Wolne Lektury potrzebują pomocy...

Wspólnie budujemy najpopularniejszą bibliotekę internetową w Polsce.

Dzięki Twojej wpłacie uwolnimy kolejną książkę. Przeczytają ją tysiące dzieciaków!


Dorzucisz się?

Jasne, dorzucam się!
Tym razem nie, chcę przejść do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x

Spis treści

    1. Czas: 1
    2. Dar: 1
    3. Grzeczność: 1
    4. Koń: 1
    5. Król: 1
    6. Las: 1
    7. Podróż: 1
    8. Rzeka: 1
    9. Święto: 1
    10. Tajemnica: 1
    11. Uczta: 1
    12. Wojsko: 1
    13. Zwierzęta: 1
    14. Żołnierz: 1

    Maria KonopnickaNa jagody

    Tuż nad Bugiem, z lewej strony,
    Stoi wielki bór zielony.
    Noc go kryje skrzydłem kruczem[1],
    Świt otwiera srebrnym kluczem,
    A zachodu łuna złota
    Zatrzaskuje jasne wrota.
    Nikt wam tego nie opowie,
    Moje panie i panowie,
    Jakie tam ogromne drzewa,
    Ile ptaszyn na nich śpiewa,
    Jakie kwiatków cudne rody,
    Jakie modre w strugach wody,
    Jak dąb w szumach z wichrem gada,
    Jakie bajki opowiada!
    Las, TajemnicaMało komu tam się uda
    Napatrzyć się na te cuda,
    Mało kto w wieczornej ciszy
    Tę borową baśń usłyszy,
    Mało kogo bór przypuści
    Do tajemnych swych czeluści,
    Gdzie się kryją jego dziwy:
    Świat jak z bajki — a prawdziwy!
    Długo na to czekać trzeba,
    Aż się wicher ukoleba[2],
    Aż drożyny mech wygładzi,
    Aż nas dzięcioł poprowadzi,
    Aż się w dziuplach pośpią sowy,
    Aż zadrzemie dziad borowy,
    Aż obeschną w trawach rosy,
    Aż utkają dywan wrzosy.
    Wtedy — niech się co chce dzieje,
    Dalej, dzieci! Idźmy w knieje!

    Wojsko, Żołnierz, ZwierzętaŻeby tylko, chowaj Boże,
    Nie napotkać gdzie ślimaka…
    Jak nic drogę zajść nam może,
    A to straszny zawadiaka!
    Płaszcz zwinięty ma na grzbiecie,
    Różki stawia na widecie[3].
    Wali tego cała rota[4]:
    — Raz, dwa, trzy, i marsz, piechota!
    A nad nimi lecą osy,
    Grają, trąbią wniebogłosy,
    Aż się echa w boru gonią…
    Nie zaczepiaj, bo pod bronią!
    Zaraz brzęk się ozwie krótki,
    Do ataku brzęk pobudki,
    Zaraz idą na bagnety…
    Utnie która? — Gwałtu, rety!
    A tam siedzi we fortecy
    Pająk, co ma krzyż przez plecy
    I krzyżakiem się nazywa:
    Bestia sroga a złośliwa!
    Myślisz — nic, a tu zasadzka:
    Jak nie chwyci cię znienacka,
    Jak nie zwiąże w łyka, w sznury,
    To nie poznasz własnej skóry.
    I choć nic cię nie zaboli,
    Wziętyś, bratku, do niewoli!
    Co krok strachy, co krok trwogi…
    Z wojskiem ciągną marudery
    Gąsienice w poprzek drogi;
    A od głównej gdzieś kwatery
    Adiutanty złotem świecą,
    Na motylich skrzydłach lecą,
    Aż im z czubów idzie para:
    — Lewo w tył, i — naprzód, wiara!
    Zanim dojdziem[5], zanim staniem[6]
    Pod borowych szumów graniem,
    Nim na roścież się otworzy
    Świat borowy, nasz, a boży,
    Posłuchajcie, jak w poranek
    Na czernice, na jagody
    Szedł do boru mały Janek,
    Jakie w boru miał przygody.
    Ledwo ranne słonko wstało,
    Patrzcie tylko, już jest w lesie!
    Między sosny idzie śmiało,
    Dwie krobeczki[7] w ręku niesie;
    Kapelusik wziął czerwony,
    Żeby go się bały wrony,
    A choć serce mu kołata,
    Nic nie pyta! Kawał chwata!
    Dar— Na bok, tarnie[8] i wikliny!
    Dziś są Mamy imieniny:
    Niespodziankę Mamie zrobię,
    Jagód zbiorę w krobki obie,
    Leśna rosa je obmyje,
    Paprociany liść nakryje.
    Ciszkiem, chyłkiem po polanie
    Wrócę, zanim Mama wstanie,
    No, i będzie niespodzianka:
    Dar od boru i od Janka!
    A czy jakie zamówienie[9]?…
    Szuka Janek, co ma siły,
    A tu — żeby na nasienie[10]!
    Tak jagódki się pokryły[11].
    Szuka w prawo, szuka w lewo,
    Między brzozy, między sosny,
    Wreszcie tam, gdzie ścięte drzewo,
    Siadł zmęczony i żałosny.
    Na płacz mu się zbiera prawie…
    Wtem, gdzie szara ziemi grudka,
    Tuż przed sobą ujrzy w trawie
    Brodatego Krasnoludka.
    Krasnoludek, wszakże wiecie,
    To najmniejszy człeczek w świecie
    I nie straszny ani trocha,
    A nad wszystko dzieci kocha!
    KrólKrasnoludek różny bywa:
    Jeden Polny — ode żniwa,
    Drugi Pszczelny, rządzi ulem,
    Ten był — Jagodowym królem.
    Jagodowy król po borze
    Jak po własnym chodzi dworze,
    Mech mu leśny łoże ściele,
    Z wilg i drozdów ma kapelę,
    Gdzie bądź stąpi — kwiaty, zioła
    Pochylają wonne czoła,
    A w największą nawet ciszę
    Trzcina przed nim się kołysze.
    Jagodowy król — pan z pana!
    Szata na nim cudnie tkana,
    Korony zaś nie używa,
    Bo za duża jest i krzywa.
    Lecz i bez niej w jednej chwili
    Obaj z Jankiem się zmówili.
    Król zaświstał w orzech pusty.
    Wnet szastnęło między chrusty[12]
    — Król ma służbę znakomitą,
    Wiewióreczki z rudą kitą —
    I w skok chyże jego posły[13]
    Obie krobki[14] w bór poniosły.
    — To i my idźmy za niemi[15]! —
    Rzekł do Janka król łaskawie.
    Idą, a tu czerń na ziemi:
    Wielkie mrówki pełzną w trawie…
    Ledwie przeszły, pająk srogi
    Kosmatymi stąpa nogi[16]
    Zatrwożył się nasz chłopczyna.
    — Nic się nie bój! — król mu powie.
    — Włos nie spadnie ci na głowie!
    To jest dobry starowina,
