusa zdruzgoce na zawsze.
Lecz czujny pocisk Boga, grom płomiennopióry,
Dyszący strasznym ogniem, padł na niego z góry:
Porażon w samo serce, tak pełne przechwałek,
Spopielił się w tym żarze nieszczęsny pyszałek.
Na pował rozciągnięta, bezwładnie dziś leży
Ta bryła nad zatoką[77], u morskich wybrzeży,
Głęboko w wnętrzu Etny, a znad jej siedliska,
Na skalnym siedząc szczycie, skry Hefajstos ciska,
Rozgłośnie swym kowalskim kowający młotem.
To stąd strumienie ognia rozleją się potem
Na równie sykielijskie[78], na te łany żyzne,
By chciwym zniszczyć zębem plennych żniw ojczyznę.
Tak Tyfon, wyziewając gniew zapamiętały,
Ogniste z źródeł ognia rzucać będzie strzały,
Jakkolwiek Zeus go w węgiel obrócił swym gromem.
Lecz po cóż cię pouczać? Wszystko ci wiadomem,
Nie jesteś bez rozumu, niech on cię ocali!
Ja tutaj swoją nędzę będę znosił dalej,
Dopóki nie ochłonie Zeus w swym żarnym gniewie.

OKEANOS

Posłuchaj, Prometeju, czyż twój umysł nie wie,
Że z gniewu nas wyleczyć dobre słowo może?

PROMETEUSZ

Tak, serce swe w stosownej gdy zmiękczymy porze,
Nie zasię gwałt zadając naszej złości wrażej[79].

OKEANOS

A jeśli kto się na to w swej trosce odważy,
Wytłumacz, jakie z tego wynikną mu szkody?

PROMETEUSZ

Daremna wszelka dobroć, stracone zachody.

OKEANOS

Więc pozwól, niech choroby tej w sobie nie tłumię;
Rozumny, kto swój rozum w czas zataić umie.

PROMETEUSZ

I z tego, zda się, dla mnie wynikłaby nędza.

OKEANOS

Widocznie słowo twoje precz mnie stąd wypędza.

PROMETEUSZ

Ażeby twoja litość nie obmierzła komu.

OKEANOS

Czy temu, co w niebieskim dziś króluje domu?

PROMETEUSZ

Uważaj, byś nie ściągnął na się jego burzy.

OKEANOS

Twój los mi, Prometeju, za przestrogę służy.

PROMETEUSZ

Więc dobrze; odejdź, spiesz się, wytrwaj w twym zamiarze.

OKEANOS

Co sam uczynić pragnę, czynić mi to każe
Twe słowo. Niecierpliwie już skrzydłem trzepoce
Ten ptak mój czworonożny, wszystkie swoje moce
Wysila, by, powietrzne w lot przebywszy drogi,
Kolana zgiąć w swej stajni na spoczynek błogi.
Siada na gryfa i odlatuje.

STASIMON 1

CHÓR OKEANID

CHÓR

Jakże ja cierpię, że taki cię kres
Spotkał, o drogi Prometeju mój!
Widzę nieszczęście, na twą mękę łase,
I, niby deszczu zdrój,
Płynie mi z oczu chciwy potok łez,
Pożera lic moich krasę!
Okrutne dni na nas idą:
Zeus, ufny w swe nowe prawa,
Dumnie przeciwko wszystkim bogom stawa[80],
Potrząsa nad nimi swą dzidą.
Jęk głośny płynie po łanach wszech ziem
Twej starodawnej chwały zagasł cud.
Wszystko, co żyje, opłakuje ciebie
I twój zhańbiony ród,
Wszystko boleje nad nieszczęściem twem!
Na sławy twojej pogrzebie
Azyjskie się żalą okraje[81];
Na twoje niegodne losy
Wszelaki człowiek krzyczy wniebogłosy,
Do wtóru z boleścią swą staje.
Płaczą Kolchidy mieszkance
I dziewki pochopne do wojny[82]
Scytowie, co świata krańce
W ciżbie obsiedli rojnej
U wód meockich[83] wybrzeży —
I kwiecie arabskiej ziemi,
I ci, co ufni żelazu,
Dzidami chronią ostremi
Wyniosłych szczytów Kaukazu,
Swojej rycerskiej leży…
Znany mi wpoprzód był li jeden bóg,
Którego również nowy władca zmógł:
Atlas, co ziemię i nieba powałę
Na swoje bary musiał wziąć omdlałe
I z trudem je dotąd trzyma.
Huczy mu ogrom rozburzonych fal,
Głębia swój głośny wypowiada żal,
Hadesu wzdycha ciemny lej głęboki,
Łzy wylewają świętych wód potoki
Nad dolą tego olbrzyma.

EPEISODION 2

PROMETEUSZ, PRZODOWNICA CHÓRU

PROMETEUSZ

Nie sądźcie, że mnie słabość lub też upór zmusza,
Bym milczał. Nie! To tylko szarpie się ma dusza,
Że widzę się strącony w taką nędzę srogą.
A któż tę władzę nowym podarował, bogom,
Jeżeli nie ja jeden? Lecz i o tym z wami
Nie mówię. Cóż innego, czego byście sami
Nie znali, mógłbym jeszcze powiedzieć? Jedynie
O ludzkiej posłuchajcie niedoli, o czynie
Tym moim, który głupich na mędrce przemienił
I ducha w nich rozbudził. Nie, iżbym źle cenił
Człowieka, o tym mówię! Pragnę was o całem
Pouczyć dobrodziejstwie, które świadczyć śmiałem
Tym biednym śmiertelnikom. Posiadali oczy,
A przecież, ni to ślepce, chodzili w omroczy;
Słyszący, nie słyszeli. Niby widma senne,
Mieszali wszystko razem. Budowy kamienne,
Ku słońcu strzelające, były dla nich obce,
Nieznaną i ciesiołka[84]. Chowali się w kopce;
Podobni nie do ludzi, lecz do nędznych mrówek,
Gnieździli się wśród ciemnych, jaskinnych kryjówek.
Oznaczyć nie umieli, czym wiosna ponętna
Odróżnia się od zimy i jakie ma piętna
Bogata w plony jesień. Skoro na świat wyszli,
Sprawiali się we wszystkim omacnie, bez myśli,
Dopóki nie spostrzegli za mych wskazań wodzą,
Gdzie jasne wschodzą gwiazdy i kędy zachodzą.
I wiedzęm najprzedniejszą wynalazł, naukę
O liczbach, i kunszt pisma i pamięci sztukę,
Muz wszystkich rodzicielkę[85]. Jam pierwszy zwierzęta
Oswoił, iżby moc ich, do jarzma wprzągnięta,
Pomogła człowiekowi dźwigać ciężar wszytek.
Jam konie, uzdom chętne, bogaty dobytek
W bogatym skarbcu możnych, do wozu założył.
Ode mnie któż to pierwszy spławne łodzie stworzył,
Płóciennoskrzydłe statki odważnych żeglarzy?
Takimi to sztukami gdy mój rozum darzy
Człowieka, czym pomyślał, że dziś, w tej potrzebie,
Nie znajdę oto sztuki ratunku dla siebie?

PRZODOWNICA CHÓRU

Sromotną znosisz klęskę, płaczesz i narzekasz,
Bezradnie się mocujesz. By[86] lichy ten lekarz,
Co, wpadłszy sam w chorobę, opuszcza już ręce,
Wzdyć[87] nie wiesz, jakim lekiem zadać kres swej męce.

PROMETEUSZ

Posłuchajże mnie dalej, a większe o wiele
Ogarnie cię zdumienie na one fortele,
Na środki, którem jeszcze wymyślił[88]. Więc powiem:
Największej było wagi, że jeśli ze zdrowiem
Rozminął się kto z ludzi, to na słabość swoją
Porady nie znał żadnej: lekarstwa, co koją,
Co krzepią, posilają, napoje i maście[89]
Bynajmniej nie istniały. Ni[90] powiędłe haście,
Tak wszyscy usychali z gryzącej choroby,
Dopókim ja nie wskazał, jakimi sposoby
Wypłoszyć precz od siebie zabójcze uwiądy.
Jam także ich nauczył, jakie snować[91] sądy
Z przeróżnych wieszczb, jak ze snu odgadywać losy
Idące; wszelkie znaki przydrożne i głosy
Przeznaczeń niepojęte i przeznaczeń ciemnie[92]
Umieją dziś pojmować i zgłębiać przeze mnie.
I ptaków krzywoszponych rozróżniają loty,
By wiedzieć, czy są wróżbą szczęśliwości złotej
Czy klęski; jam ich wszystkie odsłonił zwyczaje,
Jak plemię to skrzydlate ze sobą przestaje,
Przyjaźnie czy też wrogo. Nikt już dziś nie pyta,
Czy słuszną mają barwę i gładkość jelita,
By bogom się podobać — wszystkom to ustalił[93];
Kształt żółci i wątroby, by się ogień palił
Ofiarny należyty; tłustość ud i biodra
Szerokość żertwiennego[94] mądrość moja szczodra
Dokładnie oznaczyła: człek już dziś świadomy
Znaczenia całopaleń… A one ogromy
Tych wszystkich skarbów drogich, gdzieś w głębinie ziemi
Tak chciwie przed oczami ukrytych ludzkiemi —
Żelazo, miedź i srebro, i złoto — któż powie,
Prócz mnie, że je wyśledził, jeśli w swoim słowie
Chełpliwie nie chce kłamać? Rzecz jedną i drugą
Złączywszy: Prometeja wszelki kunszt zasługą.

PRZODOWNICA CHÓRU

Zasługą względem ludzi! Dziś ty nie myśl o niej,
Lecz bacz, jakobyś wybrnąć mógł z tej zgubnej toni.
Nadzieję mam, że skoro rozerwiesz te pęta,
Zeusowej wnet dorówna twa potęga święta.

PROMETEUSZ

Nie na tej pragnie Mojra[95] uwolnić mnie drodze.
Tysiączne męki jeszcze udręczą mnie srodze,
Nim prysną te kajdany u mych cierpień granic:
Gdzie panią jest Konieczność[96], tam już sztuka na nic.

PRZODOWNICA CHÓRU

A sterem Konieczności któż włada jedynie?

