Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Artur Oppman, O czterech muzykantach

Spis treści

    1. Pan: 1
    2. Pozory: 1
    3. Praca: 1
    4. Siła: 1
    5. Sługa: 1
    6. Starość: 1
    7. Strach: 1
    8. Walka: 1
    9. Współpraca: 1
    10. Zwierzę: 1

    Tekst zmodernizowano zgodnie z obowiązującymi zasadami. Wprowadzono uwspółcześnienia leksykalne: szerść > sierść; w zakresie pisowni łącznej/rozdzielnej: dzieńdobry > dzień dobry, niema > nie ma, pocichutku > po cichutku; w zakresie fleksji: osieł > osioł; oraz w zakresie pisowni wielką literą: A! dzień dobry, kumie! > A! Dzień dobry, kumie!

    Artur OppmanO czterech muzykantach

    1
    Żył raz brytan stary,
    Wiernuś się nazywał.
    Dosyć się już strudził,
    Teraz odpoczywał.
    5
    Dawniej z swoim panem
    Wybiegał na łowy
    I gonił zające
    Wśród szumnej dąbrowy.
    Pilnował mu domu
    10
    I dzionkiem, i nocą,
    I gospodarzowi
    Wierną był pomocą.
    Lecz się już zestarzał,
    Nogi mu nie służą,
    15
    Sierść powyłaziła,
    Zębów ma niedużo.
    Już po całych nocach
    Stróżować nie może
    I woli spać w sieni,
    20
    Niżeli na dworze.
    Raz usłyszał Wiernuś,
    Jak gospodarz gada:
    — Chyba już brytana
    Pozbyć się wypada!…
    25
    Zestarzał się bardzo,
    Już darmozjad z niego,
    Trzeba będzie kupić
    Brytana innego.
    Gdy to pies usłyszał,
    30
    To pomyślał sobie:
    — Nie ma tu co czekać,
    Już ja wiem, co zrobię.
    Pójdę w świat szeroki
    Poszukać schronienia,
    35
    Gdy mi tu żałują
    Kąta i jedzenia.
    Idzie Wiernuś drogą.
    Już dom z oczu znika.
    Idzie; wtem na drodze
    40
    Osła napotyka.
    — A! Dzień dobry, kumie!
    Jak się waćpan miewa?…
    I usiedli w cieniu,
    Bo słonko dogrzewa.
    45
    Gawędzą przyjaźnie,
    Pies się osłu żali.
    — Pójdę z tobą dalej.
    Póki byłem silny,
    50
    Ciężko pracowałem;
    Wory pełne zboża
    Do młyna dźwigałem.
    Lecz gdym się postarzał,
    Mój pan mnie wyrzucił
    55
    I zagroził kijem,
    Gdybym kiedy wrócił.
    Podróżują razem
    Psisko i oślina.
    Patrzą… aż tu drogą
    60
    Wlecze się kocina.
    Przez wytartą skórę
    Kości wyglądają.
    — Gdzie to waszeć[1] dąży? —
    Wędrowcy pytają.
    65
    — Idę w świat szeroki,
    Gdzie poniosą oczy…
    I z przygasłych ślepków
    Łza mu się potoczy.
    — Myszek ani szczurów
    70
    Łowić już nie mogę.
    Niewdzięczni mnie ludzie
    Wygnali na drogę.
    — A to chodźże[2] z nami,
    Kolego kochany!…
    75
    I wędrują razem
    Przez łąki i łany[3].
    Gwarzą[4] sobie w drodze,
    Na świat narzekają.
    Aż tu kogucika
    80
    W drodze spotykają.
    — Moi państwo mili!
    A gdzież to idziecie?
    Może też ze sobą
    I mnie zabierzecie?
    85
    Zabić mnie dziś chciała
    Niedobra kucharka,
    Na rosół dla pana
    Wpakować do garnka.
    Więc uciekłem z domu,
    90
    Idę w świat daleki;
    Użyczcie mi swojej
    Przezacnej[5] opieki!
    Zgodzili się chętnie
    Osioł, kot i psina.
    95
    I wędruje razem,
    Tułacza drużyna.
    Noc ich zaszła w lesie,
    Spać zmęczeni legli.
    A wtem w oddaleniu
    100
    Światełko spostrzegli.
    Zbliżają się cicho,
    W okno spoglądają.
    A tam straszni zbóje
    Siedzą całą zgrają.
    105
    Przy sutej wieczerzy
    Zapijają wino;
    Każdy wzrok ma krwawy,
    Twarz czerwono-siną.
    Osioł na okienku
    110
    Oparł przednie nogi.
    Brytan wlazł na niego;
    Na psa kot ubogi.
    Kogut na grzbiet Mruczka
    Frunął cichuteńko,
    115
    Tak że zasłonili
    Calutkie okienko.
    Dopieroż się wtedy
    Rozległa muzyka!
    Kot miauczy, pies wyje,
    120
    Osiołek poryka[6].
    Kogut „kukuryku”
    Wrzeszczy, ile mocy,
    Jakby całe piekło
    Zbudziło się w nocy.
    125
    Porwali się zbóje
    Wielce wystraszeni,
    Z oświetlonej izby
    Uciekli do sieni,
    A z sieni do lasu
    130
    Cwałem popędzili.
    A dzielni muzycy
    Do domku wkroczyli.
    Podjedli obficie
    I popili winem.
    135
    W kuchni pod kominem.
    Pies na samym progu
    Położył się w sieni,
    A osioł na dworze
    140
    Wśród bujnej zieleni.
    A tymczasem zbóje
    Wysłali jednego.
    Idzie po cichutku
    Do domku swojego;
    145
    Potknął się o Burka,
    A ten buch! go nogą.
    Zbój do sieni biegnie,
    Pies go ugryzł srogo.
    W kuchni kot czatował:
    150
    Wnet na zbója skoczy;
    Skrwawił mu pazurem
    Czoło, nos i oczy.
    A kogut na grzędzie
    W mig narobił krzyku:
    155
    — Hej! łapać złodzieja!
    Łapać! Kukuryku!
    Wraca zbój do lasu,
    Dziwy opowiada:
    — Dom nasz zamieszkała
    160
    Złych duchów gromada.
    Jeden pchnął mnie nożem,
    Drugi dał mi kije,
    Trzeci tak podrapał,
    Że już ledwo żyję.
    165
    A czwarty wciąż wołał,
    Żeby mnie trzymali.
    Nie ma tu co robić,
    Chodźmy, bracia, dalej.
    Poszli wszyscy zbóje
    170
    Dom zbudować nowy.
    A czwórka skoczyła
    Po rozum do głowy.
    Zostali się w domku,
    Suto jedli, pili,
    175
    Tak im dobrze było,
    Że do stu lat żyli.

    Przypisy

    [1]

    waszeć — zwrot grzecznościowy, skrót od: wasza miłość. [przypis edytorski]

    [2]

    chodźże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: chodź koniecznie. [przypis edytorski]

    [3]

    łan — obszar ziemi, na której coś się uprawia, np. łan pszenicy. [przypis edytorski]

    [4]

    gwarzyć — rozmawiać. [przypis edytorski]

    [5]

    przezacny — bardzo zacny; bardzo cenny, wielce szanowny. [przypis edytorski]

    [6]

    poryka — dziś: porykuje; inaczej: ryczy. [przypis edytorski]

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca