Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Najpiękniejszy sen

Spis treści

      Maria Pawlikowska-JasnorzewskaNajpiękniejszy sen

      1
      Wczoraj śnił mi się znów, dla odmiany,
      najpiękniejszy mój sen — niezrównany! —
      o pływaniu w powietrzu jak w wodzie.
      Ludzie ze snu nic o tym nie wiedzą.
      5
      Wciąż się szczycą postępem i wiedzą
      i są z prawem grawitacji w zgodzie.
      Siedzę z nimi, piję czarną kawę,
      omawiamy rzeczy nieciekawe,
      wychwalamy jakąś panią okropną…
      10
      Nagle strącam talerzyk i ciastko,
      skaczę na stół, ręce składam spiczasto
      i wypływam przez otwarte okno.
      W niebie czystym jak turkus i diament
      słyszę z dołu dochodzący lament,
      15
      krzyk, że diabeł mnie porwał w powietrze!
      Tłum ponury zalega ulice —
      zapalają kadzidło, gromnice —
      widzę twarze od papieru bledsze.
      Więc odpływam coraz dalej i dalej,
      20
      bryły wiatru roztrącam jak fale,
      zaśmiewając się z głupiej parafii —
      z sercem twardym, unurzanym w dumie,
      że tej sztuki nikt prócz mnie nie umie —
      każdy patrzy, a nikt nie potrafi.
      25
      Odpoczywam na drzewnych wierzchołkach
      i w obłokach udaję aniołka,
      choć policjant z dołu na mnie woła.
      I znów pływam najnowszą metodą,
      wzdycham piersią niestrudzoną, młodą
      30
      i jaskółki odgarniam znad czoła.
      Potem w dali doganiam pilota,
      co się w chmurach koziołkuje i miota,
      głową na dół, wśród wspaniałych skrętów.
      Ścigam jego samolot po niebie —
      35
      aż mnie wciąga silną ręką do siebie,
      jak syrenę, co się czepia okrętu.
      O, nie całuj, nie całuj, pilocie!
      Nie ogarniaj mnie ramieniem w locie,
      bo za prędko spadniemy na ziemię.
      40
      Twarz masz słodką, brązową i świętą,
      ascetyczną jak mnich z quattrocento,
      szczęście moje pod Twym skrzydłem drzemie.
      A wieczorem powracam piechotą —
      siadam w domu pod żarówką złotą,
      45
      jakby nigdy nic nie było zaszło.
      Wszyscy siedzą, uroczyści ogromnie,
      obrażeni, nikt nie mówi do mnie —
      przecierają okulary i kaszlą.

      Rok 1928

      Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

      Dane do przelewu tradycyjnego:

      nazwa odbiorcy

      Fundacja Wolne Lektury

      adres odbiorcy

      ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

      numer konta

      75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

      tytuł przelewu

      Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

      wpłaty w EUR

      PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

      Wpłaty w USD

      PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

      SWIFT

      WBKPPLPP

      x
      Skopiuj link Skopiuj cytat
      Zakładka Istniejąca zakładka Notka
      Słuchaj od tego miejsca