PROMETEUSZ

Mojr trójca[97] i pamiętne wszelkich win Erynie[98].

PRZODOWNICA CHÓRU

Od mocy ich czyż lichsza Zeusowa potęga?

PROMETEUSZ

Nie ujdzie Przeznaczeniu, co po niego sięga.

PRZODOWNICA CHÓRU

Więc Zeusa panowanie nie potrwa na wieki?

PROMETEUSZ

Nie pytaj, nie nalegaj! Próżne twe docieki[99].

PRZODOWNICA CHÓRU

A zatem jakąś świętość ukrywasz tajemną.

PROMETEUSZ

Nie pora o tym mówić. O innych ty ze mną,
Gdy chcesz, pogadaj sprawach. Największąć ja muszę
Zachować tajemnicę, gdyż moje katusze
Inaczej się nie skończą! Tak, jedynie wtedy
Strzaskane ujrzę więzy, wyrwę się z tej biedy.

STASIMON 2

CHÓR

STROFA 1

Nigdy nie myśli mój duch
Przeciw Zeusowej wykraczać potędze.
Zawsze też godne stado byków spędzę,
Gdzie fal Okeanowych wieczny bije ruch,
Aby je bogom na ofiarę wieść.
Nie jest ci u mnie w pogardzie ich cześć,
A tylko jedno pragnę zachować w pamięci:

ANTYSTROFA 1

Błogosławiony jest człek,
Który żywota długiego koleją
Kroczy z krzepiącą przy boku nadzieją!
Rozkoszna już go radość nie puści po wiek.
Lecz, Prometeju, mną szarpie dziś ból,
Że zlekceważon przez cię jest nasz król,
Że w tobie się li miłość ku śmiertelnym święci[100]!

STROFA 2

Jakiż bezpłodny to szał
Twa miłość, druhu mój,
Chcąca uszczęścić ziemię!
Powiedz, czy może strasznych cierpień zwał,
Ciężki brzemienny znój,
Zdjąć z ramion twych
To nikłe, ślepe, jednodniowe plemię,
Do mar podobne mdłych?
Przecież to prawda, że, co Bóg uchwali,
Tego już żaden ludzki zamysł nie obali.

ANTYSTROFA 2

Po twojej doli to wiem,
O Prometeju! Ach!
Po twej haniebnej kaźni!
Inne dziś pieśni dźwięczą w uchu mem,
Nie te — skąpane w łzach,
Ale ów wtór,
Który do ślubnej śpiewałam ci łaźni,
Gdyś jedną z nadobnych cór
Okeanowych, siostrę Hezyjonę[101],
Bogatym ją zdobywszy wianem, brał za żonę.

EPEISODION 3

IO, PROMETEUSZ

IO[102]

wbiega pędem
Co to za kraj?
Co za lud?
Któż to tam leży? Któż?
O skalny powalon cios,
Za coś igraszką burz?
W pętach za jakie cierpisz winy?
Wiadomość mi daj,
Do jakiej mnie dzisiaj wwiódł
Dziedziny
Mój los?…
Ach, ach!
Znowu napada mnie giez!
Argos, syn ziemi[103],
Znów mnie oczami ściga tysiącznemi!
Strach! Co za widok! Strach!
Pies! Stróż! Naganiacz! Pies!
Przeszywający wzrok! Hej! Czyje
Zniosą go oczy?
Ziemię przewierci!
Ziemia go nawet po śmierci
Nie skryje!
Z ciemnego jej wnętrza wyskoczy,
Zęby wyszczerzy
I — w cwał! W cwał! —
Będzie mnie biedną gnał,
Śród morskich przepędzał wybrzeży.

STROFA

A oto woskiem pozlepiana trzcina[104]
Już ci mi nucić zaczyna
Usypiający wtór!
Ojej! O rety! Ojej
Do jakich mnie kniej,
Mnie, najnędzniejszą z cór,
Rozdrożne[105] prowadzą drogi?
O srogi
Synu Kronosa[106], o ty boży synu,
Jakiegoż ja się dopuściłam czynu,
Że nie chcesz folgi dać niedoli mej!?
Ojej!
W straszneś mnie jarzmo wprzągł!
O męko mąk!
Znowu mnie bodzie giez!
Gdzie kres?! Gdzie kres?!
Spal mnie swym gromem, spal,
Lub strąć mnie w ziemi głąb,
Lub zagrzeb w odmęcie fal!
Zstąp ku mnie, władco, zstąp,
Usłysz mój żal!
Śród błędnych błądzę dróg
I nie wiem, kto by dziś mógł
Wybawić mnie z doli niezbożnej?
Czy słyszysz to wołanie dziewki krowiorożnej?

PROMETEUSZ

O jakżebym nie słyszał? Gzem ci to pędzona
Inacha młoda córa[107] co miłość śród łona
Zbudziła Zeusowego. Z bólu snadź[108] umiera:
Po drogach ją rozstajnych mściwa pędzi Hera.

ANTYSTROFA

IO

Skąd ci nazwisko mego ojca znane?
Odgadłeś duszy mej ranę,
Ty, który cierpisz sam!
Ojej! O rety! Ojej!
Powiedzieć mi chciej,
Kogo przed sobą ja mam —
Któż moje straszne cierpienia
Wymienia,
Ach, tak prawdziwie? Przez mściwą boginię
W gorzkiej chorobie dziś me życie ginie!
Przez nią przypędził mnie do pustki tej —
Ojej! —
Rozpaczy morderczy szał!
Hery mnie gnał
Nieposkromiony gniew!
Jak burzy wiew,
Biegłam, śród błędnych błądząc dróg,
W ten skalny biegłam kraj,
Ścigana nawałą trwóg!
Lecz ty lekarstwo mi daj,
Mów, kto by mógł
Złagodzić mój cierpki los?
Bo ciężki tych dotknął cios,
Co w równej, jak ja, giną nędzy!
Jeżeli tylko zdołasz, mów, pomóż co prędzej.

PROMETEUSZ

Nie ciemną, zawikłaną i nie zagadkową,
Lecz jasną na to wszystko odpowiem ci mową,
Do takiej bowiem przyjaźń usta moje zmusza:
Masz ogniodawcę ludzi, mnie, Prometeusza!

IO

O biedny Prometeju, zbawicielu człeka,
Mów, z jakiej ci przyczyny ten ból dziś dopieka?

PROMETEUSZ

Dopierom się poprzestał na swą dolę skarżyć.

IO

A zatem już mnie nie chcesz swą łaską obdarzyć?

PROMETEUSZ

Odpowiedz, czego pragniesz? Wszystko ci wyjaśnię.

IO

Kto przykuł cię do skały? To chcę słyszeć właśnie.

PROMETEUSZ

Zeusa twarda wola, Hefajstosa ręka.

IO

Za jakąż cię to zbrodnię taka kara nęka?

PROMETEUSZ

Ponadto nic ci więcej powiedzieć nie mogę.

IO

Więc wskaż, czy mnie nieszczęsną, na tę błędną drogę
Rzuconą, jaki kiedy spoczynek ukoi?

PROMETEUSZ

Nie wiedzieć o tym lepiej jest dla duszy twojej.

IO

Przynajmniej nie ukrywaj, co mam cierpieć jeszcze.

PROMETEUSZ

Tej łaski nie odmawiam; jeśli chcesz, obwieszczę.

IO

Przecz[109] tedy się ociągasz? Mów, z jakiej przyczyny?

PROMETEUSZ

Nie chciałem cię zatrwożyć, to powód jedyny.

IO

Nie lękajże się więcej, niźli ja się trwożę.

PROMETEUSZ

Chcesz tego, więc posłuchaj! Wszystko ci wyłożę.

PRZODOWNICA CHÓRU

Nie jeszcze… Racz i naszej pofolgować woli:
Niech ona nam opowie o dzisiejszej doli,
A skoro to się stanie, ty uczyń jej zadość
I wyjaw, co ją czeka: smutek, czy też radość.

PROMETEUSZ

O Io, twą to sprawą nie odwracać lica
Od próśb ich, wszak to siostry twojego rodzica[110]
A zresztą czyż nie dobrze[111] na swe losy wraże[112]
Pożalić się słuchaczom, którym płakać każe
Współczucie razem z tobą, cierpieć razem z tobą?

IO

Nie mogę się nie poddać, dzielę się żałobą —
Słuchajcie więc, opowiem, chociaż wstyd mnie ściska,
Że muszę się do tego przyznać pośmiewiska,
Do klęski, którą Bóg mnie tak sromotnie płaci,
Każący w tej zmienionej błądzić mi postaci.
Co nocy mą dziewiczą zwiedzały komnatę
Ułudne sny i, w słowa pokusy bogate,
Mówiły: „Hej! Dlaczego, dziewico szczęśliwa,
Twój żywot tak ci długo w dziewictwie upływa,
Gdy oto najświetniejsze czeka cię zamęście?
Ukłuty strzałą żądzy, Zeus chce dać ci szczęście,
Podzielić pragnie z tobą jego miłość boża
Kiprydy rozkosz[113]! Dziewczę, nie odpychaj łoża,
Na łąki spiesz lernejskie[114], bujną tchnące krasą,
Na trawy, gdzie się stada twego ojca pasą —
Tam widok twój niech oczy nasyci Zeusowe…”.
Sny takie opadały mą nieszczęsną głowę
Co nocy, aże wreszcie nabrałam śmiałości,
By wyznać przed rodzicem, jakich miewam gości.
Do Pyto i Dodony słał ci mnogie posły[115]
Mój rodzic, by mu stamtąd wiadomość przyniosły,
Co czynić, co ma mówić, chcący[116] przyjaźń bogów
Zachować po dni swoje. Od świątynnych progów
Wracali ci wysłańce, przynosząc wyrocznie
Niejasne, zagadkowe. Lecz Inach nie spocznie,
Dopóki wyraźnego nie zyszcze[117] rozkazu,
Ażeby mnie za próg swój wypędził od razu,
Za krańce swej dziedziny: na okrajach ziemi[118]
Mam tułać się, tak słowy rzekł mi okrutnemi,
Bo jeśliby nie wygnał, jest ci[119] Zeus na niebie,
Co gromem swym ród cały w popiele pogrzebie.
Posłuszny wyrocznemu parciu Loksyjasza[120],
Z rozpaczą mnie, rozpaczy pełną, precz wypłasza:
Przemocy uległ bożej, bo komuż to sprostać
Wędzidłu Zeusowemu? W te tropy ma postać
Zmieniła się i duch mój; z rogami na czole —
Spojrzyjcie, jak wyglądam! — popędziłam w pole,
Szaleństwa żądłem kłuta. By[121] podmuch zawiei,
Do wzgórz mknęłam lernejskich, do źródlisk Kerchnei,
A za mną, w trop śledzący wszystkie moje kroki,
Biegł Argos, pasterz wołów, syn ziemi stuoki —
Odebrał ci[122] mu życie los niespodziewany[123],
Lecz ja się błąkać muszę. Tak z łanów na łany
Bogini mściwym biczem bez tchu mnie popędza!
Słyszałeś teraz wszystko, wiesz, jaka ma nędza,
Więc jeśli możesz wskazać, co jeszcze mnie czeka,
To mów — lecz tylko prawdę! Litości daleka
Niech będzie twoja wieszczba. KłamstwoNajgorszej boć[124] znamię
Choroby, jeśli słowo w naszych uściech kłamie.

