Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

    1. Dzieciństwo: 1
    2. Las: 1
    3. Rzeka: 1
    4. Wspomnienia: 1

    Uwspółcześnienia:

    ortografia: płókająca -> płukająca;

    pisownia łączna i rozdzielna: z pod -> spod.

    Max JacobQuimper[1]tłum. Napierski Stefan

    O, nowe pisma moje! Chcę, by pokonały
    Niebiosa! DzieciństwoPoeta, wierny snowi swemu nie do wiary,
    I w Muzy swej wytrwałej wprzężony ramiona,
    Pisze na lazurowej podszewce raju.
    WspomnieniaUrocze Quimper, gniazdo mojego dzieciństwa,
    Bluszczem, wiązami, całe skałami owite,
    Spójrz na to, co z wysiłkiem czułym twojemu obliczu
    Daję w ofierze: lustro z ostokrzewów i buków w półkole,
    Osty i buki, kryjące gry nasze, swawole,
    LasZ przerwą wytchnienia w ciasnej dolince;
    Mchom powierzywszy szkolny mój tornister,
    Tam z kolegami wyprawiałem zbytki!
    Matka, albo służąca, wsparta o listowie,
    Haftowała, gawędząc, lub cerowała skarpetki,
    Zbocza nie lękająca się zbytnio parowu,
    Gdyż drzewa wysadzone ochraniały kroki.
    Od dołu aż do góry listowie głębokie.
    Ułamki cienia i słońca kawały,
    Oto bielizna wieje na szpalerze,
    Stado: starucha o kiju go strzeże.
    My, wyżły omszonej ziemi,
    Goniliśmy przez buków korytarze białych,
    Najeżone niekiedy w gałązek wachlarze.
    RzekaW dole Odeta[2] o mostach z żelaza licznych
    Płynęła, gardło wiecznie płukająca.
    Na tarczy błyskającej rzeki rozpostarty,
    Lubiłem poprzez drzew oglądać palce,
    Policzki wielkiego żaglowca, złocone od słońca,
    Podczas gdy u stóp naszych, wzlatując spod krzaków,
    Trójmasztowce cienkie i ciężkie o Bogu rozmyślać kazały.
    Wielką literą piszę dwie nasze dzwonnice,
    Okwiecone, we wstęgach, pełne krzyku ptaków,
    Pośrodku muszli stopnie na wieżycę,
    Białości, noce, zakątki i nagłe wiatru powiewy,
    To było jak inicjał! Wraz z paryżanami
    Trwożyliśmy wasze belki, o, wielkie organy!
    Pan Jezus mieszka w dole. To była tiara,
    Szczyt, latarnia morska, przez archanioły
    Podtrzymywana oburącz już od wieków wieka.
    Toleruje się laskę i nogę wszelkiego człowieka,
    Dolina zaś byłaby równa odwróconemu dzwonu,
    Gdyby nie grube kasztany i dwadzieścia pięć mostów z żelazo-betonu.

    Przypisy

    [1]

    Quimper — miasto we Francji. [przypis edytorski]

    [2]

    Odeta — popr.: Odet; rzeka w północno-zachodniej Francji. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...
    x