Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 376 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x
  1. Aktor: 1
  2. Błądzenie: 1 2
  3. Błogosławieństwo: 1 2
  4. Chciwość: 1
  5. Ciało: 1
  6. Cierpienie: 1
  7. Cisza: 1
  8. Cnota: 1
  9. Córka: 1 2
  10. Czary: 1 2 3 4 5 6 7
  11. Czas: 1 2 3 4
  12. Duch: 1 2
  13. Dusza: 1
  14. Dziewictwo: 1
  15. Głód: 1 2
  16. Głupota: 1 2 3
  17. Gniew: 1 2 3 4
  18. Hańba: 1
  19. Honor: 1
  20. Jesień: 1
  21. Kłótnia: 1
  22. Kobieta: 1 2 3
  23. Kondycja ludzka: 1
  24. Konflikt: 1 2
  25. Krzywda: 1 2 3 4 5
  26. Księżyc: 1 2 3 4 5 6 7
  27. Kwiaty: 1 2 3 4 5 6
  28. Lato: 1
  29. Łzy: 1 2 3 4
  30. Małżeństwo: 1 2
  31. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23
  32. Miłość niespełniona: 1 2 3 4
  33. Miłość tragiczna: 1
  34. Modlitwa: 1
  35. Muzyka: 1 2 3
  36. Nauka: 1
  37. Niebezpieczeństwo: 1 2
  38. Nienawiść: 1 2
  39. Noc: 1
  40. Nuda: 1
  41. Odwaga: 1
  42. Ojciec: 1 2
  43. Oko: 1 2 3
  44. Pies: 1 2
  45. Piękno: 1 2 3
  46. Podstęp: 1
  47. Poeta: 1 2
  48. Pojedynek: 1 2
  49. Polowanie: 1
  50. Potwór: 1
  51. Pozycja społeczna: 1 2
  52. Pożegnanie: 1
  53. Prawo: 1 2 3
  54. Przekleństwo: 1
  55. Przemijanie: 1
  56. Przemoc: 1 2
  57. Przyjaźń: 1
  58. Przyroda nieożywiona: 1
  59. Przysięga: 1 2 3 4
  60. Ptak: 1 2
  61. Robak: 1 2
  62. Rozpacz: 1 2
  63. Rozum: 1
  64. Samobójstwo: 1 2 3 4
  65. Sen: 1 2 3 4 5 6 7
  66. Słońce: 1
  67. Sługa: 1
  68. Smutek: 1 2
  69. Strach: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  70. Szaleniec: 1
  71. Szczęście: 1
  72. Sztuka: 1 2 3
  73. Ślub: 1 2 3
  74. Śmiech: 1 2 3 4
  75. Śmierć: 1 2 3 4 5
  76. Śpiew: 1 2
  77. Świt: 1
  78. Taniec: 1
  79. Tchórzostwo: 1
  80. Teatr: 1 2 3 4 5 6 7 8
  81. Wierność: 1
  82. Wiosna: 1
  83. Woda: 1
  84. Zabawa: 1 2 3
  85. Zdrada: 1 2 3 4 5
  86. Zemsta: 1 2
  87. Zima: 1
  88. Zwierzęta: 1 2

William ShakespeareSen nocy letniejtłum. Leon Ulrich

OSOBY:

  1. Tezeusz[1], książę ateński
  2. Egeusz, ojciec Hermii
  3. Lizander, zakochany w Hermii
  4. Demetriusz, zakochany w Hermii
  5. Filostrat, mistrz ceremonii na dworze Tezeusza
  6. Pigwa, cieśla
  7. Cichy, stolarz
  8. Denko[2], tkacz
  9. Fujarka, miechownik
  10. Ryjak, kotlarz
  11. Głodzik, krawiec
  12. Hippolita[3], królowa Amazonek, narzeczona Tezeusza
  13. Hermia, córka Egeusza, zakochana w Lizandrze
  14. Helena, zakochana w Demetriuszu
  15. Oberon, król wróżek[4]
  16. Tytania, królowa wróżek[5]
  17. Puk albo Robin-Poczciwiec, chochlik
  18. Groszkowy kwiat, Pajęczynka, Ćma, Gorczyczka[6], chochliki
  19. Piram, Tyzbe, Mur, Światło księżyca, Lew, osoby komedii, przedstawionej przez czeladników ateńskich
  20. Inne Wróżki z orszaku Króla i Królowej
  21. Służba Tezeusza i Hippolity.

Scena w Atenach i w sąsiednim lesie.

AKT PIERWSZY

SCENA I

Ateny. Sala w pałacu Tezeusza.
Wchodzą: Tezeusz, Hippolita, Filostrat i Orszak.

TEZEUSZ

Księżyc, Małżeństwo, CzasGodzina ślubów naszych, Hippolito,
Szybko się zbliża; cztery dni szczęśliwe
Nowy sprowadzą księżyc, ale dla mnie
Jak stary miesiąc[7] powoli cienieje!
Odwleka moje szczęście jak macocha,
Lub jak młodzieńca dochód marnująca
Na dożywociu[8] wdowa długie lata.

HIPPOLITA

CzasPrędko dni cztery znikną w cieniach nocy,
I cztery noce prędko czas przedrzemią,
A potem księżyc, jak nowy łuk srebrny,
Na niebios sklepie[9] zwieszony, przyświeci
Uroczystościom naszych ślubnych godów[10].

TEZEUSZ

ZabawaIdź, Filostracie, wśród ateńskiej młodzi
Skocznego ducha radości zbudź ze snu,
Na pogrzeb wygoń czarną melancholię,
Nie świąt to naszych blada towarzyszka.
Wychodzi Filostrat.
Ślub, KrzywdaMym dziewosłębem[11] był miecz[12], Hippolito,
Krzywdząc cię, twoją otrzymałem miłość,
Lecz ślubom naszym będą towarzyszyć
Pompa, zabawy, tańce i tryumfy.
Wchodzą: Egeusz, Hermia, Lizander i Demetriusz.

EGEUSZ

1

Niech błogo żyje książę nasz, Tezeusz!

TEZEUSZ

2

Dziękuję. Jakie przynosisz mi wieści?

EGEUSZ

Ojciec, CórkaZ żalem przychodzę, aby skargę zanieść
Przeciw mojemu dziecku, mojej Hermii.
Dostojny panie, oto jest Demetriusz,
Któremu rękę córki mej przyrzekłem;
MiłośćOto Lizander, człowiek, co czarami
Potrafił córki mej uwikłać serce.
Ty, ty, Lizandrze, słałeś jej wierszyki,
Tyś z nią miłości zadatki wymieniał,
Pod jej śpiewałeś oknem przy księżycu
Fałszywym głosem miłość twą fałszywą;
Tyś ją odurzył włosów twych plecionką,
Pierścieniem, cackiem, fraszkami[13], dewizą,
Bawidełkam[14]i, bukietem, łakocią[15],
Bo to posłańcy potężnego wpływu
Na dusze młode i bez doświadczenia.
Chytrością córki mej wykradłeś serce,
Należne ojcu dziecka posłuszeństwo
W upór zmieniłeś. Więc, dostojny książę,
Prawo, CórkaJeśli nie zechce, w twojej obecności,
Za swego męża przyjąć Demetriusza,
To ja, powagą starych praw ateńskich,
Córką mą, jak mą własnością, rozrządzę:
Lub żoną jego będzie, albo umrze,
Jak to wyraźna zastrzega ustawa.

TEZEUSZ

Co odpowiadasz na to, piękna Hermio?
OjciecRozważ; twój ojciec bogiem ci być winien.
On ukształtował piękność twą, dla niego
Jesteś figurą z wosku ulepioną,
Którą ma prawo zachować lub zniszczyć.
Demetriusz godnym szacunku jest panem.

HERMIA

3

Jak i Lizander.

TEZEUSZ

Prawda, lecz w tym razie[16],
Gdy nie ma ojca twego zezwolenia,
Musi pierwszemu godnością ustąpić.

HERMIA

4

Bodaj mój ojciec moim patrzał okiem!

TEZEUSZ

5

Tyś winna raczej sądem jego patrzeć.

HERMIA

Miłość, OdwagaPrzebacz mi, książę; nie wiem, jaka siła
Daje mi śmiałość, nie wiem, co ma skromność
Może ucierpieć, jeśli w takim kole[17]
Ważę się sama myśli moich bronić,
Lecz niech mi wolno będzie się zapytać,
Jaka mi kara zagraża najcięższa,
Jeśli odepchnę rękę Demetriusza?

TEZEUSZ

Lub śmierć cię czeka, lub musisz na zawsze
Zrzec się słodkiego ludzi towarzystwa.
Więc, piękna Hermio, zajrzej w głąb twej duszy,
Poradź się twojej młodości, krwi twojej,
Księżyc, DziewictwoCzy zdołasz, ojca odrzucając wybór,
Dni resztę nosić osłony zakonnic,
W cieniach klasztoru na zawsze się zamknąć,
Żyć całe życie jak niepłodna siostra,
Do niepłodnego śląc hymny księżyca.
Trzykroć szczęśliwa, co — krwi swojej pani —
Może tak odbyć pielgrzymkę dziewiczą,
Ziemsko jednakże szczęśliwsza jest róża
Uszczkniona ręką, niż ta, co na cierni
Więdnie dziewiczej, i rośnie, i żyje,
W błogosławionej kona samotności.

HERMIA

I ja tak, książę, wolę żyć, umierać,
Niż praw mojego odstąpić dziewictwa
Panu, którego obrzydłe mi jarzmo,
Którego rządów dusza nie chce przyjąć.

TEZEUSZ

Przysięga, ŚmierćNamyśl się jeszcze, a z nowym księżycem[18],
W dniu błogim, który z moją narzeczoną
Przyłoży pieczęć wiecznych moich ślubów,
W tym dniu, lub umrzeć bądź przygotowaną
Za krnąbrny opór ojca twego woli,
Lub Demetriusza pojąć w posłuszeństwie,
Lub na Diany[19] poprzysiąc ołtarzu
Życie surowe, na zawsze samotne.

DEMETRIUSZ

Zmień myśli, Hermio, a i ty, Lizandrze,
Przy moich prawach uznaj twoich błahość.

LIZANDER

Miłość, MałżeństwoMasz ojca miłość, pojmij go za żonę,
Mnie, Demetriuszu, zostaw miłość Hermii.

EGEUSZ

Prawda, Lizandrze, on ma moją miłość,
I miłość moja da mu, co jest moje;
Moją jest córka, moje do niej prawa
Na Demetriusza w całości przenoszę.

LIZANDER

Mój ród tak dobry, jak jego jest, książę,
Równy majątek, miłość moja większa,
Pod każdym względem jednaka fortuna,
Jeśli nie wyższa od Demetriuszowej,
A co prześciga te wszystkie próżności[20]:
Ja miłość pięknej pozyskałem Hermii.
Czemużbym moich miał się praw wyrzekać?
Miłość niespełnionaDemetriusz, w oczy ten mu robię zarzut,
Córce Nedara, Helenie, dworując[21],
Duszę jej zyskał, i dziś, biedna dziewka,
Szalenie kocha aż do bałwochwalstwa[22]
Tego zmiennika[23] bez czci i bez wiary.

TEZEUSZ

Wyznaję, że mnie doszły o tym wieści,
Że chciałem mówić o tym z Demetriuszem,
I tylko nawał spraw wielkich rzecz całą
Z myśli mi wybił. Lecz chodź, Demetriuszu,
Chodź, Egeuszu, mówić pragnę z wami,
Mam dla was obu prywatne zlecenia.
PrawoTy, piękna Hermio, uzbrój się w cierpliwość,
Przed wolą ojca ugnij twe kaprysy,
Albo cię czeka, wedle praw ateńskich,
Które złagodzić nie w mojej jest mocy,
Śmierć albo życie samotne w klasztorze.
Lecz idźmy, droga moja Hippolito;
Wy dwaj pośpieszcie za mną bez spóźnienia;
W sprawie zaślubin naszych pragnę użyć
Waszej pomocy, naradzić się z wami
W rzeczach was obu blisko dotyczących.

EGEUSZ

6

Idziemy, książę, z chętnym posłuszeństwem.

Wychodzą: Tezeusz, Hippolita, Egeusz, Demetriusz i Orszak.

Kwiaty, ŁzyLIZANDER

Czemu, o droga, lice twe tak blade?
Czemu ich róże tak prędko zwiędniały?

HERMIA

Może im deszczu brakło; jak go łatwo
Wylać by mogła burza moich oczu!

LIZANDER

Miłość tragicznaNiestety! według tego, com mógł czytać
Lub słyszeć kiedy, nigdy jeszcze strumień
Wiernej miłości nie płynął spokojnie;
Ale czasami, albo krwi różnica[24]

HERMIA

7

Biada, niższego niewolnicą zostać!

LIZANDER

8

Źle zaszczepiona czasem w lat niezgodzie —

HERMIA

9

Zgroza, gdy starość łączy się z młodością!

LIZANDER

10

Czasem sklejona wyborem rodziców…

HERMIA

11

Miłość, OkoPiekło, wybierać miłość cudzem okiem!

LIZANDER

Lub jeśli była w wyborze sympatia,
Choroba, wojna, śmierć nań uderzyły,
Szczęście, PrzemijanieI tak chwilowe jak dźwięk było szczęście,
Jak cień przelotne, krótkie jak marzenie,
Lub jak wśród czarnej nocy błyskawica,
Co nagle olśni niebiosa i ziemię,
A ledwo „spojrzyj!” człowiek zdoła krzyknąć,
Znowu ciemności pochłonie ją paszcza.
Tak szybko mija wszystko, co jest piękne.

HERMIA

Miłość, CierpienieJeśli przeznaczeń wolą kochankowie
Skazani znosić zawody i krzyże[25],
Niech nas nauczy los nasz cierpliwości,
Bo to krzyż zwykły należny kochankom,
Jak sny, marzenia, westchnienia, łzy, żądze,
Zwyczajny biednej namiętności orszak.

LIZANDER

Dobra to rada, więc słuchaj mnie, Hermio!
Mam ciotkę wdowę, która nie ma dzieci,
A jest rozległych panią majętności,
Dom jej o siedem mil od Aten leży;
Kocha mnie, jakby matką moją była,
Tam cię zaślubić mogę, droga Hermio;
Pod jej nas dachem srogość praw ateńskich
Dosiąc[26] nie zdoła. Jeśli mnie więc kochasz,
Jutrzejszej nocy opuść dom ojcowski,
A w głębi lasu, o milę od miasta,
Tam, gdzie cię niegdyś spotkałem z Heleną,
Pierwszego maja obchodzącą święto,
Czekam na ciebie.

HERMIA

PrzysięgaDobry mój Lizandrze,
Na łuk Kupida[27] silny ci przysięgam,
Na złote ostrze jego strzał potężnych,
Na wozu Pafii[28] gołębi[29] cug[30] rączy,
Na święty węzeł, co dwie dusze łączy,
Na ogień, w którym spłonęła Dydona[31],
Przez trojańskiego zdrajcę opuszczona,
Na śluby mężczyzn złamane tak mnogo,
Że wszystkie nasze zrównać im nie mogą,
W ateńskim gaju, w wskazanej gęstwinie,
Przyjdę do ciebie, zanim północ minie.

LIZANDER

12

Dotrzymaj słowa. Patrz, oto Helena. Wchodzi Helena.

HERMIA

13

Piękna Heleno, gdzie śpieszysz? Szczęść Boże!

HELENA

PięknoPiękną mnie zowiesz? Odwołaj nazwanie.
Ty jesteś piękną, gwiazdą biegunową[32]
Dla Demetriusza oczu, ust twych słowo
Milsze dla niego od skowronka treli
Śród niw[33] zielonych, gdy głogi kwiat bieli.
Ach, gdyby piękność jak choroba była,
Jakbym się chętnie twoją zaraziła!
Głos twój me usta, wzrok skradłyby oczy,
Język języka twego wdzięk uroczy.
Gdybym świat miała, byle jego zostać,
Świat chętnie oddam, by twoją mieć postać.
Naucz mnie, Hermio, sztuki, której siłą[34]
Serce by jego dla mnie tylko biło.

HERMIA

14

Ja się nań marszczę, on kocha bez miary.

HELENA

15

Gdyby mój uśmiech marszczeń twych miał czary!

HERMIA

16

Miłość niespełnionaJa mu złorzeczę, on mi błogosławi.

HELENA

17

Niech cud podobny miłość moja sprawi!

HERMIA

18

Im silniej gardzę, tym kocha mnie więcej.

HELENA

19

Silniej mną gardzi, im kocham goręcej.

HERMIA

20

Szaleństwa jego nie we mnie przyczyna.

HELENA

21

W twych wdziękach; czemuż nie moja to wina!

HERMIA

Wkrótce, Heleno, przestaniesz się smucić,
Śpieszę z Lizandrem Ateny porzucić.
Nim oko moje Lizandra ujrzało,
To miasto pięknym rajem mi się zdało;
Jakże potężna miłości jest siła,
Gdy dziś na piekło niebo me zmieniła!

LIZANDER

Wyznam ci całą naszą tajemnicę:
Jutro, gdy Febe[35] ujrzy srebrne lice
W zwierciadle wody, siejąc perły rosy
Na trawę smugów[36] i na złote kłosy,
Opuścim miasto skryci nocy cieniem,
Która kochanków zawsze jest zbawieniem.

HERMIA

Gdzie z tobą nieraz dzień marzyłam cały,
Na łożu, które pierwiosnki usłały,
Myśli z pełnego wylewając łona,
Z moim Lizandrem będę połączona.
A stamtąd społem[37] pobiegniem weseli
Szukać wśród obcych nowych przyjacieli[38].
ModlitwaBywaj mi zdrowa, towarzyszko droga,
Módl się za nami, jak ja proszę Boga,
By ogień, którym płonie twoja dusza,
Zapalił serce twego Demetriusza!
Do Lizandra. Dotrzymaj słowa; dziś zrzec się nam trzeba
Oczom kochanków najmilszego chleba wychodzi.

LIZANDER

Dotrzymam. — Żegnaj! Niech Bóg w swej dobroci
Twego kochanka serce ci powróci wychodzi.

HELENA

PięknoJak dziwna ludzkich przeznaczeń różnica!
Mówią, że moje, jak jej, piękne lica;
Lecz cóż mi z tego, gdy on, skamieniały
Nie widzi tego, co świat widzi cały!
On błądzi, Hermii ubóstwiając oko,
Ja, cnoty jego ceniąc zbyt wysoko.
MiłośćAch, jakże często najlichszemu ciału
Miłość pożycza blasków ideału!
Bo miłość widzi duszą, nie oczyma,
Dlatego ślepy Kupido ócz nie ma[39];
Nie rozum jego kieruje wyborem,
Pędzony żądzą ślepym leci piórem[40].
Miłość jest dzieckiem, w swoim też wyborze,
Jak dziecko, nieraz omylić się może;
Jak wśród igraszki dziecię słowo łamie,
Tak dziecię, miłość przysięgając, kłamie.
OkoNim oczu Hermii zaraził się jadem,
Demetriusz przysiąg sypał na mnie gradem,
Lecz w ogniu Hermii jednego spojrzenia
Wszystek grad przysiąg na deszcz się przemienia.
Teraz mu Hermii zamiary odsłonię,
Do gaju za nią puści się w pogonie,
Jeśli łaskawie spojrzy na mnie za to,
Bogatą dla mnie będzie to zapłatą,
I choć tym moje boleści osłodzę,
Że towarzyszką będę mu w tej drodze wychodzi.

SCENA II

Tamże. Izba w chatce.
Wchodzą: Cichy, Denko, Fujarka, Ryjak, Pigwa i Głodzik.

PIGWA

22

Czy zebrała się już cała nasza trupa[41]?

DENKO

23

Byłoby najlepiej wołać kolejno człowieka po człowieku, jak stoją na papierze.

PIGWA

24

Oto imienna lista ludzi, których uznały całe Ateny za najzdolniejszych do przedstawienia naszej sztuki przed księciem i księżniczką w nocy dnia ich zaślubin.

DENKO

25

TeatrNaprzód, dobry Pigwo, powiedz, jaki jest przedmiot[42] sztuki; a potem odczytaj nazwiska aktorów i przystąp do rzeczy.

PIGWA

26

A więc nasza sztuka nosi tytuł: Najsmutniejsza komedia i najokrutniejsza śmierć Pirama i Tyzby[43].

DENKO

27

Doskonały to kunsztyk[44], możecie mi wierzyć, i bardzo krotofilny[45]. Teraz, dobry Piotrze Pigwo, wołaj twoich aktorów z papieru. Mości panowie, do rzędu!

PIGWA

28

A niech każdy odpowiada na zawołanie. Mikołaj Denko, tkacz.

DENKO

29

Jestem. Powiedz, jaką mam rolę, a potem tnij swoje dalej!

PIGWA

30

Ty, Mikołaju Denko, stoisz tu zapisany na Pirama.

DENKO

31

A cóż to za jeden ten Piram? Kochanek, czy tyran?

PIGWA

32

Kochanek, który się walecznie z miłości zabija.

DENKO

33

AktorTo trzeba będzie trochę łez, żeby dobrze rzecz przedstawić. Jeśli to moją ma być sprawą, niech słuchacze dobrze pilnują swoich oczu, bo wywołam burze, będę aż strach desperował[46]. Idźmy więc dalej. Jednakże mój największy pociąg jest na tyrana; mógłbym przedziwnie odegrać Herklesa[47], albo jaką inną rolę, gdzie trzeba z kota drzeć pasy[48] i wszystko tłuc na kawałki.

Szalone skały,
Gdy się trzaskały,
Rycząc, łamały
Bramy więzienia,
A Feba[49] rumaki
Przez niebios szlaki
Plączą w majaki
Głupie przeznaczenia.
34

To mi rzecz szczytna! Czytaj nam teraz resztę aktorów. To ton Herklesa, ton tyrana; kochanek płaczliwszym mówi tonem.

PIGWA

35

Franciszek Fujarka, naprawiacz miechów.

FUJARKA

36

Jestem, Pietrze Pigwo.

PIGWA

37

Musisz się podjąć roli Tyzby.

FUJARKA

38

A cóż to za jeden ten Tyzby? Czy jaki błędny rycerz?

PIGWA

39

Nie, jest to pani, którą Piram ma kochać[50].

FUJARKA

40

Na uczciwość, nie daj mi roli kobiety; już broda sypać mi się zaczyna.

