TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj opowiadanie Pawła Sołtysa napisane specjalnie dla Ciebie.

x

Spis treści

    1. Kondycja ludzka: 1
    2. Modlitwa: 1
    3. Obraz świata: 1
    4. Rozpacz: 1

    Gustaw DaniłowskiOd mroków nocy do białego ranku…

    1

    ModlitwaTak! — ja się modlę, chociaż się nie ścielę

    Twarzą do zimnych marmurów w kościele

    I krzyżem piersi mej nie znaczę ręką.

    Lecz ja się żegnam serca mego męką,

    5

    Modlę się myśli obłąkanych drżeniem,

    I tym wewnętrznym mej istoty bojem,

    I całym moim ogromnym zwątpieniem,

    I całej duszy mojej niepokojem…

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku,

    10

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Kondycja ludzka, Obraz świata, RozpaczTak! ja się modlę — całą mą rozpaczą,

    Że wyjść nie można z zakreślonych granic

    I że żałować próżno tych, co płaczą,

    Bo i ta żałość, i ten płacz ich na nic,

    15

    Bo i uśmiechy, i łkania ich gardła —

    To wszystko zejdzie w jedną zgniłą trumnę…

    I że to wszystko jest takie rozumne!

    I że w rozumie tym litość umarła!…

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku,

    20

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Tak! ja się modlę, kiedy tarczą złotą

    Księżyc wypłynie z gwiazd łzawych namiotu,

    To ja się modlę szaloną tęsknotą.

    Tą niepojętą, prawie bez przedmiotu;

    25

    To ja się modlę smutku mego mrokiem,

    Poczuciem pustki bezmiernej ogromu,

    To ja się modlę rozżalonym okiem,

    Że jestem obcy w rodzinnym mym domu!…

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku

    30

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Tak! ja się modlę mych myśli polotem

    I świadomością, jacyśmy ubodzy,

    I tym wysiłkiem, z którym, myśląc o tem,

    Muszę me myśli wstrzymywać na wodzy,

    35

    Aby nie pękło rozumu ognisko!…

    I straszną trwogą śmiertelnej agonii,

    Żem jest przepaści obłędu tak blisko,

    Gdzie ster rozsądku pryśnie w mojej dłoni!

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku

    40

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Tak! ja się modlę mym spod serca śmiechem

    Nad nędzą świata i nad nędzą własną,

    I pałającym modlę się oddechem

    Starganej piersi, gdzie łkania nie gasną,

    45

    Gorącą żądzą nieznanej pieszczoty,

    Harmonią pieśni zaklętej w wyrazy,

    Całym szaleństwem namiętnej ekstazy,

    I dysharmonią mej własnej istoty!

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku

    50

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Tak! ja się modlę i modlić mam prawo,

    Choćbym nie słuchał niekrwawej pamiątki,

    Kiedy w mym sercu noszę mękę krwawą

    Bólów, co przeszły, i przyszłych początki,

    55

    Kiedy się modlę własnej krwi pożarem,

    I krzykiem skargi, która płynie ze mnie,

    I myśli moich rozpętanym gwarem,

    Które mi szepcą, że wszystko — daremnie!

    I tę modlitwę sprawiam bez ustanku

    60

    Od mroków nocy — do białego ranku!

    Close
    Please wait...