Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury są za darmo i bez reklam, bo utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.

Na stałe wspiera nas 365 czytelników i czytelniczek.

Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców. Potrzebujemy Twojej pomocy!

Tak, dorzucę się do Wolnych Lektur!
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nas na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube.
Kliknij, by przejść do audiobooków i włączyć subskrypcję.

x

Spis treści

    1. Bóg: 1
    2. Dar: 1
    3. Kondycja ludzka: 1
    4. Kwiaty: 1
    5. Zemsta: 1
    6. Zmartwychwstanie: 1

    Krzysztof Kamil Baczyński(Świat — kryształowa kula…)

    «Powiadam wam, kto zgorszy jednego z tych
    maluczkich, nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego».
    Świat — kryształowa kula, gdzie ogromne raki
    poruszają wąsami zwiększone przez szkło,
    gdzie burze naprężone twarde runo[1] trą
    o mleczne bramy, a gwiazdy jak ptaki
    spadają, zanim spojrzysz, już dotknęły czasu
    i dźwięcząc przygniatają ramiona atlasów[2].
    A te barw kawalkady jak palety morza
    rozwierające obraz — liście wieków wstecz,
    a ten anioł o świcie, który kładzie miecz,
    co się widzącym zdaje jako pożar
    i co oślepia czasem, a czasem gna w ogień
    tabuny dusz rozgrzanych, nim się staną Bogiem.
    A te lwy niewidoczne, o ślepiach jak waga,
    które unoszą czyny pomieszane snem
    i z rzek człowieczych — czarno gorejącą krę,
    aż oczyszczony płomień staje się i naga
    prawda jak słup do góry uderza i łamie
    skamieniałe niebiosa na światło i kamień
    i po nocach ogniska, co z wysoka są
    jak anielskie pochody wskazujących rąk,
    a z bliska trzaskiem polan i chlebem człowieczym
    lub przeciw szukającym jak strzegące miecze
    małej sprawy i małych, pokurczonych oblicz,
    które wokoło stoją tym ogniom podobne.
    A ty gdzie stoisz? Czy cię w skos ukropów
    wrzących w kadziach sklepienia złote grzywy niosą,
    czy w dole zaplątany w motowiska włosów,
    czy śliskich wodorostów dudniących potopów?
    czy może geniusz srebrny o dłoniach, co światłem,
    niesie cię między czasem a jego zwierciadłem?
    O koro ludzka, że Bóg w tobie począł,
    nic to. Bóg w siódmym dniu stworzenia spoczął,
    a ty czym jesteś w ziemi wznoszący kolumny,
    ty cieślo boskiej myśli, cieślo nierozumny?
    Że duch był i że w tobie — to nie w dłoni twojej,
    która jest jeno[3] martwym ducha niepokojem.
    Jeśli ręka niezdarna tak ufna jest w sobie,
    o, niechże choć postawi krzyż na swoim grobie.
    Bóg, Kwiaty, DarO ty, któremu dano żyć. Cóż więcej można!?
    Dłoń boska zbyt rozrzutna jeszcze, nieostrożna,
    że jeden kwiat ty pojąć możesz, a swą żądzą
    potrafisz zabić tysiąc tych, co jak ty błądzą.
    Dłoń boska zbyt ci hojna, jeśli ten kwiat dała,
    a na pojęcie blasku jego ręka twa za mała,
    jeśliś zapomniał głosu, głosu rozpoznania,
    i jeśliś nie przypomniał, żeś jest snem czekania.
    Kondycja ludzkaTy cieślo boskiej myśli, co gdy już nie umiesz
    być choć patrzącym na ogień i blask,
    czynisz braci na obraz wypalonych miast,
    aby jeśli być marnym musisz — to choć w tłumie.
    Ty, kiedyś już przegniły strąk wielkiego drzewa,
    kiedyś pominął napomnienia głos,
    ślepe szczenięta ludzkie prowadzisz na stos,
    aby pokazać im, jak Bóg się gniewa,
    a pokazujesz przejrzysty łuk blasku
    pokryty twoją dłonią — chimerami z piasku,
    a rączki szukające napełniasz swą smołą,
    by z nich nie wypadł miecz i biały gołąb.
    Zemsta, ZmartwychwstanieAle z nich są anioły-mściciele, co głosy
    takie w górę uniosą, że zbieleją włosy,
    i nim w topór z ołowiu zmienią się i runą,
    będą oczom podobne boskim — stu piorunom,
    będą wtedy krążące, pozbierane z ust,
    z ust skarżących jak płomień i ognisty nóż,
    a maluczcy, co niosą krzyż zwalony na nich,
    wstaną w blasku. A straszne będzie zmartwychwstanie.
    Wstaną w Bogu. A straszny będzie ten czas kary,
    kiedy kora bez duszy wybuchnie pożarem
    i pozostanie popiół, jeno garść popiołu,
    jako ślad tych, co skradli lok złoty — aniołom.

    początek maja 42 r.

    Przypisy

    [1]

    runo — wełnista sierść. [przypis edytorski]

    [2]

    Atlas — gigant, który za karę za udział w walce przeciw bogom olimpijskim z wyroku Zeusa dźwigał na barkach sklepienie niebieskie. [przypis edytorski]

    [3]

    jeno (daw.) — tylko. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...