TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x
  1. Bogactwo: 1 2
  2. Bóg: 1
  3. Choroba: 1 2
  4. Cierpienie: 1 2 3
  5. Cnota: 1 2 3 4 5
  6. Czas: 1 2 3
  7. Czyn: 1
  8. Deszcz: 1
  9. Głupiec: 1
  10. Grzeczność: 1
  11. Handel: 1 2
  12. Honor: 1 2 3 4 5 6 7
  13. Jedzenie: 1
  14. Kobieta: 1 2 3 4
  15. Kobieta demoniczna: 1
  16. Kochanek: 1 2
  17. Kondycja ludzka: 1
  18. Krew: 1 2
  19. Książka: 1
  20. Los: 1 2 3 4 5
  21. Lustro: 1
  22. Łzy: 1 2
  23. Małżeństwo: 1 2
  24. Mądrość: 1 2 3
  25. Mężczyzna: 1
  26. Miłosierdzie: 1 2
  27. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19
  28. Natura: 1
  29. Niebezpieczeństwo: 1
  30. Noc: 1 2 3
  31. Odwaga: 1
  32. Oko: 1
  33. Piękno: 1
  34. Pijaństwo: 1
  35. Pocałunek: 1 2 3
  36. Pochlebstwo: 1
  37. Pogarda: 1 2
  38. Pojedynek: 1 2 3
  39. Pokusa: 1 2
  40. Pożądanie: 1
  41. Prawo: 1
  42. Proroctwo: 1 2 3 4
  43. Przekleństwo: 1
  44. Przysięga: 1 2 3 4 5
  45. Pycha: 1 2 3 4 5 6 7
  46. Rodzina: 1
  47. Rozkosz: 1
  48. Rozpacz: 1 2 3
  49. Rozstanie: 1 2 3
  50. Rozum: 1 2 3 4 5
  51. Rycerz: 1 2 3 4 5 6 7 8
  52. Sen: 1 2
  53. Serce: 1
  54. Siła: 1 2
  55. Sława: 1
  56. Słowo: 1 2
  57. Starość: 1 2
  58. Syn: 1
  59. Szaleństwo: 1
  60. Śmiech: 1
  61. Śmierć: 1 2 3 4
  62. Śpiew: 1 2
  63. Upadek: 1
  64. Uroda: 1 2
  65. Walka: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  66. Wiatr: 1
  67. Wierność: 1 2 3
  68. Władza: 1 2
  69. Wojna: 1 2 3
  70. Zazdrość: 1 2
  71. Zdrada: 1 2 3 4 5
  72. Zemsta: 1 2 3 4 5
  73. Zło: 1
  74. Zwątpienie: 1
  75. Żart: 1 2 3
  76. Żona: 1
  77. Życie jako wędrówka: 1
  78. Żywioły: 1

Poprawiono błędy źródła: tak pomieszała humory, że drością. Nie ma ludzkiej cnoty, której by nie miał poszlaki, ani jego odwaga zarywa szaleństwa, a jego szaleństwo zaprawne mą-ludzkiej wady > tak pomieszała humory, że jego odwaga zarywa szaleństwa, a jego szaleństwo zaprawne mądrością. Nie ma ludzkiej cnoty, której by nie miał poszlaki, ani ludzkiej wady [przywrócenie właściwej pozycji przesuniętego wiersza druku]; Nieomieszkam > Nie omieszkam; idź i przyprowadzić > idź i przyprowadź; Lotem oblubienica > Lotem oblubieńca; pódę > pójdę;

Poprawki na podst. tekstu ang.: gdy mówisz, że ją z całej duszy kocham > gdy mówię, że ją z całej duszy kocham; dobra mina > kształtna postać; na której świat się toczy > na której niebo krąży; Kumie Tersytesie > Pani Tersytesie; póki on min nie podłoży > póki ci dwaj jej nie podkopią; Achillesowego jamnika > Achillesowej suki; Pytaj o to twojego ojca > Pytaj o to swojego stwórcę; chuchnął mu jego błazna > zdmuchnął mu jego błazna; Ulisses: Nazwij, mój synu > Nestor: Nazwij, mój synu; zbyt jesteś dla mnie łaskawa > naigrawasz się ze mnie; polecam się > poleca się; Ślepa obawa, gdy kieruje widzącym rozumem > Ślepa obawa, którą kieruje widzący rozum; to mnie go przypiszesz? > to mnie go oddasz; jak są rozpustne dzieci > jak te niesforne dzieci; uduście je > wygniećcie je na śmierć; Kiedy się pyszny w własnej tarza dumie > Gdy pyszny pości przez swoją głupotę; Nie zwlekaj chwili > Idź, nie ustając; Czujne rządu oko > Przenikliwy rozum; Bo tajemnica natury ode mnie nic więcej nie ma > Bo tajemnice natury ode mnie nie bardziej skryte; powiedz, że przyjdę za chwilę > powiedz, że przyjdzie za chwilę; Ja też terminu i całunku czekam > Więc nigdy; wtedy całunku doczekam; bratanku > kuzynie; Którego szyszak do walczących woła > Chociaż ze szczytu jego hełmu Sława donośnym głosem do walczących woła; Powiedz mi, Boże > Powiedzcie, nieba; Abym miejscowe imię mógł dać ranie > Abym mógł nadać nazwę owej ranie; ciężar kamienia w krzyżach > kamienie w nerce; Nie czekaj na mnie dzisiaj > Nie czekaj na mnie jutro; Rzecz prosta > Rzecz godziwa; zagłada, wściekłość > szaleństwo, rozpacz; Że się istotność zda niepodobieństwem > Że fakty zdają się niepodobieństwem; długą noc przegłodzić > długą noc przetrzymać;

Scenę ósmą piątego aktu w tłumaczeniu uznano za wydaniami krytycznymi za drugą część sceny siódmej i stosownie do tego zmieniono numerację w nagłówkach.

Uzupełniono brakujące fragmenty:

I thinke he went not forth to day: that's Hellenus. Myślę, że nie ruszył dziś w pole. To Helenus; Were not that a botchy core? > Czy nie byłaby to materia ropna? beating him > bije go; PANDARUS: Command, I mean, friend. SERVANT: Who shall I command, sir? > PANDARUS > PANDARUS: Mam na myśli rozkaz, przyjacielu. SŁUGA: Komu mam rozkazać?; Come, come, you'll do him wrong ere you are 'ware > Dość, dość, skrzywdzisz go, ani wiedząc o tym. HECTOR: How now, how now? TROILUS: For th' love of all the gods > Jakże to? Jak to? Toż na miłość bogów; Frown on, you heavens, effect your rage with speed! > Niebiosa, szybciej okażcie swą wściekłość;

Uwspółcześnienia:

nie tknięta > nietknięta; nie zmieszana > niezmieszana; Czy niepiękny > Czy nie piękny; itd. > i tak dalej (rozwinięto skrót w wypowiedziach postaci); Millon > Milon; Pirrus > Pyrrhus; Mirmidonowie > Myrmidonowie;

W miarę możliwości orzeczniki imienne w N. zmieniono na M., np.: wydawała mi się piękniejszą > wydawała mi się piękniejsza.

Dla mojej szabli > Dla mego miecza; szable wierne > miecze wierne; jasną jego szablę > jasnym jego mieczem; szabla moja > ostrze moje; Na sam już powiew jasnej twojej szabli > Na sam jasnego miecza twego powiew;

Poprawiono i uwspółcześniono interpunkcję. Zamiast niemających podstaw w oryginale użytych w funkcji emocjonalnej wykrzykników i pytajników w środku zdania użyto przecinków.

William ShakespeareTroilus i Kresydatłum. Leon Ulrich

OSOBY:

  1. Priam — król trojański
  2. Hektor — syn Priama
  3. Troilus — syn Priama
  4. Parys — syn Priama
  5. Deifobus — syn Priama
  6. Helenus — syn Priama
  7. Eneasz — wódz trojański
  8. Antenor — wódz trojański
  9. Kalchas — kapłan trojański, stronnik Greków
  10. Pandarus — stryj Kresydy
  11. Margarelon — naturalny syn Priama
  12. Agamemnon — naczelnik Greków
  13. Menelaus — brat jego
  14. Achilles — dowódca Greków
  15. Ajaks — dowódca Greków
  16. Ulisses — dowódca Greków
  17. Nestor — dowódca Greków
  18. Diomedes — dowódca Greków
  19. Patroklus — dowódca Greków
  20. Tersytes — Grek niekształtny i nieokrzesany
  21. Aleksander — sługa Kresydy
  22. Słudzy Troilusa, Diomedesa, Parysa
  23. Helena — żona Menelausa
  24. Andromacha — żona Hektora
  25. Kasandra — córka Priama, wieszczbiarka
  26. Kresyda — córka Kalchasa
  27. Trojańscy i greccy żołnierze, służba.

Scena w Troi i w obozie greckim pod murami miasta.

PROLOG

w zbroi
1

Scena jest w Troi. Greckich wysp książęta,

Których krew dumną rozpaliła zemsta,

Do Aten swoje wyprawili nawy[1]

Ładowne wojskiem i morderczą bronią.

5

Sześćdziesiąt dziewięć głów koronowanych

Z ateńskich brzegów do Troi ruszyło,

Ślubując miastu ostatnią zagładę,

Gdzie Parys trzyma w objęciach Helenę,

Porwaną żonę króla Menelaja;

10

Taki był powód tej zażartej wojny.

Już są w Tenedos[2]; już ciężkie ich nawy

Na brzeg rzuciły wojenny ładunek.

Świeża, nietknięta jeszcze grecka armia

Na polach Troi rozbija namioty,

15

Kiedy Priama miasto sześciobramne —

Dardan, Tymbria, Ilias i Chetas,

Antenorides, a szósta Trojańska —

W olbrzymich klamrach, olbrzymią zasuwą

Trojańskich synów w swych murach zamyka.

20

Oczekiwanie, łechcąc krzepkie duchy

Jednych i drugich, Trojanów i Greków

Na niebezpieczną wyprowadza walkę.

I ja, choć Prolog, występuję zbrojny,

Nie, żebym zbytnią pokładać miał ufność

25

W poety piórze albo grze aktorów,

Lecz by wystąpić zgodnie z treścią dzieła,

By was uprzedzić, łaskawi widzowie,

Że sztuka nasza przeskakuje wojny

Cały początek i w środku zaczyna,

30

Zbierając wszystko, co w tym krwawym sporze

Poeta w sztuce jednej streścić może.

Chwalcie lub gańcie wedle waszej woli:

Złe albo dobre to wojny jest kolej.

AKT PIERWSZY

SCENA PIERWSZA

Troja. Przed pałacem Priama.
Wchodzą Troilus w zbroi i Pandarus.

TROILUS

Gdzie jest mój giermek? Pragnę się rozbroić.

35

Po co mi walczyć za murami Troi,

Gdym w mieście samym krwawą znalazł bitwę?

Niech ten, co panem swojego jest serca,

Do boju leci. Troil stracił swoje.

PANDARUS

39

Czy się te skargi nigdy nie zakończą?

TROILUS

40

Silni są Grecy, ich siła ćwiczona,

Z nauką dzielni, z dzielnością wytrwali,

Kiedym ja słabszy jest od łez niewieścich,

Od snu lękliwszy, od prostoty głupszy,

Nie waleczniejszy od dziewic w ciemności,

45

A nie ćwiczeńszy od słabych niemowląt.

PANDARUS

46

No, już ci się dosyć o tej sprawie nagadałem i nie chcę się mieszać do niej na przyszłość. Kto chce jeść bułkę z pszenicy, musi wprzód czekać na mlewo[3].

TROILUS

47

Czy nie czekałem?

PANDARUS

48

Na mlewo; lecz czekać jeszcze musisz na pytlowanie[4].

TROILUS

49

Czy nie czekałem?

PANDARUS

50

Jeśli czekałeś na pytlowanie, to musisz czekać i na zakis[5].

TROILUS

51

Ciągle czekałem.

PANDARUS

52

Na zakis; ale to nie koniec; idzie potem zagniecenie, ulepienie bułki, rozgrzanie pieca i upieczenie. A w dodatku trzeba ci także czekać na ostygnienie, jeżeli nie chcesz sobie gęby poparzyć.

TROILUS

Cierpliwość sama, chociaż jest boginią,

Z mniejszym ode mnie boleść znosi męstwem.

55

Kiedy zasiadam przy stole Priama,

A na myśl piękna przyjdzie mi Kresyda…

Co? Przyjdzie? Zdrajco, kiedyż z niej wybiega?

PANDARUS

58

A wczoraj w wieczór wydawała mi się piękniejsza niż kiedykolwiek, niż jakakolwiek inna kobieta.

TROILUS

Miłość, CierpienieChciałem powiedzieć, że gdy moje serce

60

Od westchnień prawie na dwoje się pęka,

By przed Hektorem, skryć przed ojcem żałość,

Jak słońce burzę promieniem złocące,

W marszczkach[6] uśmiechu westchnienia grzebałem;

W radości pozór owite cierpienia

65

Są jak śmiech, który los na łzy przemienia.

PANDARUS

66

Gdyby jej włosy nie były trochę ciemniejsze od włosów Heleny, choć mniejsza o to, nie byłoby porównania między tymi dwiema kobietami. Ale że to moja krewna, nie chciałbym, jak to powiadają, trąbić jej pochwał. Chciałbym tylko, żeby kto mógł, tak jak ja wczoraj, przysłuchać się jej rozmowie. Nie mam zamiaru uwłaczać dowcipowi[7] twojej siostry Kasandry, ale…

TROILUS

Pandarze, słuchaj! Słuchaj mnie, Pandarze!

Miłość, CierpienieKiedy ci mówię, że tam zatopione

Moje nadzieje, nie licz w odpowiedzi,

70

Na ile sążni[8] głęboko zapadły.

Gdy mówię: „Miłość jej mąci mi rozum”,

Ty w odpowiedzi dodajesz: „Jak piękna!”,

Potem do żywej serca mego rany

Przykładasz włos jej, oczy, lica, mowę,

75

Słowami rękę poruszasz jej, rękę,

Przy której wszelka białość atramentem,

Zapisującym własną swoją hańbę,

Przy której tknięciu szorstki puch łabędzi,

Jak dłoń oracza twarde każde czucie.

80

Ty mi to mówisz, mówisz tylko prawdę,

Gdy mówię, że ją z całej duszy kocham;

Ale tak mówiąc, miast[9] kropli balsamu,

Do ran miłości w sercu zakrwawionym

Nóż jeszcze wciskasz, co te rany zadał.

PANDARUS

85

Mówię tylko prawdę.

TROILUS

86

I to niecałą.

PANDARUS

87

Wierzaj mi, nie chcę się do tej sprawy mieszać. Niech sobie będzie, jak jest: jeśli piękna, tym lepiej dla niej; jeśli niepiękna, ma na to lekarstwo we własnych rękach.

TROILUS

88

Dobry Pandarze, co mówisz, dobry Pandarze?

PANDARUS

89

Na zapłatę wszystkich moich zachodów dostałem tylko kłopot. Źle sądzony przez nią, źle sądzony przez ciebie, biegałem od jednego do drugiej, lecz liche dzięki za fatygę.

TROILUS

90

Jak to? Gniewasz się, Pandarze, gniewasz się na mnie?

PANDARUS

91

Dlatego że to moja krewna, to nie jest tak piękna jak Helena; a gdyby nie była moją krewną, to byłaby tak piękna w piątek jak Helena w niedzielę. Ale czy ja dbam o to? Niech sobie będzie czarna jak Murzynka[10], wszystko mi to jedno.

TROILUS

92

Alboż mówię, że nie jest piękna?

PANDARUS

93

Mów albo nie mów, nie troszczę się o to. Głupia, że za ojcem nie poszła[11]. Niech sobie idzie do Greków; dam jej tę radę przy pierwszym widzeniu. Co do mnie, nie chcę się więcej do sprawy tej mieszać, nie myślę się nią zajmować.

TROILUS

94

Pandarze…

PANDARUS

95

Nie ja.

TROILUS

96

Słodki Pandarze…

PANDARUS

97

Proszę cię, nie mów do mnie więcej! Zostawię wszystko, jak znalazłem, i na tym koniec.

Wychodzi. Alarm.

TROILUS

Zmilknijcie, krzyki! Zmilknij, dzika wrzawo!

Głupcy stron obu! Jakżeby Helena

100

Piękna nie była, kiedy ją codziennie

Tak krwią najczystszą waszą malujecie.

Lecz ja nie mogę w sprawie takiej walczyć:

Dla mego miecza za lichy to przedmiot.

Lecz Pandar — bogi, jakże mnie dręczycie!

105

Pandar mnie tylko do niej zbliżyć może,

A tak mi trudno pomoc jego zyskać

Jak prośbą czystość jej upartą zwalczyć.

Przez pamięć Dafny[12] powiedz mi, Apollo[13],

Czym jest Kresyda, czym ja, czym Pandarus?

110

Łożem jej Indie; tam drzemie ta perła;

Pomiędzy Troją naszą a jej ziemią

Toczą się fale burzliwego morza.

Ja kupcem jestem, Pandarus okrętem,

Moje niepewne niosącym nadzieje.

Alarm. Wchodzi Eneasz.

ENEASZ

115

Troilu, czemu nie na placu boju?

TROILUS

Bom tu jest. Dobra niewieścia odpowiedź,

Gdy rzecz niewieścia stać w dali od bitwy.

Jakie nam z pola przynosisz nowiny?

ENEASZ

Parys powrócił ranny.

TROILUS

120

A przez kogo?

ENEASZ

Przez Menelaja.

TROILUS

Niechże mu krew płynie!

Nie dziw, że ranny, z takim walcząc wrogiem:

Parysa przebił Menelaj swym rogiem.

Alarm.

ENEASZ

125

Co tam za tańce!

TROILUS

Ja bym tu miał lepszy,

Gdybym potrafił „chcę” na „mogę” zmienić.

Ale czy wracasz do tańca na polu?

ENEASZ

Bez żadnej zwłoki.

TROILUS

130

To pójdziemy razem.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Troja. Ulica.
Wchodzą Kresyda i Aleksander.

KRESYDA

Kto nas wyminął?

ALEKSANDER

Hekuba[14] z Heleną.

KRESYDA

Gdzie tak śpieszyły?

ALEKSANDER

Do wschodniej szły bramy,

135

Która nad całą panuje doliną,

Przyjrzeć się bitwie. Hektora cierpliwość,

Silna jak cnota, zachwiała się dzisiaj:

Uderzył giermka, zgromił Andromachę,

I jakby w wojnie gospodarka była,

140

Przed świtem jeszcze lekką przywdział zbroję,

Na pole wybiegł, a tam każdy kwiatek,

Jak prorok jaki, płakał w przewidzeniu

Skutków wściekłości jego.

KRESYDA

Skąd ta zmiana?

ALEKSANDER

145

Taka wieść biega: Jest między Grekami

Mąż krwi trojańskiej, Hektora synowiec[15],

Zowią go Ajaks[16].

KRESYDA

Dobrze, i cóż dalej?

ALEKSANDER

Mówią, że mąż ten dzielny w swojej sile

150

Sam jeden stoi.

KRESYDA

151

Jak każdy inny, co niepijany i niechory, a ma nogi.

ALEKSANDER

152

Mąż ten, pani, niejedno okradł zwierzę z właściwych mu przymiotów. Jest jak lew waleczny, nieokrzesany jak niedźwiedź, jak słoń powolny; mąż, w którym natura tak pomieszała humory[17], że jego odwaga zarywa szaleństwa, a jego szaleństwo zaprawne mądrością. Nie ma ludzkiej cnoty, której by nie miał poszlaki, ani ludzkiej wady, której by nie nosił na sobie plamki; to melancholiczny bez przyczyny, to mimo woli wesoły; ma spryt do wszystkiego, ale wszystko tak robi niesprytnie, że czysty z niego podagryczny[18] Briareusz[19]: rąk co niemiara, a żadnego z nich użytku, albo krótkowidzący Argus[20]: ócz[21] bez liku, a ślepy.

KRESYDA

153

Ale jakże ten człowiek, który we mnie uśmiech tylko budzi, mógł rozgniewać Hektora?

ALEKSANDER

154

Powiadają, że wczoraj zwiódł bój z Hektorem i powalił go na ziemię. Upokorzenie i wstyd odtąd ani jeść, ani spać Hektorowi nie pozwoliły.

Wchodzi Pandarus.

KRESYDA

155

Kto się tu zbliża?

ALEKSANDER

156

Stryj twój, pani, Pandarus.

KRESYDA

157

Hektor, mąż to waleczny.

ALEKSANDER

158

Ile nim być można na tej ziemi.

PANDARUS

159

O czym tu mowa? O czym tu mowa?

KRESYDA

160

Dzień dobry, stryju.

PANDARUS

161

Dzień dobry, Kresydo; o czymże to rozmawiacie? Dzień dobry, Aleksandrze. Jakże zdrowie, synowico? Kiedy byłaś w Ilium[22]?

KRESYDA

162

Dziś rano, stryju.

PANDARUS

163

O czymże rozmawialiście, gdy nadszedłem? Czy Hektor był zbrojny i już wybiegł, nim przyszłaś do Ilium? Helena jeszcze nie wstała, czy nieprawda?

KRESYDA

164

Hektor już wyszedł, a Helena jeszcze nie wstała.

PANDARUS

165

Tak myślałem. Hektor nie zaspał dzisiaj.

KRESYDA

166

O tym właśnie mówiliśmy i o jego gniewie.

PANDARUS

167

Czy był w gniewie?

KRESYDA

168

Przynajmniej jak on powiada.

PANDARUS

169

Prawda, był w gniewie, wiem nawet dlaczego. Będzie on tam kosił wokoło siebie, mogę im to przepowiedzieć, a jest tam i Troilus, który nie bardzo daleko z tyłu za nim zostanie; niech się strzegą Troila, i to im mogę zalecić.

KRESYDA

170

Co, czy i on także w gniewie?

PANDARUS

171

Kto? Troilus? Troilus z nich dwóch waleczniejszy.

KRESYDA

172

O Jowiszu[23]! Nie ma porównania.

PANDARUS

173

Co? Nie ma porównania pomiędzy Troilem a Hektorem? Czy możesz poznać człowieka na pierwszy rzut oka?

KRESYDA

174

Bardzo łatwo, jeśli go widziałam wprzódy[24] i znałam.

PANDARUS

175

Więc dobrze, ja powiadam, że Troilus jest Troilus.

KRESYDA

176

Mówisz to samo, co i ja mówię, bo i ja jestem pewna, że to nie Hektor.

PANDARUS

177

Jak Hektor nie jest Troilem pod pewnym względem.

KRESYDA

178

Żeby każdemu oddać sprawiedliwość, każdy jest samym sobą.

PANDARUS

179

Samym sobą? Ach, biedny Troilus! Dałby Bóg, żeby był samym sobą!

KRESYDA

180

Jest nim.

PANDARUS

181

Żeby nim został, poszedłbym boso do Indii.

KRESYDA

182

Nie jest przecie Hektorem.

PANDARUS

183

Samym sobą? Nie jest on samym sobą. Chciałbym, żeby był samym sobą! Ale cóż robić, bogowie są nad nami; czas naprawi albo zdławi. Więc dobrze — Troilus — dobrze, dobrze — chciałbym, żeby moje serce w jej było piersiach! Nie, Hektor nie lepszy od Troila.

KRESYDA

184

Przebacz!

PANDARUS

185

Starszy, to prawda.

KRESYDA

186

Przebacz, przebacz!

PANDARUS

187

Drugi jeszcze lat tych nie doszedł; ale zaśpiewasz mi inną o nim piosenkę, gdy lat tych dojdzie. Nie tego roku będzie miał Hektor jego dowcip.

KRESYDA

188

Nie potrzeba mu go, dopóki ma swój własny.

PANDARUS

189

Ani jego przymiotów.

KRESYDA

190

Mniejsza o nie.

PANDARUS

191

Ani jego urody.

KRESYDA

192

Nie byłaby mu do twarzy; lepsza jego własna.

PANDARUS

193

Nie masz zdrowego sądu, synowico. Sama Helena przysięgała, dni temu kilka, że Troilus, jak na bruneta — bo jest brunet, muszę przyznać — choć niebrunet…

KRESYDA

194

Ale brunet.

PANDARUS

195

Na uczciwość, żeby powiedzieć prawdę, brunet i niebrunet.

KRESYDA

196

Żeby powiedzieć prawdę, prawda i nieprawda.

PANDARUS

197

Przenosiła[25] jego cerę nad cerę Parysa.

KRESYDA

198

Parys przecie dosyć ma kolorów.

PANDARUS

199

I on też.

KRESYDA

200

Więc Troilus ma ich za wiele. Jeżeli go przenosiła nad Parysa, cera jego musi być rumieńsza, a że jeden dosyć ma kolorów, a drugi ma ich więcej, zbyt to płomienista pochwała dla dobrej cery. Brakowałoby tylko, żeby złoty język Heleny wychwalał Troila, że ma nos miedziany[26].

PANDARUS

201

Przysięgam ci, że jak myślę, Helena kocha go więcej niż Parysa.

KRESYDA

202

Jeśli to prawda, to wesoła z niej Greczynka.

PANDARUS

203

Jestem tego pewien. Zbliżyła się do niego ostatnim razem we framudze okna i — wiesz, że nie ma więcej jak trzy lub cztery włosy na brodzie…

KRESYDA

204

To pod tym przynajmniej względem arytmetyka szynkarczyka[27]. I bez trudności by znalazła sumę jego jednostek.

PANDARUS

205

To prawda, że jeszcze młody, a przecie nie dostaje tylko trzy funty[28], żeby uniósł ten sam ciężar co brat jego Hektor.

KRESYDA

206

I co, tak młody, a już tak stary nosiciel?

PANDARUS

207

Otóż, żeby ci dowieść, że go Helena kocha, wyobraź sobie, zbliża się do niego i kładzie mu swoją białą rączkę na rozłupanym podbródku…

KRESYDA

208

Zmiłuj się nad nami, Junono[29]! A któż mu go rozłupał?

PANDARUS

209

Ach, wiesz przecie, że ma dołki. Moim zdaniem, jego uśmiech lepiej mu do twarzy niż komukolwiek w całej Frygii[30].

KRESYDA

210

O, uśmiecha się walecznie!

PANDARUS

211

Czy nieprawda?

KRESYDA

212

Wielka prawda; powiedziałbyś, że to chmura w jesieni.

PANDARUS

213

A więc dobrze. Teraz, żeby ci dowieść, że Helena kocha Troila…

KRESYDA

214

Może by i Troilus chciał dowieść twojego dowodzenia.

PANDARUS

215

Kto? Troilus? On dba o nią tyle, co ja o zgniłe jaje[31].

KRESYDA

216

Jeśli tak lubisz zgniłe jaja jak zgniłków, to nieraz jesz kurczęta w skorupie.

PANDARUS

217

Nie mogę się wstrzymać od śmiechu, gdy sobie przypomnę, jak go łechtała pod brodą. Nie ma co powiedzieć, dziwnie białą ma rączkę, muszę wyznać.

KRESYDA

218

A bez przymusu.

PANDARUS

219

Aż tu nagle odkrywa biały włos na jego brodzie.

KRESYDA

220

Ach, biedna broda! Niejedna brodawka jest od niej bogatsza.

PANDARUS

221

Dopieroż tam było śmiechu! Królowa Hekuba tak się śmiała, że oczy jej kipiały.

KRESYDA

222

Młyńskimi kamieniami[32].

PANDARUS

223

Śmiała się także Kasandra.

KRESYDA

224

Ale mniejszy był ogień pod garnuszkiem jej oczu. Czy i jej oczy kipiały?

Śmiech, ŻartPANDARUS

225

I Hektor śmiał się.

KRESYDA

226

Ale cóż wywołało wszystkie te śmiechy?

PANDARUS

227

Co? Biały włos, który Helena znalazła na brodzie Troila.

KRESYDA

228

Gdyby to był włos zielony, to i ja bym się śmiała.

PANDARUS

229

Mniej jednak śmiano się z białego włosa niż z jego pięknej odpowiedzi.

KRESYDA

230

A cóż to była za odpowiedź?

PANDARUS

231

Mówi ona: „Jest tylko pięćdziesiąt dwa włosy na twojej brodzie, a jeden z nich biały”.

KRESYDA

232

To jej pytanie?

PANDARUS

233

Prawda, o to nie pytaj. „Pięćdziesiąt dwa włosy[33] — odrzecze — a jeden z nich biały? Ten włos biały to mój ojciec, a wszystkie inne to jego synowie”. „Jowiszu — mówi ona — a któryż z nich jest Parys, mój małżonek?” „Rosochaty — odpowiedział — wyrwij i daj mu go”. Dopieroż było tam śmiechu! A Helena tak się zaczerwieniła, a Parys tak się sierdził[34], a wszyscy inni tak się śmiali, że to przechodzi wszystko.

KRESYDA

234

Niechże i historia ta przejdzie, bo dość już długo wędruje.

PANDARUS

235

Chętnie, synowico. Myśl o tym, co ci powiedziałem wczoraj.

KRESYDA

236

Myślę.

Miłość, ŁzyPANDARUS

237

Przysięgam, że to prawda. Płacze z twojej przyczyny, jakby się w kwietniu urodził[35].

KRESYDA

238

Ja też w jego łzach urosnę jak pokrzywa w maju.

Słychać znak odwrotu.

PANDARUS

239

Słuchaj! Wracają z pola bitwy! Czy chcesz się zatrzymać, aby im się przyjrzeć w powrocie do Ilium? Dobra synowico, zostań, słodka synowico, Kresydo.

KRESYDA

240

Jak ci się podoba.

PANDARUS

241

Tu, tu doskonale jest miejsce; tu będziemy mogli widzieć przewybornie. Będę ci ich nazywał po imieniu w przechodzie[36], tylko uważaj Troila przed wszystkimi.

Przechodzi Eneasz.

KRESYDA

242

Mów ciszej!

PANDARUS

243

To jest Eneasz. Czy nie wspaniały wojownik? To jeden z kwiatów trojańskich, mogę ci zaręczyć. Lecz uważaj Troila, za chwilę go zobaczysz.

KRESYDA

244

A to kto jest?

Przechodzi Antenor.

PANDARUS

245

To Antenor. Bystry u niego dowcip, możesz mi wierzyć, i na waleczności mu nie zbywa[37]. To mąż najzdrowszego rozsądku w całej Troi, a do tego i urodziwy. Kiedyż nadejdzie Troilus? Pokażę ci Troila niebawem. Byle mnie spostrzegł, zobaczysz, jak kiwnie na mnie głową.

KRESYDA

246

Kiwnie nad tobą głową, stryju?

PANDARUS

247

Zobaczysz.

KRESYDA

248

Uczciwe serce! Nie bez powodu.

Przechodzi Hektor.

RycerzPANDARUS

249

A, to jest Hektor, to, to, patrz tylko, to. To mi zuch dopiero! Bóg z tobą, Hektorze! To mi waleczny żołnierz, synowico. O waleczny Hektorze! Patrz, co za spojrzenie, co za mina! Czy nie okazały to człowiek?

KRESYDA

250

Dzielny wojownik!

PANDARUS

251

Czy nieprawda? Aż się miło robi na sercu. Patrz tylko, jak jego hełm posiekany, czy widzisz? Patrz tylko! To nie są żarty, to mi się nazywa przyłożyć ręki; niech mu teraz kto odejmie, jak to powiadają. A to mi nasiekanie!

KRESYDA

252

Od miecza?

Przechodzi Parys.

PANDARUS

253

Od miecza, od czego zechcesz, to wszystko jedno dla niego. Choćby sam diabeł wsiadł na niego, to mu rzecz obojętna. Na bożą źrenicę, na taki widok miło mi się robi na sercu. Tam idzie Parys, tam idzie Parys, tam idzie Parys! Patrz tam, synowico. Czy nie piękny i to wojownik? Jak ci się zdaje? Wspaniałe widowisko! Któż to powiedział, że wraca ranny do domu? Nie ranny, wielkie szczęście! Uraduje się serce Heleny. Jakbym pragnął zobaczyć teraz Troila! Niebawem zobaczysz Troila.

Przechodzi Helenus.

KRESYDA

254

A to kto?

PANDARUS

255

To jest Helenus. Nie pojmuję, co się zrobiło z Troilem. To jest Helenus. Myślę, że nie ruszył dziś w pole. To Helenus.

KRESYDA

256

Czy może Helenus walczyć, stryju?