CHÓR

Ach, ach! Umilknij! Stój!
Ach!
Przenigdy, przenigdy mój
Nie myślał duch,
Że mi się takie niesłychane słowa
Wrażą gdykolwiek w słuch.
Ból, męka, rozpacz, strach
Miecz dla mnie kowa[125]!
Miecz, obosiecznie ostrzony,
Pierś mi przeszywa!
O dolo nieszczęśliwa!
O dolo! Ty dolo Iony!

PROMETEUSZ

Za wcześnie pełnaś trwogi, jęczysz wniebogłosy,
Poczekaj jeszcze końca, przyszłe poznaj losy.

PRZODOWNICA CHÓRU

Mów, poucz! Rad jest chory, jeśli wczas[126] się dowie,
Co spadnie na to jego skołatane zdrowie.

PROMETEUSZ

Bez trudu wasze pierwsze spełniłem żądanie —
Już wiecie, coście chciały; sama o swej ranie
Mówiła wam okrutnej, teraz ja wam w szczerej
Wyjawię opowieści, jakie ją z rąk Hery
Czekają jeszcze trudy. Córko Inachowa,
Dziewico, wraźże sobie w serce moje słowa,
Byś stała się świadoma swej tułaczki końca:
Nasamprzód więc, zwrócona ku wschodowi słońca,
Przebiegniesz ugorzyska, kraj pusty i dziki,
Aż dotrzesz, gdzie skityjskie bitne koczowniki,
W dalekonośne łuki zbrojne, mają z łozy
Plecione kosze-strzechy, rzucone na wozy.
Ty do nich się nie zbliżaj, lecz pędź jak najżwawiej
Wzdłuż brzegu[127], co się w szumach morskich głębin pławi.
Po lewej Chalybowie mieszkają, kowale[128].
Lud srogi, gościnności nieznający wcale —
I tych unikać trzeba. W tej drodze dalekiej,
Do słusznie tak nazwanej Rwistej dojdziesz rzeki,
Lecz nie myśl o przeprawie — nikt jej nie przepłynie —
Dopóki na najstromszej nie staniesz wyżynie,
Na szczycie góry Kaukaz, skąd właśnie ta rzeka
W szalonych, rozhukanych bałwanach ucieka.
Przebywszy gwiazdosiężne wierzchoły, na stoki
Zawrócisz południowe, aż chyże twe kroki
Wypoczną śród Amazon mężowrogiej rzeszy[129],
Co ma śród temiskirskich zamieszkać pieleszy[130],
Około Termodontu[131], gdzie w morskiej rozścieży
Zdradliwa Salmidessu[132] opoka się jeży,
Nieprzyjaciółka statkom, macocha żeglarzom.
Tu one ci przechętnie dalszą drogę wskażą:
Ku bramie dojdziesz morskiej, ku wąskiej cieśninie
Kimeryjskiej[133], byś potem, gdy tę krok twój minie,
Meocką[134] przepłynęła zatokę — przeprawa,
Skąd wielka u śmiertelnych wyrośnie ci sława,
Zaś przesmyk ten na wieki będzie od tej doby
Bosporu miał nazwisko[135]. Takimi sposoby,
Rzuciwszy Europę[136], wraz powitasz kraje
Azyjskie… Ha! Powiedzcie, jakżeż wam się zdaje?
Azali[137] władca bogów nie jest ci[138] jednaki
Gwałtownik w wszelkiej mierze? Na obłędne szlaki
Wypędził tę śmiertelną, z którą chciał się wprzódy
W miłosnym spleść uścisku, na nędzę i trudy!
O, gorzki to zalotnik! Coś tu usłyszała,
Ma dziewko, mąk to twoich li[139] przygrywka mała.

IO

O biada mi, biada!

PROMETEUSZ

Co? Łkasz i jęczysz znowu? A cóż koniec zada
Twym płaczom, skoro dalsze klęski ci obwieszczę?

PRZODOWNICA CHÓRU

Więc pragniesz jej wyjawić i coś więcej jeszcze?

PROMETEUSZ

Tak! Bólów niesłychanych rozburzone morze!

IO

Ach! Po co żyję nadal? Po co tak się trwożę,
Miast[140] rzucić się co prędzej z poszarpanej grani
I męki swej się zbawić w przepastnej otchłani?
Nie lepiej to raz umrzeć, skryć się w grobu głuszę,
Niżeli co dzień znosić bezmierne katusze?

PROMETEUSZ

A jakżebyś ty zniosła te ciężkie brzemiona,
Gniotące mnie, skazańca, co nigdy nie skona?
Nie dla mnie śmierć, jedyna szczera zbawicielka;
Zakończy się zaś wówczas ma niedola wszelka,
Gdy Zeus swe nad bogami straci panowanie.

IO

Azali[141] stracić może? Kiedyż to się stanie?

PROMETEUSZ

Już widzę, jak ogromne czułabyś rozkosze.

IO

Jakożby nie? Przez niego te cierpienia znoszę.

PROMETEUSZ

A zatem wiedz, że wnet się ta godzina zbliży.

IO

Któż berło mu wytrąci? Któż go tak poniży?

PROMETEUSZ

On sam, przez nieroztropne, zuchwałe zamiary.

IO

Mów, jeśli się nie lękasz jakiej nowej kary.

PROMETEUSZ

Przez śluby marnie zginie, przez małżeńskie śluby.

IO

Bogini czy ziemianka sprawczynią tej zguby?

PROMETEUSZ

Na próżno mnie się pytasz, tegoć[142] nie wyjaśnię.

IO

Przez żonę więc królewska jego władza zgaśnie?

PROMETEUSZ

Silniejszy, niźli ojciec, syn mu się narodzi.

IO

Odwrócić nikt nie zdoła ciosu, co weń godzi?

PROMETEUSZ

Ja tylko, gdy opadną ze mnie te okowy.

IO

Któż może cię uwolnić wbrew woli Zeusowej?

PROMETEUSZ

Wiedz: jeden z twych potomków zdejmie te obroże.

IO

Co mówisz? A więc syn mój wybawić cię może?

PROMETEUSZ

Potomek w rodzie trzeci po innych dziesięciu.

IO

Zagadka to zbyt ciemna mojemu pojęciu.

PROMETEUSZ

Dlatego przestań pytać o swe dalsze znoje.

IO

Przyrzekłeś, nie odmawiaj, spełnij prośby moje.

PROMETEUSZ

Z dwóch spraw ja tylko jednę[143] chcę wyłuszczyć tobie.

IO

Więc pozwól mi wybierać i wymień je obie.

PROMETEUSZ

Wybieraj: o czym mówić? O twej przyszłej doli,
Czy o tym, kto mnie z ciężkich tych kajdan wyzwoli?

PRZODOWNICA CHÓRU

O jednym tę objaśnij, zasię drugą sprawę
Mnie wyłóż. Jej twe słowo oznajmi łaskawe,
Na jaki jeszcze pójdzie tułaczy manowiec,
A mnie, kto cię uwolni — o to błagam — powiedz.

PROMETEUSZ

Jeżeli tak pragniecie, przeto niech tak będzie,
Niczego nie zataję w tym i tamtym względzie.
Wprzód, Io, twych wędrówek odsłonię ci nędzę —
A wszystko to głęboko zapisz w ducha księdze:
Przebywszy wpław cieśninę dzielącą dwa lądy,
Masz rzucić się w nurt morza, w rozplenione prądy,
Gdzie słońca wschodzącego palą się płomienie,
Dopóki w gorgonejskiej nie spoczniesz Kistenie!
O kształtach tam łabędzich trzy Forkisa córy
Mieszkają, pogrążone w wieczny mrok ponury.
Tym strasznym, jednookim, jednozębnym tworom
Ni słońce nie przyświeca, ni też nocną porą
Księżyca krąg, srebrzystą siejący poświatę.
Tuż obok wężowłose trzy siostry, skrzydlate
Gorgony[144], nienawiścią żyjące do ludzi; —
Na widok ich — śmiertelnym krew się w żyłach studzi:
Tych strzeż się, to ci mówię! Również dla przestrogi
O jednym jeszcze wspomnę, o sforze złowrogiej
Psów Zeusa, ostrozębnych, niemych gryfach[145]. Dalej
Unikaj Arimaspów[146] jezdnych, co u fali
Błękitnej Plutonowej harcują. Na krańce
Ziemicy potem dojdziesz, gdzie czarni mieszkańce
Źródliska Heliosowe[147] oblegli, skąd bierze
Początek rzeka Ajtiops[148]. Na jego wybrzeże
Miej oko, aż nie dotrzesz hen ku wodogrzmotom[149],
Gdzie z szczytów wzgórz Byblosu[150] swoją falę złotą
Przelewa święty Neilos[151]. Wybrzeżami swemi
Zawiedzie on cię potem do trójkątnej ziemi[152]
Neilotis. W tym dalekim kraju, o Iono,
I tobie, i twym dzieciom osiąść przeznaczono[153]
Jeżeli w moich słowach widzisz jakie ciemnie,
Zapytaj, a o wszystkim dowiesz się ode mnie,
Boć wczasu[154] mam tu więcej, niż wytrzymać mogę.