    Pierwszy tkacz mojego dworu,
    Od sajety[17] i bisioru[18].
    Ten pas, spojrzyj, srebrno-złoty,
    Jego właśnie jest roboty…
    To zaś moje pracowniki[19]
    Stawią mosty i chodniki.
    Krocie tego mamy, krocie!
    A wtem cień ich objął chłodem,
    Weszli w gąszcz, między paprocie,
    Jaś za królem, a król przodem.
    Idą, aż tu nowe dziwy!
    Krzyknął Janek, podniósł głowy:
    Jako w sadzie stoją śliwy,
    Tak tu gaj był jagodowy.
    A jagody wszędzie wiszą,
    Na szypułkach się kołyszą.
    A tak każda pełna soku,
    Że się prawie czerni w oku.
    Zapatrzył się nasz chłopczyna,
    A król podparł boki oba:
    — Tu się państwo me zaczyna:
    Jakże waści[20] się podoba?…
    I pod wąsem się uśmiecha,
    A miał wąsy jako strzecha.
    A wtem nagle się ukaże
    Dwór królewski. Jak wspaniały!
    Dach go kryje srebrnobiały,
    Ślimak trzyma przed nim straże,
    A żywiczna cienka ściana
    Świeci słońcem wyzłacana.
    Przede dworem, jak się godzi,
    Królewicze stoją młodzi
    I witają pięknie gościa
    Oraz ojca Jegomościa.
    A na każdym kubrak siny[21],
    Jakby z czarnej jagodziny,
    Jasne oczy zmyte rosą,
    Krągłe mycki, nogi boso.
    Macie w całej tu postaci
    Jagodowych siedmiu braci.
    Król nie wyrzekł ani słowa,
    Tylko w róg zatrąbił złoty
    I wnet dziatwa Jagodowa[22]
    Porwała się do roboty.
    Co tam krzyku! Co tam śmiechu!
    Co zabawy i pośpiechu!
    Na krzewiny, na łodygi
    Pną się, lezą na wyścigi,
    Na wyścigi, na wyprzody
    Najpiękniejsze rwą jagody.
    I tak prawie w jednej chwili
    Całą krobkę napełnili,
    Którą wiewióreczki-posły
    W skok po czubach drzew przyniosły.
    PodróżRzeka— Popłyniemy teraz dalej,
    Gdzie borówek jest kraina! —
    Królewicze rzekną mali. —
    W imię Ojca, Ducha, Syna,
    Chlust na wodę! Szust po fali!
    Tęga łódka — drzewna kora,
    Setny żagiel — liść z jawora…
    Nie potrzeba nam i wiosła,
    Sama struga będzie niosła,
    Nie potrzeba i sternika,
    Powiedzie nas kaczka dzika!
    Szumią trzciny, tataraki,
    Modra ważka cicho leci…
    Pyta żabka: — Kto tam taki?
    — Jagodowe płyną dzieci!
    KońPoza strugą, poza wodą
    Jazda wierzchem przez burzany!
    Cztery konie z stajni wiodą,
    Każdy rumak zawołany.
    Dosiadają oklep grzbieta
    I — hop cwałem!… Heta! Heta!
    Na bok, trawy i paprocie,
    Bo stratujem[23] wszystko w locie!
    Umykajcie, tarnie, głogi,
    Jaszczureczki, na bok z drogi!
    Leci tętent przez pustosze,
    Aż się echo niesie w ciszy…
    Pędzą! Któż by odgadł, proszę,
    Że wierzchowce — leśne myszy?
    Co to jeszcze z tego będzie!
    W Janku aż się śmieje dusza,
    Ledwie że nie zgubił w pędzie
    Czerwonego kapelusza.
    A wtem — prrr! — zakrzykną społem
    I wstrzymują konie rącze.
    Patrzą — siedzą panny kołem
    (Powój się nad nimi plącze).
    Każda białą sukieneczkę
    I czerwoną ma czapeczkę,
    Każda warkoczyki złote,
    Każda w ręku ma robotę
    I to samo pilnie czyni,
    Co i pani Ochmistrzyni.
    GrzecznośćSzastną chłopcy ukłon żwawo,
    Oczy w lewo, nosy w prawo,
    Jak przystoi dla honoru
    Młodzi wychowanej w boru.
    A najstarszy śmiało powie:
    — Prezentuję was, panowie:
    To jest gość nasz, mały Janek,
    To — pięć panien Borówczanek.
    I od słowa wnet do słowa
    Potoczyła się rozmowa!
    Jako panny są sierotki
    Na opiece swojej ciotki,
    Imci pani Borówczyny;
    Jakie w boru są nowiny,
    Jak się czyżyk czubi z żoną,
    Jak jastrzębia powieszono,
    Co wybierał drozdom dzieci,
    Jakie dudek stroi psoty,