PANDARUS

257

Helenus? Nie — tak — może walczyć niezgorzej. Nie pojmuję, gdzie się obraca Troilus. Cicho! Czy nie słyszysz, jak lud wykrzykuje: „Troilus!”? Helenus jest kapłanem.

Przechodzi Troilus.

KRESYDA

258

Cóż to za chłystek się zbliża?

PANDARUS

259

Gdzie? Tam? To Deifobus. A to jest Troilus. To mi człowiek, synowico. Hm, dzielny Troilus! Książę rycerzy!

KRESYDA

260

Cicho! Wstydź się, cicho!

PANDARUS

261

Rycerz, UrodaUważaj[38] go, przyjrzyj mu się. O waleczny Troilus! Otwórz tylko oczy, synowico. Patrz, jak miecz jego zakrwawiony, a hełm jego straszniej posiekany od przyłbicy Hektora. A co za spojrzenie Co za chód! Cudowny młodzieniec! A jeszcze dwadzieścia trzy nie skończył! Bóg z tobą, Troilu, Bóg z tobą! Gdybym miał siostrę Grację[39] lub córkę Boginię, dałbym mu do wyboru. Cudowny człowiek! Parys? Parys przy nim błoto i zaręczam, że Helena pomieniałaby[40] się chętnie i dorzuciłaby w dodatku garść złota.

Przechodzi wojsko.

KRESYDA

262

Nadchodzi więcej!

PANDARUS

263

Osły, błazny, głupcy! Słoma i otręby, słoma i otręby! Rosół po obiedzie. Chciałbym żyć i umierać, patrząc na Troila. Nie poglądaj[41] dłużej! Nie poglądaj dłużej! Orły już przeleciały; to same tylko wrony i kawki, wrony i kawki! Wolałbym być takim jak Troil mężem niż Agamemnonem i całą Grecją.

KRESYDA

264

Jest jednak między Grekami Achilles, dzielniejszy od Troila rycerz.

PANDARUS

265

Achilles? To furman, tragarz, to czysty wielbłąd.

KRESYDA

266

Dobrze, dobrze.

PANDARUS

267

Dobrze, dobrze? Czy masz ty choć trochę sensu? Czy masz ty oczy? Czy wiesz ty, co to jest człowiek? Czy urodzenie, piękność, kształtna postać, wymowa, męskość, nauka, łagodność, cnota, młodość, szczodrobliwość i tak dalej nie są imbirem i solą zaprawiającą człowieka?

KRESYDA

268

Może jakiego ciastucha, żeby go potem wypiec na montową[42] bułeczkę i z pieca dobyć piecuchem.

PANDARUS

269

KobietaCo za dziwna z ciebie kobieta! Ani zgadnąć, gdzie twój puklerz[43].

KRESYDA

270

W moich plecach, żeby bronić mojego brzucha; w moim dowcipie, żeby bronić moich fortelów; w mojej oględności, żeby bronić mojej osoby; w mojej masce, żeby bronić mojej piękności; a w tobie, żeby bronić tego wszystkiego; przy tylu puklerzach mam jeszcze tysiąc innych strażników.

PANDARUS

271

Wymień mi jednego z twoich strażników.

KRESYDA

272

Mam się dosyć na straży, aby się nie wygadać, i to jest najpierwszy z moich strażników. Jeśli się nie mogę ustrzec, aby mnie nie pchnięto, gdzie bym nie chciała, mogę się przynajmniej ustrzec, aby ci nie powiedzieć, jak dostałam to pchnięcie, chyba że puchlina zbyt będzie wydatna, a wtedy i straż już niepotrzebna.

PANDARUS

273

Co za dziwna z ciebie kobieta!

Wchodzi Paź Troilusa.

PAŹ

274

Mój pan chciałby natychmiast mówić z tobą, panie.

PANDARUS

275

Gdzie?

PAŹ

276

W twoim domu, panie, gdzie się rozbraja.

PANDARUS

277

Powiedz mu, paziu, że przyjdę niebawem.

Wychodzi Paź.
278

Lękam się, żeby nie był ranny. Bądź zdrowa, dobra synowico.

KRESYDA

279

Żegnam cię, stryju.

PANDARUS

280

Zobaczymy się za chwilę.

KRESYDA

281

A przyniesiesz mi, stryju…

PANDARUS

282

Zadatek miłości Troila.

Wychodzi.

KRESYDA

A ten zadatek zrobi cię rajfurem[44].

Słowa, przysięgi, prezenty i jęki,

285

Wszystko przynosi z innego poręki;

Stokroć w nim więcej sama widzę blasku

Niż w bladym pochwał Pandara obrazku.

Pożądanie, MężczyznaMilczę, bo bóstwem dziewka[45] upragniona,

Lecz z posiadaniem radość duszy kona.

290

Kochanka nie wie nic, gdy nie wie o tym,

Że czego pragną, jest dla mężczyzn złotem;

Szczęśliwa miłość dać tego nie może,

Co żądza daje klęczącym w pokorze.

To jest więc pierwszym miłości pewnikiem:

295

Mieć jest być panem; chcieć — być niewolnikiem.

Choć więc w mym sercu miłości żar tleje,

Nie zdradzą oczy, co się w duszy dzieje.

Wychodzi.

SCENA TRZECIA

Obóz grecki.
Przy odgłosie trąb wchodzą Agamemnon, Nestor, Ulisses[46], Menelaus i inni.

AGAMEMNON

Dostojni książęta,

Od jakiej troski lica wam pożółkły?

300

Los, Kondycja ludzkaRozległe plany, w nadziei poczęte,

Wszystkich przedsięwzięć człowieka na ziemi

Nigdy w swej całej nie iszczą[47] się pełni.

Im większe dzieło, tym klęsk, zawad więcej;

Jak sęki z biegiem oskoły[48] tworzone

305

Garbacą smukłej sosny kształtną postać,

Skręcają włókna w górę strzelające.

Cóż więc dziwnego, że i nas zawiodły

Nasze nadzieje, że trojańskie mury

Stoją po siedmiu latach oblężenia;

310

Gdy wszystkie czyny upłynionych[49] wieków,

Których nam pamięć dzieje przechowały,

Nigdy w spełnieniu nie ziściły kształtów,

Jakie w poczęciu twórcza myśl im dała?

Czemuż was klęski nasze mają smucić?

315

Czemu z boleścią za hańbę bierzecie

To, co Jowisza próbą tylko było,

By nieugiętą w was odkryć wytrwałość?

Metalu tego nie jawi się czystość

W szczęścia uśmiechach, bo głupi i mądry,

320

Tchórz i waleczny, artysta i partacz,

Twardy i miękki, wszyscy w pomyślności

Jednej pozornie wydają się próby;

Lecz gdy zawyje przeciwności burza,

Wachlarz jej wszystko, co lekkie, odwieje,

325

Zostanie tylko masa pełna treści,

Bogata w wartość, niezmieszana z niczym.

NESTOR

Agamemnonie, pozwól Nestorowi

Z winnym potęgi twej poszanowaniem

Dopełnić myśli słów twoich ostatnich.

330

Los, WalkaTylko w nieszczęściu próbuje się serce.

Na cichym morzu lada łódź, jak cacko,

Ślizga się śmiało po cierpliwej piersi,

Żegluje z nawą o bokach potężnych;

Lecz niech surowy rozdrażni Boreasz[50]

335

Łagodną Tetys[51], a zobaczysz okręt

Olbrzymim bokiem siekący wód góry,

Jak Perseusza[52] uskrzydlony rumak,

Pośród przestrzeni dwóch mokrych żywiołów.

Gdzie teraz łódka, co śmiała przed chwilą

340

Z dębem się mierzyć ścianą papierową?

Lub[53] do bezpiecznej uciekła przystani,

Lub była jednym dla Neptuna[54] kąskiem.

Tak i waleczność, pozorna lub szczera,

Tylko się w burzach fortuny objawia;

345

Kiedy jej słońce w całym świeci blasku,

Giez dręczy trzodę więcej niźli tygrys;

Ale gdy wicher ugina kolana

Sękatych dębów, gdy skryją się muchy,

Waleczne zwierzę, jak zbudzone burzą,

350

Sympatyzuje z groźną jej wściekłością

I rykiem do jej tonu nastrojonym

Wściekłej fortunie odpowiada.

ULISSES

Królu,

Ty Greków wodzu i nerwie, i kości,

355

Sił naszych serce i ożywna[55] duszo,

W którym się winny wszystkie myśli skupiać,

Słów moich słuchaj. Zaczynam od hołdu,

Który

do Agamemnona

twej mowie, wszystkich królów królu,

360

I twojej, wieku odziany powagą,

Słusznie należy.

do Agamemnona

Słowa twoje godne,

By, Greków ręką na spiżu wyryte,

Były nauką dla przyszłych pokoleń;

365

Jak twe są godne, dostojny Nestorze,

By, w srebrze kute, powietrznym łańcuchem,

Jak oś, na której niebo krąży, silnym,

Do wymownego twojego języka

Hellenów[56] uszy przybiły na zawsze.

370

Raczcie jednakże — ty wielki — ty mądry,

Cierpliwie słuchać mowy Ulissesa.

AGAMEMNON

Królu Itaki, mów, bo się nie lękam,

Żeby czcze słowa, ciężkie, a bez treści,

Z twych ust płynęły, jak nie mam nadziei,

375

Żebym z zjadliwych Tersyta ust słyszał

Dźwięczną muzykę, dowcip lub wyrocznię.

ULISSES

Na swych podstawach nie stałaby Troja,

A miecz wielkiego Hektora od dawna

Pana by nie miał, bez przeszkód następnych[57]:

380

WładzaPowaga władzy poszła w zapomnienie;

Ile namiotów greckich na dolinie,

Tyle się pustych wyrodziło stronnictw.

Jeżeli namiot wodza nie jest ulem,

Gdzie każda pszczoła swą przynosi zdobycz,

385

Jak miodu czekać? Gdzie władz stopniowanie

Osłania maska, tam i najmniej godny

Z najzasłużeńszym pod maską się mierzy.

Toć[58] niebo samo, planety i ziemia

Pilnują wiernie pierwszeństwa porządku,

390

Stopnia i miary, służby, kształtu, pory

I nieodmiennej w biegu swoim drogi;

Dlatego słońce, ten jasny planeta[59],

Na szczytnym tronie wyżej innych siadło,

By jasnym okiem złych planet wpływ leczyć

395

I bez oporu wśród gwiazd złych i dobrych

Swe panowanie rozciągnąć królewskie.

Lecz gdy planety grzeszną mieszaniną

W nieład popadną, jak potworne klęski!

Wokoło bunty; tu ziemia się trzęsie,

400

Tam ryczy morze, tu szaleją wiatry;

Groza i klęski burzą i druzgoczą

Małżeński pokój i jedność państw świętą.

Gdy się podstawy chwieje stopniowanie,

Które do wielkich czynów jest drabiną,

405

Marnieją wszystkie ludzkie przedsięwzięcia.

Jak stopnie szkolne, bractwa miast, jak handel,

Dalekie brzegi pokojem łączący,

Jak urodzenia i starszeństwa prawa,

Korony, berła, wieku przywileje

410

Bez stopniowania jakżeby zdołały

Każde zatrzymać miejsce mu należne?

Znieś stopniowanie, spuść jedną tę strunę,

A słuchaj, straszny naokoło rozdźwięk!

Patrz, wojna wszędzie; zbuntowane fale

415

Podnoszą piersi nad brzegów zapory,

Zmieniają ziemię w jedno wielkie bagno;

Bezprawna przemoc słabości jest panią,

Dziki syn ojca własnego morduje,

Siła jedynym prawem jest, a raczej

420

Imię swe tracą prawo i bezprawie,

W których pośrodku sprawiedliwość mieszka.

Wszystko na jednym opiera się gwałcie,

Na samowoli gwałt, na żądzy wola;

A żądza, świata jeden wilk powszechny,

425

Przez samowolę i gwałt popierana,

Gdy wszystko zmieni na łup, wszystko połknie,

Musi na koniec pożreć sama siebie.

Gdy stopniowanie, królu, pogrzebane,

Na grobie jego zamęt taki rośnie.

430

To stopniowania grzeszne zaniedbanie,

Pnąc się do góry, coraz niżej spada.

Swym gardzi wodzem, kto o szczebel niżej,

Sam od trzeciego z rzędu pogardzany,

I tak koleją[60] każdy wojska stopień,

435

Idąc za śladem tego, który pierwszy

Śmiał stopniem sobie wyższego ohydzić,

Bladej zazdrości farbą się zaraził.

Przez tę jedynie febrę[61], nie swe siły,

Troja na swoich stoi podwalinach,

440

Troja, by skończyć w słowach kilku, powiem,

Stoi chorobą naszą, nie swym zdrowiem.

NESTOR

Mądrze Ulisses chorobę nam odkrył,

Która zamysły wszystkie nasze łamie.

AGAMEMNON

Odkryłeś słabość, wskaż teraz lekarstwo.

ULISSES

445

Wielki Achilles, który ludu głosem

Jest armii naszej nerwem i prawicą,

Swej chwały wietrznej krzykiem ogłuszony,

W swojej wartości przesadzonym sądzie,

Od dawna w własnym namiocie zamknięty,

450

Naszym się wszystkim urąga zamiarom.

Przy nim Patroklus na leniwym łożu

Dzień cały stroi nieprzystojne żarty,

Wszystkich szyderczym nicuje nas migiem[62],

Który potwarca zwie naśladowaniem.

455

Czasem przywdziewa godność twoją, królu,

I jak na scenie sierdzący się aktor,

Którego talent cały w ścięgnach leży,

Co z dumą słucha drewnianej rozmowy

Swych nóg, o deski sceny kołaczących,

460

Śmiesznej postawy przesadzonym ruchem

Śmie twój królewski przedrzeźniać majestat.

Głos jego niby dźwięk pękniętych dzwonów,

A wyrażenia tak wiatrem nadęte,

Że i w Tyfona[63] ryczącego ustach

465

Byłyby tylko nędzną hiperbolą.

Na to zatęchłych błazeństw widowisko,

Ogromnym ciałem swoim gniotąc łoże,

Achilles z głębi swej piersi dobywa

To śmiechy głośne, to głośne oklaski.

470

Woła: „Wybornie! Żywy Agamemnon!

A teraz graj nam mądrego Nestora,

Jak Nestor chrząkaj i gładź sobie brodę,

Gdy się do jakiej perory[64] zabierze”.

Ma, czego żądał, a naśladowanie

475

Tak wzoru bliskie jak dwie równoległe,

A tak podobne jak Wulkan[65] i Wenus[66];

StarośćBoski jednakże Achilles wykrzyka:

„Wybornie! Żywy Nestor! Daj go teraz,

Jak się przy nocnym uzbraja alarmie”.

480

Dopieroż śmiechy ze słabości wieku!

Kaszle i pluje, trzęsącą się ręką

Bez końca dłubie po spinkach swej zbroi,

A na ten widok umiera od śmiechu

Jego Waleczność; woła: „Skończ, Patroklu,

485

Lub mi stalowe daj żebra, inaczej

Od śmiechu pęknę!”. I takim zwyczajem

Nasze przymioty, kształty, charaktery,

Nasze zasługi, czyny i fortele,

Nasze rozkazy, przezorność i mowy,

490

By zagrzać wojsko lub zawrzeć przymierze,

Triumf i klęski, prawda i potwarze,

Wszystko treść daje ludzi tych szyderstwom.

NESTOR

Przykład tej pary, którą głos powszechny

Ukoronował, jak mówi Ulisses,

495

Niejedną duszę zatruł swoim jadem.

Toć Ajaks także urósł w samowolę

I głowę nosi z Achillesa dumą,

I jak Achilles, w namiocie zamknięty,

Uczty wydaje buntownicze, szydzi

500

Z naszych rozkazów, śmiały jak wyrocznia

Szczuje Tersyta, tego niewolnika,

Który potwarze jak monetę kuje,

Żeby nas z błotem mieszać swoją żółcią,

Naszą powagę podkopać i zniszczyć

505

Mimo grożących wkoło niebezpieczeństw.

ULISSES

Wojna, Mądrość, SiłaTchórzostwem zowią naszą politykę;

Z wojennych rachub mądrość chcą wykluczyć

I tylko o tym trzymają[67] wysoko,

Co działa ręką; gardzą przezornością:

510

Ciche, głębokie przymioty umysłu,

Nieprzyjacielskie ważącego siły,

Żeby obliczyć, ile rąk potrzeba,

By w dobrą porę wpaść, gdzie przynależy,

To dla nich palca niewarte kiwnięcia.

515

U nich to zwie się wojną alkierzową[68],

Dziełem piecuchów po mapach ślepiących;

Bo dla nich taran, który trzaska mury

Siłą zamachu i ciężaru skutkiem,

Lepszy od ręki, co taran stworzyła,

520

Lub od rozumu, co swoją bystrością

Kieruje ciosem ślepego narzędzia.

NESTOR

Jeśli to prawda, to koń Achillesa

Wart kilku synów Tetydy[69].

Słychać odgłos trąbki.

Lecz cicho!

AGAMEMNON

525

Co trąbka znaczy? Zobacz, Menelaju!

Wchodzi Eneasz.

MENELAUS

Trojański poseł.

AGAMEMNON

Po co tu przybyłeś?

ENEASZ

Przybywam z Troi; tożli[70], powiedz, proszę,

Agamemnona wielkiego jest namiot?

AGAMEMNON

530

Tak jest.

ENEASZ

Czy może krwi królewskiej poseł

W królewskie uszy swe zlecenie złożyć?

AGAMEMNON

Może bezpiecznie jak pod Achillesa

Tarczy osłoną, w tych wodzów obliczu,

535

Którzy uznają głosem jednomyślnym

Agamemnona za wszech królów króla.

ENEASZ

Wolność niemała, wielkie bezpieczeństwo.

Lecz jak od innych rozezna go mężów

Królewskiej twarzy nieświadomy poseł?

AGAMEMNON

540

Jak?

ENEASZ

Jak, powtarzam, by w sobie obudził

Poszanowanie, a licom nakazał

Skromny rumieniec, jak zimny poranek,

Gdy zwraca oczy na młodego Feba[71],

545

Gdzie ten Bóg władzy, narodów przewodnik,

Gdzie Agamemnon wielki i potężny?

AGAMEMNON

Lub on z nas szydzi, lub trojańskie mury

Ceremonialnych chowają dworaków.

ENEASZ

Gdy wojna drzemie, znajdziesz tam dworaków

550

Łatwych, łagodnych jak klęczący anioł;

Lecz gdy bój zawre, za broń każe chwytać,

Mają żółć, silne muskuły i ręce,

I miecze wierne, i tarcze niezłomne,

I serca dzielne przy łasce Jowisza.

555

Pochlebstwo, SławaLecz, Eneaszu, złóż palec na ustach,

Pochwała bowiem wartość swoją traci,

Gdy ją zasługa sama sobie płaci;

Wróg tylko jeden klęską daje własną

U świata chwałę jak dzień czysty jasną.

AGAMEMNON

560

Trojański pośle, zwiesz się Eneaszem?

ENEASZ

To imię moje.

AGAMEMNON

Jakie twe poselstwo?

ENEASZ

Dowie się o nim jeden Agamemnon.

AGAMEMNON

Trojańskich poselstw nie słucha on tajnie.

ENEASZ

565

Nie po tom przyszedł z Troi, by je szeptać,

Wojenną trąbą uszy jego zbudzę,

Dopiero pewny zmysłów jego bacznych

Powiem, com przyniósł.

AGAMEMNON

Więc mów jak wiatr wolny.

570

Nie teraz pora snu Agamemnona,

A żebyś wiedział, iż teraz nie drzemie,

On sam to mówi.

ENEASZ

Więc ozwij się, trąbo.

Spiżowym głosem leniwe namioty

575

Przeleć potężnie, niech każdy Grek dzielny

Słyszy, co Troja głośno mu powiada!

Trąba.

Potężny królu, mamy w Troi murach

Dzielnego męża, a syna Priama,

Hektor mu imię. W długiej nieczynności

580

Rdzewieje teraz; on mnie tu przysyła,

Przy trąb odgłosie mówić tak poleca:

Greków królowie, książęta i pany,

PojedynekJeśli śród waszych dzielnych wojowników

Jest mąż ceniący honor nad spoczynek,

585

Nad niebezpieczeństw trwogę jasną chwałę,

Co zna swe męstwo, a swej nie zna trwogi,

Kocha swą lubą nie w czczych tylko słowach,

Przysięgach, które na ustach jej składa,

Co śmie przymioty jej i piękność wielbić

590

Nie tylko w miękkim ramion jej objęciu,

Temu przynoszę Hektora wyzwanie.

Hektor w obliczu i Greków, i Trojan

Dowiedzie, dowieść przynajmniej zamierza,

Że równie wiernej, pięknej i roztropnej

595

Jak dama jego nigdy żaden z Greków

Do swojej wiernej nie przycisnął piersi.

Jutro w pośrodku wojsk nieprzyjacielskich

Przyjdzie i trąbą swą do boju wezwie

Greka chętnego za kochankę walczyć.

600

Jeśli wystąpi, Hektor cześć mu odda;

Gdy nikt nie stanie, powie za powrotem,

Że greckie damy spalone od słońca,

Niewarte jednej drzazgi dzid trojańskich.

Skończyłem.

AGAMEMNON

605

Słowa twe naszym kochankom

Rozgłosić każę, a jeśli z nich żaden

Nie znajdzie serca do takiej rozprawy,

To w domu wszyscy zostali waleczni.

Lecz my żołnierze; a żołnierz to chudy,

610

Który nie kocha lub nie kochał wprzódy;

Jeżeli żaden do boju nie stanie,

To za kochanków ja przyjmę wyzwanie.

NESTOR

Rycerz, Kochanek, Starość, PojedynekPowiedz mu także o starym Nestorze,

Który był mężem, kiedy dziadek jego

615

Ssał mleko mamki, powiedz, że choć stary,

Jeśli się w naszym nie znajdzie obozie,

Młodszy wojownik, z iskrą ognia w sercu,

Gotowy walczyć za swoją kochankę,

Ja srebrne włosy w złoty hełm ubiorę,

620

Na zwiędłe barki wdzieję naramiennik,

Do boju stanę i w oczy mu powiem,

Że moja dama urodniejsza była

Od jego babki, że ten świat nie widział

Czystszej jak ona; tego mu dowiodę,

625

Przeciw potokom krwi młodej i wrzącej,

Trzema kroplami mojej krwi stygnącej.

ENEASZ

Nieurodzaju takiego młodzieży

Nie daj wam, Boże!

ULISSES

Amen[72].

AGAMEMNON

630

Eneaszu,

Daj mi twą rękę; pozwól, bym cię naprzód

Do pawilonu[73] mego poprowadził.

O tym wyzwaniu Achilles się dowie,

I wszystkich greckich namiotów panowie,

635

A ty zobaczysz na Hellenów święcie,

Jakie wróg dzielny ma u nas przyjęcie.

Wychodzą wszyscy prócz Ulissesa i Nestora.

ULISSES

Nestorze!

NESTOR

Co chcesz mówić, Ulissesie?

ULISSES

Czuję, jak w mózgu myśl rodzi się młoda,

640

Niechże na słońcu twej rady zakwitnie.

NESTOR

Co za myśl?

ULISSES

Słuchaj: klin tępy rozdziera

Sęki najtwardsze.Pycha Chwast nieznośnej dumy,

Który już w sercu Achilla dojrzewa,

645

Ściąć teraz pora, bo jeśli dozwolim,

Ażeby ziarna swoje wkoło rozsiał,

Las złego zielska udusi nas wszystkich.

NESTOR

A jak?

ULISSES

Wezwanie dzielnego Hektora,

650

Choć niby wszystkim ogłoszone Grekom,

Miało na celu jednego Achilla.

NESTOR

To łatwo odkryć, jak naturę skały

Łatwo z drobnego rozpoznać odłamku.

Skoro się tylko o wyzwaniu dowie

655

Achilles — choćby mózg jego był suchy,

Jak jest libijski piasek, a wie Febus,

Że dość jest suchy — nieomylnym sądem

Zgadnie natychmiast, że w swoim wyzwaniu

Hektor jedynie jego miał na celu.

ULISSES

660

I sądzisz, że je przyjmie?

NESTOR

Tego pragnę.

Kto zdoła, oprócz jednego Achilla,

Z Hektorem walcząc, czysty unieść honor?

A choć ta bitwa jest tylko igraszką,

665

Potężnie dotknie ducha dwóch narodów.

Trojanie chwałę naszą chcą smakować

Swym podniebieniem najdelikatniejszym,

A dobre imię nasze, Ulissesie,

Na wagę idzie w sporze fantastycznym,

670

A pojedynku skutek dla stron obu

Złą albo dobrą będzie przepowiednią;

Będzie to indeks, który w kilku słowach

Długich rozdziałów daje treść skróconą,

Jest niemowlęciem, które na olbrzyma

675

Wyrośnie z wolna w dalszym rzeczy toku.

Ich zdaniem, rycerz z Hektorem walczący

Przez nas wybrany; a przy tym wyborze

Wszystkich nas dusze, bacząc na zasługę,

Z wszystkich cnót naszych i naszej dzielności

680

Jednego męża wydestylowaly;

Jeśli on chybi, jak jego zwycięzca

Urośnie w serce! jak przybierze hartu

Ufność w swe siły! a takiej ufności

Ramię jest tylko posłusznym narzędziem

685

Jak miecz i strzała narzędziem ramienia.

ULISSES

Przebacz, Nestorze, lecz z słów twoich wnoszę,

Że powinnością naszą jest przeszkodzić,

Aby z Hektorem mierzył się Achilles.

HandelJak kupcy, naprzód towar nasz podlejszy[74]

690

Wystawmy, może uda się go sprzedać;

W przeciwnym razie lepszego zalety

Tym się korzystniej po gorszym wydadzą.

Nie dozwól nigdy, aby się z Hektorem

Achilles mierzył, z ich bowiem spotkaniem

695

W tropy za naszym honorem lub hańbą

Jak psy dwa gonią dziwne dwa następstwa.

NESTOR

Me stare oczy dojrzeć ich nie mogą;

Jakież to?

ULISSES

Gdyby nie tyle był dumny

700

Achilles, chwałę swojego zwycięstwa

Dzieliłby z nami; ale z jego pychą

PogardaWolałbym piec się na libijskim słońcu

Niż na palącej ócz jego pogardzie,

Gdyby zwycięzcą z pojedynku wrócił.

705

Jeśli ulegnie, z obrażoną sławą

Najdzielniejszego Greków bohatera

Głęboka rana grecki dotknie honor.

Ciągnijmy losy, a rozumną sztuką

Niech na ciężkiego wypadnie Ajaksa

710

Z Hektorem walczyć. Udajmy przed ludźmi,

Że w nim pierwszego widzimy rycerza.

Dla Achillesa, zbytkami oklasków

Odurzonego, lekarstwem to będzie:

Wybór mu czuba niewątpliwie przytrze,

715

Który w swej dumie wyżej go najeżył

Niż łuk swój Irys[75]. Jeśli z bitwy Ajaks

Wyniesie całą swoją pustą głowę,

Zwycięzcy pochwał nie będziemy szczędzić;

W razie przegranej zostanie nam wiara,

720

Że na dzielniejszych nie zbywa nam mężach.

Co bądź wypadnie, w Achillesa czubie

Wybór ten piórka najlepsze wyskubie.

NESTOR

Zaczynam teraz w zdaniu twym smakować;

Idźmy bez zwłoki do Agamemnona,

725

A wiem, że chętnie myśl moją podzieli.

Niech jeden kundel drugiego ugłaszcze,

Gdy na kość jedną — dumę, zwrócą paszcze.

Wychodzą.

AKT DRUGI

SCENA PIERWSZA

Obóz grecki.
Wchodzą Ajaks i Tersytes.

AJAKS

728

Tersytesie!

TERSYTES

729

Agamemnon — a gdyby Agamemnon miał wrzodzianki dotrawione po całym ciele?

AJAKS

730

Tersytesie…

TERSYTES

731

I gdyby wrzodzianki te ciec zaczęły? Przypuśćmy. Wtedy przynajmniej wyciekłoby co z naszego wodza. Czy nie byłaby to materia ropna?

AJAKS

732

Psie…

TERSYTES

733

Bo wyciekłoby choć trochę materii, której dopatrzyć się teraz nie mogę.

AJAKS

734

Ty synu wilczycy, gdy słyszeć nie możesz, czuj przynajmniej.

Bije go.

TERSYTES

735

Bodaj grecka zaraza na ciebie spadła, ty mieszańcze[76] z wolim mózgiem!

AJAKS

736

Gadaj więc, ty spleśniały kisie[77], gadaj lub będę bił, póki nie wyładniejesz.

TERSYTES

737

Prędzej ja ci szyderstwami wbiję do głowy trochę dowcipu i pobożności; choć myślę, że prędzej koń twój oracji się nauczy niż ty modlitwy bez książki. Bić umiesz, nieprawda? Bodaj cię okryły parchy końskie za twoje końskie żarty.

AJAKS

738

Ty zła bedłko[78], powiedz mi, co to za ogłoszenie?

TERSYTES

739

Czy myślisz, że nie mam czucia, skoro mnie tak bijesz?

AJAKS

740

Ogłoszenie…

TERSYTES

741

Ogłoszono cię dudkiem[79], jak mi się zdaje.

AJAKS

742

Strzeż się, jeżu, strzeż się, bo świerzbią mnie palce!

TERSYTES

743

Chciałbym, żeby cię od głowy do stóp świerzbiało, a mnie drapać cię nakazano; zostałbyś z mojej łaski najobrzydliwszym w całej Grecji parszywcem. Na placu jednak nie skorzej[80] ci od innych do bicia.

AJAKS

744

Powtarzam, ogłoszenie!

TERSYTES

745

Mruczysz na Achillesa i szydzisz z niego bez ustanku; zazdrościsz jednak jego wielkości, jak Cerber[81] urodzie Prozerpiny[82], dlatego też szczekasz na niego.

AJAKS

746

Pani Tersytesie…

TERSYTES

747

Czemu jego bić nie spróbujesz?

AJAKS

748

Ty zakalista bułko!

TERSYTES

749

Skruszyłby cię swoją pięścią jak majtek suchary.

AJAKS

750

A psie, bękarcie!

Bije go.

TERSYTES

751

Jeszcze! Jeszcze!

AJAKS

752

Ty stołku czarownicy!

TERSYTES

753

Dobrze, jeszcze! Jeszcze! Wywarzonego dowcipu, panie, tyle u ciebie w głowie mózgu co u mnie w łokciu; dardański osieł mógłby twoim być mistrzem, ty parszywy, waleczny ośle! Jesteś tu tylko, żeby grzmocić Trojan, ale każdy, byle miał odrobinę dowcipu, kupuje cię i sprzedaje jak barbarzyńskiego niewolnika. Jeśli chcesz bić mnie, zacznę od twojej pięty i powiem ci, czym jesteś, cal po calu, ty stworzenie bez wnętrzności.

AJAKS

754

Ty psie!

TERSYTES

755

Ty parszywy magnacie!

AJAKS

756

Ty kundlu!

Bije go.

TERSYTES

757

Nie żenuj się, głuptasie Marsa[83], nie żenuj się, grubiaństwo! Dalej, wielbłądzie, jeszcze, jeszcze!

Wchodzą Achilles i Patroklus.

ACHILLES

Cóż to, Ajaksie, czemu go tak bijesz?

Tersytes, powiedz, co to jest za sprawa?

TERSYTES

760

Czy go tam widzisz?

ACHILLES

761

Widzę, i cóż stąd?

TERSYTES

762

Patrz tylko na niego.

ACHILLES

763

Patrzę, i cóż stąd?

TERSYTES

764

Ach, tylko dobrze mu się przypatrz.

ACHILLES

765

Już mu się dobrze przypatrzyłem.

TERSYTES

766

Nie, nie przyglądasz mu się dobrze, bo za kogo bądź go weźmiesz, zawsze to będzie Ajaks.

ACHILLES

767

Wiem o tym, błaźnie.

TERSYTES

768

Tylko że błazen sam się nie zna.

AJAKS

769

I dlatego cię biję.

TERSYTES

770

Słuchaj tylko, co za chude koncepty! Słowa jego długie mają uszy. Lepiej ja mu mózg wyhuśtałem, niż on mi połamał kości. Za grosz dostanę dziewięć wróbli, a jego pia mater[84] niewarta dziewiątej części jednego wróbla. Ten pan, Achillesie, to Ajaks, który nosi dowcip swój w brzuchu, a w głowie swoje kiszki. Powiem ci, co o nim myślę.

