Spis treści
-
SCENA PIERWSZA
- SCENA DRUGA
- SCENA TRZECIA
- SCENA CZWARTA
- SCENA PIĄTA
- SCENA SZÓSTA
- SCENA SIÓDMA
- SCENA ÓSMA
- SCENA DZIEWIĄTA
- SCENA DZIESIĄTA
- SCENA JEDENASTA
- SCENA DWUNASTA
- SCENA TRZYNASTA
- SCENA CZTERNASTA
- SCENA PIĘTNASTA
- SCENA SZESNASTA
- SCENA SIEDEMNASTA
- SCENA OSIEMNASTA
- SCENA DZIEWIĘTNASTA
- SCENA DWUDZIESTA
- SCENA DWUDZIESTA PIERWSZA
Informacja o dokonanych zmianach
Zmieniono numerację scen począwszy od ósmej, zdublowanej w źródle.
II. Wprowadzono modernizację zapisu w następującym zakresie:
Udźwięcznienia/ubezdźwięcznienia, np.: pomódz > pomóc; poledz > polec; strzedz > strzec
Pisownia małą/dużą literą, np.:
Pisownia łączna/rozdzielna, np: z pod > spod; przedewszystkiem > przede wszystkim; przedemną > przede mną
Pisownia joty, np.: Szwajcaryi > Szwajcarii; bestyę > bestię; dyabłów > diabłów
Fleksja, np.: waszem > waszym; innem > innym; polskiem > polskim
Składnia: granym był > grany był; wypchniętym został > wypchnięty został; Jakże możesz być tak spokojną > (…) spokojna; nie był przypadkowo chorym > nie był przypadkowo chory; było wprost niemożliwym > było wprost niemożliwe; obcym będzie troski trud > obcy będzie (…); Pochwyconą zostałaś > pochwycona zostałaś; Czyż to dzikie postępowanie godnym jest > (…) godne jest; Bądźcie dzielnymi > Bądźcie dzielni
Inne zmiany: Czy przedostanie się szczęśliwe do swoich przez nieprzyjaciół? > Czy przedostanie się szczęśliwe przez nieprzyjaciół do swoich?; Tak, jak powodzić się może samotnym kobietom w czasie wojny, skazanym na śmiertelną trwogę > Tak, jak powodzić się może w czasie wojny samotnym kobietom, skazanym na śmiertelną trwogę (szyk zdania);
Wszystkie? Na miłość boską? > Wszystkie? Na miłość boską! (korekta interpunkcji zgodnie z logiką i treścią wypowiedzi)
Cofnięto spolszczenie nazwiska występujące w źródle: Karol > Karl, Holteja > Holteia.
Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Stary WódzEpizod na tle życia
Tadeusza Kościuszki[1]
w jednym akcie
przełożył Adam Stodor[2]tłum. Adam Cehak
Stary Wódz Karola Holteia, głośnego w swoim czasie autora i zarazem artysty dramatycznego, grany był po raz pierwszy na scenie Teatru Königstackiego w Berlinie z końcem roku 1825, zaś ogłoszony drukiem w wydawnictwie Beitrage für Königstädter Theater w r. 1882. Ustępy wierszowane wygłaszano półśpiewnie przy akompaniamencie muzyki.
Przeszło przed pół wiekiem[3] utwór ten przełożono na język angielski[4]. Niniejszy przekład jest pierwszym całkowitym przekładem na język polski.
OSOBY:
- PANI SCHÖNENWERD
- ŁUCJA, jej córka
- ADAM, służący
- TADEUSZ
- WACHMISTRZ
- ŁAGIENKO, ułan
- UŁANIECKI, ułan
- SIEDLECKI, ułan
- LIPOWSKI, ułan
- MILKOŃSKI, ułan
- UŁANI, DZIEWCZĘTA WIEJSKIE
Akcja rozgrywa się w Szwajcarii, w posiadłości wiejskiej Pani Schönenwerd. Część ogrodu przed pałacem stojącym w głębi. Jest to budynek o dwu piętrach, do jego wnętrza prowadzą z ogrodu szerokie schody. Między dwoma oknami pierwszego piętra duży balkon. — Adam na przodzie sceny nakrywa stół, przygotowując go do śniadania.
SCENA PIERWSZA
DZIEWCZĘTA WIEJSKIE
SCENA DRUGA
ADAM
Idźcie już, odejdźcie już samolubne dziewuchy! Nikt z wami nie powinien zaczynać! Ładne są te czarownice, ale niedostępne! Wymykają się z rąk jak szkło. A przede wszystkim każdemu z naszych, który tu z miasta przybędzie i tylko parę miesięcy letnich tu przebywa. Bo ze swoimi to tak się poufalą, że aż nieprzyjemnie patrzeć. Jeżeli się zaś uda któremu z naszych takiego leśnego diabełka przyprzeć do muru, że już czmychnąć nie może — zaraz usłyszysz piosenkę o żeniaczce, a to na obecne czasy zupełnie niewłaściwa melodia. Wojna, MałżeństwoPodczas wojny? — Żenić się? — O nie!
SCENA TRZECIA
ADAM
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
Gardło zaciska mi lęk i troska. Nie potrafię tego wysłowić, Łucjo, jak dalece trwożę się o Wiktora.
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
Czy przedostanie się szczęśliwe przez nieprzyjaciół do swoich? Czy bez przygód i bez wypadku dotrze do swego wojska? Czy nie otworzą się na nowo jego zaledwie zabliźnione rany?
ŁUCJA
Ależ, droga mamo, wypuściłyśmy go przecie rześkim i wesołym z naszego domowego lazaretu. Że nie mógł czwórką wyjechać przez bramę, tylko wieczorem wyjeżdżał sam, jedynie w towarzystwie konnego pachołka, aby nie zwracać na siebie uwagi; Próżnośćże musiał tu pozostawić swój wspaniały mundur, a zadowolić się najzwyczajniejszym ubiorem — bez wątpienia uraziło to dotkliwie jego próżność.
PANI SCHÖNENWERD
Ależ zastanów się tylko… Stąd, gdzie czuwały przy jego wygodnym łożu wierna opieka troskliwej matki i wesoły humor kochającej siostry, gdzie niczego mu nie brakowało, co osłodzić może życie chorego, gdzie otoczony był wygodami, na których łonie mógł wypoczywać po wszystkich utrapieniach wojny — pomyśl tylko, że stąd wypchnięty został w wir i zamęt wojny, oddany na łaskę żywiołów, chytrości i złości nieprzyjaciół. Jakże możesz być tak spokojna!?…
ŁUCJA
Śmierć bohaterska, Grób, ŻołnierzCzyż dlatego wyratował się w tak cudowny sposób, by teraz być zgubiony bez ratunku? A gdyby się nawet tak stało, mamo, to mężnego żołnierza nie grzebią nigdy samego. Wówczas otwiera się grób dla wielu naraz. A tam, gdzie niejeden spocznie, pozostawiając na ziemi wierne serca, tam nie powinno być źle i naszemu Wiktorowi. Cóż by to był za świat, gdyby mężczyzna nie był gotów zginąć w obronie swego i swoich honoru?…
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
Mówmy więc o czym innym… Co się dzieje z naszym przyjacielem i sąsiadem, panem Tadeuszem? Już od dawna nie daje się widzieć!…
PANI SCHÖNENWERD
Żeby tylko ten dzielny człowiek nie był przypadkowo chory? A my nic o tym nie możemy wiedzieć i pozostawiamy go mimo woli bez opieki…
38 39ADAM
Nic nie słyszałem, ani go widziałem. Od czasu, jak był u nas po raz ostatni… Proszę mi pozwolić pomyśleć trochę, kiedy to było…
41W piątek dała mi Elżbietka po gębie, w sobotę ukradłem całusa Rózi, w niedzielę siedziałem w kościele przy Marysi, w poniedziałek pobiłem się z kochankiem Anny w gospodzie, a we wtorek zleciałem…
ŁUCJA
ADAM
A we wtorek zleciałem z konia. Tak, tak we wtorek to przyjechał do nas konno pan Tadeusz i z diabelskim uporem postanowił wracać pieszo do siebie. A ja musiałem odstawić mu jego konia…
ŁUCJA
ADAM
Hm, tak. Nie jestem zbyt dzielnym jeźdźcem, ale w tym wypadku wytworzyły się takie przyczyny, że uniewinniłyby nawet samego masztalerza[11]. Nie mogę nawet pojąć, jak taki pan, jak pan Tadeusz, może mieć takiego pełnego wad konia i w dodatku lubić taką bestię. Proszę tylko pomyśleć: ten koń jest narowisty!… Skoro tylko za wieś wyjechałem, spotkał nas, to znaczy konia i mnie, stary ślepiec Jerzy, a skoro tylko usłyszał tętent konia, stanął i wyciągnął prosząco łapę. A mój konisko stanął także. Biję go piętami, ile zdołam — a koń wspina się, staje dęba, coraz wyżej i i wyżej — a ja chlast z niego w piasek…
ŁUCJA
ADAM
Skoro tylko zmysły moje i siebie samego na nowo odszukałem, otworzyłem oczy i widzę, że my wszyscy troje na siebie wzajemnie patrzymy. Koń patrzy na mnie i na żebraka, ja na żebraka i konia, a żebrak na nas oboje, o ile ślepiec patrzeć może. A koń przy tym obwąchuje mnie podejrzliwie. Chciałem go dosiąść, ale to było wprost niemożliwe. Wreszcie rzecze ślepiec, dowiedziawszy się, na czyim jadę koniu: „Panie, daj mi jałmużnę, a koń będzie znów posłuszny”. Wprawdzie dawanie podarków jest moją słabą stroną, ale skoro się tylko to stało, pozwoliła natychmiast narwana bestia dosiąść siebie i koń ruszył dalej wesoło, dźwigając mnie na swym grzbiecie. Spotkało nas jeszcze kilku żebraków. Przy każdym z nich koń przystawał. Ponieważ jednakże znałem już jego pasję, więc dawałem każdemu jałmużnę i jechałem dalej zupełnie swobodnie — ale wielmożna pani przyzna mi zapewne, że to całkiem ordynarnie ze strony konia, jeżeli się wdaje ze wszystką hołotą.
PANI SCHÖNENWERD
To bardzo możliwe. DobroWiem, że pan Tadeusz nie przejedzie obok żadnego żebraka, nie obdarzywszy go jałmużną.
ADAM
Dobro, Bohaterstwo, OpiekaTak, tak. Za przeproszeniem, z wszelką hołotą w całej okolicy jest on w prawdziwej przyjaźni. Gdzie tylko w jakiej zapadłej chałupie kto chory leży, tam zaraz jedzie pan Tadeusz bez względu na noc lub mgły. W kieszeniach ma pełno flaszeczek z lekarstwami, w olstrach od pistoletów flaszki z winem — i tak opakowany zjawia się, niby duch, u chorego, a potem znika, zanim się ludziska dowiedzą, kto to taki. Niedawno, gdy stary Tomasz okaleczył się w kamieniołomie, przesiedział całą noc przy jego barłogu, czuwając nad nim. — A trzeba znać tego Tomasza! Co to za wstrętny brudas. Byłbym się wstydził…
ŁUCJA
Pozwólmy mu paplać, to nas nieco rozerwie — a przy tej sposobności dowiemy się czegoś nowego o naszym przyjacielu. Adamie, czy znów słychać było strzały?
ADAM
Czy było słychać!? Prawdziwą rozmówkę prowadziły armaty z obu stron. Przez całą noc huczało. Teraz dopiero cicho od kilku godzin. Myślałem nawet, że już wszystko minęło. Ale gajowy myśli, że jest nieco inaczej. Austriacy — mówi — cofnęli się, a Parlewusów[12] ujrzymy lada chwila.
PANI SCHÖNENWERD
ADAM
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
Kobieta, BohaterstwoJuż ja sobie poradzę z nieprzyjaciółmi!… W najgorszym razie przebiorę się w mundur brata!…
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
Ale ochroni mnie to przed żołnierskimi wybrykami… Zresztą nie wiem jeszcze, co zrobię. Nie doszło przecież jeszcze do ostateczności.
PANI SCHÖNENWERD
SCENA CZWARTA
TADEUSZ
Przybywam później, piękne sąsiadki, aniżeli tego pragnąłem. Chciałem was ze snu zbudzić i być waszym gościem przy śniadaniu.
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
TADEUSZ
ŁUCJA
KobietaTak, jak powodzić się może w czasie wojny samotnym kobietom, skazanym na śmiertelną trwogę.
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
Poza tym nieźle nam się powodzi, tym bardziej, że nasz stary, czcigodny sąsiad, nasz zagadkowy, interesujący… niezwykły sąsiad jest obecnie z nami.
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
Tak, tak, i ja czuję się niezmiernie szczęśliwa z sąsiedztwa pana! Po przebyciu zimy w dusznym mieście, zjawiłyśmy się z wiosną w naszym wiejskim zaciszu, by tu przepędzić parę tygodni i oto znajdujemy pana, który w międzyczasie osiadł w naszym sąsiedztwie i pierwszy nas powitał przyjaźnie.
ŁUCJA
Który nam swą osobą zastąpił całą, pełną salę młodych ludzi, z powodu swej powagi, uprzejmości i mądrości.
TADEUSZ
WojnaA który w ostateczności ponosi winę, żeście panie obecnie od miasta odcięte i narażone na wszystkie nieprzyjemności wojenki.
ŁUCJA
SCENA PIĄTA
TADEUSZ
Bardziej otwarty? — Czyż mam jakie tajemnice? Władze szwajcarskie znają mnie dobrze, a panie nie znacie tylko mego nazwiska. A cóż cię może obchodzić moje nazwisko, miłe dziewczę, które jedynie w czasie zarania twego dzieciństwa znaczyć coś mogło. I tak nie byłybyście panie uprzejmiej mnie przyjęły, gdybym je był podał, gdyż i tak cieszę się waszym zaufaniem, co dumą mnie napawa. Synem wojny jestem i honoru. Znano mnie ongi[13] tu i tam. Dziś zapomniany. A moja ojczyzna??… I ja miałem kiedyś wolną ojczyznę —
SCENA SZÓSTA
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
Znamy męża, który jako żołnierz, polityk, władca i poddany był równie wielki i wzbudzał poszanowanie nawet wśród swych nieprzyjaciół. Człowieka, którego jedynym błędem była zbytnia łagodność, a który mimo to jest najdzielniejszym z dzielnych!… Ale pan nie życzy sobie, aby znane było jego nazwisko — więc daję panu teraz uroczyste słowo, że nigdy nie przejdzie ono przez usta nasze. Jest pan i pozostanie pan tylko naszym przyjacielem i sąsiadem Tadeuszem.
TADEUSZ
ŁUCJA
Która, za Bożą wolą, jest jeszcze daleko. Nasz ojczulek musi jeszcze długo żyć pośród nas i być wesoły. Pij pan, panie sąsiedzie! Powinieneś mi podziękować za moje pocieszenia. Stary wojownik powinien lubić wino i być wesołym.
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
Czy przypuszczasz pani, że sprzeniewierzę się mym rodakom? Byłbym jedynym na świecie Polakiem, który się gniewa na pocałunek pięknego dziewczęcia.
ŁUCJA
A my dziewczęta, droga mamo, winnyśmy wynagrodzić uwielbianemu bohaterowi brak pieszczot z powodu, że nie żyje w swojej ojczyźnie. Jakże wzruszać się musiały piękne Polki na widok tego męża!… Jestem dziecinnym, niemądrym stworzeniem, jednak w pobliżu ciebie, najszlachetniejszy, który zezwoliłeś mi ojcem siebie nazywać, czuję w duszy tchnienie wielkich czynów, odważnej mocy, bohaterskiego wyrzeczenia się — i zdziwiona spostrzegam przy twym skromnym ubiorze jedynie skromny, zwyczajny kwiatek. Na piersi twej lśnić powinny wszystkie gwiazdy i ordery — wszystkie zaszczytne odznaczenia całej Europy! Na piersi takiego wodza, jak ty! O gdybym była potężnym władcą!! Wówczas, tak jak ten skromny goździk odejmuję od mojej piersi i panu przypinam, tak przypięłabym tobie najbardziej lśniącą gwiazdę, jako nagrodę za cnotę i miłość ojczyzny!
TADEUSZ
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
Ojczyznę?… Zastąpić?… O, łaskawa pani, gdyby raj w nieskazitelnej swej pierwotnej jaśni jawił się tu przed mymi oczyma, gdyby niebo znaleźć można było na ziemi, rzetelnemu Polakowi nie zastąpi to nigdy ojczyzny! do Łucji Nie czujesz, pojąć nie zdołasz, wesołe dziewczę, wysłowić się niedającego bólu i tęsknoty do czegoś wieczystego, świętego, czego formę zewnętrzną przemoc zniszczyła, a czego wewnętrzne znaczenie tak jest nieśmiertelne, jak dusza ludzka… Tak pogląda starzec, któremu mały kościółek wiejski pochłonęły rozszalałe fale powodzi, tak patrzy on, stojąc na wymulonym brzegu i pochyla się, i czujnie nadsłuchuje. DźwiękAle nie usłyszy brzmienia dawnego, dobrze sobie znanego, dzwonu na kościelnej wieżyczce, fale jeno huczą wokół niego. Ach ten dzwon brzmiał podczas jego chrztu, on powoływał go, gdy był chłopcem, do kościoła, on dzwonił mu podczas ślubu, on radował się z nim, gdy został ojcem, łkał z nim na pogrzebie żony, on brzmiał na trwogę głosem wzywającym ratunku podczas straszliwej powodzi, gdy fale runęły i zalały kościółek, brzmiał tak długo, dopóki fale nie pochłonęły dzwonnika i jego samego. — O tak, gdyby wszystkie dzwony całej ziemi rozśpiewały się starcowi, choćby były ze złota ulane — nie zastąpią one dawnego, skromnego jego dzwonu z kościelnej wieżyczki… Ale gdzie jestem? — Proszę mi wybaczyć! — Panno Łucjo, pani płacze?!
ŁUCJA
TADEUSZ
SCENA SIÓDMA
ADAM
Ach, panie! Wielmożny panie! Proszę się tylko nie przerazić… Ogień… Konny posłaniec właśnie przyleciał… U wielmożnego pana, tam, pali się!…
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
ADAM
ŁUCJA
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
TADEUSZ
SCENA ÓSMA
PANI SCHÖNENWERD
Pójdźmy do domu… Zaryglujemy się tam… Bałabym się tutaj… Tam oczekujmy jego powrotu… A ty, Adamie, skocz zaraz szybko na wieś i uproś kilku ludzi, by przybyli tu czuwać nad nami!… O gdybym była tak lekkomyślnie miasta nie opuszczała!…
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
SCENA DZIEWIĄTA
ADAM
Trzeba się strzec. Po co mam gonić na wieś? Ludzie i tak nie usłuchają i nie przyjdą… Żaden nie odejdzie od swej chałupy… Gdy zauważę, że sprawa stoi źle wcisnę się do piwnicy. Jestem bezsilny, bardzo słaby chłopak. Nikomu nic pomóc nie mogę. Po co mam się narażać na szturchańce żołnierzy? To by było bezwstydnie z mej strony. — — — Wprawdzie, gdyby chcieli co złego zrobić moim państwu, to wtedy bym dopiero im pokazał! — — Co to? Wracają pospiesznie dziewczęta od sianokosów?
SCENA DZIESIĄTA
ADAM
DZIEWCZĘTA WIEJSKIE
ADAM
DZIEWCZĘTA WIEJSKIE
ADAM
O, głupie dziewuchy!… Czyście musiały właśnie tu, w tę stronę uciekać? Czyście nie mogły gdzie indziej zwabić ich za sobą?
Pierwsza dziewczyna
Wszystkie
DRUGA DZIEWCZYNA
WSZYSTKIE
TRZECIA DZIEWCZYNA
SCENA JEDENASTA
SIEDLECKI
LIPOWSKI
UŁANIECKI
ŁAGIENKO
LIPOWSKI
ŁAGIENKO
Cicho, brzdącu! Zakasałbym[16] was wszystkich! Was zaraz męczy marsz, bijatyka… Wszystko was męczy, smarkacze! A ja!?…
WSZYSCY
ŁAGIENKO
Hej, zatańczcie ze mną, jeśli macie ochotę! Dalej, tutaj trębacze! Zagrać mi do tańca! A kto nie jest niedołęgą, do stu kartaczy, wybierze sobie dziewuchę i dalej za mną!
Pierwsza z dziewcząt
ŁAGIENKO
SCENA DWUNASTA
WACHMISTRZ
Hej, hej! Wesoło tu, wesoło! A tam przy płocie czekają konie! Ładnie, kamraci, dbacie o konie! Trzeba było je do pałacowych stajen wprowadzić i dać podjeść. A potem rozkwaterujcie się po wsi na godzinkę, bo niedługo ruszamy dalej! — A wy, dzierlatki, ruszajcie do domów i przygotujcie nam co do zjedzenia!…
289Idę poszukać felczera, by mi postrzał opatrzył… Zachowujcie się spokojnie i nie rabujcie. To surowo zakazane!
SCENA TRZYNASTA
LIPOWSKI
SIEDLECKI
Już tam inni zajmą się naszymi końmi!… Chciałem z tobą słów parę — — Czyś już łypnął oczkiem na ten pałac?
LIPOWSKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
ŻołnierzDo stu tysięcy ostrych lanc!! Ci panowie zawsze chcą na miękkim leżeć! Dla nas nigdy nie ma nic! Każdy z tych paniczyków niejedno zdobędzie sobie na wojnie, i niejedną ładniutką kobiecinę, a ja, do stu diabłów, niech mnie kozacy rozsiekają, dotąd znalazłem tylko czarny chleb i stare baby, które już uciekać nie mogły!
SIEDLECKI
LIPOWSKI
A kto temu winien, jeśli nie my sami? Dlaczego jesteśmy takie niedołęgi! Czekamy, czekamy i nadsłuchujemy, i zapytujemy pokorniutko po sto razy: Czy będziecie tak dobrzy i pozwolicie i nam najłaskawiej coś wziąć i poweselić się? Nie, nie — dziewięćdziesiąt dziewięć razy słyszymy: nie! A gdy wreszcie za setnym razem pozwolą, to znajdujemy tylko połamane meble i wybite szyby — — Gdyby tak — —
SIEDLECKI
Do stu piorunów! Patrz! Stół nakryty! Nie spostrzegli go kamraci podczas tańca! Prędko, zanim wrócą… Lepsze takie śniadanko, aniżeli nic!
