Oferta dla Przyjaciół Wolnych Lektur...

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji współczesnych autorek i autorów wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur.

TAK, chcę dołączyć!
Nie, rezygnuję z tej oferty
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

      Franciszek KarpińskiDo Justyny

      Drzewa! wyście małe były,
      Gdym się rozkochał w Justynie,
      Dzisiajście się rozkrzewiły:
      Gałąź wasza chłodem słynie.
      Insze mi już owoc dały,
      Com je w drobnem ziarnku sadził,
      Na szczęście mojej zuchwałej.
      Drzewa! Jakżem ja się zdradził!…
      Ona mnie dotąd nie kocha
      Choć jej wzgardy znoszę skromnie
      Trzyma mnie, że jest nie płocha,
      Martwi, że nie dba i o mnie.
      Justyno, moja Justyno!
      Patrz jak mam usta spieczone!
      Jak z oczu moich łzy płyną!
      Ach!… ty nie patrzysz w tę stronę!
      Przystąp jeno ku mnie bliżej,
      Bo wy czasem i leczycie:
      Ta się choroba choć szerzy,
      Jej zaraza jest na życie.
      Nie wiesz, co miłość kosztuje!
      Jak ogień wnętrzności trawi
      Jak rdza żelazo zmocuje
      I raz głęboki zostawi.
      Skłonność twoja do litości,
      Głośna w okolicy całej;
      Samej nie znając miłości
      Ranisz mnie, chociem zbolały.
      Kiedyś tak w uporze trwała,
      Otóż ja cię odstępuję!…
      Ach! tyś łaskawie spojrzała…
      Nie wierz mi, ja to żartuję.
      Close
      Please wait...
      x