1. Alkohol: 1
  2. Anioł: 1 2
  3. Arkadia: 1 2 3 4 5
  4. Bieda: 1
  5. Błoto: 1
  6. Bóg: 1 2 3 4 5
  7. Broń: 1 2 3
  8. Burza: 1 2
  9. Car: 1
  10. Chłop: 1 2
  11. Choroba: 1 2
  12. Chrystus: 1 2 3
  13. Chrzest: 1 2
  14. Ciało: 1
  15. Cierpienie: 1 2 3
  16. Cud: 1
  17. Czarownica: 1
  18. Czas: 1
  19. Czyn: 1
  20. Diabeł: 1
  21. Dom: 1 2 3 4
  22. Dorosłość: 1
  23. Drzewo: 1 2 3
  24. Dusza: 1
  25. Dziewictwo: 1 2 3 4 5
  26. Emigrant: 1 2 3 4
  27. Fałsz: 1
  28. Flirt: 1
  29. Głód: 1 2
  30. Góra: 1
  31. Grób: 1 2 3 4 5
  32. Grzech: 1 2
  33. Gwiazda: 1 2 3
  34. Interes: 1
  35. Jedzenie: 1 2
  36. Kara: 1 2 3
  37. Kłamstwo: 1 2
  38. Kłótnia: 1 2
  39. Kobieta: 1 2 3 4 5
  40. Kobieta "upadła": 1 2
  41. Kochanek: 1
  42. Kochanek romantyczny: 1
  43. Kondycja ludzka: 1 2 3
  44. Konflikt: 1
  45. Konflikt pokoleń: 1
  46. Koń: 1 2 3
  47. Krew: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
  48. Ksiądz: 1 2 3 4
  49. Księżyc: 1 2 3 4 5
  50. Kwiaty: 1 2 3 4 5 6 7
  51. List: 1 2 3 4
  52. Los: 1
  53. Łzy: 1 2 3 4
  54. Marzenie: 1 2
  55. Matka Boska: 1
  56. Mądrość: 1
  57. Melancholia: 1 2 3 4 5
  58. Mężczyzna: 1
  59. Miłość: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
  60. Miłość niespełniona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
  61. Miłość platoniczna: 1 2
  62. Miłość romantyczna: 1 2
  63. Miłość silniejsza niż śmierć: 1 2 3
  64. Miłość tragiczna: 1
  65. Mizoginia: 1
  66. Młodość: 1 2 3 4 5 6 7
  67. Moda: 1 2 3 4 5
  68. Modlitwa: 1
  69. Morderstwo: 1
  70. Muzyka: 1
  71. Naród: 1
  72. Nauka: 1
  73. Niebezpieczeństwo: 1
  74. Niewola: 1
  75. Noc: 1
  76. Obowiązek: 1
  77. Obraz: 1 2
  78. Obyczaje: 1 2 3 4 5 6 7 8
  79. Odwaga: 1
  80. Ogień: 1 2 3 4
  81. Ogród: 1
  82. Ojciec: 1
  83. Ojczyzna: 1 2 3 4
  84. Oko: 1 2 3 4
  85. Okręt: 1
  86. Okrucieństwo: 1
  87. Omen: 1 2
  88. Oświadczyny: 1
  89. Pająk: 1
  90. Pamięć: 1
  91. Patriota: 1 2 3 4
  92. Piekło: 1 2
  93. Pies: 1 2 3
  94. Pijaństwo: 1
  95. Pobożność: 1 2 3
  96. Podróż: 1 2 3
  97. Poeta: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
  98. Poezja: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25
  99. Pogrzeb: 1
  100. Pojedynek: 1
  101. Polak: 1
  102. Polityka: 1
  103. Polska: 1 2
  104. Porwanie: 1
  105. Poświęcenie: 1 2
  106. Powstaniec: 1
  107. Pozory: 1
  108. Pozycja społeczna: 1 2
  109. Prawnik: 1 2
  110. Proroctwo: 1 2
  111. Przekleństwo: 1
  112. Przemijanie: 1
  113. Ptak: 1 2 3 4 5 6
  114. Religia: 1 2 3 4 5 6 7
  115. Rewolucja: 1
  116. Rozczarowanie: 1 2
  117. Rozstanie: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
  118. Rozum: 1
  119. Rycerz: 1 2 3 4 5
  120. Samobójstwo: 1 2 3
  121. Samotnik: 1
  122. Samotność: 1 2
  123. Sarmata: 1 2
  124. Sąd Ostateczny: 1 2
  125. Sen: 1
  126. Serce: 1 2 3 4
  127. Sielanka: 1
  128. Siła: 1
  129. Sława: 1 2 3 4 5
  130. Słońce: 1 2
  131. Sługa: 1 2 3 4
  132. Sprawiedliwość: 1
  133. Starość: 1
  134. Strój: 1 2 3
  135. Syn: 1
  136. Szaleństwo: 1
  137. Szczęście: 1
  138. Szlachcic: 1 2 3 4 5
  139. Sztuka: 1 2 3
  140. Śmiech: 1
  141. Śmierć: 1 2 3 4 5 6 7 8
  142. Śpiew: 1 2
  143. Światło: 1 2
  144. Święty: 1
  145. Tajemnica: 1
  146. Taniec: 1
  147. Teatr: 1 2 3
  148. Trucizna: 1 2
  149. Trup: 1 2 3 4
  150. Uczta: 1 2
  151. Uroda: 1 2
  152. Walka: 1 2 3 4 5 6 7
  153. Walka klas: 1 2
  154. Wampir: 1
  155. Wąż: 1
  156. Wiatr: 1
  157. Wierność: 1
  158. Wierzenia: 1 2 3 4 5 6
  159. Woda: 1
  160. Wojna: 1 2 3
  161. Wspomnienia: 1
  162. Wygnanie: 1
  163. Wzrok: 1 2 3
  164. Zabawa: 1
  165. Zabobony: 1 2
  166. Zamek: 1
  167. Zbawienie: 1
  168. Zbrodniarz: 1
  169. Zdrada: 1 2 3 4 5 6
  170. Zemsta: 1
  171. Zesłaniec: 1
  172. Zwątpienie: 1
  173. Żołnierz: 1
  174. Żona: 1
  175. Żyd: 1

Juliusz SłowackiBeniowski[1]Pięć pierwszych pieśni

Pieśń I

1

Za panowania króla Stanisława[2]

Kondycja ludzkaMieszkał ubogi szlachcic na Podolu,

Wysoko potem go wyniosła sława;

Szczęścia miał mało w życiu, więcej bolu;

5

Wojna, Niebezpieczeństwo, Krew, ChorobaAlbowiem była to epoka krwawa,

I kraj był cały na rumaku, w polu;

Łany, ogrody leżały odłogiem,

Zaraza stała u domu za progiem.

Maurycy Kaźmierz Zbigniew miał z ochrzczenia

10

Imiona; rodne[3] nazwisko Gwiazda, Omen, Śmierć, LosBeniowski.

Tajemniczą miał gwiazdę przeznaczenia,

Co go broniła jako Częstochowski

Szkaplerz[4]: od dżumy, głodu, od płomienia,

I od wszystkich plag — prócz śmierci i troski;

15

Bo w życiu swojem namartwił się bardzo,

A umarł, choć był z tych, co śmiercią gardzą.

MłodośćMłodość miał bardzo piękną, niespokojną.

Ach! taką tylko młodość nazwać piękną,

Która zaburzy pierś jeszcze niezbrojną,

20

Od której nerwy w człowieku nie zmiękną,

Ale się staną niby harfą strojną

I bite pieśnią zapału nie pękną.

Przez całą młodość Pan Beniowski bujnie

Za trzech ludzi czuł — a więc żył potrójnie.

25

Wioseczkę małą miał — ale dziedziczną,

Dwadzieścia miał lat — był u siebie panem.

Spraszał do domu szlachtę okoliczną.

Fortunka jego ciągle ciekła dzbanem.

Miał nadto proces i sprawę graniczną;

30

A prędzej sprawę wygrałby z szatanem,

Niż z ową psiarnią wtenczas palestrantów[5]:

Słowem, że przyszło do długów i fantów[6].

Pozbył się naprzód klinów[7] i futorów[8].

Żona, ModaPotem i konie wyprzedał z uprzężą —

35

Nie znano wtenczas jeszcze w Polsce szorów[9],

O które żony dziś mężów ciemiężą[10]

Pozbył się potem swoich białozorów[11],

PobożnośćRegentowi[12] dał charty — w rękę księżą

Ostatnie grosze dwa za ojca duszę,

40

I na ornaty dwa ojca kontusze.

Szlachcic, Prawnik, Kondycja ludzka, BiedaZ tych majątkowych ostatnich konwulsji

Nie zyskał, jedno wyrok przeciw sobie:

Wyrok, w którym rzecz była o ekspulsji[13].

Mało o to dbał (tracąc na chudobie[14],

45

Dzisiaj są ludzie młodzi stokroć czulsi[15]),

SynLecz Pan Beniowski rzekł: ja sam zarobię

Na drugą wioskę, et si non mi noces

Fortuna[16] — z wioską nabędę i proces.

I znowu mój syn będzie miał przyjemność

50

Z palestrą jadać i być Akteonem[17];

I na przyjaciół wzdychać niewzajemność,

Nauka, Obyczaje, DorosłośćI stać, tak jak ja, pod ciemnym jesionem,

Który mój ojciec sadził… O! nikczemność!

Tu Pan Kazimierz jęknął harfy tonem,

55

I na szumiący jesion łzawo spojrzał.

W tej chwili zyskał trochę — trochę dojrzał,

PrawnikTrochę skorzystał w sobie jako prawnik,

Trochę skorzystał jak człowiek odarty,

Na którego sam Pan Sędzia, Zastawnik[18]

60

I Regent[19] — niby trzy głodne lamparty,

Lub jako muły puszczone na trawnik,

Lub jak na duszę rozsierdzone czarty,

Wpadli, ogryźli i na pocieszenie

Rzecz zostawili słodką — doświadczenie.

65

O! doświadczenie — ty jesteś pancerzem

Dla piersi, w której serce nie uderza;

Jesteś latarnią nad morskiem wybrzeżem,

Do której człowiek w dzień pochmurny zmierza;

O! doświadczenie — jesteś ciepłem pierzem

70

Dla samolubów; tyś gwiazdą rycerza,

Bawełną w uszach od ludzkiego jęku —

Dla mnie, śród ciemnej nocy — świecą w ręku.

Miłość, RozstanieLecz Pan Beniowski liczył lat dwadzieścia,

O doświadczenie jak o grosz złamany

75

Nie dbał — wolałby mieć wioskę i teścia;

To jest ślubem być dozgonnym związany

Z Panną Anielą. — Tej sztuka niewieścia

Sprawiła, że był srodze zakochany:

Na gitarze grał i rym śpiewał włoski,

80

I wszystko dobrze szło — dopóki wioski

Nie stracił… wtenczas po włosku: addio![20]

Po polsku: pisuj do mnie na Berdyczów[21].

Okropne słowa! jeśli nie zabiją,

To serce schłoszczą tysiącami biczów.

85

Panna Aniela, dziewczę z białą szyją,

Była z rodziny dostatniej A…wiczów…

Ojciec, Moda, Miłość niespełniona, WiernośćKochała wiernie — wierność była w modzie…

Lecz ojciec — ten stał jak mur na przeszkodzie.

Mimo to jednak KwiatyAniela, jak róże,

90

Co nad wysoki mur liściem wybiegną

Patrzeć na słońce — oczy miała duże,

Czarne. — Jak róże, co się nad mur przegną,

I mimo czujne ogrodowe stróże,

Zerwaniu chłopiąt i dziewcząt ulegną,

95

A potem gorzki los tych niewiniątek

Więdnąć na włosach i sercach dziewczątek;

Aniela — mimo ojcowskie czuwanie

Widywała się ze swoim Zbigniewem.

Kronika milczy, czy to widywanie

100

Odbywało się pod jaworu drzewem,

W godzinę, kiedy słychać psów szczekanie,

Kiedy słowiki wywołują śpiewem

Księżyc spod ziemi; — lecz pozwól asindziej[22],

Że się nie mogli widywać gdzie indziej…

105

Zwłaszcza o innej porze… Obyczaje, Zabobony, Pobożność, Szlachcic, Wierzenia, ReligiaSarmataOjciec srogi,

Do tego wielki oryginał, splennik[23];

Diabeł wie jakiej wiary: w rzymskie bogi

Wierzył i wierzył w proroctwa i w sennik,

Chrystusa także krwią oblane nogi

110

Całował; zwał się cesarzów plemiennik[24]

Słowem była to dziwna meskolancja[25]

Świętości, złota, folgi[26] — jak monstrancja[27].

To porównanie pojąłbyś od razu,

Gdybyś go widział w złocistym szlafroku,

115

Z łbem łysym, gdzie jak z Rembrandta[28] obrazu

Odstrzeliwało słońce; kiedy w mroku

Adamaszkowych purpur, stał jak z głazu

Kłaniającym się ludziom na widoku;

I stał jak martwy, niczem się nie wzruszył,

120

Lecz widać było, że żył — bo się puszył.

ZamekZamek jego stał nad rzeczką Ladawą[29]

Na skale — a pod skałą staw był wielki.

W tym stawie widać było twarz jaskrawą

Słońca i białe łabędzie Anielki;

125

Grobelka z młyńską u końca zastawą,

Za groblą kościół Panny Zbawicielki

Z trzema wieżami baniastemi, w złocie;

I chat okienka niby oczy kocie.

Wszystko to było dziwnie piękne, cudne!

130

Zwłaszcza, że Ogródszlachcic, wielki oryginał,

Góry uczynił do przebycia trudne,

Wężowe w skałach ścieżki powycinał,

I między róże, co rosły odludne,

Postawiał golce rzymskie[30]. — Ten puginał

135

W ręku swym trzymał i twarz miał brodatą —

Skąd łatwo było poznać, że to Kato[31].

Religia, Sztuka, WierzeniaApollo w morzu zostawił koszulę,

I na Starosty górach stał bez listka.

Dalej w egipskich katakombach ule;

140

Dalej posągi, którym koniec świstka

Wyłaził z gęby i przemawiał czule

Do Pana zamku jak do Antychrystka…

Albowiem wszystkie te wymysły pańskie

Nie katolickie były — lecz pogańskie.

145

DrzewoW ogrodzie stała jakaś larwa[32] niema,

Czarna, ogromna, rozrosła szeroko,

Był to krzesany[33] dąb na Polifema[34].

Jedno w koronie miał wybite oko

A tyle widział nieba, co obiema,

150

I nad sadzawką coś dumał głęboko,

Patrząc tem jednem okiem w ciemną wodę;

Na deszcz miał czarny wzrok, jasny w pogodę.

Matka BoskaNaprzeciw była bardzo ciemna grota,

Przed nią się nieraz siwy rybak skłoni,

155

Gdy go na stawie ogarnie ciemnota,

A sieci pluszczą śród spokojnych toni;

Albowiem w grocie Matka Boska złota,

Z wieńcem różanych lamp na jasnej skroni,

Jako Dyjanna[35] o poranku biała,

160

Na staw z różanej tęczy wyzierała…

Słowem — było to istne głupstwa wzgórze,

Sarmata, Uczta, Mądrość, PijaństwoZwierciadło czyste cnego antenata[36];

Na którym meszty[37] świeciły papuże[38],

Rzymska, purpurą bramowana szata,

165

Przy ucztach często na łysinie — róże,

A w ręku czara ze śmiercią Sokrata[39],

Tak dobrze, wiernie wykowana[40] rylcem —

Że kto pił, zdał się mędrcem — nie opilcem.

Z tego wszystkiego Pan Kazimierz śmiał się.

170

Lecz zakochany w cudownej Anieli,

Wyjawić szczerze swoich myśli bał się;

Polubił nawet te posągi w bieli,

Te groty od lamp różane — i stał się

Nabożnym bardzo w każdej skalnej celi;

175

W każdej albowiem była jego droga[41],

I w każdej po niej została część Boga. —

Arkadia, Młodość, Ojczyzna, PodróżWoń jakaś, jakiś duch nieprzenikliwy,

Co myśli wtrącał i duszę w marzenia.

Każdy z nas miał kraj młodości szczęśliwy,

180

Kraj, co się nigdy w myślach nie odmienia.

Ja sam, com widział Chrystusa oliwy[42],

Góry z marmuru i góry z płomienia,

Drzewo, KwiatyWolę — i sądzę najpiękniejszą z krajów

Jedną maleńką wieś, pełną ruczajów[43],

185

Pełną łąk jasnych, gdzie kwitnie wilgotna

Konwalia, pełną sosen, kalin, jodeł;

Gdzie róża polna błyszczy się samotna,

Gdzie brzozy jasnych są kochanką źródeł

A zaś przyczyna temu jest istotna,

190

Że na tych bagnach, gdzie potrzeba szczudeł,

Jam wtenczas bujał na młodości piórach

Jasny i chmurny — jako księżyc w chmurach.

Melancholia, Choroba, PodróżO! Melancholio! Nimfo, skąd ty rodem?

Czyś ty chorobą jest epidemiczną?

195

Skąd przyszłaś do nas? Co ci jest powodem,

Że teraz nawet szlachtę okoliczną[44]

Zarażasz? — Nimfo! za twoim przewodem

Ja sam wędrówkę już odbyłem śliczną!

Grób, SamotnośćSąd OstatecznyI jestem dzisiaj — niech cię porwie trzysta! —

200

Nie Polak — ale istny Bajronista…

Trochę w tem wina jest mojej młodości,

Trochę — tych grobów, co się w Polszcze mnożą,

Trochę — tej ciągłej w życiu samotności,

Trochę — tych duchów ognistych, co trwożą,

205

Palcami grobów pokazując kości,

Które się na dzień sądny znów ułożą,

I będą chodzić skrzypiąc, płacząc, jęcząc;

Aż wreszcie Pana Boga skruszą — dręcząc.

PoezjaGrzech, Piekło, OgieńPrześliczna strofa! mógłbym zacząć od niej

210

Nowy poemat, jak sąd ostateczny;

I przy Eumenid[45] pokazać pochodni,

Jak jest grzech każdy dziwnie niebezpieczny;

Jak w jasnem niebie daleko jest chłodniéj

Niż w piekle, kędy płonie ogień wieczny;

215

Lecz wolę dzieło to rzucić na poźniéj;

Bo Arkadiado porządku mnie wołają Woźni…

Ci Woźni są to krytycy. — KsiądzKolego,

Byłżeś w Arkadii tej, gdzie Jezuici

Są barankami? — pasą się — i strzegą

220

Psów; i tem żyją, co ząb ich uchwyci

Na pięcie wieszcza. WążKraina niczego!

Pełna wężowych ślin, pajęczych nici,

I krwi zepsutej — Niebieska kraina!

Co za pieniądze Bab — truć nas zaczyna.

225

Woda, ChrzestPolska, Zdrada, Kłamstwo, TruciznaO! Polsko! jeśli ty masz zostać młodą[46]

I taką jak ta być, co dzisiaj żyje,

I być ochrzczona tą przeklętą wodą,

Której pies nie chce, wąż nawet nie pije,

Jeśli masz z twoją rycerską urodą

230

Iść między ludy, jak wąż co się wije;

Jeśli masz zrównać się z podstępnym Włochem:

Zostań, czem jesteś — ludzi wielkich prochem!

Ale to próżna dla ciebie przestroga!

PająkChrystus, Bóg, PolskaCiebie anieli niebiescy ostrzegą

235

O każdej czarze — czy to w niej przez wroga,

Czyli[47] przez węża i pająka swego

Wlane są jady.ReligiaJesteś córką Boga,

I siostrą jesteś Ukrzyżowanego.

Ciebie się żadna trucizna nie imie[48]

240

Krew, Kłamstwo, Zdrada, TrupKrzyż twym Papieżem[49] jest, twa zguba w Rzymie!

Tam są legiony zjadliwe robactwa:

Czy będziesz czekać, aż twój łańcuch zjedzą?

WampirCzy ty rozwiniesz twoje mściwe bractwa,

Czekając na tych, co pod tronem siedzą?

245

I krwią handlują, i duszą biedactwa,

I sami tylko o swem kłamstwie wiedzą;

I swym bezkrewnym wyszydzają palcem

Człeka, co nie jest trupem — lub padalcem.

Lecz pokój z niemi — nie, ten brud ruchomy

250

Nie zna pokoju — więc życzenie próżne!

Niechaj więc włażą w zakrwawione domy,

BrońNiech plwają[50] na miecz — stworzenia ostróżne,

Aby zardzewiał, nim będzie łakomy

Ich zgiętych karków, niech mają usłużne

255

W jadzie maczane pióra — dusze w bagnie —

Niech żyją — takiej krwi — nikt nie zapragnie.

Zdrada, Trucizna, KrewGróbCzołem bijący w marmur Chrystusowy,

Kiedym się skarżył na klątwy i zdrady,

Tom się i o ten kielich krwi octowy

260

UpomniałTrupi Grób zaparł się: że gady

Z niego nie wyszły — lecz z urwanej głowy

Ten polip odrósł i lud wyssał blady.

Wygnać go była kiedyś wielka praca…

Ma nas za trupa ten szakal — i wraca.

265

Precz z nim — lub, jeśli przyczołgnie[51] się żmija,

Pod Boga skrzydło kryjmy się i gromy. —

PoezjaObyczajeLecz widzę, że mię ten liryzm zabija,

Że na Parnasu[52] szczyt prowadzi stromy:

Kiedy czytelnik tę górę omija,

270

I woli prosty romans, polskie domy,

Pijące gardła, wąsy, psy, kontusze,

A nade wszystko szczere, polskie dusze.

Wszystko mieć będzie, wszystko mu przyrzekam,

Tylko o trochę cierpliwości proszę.