PRZODOWNICA CHÓRU

Już wszystkoś jej powiedział na tułaczą drogę?
Czyś może co zapomniał? Jest co do dodania,
To dodaj, a zaś język twój niech się nie wzbrania
I nam wyświadczyć łaskę. Pomnisz, o czym mowa.

PROMETEUSZ

Zna całą swą wędrówkę. A że się nie chowa
Kłamliwość w mojej wieszczbie, więc jej dla pewności
Przytoczę, jakie dotąd przebiegała włości, —
Tym stwierdzę wróżb mych prawdę. Lecz, aby nie wielu
Używać słów, od razu zwrócę się do celu
Jej drogi. Skoroś przyszła do równin Molossy[155]
I świętych wzgórz Dodony[156], tak cię dębów głosy,
Zeusa tesprockiego spełniając wyrocznię,
Przyjęły jasną mową — cud ci to widocznie
Przedziwny, niesłychany — jako pełną chwały
Oblubienicę boga: czyż ci się nie zdały
Pochlebstwem te ich hołdy? Stamtąd wzdłuż wybrzeży,
Przez gza kąsana, biegłaś ku miejscom, gdzie leży
Zatoka wielka Rei[157], by potem, śród burzy
Pędząca, tu się w znojnej zatrzymać podróży.
Lecz wiedz, że od tej pory kąt owej topieli
Nazwano Morzem Jońskim[158], aby ludzie mieli
Pamiątkę twej tułaczki. Niechaj ci to będzie
Dowodem, iże duch mój w swym wieszczym zapędzie
Odkrywa, co innemu zakryte jest oku…
Teraz, do pierwotnego powracając toku,
Wyłuszczę już wam razem los jej ostateczny.
Na samych kresach ziemi, w krainie nadrzecznej,
Gdzie Neilos ma swe ujście, jest gród, co się zowie
Kanobos[159]. Tam ci Zeus powróci już zdrowie,
Łagodną pogłaskawszy cię dłonią; tam, w onej
Dziedzinie, znów odzyskasz rozum utracony
Za jego li dotknięciem; przez nie się też z ciebie
Epafos zrodzi[160] czarny, co będzie na glebie,
Neilosa nurtem zlanej, owoc zbierał mnogi.
Lecz piąte pokolenie rzuci te rozłogi. —
Pięćdziesiąt młodych dziewic niechcących małżeństwa[161]
Z stryjeczną swoją bracią, od tego krewieństwa
Ucieknie, wbrew swej woli, do Argos. Za nimi
Popędzą jednak tamci, jak skrzydły[162] lotnymi
Sokoły gonią stado gołębi. Zdobyczy
Nieprawnej przedsię Bóg im tutaj nie użyczy,
Zazdroszcząc im ciał dziewic: w Pelasgji polegną,
Albowiem gdy ich żądze niewczesne rozżegną,
Powali ich wnet czujna bezsenność odwagi:
Niewiasty we krwi mężów zrumienią swój nagi,
Dwusieczny miecz! Niech Kypris[163] tak mych wrogów kładzie!
Lecz jedna z owych dziewczyn nie stanie na zdradzie
Swojemu kochankowi. Miłością wiedziona,
Pozwoli się przebłagać i ducha mu z łona
Nie wydrze: jedno z dwojga wybiera, chce raczej,
By zwano ją niewiastą, którą słabość znaczy,
Niżeli morderczynią. Z niej się też narodzi
Królewskie plemię Argos. Lecz by w słów powodzi
Nie gubić się, toć rzekę: Przesławny wyrośnie
Z twojego szczepu łucznik, mąż, który miłośnie
Uwolni mnie z tych cierpień. Oto wróżba wielka!
Temida mi ją dała, moja rodzicielka,
Tytanka praodwieczna. A jak się to stanie
I kiedy? Próżne słowa, czasu nie ma na nie!

IO

Ojej! Ojej! Ojej!
Żar na mnie bije! Płomienieję!
Szaleństwo wżera się w mózg,
Rozum mój sczezł[164]!
Ognisty mnie siecze giez!
W znękanej piersi mej
Strwożone serce się tłucze
Bez tchów! Bez tchów!
Źrenice krwawy zasłania mi bluzg!
Uciekam! Pędzę!
Precz za mej drogi koleje
Burze rzucają mnie krucze!
Język kołczeje[165],
Zwichrzonych zamęt słów
O straszną rozbija się nędzę!
Wybiega.

STASIMON 3

CHÓR

Mędrzec to, mędrzec olbrzymi,
Co pierwszy rozważył w swej duszy
I pierwszy tę myśl zamknął w słowa,
Że w związku li równych z równymi
Szczęście się chowa!
Więc jeśli uniknąć masz zguby,
Nie chcesz się spotkać z zawodem,
Nie wchodź przenigdy w śluby
Z tym, co bogactwem się puszy,
Albo się chełpi swym rodem.
Nigdy, przenigdy, o, proszę,
Nie dajcie mi, Moiry, by kiedy
Miał Zeus mnie przywołać w swe łoże!
I z innym też z niebian rozkosze
Dzielić się trwożę!
Bo jakiż to ból we mnie wzbiera
Na widok dziewicy Iony!
Okrutnie zamęcza ją Hera,
Na nowe skazuje wciąż biedy,
Choć przez nią bóg odszedł wzgardzony.
Gdy równa z równym połączą swe dłonie,
Związku się tego nie boję.
Niechaj więc żądzą ku bogom nie płonie
To oko moje.
Wszelka tu walka daremną,
Bezbronna będę w obronie,
Koniec już ze mną!
Gdy Zeus zapragnie,
Wolę mą nagnie,
Przed nim się nie ostoję!

EXODOS

SCENA 1

PROMETEUSZ, PRZODOWNICA CHÓRU

PROMETEUSZ

A jednak przyjdzie chwila, że ten władca boży,
Choć tak jest dzisiaj dumny, głowę swą ukorzy,
Albowiem postanowi takie zawrzeć śluby,
Co z tronu go powalą, strącą w przepaść zguby.
Wypełni się naonczas klątwa jego ojca,
Kronosa, którą wyrzekł, gdy z niebios ogrojca
Przemocą był wypędzon. Jakby mógł, zwycięski,
Uniknąć tej niechybnej a sromotnej klęski,
Nikt z bogów tego nie wie, oprócz mnie jedynie —
Ja środki znam ku temu. Na swojej wyżynie
Niech sobie więc króluje, niech wierzy, zuchwały,
W swe gromy napowietrzne, w swe płomienne strzały.
Już nic go nie ocali, nic go nie powstrzyma —
W haniebną runie przepaść! Strasznego olbrzyma
Gotuje przeciw sobie, cudo niezmożonej
Potęgi! On ci iskrę rzuci w nieboskłony,
Jaśniejszą od błyskawic, on stworzy łoskoty,
Co hukiem swym zagłuszą piorunowe grzmoty.
On mocy swej doświadczy nawet na trójzębie,
Na berle Posejdona, które morza głębie
Rozburzą i przestrachem w krąg napełnią lądy.
Przekona się naonczas Zeus, co znaczy rządy
Mieć w ręku, a co w kaźni jęczeć służebniczej.

PRZODOWNICA CHÓRU

Z życzeniem twego serca twa groźba się liczy.

PROMETEUSZ

Nie! Z prawdą! Acz przyznaję: mam takie życzenie.

PRZODOWNICA CHÓRU

Więc będzie ktoś, co Zeusa strąci w mrok i cienie.

PROMETEUSZ

O, stokroć większych jeszcze doczeka się znoi[166].

PRZODOWNICA CHÓRU

Twe serce czyż się słów tych bluźnierczych nie boi?

PROMETEUSZ

Ja — bać się!? Ja, co nigdy nie złożę się w grobie!?

PRZODOWNICA CHÓRU

Lecz bole jeszcze krwawsze może sprawić tobie.

PROMETEUSZ

Niech sprawi! Mną już żadne męki nie zachwieją.

PRZODOWNICA CHÓRU

Ten mędrcem, kto się kornie godzi z Adrasteją[167].

PROMETEUSZ

Czcij, módl się, schlebiaj, klękaj przed kata obliczem!
Lecz dla mnie moc Zeusa jest już dzisiaj niczem.
Niech sierdzi się do woli, niech się władzą mami, —
Niedługo, a utraci berło nad bogami.
Lecz patrzcie! Oto ku nam poseł Zeusa bieży[168],
Tyrana-samodzierżcy służka ci[169] to świeży,
Zapewne coś mi całkiem nowego obwieści.

SCENA 2

PROMETEUSZ, HERMES

HERMES

Do ciebie ja przychodzę, ty, co z bożej cześci
Igrzysko uczyniwszy, przez miłość dla człeka
Zostałeś ogniokradcą! Niechżeć już nie zwleka
Twój język, arcygorzki mądralo, w tej porze
Wyjawić, jaki związek z rąk wytrącić może
Naszemu rodzicowi świętą jego władzę?
Bo wszak się tym przechwalasz! Dlatego ci radzę,
Wytłumacz mi się jasno, bez żadnych zagadek,
Nie zmuszaj mnie tu wracać. Sam ci[170] jesteś świadek,
Że Zeus się niezbyt gładko z takimi obchodzi.

PROMETEUSZ

Wyniosłe twoje słowa i butne! Ja — złodziej,
Odpowiem: tak przystało mówić służalcowi!
Na nowy dzisiaj sposób rządzicie wy, nowi
Bogowie, niemyślący, że się w gruz rozwali
Grodziszcze waszej mocy królewskiej. Azali
Tyranów dwóch ginących[171] nie miały me oczy
Przed sobą? Teraz ujrzą, jak się trzeci stoczy
Sromotnie i niebawem! Mniemaszli[172], że z trwogi
Pokornie zechcę sławić twoje nowe bogi?
Dalekim ci[173] od tego, daleki! Ty zasię
Uciekaj, skąd przyszedłeś, w jak najprędszym czasie!
Niczego się nie dowiesz ode mnie zaiste!

HERMES

Twój upór tu cię wtrącił, twe cię oczywiste
Bluźnierstwa do tej strasznej przystani zawiodły.

PROMETEUSZ

Jać[174] wolę me nieszczęście od twej służby podłej, —
Wiedz o tym, mego losu na twój nie zamienię!

HERMES

Przykutym być do głazu we większej masz cenie,
Niż wierną pełnić służbę u ojca Zeusza.

PROMETEUSZ

Tak bywa, że pogarda do wzgardy nas zmusza.

HERMES

Za szczęście więc uważasz tę swoją niedolę?

PROMETEUSZ

Za szczęście? Takie szczęście niech zmiażdży w swym kole
Mych wrogów! Rad i ciebie ujrzałbym w tym stadzie.

HERMES

Więc język twój i na mnie jakąś winę kładzie?

PROMETEUSZ

I owszem. Nienawidzę wszystkie bogi twoje,
Że takie mi za dobroć zgotowały znoje.

HERMES

Niemała snadź[175] choroba mocuje się z tobą.

PROMETEUSZ

Tak, jeśli nienawidzić wrogów jest chorobą.

HERMES

Któż z tobą by wytrzymał, gdybyś był przy zdrowiu?

PROMETEUSZ

O biada!

HERMES

Zeus nie słyszy; wołasz na pustkowiu.

PROMETEUSZ

CzasWe wszystkim nas pouczy czas, gdy idzie w lata.

HERMES

Jak dotąd, mądrość twoja wcale nie bogata.

PROMETEUSZ

Zapewne! Nie gadałbym z parobkiem daremnie!

HERMES

Nie powiesz, o co ojciec pyta się przeze mnie.

PROMETEUSZ

A jużci! Na tę łaskę wszakże on zasłużył!

HERMES

Co? Będziesz mnie, jak chłopca nieletniego, durzył[176]?

PROMETEUSZ

Nie jesteśże[177] ty głupszy od chłopca, jeżeli
Sądziłeś, że ci tego język mój udzieli?
Chytrości nie ma takiej, ni takiej katuszy,
By Zeus mógł to wyznanie wycisnąć mi z duszy,
Dopóki mnie z tych więzów nie zwolni! W swym domie[178]
Siedzący napowietrznym, niechaj na mnie płomię[179]
Ogniste rzuca z góry; śniegowe szarugi
Czy wstrząsające ziemią gromy, jego sługi,
Niech wszystko w proch roztrącą, rozniosą, zdruzgocą,
Mnie zasię[180] i największą nie przynagli mocą,
Ażebym miał powiedzieć, kto go z tronu zwali!

HERMES

O rozważ, czy ten hardy upór cię ocali?

PROMETEUSZ

Już wszystkom ja rozważył[181] i zarządził.

HERMES

Nieba!
Zastanów się, szaleńcze, zastanów, jak trzeba
Rozsądku, aby wiedzieć, co dobre, co szkodzi.

PROMETEUSZ

Poprzestańże mnie topić w pustych słów powodzi!
Wiedz o tym, że mnie żadna nie przymusi trwoga,
Bym miał nienawistnego zaklinać tu Boga,
Bym, tchórz najostatniejszy, załamywał ręce
Niewieścim obyczajem i żebrał, aż męce
Tych więzów kres położy!… Nie moją to rzeczą!

HERMES

Na próżnom tyle mówił; snadź[182] już nie wyleczą,
Nie zmiękczą cię me prośby! Jak ten rumak młody,
Raz pierwszy zaprzągnięty, rozbijasz przeszkody,
Wędzidło gryziesz, dęba stajesz i, niesforny,
Rwiesz lejce poza sobą. Buntownik, KaraLecz duch twój przekorny
Omamion: nie jest siłą upór, jeśli straży
Rozsądku nie podlega! Niech serce twe zważy,
Na jakie będziesz jeszcze wystawion wichury,
Na jaką falę cierpień, jeżeli tak z góry
Odrzucasz moją radę! Śród łyskań i gromów
Zeus strzaska tę opokę na kawały złomów,
Zaś postać twą nieszczęsną okrutnie pogrzebie
W otchłannym, pełnym mroków nieprzebytych żlebie.
A światło kiedy ujrzysz znów po długim czasie,
Wnet Zeusa pies skrzydlaty, orzeł, co się pasie
Krwi strawą, na kęs ciała twego wraz się rzuci
I będzie, nieproszony gość, w żarłocznej chuci
Codziennie się skradając, twą czarną wątrobą
Straszliwy głód swój sycił. A końca już z tobą,
Znoszącym takie męki, nie będzie dopóty,
Dopóki się nie zjawi bóg, co, twojej lutej
Męczarni pragnąc ulżyć, zejdzie w Hadu ciemnie,
W czeluścię Tartarową. To wiedząc przeze mnie,
Zastanów się! Nie zmyśla mój język, nie trwoży
Groźbami, mówi prawdę! Wszakże wardze bożej
Zeusowej kłamstwo obce; ziści się, co powie.
Więc rozważ to, roztrząśnij dobrze w swojej głowie,
Ażebyś wreszcie doszedł do myśli tej wątku,
Że upór nie powinien być panem rozsądku.

PRZODOWNICA CHÓRU

Zda mi się Hermes słuszną wypowiedział radę:
Chce, iżbyś rzucił upór i bezpłodną zwadę.
Posłuchaj, niech się duch twój roztropnością rządzi,
Albowiem wstyd to wielki, jeśli mędrzec błądzi.

PROMETEUSZ

Dawno mi znana tej nauki treść!
Lecz ja wiem dobrze, iż Hańba, Honor, Wrógnie zhańbion[183] wróg,
Jeżeli wróg mu szarpie jego cześć.
Niechże naciągnie swój płomienny łuk,
Dwuzębnym berłem niech godzi w mój kark!
Od jego grzmotów niechaj zadrży w krąg
Ogrom powietrza! Niech zerwie się wark[184]
Wichrów szalonych! Chciwe krwawych mąk,
Niech rozpętają złość swą stada burz,
Ziemię na strzępy niech starga ich szpon!
Niech się zakłębią głębie wszystkich mórz
I fale miecą[185] aż po gwiezdny skłon!
Niech mnie w Tartaru czarną strąci noc,
Na Konieczności twarde rzuci łoże, —
Przecież mnie jego rozwścieklona moc
Całkiem uśmiercić nie może!

HERMES

Oto szaleństwa niechybnego znak —
Wyniosła pycha przebluźnierczych słów!
Do obłąkania cóż ci jeszcze brak?
Jakbyś się sprawiał, wyswobodzon? Mów!
A wy, dziewice, którym jego błąd
Rozbudza w sercach miłosierdzia zdrój,
Jak najpośpieszniej uciekajcie stąd,
Zanim żywiołów rozpocznie się bój.
Albowiem zamęt błyskawicznych rózg,
Nawała grzmotów i gromów w przestworze,
Łatwo zamąci przerażony mózg,
Do szału przywieść was może!

CHÓR

Innych, Hermesie, udzielaj mi rad,
Jeśli chcesz we mnie mieć posłuchu dość!
Wszak do haniebnych nakłaniasz mnie zdrad,
W słowach się twoich nędzna kryje złość.
Lecz nie uwiedzie mnie twój lichy kłam!
ZdradaCierpieć z nim razem będę aż po wiek,
A zaś dla zdrajców tylko wzgardę mam.
Obyś się zbrodni tej na zawsze strzegł,
Bo z wszystkich chorób, które zsyła los
Na tego świata nieszczęsne rozdroże,
Cóż ponad zdrady niespodzianej cios
Ohydniejszego być może?

HERMES

O, bądźcie pomne, o to błagam was,
Tych słów życzliwych, co padły z mych warg,
Byście, gdy Doli[186] pojawi się czas,
Nie uciekały się do pustych skarg,
Byście nie rzekły, że was niebios król
Znienacka strącił w ten nieszczęścia dół!
Nie! Z waszej winy spadnie na was ból!
Że nierozsądek tak wam ducha skuł.
Dola w swą wielką uwikła was sieć:
Wszak wyjawiłem wam zamiary boże,
Byście się mogły na baczności, mieć, —
Rozum li[187] zbawcą być może!
Znika. Błyskawice. Gromy. Tumany kurzu. Trzęsienie ziemi.

PROMETEUSZ

Oto się słowo zamienia już w czyn,
Ziemia się trzęsie w krąg!
Obłoków czarny zwał
Rozdziera łysk i grom!
Orkanny[188] szaleje młyn,
Burze prą śladem burz,
Złom się rozbija o złom,
Kłębami zrywa się kurz
Z lecących w przepaście skał!
Wyją wichury,
W zamęcie mąk
Strop się już zlewa ponury
Z smaganą głębią mórz,
Strasznie zwichrzoną aż do dna
Oto się spełnia już
Wyrok, co na mnie padł
Z Zeusowych rąk!
Spojrzyj, o matko czcigodna,
Na moje leże!
Spojrzyj, jak cierpi twój syn!
O ty, Eterze,
Co światłem zapładniasz świat[189]
Patrz, jakie muszę
Bezprawne znosić katusze!
Zapada się w głąb ze skałą i z chórem Okeanid.

