Wolne Lektury potrzebują pomocy...


Potrzebujemy Twojej pomocy!

Na stałe wspiera nas 378 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Dorzucisz się?

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Informacje o nowościach

Informacje o nowościach w naszej bibliotece w Twojej skrzynce mailowej? Nic prostszego, zapisz się do newslettera. Kliknij, by pozostawić swój adres e-mail.

x

Spis treści

    1. Dziecko: 1
    2. Kondycja ludzka: 1
    3. Matka: 1

    Tadeusz GajcyNowo narodzonemu

    Dziecko, MatkaJakże takimi dłońmi utrzymasz pierś mleczną,
    maleńki! — Przecież niełatwo…
    W żyłach matki jak mapie drogę sobie wybierasz
    i spokojny — wszak nazwali cię człowiekiem —
    słuchasz krwi jej. Pięknie szumi twa matka.
    Jest jak strumień ciepły i bukiet,
    a ty — ryba, koncha lub owad,
    mlecznych światów w zadumie słuchasz,
    tam kształt pierwszy się zaczął rysować.
    Nie bój się rzeczy niedobrych,
    do spokoju ich prosto się przytul,
    od kołyski znajomy powrót
    poprzez głosy zielone i skrzypy.
    Zanim stopkami do miejsca dotrzesz,
    gdzie prawda będzie jak pień drzewka szorstka,
    porzucisz strumień najsłodszy
    i miękką zabawkę z włosa.
    Kondycja ludzkaI zmienisz imię. Zostaniesz tylko upartym lub wątłym,
    jak niegdyś żołnierzy z ołowiu siebie popędzisz do marszu,
    zbudujesz dom — będzie większy, piękniejszy od tego z klocków,
    lecz ci i dom nie wystarczy.
    Jakże takimi dłońmi, na których zawiła mapa,
    ciągle jeszcze maleńki!— utrzymasz kształt własny?
    Już dawno wyciekł szum, piękny szum i matka
    wygasła.
    Kiedy ziemia cię woła każdym ziarnem jak wargą,
    ty powierzasz się oczom wyrzuconym jak mosty,
    cieniem własnym się chwiejesz, głos dobywasz z oparu
    i jak próchno rozświetlasz twarz swą coraz widoczniej.
    I usypiasz w ramionach pustkę, której się lękasz;
    nie wiesz tylko, jak wiele snu ci dadzą i kiedy —
    Nie myśl. Starczy. Odmierzą, mój chłopaczku maleńki,
    i położą w wieczności miękkiej, czystej jak śniegi.
    Może skąpić ci będą, ale bardzo miłować,
    i odmierzą ci ładnie w metal śmierci warczącej,
    wtedy dłonie podniesiesz i znów dźwigniesz na nowo
    strumień mleczny.
    Jak atlas[1] będziesz dźwigał bez końca.

    Przypisy

    [1]

    Atlas (mit. gr.) — jeden z tytanów, skazany na dźwiganie na barkach sklepienia niebios. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...