    Jak tu miesiąc nocą świeci,
    Jako pannom promień złoty
    Powyzłacał nocą włosy,
    Jak się myją w kroplach rosy,
    Jak im brzózki suknie tkały,
    Srebrnej kory dodawały,
    Jak pończoszki te zielone
    Na igliwiu są robione,
    Jak biedronki mód nie znają
    I w kropeczki suknie mają,
    Jako jednej pannie Basia,
    Drugiej Julka, trzeciej Kasia,
    Czwartej Zosia, piątej Hania,
    Jak je słowik uczy grania…
    Wtem kiwnęły wszystkie główki,
    Piękny dyg — i frr… w borówki.
    CzasNie minęła jeszcze chwila
    Na zegarku u motyla,
    Nakręconym jak należy,
    Podług złotej słońca wieży,
    Kiedy panny już zebrały
    Słodkich jagód koszyk cały.
    Wnet dla pani Borówczyny
    Niosą hamak z pajęczyny
    I związawszy u lebiody
    Nuż kołysać się w zawody!
    Jak zabawa, to zabawa!
    Choć kto spadnie, miękka trawa.
    Jagodowi królewicze
    Poszli z piasku kręcić bicze,
    Hania gospodarzy z ciotką,
    Pcha co siły hamak Basia.
    A zaś Julka, Zosia, Kasia
    Przyśpiewują piosnkę słodką.
    UcztaWtem ich ciotki głos doleci:
    — Panny! Panny!… Dzieci! Dzieci!
    Pójdźcie podjeść, czym bór darzy,
    Hania dzisiaj gospodarzy!
    Biegną; każdy się sadowi,
    Idzie Hania z ciemną rzęsą.
    Królewicze Jagodowi
    Jedzą, aż się uszy trzęsą…
    Imci pani Borówczyna
    Niesie półmich wprost z komina,
    Przy niej służba nieustanna:
    To ta panna, to ta panna…
    Śmiech i wrzawa! Lecą głosy:
    „A sio, osy! A sio, bąki!”
    A już trawy pełne rosy,
    Już liliowe dzwonią dzwonki…
    Zza gór kędyś i zza morza
    Wieczorowa idzie zorza.
    Więc się chłopcy porwą z ziemi:
    — Dziękujemy za gościnę! —
    Nożętami — szast — bosemi,
    I wio, na wóz — na drabinę!
    Parskną konie, zarżą sobie
    (Garniec owsa miały w żłobie)
    I wyciągną kłus tak tęgi,
    Aż lejc trzeszczy i popręgi!
    Jakby z wiatrem pędzi bryka…
    Janek trzyma się koszyka,
    Inni, jako który może,
    W drabkach[24] stoją na rozworze[25].
    Jeszcze nie zabłysły gwiazdy,
    Jeszcze zachód gra nad borem,
    Kiedy z tej szalonej jazdy
    Przed królewskim wytchli[26] dworem.
    Król im przeciw wyszedł stary,
    Miły uśmiech lśni z oblicza.
    — A prr… gniady! A prr… kary!
    Ognia z pakuł! Pif, paf z bicza!
    Przecknął[27] Janek na trzask bata:
    — Co to było? Jak to było?
    Znikła króla srebrna chata…
    Czyżby mu się tylko śniło?
    Czyżby przespał tyle czasu
    Na sosnowym pniu wśród lasu?
    — Gdzież tam! Wszakże jakby żywą
    Widzi króla brodę siwą,
    Królewicze na bosaka,
    Hanię, co ma z róż buziaka,
    Cztery konie, wóz w drabiny,
    Czepiec pani Borówczyny,
    Słyszy śmiechy i okrzyki,
    Słyszy nawet turkot bryki!
    A tu wkoło nic — ni śladu…
    Przypomina Janek sobie…
    Dziwy, dziwy mu się roją,
    Ani sposób dojść do ładu…
    A wtem spojrzy — krobki obie
    Pełne jagód przy nim stoją.
    ŚwiętoWrócił, cicho stanął w progu.
    Mama śpi? — To chwała Bogu!
    Złotych jaskrów narwał w dzbanek,
    Kwieciem potrząsł obrus biały.
    A tuż obok filiżanek
    Dwie krobeczki jagód stały.
    Zaś napisał na arkuszu:
    „Mojej Mamie zdrowia życzę!”
    Nad tym, pełen animuszu,
    Wymalował królewicze[28],
    A zaś niżej jak róż wianek
    Dał pięć panien Borówczanek.
    Jak się mama ucieszyła,
    Jak wyborna kawa była,
    Jak jagody zaraz dano
    Z miałkim[29] cukrem i śmietaną,
    Jak się wszyscy — starzy, mali,
    Królewiczom dziwowali.
    Jak dom cały kręcąc głową
    Stał przed panien tych obrazem,
    O tym chyba książkę nową
    Napiszę wam innym razem!

