1Gdyby wiersze me światu na widok wystawić,
Iluż się zbiegnie naraz krytyków, by prawić
Kazania w języku ich wielce ulubionym,
Że wiersz ten bezbarwny, mdły, pusty, nieuczony;
5Bo zwykło się sądzić, że ma dowcipu krztynę
Byle głupiec, co wszędzie umie znaleźć winę.
Kto mądry, wiersz oceni słusznie, lecz niestety
Każdy mógłby też orzec: „pisanie kobiety”.
PoetkaAch! Jak wstrętnym intruzem jest kobieta, która
10Gwałci prawa mężczyzny, imając się pióra,
Jak bezczelnym stworzeniem, podległym wnet karze
Za grzech, którego żadna cnota nie wymaże.
Inne ich zdaniem są płci naszej powinności,
Być grzeczną, ładnie tańczyć, stroić się dla gości,
15Oto winny być nasze wielkie dokonania;
A czytać, pisać, myśleć czy stawiać pytania —
To zamgli nasze piękno, czas pożre w czczych znojach
I pozbawi sukcesu w miłosnych podbojach.
W nudnym zaś domu ogień służalczy rozniecać,
20To pożytek największy i sztuka kobieca.
A nie zawsze tak było, choć nie słyszym żadnych
Historii o kobietach dumnych z czasów dawnych,
Którym, z Bożej dobroci i ku Jego chwale,
Bystrość i dar poezji przypadły w udziale.
25Tego dnia radosnego, gdy skarb utracony,
Złota Arka, wróciła do ziemi stęsknionej,
Szczęsne plemiona pochód otaczają wszędy,
W środku Lewici pełnią obowiązek święty,
A wszelkie na ich drodze grają instrumenty;
30Tutaj chór świętych dziewic dołącza, by zbiegiem
Tonów pieśni wygładzić, dopełnić, i śpiewem
Z mężczyznami na przemian potwierdzić pakt z Niebem.
Spójrz! To młody Poeta, ów Muz spadkobierca,
Którego Bóg wyszukał według Swego serca,
35Z wojny wraca do miasta, gdzie chóry w podzięce
Głoszą, że wrogów pobił dziesiątki tysięcy.
W tak wielkie liczby tłumy jego czyny stroją
I tak chwalą cuda tych wczesnych podbojów,
Że król, słysząc huk pieśni, marszczy się stropiony,
40Czy ta burza nie zdmuchnie mu z głowy korony.
Lecz cóż mogłoby Saula od tego uchować?
Skoro przepadła lepsza królestwa połowa,
Która rządzi czynami tej drugiej połowy,
Wszystkie serca już biją w państwie Dawidowym.
45Tu zaś kobieta wiedzie Izrael do boju —
Walczy, zwycięża, śpiewa hymn na czas pokoju,
Pieśń pobożną, dostojną; pojmie wraz, kto słucha,
Iż nie wojnę sławi, lecz umysł jej i ducha.
Wreszcie w palm cieniu błogim siada i wydaje
50Prawa, by rządzić mądrze ocalonym krajem.
Bo nie w naturze, tylko w zakazach przyczyna,
Że kobieta, nie mogąc zdobyć wykształcenia,
Jest głupia jak na rozkaz lub wedle życzenia.
55A gdy któraś się wzniesie ponad resztę nagle,
Pchana ambicją, chęcią, prędkim wiatrem w żagle —
Wróg tak wielki się zdaje, z taką władzą w ręku,
Że wnet padną nadzieje pod ciężarem lęków.
PoetkaMuzo moja, ostrożna bądź zatem i cicha,
60Unikaj pogardy i nie myśl o pomnikach;
Świadoma swoich braków, ze skrzydłem spętanym,
Dla tych paru przyjaciół i smutków nad ranem
Śpiewaj, bo nie dla Ciebie są laurowe wieńce;
Ty trwaj w najgłębszym cieniu i nie licz na więcej.