Spis treści

    1. Bieda: 1 2
    2. Bogactwo: 1 2
    3. Bóg: 1 2 3 4
    4. Chciwość: 1
    5. Choroba: 1
    6. Chrystus: 1 2 3
    7. Cierpienie: 1 2 3 4 5
    8. Dziewictwo: 1
    9. Grzech: 1 2
    10. Kara: 1
    11. Kobieta: 1
    12. Kondycja ludzka: 1 2
    13. Koniec świata: 1
    14. Koń: 1
    15. Krew: 1
    16. Kwiaty: 1
    17. Mądrość: 1
    18. Miasto: 1
    19. Miłosierdzie: 1 2 3
    20. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8
    21. Miłość platoniczna: 1
    22. Modlitwa: 1 2 3
    23. Natura: 1 2
    24. Nieśmiertelność: 1
    25. Niewola: 1
    26. Obraz świata: 1
    27. Oko: 1
    28. Pożądanie: 1 2
    29. Pycha: 1
    30. Raj: 1
    31. Sąd Ostateczny: 1 2
    32. Sędzia: 1
    33. Siostra: 1
    34. Słońce: 1
    35. Słowo: 1
    36. Szaleństwo: 1
    37. Szatan: 1 2
    38. Śmierć: 1 2 3
    39. Śpiew: 1 2 3 4
    40. Vanitas: 1
    41. Wąż: 1
    42. Wizja: 1
    43. Wolność: 1
    44. Zazdrość: 1

    Jan KasprowiczHymnyHymn Św. Franciszka z Asyżu

    1

    Cierpienie, Miłość, BógBądź pochwalony, Rozdawco cierpienia!

    Ręceś mi przekłuł i nogi

    i krew mi cieknie z głowy,

    a oto z Krzyża

    5

    zstępuje ku mnie w przechwalebnych ogniach

    Modlitwa, Śpiewbiały Serafin

    i radość w serce mi leje

    i z duszy śpiewne wytwarza narzędzie,

    ażebym śpiewał i grał,

    10

    ażebym sławił i wielbił

    Rozdawcę bolesnych stygmatów,

    z których się rodzi Wesele

    i Miłość…

    I śpiewam i gram

    15

    do wtóru anielskich Zastępów,

    mogących patrzeć w oblicze

    Twórcy…

    I śpiewam: bądź pochwalony!

    A wy, stworzenia boże, słuchajcie mej pieśni

    20

    i chwalcie razem ze mną Tego, co was kocha.

    SłońceTy, słońce, przede wszystkim, zestrój swoje blaski

    w hymn płomienisty,

    albowiem przezeń nam świecisz

    i przezeń siewców rozbudzasz,

    25

    ażeby ziarno siewali

    na sytny[1] chleb Ducha…

    Słowo, Bóg, Bogactwo, NaturaDługom–ci czekał na przedwieczne Słowo,

    jakkolwiek we mnie było i poza mną,

    we wszystkich drzewach i we wszystkich trawach,

    30

    w wszystkich jasnościach i wszystkich ciemnościach,

    w róży i lilii,

    w robaku i płazie,

    w głębinach wody i w górach pustynnych,

    w płaczu, nadziei, w uciesze i trwodze.

    35

    Długom—ci czekał, albowiem me plecy

    okrywał jedwab i pasem błyszczącym

    były ściągnięte me biodra

    i drogocenne trzewiki

    chroniły stopy me,

    40

    aby ich piasek nie zbrudził,

    po którym stąpa — człowiek.

    Długom–ci czekał, o Panie,

    żądny się oprzeć na Twojej światłości,

    albowiem w ręku moim była laska,

    45

    w kosztowny metal okuta,

    a zaś w marzeniach sięgałem po berło,

    by rozkazywać wszystkiemu, co żyje.

    A oto dzisiaj spłynął na mnie zdrój

    Łaski,

    50

    iż mogę

    z wyciągniętemi rękoma

    patrzeć w Krzyż

    i z ran rozkosznych przelewać

    krew.

    55

    I widzę twarz Serafina,

    całą w ognistych rozbłyskach,

    i słucham wiewu, któryś dał nam, Panie,

    abyśmy przezeń rozumieli tchnienie

    Twojej Istoty!…

    60

    I słucham szeptów, któreś dał nam, Panie,

    w eukaliptowych koronach,

    w cichych gałęziach oliwek i pinii,

    byśmy w nich mieli oddźwięk tajemnicy

    Twojego Bytu!

    65

    I słucham dzwonu, jak dzwoni

    w sferach powietrznych, pełnych Twego Ducha,

    wzywając ludzi i głazy

    i ryby w rzece i ptactwo,

    nim jeszcze zaśnie po gniazdach,

    70

    i mchy na dachach i zielsko w szczelinach

    zwalonych bramic i schodów,

    i te różowe cyprysy

    na świętym miejscu umarłych,

    i kości, złożone w ziemi:

    75

    aby ci bracia moi i me siostry

    zmówili pacierz wieczorny,

    aby na jego rozbrzmieniach,

    na śpiewnych rozlewach dzwonu,

    płynęli duchem ku Tobie…

    80

    Raduj się, serce, weselem

    twojego Zbawcy!

    Dzwoń, szumiej i szeptaj[2] poszumem,

    szeptem i dźwiękiem okręgów,

    boś oto cząstką ich serca,

    85

    bo oto przyszło ku tobie

    Ocknienie!

    MiastoO miasto, z zimnych zbudowane głazów,

    na których zorza przygasa!

    Ciepło jest w tobie i ogień,

    90

    albowiem w twojem ubóstwie

    kryje się Miłość!…

    Bieda, Bogactwo, Miłość, Niewola, WolnośćO moi bracia i siostry

    z jarzmem na plecach,

    z ciężarem konwi na głowie!

    95

    Już ja w rzemiennym przepasaniu swoim

    nie mam–ci złota ni srebra,

    już ja rzuciłem laski i trzewiki

    i śpieszę ku wam ubogi,

    tylko bogaty tym Słowem,

    100

    co mnie przy słońca zachodzie,

    przy dźwięku dzwonów i przy szepcie traw

    wyrwało z obierzy Zła.

    Już ja się nie gnę przed Blichtrem i Próżnią,

    lecz idę ku wam, aby jarzmo wasze

    105

    wziąć na swe barki

    i, konwie wasze dźwigając na głowie,

    nierozerwalny zawrzeć ślub

    z wyzwalającą Miłością!

    Zbliżam się ku wam, pragnąc razem z wami

    110

    i razem z wszystkim rodzeństwem,

    co kwitnie, pełza i świeci i gaśnie,

    Pychamężnie anielską oślepiwszy bronią

    Centaura Pychy,

    zaśpiewać pieśń tę jedyną:

    115

    Cierpienie, MiłośćBądź pozdrowione Cierpienie,

    gdyż z ciebie rodzi się Miłość!

    Kondycja ludzka, Obraz świata, Chciwość, Pożądanie, ZazdrośćO bracie mój, księżycu! o siostry me, gwiazdy!

    Świecicie nad mrokami mojej siostry ziemi,

    co, mając Jutro przed sobą,

    120

    nie umie zasnąć w łasce i spokoju,

    a tylko w myślach się wije,

    jakby, powstawszy rano,

    rozpuścić wszystkie swe żądze…

    I Zazdrość się zerwie

    125

    i będzie zazierała pod okna sąsiada,

    zali nie bielszy chleb na jego stole…

    A potem, przeklinając dzień, który ją zrodził,

    pod fartuch schowa garnek z rozżarzonym węglem

    i pójdzie go podłożyć między snopy zboża…

    130

    O bracie mój, księżycu! o siostry me, gwiazdy!

    Chwalcie wraz ze mną Miłość,

    ażeby Chciwość

    nie wyciągała pokurczonych palców

    po kruszec drogi, schowany w piwnicach

    135

    zamków, ujętych w parów i ostrokół…

    Bieda, VanitasAlbowiem wszystko jest marność,

    blichtrem i próżnią

    potęga możnych,

    a błogosławion li ten,

    140

    który w rzemiennem przepasaniu swoim

    nie nosi złota ni srebra,

    lecz bosy, z odkrytą głową

    idzie pomiędzy swą brać…

    Modlitwa, ŚpiewO bracie mój, księżycu! o siostry me, gwiazdy!

    145

    Na lśnistych waszych drogach, w tęczach waszych blasków

    rząd apostołów i świętych,

    proroków i pustelników

    i zachwyconych dziewic,

    oczy utkwiwszy w Krzyż,

    150

    wyrzeczeń nuci psalm.