ACHILLES

771

Co?

TERSYTES

772

Myślę, że ten Ajaks…

Ajaks chce go uderzyć, zatrzymuje go Achilles.

ACHILLES

773

Nie, dobry Ajaksie.

TERSYTES

774

Nie więcej ma dowcipu…

ACHILLES

775

Muszę cię zatrzymać.

TERSYTES

776

Niż trzeba na zalepienie uszka igły Heleny, za którą bić się tu przyszedł.

ACHILLES

777

Cicho, błaznie!

TERSYTES

778

Z całego serca pragnąłbym siedzieć spokojnie i cicho, ale żadną miarą nie chce na to pozwolić ten sam błazen, tam, spójrz tylko, czy go tam widzisz?

AJAKS

779

A ty przeklęty kundlu! Ja ci tu…

ACHILLES

780

Czy chcesz mierzyć się na dowcipy z błaznem?

TERSYTES

781

O nie, zaręczam, zawstydziłby go dowcip błazna.

PATROKLUS

782

Mów tylko uczciwie, Tersytesie.

ACHILLES

783

O co spór idzie?

AJAKS

784

Żądałem od tego obrzydliwego puszczyka, żeby poszedł wywiedzieć się o treści ogłoszenia, a on tu sobie zaczął ze mnie żartować.

TERSYTES

785

Nie jestem twoim sługą.

AJAKS

786

Bardzo dobrze, a co potem?

TERSYTES

787

Służę tu na ochotnika.

ACHILLES

788

Jednak ostatnia twoja ta służba była pańszczyzną, bo nikt się na ochotnika bić nie daje. Ajaks był tu ochotnikiem, a ty przymuszonym rekrutem.

TERSYTES

789

Tak właśnie. Dobra część twojego dowcipu leży także w twoich żyłach albo kłamią ludzie. Nie lada zdobycz odniesie Hektor, rozwalając jednemu z was czaszkę; właśnie jakby zgryzł zbutwiały orzech bez jądra.

ACHILLES

790

Co, i ze mną także zadzierasz?

TERSYTES

791

Gadaj mi o Ulissesie i starym Nestorze! ŻartIch dowcip był już spleśniały, nim wasi dziadowie mieli paznokcie na palcach; oni to was zaprzęgli do pługa, jak dwa ciężkie woły, i kazali wam orać pole wojny.

ACHILLES

792

Co? Co?

TERSYTES

793

Tak jest, możecie mi wierzyć. Nu! Achillesie, nu! Ajaksie, nu!

AJAKS

794

Język ci utnę.

TERSYTES

795

Mniejsza o to; będę i potem przynajmniej tak jak ty wymowny.

PATROKLUS

796

Dość już słów, Tersytesie, cicho!

TERSYTES

797

Co? Ja mam siedzieć cicho na rozkaz Achillesowej suki? Ja?

ACHILLES

798

Dostałeś i ty swoje, Patroklusie.

TERSYTES

799

Wprzód was zobaczę na szubienicy wiszących jak gamonie, nim zajrzę do waszych namiotów. Pójdę, gdzie dowcip się rusza, usunę się od fakcji[85] głuptasów.

Wychodzi.

PATROKLUS

800

Szczęśliwy ubytek!

ACHILLES

W obozie całym ogłoszono, panie,

Że Hektor jutro o godzinie piątej

Przy trąb odgłosie wyzwie do rozprawy

Na polach, wojska dwa nasze dzielących,

805

Każdego Greka mającego serce

Z orężem w ręku śmiało mu powiedzieć,

Że — co — nie pomnę[86], jakieś tam błazeństwo.

Żegnam cię.

AJAKS

Żegnam. Kto przyjmie wyzwanie?

ACHILLES

810

Nie wiem; słyszałem, że los ma rozstrzygnąć;

Inaczej, wie on, z kim miałby się mierzyć.

AJAKS

Chcesz mówić: z tobą. Idę się wywiedzieć.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Troja. Sala w pałacu Priama.
Wchodzą Priam, Hektor, Troilus, Parys i Helenus.

PRIAM

Po tylu godzin, słów i mężów stracie,

W imieniu Greków Nestor mówi znowu:

815

„Zwróćcie Helenę, a wszystkie ofiary

Honoru, czasu, pieniędzy, podróży,

Przyjaciół, tylu drogich nam przedmiotów,

Które kormoran-wojna chciwie połknął,

Wszystko zapomnim”. Hektorze, co myślisz?

HEKTOR

820

Zwątpienie, MądrośćNikt mniej ode mnie Greków się nie lęka,

Nie znajdziesz jednak, potężny Priamie,

Damy z wrażliwszym od mojego sercem,

W którą by łatwiej trwoga mogła wsiąkać,

Która by chętniej ode mnie wyrzekła:

825

„Kto wie, co wypaść może?”. Zbytnia pewność

I w sobie ufność jest zbójcą pokoju,

Kiedy nieufność skromna, zdaniem świata,

Jest mądrych lampą, jest tą ołowianką[87],

Która największych nieszczęść mierzy głębie.

830

Puśćmy Helenę. Odkąd po raz pierwszy

W sprawie tej mieczy dobyliśmy z pochew,

Każda dziesiąta dusza z dusz tysiąca,

Którąśmy wojnie w dziesięcinie dali,

Była nam równie jak Helena droga;

835

Gdyśmy już tyle stracili dziesiątków,

Aby zatrzymać, co nie było nasze,

Co, gdyby nawet do nas należało,

Jednego naszych dziesiątka niewarte,

Nie wiem, dla jakich ważnych dziś powodów

840

Nie chcem jej oddać.

TROILUS

Wstydź się, wstydź się, bracie!

Honor, RozumJak to, więc honor i monarszą godność

Tak potężnego jak ojciec nasz króla

Chcesz na kupieckiej ważyć teraz szali?

845

Chcesz liczmanami[88] obrachować sumę,

Z której się składa jego nieskończoność?

Chcesz łokciem trwogi, rozumnych wywodów

Pas niezmierzony dzielnic jego mierzyć?

Wstydź się, przez Boga!

HELENUS

850

Rozum, WładzaNie dziwię się wcale,

Że tak zjadliwym zębem kąsasz rozum,

Którego nie masz. Dlategoż nasz rodzic

Ziemie ma swoje bezrozumnie rządzić,

Że twoim radom zbywa na rozumie?

TROILUS

855

Rozum, Honor, OdwagaBracie kapłanie, wiem, że ci są drogie

Sny i marzenia; podszywasz rozumem

Twe rękawice, a oto twój rozum:

Wiesz, że na zgubę twą czyhają wrogi,

Wiesz, że dobyty miecz jest niebezpieczny,

860

A rozum każe wszelkie zło wymijać;

Kogoż więc zdziwi, że kiedy Helenus

Zobaczy Greka, z jasnym jego mieczem,

Skrzydła rozumu do pięt swych przyczepia

I jak Merkury[89] ucieka, gdy widzi

865

Na Jowiszowym czole gniewu błyski,

Lub jak z swej sfery wytrącona gwiazda?

Więc dobrze; skoro mowa o rozumie,

Śpijmy spokojnie, zatrzaśnijmy bramy,

Zajęcze serce dajmy honorowi

870

I męstwu, jeśli chcą tyć na rozumie.

Przy twym rozumie i twej roztropności

Dzielność upada i blednie wątroba.

HEKTOR

Wierzaj mi, bracie, niewarta Helena

Tego, co płacim, aby ją zatrzymać.

TROILUS

875

Cenę klejnotom sąd nasz tylko daje.

HEKTOR

Nie sama wola cenę tę stanowi;

Miłość, BogactwoKlejnotu wartość tak w samym klejnocie,

Jak w myślach jego nabywcy spoczywa.

Tylko szalonym jest to bałwochwalstwem

880

Więcej obrzędy niźli bóstwo cenić;

Tylko dziecinny może kochać umysł

Przedmiot miłości, który nie posiada

I cienia nawet kochanych przymiotów.

TROILUS

MałżeństwoBiorę dziś żonę; ma wola kieruje

885

Moim wyborem, wola podpalona

Przez oczy moje i przez moje uszy,

Sterników między dwóch skał przepaściami

Woli i sądu — czy będę miał prawo,

Jeśli mój wybór zbrzydzi sobie wola,

890

Odepchnąć żonę mojego wyboru?

Czy się potrafię z węzłów tych wywikłać,

A od honoru na krok nie odstąpić?

Nie odsyłamy kupcowi jedwabiu,

Któryśmy długim noszeniem zużyli;

895

I resztek uczty na gnój nie rzucamy

Dlatego tylko, że jesteśmy syci.

Zemsta Parysa słuszną się wam zdała,

Tchem przyzwolenia wydęliście żagle

Jego okrętu, gdy się w drogę puszczał;

900

Fale i wiatry — dwa odwieczne wrogi —

Dla służby jego przymierze zawarły;

Do upragnionej zawinął przystani.

Za starą ciotkę, przez Greków więzioną[90],

Młodą królowę Greków porwał Parys,

905

Przy której wdziękach blednieje poranek,

A pomarszczonym starcem jest Apollo.

Jak Grecy ciotkę naszą, my Helenę

Trzymamy u nas; czy warta trzymania?

Toć ona perłą, perły tej kosztowność

910

Statków tysiące rzuciła na fale,

A królów Grecji w kupców przemieniła.

Jeśli mądrością Parysa jest podróż —

Czemu z was żaden zaprzeczyć nie może,

Każdy z was bowiem: „Płyń! płyń!” wówczas wołał,

915

Jeśli kosztowny łup do domu przyniósł,

A pamiętacie, że każdy z was, klaszcząc,

„Nieporównana!” zachwycony wołał,

Czemu dziś własną potępiacie mądrość?

Czego fortuna nigdy nie zrobiła,

920

Skarb, niegdyś droższy nad lądy i morza,

Z taką pogardą dzisiaj odrzucacie?

Jakże nikczemną wyda się kradzieżą

Skraść, czego teraz zatrzymać się boim!

Skradzionych skarbów niegodni złodzieje,

925

Greków na greckiej skrzywdziliśmy ziemi,

A dziś, na własnej, drżymy na ich widok!

KASANDRA

za sceną

Płaczcie, Trojanie, płaczcie!

PRIAM

Skąd te krzyki?

TROILUS

Znam głos, szalonej to siostry głos naszej.

KASANDRA

za sceną
930

Płaczcie, Trojanie!

HEKTOR

To jest krzyk Kasandry[91].

Wchodzi Kasandra w obłąkaniu.

Proroctwo, UpadekKASANDRA

Płaczcie, Trojanie! Miejcie ócz tysiące,

A mam dla wszystkich łez proroczych strugi.

HEKTOR

Cicho, o siostro!

KASANDRA

935

Dziewice, młodzieńcy,

Męże i starcy wiekiem pochyleni,

I niemowlęta tylko płakać zdolne,

Przydajcie wasze mym krzykom boleści,

Spłaćmy część jęków na nas czekających!

940

Płaczcie, Trojanie, płaczcie! Do łez gorzkich

Wdrażajcie oczy! Troja musi upaść

I w gruzach legnie Ilion dziś potężny!

Pochodnia Parys[92], nasz brat, spali wszystko.

Płaczcie! Wołajcie: Heleno, o biada!

945

Puśćcie Helenę lub Troja przepada!

Wychodzi.

HEKTOR

Młody mój bracie, czy te przepowiednie,

Z ust siostry naszej tak groźnie płynące,

W sercu twym żadnej zgryzoty nie budzą?

Czy zawsze krew twa szalenie gorąca

950

Nigdy rozumnej nie posłucha rady

Ni się złej doli w złej sprawie nie lęka?

TROILUS

Bracie Hektorze, nie zawsze wypadek

Sprawiedliwości sprawy jest znamieniem.

Nie powinniśmy hartu duszy tracić,

955

Choć siostra nasza, Kasandra, szaleje.

Obłąkanego umysłu szał dziki

Nie nadweręży dobroci tej sprawy,

Za którą walczyć honor nam nakazał.

Co do mnie, większej w tym prywaty nie mam

960

Jak bracia inni, synowie Priama;

I nie daj Boże, byśmy chcieli bronić

Sprawy, za którą walczyć by się wzdrygał

W rzeczach honoru najdrażliwszy umysł!

PARYS

Świat by inaczej skarżył lekkomyślność

965

Tak rady waszej, jak moich przedsięwzięć,

Bo Bóg mi świadkiem, że moim skłonnościom

Dodało skrzydeł wasze przyzwolenie,

Odjęło bojaźń w groźnym przedsięwzięciu.

Bo cóż, niestety, dłoń ta jedna może!

970

W męstwie jednego jakaż jest obrona

Przeciw wściekłości tysiącznych zastępów,

Które w tym sporze do boju stanęły?

Przysięgam jednak, że choćby wypadło

Samemu wszystkie trudności wytrzymać,

975

Gdyby mej woli moc odpowiedziała,

Parys by czynu swego nie żałował

I nigdy w jego obronie nie omdlał.

PRIAM

Miłość, PijaństwoMówisz, Parysie, jak niemądry młodzik,

Słodkim rozkoszy swej pijany trunkiem.

980

Ty miód, gdy inni żółć piją dość długo,

Twoja waleczność nie jest też zasługą.

PARYS

Nie sama rozkosz, którą taka piękność

Przynosi z sobą, na myśli mi teraz;

Honor, Kobieta, WalkaRozmyślam teraz, jak by jej porwanie

985

Honorem pokryć, walcząc w jej obronie.

Jakąż by zdradą dla królowej było,

Jaką na czystej chwale waszej plamą,

A hańbą dla mnie wydać się nikczemnie,

Jakby na rozkaz zuchwałego wroga!

990

Myśl tak wyrodna mogłażby zawładnąć

W sercach, jak wasze, pełnych szlachetności?

Nie ma tak niskiej między nami duszy,

By miecza dobyć nie miała odwagi,

Gdy walczyć trzeba w obronie Heleny,

995

Jak nie ma równie duszy tak szlachetnej,

Dla której umrzeć nie byłoby chwałą

W sprawie Heleny. Jeszcze więc powtarzam,

Że śmiało możem w obronie tej walczyć,

Z którą nic ziemia porównać nie zdoła.

HEKTOR

1000

Bardzo wymownie prawiliście obaj,

Lecz treści sprawy, która się tu toczy,

Zbyt powierzchownie tylko dotknęliście,

Jak młodzi, zdaniem Arystotelesa[93],

Słuchać moralnej nauk filozofii

1005

Niezdolni jeszcze; wasze argumenty

Raczej wybuchów krwi gorącej bronią,

Niż pomagają wolny zrobić wybór

Spokojnej duszy między złem a dobrem.

Mądrość, Zemsta, RozkoszRozkosz i zemsta twardsze mają ucho

1010

Od głuchej żmii na mądrości rady.

Małżeństwo, Prawo, ŻonaNatura każe, abyśmy każdemu

Oddali chętnie, co mu się należy,

A jestże[94] świętszy dług w całej ludzkości

Jak małżonkowi oddać jego żonę?

1015

Jeśli namiętność chce to prawo gwałcić,

Gdy wielkie serce przez stronnicze względy

Dla ślepej chuci[95] chce wojnę z nim toczyć,

Jest prawo ludów cywilizowanych,

Nakazujące w kluby[96] ująć twarde

1020

Szalone żądze, co ten bunt podnoszą.

Jeśli więc żoną spartańskiego króla

Jest ta Helena — jak jest niewątpliwie —

Moralne prawo natury i ludów

Oddać mężowi żonę nakazuje.

1025

Nie zmniejsza winy w winie się upierać,

Lecz większy ciężar wkłada na sumienie.

Tak sądzi Hektor, kiedy prawdy szuka;

A jednak, młodzi i namiętni bracia,

Z wami głosuję, aby ją zatrzymać,

1030

Sprawa ta bowiem w ścisłym stoi związku

Z naszym honorem i naszą godnością.

TROILUS

Teraz dotknąłeś żywotny punkt sprawy.

Gdyby nam więcej nie szło tu o chwałę

Niż o spełnienie pragnień namiętności,

1035

Nie chciałbym więcej jednej krwi kropelki

Lać w jej obronie; lecz, zacny Hektorze,

Ona honoru, chwały jest osnową,

Ostrogą czynów wielkich i walecznych,

Przez nią poskromić możem najezdników,

1040

A imię nasze na wieki uświęcić.

Nie myślę przeto[97], aby wielki Hektor

Za świata skarby chciał z swych rąk wypuścić

Bogate żniwo obiecanej chwały,

Co się na czole sprawy tej uśmiecha.

HEKTOR

1045

Dzielni synowie wielkiego Priama,

Po waszej stronie całą duszą stoję,

Już wyprawiłem głośne me wyzwanie

Między swarliwą ciężkich Greków szlachtę,

Które rozbudzi dusze ich drzemiące.

1050

Mówią, że zasnął wielki wódz Achiwów[98],

Zazdrość się wkradła do greckich namiotów:

Myślę, że głos mój śpiącego obudzi.

Wychodzą.

SCENA TRZECIA

Obóz grecki. Przed namiotem Achillesa.
Wchodzi Tersytes.

TERSYTES

1053

Jak to, Tersytesie, jak to? Zabłąkałeś się w labiryncie wściekłości? Więc słoń ten, Ajaks, będzie stał górą? On mnie bije, a ja z niego szydzę; co za wspaniałe zadośćuczynienie! Wolałbym jednak, żeby się to działo odwrotnie: żebym ja go grzmocił, a on ze mnie szydził. Do kroćset beczek! Jeśli trzeba, nauczę się diabłów wywoływać, ale muszę znaleźć upust mojemu obrzydzeniu i wstrętom. Mamy też i Achillesa — rzadki to inżynier. Jeśli Troja nie upadnie, póki ci dwaj jej nie podkopią, to będą stały jej mury, póki się same od starości nie rozwalą. O, ty wielki piorunogromco Olimpu[99], zapomnij, że jesteś Jowiszem, królem bogów, i ty, Merkury, strać całą wężową mądrość twojego kaduceja[100], jeśli we dwóch nie odbierzecie im tej drobnej odrobiny, tego mniej niż mało ich dowcipu! Lecz najograniczeńsza nieświadomość wie dobrze, iż go mają tak obficie mało, że nie potrafią uwolnić muchy od pająka, nie dobywając ciężkiego żelastwa na rozcięcie nitki pajęczyny. A potem ześlijcie na cały obóz pomstę albo raczej próchnienie kości[101], bo jak mi się zdaje, to jest pomsta należna walczącym za spódnicę. Odmówiłem już modlitwę, a ty, diable zazdrości, dołóż teraz twoje amen. Hej, hola! Mości Achillesie!

Wchodzi Patroklus.

PATROKLUS

1054

Kto woła? Tersytes? Dobry Tersytesie, wejdź i lżyj co wlezie.

TERSYTES

1055

Gdybym mógł o złoconej lalce pamiętać, nie uszedłbyś mojej baczności[102]; ale wszystko da się jeszcze naprawić. Więc zostań samym sobą! Zwykłe przekleństwo ludzkości, szaleństwo i głupota, niech będą całą twoją intratą[103]! Niech cię niebo uchowa od opiekuna, a dyscyplina niech się nigdy do ciebie nie zbliży! Niech krew będzie twoim przewodnikiem aż do śmierci! A jeśli potem ta, co cię włoży do trumny, powie, że piękny trup z ciebie, to ja przysięgnę, że całe życie samych tylko łazarzy[104] owijała. Amen. Gdzie Achilles?

PATROKLUS

1056

Co, czy zostałeś pobożny? Odmawiasz modlitwy?

TERSYTES

1057

Zgadłeś; a bodaj wysłuchało mnie niebo!

Wchodzi Achilles.

ACHILLES

1058

Kto tu?

PATROKLUS

1059

Tersytes, panie.

ACHILLES

1060

Gdzie, gdzie? Przyszedłeś? Mój ty serze, moje trawidło[105], dlaczegóż to przez tyle obiadów nie zastawiłeś się na moim stole? Powiedz mi teraz, co to jest Agamemnon?

TERSYTES

1061

Twój wódz, Achillesie. A teraz, z kolei, powiedz mi, Patroklu, co to jest Achilles?

PATROKLUS

1062

Twój pan, Tersytesie. A teraz powiedz mi, jeśli łaska, co ty jesteś?

TERSYTES

1063

Twój znawca, Patroklu. A teraz, na zakończenie, powiedz, Patroklu, co ty jesteś?

PATROKLUS

1064

Możesz sam na to odpowiedzieć, skoro jesteś moim znawcą.

ACHILLES

1065

O, powiedz, powiedz!

TERSYTES

1066

Przedeklinuję[106] całą kwestię: Agamemnon rozkazuje Achillesowi, Achilles jest moim panem, ja jestem Patrokla znawcą, a Patroklus jest dudkiem.

PATROKLUS

1067

A ty łotrze!

TERSYTES

1068

Cicho, dudku, jeszcze nie skończyłem.

ACHILLES

1069

To człowiek uprzywilejowany. Prowadź rzecz dalej, Tersytesie.

TERSYTES

1070

Agamemnon jest dudkiem, Achilles jest dudkiem, Tersytes jest dudkiem i, jak już powiedziałem, Patroklus jest dudkiem.

ACHILLES

1071

Dowiedź nam tego, słuchamy.

TERSYTES

1072

Agamemnon jest dudkiem, bo chce rozkazywać Achillesowi; Achilles jest dudkiem, bo słucha rozkazów Agamemnona; Tersytes jest dudkiem, bo służy takiemu dudkowi; a Patroklus jest dudkiem bezwzględnym.

PATROKLUS

1073

Dlaczego jestem dudkiem?

TERSYTES

1074

Pytaj o to swojego stwórcę; dla mnie jest dosyć, że nim jesteś. Ale patrz, kto się zbliża?

Wchodzą Agamemnon, Ulisses, Nestor, Diomedes i Ajaks.

ACHILLES

1075

Patroklu, nie chcę z nimi rozmawiać. Chodź ze mną, Tersytesie!

Wychodzi.

TERSYTES

1076

Co za błazeństwo, co za kuglarstwo, co za łotrostwo! A wszystkiego tego przyczyną rogal[107] i ladaszczyca[108]! Wyborny powód, żeby tworzyć zazdrosne stronnictwa i krwi sobie aż na śmierć upuszczać! Bodaj toczące wrzody spadły na wszystkiego powód, a wojna i rozpusta wszystkich pożarły!

Wychodzi.

AGAMEMNON

1077

Gdzie Achilles?

PATROKLUS

1078

W swoim namiocie, ale w złym usposobieniu, królu.

AGAMEMNON

Idź mu powiedzieć, że tu nań czekamy.

1080

Posłańców naszych z pogardą odepchnął,

Sami go przeto pragniemy odwiedzić,

Na prawa naszej godności niepomni[109].

Idź mu to powiedz, żeby nie przypuszczał,

Że bronić naszych praw nie mamy serca,

1085

Że nam wybiegło z myśli, kim jesteśmy.

PATROKLUS

1086

Wszystko mu to powtórzę.

Wychodzi.

ULISSES

1087

Widzieliśmy go u wejścia namiotu, więc niechory.

AJAKS

1088

I owszem, na lwią chorobę, na dumę serca. Możecie to nazwać melancholią, jeśli chcecie oszczędzać człowieka, ale, moim zdaniem, jest to pycha. A pycha ta skąd, skąd pochodzi? Kto nam powie jej przyczyny? Jedno słowo, królu.

Bierze Agamemnona na stronę.

NESTOR

1089

Dlaczego Ajaks tak zajadle na niego szczeka?

ULISSES

1090

Achilles zdmuchnął mu jego błazna.

NESTOR

1091

Kogo? Tersytesa?

ULISSES

1092

Właśnie.

NESTOR

1093

To wkrótce oniemieje Ajaks, bo stracił jedyny swój argument.

ULISSES

1094

Bynajmniej, bo jak widzisz, jego teraz argumentem ten, co mu zabrał jego argument, Achilles.

NESTOR

1095

Tym lepiej; pożądańszą dla nas ich frakcja niż ich fakcja. Wielka to jednak musiała być przyjaźń, skoro potrafił ją zerwać błazen.

ULISSES

1096

Przyjaźń, której nie kleiła mądrość, łatwo zrywa błazeństwo. Ale wraca już Patroklus.

Wchodzi Patroklus.

NESTOR

1097

Bez Achillesa.

ULISSES

Słoń nie ma stawów, aby się mógł kłaniać:[110]

Nogi do chodu ma, nie do zginania.

PATROKLUS

1100

Wielkim by smutkiem było dla Achilla,

Gdyby ważniejszy powód niż rozrywka

Wielkiego króla z dostojnym orszakiem

Do tych odwiedzin skłonił niespodzianych;

Lecz się pociesza myślą, że to spacer

1105

Tylko dla zdrowia i lepszej strawności

Po dobrej uczcie.

AGAMEMNON

Słuchaj, Patroklusie,

Odpowiedź taką nie pierwszy raz słyszym,

Lecz te wybiegi na skrzydłach pogardy

1110

Przenikliwości naszej nie uchodzą.

Mnogie przymioty posiada Achilles,

Mnogie powody wyznać nam to każą;

CnotaLecz w oczach naszych wszystkie jego cnoty,

Do niecnotliwych używane celów,

1115

Nieporównany blask zaczęły tracić,

Jak piękny owoc na tacy plugawej

Zgnije zapewne niepokosztowany.

Wróć więc i powiedz, że chcemy z nim mówić

A i to możesz bez grzechu powiedzieć,

1120

Że nam się teraz wydaje naddumnym

A poduczciwym; w zarozumiałości

Większym daleko niźli w sądach ludzi;

Mów, że mężowie godniejsi od niego,

Przez zbytnią względność[111] na jego dziwactwa

1125

Na świętą siłę swej władzy niepomni,

Zdają się teraz swym własnym podpisem

Uznawać jego urojoną wyższość,

Humoru jego zmienne śledzić fale,

Jakby wyprawy tej skutek żeglował

1130

Po morzu jego kapryśnych przywidzeń.

Idź, mu to powtórz i to jeszcze dodaj,

Że gdy się będzie zbyt wysoko cenił,

Zrzeczem się kupna, tu go zostawimy

Niby wojenną niezdarną machinę,

1135

Której do boju użyć niepodobna,

Pójdziemy szukać lżejszej katapulty.

Ruchliwy karzeł lepszy dla nas będzie

Niż śpiący olbrzym. Powtórz mu te słowa.

PATROKLUS

Idę i spieszną przyniosę odpowiedź.

Wychodzi.

AGAMEMNON

1140

Skorośmy przyszli z nim samym traktować,

Na pośrednikach nie możemy przestać.

Wejdź, Ulissesie.

Wychodzi Ulisses.

AJAKS

1143

Czymże on wyższy od innych?

AGAMEMNON

1144

Nie wyższy przynajmniej od swojej o sobie myśli.

AJAKS

1145

A czy jest i tak wysoki? Czy nie myślicie, iż mu się zdaje, że jest waleczniejszym ode mnie?

AGAMEMNON

1146

Bez wątpienia.

AJAKS

1147

Czy podpiszesz jego zdanie i powiesz, że to prawda?

AGAMEMNON

1148

Nie, szlachetny Ajaksie; jesteś jak on silny, jak on waleczny, jak on mądry, a nie mniej szlachetny, daleko dworniejszy, a nieskończenie powolniejszy[112] od niego.

AJAKS

1149

Boć[113] i dlaczego miałby człowiek być dumny? Jak się rodzi duma? Ani wiem, co jest duma.

AGAMEMNON

1150

Tym jaśniejszy twój rozum, Ajaksie, a piękniejsza twoja cnota. PychaDumny sam się pożera. Duma jest jego własnym zwierciadłem, jego własną trąbą, jego własną kroniką; a kto się chwali inaczej jak czynami, pożera czyny w pochwale.

AJAKS

1151

Nienawidzę dumnych jak ropuszej ikry.

NESTOR

na stronie
1152

A przecież sam się kocha; czy to nie dziwy?

Wchodzi Ulisses.

ULISSES

Achilles jutro nie stanie do boju.

AGAMEMNON

Jego powody?

ULISSES

1155

Żadnych nam nie daje.

Idzie za nurtem swojego humoru,

Tylko przywidzeń swoich rady słucha,

Na ludzkie rady baczności nie daje.

AGAMEMNON

Dlaczego, głuchy na uprzejmą prośbę,

1160

Wolnym odetchnąć nie chce tu powietrzem?

ULISSES

PychaLada drobnostkę, byłeś o nią prosił,

Zmienia w olbrzyma, wielkością nadęty

Z taką do siebie sam przemawia dumą,

Że słów mu braknie. Wymarzona wartość

1165

Taki żar w jego roznieciła żyłach,

Że w swych królestwach myśli i działania,

Szalejąc, sam się własną razi myślą.

Co dodam? Tak jest zaraźliwie dumny,

Że wszystkie śmierci oznaki wołają:

1170

Nie ma lekarstwa!

AGAMEMNON

Niech Ajaks doń idzie,

Drogi Ajaksie, pozdrów go w namiocie;

Mówią, że wielkie masz u niego wzięcie,

Może twą prośbą wybuch ten złagodzisz.

ULISSES

1175

Agamemnonie, zmień postanowienie.

Święty nam będzie każdy krok Ajaksa,

Który oddali go od Achillesa.

Jak to, zuchwalec, który swoją dumę

Własnym polewa tłuszczem, do swej myśli

1180

Nie wpuści sądu o zdarzeniach świata,

Jeśli go własnym nie przeżuł rozumem,

Ma cześć odbierać od wielkiego męża,

Który jest droższym niż on dla nas bóstwem?

Honor, PychaNie, nie, dostojny i waleczny rycerz

1185

Palmy dzielnością nabytej nie skala,

Przynajmniej nigdy z moim przyzwoleniem,

Zasług, zasługom Achillesa równych,

Nie skrzywdzi, idąc w Achillesa namiot,

Tylko by tuczył dumę, dość już tłustą,

1190

Tylko by węgli przyrzucił Rakowi[114],

Który już wszystko ogniem swoim pali.

On iść do niego? Uchowaj Jowiszu!

A grzmotem nakaż: „Ty idź doń, Achillu!”

NESTOR

na stronie

Jakże wybornie w słabiznę mu trafił!

DIOMEDES

na stronie
1195

Jak chciwie, milcząc, pochwały te pije!

AJAKS

Jeśli doń pójdę, zbrojną moją pięścią

Twarz mu pooram.

AGAMEMNON

O nie, nie, nie pójdziesz!

AJAKS

Gdy będzie dumny, wyczeszę mu dumę.

1200

Puśćcie mnie tylko.

ULISSES

Nie, za skarby świata!

AJAKS

1202

Nędzny pyszałek!

NESTOR

na stronie
1203

Jak się doskonale opisuje!

AJAKS

1204

Czy nie może być towarzyski?

ULISSES

na stronie
1205

Kruk kracze na czarność.

AJAKS

1206

Jego humorom krwi upuszczę.

AGAMEMNON

na stronie
1207

Chory chce być doktorem.

AJAKS

1208

Ha, gdyby wszyscy byli mojej myśli!

ULISSES

na stronie

AJAKS

1209

Nie tak skończyłaby się sprawa; niejeden połknąłby wprzód miecz. Jak to? Więc duma ma triumfować?

NESTOR

na stronie
1210

Gdyby tak było, miałbyś prawo do połowy triumfu.

ULISSES

na stronie
1211

Nawet do dziesięciu dziesiątych.

AJAKS

1212

Już ja go ugniotę i gibkim zrobię.

NESTOR

na stronie
1213

Jeszcze niecały gorący. Przyczyń mu jeszcze pochwał, lej, lej tylko! Ambicja jego spragniona.

ULISSES

do Agamemnona

Na drobną przykrość, królu, zbyt uważasz.

NESTOR

1215

Zapomnij o niej.

DIOMEDES

Przygotuj się raczej

Bez Achillesa walczyć z naszym wrogiem.

ULISSES

Samo to imię gniew jego rozbudza.

Tu męża mamy — ale jest przytomny[115],

1220

Więc milczeć wolę.

NESTOR

Dlaczego masz milczeć?

Achillesowej nie znajdziesz w nim dumy.

ULISSES

Lecz znajdziesz męstwo, niech to świat wie cały.

AJAKS

1224

Ten bękart, ten kundel, chce sobie z nas podrwiwać? Ach, czemuż nie jest Trojańczykiem!

