Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 371 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x

Spis treści

      Wacław WolskiUcieczka przed życiem

      Jak pijany jedwabnik błyszczącym kokonem
      Omotałem się przędzą marzenia tęczową…
      Zamieszkałem w królestwie poezji złoconem,
      Gdzie kolorowe słońca tęczują nad głową…
      Gdzie skrzypcowej orkiestry lament przytłumiony
      W urywanych szlochaniach dochodzi spod ziemi,
      Gdzie melodyjnie dźwięczą kryształowe dzwony,
      Cicho, lekko trącane sercami złotemi…
      Gdzie śpiewają czarownic złotopióre kosy,
      Kryształowych rzeczułek wibruje brzęk szklany,
      Gdzie przymrużone oczy Baśni złotowłosej
      Pogrążają w ocean rozkosznej nirwany…

      *

      Zasłuchany w akordy nadziemskiej muzyki,
      Pieszczącej, kołyszącej rytmicznie słuch duszy,
      Znienawidziłem życie, brutalny tłum dziki,
      Co się fałszywym ludzkim dostojeństwem puszy…
      Znienawidziłem wstrętne homo sapiens[1] zwierzę.
      Przepojone od wieków trucizną obłudy,
      Nad własną zwierzęcością płaczące nieszczerze,
      Targające w rozpaczy włochaty łeb rudy…
      Znienawidziłem instynkt rozrodczy potężny,
      Zamaskowany chytrze płciowy popęd głuchy,
      Pod pozorem miłości pajaca i księżny
      Plugawiący nieszczęsne, obłąkane duchy…

      *

      Uciec, uciec przed życiem, przed ludzką gromadą,
      Zadającą ascetom męczarnie Tantala…
      Schronić się gdzieś daleko przed Nemezys[2] bladą,
      Która w żyłach płomienie miłości rozpala…
      Uciec przed codzienności szarzyzną banalną,
      Spod pneumatycznego powszedniości klosza[3]
      Niech siarczyste pioruny w nieszczęsną pierś palną,
      Niech nad biednym tułaczym łbem pióra nastroszą.
      Potwornooki puchacz z szatańskim chichotem
      W ciemnościach pajęczyną zasnutej pieczary…
      Byleby stracić z oczu życiowy dzień szary,
      Byleby gdzieś się schronić przed kurzem i błotem…

      Przypisy

      [1]

      homo sapiens (łac.) — dosł. człowiek rozumny; łac. nazwa dla zoologicznego gatunku: człowiek; do utworów literackich wprowadzona wówczas przez tytuł trylogii powieściowej Przybyszewskiego. [przypis redakcyjny]

      [2]

      Nemezys (mit. gr.) — bogini karzącej sprawiedliwości. [przypis redakcyjny]

      [3]

      klosz pneumatyczny — w doświadczeniu fizycznym klosz, spod którego wypompowano powietrze. [przypis redakcyjny]

      Close
      Please wait...