    I słodkość mają w oczach,

    na głowach kwiaty lilii,

    Cierpienie, Krewkrew z nich strumieniem ciecze,

    a ręce ich oparte

    155

    na przewiązanych słupach,

    na rozżarzonych rożnach,

    na kołach żelazistych,

    na mieczach i toporach,

    a z warg im uśmiechniętych

    160

    wypływa zbożny psalm.

    A tutaj, w mrokach ziemi, śród pałacu Zbytku,

    na stopniach bazaltowych, pod urną z porfiru,

    ciężki zasypia Przesyt…

    O zwisłe piersi oparł

    165

    obrzękłą twarz i śpi…

    Dłoń jego ściska puchar,

    z niego się wino leje

    na róże, pozrywane w wirydarzu[3] wiosny!

    KwiatyO róże, siostry moje, o najmilsze dzieci

    170

    kochającego Twórcy,

    co posiał was, by upleść niebiańską koronę

    dla Przenajświętszej Panny:

    przebaczcie, że was ręce dotknęły nieczyste!

    Grzech, SzatanO zbudź się, Grzechu grzechów, i patrzaj: Koniec świata, Sąd Ostateczny, Wizjatam Szatan

    175

    na barki wziął Rozpustę,

    zbiegłą z uścisków twych,

    i, skrzydła rozpostarłszy, wzniósł ją nad twój gmach

    i rzuca z wysokości, sięgającej niebios,

    na wieków wiek zamkniętych, w straszne widmo Sądu.

    180

    Słyszę:

    anielskie huczą trąby —

    widzę:

    umarli wstają z grobów,

    kłąb ciał w śmiertelnych kurczach

    185

    przeklina, ryczy, wzdycha

    westchnieniem, od którego ślepnie przerażenie…

    Szatan, WążPotworne sznury wężów

    wpiły się w potępieńców,

    a czarny Szatan–zwierz

    190

    rozrywa ich widłami

    i strąca w piekielny ogień.

    A nad ostatnim szczeblem

    drabiny Jakubowej,

    na chmurze spłomienionej

    195

    siadł sprawiedliwy Sędzia

    i sądzi złych i dobrych,

    i sądzi tak przez wieki, długie, straszne wieki.

    Chrystus, Miłosierdzie, MiłośćZasię Bóg–Człowiek,

    Krzyż dźwigający w jednej,

    200

    a drugą na swe blizny wskazując otwarte,

    Cierpienia wzywa głosem,

    aby ukochać Miłość,

    gdyż ona li odwlecze

    dzień Sądu…

    205

    A na maleńkiem ziarnku,

    dokąd dotychczas nie dotarły jeszcze

    grzmoty anielskich surm,

    wykwita kwiat ostatniej,

    najhaniebniejszej zbrodni:

    210

    tam Chciwość, Pycha, Zazdrość

    do walki bratobójczej pogania plemiona.

    Widzę:

    leje się krew człowieka.

    Wilk, szakal i hiena

    215

    rzucają legowiska.

    Łuna za łuną bije,

    sieroty płaczą głodne

    i matka pierś rozrywa!

    Widzę:

    220

    kalekom z rąk wyschniętych

    na ziemię lecą krokwie,

    a starce, bez podpory, daremnie oczyma

    szukają oślepłymi, gdzie znaleźć kęs chleba.

    Choroba, ŚmierćA Dżuma, owinięta w szary, długi całun,

    225

    przebiega z kosą w ręku zagon za zagonem

    i kosi resztę kłosów, których nie stratował

    szalony, Miłosierdziu wrogi tabun wojny.

    O biedni staruszkowie! o słabe sieroty!

    O matki zrozpaczone! do was–ci ja idę!

    230

    O ziemio, siostro moja, rodzicielko Winy,

    do ciebie ja przychodzę bez złota w rzemieniu,

    pokorny i ubogi,

    tylko bogaty tym Słowem,

    co dziś przy słońca zachodzie,

    235

    przy dźwięku dzwonów i przy szepcie traw,

    stało się dla nas orędziem pokoju!

    O ziemio, siostro moja, żądna krwi i hańby,

    do ciebie ja przychodzę,

    bosy, z odkrytą głową,

    240

    i jarzmo twe i grzech twój i wszystką twą grozę

    chcę dźwigać razem z tobą

    i razem z tobą śpiewać

    przedziwny hymn Miłości,

    boć ona li odwlecze

    245

    dzień Sądu…

    O bracie mój, księżycu, o siostry me, gwiazdy!