Przypisy

[1]

Prometeusz skowany (daw.) — dziś: Prometeusz skuty (łańcuchami, kajdanami itp.); chodzi o karę, jaką wg mit. gr. poniósł Prometeusz za swoją zuchwałość, pomaganie ludziom i wykradzenie ognia bogów z Olimpu. [przypis edytorski]

[2]

na okrajach — na krańcach. [przypis edytorski]

[3]

skityjski brzeg — Scytia; kraj zamieszkały od VII w. p.n.e. przez koczownicze ludy irańskie, rozciągający się na północ od wybrzeży Morza Czarnego i gór Kaukazu. [przypis edytorski]

[4]

rozkaz dan od ojca — rozkaz dany przez Zeusa: ojca bogów, w tym również Hefajstosa. [przypis edytorski]

[5]

płomień ognia, twoją chwałę drogą (mit. gr.) — Hefajstos jest bogiem ognia. [przypis edytorski]

[6]

winien ci jest bogom pokutę — konstrukcja z partykułą wzmacniającą (wyrażającą nacisk na wymowę frazy) „ci”. [przypis edytorski]

[7]

Kratos, Bia (mit. gr.) — dzieci bogini-rzeki Styks i tytana Pallasa; pełnią funkcję bóstw-alegorii Siły i Przemocy; ich rodzeństwem byli: Zelos (bóg-alegoria Współzawodnictwa), Nike (bogini-alegoria Zwycięstwa). [przypis edytorski]

[8]

krewne (…) plemię (mit. gr.) — Hefajstos zwraca tymi słowami uwagę na fakt, że Prometeusz jest jego krewnym, mianowicie jako syn tytana Japeta (z okeanidą Klimene a. okeanidą Azją) oraz wnuk Uranosa i Gai; podobnie sam Zeus, ojciec Hefajstosa, był wnukiem Uranosa. [przypis edytorski]

[9]

wielkoduszny Temidy (…) synu (mit. gr.) — w istocie Prometeusz był synem tytana Japeta i okeanidy Klimene a. okeanidy Azji (bratem Atlasa i Epimeteusza, męża Pandory), tytanida Temida była siostrą ojca Prometeusza, a więc jego ciotką; Hefajstos, określając go jako „wielkodusznego”, docenia wartość umysłu i ducha Prometeusza. [przypis edytorski]

[10]

zbierać sprzęty — tu: zbierać plon. [przypis edytorski]

[11]

Każda nowa władza twarda jest i sroga (mit. gr.) — „nową władzą” nazwane są tu rządy bogów olimpijskich pod wodzą Zeusa; Hestia, Demeter, Hera, Hades, Posejdon i Zeus wystąpili przeciw władzy Kronosa (który pożerał swe dzieci spłodzone z Reą, obawiając się, że któreś z nich pozbawi go panowania, podobnie jak on swego ojca, Uranosa) i po dziesięcioletniej wojnie, w której wspierali ich cyklopi i hekatonchejrowie (sturęcy) wydobyci z Tartaru, wypędzili swego boga-ojca i podzielili się sferami rządów: Zeus objął swą władzą niebo i zwierzchnictwo nad innymi bogami, Hestia otoczyła opieką ognisko domowe, Demeter zajęła się urodzajem i płodnością ziemi, Hera została żoną Zeusa, boginią nieba i płodności, małżeństwa i macierzyństwa, Hades przejął rządy w krainie umarłych, a Posejdon stał się panem mórz. [przypis edytorski]

[12]

przecz (daw.) — dlaczego. [przypis edytorski]

[13]

przecz (daw.) — dlaczego; tu: czyż. [przypis edytorski]

[14]

przecz (daw.) — dlaczego, czemu. [przypis edytorski]

[15]

Ojciec — tu: Zeus; ojciec bogów, w tym Hefajstosa. [przypis edytorski]

[16]

przemysł (daw.) — umysł, spryt, inteligencja. [przypis edytorski]

[17]

baczże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: uważajże; skup się na tym, by… itp. [przypis edytorski]

[18]

srom (daw.) — wstyd, hańba. [przypis edytorski]

[19]

takimi więzy — daw. forma N.lm rzeczownika; dziś popr.: takimi więzami. [przypis edytorski]

[20]

nieśmiertelnych hufców młody wódz — nowy władca bogów, Zeus. [przypis edytorski]

[21]

płomienistegom ognia źródło skrył — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: płomienistego ognia źródło skryłem. [przypis edytorski]

[22]

żywie (daw. forma) — żyje. [przypis edytorski]

[23]

zawieszon — daw. skrócona forma przym.; inaczej: zawieszony. [przypis edytorski]

[24]

pragnieli świadkiem być — konstrukcja z partykułą -li; inaczej: czyż pragnie być świadkiem. [przypis edytorski]

[25]

huf — hufiec, oddział; tu: orszak, korowód. [przypis edytorski]

[26]

srom (daw.) — wstyd, zawstydzenie; tu: nieśmiałość. [przypis edytorski]

[27]

Tetydy płodnej córy (…) (mit. gr.) — córki Okeanosa i bogini Tetydy (Tethys): Okeanidy. [przypis edytorski]

[28]

Okeana, co wszystkie ziemskie lądy (…) opasuje (mit. gr.) — wg staroż. gr. wizji budowy świata, wody Oceanu opływały dookoła płaską tarczę ziemi. [przypis edytorski]

[29]

jać — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

[30]

chybali — konstrukcja z partykułą -li; inaczej: chyba że. [przypis edytorski]

[31]

Uranowy ród — ród bogów (np. Kronosa) i tytanów jako potomków Uranosa; tych wszystkich ujarzmił zmyślnie Zeus jako władca nowego pokolenia bogów. [przypis edytorski]

[32]

okowy — daw. forma N.lm; dziś popr.: okowami (tj. kajdanami, łańcuchami). [przypis edytorski]

[33]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę czasownika w zdaniu. [przypis edytorski]

[34]

cześci — dziś popr. forma D.lp: czci. [przypis edytorski]

[35]

miodny — słodki (jak miód). [przypis edytorski]

[36]

jest ci — konstrukcja z partykułą wzmacniającą „ci”. [przypis edytorski]

[37]

wraży (daw.) — wrogi, obcy. [przypis edytorski]

[38]

opowiedzże — konstrukcja czasownikowa z partykułą wzmacniającą -że. [przypis edytorski]

[39]

ninie (daw.) — teraz. [przypis edytorski]

[40]

sromotny (daw.) — haniebny. [przypis edytorski]

[41]

zepchnion — daw. skrócona forma od: zepchnięty. [przypis edytorski]

[42]

dalej — następnie; w dalszej kolejności. [przypis edytorski]

[43]

Tytanów, Uranosa płód i matki-Ziemi — Tytani byli synami Uranosa i Gai, tj. Ziemi. [przypis edytorski]

[44]

sądzący — daw. forma imiesłowu; dziś: sądząc. [przypis edytorski]

[45]

macierz ma, Temis i Gaia (mit. gr.) — Temida była córką Gai; tu: obie zostały utożsamione. [przypis edytorski]

[46]

ci — tu: partykuła wzmacniająca. [przypis edytorski]

[47]

te władce — dziś popr.: tych władców. [przypis edytorski]

[48]

wszystkie sprzymierzeńce — dziś popr.: wszystkich sprzymierzeńców. [przypis edytorski]

[49]

ci — tu: partykuła wzmacniająca. [przypis edytorski]

[50]

między bogi — daw. forma N.lm; dziś popr.: między bogami. [przypis edytorski]

[51]

postawić się okoniem — sprzeciwić się, stawić opór. [przypis edytorski]

[52]

w Hadu — skrót od: w Hadesu. [przypis edytorski]

[53]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę zdania. [przypis edytorski]

[54]

srom (daw.) — hańba, wstyd. [przypis edytorski]

[55]

opoka — skała. [przypis edytorski]

[56]

jakiś na to środek znalazł — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jaki na to środek znalazłeś. [przypis edytorski]

[57]

zaniechać — przestać; porzucić jakąś czynność. [przypis edytorski]

[58]

kto z kaźnią się rozminął — kto sam nie cierpi; kaźń: cierpienie, tortura. [przypis edytorski]

[59]

dola — los, przeznaczenie. [przypis edytorski]

[60]

jedna (…) łączy nas krew (mit. gr.) — Okeanos jest synem Uranosa i Gai, najstarszym z Tytanów. Za matkę Pro­meteusza uznaje się u Ajschylosa Temidę, która była siostrą Okeanosa: byłby więc on wujem Prometeusza. [przypis edytorski]

[61]

cześci — dziś popr. D.lp: czci (tj. szacunku). [przypis edytorski]

[62]

mrocznia — tu: mrok, ciemność (lm: te mrocznie). [przypis edytorski]

[63]

toń równoimienna — ocean (o tym samym „imieniu”, tj. nazwie, co jego władca, Okeanos). [przypis edytorski]

[64]

ziemię tę, w żelazo plenną — Scytia, słynąca z obfitości rudy żelaza oraz znajomości jej obróbki. [przypis edytorski]

[65]

jać widzę — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; inaczej np. widzę ci ja (tj. naprawdę widzę, dobrze widzę). [przypis edytorski]

[66]

dobrzeć poradzę — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; inaczej: dobrze ci poradzę; znaczenie: doprawdy dobrze poradzę. [przypis edytorski]

[67]

poznaj siebie — tu: zdaj sobie sprawę ze swego położenia i możliwości. [przypis edytorski]

[68]

będąć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

[69]

zapewneć wypowiadam — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

[70]

czelny — odważny, zuchwały. [przypis edytorski]

[71]

oścień — rodzaj narzędzia: spiczasty kij do popędzania bydła a. ostre widły na długim trzonku używane przy połowie ryb. [przypis edytorski]

[72]

odchodzę, pragnący się przekonać — daw. forma imiesłowu; dziś: odchodzę, pragnąc (…). [przypis edytorski]

[73]

przedsię (daw.) — przecież, wszak; jednak; nadal. [przypis edytorski]

[74]

srogie losy dotknęły mego brata, Atlanta (mit. gr.) — Atlant, właśc. Atlas, syn Japeta (a więc brat Prometeusza), stanął na czele Tytanów i podjął walkę przeciw Zeusowi; po zwycięstwie bogów olimpijskich został za karę obarczony dźwiganiem sklepienia niebieskiego nad ziemią. [przypis edytorski]

[75]

Tyfon (mit. gr.) — gigant o stu wężowych gło­wach, syn Tartaru i Gai; wystąpił przeciw władzy Zeusa, ten jednak raził go piorunem i przywalił Etną (tym tłumaczono wulkaniczną aktywność góry). [przypis edytorski]

[76]

w kilikijskiej niwy jaskiniach — tj. w górzystej Sycylii. [przypis edytorski]

[77]

nad zatoką — tu: nad Cieśniną Mesyńską, rozdzielającą wody Morza Tyrreńskiego i Morza Jońskiego oraz Sycylię od Kalabrii na płd. krańcu Płw. Apenińskiego. [przypis edytorski]

[78]

sykielijski — sycylijski. [przypis edytorski]

[79]

wraży — wrogi; tu: nienawistny; pełen wrogiego rozjątrzenia. [przypis edytorski]

[80]

stawa (daw.) — dziś popr. forma: staje. [przypis edytorski]

[81]

azyjskie (…) okraje — krańce Azji. [przypis edytorski]

