Spis treści

    1. Dom: 1
    2. Jedzenie: 1
    3. Kobieta: 1
    4. Korzyść: 1
    5. Małżeństwo: 1 2 3
    6. Maska: 1
    7. Mąż: 1
    8. Miasto: 1
    9. Miłość: 1
    10. Ogród: 1
    11. Przemiana: 1
    12. Sielanka: 1
    13. Sługa: 1 2 3
    14. Ślub: 1
    15. Władza: 1
    16. Zabawa: 1
    17. Zwierzęta: 1
    18. Żona: 1 2 3

    Ignacy KrasickiSatyry, Część pierwszaŻona modna

    1

    Małżeństwo„A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił,

    Winszuję[1], panie Pietrze, żeś się już ożenił”.

    „Bóg zapłać”. „Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz,

    Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz?

    5

    Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?”

    „Nie ze wszystkim, luboć to zazwyczaj tak bywa,

    Pierwsze czasy cukrowe”. „Toś pewnie w goryczy?”

    „Jeszczeć!” Kobieta, Władza„Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!

    Trzymaj skromnie, cierpliwie, a milcz tak jak drudzy,

    10

    Co to swoich małżonek uniżeni słudzy,

    Z tytułu ichmościowie, dla oka dobrani,

    A jejmość tylko w domu rządczyna i pani.

    Pewnie może i twoja?” Miasto, Żona„Ma talenta śliczne:

    Wziąłem po niej w posagu cztery wsie dziedziczne,

    15

    Piękna, grzeczna, rozumna”. „Tym lepiej”. „Tym gorzej.

    Wszystko to na złe wyszło i zgubi mnie wsporzej[2];

    Piękność, talent wielkie są zaszczyty[3] niewieście,

    Cóż po tym, kiedy była wychowana w mieście”.

    „Alboż to miasto psuje?” „A któż wątpić może?

    20

    Bogdaj to żonka ze wsi!” „A z miasta?” „Broń Boże!

    Źlem tuszył[4], skorom moją pierwszy raz obaczył,

    Ale żem to, co postrzegł, na dobre tłumaczył,

    Wdawszy się już, a nie chcąc dla damy ohydy[5],

    Wiejski Tyrsys, wzdychałem do mojej Filidy.

    25

    Maska, MiłośćDziwne były jej gesta[6] i misterne wdzięki,

    A nim przyszło do ślubu i dania mi ręki,

    Szliśmy drogą romansów[7], a czym się uśmiéchał,

    Czym się skarżył, czy milczał, czy mówił, czy wzdychał,

    Widziałem, żem niedobrze udawał aktora,

    30

    Korzyść, Mąż, ŚlubModna Filis gardziła sercem domatora.

    I ja byłbym nią wzgardził; ale punkt honoru,

    A czego mi najbardziej żal, ponęta zbioru[8],

    Owie wioski, co z mymi graniczą, dziedziczne,

    Te mnie zwiodły, wprawiły w te okowy śliczne.

    35

    Przyszło do intercyzy[9]. Punkt pierwszy: że w mieście

    Jejmość przy doskonałej francuskiej niewieście,

    Co lepiej (bo Francuzka) potrafi ratować,

    Będzie mieszkać, ilekroć trafi się chorować.

    Punkt drugi: chociaż zdrowa czas na wsi przesiedzi,

    40

    Co zima jednak miasto stołeczne odwiedzi.

    Punkt trzeci: będzie miała swój ekwipaż własny.

    Punkt czwarty: dom się najmie wygodny, nieciasny,

    To jest apartamenta paradne[10] dla gości,

    Jeden z tyłu dla męża, z przodu dla jejmości.

    45

    Punkt piąty: a broń Boże! — Zląkłem się. A czego?

    Małżeństwo»Trafia się — rzekli krewni — że z zdania wspólnego

    Albo się węzeł przerwie, albo się rozłączy!«

    »Jaki węzeł?« »Małżeński«. Rzekłem: »Ten śmierć kończy«.

    Rozśmieli się z wieśniackiej przytomni prostoty.

    50

    I tak płacąc wolnością niewczesne zaloty,

    Po zwyczajnych obrządkach rzecz poprzedzających

    Jestem wpisany w bractwo braci żałujących.

