Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 377 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków.

x

Spis treści

    1. Dzieciństwo: 1
    2. Las: 1
    3. Rzeka: 1
    4. Wspomnienia: 1

    Uwspółcześnienia:

    ortografia: płókająca -> płukająca;

    pisownia łączna i rozdzielna: z pod -> spod.

    Max JacobQuimper[1]tłum. Napierski Stefan

    O, nowe pisma moje! Chcę, by pokonały
    Niebiosa! DzieciństwoPoeta, wierny snowi swemu nie do wiary,
    I w Muzy swej wytrwałej wprzężony ramiona,
    Pisze na lazurowej podszewce raju.
    WspomnieniaUrocze Quimper, gniazdo mojego dzieciństwa,
    Bluszczem, wiązami, całe skałami owite,
    Spójrz na to, co z wysiłkiem czułym twojemu obliczu
    Daję w ofierze: lustro z ostokrzewów i buków w półkole,
    Osty i buki, kryjące gry nasze, swawole,
    LasZ przerwą wytchnienia w ciasnej dolince;
    Mchom powierzywszy szkolny mój tornister,
    Tam z kolegami wyprawiałem zbytki!
    Matka, albo służąca, wsparta o listowie,
    Haftowała, gawędząc, lub cerowała skarpetki,
    Zbocza nie lękająca się zbytnio parowu,
    Gdyż drzewa wysadzone ochraniały kroki.
    Od dołu aż do góry listowie głębokie.
    Ułamki cienia i słońca kawały,
    Oto bielizna wieje na szpalerze,
    Stado: starucha o kiju go strzeże.
    My, wyżły omszonej ziemi,
    Goniliśmy przez buków korytarze białych,
    Najeżone niekiedy w gałązek wachlarze.
    RzekaW dole Odeta[2] o mostach z żelaza licznych
    Płynęła, gardło wiecznie płukająca.
    Na tarczy błyskającej rzeki rozpostarty,
    Lubiłem poprzez drzew oglądać palce,
    Policzki wielkiego żaglowca, złocone od słońca,
    Podczas gdy u stóp naszych, wzlatując spod krzaków,
    Trójmasztowce cienkie i ciężkie o Bogu rozmyślać kazały.
    Wielką literą piszę dwie nasze dzwonnice,
    Okwiecone, we wstęgach, pełne krzyku ptaków,
    Pośrodku muszli stopnie na wieżycę,
    Białości, noce, zakątki i nagłe wiatru powiewy,
    To było jak inicjał! Wraz z paryżanami
    Trwożyliśmy wasze belki, o, wielkie organy!
    Pan Jezus mieszka w dole. To była tiara,
    Szczyt, latarnia morska, przez archanioły
    Podtrzymywana oburącz już od wieków wieka.
    Toleruje się laskę i nogę wszelkiego człowieka,
    Dolina zaś byłaby równa odwróconemu dzwonu,
    Gdyby nie grube kasztany i dwadzieścia pięć mostów z żelazo-betonu.

    Przypisy

    [1]

    Quimper — miasto we Francji. [przypis edytorski]

    [2]

    Odeta — popr.: Odet; rzeka w północno-zachodniej Francji. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...