PIGWA

41

Mniejsza o to, będziesz grał twoją rolę w masce, a będzie ci wolno mówić, jak zechcesz, cieniuśko.

DENKO

42

Jeśli będę mógł twarz zasłonić, to dajcie mi także rolę Tyzby, będę mówił strasznie cienko: Tysne, Tysne — Ach Piramie, mój kochaneczku drogi, twoja droga Tyzby, twoje serduszko!

PIGWA

43

Nie, nie, musisz być Piramem, a ty, Fujarko, Tyzbą.

DENKO

44

Niechże i tak będzie. Co dalej?

PIGWA

45

Robin Głodzik, krawiec.

GŁODZIK

46

Jestem, Piotrze Pigwo.

PIGWA

47

Ty będziesz matką Tyzby. Tomasz Ryjek, mularz[51].

RYJEK

48

Jestem, Piotrze Pigwo.

PIGWA

49

Ty będziesz ojcem Pirama, a ja ojcem Tyzby. Ty, Cichy, stolarzu, będziesz grał rolę lwa. Otóż, jak myślę, wszystko rozdzielone.

CICHY

50

ZwierzętaCzy masz rolę lwa na piśmie? Jeśli masz, to daj mi ją, bo tępo idą mi rzeczy do głowy.

PIGWA

51

Musisz ją grać ex tempore[52]; wszystko się tam kończy na ryczeniu.

DENKO

52

To dajcie mi także rolę lwa; będę tak ryczał, że się rozradują ludzkie serca, będę tak ryczał, że sam książę zawoła: niech jeszcze ryknie, niech jeszcze ryknie!

PIGWA

53

StrachGdybyś ryczał zbyt strasznie, zlękłaby się księżniczka i jej damy, a nużby zaczęły wrzeszczeć, byłoby to więcej, jak trzeba, żeby nas wszystkich na szubienicę poprowadzić.

WSZYSCY

54

Dyndalibyśmy wszyscy, każdy syn swojej matki.

DENKO

55

Prawda, przyjaciele, że gdyby damy potraciły głowy ze strachu, nie zostałoby im więcej rozumu, jak[53] trzeba, żeby nas poprowadzić na szubienicę, ale ja tak głos nastroję, że będę wam ryczał słodziusieńko jak ssący gołąbek[54], będę tak ryczał, że byś powiedział, że to słowik.

PIGWA

56

Nie możesz grać żadnej innej roli jak Pirama, bo Piram to pan gładkiego[55] oblicza, na jakiego radzi patrzeć[56] ludzie w dzień letniej pogody, pan najmilszy, prawdziwie szlacheckie dziecię, musisz więc koniecznie grać rolę Pirama.

DENKO

57

Więc dobrze, podejmuję się tej roli. Z jaką brodą byłoby najwłaściwiej wystąpić?

PIGWA

58

Z jaką ci się podoba.

DENKO

59

Albo wezmę brodę koloru słomianego, albo ciemno-pomarańczową, albo jasno-purpurową, albo brodę koloru francuskiej czaszki[57] — zupełnie żółtą.

PIGWA

60

Niejedna francuska czaszka wcale nie ma włosów, grałbyś więc rolę z wytartym czołem. Ale, mości panowie, oto wasze role. Błagam was teraz, i proszę, i wymagam, żebyście się ich nauczyli do jutrzejszej nocy. TeatrZejdziemy się w pałacowym gaju, o milę od miasta, przy świetle księżyca; tam zrobimy próbę. Gdybyśmy się zebrali w mieście, tropiłyby nas tłumy ciekawych i przed czasem zwąchano by nasze zamysły. Bez najmniejszej zwłoki zróbmy spis rzeczy potrzebnych do przedstawienia naszej komedii. Tylko proszę, nie zróbcie mi zawodu.

DENKO

61

Przyjdziemy. Próba będzie się tam mogła odbyć rozwięźlej[58] i waleczniej. Nie żałujcie trudu, nauczcie się doskonale. Bądźcie zdrowi!

PIGWA

62

Miejsce zbioru[59]: dąb książęcy.

DENKO

63

Dość na tym. Dotrzymajcie słowa, a baczność!

Wychodzą.

AKT DRUGI

SCENA I

Las w bliskości Aten.
Wchodzą: z jednej strony Wróżka, z drugiej Puk.

PUK

64

Co tam nowego, duchu? Gdzie tak śpieszysz?

Wróżka

Przyroda nieożywionaPrzez doliny i przez góry,
Przez zwierzyńce i ogrody,
Przez potoki i przez bory,
Płomień ognia, fale wody,
Wszędzie mnie skrzydła me niosą,
Szybsze od Cyntii[60] promieni,
Gdzie mi każe wróżek ksieni[61],
Ślad kół swoich skrapiać rosą.
KwiatyPierwiosnki to są jej służki,
Patrz na złote szat ich plamy,
To rubiny, to dar wróżki,
W których wonne śpią balsamy.
Teraz na łąkach zbierać perły rosy śpieszę,
W uchu każdej pierwiosnki[62] perełkę zawieszę.
Żegnaj, figlarny duchu, powinność mnie wzywa,
Królowa, z dworem wróżek, za chwilę przybywa.

PUK

Król sprawia[63] święto pod tą dziś dąbrową[64];
Miej baczność[65], by się nie spotkał z królową,
KonfliktOberon bowiem cały gniewem pała,
Że pani nasza na pazia wybrała
Królowi Indii ukradzione dziecię.
Nic piękniejszego nie było na świecie.
Król chciał go gwałtem na swym widzieć dworze,
Pragnął z nim razem harcować po borze,
Ale Tytania, w dziecku zakochana,
Stroi je w kwiaty, a nie słucha pana.
Odtąd też, czy to spotkają się w gaju,
Czy to na smugach[66], przy jasnym ruczaju,
StrachSpór taki toczą, że raz dwór ich cały
W żołędzi kubki[67] schował się struchlały.

WRÓŻKA

Jeśli o tobie mój sąd mnie nie myli,
To jesteś duchem pełnym krotofili[68],
Ludzie cię zowią Robinem Dobrotą;
Ty wiejskie dziewki straszysz twoją psotą,
Ty żarna[69] psujesz, ciebie tylko wini,
Gdy próżno[70] bije masło, gospodyni.
Warzone piwo wietrzeje twą sprawą,
Zbłąkany pielgrzym[71] twoją jest zabawą.
Szczęśliwy, kto ci imię daje Puka,
Bo temu służysz, tego szczęście szuka.
Alboż się mylę? Czy to prawda? Powiedz.

PUK

Prawda; ja nocy wesoły wędrowiec,
Z moich się figlów nieraz król śmiać raczy,
ŚmiechKiedy udanym[72] rżeniem pięknej klaczy
Zwabiam ogiery bobem wytuczone;
Czasami pływam, jak jabłko pieczone,
Na piwie kmoszki[73], a gdy pić zamierza,
Mniemane[74] jabłko w usta ją uderza,
Wszystko się piwo na pierś zwiędłą leje;
Mądra babunia, smutne prawiąc dzieje,
Myśli, żem trójnóg, ale kiedy siada,
Ślizga się trójnóg, jak długa upada,
Wszyscy się śmiejąc, za boki trzymają,
Z radości krzyczą, kaszlą i kichają.
Lecz ustąp, wróżko, widzę Oberona.

WRÓŻKA

65

A ja mą panią. Drżę już przestraszona.

SCENA II

Z jednej strony wchodzi Oberon ze swoim Orszakiem, z drugiej Tytania ze swoim.

OBERON

KonfliktNiemiłe zejście przy świetle księżyca,
Dumna Tytanio!

TYTANIA

Zazdrosny Oberon?
Wróżki, odlećmy, wyrzekłam się bowiem
I towarzystwa, i jego łożnicy.

OBERON

66

Stój, stój, zuchwała! Czym nie jest twym panem?

TYTANIA

ZdradaA więc ja twoją powinnam być panią;
Lecz wiem, żeś z wróżek dzielnic się wykradał,
I po dniach całych, w postaci Koryna,
Przy zakochanej śpiewałeś Filidzie
Twoje miłostki, grając na multankach[75].
Po coś tu przybył z kończyn[76] ziem indyjskich?
Bo twa krzykliwa w bucikach kochanka,
Bo Amazonka, twoja wojowniczka,
Tezeuszowi oddaje dziś rękę,
A tyś ich łożu przyszedł błogosławić.

OBERON

Nie maszli[77] wstydu, Tytanio, wspominać
ZdradaO Hippolicie, gdy wiesz, że mi dobrze
Twe z Tezeuszem znane są zaloty?
Czyż z Perygenii[78] objęć, którą porwał,
W nocy go cieniach nie uprowadziłaś?
Czyż nie twą sprawą połamał przysięgi
Dane Ariadnie[79], Egli[80], Antiopie[81]?

TYTANIA

Wszystko to próżne zazdrości wymysły.
I każdą razą[82], od początku lata,
Kiedy się z moich wróżek zbiorę kołem
W górach, dolinach, na łąkach, wśród lasów,
Przy kamyczkami brukowanym źródle,
Lub przy strumyku trzciną bramowanym[83],
Aby przy wiatrów świszczących muzyce
Tańczyć wesoło, ty zawsze kłótniami
Przerywasz tańce nasze i zabawy.
WodaWiatry też widząc, że na próżno grają,
Mszcząc się, wyssały z mórz mgły zaraźliwe,
Na ląd poniosły, a ich obfitością
W taką urosła dumę lada struga,
Że z swoich brzegów, szumiąc, wystąpiła;
GłódI wół na darmo jarzmo[84] swoje dźwigał,
Rolnik się pocił, młode bowiem zboże
Zgniło, nim brody mogło się doczekać;
Bez owiec hurty[85] na zalanych polach,
Wron stada bydła tuczą się trupami;
Kręgielnie[86] błotem dzisiaj zapełnione,
A powikłane na łąkach chodniki
Nie zostawiły i śladu po sobie;
Śmiertelnych ludzi głód dręczy; już zima,
A ich wieczorów pieśń nie rozwesela,
KsiężycPrzeto i księżyc, ten król morskich toni,
Blady od gniewu, za mgłami i deszczem,
Sieje po ziemi tysiączne choroby;
Pory się roku zmieniły w zamęcie,
Na świeże łono róży mróz upada,
Na siwej głowie i na brodzie zimy,
Jak na szyderstwo, słodkich lata pączków
Wonne paciorki puszczają na chwilę.
Wiosna, Lato, Jesień, ZimaWiosna i lato, płodna jesień, zima,
Swoje zwyczajne odmieniły barwy,
Świat ich zdziwiony nie może rozróżnić.
Całe to mnogie strasznych klęsk potomstwo
Z naszych wyrosło sporów, naszych kłótni,
My ich początkiem, my ich rodzicami.

OBERON

Więc napraw wszystko, w twojej to jest mocy,
Przestań się tylko woli mej opierać,
Oddaj w me ręce skradzione pacholę[87],
Chcę go na pazia.

TYTANIA

Przestań o tym myśleć;
Chłopięcia nie dam za wróżek królestwo.
Moją czcicielką jego matka była,
Śród nocy, w wonnym powietrzu indyjskim,
Długie nam chwile na rozmowach biegły.
Zabawa, ŚmiechCzasem, na płowym[88] morza siedząc brzegu,
Płynące nawy[89] ścigałyśmy okiem,
Śmiech nas brał, patrząc na ciężarne żagle,
Wydęte tchnieniem rozpustnych wietrzyków;
A ona, pięknym swym płynącym chodem
(W łonie nosiła wtedy moje chłopię),
Po złotym piasku wybrzeża żeglując,
Naśladowała chyżej[90] nawy podróż,
I niosła, niby z powrotem, drobnostki
Jak drogi towar z dalekiej podróży.
Miłość, ŚmierćŚmiertelna, zgasła powijając syna;
Dla jej miłości syna tego chowam,
Dla jej miłości dziecka nie opuszczę.

OBERON

67

Jak długo myślisz w tym pozostać borze?

TYTANIA

Do dnia zaślubin Tezeusza może.
Jeżeli z nami tańczyć chcesz bez swarów[91],
Świętować z nami przy blasku księżyca,
Zostań; inaczej opuść nasze koło,
A ja twych zabaw pewno nie zakłócę.

OBERON

68

Daj mi to chłopię, a zostanę z tobą.

TYTANIA

Nie dam za całe twe królestwo wróżek.
Wróżki, odejdźmy, bo zostając dłużej,
Nazbyt się głośnej doczekamy burzy.
Wychodzi Tytania z Orszakiem.

OBERON

Więc idź, lecz zanim lasy te opuścisz,
Potrafię za tę ukarać cię krzywdę.
Zbliż się tu, Puku. ŚpiewPrzypominasz sobie,
Kiedym raz siedział na szczycie przylądka
I słuchał pieśni, którą mi syrena
Nuciła, siedząc na delfina grzbiecie,
Pieśń tak czarowną, że ucichło morze,
Z sfer swoich gwiazdy spadały szalenie[92],
By się dziewicy morskiej przysłuchiwać?

PUK

69

Pamiętam.

OBERON

Właśnie w tej widziałem chwili
To, czego oczy twe nie mogły dojrzeć:
Pomiędzy ziemią a między księżycem
Lot Kupidyna[93], zbrojnego strzałami.
Wziął na cel piękną westalkę[94] zachodu,
I z taką siłą strzałę z łuku cisnął,
Jakby serc miała przeszyć sto tysięcy;
Ale księżyca zimny, czysty promień
Grot Kupidyna ognisty zagasił,
I nie draśnięta królewska kapłanka
Przeszła w spokojnym, dziewiczym marzeniu.
KwiatyZważałem pilnie, gdzie strzała upadła:
Na mały kwiatek upadła zachodu,
Przód[95] jak śnieg biały, lecz teraz czerwony
Miłości raną — zowią go bratkami.
CzaryPamiętam, że ci kwiat ten pokazałem;
Leć mi go przynieść. Soku jego siłą
Wyciśniętego na śpiącego oczy,
Mąż lub niewiasta szalenie pokocha
Pierwsze ujrzane żyjące stworzenie.
Kwiat mi ten przynieś, a bądź tu z powrotem,
Nim zdoła milę upłynąć lewiatan[96].

PUK

70

W czterdzieści minut okołuję[97] ziemię wychodzi.

OBERON

Czary, PodstępGdy w posiadaniu tego będę soku,
Będę czatował na śpiącą Tytanię,
I na jej oczy jedną spuszczę kroplę,
A co zobaczy naprzód rozbudzona,
Lwa, czy niedźwiedzia, wilka czyli[98] byka,
Ruchliwą małpę albo koczkodana,
Pokocha z całą duszy swej potęgą,
I póty czaru z jej nie zdejmę oczu,
(Czego dokonać innym mogę zielem),
Póki mi pazia swojego nie odda.
Lecz kto się zbliża? Jestem niewidzialny,
Słuchajmy, co jest rozmowy ich treścią.
Wchodzi Demetriusz, za nim Helena.

DEMETRIUSZ

Ja cię nie kocham, przestań więc mnie ścigać.
Gdzie jest Lizander? Gdzie piękna jest Hermia?
Ja go chcę zabić, ona mnie zabija.
Mówiłaś, że w tym ukryli się gaju;
Lecz jak pień stoję pośród pni tysiąca,
Nie mogę bowiem mojej znaleźć Hermii.
Oddal się, precz stąd! Nie ścigaj mnie dłużej.

HELENA

Miłość niespełnionaTy mnie przyciągasz, magnesie bez serca,
Lecz nie żelazo przyciągasz — me serce
Jak stal niezmienne. Strać moc przyciągania,
A ja moc stracę iść za twoim śladem.

DEMETRIUSZ

Alboż cię wabię słowami pochlebstwa?
Czy ci otwarcie, czy jasno nie mówię,
Że cię nie kocham i kochać nie mogę?

HELENA

PiesDlatego właśnie kocham cię gwałtowniej.
Jestem twym wyżłem, i gdy bić mnie będziesz,
Ja tym pokorniej łasić ci się będę.
Jak twoim wyżłem gardź mną, bij mnie, zgub mnie,
Pozwól mi tylko, jakkolwiek niegodnej,
Gdzie się obrócisz, iść za twoim tropem.
Powiedz, o gorsze w twej miłości miejsce
Mogęż cię błagać, jak[99] psem twoim zostać?
A i to miejsce drogie jest w mych oczach.

DEMETRIUSZ

Nie kuś zbyt duszy mojej nienawiści;
Patrząc na ciebie, słabo mi się robi[100].

HELENA

71

A mnie jest słabo, gdy ciebie nie widzę.

DEMETRIUSZ

Wielką skromności twej wyrządzasz krzywdę,
Gdy miasto rzucasz, sama się oddajesz
W ręce człowieka, który cię nie kocha,
Na wszystkie nocy wystawiasz pokusy,
Na złe podszepty samotnej ustroni
Bogate skarby twojego dziewictwa.

HELENA

Moją obroną cnota twoja będzie.
Tam słońce dla mnie, gdzie twarz twoją widzę,
Jakże mam myśleć, że jestem wśród nocy?
MiłośćNie ma w tym borze dla mnie samotności,
Ty bowiem dla mnie światem jesteś całym;
Jakże powiedzieć, że jestem tu sama,
Kiedy tu na mnie świat mój patrzy cały?

DEMETRIUSZ

Umknę przed tobą, skryję się w paprociach,
Na pastwę dzikich zostawię cię zwierząt.

HELENA

Najdziksze zwierzę serca twego nie ma.
Gdzie chcesz, uciekaj; starą zmienisz powieść;
Dziś Dafne goni, Apollo ucieka[101],
Jastrzębia gołąb, a trwożliwa łania
Tygrysa ściga; daremne ściganie,
Gdy trwoga goni, a ucieka męstwo!

DEMETRIUSZ

PrzemocTwoich oskarżeń nie chcę dłużej słuchać;
Opuść mnie; jeśli gwałtem chcesz iść za mną,
Pośród gęstwiny krzywdę ci wyrządzę.

HELENA

Kobieta, KrzywdaTy mnie w świątyni, w mieście i na polu,
Wszędzie mnie krzywdzisz, twoje okrucieństwa
Na płeć mą całą zniewagę rzucają.
Jak wam, o miłość bić nam się nie wolno,
Kobieta tylko słuchać zalot[102] zdolną.
Pójdę za tobą, gorzkie piekła męki
Na niebo zmienię, ginąc z drogiej ręki.
Wychodzą: Demetriusz i Helena.

OBERON

ZemstaNiedługo, nimfo, pomsty będziesz czekać;
Wkrótce on gonić, ty będziesz uciekać.
Wchodzi Puk.
Witaj, wędrowcze, czy przyniosłeś kwiatek?

PUK

72

Oto jest, królu.

OBERON

Więc daj mi go, proszę.
KwiatyZnam brzegi wonne, macierzanką słane,
Gdzie w cząbrów cieniu fiołki[103] schowane,
Górą bogaty baldachim rozbity,
Z róż jerychońskich[104] i szypszyny[105] szyty,
Tam, długich tańców rozkoszą zmęczona,
Tytania szuka snu śród kwiatów łona;
Tam wąż wylinę[106] składa cętkowatą,
Która by mogła wróżek mych być szatą.
Ledwo jej oczy ten sok zwilży śpiące,
Szpetnych ją złudzeń napełnią tysiące.
Weź i ty kroplę, a szukaj po kniei,
Znajdziesz dziewicę, która bez nadziei
Kocha młodziana; zwilż jego źrenice,
Daj tylko baczność[107], by naprzód jej lice
Ujrzał zbudzony. Łatwo go w tym borze
Poznasz po jego ateńskim ubiorze.
Jeśli się wszystko po mej woli stanie,
Miłość i wzgarda zamienią mieszkanie.
Nim kur[108] zapieje, bądź tutaj z powrotem.

PUK

73

Wszystkie rozkazy twoje spełnię lotem[109].

Wychodzą.

SCENA III

Inna część lasu.
Wchodzi Tytania z Orszakiem.

TYTANIA

Dalej do tańca, wróżki, i do pieśni!
Na ćwierć minuty rozlećcie się potem:
Część w pączkach róży zabijać robaki,
Z nietoperzami o skórzane skrzydła
Dla moich sylfów[110] na szaty wojować,
Część niech krzykliwą odgania stąd sowę,
Na orszak moich duchów hukającą.
ŚpiewPrzódy[111] mnie słodką ukołyszcie pieśnią,
A potem — każda do swojej roboty.

Pieśń

I

I WRÓŻKA

Precz stąd, węże dwużądliste,
Precz stąd, żmijo, precz zjadliwa,
Padalce, jeże kolczyste[112]!
Pani nasza tu spoczywa.

CHÓR

Filomelo[113], ty pieśniami
Do snu lulaj ją tu z nami,
Lula, lula, lulaby[114]; lula, lula, lulaby.
Niech żadna czarów potęga
Słodkiej pani nie dosięga,
Więc dobranoc, lulaby!

II

II WRÓŻKA

RobakPrecz stąd, przędzące[115] pająki,
Długonogie precz kosarze[116],
Czarne żuki, chrząszcze, bąki.
Precz ślimaku z glistą w parze!

CHÓR

Filomelo[117], ty pieśniami
Do snu lulaj ją tu z nami,
Lula, lula, lulaby; lula, lula, lulaby.
Niech żadna czarów potęga
Słodkiej pani nie dosięga,
Więc dobranoc, lulaby!

II WRÓŻKA

Lećmy! przymknęła źrenice;
Zostawmy jedną strażnicę.
Wychodzą Wróżki — Tytania zasypia — Wchodzi Oberon.

OBERON

Czary, ZemstaNiechaj serce twe owładnie,
wyciska kwiat na jej powieki
Kto ci pierwszy w oczy wpadnie.
Schnij z miłości, schnij, szalona,
Czy to kota, czy to dzika,
Czy to rysia, czy bartnika[118]
Ujrzysz naprzód rozbudzona.
Niechaj teraz sen cię łudzi,
Aż cię potwór jaki zbudzi wychodzi.
Wchodzą: Lizander i Hermia.

LIZANDER

BłądzenieMdlejesz[119] znużona, po tym błądząc lesie,
A ja ci wyznam, że zgubiłem drogę;
Wstrzymaj tu, Hermio, znużoną twą nogę,
Aż nam dzień jasny zbawienie przyniesie.

HERMIA

Dobry Lizandrze, idź spocząć na stronie;
Ja na tych kwiatach złożę moje skronie.