NESTOR

1225

Jaką by krzywdą dla Ajaksa było…

ULISSES

Gdyby był dumny…

DIOMEDES

Albo chciwy pochwał…

ULISSES

Lub opryskliwy…

DIOMEDES

Albo samolubny.

ULISSES

1230

Dziękuj też niebu za twoją powolność,

Ojcu i piersi, którą dzieckiem[116] ssałeś!

Cześć twoim mistrzom! Lecz cześć przede wszystkim

Twoim wrodzonym przymiotom, nad wszelką

Naukę wyższym! Temu, co twe ramię

1235

Do boju wprawiał, niechaj Mars ustąpi

Nieśmiertelności swej jedną połowę!

Co do twej siły, miano Wołonosza

Milon[117] ci musi z pokorą ustąpić.

O twej mądrości na teraz przemilczam,

1240

Która jak skała, jak morskie wybrzeża,

Twoje przymioty swym otula łonem.

Widzisz Nestora? Latami ćwiczony,

Jest i być musi mądrym, być nie może

Jak tylko mądrym, lecz, ojcze Nestorze,

1245

Przebacz, gdy powiem, że gdyby dni twoje

Dni Ajaksowych świeżość jeszcze miały,

I gdyby mózg twój hart jego posiadał,

Twoja by mądrość nie stanęła wyżej —

Byłbyś Ajaksem.

AJAKS

1250

Nazwęż cię mym ojcem?

NESTOR

Nazwij, mój synu.

DIOMEDES

Słuchaj jego rady,

Dzielny Ajaksie.

ULISSES

Rzecz zwłoki nie cierpi,

1255

Skoro Achilles w gęstwinie się chowa,

Wojenną radę niechaj wódz nasz zwoła.

Nowi królowie do Troi przybyli.

Jutro wystąpić musim z całą siłą.

Niech wschód i zachód kwiat rycerzy zwoła,

1260

Ajaks dotrzyma najdzielniejszym czoła.

AGAMEMNON

Niech śpi Achilles. Z wiatrem lecą łodzie,

Gdy cięższe nawy grzęzną w słonej wodzie.

AKT TRZECI

SCENA PIERWSZA

Troja. Sala w pałacu Priama.
Wchodzą Pandarus i Sługa.

PANDARUS

1263

Hola, przyjacielu, proszę cię, jedno słowo. Czy nie jesteś z orszaku młodego Parysa?

SŁUGA

1264

Jestem, kiedy za nim idę.

PANDARUS

1265

Chciałem się pytać, czy mu służysz?

SŁUGA

1266

Służę panu.

PANDARUS

1267

Szlachetnemu służysz panu; trudno go nie chwalić.

SŁUGA

1268

Więc chwała panu!

PANDARUS

1269

Wszak znasz mnie, nieprawda?

SŁUGA

1270

Tak jest, panie, z widzenia.

PANDARUS

1271

Przyjacielu, poznaj mnie lepiej, jestem pan Pandarus.

SŁUGA

1272

Spodziewam się, że poznam waszą dostojność lepiej.

PANDARUS

1273

Pragnę tego.

SŁUGA

1274

Wielka wasza łaskawość.

Słychać muzykę za sceną.

PANDARUS

1275

Łaskawość? Nie, przyjacielu, jestem tylko dostojny i jaśnie oświecony. ŻartCo to za muzyka?

SŁUGA

1276

Znam ją tylko po części: jest to muzyka instrumentalna.

PANDARUS

1277

Czy znasz muzykantów?

SŁUGA

1278

Bardzo dobrze.

PANDARUS

1279

Komu grają?

SŁUGA

1280

Słuchaczom, panie.

PANDARUS

1281

Dla czyjej przyjemności, przyjacielu?

SŁUGA

1282

Dla mojej, panie, i dla przyjemności amatorów muzyki.

PANDARUS

1283

Mam na myśli rozkaz, przyjacielu.

SŁUGA

1284

Komu mam rozkazać?

PANDARUS

1285

Widzę, przyjacielu, że się nie rozumiemy: ja nazbyt dworski, a ty nazbyt bystry. Na czyje żądanie ludzie ci grają?

SŁUGA

1286

Teraz przynajmniej wiem, o co idzie, panie. Otóż ludzie ci grają na żądanie mojego pana, Parysa, który jest tu osobiście, a z nim śmiertelna Wenus, kwintesencja piękności, niewidoma[118] dusza miłości…

PANDARUS

1287

Kto, synowica moja, Kresyda?

SŁUGA

1288

Nie, panie, Helena. Czy nie mogłeś się domyślić z przypisanych jej przymiotów?

PANDARUS

1289

Zdawałoby się, przyjacielu, że nie widziałeś Kresydy. Przychodzę rozmówić się z Parysem w interesie księcia Troila. Wpadnę na niego bez ceremonii, bo interes gorący.

SŁUGA

1290

Interes gorący! Co za frazes niedowarzony!

Wchodzą Parys, Helena i służba.

Piękno, GrzecznośćPANDARUS

1291

Piękne pozdrowienie tobie, pani, i całej tej pięknej kompanii; niech piękne życzenia prowadzą was pięknie, w pięknej mierze do pięknego celu, a przede wszystkim dla ciebie, piękna królowo, niech piękne myśli pięknym będą wezgłowiem!

HELENA

1292

Drogi panie, jak widzę, jesteś pięknych słów pełen.

PANDARUS

1293

Mówisz, słodka królowo, jak twoja piękna wola. Piękny książę, doskonała muzyka ucięta[119].

PARYS

1294

A ty ją uciąłeś, kuzynie; musisz ją teraz naprawić, musisz ją nadsztukować własną sztuką. Helko, to człowiek pełen harmonii.

PANDARUS

1295

Nie, pani, bynajmniej, na uczciwość.

HELENA

1296

O panie…

PANDARUS

1297

Głos mój przykry, możesz mi wierzyć, bardzo przykry.

PARYS

1298

Doskonale! Wiemy, że tak mówisz czasami przez kaprys.

PANDARUS

1299

Mam interes do księcia, droga królowo. Czy pozwolisz mi, mości książę, słowo jedno powiedzieć?

HELENA

1300

Nie, nie, tak się nam nie wywiniesz, musisz nam co zaśpiewać, musisz koniecznie.

PANDARUS

1301

O moja słodka królowo, naigrawasz się ze mnie. Otóż, mości książę, drogi pan mój i najszacowniejszy przyjaciel, a brat twój, Troilus…

HELENA

1302

Panie Pandarus, miodopłynny panie…

PANDARUS

1303

Daj spokój, słodka królowo, daj spokój! Poleca się uprzejmym twoim względom.

HELENA

1304

Nie wykpisz się z naszej melodii; albo inaczej niech nasza melancholia spadnie na twoją głowę!

PANDARUS

1305

Słodka królowo! Słodka królowo! Co to za słodka królowa, na honor!

HELENA

1306

A słodką damę zasmucić co za kwaśna obraza!

PANDARUS

1307

Nie, nie, na nic się to nie przyda, na nic, możesz mi wierzyć, na nic. Na takie słowa nie zważam wcale, nie, bynajmniej! Otóż pan mój prosi cię, żebyś raczył go wytłumaczyć, jeśli się przypadkiem zapyta król o niego przy wieczerzy.

HELENA

1308

Panie Pandarus…

PANDARUS

1309

Co rozkaże moja słodka królowa, moja najsłodsza królowa?

PARYS

1310

Jakąż to wyprawę układa? Gdzie wieczerza tej nocy?

HELENA

1311

Ale tylko, mój panie…

PANDARUS

1312

Co mówi moja słodka królowa? Moja synowica pogniewa się z tobą, panie. Nie należy ci wiedzieć, gdzie tej nocy wieczerza.

PARYS

1313

Zakładam się o głowę, że u mojej pięknej nieprzyjaciółki[120] Kresydy.

PANDARUS

1314

Nie, nie, nic podobnego; o sto mil jesteś od prawdy. Twoja nieprzyjaciółka dziś chora.

PARYS

1315

Więc dobrze, wytłumaczę go.

PANDARUS

1316

Wybornie, łaskawy panie. Ale skąd przyszła ci myśl wymówić nazwisko Kresydy? Ach, nie, biedna twoja nieprzyjaciółka jest chora.

PARYS

1317

Domyślam się…

PANDARUS

1318

Domyślasz się? Czego się domyślasz? Dalej, dajcie mi lutnię; jestem na twoje rozkazy, piękna królowo.

HELENA

1319

To mi się nazywa być uprzejmym.

PANDARUS

1320

Synowica moja szalenie jest zakochana w pewnej rzeczy, którą posiadasz, słodka królowo.

HELENA

1321

Dostanie ją, byle to nie był mąż mój, Parys.

PANDARUS

1322

Parys? Nie pragnie go wcale. On i ona to dwoje.

HELENA

1323

Nietrudno, żeby z takich dwojga zrobiło się troje.

PANDARUS

1324

Ani chcę więcej o tym słuchać. Wolę wam zaśpiewać moją piosneczkę.

HELENA

1325

I owszem, prosimy. Na uczciwość, słodki panie, piękne masz czoło.

PANDARUS

1326

Wolne żarty, wolne żarty!

Śpiew, MiłośćHELENA

1327

Niech treścią twojej piosneczki będzie miłość; ta miłość zgubi nas wszystkich. O Kupidynie[121]! Kupidynie! Kupidynie!

PANDARUS

1328

Miłość? O, tak jest, miłość zgubi nas wszystkich.

PARYS

1329

Miłość! Miłość! Nie żądam nic prócz miłości.

PANDARUS

1330

Na uczciwość, tak właśnie zaczyna się moja piosneczka:

Miłość, miłość, a więcej nic nie chcę,

Bo strzała miłości

Przeszywa do kości

Wszystko, co żyje;

1335

Choć nie zabije,

Lecz ranę wciąż ostrzem swym łechce.

Gdy woła kochanek och! och! och! i mdleje,

Ta rana go nie zabije,

To och! och! na cha! cha! niedługo przeleje,

1340

Tak miłość mdlejąca wciąż żyje;

Wprzód było och! och! och! teraz jest cha! cha! cha!

Niedługo och! och! och! znów będzie z cha! cha! cha!

Hoc! hoc!

HELENA

1344

Prawda, zakochany po uszy.

PARYS

1345

Miłość, JedzenieJe tylko same gołębie, kochanko, a taka strawa wyrabia krew gorącą, a krew gorąca rodzi gorące myśli, a gorące myśli rodzą gorące czyny, a gorące czyny to miłość.

PANDARUS

1346

Czy to jest rodowód miłości? Gorąca krew, gorące myśli i gorące czyny? Toć to żmije; czy więc miłość jest żmij plemieniem? Słodki panie, kto dziś do boju wystąpił?

PARYS

1347

Hektor, Deifobus, Helenus, Antenor i całe rycerstwo trojańskie. I ja miałem ochotę zbroję dziś przywdziać, ale moja Helka ani chciała na to zezwolić. A brat mój Troilus dlaczego w domu został?

HELENA

1348

Dąsa się na coś. Ty wiesz o wszystkim, panie Pandarze.

PANDARUS

1349

Ja? Miodosłodka królowo, ja nie wiem o niczym. Pragnąłbym wiedzieć, jak im się dziś powiodło. Nie zapomnisz, książę, o wytłumaczeniu twojego brata?

PARYS

1350

Co do włoska.

PANDARUS

1351

Żegnam cię, słodka królowo.

HELENA

1352

Poleć mnie twojej synowicy.

PANDARUS

1353

Nie omieszkam, słodka królowo.

Wychodzi. Słychać sygnał odwrotu.

PARYS

Wracają. Idźmy do królewskiej sali

1355

Witać rycerzy.Rycerz, Kobieta Ty, słodka Heleno,

Pomóż nam, proszę, rozbroić Hektora.

Uporne sprzączki prędzej usłuchają

Tknięć czarodziejskich twoich białych palców

Niż ostrza mieczów albo greckich ramion:

1360

Prędzej rozbroisz wielkiego Hektora

Niźli wysp królów połączone wojska.

HELENA

Parysie, z dumą sługą jego będę,

A poważania naszego oznaki

Piękności naszej blask nowy przydadzą.

PARYS

1365

Słodka Heleno, nad wszystko cię kocham.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Troja. Ogród Pandara.
Wchodzą Pandarus i Sługa Troilusa.

PANDARUS

1366

Co tam nowego? Gdzie pan twój? U mojej synowicy Kresydy?

SŁUGA

1367

Nie, panie, czeka na pana, żebyś go tam poprowadził.

Wchodzi Troilus.

PANDARUS

1368

Otóż i on nadchodzi. Co tam nowego? Co tam nowego?

TROILUS

1369

Ruszaj stąd, pachołku.

Wychodzi Sługa.

PANDARUS

1370

Czy widziałeś moją synowicę?

TROILUS

MiłośćNie; przed jej domu drzwiami się wałęsam

Jak biedna dusza nad Styksu[122] brzegami

Na przewoźnika barkę czekająca.

Bądź mym Charonem[123], prowadź mnie co prędzej

1375

Na błogie pola zasłane liliami,

Po których wolno zasłudze się tarzać!

Drogi Pandarze, malowane skrzydła

Z Kupidynowych wyrwij dzisiaj ramion

I do Kresydy leć ze mną!

PANDARUS

1380

W ogrodzie

Przechodź się chwilę; wraz[124] ją przyprowadzę.

Wychodzi.

TROILUS

MiłośćOczekiwanie głowę mi zawraca.

Rozkosz tak słodka w samej wyobraźni,

Że wszystkie moje zmysły już zachwyca,

1385

A cóż to będzie, kiedy podniebienie

W rzeczywistości skosztuje nektaru

Przez słodką miłość destylowanego?

Chyba śmierć, chyba w omdleniu zagłada

Lub radość nazbyt silna, zbyt subtelna,

1390

Zbyt delikatna dla mych grubych[125] zmysłów.

Lękam się bardzo; a lękam się także,

By rozkosz zmysłów mych nie pomieszała,

Jak gdy śród boju zwycięskie szwadrony

Gromadnie rąbią pierzchających tłumy.

Wchodzi Pandarus.

PANDARUS

1395

Gotuje[126] się, przyjdzie za chwilę. Teraz musisz cały twój dowcip pokazać. Tak się rumieni i oddech ma tak prędki, jakby się jej jaki duch pokazał. Przyprowadzę ją. Nie było jeszcze piękniejszej hultajki. Oddech ma tak prędki jak dopiero co złapany wróbel.

Wychodzi.

TROILUS

Tę samą w piersiach mych gwałtowność czuję,

Serce mi bije gorączkowym pulsem,

Cała ma istność władze swoje traci

Jak wasal, kiedy niespodzianie spotka

1400

Monarchy oko.

Wchodzi Pandarus i Kresyda.

PANDARUS

1401

Tylko śmiało! Na co się przyda rumieniec? Wstyd jest niemowlęciem. Masz ją teraz przed sobą. Powtórz teraz jej samej przysięgi, które mi recytowałeś. Co? Znowu się wymykasz? Czy trzeba cię pilnować, nim się ułaskawisz? Czy trzeba? Jeśli tak cofać się będziesz, wprzężemy cię do hołobli[127]. Czemu do niej nie mówisz? Dalej! Podnieś tę zasłonę i pokaż nam twój obrazek. Ach, biedne to światło dzienne! Jak się lękacie je obrazić! Gdyby było ciemno, zbliżylibyście się prędzej. Tak, tak właśnie, całuj, a dobrze przyciskaj. Co? Czy to pocałunek na wieczną dzierżawę? Tu buduj, cieślo, miłe tu powietrze! Do ostatka sobie wytrzęsiecie dusze, nim was rozłączę. Sokół będzie miał swoją sokolicę mimo wszystkich kaczek na rzece! Tylko śmiało!

TROILUS

1402

Zabrałaś mi wszystkie słowa, pani.

PANDARUS

1403

Słowa nie płacą długów, płać uczynkiem. Ale podobno i wszystkie twoje uczynki zabierze, byle twoją czynność wzięła na próbę? Co? Znowu cmokanie? Więc słuchajcie: a na świadectwo, obie strony — wejdźcie, wejdźcie tylko. Idę wam ogień przyrządzić.

KRESYDA

1404

Czy chcesz wejść, panie?

TROILUS

1405

O Kresydo! Ileż to razy być tam pragnąłem!

KRESYDA

1406

Pragnąłeś, panie? Daj to Boże! O panie!

TROILUS

1407

Co daj Boże? Co znaczy ta piękna przerwa? Co za dziwne męty piękna moja kochanka ujrzała na dnie źródła naszej miłości?

KRESYDA

1408

Więcej mętów niż wody, jeśli moja obawa ma oczy.

TROILUS

1409

Obawa przemienia cherubinów[128] na diabłów; obawa nie widzi nigdy prawdy.

KRESYDA

1410

Ślepa obawa, którą kieruje widzący rozum, bezpieczniej stawia nogę niż ślepy rozum, potykający się bez obawy. Lękać się najgorszego jest często najgorsze wyleczyć.

MiłośćTROILUS

1411

O, niech pani moja będzie bez obawy; w żadnym dramacie Kupidyna nie występują potwory.

KRESYDA

1412

I nic potwornego?

TROILUS

1413

Nic oprócz naszych przedsięwzięć, gdy przysięgamy wylewać łez morze, żyć w płomieniach, pożerać skały, ugłaskiwać tygrysy; gdy nam się zdaje, iż trudniej będzie kochankom naszym wymyślić nowe próby niż nam pokonać nałożone trudności. To jedynie jest potwornością w miłości, moja pani, że wola jest nieskończona, a siły ograniczone, że żądza jest bez granic, a działalność jest granic niewolnikiem.

KRESYDA

1414

Powiadają, że wszyscy kochankowie przysięgają więcej, niż mogą wykonać, a trzymają w odwodzie siły, których nie używają nigdy; ślubują więcej niż dziesięć, a wykonywają mniej niż dziesiątą część jednego. Kto jak lew ryczy, a działa jak zając, czy nie jest potworą?

TROILUS

1415

A czy są tacy na ziemi? Ja przynajmniej do liczby ich nie należę. Chwal mnie wedle tego, co zobaczysz; oceń mnie po próbie. Z odkrytą zostanę głową, póki nie zasłużę na koronę; nie domagam się nagrody dzisiaj za czyn, którego mam dokonać jutro, nie mówmy o zasłudze przed jej urodzeniem, a i po urodzeniu mówmy o niej skromnie. Prawdziwa wierność nie potrzebuje słów wielu. Troilus taki będzie dla Kresydy, że co najgorszego zdoła powiedzieć potwarz, będzie szyderstwem jego szczerości, a co najszczerszego powie prawda, nie będzie szczersze od Troila.

KRESYDA

1416

Czy chcesz wejść, panie?

Wchodzi Pandarus.

PANDARUS

1417

Co? Jeszcze rumieńce? Jeszczeście nie skończyli gadaniny?

KRESYDA

1418

Pamiętaj, stryju, że jeśli popełnię jakie szaleństwo, tobie je przypiszę.

PANDARUS

1419

Dziękuję. Jeśli pan mój będzie miał z tobą chłopca, to mnie go oddasz. Bądź mu wierna, a jeśli on się zmieni, mnie rób za to wyrzuty.

TROILUS

1420

Znasz teraz twoich zakładników: słowo twojego stryja i moją niezachwianą wiarę.

PANDARUS

1421

I za nią także daję moje słowo. Jeśli w naszej familii długiego trzeba czasu, żeby nas zyskać, jesteśmy za to wierni, raz zyskani; jesteśmy jak łopuch[129], możesz mi wierzyć; przyczepiamy się, gdzie nas rzucą.

Pocałunek, MiłośćKRESYDA

Śmiałość na koniec dodaje mi serca:

Przez ile długich, bolesnych miesięcy,

Chociaż milcząca, kochałam cię, książę!

TROILUS

1425

Czemuż tak długo byłaś mi oporna?

KRESYDA

Z pozoru tylko, bo już mnie podbiłeś

Pierwszym spojrzeniem; przebacz! Bo jeżeli

Zbyt wiele wyznam, będziesz mi tyranem.

Kocham cię teraz, jednakże aż dotąd

1430

Mogłam panować nad moją miłością —

Lecz nie, nie, kłamię, miłość moja była

Jak te niesforne dzieci, zbyt uporne

Dla swojej matki. Patrz na me szaleństwo,

Po co szczebiocę? Gdy sama się zdradzam,

1435

Jakże na innych liczyć mogę wiarę?

Lecz zakochana nie stroiłam zalot,

Chociaż, wyznaję, chciałam być mężczyzną,

Chciałam, by mężczyzn przywilej nam służył,

By i nam było pierwszym wolno mówić.

1440

Każ mi, mój drogi, każ mi usta zamknąć,

Bo w uniesieniu powiem niewątpliwie,

Czego w przyszłości gorzko pożałuję.

Patrz, twe milczenie, patrz, jak chytrze nieme,

Z głębin mi duszy ciągnie tajemnice.

1445

Zamknij mi usta.

TROILUS

Woli twej dopełniam.

Choć słodka płynie z twoich ust wymowa.

Całuje ją.

PANDARUS

Ślicznie, na honor!

KRESYDA

O, przebacz mi, panie,

1450

Nie miałam myśli o całunek prosić.

Wstyd mi. O Boże, co ja tu zrobiłam!

Na teraz, panie, muszę cię pożegnać.

TROILUS

Pożegnać, droga?

PANDARUS

Jeśli go pożegnasz,

1455

Nim jutro rano…

KRESYDA

O, błagam cię, pozwól!

TROILUS

Cóż cię to razi?

KRESYDA

Moja bytność tutaj.

TROILUS

Nie możesz sama przed sobą uciekać.

KRESYDA

1460

Pozwól przynajmniej odejść i spróbować.

Coś na kształt siebie z tobą tu zostawię,

Coś tak niedobre, że się samo zdradza,

Chętnie innego robi mnie igraszką.

Lecz gdzie mój rozum? Muszę, muszę odejść.

1465

Nie wiem, co mówię.

TROILUS

Kto tak mądrze mówi,

Ten wie, co mówi.

KRESYDA

Więc może przypuszczasz,

Że więcej we mnie sztuki niż miłości;

1470

Że mych oświadczeń tajnym było celem

Jakby na wędkę myśli twoje chwytać.

Ale kto mądry, ten niezakochany;

Rozum i miłość są nad ludzkie siły,

To tylko bogom w niebie dozwolone.

TROILUS

1475

O, gdybym myślał, że może kobieta —

A jeśli może, to ty jedna tylko —

Na wieki płomień swej miłości karmić,

W wiecznej młodości swą utrzymać wiarę,

Trwalszą od wdzięków zewnętrznej urody

1480

Potęgą myśli, co prędzej odmładnia,

Niż krew starzeje. O, gdybym mógł wierzyć,

Że moja szczera, a niezmienna miłość

Znajdzie w odpłacie taką czystość uczuć,

Jakże wysoko duch by mój uleciał!

1485

Lecz, ach, jam wierny, jak wiary prostota,

A prostszy niźli wiara jest dziecięcia.

KRESYDA

W tym z tobą walczyć będę o pierwszeństwo.

TROILUS

Walka cnotliwa, gdy prawość z prawością

W prawości uczuć o pierwszeństwo walczy!

1490

WiernośćW późnej przyszłości wierni kochankowie

Będą przysięgać wierność na Troila,

Gdy ich poezji, pełnej strasznych przysiąg,

Wielkich oświadczeń, nie stanie[130] porównań,

Kiedy już stare znudzą ich przysięgi:

1495

Wierny, jak kwiaty wierne księżycowi,

Jak dniowi słońce, gołąb gołębicy,

Środkowi ziemia, a stal magnesowi,

Jeszcze po wszystkich wiary porównaniach

Na przysiąg swoich ostatnie stwierdzenie

1500

Dołożą w końcu: wierny jak Troilus,

I tym nazwiskiem słowo swe uświęcą.

KRESYDA

Bądź mi prorokiem! ZdradaJeśli ja cię zdradzę,

Na włosek jeden wiary mej odstąpię,

Gdy czas, starzejąc, zapomni o sobie,

1505

Kropelki deszczu stopią Troi mury,

Gdy zapomnienie pożre wielkie miasta,

Potężne państwa bez śladu pogrzebie

W prochu nicości, niechaj ludzka pamięć

I wtedy jeszcze, wśród niewiernych dziewic,

1510

Moją niewierność piętnuje przekleństwem.

I gdy powiedzą: niewierna jak woda,

Jak wiatr, powietrze, jak pustyni piasek,

Jak lis jagnięciu, jak wilk jałowicy,

Jak tygrys łani, macocha pasierbom,

1515

Niechaj dodadzą, aby w samo serce

Ugodzić zdradę: „Zdradna jak Kresyda”.

PANDARUS

1517

Zgoda, handel dobity. PrzysięgaPrzypieczętujcie przysięgi, a ja będę świadkiem. Tu trzymam twoją rękę, tu rękę mojej synowicy. Jeśli wzajemnie wiary sobie nie dotrzymacie, gdy tyle zadałem sobie kłopotów, aby was połączyć, niech odtąd wszystkie biedne rajfury nazywają się aż do końca świata od mojego nazwiska: Pandarami[131]; niech wszyscy wierni kochankowie nazywają się: Troilus, wszystkie fałszywe kobiety: Kresyda, a wszystkie rajfury: Pandarus! Dodajcie: amen.

TROILUS

1518

Amen.

KRESYDA

1519

Amen.

PANDARUS

1520

Amen. A teraz pokażę wam izbę; żeby łóżko nie wygadało waszych pięknych utarczek, wygniećcie je na śmierć; a teraz, marsz!

Każdej tu niemej dziewce, czy młoda czy stara,

Niech Kupido da izbę, łoże i Pandara!

Wychodzą.

SCENA TRZECIA

Obóz grecki.
Wchodzą Agamemnon, Ulisses, Diomedes, Menelaus i Kalchas.

KALCHAS

Za waszej sprawie oddane usługi

Okoliczności zmuszają mnie dzisiaj

1525

Nagrody żądać. ZdradaPomnijcie, książęta,

Że przenikając wzrokiem moim przyszłość,

Me posiadłości, Troję opuściłem,

Zyskałem zdrajcy imię nienawistne

I dla wątpliwej zrzekłem się fortuny

1530

Korzyści pewnych i już posiadanych.

Wszystko, co sercu memu było drogie,

Przez czas, stosunki i przyzwyczajenie,

Wszystkom opuścił, wszystkiegom się wyrzekł;

Dla waszej służby sam wśród obcych żyję,

1535

Jakbym się nowo dla świata narodził.

Błagam was teraz, dajcie mi skosztować

Choć drobną cząstkę bogatych obietnic,

Które w przyszłości czekać mają na mnie.

AGAMEMNON

Powiedz nam, czego żądasz, Trojańczyku.

KALCHAS

1540

W wczorajszym boju jeńcem waszym został

Antenor, drogi wódz swojemu miastu.

Nieraz już — za co me składam wam dzięki —

Chcieliście moją wymienić Kresydę;

Do dzisiaj Troja odrzucała wnioski;

1545

Lecz spraw ich takim Antenor jest kluczem,

Że się rokowań ich budowa zwali,

Gdy jej nie wesprze swoją obecnością.

Za niego dadzą syna krwi królewskiej.

Dajcie mu wolność, dostojni książęta,

1550

Bo jego powrót wykupi mą córkę,

A jej przytomność[132] z lichwą mi zapłaci

Wszystkie usługi, które wam oddałem.

AGAMEMNON

Niech Diomedes z Antenorem idzie,

Niech nam Kresydę przyprowadzi w zamian;

1555

Kalchas otrzyma, czego od nas żąda.

Idź, Diomedzie, a pełniąc zlecenie,

Dowiedz się razem[133], czy Hektor w wyzwaniu

Niezmienny dotrwał: gotowy jest Ajaks.

DIOMEDES

Idę rozkazy twoje spełnić, królu.

1560

Włożony ciężar z dumą podejmuję.

Wchodzą Diomedes i Kalchas.
Achilles i Patroklus pokazują się przy wejściu do swoich namiotów.

ULISSES

Pycha, PogardaStoi Achilles przy wejściu namiotu.

Racz go wyminąć, wodzu, obojętnie,

Jakbyś go nie znał; niech wszyscy książęta

Niedbałe oko rzucą nań z niechcenia.

1565

Przyjdę ostatni; pewno mnie zapyta,

Co miały znaczyć te wzgardliwe oczy?

Mam w pogotowiu leczące szyderstwo,

Stawię je między waszą oziębłością

A jego dumą; nie wątpię na chwilę,

1570

Że sam lekarstwa mego zechce zażyć.

Może się przydać: jedynym zwierciadłem

Dla dumnych tylko duma innych ludzi;

Pyszałków strawą są gibkie kolana,

Dla dumy dumnych płaca obiecana.

AGAMEMNON

1575

Pójdziemy za twą radą, Ulissesie;

Idąc, przywdziejem oziębłości pozór.

Niech mu z nas żaden nie da pozdrowienia

Lub da z pogardą, co nim silniej wstrząśnie,

Niż gdyby żaden na niego nie spojrzał.

1580

Ja pierwszy idę.

ACHILLES

Czy wódz nasz przychodzi,

By mówić ze mną? Znacie moje myśli:

Nie mam ochoty przeciw Troi walczyć.

AGAMEMNON

Co tam Achilles mówi? Czego żąda?

NESTOR

do Achillesa
1585

Czy chcesz o sprawie jakiej mówić z królem?

ACHILLES

1586

Nie.

NESTOR

do Agamemnona
1587

Nie, królu.

AGAMEMNON

1588

Tym lepiej.

Wychodzą Agamemnon i Nestor.

ACHILLES

1589

Dzień dobry! Dzień dobry!

MENELAUS

1590

Jak się masz? Jak się masz?

Wychodzi.

ACHILLES

1591

Co? I ten rogal mną gardzi?

AJAKS

1592

Co tam nowego, Patroklu?

ACHILLES

1593

Dzień dobry, Ajaksie.

AJAKS

1594

Hę?

ACHILLES

1595

Dzień dobry.

AJAKS

1596

Dzień dobry dziś i dzień dobry jutro.

Wychodzi.

ACHILLES

Co się to znaczy? Nie znają Achilla?

PATROKLUS

Skąd ta oziębłość? Zwyczajem ich było

Zginać kolana, z dala już uśmiechy,

1600

Jak pośredników, słać Achillesowi,

Z taką do niego zbliżać się pokorą,

Z jaką do świętych zbliża się ołtarzy.

ACHILLES

Czy do ubóstwa w tych czasach przyszedłem?

LosWiem, że z fortuną rozbratana wielkość

1605

Przychodzi także z ludźmi do rozbratu.

Czym jest, upadły równie jasno czyta

W spojrzeniach ludzi jak w upadku własnym.

Człowiek to motyl: skrzydła swe pierzyste

Letniemu tylko pokazuje słońcu.

1610

Żaden tu człowiek w swej ludzkiej godności

Czci nie odbiera; ludzie czczą honory,

Które istoty jego nie są treścią,

Urzędy, skarby albo królów łaskę,

Choć je przypadek równie często daje,

1615

Jak i zasługa; śliska to podstawa,

Ledwo upadnie, ciągnie też za sobą

Opartą na niej miłość równie śliską:

Co żyło razem, razem też umiera.

Ale dziś ze mną tak źle jeszcze nie jest,

1620

Fortuna jeszcze mą jest przyjaciółką;

Co posiadałem, w pełni dziś posiadam,

Oprócz pochlebnych ludzi tych uśmiechów.

Rzekłbyś, że nagle odkryli coś we mnie,

Co mnie tych względów zrobiło niegodnym,

1625

Które tak często wprzód mi oddawali.

Widzę Ulissa; przerwę mu czytanie.

Witaj, Ulissie!

ULISSES

Witaj mi, Tetydy

Potężny synu!

ACHILLES

1630

Co takiego czytasz?

ULISSES

CnotaDziwny to pisarz; toć on mnie tu uczy,

Że człek, jakkolwiek bogato posażny

Czy w duszy wielkość, czy w urodę ciała,

Ze skarbów swoich chełpić się nie może;

1635

Czucia ich nie ma, tylko przez odbicie,

Gdy cnoty jego promienistym ciepłem

Innych ogrzeją, a ci znów od siebie

Pierwszemu dawcy ciepło odsyłają.

ACHILLES

Nic w tym dziwnego nie ma, Ulissesie,

1640

Oko, Lustro, UrodaPiękności twarzy nie widzi posiadacz;

Jej blask dla innych tylko świeci źrenic.

Zmysłowych wrażeń najczystszy pośrednik,

Oko, nie może z swej jamy wyskoczyć,

Samo się widzieć; w innych tylko oku

1645

Może się własnym pozdrowić obrazem.

Wzrok się nie może ku sobie obrócić,

Błąkać się musi, aż zwierciadło znajdzie,

W którym na koniec może się zobaczyć.

Nic w tym dziwnego.

ULISSES

1650

Nie zdanie mnie dziwi —

Nic w nim nowego — lecz pisarza wnioski,

Który chce dowieść, że Cnota, Bogactwożaden śmiertelny

Nic nie posiada, jakkolwiek bogaty

W złoto lub cnoty, jeżeli poprzednio

1655

Z drugimi skarbem swym się nie podzieli,

Że sam przez siebie nie wie nawet o nich,

Póki nie ujrzy ich w oklasku bliźnich,

Co je rozwija, jak sklepienie murów

Głos potęguje, jak brama stalowa

1660

Bierze od słońca i słońcu odsyła

Twarz jego jasną i jego upały.

To mnie zajęło i zaraz do myśli

Przyszedł mi Ajaks, światu dziś nieznany.

Cóż to za człowiek! Boże, to koń czysty,

1665

Co ma, sam nie wie. Ileż to jest rzeczy

Podłych z pozoru, kosztownych w użyciu!

A ile znowu drogich sądem ludzi,

A bez wartości! Jutro może ujrzym,

Jak czyn, przypadkiem w rękę mu rzucony,

1670

Wsławi Ajaksa. Pycha, Głupiec, LosCzemu jedni robią

To, czego inni zrobić zaniedbali?

Czemu się jedni wczołgać potrafili

Do świątyń zmiennej Fortuny[134], gdy inni

Przed jej oczyma głupców grają rolę?

1675

Jak jeden dumą drugiego się karmi,

Gdy pyszny pości przez swoją głupotę.

Czy widzisz Greków? Patrz, jak po ramieniu

Klepią w zawody niezgrabę Ajaksa,

Jakby już deptał po Hektora piersiach,

1680

Jakby już mury trojańskie rozwalał.

ACHILLES

Bardzo ci wierzę; minęli mnie właśnie,

Jak bogacz dumny żebraka wymija.

Dobrego słowa żaden nie powiedział,

Nie spojrzał żaden. Czy już zapomnieli

1685

Mych czynów przeszłych?

ULISSES

CzasAlboż nie widziałeś,

Że czas na grzbiecie swoim torbę nosi,

W którą jałmużny wkłada zapomniane,

Czas, ten olbrzymi potwór niewdzięczności.

1690

Drań[135] ta to dobre uczynki minione,

Pożarte w samej chwili urodzenia

I zapomniane, ledwo dokonane.

Czas, Honor, Cnota, Życie jako wędrówkaWytrwałość tylko chowa jasny honor;

Wychodzą z mody minione usługi

1695

Jak zardzewiała zbroja na szyderstwo

Na monumencie starym zawieszona.

Idź, nie ustając, bo honor wędruje

Po ciasnej ścieżce, na której zaledwo

Jeden się zmieści. Nie opuszczaj ścieżki,

1700

Bo mnogich synów ma współubieganie,

A wszyscy tłumnie cisną się za tobą

I byleś stanął albo z drogi zeszedł,

Jak przystęp morza, niewstrzymaną falą

Wszyscy cię miną i w tyle zostawią.

1705

Jak dzielny rumak, poległy na czele,

Dla pogardliwej tylnej będziesz straży

Z obojętnością deptanym pomostem.

Obecne czyny, choć niższe zasługą

Od twoich przeszłych, górują nad nimi,

1710

Bo czas, zwyczajem modnych gospodarzy,

Z niechcenia ściska odchodzących rękę,

A nowych gości do serca przytula

Silnym ramieniem, jakby chcieli uciec.

Zawsze witanie uśmiech ma na twarzy,

1715

A pożegnanie z westchnieniem odchodzi.

Darmo się cnota domaga zapłaty

Za to, czym była, za minione czyny,

Bo piękność, dowcip, ród, siła, zasługa,

Miłość i przyjaźń, wszystko niewolnikiem

1720

Zazdrości czasu i jego potwarzy.

Wspólny znak jeden wszystkich ludzi krewni[136]:

Wszyscy bez miary nowe cacka wielbią,

Chociaż ze starych ulepione cacek,

I proch przenoszą trochę pozłocony

1725

Nad przyprószone lekkim pyłem złoto.

Obecne oczy chwalą rzecz obecną.

Nie dziw się przeto, mężu niezrównany,

Jeśli Ajaksa czcić zaczęli Grecy,

Rzecz bowiem w ruchu przyciąga wzrok łatwiej

1730

Niż rzecz w spoczynku. Był czas, gdy Hellenów

Krzyk cię pozdrawiał; ten czas może wrócić,

Byleś się żywcem nie chciał sam pogrzebać,

W własnym namiocie chwały twojej zamknąć,

Mężu, którego śmiałe niegdyś czyny,

1735

Na tych trojańskich dokonane polach,

Budziły zazdrość w bogach nawet samych

I buntowały Marsa.

ACHILLES

Oddalenia

I samotności ważne mam powody.

ULISSES

1740

Ale ważniejsze, lecz heroiczniejsze

Znajdziesz powody przeciw oddaleniu.

Rzecz to wiadoma, Achillu, że kochasz

Jedną z Priama córek[137].

ACHILLES

Rzecz wiadoma?

ULISSES

1745

Czy cię to dziwi?Rozum Przenikliwy rozum

Zna każde ziarnko w Plutusa[138] skarbnicy,

Dno niezgłębionych przepaści nurtuje,

Ulata z myślą i prawie jak bóstwo

Odsłania myśli w niemej ich kolebce.

1750

Są tajemnice (których się historia

Nie waży dotknąć) w głębiach rządów duszy,

Których działanie tak szybkie, tak boskie,

Że nie wypowie ich pióro ni język.

Achillu, wszystkie twe stosunki z Troją

1755

Tak nam wiadome jak tobie samemu.

Może godniejszym byłoby Achilla

Nie Poliksenę, lecz Hektora podbić.

Serce Pyrrhusa[139] zakrwawi się młode,

Gdy wieść po naszych otrąbi wybrzeżach,

1760

Gdy greckie dziewki, tańcząc, zaśpiewają:

„Hektora siostrę zwyciężył Achilles,

Lecz wielki Ajaks Hektora powalił”.

Bądź zdrów; mówiłem jak szczery przyjaciel.

Po tym się lodzie głupiec ślizga śmiało,

1765

Który się tobie strzaskać należało.

Wychodzi.

PATROKLUS

To było zawsze rad mych wszystkich treścią.

Bezwstydna dziewka, w męża przedzierzgnięta,

Od zniewieściałych nie szpetniejsza mężów

W godzinie czynu. Na mnie spada wina;

1770

Mówią, że mała ma do bitw pochopność,

A wielkie twoje do mnie przywiązanie

Było powodem twojej bezczynności.

Miłość, NaturaOcknij się, drogi, a wietrzny[140] Kupido

Miłości łańcuch z twej szyi odwiąże,

1775

Jak kropla rosy z grzywy lwa strząśnięta

W nic się rozpłynie.

ACHILLES

Więc Ajaks z Hektorem

Mierzyć się będzie?

PATROKLUS

I może w tej walce

1780

Chwałą się okryć.

ACHILLES

Widzę zagrożone

Me dobre imię: sława ma blednieje.

PATROKLUS

NiebezpieczeństwoBądź baczny; trudno ta się leczy rana,

Którą zadajem własną sobie ręką.

1785

Kto konieczności nie pełni rozkazów,

Niebezpieczeństwo sam sobie kupuje;

Niebezpieczeństwo, jak subtelna febra,

Chwyta nas, chociaż na słońcu się grzejem.

ACHILLES

Idź, mój Patroklu, przywołaj Tersyta,

1790

Wyprawię błazna z prośbą do Ajaksa,

Aby po bitwie sprosił do mnie Trojan.

Kobiecą bowiem uczułem zachciankę

Ujrzeć Hektora w odzieży pokoju,

Mówić z nim, jego oblicza widokiem

1795

Wzrok mój nasycać. Lecz otóż Tersytes.

Wchodzi Tersytes.

TERSYTES

1796

Cud!

ACHILLES

1797

Jaki?

TERSYTES

1798

Ajaks biega tam i sam[141] po polu, szukając samego siebie.

ACHILLES

1799

Jak to?

TERSYTES

1800

Jutro ma się mierzyć sam na sam z Hektorem, a w proroczej dumie heroicznych cięgów plecie trzy po trzy, nic nie mówiąc.

ACHILLES

1801

Jak to być może?

TERSYTES

1802

PychaStąpa jak paw nadęty, krok jeden i pauza; zamyśla się jak gospodyni, która za całą arytmetykę ma tylko głowę, żeby uregulować swój rachunek; gryzie sobie wargi z ogromnie mądrym spojrzeniem, jakby mówił: „Siedzi w tej głowie dowcip, byle chciał wyleźć”; i wielka w tym prawda, tylko że ten dowcip tak zimno tam spowity jak iskra w krzemieniu: żeby ją wywołać, trzeba wprzód dobrze krzesać. Zgubiony to człowiek na wieczne czasy, bo jeśli mu Hektor nie skręci karku w pojedynku, to on go sam sobie skręci w próżności. Nie poznał mnie; gdy mu: „Dzień dobry, Ajaksie”, powiedziałem, on mi odrzekł: „Dziękuję, Agamemnonie”. Co myślisz o człowieku, który mnie bierze za wodza? Zmienił się w rybę lądową, bezjęzyczną potworę. Bodaj przepadło dobre u ludzi imię! Można je nosić na lice i na nice[142] jak skórzany kaftan.

ACHILLES

1803

Musisz być moim do niego posłem, Tersycie.

TERSYTES

1804

Kto? Ja? Nie odpowie nikomu. Nie jego rzemiosłem odpowiadać. Mówić to dobre dla żebraków, u niego język w pięści. Odegram wam jego rolę: niech mnie pyta Patroklus, przedstawię wam Ajaksa.

ACHILLES

1805

Przemów do niego, Patroklu. Powiedz mu, że błagam pokornie walecznego Ajaksa, aby zaprosił do mojego namiotu najdzielniejszego Hektora, bez zbroi, aby wyrobił dla niego list żelazny u wielkomyślnego, najjaśniejszego, sześć lub siedem razy dostojnego naczelnika greckiej armii, Agamemnona, i tak dalej. Zaczynaj.

PATROKLUS

1806

Błogosław, Jowiszu, wielkiemu Ajaksowi!

TERSYTES

1807

Hm!

PATROKLUS

1808

Przychodzę w imieniu zacnego Achillesa.

TERSYTES

1809

Hę?

PATROKLUS

1810

Który błaga cię pokornie, abyś raczył zaprosić Hektora do jego namiotu.

TERSYTES

1811

Hm!

PATROKLUS

1812

Abyś wyrobił dla niego list żelazny u Agamemnona.

TERSYTES

1813

Agamemnona!

PATROKLUS

1814

Tak jest, panie.

TERSYTES

1815

Ha!

PATROKLUS

1816

Co na to odpowiadasz?

TERSYTES

1817

Bóg z tobą, z całego serca.

PATROKLUS

1818

Co odpowiadasz, panie?

TERSYTES

1819

Jeśli będzie jutro pogoda, o jedenastej godzinie rzecz się tak lub owak rozstrzygnie: bądź co bądź, drogo zapłaci, nim mnie złapie.

PATROKLUS

1820

Ale co odpowiadasz, panie?

TERSYTES

1821

Bądź zdrów, z całego serca.

ACHILLES

1822

Czy tylko naprawdę tak nastrojony?

TERSYTES

1823

Nie tak nastrojony, ale tak rozstrojony. Jaką wyda muzykę, gdy mu Hektor rozpłata czaszkę, nie wiem; ale jestem pewny, że nie wyda żadnej, chyba że skrzypek Apollo z jego żył porobi struny.

ACHILLES

1824

Pójdziesz do niego natychmiast z listem.

TERSYTES

1825

To daj mi drugi do jego konia, bo to z dwóch rozumniejsze stworzenie.

ACHILLES

Umysł mój mętny jak zmącona woda

I sam nie mogę dna jego zobaczyć.

Wychodzi Achilles z Patroklusem.

TERSYTES

1828

Bodaj źródło twoich myśli ustało się i znowu było czyste, bym mógł w nim osła napoić! Wolałbym być kleszczem barana niż takim walecznym nieukiem.

Wychodzi.

AKT CZWARTY

SCENA PIERWSZA

Troja. Ulica.
Z jednej strony wchodzi Eneasz i sługa z pochodnią, z drugiej Parys, Deifobus, Antenor, Diomedes i inni z pochodniami.

PARYS

Hola! Kto idzie?

DEIFOBUS

1830

Eneasz.

ENEASZ

Co widzę?

I Parys? Książę, gdybym miał powody

Ważne jak twoje do długiego spania,

Chyba niebieskie mogłoby poselstwo

1835

Od towarzyszki łoża mnie oderwać.

DIOMEDES

I ja tak myślę. Witaj, Eneaszu!

PARYS

Ściśnij dłoń jego, bo Grek to waleczny;

Sam to przyznałeś, gdyś nam opowiadał,

Jak Diomedes dzień w dzień, tydzień cały

1840

Gonił za tobą.

ENEASZ

Zdrowie ci, rycerzu,

Póki nam służy słodki czas rozejmu.

Ale w dniu bitwy tak czarne wyzwanie,

Jak może serce w swych głębiach wymyślić,

1845

A dzielność spełnić.

DIOMEDES

Przyjmuje Diomed

Jedno i drugie. Póki krew spokojna

W żyłach mych płynie, zdrowie, Eneaszu!

Lecz gdy bój zawrze, a pora posłuży,

1850

Na twoje życie strzelcem mnie zobaczysz,

Z całą chytrością i zapałem strzelca.

ENEASZ

Będziesz polował lwa, który się cofa

Twarzą do łowcy. Z całą uprzejmością

Witaj nam w Troi! Na Anchiza[143] życie,

1855

Witaj! Przysięgam na rękę Wenery[144],

Nikt szczerzej kochać nie może ode mnie

Męża, którego z duszy pragnie zabić.

DIOMEDES

Jest w nas sympatia. Niech żyje Eneasz

Lat tysiąc, jeśli dla mego oręża

1860

Śmierć jego nie jest chwałą przeznaczoną.

Lecz dla mej sławy niechaj jutro zginie,

Niech ciało jego jedną będzie raną.

ENEASZ

Znamy się dobrze.

DIOMEDES

Prawda, a pragniemy

1865

Poznać się gorzej.

PARYS

Jest to powitanie

Najzawistniejszej pełne serdeczności,

Nienawidząca najpiękniejsza miłość,

O jakiej dotąd dało się nam słyszeć.

1870

Co cię tak wcześnie z domu wywołało?

ENEASZ

Królewski rozkaz; lecz nie wiem powodu.

PARYS

Dowiesz się teraz: królewską jest wolą,

Byś Greka tego do domu Kalchasa

Powiódł i piękną Kresydę mu wydał

1875

Za Antenora. Bądź nam towarzyszem

Lub, jeśli pragniesz, wyprzedź nas na chwilę.

Przypuszczam bowiem, jestem raczej pewny,

Brat mój Troilus na tę noc tam gościem.

Zbudź go i donieś o naszym przybyciu,

1880

O jego celu; tylko mi się zdaje,

Że nas nie bardzo powita serdecznie.

ENEASZ

Chętniej do Greków poniesioną Troję

Niż wyniesioną z Troi swą Kresydę

Ujrzałby Troil.

PARYS

1885

Lecz nie ma ratunku;

Taka przeznaczeń jego dola gorzka.

Śpieszym za tobą.

ENEASZ

Więc żegnam was wszystkich.

Wychodzi.

PARYS

Teraz szlachetny powiedz, Diomedzie,

1890

Z całą szczerością dobrego kolegi:

Kto, zdaniem twoim, godniejszy Heleny:

Ja czy Menelaj?

DIOMEDES

Równie godni obaj:

On, że jej szuka z taką wytrwałością

1895

(Na jej honoru plamę obojętny)

Przez tyle trudów i cierpień piekielnych;

Ty, że jej bronisz (nie czując goryczy,

Jaką zaprawna Heleny niesława)

Tak wielkim kosztem skarbów i przyjaciół.

1900

On, jak skomlący i płaczliwy rogal,

Wywietrzałego wina chce pić męty;

Ty, jak rozpustnik, z wszetecznego[145] łona

Pragniesz szczęśliwy sukcesorów dostać.

Ważycie równo: kto ją z was posiędzie[146],

1905

O ladaszczycę tylko cięższy będzie.

PARYS

Dla współziemianki jesteś za surowy.

DIOMEDES

Ona surowsza dla swojej jest ziemi.

Kobieta, Krew, Zdrada, WojnaSłuchaj, za każdą fałszywej krwi kroplę,

Która po żyłach cieknie jej wszetecznych,

1910

Grek jeden zginął, a za każdy skrupuł

Jej nieczystego, splamionego ścierwa

Jeden Trojańczyk swym zapłacił życiem.

Ode dnia, w którym otworzyła usta,

Do dzisiaj z ust tych mniej słów uleciało,

1915

Niż dla niej Greków i Trojan skonało.

PARYS

HandelPrzekupnia, widzę, naśladujesz przykład,

Bo ganisz towar, który pragniesz nabyć.

Ja na przymioty jej zostanę niemy:

Nie chwalim, czego sprzedać nie myślemy.

1920

To droga nasza.

Wychodzą.

SCENA DRUGA

Troja. Dworzec[147] przed domem Pandara.
Wchodzą Troilus i Kresyda.

TROILUS

Nie wychodź, droga, bo zimny poranek.

KRESYDA

A więc zawołam stryja mego, panie,

On ci otworzy…

TROILUS

Zostaw go w pokoju.

1925

SenIdź, niech sen twoje piękne zamknie oczy,

Tak ukołysze łagodnie twe zmysły

Jak dziecko żadnej troski nie znające.

KRESYDA

A więc dzień dobry.

TROILUS

Proszę, wróć do łóżka.

KRESYDA

1930

Czy cię już nudzę?

TROILUS

Gdyby dzień kłopotny,

Śpiewem skowronka do życia zbudzony,

Wron nie wywołał rozpustnych na pola,

Gdyby nas dłużej noc słoniła[148] senna,

1935

Nigdy komnaty twej bym nie opuścił.

Noc, KochanekKRESYDA

Noc była krótka.

TROILUS

Szpetna czarownica!

Jak piekło wiernie służy trucicielom,

A od kochanków ucieka uścisku

1940

Skrzydłem lotniejszym od człowieka myśli!

Lecz się zaziębisz; kląć mnie potem będziesz.

KRESYDA

Czekaj. Mężczyźni nigdy czekać nie chcą.

Ach, gdybym dłuższy stawiła ci opór,

Zostałbyś jeszcze. Cicho, ktoś się zbliża.

PANDARUS

za sceną
1945

Cóż to? Czy wszystkie drzwi stoją otworem?

TROILUS

To stryj twój.

Wchodzi Pandarus.

KRESYDA

Bodaj dżumy padł ofiarą!

Zacznie szyderstwa; biedne moje życie!

PANDARUS

1949

Ha, ha? Co tam nowego? Co tam za wiadomości od dziewictwa? To ty, moja dziewico? Gdzie moja synowica Kresyda?

KRESYDA

1950

Bodajeś[149] przepadł, stryju mój, szyderco!

Naprzód podmawiasz, urągasz się potem.

PANDARUS

1952

Podmawiam? A do czego? Niech powie do czego. Do czego cię podmawiałem?

KRESYDA

Skończ tylko, proszę, bo, sam nieuczciwy,

Nie możesz ścierpieć uczciwości innych.

PANDARUS

1955

Ha! Ha! Nieboraczko! Biedne głupiątko! Nie spałaś tej nocy? Czy ten niedobrego oka ci zmrużyć nie pozwolił? Bierz go licho!

Słychać stukanie.

KRESYDA

Czy nie mówiłam? Bodaj tak stukano

Po jego czaszce! Kto tam, zobacz, stryju.

Wejdź ze mną, panie, do mojej komnaty.

Śmiejesz się, jakbym złą myśl jaką miała.

TROILUS

1960

Ha! Ha!

KRESYDA

Mylisz się; ani marzę o tym.

Stukanie.

Coraz gwałtowniej. Za pół Troi nie chcę,

Aby cię ludzkie ujrzały tu oczy.

Wychodzą Troilus i Kresyda.

PANDARUS

idąc ku drzwiom
1964

Kto tam? Czego żądasz? Czy drzwi chcesz wysadzić? Co się to znaczy? Czego żądasz?

Wchodzi Eneasz.

ENEASZ

1965

Dzień dobry.

PANDARUS

Kto to? Eneasz, na honor.

Jaka cię sprawa tak rano sprowadza?

ENEASZ

Czy jest tu Troil?

PANDARUS

A cóż by tu robił?

ENEASZ

1970

Wiem, że jest tutaj; darmo się zapierasz.

Ważną dla niego przynoszę wiadomość.

PANDARUS

1972

Mówisz, że tu jest? To, przysięgam, więcej wiesz ode mnie. Prawda, że późno wróciłem do domu; ale cóż by tu robił?

ENEASZ

1973

Co?! Przypuśćmy, że nic. Skrzywdzisz go, ani wiedząc o tym. Tylko, chcąc mu służyć, szkodzisz mu i zdradzasz go przez zbytek wierności. Nie wiedz sobie nic o nim, ale idź i przyprowadź go do mnie.

Gdy Pandarus zamierza wyjść, wchodzi Troilus.

TROILUS

Więc czego żądasz?

ENEASZ

1975

Witać czasu nie mam,

Tak jest naglące moje tu poselstwo.

Za chwilę przyjdą Parys, Deifobus,

Grek Diomedes, a z nimi Antenor

Dziś nam wrócony, a w zamian za niego

1980

Musim natychmiast, nim pierwsze ofiary

W świątyniach złożym, Diomedesowi

Kresydę wydać.

TROILUS

Takie są układy?

ENEASZ

Już potwierdzone przez króla i Radę.

1985

Zwłoki nie cierpi żadnej wykonanie.

TROILUS

Jakże mi szczęście moje się urąga!

Idę ich przyjąć. A wiesz, Eneaszu,

Żeśmy przypadkiem spotkali się tutaj,

Żeś mnie nie znalazł w tym domu.

ENEASZ

1990

O, zgoda,

Bo tajemnice natury ode mnie

Nie bardziej skryte.

Wychodzą Troilus i Eneasz.

PANDARUS

1993

Czy to być może? Ledwo zyskana, a już stracona? Bodaj diabeł porwał Antenora! Młody książę gotów zwariować. Zaraza na Antenora! Ach! Czemu też nie złamali sobie karków!

Wchodzi Kresyda.

KRESYDA

Kto tu był, stryju, jakie wiadomości?

PANDARUS

1995

Ach! Ach!

KRESYDA

O, powiedz, czemu wzdychasz tak głęboko?

Gdzie pan mój? Powiedz, drogi, drogi stryju.

Co się to znaczy?

PANDARUS

1999

Chciałbym tak być głęboko pod ziemią, jak jestem wysoko na ziemi.

KRESYDA

2000

O Boże! Boże! I cóż się tu stało?

PANDARUS

2001

Proszę cię, wróć do twojej komnaty. Bodajeś się była nigdy nie rodziła! Wiedziałem, że będziesz przyczyną jego śmierci. O biedny książę! Zaraza na Antenora!

KRESYDA

2002

Dobry mój stryju, błagam cię, na kolanach błagam cię, powiedz, co tu zaszło?

PANDARUS

2003

Musisz nas opuścić, dziewko, musisz nas opuścić; wymieniono cię za Antenora. Musisz pójść do twojego ojca, a porzucić Troila. To go zabije, to go otruje, nie zniesie tego.

KRESYDA

2004

O wielki Boże! Nie opuszczę Troi.

PANDARUS

2005

Musisz.

KRESYDA

Nie, stryju, nie chcę. Miłość, WiernośćZapomniałam ojca;

Nie czuję żadnych pokrewieństwa natchnień,

Nie mam rodziców, miłości, krwi, duszy

Tak sercu bliskich jak mój słodki Troil.

2010

Potężne bogi, z imienia Kresydy

Zróbcie koronę i fałszu, i zdrady,

Jeśli mojego Troila opuszczę!

Niech czas i przemoc, i śmierć nawet sama

Zabiorą ciało moje na ofiarę;

2015

Miłości bowiem mojej podwaliny

Tak są potężne, jak środek jest ziemi,

Przyciągający wszystko, co stworzone.

Do mej komnaty płakać teraz idę…

PANDARUS

2019

Idź, idź!

KRESYDA

2020

Rwać jasne włosy, piękne lica drapać,

Głos westchnieniami mój czysty ochrypiać.

Z ostatnim krzykiem: „Drogi mój Troilu!”

Niechaj w mych piersiach serce moje pęknie!

Nie, nigdy, nigdy Troi nie opuszczę!

Wychodzą.

SCENA TRZECIA

Troja. Przed domem Pandara.
Wchodzą Parys, Troilus, Eneasz, Deifobus, Antenor i Diomedes.

PARYS

2025

Już późne rano, zbliża się godzina,

W której dzielnemu wydać ją Grekowi

Trzeba nam będzie. Bracie mój, Troilu,

Idź ją uprzedzić, odjazd jej przyśpieszyć.

TROILUS

Wejdźcie do domu. Oddam ją Grekowi,

2030

A w chwili, w której dotknie jej swą dłonią,

Pomyśl, że widzisz zbudowany ołtarz,

Na którym kapłan, a twój brat, Troilus

Składa w ofierze własne swoje serce.

PARYS

Wiem, co jest miłość. Ach, gdybym ci, bracie,

2035

Jak się litować mogę, tak mógł pomóc!

Raczcie, panowie, wejść ze mną do domu.

Wychodzą.

SCENA CZWARTA

Troja. Pokój w domu Pandara.
Wchodzą Pandarus i Kresyda.

PANDARUS

Miarkuj się, miarkuj!

KRESYDA

O umiarkowaniu

Na co mi mówisz? Boleść w moim sercu,

2040

Jak jej przyczyna, wielka jest i pełna.

Jakżebym mogła siłę jej miarkować?

O, gdybym mogła zatłumić uczucie

Lub je osłabić albo je ostudzić,

Mogłabym także boleść mą łagodzić.

2045

Ale jak granic w mej nie ma miłości,

Tak i po stracie nie ma ich w żałości.

Wchodzi Troilus.

PANDARUS

2047

Patrz, patrz, patrz, to on przychodzi. Biedne kurczątko!

KRESYDA

O Troilu, Troilu!

PANDARUS

2049

Cóż to za widowisko! Niechże i ja was uściskam. Śpiew, MiłośćSerce, jak to pięknie mówi piosneczka:

2050

Serce, wzdychasz jawnie, skrycie,

Czemu nie pękniesz z westchnieniem?

2052

A na to odpowiedź:

Bo ran serca nie zgoicie

Ni gadaniem, ni milczeniem.

2055

Nie było prawdziwszych nad te rymów. Nie rzucajmy niczego na świecie, bo możemy dożyć dnia, w którym te wiersze mogą się nam przydać. Widzimy to teraz, widzimy. Jakże wam teraz na sercu, baranki?

TROILUS

Miłość, Bóg, Zazdrość, RozstanieKresydo, tak cię czystym kocham sercem,

Że bogi, jakby na mą gniewne miłość,

Stokroć gorętszą od pobożnych myśli,

Przez usta zimne słanych do ich bóstwa,

2060

Z moich cię objęć wyrywają mściwie.

KRESYDA

Jak to? Czy bóstwo może być zazdrosne?

PANDARUS

Że może, mamy tego teraz dowód.

KRESYDA

Prawdaż, że Troję muszę dziś opuścić?

TROILUS

Okrutna prawda!

KRESYDA

2065

I mego Troila?

TROILUS

Musisz opuścić Troję i Troila.

KRESYDA

Byćże[150] to może?

TROILUS

Opuścić natychmiast.

Rozstanie, Miłość, PocałunekLos nam zawistny pożegnać się broni,

2070

Jednej ubogiej odmawia nam chwili,

Usta odrywa od ust bez litości,

Na jeden uścisk nawet nie pozwala,

Morduje śluby wprzód, nim je do życia

Westchnienie z głębin serca wyprowadzi.

2075

My, cośmy siebie tylu westchnień kosztem

Kupili wzajem, musim się dziś sprzedać

Za jęk ubogi, ledwo dosłyszany;

Bo z rozbójnika pośpiechem czas srogi

Bogatą kradzież, sam nie wie, jak grabi,

2080

I pożegnania, bez liczby jak gwiazdy,

Każde osobnym znaczone całunkiem,

Wszystkie na jedno zimne: „Bądź zdrów!” składa

Ledwo na jeden przyzwala całunek

Głodny, łez naszych zaprawny goryczą.

ENEASZ

za sceną
2085

Książę, czy dama gotowa do drogi?

TROILUS

Czy słyszysz? Mówią, że Geniusz[151] „przyjdź” woła

Na tych, co nagłą zginąć mają śmiercią.

do Pandara

Idź do nich, powiedz, że przyjdzie za chwilę.

PANDARUS

2089

Łzy, Rozpacz, Deszcz, WiatrGdzie są łzy moje? Deszczu mi trzeba, żeby ten wicher uciszyć, inaczej wyrwie mi serce z korzeniem.

Wychodzi.

KRESYDA

2090

Jak to, iść muszę do greckich namiotów?

TROILUS

Nie ma lekarstwa.

KRESYDA

Płacząca Kresyda

Między tłum Greków szczęśliwych, wesołych?

Ujrzym się znowu?

RozstanieTROILUS

2095

Słuchaj mnie, kochanko,

Bądź tylko wierna…

KRESYDA

Ja wierna? Przez Boga!

Co za myśl grzeszna…

TROILUS

Daj pokój wyrzutom,

2100

Bo to ostatnia chwila pożegnania.

Jeśli mówiłem: „Bądź mi tylko wierna”,

To nie przez trwogę o duszy twej stałość,

Bom gotów śmierci rzucić rękawicę,

Że plamki nie ma na twym czystym sercu;

2105

Jeśli mówiłem: „Bądź mi tylko wierna”,

To żeby dodać: a znów się zobaczym.

KRESYDA

Na jak okrutne przyjdzie się narażać

Niebezpieczeństwa! Ale będę wierna.

TROILUS

A ja pokocham się w niebezpieczeństwach.

2110

Weź ten rękawek.

KRESYDA

Ty tę rękawiczkę.

Kiedyż cię ujrzę?

TROILUS

Straż grecką przekupię,

Co noc do ciebie przyjdę w odwiedziny.

2115

Bądź tylko wierna!

KRESYDA

I znowu: „Bądź wierna”!

TROILUS

Słuchaj mnie, droga, dlaczego tak mówię.

Młódź grecka wielkich pełna jest przymiotów:

Urok przez łaskę natury jej dany

2120

Urósł w potęgę sztuką i ćwiczeniem,

Wpływu nowości, przymiotów, urody,

Zazdrosnych przeczuć bolesnym natchnieniem —

Które cnotliwym nazwij, proszę, grzechem —

Lękam się, droga.

KRESYDA

2125

Ach, ty mnie nie kochasz.

TROILUS

To niechaj umrę wzgardzony od ludzi!

PokusaNie twoją wierność mam ja w podejrzeniu,

Lecz me zasługi. Ja śpiewać nie umiem

Ni w tańcu krążyć ani słów cukrować,

2130

Ni gier subtelnym zaostrzać dowcipem;

U Greków wszystkie znajdziesz te przymioty;

Wierzaj mi tylko, że w każdym z tych wdzięków

Ukryty diabeł na zasadzce siedzi

I kusi cnotę. O, nie daj się skusić!

KRESYDA

2135

Alboż przypuszczasz, że mam chęć po temu?

TROILUS

Pokusa, SiłaNie, ale często i to stać się może,

Czego nie chcemy; i często jesteśmy

Sami dla siebie diabłem kusicielem,

Kiedy zbyt ufni w sił naszych potęgę,

2140

Na słabość naszą liczymy za wiele.

ENEASZ

za sceną

Książę, czas nagli.

TROILUS

Raz jeszcze pocałuj

I bądź mi zdrowa!

PARYS

za sceną

Bracie mój, Troilu!

TROILUS

2145

Wejdź, dobry bracie, wejdź, przyprowadź z sobą

I Eneasza, i greckiego posła.

KRESYDA

Będziesz mi wierny?

TROILUS

Ja? To mym jest grzechem.

WiernośćGdy inny goni za chwałą fortelem,

2150

Ja wiernym sercem za prostotą gonię;

Kiedy miedzianą inny swą koronę

Chytrością złoci, ja w ducha prostocie

I w prawdzie serca moją, jak jest, noszę.

Nie bój się o mnie: wiara i prostota

2155

To cała mojej natury istota.

Wchodzą Eneasz, Parys, Antenor, Deifobus i Diomedes.

Oto dziewica, którą, Diomedzie,

Za Antenora w zamian ci dajemy;

Przy miasta bramach oddam ci ją w ręce,

A czym jest, wszystko w drodze ci opowiem.

2160

Bądź dla niej dobry, a na moją duszę,

Jeśli przez zmienne wojny przeznaczenia

Na miecza mego będziesz kiedy łasce,

Nazwij Kresydę, a życie twe będzie

Bezpieczne, jak jest Priam w Ilionie.

DIOMEDES

2165

Piękna Kresydo, oszczędź podziękowań,

Na które książę ten zdaje się czekać.

Oczu twych ogień i lic twoich niebo

Dosyć wymownie twojej bronią sprawy.

Diomedesa odtąd jesteś panią,

2170

A twoja wola rozkazem mi będzie.

TROILUS

Prawa grzeczności gwałcisz ze mną, Greku,

Jej pochwałami mych próśb niszcząc skutek;

Lecz nad pochwały twe tak ona wyższa,

Jak ty niegodny jej się mienić sługą.

2175

Bądź dla niej dobry, to moja jest wola,

Jeśli nie będziesz, klnę się na Plutona[152],

Choćby Achilles swą cię słonił tarczą,

Z mej ręki zginiesz.

DIOMEDES

Uspokój się, książę;

2180

Lecz korzystając z posła przywilejów,

Powiem, co myślę: za murami miasta,

Tylko mej woli natchnień będę słuchał.

Wiedz, że mi dotąd nikt nie rozkazywał.

Będę ją cenił wedle jej wartości;

2185

Ilekroć powiesz: „Tak chcę, niech tak będzie”,

Krzyknę: „Nie!”, mając honor mój na względzie.

TROILUS

Idźmy! Lecz wierzaj, za podobną mowę

Przed wrogiem schować musisz nieraz głowę.

do Kresydy

Daj mi twą rękę; nim dobiegniem bramy,

2190

Jeszcze ostatni raz się pożegnamy.

Wychodzą Troilus, Kresyda i Diomedes. Słychać odgłos trąbki.

PARYS

Trąbka Hektora.

ENEASZ

Jak nam przeszedł ranek!

O brak czujności słusznie mnie posądzi,

Gdy mu przysiągłem pierwszy w polu stanąć.

PARYS

2195

Nie jest w tym nasza, lecz Troila wina.

DEIFOBUS

Więc śpieszmy za nim.

ENEASZ

Lotem oblubieńca

Na plac spotkania gońmy za Hektorem.

Byt swój i chwałę Troja dziś powierza

2200

Sercu i dłoni jednego rycerza.

Wychodzą.

SCENA PIĄTA

Obóz grecki. Szranki.
Wchodzą Ajaks uzbrojony, Agamemnon, Achilles, Menelaus, Ulisses, Nestor i inni.

AGAMEMNON

Przed umówioną stanąłeś godziną,

Zbrojny, gotowy. Teraz niech twa trąbka

Głośne wyzwanie pośle Trojańczykom,

Niech przestraszone uderzy powietrze

2205

Hektora ucho, niechaj go wywoła.

AJAKS

Weź tę sakiewkę, a dmij, aż ci pękną

I płuca twoje, i trąbka spiżowa,

Dmij, chamie, póki pyzy[153] twe nie przejdą

Pucołowatej gęby Akwilonu[154].

2210

Wydmij twe piersi, niech krew z ócz ci tryska,

Bo na Hektora trąbisz.

Trębacz trąbi.

ULISSES

Wszystko głucho.

ACHILLES

Zbyt jeszcze rano.

AGAMEMNON

Czy to nie Diomed

2215

Z Kalchasa córką?

ULISSES

Tak jest, to on, królu,

Znam go po chodzie, na palcach on stąpa,

Bo go od ziemi duch jego odrywa.

Wchodzą Diomedes i Kresyda.

AGAMEMNON

Czy to Kresyda?

DIOMEDES

2220

Tak jest.

PocałunekAGAMEMNON

Piękna pani,

W greckim obozie tysiąc witaj razy!

NESTOR

Nasz wódz cię, pani, wita pocałunkiem.

ULISSES

To jest jednego tylko pozdrowienie,

2225

Kolejno będzie lepiej gościa witać.

NESTOR

Piękna to rada: ode mnie początek —

To Nestor daje.

ACHILLES

Z twych ust, piękna pani,

Zimę tę zgarnę. Achilles cię wita.

MENELAUS

2230

Całować niegdyś dobry miałem powód.

PATROKLUS

Lecz to nie powód, byś teraz całował;

Zuchwały Parys tak niegdyś wystrzelił

I od powodów tak cię twych rozdzielił.

ULISSES

Smiertelna żałość! Losie, losie srogi!

2235

My głowy tracim, by mu złocić rogi.

PATROKLUS

Pierwszy całunek był Menelausa,

Drugi mój własny. Patroklus cię wita.

MENELAUS

Bardzo dowcipnie; konceptu winszuję.

PATROKLUS

Śladem Parysa w zastępstwie całuję.

MENELAUS

2240

Muszę mieć jednak me pocałowanie.

KRESYDA

Całując, bierzesz czyli[155] dajesz, panie?

MENELAUS

Biorę i daję.

KRESYDA

Wzięty pocałunek

Od oddanego większy ma szacunek;

2245

Nie mam zwyczaju ze stratą handlować,

Więc przebacz, ale nie myślę całować.

MENELAUS

Dam trzy za jeden.

KRESYDA

Myśli mej nie zmienię;

Nie znasz się, widzę, na towaru cenie.

MENELAUS

2250

Nie znam? Któż lepiej znać się może na nim?

KRESYDA

Kto, pytasz? — Parys. Bo każdego zdaniem,

Lepiej on kupił, niżeliś ty sprzedał.

MENELAUS

Lepszego szczutka[156] nikt mi w głowę nie dał.

KRESYDA

Nie miałam chęci.

ULISSES

2255

Toć by oszalała,

Gdyby paznokciem bić się z rogiem chciała.

Czy mogę, pani, o całunek prosić?

KRESYDA

Możesz.

ULISSES

Więc proszę.

KRESYDA

2260

Więc proś, ale długo.

ULISSES

Dasz go, gdy będzie Helena dziewicą

I Menelaja znów oblubienicą.

KRESYDA

Dług mój na termin zapłacić przyrzekam.

ULISSES

Więc nigdy; wtedy całunku doczekam.

DIOMEDES

2265

Czas już, do twego ojca idźmy, pani.

Wychodzą Diomedes i Kresyda.

NESTOR

Dowcipna dziewka.

ULISSES

Kobieta demonicznaA bodaj przepadła!

Jest język w oczach, licach jej i ustach,

Jej nogach nawet, a duch jej namiętny

2270

Z każdego ruchu jej ciała wygląda.

O, te świegotki, co gładkim językiem

Każdemu dają pierwsze pozdrowienie,

Pierwsze swych myśli otwierają księgę

Rozpustnym oczom wszystkich czytelników!

2275

Łup to skalany pierwszej sposobności,

Córki rozpusty.

Słychać za sceną trąbkę.

WSZYSCY

To trąbka trojańska.

AGAMEMNON

Widzicie? Zastęp ich zbliża się ku nam.

Wchodzą Hektor w zbroi, Eneasz, Troilus i inni Trojanie, orszak.

ENEASZ

Witam was, wszyscy Greków dostojnicy,

2280

Jaka nagroda na zwycięzcę czeka?

Czy w dwóch obozach ma być ogłoszony?

Czy ma być walka, póki stanie[157] życia,

Czy też rycerze mają się rozdzielić

Na pierwsze słowo kierownika szranków?

2285

Hektor was pyta.

AGAMEMNON

Czego Hektor pragnie?

ENEASZ

Hektor na wszystkie zgadza się warunki.

ACHILLES

Odpowiedź godna Hektora, jednakże

Trochę za dumna, upokarzająca

2290

Dla drugiej strony rycerza.

ENEASZ

Mój panie,

Jakie twe imię, jeśliś nie Achilles?

ACHILLES

Nie jestem niczym, jeślim nie Achilles.

ENEASZ

A więc Achilles. Lecz ktokolwiek jesteś,

2295

Wiedz, że odwaga Hektora i duma

Są granicami dwóch ostateczności:

Co nieskończenie wielkie i co małe.

Jego odwaga, jak świat, nie ma granic,

A jego duma, jak nic, niedojrzana.

2300

Rozważ, a co ci dumą się wydaje,

Jest uprzejmością. Ajaks z krwi Hektora

Na pół zlepiony; przez krwi własnej miłość

W domu została Hektora połowa.

Pół tylko ręki i pół serca czeka

2305

Na pół Trojana a połowę Greka.

ACHILLES

Rozumiem: niby dwóch dziewic spotkanie.

Wchodzi Diomedes.

AGAMEMNON

Przychodzisz w porę, dzielny Diomedzie,

Idź i bądź świadkiem naszego Ajaksa.

Warunki, jakie przyjmiesz z Eneaszem,

2310

I my przyjmujem: czy to na śmierć walka,

Czy do krwi pierwszej. Z jednej krwi zrodzeni

Przed pierwszym ciosem pół są rozbrojeni.

Ajaks i Hektor wstępują w szranki.

ULISSES

Już sobie w oczy spojrzeli rycerze.

AGAMEMNON

Co za Trojańczyk z tą posępną twarzą?

ULISSES

2315

To syn najmłodszy Priama, to żołnierz

Nieporównany, chociaż niedojrzały;

Wymowny czynem, bezczynny językiem;

Trudny w zaczepce, lecz raz zaczepiony,

Trudno ukojny; dłoń jego i serce

2320

Z równą szczodrotą dla wszystkich otwarte;

Co ma, to daje, co myśli, objawia,

Lecz podarunkiem sąd zdrowy kieruje,

A od ust myśli odpędza niegodne;

Mężny jak Hektor, lecz niebezpieczniejszy,

2325

Bo Hektor w gniewie słuchać jeszcze

Może natchnień litości, gdy on zapalony,

Od zazdrosnego mściwszy jest kochanka.

Zwą go Troilem, na nim to spoczywa

Druga nadzieja po dzielnym Hektorze.

2330

To Eneasza sąd, który młodziana

Na wskroś przeniknął; taki jego obraz

Wśród poufałej skreślił mi rozmowy.

Alarm. Pojedynek, RodzinaHektor i Ajaks walczą.

AGAMEMNON

Walczą.

NESTOR

Ajaksie, pokaż twoją dzielność!

TROILUS

2335

Ty śpisz, Hektorze, zbudź się!

AGAMEMNON

Jego ciosy

Dobrze zadane. Tak, o tak, Ajaksie!

DIOMEDES

Przestańcie!

Cichną trąby.

ENEASZ

Tak jest, dość tego, książęta.

AJAKS

2340

Jeszcze gorąca nie czuję, więc walczmy.

DIOMEDES

Jak Hektor zechce.

HEKTOR

Więc przestańmy na tym.

Mojego ojca siostry synem jesteś[158];

Gdy krew Priama w twoich żyłach cieknie.

2345

Krew nam zabrania śmiertelnego boju.

Gdyby się w tobie dwie narodowości

Tak pomieszały, żebyś mógł powiedzieć:

„Ręka ta grecka, a ta jest trojańska,

Nogi tej żyły wszystkie są helleńskie,

2350

A tej frygijskie; wszystka krew mej matki

Prawe me lice rumieni, a lewe

Krwią ojca bije” — wtedy, na Jowisza,

Nimbyś stąd odszedł, każdy grecki członek

Miecza by mego piętno uniósł krwawe

2355

Jako pamiątkę naszej nienawiści.

Dzisiaj mi bogów sprawiedliwych prawo

Zabrania przelać jednej krwi kropelki,

Którą od świętej wziąłeś twojej matki.

Więc pozwól, niech cię uściskam, Ajaksie.

2360

Ha, na Jowisza, ramiona twe silne!

Hektor się chętnie tak im objąć daje.

Cześć ci, mój bracie!

AJAKS

Dzięki ci, Hektorze!

Nazbyt szlachetny, zbyt jesteś łagodny.

2365

Myślą mą było zabić cię, kuzynie,

A twoją śmiercią chwałę mą podwoić.

HEKTOR

Nie, Neoptolem[159] nawet niezrównany,

Chociaż z szczytu jego hełmu Sława

Donośnym głosem do walczących woła:

2370

„To on!”, daremną myślą by się łudził,

Że Hektor nowej chwały da mu żniwo.

ENEASZ

Na objaw woli twej czekają wszyscy.

HEKTOR

Łatwa odpowiedź: uścisk skończy wszystko.

Bądź zdrów, Ajaksie!

AJAKS

2375

Jeśli mogę prosić —

A rzadka tego zdarza się sposobność —

Prosiłbym, żeby mój brat raczył ze mną

Greckie namioty na chwilę odwiedzić.

DIOMEDES

To jest życzenie i Agamemnona;

2380

Wielki Achilles także pragnie z duszy

Rozbrojonego zobaczyć Hektora.

HEKTOR

Idź, Eneaszu, przywołaj Troila,

A czekającym na mnie Trojańczykom

O tym uprzejmym donieś zaproszeniu,

2385

Powiedz, niech wrócą. Daj rękę, kuzynie,

Do uczty waszej przy tobie zasiądę,

Waszym rycerzom przypatrzę się z bliska.

AJAKS

Zbliża się do nas wielki Agamemnon.

HEKTOR

Daj mi nazwiska waszych dostojników;

2390

Lecz Achillesa oko me ciekawe

Bez słów rozpozna przez groźną postawę.

AGAMEMNON

RycerzPrzyjmij, rycerzu, takie pozdrowienie,

Jakie dać zdolny człowiek, który pragnie

Takiego wroga pozbyć się na zawsze.

2395

Lecz nie, to żadne nie jest pozdrowienie;

Więc powiem jaśniej: niech przeszłość i przyszłość

Znikną na chwilę w prochu zapomnienia.

Tu teraz tylko serdeczność i wiara,

Wolne od wszelkiej chytrości podstępów,

2400

Z boską prawością, z głębi mego serca,

Wielki Hektorze, witaj nam! powtarza.

HEKTOR

Potężny królu, przyjmij moje dzięki!

AGAMEMNON

do Troila

I ciebie także witam, dzielny książę.

MENELAUS

Królewskim brata pozdrowieniom wtórzę:

2405

Paro walecznych braci, witaj u nas!

HEKTOR

Za pozdrowienie komu mam dziękować?

ENEASZ

Menelajowi szlachetnemu.

HEKTOR

Królu,

Dzięki! Na Marsa rękawicę, dzięki!

2410

Niech cię nie dziwi przysięga niezwykła.

Quondam[160] twa żona dziś jeszcze przysięga

Na rękawiczkę Wenery, a zawsze

Zdrowa i piękna; lecz mi nie kazała

Pamięci twojej polecić się, królu.

MENELAUS

2415

Nie mów mi o niej; śmiertelny to przedmiot[161].

HEKTOR

O, przebacz, jeślim niechcący obraził.

NESTOR

Walka, RycerzCzęstom cię widział, Trojańczyku dzielny,

Spełniającego przeznaczeń wyroki,

Po krwawej drodze Grekami zasłanej.

2420

Widziałem, jakeś z ogniem Perseusza

Spinał twojego frygijskiego konia;

Jak, gardząc łupem bez niebezpieczeństwa,

Miecz na powietrzu trzymałeś wiszący,

Nie chcąc, by upadł na upadających;

2425

A na ten widok mówiłem do swoich:

„Patrzcie, to Jowisz rozdający życie!”

Widziałem, jak się zatrzymałeś chwilę,

Aby odetchnąć, gdy cię Greków koło,

Niby szermierze igrzysk olimpijskich,

2430

Zewsząd owiło: widziałem to nieraz,

Lecz zawsze stalą odziane oblicze

Dziś po raz pierwszy widzę. Twego dziada[162]

Znałem, a nawet raz z nim i walczyłem;

Dzielny był żołnierz, lecz klnę się na Marsa,

2435

Wspólnego wszystkich mężów naczelnika,

Daleko, żeby mógł się z tobą równać.

Pozwól, niech stary uściska cię żołnierz,

Niech cię powita wśród greckich namiotów.

ENEASZ

To stary Nestor.

HEKTOR

2440

Niechże cię uściskam,

Uczciwa, stara kroniko, dłoń w dłoni

Tak długo z czasem krążąca po ziemi.

Rad cię pozdrawiam, poważny Nestorze.

NESTOR

Chciałbym ci zrównać potęgą ramienia,

2445

Jakem ci teraz równy uprzejmością.

HEKTOR

I ja bym pragnął.

NESTOR

Na tę białą brodę,

Jutro bym z tobą orężem się zmierzył.

Lecz mniejsza; witaj! I ja swój czas miałem.

ULISSES

2450

Dziwna[163], że mury jeszcze stoją całe,

Gdy ich fundament i kolumna u nas.

HEKTOR

Znam dobrze twoje rysy, Ulissesie;

Ach, iluż Greków i Trojan upadło

Od czasu, kiedyś przybył z Diomedem

2455

Jak grecki poseł w mury Ilionu!

ULISSES

Przepowiedziałem wtedy, co się stanie.

Pół tylko drogi uszło me proroctwo,

Bo i te mury, dziś jeszcze tak dumne,

Bo i te wieże, chmury trącające,

2460

Swe muszą własne pocałować nogi.

HEKTOR

Nie chcę ci wierzyć. Jeszcze stoją całe,

A niech mi wolno będzie dodać skromnie,

Za każdy kamyk z murów tych wypadły

Krwi greckiej kropla musi wprzód zapłacić.

2465

CzasCzas wszystko wieńczy; stary wspólny sędzia,

Czas, w swojej porze wszystko to rozstrzygnie.

ULISSES

A więc zostawmy wszystko to czasowi,

A teraz, dzielny, szlachetny Hektorze,

Witaj! Po królu i mnie racz odwiedzić,

2470

Na chwilę gościem mego bądź namiotu.

ACHILLES

Ja cię uprzedzić muszę, Ulissesie.

Hektorze, oczy me tobą napasłem,

Wszystkie twe członki uważną źrenicą

Bacznie zmierzyłem.

HEKTOR

2475

Czy to jest Achilles?

ACHILLES

Jestem Achilles.

HEKTOR

Stań, proszę, na chwilę,

Niech ci się przyjrzę.

ACHILLES

Napatrz się do syta.

HEKTOR

2480

Widziałem dosyć.

ACHILLES

Nazbyt się śpieszyłeś;

Ja po raz drugi, jakbym cię chciał kupić,

Członek po członku wezmę na uwagę.

HEKTOR

KsiążkaChcesz mnie jak książkę zabawną przeczytać;

2485

Jest we mnie więcej, niż możesz zrozumieć.

Czemuś łakomy wzrok we mnie utopił?

ACHILLES

Powiedzcie, nieba, w której ciała części

Zabić go mogę: tu, tam czy gdzie indziej?

Abym mógł nadać nazwę owej ranie,

2490

Pokazać wyłom, przez który uleci

Duch jego wielki. Odpowiedzcie, nieba!

HEKTOR

Byłoby krzywdą bogom, dumny mężu,

Dać ci odpowiedź na takie pytanie.

Czy sądem twoim tak ci łatwo będzie

2495

Wydrzeć mi życie, że z góry zapowiesz,

Gdzie mi śmiertelny zadasz cios?

ACHILLES

Tak myślę.

HEKTOR

Gdybyś wyrocznią był i prorokował,

Jeszcze bym słowu twemu nie dał wiary.

2500

Bądź odtąd baczny! Ja cię nie zabiję

Tu ni tam, ale, na kuźnię Wulkana,

W której był kuty boga Marsa szyszak[164],

Ja cię zabiję wszędzie, tak jest, wszędzie!

Junackiej mowie przebaczcie, książęta,

2505

Lecz jego pycha do ust mi przyniosła

Szalone słowa; mym usiłowaniem

Będzie czynami mowę moją sprawdzić

Albo niech nigdy…

AJAKS

Uspokój się, bracie.

2510

Ty, Achillesie, odłóż twoje groźby,

Aż ci przypadek albo wolna wola

Dobrą nadarzy do czynu sposobność;

Codziennie dosyć będziesz miał Hektora,

Byleś chciał tylko, choć bardzo się lękam,

2515

Żeby niełatwo greckiej było Radzie

Do tej z Hektorem skłonić cię rozprawy.

HEKTOR

Pokaż się, proszę, na bojowym polu.

Odkąd przestałeś w Greków walczyć wojnie,

Tylkośmy drobne widzieli utarczki.

ACHILLES

2520

Chcesz tego? Dobrze. Jutro więc, Hektorze,

Jak śmierć okrutny spotkam cię z orężem.

Dziś przyjaciele.

HEKTOR

Zgoda! Daj mi rękę.

AGAMEMNON

Naprzód do mego zapraszam namiotu,

2525

Gdzie już na wszystkich wodzów uczta czeka;

Później niech każdy wedle swej szczodroty

Przyjmie Hektora, ile czas pozwoli.

Uderzcie w trąby, niech słyszą Trojanie,

Jakie tu Hektor znalazł powitanie.

Wychodzą wszyscy prócz Troilusa i Ulissesa.

TROILUS

2530

Powiedz mi, błagam, królu Ulissesie,

Kalchasa namiot w której leży stronie?

ULISSES

Menelausa dotyka namiotu;

Tam Diomedes ucztuje tej nocy,

Tam on na niebo nie patrzy ni w ziemię,

2535

Bo swoich spojrzeń miłosnych potęgę

Na piękne lica Kresydy wymierzył.

TROILUS

Wolnoż mi prosić, ażebyś mnie raczył

Tam poprowadzić, gdy Agamemnona

Opuścim ucztę?

ULISSES

2540

Jestem na rozkazy.

A teraz racz mi powiedzieć w odwecie,

W jakim Kresyda była poważaniu?

Czy zostawiła po sobie kochanka,

Który łzy leje w jej nieobecności?

TROILUS

2545

Szyderstwa tylko, królu, ci są godni,

Co pokazują szramy swe chełpliwie.

Idźmy! Kochała i była kochaną,

Jak jest kochaną teraz i jak kocha.

Miłość, LosAle wiesz, że to odwieczne jest prawo,

2550

Że miłość zębów fortuny jest strawą.

Wychodzą.

AKT PIĄTY

SCENA PIERWSZA

Obóz grecki. Przed namiotem Achillesa.
Wchodzą Achilles i Patroklus.

ACHILLES

Krew jego greckim rozgrzeję dziś winem,

Którą mu jutro mym ostudzę mieczem.

Daj baczność, żeby uczta była świetna.

PATROKLUS

Otóż Tersytes.

Wchodzi Tersytes.

ACHILLES

2555

Ty wrzodzie zazdrości,

Pełne zakalca natury pieczywo,

Co mi przynosisz?

TERSYTES

2558

Co przynoszę? Ty obrazku tego, czym być się zdajesz, a bożyszcze głupochwalców, list ci przynoszę.

ACHILLES

2559

Skąd, ułomku?

TERSYTES

2560

Pełny półmisku błazeństwa, z Troi.

PATROKLUS

2561

Kto został w namiocie?

TERSYTES

2562

Chirurga futerał albo chorego rana.

PATROKLUS

2563

Doskonale, mości Przeciwnicki, ale na co wszystkie te koncepty?

TERSYTES

2564

Milcz, proszę cię, chłopcze, na nic ci się nie przyda twoja gadanina. Ludzie biorą cię za męskie pacholę Achillesa.

PATROKLUS

2565

Męskie pacholę, hultaju? Jak to rozumiesz?

TERSYTES

2566

Rozumiem jego męską ladaszczycę. Choroba, PrzekleństwoBodaj też wszystkie zgniłe choroby południa, kurcze żołądka, ruptury[165], katary, kamienie w nerce, letargi, zimne paraliże, śluzotoki oczu, gnicie wątroby, charkotanie płuc, ciekące wrzody, scjatyki[166], wapnienie dłoni, nieuleczone łamanie kości i wieczne dziedzictwo parchów, bodaj wszystkie te choroby były twoją zapłatą za wszystkie twoje wszeteczeństwa.

PATROKLUS

2567

Przeklęte pudło zazdrości, co znaczą twoje przekleństwa?

TERSYTES

2568

Czy cię przeklinam?

PATROKLUS

2569

Nie, ty beczko dziurawa, ty niezdarny psie, bękarcie, nie.

TERSYTES

2570

Nie? Czemu więc tak się oburzasz? Ty wątły motku surowego jedwabiu, ty gałganku zielonego floransu[167] dla chorych oczu, ty kutasie[168] sakiewki marnotrawnika, ty! Ach, jak ten nasz świat biedny dręczą te wodne muchy, te wymoczki natury!

PATROKLUS

2571

Precz stąd, żółci!

TERSYTES

2572

Wróble jaje!

ACHILLES

Drogi Patroklu, konieczność mnie zmusza

Wyrzec się myśli jutrzejszego boju.

2575

List ten pisała królowa Hekuba

I piękna moja kochanka, jej córka.

Obie wzywają czułym napomnieniem,

Abym przysiędze danej wiernym został.

Nie chcę jej złamać; niech przepadnie Grecja,

2580

Chwała i honor niech razem przepadną!

Jakże mi stratę ich znieść będzie snadno[169]!

Tu ślub mój pierwszy, zostanę mu wierny.

Idźmy, Tersycie, namiot przygotować,

Bo noc zamierzam całą bankietować.

2585

Idźmy, Patroklu.

Wychodzą Achilles i Patroklus.

TERSYTES

2586

Dla zbytku krwi, a niedostatku mózgu gotowi oba zwariować; ale jeśli kiedykolwiek zwariują dla zbytku mózgu, a krwi niedostatku, to ja będę doktorem wariatów. Patrzcie na Agamemnona: uczciwe to człeczysko, a wielki lubownik przepiórek[170], ale mniej u niego mózgu w głowie niż woskowiny w uszach. A dopieroż to wspaniałe przeobrażenie Jowisza, brat jego, byk, pierwotny posąg i koślawy pomnik rogalów, użyteczny róg do wdziewania trzewików, na łańcuszku u nogi brata zawieszony, do jakiej innej formy jak ta, którą już posiada, mógłby go porównać dowcip szpikowany złośliwością albo złośliwość podszyta dowcipem? Do osła? Byłoby to za mało, bo on jest osłem, a razem i wołem. Do wołu? I to za mało, bo on jest wołem, a razem i osłem. Niech sobie będzie psem, mułem, kotem, tchórzem, ropuchą, jaszczurką, sową, kobuzem lub śledziem bez ikry, mniejsza o to; ale gdybym ja został Menelausem, zbuntowałbym się przeciw przeznaczeniu. Nie pytaj mnie, czym bym chciał zostać, gdybym nie był Tersytesem. Niech sobie zostanę wszą parszywą, bylem nie został Menelausem. Hej, ho! Duchy i ognie!

Wchodzą Hektor, Troilus, Ajaks, Agamemnon, Ulisses, Nestor, Menelaus i Diomedes z pochodniami.

AGAMEMNON

Zbłądziłem, widzę.

AJAKS

Nie, to nasza droga,

Tam gdzie te światła.

HEKTOR

2590

Kłopocę was tylko.

AJAKS

Nie, nie, bynajmniej.

ULISSES

Sam do nas wychodzi.

Wchodzi Achilles.

ACHILLES

Witaj, Hektorze! Witajcie, książęta!

AGAMEMNON

Dobranoc teraz, trojański rycerzu.

2595

Ajaks dowodzi twą przyboczną strażą.

HEKTOR

Dzięki! Dobranoc greckim naczelnikom.

MENELAUS

Bądź zdrów!

HEKTOR

Dobranoc, słodki Menelaju!

TERSYTES

2599

Słodki Menelaju, powiada? Słodki rynsztoku! Słodki wychodku!

ACHILLES

2600

Razem dobranoc i me pozdrowienie

Tym, co odchodzą, i tym, co zostają.

Wychodzą Agamemnon i Menelaus.

AGAMEMNON

Dobranoc!

ACHILLES

Stary Nestor tu zostaje,

I ty więc zostań, dzielny Diomedzie,

2605

Bądź towarzyszem Hektora na chwilę.

DIOMEDES

Nie mogę. Sprawa, która na mnie czeka,

Nie cierpi zwłoki. Dobranoc, Hektorze!

HEKTOR

Daj rękę.

ULISSES

na stronie do Troilusa

W tropy za jego pochodnią,

2610

On do Kalchasa namiotu pośpiesza.

Ja pójdę z tobą.

TROILUS

Wielki dla mnie honor.

HEKTOR

Dobranoc!

Wychodzą Diomedes, za nim Troilus i Ulisses.

ACHILLES

Proszę do mego namiotu.

Wychodzą Achilles, Hektor, Ajaks i Nestor.

TERSYTES

2615

Ten Diomedes to hultaj fałszywy, to łotr bez sumienia. Nie więcej mu ufam, gdy się do mnie wdzięczy, jak wężowi, gdy syka. Nie żałuje gęby ni obietnic jak Cygan kundys[171], ale jeśli dotrzyma, to śmiało mogą przepowiadać astronomowie, że zbliżają się cuda i rewolucje. Słońce pożyczy światła u księżyca, gdy Diomedes słowa dotrzyma. Zrzekam się dobrowolnie widoku Hektora, żeby go tropić. Powiadają, że chowa trojańską dziewkę, a zdrajca Kalchas pożycza mu swego namiotu. Wszędzie tylko rozpusta! Wszystko tylko niewstrzemięźliwe pachołki!

Wychodzi.

SCENA DRUGA

Obóz grecki. Przed namiotem Kalchasa.
Wchodzi Diomedes.

DIOMEDES

Hola! Czy śpicie?! Hola!

KALCHAS

za sceną

Kto tam woła?

DIOMEDES

Diomed. Kalchas, myślę. Gdzie twa córka?

KALCHAS

za sceną

Idzie do ciebie.

Wchodzą Troilus i Ulisses, w odległości za nimi Tersytes.

ULISSES

2620

Odejdźmy na stronę, żeby nas nie zdradziła pochodnia.

Wchodzi Kresyda.

TROILUS

Kresyda!

DIOMEDES

Witaj, moja ty sierotko.

KRESYDA

Witaj, mój drogi opiekunie, witaj!

Mam ci coś szepnąć.

Mówi do niego na stronie.

TROILUS

2625

Co za poufałość!

ULISSES

To ptaszek, który wszystkim równo śwista.

TERSYTES

2627

I każdego wpuści do gniazdeczka, byle świsnął.

DIOMEDES

Czy nie zapomnisz?

KRESYDA

Nigdy!

DIOMEDES

2630

Więc dotrzymaj;

Niech myśl ze słowem wojny nie prowadzi.

TROILUS

Czegóż to ona nie zapomni?

ULISSES

Cicho!

ZazdrośćKRESYDA

Nie kuś mnie, słodki Greku, do szaleństwa.

TERSYTES

2635

Hultajstwa.

DIOMEDES

A więc…

KRESYDA

Słuchaj tylko, drogi.

DIOMEDES

Ba, ba, dzieciństwo[172]! Łamiesz twą przysięgę.

KRESYDA

Nie mogę, wierzaj. Czego chcesz ode mnie?

TERSYTES

2640

Klucza do skrzyni, gdzie zamknięte skarby.

DIOMEDES

Wymagam tego, co mi dać przysięgłaś.

KRESYDA

Nie żądaj, drogi, przysiąg mych spełnienia.

Wszystko prócz tego otrzymasz ode mnie.

Dobranoc.

TROILUS

2645

Strzeż mnie, święta cierpliwości!

ULISSES

Co myślisz teraz?

KRESYDA

Diomedzie, czekaj!

DIOMEDES

Dobranoc! Nie chcę twym błaznem być dłużej.

TERSYTES

Lepsi od ciebie muszą nimi zostać.