LIPOWSKI
ADAM
LIPOWSKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
SIEDLECKI
ADAM
Jestem — — Adam, służący — — wielmożnej pani Schönenwerd. Wielmożna pani jest moją panią. Mieszka — — zimą w mieście, w lecie — — tutaj. Właśnie przyjechała tu — — i nie może wrócić. Tu nas odwiedził nasz syn, pan Wiktor. A teraz — — on znów poszedł do armii, ale wielmożna pani i panna Łucja tu pozostały. A dziś, przed chwilą, był tu pan Tadeusz, ale u niego się pali — — i dlatego odjechał. On — — zaraz wróci — — A ja chciałem do pałacu — — drzwi zamknięte od środka, a gdy panowie żołnierzowie, wielmożni panowie, wlazłem pod stół, a teraz tu jestem, powiedziałem wszystko — —
307Pozwólcie wielmożni panowie żołnierze, że się oddalę — — Ot tak!…
SCENA CZTERNASTA
LIPOWSKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
A syn pani domu jest w służbie u nieprzyjaciół. A może tu się ukrywa?… Powód jest!… Do licha! Tamci wracają!…
SCENA PIĘTNASTA
ŁAGIENKO
Z końmi już załatwione, a teraz pomyślmy o sobie… Tam do diabła?! Przewrócony stół? A oto jeszcze jedna flaszka na ziemi… Dobra zdobycz!…
LIPOWSKI
ŁAGIENKO
Co te nicponie kryją przede mną?… Pewno nic dobrego… Tak, tak, młody unika cnoty… Już ja się dowiem!… Dobre winko…
LIPOWSKI
ŁAGIENKO
SIEDLECKI
ŁAGIENKO
LIPOWSKI
A więc, mężczyźni mówią do mężczyzny! Dużośmy się nacierpieli i naznosili niedostatku — nie chcemy dalej wciąż szkód ponosić. Ten pałac ma być jeszcze dziś główną kwaterą. Po co się mamy dawać innym wciąż wyzyskiwać?! Przypadkowo słyszeliśmy, ja i Siedlecki, że syn pani domu służy u nieprzyjaciół… Był tu, a może jeszcze jest…..
SIEDLECKI
UŁANIECKI
MILKOŃSKI
ŁAGIENKO
LIPOWSKI
UŁANIECKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
SCENA SZESNASTA
WACHMISTRZ
ADAM
Naprawdę nie słyszy wielmożny pan wachmistrz nic a nic? Pewno już wleźli pod ziemię, gdzie winko mieszka… Słyszy pan tam w dole, pod spodem krzyki?… O, biedni moi państwo! Patrz pan, wielmożny panie wachmistrzu, jak tu wygląda! Okna pobite, drzwi wyważone… Wszystko zniszczone wala się po ziemi…
WACHMISTRZ
Tak, tak, ale na to nic ja nie poradzę… Gdy nicponie do piwnicy wleźli, nie będę usiłował ich stamtąd wydostać… Nie mogę niczego innego zrobić, jak tylko iść do rotmistrza i zameldować mu.
SCENA SIEDEMNASTA
ADAM
No, no, a toś mi pomógł!… Stracha mam znowu… Ale gdybym wiedział, że państwu memu pomóc zdołam…
353SCENA OSIEMNASTA
UŁANIECKI
MILKOŃSKI
UŁANIECKI
Nic mądrego z pewnością nie znajdą. Już ja wolę taką dziewuchę, co to nie ceregieli się, a co ma, to daje… Hej, hej, wesoło chłopcy, pijmy! W piwnicy dość jeszcze zostało, a nic to nie kosztuje!
MILKOŃSKI
WSZYSCY
UŁANIECKI
WSZYSCY
UŁANIECKI
WSZYSCY
UŁANIECKI
SCENA DZIEWIĘTNASTA
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
UŁANIECKI
LIPOWSKI
MILKOŃSKI
LIPOWSKI
SIEDLECKI
LIPOWSKI
UŁANIECKI
SIEDLECKI
ŁUCJA
Kobieta, Odwaga, BohaterstwoNie chcę być kobietą! Teraz nie! Jestem w mundurze, jestem waszym więźniem, jako takiego prowadźcie mnie zaraz do swego dowódcy. Jestem odważna, nie chcę być kobietą!
SIEDLECKI
PANI SCHÖNENWERD
Uszanujcie mnie! Uszanujcie moją córkę! Zaklinam was na wszystkie świętości, puście nas wolno! Na Boga, którego wyznajecie, na święte zwyczaje waszych kościołów, na zbawienie wasze, na szczęście waszych najbliższych, na szczęście waszych rodziców, na zbawienie waszych dzieci…
WSZYSCY
PANI SCHÖNENWERD
LIPOWSKI
SCENA DWUDZIESTA
TADEUSZ
ŁUCJA
PANI SCHÖNENWERD
LIPOWSKI
SIEDLECKI
TADEUSZ
Rozczarowanie, ŻołnierzPolacy! Nie poznaję was! Wyrodne syny dzikiej wojny! Czyż to dzikie postępowanie godne jest bohaterów? Czyż prowadzicie wojnę z kobietami? Czy wam nie wstyd? Odstąpcie precz, bezczelni!
SIEDLECKI
LIPOWSKI
MILKOŃSKI
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
SIEDLECKI
TADEUSZ
Czyż widok mój nie budzi w was poszanowania? Patrzcie na moje włosy, które w trudzie o waszą ojczyznę posiwiały! Na blizny patrzcie, które dla was poniosłem!