    Przypisy

    [1]

    kruczem — dziś popr. forma: kruczym. [przypis edytorski]

    [2]

    ukoleba — dziś popr. forma: ukolebie; ukolebać — ukołysać; tu: uspokoić. [przypis edytorski]

    [3]

    wideta (daw.) — posterunek strażniczy, warta; tu: straż przednia. [przypis edytorski]

    [4]

    rota — tu: oddział. [przypis edytorski]

    [5]

    dojdziem — dziś popr. forma: dojdziemy. [przypis edytorski]

    [6]

    staniem — dziś popr. forma: staniemy. [przypis edytorski]

    [7]

    krobeczka (zdr.), krobka — koszyk. [przypis edytorski]

    [8]

    tarń, tarnina — kolczasty krzew, dający drobne, cierpkie owoce. [przypis edytorski]

    [9]

    zamówienie — tu: zły urok, czary. [przypis edytorski]

    [10]

    żeby na nasienie — [jagód nie ma] nawet w małej ilości. [przypis edytorski]

    [11]

    pokryć — tu: pochować, ukryć. [przypis edytorski]

    [12]

    chrusty — dziś popr. forma: chrustami. [przypis edytorski]

    [13]

    chyże jego posły — dziś popr. forma: chyży jego posłowie. [przypis edytorski]

    [14]

    krobka (daw.) — koszyczek, łubianka. [przypis edytorski]

    [15]

    niemi — dziś popr. forma: nimi. [przypis edytorski]

    [16]

    nogi — dziś popr. forma: nogami. [przypis edytorski]

    [17]

    sajeta (daw.) — cienkie sukno. [przypis edytorski]

    [18]

    bisior — cienka, delikatna tkanina, wytwarzana w starożytności z jedwabiu morskiego (wydzieliny małży), a potem z cienkiej wełny lub innych włókien. [przypis edytorski]

    [19]

    moje pracowniki — dziś popr. forma: moi pracownicy. [przypis edytorski]

    [20]

    waść — daw. forma grzecznościowa: pan, szanowny pan. [przypis edytorski]

    [21]

    siny — tu: ciemnoniebieski. [przypis edytorski]

    [22]

    dziatwa Jagodowa — dzieci lub poddani Jagodowego Króla. [przypis edytorski]

    [23]

    stratujem — dziś popr. forma: stratujemy. [przypis edytorski]

    [24]

    drabki, drabiny — burty wozu drabiniastego, wykonane z drążków drewnianych. [przypis edytorski]

    [25]

    rozwora — drąg łączący przednią i tylną część wozu. [przypis edytorski]

    [26]

    wytchli — dziś popr. forma: wytchnęli. [przypis edytorski]

    [27]

    przecknąć, własc. przecknąć się — przebudzić się, otrzeźwieć z drzemki. [przypis edytorski]

    [28]

    królewicze — dziś popr. forma: królewiczów. [przypis edytorski]

    [29]

    miałki — drobny. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...