KRESYDA

2650

Lecz słuchaj, jedno jeszcze tylko słowo.

TROILUS

Męki! Szaleństwo!

ULISSES

Widzę, żeś wzruszony,

Odejdźmy, książę, bo się bardzo lękam,

By się na wściekłość gniew twój nie zamienił,

2655

Nie zaprowadził do ostateczności.

Miejsca, gdzie stoim, pełne niebezpieczeństw.

Czas sprzyja zbrodni; proszę cię, odejdźmy.

TROILUS

Patrz!

ULISSES

Dobry panie, nie czekajmy dłużej.

2660

Czy chcesz się zgubić? Słuchaj mnie, odejdźmy.

TROILUS

Błagam cię, zostań.

ULISSES

Nie masz cierpliwości.

Odejdźmy.

TROILUS

Zostań! Na piekło przysięgam

2665

I piekła męki, słowa nie wyrzeknę.

DIOMEDES

A więc dobranoc!

KRESYDA

W gniewie mnie opuszczasz?

TROILUS

Czy cię to smuci? O wiaro złamana!

ULISSES

Panie…

TROILUS

2670

Na Boga, zostanę cierpliwy.

KRESYDA

Drogi…

DIOMEDES

Bądź zdrowa! Ty wybiegów szukasz.

KRESYDA

Nie, nie, przysięgam. Zbliż się tylko. Słuchaj.

ULISSES

Ty drżysz; powtarzam, oddalmy się, książę.

2675

Gniew twój wybuchnie.

TROILUS

Głaszcze go po twarzy!

ULISSES

Idźmy!

TROILUS

Nie, czekaj; nie wyrzeknę słowa.

Mur cierpliwości stoi niewzruszony

2680

Między mą wolą a jej przeniewierstwem.

Czekajmy chwilę.

TERSYTES

2682

Jak diabeł lubieżności tłustym swoim cielskiem i kartoflanym palcem łechce ich[173] nawzajem! Smaż, lubieżności, smaż ich!

DIOMEDES

Więc zgoda?

KRESYDA

Zgoda lub nie wierz mi więcej.

ZdradaDIOMEDES

2685

Daj mi zadatek twej wiary.

KRESYDA

Przyniosę.

Wychodzi.

ULISSES

Dałeś mi słowo, że będziesz cierpliwy.

TROILUS

Będę nim, panie. Przestanę być sobą,

Będę nieczuły na własne uczucie,

2690

Będę obrazem cierpliwości żywym.

Wchodzi Kresyda.

TERSYTES

2691

Przynosi mu swój zadatek; zobaczmy, zobaczmy, zobaczmy!

KRESYDA

Mój Diomedzie, przyjmij ten rękawek.

TROILUS

Piękności, gdzie jest, gdzie jest twoja wiara?

ULISSES

Panie mój…

TROILUS

2695

Będę cierpliwy — pozornie.

KRESYDA

Przyjrzyj się dobrze temu rękawkowi.

On mnie tak kochał! — ha, fałszywa dziewko! —

Oddaj go.

DIOMEDES

Czyją był wprzódy własnością?

KRESYDA

2700

Ach, mniejsza o to. Ha, znów go mam w ręku.

Nie czekaj na mnie jutro, Diomedzie,

I, błagam, twoich zaprzestań odwiedzin.

TERSYTES

Ostrzy go teraz. Wybornie, osełko!

DIOMEDES

Ja mieć go muszę.

KRESYDA

2705

Co? To?

DIOMEDES

Tak jest.

KRESYDA

Boże!

O piękny, piękny zadatku! W tej chwili

Pan twój o tobie, o mnie, pewno marzy,

2710

Wzdycha, przyciska do ust rękawiczkę,

Tysiąckroć moją pamiątkę całuje,

Tak jak ja ciebie. Zostaw mi go, błagam!

Kto mi to bierze, bierze i me serce.

DIOMEDES

Jam wprzód miał serce, to idzie za sercem.

TROILUS

2715

Będę cierpliwy, przysiągłem cierpliwość!

KRESYDA

Mój Diomedzie, tego nie dostaniesz,

Wierzaj mi, nigdy. Dam ci co innego.

DIOMEDES

Ja mieć go muszę. Czyją był własnością?

KRESYDA

Ach, mniejsza o to!

DIOMEDES

2720

Czyją był? Odpowiedz.

KRESYDA

O, ten rękawek należał do męża,

Który mnie szczerzej od ciebie miłował.

Lecz masz go, trzymaj.

DIOMEDES

Do kogo należał?

KRESYDA

2725

Na wszystkie nimfy Diany[174] przysięgam

I na Dianę, tego ci nie powiem.

DIOMEDES

Jutro do hełmu przypnę ten rękawek

I będę dręczył właściciela duszę,

Jeśli o własność swą się nie upomni.

TROILUS

2730

Upomni, choćbyś wcielonym był diabłem

I do twych rogów przypiął mój zadatek.

KRESYDA

Stało się! Zgoda. — Nie. Nic się nie stało.

I nie dotrzymam mojej obietnicy.

DIOMEDES

A więc bądź zdrowa! Zapewniam, że więcej

2735

Nie będziesz mogła z Diomeda szydzić.

KRESYDA

Czekaj! Nie można słowa ci powiedzieć,

Żebyś się zaraz od gniewu nie pienił.

DIOMEDES

Bo takie żarty nie są mi do smaku.

TROILUS

2739

I mnie też nie lepiej smakują, na Plutona! Ale wszystko, czego nie lubię, podoba mi się najlepiej.

DIOMEDES

2740

Mam przyjść? A kiedy?

KRESYDA

Przyjdź! Przyjdź! O Jowiszu!

Przyjdź! Ileż sobie gotuję boleści!

DIOMEDES

Teraz bądź zdrowa!

KRESYDA

Dobranoc! Przyjdź tylko.

Wychodzi Diomedes.
2745

Bądź zdrów, Troilu! Jedno oko błądzi

Za tobą jeszcze, drugim serce rządzi.

Biedna płeć nasza! Smutna to jej dola,

Że błędem oczu rządzi się jej wola.

Czym błąd kieruje, to w błędu kał[175] wtrąca:

2750

Pełna ohydy myśl ócz słuchająca.

Wychodzi.

TERSYTES

By lepiej stwierdzić prawdę powiedzianą,

Dodaj otwarcie: jestem kurtyzaną.

ULISSES

Stało się.

TROILUS

Tak jest.

ULISSES

2755

Na co więc czekamy?

TROILUS

W duszy mej jeden jeszcze raz powtórzę

Każdą sylabę tutaj wymówioną.

A jednak głosząc, czego świadkiem byłem,

Nie będęż kłamcą, choć ogłoszę prawdę?

2760

Jeszcze jest w moim sercu wiara silna,

Niezwyciężona, uparta nadzieja,

Oczu i ucha niszcząca świadectwo,

Jakby tych zmysłów było przeznaczeniem

Nas łudzić tylko, a innych potwarzać.

2765

Jestże to prawda? Byłaż to Kresyda?

ULISSES

Nie umiem duchów wywoływać, książę.

TROILUS

Nie, to nie ona!

ULISSES

Ona niewątpliwie.

TROILUS

Słowa me przecie szaleństwem nie trącą.

ULISSES

2770

Ni moje, książę. To była Kresyda.

TROILUS

Nie, nie wierz temu, dla honoru kobiet,

Nie zapominaj, żeśmy mieli matki,

Nie daj pozoru upartym krytykom

Chętnym oczerniać nawet bez powodu,

2775

Do rozmierzania cnoty wszystkich niewiast

Miarą Kresydy, lecz utrzymuj ze mną,

Że to nie ona.

ULISSES

Cóż ona zrobiła,

Co by zdołało matki nasze splamić?

TROILUS

2780

Nic, byle tylko nie ona to była.

TERSYTES

Czyżby chciał własne otumanić oczy?

TROILUS

NMiłość, Cierpienieie, to Kresyda była Diomeda,

Ale nie ona; bo jeżeli piękność

Posiada duszę, to nie była ona;

2785

Jeżeli dusze strzegą ludzkich przysiąg,

Jeśli przysięga święta jest dla ludzi,

Jeśli, co święte, radością jest bogów,

Jeżeli nawet jedność ma swe prawa,

Nie, to nie ona. O szalone słowa,

2790

Za mną i przeciw mnie orędujące!

Zwodna powaga, przeciw której rozum

Bez obłąkania może się zbuntować,

A obłąkanie może sobie przyznać,

Bez buntu, wszystkie rozumu pozory.

2795

To jest, a razem to nie jest Kresyda.

Jak dziwna w duszy, mej zawrzała walka,

Która rozdziela, co jest nierozdzielne,

Przestrzenią większą niż od ziemi niebo!

A jednak cała ta rozdziału przepaść

2800

I tyle nawet nie zostawia próżni,

Aby w nią wcisnąć można było ostrze

Jak nić pajęczej tkaniny subtelne.

Dowód! tak silny jak Plutona bramy:

Niebieskie węzły złączyły ją ze mną;

2805

Dowód! tak silny, jak silne jest niebo:

Niebieskie węzły stargane, rozdarte;

A innym węzłem, pięciu palców dziełem,

Resztki jej wiary, miłości paździory,

Zużytej wiary zatłuszczone skrawki,

2810

Do Diomeda wiążą dziś Kresydę.

ULISSES

Czy może Troil czuć tego połowę,

Co w tak namiętnych wyraża tu słowach?

TROILUS

O, czuje, Greku, czuje i objawi

W piśmie czerwonym, jak jest Marsa serce,

2815

Palone ogniem miłości Wenery.

Nigdy młodzieniec nie kochał kobiety

Duszą tak wierną i tak wiecznie stałą.

Słuchaj, jak kocham bez granic Kresydę,

Tak nienawidzę jej Diomedesa.

2820

On mój rękawek do hełmu ma przypiąć;

Chociażby hełm ten Wulkana był dziełem,

Miecz go mój przetnie; Żywioły, Walka, Zemstagroźna morska trąba,

Którą żeglarze uraganem[176] zowią,

Dziecko promieni wszechwładnego słońca,

2825

Mniej groźnym świstem przeraża Neptuna,

Kiedy po falach jego wściekła leci,

Niż ostrze moje, gdy mściwe upadnie

Na Diomeda.

TERSYTES

2829

Połechce go, widzę, za jego pożądliwości.

TROILUS

2830

O ty fałszywa, fałszywa Kresydo!

Całego świata zdrady, postawione

Przy twym splamionym, Kresydo, imieniu,

Zdadzą się piękne i jasne jak cnota.

ULISSES

Miarkuj się, książę; wybuch twój namiętny

2835

Ciekawe uszy prowadzi w te strony.

Wchodzi Eneasz.

ENEASZ

Przeszło godzina, jak cię szukam, książę.

Już Hektor wrócił i przywdziewa zbroję,

A Ajaks czeka, by cię odprowadzić.

TROILUS

Idę. Więc żegnam cię, uprzejmy panie!

2840

Bywaj mi zdrowa, ty piękna zwodnico!

Dotrzymaj placu, o Diomedesie,

A na twej głowie posadź cytadelę!

ULISSES

Twym towarzyszem do bram miasta będę.

TROILUS

Przyjm za to dzięki moje rozpaczliwe.

Wychodzą Troilus, Eneasz i Ulisses.

TERSYTES

2845

Pragnąłbym spotkać tego łotra Diomedesa!. Jak kruk bym krakał, złowieszczyłbym, złowieszczył! Patroklus zapłaci mi, co zechcę, za wiadomość o tej ladaszczycy; papuga nie zrobi więcej za migdał niż on za łatwą dziwkę. Rozpusta, rozpusta! Ciągle tylko wojny i rozpusta; one jedne tylko zawsze w modzie. Bodaj palący diabeł je porwał!

Wychodzi.

SCENA TRZECIA

Troja. Przed pałacem Priama.
Wchodzą Hektor i Andromacha.

Sen, Proroctwo, Przysięga, WalkaANDROMACHA

Nigdyś, mój mężu, tak okrutny nie był,

Byś zamknął uszy na moje przestrogi.

Rozbrój się, rozbrój! Dziś, błagam cię, nie walcz!

HEKTOR

Do słów surowych przymuszasz mnie sama.

2850

Wróć, bo na bogów klnę się nieśmiertelnych,

Śpieszę do boju.

ANDROMACHA

Więc sny me złowieszcze

Spełnią się dzisiaj!

HEKTOR

Dość tego, powtarzam!

Wchodzi Kasandra.

KASANDRA

2855

Gdzie brat mój, Hektor?

ANDROMACHA

Zbrojny, w krwawej myśli.

Upadnij razem ze mną na kolana,

Do moich błagań prośby twoje dorzuć,

Bo noc tę całą marzyłam jedynie

2860

O krwawych bojach, o mordach i rzezi.

KASANDRA

O, prawda!

HEKTOR

Niechaj da znak moja trąbka!

KASANDRA

Przez Boga, bracie, żadnej dziś wycieczki!

HEKTOR

Precz! Niebo moje słyszało przysięgi.

KASANDRA

2865

Przysięga, SzaleństwoNiebo jest głuche na szalone śluby;

Od pokalanej ślubów tych ofiary

Bóg z większym wstrętem odwraca źrenice

Niż od wątroby plamami znaczonej.

ANDROMACHA

Słuchaj rad naszych. Przysięga, Cnota, ZłoNie myśl, że jest cnotą

2870

Źle robić, grzesznych dopełniając ślubów.

Alboż jest wolno kraść, żeby rozdawać,

I dla jałmużny odzierać bliźniego?

KASANDRA

Przysięga, RozumTylko cel siły przysięgom udziela:

Ślub nieroztropny nikogo nie wiąże.

2875

Rozbrój się, drogi.

HEKTOR

HonorDaremne błagania.

Moich przeznaczeń honor jest wskazówką.

Żywot każdemu drogi, lecz nad żywot

Szlachetnej duszy honor stokroć droższy.

Wchodzi Troilus.
2880

Cóż tam, młodziku? Czy myślisz dziś walczyć?

ANDROMACHA

Przyzwij nam ojca, Kasandro, na pomoc.

Wychodzi Kasandra.

HEKTOR

Nie, mój Troilu; rozbrój się, młodzieńcze.

Rycerskie myśli kierują mną dzisiaj.

Czekaj, aż ścięgna twoich żył stwardnieją,

2885

Szorstkich rąk wojny unikaj wprzód dotknięć.

Zdejm hełm, mój chłopcze, bo ja się dziś zbroję

Za mnie, za ciebie i za całą Troję.

TROILUS

Bracie, masz w sobie miłosierdzia wadę,

Która lwom lepiej niż ludziom przystoi.

HEKTOR

2890

Cóż to za wada? Karć mnie za nią, bracie.

TROILUS

MiłosierdzieCzęsto, gdy greccy upadają jeńcy,

Na sam jasnego miecza twego powiew,

Ty wołasz: „Wstańcie, żyjcie!”

HEKTOR

Rzecz godziwa.

TROILUS

2895

Raczej, Hektorze, powiedz: ”Rzecz to głupca”.

HEKTOR

Jakże to? Jak to?

TROILUS

Miłosierdzie, Zemsta, ŚmierćToż na miłość bogów,

Zostawmy matkom pustelniczą litość;

My, skoro piersi obleczemy zbroją,

2900

Trucizną zemsty zaprawmy oręże,

A na ich ostrzach śmierć niech galopuje.

WojnaHEKTOR

Wstyd, co za dzikość!

TROILUS

Hektorze, to wojna.

HEKTOR

Pragnąłbym, bracie, byś dzisiaj nie walczył.

TROILUS

2905

Walka, RycerzNic mnie nie wstrzyma, los ni posłuszeństwo,

Ni Marsa ręka ręka krwawym zbrojna mieczem

Dająca znaki, abym się wycofał,

Ni na kolanach Priam, ni Hekuba

Z okiem błagania krwią gorzką zalanym,

2910

Ni ty, mój bracie, mieczem twym dobytym

Póty mi drogi nie zamkniesz do boju,

Póki mnie martwym nie położysz trupem.

Wchodzą Kasandra i Priam.

KASANDRA

Chwyć go twą dłonią, wstrzymaj go, Priamie!

On kulą twoją; gdy podporę stracisz,

2915

I ty, i Troja, która tobą stoi,

I wszystko legnie.

PRIAM

ProroctwoZostań tu, Hektorze!

Sny twojej żony, matki twej widzenia

I duch proroczy Kasandry to radzi,

2920

I ja, Hektorze, nagle, jak natchniony,

Ja przepowiadam, że to dzień złowieszczy.

Więc zostań z nami!

HEKTOR

Już wyszedł Eneasz

I ja związałem się słowem honoru

2925

Stanąć dziś rano tam, gdzie Grek niejeden

Już czeka na mnie.

PRIAM

Nie, nie, musisz zostać!

HEKTOR

Honor, Syn, SłowoJa muszę słowa danego dotrzymać.

Znasz me synowskie uczucia, mój ojcze,

2930

Czci ci należnej dziś nie chciałbym zgwałcić;

Przychyl się raczej, bym z twym zezwoleniem

Dotrzymał słowa, które gwałcić radzisz,

Królu Priamie.

KASANDRA

Zatrzymaj, go, ojcze!

ANDROMACHA

2935

Przy twym zakazie dotrwaj nieugięty!

HEKTOR

Twój mnie obraża upór, Andromacho:

Więc cię zaklinam teraz na twą miłość,

Oddal się!

Wychodzi Andromacha.

TROILUS

Wszystkie te prorocze mrzonki,

2940

Wszystkie się w głowie drzemiącej wylęgły

Szalonej dziewki.

KASANDRA

Proroctwo, Śmierć, Krew, RozpaczBądź zdrów, mój Hektorze!

Patrz, jak umierasz, jak twarz blednie twoja!

Patrz, jak z ran twoich krew czerwona tryska!

2945

Słuchaj, jak Troja, jak jęczy Hekuba!

Jak krzykiem boleść zdradza Andromacha!

Patrz, jak szaleństwo, rozpacz, odurzenie

Zbiegły się razem i bezmyślnie krzyczą:

Hektor, o, Hektor zginął! Hektor zginął!

TROILUS

2950

Precz!

KASANDRA

Bądź zdrów! Czekaj, to żegnanie moje:

Siebieś oszukał, oszukujesz Troję.

Wychodzi.

HEKTOR

Krzyki jej, ojcze, myśl twą odurzyły,

Lecz się uspokój, królu, ukój miasto;

2955

My idziem walczyć, by, jak dzień omdleje,

Świetne rąk naszych opowiadać dzieje.

PRIAM

Bądź zdrów! Niech Jowisz tarczą swą cię słoni!

Oddalają się w różne strony Hektor i Priam.
Alarm.

TROILUS

To hasło boju. Wierny słowu, muszę

Zedrzeć rękawek lub wyzionąć duszę.

Gdy się chce oddalić, wchodzi Pandarus.

PANDARUS

2960

Czy słyszysz, książę, czy słyszysz?

TROILUS

Co takiego?

PANDARUS

2962

Przynoszę list od tej biednej dziewczyny.

TROILUS

Zobaczmy.

PANDARUS

2964

ChorobaTe szelmowskie suchoty[177], te przeklęte szelmowskie suchoty tak mnie męczą, a do tego ta głupia fortuna tej dziewki, że czy to dla tej, czy to dla owej przyczyny, lada dzień się z wami pożegnam. A do tego mam w oczach łzawienie i taki ból w kościach, że albo jestem zczarowany, albo ani wiem, co powiedzieć. Co ci tam pisze?

TROILUS

2965

Słowa, czcze słowa, z serca ni litery.

drze list

Serce, Miłość, Zdrada, Słowo, CzynSerce gdzie indziej powiodło uczucie.

Idź z wiatrem, wietrze, i wirujcie razem!

Miłość mą karmi zwodnymi słowami,

Ale innego nasyca czynami.

Wychodzą w różne strony.

SCENA CZWARTA

Między Troją a greckim obozem.
Alarm. Utarczki. Wchodzi Tersytes.

TERSYTES

2970

Poszli już w targańce; przypatrzmy się. Ten fałszywy, obrzydliwy hultaj Diomedes przypiął do swego hełmu rękawek tego zakochanego durnia, młodego trojańskiego ciury[178]. Chciałbym, żeby się spotkali, żeby ten trojański osioł, wzdychający do tej tam ladaszczycy, odprawił tego greckiego hołysza[179], rajfura z rękawkiem, a bez rękawa, do tej fałszywej, rozpustnej pomywaczki. Z drugiej strony, polityka tych szczwanych, wiarołomnych łotrów — tego zgniłego, nadgryzionego przez myszy, starego sera, Nestora, i tego lisa, Ulissesa — niewarta torby sieczki. Podjudzili mi przez politykę tego mieszańca, kundla Ajaksa, przeciw nie lepszemu psu Achillesowi i teraz kundel Ajaks, dumniejszy od kundla Achillesa, nie chce się wziąć dziś do miecza; tak więc Grecy zaczynają podnosić chwałę barbarzyństwa, a polityka zaczyna tracić na wzięciu. Lecz cicho! Zbliża się rękawek i bezrękawy.

Wbiega Diomedes, nim Troilus.

TROILUS

Stój, nie uciekaj! Bo choćbyś w Styks skoczył,

Wpław cię pogonię.

DIOMEDES

Odwrót nie ucieczką:

Tłum opuściłem, by dogodniej walczyć.

TERSYTES

2975

Broń twojej ladaszczycy, Greku! Bij się za twoją ladaszczycę, Trojańczyku! Dalej w czuby o rękawek! Dalej o rękawek bezrękawy!

Wychodzą Troilus i Diomedes, walcząc. Wbiega Hektor.

HEKTOR

Kto jesteś, Greku? Czy krew twa i godność

Dają ci prawo z Hektorem się mierzyć?

TERSYTES

2978

Bynajmniej! Bynajmniej! Ja hołysz, nikczemny ciura, plugawy hultaj.

HEKTOR

Wierzę ci, żyj więc.

Wychodzi.

TERSYTES

2980

Dzięki Bogu, że mi uwierzyłeś; ale bodaj zaraza kark ci skręciła za strach, którego mi napędziłeś! Lecz co się stało z moimi babiarzami? Chyba jeden drugiego połknął; śmiałbym się z takiego cudu, choć pod pewnym względem rozpusta sama się pożera. Pójdę ich szukać.

Wychodzi.

SCENA PIĄTA

Inna część placu bitwy.
Wchodzi Diomedes i Sługa.

DIOMEDES

Idź, idź, mój giermku, weź konia Troila,

Oddaj Kresydzie pięknego rumaka,

A służby moje poleć jej piękności.

Zakochanego karcąc Trojańczyka,

2985

Złożyłem dowód, żem nie jest niegodny,

Być jej rycerzem.

SŁUGA

Śpieszę, dobry panie.

Wychodzi Sługa. Wchodzi Agamemnon.

AGAMEMNON

WalkaNaprzód, rycerze! Dumny Polidamas

Zwalił Menona, bękart Margarelon

2990

Pojmał Dorea, kolos nieruchomy

Belką wywija nad trupem Cediusza

I Epistrofa, dwóch poległych królów;

Śmiertelnie ranni Toas, Amfimachus;

Legł Poliksenes; zginął i Patroklus

2995

Lub w jasyr poszedł; Palamed pokłuty;

Na wojska nasze Łucznik[180] postrach rzucił.

Na pomoc naszym śpieszmy, Diomedzie,

Lub bez nadziei zginęliśmy wszyscy.

Wchodzi Nestor.

NESTOR

Ciało Patrokla nieście do Achilla;

3000

Niech ślimak Ajaks choć przez wstyd się zbroi.

Rycerz, WalkaTysiąc Hektorów plac boju przebiega:

Tu na Galacie[181], rumaku swym, walczy,

Tam mu roboty brakło, tutaj znowu

Na pieszo biegnie; przed nim uciekają

3005

Lub giną nasi, jak przed wielorybem

Kiełbików roje. Już tam się pokazał,

Greckie szeregi, jak dojrzałe zboże

Pod mieczem jego walą się pokosem.

Tu, tam i wszędzie bierze i zostawia.

3010

Wprawna dłoń, woli posłuszna rozkazom,

Co zechce, spełnia, a spełnia tak wiele,

Że istność[182] zda się niepodobieństwem.

Wchodzi Ulisses.

ULISSES

Zemsta, WalkaNie traćmy serca; już wielki Achilles

Przywdziewa zbroję, a wśród łez i przekleństw

3015

Ślubuje zemstę. Rany Patroklusa

I Myrmidonów[183] widok posiekanych,

Bez rąk, bez nosów, skarżących Hektora,

Śpiącą krew jego zbudziły na koniec.

Ajaks po stracie swego przyjaciela

3020

Z pianą na ustach wystąpił do boju,

Ryczy: „Gdzie Troil?”, który dziś wśród walki

Dokonał czynów szalonej odwagi,

W odmęt się rzucał i wychodził cały,

Z beztroską siłą, a troską bezsilną.

3025

Jakby fortuna, na przekór zręczności,

Dała mu wszędzie bezpieczne zwycięstwo.

Wchodzi Ajaks.

AJAKS

Tchórzu, Troilu! Pokaż się, Troilu!

Wybiega.

DIOMEDES

Tam! tam!

NESTOR

Znów nasze formują się szyki.

Wchodzi Achilles.

ACHILLES

3030

Gdzie Hektor? Wystąp, dzieciuchów morderco,

Pokaż oblicze, naucz się na koniec,

Co to jest spotkać gniewnego Achilla.

Gdzie Hektor? Szukam jednego Hektora.

Wychodzą.

SCENA SZÓSTA

Inna strona placu bitwy.
Wbiega Ajaks.

AJAKS

Troilu, tchórzu, pokaż twe oblicze!

Wchodzi Diomedes.

DIOMEDES

3035

Troilu! Gdzie on?

AJAKS

Czego chcesz od niego?

DIOMEDES

Chcę go wychłostać.

AJAKS

Gdybym tu był wodzem,

Prędzej godności mej bym ci ustąpił

3040

Niźli tej chłosty, Troilu! Troilu!

Wbiega Troilus.

TROILUS

Mam cię na koniec, zdrajco Diomedzie!

Twe przeniewiercze zwróć ku mnie oblicze

I zapłać życiem za mojego konia.

DIOMEDES

Ha, to ty jesteś?

AJAKS

3045

Odstąp, Diomedzie,

Sam chcę z nim walczyć.

DIOMEDES

On łupem jest moim.

Nie myślę boju bezczynnym być świadkiem.

TROILUS

Starczę dla obu, wy greccy szalbierze!

Wychodzą walcząc. Wchodzi Hektor.

HEKTOR

3050

To Troil. Dzielnie walczysz, młody bracie.

Wchodzi Achilles.

ACHILLES

Hektor! Na koniec! Na nas teraz kolej!

HEKTOR

Jeśli chcesz, wytchnij!

ACHILLES

Dumny Trojańczyku,

Uprzejmość twoją z pogardą odrzucam.

3055

Na twoje szczęście miecz się mój wyszczerbił;

Winieneś życie mej nieprzezorności,

Ale niebawem znów o mnie usłyszysz.

Więc żyj tymczasem, idź i szczęścia próbuj.

Wychodzi.

HEKTOR

Bądź zdrów! Sił moich oszczędzałbym więcej,

3060

Gdybym przypuszczał, że cię dziś zobaczę.

Wchodzi Troilus.

Co tam, mój bracie?

TROILUS

Ajaks Eneasza

Pojmał przed chwilą. Zniesiemyż tę hańbę?

Nie, na to słońce w górze gorejące,

3065

Nie, tak nie będzie! Los jego podzielę

Lub go odbiję. O Parki[184], słyszycie,

Niech zginę dzisiaj, bo nie dbam o życie!

Wychodzi. Wchodzi rycerz w świetnej zbroi.

HEKTOR

Stój, o, stój, Greku, bo piękny cel z ciebie!

Nie chcesz? Twa zbroja piękna mi się zdaje,

3070

I mieć ją muszę, chociażby mi przyszło

Całą ją posiec, spinki jej potrzaskać.

Lotna zwierzyna przez pola szoruje:

Dla twej cię pięknej skóry upoluję.

Wychodzi.

SCENA SIÓDMA

Inna strona placu boju.
Wchodzi Achilles z Myrmidonami.

ACHILLES

Stańcie tu kołem, dzielne Myrmidony,

3075

Słuchajcie pilnie: Przy mym zawsze wozie,

Sił nie marnujcie na bezcelne cięcia.

Lecz kiedy znajdę krwawego Hektora,

Waszych go mieczy opasujcie lasem,

Opasanego sieczcie bez litości.

3080

Za mną! Bo losy dziś spełnić się muszą,

Ciało Hektora pożegna się z duszą.

Wychodzą.
Inna strona placu boju.
Wchodzą Menelaus i Parys walcząc, z innej strony Tersytes.

TERSYTES

3082

Rogal poszedł w targańce z rogalorobem. Dalej, byku! Huź-ha, ogarze! Huź, Parysie, huź-ha! A i ty śmiało, dwusamiczny wróblu! Huź, Parysie, huź-ha! Byk, widzę, górą; baczność, rogi, baczność!

Wychodzą Parys i Menelaus.
Wchodzi Margarelon.

MARGARELON

3083

Zwróć się, niewolniku, i walcz!

TERSYTES

3084

Kto jesteś?

MARGARELON

3085

Bękart Priama.

TERSYTES

3086

I ja też jestem bękartem; kocham bękartów. Urodziłem się bękartem, wychowałem bękartem, jestem bękartem duszą, bękartem odwagą, we wszystkim nieprawego rodu. Niedźwiedź nie kąsa niedźwiedzia, a dlaczegóż mieliby się kąsać bękarci? Strzeż się, wszelka bitwa złe nam wróży. Syn ladaszczycy bijący się za ladaszczycę kusi wyroki. Bądź zdrów, bękarcie.

MARGARELON

3087

Niech cię diabeł porwie, tchórzu!

Wychodzą.

SCENA ÓSMA

Inna strona placu boju.
Wchodzi Hektor.

HEKTOR

Tak zgniły w sercu, tak na zewnątrz piękny!

Świetną twą zbroję zapłaciłeś życiem.

3090

Czas spocząć, dzienną pracę mą skończyłem.

Śpij, mieczu, dość cię krwią dziś napoiłem!

Zdejmuje hełm i zawiesza tarczę na ramieniu. Wchodzi Achilles z Myrmidonami.

ACHILLES

Noc, ŚmierćSpojrzyj, Hektorze, jak zachodzi słońce,

Patrz, jak noc szpetna w tropy za nim pędzi!

Dnia tego koniec będzie dni twych końcem,

3095

I życie twoje zgaśnie razem z słońcem.

HEKTOR

Czy chcesz korzystać z tego, żem bez broni?[185]

ACHILLES

Sieczcie, to on jest, sieczcie, Myrmidoni!

Hektor upada.

Trojo, tak duma twych zwali się wieży,

Bo tu twe serce i ramię twe leży!

3100

Teraz wam z całej piersi zagrzmieć pora:

„Achilles zabił wielkiego Hektora!”

Słychać sygnał odwrotu.

Cicho! Słyszycie? To znak jest odwrotu.

PIERWSZY MYRMIDON

Ten sam znak dają i trojańskie trąby.

ACHILLES

Noc, WalkaNoc smoczym skrzydłem owinęła ziemię,

3105

Rozdziela wojska jak rozjemca szranków.

Miecz mój, co liczył na bankiet obfity,

Po smacznym kąsku spać idzie półsyty.

wkłada miecz do pochwy

Przywiążcie trupa do mojego wozu,

Niech go powlokę do Greków obozu.

Wychodzą.

SCENA DZIEWIĄTA

Inna strona placu bitwy.
Wchodzą Agamemnon, Menelaus, Nestor, Diomedes i inni w pochodzie.
Okrzyki za sceną.

AGAMEMNON

3110

Co krzyk ten znaczy?

NESTOR

Uciszcie się, bębny!

Okrzyki za sceną: „Achilles! Hektor zabity! Achilles!”.

AJAKS

Hektor zabity Achillesa ręką.

AJAKS

Niech się Achilles nie pyszni zwycięstwem.

Hektor przynajmniej był mu równy męstwem.

AGAMEMNON

3115

Niech jeden czeka Achilla powrotu,

Niech go zaprosi do mego namiotu.

Jeżeli Hektor łaską bogów zginał,

Nasza jest Troja, i czas wojny minął.

Wychodzą.

SCENA DZIESIĄTA

Inna strona placu boju.
Wchodzi Eneasz i Trojańczycy.