LIPOWSKI
TADEUSZ
SIEDLECKI
TADEUSZ
LIPOWSKI
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
ŁUCJA
TADEUSZ
LIPOWSKI
SCENA DWUDZIESTA PIERWSZA
SIEDLECKI
ŁAGIENKO
TADEUSZ
I ja cię poznaję! — Powstań! — Każ tamtym paść na kolana… Albo nie! — Szydzili ze mnie! — Pójdź ze mną, Łagienko, nie chcę już być Polakiem!
LIPOWSKI
ŁAGIENKO
WSZYSCY
TADEUSZ
PANI SCHÖNENWERD
LIPOWSKI
TADEUSZ
Bohaterstwo, Odwaga, Żołnierz, Walka, OjczyznaDość, dość!… Zbliżcie się!… Podajcie mi dłonie!… Polacy, wyście najwaleczniejszymi żołnierzami Europy, czyż nie będziecie najwspaniałomyślniejszymi?… Wypchnięci w szeroki świat, błąkacie się, walcząc wszędzie, obcym panom służąc, dla dobra obcych bereł walcząc… A jednak macie ojczyznę! Nigdy ona nie zginie! Istnieć będzie, dopóki ostatni Polak żyje! Ojczyzna naszych wielkich przodków!… Punkt centralny naszych wspomnień!… Ziemia naszych ojców! Oto tu stoi twój biedny, wierny syn, tu podnosi on bliznami okrytą głowę do jasnego nieba… W kole Polaków stoi jeszcze raz, nim go śmierć powoła!… Boże, ty widzisz moje serce! Tyś kierował mym życiem!… Boże łaski, Ty liczysz wszystkie nasze łzy… Nie dozwól, Boże, zginąć Polsce!
Łzy me są nasieniem rzuconym na Bożą rolę! — Wy zbierać będziecie żniwo. A teraz żegnajcie! Odprowadzę kobiety! Jeśli jednak spotkacie kiedy starego żołnierza, bez względu do jakiej armii by się zaliczał, czcijcie go, skłońcie się przed nim z uszanowaniem, gdyż dzielny żołnierz wszędzie równą cześć winien odbierać. Bądźcie dzielni, ziomkowie, oszczędzajcie zagrody spokojnych mieszkańców. W ten sposób uczcicie najlepiej pamięć waszego starego wodza. I jeśli kiedyś — gdy ja już od dawna spoczywać będę w grobie — zaświta jutrzenka — Polacy bądźcie zgodnymi! Dzień ów powitajcie wzniosłymi czynami. Nie dbajcie jedynie o skruszenie kajdan, którymi obcy was spętali! Skruszcie je! Ale skruszcie także własne — wewnętrzne kajdany! Stłumcie zazdrość, egoizm, rozbicie na stronnictwa! — Tylko wolnym sercom daje Bóg wolność! — Wspomnijcie na owe dnie, kiedy to my… Łagienko, czy ty pamiętasz?
ŁAGIENKO
TADEUSZ
ŁAGIENKO
TADEUSZ
WSZYSCY
Przypisy
Kościuszko, Tadeusz (1746–1817) — generał wojsk polskich i amerykańskich, jako pierwsza osoba odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari w 1792 r.; absolwent Korpusu Kadetów Szkoły Rycerskiej (1766; uzyskał stopień kapitana i kwalifikacje inżyniera fortyfikatora), uczestnik wojny o niepodległość USA (od 1776 r.; zaprojektował m.in. fort West Point), Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej podczas antyrosyjskiej insurekcji 1794 r., zw. kościuszkowską; ranny w bitwie pod Maciejowicami dostał się do niewoli; w 1796 r. Opuściwszy więzienie w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu pod warunkiem bezpowrotnego opuszczenia terenów daw. Rzeczpospolitej Polskiej, udał się do Ameryki, gdzie dzięki przyjacielskiej pomocy Thomasa Jeffersona uzyskał paszport na fałszywe nazwisko, po czym incognito, podróżując jako polski żołnierz doświadczony w walce o wolność kraju, w 1797 r. wrócił do Europy i zamieszkał w Paryżu, wziął udział w tworzeniu Legionów Polskich (w 1799 r. spotykał się też z Napoleonem Bonaparte), następnie wyjechał do Szwajcarii, gdzie zamieszkał w Solury (Solothurn) u wójta tej miejscowości, Franciszka Ksawerego Zeltnera w kamienicy przy Gurzelngasse nr 12, gdzie zmarł 15 października 1817 r. W swoim testamencie wyzwolił chłopów w swym majątku w Siechnowiczach, znosząc wszelkie daniny i zależności i argumentując, że „poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów”, zaś pieniądze zarobione w Ameryce i tam się znajdujące już w 1798 r. zdecydował przeznaczyć po swej śmierci na realizację celu wyzwolenia i edukacji czarnoskórych niewolników. [przypis edytorski]
Stodor, Adam, właśc. Adam Cehak (1871–1944) — poeta, nauczyciel i literat, urodzony w Soninie, wsi w województwie podkarpackim, w powiecie łańcuckim, zmarł w Zakopanem; publikował również pod pseudonimem Stanisław Adamski, przetłumaczył, oprócz jednoaktówki Holteia Stary wódz, m.in. drobne utwory dramatyczne Ibsena, Wilde'a, opowiadania Chestertona, Gerharta Hauptmanna, Hannsa Heinza Ewersa czy Pieśni duchowne Novalisa; jego wiersze zostały włączone do zbioru Antologia współczesnych poetów polskich pod red. Kazimierza Królińskiego (wyd. Lwów 1908). [przypis edytorski]
utwór ten przełożono na język angielski — przekład sztuki Holteia ukazał się w wydaniu dwujęzycznym angielsko-niemieckim (London: A. Schloss, 1842) pt. Kosciuzko, or The old general: an operetta, in one act. [przypis edytorski]
unikajmyż — forma z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; znaczenie: unikajmy koniecznie. [przypis edytorski]
parlewus — określenie utworzone od fr. parlez vous [français] (czy mówi pan/pani po francusku). [przypis edytorski]
O nie pragnijcie znać moich losów (…) wierny mi honor i martwą skroń — Ustęp w przekładzie Henryka Merzbacha. [przypis autorski]
zakasać — tu: przewyższyć kogoś, pobić, pokonać kogoś (por. pot. zakasować). [przypis edytorski]
bitwa pod Dubienką (18 lipca 1792 r.) — bitwa podczas wojny w obronie Konstytucji 3 maja między siłami polskimi pod wodzą generał majora Tadeusza Kościuszki a wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała Michaiła Kachowskiego; siły polskie liczyły ok. 5 tys. żołnierzy, rosyjskie ok. 25 tys. Bitwa była taktycznym sukcesem obronnym i powstrzymała natarcie rosyjskie, mimo że wojsko polskie wycofało się, przeprowadzając zorganizowany odwrót, poległych było też dwa razy więcej po stronie rosyjskiej. Przystąpienie króla Polski do konfederacji targowickiej i jego rozkaz zaprzestania walk zniweczył możliwość wykorzystania zajętej przez korpus polski strategicznej pozycji do dalszych działań wojennych. Bitwa pod Dubienką z 1792 r. w bitwie przyniosła Kościuszce rozgłos w kraju i za granicą, został awansowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na generała-lejtnanta, a francuskie Zgromadzenie Prawodawcze nadało mu tytuł honorowego obywatela Francji. W czasie insurekcji kościuszkowskiej (3 czerwca 1794 r.) rozegrała się druga bitwa pod Dubienką, w której siły polskie wykorzystały własne fortyfikacje z poprzedniego starcia w tym miejscu, jednak ponieważ w tekście mowa o wielkiej dysproporcji sił (w 1794 r. było to ok. 1200 żołnierzy polskich przeciwko ok. 4. tys. rosyjskich), odwołanie dotyczy przypuszczalnie pierwszej z bitew. [przypis edytorski]
bitwa pod Racławicami (4 kwietnia 1794 r.) — bitwa w trakcie powstania kościuszkowskiego stoczona pod Racławicami (woj. małopolskie) między armią Polski pod dowództwem Tadeusza Kościuszki i Rosji pod dowództwem Aleksandra Tomasowa, zakończona porażką Rosjan. [przypis edytorski]
bitwa pod Szczekocinami (6 czerwca 1794 r.) — bitwa podczas insurekcji kościuszkowskiej, stoczona przez wojska polskie przeciw połączonym armiom Rosji (pod dowództwem gen. Fiodora Denisowa) i Prus (pod dowództwem króla Fryderyka Wilhelma II). Armia polska liczyła ok. 15 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. kosynierów (ochotników chłopskich uzbrojonych w kosy przekute na sztorc) i dysponowała 33 działami, siły armii zaborczych wynosiły łącznie 27 tys. żołnierzy i 137 dział; bitwa zakończyła się klęską wojsk polskich, wśród 1200 poległych znalazło się 20 oficerów, w tym dwóch generałów oraz chorąży Bartosz Głowacki, bohaterski kosynier, sam Kościuszko wyszedł ze starcia ranny; wojska polskie wykonały odwrót pod osłoną kosynierów, ewakuując setki rannych i odpierając pościg jazdy rosyjskiej. [przypis edytorski]
opuszczony przez zwycięstwa bogi — nawiązanie do bitwy pod Maciejowicami stoczonej podczas insurekcji kościuszkowskiej 10 października 1794 pomiędzy korpusem polskim a dwukrotnie liczniejszymi wojskami rosyjskimi, zakończonej klęską wojsk powstańczych i wzięciem do niewoli rannego naczelnika insurekcji gen. Tadeusza Kościuszki. [przypis edytorski]
Bezpieczne płatności zapewniają:
