Blackout

Od 12 lat Wolne Lektury udostępniają książki nieodpłatnie i bez reklam
Jesteśmy najpopularniejszą biblioteką w Polsce: w 2019 roku 5,9 miliona unikalnych użytkowników odwiedziło nas 21 milionów razy. Wszyscy zasługujemy na bibliotekę, która gwarantuje dostęp do najwyższej jakości wydań cyfrowych.

Stoi przed nami realna groźba zamknięcia
Niestety, z milionów czytelników wspiera nas jedynie niewiele 190 osób. Środki, jakie do tej pory pozyskiwaliśmy ze źródeł publicznych, są coraz mniejsze.

Potrzebujemy pomocy Przyjaciół
Nie uda się utrzymać tej niezwykłej biblioteki bez Twojego wsparcia. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, zacznij wspierać nas regularnie. Potrzeba minimum 1000 Przyjaciół, żeby Wolne Lektury dalej istniały.

Zostań naszym Przyjacielem!

Tak, chcę pomóc Wolnym Lekturom!
Nie chcę pomagać, chcę tylko czytać
Wesprzyj

Wspieraj Wolne Lektury

x

Spis treści

    1. Dzieciństwo: 1
    2. Las: 1
    3. Rzeka: 1
    4. Wspomnienia: 1

    Uwspółcześnienia:

    ortografia: płókająca -> płukająca;

    pisownia łączna i rozdzielna: z pod -> spod.

    Max JacobQuimper[1]tłum. Napierski Stefan

    1

    O, nowe pisma moje! Chcę, by pokonały

    Niebiosa! DzieciństwoPoeta, wierny snowi swemu nie do wiary,

    I w Muzy swej wytrwałej wprzężony ramiona,

    Pisze na lazurowej podszewce raju.

    5

    WspomnieniaUrocze Quimper, gniazdo mojego dzieciństwa,

    Bluszczem, wiązami, całe skałami owite,

    Spójrz na to, co z wysiłkiem czułym twojemu obliczu

    Daję w ofierze: lustro z ostokrzewów i buków w półkole,

    Osty i buki, kryjące gry nasze, swawole,

    10

    LasZ przerwą wytchnienia w ciasnej dolince;

    Mchom powierzywszy szkolny mój tornister,

    Tam z kolegami wyprawiałem zbytki!

    Matka, albo służąca, wsparta o listowie,

    Haftowała, gawędząc, lub cerowała skarpetki,

    15

    Zbocza nie lękająca się zbytnio parowu,

    Gdyż drzewa wysadzone ochraniały kroki.

    Od dołu aż do góry listowie głębokie.

    Ułamki cienia i słońca kawały,

    Oto bielizna wieje na szpalerze,

    20

    Stado: starucha o kiju go strzeże.

    My, wyżły omszonej ziemi,

    Goniliśmy przez buków korytarze białych,

    Najeżone niekiedy w gałązek wachlarze.

    RzekaW dole Odeta[2] o mostach z żelaza licznych

    25

    Płynęła, gardło wiecznie płukająca.

    Na tarczy błyskającej rzeki rozpostarty,

    Lubiłem poprzez drzew oglądać palce,

    Policzki wielkiego żaglowca, złocone od słońca,

    Podczas gdy u stóp naszych, wzlatując spod krzaków,

    30

    Trójmasztowce cienkie i ciężkie o Bogu rozmyślać kazały.

    Wielką literą piszę dwie nasze dzwonnice,

    Okwiecone, we wstęgach, pełne krzyku ptaków,

    Pośrodku muszli stopnie na wieżycę,

    Białości, noce, zakątki i nagłe wiatru powiewy,

    35

    To było jak inicjał! Wraz z paryżanami

    Trwożyliśmy wasze belki, o, wielkie organy!

    Pan Jezus mieszka w dole. To była tiara,

    Szczyt, latarnia morska, przez archanioły

    Podtrzymywana oburącz już od wieków wieka.

    40

    Toleruje się laskę i nogę wszelkiego człowieka,

    Dolina zaś byłaby równa odwróconemu dzwonu,

    Gdyby nie grube kasztany i dwadzieścia pięć mostów z żelazo-betonu.

    Przypisy

    [1]

    Quimper — miasto we Francji. [przypis edytorski]

    [2]

    Odeta — popr.: Odet; rzeka w północno-zachodniej Francji. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...