Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 378 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x

Spis treści

    1. Bieda: 1
    2. Grób: 1
    3. Pogrzeb: 1
    4. Śmierć: 1 2
    5. Światło: 1
    6. Trup: 1
    7. Urzędnik: 1
    8. Wzrok: 1
    9. Żołnierz: 1 2

    Juliusz SłowackiPogrzeb kapitana Meyznera

    Śmierć, ŻołnierzWzięliśmy biedną trumnę ze szpitalu[1],
    Do żebrackiego mieli rzucić dołu;
    Ani łzy jednej matczynego żalu,
    Ani grobowca nad garstką popiołu!
    Wczora[2] był pełny młodości i siły —
    Jutro nie będzie nawet — i mogiły.
    Gdyby przynajmniej przy rycerskiej śpiewce
    Karabin jemu pod głowę żołnierski!
    Ten sam karabin, w którym na panewce
    Kurzy się jeszcze wystrzał belwederski,
    Gdyby miecz w sercu lub śmiertelna kula —
    Lecz nie! — szpitalne łoże i koszula!
    Czy on pomyślał — tej nocy błękitów,
    Gdy Polska cała w twardej zbroi szczękła[3],
    Gdy leżał smętny w trumnie Karmelitów,
    A trumna w chwili zmartwychwstalnej pękła.
    Gdy swój karabin przyciskał do łona —
    Czy on pomyślał wtenczas, że tak skona?!
    Trup, UrzędnikDziś przyszedł chciwy jałmużny odźwierny
    I przyszły wiedmy[4], które trupów strzegą,
    I otworzyli nam dom miłosierny,
    I rzekli: „Brata poznajcie waszego!
    Czy ten sam, który wczora się po świecie
    Kołatał z wami? — Czy go poznajecie?”
    I płachtę z głowy mu szpitalną zdjęto,
    Nożem pośmiertnych rzeźników czerwoną;
    Źrennicę[5] trzymał na blask odemkniętą,
    Ale od braci miał twarz odwróconą;
    Więceśmy rzekli wiedmom, by zawarły
    Trumnę, bo to jest nasz brat — ten umarły.
    Pogrzeb, Grób, Bieda, ŻołnierzI przeraziła nas wszystkich ta nędza,
    A jeden z młodszych spytał: „Gdzież go złożą?”
    Odpowiedziała mu szpitalna jędza:
    „W święconej ziemi, gdzie przez miłość bożą
    Kładziemy poczet nasz umarłych tłumny,
    W jeden ogromny dół — na trumnach trumny”.
    Więc ów młodzieniec, męki czując szczere,
    Wydobył złoty jeden pieniądz drobny
    I rzekł: „Zaśpiewać nad nim Miserere,
    Niechaj ogródek ma i krzyż osobny…”
    Zamilkł: a myśmy pochylili głowy,
    Łzy i grosz sypiąc na talerz cynowy.
    Niech ma ogródek — i niech się przed Panem
    Pochwali tym, co krzyż na grobie gada:
    Że był w dziewiątym pułku kapitanem,
    Że go słuchała rycerzy gromada,
    A dziś ojczyźnie jest niczym niedłużny,
    Chociaż osobny ma kurhan — z jałmużny.
    Śmierć, Światło, WzrokAle Ty, Boże! który z wysokości
    Strzały Twe rzucasz na kraju obrońce[6],
    Błagamy Ciebie przez tę garstkę kości,
    Zapal przynajmniej na śmierć naszą — słońce!
    Niechaj dzień wyjdzie z jasnej niebios bramy,
    Niechaj nas przecie widzą — gdy konamy!

    Paryż, d. 30 października 1841 r.

    Przypisy

    [1]

    szpitalu — dziś popr. forma D. lp: szpitala. [przypis edytorski]

    [2]

    wczora (daw.) — dziś popr.: wczoraj. [przypis edytorski]

    [3]

    szczękła — dziś popr.: szczęknęła. [przypis edytorski]

    [4]

    wiedmy — dziś popr.: wiedźmy. [przypis edytorski]

    [5]

    źrennica — dziś popr.: źrenica. [przypis edytorski]

    [6]

    obrońce — dziś popr. B. lm: obrońców. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...