Aby móc stabilnie działać w 2026 roku, potrzebujemy Twojego wsparcia!
dowiedz się więcej

Wpłać
 
300 000 zł

Cześć, jestem Dominik. Jestem właścicielem Postęp Studio i razem z Wolnymi Lekturami od ponad dwóch lat realizujemy dla Was audiobooki, których możecie słuchać za darmo.

Z tego miejsca chciałbym Was też zaprosić do wspierania po prostu Wolnych Lektur, bo Wolne Lektury istnieją właśnie dzięki Wam i dzięki Wam mogą takie projekty tu działać. Tylko po prostu liczą na mały gest od Was, od Ciebie, który może przyczynić się do tego, żeby nasza kultura mogła dalej trwać, istnieć i zachować się na lata.

Zapraszam do wsparcia.

Wesprzyj Wolne Lektury — teraz, zanim zapomnisz
Szacowany czas do końca: -
Krzysztof Kamil Baczyński, Wigilia

Spis treści

    1. Samobójstwo: 1
    2. Sen: 1
    3. Śmierć: 1

    Krzysztof Kamil BaczyńskiWigilia

    Matce

    1
    Śmierć, SenI zbudzili go nagle. Był to głos z daleka.
    Umarłego lat tyle któż to zbudził z Boga
    jak ze snu, by jak kropla ciążył znów ku ziemi
    i cierpieniem, co myślą żywego człowieka,
    5
    jak ciałem okrył i sprowadził w dół?
    Już opadał. Mgła nisko. Obłok śniegu w dole.
    Od światła oderwany, w czarnoksięskim kole,
    w kole głosu wirował, aż usłyszał z bliska,
    jak go nazwała po imieniu. Śliska
    10
    ulica w śniegu nikła. Grajek zginał piłę
    i cienki głos przeszywał i oddalał czas —
    jak w tamten wieczór śmierci. Już był u tych okien.
    Stół biały, wigilijny, posypany mrokiem
    i ona tam samotna. Płomień śniegu gasł
    15
    od chłodu, który przyniósł, i powiew westchnienia
    zatrzepotał, i stanął znów u jej ramienia
    jak w tamten wieczór śmierci. «Mój miły — mówiła —
    oto samotność moja, łzy i tych łez siła,
    co cię do mnie prowadzi». Pytał ciężko: «Co,
    20
    co mi każe powracać w ołowiane dno,
    na samo dno milczenia, na ziemię, w popioły?»
    «O miły, ukochany — mówiła; wspomniała: —
    Ty duch, ty nie pamiętasz o cierpieniu ciała.
    Już nie ma naszych synów. Krew ich wsiąka w śnieg.
    25
    Możeś widział ty serca ich na ulic bruku,
    możeś widział schodzących na umarły brzeg,
    a może roztrzaskaną matki siwą głowę?
    Dzisiaj przyszła godzina, zabierz serce moje,
    obroń mnie, od dotknięcia ich jakeś mnie bronił».
    30
    SamobójstwoPokój spełniał się świtem. Na ulicy dzwonił
    dzwonek u małych sanek. Ciemni, trzej, schyleni,
    długo szukali w szafie. Jeden złożył dłoń
    na jej ramieniu sztywnym. Wtedy się ukosem
    obsunęła powoli; brzask jej zwilżył włosy
    35
    i strumyk chłodnej ciszy popłynął przez skroń.
    Zamilkli. Ona była z nim, daleko, chyba
    dalej niż każda miłość. Ostry szron na szybach
    skrzył się. Ruszyli z wolna, lęk ich biały zmroził
    i czarny krzyż ze ściany jak milczenie — groził.
    40
    Było wysoko, cicho jak w kościele.

    9 VIII 1942 r.

    Bezpieczne płatności zapewniają: PayU Visa MasterCard PayPal

    Dane do przelewu tradycyjnego:

    nazwa odbiorcy

    Fundacja Wolne Lektury

    adres odbiorcy

    ul. Marszałkowska 84/92 lok. 125, 00-514 Warszawa

    numer konta

    75 1090 2851 0000 0001 4324 3317

    tytuł przelewu

    Darowizna na Wolne Lektury + twoja nazwa użytkownika lub e-mail

    wpłaty w EUR

    PL88 1090 2851 0000 0001 4324 3374

    Wpłaty w USD

    PL82 1090 2851 0000 0001 4324 3385

    SWIFT

    WBKPPLPP

    x
    Skopiuj link Skopiuj cytat
    Zakładka Istniejąca zakładka Notka
    Słuchaj od tego miejsca