    O róże, które dłonie zrywają nieczyste —

    chwalcie wraz ze mną i z wszystkim stworzeniem,

    z mym drogim bratem ogniem

    250

    i z siostrą moją wodą,

    z wszystkim, co rośnie i pełza i kwitnie,

    z wszystkim, co szumi i szepce i dźwięczy,

    z wszystkim, co płonie i gaśnie

    Bóg, Miłosierdzie, Miłość, Sąd Ostateczny, Sędziachwalcie, chwalcie, chwalcie

    255

    sprawiedliwego Sędzię,

    który odwlecze dzień Sądu

    przez Miłość…

    Chrystus, Cierpienie, Mądrość, Miłosierdzie, Miłość, ŚpiewRęceś mi przekłuł i nogi

    i w bok mi włócznię wbiłeś,

    260

    a biały twój Serafin

    zstępuje ku mnie z Krzyża,

    zaś na promiennym obłoku

    ptaszęta wiją gniazda

    i nucą…

    265

    Uciszcie się, ptaszkowie! Brat wasz pieśń chce śpiewać,

    albowiem serce mu rośnie,

    że może cierpieć Cierpieniem,

    z którego rodzi się Miłość…

    Że wyciągnąwszy ramiona

    270

    i zapatrzony w tę jasność,

    opływającą ciernie,

    zwite na Krzyża wiązaniu,

    może dziś słuchać wiewów,

    któreś mu dał,

    275

    abyśmy przez nie rozumieli tchnienie

    Twojej Istoty —

    że może słuchać tych szeptów,

    któreś nam dał

    w eukaliptowych koronach,

    280

    w cichych gałęziach oliwek i pinii,

    byśmy w nich mieli oddźwięk tajemnicy

    Twojego Bytu!…

    Lub nie! Bóg, Modlitwa, Natura, Śpiewśpiewajcie wraz ze mną

    hymn jaśniejący, jak słońce,

    285

    gdy pada na tę łąkę, na te złomy stare,

    na moje miasto rodzinne,

    na grzbiety tych mgławych gór!

    Chwalcie Go razem ze mną,

    boć On wam dał skrzydła,

    290

    abyście mogły kąpać się w błękitach!

    On to wam krągłe dał oczy,

    abyście mogły patrzeć na ten Krzyż,

    na Serafina twarz!

    On wam dał bruzdy i miedze,

    295

    krzewinę głogu i wierzchołki drzew,

    abyście miały gdzie spocząć!

    On–ci tak swoim każe świecić żarom,

    iżby się ziarna kruszyły

    na zapas dla waszych spichlerzy!

    300

    Śpiewajcie, braciszkowie, i ty, siostro pszczółko,

    i ty, mój świerszczu polny,

    i ty, moja muszko,

    i ty, mój kwiecie rumianku,

    i ty, daleki a głęboki szumie

    305

    mojego brata wiatru,

    i ty, jedwabny promieniu,

    który oprzędzasz ten stok!

    Kobieta, SiostraI ty, siostro Klaro,

    którą wybrałem między niewiastami,

    310

    albowiem wdzięczna jesteś i zachodna,

    a zasię dusza twa

    jest jak przedziwne zwierciadło,

    odbijające świętą wolę Twórcy!

    DziewictwoW wysokiej, białej wieży

    315

    zamknęłaś swe Dziewictwo,

    a święci aniołowie

    znoszą mu kwiaty hołdu.

    Strzeże go Czystość i Męstwo,

    wszystko się przed nim kłoni,

    320

    i jam cię nie obraził

    choćby najmniejszym drgnięciem

    przyczajonego Grzechu.

    Zaś Oko, Rajpatrząc w twoje oczy,

    w ciche, głębokie oczy,

    325

    w których się zamknął Raj,

    nim jeszcze zdradny wąż

    owinął w swoje kręgi drzewo Zła i Dobra,

    Miłości czuję prawdę,

    jeżeli jest jaki oddech,

    330

    którym poranna zorza

    owiewa tron niebieski w dzień Wniebowstąpienia.

