Spis treści

    1. Córka: 1
    2. Groźba: 1
    3. Kara: 1
    4. Kłamstwo: 1
    5. Koń: 1
    6. Krew: 1

    Jacob i Wilhelm GrimmPastuszka gęsitłum. Bolesław Londyński

    1

    Córka, Koń, KrewBardzo już dawno temu, żyła pewna stara królowa. Była ona wdową i miała prześliczną córkę, zaręczoną z pewnym obcym królewiczem. Gdy przyszedł czas zaślubin i królewna miała odjechać na obczyznę, matka spakowała dla niej mnóstwo cennych rzeczy i naczyń, i dała jej pannę do towarzystwa. Oprócz tego królewna otrzymała dwa konie, jednego dla siebie, drugiego dla towarzyszki. Koń królewny zwał się Falada i umiał gadać. W chwili rozstania królowa zacięła się w palec i spuściwszy trzy krople krwi na białą chusteczkę, wręczyła ją córce, mówiąc:

    2

    — Drogie dziecko, schowaj dobrze te trzy krople, bo one mogą ci się kiedy bardzo przydać.

    3

    Córka królowej włożyła chusteczkę do kieszeni, serdecznie pożegnała się z matką, wsiadła na konia i odjechała do swego narzeczonego. W godzinę potem uczuła wielkie pragnienie i poleciła towarzyszce przynieść sobie w złotym kubku wody ze źródła. Ale towarzyszka rzekła:

    4

    — Idź sobie sama po wodę, ja nie jestem twoją służącą.

    5

    Córka królowej zawstydziła się, zeszła z konia, a że jej towarzyszka nie oddała złotego kubka, pochyliła się przeto[1] nad źródłem i piła.

    6

    Przy tym westchnęła:

    7

    — Ach Boże!

    8

    Trzy krople odpowiedziały:

    9

    — Gdyby twoja matka wiedziała o tym, to serce by jej pękło.

    10

    Podczas picia chusteczka z tymi trzema kroplami krwi wypadła jej z kieszeni do wody i popłynęła. Ona zaś tego nie spostrzegła. Ale spostrzegła to jej towarzyszka i ucieszyła się. Królewna po zgubieniu owych trzech kropel stała się słabą i bezwładną, a towarzyszka mogła nad nią przewodzić.

    11

    Groźba— Oddaj mi natychmiast swego konia i swoje szaty — rzekła groźnie do córki królewskiej — a potem wsiądziesz na moją szkapę i włożysz moje liche odzienie. Ja chcę raz być królewną, której ty posługiwać będziesz. Jeżeli jednak powiesz komukolwiek o tym, to cię zabiję.

    12

    Z tymi słowy towarzyszka wsiadła na Faladę, a królewna na lichego konia i tak pojechały dalej, aż nareszcie przybyły do pałacu narzeczonego.

    13

    Z ich przybyciem nastała wielka radość. Syn królewski wybiegł na ich spotkanie, pomógł towarzyszce, którą uważał za swoją narzeczoną, zejść z konia i poprowadził ją do pałacu, podczas gdy prawdziwa królewna została na dziedzińcu[2] z płaczem. Widział to stary król z okna, a gdy spostrzegł płaczącą dziewczynę i zauważył, jak była piękną, delikatną i wykwintną, zapytał narzeczoną, co to za pannę ma przy sobie.

    14

    Kłamstwo— Zabrałam ją po drodze — odrzekła fałszywa królewna — i przyjęłam ją za służącą. Dajcie jej co do roboty, ona płacze tylko dlatego, że się nudzi od dawna.

    15

    Na to król odparł:

    16

    — Mam ja małego chłopca, który się zowie Kurtek i pasie gęsi; niech mu ona pomaga.

    17

    Towarzyszka zgodziła się na to, ale bała się Falady, która wszystkiego była świadkiem i umiała gadać, aby jej nie zdradziła. Więc też rzekła do syna króla:

    18

    — Koń, na którym jechałam, strasznie mnie zirytował, zróbże mi tę satysfakcję i każ mu łeb uciąć.

    19

    Książę zastosował się do tej prośby, wezwał do siebie parobka, który poderżnął koniowi szyję, a łeb wsadził na miejskiej bramie.

    20

    Wielka miejska brama, na której tkwiła głowa Falady, była tą właśnie, przez którą Kurtek wychodził i wracał ze swoimi gęsiami. Jak tylko królewna spostrzegła głowę swojej klaczy, zawołała:

    — „Tobą Falado, bramę dziś stroją?”

    21

    A klacz na to rzecze:

    — „A cóż się stało z królewną moją?

    Gdyby twa matka o tym wiedziała,

    To by się pewno na śmierć spłakała”.

    22

    Królewna spuściła głowę, wyszła za bramę i pomagała zaganiać gęsi w pole. A w polu usiadła, rozplotła swoje włosy, które były jak złote i tak pięknie błyszczały, że Kurtek chciał kilka z nich wyrwać. A na to ona:

    „Biada, wietrze południowy.

    Zdejm kapelusz z Kurtka głowy,

    Niechaj za nim chłopiec goni

    Aż dopóty wśród tych błoni,

    Póki włosów ja nie splotę

    W warkoczyki piękne, złote”.

    23

    I wiatr zerwał Kurtkowi kapelusz z głowy, a malec pogonił za nim. Przez ten czas gęsiarka wyczesała sobie włosy, zaplotła warkocze złote, a chłopiec za powrotem nie mógł już wyrwać żadnego włoska. To go zgniewało i nie rozmawiał z nią nawet wtedy, gdy pod wieczór wrócili do domu.

    24

    Zdarzało się to dwa dni z rzędu. Gdy jednak nadszedł wieczór, dnia trzeciego, Kurtek udał się do starego króla i rzekł:

    25

    — Ja z tą dziewczyną nie chcę pasać gęsi.

    26

    — Dlaczego? — zapytał król.

    27

    — Ach, ona mnie gniewa przez cały dzień. Jeżeli mijamy posępną bramę, to ona rozmawia z końskim łbem, zawieszonym przez parobka w bramie, a gdy jesteśmy na łące, to przywołuje wiatr, ażeby mi kapelusz zerwał z głowy. Gdy wiatr mi go zerwie, a ja za nim pogonię, to ona się wtedy czesze i zaplata sobie złote warkocze.

    28

    Wszystko to wydało się wielce dziwnym królowi i dlatego wezwał do siebie pastuszkę gęsi jeszcze przed nadejściem nocy i zapytał ją, czy to prawda, co mu opowiedział Kurtek i co to wszystko ma znaczyć. Na to gęsiarka odparła:

    29

    — Jest to prawda, ale co to znaczy, tego nie mogę nikomu powiedzieć, bo naraziło by mnie na utratę życia.

    30

    A król rzecze:

    31

    — Jeżeli nie możesz nikomu powiedzieć, poskarżże się żelaznemu piecowi.

    32

    Z tymi słowy odszedł, a ona przystąpiła do pieca i opowiedziała mu całą historię.

    33

    Ale król, który zatrzymał się we drzwiach za piecem, podsłuchał wszystko, kazał natychmiast przynieść szatę królewską, a gdy pastuszka gęsi włożyła ją na siebie, wszyscy byli zachwyceni jej nadzwyczajną urodą.

    34

    Teraz król wezwał swego syna i oznajmił mu, że posiada fałszywą narzeczoną. Królewicz uradował się serdecznie, spostrzegłszy królewnę w całym blasku jej piękności i cnoty, i zaraz wyprawiono wielką ucztę.

    35

    Na honorowym miejscu zasiadł narzeczony, po jednej stronie miał królewnę, a po drugiej jej towarzyszkę. Ale towarzyszka była zaślepiona i nie poznała córki starej królowej w jej stroju.

    36

    Gdy już się najedli i napili do syta i byli w dobrych humorach, stary król rzekł:

    37

    — Na co zasłużyła istota, która oszukała swoją panią?

    38

    A gdy opowiedział całą historię królewny, odrzekła szorstko fałszywa narzeczona.

    39

    Kara— Taka dziewczyna niczego lepszego nie warta, jak tylko ażeby ją wsadzić do beczki nabitej ostrymi gwoźdźmi i puścić w pole paroma końmi, niechby ją szarpały dopóty, dopóki nie zamrze[3].

    40

    Na to stary król zawołał:

    41

    — Jako rzekłaś, tak niech się stanie.

    42

    A gdy ten wyrok na złej słudze wykonany został, młody królewicz zaślubił cudną królewnę, niegdyś pastuszkę gęsi i oboje żyli szczęśliwie i panowali w swoim królestwie aż do śmierci.

    Przypisy

    [1]

    przeto (daw.) — zatem. [przypis edytorski]

    [2]

    dziedziniec — wydzielona, nieprzykryta dachem przestrzeń w obrębie budynku lub zespołu architektonicznego, która spełnia funkcje użytkowo-reprezentacyjne. [przypis edytorski]

    [3]

    zamrzeć — dawniej: umrzeć. [przypis edytorski]

    Zamknij
    Proszę czekać…