    Wyjeżdżamy do domu. Jejmość w złych humorach:

    »Czym pojedziem?« »Karetą«. »A nie na resorach[11]

    55

    Daliż[12] ja po resory. Szczęściem kasztelanic,

    Co karetę angielską sprowadził z zagranic,

    Zgrał się co do szeląga. Kupiłem. Czas siadać.

    Jejmość słaba. Więc podróż musiemy odkładać.

    Zdrowsza jejmość. Zajeżdża angielska karéta.

    60

    Siada jejmość, a przy niej suczka faworyta.

    Kładą skrzynki, skrzyneczki, woreczki i paczki,

    Te od wódek pachnących[13], tamte od tabaczki,

    Niosą pudło kornetów[14], jakiś kosz na fanty;

    ZwierzętaW jednej klatce kanarek, co śpiewa kuranty,

    65

    W drugiej sroka, dla ptaków jedzenie w garnuszku,

    Dalej kotka z kocięty i mysz na łańcuszku.

    Chcę siadać, nie masz miejsca; żeby nie zwlec drogi,

    Wziąłem klatkę pod pachę, a suczkę na nogi.

    Wyjeżdżamy szczęśliwie, jejmość siedzi smutna,

    70

    Ja milczę, sroka tylko wrzeszczy rezolutna.

    Przerwała jejmość myśli: »Masz waćpan kucharza?«

    »Mam, moje serce«. »A pfe, koncept z kalendarza[15],

    Moje serce! Proszę się tych prostactw oduczyć!«

    Zamilkłem. Trudno mówić, a dopieroż mruczyć.

    75

    Więc milczę. SługaJejmość znowu o kucharza pyta.

    »Mam, mościa dobrodziejko«. »Masz waćpan stangréta?«

    »Wszak nas wiezie«. »To furman. Trzeba od parady

    Mieć inszego. Kucharza dla jakiej sąsiady

    Możesz waćpan ustąpić«. »Dobry«. »Skąd?« »Poddany«.

    80

    »To musi być zapewne nieoszacowany,

    Musi dobrze przypiekać reczuszki, łazanki,

    Do gustu pani wojskiej[16], panny podstolanki.

    Ustąp go waćpan; przyjmą pana Matyjasza,

    Może go i ksiądz pleban użyć do kiermasza[17].

    85

    A pasztetnik?« »Umiałci i pasztety robić«.

    »Wierz mi waćpan, jeżeli mamy się sposobić

    Do uczciwego życia, weźże ludzi zgodnych,

    Kucharzy cudzoziemców, pasztetników modnych,

    Trzeba i cukiernika. Serwis zwierściadlany

    90

    Masz waćpan i figurki piękne z porcelany[18]

    »Nie mam«. »Jak to być może? Ale już rozumiem

    JedzenieI lubo jeszcze trybu wiejskiego nie umiem,

    Domyślam się. Na wety[19] zastawiają półki,

    Tam w pięknych piramidach krajanki, gomółki,

    95

    Tatarskie ziele[20] w cukrze, imbier chiński w miodzie,

    Zaś ku większej pociesze razem i wygodzie

    W ładunkach bibułowych kmin kandyzowany[21],

    A na wierzchu toruński piernik pozłacany[22].

    Szkoda mówić, to pięknie, wybornie i grzecznie,

    100

    Ale wybacz mi waćpan, że się stawię sprzecznie[23].

    Jam niegodna tych parad, takiej wspaniałości«.

    Zmilczałem, wolno było żartować jejmości.

    Wjeżdżamy już we wrota, spojźrzała z karety:

    »A pfe, mospanie! parkan, czemu nie sztakiety?«

    105

    Sługa, ŻonaWysiadła, a z nią suczka i kotka, i myszka;

    Odepchnęła starego szafarza Franciszka,

    Łzy mu w oczach stanęły, jam westchnął. W drzwi wchodzi.

    »To nasz ksiądz pleban!« »Kłaniam[24]«. Zmarszczył się dobrodziéj.

    Sługa»Gdzie sala?« »Tu jadamy«. »Kto widział tak jadać!

    110

    Mała izba, czterdziestu nie może tu siadać«.

    Aż się wezdrgnął Franciszek, skoro to wyrzekła,

    A klucznica natychmiast ze strachu uciekła.

    Jam został. Idziem dalej. »Tu pokój sypialny«.

    »A pokój do bawienia?« »Tam gdzie i jadalny«.

    115

    »To być nigdy nie może! A gabinet?« »Daléj.

    Ten będzie dla waćpani, a tu będziem spali«.

    »Spali? Proszę, mospanie, do swoich pokojów.

    Ja muszę mieć osobne od spania, od strojów,

    Od książek, od muzyki, od zabaw prywatnych,

    120

    Dla panien pokojowych[25], dla służebnic płatnych.

    Ogród, SielankaA ogród?« »Są kwatery[26] z bukszpanu, ligustru«.

    »Wyrzucić! Nie potrzeba przydatniego lustru.

    To niemczyzna. Niech będą z cyprysów gaiki,

    Mruczące po kamyczkach gdzieniegdzie strumyki,

    125

    Tu kiosk[27], a tu meczecik, holenderskie wanny,

    Tu domek pustelnika, tam kościół Dyjanny[28].

    Wszystko jak od niechcenia, jakby od igraszki,

    Belwederek[29] maleńki, klateczki na ptaszki,

    A tu słowik miłośnie szczebioce do ucha,

    130

    Synogarlica jęczy, a gołąbek grucha[30],

    A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy

    Nad nieszczęściem Pameli[31] albo Heloisy[32]…«

    Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać,

    Już też więcej nie mogłem tych bajek wytrzymać.

    135

    Uciekłem. Dom, Przemiana, ŻonaJejmość w rządy. Pełno w domu wrzawy,

    Trzy sztafety[33] w tygodniu poszło do Warszawy;

    W dwa tygodnie już domu i poznać nie można.

    Jejmość w planty[34] obfita, a w dziełach przemożna,

    Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare[35],

    140

    Dała sufit a na nim Wenery Ofiarę[36].

    Już alkowa[37] złocona w sypialnym pokoju,

    Gipsem wymarmurzony[38] gabinet od stroju.

    Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,

    A nowym dziełem kunsztu i architektury

    145

    Z półek szafy mahoni[39], w nich książek bez liku[40],

    A wszystko po francusku; globus na stoliku,

    Buduar szklni się złotem, pełno porcelany,

    Stoliki marmurowe, zwierściadlane ściany.

    Zgoła przeszedł mój domek warszawskie pałace,

    150

    A ja w kącie nieborak, jak płaczę, tak płaczę.

    To mniejsza, lecz gdy hurmem zjechali się goście,

    Wykwintne kawalery i modne imoście,

    ZabawaBal, maszki, trąby, kotły, gromadna muzyka,

    Pan szambelan za zdrowie jejmości wykrzyka,

    155

    Pan adiutant wypija moje stare wino,

    A jejmość, w kącie siedząc z panią starościną,

    Kiedy się ja uwijam jako jaki sługa,

    Coraz na mnie pogląda, śmieje się i mruga.

    Po wieczerzy fajerwerk[41]. Goście patrzą z sali;

    160

    Wpadł szmermel[42] między gumna[43], stodoła się pali.

    Ja wybiegam, ja gaszę, ratuję i płaczę,

    A tu brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze.

    Powracam zmordowany od pogorzeliska,

    Nowe żarty, przymówki, nowe pośmiewiska.

    165

    Siedzą goście, a coraz więcej ich przybywa,

    Przekładam zbytni ekspens, jejmość zapalczywa

    Z swoimi czterma wsiami odzywa się dwornie.

    »I osiem nie wystarczy« — przekładam pokornie.

    »To się wróćmy do miasta«. Zezwoliłem, jedziem;

    170

    Już tu od kilku niedziel zbytkujem i siedziem.

    MałżeństwoJuż… ale dobrze mi tak, choć frasunek bodzie,

    Cóż mam czynić? Próżny żal, jak mówią, po szkodzie”.

    Przypisy

    [1]

    Winszuję — gratuluję.

    [2]

    wsporzej — szybciej.

    [3]

    zaszczyt — tu: zaleta.

    [4]

    tuszyć — mniemać, sądzić.

    [5]

    ohyda — wstyd, niesława.

    [6]

    gesta — sposób poruszania się.

    [7]

    Szliśmy drogą romansów — postępowaliśmy jak bohaterowie romansów.

    [8]

    zbiór — majątek, bogactwo.

    [9]

    intercyza — umowa przedślubna ustalająca stosunki majątkowe pomiędzy przyszłymi małżonkami.

    [10]

    apartamenta paradne — odpowiednie miejsca.

    [11]

    A nie na resorach — powszechnie pudła karet zawieszone były nisko na pasach. Już przy końcu panowania Augusta III moda ta zaczęła się zmieniać. „Majstrowie zagraniczni wymyślili karety na resurach, to jest na sztabach żelaznych gibkich, wysoko osadzone”. (J. Kitowicz, Opis obyczajów, s. 532–533). Karety sprowadzane z Anglii uchodziły za najwytworniejsze.

    [12]

    Daliż — dalejże.

    [13]

    wódki pachnące — pachnidła, perfumy.

    [14]

    kornet — wysoki, ozdobny czepiec.

    [15]

    koncept z kalendarza — osiemnastowieczne, szczególnie saskie jeszcze kalendarze, jedyna lektura ciemnej prowincjonalnej szlachty, podawały bałamutne wiadomości, prognostyki pogody, przepowiednie wypadków historycznych i klęsk żywiołowych. Pełne były również niewybrednych żartów i konceptów.

    [16]

    wojskiej — żony wojskiego. „Wojski, urząd wojewódzki na doglądanie bezpieczeństwa publicznego, gdy stan szlachecki na koń siada w pospolitym ruszeniu”. (Zbiór potrzebn. wiad.).

    [17]

    kiermasz — uroczysty obchód rocznicy poświęcenia kościoła połączony z odpustem i najczęściej z jarmarkiem.

    [18]

    Wygląd takiej zastawy stołowej opisuje Ochocki: […] ubierano stoły w tafle zwierciadlane z pięknymi, złoconymi galeryjkami i kryształowymi ozdobami. Te kładziono wzdłuż przez cały stół, a na nich stawiano figurki porcelanowe, koszyki i inne cacka misterne, żyrandoliki z kryształowymi wisidełkami do świec, itp. Na wielkie obchody wysypywali w pośrodku stołu cukiernicy kolorami herby osób, które fetowano, wkoło tafel z obu stron ustawiano konfitury, blanmanże [galaretki migdałowe] galarety, owoce i co do deseru należało. Nie mógł być stół piękniej i dla oka powabniej ubrany, osobliwie wieczorem przy świecach ślicznie się to wydawało”. (J. D. Ochocki, Pamiętniki, s. 102).

    [19]

    Na wety… — na deser; w mniej zamożnych domach szlacheckich, gdzie nie używano serwisów i zastaw cukrowych, a stoły były bardzo wąskie (na półtora łokcia), ustawiano koło stołów półki, na których podawane były słodycze.

    [20]

    tatarskie ziele — tatarak.

    [21]

    W ładunkach bibułowych kmin kandyzowany — kmin obsmażany w cukrze podawany był w tutkach z kolorowego papieru.

    [22]

    toruński piernik pozłacany — pierniki toruńskie, których wyrób osiągnął szczytowy poziom w XVIII w., słynęły z wybornego smaku i bogatej ornamentyki. Często powlekane były dla ozdoby złotą farbą.

    [23]

    że się stawię sprzecznie — że się przeciwstawię.

    [24]

    kłaniam — forma pozdrowienia mająca odcień lekceważenia.

    [25]

    Dla panien pokojowych — w bogatszych dworach szlacheckich prócz płatnej służby przyjmowano dziewczęta z chudopacholskich rodzin szlacheckich, pełniące funkcje pośrednie między damą do towarzystwa a służebną.

    [26]

    kwatera — działka w ogrodzie.