LIZANDER

Niech darń[120] ta jednym będzie dla nas łożem,
Jak jedną duszę we dwóch ciałach tworzym.

HERMIA

Lizandrze, jeśli kochasz Hermionę,
Z dala ode mnie idź spocząć na stronę.

LIZANDER

Niewinnej myśli nie tłumacz surowo,
Niech miłość pojmie miłości mej słowo.
MiłośćChciałem powiedzieć, że miłości siła
Dwa przódy serca na jedno stopiła,
Że jednych przysiąg związane łańcuchem,
Dwa przódy ciała, jednym żyją duchem,
Gdy więc przy tobie moją złożę głowę,
To tylko drugą złożę twą połowę.

HERMIA

CnotaMego honoru byłoby skrzywdzeniem
Wierność kochanka krzywdzić podejrzeniem.
Lecz, przyjacielu, kochanka cię błaga,
Oddal się tyle, co skromność wymaga
Od cnotliwego męża[121] i dziewczyny.
Tak dobrze. Teraz, dobranoc, jedyny!
A w sercu twoim chowaj miłość stałą,
Póki się z duszą nie rozdzieli ciało.

LIZANDER

Amen! Niech Bogi[122] twe ziszczą błaganie,
Niechaj z miłością i życie ustanie.
Cały swój pokój niech sen na cię zleje!

HERMIA

74

Nie, nie, połową niech twą skroń owieje!

Zasypiają — Wchodzi Puk.

PUK

Darmo szukam, darmo lecę,
Ateńczyka nie ma w borze,
Na którego bym powiece
Sprawdził, co ten kwiatek może.
Lecz co widzę? W nocy cieniu
Poznaję go po odzieniu.
To on, co z wzgardą odpycha
Biedne dziewczę kochające,
A to ona, marząc, wzdycha
Na wilgotnej rosą łące.
Biedne dziecko spać nie śmiało
Przy swojego kata boku.
Kładę teraz na twym oku
Siłę czarów moich całą.
Odtąd wzdychaj, kochaj stale,
Niech od ócz[123] twych sen ucieka.
Zbudź się, skoro się oddalę,
Bo Oberon na mnie czeka wychodzi.
Wbiegają: Demetriusz i Helena.

HELENA

75

Stój, choćbyś własną miał zabić mnie dłonią!

DEMETRIUSZ

76

Przestań daremną dręczyć mnie pogonią!

HELENA

77

Chceszli[124] samotną zostawić mnie w lesie?

DEMETRIUSZ

78

Krok jeden dalej zgubę ci przyniesie wychodzi.

HELENA

Straciłam siły wśród marnej gonitwy:
Tym mniejsza łaska, im dłuższe modlitwy.
Gdzie bądź jest teraz, jak Hermia szczęśliwa[125]!
Niebieski urok w oczach jej spoczywa.
Skąd blask jej źrenic? Nie łzy jej go dały,
Bo moje stokroć więcej ich wylały.
Nie, nie, niedźwiedzic szpetność mnie obleka,
Bo na mój widok zwierz dziki ucieka,
I on też, moim strwożony widokiem,
W gęstwiny boru szybkim leci krokiem.
A ja zwierciadła kłamstwu śmiałam wierzyć,
Z Hermii urodą piękność moją mierzyć!—
Któż to? Lizander! Czy zamordowany,
Czyli śpi tylko? Nie ma krwi ni rany.
Jeżeli żyjesz, zbudź się, zbudź, przez Boga!

LIZANDER

MiłośćDla ciebie w ogień rzucę się, o droga
Heleno! Cudem natury stworzona,
Serce twe widzę na wskróś[126] twego łona.
Gdzie jest Demetriusz? Ach, z jaką rozkoszą
Tę darń[127] krwią jego ręce moje zroszą!

HELENA

Lizandrze, ta ci groźba nie przystoi.
Cóż, że do Hermii marnie wzdycha twojej?
Czyż ci nie dosyć, że dusza jej cała
Dla ciebie tylko wiecznym ogniem pała[128]?

LIZANDER

O nie, nie dosyć! Ze łzą żalu w oku
Liczę dnie[129] przy jej przenudzone boku.
Nie Hermii pierś ta, lecz Heleny Nie Hermii pierś ta, lecz Heleny szuka:
Któż za gołębia nie oddałby kruka?
Wolą człowieka rozum tylko rządzi,
A rozum ciebie najgodniejszą sądzi.
Jak każdy owoc w swej porze dośpiewa[130],
Tak mej młodości rozum dziś dojrzewa;
Gdy się do szczytu ludzkiej wiedzy dostał,
Dziś rozum woli mej hetmanem[131] został,
I w złotej księdze miłości — twym oku
Czytać chce powieść miłości uroku.

HELENA

Skąd to szyderstwo? Jakiej winy karą[132]
Twojej pogardy stałam się ofiarą?
Toż ci nie dosyć, że ma biedna dusza
Nie potrafiła z oczu Demetriusza
Wyrwać jednego słodkiego spojrzenia?
Szyderstwem moje zwiększyć chcesz cierpienia?
Czy ciężkiej dla mnie krzywdy w tym nie widzisz,
Że zalotami z nieszczęśliwej szydzisz?
Lecz bądź mi zdrowy! Choć wyznać ci muszę,
Ze szlachetniejszą dawałam ci duszę[133].
Ach, że kobietę, którą jeden rzuca,
Jeszcze szyderstwem swym drugi zasmuca wychodzi.

LIZANDER

Nie widzi Hermii. Hermio, śpij głęboko!
Niech cię me więcej nie zobaczy oko!
Bo Nienawiśćjak słodyczy zbytkiem przesycenie
Większe żołądka budzi obrzydzenie,
Lub jak kacerstwo[134] poznane przenika
Największym wstrętem serce heretyka,
Tak ty, kacerstwo, przesycie mój, równie
Bądź wszystkich wstrętem, lecz moim bądź głównie!
Odtąd, co sił jest w mej duszy, mej ręce,
Heleny rycerz, Helenie poświęcę wychodzi.

HERMIA

Lizandrze, ratuj! Oderwij tę żmiję
Od mego serca, która krew mą pije.
Co za sen straszny! Patrz, Lizandrze drogi,
Czy widzisz? Cała drżę jeszcze od trwogi.
Lizandrze! Przebóg, zniknął! Wszędzie głucho,
I darmo czeka na odpowiedź ucho.
Miłość, ŚmierćAch, powiedz, jaka ustroń cię tu kryje,
Albo samotność i strach mnie zabije!
Zniknął! Niestety! Ale, opuszczona,
W śmierci lub w twoje rzucę się ramiona wychodzi.

AKT TRZECI

SCENA I

Las.
Królowa wróżek leży uśpiona. — Wchodzą: Pigwa, Cichy, Denko, Fujarka, Ryjak i Głodzik.

DENKO

79

Czy zebraliśmy się już wszyscy?

PIGWA

80

Wszyscy, wszyscy! TeatrCo za przedziwne miejsce dla naszej próby! Ta zielona darń[135] będzie naszą sceną, ten krzak tarniny naszą garderobą, a odegramy sztukę słowo w słowo jak przed księciem.

DENKO

81

Piotrze Pigwo —

PIGWA

82

Co chce powiedzieć waligóra Denko?

DENKO

83

SamobójstwoSą rzeczy w tej komedii Pirama i Tyzby[136], które podobać się nie mogą. Naprzód Piram musi dobyć oręża, żeby się własną zabić ręką; takiego widoku nie mogą znieść damy. Co na to odpowiesz?

RYJAK

84

Na Najświętszą Panienkę, straszna to sprawa!

GŁODZIK

85

Ja bym sądził, że byłoby najlepiej opuścić to samobójstwo na końcu.

DENKO

86

Uchowaj Boże! Znalazłem lekarstwo na wszystko. Napisz mi prolog[137], a niech w tym prologu stoi wyraźnie, że nikomu nie zrobimy krzywdy naszymi szablami, i że Piram nie zabił się naprawdę. Dla większej pewności, powiedz im, że ja, Piram, nie jestem Piram, ale nazywam się Denko, a jestem tkaczem z profesji[138]; to im wszelki strach odejmie.

PIGWA

87

Dobry pomysł; postaramy się o taki prolog, a będzie napisany w ośmio- i sześciozgłoskowych wierszach.

DENKO

88

Nie, dodaj dwie więcej, niech się składa z ośmiu i ośmiu.

RYJAK

89

StrachA czy się lwa nie zlękną czasem damy?

GŁODZIK

90

Przyznam się, że bardzo się tego lękam.

DENKO

91

Strach, NiebezpieczeństwoMości panowie, rzecz ta wymaga namysłu. Wprowadzić, czego nie daj Boże, lwa między damy, to rzecz najstraszniejsza, bo nie ma drapieżniejszego ptaka żyjącego od lwa na całej ziemi; trzeba nam to zawsze mieć na pamięci.

RYJAK

92

A więc trzeba, żeby drugi prolog zapowiedział, że to nie lew.

DENKO

93

A w dodatku należy ogłosić nazwisko aktora; trzeba, żeby mu widać było pół twarzy przez lwią paszczę, a on sam musi przez ten otwór w takim lub podobnym mówić niesensie: Panie, albo piękne panie, życzyłbym wam, albo prosiłbym was, albo błagałbym was, żebyście się nie lękały, żebyście nie drżały: moim życiem odpowiadam za wasze. Gdybyście myślały, że przychodzę tu jak lew, krucho byłoby ze mną; ale nie, nie jestem taką poczwarą[139], jestem człowiekiem, jak inni ludzie; a tu, zdaje się, że będzie pora, aby powiedział swoje nazwisko i oświadczył po prostu, że się nazywa Cichy, a jest stolarzem z profesji.

PIGWA

94

I to się da zrobić. KsiężycAle dwie jeszcze zachodzą trudności. Pierwsza, jak wprowadzić światło księżyca do izby, bo jak wiecie, Piram i Tyzbe spotykają się przy świetle księżyca.

CICHY

95

Czy to noc miesięczna[140], w której mamy przedstawić naszą komedię?

DENKO

96

Do kalendarza! do kalendarza! Zajrzyj do almanachu[141], szukaj światła księżyca, szukaj światła księżyca!

PIGWA

97

Chwała Bogu! Księżyc świeci tej nocy.

DENKO

98

Możemy więc zostawić otworem jedną połowę okna izby, w której będziemy grali sztukę, a księżyc będzie nam świecił przez okno.

PIGWA

99

Tak jest, albo też jeden z nas wejdzie z wiązką ciernia i latarnią, a powie, że przychodzi defigurować[142] albo przedstawiać osobę światła księżyca. Ale jest jeszcze druga trudność, musimy mieć mur w wielkiej izbie, bo Piram i Tyzbe, jak powiada historia, przez szparę w murze rozmawiali.

CICHY

100

Nigdy wam się nie uda wnieść muru do izby. Co ty na to, Denko?

DENKO

101

Musi który z nas mur przedstawiać. Trzeba, żeby się poprószył gipsem, albo gliną, albo wapnem, na znak, że jest murem, a musi swoje palce tak trzymać; przez tę szparę Piram i Tyzbe będą do siebie szeptali.

PIGWA

102

Jeśli się to da zrobić, wszystko pójdzie dobrze. A teraz niech siądzie każdy syn swojej matki i recytuje swoją rolę. Piramie, zaczynaj; jak skończysz, wleź za krzak, i tak każdy z kolei wedle swojej roli.

Wchodzi Puk w głębi.

PUK

Co za dreliszki[143] tutaj hałasują,
Tak blisko wróżek królowej kolebki?
Ha, grają sztukę, więc będę ich widzem,
A na przypadek może i aktorem.

PIGWA

103

Mów, Piramie, przybliż się, Tyzby.

PIRAM

104

Jak kwiatów bezsamicznych pachnące wyziewy —

PIGWA

105

Balsamicznych, balsamicznych!

PIRAM

— balsamicznych[144] pachnące wyziewy,
Dla mnie ust twoich oddech zapachu ma tyle.
Lecz cicho! Słyszę wrzawę, zaczekaj tu chwilę,
Zobaczę, skąd ta wrzawa i wracam niebawem.
Wychodzi.

PUK

106

Nie, takiego Pirama świat jeszcze nie widział!

TYZBE

107

Czy na mnie teraz kolej?

PIGWA

108

A na kogóż, jeśli nie na ciebie? Należy ci zrozumieć, że wyszedł zobaczyć wrzawę, którą słyszał i wróci za chwilę.

TYZBE

KwiatyPromienisty Piramie, biały lilii krzaku,
Lica twe są rumiane, niby listki róży,
Rozkoszny młodzieniaszku, miluchny żydziaku,
Wierny jak rumak, który biegiem się nie nuży,
Przyjdę do ciebie, drogi, na Nygusa[145] grobie.

PIGWA

109

Na Ninusa[146] grobie, człowieku. Ale to nie teraz należało ci mówić, to twoja odpowiedź Piramowi. Recytujesz od razu całą twoją rolę, nie czekając na pytanie. Czas ci wrócić, Piramie, twoja kolej minęła, należało ci stanąć na „biegiem się nie nuży”.

Wchodzą: Puk i Denko z oślą głową.

TYZBE

110

Wierny jak rumak, który biegiem się nie nuży.

PIRAM

111

Gdybym był pięknym, Tyzbe, twoim byłbym tylko —

PIGWA

112

Potworne dziwy! To figiel diabelski, mości panowie, uciekajmy! Rety!

Wybiegają wszyscy.

PUK

Czary, StrachPognam was, a ze strachu każdy rozum straci,
Będzie się po bagniskach, krzakach, cierniach błąkał,
W niedźwiedzia, konia, ognia, psa, wieprza postaci
Będę ryczał, rżał, palił i szczekał i chrząkał.
Wychodzi.

DENKO

113

Czemu oni uciekają? To jakieś hultajstwo z ich strony, żeby mi strachu napędzić.

Wchodzi Ryjak.

RYJAK

114

PotwórO Denko, co się z tobą stało? Co ja widzę na tobie?

DENKO

115

Co widzisz? Widzisz swoją własną oślą głowę, czy nie prawda?

Wychodzi Ryjak — Wchodzi Pigwa.

PIGWA

116

Bóg z tobą, Denko, Bóg z tobą! Jesteś przedzierzgnięty[147]wychodzi.

DENKO

117

Przewąchałem ich hultajstwo. Chcą ze mnie zrobić osła, przestraszyć mnie, jeśli się im uda. Ale ja sobie będę tu spacerował i śpiewał, aby słyszeli, że się nie boję.

PtakKos z swym piórem czarnym, lśniącym,
Ze swym dziobem cytrynowym,
Drozd ze świstem swoim brzmiącym,
Królik[148] z skrzydłem motylowym.

TYTANIA

118

Jakiż mnie anioł z słodkich budzi marzeń?

DENKO

Zięba i wróbel na dachu,
I kukułka czarnobrzucha,
Której mąż niejeden słucha,
Nie śmiąc krzyknąć: „Nie!” ze strachu —
119

…bo i któż by zważał na pieśń tak głupiego ptaka? kto by chciał ptakowi kłamstwo zadawać, choćby wrzeszczał z całego gardła „kuku”?

TYTANIA

MiłośćO, śpiewaj jeszcze, słodki śmiertelniku,
Bo piosnka twoja uszy me zachwyca,
Jak twoja postać zachwyca me oczy!
Twój wdzięk mnie wyznać mimowolnie zmusza,
Że Miłość, Rozumlgnie do ciebie cala moja dusza.

DENKO

Zdaje mi się, mościa pani, że to nie dowodzi wcale twojego wielkiego rozumu; choć prawdę mówiąc, rozum i miłość rzadko chodzą w parze za naszych czasów. Tym większa szkoda, że jaki uczciwy sąsiad nie chce ich pojednać. Jak widzisz, że i ja też mogę dowcipkować przy sposobności.

TYTANIA

120

Bo dowcip[149] w tobie równy twej piękności.

DENKO

121

Bynajmniej. Ale gdybym miał dosyć dowcipu, żeby się z tego lasu wydostać, miałbym go dosyć na moje potrzeby.

TYTANIA

Miłość, PrzemocO, z tego lasu nie chciej się wydostać,
Czy chcesz, czy nie chcesz, musisz tutaj zostać.
Wszechwładną panią w wróżek jestem kraju,
Dzielnice moje w wiecznym kwitną maju,
A ja cię kocham. Zostań tylko z nami,
Tysiące wróżek będą ci służkami,
Znosić ci będą perły skryte w morzu,
Śpiewać, gdy uśniesz na kwiecistym łożu.
Tak cię oczyszczą z wszystkich żużli ziemi,
Że będziesz z duchy latał powietrznymi.
Hej, Pajęczynko! Ćmo, Groszkowy Kwiatku, Musztardko!

I WRÓŻKA

Jestem.

II WRÓŻKA

Jestem.

III WRÓŻKA

Jestem.

IV WRÓŻKA

Pani?

WSZYSTKIE

122

Co nam rozkażesz? Dokąd mamy lecieć?

TYTANIA

Bądźcie uprzejme, służcie temu panu,
Niech wasze tańce będą mu zabawą,
Agrest, morele, morwy jego strawą,
I winogrona, i figi zielone,
I pszczół torebki miodem napełnione;
Ich udka, woskiem oblane jarzącym,
W oku świetlika zapalone lśniącym,
Będą pochodnią, gdy zechce kochanek
Iść spać wieczorem, albo wstać, gdy ranek.
Powiewem z skrzydeł motylich wachlarzy
Światło miesięczne[150] od śpiącego twarzy
Niezmordowaną ręką odwiewajcie,
Teraz mu pokłon należny oddajcie.

I WRÓŻKA

123

Witaj, śmiertelniku!

II WRÓŻKA

124

Witaj!

III WRÓŻKA

125

Witaj!

IV WRÓŻKA

126

Witaj!

DENKO

127

Dziękuję wam z całego serca, mości panowie. Powiedz mi, proszę, twoje dostojne nazwisko.

PAJĘCZYNKA

128

Pajęczynka.

DENKO

129

Postaram się o twoją bliższą znajomość, dobry panie Pajęczynko, a jeśli się kiedy w palec skaleczę, nie będę z tobą robił ceremonii[151]. A twoje nazwisko, uczciwy szlachcicu?

GROSZKOWY KWIAT

130

Groszkowy Kwiatek.

DENKO

131

Poleć mnie, proszę, pani Łuszczynce, twojej matce, i panu Strączkowi, twojemu ojcu. Dobry panie Groszkowy Kwiatku, i z tobą także pragnę wejść w bliższe stosunki. Twoje nazwisko, mości panie, jeśli łaska?

MUSZTARDKA

132

Musztardka.

DENKO

133

Mości panie Musztardko, dobrze mi jest znana twoja cierpliwość. Iluż to paniczów z twojego domu pożarła ta paskudna olbrzymka sztuka mięsa! Możesz mi wierzyć, że twoja rodzina niemało mi już łez wycisnęła. Pragnę bliższej z tobą znajomości, mości panie Musztardko.

TYTANIA

Wiedźcie go teraz do mojej altany.
Księżyc na ziemię patrzy zapłakany,
A gdy on płacze, kwiat każdy łzy roni
Po dziewiczości jakiej pogwałceniu.
CiszaZwiążcie drogiemu język i w milczeniu
Do mej go wonnej prowadźcie ustroni.
Wychodzą.

SCENA II

Inna część lasu.
Wchodzi Oberon.

OBERON

Czy też Tytania już się obudziła?
Kto pierwszy stanął w rozbudzonej oczach,
W sercu jej miłość zapalił szaloną? Wchodzi Puk.
To mój posłaniec. Mów, jakieś tej nocy
Wyprawiał dziwy w tym zaklętym borze?

PUK

Pani ma w strasznej kocha się potworze.
Blisko altany kwiecistej, uroczej,
Gdzie sen znużonej pani zamknął oczy,
Banda ateńskiej czeladzi[152] surowa[153],
Która się we dnie po warsztatach chowa,
Zbiegła się ćwiczyć w dramatycznym dziele,
Którym chce uczcić monarchy wesele.
Największy dudek[154], który deklamował
Rolę Pirama, gdy się w gąszczu schował,
Niby wychodząc po scenie skończonej,
Dał mi sposobność, że niespostrzeżony
Ośląm mu głowę na ramiona rzucił,
A gdy mój aktor do swej Tyzby wrócił,
Na niespodziany widok tabor[155] cały,
Jak dzikie gęsi, gdy strzelca ujrzały,
Albo jak stado kawek czarnopióre,
Na odgłos strzelby, kracząc leci w górę,
W trwodze na wszystkie rozbija się strony,
StrachTak zniknął tabor aktorów spłoszony.
W popłochu jeden na drugiego pada,
Wzywa pomocy, wrzeszcząc: rozbój! zdrada!
Wielki strach rozum odebrał im mały,
Na bandę zbójców las przemienił cały,
Gdy cierń im zrywa czapki i rękawy,
Im się wydaje, że to zbójców sprawy.
Gdy wszyscy pierzchli[156], Piram z oślą głową
Sam jeden z naszą pozostał królową,
A gdy zbudzona głowę swą podniosła,
Na pierwszy widok pokochała osła.

OBERON

Nadspodziewanie rzeczy nam się wiodą.
Lecz czy miłości pokropiłeś wodą,
Jak nakazałem, Ateńczyka oko?

PUK

Tak jest. Znalazłem śpiącego głęboko,
Przy jego boku ateńską dziewicę,
Której, zbudzony, najpierw ujrzał lice.
Wchodzą: Demetriusz i Hermia.

OBERON

134

Cicho! Nasz młodzian zbliża się w te strony.

PUK

135

To jest kobieta; lecz młodzian zmieniony.

DEMETRIUSZ

Czemu kochanka odpychasz surowo?
Dla gorzkich wrogów gorzkie chowaj słowo.

HERMIA

RozpaczJak małą słowo dla ciebie jest karą!
Tyś wieczną smutków zrobił mnie ofiarą.
Gdy krew Lizandra dłonie twe wylały,
We krwi po kostki zanurz się już cały
I mnie też zabij!
Jak słońce dniowi, on mi wiernie służył,
Mógłże mnie odbiec, kiedy sen mnie znużył?
Prędzej uwierzę, że ktoś całą ziemię
Na wskroś[157] przewiercił, że księżyca brzemię[158]
Na drugą stronę przez tę przeszło studnię,
Pogodę słońca zaćmiło południe.
KłótniaTo być nie może; tyś go zabił zdradą:
Twarz zbójcy musi, jak twoja, być bladą.

DEMETRIUSZ

Twarz zabitego, jak moja, jest białą;
Twe okrucieństwo mnie zamordowało,
PięknoLecz wieczna piękność, zbójco, na twym czole
Błyszczy jak Wenus w swych sióstr bledszych[159] kole.

HERMIA

Wskrzesić Lizandra mego czy to w stanie?
Wróć mi go, błagam, wróć mi, dobry panie!

DEMETRIUSZ

136

Przód[160] psom na strawę dałbym jego kości.

HERMIA

Precz, podły kundlu! Dziewiczej skromności
Ty mnie zmusiłeś granice przekroczyć.
Tyżeś śmiał czystą krew jego wytoczyć,
Nić jego życia twym przeciąć orężem?
Przestań więc odtąd nazywać się mężem.
Choć raz bądź szczery: czyż ci serca stało[161]
Obudzonemu w oczy spojrzeć śmiało?
Czyliś śpiącego zabił? Jakie męstwo!
I żmija takie odnosi zwycięstwo;
To żmii sprawa, nigdy żądło gadu[162]
Więcej od ciebie nie sączyło jadu.

DEMETRIUSZ

Hamuj twój zapał; próżny gniew twój wielki;
Jam krwi Lizandra nie wylał kropelki,
I moim zdaniem Lizander twój żyje.

HERMIA

137

Więc powiedz, błagam, gdzie się teraz kryje?

DEMETRIUSZ

138

Jakiej nagrody mógłbym za to czekać?

HERMIA

Sprzed moich oczu na zawsze uciekać.
Na dno się ziemi przed twym okiem skryję;
Widzieć cię nie chcę, czy umarł, czy żyje wychodzi.

DEMETRIUSZ

Próżno ją gonić w pierwszej gniewu sile,
Wolę tu zostać i spocząć na chwilę.
Smutek, SenDusza tym silniej czuje smutku ciążę[163],
Kiedy mu z długu sen się nie wywiąże;
Może mu teraz zadatek przyniesie,
Gdy czekać będę na niego w tym lesie kładzie się.

OBERON

Ach, coś ty zrobił! ZdradaDłoń twa oszukana
Zwilżyła oczy biednego młodziana,
I gdy niewiernym został przeniewierca,
Wlałeś niewiarę do wiernego serca.

PUK

WiernośćTaki jest gorzki wyrok przeznaczenia:
Gdzie jeden wierny, milion wiarę zmienia.

OBERON

Od wiatru szybszy, szukaj po tym borze,
Gdzie się ateńska Helena kryć może;
Smutki bladością lica jej pokryły,
Westchnienia świeżą z jej żył krew wypiły.
Jaką bądź sztuką[164] przywiedź tu dziewicę;

PUK

Lecę; me skrzydło powietrze przecina,
Szybsze od strzały z łuku Tatarzyna wychodzi.

OBERON

Kwiaty, MiłośćWsiąknij, kwiatku mój czerwony,
Strzałą Kupida raniony,
Śpiącego oczaruj oko;
A gdy ujrzy ją za chwilę,
Niech w niej widzi blasku tyle,
Co w tych gwiazdach tam wysoko.
Niech na wszystkie swe cierpienia
Błaga od niej wybawienia.

PUK

Armii wróżek kapitanie,
Helena bieży[165] w te strony,
Za nią młodzik odurzony,
Błagający o kochanie;
Wielka nas zabawa czeka.
Kondycja ludzkaCo głupszego od człowieka!

OBERON

Ustąp, bo wrzawa tych ludzi
Demetriusza ze snu zbudzi.

PUK

Miłość, ŚmiechGdy dwóch jednej się przymila,
Co za pyszna krotofila[166]!
Nie znam piękniejszej zabawy,
Jak pogmatwane tak sprawy.
Wchodzą: Lizander i Helena.

LIZANDER

ŁzyNie mów, że szydząc, przysięgi ci kłamię;
Od łez szyderstwo ucieka spłoszone,
Śluby miłości we łzach urodzone
Czystej, rodzimej prawdy noszą znamię.
Zwieszże szyderstwem przysięgę namiętną,
Gdy widzisz na niej wiecznej prawdy piętno?

HELENA

Coraz się silniej w własne chwytasz kluby[167].
Przeklęta wojna przez piekło zbudzona,
W której pod wiary ciosem wiara kona!
Nie mnie, lecz Hermii należą te śluby.
PrzysięgaKto dwie przysięgi na dwie kładzie szale,
Sam, jak przysięgi, wagi nie ma wcale;
Na dwóch też szalach śluby twe fałszywe
Piórka nie ważą, jak bajki kłamliwe.

LIZANDER

139

Gdym jej przysięgał, nie miałem rozsądku.

HELENA

140

Dziś, gdy ją zdradzasz, nie więcej w nim wątku[168].

LIZANDER

141

Ale Demetriusz ją, nie ciebie, kocha.

DEMETRIUSZ

OkoHeleno, nimfo, aniele uroczy,
Z czymże porównać zdołam twoje oczy?
Kryształ jest błotem. Co pokus zuchwałych
W twych ust dwóch wiśniach całunkom[169] dojrzałych!
Na szczytach Tauru[170] czysty śnieg zebrany,
Oddechem wschodnich wiatrów przewiewany,
Krukiem się wyda, gdy podniesiesz ręce:
Niech ich dotknięciem usta me poświęcę.

HELENA

HonorPiekielne męki! Ach, widzę, że chcecie
Społem[171] się biednej urągać[172] kobiecie.
Gdyby iskierka honoru w was tlała,
Nigdy bym takiej krzywdy nie doznała.
Czyż wam nie dosyć jest mnie nienawidzić,
Czyli wam jeszcze ze mnie trzeba szydzić?
Gdyby w was dusze, jak twarz, mężów były,
Ust by wam nigdy słowa nie skaziły,
W których mi miłość składacie namiętną,
Gdy wiem, że jestem dla obu was wstrętną.
Spółubiegacie[173], widzę, się wzajemnie
W miłości ku niej, a w szyderstwie ze mnie.
ŁzyPrawdziwie, godne bohaterów czyny,
Zdrój łez wyciskać z ócz biednej dziewczyny!
Nigdy dziewicy szlachetne by dusze
Nie wystawiały na szyderstw katusze,
I śmiechem serca jej nie zakrwawiały.

LIZANDER

Zbyt, Demetriuszu, jesteś skamieniały.
Wszak kochasz Hermię, ja ci bez wahania
Mych odstępuję praw do jej kochania,
A ty znów przestań myśleć o Helenie,
Kocham ją bowiem na wieki, szalenie.

HELENA

Jeszcze marniejszych słów nigdy szyderca
Nie wyrzekł.

DEMETRIUSZ

Hermię z całego ci serca
Daję, Lizandrze.

LIZANDER

Przysięga, ZdradaJeślim kiedy wiarę
Mógł jej przysięgać, dzieje to już stare;
Serce me tylko gościem u niej było,
Dziś do Heleny, do domu, wróciło
I tam zostanie.

DEMETRIUSZ

Heleno, on kłamie.

LIZANDER

Nie bluźń uczuciom, gdyś pojąć nie w stanie,
Lub ciężko za to skarci cię to ramię.
Ale patrz, twoje nadbiega kochanie.
Wchodzi Hermia.

HERMIA

Jeżeli ciemność świat oku zamyka,
Dźwięk tym potężniej do ucha przenika,
I co na sile widzenia zmysł traci,
W dwójnasób ciemność słuchowi to płaci.
Jeśli nie mogły me znaleźć cię oczy,
Ucho sprowadził twych słów dźwięk uroczy.
Czemuś mnie odbiegł w samotnej ustroni?

LIZANDER

142

MiłośćNie może zostać, kogo miłość goni.

HERMIA

Jakaż cię miłość od mojego łona
Mogła oderwać?

LIZANDER

Miłość nieskończona,
Piękna Helena, przy której spojrzeniu
Blednieją[174] gwiazdy na niebios sklepieniu.
Czyż ci odejście me nie pokazało,
Że bić dla ciebie serce to przestało?

HERMIA

143

To żart, Lizandrze, twym słowom nie wierzę.

HELENA

I ona z nimi zawarła przymierze!
Widzę, że sobie przyrzekli wzajemnie
Okrutnym żartem gorzko szydzić ze mnie.
Niedobra Hermio, niewdzięczna dziewico!
Miałażeś serce sprzysięgać się z nimi,
I pośmiewiska robić mnie ofiarą?
Toż nasze długie, samotne rozmowy,
Godziny w słodkich spędzone marzeniach,
Smutek, gdy czas nas rozdzielił na chwilę,
Wszystko to z twojej wybiegło pamięci?
Dni szkolnych przyjaźń, dziecinna niewinność?
PrzyjaźńJak często, Hermio, niby dwie boginie,
Igłą kwiat jeden stwarzałyśmy razem,
Z jednego wzorka, na jednym stołeczku,
Tę samą piosnkę jednym nucąc tonem,
Jak gdyby ręce, głosy, myśli nasze
Jednego tylko ciała były częścią?
Rosłyśmy razem jak podwójna wiśnia,
Pozornie tylko na dwie rozdzielona,
Lecz jedna zawsze pomimo rozdziału;
Na jednym szczepie dwie piękne jagody;
Dwa ciała, ale jedno tylko serce;
Podobne sobie jak herbowe tarcze,
Jednej rodziny jednym strojne hełmem.
Chciałażbyś zerwać starą miłość naszą,
I w zgodzie z nimi z przyjaciółki szydzić?
Kobieta, KrzywdaTo nie dziewicy, nie czyn przyjaciółki.
Ja ci z płcią naszą mogę to wyrzucać[175],
Chociaż ja tylko krzywdę całą czuję.

HERMIA

Jak mnie namiętne słowa twoje dziwią!
Nie ja to ciebie, ty mnie raczej krzywdzisz.

HELENA

Czyż nie za twoją podnietą Lizander
Szyderczo wielbi moją twarz i oko?
Nie twojąż sprawą twój drugi kochanek,
Który przed chwilą nogą mnie odpychał,
Teraz mnie nimfą, boginią nazywa?
Powiedz, dlaczego Demetriusz to prawi[176],
Kiedy mnie w głębi duszy nienawidzi?
Czemu Lizander niby się wyrzeka
Twojej miłości, którą płonie cały,
I u nóg moich składa mi przysięgi,
Jeśli nie z twojej woli i podniety?
Miłość niespełnionaAch, jeśli twoich nie posiadam wdzięków,
Twoich powabów i twojego szczęścia,
Jeżeli kocham, co najboleśniejsza,
Bez wzajemności, godną raczej jestem
Politowania, a nie twej pogardy.

HERMIA

144

Słów twoich myśli[177] nie pojmuję wcale.

HELENA

Wytrwaj do końca. Poglądaj[178] żałośnie,
A drwinkuj[179] ze mnie, kiedy się odwrócę,
Mrugajcie wzajem na siebie, do końca
Prowadźcie żarcik tak pięknie zaczęty,
A będą o nim pisały kroniki.
Gdyby w was była litość, wychowanie,
Za cel swych szyderstw nie mnie byście wzięli.
Lecz bądźcie zdrowi, w części ma to wina,
Której zaradzi śmierć lub oddalenie.

LIZANDER

Zostań! Wymówek słuchaj mych, Heleno,
Piękna Heleno, życie me, ma duszo!

HELENA

145

Cudownie!

HERMIA

Drogi, przestań tak z niej szydzić.

DEMETRIUSZ

146

Głuchy na prośbę, usłucha przymusu.

LIZANDER

Niebezpieczeństwo, MiłośćMarny twój przymus, jak marna jej prośba;
Z twych gróźb bezsilnych, jak z próśb jej, się śmieję.
Heleno, ja cię kocham, na me życie!
To życie, którem chętnie gotów stracić,
By kłamstwo zadać temu, który mówi,
Że cię nie kocham.

Miłość, PojedynekDEMETRIUSZ

On nigdy nie zdoła
Jak ja cię kochać.

LIZANDER

Jeżeli tak mówisz,
Chodź, dowiedź tego.

DEMETRIUSZ

I owszem, natychmiast.

HERMIA

147

Lizandrze, powiedz, co to wszystko znaczy?

LIZANDER

148

Precz stąd, murzynko!

DEMETRIUSZ

Hola, mości panie!
Sierdzisz się[180], widzę, chcesz niby pokazać,
Że idziesz za mną, ale się nie ruszasz;
Bardzo potulny z ciebie, widzę, człowiek.

LIZANDER

GniewPuść mnie, kocico, obrzydły łopuchu,
Albo cię z siebie jak węża otrząsnę!

HERMIA

Co się to znaczy? Skąd to grubiaństwo,
Drogi kochanku?

LIZANDER

Ja, drogi kochanku?
Oddal się, precz stąd, żółta Tatarzynko!

HERMIA

Czy nie żartujesz?

HELENA

Żartujecie razem.

LIZANDER

Dotrzymam mego słowa, Demetriuszu.

DEMETRIUSZ

Daj na to oblig[181], bo jak teraz widzę,
Twe słowo złamać lekka może ręka.

LIZANDER

Krzywda, NienawiśćCóż ja mam począć? Czy chcesz, bym ją zabił?
Nie chcę jej krzywdzić, choć jej nienawidzę.

HERMIA

Krzywdą największą twoja mi nienawiść.
Nienawiść! Za co? Drogi, co się stało?
Czyż ja nie Hermia? Czy ty nie Lizander?
Jestem tak piękną, jak byłam przed chwilą,
Wszakże tej nocy jeszcze mnie kochałeś,
Ach, i tej nocy rzuciłeś mnie także!
Czemuś mnie rzucił? O, uchowaj Boże!
Naprawdę? Powiedz.

LIZANDER

Naprawdę, przysięgam.
Nigdy już spotkać z tobą się nie chciałem.
Więc przestań wątpić, wyrzecz się nadziei,
Bo to nie żarty, lecz prawda, że z serca
Brzydzę się tobą, a kocham Helenę.

HERMIA

RobakHa, ty kuglarko[182], miłości złodzieju!
Kwiatów robaku! więc w nocy przybyłaś
I serce memu skradłaś kochankowi?

HELENA

Pięknie, na honor! Nie masz więc skromności,
Niemaszże w sobie dziewiczego wstydu?
Więc pragniesz gwałtem z moich ust łagodnych
Niecierpliwości wywołać odpowiedź?
Fe, wstydź się, lalko, wstydź, komediantko[183]!

HERMIA

CiałoLalko? dlaczego? O, teraz rozumiem,
Porównywając[184], widzę, naszą kibić[185],
Nie zapomniała o swej wysmukłości,
I swoim wzrostem, swym olbrzymki wzrostem,
Przemogła[186] na nim; nie ma wątpliwości.
Także więc w jego poważaniu wzrosłaś,
Że się przy tobie karlicą wydaję?
Więc jestem małą, malowana tyczko,
Powiedz, jak małą? Ja ci tylko powiem,
Żem nie do tego stopnia jeszcze małą,
By me paznokcie ócz[187] twych nie dosięgły.

HELENA

Panowie, błagam, choć ze mnie szydzicie,
Brońcie mnie od niej[188]! Nie byłam swarliwą[189],
Do obelg nie mam najmniejszego daru
I mam prawdziwie dziewiczą lękliwość.
Brońcie mnie od niej! Może się wam zdaje,
Że się potrafię sam na sam z nią mierzyć,
Bo trochę niższą wzrostem jest ode mnie —

HERMIA

149

Niższą? Znów niższą?

HELENA

Dobra moja Hermio,
Nie bądź, przez Boga, tak dla mnie okrutną!
ZdradaWszakże ja zawsze kochałam cię, Hermio,
Nigdy ci żadnej nie zrobiłam krzywdy,
Chyba gdym w szale miłości zdradziła
Twoją ucieczkę; on pobiegł za tobą,
A ja, przez miłość, pośpieszyłam za nim,
Lecz on mnie słowem odgonił surowym,
Wzgardą, ciosami, śmiercią nawet groził.
I teraz pozwól w pokoju mi odejść,
A ja do Aten z mym wrócę szaleństwem
I mym widokiem dręczyć cię przestanę.
Pozwól mi odejść! Patrz, jak jestem prostą
I jak potulną.

HERMIA

Miłość, SzaleniecA któż cię tu trzyma?

HELENA

Szalone serce, które tu zostawiam.

HERMIA

Z kim? Czy z Lizandrem?

HELENA

O nie! Z Demetriuszem.

LIZANDER

Nie bój się, ona nie zrobi ci krzywdy.

DEMETRIUSZ

Nie, mości panie, choć trzymasz jej stronę.

HELENA

GniewO, wiem, jak śmiałą i chytrą jest w gniewie;
Piekielną jędzą w szkole jeszcze była
I zapalczywą, chociaż wzrostem małą.

HERMIA

Krzywda, GniewI znowu małą? Wciąż niską i małą?
Długoż mnie jeszcze krzywdzić pozwolicie?
Puście mnie do niej!

LIZANDER

Precz mi stąd, karlico,
Niedostrzeżony pęcełku[190] sporysza[191],
Żołędzi!

DEMETRIUSZ

Jesteś nazbyt pochopliwy[192]
W służbie osoby, która tobą gardzi.
Daj pokój[193]. Przestań mówić o Helenie,
Nie bierz jej strony, bo jeśli raz jeszcze
Choć słówko do niej o miłości powiesz,
Zapłacisz drogo.

LIZANDER

Puściła mnie teraz
Jeśli masz serce, idź za mną rozstrzygnąć,
Czyje są lepsze prawa do Heleny.

DEMETRIUSZ

Za tobą? Raczej z tobą, lub przed tobą [194].
Wychodzą: Lizander i Demetriusz.

HERMIA

Oto są twoje sprawki, mościa panno!
Nie cofaj kroku.

HELENA

Nie ufam ci wcale,
Przed twym przeklętym uciekam widokiem,
Lecz jeśli skorsze[195] do walki twe ręce,
To dłuższe moje nogi do ucieczki wybiega.

HERMIA

Nie wiem, co mówić; jestem jak szalona!
Wybiega za Heleną.

OBERON

To twe niedbalstwo. Znów się omyliłeś,
Lub złe swe figle płatasz dobrowolnie.

PUK

Wierzaj mi[196], królu, to była omyłka.
Wszak powiedziałeś, że go łatwo w borze
Poznam po jego ateńskim ubiorze.
Czyliż zgrzeszyłem, jeślim sok uroczy
Na ateńskiego męża wylał oczy?
Lecz nie żałuję błędu, bo ich swary,
Wyznaję, królu, bawią mnie bez miary.

OBERON

Skrzyżować miecze wybiegli szalenie,
Więc leć i wkoło nocy roztocz cienie,
Niech jasne gwiazdy, co na niebie płoną,
W mgle jak Acheron czarnej znów utoną;
W gęstwinach lasu obłąkaj[197] rywali,
Nie dozwól, aby kiedy się spotkali;
Czasem Lizandra naśladuj ton mowy,
I Demetriusza gorzkimi karć słowy,
To jak Demetriusz drażń gniew przeciwnika,
A wciąż niech jeden przed drugim umyka,
Aż nietoperza skrzydłami otoczy
Sen, obraz śmierci, znużone ich oczy.
Lizandra oko zwilż sokiem tych liści,
On mu źrenice z ułudzeń oczyści,
Wzrok mu zwyczajny swoją zwróci siłą,
I ujrzy znowu wszystko, jak wprzód było,
A sprawa cała, za ich rozbudzeniem,
Marnym się tylko wyda im marzeniem,
W zgodzie do Aten z tej wrócą podróży,
Do dni ich końca nic jej nie zachmurzy.
To twoja sprawa, a ja, gdy królowa
W me ręce odda indyjskie pacholę,
Z potwornych złudzeń oczy jej wyzwolę,
I wszędzie zgoda zakwitnie znów nowa.

PUK

Czas nagli, królu; szybkie nocy smoki
W bystrym polocie[198] sieką już obłoki,
DuchA tam jutrzenka świt już zapowiada,
Na cmentarz duchów powraca gromada,
Już potępieńców spłoszonych tłum cały,
Śród dróg rozstajnych śpiących, lub śród morza,
Do robacznego znów powrócił łoża;
Duchy przed światłem z swej się woli kryją
I z czarną nocą w wiecznych ślubach żyją.

OBERON

Lecz my przed jasnym nie pierzchamy rankiem.
Częstom z jutrzenki polował kochankiem;
Bez trwogi głębie lasu przebiegamy,
Choć wschód otworzy swoje złote bramy,
Draśnie Neptuna[199] blaskiem swych promieni,
Zielone wody na złoto przemieni.
Leć, nie trać chwili, by przed wschodem słońca
Do szczęśliwego przywieść[200] rzeczy końca wychodzi.

PUK

BłądzeniePrzez doliny, góry, wody,
Pójdą za mną w korowody,
Ja co trwożę sioła, grody,
Pójdę z nimi w korowody.
Nadchodzi jeden.

LIZANDER

Gdzie, Demetriuszu, szukać
mam twej głowy?

PUK

Tu na cię czekam, przyjdź, jestem gotowy.

LIZANDER

Przybywam.

PUK

Idźmy na równiejsze pole.
Wybiega Lizander — Wchodzi Demetriusz.

DEMETRIUSZ

Gdzieżeś, Lizandrze, tchórzliwe pacholę?
Uciekasz, widzę, fałszywy junaku[201];
Odpowiedz, w jakim schowałeś się krzaku?

PUK

Gwiazdy, jak widzę, wyzywasz zuchwale,
Językiem walczysz w bohaterskim szale,
Chowasz się jednak; pokaż się tu, chłopię,
Rózgą cię tylko jak dziecko wykropię,
Byłoby hańbą karcić cię orężem.

DEMETRIUSZ

Mam cię, na koniec.

PUK

PojedynekIdź za moim głosem,
Tam zobaczymy, kto lepszym jest mężem,
Tam się na koniec z swoim spotkasz losem.
Wychodzą — Wraca Lizander.

LIZANDER

Ciągle wyzywa, a ciągle ucieka,
Idę, gdzie woła, a gdzie on nie czeka;
Skrzydeł mu, widzę, strach pożyczył chyży[202],
Żadna mnie pogoń do niego nie zbliży,
W nocy na dzikie zagnany bezdroże
Znużone ciało na chwilę tu złożę, kładzie się
A gdy się słońce na niebie pokaże,
Znajdę zuchwalca i, jak godzien, skarzę.
Zasypia — Wchodzą: Puk i Demetriusz.

PUK

Nigdyż cię, tchórzu, dopędzić nie zdołam?

DEMETRIUSZ

Jeśli masz serce, przybądź, tu cię wołam,
Ale uciekasz, bo trwoga cię toczy,
Nie masz odwagi raz spojrzeć mi w oczy.
Gdzież jesteś?

PUK

Tutaj.

DEMETRIUSZ

Daremno czas tracę.
Wszystkie te żarty z lichwą[203] ci zapłacę,
Gdy dzień mi twoją kryjówkę odsłoni.
Na teraz próżnej zrzekam się pogoni,
I na tej zimnej wypocznę darninie;
Lecz odwleczona chłosta cię nie minie.
Kładzie się i zasypia. — Wchodzi Helena.

HELENA

SenNigdyż się nocy nie doczekam końca,
Bym, pocieszona jasną twarzą słońca,
Mogła uciekać daleko od ludzi,
Których me biedne towarzystwo nudzi?
Przybądź, śnie słodki, niech w skrzydeł twych cieniu
Chwilę o własnym zapomnę istnieniu! zasypia.

PUK

Miłość, SmutekCo? Troje tylko? Czwarta przyjdzie skoro[204],
I złożą piękne dwie pary we czworo.
Zapłakana już nadchodzi.
Ten Kupido[205], łotr malutki,
Co za męki, co za smutki
W sercach biednych kobiet rodzi!
Wchodzi Hermia.

HERMIA

W tej rozpaczliwej, bolesnej podróży,
Oblana rosą, odarta przez głogi,
Iść dalej, czołgać nie mogę się dłużej,
Bo woli służbę wymówiły nogi.
Tu spocznę. Niechaj Lizandra Bóg strzeże,
Jeśli się szablą zetrą dwaj rycerze! kładzie się.

PUK

CzaryNa tej trawie
Śpij głęboko!
Ja naprawię
Twoje oko
Niezawodnych lekarstw siłą.
Wyciska sok na oczy Lizandra.
Znów zbudzony
Bądź jej cieniem,
Zachwycony
Jej spojrzeniem.
Wszystko będzie znów, jak było.
Swój do swojej znowu wróci,
Swoją Kasię znajdzie Maciej,
Nikt się niczym nie zasmuci,
I chłop klaczy swej nie straci.
Wychodzi Puk.
Demetriusz, Lizander, Helena i Hermia zostają uśpieni.

AKT CZWARTY

SCENA I

Las.
Wchodzą: Tytania i Denko w orszaku Wróżek. Oberon w głębi, niewidziany.

TYTANIA

Na łoże z kwiatów przyjdź tu do kochanki,
Niech się z twym pięknym obliczem popieszczę,
Głowę twą lśniącą ustroję w róż wianki,
Długie twe uszy wycałuję jeszcze.

DENKO

Gdzie Groszkowy Kwiatek?

GROSZKOWY KWIATEK

150

Jestem.

DENKO

151

Podrap mnie w głowę, Groszkowy Kwiatku! A gdzie monsieur[206]Pajęczynka?

PAJĘCZYNKA

152

Jestem.

DENKO

153

Monsieur Pajęczynko, dobry monsieur, weź w rękę twój oręż i zabij mi czerwonogiego bąka na wierzchołku ostu i, dobry monsieur, przynieś mi miodowy jego pęcherzyk. Tylko bądź ostrożny w tej wyprawie, a nade wszystko, dobry monsieur, daj baczność[207], żeby nie pękł pęcherzyk, bo byłoby mi bardzo przykro, gdybym cię zobaczył osmarowanego miodem. Gdzie monsieur Musztardka?

MUSZTARDKA

154

Jestem.

DENKO

155

SługaDaj rączkę, monsieur Musztardko. Tylko proszę, bez ceremonii, dobry monsieur.

MUSZTARDKA

156

Co pan rozkaże?

DENKO

157

Nic, dobry monsieur, tylko, żebyś pomógł drapać mnie kawalerowi Pajęczynce. Muszę zajrzeć do balwierza[208], bo zdaje mi się, że jestem okrutnie włochaty na twarzy, a tak jestem delikatnym osłem, że byle mnie włosek załechtał, muszę się drapać.

MuzykaTYTANIA

158

Czy chciałbyś słuchać muzyki, kochanku?

DENKO

159

Mam ja niezgorsze ucho do muzyki. Niech mi zagrają w bębenek i fujarkę.

TYTANIA

160

Powiedz, mój słodki, co byś chciał na obiad?

DENKO

161

A jużci miarkę obroku[209]. Chętnie bym przegryzł dobrego, suchego owsa. Zdaje mi się także, że wielki mam apetyt na wiązkę siana. Nie ma jak dobre, pachnące siano!

TYTANIA

Mam śmiałą wróżkę, która pójdzie szukać
Świeżych orzechów w spichlerzu wiewiórki.

DENKO

162

Wolałbym raczej garść lub dwie garście suchego grochu. Ale nakaż, proszę, twoim ludziom, żeby mi nie przeszkadzali, bo czuję wielką do snu ekspozycję[210].

TYTANIA

Sen, MiłośćŚpij! Ja cię w moje owinę ramiona,
A wy, me wróżki, wszystkie się oddalcie.
Tak powój w czułe swe uściski bierze
Wonny wiciokrzew[211]; twarde palce wiązu
Tak bluszcz pierścieniem swych gałązek ściska.
O, jak cię kocham! szaleję za tobą! Usypiają.
Oberon występuje — Wchodzi Puk.

OBERON

Witaj, Robinie! Spojrzyj, co za widok!
Nad jej szaleństwem już litość mnie bierze,
Bo Hańba, Głupotagdym przed chwilą spotkał ją za lasem,
Dla tego durnia zbierającą zioła,
W gniewie surowym skarciłem ją słowem,
Włochate bowiem skronie tego osła
Ubrała w wonny świeżych kwiatów wianek,
A rosa, która czasami błyszczała
Na pączkach, niby wschodnich pereł sznurek,
Teraz świeciła w pięknych kwiatów oku
Jak łzy żałoby nad wielką ich hańbą.
Gdym wyrzutami gniew mój zaspokoił,
O przebaczenie prosiła w pokorze,
Więc zażądałem pazia, jej podrzutka,
Posłuszna, jedną z swych wróżek posłała,
Aby pacholę[212] przywiodła[213] natychmiast
Do mojej w wróżek królestwie altany.
Już mam to chłopię; aby jej zapłacić,
Tę hydną[214] z oczu jej zdejmę ułudę.
Ty, dobry Puku, pożyczoną głowę
Zdejm z ateńskiego ramion czeladnika,
Ażeby razem z innymi zbudzony
Mógł z nimi także do Aten powrócić,
O wszystkich nocy tej wypadkach myśleć
Jak o marzeniu tylko nieprzyjemnym.
Lecz naprzód wróżek królowę wyzwolę.
Dotyka jej oka zielem.
CzaryBądź, jak wprzód byłaś, niech obłęd uleci,
Niech oko twoje będzie, jak przód było;
Diany[215] pączek śród Kupida[216] kwieci
Dokona cudu czarów swoich siłą.
Zbudź się, Tytanio, z długiego uśpienia!

TYTANIA

Ach, Oberonie, jak straszne marzenia!
Toż mi się zdało, że kochałam osła.

OBERON

163

To twój kochanek.

TYTANIA

Jakże się to stało?
Jak się nim teraz duszą brzydzę całą!

OBERON

Cicho! Robinie, odejm[217] mu tę głowę.
Muzyka, CzaryTeraz, Tytanio, niech twoja muzyka
Na pięciu śpiących głęboki sen zleje,
Nie do snu, ale do śmierci podobny.

TYTANIA

164

Zmysł ich, muzyko, snem owioń głębokim!

PUK

165

Zbudzony, własnym twym patrz głupim okiem!

OBERON

Muzyka, Błogosławieństwo, ŚlubUderz, muzyko! cicha muzyka Twą dłoń daj mi drogą,
Kolebkę śpiących lekką trąćmy nogą,
Bo przyjaźń w dawnej wróciła nam mocy.
W książęcym domu jutro, o północy,
Błogosławieństwa poniesiem życzenia
Na wszystkie jego przyszłe pokolenia,
A z Tezeuszem dwie kochanków pary
Złączą się węzłem miłości i wiary.

PUK

ŚwitKrólu wróżek, już skowronek
Wita pieśnią bliski dzionek.

OBERON

Więc ze smutkiem i milczeniem
Za niknącym gońmy cieniem;
Prędzej świat oblecim wkoło
Niż księżyca błędne czoło.

TYTANIA

SenLećmy, królu! powiesz w locie,
Jakim sen mnie ujął cudem
Między śmiertelników ludem,
Na niegodnym wróżki błocie.
Wychodzą — Słychać za sceną odgłos rogów. — Wchodzą: Tezeusz, Hippolita, Egeusz i ich Orszaki.

TEZEUSZ

Niech gajowego przywoła z was jeden,
Bo po obrzędzie święta dokonanym,
Gdy cały ranek swobody nam został,
Niech moja droga usłyszy muzykę
Moich ogarów. W zachodniej dolinie
Niech je natychmiast strzelcy rozsforują[218].
Idźcie, powtarzam, szukać gajowego.
PolowaniePiękna królowo, z tamtej góry szczytu
Ogarów moich usłyszysz muzykę
Z odgłosem echa dźwięcznie pomieszaną.

HIPPOLITA

Byłam obecną, gdy Alcyd[219] z Kadmusem[220],
W kretyjskich górach, z sforą psów spartańskich,
Razem polować na niedźwiedzia wyszli.
Nigdym równego nie słyszała grania,
Bo oprócz lasów, niebiosa i rzeki,
Wszystko się jednym zdało tylko brzękiem,
Nigdym słodszego nie słyszała grzmotu.
Rozstroju głosów harmoniczniejszego.

TEZEUSZ

PiesMoje ogary spartańskiej są rasy,
Tak cętkowane i tak są wargate[221],
Uszy ich rosę zmiatają poranną,
Nogi ich krzywe, jak tesalskich byków
Wielkie podgardla; powolne są w biegu,
Ale ich głosy jak dzwonki dobrane.
Nigdy się milsze nie żeniło granie
Z krzykami strzelców i rogów odgłosem
W Lacedemonie[222], Krecie lub Tesalii[223].
Usłyszysz sama. —
Lecz cóż to za nimfy?

EGEUSZ

To moja córka uśpiona, mój królu,
To jest Lizander, a przy nim Demetriusz,
A to Nedara córka jest, Helena.
Dziwię się, co ich zebrało tu razem.

TEZEUSZ

Pewno o świcie wyszli, by obchodzić
Majowe święto, i tu pośpieszyli
Blasku naszemu przydać orszakowi.
Lecz, Egeuszu, czy nie dziś Helena
Ma nam swój wybór stanowczo objawić?

EGEUSZ

166

Tak jest, dziś, królu.

TEZEUSZ

Idź więc, a każ strzelcom,
Aby ich rogów zbudzili odgłosem.
Rogi i krzyki za sceną. — Demetriusz, Lizander, Hermia i Helena zrywają się zbudzeni.

TEZEUSZ

Dzień dobry! Święty minął już Walentyn,
A dziś dopiero ptaszki się tu parzą?

LIZANDER

167

Przebacz mi, królu! Klękają wszyscy przed Tezeuszem.

TEZEUSZ

Tylko proszę, wstańcie.
Wiem, że was miłość zrobiła wrogami,
Skądże ta zgoda? Jaką mogła sprawą[224]
Nienawiść starej wyrzec się zazdrości,
I bez obawy spać przy nienawiści?

LIZANDER

Nie mogę, królu, jasno odpowiedzieć,
Na pół uśpiony, a na pół zbudzony.
Sam nie wiem, w jaki przybyłem tu sposób,
Lecz mi się zdaje — chciałbym prawdę wyznać —
Lecz tak jest, teraz sobie przypominam,
PrawoZ Hermiąm tu przybył; myślą było naszą
Opuścić miasto, aby się ratować
Od ateńskiego prawa surowości.

EGEUSZ

Skończ, dosyć na tym! Niech na jego głowę
Cała surowość praw ateńskich spadnie.
Chcieli ucieczką skraść nam, Demetriuszu,
Tobie małżonkę, a mnie moją wolę,
Aby ma córka żoną twoją była.

DEMETRIUSZ

GniewZ ust się Heleny dowiedziałem, królu,
O ich ucieczce, a wściekłością gnany,
Do tego gaju pobiegłem za nimi,
A miłość za mną pognała Helenę.
Lecz teraz, królu, nie wiem, jaką siłą,
Siłą cudowną, miłość ma dla Hermii
Jak śnieg stopniała, zdaje mi się teraz
Jak przypomnienie błyszczącego cacka[225],
Za którym w moim dzieciństwie goniłem.
Dziś moją wiarą, serca mego cnotą,
Jedynym celem, ócz[226] moich rozkoszą,
Helena tylko. MiłośćNim ujrzałem Hermię,
Helenie, królu, byłem zaręczony;
Jak chory, miłym wzgardziłem pokarmem,
Dzisiaj, zdrowemu, smak rodzimy[227] wrócił,
Kocham go, pragnę, za nim tylko wzdycham,
I odtąd wierny będę mu na zawsze.

TEZEUSZ

Szczęsne[228] spotkanie, piękni kochankowie!
Resztę powieści wysłuchamy później.
ŚlubNa przekór twojej woli, Egeuszu,
W jednej świątyni, wkrótce z nami razem
Wiecznym łańcuchem zwiążem dwie te pary.
Zbyt jest już późno; nasze polowanie
Do stosowniejszej odkładamy pory.
Teraz do Aten. Trzech mężów, trzy żony
W dniu jednym ślubne przywdzieją korony.
A więc do Aten spieszmy, Hippolito.
Wychodzą: Tezeusz, Hippolita, Egeusz i Orszak.

DEMETRIUSZ

Wszystko mi zda się małe i niejasne,
Jak góry w dali zdają się obłokiem.

HERMIA

Mnie się znów wszystko wydaje podwójne,
Jak każdym okiem osobno widziane.

HELENA

Jak znaleziony klejnot, mój Demetriusz
Zda mi się moim i znowu nie moim.

DEMETRIUSZ

SenMyślę, że śpimy i marzymy wspólnie.
Jesteścież pewni, że książę był z nami,
Że nam dał rozkaz, aby za nim spieszyć?

HERMIA

168

Był tu z mym ojcem.

HELENA

I z swą Hippolitą.

LIZANDER

169

I do świątyni woła nas za sobą.

DEMETRIUSZ

Więc idźmy za nim, to nie sen był marny.
W drodze marzenia nasze opowiemy.
Wychodzą. — Denko się budzi.

DENKO

170

Jak przyjdzie na mnie kolej, zawołajcie mnie, a odpowiem. Pierwsze moje słowa są: Przepiękny Piramie! — Hola, ho! Piotrze Pigwo! Fujarko, naprawiaczu miechów! Ryjaku, kotlarzu! Głodziku! Jak Bóg żywy, uciekli, a zostawili mnie śpiącego. SenPrzedziwne miałem widzenie. Miałem sen, a żaden ludzki dowcip[229] nie wypowie, co to za sen był. Człowiek, co by chciał sen ten wytłumaczyć, po prostu byłby osłem. Zdawało mi się, że byłem — nikt nie potrafi zgadnąć, czym byłem. Zdawało mi się, że byłem i zdawało mi się, że miałem. Ale kto by się podjął powiedzieć, co mi się zdało, że miałem, ten po prostu byłby pstrokatym błaznem. Oko ludzkie nie słyszało, ucho ludzkie nie widziało, ręka ludzka niezdolna posmakować, język pojąć, a serce wypowiedzieć, co mi się śniło. Namówię Piotra Pigwę, żeby o tym śnie napisał balladę, tytuł jej będzie: Sen Denka, bo jest bezdenna, a zaśpiewam ją przy końcu sztuki, w przytomności [230]księcia. Być nawet może, że dla dodania jej krasy[231], zanucę ją nad umarłą Tyzbe wychodzi.

SCENA II

Ateny. Izba w domu Pigwy.
Wchodzą: Pigwa, Fujarka, Ryjak i Głodzik.

PIGWA

171

Czyście posłali do domu Denka? Czy wrócił?

GŁODZIK

172

Ani słychu o nim. Bez wątpienia leży gdzieś zaczarowany.

FUJARKA

173

Jeśli nie wróci, krucho z naszą sztuką; bez niego kroku nie ruszy, czy nie prawda?

PIGWA

174

Bez niego wszystko przepadło, bo nie ma w Atenach drugiego człowieka, co by mógł przedstawić Pirama.

FUJARKA

175

Nie, nie ma. On ma po prostu najbystrzejszy dowcip ze wszystkich czeladników ateńskich.

PIGWA

176

A do tego najpokaźniejszą postawę; a co do słodyczy głosu, to drugi słowik.

FUJARKA

177

Należało ci powiedzieć: to drugi lew, bo Ptaksłowik, odpuść Boże, to rzecz do niczego.

Wchodzi Cichy.

CICHY

178

Mości panowie, książę wraca ze świątyni, gdzie w dodatku odbył się ślub dwóch lub trzech pań i panów. Gdyby nam się udało przedstawić naszą sztukę, wyszlibyśmy wszyscy na ludzi.

FUJARKA

179

ChciwośćO, słodki waligóro[232]Denko! gdzie jesteś? Tak więc, straciłeś pół-złotka na dzień, przez całe życie. Nie uszedłby pół-złotka na dzień, bo dałbym się powiesić, gdyby mu książę nie dał pół-złotka na dzień za odegranie Pirama. Zarobiłby je uczciwie; pół- złotka na dzień za Pirama, albo nic.

Wchodzi Denko.

DENKO

180

Gdzie moje chłopaki? gdzie moje serduszka?

PIGWA

181

Denko! O dniu waleczny! O szczęśliwa godzino!

DENKO

182

Mości panowie, mógłbym wam cuda opowiadać, ale nie pytajcie, co to za cuda, bo jeśli wam powiem słówko, nie jestem Ateńczykiem. Opowiem wam jednak wszystko słowo w słowo, jak się stało.

PIGWA

183

Opowiedz, słodki Denko.

DENKO

184

O mnie ani słowa. TeatrWszystko co wam powiem, jest, że książę już po obiedzie. Zbierzcie wszystkie wasze rupiecie; dobre tasiemki do bród, nowe wstążki do trzewików. Zbierzcie się co prędzej w pałacu; niech każdy odczyta swoją rolę, bo mówiąc krótko a węzłowato, sztuka nasza jest preferowaną. Na każdy przypadek[233] niech Tyzbe weźmie świeżą bieliznę, a ten, co gra lwa rolę, niech nie obcina paznokci, bo muszą wisieć, jak lwie pazury. A prócz tego, najdrożsi aktorowie, nie jedzcie ani cebuli ani czosnku, bo z ust waszych mają wychodzić słodkie oddechy, i nie wątpię, że kto bądź je usłyszy, przyzna, że słodka to komedia. Dość słów na teraz, idźmy!

Wychodzą.

AKT PIĄTY

SCENA I

Ateny. Pokój w pałacu Tezeusza.
Wchodzą: Tezeusz, Hippolita, Filostrat, Panowie i Orszak.

HIPPOLITA

185

Powieść[234] kochanków dziwna mi się zdaje.

TEZEUSZ

Więcej w niej dziwu, niż prawdy, i nigdy
W te czarodziejskie bajki nie uwierzę.
Mózg zakochanych i szalonych kipi,
Kształtuje formy, których zimny rozum
Nigdy pochwycić i pojąć nie zdoła.
PoetaKażdy poeta, lunatyk, kochanek
Jest wyobraźni i marzenia dzieckiem.
Ten widzi diabłów więcej, niż ich w piekle —
To wariat; równie szalony kochanek
Widzi w Murzynce Heleny urodę;
PoetaOko poety, w uniesienia szale,
Z nieba na ziemię, z ziemi w niebo patrzy,
Rzeczy nieznane wyobraźnią stwarza,
A pióro jego powietrznej nicości
Imię i miejsce pobytu wyznacza.
Zwykły to figiel silnej wyobraźni,
Że kiedy w sobie radość jaką czuje,
I posła widzi, który ją przynosi,
StrachA gdy w ciemności trwoga ją ogarnie,
Łatwo niedźwiedzia w każdym ujrzy krzaku.

HIPPOLITA

Ich powieść jednak o cudach tej nocy,
O niepojętych uczuć ich przemianach,
Coś pewniejszego, jak[235] marzenie, znaczy,
Rzeczywistości wielkie ma pozory[236],
Mimo dziwactwa i swej cudowności.
Wchodzą: Demetriusz, Lizander, Hermia i Helena.

TEZEUSZ

Ale patrz, pełni wesela przychodzą.
Niech zawsze radość, moi przyjaciele,
I świeża miłość mieszka w sercach waszych!

LIZANDER

A wierniej jeszcze niechaj towarzyszy
Waszym przechadzkom, biesiadom i łożu!

TEZEUSZ

Jakimże tańcem, jaką maskaradą
Wiek nieskończony trzech godzin zapełnim
Od końca uczty do chwili spoczynku?
Gdzie mistrz zwyczajny zabaw naszych teraz?
Co ma pod ręką? Czy ma jaką sztukę,
By zmniejszyć nasze trzygodzinne męki?
Gdzie jest Filostrat?

FILOSTRAT

Na rozkazy, królu.

TEZEUSZ

Czas, ZabawaJak wieczór skrócisz? Jaką maskaradą
Lub jakim tańcem? Zabawy nam trzeba,
Aby oszukać krok czasu leniwy.

FILOSTRAT

Oto spis, królu, gotowych rozrywek,
Spojrzyj i wybierz, od czego mam zacząć.
Podaje papier.

LIZANDER

„Bitwa Centaurów z harf towarzyszeniem,
Przez ateńskiego śpiewana rzezańca[237]”.

TEZEUSZ

Sam ją kochance mej opowiedziałem
Na chwałę mego krewnego Alcyda[238].

LIZANDER

„Szalona wściekłość pijanych Bachantek,
Trackiego wieszcza[239] szarpiących w kawałki”.

TEZEUSZ

Stary to przedmiot; widziałem go dawniej,
Gdy, Teb zwycięzca, wróciłem do Aten.

LIZANDER

Głód, NaukaPłacz Muz dziewięciu nad śmiercią nauki,
Umarłej z głodu niedawnymi czasy”.