ENEASZ

Stójcie! Bo przy nas jeszcze plac jest boju;

3120

Stójcie! Tu musim długą noc przetrzymać.

Wchodzi Troilus.

TROILUS

Hektor zabity.

WSZYSCY

Hektor? Nie daj Boże!

TROILUS

Zginął; morderca za swoim go wozem

Po krwawym polu bez litości wlecze.

3125

Niebiosa, szybciej okażcie swą wściekłość,

Na waszych tronach, zawistni bogowie,

Z uśmiechem rzućcie na Troję spojrzenia,

Przez miłosierdzie skróćcie jej męczarnie,

Pewnej ruiny zbyt nie przewlekajcie!

ENEASZ

3130

Książę mój, całe zniechęcasz rycerstwo.

TROILUS

Widzę, że moich słów nie zrozumiałeś.

Nie, ja o trwodze, o śmierci nie mówię,

Ja raczej wszystkie wyzywam pogróżki,

Którymi bogi i ludzie nas straszą.

3135

Śmierć, Rozpacz, ZemstaHektor zabity! Kto zechce z tą wieścią

Pójść do Priama albo do Hekuby?

Kto chce na wieki mieć puszczyka miano,

Niechaj ogłosi Troi: „Hektor zginął!”

Ha! Na te słowa Priam skamienieje,

3140

Każda niewiasta zmieni się w Niobę[186],

Każdy młodzieniec w marmurowy posąg,

Cała się Troja zlęknie samej siebie.

Lecz idźmy! Idźmy! Wielki Hektor zginął!

Jakież do tego mógłbym dodać słowo?

3145

Lecz nie, czekajcie! Obrzydłe namioty,

Dumnie po naszych rozbite dolinach,

Niech wstanie Tytan[187], jak zechce raniej[188],

Ja was od końca do końca przebiegnę!

Olbrzymi tchórzu! Ciebie przestrzeń żadna

3150

Od nienawiści mojej nie rozdzieli

Będę cię straszył jak grzeszne sumienie,

Tworzące widma w myślach obłąkanych.

Idźmy! Niech każdy z towarzyszów broni

Nadzieją zemsty żal serca osłoni!

Wychodzą Eneasz i Trojanie. W chwili gdy Troilus ma się oddalić, wchodzi z przeciwnej strony Pandarus.

PANDARUS

3155

Słuchaj, słuchaj!

TROILUS

Precz stąd, rajfurze! Niech zawsze i wszędzie

Hańba nazwiska twego piętnem będzie.

Wychodzi.

PANDARUS

3158

Doskonałe lekarstwo na moje łamanie kości! O świecie, świecie, świecie! Oto pogarda na każdego pośrednika czekająca! Zdrajcy i rajfury, jak ciężką wkładają na was pracę, a jak źle ją wynagradzają! Jak się to dzieje, że nasze usiłowania tak są upragnione, a w takim obrzydzeniu ich wykonanie? Czy znajdę na to jakie wiersze, jakie porównanie? Zobaczmy:

Z wesołym brzękiem muska wonne ziółka,

3160

Dopóki żądło, póki miód ma pszczółka;

Ale niech straci broń ostrą ogona,

Miód słodki mija i pieśń słodka kona.

3163

Uczciwi handlarze ludzkiego mięsa, zapiszcie to sobie na waszych malowanych szyldach.

Bracia mojego cechu, na los dziś mój patrzcie,

3165

Oczu na pół już zgniłych ostatki wypłaczcie.

Kto z was płakać nie może, niech wzdycha z litości,

Nie dla mnie, dla łamania własnych swoich kości.

Bracia, drzwiczczanej straży wierni towarzysze,

Za jakie dwa miesiące testament napiszę;

3170

Napisałbym go teraz, lecz mąci mi szyki

Trwoga o wściekłej gęsi winczesterskiej[189] syki.

Teraz idę się pocić[190], a wam się dostanie

W niewątpliwej puściźnie kości mych łamanie.

Wychodzi.

Przypisy

[1]

nawa (daw.) — statek, okręt. [przypis edytorski]

[2]

Tenedos — wyspa na M. Egejskim, w pobliżu wejścia do cieśniny Dardanele, blisko Troi; ob. Bozca, należąca do Turcji. [przypis edytorski]

[3]

mlewo — zboże przeznaczone do przemiału, w trakcie mielenia albo po mieleniu. [przypis edytorski]

[4]

pytlowanie — przesiewanie mąki przez pytel, sito z tkaniny, mające kształt worka. [przypis edytorski]

[5]

zakis (daw.) — zakiśnięcie, fermentacja; tu: ciasta pod wpływem dodanego zakwasu (zaczynu). [przypis edytorski]

[6]

marszczki — dziś: zmarszczki. [przypis edytorski]

[7]

dowcip (daw.) — rozum, inteligencja, spryt. [przypis edytorski]

[8]

sążeń — daw. jednostka długości, równa szerokości rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny, tj. ok. 1,8–2 m. [przypis edytorski]

[9]

miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

[10]

Niech sobie będzie czarna jak Murzynka — w czasach Szekspira śniada, ciemna cera uchodziła za brzydką. [przypis edytorski]

[11]

Głupia, że za ojcem nie poszła — wg eposu ang. poety Lydgate'a Troy Book (Księga trojańska, 1420), kiedy ojciec Kresydy, kapłan Kalchas, na prośbę króla Priama udał się do wyroczni Apollina w Delfach, żeby dowiedzieć się o wynik wojny, Apollo zakazał mu powrotu do Troi i doradził przyłączenie się do Greków. [przypis edytorski]

[12]

Dafne (mit. gr.) — nimfa, córka Gai i Penejosa; uciekając przed zalotami zakochanego w niej Apollina, uprosiła ojca, by zamienił ją w drzewo laurowe. [przypis edytorski]

[13]

Apollo (mit. gr.) — bóg słońca, opiekun sztuki, przewodnik dziewięciu muz, klasyczny ideał męskiego piękna; jego atrybutami były łuk i lira. [przypis edytorski]

[14]

Hekuba a. Hekabe (mit. gr.) — żona Priama, króla Troi, matka Hektora. [przypis edytorski]

[15]

synowiec (daw.) — syn brata; bratanek. [przypis edytorski]

[16]

Ajaks a. Ajas, zw. Wielkim (mit. gr.) — syn Telamona, króla Salaminy, uczestnik wojny trojańskiej, najdzielniejszy po Achillesie wojownik achajski. [przypis edytorski]

[17]

humory (daw.) — w dawnej medycynie humorami nazywano cztery płynne substancje w ciele człowieka: krew, żółć, śluz (flegmę) i czarną żółć, od których równowagi miało zależeć zdrowie człowieka; każdy z humorów wiązano z innym typem temperamentu, stąd słowo „humor” oznaczało także temperament, typ osobowości. [przypis edytorski]

[18]

podagryczny — cierpiący na podagrę, czyli artretyzm (dnę moczanową), chorobę charakteryzującą się nawracającymi epizodami ostrego zapalenia stawów. [przypis edytorski]

[19]

Briareus (mit. gr.) — sturęki olbrzym, syn Uranosa i Gai. [przypis edytorski]

[20]

Argus (mit. gr.) — olbrzym o tysiącu oczu, strażnik na usługach bogini Hery, strzegł w Kolchidzie cudownego barana o złotym runie. [przypis edytorski]

[21]

ócz (daw.) — dziś popr. forma D. l.mn: oczu. [przypis edytorski]

[22]

Ilium (łac.) a. Ilion (gr.) — poetycka nazwa Troi, od imienia jej założyciela, Ilosa; w literaturze średniowiecznej, u Chaucera (Troilus and Criseyde) i Lydgate'a (Troy Book): nazwa zamku trojańskiego, rezydencji Priama. [przypis edytorski]

[23]

Jowisz (mit. rzym.) — najwyższe bóstwo rzymskiego panteonu, bóg nieba i burzy, odpowiednik gr. Zeusa. [przypis edytorski]

[24]

wprzódy, przódy a. wprzód (daw.) — wcześniej; najpierw. [przypis edytorski]

[25]

przenosić (daw.) — bardziej cenić. [przypis edytorski]

[26]

nos miedziany — tj. koloru miedzi, czerwony jak u pijaka. [przypis edytorski]

[27]

arytmetyka szynkarczyka — tzn. na poziomie pracownika szynku (podrzędnego baru), prymitywna. [przypis edytorski]

[28]

funt — daw. jednostka wagi, wynosząca 0,4–0,5 kg. [przypis edytorski]

[29]

Junona (mit. rzym.) — bogini kobiet, małżeństwa i macierzyństwa, utożsamiana z gr. Herą. [przypis edytorski]

[30]

Frygia — kraina hist. w zachodniej części Azji Mniejszej, gdzie miała znajdować się Troja. [przypis edytorski]

[31]

jaje (daw.) — jajo, jajko. [przypis edytorski]

[32]

oczy jej kipiały… młyńskimi kamieniami — przysłowiowo o osobie nieczułej, bezdusznej; por. Szekspir, Ryszard III, akt I, scena 3. [przypis edytorski]

[33]

Pięćdziesiąt dwa włosy (…) Ten włos biały to mój ojciec, a wszystkie inne to jego synowie — wg Homera (Iliada XXIV 495) Priam miał pięćdziesięciu synów; być może rozdwojony („rosochaty”) włos został policzony podwójnie. [przypis edytorski]

[34]

sierdzić się (daw.) — złościć się, gniewać się. [przypis edytorski]

[35]

Płacze (…) jakby się w kwietniu urodził — tzn. w porze częstych deszczów. [przypis edytorski]

[36]

przechód (przestarz.) — przechodzenie, przemarsz. [przypis edytorski]

[37]

nie zbywać na czymś — nie brakować czegoś. [przypis edytorski]

[38]

uważać kogoś (daw.) — dziś: zwracać na kogoś uwagę, zauważać kogoś. [przypis edytorski]

[39]

Gracja (mit. rzym.) — jedna z trzech bogiń wdzięku, piękna i radości; ich gr. odpowiednik to Charyty. [przypis edytorski]

[40]

pomieniać (daw.) — zamieniać, wymieniać. [przypis edytorski]

[41]

poglądać (daw.) — spoglądać, patrzeć. [przypis edytorski]

[42]

montowa bułeczka (daw.) — wypieczona z mąki montowej, czyli pszennej w najlepszym gatunku. [przypis edytorski]

[43]

puklerz — rodzaj okrągłej tarczy. [przypis edytorski]

[44]

rajfur (daw.) — stręczyciel. [przypis edytorski]

[45]

dziewka (daw.) — dziewczyna, panna. [przypis edytorski]

[46]

Ulisses (mit. gr.) — inaczej: Odyseusz; bohater Iliady i Odysei Homera, przebiegły król Itaki, autor pomysłu na konia trojańskiego. [przypis edytorski]

[47]

iścić się (daw.) — ziszczać się, spełniać się. [przypis edytorski]

[48]

oskoła — sok wypływający z drzew; płynięcie soku z drzewa. [przypis edytorski]

[49]

upłyniony — ten, który upłynął, przeminął. [przypis edytorski]

[50]

Boreasz (mit. gr.) — bóg i uosobienie wiatru północnego, zimnego, porywistego i srogiego. [przypis edytorski]

[51]

Tetys a. Tetyda (mit. gr.) — bogini morza, siostra i żona Okeanosa; od czasów hellenistycznych jej imienia używano jako poetyckiego określenia morza. [przypis edytorski]

[52]

Perseusz (mit. gr.) — syn Zeusa i Danae, heros, zabójca Meduzy; Perseusza uskrzydlony rumak: z krwi Meduzy zrodził się skrzydlaty koń, Pegaz, jednak według tradycji antycznej podróżował na nim inny bohater: Bellerofont. Szekspir skorzystał tutaj, podobnie jak w innych miejscach sztuki, z dzieła Raoula Lefèvre'a, przetłumaczonego przez Williama Caxtona pt. Recuyell of the Historyes of Troye (1473), pierwszej książki po angielsku wydanej drukiem, kilkakrotnie wznawianej w XVI w. [przypis edytorski]

[53]

Lub do bezpiecznej uciekła przystani, Lub była jednym… (daw.) — dziś popr.: albo… uciekła…, albo była jednym. [przypis edytorski]

[54]

Neptun (mit. rzym.) — bóg morza, odpowiednik gr. Posejdona. [przypis edytorski]

[55]

ożywny (daw.) — ożywczy, ożywiający. [przypis edytorski]

[56]

Hellenowie — Grecy. [przypis edytorski]

[57]

następny (daw.) — następujący. [przypis edytorski]

[58]

toć (daw.) — przecież. [przypis edytorski]

[59]

ten (…) planeta — dziś r.ż: ta planeta. [przypis edytorski]

[60]

koleją (daw.) — po kolei, kolejno. [przypis edytorski]

[61]

febra — tu ogólnie: gorączka, której towarzyszą dreszcze. [przypis edytorski]

[62]

migiem — tu: gestem lub mimiką. [przypis edytorski]

[63]

Tyfon (mit. gr.) — najstraszliwszy z potworów, syn Gai i Tartaru. [przypis edytorski]

[64]

perora — napuszona mowa z pouczeniem; daw.: uroczysta mowa. [przypis edytorski]

[65]

Wulkan (mit. rzym.) — kulawy bóg ognia i kowalstwa, mąż bogini Wenus, odpowiednik gr. Hefajstosa. [przypis edytorski]

[66]

Wenus (mit. rzym.) — bogini miłości i piękna; odpowiednik Afrodyty z mit. gr. [przypis edytorski]

[67]

trzymać wysoko o czymś (daw.) — mieć wysokie mniemanie o czymś. [przypis edytorski]

[68]

alkierzowy (daw.) — sypialniany; alkierz: mały, boczny pokój, często sypialny. [przypis edytorski]

[69]

Tetyda (mit. gr.) — boginka morska, jedna z córek Nereusa (Nereid), żona Peleusa, matka Achillesa. [przypis edytorski]

[70]

tożli — konstrukcja z partykułą -że (skróconą do -ż) oraz partykułą -li; znaczenie: czyż to. [przypis edytorski]

[71]

Feb a. Febus (mit. gr., mit. rzym.) — zlatynizowana forma słowa Fojbos (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca, opiekuna sztuk, patrona poetów i pieśniarzy. [przypis edytorski]

[72]

 Amen — oczywisty anachronizm, gdyż hebrajskie słowo amen, uroczysty zwrot potwierdzający (dosł.: niech tak będzie), przeniknęło do innych języków dopiero w czasach chrześcijańskich. [przypis edytorski]

[73]

pawilon (daw., z fr.) — rodzaj dużego namiotu. [przypis edytorski]

[74]

podlejszy (daw.) — mniej wartościowy, gorszy. [przypis edytorski]

[75]

Irys a. Iris (mit. gr.) — uskrzydlona posłanka bogów, personifikacja tęczy. [przypis edytorski]

[76]

mieszańcze — Tersytes nazywa Ajaksa mieszańcem, gdyż jego ojcem miał być Grek, a matką Trojanka; o jego pochodzeniu mówi bliżej Hektor w dalszej części sztuki (akt IV, scena 5). [przypis edytorski]

[77]

kis (daw.) — zakwas, zaczyn. [przypis edytorski]

[78]

bedłka (daw.) — grzyb nieszlachetny, trujący albo gorszego gatunku. [przypis edytorski]

[79]

dudek (daw., pot.) — głupek. [przypis edytorski]

[80]

skorzej (daw.) — prędzej. [przypis edytorski]

[81]

Cerber (mit. gr.) — trzygłowy pies strzegący wejścia do krainy zmarłych. [przypis edytorski]

[82]

Prozerpina (mit. rzym.) — córka Cerery, bogini urodzaju, porwana i poślubiona przez Plutona, władcę krainy umarłych; odpowiednik Kory-Persefony w mit. gr. [przypis edytorski]

[83]

Mars (mit. rzym.) — bóg wojny i bitewnego szału, odpowiednik gr. Aresa. [przypis edytorski]

[84]

pia mater (łac., anat.) — opona miękka, najgłębsza warstwa błon otaczających mózg i rdzeń kręgowy; tu: mózg. [przypis edytorski]

[85]

fakcja (z łac.) — stronnictwo. [przypis edytorski]

[86]

pomnieć (daw.) — pamiętać. [przypis edytorski]

[87]

ołowianka — sonda ręczna do pomiaru głębokości zbiornika; wyskalowana lina z ołowianym obciążnikiem na końcu. [przypis edytorski]

[88]

liczman — drobny przedmiot wykorzystywany jako pomoc przy liczeniu; od średniowiecza liczmany produkowano w postaci metalowych żetonów. [przypis edytorski]

[89]

Merkury (mit. rzym.) — posłaniec bogów, opiekun kupców, podróżników i złodziei, odpowiednik gr. Hermesa. [przypis edytorski]

[90]

starą ciotkę, przez Greków więzioną — mowa o Hezjonie, siostrze Priama. Laomedon, król Troi, obiecał Heraklesowi rękę swej córki Hezjony i cudowne konie za uwolnienie kraju od smoka morskiego. Herakles zabił potwora, a gdy nie otrzymał przyrzeczonej nagrody, z pomocą innych Greków wyprawił się na Troję, zburzył miasto, zabił Laomedona, a Hezjonę oddał jako brankę Telamonowi, władcy Salaminy, który jako pierwszy wdarł się na mury i wtargnął do miasta. [przypis edytorski]

[91]

Kasandra (mit. gr.) — córka Priama; zakochany w niej Apollo dał jej dar jasnowidzenia, lecz gdy odrzuciła jego zaloty, sprawił, że nikt nie wierzył w jej wróżby. [przypis edytorski]

[92]

Pochodnia Parys — Hekuba niedługo przed urodzeniem Parysa miała proroczy sen: śniło jej się, że urodziła płonącą pochodnię, od której spłonęła cała Troja. [przypis edytorski]

[93]

Arystoteles (384–322 p.n.e.) — gr. filozof i przyrodoznawca, zajmujący się również teorią państwa i prawa, ekonomiką i logiką formalną; najwszechstronniejszy z uczonych staroż., osobisty nauczyciel Aleksandra Wielkiego; jego dorobek i system filozoficzny wywarły wielki wpływ na rozwój nauki i filozofii europejskiej, zwłaszcza w średniowieczu. Powołanie się na niego przez legendarnego Hektora, żyjącego kilkaset lat wcześniej, jest anachronizmem. [przypis edytorski]

[94]

jestże — konstrukcja z partykułą -że nadającą znaczenie pytania retorycznego; inaczej: czy jest, czyż jest. [przypis edytorski]

[95]

chuć — żądza, pożądanie seksualne. [przypis edytorski]

[96]

kluby — dyby, imadło; daw. narzędzie tortur; wziąć w kluby: zdyscyplinować, skłonić do posłuszeństwa. [przypis edytorski]

[97]

przeto (daw.) — więc, zatem. [przypis edytorski]

[98]

Achiwi a. Achajowie — ogólne określenie Greków walczących w wojnie trojańskiej. [przypis edytorski]

[99]

Olimp — góra w Grecji, tradycyjnie uważana za siedzibę bogów. [przypis edytorski]

[100]

kaducej — dziś: kaduceusz, laska herolda, atrybut Merkurego (w mit. gr.: Hermesa) jako posłańca bogów, zdobiona dwoma splecionymi wężami i zwieńczona skrzydłami; kaduceusz miał mieć zdolność godzenia nieprzyjaciół. [przypis edytorski]

[101]

próchnienie kości — jeden z objawów choroby wenerycznej. [przypis edytorski]

[102]

baczność — uwaga, czujność. [przypis edytorski]

[103]

intrata — dochód, zysk. [przypis edytorski]

[104]

łazarz — tu: trędowaty, od imienia chrześcijańskiego patrona żebraków i trędowatych. [przypis edytorski]

[105]

trawidło (daw.) — sok żołądkowy. [przypis edytorski]

[106]

przedeklinować — tu: przejść systematycznie, według kolejności. [przypis edytorski]

[107]

rogal (pogard.) — rogacz, zdradzony mąż. [przypis edytorski]

[108]

ladaszczyca (daw.) — ladacznica, kobieta rozpustna a. prostytutka. [przypis edytorski]

[109]

niepomny — niepamiętający o czymś, niezwracający uwagi na coś. [przypis edytorski]

[110]

Słoń nie ma stawów, aby się mógł kłaniać — powszechne dawniej, lecz błędne przekonanie, że słoń nie może zginać nóg w kolanach, wywodzące się od Ktezjasza (V w. p.n.e.), który jako pierwszy Grek widział i opisał słonia. [przypis edytorski]

[111]

względność (daw.) — delikatność, uważność; postępowanie biorące pod uwagę czyjeś upodobania, czułe strony itp. [przypis edytorski]

[112]

powolny — tu: posłuszny, uległy czyjejś woli. [przypis edytorski]

[113]

boć — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; znaczenie: bo przecież. [przypis edytorski]

[114]

Rakowi, który już wszystko ogniem swoim pali — podczas gorących letnich dni, gdy Słońce jest w zodiakalnym znaku Raka (20 czerwca – 22 lipca). [przypis edytorski]

[115]

przytomny (daw.) — obecny (przy jakimś wydarzeniu). [przypis edytorski]

[116]

dzieckiem — tu: będąc dzieckiem; w dzieciństwie. [przypis edytorski]

[117]

Milon z Krotony (VI w. p.n.e.) — zapaśnik grecki słynny ze swojej siły, zwycięzca wielu zawodów. [przypis edytorski]

[118]

niewidomy (daw.) — niewidoczny; niewidzialny. [przypis edytorski]

[119]

muzyka ucięta — w oryg. broken music, muzyka urywana, grana na instrumentach strunowych szarpanych, bez smyczka, jak harfy lub lutnie, a zatem bez możliwości wydobywania długich nut o pełnej długości. [przypis edytorski]

[120]

pięknej nieprzyjaciółki — w oryginale: disposer, które w tym kontekście trudno zinterpretować, bywa różnie rozumiane lub traktowane jako forma błędnie zapisana. [przypis edytorski]

[121]

Kupidyn a. Amor (mit. rzym.) — syn Wenus i Marsa, bóg miłości, przedstawiany jako skrzydlaty chłopczyk z łukiem. [przypis edytorski]

[122]

Styks (mit. gr.) — rzeka w podziemnej krainie zmarłych. [przypis edytorski]

[123]

Charon (mit. gr.) — przewoźnik, przeprawiający dusze zmarłych przez podziemną rzekę do krainy umarłych. [przypis edytorski]

[124]

wraz (daw.) — od razu, natychmiast, zaraz. [przypis edytorski]

[125]

gruby — tu: prosty, prymitywny, pozbawiony wyrafinowania. [przypis edytorski]

[126]

gotować się — tu: przygotowywać się. [przypis edytorski]

[127]

hołoble — dyszle poboczne, między które wprzęgano konia w zaprzęgu jednokonnym. [przypis edytorski]

[128]

cherubin — anioł stojący wysoko w niebiańskiej hierarchii, przebywający blisko Boga. [przypis edytorski]

[129]

łopuch — łopian, dziko rosnąca roślina, której owoce to rzepy: koszyczki pokryte małymi haczykami, łatwo czepiające się futer i ubrań. [przypis edytorski]

[130]

nie stanie (daw.) — zabraknie, nie starczy. [przypis edytorski]

[131]

niech odtąd wszystkie biedne rajfury nazywają się (…) Pandarami — w języku angielskim wprost od imienia Pandara pochodzi rzeczownik pospolity pander, oznaczający stręczyciela, osobę ułatwiającą innym nierząd, oraz czasownik to pander: stręczyć. [przypis edytorski]

[132]

przytomność (daw.) — obecność. [przypis edytorski]

[133]

razem (daw.) — tu: zarazem, jednocześnie. [przypis edytorski]

[134]

Fortuna (mit. rzym.) — bogini ślepego przypadku, losu; wspominana zwłaszcza w związku z dobrym losem, szczęściem. [przypis edytorski]

[135]

drań (daw., r.ż.) — o rzeczach: lichota, rupiecie, graty, gałgany. [przypis edytorski]

[136]

krewnić (daw.) — łączyć pokrewieństwem; jeden znak wszystkich ludzi krewni: przez jedną rzecz wszyscy są spokrewnieni. [przypis edytorski]

[137]

kochasz jedną z Priama córek — mowa o Poliksenie, najmłodszej córce Priama i Hekuby, która pojawia się w utworach poetów greckich rozwijających i uzupełniających treść Iliady. [przypis edytorski]

[138]

Plutus (mit. rzym.) — bóg bogactwa. [przypis edytorski]

[139]

Pyrrhus (łac., z gr: pyrrhos: czerwony, rudy) a. Neoptolemos (mit. gr.) — syn Achillesa i jego kochanki Dejdamei, córki króla Dolopów. [przypis edytorski]

[140]

wietrzny (daw.) — o osobie: płochy, lekkomyślny, niestały. [przypis edytorski]

[141]

tam i sam (dw., gw.) — tu i tam. [przypis edytorski]

[142]

lice i nice — prawa, zewnętrzna i lewa, odwrotna strona czegoś, szczególnie tkaniny a. ubrania. [przypis edytorski]

[143]

Anchizes (mit. gr.) — ojciec Eneasza. [przypis edytorski]

[144]

Przysięgam na rękę Wenery — Eneasz był synem bogini Afrodyty (rzym. Wenus), która podczas walki pod Troją, próbując ratować syna, została zraniona w rękę przez Diomedesa (Iliada V 305–351). [przypis edytorski]

[145]

wszeteczny (daw.) — nieprzyzwoity, bezwstydny; rozpustny. [przypis edytorski]

[146]

posiędzie (daw.) — dziś: posiądzie. [przypis edytorski]

[147]

dworzec (daw.) — podwórze, dziedziniec. [przypis edytorski]

[148]

słonić (daw.) — osłaniać. [przypis edytorski]

[149]

bodajeś — forma skrócona pochodząca od: Bóg daj, żebyś, czyli: daj Boże, żebyś; inaczej: bodaj byś. [przypis edytorski]

[150]

byćże — konstrukcja z partykułą -że nadającą znaczenie pytania retorycznego; inaczej: czy być (może), czyż być (może). [przypis edytorski]

[151]

geniusz (mit. rzym.) — bóstwo opiekuńcze miejsca a. osoby, wyobrażane jako uskrzydlony człowiek; później ogólnie duch (dobry a. zły). [przypis edytorski]

[152]

Pluton (mit. rzym.) — bóg świata umarłych, odpowiednik gr. Hadesa. [przypis edytorski]

[153]

pyzy (pot.) — wydatne policzki. [przypis edytorski]

[154]

Akwilon — bóg północnego, zimnego wiatru, odpowiednik gr. Boreasza. [przypis edytorski]

[155]

czyli (daw.) — czy też (konstrukcja z partykułą -li). [przypis edytorski]

[156]

szczutek (daw.) — prztyczek. [przypis edytorski]

[157]

stanie (daw.) — starczy. [przypis edytorski]

[158]

Mojego ojca siostry synem jesteś — ojcem Hektora był Priam, zaś siostra Priama, Hezjone, została branką Telamona, króla greckiej Salaminy. Według tradycji synem Hezjone i Telamona był Teukros, przyrodni brat Ajasa (Ajaksa), którego matką była żona Telamona, grecka księżniczka Periboja (Eriboja); w sztuce synem Hezjone i Telamona jest sam Ajaks. [przypis edytorski]

[159]

Neoptolem — zapewne autor ma na myśli samego Achillesa. W takim przypadku Neoptolemos nie byłoby imieniem własnym, ale nazwą rodową. [przypis edytorski]

[160]

quondam (łac.)— niegdyś; tu: niegdysiejsza, była. [przypis edytorski]

[161]

śmiertelny to przedmiot — tj. grożący śmiercią temat rozmowy. [przypis edytorski]

[162]

Twego dziada — Laomedona, króla Troi, ojca Priama. Nestor zetknął się z nim jako członek wyprawy Heraklesa przeciwko Troi. [przypis edytorski]

[163]

dziwna (daw.) — dziś w tym znaczeniu: dziwne a. dziwna rzecz. [przypis edytorski]

[164]

szyszak — rodzaj stożkowatego hełmu bez przyłbicy. [przypis edytorski]

[165]

ruptura (med.) — przepuklina. [przypis edytorski]

[166]

scjatyka (daw.) — ischias, rwa kulszowa. [przypis edytorski]

[167]

florans — rodzaj dawnej lekkiej tkaniny jedwabnej. [przypis edytorski]

[168]

kutas (daw.) — frędzel; zwisająca ozdoba ze związanego w pędzel pęczka nici. [przypis edytorski]

[169]

snadno a. snadnie (daw.) — łatwo. [przypis edytorski]

[170]

przepiórka — przepiórki uważano za ptaki kochliwe, dlatego przenośnie nazywano tak kobiety lekkich obyczajów. [przypis edytorski]

[171]

kundys — kundel. [przypis edytorski]

[172]

dzieciństwo (daw.) — dziś: dziecinada; postępowanie dziecinne, właściwe dzieciom, a nie dojrzałym ludziom. [przypis edytorski]

[173]

diabeł lubieżności (…) kartoflanym palcem łechce ich — ziemniaki uważano w czasach elżbietańskich za jedzenie podniecające zmysły. [przypis edytorski]

[174]

Diana (mit. rzym.) — dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy; do jej orszaku należały nimfy, czyli boginki uosabiające siły przyrody. [przypis edytorski]

[175]

kał (daw.) — błoto, muł, bagno. [przypis edytorski]

[176]

uraganem (daw.) — dziś: huragan. [przypis edytorski]

[177]

suchoty (daw.) — gruźlica. [przypis edytorski]

[178]

ciura — sługa w obozie wojskowym. [przypis edytorski]

[179]

hołysz (z ukr.) — golec, biedak. [przypis edytorski]

[180]

Łucznik — Szekspir czerpał w tym miejscu z Caxtona, według którego z pomocą Troi pospieszył m.in. król Epistrophus, wiodąc prócz wojowników przedziwną bestię zwaną Łucznikiem, o końskim tułowiu i torsie człowieka, doskonale strzelającą z łuku. Strzelec ten miał zadać wielkie straty Grekom. [przypis edytorski]

[181]

na Galacie, rumaku swym — imię konia Hektora Szekspir zaczerpnął z dzieła Lydgate'a, podobnie jak powyżej postać Margarelona, nieprawego syna Priama. [przypis edytorski]

[182]

istność (daw.) — to, co istnieje, rzeczywistość. [przypis edytorski]

[183]

Myrmidonowie (mit. gr.) — szczep grecki zamieszkujący Ftyję, w czasie wojny trojańskiej dowodzeni przez Achillesa. [przypis edytorski]

[184]

Parki (mit. rzym.) — trzy boginie przeznaczenia, zajmujące się nicią ludzkiego życia; najstarsza z nich przecinała ją ostatecznie; w mit. gr. ich odpowiednikami były Mojry. [przypis edytorski]

[185]

Czy chcesz korzystać z tego, żem bez broni? — okoliczności śmierci Hektora Szekspir zapożyczył ze średniowiecznych romansów o wojnie trojańskiej; w Iliadzie (XX 248–361) Hektor walczy i ginie w pojedynku z Achillesem, toczonym najpierw na włócznie, potem na miecze. [przypis edytorski]

[186]

Niobe (mit. gr.) — żona króla Teb Amfiona, matka licznego potomstwa, szczyciła się, że ma więcej dzieci niż bogini Latona, która miała tylko Apollina i Artemidę. Apollo i Artemida z zemsty zabili z łuków dzieci Niobe na jej oczach. Rozpaczającą Niobe na koniec Zeus zamienił w skałę, co czasem interpretuje się jako skamienienie z bólu i rozpaczy. [przypis edytorski]

[187]

Tytan — tu: Helios, bóg słońca i światła dziennego, przemierzający sklepienie niebieskie na rydwanie zaprzężonym w ogniste rumaki; należał do grona tytanów, pierwszego pokolenia bogów, starszych od bogów olimpijskich. [przypis edytorski]

[188]

raniej (daw.) — wcześniej. [przypis edytorski]

[189]

gęś winczesterska — eufemizm oznaczający chorobę weneryczną; domy publiczne w Southwark podlegały jurysdykcji biskupa Winchesteru. [przypis edytorski]

[190]

idę się pocić — aluzja do dawnego sposobu leczenia chorób wenerycznych: kuracji w wannie do pocenia się, żeby organizm wydalił „jad weneryczny”. [przypis edytorski]

Close
Please wait...