[82]

dziewki pochopne do wojny (mit. gr.) — Amazonki, potomkinie boga Aresa i nimfy Harmonii; obszar zamieszkiwania tego na poły legendarnego plemienia lokalizowano u wybrzeży Morza Czarnego, w Kolchidzie (tereny dzisiejszej Gruzji), w Tracji, w centralnej Scytii (na lewobrzeżnych równinach naddunajskich) a. u podnóży Kaukazu w Azji Mn. [przypis edytorski]

[83]

wody meockie — tu: Morze Azowskie. [przypis edytorski]

[84]

ciesiołka — ciesielstwo; kunszt obróbki i budowy z drewna znany cieślom. [przypis edytorski]

[85]

kunszt pisma i pamięci sztukę, Muz wszystkich rodzi­cielkę (mit. gr.) — pamięć o sprawach ważnych oraz umiejętność jej utrwalenia i przekazania dzięki pismu stanowi źródło wszelkich sztuk; dlatego Muzy miały być córkami Mnemozyne, tj. Pamięci. [przypis edytorski]

[86]

by — tu: niby, jakby, tak jak. [przypis edytorski]

[87]

wzdyć (daw.) — wszakże, przecież. [przypis edytorski]

[88]

którem (…) wymyślił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: które wymyśliłem. [przypis edytorski]

[89]

maście — dziś popr. M.lm: maści. [przypis edytorski]

[90]

ni — tu: niby, niczym, tak jak. [przypis edytorski]

[91]

snować — tu: wysnuwać, wyprowadzać. [przypis edytorski]

[92]

ciemnie — tu: mroki, tajemnice. [przypis edytorski]

[93]

wszystkom to ustalił — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: wszystko to rozważyłem [przypis edytorski]

[94]

żertwienny — ofiarny, należący do zwierzęcia składanego w ofierze bogom; por. żertwa: ofiara. [przypis edytorski]

[95]

Mojra — jedna z trzech sióstr-prządek losu. [przypis edytorski]

[96]

Konieczność — tu: przeznaczenie. [przypis edytorski]

[97]

Mojr trójca (mit. gr.) — Mojry, trzy siostry, córki Zeusa i Temidy: Kloto, Lachesis i Atropos, boginie życia i śmierci, boginie losu, znające przyszłość i niepodlegające rozkazom bogów olimpijskich, kontrolujące przebieg i koniec życia ludzkiego; przedstawiane były jako prządki snujące i ucinające nić życia: Kloto, czyli „Prządka” nici życia, Lachesis, czyli „Udzielająca”, strzegąca wątku nici i przedłużająca go, oraz Atropos, czyli „Nieodwracalna”, przecinająca nić. [przypis edytorski]

[98]

Erynie (mit. gr.) — boginie zemsty, karzące zwłaszcza przewiny wobec rodziny i rodu (por. np. mit o Orestesie); Erynie przedstawiano jako kobiece postacie ze skrzydłami i z wężami we włosach; swoje ofiary doprowadzały do szału, ścigając je i dręcząc nieustępliwie. [przypis edytorski]

[99]

docieki — neol. skrót od: dociekania; domysły. [przypis edytorski]

[100]

w tobie się li (…) święci — konstrukcja z partykułą li, tu: wzmacniającą znaczenie zaimka osobowego; inaczej: „w tobie tylko się święci”, „w tobie właśnie (…)” itp. [przypis edytorski]

[101]

Hezyjonę (…) brał za żonę (mit. gr.) — tytan Prometeusz związał się z okeanidą Klymene a. plejadą Kelajno (istnieją różne wersje mitu) i miał z nią syna Deukaliona; według jednej z odmian opowieści o Prometeuszu, Klymene była jego matką, zaś ojcem Japet. Natomiast imię Hezjony znane jest z mitu o Heraklesie: nie była ona jednak okeanidą, ale córką króla Troi, Laomedona (ojca Priama), który obiecał jej rękę oraz cudowne konie, dar Zeusa, śmiałkowi, który zabije potwora morskiego; kiedy jednak Herakles dokonał tego czynu, król nie dotrzymał słowa i nie dał herosowi przyrzeczonej nagrody; Herakles zemścił się za to po wykonaniu swych dwunastu prac: zdobył i zburzył Ilion, a wiarołomnego króla zabił strzałem z łuku. [przypis edytorski]

[102]

Io (mit. gr.) — nimfa, córka Melii (jednej z okeanid) i Inachosa (syna Okeanosa i Tetydy), boga rzeki o tej samej nazwie, płynącej w Argolidzie, najstarszego króla Argos. Io była kapłanką Hery w Argos; zakochał się w niej Zeus i, aby ukryć swój romans przed żoną Herą, otaczał całą okolicę chmurą (a. zbliżał się do Io pod postacią chmury). W jednej z wersji mitu zamienił swoją wybrankę w krowę, również w celu ukrycia swego związku z Io (Ioną) przed Herą; inna wersja podaje, że to zazdrosna Hera, dowiedziawszy się o niewierności Zeusa, przemieniła Io w krowę, a następnie zażądała od męża, aby ta właśnie krowa została jej poświęcona; bogini umieściła Io w swej świątyni i postawiła przy niej na straży stuokiego, wiecznie czuwającego olbrzyma Argosa. Zeus wykradł Io przy pomocy Hermesa, który uśpił Argosa grą na flecie (a. opowieściami), uciął mu głowę i uwolnił Io. Wówczas Hera zesłała na przemienioną w krowę Io szał (pod postacią gza, który ją dokuczliwie kąsał), który gnał ją po świecie. Ostatecznie Io dotarła do Egiptu, gdzie Zeus przywrócił jej ludzką postać. Wówczas urodziła syna (była w ciąży z Zeusem) Epafosa i poślubiła króla Egiptu, po którym jej syn odziedziczył tron. Io bywa też utożsamiana z boginią księżyca, będąc przedstawiana jako kobieta o rogach ze złota. [przypis edytorski]

[103]

Argos, syn ziemi (mit. gr.) — Argos, syn Gai, był olbrzymem o stu wiecznie czuwających oczach. Zazdrosna bogini Hera kazała mu strzec nimfy Io przemienionej w krowę, aby nie zbliżył się do niej Zeus; ten jednak wysłał Hermesa, który grą na flecie uśpił Argosa, następnie uciął głowę olbrzymowi i wykradł Io. Hera, litując się nad losem Argosa, przeniosła jego oczy na ogon poświęconego sobie ptaka, pawia. [przypis edytorski]

[104]

woskiem pozlepiana trzcina — fletnia; instrument pasterski w staroż. Grecji. [przypis edytorski]

[105]

rozdrożne drogi — rozstajne drogi. [przypis edytorski]

[106]

syn Kronosa — tu: Zeus. [przypis edytorski]

[107]

Inacha młoda córa — nimfa Io była córką Inachosa, boga rzeki argolskiej o tej samej nazwie. [przypis edytorski]

[108]

snadź (daw.) — widocznie, najwyraźniej, zapewne. [przypis edytorski]

[109]

przecz (daw.) — dlaczego, czemu. [przypis edytorski]

[110]

wszak to siostry twojego rodzica — jako bóg rzeczny Inachos, ojciec Io, był synem Okeanosa i Tetydy, a więc bratem Okeanid. [przypis edytorski]

[111]

czyż nie dobrze (…) pożalić się — zdanie eliptyczne z pominiętym orzeczeniem; inaczej: czyż nie jest dobrze (…). [przypis edytorski]

[112]

wraży — obcy, wrogi; nienawistny. [przypis edytorski]

[113]

Kiprydy rozkosz — rozkosz Afrodyty, bogini miłości (nosiła przydomek Kipryda, ponieważ szczególny kult oddawano jej na Cyprze). [przypis edytorski]

[114]

łąki lernejskie (mit. gr.) — dolina lernejska w Argolidzie; znana także z mitu o hydrze lernejskiej zgładzonej przez Heraklesa. [przypis edytorski]

[115]

do Pyto i Dodony słał (…) posły — tj. do wyroczni w Delfach, gdzie losy przepowiadała wieszczka Apollina Pytia, oraz do wyroczni w dębowym gaju poświęconym Zeusowi w Dodonie w Epirze. [przypis edytorski]

[116]

chcący (daw.) — forma imiesłowowa odpowiadająca dzisiejszemu imiesłowowi przysł. współczesnemu: chcąc. [przypis edytorski]

[117]

zyszcze (daw.) — dzisiejsza forma: zyska. [przypis edytorski]

[118]

na okrajach ziemi — na krańcach ziemi. [przypis edytorski]

[119]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę czasownika w zdaniu. [przypis edytorski]

[120]

Loksyjasz a. Loksias — przydomek Apollina delfickiego (od gr. loxos: ciemny, dwuznaczny). [przypis edytorski]

[121]

by — niby, jakby, tak jak. [przypis edytorski]

[122]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę czasownika w zdaniu. [przypis edytorski]

[123]

Odebrał (…) mu życie los niespodziewany — Argos, pasterz wołów, syn ziemi stuoki… [przypis edytorski]

[124]

boć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; znaczenie: bo przecież. [przypis edytorski]

[125]

kować (daw.) — dziś: kuć, wykuwać. [przypis edytorski]

[126]

wczas (daw.) — zawczasu; uprzednio, wcześniej. [przypis edytorski]

[127]

pędź (…) wzdłuż brzegu — wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego, mijając kraj koczowniczych ludów scytyjskich. [przypis edytorski]

[128]

Chalybowie (…) kowale — Chalibowie, plemiona zamieszkujące tereny dzisiejszej płd.-wsch. Armenii (staroż. Anatolii), które znały sekret produkcji żelaza; gdy ok. 1200 r. p.n.e. ich państwo zostało rozbite przez Hetytów, Chalibowie opuścili swe siedziby i, wędrując po kontynencie, szerzyli wiedzę dotyczącą metalurgii i kowalstwa. [przypis edytorski]

[129]

śród Amazon mężowrogiej rzeszy — wśród Amazonek, na poły legendarnego plemienia walecznych kobiet, tu przedstawionego (przez epitet „mężowroga rzesza”) jako z zasady wrogiego mężczyznom. [przypis edytorski]

[130]

śród temiskirskich (…) pieleszy — Temiskira a. Temiskyra miała być stolicą państwa Amazonek. [przypis edytorski]

[131]