    Grzech, PożądanieA oto wczoraj w nocy,

    gdym legł na garści słomy,

    Kusiciel, wszedłszy do mnie,

    335

    celę mą zmienił w kościół.

    O Sędzio, przebacz grzech!

    Księża, siedzący w stallach,

    śpiewali Miserere,

    a każdy dźwięk się stawał

    340

    czerwoną lub białą różą

    i padał na marmury.

    O Sędzio, przebacz grzech!

    W kosztownych kadzielnicach

    paliły się kadzidła,

    345

    a na opalach dymu

    słały się chóry świętych,

    pomiędzy nimi Szatan.

    O Sędzio, przebacz grzech!

    A kiedy zaśpiewali:

    350

    „Wieczysty spokój, Panie,

    racz dać tej grzesznej duszy!”

    z pomiędzy grona świętych na drodze róż i blasków,

    tyś zeszła ku mnie naga —

    O Sędzio, przebacz grzech!

    355

    I kościół się przemienił

    w kosztowny pałac Zbytku;

    Koń, Szaleństwoświat wszystek się rozszalał,

    jak tabun dzikich koni

    bez uzdy i wędzidła.

    360

    Wino się strugą lało,

    gięły się srebrne stoły

    od pozłocistych zastaw.

    Śpiew, harfy, chutne[4] krzyki

    i nagie ciała w pląsach:

    365

    świat wszystek się rozszalał,

    jak tabun dzikich koni

    bez uzdy i wędzidła.

    Sam Szatan mu przygrywał

    i suknie zdzierał z kobiet

    370

    i warkocz im rozplatał

    i rzucał je pijane

    w szalony tłum pijanych.

    Śpiew, harfy, chutne krzyki

    i nagie ciała w pląsach:

    375

    świat wszystek się rozszalał,

    jak tabun dzikich koni —

    sam Szatan mu przygrywał…

    A ja, zluźniwszy rzemieńca,

    pełnego srebra i złota,

    380

    ległem pod urną z porfiru,

    na stopniach bazaltowych.

    I twarz skłoniwszy obrzękłą

    na tłustą pierś Satyra,

    z jedwabiów odsłoniętą,

    385

    ledwiem udzierżył puchar.

    Z niego się wino lało

    na róże podeptane,

    a z objęć mych uciekła —

    wyrwała się Rozpusta,

    390

    mająca twoje oczy…

    I Raj się w nich zamykał

    z oślizgłym wężem Zdrady,

    kiedy już w swoje kręgi

    owinął Zło i Dobro.

    395

    Uciekła przesycona —

    Szatan ją wziął na skrzydła

    i uniósł nad mój gmach,

    w którym się świat rozszalał

    jak tabun dzikich koni…

    400

    Do wysokości niebios,

    na wieków wiek zamkniętych,

    wzniósł ją na swoich barkach

    i rzucił w widmo Sądu.

    Anielskie grały trąby,

    405

    świat wszystek jęczał, płakał,

    klął, wił się, ryczał, wzdychał,

    że od tych westchnień strasznych

    oślepło Przerażenie…

    Zaś na maleńkiem ziarnku,

    410

    leżącym u mych stóp,

    wykwitał kwiat ostatniej,

    najhaniebniejszej zbrodni:

    to Pycha, Chciwość, Zazdrość

    do walki bratobójczej popchnęła plemiona…

    415

    KaraAle nad srogi Twój rozgniew

    możniejszą, Sędzio, Twa litość,

    co z straszliwego zbudziwszy mnie snu,

    kazała iść między ciernie

    i żądze wytarzać w ich kolcach…

    420

    I popłynęła ma krew,

    i ciernie zakwitły różami,

    ażebym razem z nimi

    i razem z tobą, o siostro ma, Klaro,

    mógł sławić i wielbić Twórcę!

    425

    Ażebym razem z wonnym kwiatem róż

    i razem z duszą twą

    mógł dziś zaśpiewać hymn,

    że Miłość, Miłość platonicznaMiłość idzie przez ciebie,

    Miłość niewinna i czysta,

    430

    która zwycięży nas!

    O nućcie razem ze mną, braciszkowie moi,

    ptaszęta, na promiennym siedzące obłoku!…

    Serafin stoi przy mnie,

    i patrzy jej oczyma,

    435

    i rodzi się Miłość —

    i świat się obsypuje kwiatem i zielenią!