TEZEUSZ

To jakaś ostra musi być satyra,
Nie dla niej pora przy ślubnych jest godach.

LIZANDER

„Śmieszna tragedia, krótka ale nudna,
Tyzby, kochanki młodego Pirama[240]”.

TEZEUSZ

Krótka a nudna? Tragedia a śmieszna?
A więc śnieg czarny albo lód gorący?
Jak potrafimy zgodzić tę niezgodę?

FILOSTRAT

Nuda, Sztuka, TeatrSztuka to, królu, długa na słów dziesięć,
A chociaż nigdy krótszej nie widziałem,
O słów mi dziesięć za długą się zdaje,
Dlatego nudna. Na swoim w niej miejscu
Nie ma jednego słowa lub aktora.
Że to tragedia, królu, trudno wątpić,
Skoro w niej Piram z własnej ginie ręki.
ŚmiechGdym próby słuchał, oczy me, wyznaję,
Łzami zabiegły, ale łez weselszych
Nigdy śmiech z ludzkich źrenic nie wycisnął.

TEZEUSZ

186

Jacy tę sztukę grają aktorowie?

FILOSTRAT

Pozycja społecznaTłum twardoręki tutejszej czeladzi[241],
Której mózg nigdy dotąd nie pracował,
A która dzisiaj, na królewskie gody,
Do nie ćwiczonej wbiła rzecz pamięci.

TEZEUSZ

187

Będziem jej słuchać.

FILOSTRAT

Nie, szlachetny panie;
Znam całą sztukę, licha to ramota[242],
Na twą cześć w pocie czoła wyuczona,
Chyba że mogą chwilę cię zabawić
Dobre ich chęci.

TEZEUSZ

Pragnę widzieć sztukę,
Bo co powinność w hołdzie nam przynosi,
W prostocie ducha, zawsze jest przyjemne.
Zabierzcie miejsca; wprowadzić aktorów.
Wychodzi Filostrat.

HIPPOLITA

Nie lubię patrzeć na bezsilny mozół[243],
Upadający pod służby ciężarem.

TEZEUSZ

188

Nic podobnego nie zobaczysz, droga.

HIPPOLITA

189

Wszak nam powiedział, że to nad ich siły.

TEZEUSZ

Tym więcej łaski za nic im dziękować.
Zabawą dla nas będą ich usterki;
A gdzie się potknie gorliwość uboga,
Chęci, nie talent wzgląd szlachetny sądzi.
Strach, Pozycja społecznaW moich podróżach nieraz mnie uczeni
Wypracowaną chcieli witać mową,
Gdy na mój widok drżeli i blednęli[244],
Gdy milkli w środku okrągłych periodów[245],
Bo im strach słowa w gardle zatrzymywał,
I nie dozwalał skończyć komplementu,
Ich mi milczenie było pozdrowieniem;
Bo w przerażeniu skromniej gorliwości
To samo czytam, co w szumnych wyrazach,
Z nazbyt śmiałego płynących języka;
Milcząca miłość i niema prostota
Najwymowniejsze dla mojej są duszy.
Wchodzi Filostrat.

FILOSTRAT

190

Łaskawy panie, prolog już gotowy.

TEZEUSZ

191

Niech wejdzie.

Przy odgłosie trąb i rogów wchodzi Prolog.

PROLOG

Jeżeli was obrazim, to w naszej jest myśli;
Pokazać, żeśmy bawić was, nie nudzić przyśli[246]
Ubogim przedstawieniem sztuki naszej wątku,
I to jest szczery koniec naszego początku.
Rozważcie to. Przychodzim tylko na przekorę;
Nie przychodzim, by w dobrą ucieszyć was porę,
To nasz cel. By wesele w sercach wam obudzić
Nie jesteśmy tu; żeby na chwilę was nudzić
Gotowi aktorowie, a sztuki swej tokiem
Wyłożą, co przed waszym przesunie się okiem.[247]

TEZEUSZ

192

Ten zuch nie zważa na punkta[248].

LIZANDER

193

Jechał na swoim prologu, jak dziki źróbek[249]; nie wie, co to jest stanąć. Dobra nauka, miłościwy panie: nie dość jest mówić, trzeba jeszcze mówić, jak należy.

HIPPOLITA

To prawda. Grał na swoim prologu, jak dziecko na fujarce; dźwięk, tylko że bez ładu.

TEZEUSZ

194

TeatrMowa jego podobna jest do powikłanego łańcucha; nie brak żadnego ogniwa, ale wszystko w nieporządku. Lecz co dalej?

Wchodzą: Piram i Tyzbe, Mur, światło Księżyca i Lew w pantomime.

PROLOG

Ten widok może trochę zadziwia słuchaczy,
Ale prawda niebawem wszystko wytłumaczy.
Ten mąż jest to Piramus, jeśli chcecie wiedzieć,
A że dama ta Tyzbe, mogę wam powiedzieć.
Ten człek, którego wapno, jak widzicie, bieli,
To lichy mur, co biednych kochanków tych dzieli.
Jeśli muszą przez szpary jego nieszczęśliwi
Do ucha sobie szeptać, niech was to nie dziwi.
Ten znowu z psem, latarnią i tą wiązką cierni
Przedstawia blask księżyca; kochankowie wierni
Przy tym blasku księżyca poprzysięgli sobie
Odbyć miłosny sobór[250] na Ninusa grobie.
W końcu ta straszna bestia, co się lew nazywa:
Gdy w nocy ufna Tyzbe pierwsza tam przybywa,
Spłoszył ją swoim rykiem, i gdy pełna trwogi
Uciekała co prędzej, płaszcz jej spadł wśród drogi,
A lew go krwawą paszczą czerwono pomazał.
SamobójstwoGdy się wysmukły młodzian Piramus pokazał,
Znajdując wiernej Tyzby płaszcz zamordowany,
Swój miecz krwawy, występny, jakby opętany,
Niby rożen w głębiny piersi swoich wcisnął,
Skąd strumień krwi gorącej na powietrze trysnął.
Tyzbe pod morwą skryta, kiedy powróciła,
Miecz kochanka z rozpaczy w sercu utopiła[251].
Teraz lew, blask księżyca, mur, dwaj kochankowie,
Każdy, jak przyjdzie kolej, resztę wam opowie.
Wychodzą: Prolog, Tyzbe, Lew i światło księżyca.

TEZEUSZ

195

Dziwno by mi było, gdyby lew przemówił.

DEMETRIUSZ

196

Nic w tym dziwnego przecie, mój królu. ZwierzętaDlaczegóżby lew nie mógł mówić, gdy mówi tylu osłów.

MUR

Wypadło, żem jest murem w izbie tej, panowie,
Ja, kotlarz, co Ryjakiem naprawdę się zowie,
A mur, proszę pamiętać, nie nowy, lecz stary,
W którym czas porysował szczeliny i szpary.
Przez jedną taką szparę kochankowie stali
Nieraz sobie miłosne sekreta szeptali.
Ten kamień i to wapno jasno wam dowodzi,
Żem to ja tym jest murem; nikt tu was nie zwodzi.
Niebawem usłyszycie przez tę moją szparę,
Szepczącą sobie miłość zakochaną parę.

TEZEUSZ

197

Któż by lepszej wymagał mowy od kłaków i wapna[252]?

DEMETRIUSZ

198

To najdowcipniejsza ściana, o jakiej zdażyło mi się słyszeć.

TEZEUSZ

199

Piram zbliża się do muru, słuchajmy!

Wchodzi Piram.

PIRAM

NocNocy ciemna, owita w czarne prześcieradło,
Nocy, co jesteś wszędzie, gdzie słońce nie padło,
O nocy, nocy, nocy! Biada, biada, biada!
Podobno w mojej Tyzby pokaże się zdrada.
O, murze, słodki murze! O, murze kochany,
Co dzielisz moje pola i ojca jej łany,
Pozwól mi przez twą szparę, mureczku mój drogi,
Po drugiej stronie okiem szukać mej niebogi.
Mur podnosi otwarte palce.
Dzięki! Niech za to Jowisz podpiera cię stale!
PrzekleństwoCo ja widzę? Niestety, nie widzę nic wcale.
Skoroś moje skrył szczęście, murze zły i podły,
Przeklęte twe kamienie, co mnie tak zawiodły!

TEZEUSZ

200

Zdaje mi się, że mur, jeżeli ma serce, powinien przekleństwem na przekleństwo odpowiedzieć.

DENKO

201

Nie, nie, najjaśniejszy panie, nie powinien. Po słowach „co mnie tak zawiodły!” jest kolej na Tyzbe. Ma wejść teraz, a ja mam na nią czatować[253] przez szparę. Zobaczycie, że wszystko się stanie, słowo w słowo, jak wam powiedziałem. Czy widzicie? Nadchodzi.

Wchodzi Tyzbe.

TYZBE

O murze, już ty nieraz słyszałeś me łkanie,
Gdy przyszło z Piramusem bolesne rozstanie.
Wiśniowymi ja nieraz ogrzałam ustami
Te kamienie, wiązane wapnem i kłakami.

PIRAM

Widzę głos, hej, do szpary! Czy mi się nie zdarzy
Dosłyszeć chciwym uchem Tyzby mojej twarzy?
Tyzbe!

TYZBE

202

Drogi! Bo myślę, że to ty, Piramie?

PIRAM

Myśl, co chcesz, ale nie wątp, że ja, że nie kłamię,
Ja, wierny twój Limander[254].

TYZBE

Ja Helena[255], wierna,
Póki mnie nie zabierze śmierć niemiłosierna.

PIRAM

203

Nigdy Szefel[256] wierniejszy nie był Prokrusowej.

TYZBE

204

Jak Prokrus Szefelowi, tak ja Piramowi.

PIRAM

205

Pocałuj mnie, kochana, przez muru szczelinę.

TYZBE

206

Ach, nie twoje usteczka, lecz całuję glinę!

PIRAM

207

Czyli[257] chcesz przy Nygusa[258] grobie na mnie czekać?

TYZBE

208

Lecę na śmierć lub życie, chwili nie chcę zwlekać.

MUR

Ja, mur, tutaj skończyłem rolę moją całą,
Więc odchodzę, bo nic mi robić nie zostało.
Wychodzą: Mur, Piram i Tyzbe.

TEZEUSZ

209

Teraz mur między dwoma sąsiadami rozwalony.

DEMETRIUSZ

210

Nie ma na to lekarstwa, panie, gdy mury podsłuchują bez ostrzeżenia.

HIPPOLITA

211

Nie słyszałam jeszcze głupszej ramoty[259].

SztukaTEZEUSZ

212

Najlepsze w tym rodzaju utwory są tylko cieniem, a najgorsze nie są gorsze, jeśli im wyobraźnia przyjdzie na pomoc.

HIPPOLITA

213

A wtedy naszej, a nie ich wyobraźni jest to dziełem.

TEZEUSZ

214

Jeżeli nie gorzej o nich myślimy, jak oni sami o sobie, mogą uchodzić za niepospolitych ludzi. Ale zbliżają się dwie szlachetne bestie: człowiek i lew.

Wchodzą: Lew i światło księżyca.

LEW

Kobieta, StrachPiękne panie, serduszka których biją w trwodze,
Gdy się wam biedna myszka pokaże na drodze,
Może strach uczujecie aż do głębin duszy,
Gdy lwa ryk przeraźliwy nagle was ogłuszy.
Więc wiedzcie, że ja, Cichy, stolarz, lwa gram rolę,
Że tu sobie żadnego gwałtu nie pozwolę,
Bo wiem, że gdybym przyszedł naprawdę z lwa siłą,
Z moim gardłem i głową krucho by tu było.

TEZEUSZ

215

Co za poczciwa i sumienna bestia!

DEMETRIUSZ

216

Jeszcze nie widziałem lepszej bestii.

Tchórzostwo, GłupotaLIZANDER

217

Ten lew to istny lis z odwagi.

TEZEUSZ

218

Prawda, a gęś z roztropności.

DEMETRIUSZ

219

Nie, panie, bo jego odwaga nie może porwać jego roztropności, a lis porywa gęsi.

TEZEUSZ

220

Jego roztropność, jestem pewny, nie może porwać jego odwagi, bo gęś nie porywa lisa. Ale zostawmy to jego roztropności, a słuchajmy teraz księżyca.

KSIĘŻYC

221

Ta latarnia jest rogów księżyca obrazem.

DEMETRIUSZ

222

Powinien by rogi nosić na głowie.

TEZEUSZ

223

Już nie jest na młodziku[260], rogi też jego są niewidzialne w pełni.

KSIĘŻYC

Ta latarnia jest rogów księżyca obrazem,
Ja chłopem na księżycu jestem tu zarazem.

TEZEUSZ

224

To błąd największy z całej sztuki; należało go wsadzić w latarnię, bo jakże inaczej byłby chłopem na księżycu?

DEMETRIUSZ

225

Nie śmie tam wejść dla[261] świecy; widząc knot jej długi, bał się, żeby mu nie utarto rogów razem z knotem.

HIPPOLITA

226

Ten księżyc nudzić mnie zaczyna; pragnęłabym, żeby się już zmienił.

TEZEUSZ

227

GłupotaWnosząc ze słabego światełka jego roztropności, zdaje się, że jest już na schyłku. Przez grzeczność jednak i wyrozumiałość musimy dać mu czas potrzebny.

LIZANDER

228

Prowadź rzecz dalej[262], księżycu!

KSIĘŻYC

229

Księżyc, TeatrWszystko, co miałem wam powiedzieć, było oświadczyć, że ta latarnia jest księżycem; ja chłopem na księżycu; ten pęk ciernia moim pękiem ciernia, a ten pies moim psem.

DEMETRIUSZ

230

Aleć to wszystko powinno być w latarni, bo wszystko to jest na księżycu. Ale cicho! zbliża się Tyzbe.

Wchodzi Tyzbe.

TYZBE

231

To stary grób Nygusa, a gdzie me kochanie?

LEW

232

Och!

DEMETRIUSZ

233

Lwie, sławnie ryknąłeś.

TEZEUSZ

234

Dobrze uciekłaś, Tyzbe.

HIPPOLITA

235

Księżyc, TeatrPięknie świeciłeś, księżycu! Na uczciwość, ten księżyc świeci z rzadką gracją.

Lew szarpie płaszcz Tyzby i wychodzi.

TEZEUSZ

236

Lwie, dobrze szarpałeś.

DEMETRIUSZ

237

Wtem nadszedł Piramus.

LIZANDER

238

A lew zniknął.

Wchodzi Piram.

PIRAM

Słońce, KsiężycDzięki, księżycu, za twe słoneczne promienie,
Dzięki, księżycu, za twe jaskrawe spojrzenie,
Bo widzę, że przy twego światła srebrnych strugach
Zobaczę moją Tyzbę na zielonych smugach[263].
Lecz stój! wielki Boże!
Lecz patrz, czy być może?
Oczy moje, czy widzicie?
O, kaczątko, moje życie,
Twój płaszcz pięknie haftowany
Twoją krwią pomalowany?
Przybywajcie z piekła jędze,
Parki, życia mego przędzę
Niech nożyce wasze utną!
Skończcie, zniszczcie istność[264] smutną!

TEZEUSZ

239

Ta namiętność i śmierć drogiej kochanki zdolne prawie[265] zasmucić człowieka.

HIPPOLITA

240

Niech zginę, jeśli mi nie żal tego poczciwca.

PIRAM

Ach, dlaczegóż, naturo, ulepiłaś lwice?
Skoro ten lew okrutny połknął mą dziewicę,
Co jest, nie, nie, co była najpiękniejszą panią,
Żyjącą, kochającą: życie dałbym za nią!
Łzy, SamobójstwoŚmierćPłyńcie z oczu, łez mych strugi,
Dalej z pochwy, mieczu długi!
Niechaj ostrze twe utonie
Tu, w Pirama lewym łonie,
W którym słyszę serca tyk.
Więc umieram myk! myk! myk!
DuszaJuż ja teraz trup bez ruchu,
Więc co prędzej ty, mój duchu,
Do niebieskich bram już płyń!
Niech języka światło zniknie!
Niechaj księżyc w przepaść smyknie[266]!
A ty teraz giń! giń! giń!
Umiera. Wychodzi światło księżyca.

HIPPOLITA

241

Ale dlaczego odeszło światło księżyca, nim wróciła Tyzbe i znalazła kochanka?

TEZEUSZ

242

Znajdzie go przy świetle gwiazd. Nadchodzi, jej rozpacz kończy sztukę.

Wchodzi Tyzbe.

HIPPOLITA

243

Sądzę, że nie będzie rozwlekła po stracie takiego Pirama; mam nadzieję, że krótko się sprawi[267].

DEMETRIUSZ

244

Piórko przeważy szalę, kto lepszy, Piramus, czy Tyzbe.

LIZANDER

245

Już go zobaczyła słodkim swoim okiem.

DEMETRIUSZ

246

I tak po nim płacze, videlicet[268].

TYZBE

Śmierć, RozpaczCzy śpisz, kochaneczku?
Co? Umarłeś, gołąbeczku?
Piramie, pociesz mnie słowem!
Zbudź się! Przebóg! on nie żyje!
Toż trumna wiekiem dębowem
Jasne oczy twe przykryje?
Ach, więc zimny grób przyciśnie
Jego nosa świeże wiśnie,
Lilie ust jego srebrzyste,
Lic jego złoto pierwiosnek?
O, łzy moje wiekuiste,
Bo on miał oczy zielone jak czosnek!
Trzy siostrzyce[269], przybywajcie,
A ręce blade jak mleko
Krwi czerwonej jego rzeką
Bez ustanku polewajcie,
Gdyście przecięły, złe jędze,
Dni jego jedwabną przędzę!
SamobójstwoLecz języku, dość tych żali!
Przyjdź mi w pomoc, wierna stali!
Utoń w głębiach mego łona!
Przyjaciele, bądźcie zdrowi!
Tak Tyzbe kona.
Bądźcie zdrowi! zdrowi! zdrowi!

TEZEUSZ

247

Zostało światło księżyca i Lew, żeby pogrzebać umarłych.

DEMETRIUSZ

248

I mur do pomocy.

DENKO

249

Nie, możecie mi wierzyć; mur już rozwalony, który rozdzielił ich ojców. Czy chcecie teraz widzieć epilog, albo przysłuchać się bergamaskiemu tańcowi[270], wykonanemu przez dwóch tancerzy naszego cechu?

TEZEUSZ

250

Tylko proszę, żadnego epilogu; sztuka wasza nie potrzebuje obrony. Nie broń nikogo; bo gdzie wszyscy aktorowie pomarli, nie potrzeba ganić jednego. SztukaGdyby ten, co to napisał, grał rolę Pirama i powiesił się na podwiązce Tyzby, byłaby to prześliczna tragedia, choć jest nią i teraz, na uczciwość, a odegraną znakomicie. Pokaż nam teraz wasz bergamaski taniec, a daj pokój epilogowi. Taniec klaunów.

TEZEUSZ

CzasŻelazny język[271] wymówił dwunastą;
A więc do łożnic! to prawie czas wróżek.
Boję się jutro rano tak spać długo,
Jak długo wieczór ten przeciągnęliśmy.
O ciężkim nocy kroku ta nam farsa
Nie dała myśleć. Czas spać, przyjaciele.
Będziem to święto obchodzili godnie
Wśród uczt i tańców dwa jeszcze tygodnie. Wychodzą.

SCENA II

Wchodzi Puk.

PUK

Głodna ryczy teraz lwica,
Wilki wyją do księżyca;
Dziennej pracy potem zlany
Chrapie wieśniak zmordowany.
Gasną ognie, a na wieży
Huka puszczyk, pod kotary,
Gdzie cierpiący łazarz[272] leży,
Śle do myśli kir[273] i mary.
DuchZ grobów wstają w tej godzinie
Rozbudzone duchów koła,
I milczące, po dolinie,
Ciągną ścieżką do kościoła.
My, co od słońca spojrzenia
Uciekamy przy Hekacie[274],
Ciągle w cieniów skryte szacie,
Wierne nocy jak marzenia,
Czas nasz teraz; ani myszy
Dom ten święty nie usłyszy.
Pierwszym przybył, by w podwórzu
Zmieść tą miotłą kłęby kurzu.
Wchodzą : Oberon i Tytania z Orszakiem.

OBERON

Z gasnącego niech ogniska
Blask w tym domu świeży błyska;
Niechaj wróżki me radośnie,
Jak ptaszyna w pierwszej wiośnie,
Nucą ze mną pieśń wesołą
I zatoczą tańców koło.

TYTANIA

Naprzód chórem pieśń zanucim,
Potem pójdziem, ręka w ręce,
I w komnaty te książęce
Błogosławieństw skarby rzucim.
Pieśń i tańce.

OBERON

Aż do świtu, wróżki moje,
Przebiegajcie te podwoje,
Gdy Błogosławieństwomy do ślubnej kotary
Błogosławieństw niesiem dary,
By wszystko, co tam wyrośnie,
W wiecznej chwały kwitło wiośnie.
Trzem tym parom szczęście damy,
Nic ich życia nie zasmuci,
Dłoń natury żadnej plamy
Na potomstwo ich nie rzuci.
Nigdy oblicza ich dzieci
Ni zajęczej znamię wargi[275],
Które rodzi wstręt i skargi,
Ni brodawka nie oszpeci.
Poświęcajcie polną rosą,
Każdy kątek; wasze nogi
Cichy pokój w wszystkie progi
I szczęście niechaj poniosą.
Lat tysiące niech przepłynie,
A dom szczęściem ten niech słynie!
TaniecDalej, wróżki,
Lekkie nóżki
Dobry tańców mają czas;
A o świcie czekam was.
Wychodzą: Oberon, Tytania i Orszak.

PUK

Sen, PożegnanieJeśli was nasze obraziły cienie[276],
Pomyślcie tylko (łatwe przypuszczenie),
Że was sen zmorzył, że wszystko, co było,
Tylko uśpionym we śnie się marzyło.
Jeżeli dzisiaj senne to marzenie
Wasze łaskawe zyska przebaczenie,
Dołożym chęci, aby się poprawić,
I widowiskiem lepszym was zabawić.
A jak Puk jestem i człowiek uczciwy,
Jeżeli dzisiaj dość będę szczęśliwy,
Że spod języka wężów[277] wyjdę zdrowy,
Niedługo utwór przyniesiem wam nowy,
Albo na zawsze Puk kłamcą zostanie.
Teraz dobranoc! panowie i panie.
Jeżeli łaska, dajcie nam oklaski:
Robin wam z lichwą[278] spłaci wasze łaski wychodzi.