    [27]

    kiosk — altanka w kształcie chińskiej świątyni; holenderskie wanny — prawdopodobnie baseny wokół fontann wykładane ozdobnymi kafelkami holenderskimi.

    [28]

    kościół Dyjanny — pawilon ogrodowy w kształcie świątyni greckiej.

    [29]

    Belwederek — budynek na wzniesieniu z rozległym widokiem na okolicę.

    [30]

    A ogród — jeszcze na początku panowania Stanisława Augusta modne były ogrody „francuskie”, odznaczające się symetrią i sztucznością doprowadzoną czasem do dziwactwa. Krasicki tak o nich pisze w Listach o ogrodach: „Nie dość było kunsztownej sztuce holenderskich zwłaszcza i niemieckich ogrodników czynić z drzew słupy, obeliski i piramidy, ledwo pojętym wysileniem przeistaczali je w posągi: „Grał na cytrze Apollo z jodły złotowłosy, / Ceres z szyszek borowych piastowała kłosy, / Błyszczał Neptun trójzębny od bzowego lustru, / Jowisz w zapale rzucał pioruny z ligustru, / Mars z figi, rozjuszony zabójczym rzemiosłem, / Bachus na tyce chmielu z Sylenem i osłem, Wenus / wdzięczna jałowcem z uśmiechu i giestu, Gracyje / porzeczkowe, Kupido z agrestu”. / (I. Krasicki, Dzieła prozą, t. V, s. 393). Nowa moda, związana z sentymentalizmem, zastąpiła ogród „francuski” „angielskim”, który miał naśladować swobodną i dziką naturę. Gust francuskiego rokoka wprowadził do ogrodów „angielskich” architekturę sielanki dworskiej. Całe urządzenie ogrodu żony modnej, a więc belwederki, meczeciki, domki pustelnika, świątynie Diany spotykamy w opisach słynnych wówczas ogrodów, jak Solca Kazimierza Poniatowskiego, brata królewskiego, czy Arkadii Heleny Radziwiłłowej.

    [31]

    Pamela — tytułowa bohaterka sentymentalnego romansu (1740) angielskiego pisarza Samuela Richardsona.

    [32]

    Heloiza — bohaterka powieści czołowego przedstawiciela sentymentalizmu Jean—Jacques Rousseau, pt. Nowa Heloiza (1761). W szkicu O romansach Krasicki zaliczy przecież między „obyczajne” i Pamelę Richardsona: „Mieści się w rodzaju tych dzieł uczciwych i Pamela; ale choć z wielu miar te księgi godne szacunku, mogą ich miejsce inne w pierwiastkowej panien edukacji zastąpić”. (I. Krasicki, Dzieła prozą, t. VI, s. 390).

    [33]

    sztafeta — posłaniec konny.

    [34]

    planta — plan, pomysł.

    [35]

    Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare — w większych domach szlacheckich ozdabiano pułap belkami, wypełniając barwnymi ornamentami kwadraty powstałe przy skrzyżowaniu. Nowa moda wprowadza sufit gładki, ozdobiony malowidłami często o tematyce mitologicznej.

    [36]

    Wenery ofiara — obraz przedstawiający boginię miłości, Wenerę, składającą parę gołębi na ofiarę.

    [37]

    alkowa — sypialnia bez okien łącząca się z drugim pokojem.

    [38]

    Gipsem wymarmurzony — ozdobiony gipsowymi sztukateriami.

    [39]

    szafy mahoni — szafy mahoniowe.

    [40]

    W przekreślonych po w. 145 wierszach brulionu pozorne zainteresowanie się książkami wyraża autor z dosadniejszą ironią: Jejmość moja uczona; nawet na stoliku, / Nawet na gotowalni swoje księgi mieści. / (I. Krasicki, Satyry i listy, s. 102).

    [41]

    Po wieczerzy fajerwerk — sztuczne ognie, rzecz często bardzo kosztowna, były ulubionym sposobem uświetniania większych uroczystości bogatej szlachty i magnaterii.

    [42]

    szmermel — fajerwerk o wężykowatych skrętach, który przed zgaśnięciem daje wystrzał.

    [43]

    gumno — podwórze między zabudowaniami gospodarskimi.

    Close
    Please wait...