Skąd się biorą wolne lektury?


Nasza biblioteka, do której zaraz trafisz, działa dzięki stałemu wsparciu osób takich jak Ty! Dorzuć się, żebyśmy mogli ją dalej rozwijać i dodawać kolejne książki!

TAK, wpłacam
Nie, tym razem nie pomogę
Oferta dla Przyjaciół

Przyjaciele Wolnych Lektur otrzymują dostęp do specjalnych publikacji wcześniej niż inni. Zadeklaruj stałą wpłatę i dołącz do Towarzystwa Przyjaciół Wolnych Lektur. Kliknij, by przejść do strony płatności!

x

Spis treści

    1. Walka: 1

    Krzysztof Kamil Baczyński(Jerzy! Mój przyjacielu, zanim się sprowadzisz…)

    Jerzy! Mój przyjacielu, zanim się sprowadzisz
    do nowego mieszkania, chyba nie zawadzi
    opisać, jak by takie mieszkanko urządzić,
    i o zbytek złej woli chyba nie posądzisz
    mnie, który przed okiem mej duszy widziałem
    ten obraz, ach, przyszłości obraz, i poznałem,
    że w nim twe szczęście, a więc niosę Ci i daję,
    co mi się aż tak pięknym na ogół wydaje,
    że się po nocach śni. Ty nie łkaj, proszę,
    ze wzruszenia, gdy oto kurtynę podnoszę:
    Drzwi dębowe w figlaski piękne wykrawane
    tworzą nie do przebycia muskularną ścianę,
    gdzie aniołki, ptaszęta i kwiaty się wiją,
    które nim próg przestąpisz — już duszę zabiją.
    O! Zadzwoń tylko, a już drzwi otwarte
    ukażą, co jest, wierę, oglądania warte.
    Korytarz. Sienie mroczne, gdzie wokół się piętrzą
    ogromne szafy nicią osnute pajęczą.
    A jest tych szaf coś cztery z epok rozmaitych
    i od każdej przeszłością wieje jakby mitem,
    jakby legendą starą z dziwnych ornamentów.
    Szafy z kolumnadami, także zdobne suto[1], kręto,
    są jak upiornych snów nieruchomości.
    Na nich wysoko stoją obrazy i głośnik,
    saneczki, których jacyś goście zapomnieli,
    którzy byli z wizytą zaprzeszłej niedzieli,
    i kufrów coś z szesnaście, walizek i kółek,
    i to wszystko jak gniazda olbrzymich jaskółek
    u pułapu zawisłe. Ale dość. Na ścianach
    rozwiesza się galeria cudnie malowana:
    tu obrazek: dziad stary unoszący lirę,
    z brodą pokołtunioną, jakby był Szapirem,
    tam pastereczka w słońcu, co zachodzi krwawo,
    na piersi z ręką lewą i w powietrzu z prawą.
    Amor[2] i Psyche[3] w swoim zmysłowym uścisku,
    obrazek z Luwru, gdzie brak wodotrysku,
    i widoczek z Poznania, i jeden z Lublina,
    i rysunek fabryczki prymitywnej wina,
    którą jeden znajomy zakładał w Sosnowcu,
    i rysunek jedzących winogrona chłopców.
    A w dole, na stolikach, których tu bez liku,
    widać figury jakby maleńkich pomników;
    grono tu czuwające coś jakby penaty[4]
    albo lary[5] stojące nad tym małym światem
    ogniska domowego. Jest tu i Apollo[6],
    z tak błyszczącego brązu, że aż oczy bollą,
    obok Ceres[7] z kłosami i wódz nasz Kościuszko
    Tadeusz, który dzielnym przewodził pastuszkom.
    I innych jeszcze wielu, ach, tych nie wyliczę,
    razem z Chrobrym, żelaznym psem i Mickiewiczem.
    O! Bo widać zna przeszłość gospodarz i ceni
    historię i tych mężów w wawrzynów zieleni,
    i pomni, że pomniki historii co krok to
    stoją i od łez czystych co krok to i mokro,
    od łez wzruszenia i od łez pamięci.
    Wchodzimy w pokój. O! Wy wszyscy święci,
    i ty święty Eptyku, jakiż blask tu bije
    i kolorów bogactwo. Skąpany po szyję,
    nie wiesz, gdzie oczy zwrócić, na czym wzrok ma spocząć.
    Najlepiej tak: od ściany zaczniemy: — tu oczom
    zalśni tapeta, o! bajeczna-bordo
    w złoty deseń, gdzie strumień i lew z groźną mordą
    zrywa listki z paproci kwitnącej dokoła,
    z daleka widać również złotego anioła
    i japońską pagodę[8]. Wszystko w kwiatów wieńcu
    podobnych do narcyzów, trochę do kaczeńców,
    też złotych. O! Bogactwo form!, które tak dłonią
    artysty rozrzucone, swoje piękno trwonią
    i rozdają wokoło.
    WalkaA na tym naokół
    rozwieszone obrazy na górze i z boku,
    to znowu w dole. Jeden pośrodku to bitwa
    pod Grunwaldem; z niej każdy widz prosty odczyta
    dzieje męstwa. Kniaź[9] Witold[10] miecz podniósł do góry
    i krzyczy. Matka Boska spogląda zza chmury.
    Ręce, nogi, kopyta, ach, jak mistrz to ładnie
    połączył na papierze, jak to skleił składnie
    i jak każdą z osobna wymalował głowę
    jak żywą. Szaty żółte, szaty purpurowe
    na wietrze powiewają, wszyscy rzną się wkoło.
    Dawne czasy! Ach, jakże to było wesoło
    dawniej.
    A dalej jeszcze wisi Unia[11], i ta
    przez tegoż J. Matejkę — praca znakomita.
    I jeszcze wisi Józef Piłsudski[12] Marszałek,
    i Roman Dmowski[13] pod nimi kawałek.
    A nad oknem zbiorowa fotografia grona
    osób całkiem nieznanych, gdzieś w dalekich stronach,
    wszyscy bardzo wypięci, w krawatach i frakach,
    a na froncie pan Y bez spodni i taka
    gromadka dziwna — jest to klub sportowy,
    sekcja Wędkarska wsi pod Zabłudowem.
    W środku pokoju biurko, zamczyste, mosiądzem
    nabite i świecące, w nim leżą pieniądze
    z inflacji, papierowe, które w osiemnastym
    roku jeszcze w tym biurku jakoś się znalazły.
    Na biurku przycisk piękny na kolumnie,
    z alabastru[14] sfinks wielki oparty rozumnie,
    z wielką grzywą. Taki sam komplet kałamarzy,
    z których każdy po nocach do dzisiaj mnie straszy,
    i książek kilka — jeden to spis abonentów
    telefonicznych — druga jest książeczką świętą,
    z którą w niedzielę idzie do kościoła
    ten, kogo tam odwieczny obowiązek woła.
    Pod ścianą stoją martwo zielone kanapy,
    sofy i rząd krzesełek powtykanych w kapy.

    *

    Ach, i ileż tu cacek na małych stoliczkach,
    jest piesków z porcelany tysiąc, popielniczka
    z zielonego marmuru, na której bez sukien
    leży kobieta, którą ja bym z garnkotłukiem[15],
    a znawcy z Ledą[16] sławną przyrównać woleli.
    Ach, idź, jak chcesz, jak chcesz, to przelicz
    tych pasterek pochody, te rody wazonów,
    te ozdóbki, stoliki na kształt małych tronów,
    gdzie tysiące cacuszek jak królowie siedzą,
    które jak w mateczniku[17] czekają i jedzą
    ogromne kurzu masy, zbierając je w sobie,
    i nawet potłuczone, jeszcze ci się w grobie
    przyśnią te zręcznych mistrzów arcydzieła małe.
    A gdy już salon dobrze, ze wszystkim poznałeś,
    idź do sypialni swojej; tam łoże nakryte
    różową kapą z pluszu, gdzie wkoło odbite
    małe różyczki barwią i oko weselą,
    i koroneczki wkoło srebrzyście anielą
    poduch ogromnych brzegi. Pod łóżkiem dywanik,
    na którym giętkich liter widać wyszywanie
    takie: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”,
    tak przechowują w domu dawne obyczaje,
    i przez pomyłkę z boku zawieszony:
    „Gość w dom, Bóg w dom”, wśród białych poduszki koronek.
    I wiele innych. W oknach zasłony pluszowe
    wytłaczane w amorki złoto-purpurowe.

    *

    Jeszcze obrazków świętych rząd tu powieszony
    i różańców, szkaplerzów[18], krzyżyków, koronek:
    jakby w suszarni grzyby, co się w ogniu suszą,
    tak one schną powoli nad mieszkańców duszą.
    Jeszcze jadalnia, gdzie stół na dwadzieścia
    osób i kredens, który gwarancją jest szczęścia,
    kredens rzeźbiony cudnie w ptaszęta i grona
    winne, i dwu atlasów na swych dwu frontonach.
    I tu sentencji wiele, jako to: „Jedz zdrowo”,
    które ci się przymilą powiązaną mową,
    choć jakby to: „Z jedzeniem apetyt przychodzi”,
    i tysiąc jeszcze innych zdobionych nad podziw.
    Jest jeszcze kuchnia, gdzie słoiki, szklanki
    i powiewne z muszlinu[19] na oknach firanki,
    i naczynia, na których napisy: „Pieprz”, „Kasza”
    i inne. Napisami ty się nie przestraszaj,
    bo w każdej co innego, niż napis ogłasza.
    Jest jeszcze i klozecik, ot, taki maleńki,
    przy piersi jeszcze, i drzwi do łazienki,
    gdzie od wieku zepsuty kran.

