Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 371 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x

Spis treści

      Maria Pawlikowska-JasnorzewskaGobelin

      W gobelin modro-zielony, w gobelin żółty i siwy
      dajcie mi uciec, o ludzie!
      Wkopać się w świat obcy światu, w wełniany dziw ponad dziwy,
      po życia niesłodkim trudzie. —
      Przecedzić duszę przez wełnę, przecedzić przez barwy pawie,
      z trosk się oczyścić i łez —
      wejść i odpocząć, i zasnąć, odpocząć z ustami w trawie
      koloru vert Veronese[1]. —
      Nade mną liść się rozmnoży, liść się ku ziemi pokłoni
      i kwiat się stłoczy w wiązanki —
      wachlarzyk pstry zamajaczy, wachlarzyk w mej żółtej dłoni
      spoczywającej kochanki. —
      Na drzewie siądzie gołąbek, spokojny gołąbek z wełny,
      w zaroślach jeleń się zdziwi —
      brodaty pan stanie przy mnie, brodaty, miłości pełny,
      pełniejszy niż ludzie żywi —
      ten, który nigdy nie zmierzy potęgi ani słodyczy
      mych ust, spłowiałych korali —
      który miłości nie szepnie, nie wyśni i nie wykrzyczy,
      i nigdy się nie oddali. —
      W gobelin modro-zielony, w gobelin żółty i siwy
      dajcie mi uciec, o ludzie —
      wkopać się w świat obcy światu, w wełniany dziw ponad dziwy,
      po życia niesłodkim trudzie. —

      Przypisy

      [1]

      vert Veronese (fr.) — zieleń Veronese'a. [przypis edytorski]

      Close
      Please wait...