    O nućcie, braciszkowie i ty, siostro pszczółko,

    albowiem rodzi się Miłość

    i dźwięk płynie po ziemi, nigdyć niesłyszany,

    440

    gdy Życie było li Ciałem!

    O nućcie, me ptaszęta i ty, siostro muszko,

    i ty, mój świerszczu polny,

    i ty, mój bracie wietrze,

    i ty, mój ogniu, wiekuisty ogniu,

    445

    albowiem Miłość się rodzi

    i pokolenia idą w imię Ducha

    do walki z przemocą i Zdradą!

    A w bohaterstwo okuta ich pierś —

    we wielkiej idą procesji,

    450

    w śmiałym szeregu,

    a Czystość wieńczy im skroń,

    a hasło: Zbawienie przez Miłość!…

    Raduje się moje serce,

    raduje się wielką radością,

    455

    żeś ręce mi przekłuł i nogi,

    że krew mi z boku ciecze,

    że mogę patrzeć w Krzyż,

    że mogę cierpieć Cierpieniem,

    z którego rodzi się Miłość…

    460

    Kondycja ludzka, Nieśmiertelność, ŚmierćRaduje się moje serce,

    raduje się wielką radością,

    że Twój Serafin biały

    Śmierć już prowadzi ku mnie:

    bądź pochwalony przez mą siostrę Śmierć!

    465

    Nie na to ją stworzyłeś,

    aby nam była zniszczeniem,

    tylko w łagodnych jej oczach,

    patrzących na mnie błękitną światłością

    źrenic mej siostry Klary,

    470

    potęgę–ś zamknął zbawczą,

    przez którą człowiek się staje

    szczęśliwym uczestnikiem

    nieśmiertelnego Żywota!

    Cierpienie, ChrystusRęce–ś mi przekłuł i nogi

    475

    i w bok mi włócznię wbiłeś,

    i biały Twój Serafin

    zstępuje z Twego Krzyża

    i w blaskach promienistych

    Śmierć już prowadzi ku mnie —

    480

    bądź pochwalony przez mą siostrę Śmierć!

    Nie szukam–ci ja ulgi,

    bom na to jest, by cierpieć,

    a tylko–m wielce spragnion

    wiekuistego Żywota,

    485

    którego bramy, pełne chwały Twej,

    otwiera mi w tej chwili

    siostrzyca ukochana,

    przednia wśród Twoich córek —

    Śmierć!

    490

    Miłość, ŚmierćBądź pochwalony

    przez jej wybawczą Moc!

    Bądź uwielbiony

    przez ukochanie Śmierci!

    Oto spogląda na mnie

    495

    głębią łagodnych źrenic

    Twojej wybranki Klary,

    a świeżych ust dziewiczość

    szepce mi słodkie słowa,

    że już się zbliżył utęskniony czas

    500

    tych moich z nią zaślubin…

    Krew sączy mi kroplami

    z przekłutych rąk i nóg,

    strumieniem krew mi cieknie

    ze zranionego boku,

    505

    a ciało przebiega dreszcz…

    Kleją się ciężkie powieki,

    bezwładnie opadają

    ponad gasnącą jaśnią moich ócz,

    które za chwilę, za chwilę

    510

    blask ujrzą przewspaniały

    Twojego Majestatu.

    O wschodzie nowego bytu!

    Płonie już moja góra,

    pali się ogród róż,

    515

    anieli na skrzypcach grają

    u wejścia Porcjunkuli,

    ptaszęta wyśpiewują,

    oliwek liście szepcą

    poranny cichy pacierz,

    520

    a korni braciszkowie

    na prostych niosą marach

    to grzeszne ciało moje,

    owite w czarny habit…

    Serafin schodzi z Krzyża

    525

    i Śmierć spogląda ku mnie

    łagodną głębią źrenic

    Twojej wybranki Klary —

    bądź pochwalony przez mą siostrę Śmierć…

    . . . . . . . . . . . . . . .

    530

    . . . . . . . . . . . . . . .

    Przypisy

    [1]

    sytny — sycący, dający nasycenie.

    [2]

    szumiej i szeptaj — dziś popr.: szum i szepcz.

    [3]

    wirydarz — ogród umieszczony w wewnętrznym dziedzińcu budynku, najczęściej klasztornego.

    [4]

    chutne — pełne chuci, tj. pożądania, żądz.

    Close
    Please wait...