251

Od redakcji: Poniżej zamieszczamy tekst Józefa Ignacego Kraszewskiego, służący za wstęp do wydania Snu nocy letniej w XII tomie Dzieł zebranych Shakespeare'a z roku 1895.


252

253

Czarodziejska ta fantazja powinna by się właściwie nazywać: Snem nocy Świętojańskiej — Midsummer nie oznacza w Anglii nieokreślonego jakiegoś dnia letniego, ale tę pełną czarów noc Św. Jana, dnia 24 czerwca, którą u nas też obchodzono Sobótkami, z tymi samymi obrzędami prawie, co na Zachodzie.

254

Odwieczna cześć Baala[279], która się po całym rozeszła świecie, wspólną była z innymi i narodom słowiańskim. Baalową tę noc obchodzono ogniami zapalonymi, śpiewami i skokami, począwszy od brzegów Dniepru i Wisły, aż do Renu, Sekwany i Tamizy. Co więcej, też same nawet z nią w Anglii związane były gusła, podania i obrzędy. Jak u nas, szukano tej nocy w Anglii nie kwiatu wprawdzie, ale nasienia paproci. Duchy z królową swą na czele, szatany pod wodzą swego pana walczyły o posiadanie tego cudownego ziarna.

255

Grose w swym Provincial Glossary opowiada o kimś, co poszedłszy za nasieniem paproci, pobity został i potłuczony przez zazdrosne duchy.

256

Dziwy się działy w tę noc Kupałową; duchy umarłych występowały z grobów, widma zbliżały się i mieszały z ludźmi żywymi, najdziksze sny ich trapiły, łudziły i przepowiadały przyszłość. Marzenia te zwano „Szałem nocy Św. Jana” i dlatego Szekspir dramatowi swemu fantastycznemu nadał ten tytuł, którego znaczenie u nas się zaciera… a w Anglii jest zrozumiałym.

257

Wszystko, co widzieć mamy, jest jakby snem, ułudą, rozgorączkowanej wyobraźni igraszką…

Oko poety, w uniesienia szale,
Z nieba na ziemię, z ziemi w niebo patrzy,
Rzeczy nieznane wyobraźnią stwarza,
A pióro jego powietrznej nicości
Imię i miejsce pobytu wyznacza.

(Akt V. Scena I)

258

Szekspir pisząc tę cudną fantazję w końcu XVI wieku, gdy jeszcze palono w najlepsze czarownice (i długo potem), gdy nie wierzyć w duchy, widma i czarnoksięskie praktyki, w konszachty z diabłami, w zaklęcia i wywoływania duchów uważało się za grzech i bezbożność, dał dowód wielkiej wyższości swej nad pojęcia wieku. Współczesny mu, także pisarz dramatyczny, Juliusz książę brunszwicki, który podobne nawet z poetą angielskim układał sztuki dla sceny, palił u siebie tak gorliwie czarownice, że plac, na którym się egzekucje odbywały, jak las palów niedogorzałych wyglądał. Szekspir z tych mrzonek fantazji rozbujałej czynił właściwy użytek, przędąc z nich złote poezji nici, tkając z nich tę różnobarwną tkankę[280], która obleka Burzę i Sen nocy letniej.

259

W jego świecie duchów, podobnym do świata ludzi, mieszczą się Oberony i Tytanie, Puki i Ariele, postacie cudnej piękności, poczwarne i fantastycznych kształtów, pocieszne Groszkowe Kwiatki i Gorczyczki. Było to nowością zuchwałą w XVI wieku, zamiast lękać się czarów i duchów, robić z nich zabawę i posługiwać się nimi na scenie. Należy poecie więcej może, niż uwielbienie geniuszu, bo cześć dla odwagi, z jaką w ten sposób protestował przeciwko obłąkaniom, które na czarowników używały stosu, tortury i miecza.

260

Poeta czerpał z obfitej skarbnicy podań ludu, ale każdy z kwiatków uszczkniętych, tchem jego ożywiony, nowego nabierał blasku. Z drukowanych materiałów służyły mu, wedle badaczy angielskich, z Chaucera Canterbury Tales, opowiadania w The Wif of Bathes Tale z czasów króla Artura.

261

U Chaucera też zapożyczył postacie Tezeusza i Hippolity i wiele szczegółów, nawet pomysł do wybornej parodii dramatu o Piramie i Tyzbie.

262

Postać Robina „good-fellow” (Puka) była i jest dotąd tak popularną, iż z mnogich o nim powieści wybór tylko był trudnym. Sama osnowa tego dramatu, marzenia, fantazji wcale nie jest zawikłaną. Tezeusz, książę ateński, ma się żenić z Hippolitą, królową Amazonek. Czas ślubu nie nadszedł jeszcze, czynią się ku niemu przygotowania. Wtem nadchodzi Egeusz, ojciec małej, ślicznej, żywej Hermii, ze skargą do króla. Postanowił on ją wydać za Demetriusza (który wprzódy kochał się w pięknej, smukłej, majestatycznej postaci Helenie) — Hermia, kapryśne dziewczę, dała się zbałamucić piosnkom, jedwabnym słówkom i darom młodego Lizandra. Ojciec, któremu dziecię odmawia posłuszeństwa, żąda od księcia rozkazu, przymuszenia jej, grożąc skazaniem na wieczną pokutę i zamknięcie w dziewiczym klasztorze Diany. Jeśli nie pójdzie za Demetriusza, nie wyda jej za nikogo. Hermia nie daje się zastraszyć groźbami. Lizander namawia ją do ucieczki z sobą i naznacza miejsce schadzki, w gaju pod miastem, skąd w dalszą wyruszyć mają drogę.

263

Mamy więc naprzód parę księżęcą i dwie pary kochanków, około których dramat ma się rozwinąć. W lesie spotykamy się jeszcze z królem duchów Oberonem i królową Tytanią, poróżnionych z sobą o fraszkę[281]: chłopaka, którego król chce wziąć do usług swoich, a królowa mu go nie daje.

264

Pod rozkazami króla duchów jest figlarz złośliwy, Puk.

265

Kropelka soku, wysączona z bratków (Viola tricolor), ma mieć tę własność, że puszczona na powiekę śpiącego, zapala go miłością ku istocie, którą pierwszą ujrzy po przebudzeniu. Oberon chce się pomścić na Tytanii, posyła Puka po sok cudowny, rozkazuje namaścić jej powieki i podsuwa w chwili ocknięcia się tkacza Denka, któremu Puk przyczepił głowę oślą. Biedna Tytania szaleje za poczwarną istotą.

266

Tymczasem w lesie razem znajduje się Lizander i Helena, przychodzi Demetriusz, osoby te spotykają się, gubią, współzawodnicy waśnią, a figlarny Puk złośliwe płata im sztuki.

267

Wśród tego dramatu dwojga par zakochanych, nie licząc królowej Tytanii, nadzwyczaj komicznie przedstawia się trupa artystów dramatycznych, złożona z biednych rzemieślników ateńskich, mających w czasie wesela króla grać, gwoli rozrywki jego, historię o Piramie i Tyzbe. Tragiczny ten przedmiot w rękach i na ustach cieśli, stolarza, tkacza, miechownika, kotlarza i krawca, zmienia się w przedziwną farsę i parodię wielu zapewne teatrów z czasów Szekspira. Podobni amatorowie sztuki dramatycznej i dziś by się jeszcze znaleźli. W scenach przygotowujących się artystów, mających grać role Muru, Światła księżycowego, Lwa, humor i dowcip jest niezrównany. Jest to satyra, która niegdyś jeszcze ostrzejszą być musiała, dotykając znanych ludzi i okoliczności, o które się co dzień ocierano. W ogóle też teatr Szekspira, mimo komentatorów i tradycji, stracił wiele dla nas z tych rysów, które współcześni tylko pochwycić mogli. Mnóstwo napomknień i aluzji niezrozumiałymi się stały.

268

Sam tytuł mającej się przedstawić sztuki, jest doskonale naśladowany z wydań ówczesnych dramatów, nawet własnych Szekspira:

269

„Najrzewniejsza komedia i najokropniejsza śmierć Pirama i Tyzby”.

270

Wspomniany przez amatorów-artystów Herkules na przykład, był jedną z najulubieńszych figur przedszekspirowskiego teatru.

271

W Green'a Groatsworih of Wit jeden z aktorów mówi: „Dwanaście prac herkulesowych wygrzmiałem ze sceny”.

272

Scena, gdy Denko obiecuje pod sekretem, ostrzec widzów, że nie jest prawdziwym Lwem, i że się nie mają czego obawiać, przypomina anegdotę słyszaną przez Malone'a, którą Szekspir zużytkował.

273

Dawano raz na Tamizie przedstawienie uroczyste dla królowej Elżbiety; niejaki Harry Goldingham wystąpić miał w roli Ariona [282]na delfinie. Tymczasem od wilgoci dostał chrypki, głos mu nie służył, i gdy się królowa zbliżyła, począł suknie, w które był przebrany, zrzucać, wołając: Nie jestem Arionem, jako żywo, ale sławetnym i uczciwym Harrym Goldinghamem… Co królowę niezmiernie ubawiło.

274

Rok, w którym Szekspir wymarzył tę fantazję, ten sen na jawie, daje się oznaczyć dosyć prawdopodobnie. W samej sztuce są pewne skazówki. Gdy Filostrat daje do wyboru Tezeuszowi sztukę, jaka ma być graną w czasie zabaw weselnych, między innymi wymienia:

275

„Dziewięć muz we łzach, nad zgonem nauki, która niedawno z nędzy umarła”.

276

Łzy Muz Spensera[283], do których to jest aluzją, wyszły w roku 1591.

277

Drugą wskazówką jest wspomnienie w Romeo i w tym Śnie królowej Mab, dozwalające przypuszczać, że oba dramaty pochodzą mniej więcej z jednej epoki, zatem między 1593 a 1594. Na ostatek Meres w Palladis Tamia (1598) już go wspomina. Malone oznacza rok 1592, Halliwell 1591. Późniejsze daty opierają się na bardzo słabej hipotezie, że sztuka graną być mogła (co się dowieść nie daje) na weselu lorda Southampton'a, inni sięgają aż 1590 roku, przypuszczając, że przeznaczoną była na wesele hr. Essex. W istocie, czarodziejska ta fantazja ma wszystkie cechy sztuki, która na weselu graną być mogła, ale wiadomości nie ma o tym żadnej.

278

H. Kurz, przyjmując za pewne, że przeznaczoną była dla hr. Essex, chce w Tytanii, w oślej głowie rozkochanej, widzieć satyrę przeciw Elżbiecie, którą Spenser zwał: Faire Queen.

279

Sen nocy letniej dwa razy był drukowany za życia autora, raz przez wydawcę Thom. Fishera, drugi raz przez James Robertsa, w roku 1600. Podzielony na akty i sceny, dopiero w wydaniu Rowe'a, w roku 1709.

280

Wszyscy się zachwycają tym Snem czarodziejskim, tą niezrównaną fantazją, która, jak w marzeniu gorączkowym, łączy i w jedno zlewa najróżnorodniejszej natury, siły i charakteru istoty, nikt jednak wytłumaczyć nie umie i wniknąć w myśl, co tę śliczną tkankę uprzędla. Zdaje się nawet, że zrozumienie tego, co z natury swej musi być niepojętym, niezrozumiałym, jak najdziwaczniejszym, jest niemożliwe. Każdy tu znajdzie, co zechce, i przyczepić może do tej bryły jasnej jakąś papierową etykietę; rzecz jednak sama za siebie mówić będzie daleko więcej, niż najwyszukańsze tłumaczenie.

281

Wdzięk szczegółów ledwie dozwala myśleć, czy całość oznacza co więcej nad marzenie nocy Świętojańskiej. Sztuka ma naturę snów i marzeń, nielogiczność fantazyjną. Najsprzeczniejsze żywioły schodzą się tu i ocierają: duchy, królowie, szewcy, poczwary… los rozprasza i łączy, kropelka soku zmienia serca, widma zjawiają się i nikną, groza rozwiewa się śmiechem, miłość przeistacza w złudzenie.

282

Próżno by w tym szukać ciągu i logiki… Fantazja ze starych upiorów wydobywa bez wyboru, co ma pod ręką i bawi się najdziwaczniejszymi kombinacjami. Nie ma tu ludzi, są — widma nocy Św. Jana, które przelatują i znikają… Cały obraz w mglistych osłonach, w pół-mroku przesuwa się snem tylko…

283

Lecz na tej, na pozór od niechcenia zarysowanej, karcie uśmiechają się rajskimi rysy, twarzyczki nie z tego świata… choć obok nich zaraz stoi ośla głowa Denka i szydercza maska „good-fellowa”.

284

Sen nocy letniej podziwiać trzeba, rozmiłowywać się w nim, ale go tłumaczyć niepodobna… poeta chciał go mieć taką fantazją, której tęczowe barwy rozłożyć się nie dadzą… a jednak… Jak w tej nocy Puk, tak ludźmi „dola” rzuca najdziwaczniej, nie tylko losy ich, ale serca zmieniając i uczucia. Pod wpływem tej siły nadziemskiej, której ulega nawet duchów królowa, kochankowie nienawiść ku sobie czują, poczwary stają się ideałami, zmieniają się serca, przetwarzają charaktery… Tą siłą tajemniczą cóż jest, jeśli nie namiętność, pod której panowaniem szał ich ogarnia. Namiętność ta mieszkać może w jednym niczym, obudzi ją niedostrzeżona kropelka, wyciśnięta z na pozór najniewinniejszej rośliny. Sen ten nie jestże to życie nasze, to zbiorowisko najróżnorodniejszych żywiołów, nie jestże to najprawdziwszy obraz świata, w którym sztukę reprezentują rzemieślnicy, potęgę kwiatek, miłość ośla głowa… itp. Ironiczny wyraz dramatu jest w głębi poważnym, oznacza on może wiekuisty ból bezsilności człowieka, który, tak jak nic nie może, i wcale nic nie rozumie. Ponad nim jednak stoi wszechwładna potęga sprawiedliwa, która uczyniwszy go losów igraszką, zwraca na drogę mu przeznaczoną i w przebudzeniu szczęściem go nagradza.

285

Józef Ignacy Kraszewski

Przypisy

[1]

Tezeusz — w mitologii gr. heros, dziecko Posejdona i Ajtry, traktowany jednak jak syn Egeusza, króla Aten. [przypis edytorski]

[2]

Denko — w innych przekładach „Spodek”, po angielsku „Bottom”. [przypis edytorski]

[3]

narzeczona Tezeusza — według popularniejszej wersji mitu żoną Tezeusza została Antiope, siostra Hippolity. [przypis edytorski]

[4]

Oberon, król wróżek — Tezeusza i Oberona często grała ta sama osoba. [przypis edytorski]

[5]

Tytania, królowa wróżek — Tytanię i Hippolitę często grała ta sama osoba. [przypis edytorski]

[6]

Gorczyczka — W tekście sztuki występuje jako Musztardka. [przypis edytorski]

[7]

miesiąc (daw.) — księżyc. [przypis edytorski]

[8]

dożywocie — obowiązek utrzymywania starszej osoby aż do jej śmierci. [przypis edytorski]

[9]

sklep — tu: sklepienie. [przypis edytorski]

[10]

gody (daw.) — święto, uroczystość. [przypis edytorski]

[11]

dziewosłęb — swat, człowiek pośredniczący w zawarciu małżeństwa. [przypis edytorski]

[12]

miecz — wg mitologii Tezeusz uczestniczył w wyprawie Heraklesa po pas królowej Amazonek. [przypis edytorski]

[13]

fraszka (z wł.) — tu: drobiazg. [przypis edytorski]

[14]

bawidełko (daw.) — zabawka. [przypis edytorski]

[15]

łakocie — słodycze (obecnie ten wyraz nie ma liczby pojedynczej). [przypis edytorski]

[16]

w tym razie — w takim wypadku. [przypis edytorski]

[17]

w takim kole — sens: wobec zgromadzonych tu osób. [przypis edytorski]

[18]

z nowym księżycem — kiedy księżyc wejdzie w fazę nowiu, to jest gdy stanie się niewidoczny. [przypis edytorski]

[19]

Diana — dziewicza bogini z mitologii rzymskiej (jej greckim odpowiednikiem była Artemida), patronka polowań, związana z kultem księżyca. [przypis edytorski]

[20]

próżności — tu: marności. [przypis edytorski]

[21]

dworować — tu w niestandardowym znaczeniu „zalecać się” (kalka z ang. to court). [przypis edytorski]

[22]

bałwochwalstwo — czczenie bożków pogańskich, przen.: bezkrytyczne uwielbienie. [przypis edytorski]

[23]

zmiennik (daw.) — człowiek zmienny w uczuciach. [przypis edytorski]

[24]

krwi różnica — różnica pochodzenia. [przypis edytorski]

[25]

krzyż — przen.: cierpienie. [przypis edytorski]

[26]

dosiąc — dziś por.: dosięgnąć. [przypis edytorski]

[27]

Kupid a. Kupidyn — rzymski bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami; jego greckim odpowiednikiem był Amor. [przypis edytorski]

[28]

Pafia — wg mitologii Afrodyta urodziła się z piany morskiej w pobliżu miasta Pafos na południowo-zachodnim wybrzeżu Cypru. [przypis edytorski]

[29]

gołębi — Afrodytę przedstawiano niekiedy na wozie zaprzężonym w gołębie. [przypis edytorski]

[30]

cug (daw.) — zaprzęg. [przypis edytorski]

[31]

Dydona — postać z Eneidy Wergiliusza, założycielka i królowa Kartaginy. Główny bohater poematu, Eneasz, zakochał się w niej, po czym ją porzucił, by spełnić swoje przeznaczenie, jakim było założenie Rzymu. Dydona z rozpaczy popełniła samobójstwo na stosie. [przypis edytorski]

[32]

gwiazda biegunowa — Gwiazda Polarna, używana w nawigacji do wyznaczania kierunku północnego. Niemal nie zmienia swojego położenia w czasie pozornego obrotu nieba. [przypis edytorski]

[33]

niwa — pole. [przypis edytorski]

[34]

której siłą — za sprawą siły której. [przypis edytorski]

[35]

Febe — przen. księżyc (od imienia postaci mitologicznej). [przypis edytorski]

[36]

smugi — tu: łąki. [przypis edytorski]

[37]

społem — razem. [przypis edytorski]

[38]

przyjacieli — popr.: przyjaciół. [przypis edytorski]

[39]

ślepy Kupido ócz nie ma — Kupidyna, rzymskiego boga miłości, często przedstawiano z opaską na oczach. [przypis edytorski]

[40]

piórem — tu: strzałą (od piór stosowanych jako lotki). [przypis edytorski]

[41]

trupa — zespół aktorów bądź cyrkowców. [przypis edytorski]

[42]

przedmiot — temat. [przypis edytorski]

[43]

Piram i Tyzbe — historia o nieszczęśliwej miłości, znana z Metamorfoz Owidiusza. Kochankowie pochodzili z dwóch rywalizujących ze sobą rodów, a rozmawiali ze sobą poprzez szparę w murze. W drodze na umówione spotkanie wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności oboje zaczęli myśleć, że drugie zostało zabite przez lwa. Każde z rozpaczy popełniło samobójstwo. Shakespeare wykorzystał ten sam motyw w sztuce Romeo i Julia, pisanej równolegle ze Snem nocy letniej. [przypis edytorski]

[44]

kunsztyk (daw.) — dzieło sztuki. [przypis edytorski]

[45]

krotofilny (daw.) — ucieszny. [przypis edytorski]

[46]

desperować — rozpaczać. [przypis edytorski]

[47]

Herkles — w mitologii gr. syn Zeusa i Alkmeny, obdarzony niezwykłą siłą. Tyranem nie był. [przypis edytorski]

[48]

drzeć pasy — forma egzekucji polegająca na zdzieraniu z ciała płatów (pasów) skóry. [przypis edytorski]

[49]

Feb — Apollo, gr. bóg światła, życia i śmierci. Tu prezentowany jako bóg słońca, powożący świetlistym rydwanem. [przypis edytorski]

[50]

Nie, jest to pani, którą Piram ma kochać — Zarówno w starożytnej Grecji, jak i w czasach Szekspira, kobiety nie grały w teatrze, więc aktorzy musieli odgrywać również role żeńskie. [przypis edytorski]

[51]

mularz (daw.) — murarz. [przypis edytorski]

[52]

ex tempore (zwrot łac.) — bez przygotowania, improwizując. [przypis edytorski]

[53]

jak — tu: niż. [przypis edytorski]

[54]

ssący gołąbek — pisklę gołębia. [przypis edytorski]

[55]

gładki (daw.) — piękny. [przypis edytorski]

[56]

radzi patrzeć (daw.) — chętnie patrzą. [przypis edytorski]

[57]

francuska czaszka — tu: łysina. [przypis edytorski]

[58]

rozwięźlej — dziś popr.: bardziej rozwiąźle (ang. obscenely). [przypis edytorski]

[59]

zbiór — tu: zebranie. [przypis edytorski]

[60]

Cyntia — przydomek Artemidy (urodzona na górze Kynthos). [przypis edytorski]

[61]

ksieni — przełożona. [przypis edytorski]

[62]

pierwiosnka — dziś pierwiosnek jest rodzaju męskiego. [przypis edytorski]

[63]

sprawiać (daw.) — organizować. [przypis edytorski]

[64]

dąbrowa — las lub zagajnik dębowy. [przypis edytorski]

[65]

miej baczność (daw.) — uważaj. [przypis edytorski]

[66]

smugi — tu: łąki. [przypis edytorski]

[67]

żołędzi kubki — czapeczki żołędzi. [przypis edytorski]

[68]

pełen krotofili (daw.) — skłonny do żartów. [przypis edytorski]

[69]

żarna — kamienie służące do ręcznego mielenia zboża. [przypis edytorski]

[70]

próżno — tu: bez skutku. [przypis edytorski]

[71]

pielgrzym — tu: wędrowiec. [przypis edytorski]

[72]

udanym — udawanym. [przypis edytorski]

[73]

kmoszki — kumoszki. [przypis edytorski]

[74]

mniemany (daw.) — fałszywy. [przypis edytorski]

[75]

multanki — instrument dęty. [przypis edytorski]

[76]

kończyny — tu: krańce. [przypis edytorski]

