Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 377 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x

Spis treści

    1. Kwiaty: 1
    2. Światło: 1

    Bronisława OstrowskaWizja

    (Pamięci Stanisława Brzozowskiego)

    Kwiaty, ŚwiatłoI była mała polana wśród gór,
    gdzie rosły dziwne kwiaty z blasków tkane;
    wybłyskiwały na kształt błędnych ogników,
    co nocami latają przez ciemnie,
    i tłumiły, i gasiły się wzajemnie,
    wyiskrzone, jak oczy zapaśników
    w walce na śmierć i życie.
    Były tam chore kwiaty cieplarniane,
    jak żyrandole w balowych salach płonące,
    i takie jak błyskawice
    nawalnych chmur,
    i takie jak gwiazdy spadające,
    i takie jak łuna na pogodnym błękicie.
    i takie jak gromnice
    zapalone w zaduszny dzień na cmentarzu,
    i takie jak warkocze złowróżbnej komety,
    i takie jak źrenice namiętnej kobiety,
    i takie jak lampka na ołtarzu.
    Były tam tęczowe tulipany,
    i rezedy zielonej poświaty miesiąca,
    i płomieniste liany
    bez końca,
    był jakiś polip krwawy
    wysysający blaski z kwiatowych kielichów;
    i białe lilie mistyczne,
    i palmy
    wybujałe wysoko, ascetyczne,
    niby klasztorne rozełkane psalmy
    wybladłych mnichów.
    Były tam jakieś pozłociste kłosy,
    i trawy
    pełzające jak żywe rude włosy…
    a nad tym wszystkim wisiały mgły
    niby potworne wieko wszechmogiły,
    duszące mgły…
    rozwłóczyły się po całej polanie,
    i z wolna, nieubłaganie
    ćmiły kwiatowe blaski, ćmiły, ćmiły…
    I chociaż światła miały łagodne jak łzy,
    i płomieniste jak szały, —
    żaden nie zdołał przebić mgły, co martwo cicha.
    a jak upiory złych nocy dusząca,
    zawisła nad polaną od skały do skały:
    bo oto pośród kwiatów zabrakło kielicha
    utkanego z promieni słońca.
    Close
    Please wait...