Termodont — trudna do przeprawy rzeka w Azji Mniejszej, nad którą miały zamieszkiwać Amazonki. [przypis edytorski]

[132]

Salmidessu opoka — znane było staroż. miasto Salmidessos w Tracji; tu ma być położone na skalistym wybrzeżu Morza Czarnego. [przypis edytorski]

[133]

Cieśnina Kimeryjska (łac. Bosporus Cimmerius) — dziś: Cieśnina Kerczeńska; płytki, wąski przesmyk między Płw. Kerczeńskim a Płw. Tamańskim, łączący Morze Azowskie z Morzem Czarnym; jego długość wynosi ok. 40 km, szerokość 15–4 km, przy głębokości od 13 do zaledwie 3 m. [przypis edytorski]

[134]

Meocka zatoka — Jezioro Meockie, tj. Morze Azowskie w terminologii staroż. Greków. [przypis edytorski]

[135]

Bosporu (…) nazwisko — nazwę cieśniny wywodzono błędnie od słów boos poros, oznaczających przeprawę krów (tj. nimfy Io przemienionej w krowę). [przypis edytorski]

[136]

rzuciwszy Europę — Cieśnina Kimeryjska (Bosporus Cimmerius) stanowiła w starożytności granicę Europy i Azji. [przypis edytorski]

[137]

azali (daw.) — czyż. [przypis edytorski]

[138]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę czasownika w zdaniu. [przypis edytorski]

[139]

li — partykuła użyta tu w funkcji wzmacniającej wymowę zdania; znaczenie: tylko, wyłącznie. [przypis edytorski]

[140]

miast — tu skrót od: zamiast. [przypis edytorski]

[141]

azali (daw.) — czyż. [przypis edytorski]

[142]

tegoć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

[143]

jednę (daw.) — dziś popr. forma B.lp: jedną. [przypis edytorski]

[144]

wężowłose (…) skrzydlate Gorgony (mit. gr.) — Gorgony były to trzy siostry-potwory: Steno, Euryale i Meduza, córki bóstw morskich Forkosa i Keto, przedstawiane ze skrzydłami, ostrymi kłami dzika, szponami drapieżnych ptaków oraz wężami zamiast włosów; ich spojrzenie obracało ludzi w kamień. [przypis edytorski]

[145]

gryf (mit. gr.) — istota o ciele lwa ze skrzydłami, głową i szponami orła; gryfy często pełniły rolę strażników skarbów (przede wszystkim złota). [przypis edytorski]

[146]

Arimaspowie — staroż. lud koczowniczy zamieszkujący obszary doliny górnego Obu i Irtysza oraz okolic Ałtaju; szczyt rozwoju kultury Arimaspów przypada na VI–V wiek p.n.e., utrzymujący z nimi kontakty Scytowie zwali ich „jednookimi” a. „kozłonogimi”. [przypis edytorski]

[147]

źródliska Heliosowe (mit. gr.) — ciepłe jezioro w Etiopii (tj. na płd. od Egiptu), w którym wypoczywać miały nocą konie z rydwanu boga Słońca, Heliosa. [przypis edytorski]

[148]

rzeka Ajtiops — w istocie część Nilu przepływająca przez Etiopię (Abisynię) i Sudan (w tym staroż. Nubię). [przypis edytorski]

[149]

wodogrzmot — wodospad. [przypis edytorski]

[150]

wzgórza Byblosu — miasto Byblos, położone na pagórkowatym wybrzeżu Morza Śródziemnego; zostało założone w epoce brązu przez Kananejczyków i nosiło nazwę Gubal, w źródłach egipskich nazywane Kebny, w epoce żelaza występowało jako Gebal w tekstach fenickich i jako Geval w Biblii hebrajskiej, w czasach wypraw krzyżowych zwane Gibelet, dziś: Dżubajl w Libanie (ok. 40 km od Bejrutu); przez fenickie Byblos importowano papirus do Grecji, stąd pochodzi gr. słowo biblos oznaczające papirus, papirusową księgę; taki sam jest źródłosłów nazwy Biblii jako zbioru ksiąg. [przypis edytorski]

[151]

święty Neilos — Nil, tu: jako bóstwo w mit. egipskiej. [przypis edytorski]

[152]

trójkątna ziemia Neilotis — Delta Nilu. [przypis edytorski]

[153]

tobie i twym dzieciom osiąść przeznaczono — Io, do­szedłszy w swej tułaczce do Egiptu, miała odzyskać dawną postać, urodzić syna Epaphosa i zostać żoną króla egipskiego Telegona. [przypis edytorski]

[154]

wczas (daw.) — czas wolny, wypoczynek. [przypis edytorski]

[155]

równiny Molossy — Epir nad mo­rzem Jońskim. [przypis edytorski]

[156]

święte wzgórza Dodony — Dodona, miejscowość w Epirze, u podnóża góry Tomaros, słynęła z najstarszej w staroż. Grecji wyroczni poświęconej Zeusowi, gdzie wróżono z szumu liści drzew w świętym gaju dębowym. [przypis edytorski]

[157]

zatoka wielka Rei — Morze Jońskie wraz z Adriatykiem; akwen poświęcony bogini Rei, żonie Kronosa. [przypis edytorski]

[158]

od tej pory kąt owej topieli nazwano Morzem Jońskim — nazwę Morza Jońskiego wywodzi się tu od imienia Io. [przypis edytorski]

[159]

Kanobos — nad Morzem Śród­ziemnym, na płn. krańcu Egiptu [przypis edytorski]

[160]

Za jego (…) dotknięciem (…) Epafos zrodzi — Io urodziła Zeusowi syna Epafosa, którego imię wywodzone jest się od czasownika epaphao: dotknąć. [przypis edytorski]

[161]

piąte pokolenie (…) pięćdziesiąt młodych dziewic niechcących małżeństwa — chodzi o córki Danaosa, Danaidy, które uciekając przed małżeństwem ze swymi braćmi stryjecznymi, synami Aigyptosa (brata Danaosa), przybyły z ojcem do Argos (a więc „porzuciły rozłogi” Egiptu). Wkrótce nadciągnęli za nimi syno­wie Aigyptosa, chcąc je zmusić do małżeństwa. Danaos zgodził się pozornie na małżeństwo córek, ale nakazał im zgładzić mężów w nocy poślubnej Córki wykonały rozkaz z wyjątkiem jednej, Hypermestry, która ocaliła męża swego, Lynkeusa. Dalekim potomkiem Lynkeusa i Hypermestry był Herakles, wybawca Prometeusza. [przypis edytorski]

[162]

skrzydły — daw. forma N.lm; dziś popr.: skrzydłami. [przypis edytorski]

[163]

Kypris a. Kipryda (mit. gr.) — przydomek Afrodyty, bogini miłości, od Cypru, przy brzegu którego wyłoniła się z piany morskiej; na wyspie znajdował się też jeden z najważniejszych ośrodków kultu bogini, patronującej również żeglarstwu. [przypis edytorski]

[164]

sczeznąć (daw.) — umrzeć. [przypis edytorski]

[165]

kołczeć — zamieniać się w kołek; drętwieć. [przypis edytorski]

[166]

znoi — dziś popr. forma D.lm: znojów; trudów, cierpień. [przypis edytorski]

[167]

Adrasteja (mit. gr.) — córka Ananke, bogini sprawiedliwości i losu (jej imię tłumaczy się jako „Nieodwracalna”, „Nieunikniona”, „Nieuchronna”, „Ta, której nic nie umknie”), utożsamiana z Nemezis; także: opiekunka gór; godzić się z Andrasteją: godzić się ze swym losem. [przypis edytorski]

[168]

bieżyć (daw.) — iść, zmierzać. [przypis edytorski]

[169]

ci — tu: partykuła wzmacniająca. [przypis edytorski]

[170]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę zdania. [przypis edytorski]

[171]

tyranów dwóch ginących — przed Zeusem dzierżył pano­wanie najpierw Uranos, potem Kronos. [przypis edytorski]

[172]

mniemaszli — konstrukcja z partykułą -li; inaczej: czy mniemasz. [przypis edytorski]

[173]

ci — tu: partykuła wzmacniająca wymowę czasownika w zdaniu. [przypis edytorski]

[174]

jać — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć. [przypis edytorski]

[175]

snadź (daw.) — widocznie, najwyraźniej, zapewne. [przypis edytorski]

[176]

durzyć — tu: zwodzić, ogłupiać. [przypis edytorski]

[177]

jesteśże — konstrukcja z partykułą -że w funkcji pytającej oraz wzmacniającej wymowę frazy; inaczej: czy jesteś. [przypis edytorski]

[178]

w domie (daw.) — dziś popr. forma N.lm: w domu. [przypis edytorski]

[179]

płomię (daw.) — dziś rzecz. r.m.: (ten) płomień. [przypis edytorski]

[180]

zasię (daw.) — zaś, natomiast. [przypis edytorski]

[181]

wszystkom ja rozważył — konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: ja wszystko rozważyłem. [przypis edytorski]

[182]

snadź (daw.) — widocznie. [przypis edytorski]

[183]

zhańbion (daw.) — forma skrócona; dziś tylko: zhańbiony. [przypis edytorski]

[184]

wark — skrót od: warkot a. warczenie. [przypis edytorski]

[185]

miecą (daw.) — dziś popr. forma: miotają; miotać: rzucać, szczególnie na znaczną odległość. [przypis edytorski]

[186]

dola — tu: los, przeznaczenie. [przypis edytorski]

[187]

li — konstrukcja z partykułą li w funkcji wzmacniającej wymowę zdania; znaczenie: tylko, sam (sama itd.), wyłącznie. [przypis edytorski]

[188]

orkanny (neol., daw.) — huraganowy; właściwy orkanowi, tj. porywistej wichurze. [przypis edytorski]

[189]

Eterze, co światłem zapładniasz świat (mit. gr.) — Eter, syn Erebu (Ciemności) i Nyks (Nocy): bóg światła, uosobienie wyższych rejonów nieba i powietrza górnego (powietrze niższe, aer zamieszkiwali bogowie olimpijscy); w starogreckiej filozofii przyrody eter był piątym elementem (obok powietrza, ziemi, ognia i wody), materią kosmosu, tj. świata pozaziemskiego, „nadksiężycowego”. [przypis edytorski]

Close
Please wait...