[77]

nie maszli — czy nie masz (do czasownika dołączona jest partykuła pytajna -li). [przypis edytorski]

[78]

Perigenia — w mitologii córka zbójcy Sinnisa zabitego przez Tezeusza, potem matka syna tego ostatniego. [przypis edytorski]

[79]

Ariadna — w mitologii gr. córka króla Krety Minosa, która ofiarowała Tezeuszowi kłębek nici, by ten mógł wydostać się z labiryntu po zabiciu Minotaura. [przypis edytorski]

[80]

Ajgle — w mitologii gr. nimfa, jedna z kochanek Tezeusza. [przypis edytorski]

[81]

Antiope — Amazonka, siostra Hippolity. [przypis edytorski]

[82]

każdą razą — dziś popr.: za każdym razem. [przypis edytorski]

[83]

bramować — obrębiać, obszywać, tu: otaczać. [przypis edytorski]

[84]

jarzmo — rodzaj prymitywnej uprzęży do pługa. [przypis edytorski]

[85]

hurta (reg.) — zagroda. [przypis edytorski]

[86]

kręgielnie — ogólnie: pomieszczenia, w któych gra się w gry (w oryginale wspomniany Nine Men's Morris, czyli młynek). [przypis edytorski]

[87]

pacholę (daw.) — dziecko, chłopiec. [przypis edytorski]

[88]

płowy — jasny (zwykle stosowane do włosów lub sierści). [przypis edytorski]

[89]

nawa (daw.) — statek. [przypis edytorski]

[90]

chyży (daw.) — szybki. [przypis edytorski]

[91]

swary — spory, kłótnie. [przypis edytorski]

[92]

z sfer swoich gwiazdy spadały szalenie — obraz odnosi się do wyobrażenia wszechświata, w którym gwiazdy przymocowane były do obracających się sfer niebieskich. [przypis edytorski]

[93]

Kupidyn a. Kupid — rzymski bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami; jego greckim odpowiednikiem był Amor. [przypis edytorski]

[94]

westalka — w starożytnym Rzymie kapłanka bogini Westy, zobowiązana do zachowania dziewictwa w czasie pełnienia tej funkcji. [przypis edytorski]

[95]

przód (daw.) — wprzód, dawniej, wcześniej, przedtem. [przypis edytorski]

[96]

lewiatan — potwór morski wspominany w Starym Testamencie. [przypis edytorski]

[97]

okołować — okrążyć. [przypis edytorski]

[98]

czyli — czy też. [przypis edytorski]

[99]

jak — tu: niż. [przypis edytorski]

[100]

patrząc na ciebie, słabo mi się robi — konstrukcja dziś niepoprawna, bo imiesłowowy równoważnik zdania powinien mieć ten sam podmiot, co zdanie główne; dziś popr.: gdy patrzę na ciebie, słabo mi się robi. [przypis edytorski]

[101]

dziś Dafne goni, Apollo ucieka — aluzja do mitu gr. o Dafne, która uciekając przed zalotami Apolla zmieniła się w drzewo laurowe. [przypis edytorski]

[102]

zalot — dziś popr.: zalotów. [przypis edytorski]

[103]

fiołki — dla zachowania rytmu słowo to czyta się trzysylabowi: fi-joł-ki. [przypis edytorski]

[104]

róża jerychońska — roślina pustynna. [przypis edytorski]

[105]

szypszyna — dzika róża. [przypis edytorski]

[106]

wylina — pusta skóra pozostała po linieniu węża. [przypis edytorski]

[107]

daj tylko baczność — sens: postaraj się tylko o to, zapewnij tylko to. [przypis edytorski]

[108]

kur (daw.) — kogut. [przypis edytorski]

[109]

lotem — szybko. [przypis edytorski]

[110]

sylfy — duchy powietrza. [przypis edytorski]

[111]

przódy (daw.) — najpierw. [przypis edytorski]

[112]

kolczysty — dziś popr.: kolczasty. [przypis edytorski]

[113]

Filomela — w mitologii gr. kobieta uwiedziona przez Tereusa, który następnie uciął jej język, by rzecz nie wyszła na jaw. Filomela utkała jednak peplos, na którym napisała, co się stało. Wraz z siostrą zabiły następnie syna Tereusa, podając ojcu jego ciało w potrawce. Bogowie uratowali siostry przed zemstą Tereusa, zmieniając je w ptaki. W wersji z Metamorfoz Owidiusza Filomela stała się słowikiem. [przypis edytorski]

[114]

lulaby — od ang. lullaby: kołysanka. [przypis edytorski]

[115]

przędzący — dziś popr.: przędący. [przypis edytorski]

[116]

kosarz — drapieżny pająk o długich odnóżach. [przypis edytorski]

[117]

Filomela — w mitologii gr. kobieta uwiedziona przez Tereusa, który następnie uciął jej język, by rzecz nie wyszła na jaw. Filomela utkała jednak peplos, na którym napisała, co się stało. Wraz z siostrą zabiły następnie syna Tereusa, podając ojcu jego ciało w potrawce. Bogowie uratowali siostry przed zemstą Tereusa, zmieniając je w ptaki. W wersji z Metamorfoz Owidiusza Filomela stała się słowikiem. [przypis edytorski]

[118]

bartnik — człowiek trudniący się hodowlą leśnych pszczół. [przypis edytorski]

[119]

mdleć (daw.) — słabnąć. [przypis edytorski]

[120]

darń — ziemia przerośnięta trawą, poszycie. [przypis edytorski]

[121]

mąż — tu: mężczyzna. [przypis edytorski]

[122]

Bogi — dziś popr.: Bogowie. [przypis edytorski]

[123]

ócz — dziś popr. forma D. l.mn: oczu. [przypis edytorski]

[124]

chceszli (daw.) — czy chcesz (czasownik z partykułą pytajną -li) [przypis edytorski]

[125]

gdzie bądź jest teraz, jak Hermia szczęśliwa — sens: zgubił się podobnie jak Hermia. [przypis edytorski]

[126]

na wskróś — na wylot, przez coś; dziś popr.: na wskroś. [przypis edytorski]

[127]

darń — ziemia przerośnięta trawą, poszycie. [przypis edytorski]

[128]

pałać — być rozpalonym, świecić, promienieć, doznawać silnych uczuć. [przypis edytorski]

[129]

dnie — dziś popr.: dni. [przypis edytorski]

[130]

dośpieć (daw.) — dogrzać a. dojrzewać. [przypis edytorski]

[131]

hetman — dowódca. [przypis edytorski]

[132]

jakiej winy karą — sens: z powodu kary za jaką winę. [przypis edytorski]

[133]

szlachetniejszą dawałam ci duszę — sens: zdawało mi się, że masz szlachetniejszą duszę. [przypis edytorski]

[134]

kacerstwo — herezja. [przypis edytorski]

[135]

darń — ziemia przerośnięta trawą, poszycie. [przypis edytorski]

[136]

Piram i Tyzbe — historia o nieszczęśliwej miłości, znana z Metamorfoz Owidiusza. Kochankowie pochodzili z dwóch rywalizujących ze sobą rodów, a rozmawiali ze sobą poprzez szparę w murze. W drodze na umówione spotkanie wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności oboje zaczęli myśleć, że drugie zostało zabite przez lwa. Każde z rozpaczy popełniło samobójstwo. Shakespeare wykorzystał ten sam motyw w sztuce Romeo i Julia, pisanej równolegle ze Snem nocy letniej. [przypis edytorski]

[137]

prolog — wstęp do dramatu bądź innego dzieła literackiego. [przypis edytorski]

[138]

profesja — zawód. [przypis edytorski]

[139]

poczwara — szkaradna istota, potwór. [przypis edytorski]

[140]

miesięczny (daw.) — księżycowy. [przypis edytorski]

[141]

almanach — kalendarz zawierający dodatkowe informacje, zwłaszcza przepowiednie i tablice astronomiczne. [przypis edytorski]

[142]

defigurować (z łac.) — prezentować, przedstawiać. [przypis edytorski]

[143]

dreliszek — osoba z niższej klasy społecznej (dosł.: ubrana w drelich, w ubranie robocze). [przypis edytorski]

[144]

balsamiczny — o zapachu żywicy. [przypis edytorski]

[145]

nygus — (dawne określenie potoczne) leń, człowiek migający się od pracy. [przypis edytorski]

[146]

Ninus — legendarny władca asyryjski (historia Pyrama i Tyzby miała się dziać w Babilonii). [przypis edytorski]

[147]

przedzierzgnięty (daw.) — przemieniony. [przypis edytorski]

[148]

królik — w oryginale jest wren, czyli strzyżyk. [przypis edytorski]

[149]

dowcip (daw.) — rozum. [przypis edytorski]

[150]

miesięczny (daw.) — księżycowy. [przypis edytorski]

[151]

a jeśli się kiedy w palec skaleczę, nie będę z tobą robił ceremonii — pajęczyna, bądź chleb z pajęczyną, były niegdyś stosowane jako opatrunek. [przypis edytorski]

[152]

czeladź (daw.) — służba, tu ogólnie: ludzie niskiego stanu. [przypis edytorski]

[153]

surowy — tu: prymitywny, pozbawiony wykształcenia. [przypis edytorski]

[154]

dudek — przen. głupek. [przypis edytorski]

[155]

tabor — tu: grupa ludzi. [przypis edytorski]

[156]

pierzchnąć (daw.) — uciec. [przypis edytorski]

[157]

na wskroś — na wylot. [przypis edytorski]

[158]

brzemię (daw.) — ciężar. [przypis edytorski]

[159]

sióstr bledszych — mowa o słabiej świecących gwiazdach. [przypis edytorski]

[160]

przód — tu: najpierw. [przypis edytorski]

[161]

czyż ci serca stało — sens: czy wystarczyło ci odwagi. [przypis edytorski]

[162]

gadu — dziś popr.: gada. [przypis edytorski]

[163]

ciąża — tu: ciężar. [przypis edytorski]

[164]

jaką bądź sztuką — w dowolny sposób. [przypis edytorski]

[165]

bieżeć (daw.) — biec. [przypis edytorski]

[166]

krotofila a. krotochfila— żart, farsa. [przypis edytorski]

[167]

kluby (daw.) — kajdany, dyby. [przypis edytorski]

[168]

wątek — tu: sens, konsekwencja. [przypis edytorski]

[169]

całunek (daw.) — pocałunek. [przypis edytorski]

[170]

na szczytach Tauru — „Taurydą” nazywano dzisiejszy Krym; na południu znajdują się tam Góry Krymskie. [przypis edytorski]

[171]

społem — wspólnie, razem. [przypis edytorski]

[172]

urągać (daw.) — przynosić hańbę, obrażać, znieważać. [przypis edytorski]

[173]

spółubiegać — konkurować. [przypis edytorski]

[174]

blednieć — dziś popr.: blednąć. [przypis edytorski]

[175]

ja ci z płcią naszą mogę to wyrzucać — sens: mogę ci czynić te wyrzuty, bo nie spodziewałam się takiego zachowania po innej kobiecie. [przypis edytorski]

[176]

prawić (daw.) — mówić. [przypis edytorski]

[177]

myśl — tu: sens. [przypis edytorski]

[178]

poglądać (daw.) — spoglądać, patrzeć. [przypis edytorski]

[179]

drwinkować (daw.) — drwić, żartować. [przypis edytorski]

[180]

sierdzić się (daw.) — złościć się. [przypis edytorski]

[181]

oblig (daw.) — zobowiązanie, zwłaszcza na piśmie. [przypis edytorski]

[182]

kuglarka — sztukmistrzyni, oszustka. [przypis edytorski]

[183]

komediantko — ze względy na rytm czytamy ten wyraz tak, by miał 5 sylab (komedyjantko). [przypis edytorski]

[184]

porównywając — dziś popr.: porównując. [przypis edytorski]

[185]

kibić (daw.) — talia. [przypis edytorski]

[186]

przemóc (daw.) — zwyciężyć. [przypis edytorski]

[187]

ócz — dziś popr. forma D. l.mn: oczu. [przypis edytorski]

[188]

brońcie mnie od niej — dziś popr.: brońcie mnie przed nią. [przypis edytorski]

[189]

swarliwy (daw.) — kłótliwy. [przypis edytorski]

[190]

pęcełek (reg.) — węzełek, przen. dziecko, tu raczej: zarodek. [przypis edytorski]

[191]

sporysz — pasożytniczy grzyb, atakujący kłosy żyta. [przypis edytorski]

[192]

pochopliwy — działający szybko i w sposób nieprzemyślany; dziś popr: pochopny. [przypis edytorski]

[193]

daj pokój — dziś: daj spokój. [przypis edytorski]

[194]

Za tobą? Raczej z tobą, lub przed tobą. — sens: mnie się bardziej spieszy do tego pojedynku. [przypis edytorski]

[195]

skorsze — szybsze. [przypis edytorski]

[196]

wierzaj mi — dziś popr.: wierz mi. [przypis edytorski]

[197]

obłąkać — tu: spowodować, by się zgubili. [przypis edytorski]

[198]

polot — tu: lot. [przypis edytorski]

[199]

Neptun — w mitologii gr. bóg morza. [przypis edytorski]

[200]

przywieść (daw.) — przyprowadzić, doprowadzić. [przypis edytorski]

[201]

junak (daw.) — odważny młodzieniec. [przypis edytorski]

[202]

chyży (daw.) — szybki. [przypis edytorski]

[203]

z lichwą — z nawiązką, z procentem. [przypis edytorski]

[204]

skoro (daw.) — szybko. [przypis edytorski]

[205]

Kupido a. Kupidyn — rzymski bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami; jego greckim odpowiednikiem był Amor. [przypis edytorski]

[206]

monsieur (fr.) — pan. [przypis edytorski]

[207]

dać baczność (daw.) — uważać. [przypis edytorski]

[208]

balwierz (daw.) — cyrulik, fryzjer. [przypis edytorski]

[209]

obrok — pasza dla koni. [przypis edytorski]

[210]

bo czuję wielką do snu ekspozycję — sens: mam wielką ochotę na sen; od łac. expono — wystawić (na coś). [przypis edytorski]

[211]

wiciokrzew — krzew lub pnącze charakteryzujące się czerwonymi jagodami. [przypis edytorski]

[212]

pacholę (daw.) — dziecko, chłopiec. [przypis edytorski]

[213]

przywieść (daw.) — przyprowadzić. [przypis edytorski]

[214]

hydny (daw.) — ohydny. [przypis edytorski]

[215]

Diana — dziewicza bogini z mitologii rzymskiej (jej greckim odpowiednikiem była Artemida), patronka polowań, związana z kultem księżyca. [przypis edytorski]

[216]

Kupid a. Kupidyn — rzymski bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami; jego greckim odpowiednikiem był Amor. [przypis edytorski]

[217]

odejm — dziś popr. forma trybu rozkazującego lp.: odejmij. [przypis edytorski]

[218]

rozsforować — spuścić ze smyczy. [przypis edytorski]

[219]

Alcyd — przydomek Heraklesa. [przypis edytorski]

[220]

Kadmus a. Kadmos — w mitologii gr. założyciel Teb. [przypis edytorski]

[221]

wargaty — z wielkimi, obwisłymi wargami. [przypis edytorski]

[222]

Lacedemon — Sparta. [przypis edytorski]

[223]

Tesalia — region w Grecji na południe od Macedonii. [przypis edytorski]

[224]

jaką mogła sprawą — za sprawą czego mogła. [przypis edytorski]

[225]

cacko — tu: zabawka. [przypis edytorski]

[226]

ócz — dziś popr. D. l.mm.: oczu. [przypis edytorski]

[227]

rodzimy — właściwy, naturalny, wrodzony. [przypis edytorski]

[228]

szczęsny (daw.) — szczęśliwy. [przypis edytorski]

[229]

dowcip (daw.) — rozum. [przypis edytorski]

[230]

w przytomności (daw.) — w obecności. [przypis edytorski]

[231]

krasa — piękno. [przypis edytorski]

[232]

waligóra — olbrzym. [przypis edytorski]

[233]

na każdy przypadek — na wszelki wypadek. [przypis edytorski]

[234]

powieść —tu: opowieść. [przypis edytorski]

[235]

jak — tu: niż. [przypis edytorski]

[236]

rzeczywistości wielkie ma pozory — sens: wydaje się rzeczywista. [przypis edytorski]

[237]

rzezaniec — kastrat. [przypis edytorski]

[238]

Alcyd — przydomek Heraklesa. [przypis edytorski]

[239]

tracki wieszcz — Orfeusz, zabity przez bachantki, gdy, pogrążony w żałobie za utraconą Eurydyką, odmówił udziału w ich misterium. [przypis edytorski]

[240]

Śmieszna tragedia, krótka ale nudna, Tyzby, kochanki młodego PiramaPiram i Tyzbe to historia o nieszczęśliwej miłości, znana z Metamorfoz Owidiusza. Kochankowie pochodzili z dwóch rywalizujących ze sobą rodów, a rozmawiali ze sobą poprzez szparę w murze. W drodze na umówione spotkanie wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności oboje zaczęli myśleć, że drugie zostało zabite przez lwa. Każde z rozpaczy popełniło samobójstwo. Shakespeare wykorzystał ten sam motyw w sztuce Romeo i Julia, pisanej równolegle ze Snem nocy letniej. [przypis edytorski]

[241]

czeladź (daw.) — służba, tu ogólnie: ludzie niskiego stanu. [przypis edytorski]

[242]

ramota — przestarzałe i nieudane dzieło. [przypis edytorski]

[243]

mozół — wysiłek, zwł. męczący a monotonny. [przypis edytorski]

[244]

blednęli — dziś popr.: bledli. [przypis edytorski]

[245]

period — w retoryce: konstrukcja składniowa zawierająca całą, kompletną myśl. [przypis edytorski]

[246]

przyśli — dziś popr.: przyszli. [przypis edytorski]

[247]

Jeżeli was obrazim, to w naszej jest myśli; (…) Wyłożą, co przed waszym przesunie się okiem. — Gdyby Prolog zwracał większą uwagę na interpunkcję, byłby powiedział: Jeżeli was obrazim, to mamy na myśli/ Pokazać, żeśmy bawić, nie nudzić, was przybyli/ Ubogim przedstawieniem sztuki naszej wątku,/ I to jest szczery koniec naszego początku./ Rozważcie to. Przychodzim, tylko na przekorę/ Nie przychodzim; by w dobrą ucieszyć was porę,/ To nasz cel, aby radość w sercach wam obudzić,/ Nie jesteśmy tu, żeby na chwile was nudzić./ Gotowi aktorowie a sztuki swej tokiem/ Wyłożą, co przed waszym przesunie się okiem. [przypis redakcyjny]

[248]

punkta — pauzy, znaki interpunkcyjne. [przypis edytorski]

[249]

źróbek — źrebak. [przypis edytorski]

[250]

sobór — tu: spotkanie. [przypis edytorski]

[251]

Tyzbe pod morwą skryta, kiedy powróciła, Miecz kochanka z rozpaczy w sercu utopiła — podobnie, choć z użyciem trucizny zamiast miecza, kończy się Romeo i Julia, dramat pisany przez Shakespeare'a w tym samym czasie, co Sen Nocy Letniej. [przypis edytorski]

[252]

kłaki i wapno — zaprawa murarska. [przypis edytorski]

[253]

czatować — czaić się, tu: czekać. [przypis edytorski]

[254]

Limander — właśc. Leander, postać z mitologii greckiej, kochanek kapłanki Hero. Co noc przepływał do niej przez cieśninę, kierując się na światło zapalanej przez nią latarni. Którejś nocy latarnia zgasła, a Leander, nie mogąc odnaleźć właściwego kierunku, zatonął. [przypis edytorski]

[255]

Helena — właśc. Hero — patrz poprzedni przypis. [przypis edytorski]

[256]

Szefel — Kefalus a. Cefalus, w mitologii gr. mąż Prokris. Przywołanie tego mitu jest tu zresztą nie na miejscu, gdyż opowiada on o sprawdzaniu wierności małżeńskiej. [przypis edytorski]

[257]

czyli — „czy” uzupełnione o partykułę pytającą -li. [przypis edytorski]

[258]

nygus — (dawne określenie potoczne) leń, człowiek migający się od pracy. [przypis edytorski]

[259]

ramota — przestarzałe i nieudane dzieło. [przypis edytorski]

[260]

na młodziku — w pierwszej kwadrze. [przypis edytorski]

[261]

dla (daw.) — z powodu. [przypis edytorski]

[262]

prowadź rzecz dalej — kontynuuj. [przypis edytorski]

[263]

smugi — tu: łąki. [przypis edytorski]

[264]

istność — dziś popr.: istnienie. [przypis edytorski]

[265]

prawie (daw.) — prawdziwie. [przypis edytorski]

[266]

smyknąć — zemknąć, tu: spaść. [przypis edytorski]

[267]

krótko się sprawi — tu: szybko poradzi sobie z rolą. [przypis edytorski]

[268]

videlicet (łac.) — to znaczy. [przypis edytorski]

[269]

trzy siostrzyce — Parki, w mitologii greckiej boginie śmierci. [przypis edytorski]

[270]

bergamaski taniec — bergamaska, szybki taniec włoski. [przypis edytorski]

[271]

żelazny język — wskazówka zegara. [przypis edytorski]

[272]

łazarz — tu przen.: chory. [przypis edytorski]

[273]

kir — czarny materiał stanowiący obicie katafalku. [przypis edytorski]

[274]

Hekate — w mitologii gr. bogini czarów i widm. [przypis edytorski]

[275]

zajęczej znamię wargi — zajęcza warga, potoczna nazwa rozszczepu górnej wargi. [przypis edytorski]

[276]

Jeśli was nasze obraziły cienie… — epilog zaczyna się podobnie co prolog do sztuki granej przez rzemieślników ateńskich. [przypis edytorski]

[277]

język wężów — przen. jadowita krytyka. [przypis edytorski]

[278]

z lichwą — z nawiązką, z procentem. [przypis edytorski]

[279]

Baal — bożek pogański, wspominany w Starym Testamencie, tu oczywisty anachronizm. [przypis edytorski]

[280]

tkanka — tu: tkanina. [przypis edytorski]

[281]

fraszka (z wł.) — tu: drobiazg. [przypis edytorski]

[282]

Arion — mityczny poeta grecki, uratowany w czasie podróży morskiej przez delfiny oczarowane jego śpiewem. [przypis edytorski]

[283]

Edmund Spenser — (1552-1599) angielski poeta i humanista. [przypis edytorski]

Close
Please wait...