Spis treści

    1. Bieda: 1
    2. Choroba: 1
    3. Ciało: 1
    4. Kobieta: 1
    5. Kobieta "upadła": 1
    6. Los: 1
    7. Młodość: 1 2
    8. Piękno: 1
    9. Pozycja społeczna: 1

    Zuzanna GinczankaPrzypadek

    1

    Rzecz jest w tym, że mieszkam wygodnie:

    pięć pokoi — no i tak dalej,

    że nie pojmę, co to wygłodnieć,

    co to zmarznąć (noc słońcem wstaje);

    5

    rzecz jest w tym, że obok kominka

    chwile są awemarią drżące,

    że mój trud się topi w spoczynkach —

    jak miód w ustach (noc wstaje słońcem).

    Piękno, MłodośćJa

    10

    mam szesnaście lat —

    wyrzeźbiła mi ciało harmonia,

    wyrzeźbiła mi rysy duma.

    Można miłość zdobyć jak świat

    w rozmarzeniach, w dzwonnych zadumach

    15

    i w kwitnących wiosną jabłoniach,

    gdy za kwiatem opada

    kwiat.

    Los

    Czyż cyfry statystyk powiedzą:

    20

    jak graniczną miedzą,

    chodnikiem z deszczułek,

    przedzielił zaułek

    mnie

    i

    25

    ją?

    Młodość, Kobieta, Choroba, Kobieta "upadła", Ciało, Pozycja społecznaOna ma szesnaście lat.

    Wykoślawił jej ciało tryper,

    wypokraczył jej rysy

    syfilis.

    30

    Nawet nie wiem, jaki jest świat,

    (zatopiona w dzwonnych zadumach

    i kwitnących wiosną jabłoniach,

    gdy za kwiatem opada

    kwiat…)

    35

    Wiem to tylko, że miała już dziecko,

    że jej wóz cztery palce urwał,

    że tradycję ma starą, szlachecką:

    jest po matkach i po babkach

    kurwą

    40

    BiedaRzecz jest w tym (dzień słońcem się chyli) —

    trza żołądek co dnia nasycać,

    gdy jak wątła łodyga lilii

    z bólu skręca się dwunastnica;

    rzecz jest w tym (dzień chyli się słońcem) —

    45

    trzeba zdobyć złoty na opał,

    gdy jak bez liliowiejący

    w mróz fioletem twardnieje stopa.

    Gdy mijamy się w zaułku,

    jest właściwie już wszystko jedno:

    50

    takim samym mijamy się krokiem,

    takim samym mijamy się wzrokiem

    i ten sam przepala nas wstyd,

    nieznajome szesnastolatki,

    55

    i

    mnie —

    za przypadek.

    Wzrok ucieka w bok po deszczułkach

    i kulawy ściga go traf:

    60

    urodziłam się po tej stronie,

    ona zaś po tej drugiej stronie

    zaułka.

    Zamknij
    Proszę czekać…