    *

    O! Daj ci Boże
    dom taki. Bo i Pan Bóg wynagrodzi może
    twój trud i twe szukanie, twój bunt i romantyzm,
    i zamieszkasz na bieli czystej — amarantem[20],
    i zamieszkasz po pracy nad piórem i trudzie
    w takim domu. O takim wszyscy marzą ludzie,
    którzy smak mają, mają wymagania
    za swój pieniądz i mają „koszty utrzymania”,
    i płacą za komorne, za gaz i wodociąg,
    i nigdy nie spóźnili się jeszcze na pociąg,
    i nikt im nie powiedział, że już od pierwszego
    mają dość lokatorów, współżycia i jego,
    i tacy, którzy nigdy nie pisali wierszy.
    I Tobie niech da Pan Bóg, bądź Ty wśród nich pierwszy.
    Niech skołatana nazwa zawinie do brzegu,
    a wtedy nie zapomnij o dawnym kolegu
    po piórze i po dziurze w kieszeni od spodni,
    idź i świeć pokoleniom jak płomień pochodni.

    Przypisy

    [1]

    suto (daw.) — obficie. [przypis edytorski]

    [2]

    Amor — bóg miłości, gr. Eros, przedstawiany jako chłopiec z łukiem i strzałami. [przypis edytorski]

    [3]

    Psyche (mit. gr.) — piękna kochanka Erosa, boga miłości, który odwiedzał ją co noc pod osłoną ciemności, ale nie chciał jej pokazać swojej twarzy. Psyche wiedziona ciekawością zapaliła świecę, bóg obudził się i zagniewany jej nieposłuszeństwem odleciał. Psyche wytrwale szukała ukochanego po całym świecie, wreszcie bogowie uczynili ją nieśmiertelną i żoną Erosa. [przypis edytorski]

    [4]

    penaty (mit. rzym.) — bóstwa opiekujące się domem. [przypis edytorski]

    [5]

    lary (mit. rzym.) — domowe bóstwa opiekuńcze, miały w domach kapliczki zw. lararium; por. lary i penaty (sprzęty domowe, ognisko domowe). [przypis edytorski]

    [6]

    Apollo (mit. gr.) — syn Zeusa i Latony, bliźniaczy brat Artemidy, bóg światła (zwany był też Febus, tzn. jaśniejący), jasnowidzenia i gwałtownej śmierci; opiekun sztuk i nauk, jego orszak stanowiły Muzy patronujące poszczególnym dziedzinom sztuk. [przypis edytorski]

    [7]

    Ceres (mit. rzym.) — bogini urodzaju, matka Prozerpiny. Odpowiednik Demeter z mit. gr. [przypis edytorski]

    [8]

    pagoda — buddyjska świątynia w kształcie zwężającej się wieży z dachem na każdym piętrze. [przypis edytorski]

    [9]

    kniaź (daw.) — książę. [przypis edytorski]

    [10]

    Witold (ok. 1350–1430) — wielki książę litewski, brat stryjeczny Władysława Jagiełły. W latach 1382–1385 oraz 1390 przejściowo sprzymierzony z Krzyżakami przeciw Jagielle. [przypis edytorski]

    [11]

    Unia — mowa o Unii Lubelskiej. [przypis edytorski]

    [12]

    Józef Piłsudski(1867–1935) — dowódca wojskowy, działacz niepodległościowy i socjalistyczny, w czasie I wojny światowej organizator Legionów, naczelnik państwa po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1918, wycofał się z polityki w roku 1922, by w 1926 przejąć władzę w wyniku tzw. przewrotu majowego. [przypis edytorski]

    [13]

    Dmowski, Roman (1864–1939) — polski polityk i publicysta, poseł, założyciel Narodowej Demokracji, przeciwnik Józefa Piłsudskiego. [przypis edytorski]

    [14]

    alabaster — jasny, lekko przeświecający rodzaj kamienia. [przypis edytorski]

    [15]

    garnkotłuk (pogardl.) — pomoc kuchenna. [przypis edytorski]

    [16]

    Leda (mit. gr.) — córka Testiosa, króla Etolii, żona Tyndara, króla Sparty. Ze związku miłosnego z Zeusem, który chcąc ja uwieść przybrał postać łabędzia, zrodziła się piękna Helena, małżonka Menelaosa, oraz dwaj synowie, Kastor i Polluks. [przypis edytorski]

    [17]

    matecznik — trudno dostępne miejsce w lesie, gdzie śpi zwierzyna. [przypis edytorski]

    [18]

    szkaplerz — medalik w kształcie tarczy z wizerunkiem Matki Boskiej. [przypis edytorski]

    [19]

    muszlin — właśc. muślin, lekka półprzezroczysta tkanina. [przypis edytorski]

    [20]

    amarant — kolor czerwony o lekko fioletowym odcieniu. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...