Wolne Lektury potrzebują pomocy...



Wolne Lektury utrzymują się z dobrowolnych darowizn i dotacji.


Na stałe wspiera nas 373 czytelników i czytelniczek.
Niestety, minimalną stabilność działania uzyskamy dopiero przy 1000 regularnych darczyńców.


Dołącz do darczyńców! Przyjaciele Wolnych Lektur zyskują wcześniejszy dostęp do nowych publikacji!
Potrzebujemy Twojej pomocy!

TAK, wpłacam
Tym razem nie pomogę, przechodzę prosto do biblioteki
Znajdź nasze audiobooki na YouTube

Audiobooki Wolnych Lektur znajdziesz na naszym kanale na YouTube. Kliknij, by przejść do audiobooków.

x

Spis treści

    1. Ziemia: 1

    Krzysztof Kamil BaczyńskiHallelujah

    p. Jarosławowi Iwaszkiewiczowi
    Niebo jak biała powierzchnia milczenia,
    pod niebem płaska obraca się ziemia.
    Sen u powiek omyty. Stoi prosty kształt
    podobny do fontanny rytej w ścianie skał.
    ZiemiaZejdźcie, formy płomienne! Chłodna ziemia zgasi
    i ostudzi, jak metal rozgrzany, postaci,
    zatrzyma i przemieni w pomnik żółta glina,
    aby była nazwana przez ziemię przyczyna.
    Biją źródła mosiężne, dźwięk przechodzi w światło.
    Rosną liście płomieni w obłoku, co drżąc
    rozstępuje się drzewom jak ramiona snom,
    i grzmią rumaki burzy, nim je wiatry zatną.
    A potem znów milczenie. Na bezludny gwar
    i niebo się po płatku rozwija z krwi barw
    i blade stoi w dole i na górze łuną,
    a przez nie ożywione białe kwiaty suną,
    które są oczyszczeniem formy i zamysłem,
    jak anioły bez skrzydeł albo dąb bezlistny,
    i tabuny widowisk niosą przez sklepienia,
    a każdy cień odciska nieobeschła ziemia.
    O świcie przebudzeni ludzie wznoszą głowy
    i wyglądając w pejzaż widzą ślad różowy
    i stygmaty[1] piór białych opadłe przez noc,
    ręce wznoszą zdumieni i oddają snom
    te zjawy żywe. Zbudzeni nie wierzą
    i jak posągi u wrót ognia leżąc
    śpiewają pieśni, wznoszą dym jak dłoń
    i błogosławią Panu; młode kwiaty tną,
    rzucają na ołtarze, nie wiedząc, że ziemia
    porosła w obce kształty jak w kolumny przemian,
    a stopy wyciśnięte, kędy[2] przeszedł blask,
    stoją nieme, czekając u gorących ciał.

    Stawisko, 26 III 42 r.

    Przypisy

    [1]

    stygmat — samorzutnie pojawiająca się rana naśladująca rany ukrzyżowanego Chrystusa; znamię. [przypis edytorski]

    [2]

    kędy (daw.) — gdzie. [przypis edytorski]

    Close
    Please wait...