Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Dzieciaki korzystające z Wolnych Lektur potrzebują Twojej pomocy!
Na stałe wspiera nas jedynie 434 osób.

Aby działać, potrzebujemy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Wybierz kwotę wsparcia
Tym razem nie pomogę
Ufunduj e-książki dla dzieciaków

Lektury szkolne za darmo dla każdego dzieciaka? To możliwe dzięki wsparciu darczyńców takich jak Ty! Kliknij i dorzuć się >>>

x

Spis treści

    1. Dojrzałość: 1
    2. Przemiana: 1
    3. Seks: 1
    4. Świt: 1

    pisownia łączna i rozdzielna: jakgdyby > jak gdyby; wdali > w dali

    fleksja: chłodnawem, szarem > chłodnawym, szarym

    Hugo von HofmannsthalPrzedświttłum. Stefan Napierski

    1
    Spoczywa oto na sinej krawędzi
    Niebiosów[1] burza i drga nawałnica,
    Skulona w sobie. Oto chory duma:
    «Dzień, teraz będę spać!» Gorące zwiera
    5
    Powieki. Oto jałówka w oborze
    Wysuwa nozdrza ku woni poranku
    Chłodnej. Włóczęga oto w niemym lesie,
    Niemyty, dźwiga się z posłania liści,
    Które szeleszczą, i zuchwałą dłonią
    10
    Ciska głaz pierwszy lepszy, by ugodzić
    Turkawkę, ze snu ociężałym lotem
    Przelatującą, i w grozie zamiera,
    Gdy kamień głucho uderza i ciężko
    O ziemię. Oto bieży[2] woda prędka,
    15
    Jak gdyby śladem nocy, co pełzając,
    Odeszła, pragnąc runąć w mrok, chłodnawym
    Tchnieniem, tak sroga, obojętna, podczas
    Kiedy tam w dali Zbawiciel i Matka
    Cicho, cichutko rozprawiają sobie
    20
    Na mostku: szeptem, a przecie ta drobna
    Rozmowa wiekuista, niezniszczalna
    Jest jako gwiazdy w dali. Krzyż swój dźwiga
    I mówi jeno: «Matko moja!» patrząc
    W jej oczy, Ona: «Ach, mój Synu miły!»
    25
    Odrzeka. — Oto niebiosa i ziemia
    Na nowo gadać poczynają nieme.
    Po czym dreszcz zbiega znów sterane ciało:
    Z westchnieniem dźwiga się przeżyć dzień nowy.
    Dojrzałość, Seks, PrzemianaŚwitA oto brzask widmowy wstaje. Oto
    30
    Ktoś się wykrada, nie wzuwszy obuwia,
    Z łoża kobiety, jak cień biegnie, z okna,
    Jako złoczyńca, zeskakuje, cicho
    W pokoju własnym przystaje — i widzi
    W lustrze na ścianie siebie: nagłą trwogą
    35
    Dygoce przed tym bladym, niedospanym,
    Okropnym cudzoziemcem, jakby ów to
    Tej nocy chłopca, którym był, nieznacznie
    Drgającą ręką zamordował, teraz
    Polewa z dzbanka palce, by je omyć,
    40
    Z uśmieszkiem drwiny, a przeto niebiosa
    Tak są znacząco-oniemiałe, wszystko
    Tak dziwne na powietrzu szarym. Oto
    Skrzypią stajenne drzwi. I oto dzień jest.

    Przypisy

    [1]

    niebiosów — dziś popr.: niebios. [przypis edytorski]

    [2]

    bieżeć — tu: płynąć. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…
    x