275

Ja sam na Muzę i natchnienie czekam,

I czoło moje pomarszczone noszę,

I poematu ekspozycję zwlekam,

I weny ducha lekkiego nie płoszę,

Który na mózgu jak motyl na róży

280

Usiądzie — aż się kwiat listkami zmruży,

A potem nagle odemknie swe łono

Świeże i jasne — i na okolice

Roześle wonie, co wszystko pochłoną. —

Ja się zdolnością natchnień bardzo szczycę,

285

I tu pokażę, że nie jest zmyśloną,

Lecz z moich rymów czyni błyskawice;

A mym przekleństwom daje siłę grotów.

Czekajcie! — już pieśń zacznę — jużem gotów.

Rozstanie, Podróż, WygnanieBył wieczór. — Z kwiatów wychodziły wonie

290

Melancholiczne, ciemniał las dębowy.

Beniowski kazał osiodłać dwa konie:

Jeden dla siebie, na drugim domowy

Miał jechać sługa. StrójBeniowski na skronie —

Chciałbym powiedzieć: włożył hełm stalowy —

295

Lecz nie poemat pisząc, tylko gadkę,

Powiem, że tylko wdział — konfederatkę[53].

Zapiął na piersiach szpencer[54] z barankami,

Zawiesił burkę[55] z tygrysiemi łapy[56],

EmigrantDomKońWsiadł na koń[57], spojrzał na ganek ze łzami,

300

Pogłaskał konia — koń otworzył chrapy

I w ciemną domu sień zaparskał skrami

Na pożegnanie. Klasły[58] dwa harapy[59]

Pana i sługi… I pan ze swym sługą

Wyszli z rodzinnych progów — i na długo.

305

ProroctwoSławaO! gdyby wtenczas jaka Nimfa smętna,

Wiadoma[60] ludzkiej przyszłości, krzyknęła:

Już ty nie wrócisz! i stopy twej piętna

Są tu ostatnie! — lecz jeśli twe dzieła

Zapisze sława wszystkiego pamiętna:

310

Ten dom, z którego cię nędza wypchnęła,

Będzie świątynią, a te ciche świerki

Pójdą na krzyże i na tabakierki,

A twe koszule porżną na szkaplerze,

A twe papiery — choćby to był tylko

315

Od ekonoma list albo przymierze

Wiecznej miłości z Handzią lub Marylką —

Sawantka[61] łzami rzewnemi wypierze

I w sztambuch[62] wklei albo przypnie szpilką;

Że twa peruka — jeśli masz perukę? —

320

Frenologistów[63] podeprze naukę;

Że twój but prawy powieszą w Sybilli[64],

A o znikniony lewy będą skargi.

Nie mówię więcej, bo mój rym już kwili,

I łzami się już zalewają wargi! —

325

Lecz gdyby jaka Nimfa w owej chwili,

Kiedy nasz rycerz na świata zatargi

Puszczał się, takie proroctwo wyrzekła:

Uczułby w sercu coś — coś na kształt piekła…

Śmierć, Sława, SzaleństwoO! dzika żądzo pośmiertnego żalu,

330

Jakim ty jesteś smutnem głupstwem ludzi!

Zwłaszcza, że wiedziesz prosto do szpitalu[65]

Rozmarzonego. — A nim się obudzi

Już w jego oczach jak w mglistym opalu

Błyskają światła, szpitalnicy chudzi,

335

Mniszek pacierze, trumien robotnicy,

Mgła — za tą chmurą Pan Bóg na kształt świécy.

Ale to wszystko jedno. — DomNasz bohater

Dom swój opuszczał ze swym starym sługą,

Jak opuszczała swój dom panna Plater[66]

340

A kiedyś, dawniej, Czarnecki[67] z kolczugą[68]

Ach, tak jak później nasz sejmowy krater[69],

Który wybuchnął wielką, jasną fugą[70]

Z Warszawy — Wisłę przewędrował promem…

I mówi, że jak ślimak wyszedł z domem…

345

Słońce, Księżyc, Emigrant, KwiatyAch, tak jak sztaby, klub i wszyscy święci,

Co dzisiaj w każdym są kalendarzyku

Emigracyjnym[71], niby z krzyża zdjęci;

Jak ja nareszcie, co w tym słoneczniku

Muszę się kręcić, bo się ze mną kręci

350

Za każdem słońcem — słońc mamy bez liku!

I trzeba dobrze nam tą myślą przesiąc[72],

Że dla niezgody słońc — królem jest miesiąc[73].

Lecz to dla innych wieszczów ta bez twarzy

Walka, jak w dawnej Skandynawów wierze

355

Wojna niebieskich, krwawych luminarzy[74]

Żołnierz, Rycerz, KrewTeraz niech nowi wystąpią rycerze,

Ułani, dawnych synowie husarzy,

Którym krew ruska chorągiewki pierze.

KwiatyPan Kaźmierz jechał takim być ułanem —

360

Kłaniało mu się zboże całym łanem.

Kłosek mu każdy dziękował ugięty,

Bławatek każdy mu się przypatrywał,

Ani się skarżył, choć kopytem ścięty.

Śpiew, Sługa, MelancholiaBeniowski jechał cicho — sługa śpiéwał

365

Jedną z tych pieśni, w których jęk zamknięty;

A głos po łanach złocistych przepływał

I wpadał w ciemny las, na dębów słuchy.

Te drżały, bijąc skrzydłami jak duchy.

Ciemniało. — Rycerz wyjechał nad jary,

370

Skąd rzucił okiem na dom swej kochanki.

Skała ta jako wielki obłok szary,

Stała nad stawem; nad nią były wianki

Drzew ogrodowych i dom wielki, stary,

Z płomienistemi okny i krużganki[75].

375

Całą tej górze postać ekscentryczną

Odjęła złota noc swą szatą śliczną.

Nie widać było posągu Junony[76],

Dalekim oczom zniknął gdzieś Apollo,

Ale dąb widać było zamyślony,

380

Co stał nad zamkiem, żeniony z topolą.

Księżyc, TeatrLecz z zamku księżyc wybuchał czerwony,

Jak smutny aktor, co z Hamleta rolą

Wyjdzie na scenę. Księżyc wstąpił krwawy

I oczerwieniać zaczął staw Ladawy.

385

Rozstanie, Miłość niespełniona, Łzy, MężczyznaPan Kaźmierz był z tych, co stawią na tuza[77]

Cały majątek; przegrał go i plunął —

Lecz patrząc na ten dom, gdzie wziął harbuza,

I z nadziei swych na wiek wieków runął:

Westchnął! — i wzniosła mu się w piersiach śluza,

390

Sługa, KsiężycŁzami się zalał i z siodła się sunął[78]

Jak człowiek, który dostał nagle mdłości. —

Przyskoczył stary Grześ: „Co Jegomości?”

„Święta Maryjo, ratuj! dziecko kona!”

Na to Beniowski rzekł: „poprawiam strzemię.”

395

Odepchnął sługę, co go brał w ramiona,

W konfederatkę[79] się chlasnął i w ciemię,

Melancholia, Rozstanie, Miłość niespełnionaSpojrzał na księżyc, co zeń jak z Memnona

Wydobył jęki[80], i całe trosk brzemię

Takiem westchnieniem wielkim w księżyc cisnął,

400

Że księżyc śćmił się — zmarszczył — i znów błysnął.

Westchnąwszy jechał dalej brzegiem jaru,

A za nim sługa w ceglastym kontuszu.

Smutnemu wiatr się zdaje pełen gwaru,

Litość aniołów brzęczy koło uszu:

405

Smutny jest gotów do bójki i swaru,

Gorączkowego pełen animuszu.

Takim Beniowski był i jego lozak[81]

Szczęściem, że żaden się nie zjawił kozak[82].

Bo w takiej chwili kochanek rozpaczny

410

Gorszy niż lwica Wirgilla[83] hirkańska[84]

AlkoholJechał więc smutny rycerz; za nim baczny

Na wszystko jechał Grześ — a wódka gdańska

W skórzanej flaszy dźwięk dawała smaczny,

I bełkotała ta nimfa szatańska,

415

Właśnie jak gołąb, co z miłości grucha,

Lub poetyczna na Litwie ropucha.

Słysząc, jak słodko zapraszała flasza,

Spróbował jej Grześ raz, dwa i trzy razy,

I w oczach mu się wnet zrobiła kasza

420

Z gwiazd, a sam księżyc był szperką[85] — a głazy

Ludźmi. Więc jako żona Eneasza

Został się w Troi[86], z konia spadł na ślazy[87],

I tak bohater zbył swojego sługi —

Ale za koniem jego szedł koń drugi…

425

I było coraz ciemniej… Czarownica— wtem — o! cuda!

Koń Grzesia zaczął prześcigać panicza;

Na nim siedziała jakaś wiedźma ruda,

Gałąź pokrzywy miała zamiast bicza —

Tu widzę, że mi się poemat uda,

430

Że mi już Muza swoich łask użycza;

Więc dalej! wieszczów galopem wyprzedźmy,

DiabełJest ex machina deus[88] — w kształcie wiedźmy.

Więc, jak powiadam, zrównały się konie.

Beniowski nagle ocknął się i wzdrygnął,

435

Widząc, że Porwaniesiedział czart w srebrnej koronie

Na koniu, co go jak wicher prześcignął…

PolakI wziął z Kaźmierza rąk w kościane dłonie

Lejce i stepem zamroczonym śmignął,

Ciągnąc za sobą mojej pieśni syna. —

440

Że Polak daje się wieść — nie nowina!

Widziałem — Ale stój, Muzo! bieg krzywy

Tu nie przystoi wcale. Sen, Anioł— Miesiąc świeci,

Na koniu wiedźma, gałęzią pokrzywy

Smaga po zadzie konia i tak leci

445

W srebrnej koronie jak anioł straszliwy!

O którym roją na pół senne dzieci,

Że ma koń[89] ze mgły, z wężów srebrnych bicze,

Skrzydła ogniste i niańki oblicze…

I coraz prędzej, jakby anioł zgonu

450

Pędził za naszym rycerzem i babą.

Dźwięk głuchy kopyt jak jęczenie dzwonu,

Jako tętnienia echo jęczał słabo,

A ręka wiedźmy jak liść wielki klonu,

Gdy sczerwienieje lub, jak mówi Strabo[90],

455

Łapa Ibisa[91], czerwona, bez pierza:

Za lejc trzymała swój — i lejc[92] rycerza.

W zawrocie głowy, rycerz wlepił oczy

W tę rękę z trzema czerwonemi żyły[93].

A więc rozmyślał, czy z konia zeskoczy?

460

Ale mu jego koń był bardzo miły —

Czy świśnie szablą, aż się łeb potoczy

I spadnie z karku wiedźmy do mogiły? —

Ale i ta myśl druga, i ta chętka

Zdawała mu się nie zła — lecz za prędka.

465

A tu bym wiedzieć chciał twe mądre zdanie,

Mój czytelniku, i twój sąd o rzeczy;

Gdyby cię takie spotkało porwanie?

I nie spodziewał się znikąd odsieczy?

I widział taką rękę, Mości Panie!

470

Czerwoną? — do miliona krwawych mieczy!

Taką ohydną rękę? pełną kości?

Co pozbawiła cię ludzkiej godności!

Zwłaszcza, jeżeli jesteś demokratą

I o swą godność indywidualną

475

Dbasz wielce. — Co byś więc powiedział na to?

Gdybyś przez babę tak suchą! fatalną!

I — nie wiem pewnie — lecz może wąsatą

Sę-Symonistkę[94] i nie idealną

Ale kościaną, był pozbawion woli

480

I tchu i czynił to, co godność boli?

Nie wiesz? — Więc sobie zamawiam twą łaskę

Nadal, na rzeczy ważniejszych sądzenie. —

Beniowski więc wpadł w szatańską zatrzaskę[95], —

Widzę w tem jego gwiazdę, przeznaczenie!

485

I leciał jak wiatr, patrząc w bladą maskę,

Którą słoneczne wkładają promienie

Na twarz księżyca; a w tym prędkim biegu

Świat mu się cały zdawał kłębem śniegu.

Nagle — zwolniła kroku przewodniczka,

490

Roześmiała się, zeskoczyła z siodła.

Beniowski siedział na koniu jak świéczka,

Patrząc, gdzie go ta wędrówka zawiodła.

Miłość niespełnionaUjrzał, że chwastem zarosła uliczka,

Międza skałami — co mogą za godła

495

Służyć dwóm sercom, rozdartym na wieki, —

Wiodła go prosto — prosto — do pasieki.

Pasiekę tę znał dobrze i te skały,

I tę ścieżeczkę pełną rudej glinki.

Tutaj pasterskie roił ideały[96]

500

Z których czytelnik może robić drwinki. —

Starosta córce dał ten gaik mały

I od niej nazwał miejsce — Anielinki.

SługaA zaś ta wiedźma, na pozór straszliwa,

Była to niańka panny, stara Diwa[97]

505

Poznał ją rycerz i za tę czerwoną,

Za tę Ibisa rękę wnet uścisnął.

„Więc ty Irydą[98] jesteś, a Junoną

Jest twoja Pani? Teraz obłok prysnął!

Ach widzę, jaką miałem myśl szaloną!

510

I co bym zrobił, gdybym szablą świsnął

I odciął ci tę rękę, Diwo stara.

Drugi raz nie graj w diabła i w Tatara.”

Tak mówiąc, za swą Diwą szedł z pośpiechem,

I ze skał wyszli na łąkę zieloną;

515

Na którą księżyc spoglądał z uśmiechem,

Widząc tysiącznych róż otwarte łono.

Chata nakryta prostej słomy wiechem,

Ścieniona lipy ogromnej koroną,

Stała na łące w najciemniejszej głębi,

520

Z girlandą śpiących wokoło gołębi.

KońZ drżeniem za Diwą szedł Beniowski młody,

Prowadząc konia, co się wyrwał z dłoni

I poszedł z wolna, parskając, do wody. —

Ta wyglądała spod białych jabłoni,

525

Szarfą księżyca, błękitem pogody. —

Za nim koń drugi poszedł rżąc — a oni,

To jest nie konie, lecz nasz rycerz z Diwą

Weszli w lepiankę pochyłą i krzywą.

Staruszek, Diwy mąż, poświecił w sieni,

530

I drzwi otworzył od panny pokoju.

Kobieta, AniołNa progu stała, jakby smętna ksieni[99],

Panna Aniela cała w białym stroju;

Z dyjamentowych zaś miesiąc pierścieni

Podobny do gwiazd migających roju,

535

Błyskał na kruczych włosach rozwiniętych,

Właśnie jakoby złote światło świętych.

ModaBeniowski myślał, że anioł i witał

Jak bóstwo, długiem, przeciągłem westchnieniem,

Potem się zmięszał[100] i o zdrowie spytał; —

540

Co dziś byłoby wielkim uchybieniem!

Nieświatowością! znakiem, że nie czytał

Pani Sand[101], że się bajronicznym cieniem[102]

Nie okrył, że jest niezgrabny w rozmowie,

Że nie wie, jak to mówić romansowie[103].

545

Kochanek, PoezjaJa sam się dziwię, że za bohatera

Wziąłem takiego prostego szlachcica!

Oto pierwszy raz swe usta otwiera

Przed swą kochanką, która w nów księżyca

Swe włosy czarno-błękitne ubiera,

550

Jakby sawantka[104] albo czarownica:

I słyszy — że nie jak wieszcz lub astronom,

Kochanek wita ją — lecz jak ekonom.

PoezjaNa niezgrabnego już masz patent — a ja,

Rycerzu, wyprę się twoich grubijaństw —

555

I cała moich poematów zgraja

Lęka się dalszych twoich swarów, pijaństw,

Anhelli[105] cię ma biały za lokaja,

I Balladyna skora do zabijaństw

Wolałaby się w trupów ukryć gęstwie,

560

Niż przyznać, że jest z tobą w pokrewieństwie.

Co jest niejaką prawdą, bo te mary

Jedne się rodzą z serca, drugie z głowy,

A trzecie tylko z dziwnej, twardej wiary

W przyszłość, a czwarte obłok piorunowy,

565

A piąte mi koń w stepach przyniósł kary. —

Poezja, PoetaLecz ten poemat będzie narodowy,

Poetów wszystkich mi uczyni braćmi,

Wszystkich — oprócz tych tylko — których zaćmi.

Lecz do powieści. — Więc na progu stała Kobieta, Miłość, ObyczajeFlirt

570

Panna Aniela prosta, dumna, czysta,

Dla zalotników zwyczajnych jak skała;

Z czego kochanek wybrany korzysta,

Albowiem nigdy nie kokietowała

Dlatego tylko, aby mieć ze trzysta

575

Kornych kochanków pod wachlarza trzonkiem,

Z których by żaden nie chciał być małżonkiem.

Lecz u Polaków tak! — Ciągną jak słomki

Za oczkiem jakiej Marysi lub Wandy,

Która im różne rozdaje przydomki,

580

A wiosną listkiem cyprysu, lewandy[106]

Z niemi w zielone gra lub wiąże słomki,

Lub wędkę rzuca w te rybek girlandy,

Które za każdym wody pluskiem płyną,

Skosztują — haczek obaczą — i miną.

585

Lecz u Polaków tak — widziałem całe

Przy jednej pannie gimnazja, licea;

Ta miała często rączęta nie białe,

A złość tak wielką w sercu jak Medea[107],

A zaś korzyści z tych miłości małe,

590

I małe bardzo na później trofea.

Rozdały wiele włosów, łez, podwiązek:

Żadna nie weszła stąd w małżeński związek.

Miłość tragiczna, Miłość niespełniona, Samobójstwo, Kochanek romantycznyRozum, SerceA stąd przestroga, że takie zbiorowe

Miłoście[108] nic są w miłości niewarte;

595

Że lepiej serce zawrócić niż głowę;

Serca w miłości bowiem są uparte,

Choć głowy stokroć bardziej romansowe,

I stokroć bardziej ogniście zażarte;

I często widząc, że na świecie źle tym,

600

Z rozpaczy kończą tak, jak Werter w Götym[109].

DziewictwoWięc z drugiej strony w tem jest kompensacja[110]

Dla tych, co dzisiaj są staremi panny[111],

Gdy na rozstajnej drodze[112] jaka stacja,

I kamień, i trup w białą czaszkę ranny,

605

Świadczą — że każda z nich, jako akacja

Okryta słodkim kwiatem w czas poranny,

Brzęczała wkoło pszczół zalotnych wieńcem,

I ma kochanka w piekle — potępieńcem.

Takim sposobem wnet jest heroiną[113]

610

I poeci ją rymami zaszczycą:

Już jej nie nazwie nikt w pieśni dziewczyną,

Lecz musi nazwać posępnie dziewicą,

A kochanek jej, jak Fingal lub Ryno[114],

W chmurach skłębionych igra z błyskawicą

615

I śpiewa wichrom piekielny tryjolet[115],

Mając łzy w oczach — a w ręku pistolet.

KobietaAle to nie był los panny Anieli.

Chociaż tak piękna, jak żadna śmiertelna,

Zbliżyć się ludzie i kochać nie śmieli.

620

Została dumna i nieskazitelna,

Chodziła jako łabędź lub anieli,

Kołysząc się na giętkiej stopie; Okostrzelna

Nie była swemi zrennicami[116] — zgoła! —

Lecz oczy czarne jej paliły czoła.

625

Włosy jej długie, krucze, w róg zwinięte,

Ciężyły głowie swą jedwabną wagą.

SztukaTa sama głowa miała kształty święte,

I uświęcone snycerską powagą[117],

Smukłe, ku plecom w okrągłość ściągnięte. —

630

Ktokolwiek widział marmurową, nagą

Florencką Wenus, nie weźmie za fraszki

Tego — co mówię tu, o formie czaszki.

Religia, Obyczaje, CudJak owe jaje, w którem kiedyś Leda[118]

Powiła syna bogu łabędziowi —

635

Jak? — dzisiaj się to wytłumaczyć nie da

Przez żaden nowszy cud katolikowi!

PoezjaA gdym tłumaczył, to panna Prakseda

Święta — aniołek jezuicki, wdowi,

Jak na kazaniu siedziała sanskryckim,

640

A potem dała mi w sam łeb — Witwickim.[119]

Więc dziękowałem Bogu, że spod prasy

Nie wyszło jeszcze sześć psalmów Bojana[120],

Bo bym te wszystkie katolickie kwasy

Miał na łbie, wszystkie sześć — bo ta kochana

645

Panna Prakseda, gdy chodzi w zapasy

I chce traktować kogo jak szatana:

Co ma pod ręką katolickich wieszczy,

Rzuca na głowę i bije, i wrzeszczy.

CierpieniePodziękowawszy więc Bogu, że tylko

650

Dostałem Złotym Ołtarzykiem[121] — który

Każdą klamerką mię ukłuł jak szpilką;

Na niedźwiadkowe się bowiem pazury

Zamyka. — Czemże jest ból? Jedną chwilką!

Jak mówią w Dziadach Mickiewicza chóry.

655

Podziękowawszy za chwilki chwilowość,

Wpadam w opisy znów i w romansowość.

Aniela miała cudowną postawę,

W noszeniu głowy cudną lekkość — włosy

A l'antique[122] — barwy troszeczka bladawe,

660

Rozstanie, Miłość, PoświęcenieOczy skier pełne, teraz pełne rosy,

Smutne i twarzy kochanka ciekawe,

I pytające się o własne losy.

Jej ręka piękna, maleńka i biała

Za szorstką, silną biorąc rękę — drżała.

665

„Ty wyjeżdżałeś! tyś mi nie powiedział!

Ale me serce jest miłośnym szpiegiem.

Nie mów mi, że jest między nami przedział

Fortuny. — Jestem nad przepaści brzegiem.

Usiądź — opowiem — wszystko będziesz wiedział!

670

Nie strasz się tylko trudności szeregiem,

Nie strasz się! jesteś ludziom w poniewierce…

Lecz ja cię kocham jedna — ja mam serce.

„Straciłeś cały majątek? — i cóż mi

Majątek? ludzi sąd? — ja kocham ciebie!

675

Ja twego serca chcę — a nie twych dusz[123]mi

Potrzeba — pójdę o żebranym chlebie.

Nie odpowiadaj mi na to, nie krusz mi

Serca — mój los już zapisany w niebie!

Ja kocham ciebie! w twojem sercu żyję.

680

Kto nas rozdzielić chce — ten mię zabije!

„Dzisiaj przyjechał Dzieduszycki[124] z drogi,

Znów się oświadczył i o moją rękę

Prosił. — Mój ojciec stał się dla mnie srogi.

I guwernantka jak na moją mękę

685

Za ojcem trzyma. I ludzie, i bogi

Przeciwko nam są — i wuja Sosenkę

Przekabacili[125] już na swoją stronę.

Płakałam — patrzaj — oczy mam czerwone.

Strój„A tu jak na złość! dla Dzieduszyckiego

690

Był bal. — Czy widzisz jak jestem ubrana?

Musiałam ubrać się dla ojca mego

W ten księżyc — lecz ja dla mojego pana,

Dla ciebie tylko! dla ciebie samego

Ubrałam się tak w kwiaty — po kolana.

695

Prawda, że dobrze mi tak bez zawoja? —

Ja nie ubrałam się dla nich — ja twoja!

„Lecz ty wyjeżdżał? gdzie? — O! ty niewierny!

Gdyby nie Diwa, byłbyś już daleko.

SamobójstwoGdzieżeś ty jechał? gdy mię ból nieźmierny

700

Dręczy — kiedy mię przed ołtarze wleką,

Gdy nie zostaje nic, jak się w cysterny

Rzucić lub twoją się zakryć opieką:

Ty mię opuszczał w chwilę tak okrutną!

Ja przebaczyłam już — ale mi smutno.

705

„Czy ty nie ufasz, że ja zdołam jedna

Oprzeć się — zostać twoją? — ja nie płocha!

Ty nie wiesz, co to jest kobieta biedna,

Kiedy ją dręczą, kiedy mocno kocha —

Zgubi się — potem u wszystkich wyjedna

710

Łzy nad swem sercem zgubionem i trocha

Kwiatów i więcej też żadnej nie trzeba…

Cóż to? — Nie mówisz nic do mnie? — O! nieba!

„Myślałam, że ty mi dodasz nadziei.” —

Tu wypuściła z rąk rękę kochanka —

715

„Myślałam, że ty w tej smutnej kolei…” —

Tu blisko, szczęściem, stała z wodą szklanka,

Wzięła ją… drżące w szkło usteczka klei,

Ząbki o kryształ dzwonią jak kraszanka[126],

Kiedy się z drugą spotka w dziecka dłoni[127],

720

Rzekłbyś, że perła o dyjament dzwoni.

Łzy, Miłość, Miłość niespełniona„Myślałam…” — Głos jej o jedną oktawę

Zniżył się i pękł, jak pęknięcie struny. —

Boleść złamała jej giętką postawę,

Myślałbyś, że się chyliła do truny[128],

725

Tak nawet małe usteczka jaskrawe

Zbladły, uczuwszy gorzkich łez piołuny.

Padła na krzesło i przez łzawe deszcze

Błysnął ostatni jęk — „Kochasz mię jeszcze?”

Beniowski już był na kolanach; w dłonie

730

Wziął drżącą rączkę Anieli… PoezjaTu proszę

Włożyć mi wieniec Petrarki[129] na skronie,

Wojna, Konflikt pokoleńBo na tem pieśń zakończę i ogłoszę

Po dawnych wieszczów umarłych koronie

Czas bezkrólewia; pobuntuję kosze[130],

735

Krytyków kupię z Grabowskim[131] prymasem,

Reszta owczarzy moja. — A tymczasem

Jako pretendent na własne poparcie

Utworzę całe wojsko w drugiej pieśni.

Epiczny zamiar wyjawię otwarcie,

740

Wyjdę z dzisiejszej estetycznej cieśni,

I skrzydeł mojej Muzy rozpostarcie

Tęczowym blaskiem was oślepi wcześniéj

Niż miałem zamiar. Suszę tylko głowę,

Jak w rzecz wprowadzić rzeczy nadzmysłowe.

745

Nie podobało się już w Balladynie[132],

Że mój maleńki Skierka w bańce z mydła

Cicho po rzece kryształowej płynie;

Że bańka się od gazowego skrzydła

Babki-konika rozbija i ginie;

750

TrupŻe w grobie leżąc Alina nie zbrzydła,

Lecz piękna z dzbankiem na głowie martwica

Jest jak duch z woni malin i z księżyca.

Nie podobało się, że Grabiec spity

Jest wierzbą, że się Balladyna krwawi[133],

755

Że w całej sztuce tylko nie zabity

Sufler i Młoda Polska, co się bawi,

Jak każdy głupiec, plwając na sufity

Lub w studnię… która po sobie zostawi

Tyle co bańka mydlana rozwalin,

760

A pewnie nie woń myrry[134] — ani malin…

O! Boże! gdyby przez metampsychozę[135]

W Kozaka ciało wleźć albo w Mazura;

Zesłaniec, PoezjaI ujrzeć, jaką popełniłem zgrozę

Pisząc — na przykład — Anhellego[136]. Chmura

765

Gwiazd, białych duchów, które lgną na łozę

Jak szpaki Danta[137]: rzecz taka ponura,

A taka mleczna i nie warta wzmianki —

Jak kwiat, posłany dla pierwszej kochanki.

Pewnie bym takich nie napisał bredni,

770

Gdybym był zwiedził Sybir sam, realniéj;

Gdyby mi braknął gorzki chleb powszedni,

Gdybym żył jak ci ludzie borealni[138]

Troską i solą z łez gorących — biedni!

Tam nędzni — dla nas posępni, nadskalni,

775

Podobni Bogom rozkutym z łańcuchów[139],

W powietrzu szarem, mglistem, pełnem duchów.

Pewnie bym… — Lecz ta spowiedź jest za długa,

Poezja, ObyczajeDygresje — nudzą; więc — mój czytelniku

Spróbuj, czy ci się pieśń podoba druga,

780

Gdzie więcej nieco będzie gwaru, krzyku,

Kościół i wielka słoneczna framuga,

I na tęczowym Duch Święty promyku,

Także cokolwiek szlachty. — StrójPowieść taka

Jak dawny, długi, lity pas Polaka.

Pieśń II

785

Poezja, PoetaO! nie lękajcie się mojej goryczy!

Dalibóg! nie wiem sam, skąd mi się wzięła;

Długo po świecie pielgrzym tajemniczy

Chodziłem, farby zbierając do dzieła,

GwiazdaA teraz moja Muza strof nie liczy,

790

Lecz złe i dobre gwiazdy siać zaczęła;

Komu za kołnierz spadnie przez przypadek

Sirius rzucony przez nią lub Niedźwiadek[140],

Spali się — lecz ja nie winien. — Per Bacco[141]!

Różnymi drogi[142] mój poemat wiodę:

795

MłodośćJak chochlik często częstuję tabaką,

A gdy kichają, ja zaczynam odę,

Na przykład drugą piękną odę taką

Jak do młodości. Może serca młode

Pokochają mnie za to, żem jest śmiały,

800

Jak Roland[143], który w pół rozcinał skały.

Dom, ArkadiaI teraz chciałbym rozciąć — co? — dom jeden,

Podolski jeden dom rozciąć na dwoje

I pokazać wam jaki szczery Eden!

Jak nieraz pełne aniołów pokoje!

805

Jak złoty, piękny domów jest syredeń[144]! —

Poezja, PoetaUkraińskie to słóweczko, nie moje.

Wywołał je tu rym przez dźwięki bliźnie,

Nie miłość, którą mam ku Kozaczyźnie.

Chciałbym więc rozciąć jeden z dawnych dworów,

810

Które na górach stoją nad stawami.

Stawy — to tarcze z tęczowych kolorów,

Gdzie się łabędzie białe za gwiazdami

Gonią, podobne do srebrnych upiorów.

A na nie księżyc jasnymi oczami

815

Patrzy, na niebie jeden, przez topole,

A drugi taki złoty księżyc — w dole.

MiłośćAtoli wnętrze tych domów dopiéro

Poetyczne jest — zwłaszcza jeśli miłość

Oświeci, wonną je napełni myrrą[145],

820

I ścian drewnianych sprostuje pochyłość;

Miłość romantycznaPoezjaPodolanek są usta srebrną lirą,

Serca… Ta strofa ma pewną zawiłość,

Której nie lubię, lecz ją skończyć muszę. —

Serca są takie jak aniołów dusze.

825

SłońceSam znałem jedną — lecz nie wspomnę o niéj,

Bo się nadzwyczaj mój rym rozserdeczni,

Bóg, Dusza, Śmierć, PamięćOd serca mi jej wiało tyle woni

I tyle światła: że mi dziś słoneczniéj —

Chociaż mi zegar teraz północ dzwoni —

830

Niż gdybym w Boga się patrzał najwieczniéj.

Niech was bluźnierstwa nie rozpędza trwoga,

Ona umarła już. — Jest częścią Boga,

Duszą, światłością, wolą, jedną chwilą

Wieczności, wiedzą wszystkiego. — O! dosyć!

835

Niech resztę grobu cyprysy ochylą[146].

Różom najbielszym jej żałobę nosić[147].

Ją słońca drogi mlecznej nie omylą,

Zdziwiona blaskiem, będzie się podnosić

Jako harmonii lekkiej głos, bez końca

840

Ze słońc, na wielkie słońca i nad słońca.

PoetaŚmierćA gdy się w drogi zatrzyma połowie,

Jak gołąb puszczę za nią skrzydła chyże —

A tu mi ręce zawiążcie na głowie,

I twarzą bladą połóżcie na lirze,

845

Jakbym w alpejskim upadłszy parowie

Spoczywał. — Miałem ja troski i krzyże —

Więcej niż śniło się wam, filozofom.

Lecz dajmy pokój tym myślom i strofom.

Dosyć o sercach strzaskanych, o świecie

850

Tu, ziemskim i tam, nadsłonecznym; oba

Smętne są. — Światy wam utworzę trzecie,

Jeżeli się mój poemat podoba,

Znów drugi, wielki tom napiszę w lecie,

PoetaA te zostaną pieśni jako proba

855

Wcale nie według mego serca — ale

Ponieważ moje są: otwarcie chwalę.

Głupi! o sobie dobrze mów![148] wykrzyka[149]

Ryszard w okropnym bardzo monologu,

Ujrzawszy siebie we śnie jak krwawnika[150]

860

Oczerwienionym, na piekielnym progu —

Ksiądz, ObyczajeSzkoda, że w księdzu Kiefalińskim[151] znika

Szekspir; przyczyną jest trudność połogu

W stanie bezżennym — także to, że z księdza

Nie może nagle być Makbeta jędza.

865

O księżach dobrze mów! jest to przestroga

Już nie Szekspira, na tym fundamencie

Moralność cała stoi. — Lecz na Boga!

Poeta, Poezja, SławaGdzie mój poemat? Moje przedsięwzięcie

Epiczne? Moja ariostyczna droga[152]? —

870

Widzę, że wszystko mi stoi na wstręcie[153],

Nawet pisania łatwość rzuca plamę —

Mówią, że w czterech dniach układam dramę.

O! Boże! ileżbym stworzył romansów,

Gdybym chciał wszystkich d…w[154] być zabawą,

875

Wyspą dla grubych naszych Sanczo Pansów[155],

Na której by się uczyli ze sławą

Sylabizować. Lecz z prozą aliansów[156]

Nie chcę — do wiersza mam, jak sądzę, prawo.

Sam się rym do mnie miłośnie nagina,

880

Oktawa[157] pieści, kocha mię sestyna[158].

Ktoś to powiedział, że gdyby się słowa

Mogły stać nagle indywiduami;

Gdyby ojczyzną był język i mowa:

Posąg by mój stał, stworzony głoskami

885

Z napisem patri patriae[159]. — Jest to nowa

Krytyka. — Stój! — Ptakten posąg błyska skrami,

Spogląda z góry na wszystkie języki,

Lśni jak mozaika, śpiewa jak słowiki.

Otocz go lasem cyprysów, modrzewi,

890

On się rozjęczy jak harfa Eola[160],

W róże się same jak dryjada[161] wdrzewi[162],

Głosem wyleci za lasy, na pola,

I rozłabędzi wszystko, roześpiewi…

Jak smukła, pełna słowików topola,

895

Co kiedy w nocy zacznie pieśń skrzydlatą,

Myślisz… że w niebo ulatujesz z chatą,

Że porwał cię głos, jasność księżycowa,

Serce rozkwitłe, rozlatane pieniem,

O! gdyby mogły się na posąg słowa

900

Złożyć i stanąć pod cyprysów cieniem,

Jak marmur, który duszę w sobie chowa,

I z wolna złotym wylewa strumieniem;

A tak powoli leje i łagodnie,

Że po tysiącach lat jak słońce wschodnie

905

Stoi w nim cała, ogromna… O! gdyby! —

Zachcenia moje są jak Klefta[163] żądze,

Który chciał w trumnie mieć dla słońca szyby

I dla jaskółek — na co? — Znowu błądzę

Jak Telimena, gdy wyszła na grzyby,

910

A zbiera mrówki (mrówkami są żądze).

Na wiatr to mówię tylko, lecz w nadziei,

Żem dostrzegł, jako Poznańczyk[164] — idei.

Czy w poemacie tym, równie szczęśliwa

Krytyka równe porobi odkrycia?

915

Nie wiem. — PoezjaCzasami myśl w Eterze pływa

Przez piękne bardzo przelatując śnicia,

Lecz później, pismo, druk, tęcze obrywa

Z kształtów. — A teraz odbłysk mego życia

Na ten poemat pada niezbyt pięknie.

920

Patrzcie jak serce wesołe — gdy pęknie!

Szczęściem, że pieśni tej bohater młody,

Świeży, miłosny i ma ciemne oko,

Złote połyskiem zielonawej wody,

Lecz niezbyt na świat patrzące głęboko.

925

Owszem, ma nadto serdecznej pogody,

Nadto mu prawie na świecie szeroko.

Ach! nieraz szczerze westchniecie z litości

Widząc, jaki w nim brak artystyczności!

Poezja go otacza. — Czytelniku!

930

Na jego miejscu, o! ileżbyś razy

Uczuł, że dusza twa na wykrzykniku

Hypogryfując[165], leci, klnie wyrazy;

Klnie, że wokoło zimnych serc bez liku!

Same szkielety pod nią, same płazy!

935

Beniowski, jakby go Bóg o tym ostrzegł,

A priori[166] to czuł — lecz nie spostrzegł.

Co lepsza, nigdy nie mówił, nie pisał —

Biedaczek! brakło mu formy gotowej!

Nigdy się w myśli dzwon nie rozkołysał,

940

Idei żadnej w nim nie było nowej,

Najnowsze z ustek różanych wysysał,

Młodość, Dziewictwo, Miłość platonicznaI teraz, patrzcie, w pasiece lipowej

Klęczy pokornie przy kochanki nodze, —

Oboje na zbyt niebezpiecznej drodze.

945

Lecz młodość — O! ta, pomimo dewotek,

Ta jest najlepszą obroną dziewicom;

To jest kochanków młodość. — Mimo plotek

Szesnastoletnim się przybliżyć licom

Pozwólcie — zwłaszcza gdy chłopiec podlotek

950

Zazdrości skrzydeł dwu synogarlicom,

Dlatego tylko, że się mogą bratać,

Piórkami ściskać i gruchać, i latać.

O! pierwsza miłość! tej wiernym obrazem

Jest zamienienie serc bez interesu;

955

Tej ideałem jest latanie razem

W krainie, w której nie ma końca, kresu.

Potem się człowiek głupi staje płazem,

Mimo krew zimną, z każdego karesu[167]

Mogą wyniknąć rzeczy złe i zdrożne,

960

O których książki już mówią nabożne.

Za takie rzeczy, nie rozumiem zgoła,

Dlaczego w Rzymie nieszczęsne grzesznice

Sadzą do zamku Świętego Anioła[168],

Prócz tych… — Ta strofa musi zakryć lice;

965

Wstydzi się, że tę myśl wzięła od czoła,

Nie zaś z profilu. Poeta, Poezja, MiłośćO! Muzy dziewice,

Zarumienieniem waszym ucieszony

Wracam do bajki mojej — z innej strony.

To jest, zostawiam z kochankiem dziewicę

970

Śród róż, drzew, świateł księżycowych, woni,

Wód rzucających srebrne błyskawice

Spod brzóz i bielą okrytych jabłoni;

Serce przy sercu i przy licu lice,

Dłoń niespokojna w niespokojnej dłoni;

975

Ach! są to rzeczy bardzo piękne, czułe,

Lecz wieszcza mogą przemienić w gadułę.

UcztaA więc do zamku wracam, gdzie Starosta

Kłaniał się, poił, dął, puszył, brał na ton:

A chociaż szlachta go słuchała prosta,

980

O rzeczach duszy rozmawiał jak Platon —

Na mózg wesołych ludzi wielka chłosta! —

Więc się rozeszli, woląc sen — niż świat on,

Co się naówczas zdał zaatlantyckim.

Został się pan Starosta z Dzieduszyckim[169]

985

Ów Dzieduszycki był to regimentarz

Podolski, wielki wróg konfederacji[170],

Z której niedawno chciał uczynić cmentarz,

Co do jednego wyciąć — niech go kaci[171]!

Z Rulhiera[172] pewnie jego czyn pamiętasz:

990

A tu obaczysz, jak mu się wypłaci

Konfederacja: jak jest niebezpiecznie

Z demokratami być nie dosyć grzecznie!

ZdradaPrzypomnę tylko, że ten paliwoda

Zdradą na obóz napadł i wycinał,

995

Czego mu potem była wielka szkoda,

Bowiem go czekał stryczek lub puginał[173].

Nie znano jeszcze wówczas Wallenroda,

I kończył jak pies, kto zdradą zaczynał:

Exemplum[174]: oba litewskie biskupy[175],

1000

Na dwóch latarniach miejskich — oba trupy.

Dziś zdrajcom łatwiej — jeśli ich pod lodem

Car nie utopi — łatwiej ujść latarni.

Krukowiecki[176] jest miasta Wallenrodem,

Demokratycznym jest Gurowski[177]. — Czarni,

1005

Lecz obu wielka myśl była powodem,

Oba chcą Polski, aby ujść bezkarni;

Bo zna to dobrze ta piekielna para,

Że łatwiej odrwić Polaków — niż cara.

Wallenrodyczność czyli Wallenrodyzm

1010

Ten wiele zrobił dobrego — najwięcéj!

Wprowadził pewny do zdrady metodyzm,

Z jednego zrobił zdrajców sto tysięcy.

Tu nie mam więcej już rymu na odyzm[178],

Co od włoskiego odiar-lo — najprędzej

1015

Może zastąpić brak polskiego słowa —

Wallenrodyczność więc — jest to rzecz nowa.

Mój czytelniku, powiem coś na ucho:

I sam Paszkiewicz[179]… domyślaj się reszty —

— Co? sam Paszkiewicz? — O tym jeszcze głucho,

1020

Lecz jestem pewny — Pomyślał: a wiesz ty,

Że on być musi już przejęty skruchą?

On jest Polakiem aż po same meszty[180],

Które mu dzisiaj wyszyła Wallida,

Aby Turkiem był dla Abdul Meszyda[181]. —

1025

— Tak jest: obaczysz, lecz trzymaj w sekrecie,

Co powiedziałem: nie rzucaj się w spiski,

Bo wielkim rzeczom przeszkodzisz na świecie,

Rzeczom, co jako piorunowe błyski

W chmurach się kryją. — Więc już rozumiecie,

1030

Że Dzieduszycki nie miał jednej kréski[182]

Od brzegów Dźwiny[183] po hordy Nogajca[184],

Wszyscy w ojczyźnie mówili: to zdrajca!

Zwalił to wprawdzie na króla rozkazy;

Ale się wyparł król, jak zawsze bywa,

1035

Wyparł się, jako święty Piotr, trzy razy,

I cała wina na koguta spływa

Dlatego, że piał. A więc wszystkie zmazy

Pan Regimentarz, kochanek Gradywa[185],

Dźwigał na sobie i chował in petto[186]

1040

Zemstę, jak Włochy[187], co się mszczą stiletto[188].

Tymczasem chciał się ożenić bogato,

I okiem wszystkie przemierzywszy domy,

Najlepszym z domów wydał mu się na to

Ów zamek, wielki, malowniczy, stromy,

1045

Gdzie mieszkał szlachcic-pół, pół-król, pół-Kato[189],

Pół-wariat, a pół-syn Cezarów Romy;

Maleńki starzec, pół-łysego czoła,

Ojciec, który miał córkę, pół-anioła.

Wybrawszy teścia, przyjechał bez swatów,

1050

Z intencją ojcu się oświadczył, pannie;

SzlachcicWspomniał o drzewie swoich antenatów[190]

Nie wspomniał ani raz o krwawej wannie,

Którą chciał sprawić dla konfederatów —

Ale o królu mówił nieustannie,

1055

PiesPokręcał wąsa, zarzucał wylotów[191],

Lubił pić, bardzo nienawidził kotów.

Dlatego kochał psy, gdy gardło zalał…

Pozwolił nieraz Anieli szpicowi,

Aby mu lizał wąs… Chłopza psami szalał,

1060

Zalecał nawet dóbr intendentowi,

Ażeby chłopów psom kąsać pozwalał,

Mówiąc zazwyczaj, że to psy uzdrowi

Od bólu zębów, a stąd od wścieklizny,

SerceMiał jednak dobrą stronę — anewryzmy[192], —

1065

Te dowodziły, że miał serce. — Głowy

Nie dowodziła w nim choroba żadna,

Lecz materialny kadłub, z okiem sowy,

Na szyi zawsze nieruchomej; składna

Figurka, uśmiech i ukłon wężowy;

1070

Grzeczność, co w takim panu bardzo ładna!

Wielka znajomość świata, krajów, ludzi.

I wiele tego wszystkiego, co łudzi.

OświadczynyÓw pan układny więc siedział przy stole

Przy samym panu Staroście, na prawo;

1075

Dobijał właśnie targu i na czole

Widać mu było niecierpliwość krwawą,

Gryzącą; oczy utopił sokole,

Za ręce teścia trzymał ręką prawą,

Lewą na stole wyciągniętą prosto

1080

Ku kielichowi i mówił: „Starosto!

„Jakem człek prawy! jakem Polak prawy!

Tak pragnę córkę twoją uszczęśliwić,

Wierzaj mi i bądź, starosto, łaskawy.”

Tu pragnąc trupi głos nieco ożywić,

1085

Pociągnął wina; pił jak but dziurawy,

I zwykł się nieco był po piciu krzywić,

Tak wyciągnąwszy blisko wina kwartę[193],

Zmarszczył i czoło rozjaśnił wytarte.

I rozjaśniony znów do zamku pana:

1090

„Starosto, zezwól na szczęśliwość naszą.”

Oko, WzrokTak mówiąc, teścia przyszłego kolana

Ścisnął pod stołem i oczy, co straszą

Chłopów jak oczy czerwone szatana,

Uczynił cukrem i ponętą ptaszą —

1095

A miał na oczach swoich jak jastrząbek,

Z powiek wilgotno czerwonych obrąbek.

Starosta na pół śpiący, ale grzeczny

Nie wstawał ani odpowiadał na to,

Pan to był bowiem, co chciał być bezpieczny,

1100

Zwłaszcza, gdy ujrzał twarz żółtą, wąsatą,

I wiedział, że gniew może ściągnąć wieczny,

Gniew, który czeka z lichwą i z wypłatą.

Siedział więc zimny, lecz trochę się puszył,

Że w konkur[194] wielki pan o córkę ruszył.

1105

Nie odpowiadał nic, bo przez połowę

Już spał — a wreszcie nie chciał odpowiadać.

Pan Dzieduszycki zaczął prośby nowe,

Jak do pacierzy jął ręce układać;

Już się był począł przez słowa miodowe

1110

Do uśpionego na pół serca wkradać,

Już widział uśmiech, co poprzedza wszędzie,

Ostatnie, słodkie słowo: niech tak będzie.

Gadając, ręce pokornie złożone

Na stół położył obie i wytrzeszczał

1115

Na pana zamku oczy zaiskrzone —

Albowiem uśmiech mu senny obwieszczał,

Że po pjanemu[195] zdobył sobie żonę —

Wtem nagle jak wąż wzdął się i zawrzeszczał,

Wstał — lecz na stole miał obiedwie dłonie,

1120

A na nich papier i orła w koronie…

Orzeł na karcie był — a karta była

Nożem tureckim do rąk mu przybita…

Boleść go nad nią w arkadę[196] skrzywiła,

Oczy w niej toną — myślałbyś, że czyta,

1125

Że karta trupie kolory odbiła

Na jego żółtą twarz. Ksiądz karmelita[197]

Za stołem cicho stał i patrzał z góry

Na czytelnika bladego tortury.

Ocknięty zamku pan — to raz na księdza,

1130

To znów na ściany patrzał, wstając z wolna,

Ręka na szabli, w oczach gniewu jędza,

Ledwo się w sobie pohamować zdolna…

Lecz myślał, że mu sen mary napędza.

Tak dziwną była ta cisza okolna,

1135

Ten papier nagle do stołu przybity,

Dzieduszyckiego jęk — wzrok karmelity.

Już dawno by się był skokiem lamparta

Rzucił do szabli — ale mówiąc szczerze…

Myślał, że sen mu grał sztukę Mozarta[198],

1140

Że Don-Żuana widział na operze,

Gdy trupa ziemia puściła otwarta

Na muzykalny wieczór i wieczerzę.

Tak trudno było pomiarkować zrazu,

Czy ksiądz był z ciała ludzkiego czy z głazu.

1145

Noc, KsiężycGodzina była nocna i bez przerwy

Piał kogut, świece miały długie knoty,

Na wieżach zamku śpiewał ptak Minerwy[199],

A w jednym oknie miesiąc[200] stanął złoty —

Znacie działanie tej gwiazdy na nerwy. —

1150

Miesiąc więc w oknie stał — dziwne łoskoty

Na dachu, jakby jęczenia grobowe

Wreszcie Ladawy pan — odzyskał mowę.

„Ktoś ty?” Ksiądz milczał. „Co tu robisz, mnichu?

Co znaczy papier ten? na Lucyfera!”

1155

Oko, WzrokTu Dzieduszycki zajęczał po cichu,

Ale tak jęknął, jak człek, co umiera.

Spojrzał — chciał spojrzeć, lecz w powiek kielichu

Nie było oczu, tylko białość szczera

Jak w zwierciadlanym łysnęła odruzgu[201],

1160

Szkło tylko — gałki uciekły do mózgu.

Starosta spojrzał i cofnął się biały

Jak wosk, jak oczy, którymi go szukał

Pan Dzieduszycki; ale okazały

W cofnieniu się swym na ludzi nie hukał,

1165

Zwłaszcza, że ksiądz był wielki — a on mały.

Nieraz zaś przedtem pan Starosta fukał

Na równych sobie, niższym dawał szlagę[202],

Licząc na swoją małość i powagę.

Więc co miał w oczach skier, wszystkie zapalił,

1170

Co miał na czole zmarszczków[203], zebrał razem.

Sam by się Jowisz oburzony chwalił

Tak olimpijskim na twarzy wyrazem.

Spiorunowany ksiądz się w proch nie walił,

Lecz w jedną szybę okien rzucił głazem;

1175

Na ten brzęk wszystkie ganki i komnaty

Przewiał ogromny wrzask: Konfederaty[204].

KaraStarosta spuścił łeb — ksiądz się przybliżył

I wyjął szablę mu złoconą z ręki:

„Przebacz, wielmożny pan, jeślim ubliżył,

1180

Lecz zamek był nam potrzebny; a jęki

Tego człowieka słuszne. Bóg go zniżył.

Ten, co na krzyżu poniósł krwawe męki,

Ten go nam daje; a wyrok nie minie.

Kto mieczem grzeszył, ten od miecza zginie.” —

1185

Podczas tej mowy twarze się wąsate

Pokazywały w podwojach, kołpaki[205],

Konfederatki[206], czapki i rogate,

I krągłe, i kapuzy[207], i pakłaki[208],

I owe jeszcze uszami skrzydlate,

1190

Co ekonomów są laurem. Gdy taki

Rój czapek i rój północnych latarek

Zjawił się, rzekł ksiądz: „ja jestem ksiądz Marek!”

Wstrzymał się — powiódł okiem po Staroście.

Zmarszczył się… i rzekł: „dla Kozaka Sawy[209],

1195

Który się bije z chłopami na moście,

Wypuścić racę nad zamkiem Ladawy,

ObyczajeWy się tu, proszę, bracia, nie panoszcie

Rabunkiem, zamek się nie poddał krwawy;

Ale wielmożny dziedzic sam to czuje,

1200

Że opór próżny — więc kapituluje” —

— Na to Starosta krzyknął: „protestuję

Przeciwko zdradzie haniebnej waszmościów,

Jako Rzymianin, z zamku ustępuję.

Mieć nie będziecie nawet moich kościów.” —

1205

Tu mi czytelnik zapewne daruje

Trochę w tej mowie niegramatycznościów;

Lub niechaj raczy ze mną na spoczynek

Do księżycowych wrócić Anielinek.

Poezja, GwiazdaO! tam poezja gotowa — Romeo!

1210

Pożycz mi twoich słów rozpłomienionych.

Zresztą już Ursę[210] mam z Kassyjopeą[211],

Mam księżyc i mam dwoje serc pęknionych,

I Filomelę[212], co tak jak J. B. O.[213]

Ów Londyńczyków słowik zapalonych,

1215

Śpiewa dla chcących spać arystokratów,

Tak że go wszyscy dają do stu katów.

Miłość, RozstanieO! tam poezja. — Gdyby tylko na to,

Aby się żegnać, warto brać amanty[214].

Czuliście kiedy tę łzę lodowatą

1220

Przy pożegnaniu, ciężką jak brylanty?

Te słowa: „pójdę i skonam za kratą[215]!”

Czyście słyszeli te słodkie kuranty[216],

Grane przez wszystkie pozytywki żywe,

A jednak — przysiągłbym, że nie fałszywe.

1225

Czyście żegnali? klęczeli? włos rwali?

Tracili ducha? wymowę? kolory?

Pugilares[217] z paszportem? itd.[218]

Czy przysięgaliście jako upiory

Wrócić po śmierci przy księżycu biali?

1230

Łopotać w okno czarne skrzydłem zmory?

Kochankę swoją w noc poślubną napaść,

Unieść na koniu i w ziemię się zapaść?

Czy wam pozwolił potem los nie wrócić?

Zachować smutku wrażenie niestarte,

1235

I całe życie się przeszłością smucić:

Odwiedzać morza, ludy, Egipt, Spartę,

A zawsze: — „ona teraz musi nucić!

Teraz na księżyc oczy ma otwarte!” —

Miłość niespełniona, Interes, Rozczarowanie, RozstanieAch, takem ja śnił — lecz na piramidzie,

1240

Tfu! — odebrałem list, że za mąż idzie.

To mię cokolwiek zmięszało[219] — nie bardzo —

Ale cokolwiek zmięszało, Bóg świadkiem! —

Są ludzie, którzy wtenczas klną i gardzą,

Lecz ja to smutnym nazywam wypadkiem.

1245

Takich dwa: a me serce tak zatwardzą,

Że niezabudką już, ani bławatkiem

Nie da się nigdy wyprowadzić w pole,

Chyba mi posag położą na stole.

Ha, takem zgorzkniał, że nawet nie trącę

1250

W tej pieśni smutnej lutni pożegnania.

Szeptali długo jak wierzby płaczące,

Gołębie słychać tam było gruchania,

Łzy zimne usta zmywają gorące,

Słychać serc bicia, płacze, słowa, łkania,

1255

Już się rozeszli — rzecz skończona! — Horor[220]!

Miłość przechodzi już w pamiątek kolor…

W kameleona, w serdeczną jaszczurkę,

W rzecz poetycznie piękną, w sen niebieski,

W muzę, Olimpu zamglonego córkę,

1260

W poemat smutny od deski do deski,

W mgłę podnoszącą się z łez, w białą chmurkę

Na tle przeszłości, w gwiazdę, w arabeski

Tęczowe — chmurą obwiedzione złotą.

W dole: Raphaël pinxit[221] albo Giotto[222].

1265

W galerii siedzi dusza. — O! tęczowa

Kopuło myśli, tyś moim kościołem! —

Wymalowana, jasna, księżycowa

Nad srebrnym duszy wisząca aniołem,

Modlitwą w tobie są rozpaczy słowa,

1270

Serce wygląda jak urna z popiołem

W najtajemniejszej kaplicy stojąca —

Tak jesteś, gdy cię żaden wiatr nie trąca. —

Burza, Miłość niespełniona, Rozstanie, RozczarowanieLecz kiedy burza zawieje i zruszy

Z filarów ciebie, kopuło tęczowa,

1275

Pękasz jak niebo nad aniołem duszy;

Próżno się broni w błyskawicach głowa,

Cały gmach na nią upada i kruszy

I ją, i serce, które biedna chowa

Jak smętny łabędź pod skrzydły[223] białemi.

1280

Pękło — popioły rozwiał wiatr po ziemi.

Skończona wielka tragedia powagi

I ciszy greckiej; reszta wiatru wyciem,

Myśl zabłysnęła nagle jak miecz nagi,

Marzenia stają się czynem i życiem,

1285

Czyny się stają piorunem odwagi —

Rozbiły kościół! — Pod jego rozbiciem

I serce pękło, i burza przewyła…

Z wszystkiego… patrzcie co? — krzyż i mogiła.

Teatr, Czas, RozstaniePrzez wszystkie takie sceny odgrywane

1290

W teatrze naszych wnętrzności[224] Maurycy

Przejdzie, uczuje sercem każdą zmianę,

Czas mu postawi zwierciadło różnicy,

Czas matematyk. Dziś serce strzaskane.

Ruszył na koniu pędem błyskawicy,

1295

Za nim pasieka, szczęście, przeszłość, ona,

Kto wie za kilka lat, czy jego żona?

Panna Aniela, jeszcze nieświadoma

Odmian, które się w zamku wydarzyły,

Biegła, ścieżeczka przed nią była stroma,

1300

Pomiędzy skalne wijąca się bryły;

Potem sadzawka i ów dąb z rękoma

Założonymi, ów dąb pełen siły,

Który się dawniej kochał bez nadziei,

Jedno swe oko topiąc w Galatei[225].

1305

Nad tą sadzawką nasza młoda panna

Już zadyszana stanęła, poprawić

Włosy. Sadzawka była bowiem szklanna,

Można się było w niej oczyma bawić,

I była to gwiazd kryształowych wanna.

1310

I rybki się w niej zaczynały jawić

Długie, błyszczące robiąc korowody,

Ilekroć łezkę rzuciła do wody;

Ale przed rankiem rybki spały na dnie.

Panna Aniela uwiązała włosy,

1315

Nie przypatrzyła się nawet — czy ładnie,

Lękała się tknąć kwiatów pełnych rosy…

I serce biło w niej — bo chciała zdradnie

Do zamku dostać się — a jakieś głosy

W powietrzu cichym brzęczały i gwary,

1320

Jak gdyby przez sen mruczał zamek stary.

Konfederatów był to wrzask daleki,

Którzy już doszli byli do piwnicy.

Panna Aniela wezwała opieki,

Nabożną będąc, u Bogarodzicy —

1325

A wtem, gdy wzniosła do nieba powieki,

Blask jakiś nagły jak od błyskawicy

Całą oślepił. — Nim oddech utracę

W tej strofie, powiem, że ujrzała racę.

OgieńByła to owa raca, nakazana

1330

Przez księdza Marka na znak panu Sawie…

Pod biedną panną zadrżały kolana

Z trwogi — wąż leciał, paląc się jaskrawie,

I syczał, i tak jak oko szatana

Spojrzał z błękitu: i tak jako pawie

1335

Piór płomienistych zaokrąglił końce,

I zatrzymany w niebie, trwał jak słońce.

Anieli zdało się, że już odkryta,

Że już ją widzi ojciec, jej dugena[226],

Niebo, ta raca na gwiazdach rozbita,

1340

I każda róża w ogniu, i falena[227];

Już zdało się jej, że świat cały pyta

I pokazuje ją palcem. — Ta scena

Byłaby bardzo przykra dla tej panny,

Gdyby to zamiast racy był świt ranny.

1345

Lecz raca zgasła i swe włosy złote

W ciemnym powietrzu cicho osypała.

Kilka z tych włosów przez grubą ciemnotę[228]

Upadło właśnie z nieba tam, gdzie stała

Panna Aniela, myśląc, jak tę psotę

1350

I te wycieczki będzie ubierała

W wymówki; i pod ulewą ognistą

Przybrała na się postać dziwnie czystą.

Różane usta przygryzła zdradliwie,

Z oczu spuszczonych w bok miotała błyski;

1355

Trochę się patrząc smutnie i fałszywie

Przygotowała dla ojca uściski,

Dla guwernantki podobne pokrzywie

Pocałowanie; jeden ukłon niski

Dla pretendenta do obrączki ślubnej,

1360

I z tym ukłonem uśmiech — treści zgubnej.

Mimo to wszystko serce biło szybko,

Coś do tej główki wpadło i pobiegła

Biegnąc, jak gdyby była złotą rybką,

Która od wędki z dala plusk spostrzegła;

1365

I coraz prędzej leciała i gibko

Chwiała się, ogniem twarzyczkę zażegła[229],

Zadyszała się — różowa wpadła

W bramę i wkoło spojrzała, i zbladła.

Szlachcic, Pozycja społecznaPrzy bramie stali obcy ludzie, mnodzy,

1370

Różnego stroju, wąsaci i zbrojni. —

Widać, że byli trzymani na wodzy,

Bo ujrzeli ją i stali spokojni.

Byli to wszystko szlachcice ubodzy,

Patriotyczni bardzo, bogobojni,

1375

Na pierwszy ogień szli, stali przy bramach,

Choć zimno, rzadko który w lisich błamach[230].

Nie zapytała ich o nic, nie śmiała

O nic zapytać panna starościanka,

Ale spojrzawszy na nich już nie drżała,

1380

Już wyglądając dumnie jak Rzymianka

Wyprostowana, sroga, trochę biała,

A okiem paląc jak Transteweranka[231],

Biegła, jak wicher szła przez korytarze,

O swego ojca twarz patrząca w twarze.

1385

Jako Elektra[232] weszła; elektrycznie

Cała się wstrzęsła[233], widząc ojca w tłumie,

Który dowodził wtenczas retorycznie,

Że schylić głowy przed nikim nie umie:

Że rad by się był rozsądzić granicznie

1390

Z konfederacją itd. — W szumie

Tych słów nic więcej nie pojęła córa,

Tylko, że ojcu grozi jakaś chmura.

Blady był bowiem starzec, jego ręce

Drżały. — Tu powiem, że Dzieduszyckiemu

1395

Pożyczył niegdyś proszony, naprędce,

Kozaków przeciw panu Pułaskiemu[234].

Słusznie więc teraz zbladł jako jarzęce[235]

Świece, trupowi podobien białemu.

I ów pan, cały purpurowy wczora,

1400

Wyglądał jako statua Komandora[236].

Ujrzawszy córka to, nie mówiąc słowa,

Pewnymi kroki do stołu się zbliża,

Widzi, że sterczy w nim sztyletu głowa

W papier utkwiona, więc jak piorun chyża

1405

Wyrywa ów nóż i za gorset chowa.

Wtenczas, by[237] ręce Boże zdjęte z krzyża,

Rąk dwoje wyszło spod papieru, obie

Krew, ZdradaTe ręce zdrajca położył na sobie.

I oblały go krwią jasną dziurawe

1410

Dłonie, i włos mu okrwawiły siwy.

Potem ku piersiom poniósł ręce krwawe,

I na żupanie białym, znak straszliwy

Został jak owe ordery plugawe,

Które dziś każdy kat i człowiek krzywy[238]

1415

Wiesza na piersiach. — Potem się posunął,

Śmierć, ZdradaDał krok, zawrzeszczał jak szatan — i runął.

Serce w nim chore biło coraz prędzéj,

Czekając tylko na noża wyjęcie,

I pękło. — Siwy ten sęp z okiem jędzy

1420

Utonął teraz już w dziejów odmęcie;

Ale są życia, co z tej samej przędzy

Winą się[239], dla nich ten rym i przeklęcie!

Niech swoją przyszłość w tej pieśni odkryją!

Niech jak psy patrzą na trupa i wyją!

1425

Krew, PobożnośćKsiądzGdy padł rąk własnych zczerwieniony łzami,

Ksiądz Marek z krzyżem do niego przyskoczył:

Lecz zdrajca za krzyż ukąsił zębami,

A potem ręką odepchnął i zbroczył.

Szmer zgrozy zachwiał w pokoju światłami.

1430

Ksiądz wyjął brewiarz[240], ustami namoczył

Palec i karty przewracał z pokorą,

Wiedząc, że duszę tę — już diabli biorą.

Wtenczas Starosta rzucił się do stołu,

Kułakiem stuknął, krzycząc: „rozbójnicy!”

1435

Przemierzył księdza od góry do dołu:

„Waszeć byś lepiej modlił się w kaplicy

Niż — z mojego cię wyklnę Kapitołu[241]!

Córko, podaj mi papier — kozak[242], świécy!

Siadaj tu Panna, et pagina fracta[243],

1440

Pisz protestacją, która pójdzie w akta.” —

KrewPosłuszna panna Aniela usiadła,

Chwyciła w rękę pióreczko łabędzie:

A starzec do niej: „ta krew czarna, zsiadła,

Ta krew na stole atramentem będzie.

1445

Umocz tu pióro.” Aniela pobladła:

Krwią był zalany stół aż po krawędzie,

Krwią, co wyciekła z rąk regimentarskich,

Gdy mu przybito do rąk wyrok Barskich[244].

Ale posłuszna w krwi zmoczyła pióro.

1450

Potem spojrzała i dreszcz ją przeniknął. —

„Wezwawszy bogów na świadki — pisz córo! —

Których bogdajby wzroku nie uniknął

Ów czyn nieszczęsny i haniebny… iuro[245]!…”

KsiądzKrewTu karmelita ksiądz powstawszy krzyknął:

1455

„Ja egzorcyzmem te szatany zwalczę…

Co ty krwią każesz pisać, bałwochwalcze?

„A ty, panienko, grzech ściągasz na duszę,

Pisząc bluźnierstwa takie krwią człowieka.

Ja was tu jednym znakiem krzyża skruszę,

1460

I na tym miejscu krwi popłynie rzeka,

Gdzie stoję, a te góry palcem ruszę

I na Moskali pójdą! — Kto tu szczeka?

Kto tu urąga się z Bożego Ducha?

Kto tutaj, słysząc, nie słyszy i słucha?

1465

„Zaprawdę, mówię ci, panie Starosto,

Że masz na oczach bielmo i ślepotę.

I powiem ci tu bez ogródek — prosto,

Że prosto idziesz w piekielną ciemnotę[246],

Krew, Walka, Kara, Chłop, Pozycja społeczna, Walka klasZa to cię Pan Bóg chciał ukarać chłostą,

1470

I gdyby nie ja, te komnaty złote

Byłyby dzisiaj twoją krwią zwalane,

I purpurowe, i w ogień odziane.

„Czy nie wiesz o tym? że na Ukrainie

Zaczęła się rzeź[247] i szlachty wyrżnięcie?

1475

Pod święconymi nożami krew płynie;

Pop otwiera pierś, a chłop daje cięcie

W bijące serce. Cały naród ginie,

Jak w zapalonym przez Boga okręcie:

A ty, że byłeś jak miecz obosieczny,

1480

Ale bezczynny: sądzisz, żeś bezpieczny?

Kara, Grzech, Zbrodniarz„Gdyby nie nasze nad tobą czuwanie,

Dzisiejszej nocy kozak twój, Mohiła,

Miał tu pohulać z tobą, wielki panie.

Dziś by tu wielka rzeź w zamczysku była.

1485

Idź! — on przykuty łańcuchami w ścianie,

A przy nim zbójców powiązanych siła…

Idź! obacz, jakie teraz mają łoże;

Leżą na workach, a w tych workach noże!

„O! taka pościel będzie dla grzesznika,

1490

Co, jak ty, patrzy na mordy spokojnie,

Dziś byłbyś w piekle, tu, bez spowiednika

Zamordowany. — Pan Sawa się zbrojnie

Z twoimi chłopy[248] na moście potyka,

I za twą całość[249] krew wylewa hojnie.

1495

StarośćA twoja siwa się tu rzuca głowa,

Jak gołąb biała, lecz w myślach jałowa.

Podczas tej mowy pan Starosta w czoło

Księdza jasnemi patrzał się oczyma;

Nagle jak człowiek, gdy ujrzy, że gołą

1500

Zbójca siekierę nad głową zatrzyma…

Zadrżał. — A wtem pan Sawa wszedł wesoło,

Powstaniec, Odwaga, Walka, KrewSawa, ogromny skarb dla pisoryma,

Pół Kozak, a pół szlachcic — ten donosił,

Że całą groblę starosty krwią zrosił.

1505

I widać było to na nim; wszedł z brzękiem,

Hucznie, lecz spojrzał i zmięszał się cały,

Ujrzawszy oczy, w których całym pękiem

Kupido trzymał najeżone strzały.

Zamek był broni napełniony szczękiem,

1510

Trup na podłodze, Karmelita biały

Nad trupem, blady Starosta, stół krwawy,

Za stołem panna anielskiej postawy,

Jako Sybilla[250] z piórem w ręku. — Basta! —

Na tym się moja pieśń kończy obrazie.

1515

ŻydDalej ujrzycie zapalone miasta,

Szlachcica, z żydem, z psem, na drogoskazie

Wiszących[251] — romans w poemat urasta,

Coś w nim o królu będzie, o zarazie,

O Panu Bogu. Pociągnąwszy hausta[252],

1520

Jak się rozogni myśl, napiszę Fausta.

Jak się rozgniewam na imaginacją[253],

Diabłowi[254] oddam bohatera duszę…

I pewnie zyskam wszystkich aprobacją[255],

A tych, co płakać ze mną nie chcą — zmuszę.

1525

I demokracją, i arystokracją[256]

Do łez głębokich trzecią pieśnią wzruszę,

Wziąwszy następnie za rymów dewizę:

Jeżeli gryzę co — to sercem gryzę.

Pieśń III

MłodośćO! jakże smutno w jasnej życia wiośnie

1530

Być tak samotnym jako pan Kazimierz;

BłotoGdy świat przed tobą w nieskończoność rośnie,

Gdy wszystko tęczą; lecz czego się imiesz,

Błotem. — Dopóki serce wre miłośnie,

Nie żyjesz na tym świecie, ale drzymiesz[257]:

1535

Gdy zgaśnie, wtenczas zaczynasz dopiéro

Pojmować, że ten cały świat — satyrą.

PoezjaDopókiś młody, bawią cię ballady,

Poezja gminna nadzwyczaj zachwyca,

Lubisz w wierszykach chmury, księżyc, gady,

1540

Znajdujesz, że jest jakaś tajemnica

W mgle, w której wiersze brzęczą jak owady,

I brylantują myśl blaskiem księżyca;

I myślisz, że to sam poeta roi,

Skrzy się i błyska, i leci?… On stoi.

1545

Ty sam te wiersze niesiesz w kraj marzenia,

W tej mgle, twych własnych myśli tęcza świta,

W tych dumkach twoje latają westchnienia;

Potem z tych wszystkich wierszy, dumań — kwita!

Potem trzy wiersze Danta[258], pełne cienia,

1550

Ale rozumu: serce twoje chwyta,

Waży, rozbiera. A prawdziwa lekcja,

Która poezji uczy: jest dyssekcja[259].

Szkoda, że z takiej dyssekcji wynika

Jakaś szkodliwa materialność, sucha;

1555

Eureka![260] nasz pan Grabowski wykrzyka[261],

A Tygodnik go Petersburski słucha:

„Oryginalny wieszcz do Tygodnika

Napisał nowy wierszyk pełny ducha,

Który zapewnia mu wieniec osobny,

1560

Wiersz, do niczego przedtem niepodobny!”

Widać, że po tym deszczu w Polsce krwawym[262]

Nowi poeci rodzą się jak grzyby.

Szkoda! że każdy jest nadzwyczaj łzawym!

I w oknie duszy ma zielone szyby!…

1565

Każdy ma język swój, co jest kulawym.

EmigrantSzkoda, że wszyscy są okuci w dyby,

A kiedy straszną opisują burzę,

To chmura piorun zostawia w cenzurze[263].

Z czego korzystam ja — i dwie już dramy

1570

Piorunem bardzo skończyłem wygodnie[264];

Dlatego kraju mam zamknięte bramy,

I żadnej duszy myślą nie zapłodnię…

Cóżkolwiek ma być — wszyscy umieramy!

A czy nad grobem gwiazdy, czy pochodnie,

1575

Czy laur, czy chwasty, czy łza? Dobre i to! —

Wlazłem jak w błoto w tę myśl pospolitą.

Był czas, żem lękał się pospolitości,

Jako święconej duch się lęka wody;

Lecz teraz często schodzę z wysokości,

1580

Dla własnej sławy, pokoju, wygody;

Krytykom jak psom rzucam kilka kości,

Gryzą, lecz przyjdzie czas, że te Herody,

Przez których teraz moje dzieci[265] giną,

Będę gdzieś w piekle gryzł jak Ugolino[266].

1585

Tymczasem wracam do powieści. — Ranek

Błękitnie w polach podolskich zaświtał,

W niebiosach oczy utopił kochanek,

I marzeniami swoją przyszłość czytał,

I widział ją tak uwitą jak wianek

1590

Z dni szafirowych, złotych; już się witał

Ze sławą przyszłą i z tysiącem głośnych

Awantur[267], pragnąc nadzwyczaj — miłośnych.

Już widział dziesięć przynajmniej Andromed[268]

Do skał przykutych srogiemi żelazy[269],

1595

Z warkoczem, który wisi jak u komet.

Młodość, Marzenie, MiłośćKobietaMiłe nadzwyczaj w młodości obrazy!

Młodość albowiem świeża, jak Mahomet

Panteistyczną[270] jest i wszystkie głazy

Zmienia w kobiety, w ogień topi kruszce,

1600

Huryski[271] widzi zamiast ziarnek w gruszce.

UrodaA tu odsyłam mego czytelnika

Do Alkoranu[272], gdzie stoi przypisek,

Że w raju każda się gruszka odmyka

I cztery z siebie wydaje Hurysek. —

1605

Chciałbym tam na czas być za ogrodnika

I z tych owoców co dnia mieć półmisek;

Zwłaszcza że w każdej gruszce, do wyboru

Masz cztery panny różnego koloru.

Słowem, ideał nasz kochanek białych,

1610

Tęczowym jest na Wschodzie dogmatycznie:

U nas, liczono by do rzeczy śmiałych

PoezjaGdyby kto nawet, tworząc poetycznie,

W rymach malując jednę z tych przestałych[273]

Owoców, starą pannę, seraficznie

1615

Rozeskrzydloną w Bogu, bez rozwagi

Rzekł: płeć[274] zieloną miała jak szparagi.

A jednak wielki poeta i prorok

Powiedział to w Koranie i krytyka

Milczy — krytyka owa, która co rok

1620

Tyle wad w moich utworach wytyka,

Jako ostrowidz[275] lub jako nosoróg[276],

Bo widzi ostro i rogiem przenika;

Szczęśliwa — gdybym dbał i był gorący

I włożył imię jej w poemat drwiący.

1625

Imię krytyki? — nie, krytyków, — A! bah!

Któż z nich ma imię? Z. K., S. K., E. K…[277]

Mówią, że Młodą Polskę pisze — baba,

Ale ja, widząc jak kąsa i szczeka,

Sądzę, że jezuita — a ma draba,

1630

Który tłumaczy na język człowieka

Hymny, przestrogi, pacierze i lekcje

W diabelskim napisane dyjalekcie[278].

I stąd się mocno cieszę, jak filolog,

Widząc, że u nas to się da wyszczekać,

1635

Do czego Cerber[279] w piekle czyni prolog

Ze swego wycia. Ale nie czas zwlekać

Pieśni, dlatego, że jakiś teolog

Krytyką mię chciał w kawałki posiekać,

Jakby (w balladach porównania szukaj)

1640

On był przyjaciel wierny, a ja Tukaj[280].

Ale ważniejsze rzeczy radzi Muza.

Oto już słyszę z daleka pukanie

Z dział, z dubeltówek, z flinty[281], z arkebuza[282]:

I czuję w sercu, że nadspodziewanie

1645

Prędko, mój rycerz może dostać guza.

Niechaj się wola Pana Boga stanie,

Ja go prowadzę w ogień: — jeśli zginie,

Poemat się mój wcale nie rozwinie.

Szkoda! czterdzieści cztery[283] pieśni całych!

1650

Czterdzieści bowiem cztery w planie stoi —

Bowiem, do rzeczy dążąc zawsze śmiałych,

Zacząłem epos tak, jak śpiewak Troi[284].

Większą — bo naród mój nie lubi białych

Rymów[285] i nagiej się poezji boi;

1655

Więc rzecz, co działa się tam, gdzieś za Sasa[286],

Muszę opiewać całą wierszem Tassa[287].

Wierszem więc Tassa o czterdziestu czterech

Pieśniach zacząłem epos i niestety

Może nie skończę!… i w gwiaździstych sferach

1660

Nie będę mieszkał pomiędzy poety[288],

Jeśli pan Zbigniew na ruskich giwerach[289]

Jak piorun, co gór prześladuje grzbiety,

Nie zaprobuje miecza i to zaraz…

Zjadłszy przynajmniej trzy plutony na raz.

1665

Trzeba albowiem, aby się pokazał

Świetnie i zyskał czytelników względy.

Właśnie w ten sam dzień Kreczetników[290] kazał

Bar[291] atakować, gdy Rewolucja, Walka klas, Krew, Sprawiedliwośćpo wioskach, wszędy

Lud się krwią swoich dawnych panów mazał,

1670

A ekonomów, bez żadnej kwerendy[292]

Wieszał i przyszłą respublikę kształcił,

Bo żydów palił, a niewiasty gwałcił.

Dwie drogi: jedna jest w naturze rzeczy

I płodzi równość niebieską na ziemi,

1675

Druga, choć trochę Maltusa[293] kaleczy

Systema i to, co za ziomki[294] swemi

Pisze pan Cz…[295], z wolna Polskę leczy,

Katolikami zaludnia rzymskiemi,

A żydom nic nie szkodzi, bo żyd w mig się

1680

Odradza — patrz Tacyta[296] o Feniksie[297].

Wojna, WalkaAtakowano więc Bar, gdy nad Barem

Beniowski się zatrzymał na wyżyni[298].

Na koniu stał jak posąg nad wiszarem[299]

I patrzał i rozmyślał, co uczyni?

1685

ArkadiaBar jak na dłoni widział, lecz oparem

Wpół przesłonięty, blady; Kwiatywojska w linii

Jak małe nitki mrówek, a na murze

Rozwijał się dym z harmat[300] w białe róże.

I w tej girlandzie niby z róż śmiertelnych

1690

Stało miasteczko w powietrznych błękitach,

Wyrzucając błysk do żądeł pszczelnych

Podobny… Kule szumiały po żytach,

Gwizdały do jędz podobne piekielnych;

Lub po moskiewskich trącając jelitach,

1695

Przebiegłszy całe plutony po szarfie,

Na ludziach grały jękiem — jak na harfie.

I wystaw sobie, mości czytelniku.

Że na swój ganek wychodzisz spokojny;

I widzisz pszczoły w słonecznym promyku

1700

Lecące do łąk… dalej — grodek zbrojny

O milę — na równinie; działa w szyku,

Ataki, słowem, krotochwilę[301] wojny;

BrońWszystko się zwija, wre, kole i sieka:

A ty z krużganku patrzysz i z daleka…

1705

PiesTam jakiś starzec stanął na okopach,

Wzniósł rękę, czapkę przekręcił na ucho;

I działa jak psy legły mu przy stopach,

On je pogładził i szczęknęły głucho.

Kule gruchnęły po moskiewskich chłopach,

1710

Szczęsny! któremu to uszło na sucho,

Że pan Puławski[302] jurysta[303] ma ferie,

I zamiast pisać akt — stawia baterie.

Tam widać laski brzozowe i klony

Blade, z gałązek kulami owiane,

1715

Jednym girlandy czarne robią wrony,

Z drugich unoszą się z wrzaskiem, wygnane.

Dalekie miejskie słychać gwary, dzwony,

Wszystko wkoło wre; tylko zadumane

Na szarym polu dwie maćkowe grusze[304]

1720

Jak wróżki pod swój liść chowają dusze.

Tu długim czarnym, mrówczanym łańcuchem

Zbliża się Moskal pieszy ku mieścinie,

Tu kawaleria się wężowym ruchem

Z jaru wywija, zbiera, szczęka, płynie,

1725

Kłania się, kiedy kula ponad uchem

Gwiźnie[305] — i znów się prostuje, gdy minie,

Tu garść Kozaków jakby oczeretów[306]

Kępa — tu błyski szabel — tam, bagnetów.

Na to pan Zbigniew patrzał sponad wzgórza.

1730

Wzdryga się pod nim koń i uchem strzyże.

Beniowski spłonął na twarzy jak róża,

Chciałby iść w ogień — ale, mówiąc szczérze,

Trochę go piękna ta dziwiła burza,

Nad którą barskie się łyskały krzyże.

1735

I tak, co miałby wystąpić jak aktor,

Stał jak tchórz, albo gazety redaktor.

Lecz już nareszcie zbierał się do lotu,

Chciał biec, gdzie burza błyskała czerwona:

Gdy oto nagle, prawie bez łoskotu,

1740

Jakby mu jaka nimfa na ramiona

Złożyła ręce… Wrzasnął głośno: kto tu?

I mocniej w nim pierś zadrżała wzburzona.

Spojrzał — na ramion mu siedziało brzegu

Ptak, TaniecDwoje gołębi jaśniejszych od śniegu:

1745

Czy jastrząb je tu jaki, myślał, goni?

Czy się wydaję w stepach gołębnikiem?

Tak myśląc, zdjął je i trzymając w dłoni

Rzucił w powietrze. Lecz jak z baletnikiem

Związana duszą Elsler lub Taglioni[307],

1750

Gdy udaruje ją car naszyjnikiem,

Taniec w gołębia lot przemienia dziwnie:

Tak owe białe gołębie, przeciwnie

Z lotu zrobiły taniec — i nad głową

Pana Zbigniewa, na skrzydłach trzymane,

1755

Jakby miłośne dając sobie słowo,

Miłośnie dziobki złączyły różane;

I rozleciały się w błękit na nowo

Ważąc się długo smętne, zadumane;

Jakby straciły i szukały siebie,

1760

Podobne zmarłym duszom ludzkim, w niebie.

I obaczywszy się nagle, jak strzały

Znów szły ku sobie lotem błyskawicy,

I znów złączone, jako płatek biały

Śniegu, gołąbek przy swej gołębicy

1765

Kręcił się, skrzydłem ją trącał nieśmiały:

Aż zmordowani obaj tanecznicy

Najmilsze z siebie dali malowidło:

Ptak, Miłość, UrodaSenną kochankę gołąb wziął na skrzydło,

Przyniósł na ziemię, położył na trawie,

1770

I wkoło chodząc budził garłowaniem[308].

Na szyję wyszły mu kolory pawie,

Miłość go takim darzy malowaniem!

Miłość ubrała mu piersi jaskrawie

W ogień tęczowy. Z takim się kochaniem

1775

Zapatrzył gołąb w swoją senną panią:

Że tęcza blasków z niego — przeszła na nią.

I obudziła się. I znów oboje

Leciały prosto na Zbigniewa barki.

On je pogłaskał i wnet wszystko dwoje,

1780

Tęczowe piersi zgasiwszy i karki,

Z ramion mu poszły, i w kręgi i w słoje

Tnące powietrze. Zrazu był nie szparki[309]

Lot — póki rycerz nie ruszył wędzidłem,

Póki nie gonił — wabiły go skrzydłem.

1785

Lecz gdy bezmowne owe dwie istoty

Przelały swoję myśl w serce człowieka:

Coraz prędszemi udały się loty[310];

I wnet zrozumiał rycerz, że go czeka

Awantur nowych, dziwnych, łańcuch złoty;

1790

Zaczarowany zamek, albo rzeka

Pełna rusałek. — O! domysły trafne! —

Może w pokrzywy przemieniona Dafne[311];

Może Minotaur[312] i zaklęte skarby,

Z których jak z dobrej wioski będzie przychód —

1795

Tak młodość wszystko stroi w lśniące farby,

Nigdy się małych nie spodziewa lichot.

O gdyby nie to! — to nigdy Ikar[313] by

Nie latał — nigdy by nie żył Don-Kichot,

Nigdy by w Trzecim Maju[314] nie urosły

1800

Illuzje — na co dziś wrzeszczą posły[315]. —

DrzewoBeniowski, goniąc gołębie i mary,

Obaczył, że na dąb samotny siadły —

Był to ów sławny dąb gaduła stary,

Jak czarownica krzywy i wybladły.

1805

Ogniste zeschła kora miała szpary,

Z konarów liście na poły opadły.

Liść co pozostał — zwiędły i zwalany,

Szumiał po drzewie jak krwawe łachmany.

Bez kształtu, spiekły, podarty, nieżywy,

1810

Zimę i lato wisiał na konarze;

Kruk się go lękał, a jeleń pierzchliwy

Nigdy nie zasnął w tym krzemiennym jarze;

Bo z wiatrem ów liść łopotał straszliwy

Jako szatańskie skrzydło, całe w żarze.

1815

Nocą spod owych skrwawionych warkoczy,

Próchno świeciło się w dębie — jak oczy.

Na drzewo spadły dwa ptaszki Wenery[316].

Beniowski w galop szedł za lotem ptaków;

Albowiem ujrzał dwa ruskie giwery,

1820

I sześć pod dębem kozackich kołpaków[317]

Którzy tam pewnie jako marodery[318]

OgieńSzukali w drzewie skarbów lub Polaków…

I nie znalazłszy w nim nic — dla igraszki

Chcieli zapalić dąb i upiec ptaszki.

1825

Znieśli już bowiem wkoło suchych liści

I oczeretów, jałowców i cierni;

Już jeden krzesał ognia, który czyści

W czyśccu, a na tym świecie wszystko czerni.

I byliby dąb pewnie ci ogniści

1830

Spalili — wiatr dął taki jak w hamerni[319]

Szczęściem! bohater mój napadł na wrogi

I jął ich rąbać tak, że poszli w nogi,

Oprócz ŚmierćKozaków dwóch. — Z tych jeden stary

Zrąbany z konia, Bogu oddał duszę,

1835

I poszedł, mówi Homer, między mary. —

Co się z nim stało? — nie chcę i nie muszę

Mówić; bo Car, Religia, Wierzenia, Piekłota rzecz należy do wiary

Greko-rosyjskiej[320], lecz co do mnie, tuszę

I powiem, strofy nie chcąc robić wściekłą,

1840

Że w tej religii gdzie car — jest i piekło.

Pocieszająca myśl! — lecz nie dla cara,

Który wolałby może z tego względu

Większą bezpieczność. Jedna więc ofiara

Polskiego miecza, młodego zapędu,

1845

Poszła ad umbras[321]; i tam niech się stara

Szczęśliwszą być niż tu — gdzie tyle błędu,

Zawodów, głupstwa, nieszczęścia, przesytów,

Bankructw, poezji głupich, jezuitów,

Heglów[322] poznańskich, krakowskich purystów,

1850

Paryskich kronikarzy, historyków,

Prezydentów gmin, franko-romansistów[323],

Kozako-powieściarzy[324] i krytyków,

Którzy poklaski im zamiast poświstów

Dają — od czego ja aż do równików

1855

Biegłem, unosząc zadziwione słuchy;

I byłbym został tam — gdyby nie muchy,

Nie krokodyle, nie hipopotamy.

Nie muł, tworzący na Nilu oftalmie[325],

Nie dżuma, nie tęsknota, nie Mizoginiate bramy,

1860

Na które patrząc, że zamknięte, żal mię

Brał, że tak naszych żon nie zamykamy

W jednym haremie jak w Armidy[326] palmie

Ta strofa poszła krzywo, bo ze Wschodu

Wygonił mię brak awantur i lodu;

1865

Za to w ojczyźnie Danta, to oboje

Znalazłem. Lecz to rzecz jest tajemnicza.

Poezja, PoetaO to bynajmniej nie dbam i nie stoję,

Aby wiedziano, czy moja dziewicza

Muza kochała się realnie. Roję,

1870

Śnię, tworzę; harfy używam lub bicza,

I to jest moja poetyczna droga —

Lecz z mego życia poemat — dla Boga.

On wie, On widział, nad jakiemi chmury[327]

Stawałem bez łez i pieśni, z myślami

1875

Aniołów w przepaść lecących — te chóry

On słyszał, gdyśmy byli z Bogiem sami.

Nie zwiodły Go te królewskie purpury,

W które ja się tu, jak przed sztyletami

Cezar, obwijam[328], gdy mię w serce rażą,

1880

Ażeby umrzeć z niewidzianą twarzą.

Bóg, Zwątpienie, Cierpienie, MelancholiaBóg sam wie tylko, jak mi było trudno

Do tego życia, co mi dał, przywyknąć;

Iść co dnia drogą rozpaczy odludną,

Co dnia uczucia rozrzucać, czuć, niknąć;

1885

Co dnia krainę mar rzuciwszy cudną,

Powracać między gady i nie syknąć;

Co dnia myśl jedną rozpaczy zaczynać,

Tą myślą modlić się — i nie przeklinać;

On! i pustyni gwiazdy lazurowe,

1890

I zachodzące nad morzami słońce,

I jedno serce ludzkie. — Lecz to nowe

Głosy dla mojej lutni — te cierpiące:

Milcz serce ! Albo się strzaskaj echowe

Narzędzie pieśni, bólu, wiecznie drżące

1895

I obłąkane, niezaspokojone. —

Uderzam ciebie w złości — Milcz szalone! —

O czemże ja mówiłem?… Ha… TrupW tym jarze

Dwóch zarąbanych leżało Moskali,

Którym pan Zbigniew patrzał w blade twarze;

1900

OgieńWtem ujrzał, że się cierń zajęty pali,

Że się już ogień wiesza na konarze

Suchego dębu; a więc cięciem stali

Odrąbał gałąź, ta zaś odrąbana,

Jak płomień zdjęty przez burzę z wulkana,

1905

Leciała, hucząc głucho i czerwona

Kołysała się nad trupami dwoma,

Jak szatan, co chce duszę brać w ramiona,

Albo orlica z płomieni, łakoma

Ciała ludzkiego — więc — O! myśl szalona!

1910

Beniowski, święcie wychowany doma,

Przeżegnał pełną robaczliwych strupów

Gałąź — i wiatr ją pochwycił znad trupów,

Roziskrzył, stargał, skręcił i zwinąwszy

W jeden kłąb, rzucił w ciemną jaru szyję.

1915

Tu nawet zimny rozsądek najzdrowszy,

Słysząc, jak gałąź ta jęczy i wyje,

Zrobiłby utwór i poemat nowszy,

W którym gadają puhacze i żmije: —

Co do mnie, prawda mię epiczna więzi.

1920

Więc nic nie tworząc z ognistej gałęzi,

Prosto ją gaszę w jarze jak rzecz suchą,

A sam do mego wracam wojownika;

Który z dwóch ludzi rzecz uczynił głuchą,

A z dębu, nie chciał uczynić świecznika

1925

Owej dolinie strasznej, gdzie z ropuchą

Wąż między głazy[329] kredowemi syka,

I pachnie gorzki piołun. — Więc mój rycerz

Stał — jakby z głazu go wyrąbał snycerz[330];

I patrzał — owych zaś gołębi para,

1930

Która go tańcem cudownym przywiodła;

Skoro dąb zagasł i ognista mara

Przed znakiem krzyża uleciała podła:

Owe gołębie, których ja z Antara[331]

Pieśni pożyczam i biorę za godła

1935

Miłości — nigdy za małżeński związek! —

Skoro dąb zagasł, zleciały z gałązek,

I okrążywszy go potrójnym lotem,

Skryły się w jego wnętrze wypróchniałe;

Tak był szeroki, że mogł być namiotem,

1940

SławaI zmieścić (nie wiem, czy mógł wojsko całe)

Lecz mógł pomieścić haftowany złotem

Ów sztab, co dzieli naszych wodzów chwałę,

I dzieli się tak cudownie i sztucznie

Jak ową siedmią ryb[332] Chrystusa ucznie[333].

1945

Tak że zostanie i zbiorą z ostatka,

Siedem dla wojska koszów, napełnionych

Okruszynami sławy. Rzecz to rzadka

Tak zły apetyt! w ludziach tak czerwonych!

Ale że to jest cudowna zagadka,

1950

O sławie onej i o rybach onych:

Nie mówię więcej… Na gryzącym zębie

Wolałbym niż tę sławę — te gołębie,

Które, dąb cały okrążywszy pilnie,

Do spróchniałego wleciały ośrodka;

1955

Skrzydłami siekąc powietrze tak silnie,

Jak piskorz kraje wodę albo płotka.

Pomyślał wtenczas rycerz, że niemylnie

Awantura go jakaś w dębie spotka

I nie czekając, skoczywszy z rumaka,

1960

Szedł ku dębowi temu z czasów Kraka.

Dochodząc wejścia, nasz młokosik rześki

Usłyszał w drzewie szmer i pocałunki…

ŚwiatłoCiemny był wewnątrz dąb, ciemno niebieski[334],

Bo próchno, niby brabanckie korunki[335]

1965

Rozbłękitniło chropowate deski,

Jak dla rusałki kościół, lub bogunki[336].

Było tam światło takie, jak w zawiei

Gdy księżyc świeci w mgle — światło nadziei! —

Ktokolwiek deptał ziemię starożytną,

1970

I popiołami nakryte pokoje[337],

Gdzie laury rosną, pomarańcze kwitną;

Ktokolwiek był tam z kochanką, we dwoje,

Ktokolwiek grotę odwiedzał błękitną

Kaprei[338] — i tam ujrzał bóstwo swoje

1975

Nagle, błękitnem powietrzem kościoła,

Zmienione w blade widmo i w anioła;

Ktokolwiek zważał te podmorskie świty

Oblewające ją od stóp do głowy,

I widział, jak się z różanej kobiéty

1980

Czynił duch jasny lecz bezkolorowy,

Błyszczący, żywy posąg Amfitryty[339],

W błękitnym ogniu mórz zniknąć gotowy;

Tak piękny! w skały ukryty i w morze,

Żywy — lecz w niebios pośmiertnym kolorze;

1985

Ktokolwiek w grocie tej, na kruchej łodzi,

Zamknąwszy oczy, znowu je otwierał,

Myśląc, że księżyc nowy z fal wychodzi

W kształcie kochanki; ktokolwiek nie sterał

Imaginacji i ta jemu płodzi

1990

Kształty; ktokolwiek je w księżyc ubierał:

Niech popracuje, albo puści żagle

Myślom — a ujrzy tu znienacka, nagle…

Ujrzy, co pan Kazimierz. W owem drzewie

Od lat szesnastu zaledwie dziewczątko

1995

W błękitne próchien[340] rzucona zarzewie

W grocie z promieni… Nazwałbym ją prządką

Arachną[341] — Muza moja sama nie wie,

Jaką od innych odznaczyć pieczątką

Ów utwór nowy. — W błyskotnej sukience

2000

Stała, na piersiach swych trzymając ręce.

Na skrzyżowanych rękach białe ptaszki,

Sięgały jej ust dziobki różanemi;

W oczach błękitnych przestrach wziął na ważki,

I dwie perłowych łez zrobił równemi;

2005

Spadały obie. Szkła czeskie[342] i blaszki

Wydawały się gwiazdami złotemi,

I z włosów dziwne rzucały promienie;

Bielutką miała twarz — z tęczy odzienie.

Gdy wszedł do dębu rycerz, cała trwożna

2010

Spłonęła, twarz jej spłonęła i szyja:

Wstyd pokazała w sobie nieostrożna,

I ten rumieniec, co w skażonych mija. —

Widzę, że dalej już pisać nie można,

Bo opisowość poetę zabija;

2015

I Pegaz[343] się mój homeryczny zdębi[344].

Stwórzcie więc myślą, panią dwóch gołębi;

I niechaj się wam roją rzeczy cudne,

O czarodziejskim rusałek kościele;

Gdy wkoło jary dzikie i odludne,

2020

I ogryzione przez wilków piszczele,

I trupy czarną krwią zastygłą brudne,

I innych czarnych okropności wiele —

A w głębi dębu gwar innego świata,

Szum liści, próchno się w gwiazdy rozlata;

2025

Miłość niespełniona, Ciało, List, DziewictwoBeniowski z ładną panienką. — Dziewico,

Która te wiersze czytasz, czytaj daléj.

Miłoście moje jako próchna świécą,

Lecz nigdy się krew w marach nie zapali;

Ledwo ustami płomienia zachwycą,

2030

Wnet je strach księdza, albo los oddali,

Rozerwie ręce, strwoży niewymownie,

I dalszą miłość prowadzą — listownie.

SerceW listach dopiero… (a wszystkie umieszczę

W przypiskach[345]) mój bohater będzie czuły:

2035

Już to nie będą moje rytmy wieszcze,

Ale esencja serc, prosto z szkatuły

Wyjęta: serca nią wszystkie rozpieszczę,

A może nawet młodość będą psuły —

Emigrant, Kłótnia, Szlachcic, KsiężycNie emigracją[346], bo tej diabeł nie chce,

2040

I żadną serca żądzą już nie łechce.

Ambicja serce spod żeber wykradła,

Sejm[347] się nie kocha już ani też gminy[348];

Zbiorowa ta osoba będzie jadła,

Piła, wydawać dziennik, biuletyny,

2045

Gwiazdy się każdej spyta co upadła:

Jakie pryncypia ma? — a księżyc z miny

Arystokratą nazwie i dlatego,

Że w smutnej twarzy swej ma coś — srebrnego.

Pryncypia! O! pryncypia! jak bym chętnie

2050

Powiedział prosto dziś, co o was myślę!

Gdyby mi teraz w serca mego tętnie

Nie brzmiała inna struna — Więc przekryślę[349]

Te strofy. — Śmiech, MelancholiaDusza mi zagrała smętnie,

Śmiechu na ustach nie mam, ni w umyśle.

2055

Wszystko prowadzi dziwnie Boża ręka,

Tak dziwnie! — że mi serce wre i pęka.

Więc polityczne moje falanstery[350]

Bądźcie mi zdrowe! — I wy, co bez głowy

Upadli z pańskiej jak z niebieskiej sfery,

2060

W arystokratów gracie: smętne sowy!

Co w grze myślicie bić jako kozery[351]

Asa[352], choć będzie z sercem i laurowy:

Was także żegnam bez miecza rycerze,

A choć mi serce pęka — śmiech mię bierze.

2065

Żeby też jedna pierś była zrobiona

Nie podług miary krawca lecz Fidiasza[353]!

Żeby też jedna pierś, jak pierś Memnona[354]!

Żeby też jedna! — Ha… to mię przestrasza.

Kościuszko przeczuł was, krzycząc: skończona[355]!

2070

Z krzyża swojego krzyknął tak — a wasza

Pierś to pojęła, z tą myślą umiera.

Chociaż mi serce pęka — śmiech mię zbiera.

SercePoetaCo będzie z wami — prosto wam nie powiem,

Nie jestem jako wieszcz wszystko wiedzący.

2075

Krwią do was piłem, moim duchem, zdrowiem;

A teraz ciskam serce, puhar lśniący,

Słyszycie? Pękło. — Teraz mi węzgłowiem

Jedno kobiece serce; jestem śpiący;

Omdlały jestem, ogniem owionięty,

2080

Piekielne rzeczy rzucający, święty.

TeatrNiech się komedia gra. — Może mi przyjdzie

Grać inną: wtenczas was wszystkich przerażę.

Ległem jak czarny Sfinks przy piramidzie

Z grobów ojczystych — patrzą blade twarze —

2085

Może wieszcz, zechcę jeszcze w jasnowidzie,

Rzec co ciemnego? Może wam pokażę

Pełne piorunów usta, piersi, trzewa[356]: —

Może zamilknę jak lew, co poziewa,

Patrząc na małość zielonego węża,

2090

I zasnę — zasnę — ha! —- lecz przebudzenie? —

Niech los i serca szaleństwo zwycięża!

Z mózgu mojego mieliście jedzenie,

Lecz serce moje się jak łuk wypręża,

Zrzuca was, głodne sępów pokolenie.

2095

Ugolin odbył piekło… Ognia fale!

Wyrwijcie resztę sępom. — Precz szakale!

Kto inny teraz jest nade mną, nie wy,

Na których patrzał ja, Akteon[357] blady.

Między ciemnemi położę się drzewy[358],

2100

Słowiki będą mojemi sąsiady,

Księżyc jako mój srebrny anioł lewy,

ZbawienieOna jak złoty mój duch, dobrej rady,

Odgoni czarne Cherubinów[359] stada,

Mówiąc do nieszczęść tak — jak anioł gada.

2105

Przez litość tylko nade mną siostrzaną,

Przez błękit tylko swojej własnej duszy,

Przez gwiazdę swego losu obłąkaną,

Przez moc, co serca wskrzesza albo kruszy;

Przez to, że hymny we mnie zmartwychwstaną,

2110

Jeżeli ona mnie jak harfę ruszy:

Będę zbawiony! dumny, bezpokutny. —

Ale to wszystko sen — i może smutny!

Miłość silniejsza niż śmierćNa Boga! Muzo! Trochę śmiechu! Tyle,

Ile potrzeba dla zabawy gminu.

2115

ŚwiatłoGdy serce moje spod zasłon odchylę,

Widzę, że nie jest jak słońce z bursztynu;

A jednak miało kiedyś światła chwile,

Dawnej miłości winne, temu winu,

Które upaja na śmierć, potem wskrzesza. —

2120

O! chcę miłości uczyć! Gdzie jest rzesza? —

Odbiegła — skarży się na moją ciemność.

Poeto: fiat lux![360] zacięcie krzyczą.

I we mnie dziwną znaleźli wzajemność,

Życzę, aby to było, czego życzą;

2125

Poeta, PoezjaTygodnik jakąś wynalazł odjemność[361]

We mnie; lecz niech się dobrze wtajemniczą,

A ujrzą, żem jest coś — jak grecki antyk

Lecz panteista trochę, i romantyk.

A teraz prosto i bez epizodów

2130

Śpiewam, jak prawy wieszcz, nie jak amator;

Bo mój bohater ma jechać do lodów

Sybirskich i do Chin i pod ekwator[362],

Do innych nagich i dzikich narodów,

Aż mu na grobie wyrżną: sta viator[363].

2135

Wtenczas ratunku już ze śmiercią nie ma;

Zatrzyma się czytelnik i poema.

Lecz nim nastąpi to — cudne mam rzeczy

W tece! cudowna awantur girlanda!

Rycerz mój rąbie, zabija, kaleczy,

2140

Na kształt Hektora[364], Ajaksa[365], Orlanda[366];

Przybywa zamkom w porę do odsieczy,

Pisze kronikę wierszem, jak Wiganda[367],

O awanturach własnych; geografią[368],

Po której ludzie do Kamczatki trafią.

2145

Na starość także napisał: Pomysły

Do dziejów, które się dziać kiedyś mogą.

Z czego korzystał dzisiaj jeden ścisły

Krakowczyk[369], książkę wydawszy niedrogą.

Książka ma polską duszę, a na zmysły

2150

Działa jak Niemiec; mnie zaś szarpie srogo,

Bije po ręku jak rektorska linia —

Jeśliś ciekawy, patrz: Rozdział: Opinia.

O! autorowie z nudy! O! Feniksy

Powstali z trupów, z prochów własnych, z łóżek!

2155

O! polityczne moje nowe Iksy[370]!…

Upadam wszystkim pokornie do nóżek;

Lecz życzę, aby nas dzieliły Styksy[371]:

A teraz z waszych korzystam przestróżek,

I już nie ody piszę ani hymny,

2160

Ale poemat ten — nadzwyczaj zimny.

Bohater w dębie zamknięty z młodziutką

Panną, a jednak stoi o pięć kroków,

Jeśli co mówi ? Mówi bardzo krótko. —

Nie spuszczam żadnych na scenę obłoków…

2165

Bo ani z wód kokietką, z nezabudką[372],

Rozmawia czyściej lilia, pani stoków[373],

Gdy je wiatr zdrajca ku sobie pokłoni:

Jako tych dwoje — których ja mam w dłoni

I mógłbym… mógłbym, lecz nie chcę… A może

2170

Nie mogę, nie mam dosyć serca, żaru.

Próchno świecące księżycowo w korze

Zda mi się pełne widm, pokus i gwaru…

Pełne… zatrzymaj mię, potężny Boże!

Bo gotów jestem dla lepszego czaru

2175

Rzucić na serce mego czytelnika

Trochę awantur własnych spod równika.

Lecz nie… sybirski będę… lodowaty,

Dlatego wchodzę w styl nowych poetów. —

Słyszycie jak się krzą[374] odludne kwiaty?

2180

Słyszycie głuchy łomot oczeretów[375]?

Ktoś jedzie — spiesznie mu pewno za katy!

Odtętnia głucho echo jarych grzbietów…

Wiele być musi jadących rycerzy,

Kiedy przed niemi takie echo bieży.

2185

Na pozłoconym kurzawy tumanie,

Która do dębu ze słońcem się wkradła,

Naprzód ksiądz jakiś wleciał niespodzianie,

Za księdzem jakaś złota mara wpadła.

Ksiądz był w habicie, a mara w żupanie,

2190

W szerokich bardzo szarawarach z radła[376],

Na których złota leżała kurzawa —

Słowem: ksiądz Marek to był i pan Sawa[377].

Ku nim więc moja nimfa srebrnej cery

Pobiegła skocznie i całując w ręce,

2195

Oddała księdzu Markowi papiery

Schowane bardzo tajemnie w sukience,

Potem zaczęła śpiew o sobie szczery; —

Słów jej nie kładnę wszystkich, bo przekręcę,

Albo bym musiał kłaść po kropkach kropki,

2200

Bowiem ta nimfa mówiła jak chłopki.

PoezjaZ płaczem mówiła: jak w dębową szafę

Wlazła przed wrogów okrutnych pogonią,

Jakie tam miało być z niej auto-da-fe[378],

Jak nie pamiętał nikt i nie dbał o nią. —

2205

(O! horor[379]! trzeci rym jest na żyrafę!

Muzy żałosne łzy nademną ronią,

Bo Muzy wiedzą, jakie do łez prawo

Ma wieszcz, piszący poemat oktawą).

Mówiła, jak dwa gołębie siostrzane

2210

Przyprowadziły ze stepów obrońcę…

Mówiąc, płakała — na usta różane

Kapiąc padało kropelkami słońce…

Pan Zbigniew patrzał zaś w stronę, na ścianę,

Ksiądz w ziemię, Sawa łamał ostróg końce.

2215

Widząc, że sądzić są gotowi krzywo,

Rycerz do księdza rzekł dumnie i żywo:

„Jestem Beniowski, jechałem do Baru,

Abym ojczyźnie mojej służył szablą

I całą duszą. Z bliskiego mię jaru

2220

Te dwa gołębie sztuką prawie diablą

Przywiodły tutaj. Znajdziesz śród czaharu[380]

Dwa trupy, które Pluton[381] swoją grablą[382]

Weźmie, i w ogień piekielny zagrabi,

Więcej mu takich dam, na honor hrabi!

2225

„Z Węgier albowiem moje rodowody

Prowadzę i mam hrabiowskie tytuły.

Ale, że jestem bez grosza i młody,

Niewiele sobie ważę te bibuły

I pargaminy[383]; lecz chcę iść w zawody

2230

Z przodkami, jako człek na sławę czuły,

I mocno hańbę ojczyzny czujący;

Niedoświadczony jeszcze — lecz gorący.” —

Gdy tak przemówił, ksiądz Marek otworzył

Ramiona i jął ściskać postać giętką:

2235

„Ja znałem twego ojca; gdyby dożył,

Pewnie by twoją chęć pochwalił prędką.

Bogdajbyś późno się w grobie położył

Jasnym, jak człowiek wielki — ani wędką

Sprośnych rozkoszy tu był ułowiony.

2240

Zlituj się, Matko niebieskiej korony!

Modlitwa„Oto dziecko te[384], oddaję w opiekę

Tobie Dziewico czysta, Matko Boża!

Broń rzuconego w te nieszczęścia rzekę,

Która z nas płynie do wieczności morza.

2245

Pozwól! że z niego tę cielesność zwlekę,

Która tu krwawi ducha jak obroża,

A zaś mu w duszę ognistą przeleję

Rozpacz, co wszystko łamie, i nadzieję.

Ojczyzna, Patriota, Szczęście, PrzekleństwoBiada, kto daje ojczyźnie pół duszy,

2250

A drugie tu pół dla szczęścia zachowa;

Oboje w nim Bóg swym piorunem skruszy,

I padnie kiedyś w popiół taka głowa!

Żadną łzą taki Boga nie poruszy,

W modlitwie nigdy już nie znajdzie słowa,

2255

Które by kiedyś jego Bóg rozumiał,

I będzie jak ten dąb umarły szumiał.

„Będzie miał w sercu władzę odpychania

Ludzi — a węże się doń zbiegać będą,

Utyje kiedyś na chlebie wygnania,

2260

I nieszczęśliwe dzieci go obsiędą

Krzycząc: Ojczyznę nam daj lub do spania

Grobowiec sławny — ale nie posiędą

Grobu ni sławy. — I to jest przekleństwo,

Które ja rzucam na nich! — ich rodzeństwo!

2265

„I niechaj będzie jakoby stoletnie…

Lecz nie… O! Boże! nie słuchaj Jehowa”.

Tu zamilkł; oczy mu błyszczały świetnie

I pięknem srebrem uwieńczona głowa

Pośród głów młodych błyszczała szlachetnie

2270

Jak księżyc, kiedy się nad rankiem chowa

Za morze, albo za egejskie skały;

Nadzwyczaj wtenczas smutny, wielki, biały...

I mój rym także, po tej parafrazie

Kazania, także za skały zachodzi.

2275

Porozciągawszy tęcze na obrazie,

Pokołysawszy na kształt dobrej łodzi,

Idzie spać. — Wyraz został przy wyrazie,

Nie wiem, czego chce? i czego dowodzi?

Jako fajerwerk z gwiazd kilku tysięcy

2280

Chciałem, aby się spalił — i nic więcej.

Pieśń IV

Dąb utrudzone opuścił konary,

Świerszcze sykały, upał był ognisty.

W dębie na ziemi siedział Marek stary,

I na kolanach rozpisywał listy;

2285

A włożył na nos krzywy okulary.

List, Kłótnia, WalkaA taki był list jeden: — „Mój strzelisty

Afekt i łaska Pana Zbawiciela

Z wami… W nawiasie: — Niech was powystrzela

Moskal i diabeł, że się tak kłócicie,

2290

I zostawiacie Bar Moskali pastwą;

A choć szlachetne imiona nosicie,

Jest z was ohyda Boska i plugastwo.

Pan Regimentarz zaś sam mianowicie,

Który obiecał karmić nas jak ptastwo

2295

Indyjskie, imbier przysyłać, muszkatel:

Cierpi, że buty dziś je obywatel!

Venit iudicium[385]. Nie ode mnie, sługi,

Usłyszy wtenczas sąd — lecz przed Chrystusem

Zapłaci swoje zaciągnięte długi;

2300

Toż samo pan Różański[386], co Fabiusem[387]

Jest w naszej partii, także i ten drugi,

Niech wie, że sądu dzień nadchodzi kłusem,

I weźmie wszystkich was jak tuman śmieci.

Piszę to z głębi żalu do Waszeci”.

2305

Takie Ksiądz pisał listy pełne grozy,

A przy nim moja młoda posłannica,

Przelatująca moskiewskie obozy,

Jak głos od harfy, albo blask księżyca,

Lub Afrodyta[388], której ciche wozy

2310

Przez błękit gołąb niósł i gołębica:

Ze świeczką w ręku stała zapaloną,

Od blasku złotą mając twarz i łono.

Święty, SztukaKto by tam zajrzał: myślałby, że który

Z Ojców kościoła siedzi z gołą głową,

2315

I po natchnienie patrzy w ciemne chmury;

A zaś aniołek rączką rubinową,

Dotknąwszy białej jak kamień tonsury[389],

Wyciąga z głowy tęczę brylantową

Podobną róży z gwiazd, lub pełnej malwie…

2320

Gdy starzec siedzi na orle lub na lwie.

I w ciemnym dębie było tylko dwoje,

Ksiądz z piórem w ręku, ze świeczką dziewczyna;

I tylko świerszcze między drzewne słoje

Wrzały piosenką. Była to godzina,

2325

W której tak miło pójść nad jasne zdroje,

Gdzie słońcu broni przystępu leszczyna;

I na murawie legnąć aksamitnej,

W brzęku motyli, przy wodzie błękitnej…

Lecz w owe czasy, któż jednę godzinę

2330

Marzył, spokojnie przedumał nad wodą?

PrzemijanieOjczyzna, ModaKtóż miał czas marzyć, że tak wszystko minie

Jak kwiat, będący motylom gospodą?

Jak nezabudka[390] drżąca przy leszczynie?

Jak łza?… jak wszystko, co się zowie modą?…

2335

Choć dobra moda była w onych czasach

Konfederować się i kryć po lasach!

A jednak i to minęło!… Głód, PoświęcenieOjczyzna

Minęła także! i ów wierszyk złoty,

Że dla niej każda smakuje trucizna[391],

2340

Ów wiersz, co niegdyś zachęcał do cnoty:

Jest dzisiaj… Każdy mi to pewnie przyzna,

Kto w oblężeniu jadł szczury lub koty —

Że ten wiersz bez psów, bez liszek[392], bez czajek,

Jest dziś najlepszą z Krasickiego bajek…

2345

A więc niech wszystko mija! — Wstańcie, burze!

I zwiejcie mój ślad z tej smętnej pustyni!

I moje myśli jak łez pełne kruże[393]

Przechylcie, niech je próżnemi uczyni

Czas. — GóraWszak stawałem na niejednej górze

2350

Bliżej piorunów, niż gadu, co ślini

Pocałunkami nawet twarz człowieka;

Bliżej chmur, co grzmią — niż ludu, co szczeka. —

I dziś od ogniów[394] Boskich w dół zepchnięty,

Z piramid czoła, z wulkanicznych szczytów,

2355

Cierpię — lecz jeszcze gardzę. I ten ścięty

OkrętRym, nieraz kąsa was aż do jelitów[395];

I płynie jako szalone okręty,

Z fal odrzucany do niebios błękitów,

Gdzie mu początek był i koniec będzie,

2360

Gdy śmierć na żaglach okrętu usiędzie.

BurzaTymczasem z szumów żeglowych i waru

Myśli zhukanych jest harmonia dzika,

Którą ja lubię, że tak pełna gwaru,

Że czasem jak wąż pośród ruin syka,

2365

Czasem podobna do aniołów swaru,

Gdy błyskawicą letnią się odmyka

Niebo, i znów się zasuną płomienie

Na dziwny duchów świat, skąd szło westchnienie.

A jednak gdyby twoja o! młodości,

2370

Żelazna niegdyś wola, dumna, twarda;

Gdybym nad sobą miał więcej litości,

Gdyby mi nawet w krew nie przeszła wzgarda

Tego, co teraz jest i co w przyszłości

Być może: lutnią[396] szalonego barda[397]

2375

Skruszyłbym, wziąwszy pod zgięte kolano;

I nową harfę wziął niepokalaną.

SamotnośćLecz późno! późno już! Gdzie są słuchacze?

Czy w grobach klaszczą w ręce zadziwione?

Czy urągają? — nie wiem — i nie raczę

2380

Gonić myślami te smętne, stracone

Mary. — Lecz nieraz, kiedy mi zakracze

Orzeł, lecący na słońce czerwone:

Zda mi się, że to jakaś dusza bratnia

Znów odlatuje ode mnie — ostatnia!

2385

Lubiłem takie dusze, dzikie, smętne,

Rozokolone na niebie szeroko,

Błyskawicowe trochę, trochę mętne,

Nawet gdy w ciało się straszne obloką,

I w pioruny się rzucają namiętne,

2390

Lub nad Safony[398] chwieją się opoką;

KwiatyLubiłem takie dusze — nie bezkarny!

Wybrednie marząc w różach, kolor czarny.

Dziś uleczony na pół — lubię róże

Takie, jakiemi je Bóg stworzył, ładne

2395

I wiotkie. — Teraz wam powieścią służę,

I w żadne więcej ustępy nie wpadnę;

Żadną gawędą pieśni nie przedłużę —

Ale też z faktów wam nic nie ukradnę,

Bo wszystko godne jest pamięci wiecznej,

2400

I wszystko może ujść w kompanii grzecznej.

Stoi więc w dębie moja mołodyca[399]

Ze świecą — jasne dwa gołębie burczą:

Ksiądz pieczętuje sygnetem szlachcica

Listy… Posłuszne się papiery kurczą

2405

W kopertę; z lakiem ożeniona świéca —

Mówiąc Delilla[400] stylem — styl tak sturczą[401]

Poeci, że dziś gwałtem trzeba z Francji

Rozumu — jeszcze więcej elegancji.

Ożeniona więc świeca z laską laku

2410

Wydała tę łzę, która z tajemnicy

Nie da się nigdy odedrzeć bez znaku —

Zwłaszcza, jeżeli Moskal na granicy

Nie czyha na twój sekret, o! Polaku,

Z pomocą drugiej ożenionej świécy,

2415

I chmur z tajemnic twoich nie uchyla

Zdradziecką ręką nocy (styl Delilla).

Już więc ksiądz Marek (tu mnie nie dościgną

Ixy[402] warszawskie) kochanków zaślubił,

I nim oboje w małżeństwie ostygną,

2420

Przypieczętować chciał — już tak naczubił,

Już… już — Wtem szable mu po oczach migną!

Ksiądz wstał — szczęk wielki był — pieczątkę zgubił,

WalkaObrazUjrzał na ścianach boju stereotyp[403],

Bowiem dąb w środku był jak dagerrotyp[404].

2425

Co się więc działo zewnątrz, to się w łonie

Suchego dębu odbiło tęczowie[405].

Był bój, naprzeciw siebie szły dwa konie,

A na koniach szli dwaj bohaterowie,

Nad głową niosąc podniesione bronie,

2430

Szablice; każda jako sierp na głowie.

Teraz ksiądz poznał, że ci wojownicy

Byli to: z panem Sawą[406] pan Maurycy.

Poznawszy, w duchu rzekł: nie pójdę godzić,

Niechajże sobie trochę krwi utoczą,

2435

To może nadto gorących ochłodzić,

Potem z rozwagą większą w ogień skoczą…

Tak mówiąc, Obrazpatrzał: jak chcąc sobie szkodzić,

Na ścianach tęczę tworzyli uroczą.

Światłość ich obu owionęła krwawa;

2440

W ogniu, na białym koniu migał Sawa.

Spotkali się raz, złożyli nad głową,

I znów ich konie rozniosły szalone;

Za drugim razem, tnąc sztuką krzyżową,

KrewKońOkrucieństwo, ZemstaBeniowski, zgrabnie skoczywszy na stronę,

2445

Dał szacht[407]tak płytki koniowi nad głową,

Że mu z przyciętych uszu, dwie czerwone

Trysły fontanny; — jak rubin się żarzą —

W biegu, nadjechał na nie Sawa twarzą.

Więc się na białym wydawał rumaku,

2450

Mając zalane oczy krwi wytryskiem,

Jakby delfina miał w złotym czapraku[408]

Pod siodłem, który krew wyrzucał pyskiem.

Nie dając jednak najmniejszego znaku,

Że był zmieszany tym ostrym dogryzkiem,

2455

Obróciwszy się koniowi do grzbietu,

Strząsł krew i z olster[409] dobył pistoletu.

Straszny był wtenczas. — We krwi, co go broczy,

Spokojną miał twarz i spokojnie mierzył

Do bohatera pieśni, między oczy: —

2460

I gdyby krzemień był spadł i uderzył

W dekę… co skrami pryskając odskoczy[410]

Pewnie by więcej mój bohater nie żył.

Bo sam wyznawał, że w szturmaku[411] onym

Widział przybitą kulę czemś czerwoném.

2465

Więc pewnie by ją był duszy oczyma,

Jak mówi Hamlet, w czaszce swej zobaczył:

Gdyby nie dziwne, a dla piso-ryma[412]

Miłe zdarzenie. — Bóg zachować raczył

Człowieka, a ja zeń zrobię olbrzyma;

2470

Byle mi tylko czytelnik przebaczył,

Że empirycznie[413], minąwszy przyczynę,

Wdałem się w skutek rzeczy, w rąbaninę.

Lecz wpadłszy, muszę kończyć. Sława, Broń, ZabawaWięc pan Sawa

Lewe przymrużył oko i wycelił[414],

2475

A zaś powszechnie o nim niosła sława,

Że nawet pannom, gdy sobie podchmielił,

Wystrzelał korki[415]. — Była to zabawa,

Której bym wcale z innymi nie dzielił,

Gdybym był panną, gdzieś w szlacheckich dworkach

2480

Pod owe czasy i chodził na korkach.

Wycelił już więc prosto, w same[416] czoło,

I palec już giął — gdy nagle… o! dziwy!

Jakoby Irys[417], co rzuciwszy koło

Z tęczy, zlatuje na zamglone niwy:

2485

Lekko jak anioł, jak ptaszek wesoło,

Dzieweczka z dębu dała skok straszliwy,

Skok na dwa łokcie od ziemi wysoki,

W poezji mówiąc, skok aż pod obłoki.

Z obłoków spadła, na ów koń[418] ze śniegu,

2490

Na którym siedział pan Sawa złowrogi;

Nim się obejrzał, już na siodła brzegu

Stojąca za nim, jak Olimpu bogi,

Prosta, i naprzód podana do biegu,

Chwyciła za lejc — i na tylne nogi

2495

Podniósłszy konia z rycerzem do góry,

Tak pomieszała go — że strzelił w chmury.

I nie czekając, aż poprawi strzału,

Lejcem i głosem zagrzawszy rumaka,

Rzuciła w galop taki pełny szału,

2500

Że galop konia był jako lot ptaka.

A ta dzieweczka, by duch ideału,

Stojąc nóżkami na końcu czapraka,

Resztą się ciała — strach przechodzi mrowi!

Oddała całkiem unieść błękitowi.

2505

I błękit ją wziął tak zrównoważoną,

Z rozciągniętemi jako ptak rączęty[419].

Z włosów, co były na głowie koroną,

Naprzód się złoty zrobił wąż zwinięty

W kłęby i leciał wraz za tą szaloną,

2510

W połyskujące ją chcąc winąć skręty;

I różne kwiaty wyrzucał ze skrętów,

Które goniły ją mgłą dyjamentów.

Za włosem i za kwiatami i za nią

Pędziły równym dwa gołębie lotem. —

2515

Nie widzę więcej, jary się tumanią

Dymnej kurzawy przesłonięte złotem;

W kurzawie rycerz znika z moją panią…

Jeszcze raz galop konia runął grzmotem,

Jeszcze raz jeździec, na wierzchołku góry,

2520

Jak z ametystu, z płomienia i z chmury

Błysnął i zniknął. — Teraz kto wypowie

Uczucia wnętrzne w moim bohatyrze?

Zamiast kul srogich pana Sawy w głowie.

Ujrzał… a tu mu wcale nie ubliżę,

2525

Bo wiem, że wiedział, co są Centaurowie[420],

Przypomnieć musiał więc o Dejanirze[421]:

PoetaI miał na twarzy taki wyraz boski,

Jak ten, co wiersze pisząc, liczy zgłoski.

Oczy utopił w kurzu obłok złoty,

2530

Gdzie znikał rycerz, koń, panna, jej włosy,

I za włosami, jak dwa papiloty,

Białe gołąbki na dwóch końcach kosy[422].

I stał i patrzał — gdy z dębowej groty

Wyszedł ku niemu Karmelita bosy,

2535

I przeżegnawszy się Chrystusa znakiem,

Spytał: „dlaczego waść się bił z Kozakiem?

„O! krwi gorąca! że też ja nie mogę

Utrzymać nigdy między wami zgody!

Oto pan Sawa znowu ruszył w drogę,

2540

Bóg wie, czy wróci, a rześki i młody.

O! młodzi! młodzi! pod waszą ostrogę

Trzeba dać woły najleniwsze z trzody;

Dopóki każdy z was na koniu jeździ,

Nigdy się w jednym miejscu nie zagnieździ.

2545

„Skądże wam przyszło, żeście tu z jaszczura[423]

Dobyli szabel i na konie wsiedli?” —

Miłość, Pozory, KonfliktNa to pan Zbigniew: „Oto jest rzecz, która

Zwaśniła obu, gdyśmy tutaj jedli

I pili: oto złota miniatura,

2550

O którą srogi bój obaśmy wiedli.

O taką się rzecz bijemy nie pierwsi;

Ja mu ją, księże, sam zerwałem z piersi.

A zerwawszy ją chciałem serca dostać

Spod żeber jego, tą szablą turecką”. —

2555

Tak mówiąc, strasznie miał marsową postać.

A ksiądz: „O takąż rzecz chodziło świecką?

Wartoby obu dyscypliną chłostać!

Wstydź się, Wielmożny Hrabio! jesteś dziecko!

Tę miniaturę mi dała dla ciebie

2560

Córka Starosty dziś, jak Bóg na niebie!…

Ja zaś nie mając kieszeni w habicie,

I nie chcąc wieszać tej rzeczy na sobie,

Dałem ją Sawie, by ją schował skrycie,

Aż mi ją przyjdzie na myśl oddać tobie;

2565

List, MiłośćA przy tem i list, skropiony obficie

Łzami, a w takim pisany sposobie,

Że choć ksiądz jestem, w miłostkach nie służę,

Podjąłem się ten list schować w kapturze.

Oto jest pismo dziś pisane w nocy,

2570

Czytaj Waść! ja tymczasem na koń siędę:

Bar potrzebuje dziś mojej pomocy

Lub go ocalę, lub niebo zdobędę”.

Beniowski blady, jak duch o północy,

Już nie uważał na księdza gawędę,

2575

Ale otworzył list, czytał i wzdychał,

Bo ten list w niebo rwał i w piekło spychał.

A naprzód w liście było opisanie

Tego, co w drugiej mojej pieśni stoi,

To jest: jak zamek wzięto niespodzianie,

2580

Jak go dostano prędzej niźli Troi,

Jak na śmiertelnym już był karawanie

Pan Dzieduszycki, jak w piwnicach broi

Szlachta, będąca w zamku na załodze;

Jak Ladawiecki pan zdał rządu wodze,

2585

A sam zamyślał jechać do Warszawy,

I córkę z walki uprowadzić pola. —

„O! mój Zbigniewie, nie miej ty obawy,

Pisała Panna, nigdy Ojca wola…

Nigdy ponęta, nigdy przestrach krwawy,

2590

Nigdy szalone szczęście lub niedola

Nie skłonią mego serca do odmiany. —

Bądź sławny; — jesteś mój — jesteś kochany.

RozstanieOdjeżdżam teraz — ale się otoczę

Myślami, kwiatów podolskich zapachem,

2595

Woniami, które były tak urocze,

MiłośćGdy w Anielinkach, pod słomianym dachem,

Ty mię porzucał, — a ja ci warkocze

Dałam całować, przenikniona strachem,

Abyś mi u nóg nie padł konający:

2600

Tak byłeś blady przy gwiazdach i drżący.

Powiem ci teraz, żem się była zlękła,

Abyś ty we mnie nie usłyszał głosów,

Z któremi w sercu jakaś struna pękła,

Gdy się dotknąłeś usty moich włosów…

2605

Pomnisz, żem wtenczas tak jak dziecko jękła,

Chwytałam się szat twoich — drzew i kłosów,

Myślałam, że już ginę z światłem, z echem,

I że westchnienie śmierci — jest uśmiechem.

Kiedy to piszę, słońce wschodzi z wieńcem

2610

Chmur i tak wstydzi mnie, że nie wiem czemu,

Cała się zlałam łzami i rumieńcem —

Ty wiesz, ja zawsze kwiatowi białemu

Podobna, póki mi był oblubieńcem

Chrystus. — Uśmiechnij się słońcu złotemu,

2615

Bo mi się przed nim łza gorąca toczy;

I tak rumieni mnie, jak twoje oczy.

Niespokojności pełne serce moje!

Kwiaty, WspomnieniaSmutno mi rzucać te miejsca, te stawy!

Jeżeli kiedy przywiodą cię boje

2620

Aż do mojego zamku, do Ladawy,

Każ sobie Panny otworzyć pokoje;

Na oknie stoi filiżanka z lawy,

Rzucam dla ciebie w nią maleńki kwiatek —

Nosiłam go dziś całą noc — bławatek.

2625

Nie trać nadziei nigdy! nigdy! — kto ma

Wolą[424], ten wszystko pokona — Addio[425]!

Z wyciągniętemi za tobą rękoma

Miłość silniejsza niż śmierćJeszcze raz wołam ciebie — caro mio[426]!

Przy tobie zawsze będę — niewidoma[427].

2630

I wprzód mi serce, niż ciebie zabiją.

Nie — ty nie możesz zginąć tak jak oni,

Których nie kocha nikt — i nikt nie broni.

Proroctwo, OmenPytałam dzisiaj starej wróżki Diwy,

Czy mi Bóg ciebie zachowa i wróci?

2635

Odpowiedziała: że będziesz szczęśliwy,

Że się o ciebie wiele duchów kłóci

Czarnych i złotych z tęczowemi grzywy.

A czyny twoje ktoś na harfie nuci…

Że zawrzesz z królem indyjskim przymierze —

2640

Nie będziesz temu wierzył — lecz ja — wierzę.

Przepowiadając, mówiła mi stara,

Że widzi ciebie w sankach z wieloryba,

A zaś przy tobie stoi jakaś mara,

Ubrana w szaty dziewicze — to chyba

2645

Ja… czy nie prawda? — O! gdyby ta szpara!

Wzrok, OkoGdyby ta jasna z dyjamentu szyba,

Przez którą Diwa widzi przyszłe rzeczy,

Mogła zastąpić we mnie wzrok człowieczy!

Zgodziłabym się nie widzieć na niebie

2650

Gwiazd ani słońca, nie widzieć błękitu,

Lecz tylko w każdej chwili widzieć ciebie;

Na ciebie patrzeć od zmroku do świtu. —

Zda mi się nawet, że w jakiej potrzebie

Pomagałabym ci oczyma — do szczytu

2655

Szczęścia i sławy… choćby…” Łzy, Rycerz, Chrystus, Wierzenia, ListTu przerwany

Był list i dwoma plamkami zwalany.

Te plamki były do ust podniesione,

Lecz Ksiądz podstawił pod usta szkaplerza[428].

„Te całuj, krzyknął, te rany czerwone,

2660

Które Chrystus miał, godne ust rycerza,

Nie te kropelki łez gorzkie i słone,

Z których rdza pada na kryształ puklerza.

Rzuć ten list — daj go, jak mówią, szatanu[429]

A słuchaj: ważną misją[430] dam Waćpanu.

2665

Piszą mi — że tron odzyskał Chan Giraj[431],

Przyjazny zawsze Polsce był Chanisko[432];

Masz listy, których, proszę, nie otwiéraj,

PtakAż staniesz w Krymie. Wprawdzie to nie blisko;

Jaskółki wiedzą tam drogę na wyraj[433],

2670

I bocian także, z małą szarą pliską[434]

Do tej krainy lecą z wielkim krzykiem;

Bocian okrętem jest — pliska sternikiem.

Ona ptakowi na ogonie siedzi,

I prostą drogę w chmurach rozpowiada.

2675

Tak, jeśli cię duch Chrystusa nawiedzi,

Będziesz jak bocian, co nigdy nie siada.

Lecz, wyciągnąwszy dziób jak włócznię z miedzi,

Prosto wędruje i w gniazdo upada

— Gdzieś na wieśniaczej chacie, zmordowany,

2680

Przebywszy morskie burze i bałwany.

Ufaj mi, synu! jeśli wytkniesz sobie

Drogę, a prostą, — to choćby do słońca

Zalecisz — często na krzyżu lub grobie

Odpoczywając. — Lećże więc bez końca.

2685

A będziesz chodził w anielskiej ozdobie

Jako ojczyzny i wiary obrońca;

A nim zasługi twoje w niebie zginą,

Ziemia przeminie! i gwiazdy przeminą!

Patriota, Cierpienie, ObowiązekPatrz na mnie! — jestem także zmordowany,

2690

A kto wie, co tam w mojem sercu płacze?

A jednak wziąłem w ręku krzyż drewniany,

I chodzę, tuląc do głębi rozpacze.

Wolałbym może już w grób… jak złamany

Dąb i bez liści — lecz mi serce skacze,

2695

Kiedy na działo wstąpi moja noga,

A działo ogniem śpiewa — Imię Boga.

Więc że i starość jeszcze Jowiszowe[435]

Ma brwi, na hańbę ojczyzny zmarszczone,

Więc jeszcze wstrząsa te pola stepowe,

2700

I wulkany z nich rozrzuca czerwone,

I tej ojczyzny martwej wznosi głowę,

I kładzie na nią zbawienia koronę…

Kondycja ludzkaChrzestTakże więc krwawym was obmywam chrzestem[436]!

A pomyśl tylko ty — czemże ja jestem?

2705

Garsteczką prochu, co jutro w dolinie

Będzie rodziła chwasty i lilije;

Dzbanem, z którego strumień wiary płynie,

A który jutro Bóg nogą rozbije.

Sąd OstatecznyNośże ty ducha w twej cielesnej glinie;

2710

A nie lękaj się, gdy wiatr w oczy bije

Z błyskawicami. Na końcu żywota

Czyny człowiecze waży szala złota.

„Tam wszystkie nasze łzy i krew rozlana

Są policzone i nie ginie jedna

2715

Kropelka ani biała, ani różana,

Lecz każda waży i ważąc wyjedna

Światło wieczyste. Idź więc w Imię Pana!

Patriota, Miłość, OjczyznaA byłaby też ta ojczyzna biedna,

Gdyby dla ciebie zginionego młodo

2720

Łez nie znalazła. — Bądźże więc tą wodą

Ochrzczony teraz i w grobowcu późnym.”

To mówiąc, ręce wyciągnął i drżały.

Słuchał go rycerz z czołem smutnie groźném,

I był na twarzy przerażeniem biały,

2725

I skry mu z oczów szły… i dreszczem mroźnym,

Miłością wielką dla nieszczęsnej chwały

Czuł się przejęty. Będąc tak ognisty

Z ręku księdzowskich wziął do Chana listy;

I wraz obrócił konia na południe

2730

Ku wschodzącemu wtenczas miesiącowi…

MarzenieJechał i marzył o przyszłości cudnie.

MłodośćA któż sny takie młodości wypowie?

Choć aniołami te strofy zaludnię,

Choć z ziemi stworzę kraj podobny snowi:

2735

Nie dosyć będzie, przez gościniec z ostów,

Kwiatów z różanych gwiazd i z tęczy mostów.

Austerie[437] chyba z szkła i z diamentu

Zbuduję — w karczmach posadzę Dyjanny[438].

Łódź życia jest jak złota łódź Sorrentu[439],

2740

Co, siekąc kryształ przezroczysty, szklanny,

Ogień dobywa błękitny z odmętu,

I z wioseł ogień leje nieustanny,

I tak jak łabędź ognisty przelata,

Pierś mając w ogniu i ogniem skrzydlata.

2745

Młodości! każ się tej łabędziej marze

Z ognia i złota unosić po świecie.

Niech szumi wino w twej Platońskiej czarze[440],

Na głowie niechaj będzie wonne kwiecie;

A blisko ślubów wysokich ołtarze,

2750

Gdzie Saturnowy wąż się z ogniów plecie:

Tam ślubuj przyszłość… Muza mdleć zaczyna —

Dajcie mi bursztyn[441] i róże, i wina!

Kłębami dymu niechaj się otoczę;

Miłość, Miłość platoniczna, Miłość romantycznaNiech o młodości pomarzę pół senny.

2755

Czuję jak pachną kochanki warkocze,

Widzę, jaki ma w oczach blask promienny;

Czuję znów smutki tęskne i prorocze,

Wtóruje mi znów szumiąc liść jesienny.

Na próżno serce truciznami poim!…

2760

Kochanko pierwszych dni! — znów jestem twoim,

PtakPatrzaj! powracam bez serca i sławy,

Jak obłąkany ptak i u nóg leżę.

PoetaO! nie lękaj się ty, że łabędź krwawy,

I ma na piersiach rubinowe pierze.

2765

Jam czysty! — głos mój śród wichru i wrzawy

Słyszałaś… w równej zawsze strojny mierze…

U ciebie jednej on się łez spodziewał,

Ty wiesz, jak muszę cierpieć — abym śpiewał[442].

Idź nad strumienie, gdzie wianki koralów[443]

2770

Na twoje włosy kładła jarzębina;

Tam siądź i słuchaj tego wichru żalów,

Które daleka odnosi kraina;

I w pieśń się patrzaj tę — co jest z opalów[444],

A więcej kocha ludzi niż przeklina.

2775

I pomyśl, czy ja duszę mam powszedną?

Ja — co przebiegłszy świat — kochałem jedną.

Twój czar nade mną trwa. — O! ileż razy

Na skałach i nad morzami bez końca,

W oczach twój obraz, w uszach twe wyrazy,

2780

A miłość twoję miałem na kształt słońca

W pamięci mojej. — Anioł twój bez skazy

Na moich piersiach spał — a łza gorąca

Nigdy mu jasnych skrzydeł nie splamiła:

Twa dusza znała to — i przychodziła.

2785

W gajach, gdzie księżyc przez drzewa oliwne

Przegląda blado, jak słońce sumnienia,

Chodziłem z tobą, jak dwie mary dziwne,

Jedna z marmuru, a druga z promienia;

Skrzydła nam wiatru nie były przeciwne,

2790

I nie ruszały włosów i odzienia.

Między kolumny na niebie się kryśląc

Staliśmy jak dwa sny — oboje — myśląc.

SamobójstwoZ taką więc ciszą i z taką powagą

Wejdziemy kiedyś w Elizejskie bory;

2795

My, cośmy ziemię tę widzieli nagą,

Przez piękne niegdyś widzianą kolory.

Cośmy poznali, że nie jest odwagą

Rozpacznym czynem skończyć żywot chory;

Lecz uleczeni przez trucizn użycie,

2800

Sercu zadawszy śmierć — znaleźli życie.

Pierwszy to i raz ostatni o! miła!

Mówię do ciebie. Jest to błyskawica,

Która ci chmurę posępną odkryła,

I boleść wyszła z niej jak nawałnica;

2805

W twoim ogrodzie pustym będzie wyła,

Gdy księżyc pełny, jak srebrna różyca[445]

Gmachów gotyckich, biały blask rozleje,

W te — gdzieśmy niegdyś chodzili — aleje.

Miłość silniejsza niż śmierćBądź zdrowa — odejść nie mogę, choć słyszę

2810

Wołające mnie duchy w inną stronę,

Wiatr mną jak ciemnym cyprysem kołysze

I z czoła mego podnosi zasłonę,

Z czoła, gdzie anioł jakiś skrami pisze

Wyrok łamiący mnie między stracone…

2815

Ja czekam, krusząc wyroki okrutne…

Twe oczy patrzą na mnie — takie smutne! —

RozstanieBądź zdrowa! drugi raz cud się powtórzy —

Martwy, odemknę ci w grobie ramiona,

Kiedy ty przyjdziesz, do zbielałej róży

2820

Podobna, zasnąć. — Dosyć! Pieśń skończona!

Oko się moje senne łzami mruży,

Róże uwiędły — czara wychylona,

I pieśń gdzieś leci ode mnie echowa…

Już pożegnałem cię — jeszcze bądź zdrowa!

Pieśń V

2825

Rycerz, GróbPrzez ciemne, smutne gościńce kurhanów

Niesie go czarny koń dniami i nocą.

Pod ziemią tętna zakopanych dzbanów

Z prochem rycerzy, — na niebie łopocą

Kruki, jak stada posępne szatanów.

2830

W czaharach[446] zbroje rycerzy migocą,

I dzidy błyszczą krwawemi płomyki[447]. —

Śpiew, Muzyka, WiatrTam na kurhanach posępne lirniki[448]

Siedzą i grają dumy[449] dawnych czasów.

Dumy wychodzą na rozległe pola,

2835

Wpadają smutne w szum dębowych lasów;

I stamtąd znowu, jak harfy Eola[450]

Zmięszane z szumem liścianych hałasów

Wychodzą na step: a ludzka niedola

Leci wichrami płaczącemi wiana,

2840

Jakby nie ludzi ustami śpiewana.

Tu siedzą wianki na polu czumaków[451],

I ogień palą wielki, jasny, chmurny;

Ptak, PogrzebTam dalej wieńce podróżników ptaków,

A dróp[452] na straży — albo sęp bezpiórny;

2845

Podobni z dala do rzymskich orszaków,

Koło chorągwi albo koło urny,

Gdzie smętne wodza popioły złożone:

Odprawujące straż i zamyślone.

Beniowski przebył Dniepr — gdy raz wieczorem,

2850

Kiedy już księżyc wstawał zamyślony,

Obaczył ogień, pod dębowym borem

W ziemi palący się, wielki, czerwony.

Przy ogniu siedział człek okryty worem,

Dzikiej i strasznej twarzy jak Hurony[453];

2855

Gotował strawę i pazury czarne

Krwawiąc, odzierał ze skór całą sarnę.

Ta wywrócona oczyma szklannemi

Zdała się żebrać u ognia litości.

Dalej siedziało dwóch panów na ziemi.

2860

Na jednym żupan był, skóra i kości;

Drugi utyły i z rubinowemi

Policzki, pełen w sobie wielmożności,

Przepijał głośno do drugiego zdrowiem

Z butla[454], co miał brzuch obszyty sitowiem.

2865

Rycerz, SamotnikÓw pan wspaniałej tuszy — trochę baba

Na twarzy, dziwnej miał zbroję struktury.

Od kołnierza mu szła żelazna sztaba

Malowanemi natykana pióry[455].

Rzekłbyś, że rodzi go królowa Saba[456],

2870

Że z dawnych czasów spadł jak żaba z chmury.

Chociaż się zbroja nam wydaje dzika —

Beniowski poznał zaraz pancernika[457].

Gdzieniegdzie jeszcze snuli się po kraju

Starzy, minionych czasów kochankowie,

2875

Którzy nie pili kawy ani czaju[458],

Żelaza kawał nosili na głowie,

Jak starej kawał arki na Synaju[459];

A Bóg im dawał rumianość i zdrowie,

Zwłaszcza, że słomę wkładali do butów.

2880

Litwin pancernik, jeden z tych mamutów,

Siedział, jak mówię — i z oplecionego

Butla pił. Litwin to był starej daty,

Z chudym się na czas połączył kolegą.

Wierzenia, Zabobony, Religia, SługaA jego sługa czerwono-kudłaty

2885

Perkunas[460], który pana znał małego,

I z miłości mu, a nie dla zapłaty

Służył — choć nosił imię dawnych Bogów:

Kucharzem teraz był — i u trójnogów

Wieszał — ach! nie już dla Znicza[461] kadzidło,

2890

Lecz kawał sarny; już nie dawne runy[462]

Śpiewał, lecz diabła żmujdzkiego[463] straszydło

Krzyżem odpędzał, gdy biły pioruny.

Wybornie umiał wędzić gęsi skrzydło,

I po tatarsku zawijać kołduny[464]

2895

Król perski, który płacił złota minę[465]

Za każdą nową rzecz — to za boćwinę

Dałby dwie. — Jedzenie, PoezjaO! boćwino![466] Hipokreno[467]

Litewska! Ty, co utworzyłaś szkołę!

Waza twa zawsze wytryska Kameną[468],

2900

Która ma oczki gazelli[469] wesołe,

A w ręku białym swym — ni piu ni meno[470],

W rączkach, które są zakasane, gołe,

Wieniec z barszczowych uszów[471]: o! nagrodo!

Że mi ją kiedyś dasz — marzyłem młodo…

2905

Lecz teraz tracę nadzieję — Niestety!

Nie lża[472], jak mówi Kochanowski — próżno!

Próżno deptałem Parnasowe grzbiety,

I miałem nieraz Dyjannę[473] usłużną,

Kiedym chciał zamknąć Sybir w tryjolety[474],

2910

Muza została mi rymami dłużną:

Z tego więc poszło, że pisałem prozą,

Odjemną, mówi Tygodnik[475] — o! zgrozo!

Odjemną! — czy od Tygodnika? Boże!

Kto tam odejmie co, ten będzie mądry;

2915

Ty byś nie odjął sam nic, Pitagorze[476],

Z twoją tabliczką w ręku…….

……………………………………………………………………

……………………………………………………………………

……………………………………………………………………

2920

……………………………………………………………………

PoezjaPo kropkach piszę dalej. — Wiatr był chłodny

I ogień palił się wesoło z trzaskiem;

ModaJedzenie, GłódBeniowski, nie był to bohater modny,

Co się księżyca tylko karmi blaskiem,

2925

Przypomniał sobie właśnie, że był głodny.

Więc jak astronom gwiazdy wynalazkiem,

Albo poeta ucieszony nowym

Rymem, nieznanym i błyskawicowym,

Albo dewotka, gdy grzech jaki stary

2930

Przypomni sobie przed samą spowiedzią,

Albo jak trafne litewskie ogary,

Gdy wpadną razem na łapę niedźwiedzią,

Albo — lecz sposób ten porównań stary

Krasickim trąci i złoconą miedzią,

2935

Więc prosto bez gawędy i odwleczeń:

Beniowski, ludzi ujrzawszy i pieczeń,

Zsiadł z konia… Teraz, kiedy go prowadzą

Tak materialne gusta, moja Muza

Opuszcza, z całą swą harfiarki władzą.

2940

Chociaż tam złota leży kukuruza[477],

Choć kapuściane tam kociołki kadzą,

Choć nerka na kształt czerwiennego tuza[478]

Leży i w maśle na patelni warczy,

Jak serce wroga na Odyna[479] tarczy;

2945

Choć piękny ten las, gdzie o piersi dębów

Ogień czerwony swoje skrzydła łamie,

Chociaż Perkunas ma na kształt trójzębów

Widelec w ręku i Neptuna[480] ramię,

Które do czarnych dymu wchodzi kłębów

2950

Jak ów wąż, co chce Danta chwycić w bramie

Dytejskiej[481] i w żar łeb żelazny kładzie;

Choć uczty prostszej nie było w Helladzie,

Wolę porzucić dym, płomień, pieczywo,

Rycerza, moję szlachtę — a sam w stepy

2955

Jako ognisty koń z rozwianą grzywą,

Jak Ariost[482], nie jak Homer idę ślepy.

Ta rozmaitość może być pokrzywą…

I pieśń na różne podzieliwszy szczepy,

Może do końca nie trafię i ładu;

2960

Lecz rozmaitym będę — dla przykładu.

PoezjaChodzi mi o to, aby język giętki

Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;

A czasem był jak piorun jasny, prędki,

A czasem smutny jako pieśń stepowa,

2965

A czasem jako skarga nimfy miętki[483],

A czasem piękny, jak aniołów mowa…

Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.

Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

Z niej wszystko dobyć — zamglić ją tęsknotą:

2970

Potem z niej łyskać błyskawicą cichą,

Potem w promieniach ją pokazać złotą,

Potem nadętą dawnych przodków pychą,

Potem ją utkać Arachny[484] robotą,

Potem ulepić z błota, jak pod strychą[485]

2975

Gniazdo jaskółcze, przybite do drzewa,

Co w sobie słońcu wschodzącemu śpiewa…

I gdyby stary ów Jan Czarnoleski[486]

Z mogiły powstał: to by ją zrozumiał,

Myśląc, że jakiś poemat niebieski,

2980

Który mu w grobie nad lipami szumiał,

Słyszy, ubrany w dawny rym królewski,

Mową, którą sam przed wiekami umiał.

Potem by, cicho mżąc[487], rozważał w sobie,

Że nie zapomniał mowy polskiej — w grobie.

2985

Więc nie mieszajcie mi się tu harfiarze,

Którym dziś klaska tłum! — precz mowo smętna,

Co myślom własne odejmujesz twarze,

Dając im ciągłą łzę lub ciągłe tętna;

Wolałbym słuchać morza na wiszarze[488]

2990

Jakiej opoki, co wieków pamiętna,

W szumie, jakoby nie w skończonym rymie,

Odrzuca falom jedno — wielkie imię…

Niż… moja Muzo stój… Od imion własnych

Wara! z tej strony zrobiłabyś cmentarz;

2995

Coś na kształt Danta[489] tercetów niejasnych,

Do których trzeba dodawać komentarz.

Krytykę Dońców[490] i Sławian prekrasnych

Zostawmy drugim. Lepiej ją spamiętasz,

Gdy ich, jak złota strzała Meleagra[491],

3000

Przeszyje pióro Pana Michała Gra…[492]

Ej ty na szybkim koniu[493]!… Dalej wiecie…

Wieszcz wielki sobie zapytanie czyni;

A drugi mu wieszcz w przyległym powiecie

Odparł: Skąd, powiedz, wracają Litwini?[494]

3005

That ist the question[495]! Tu pytanie trzecie:

Komu ty jedziesz? jak mówią Żmudzini[496],

Które ja czynię, naśladując metra[497]

Galop w połowie pierwszej heksametra[498].

Komu ty jedziesz? Jadę księżycowi,

3010

Aby się w konia przeglądał kopytach.

Wonnemu jadę na stepach kwiatowi,

Dziewannom, które w złotych stoją kitach;

Anioł mię srebrny, jasny w skrzydła łowi,

I leci za mną sen po błękitach,

3015

Na koniu stojąc rycerskim, jak sława,

I goni mię w kurhany — mówi Sawa[499].

Tak mówiąc leciał. A zaś nimfa ładna

Złożyła złote skrzydełka powoli,

Potem usiadła, ale taka zdradna,

3020

Jak wrona, kiedy z wieśniakiem po roli

Chodzi szykowna i do lotu składna;

Widać, że z chłopa drwi, a z psem swawoli.

Usiadłszy, włosy zrzuciwszy na łono,

Dwie nożek w jedno włożyła strzemiono[500].

3025

Dom, TajemnicaKozak ustąpił i nie mówiąc słowa

Pędził do swego stepowego domu.

Była to grota podziemna, stepowa,

Mało widziana i wiadoma komu.

Koń się w niej mieści i trzoda się chowa,

3030

Kiedy po niebie leją węże gromu.

Tam młody Sawa żył pośrzód burzanów.

Z nim koń, pies wierny i kilka baranów.

PiesPies pod niebytność Pana był pastuchem,

Wyganiał trzodę i wilki zagryzał,

3035

Straszny pies czarny z obszarpanem uchem,

Gdzie krew zawrzała, jakby kto ponizał[501]

Korale; szyja obtarta łańcuchem;

Bo pies swojego pana tylko lizał,

Gości zaś zębem przerażał i białkiem,

3040

Sądząc się w Pana pałacu marszałkiem.

Sawa wracając raz znad Styru[502] dolin —

(Jeździł albowiem nieraz w ziemię Łucką

Z atencyjami[503] do jednej z Podstolin),

MorderstwoWracając… patrzy, pies z mordą kałmucką[504],

3045

Siedzi przed samą grotą, jak Ugolin[505]

Smutny, nad czaszką ogryzioną, ludzką,

I oblizuje się po krwawych chrapach,

Jako egipski Bóg[506] na tylnych łapach.

Lecz czy ta czaszka zjedzonego trupa

3050

Chodziła kiedy nogami szlachcica?

Czy była czaszką Rugieri biskupa?

Nie mogąc się od psa, ni od martwica[507]

Dowiedzieć, Niewolaprzykuł brytana do słupa.

A pies zapatrzył się w oczy księżyca,

3055

Nie jęczał, nie gryzł żelaza, nie skakał:

Ale zapatrzył się w księżyc — i płakał.

Kto widział w Rzymie posąg niewolnika

Germana, który w smutku, cicho stoi,

Wie co twarz, choćby zwierzęca i dzika

3060

Zawiera bolu, gdy się uspokoi

I kraj przeszłości myślami odmyka,

I o wolności kiedyś dawnej roi…

Wie, co czuł Sawa, gdy na łańcuch schwytan

Nie wyrzucał mu nic — milczący brytan.

3065

Więc go potrzymał tak, potem zmiękczony

Na wolność puścił znów antropofaga[508].

Lecz odtąd pies był dziwnie zamyślony,

I smutku wielka w nim była powaga.

Czy to dlatego, że był nakarmiony,

3070

Amerykańskim zwyczajem Osaga[509]?

I czuł dziwną czczość zjadłszy w parowie

Poetę może, z poematem w głowie?…

Nie wiem… i wolę nie dochodzić wcale.

Więc do powieści. Sawa wszedł do jamy.

3075

Sielanka, ArkadiaSłońce wschodzące, przez burzanów fale,

Lało się w grotę ognistemi błamy[510],

Barany białe leżały na skale,

Nad grotą. — Obraz ten oprawić w ramy! —

Za Sawą wszedł koń w jamę wyzłacaną

3080

Słońcem i poszedł do żłobu po siano.

Za Sawą weszło dziewczę z gołębiami,

Pies łasił się, koń rżał, gołębie gruchały.

Brylantowemi jedno źródło skrami

Padało z tętnem, lejąc się ze skały. —

3085

Idyllę moją pies cokolwiek plami

Przeszłością, ale któż jest doskonały?

Pies więc i grota, koń, gołębie, trzoda;

Spokojnie słońce wschodzi, mruczy woda.

Sawa na siodle oparł się; dziewczyna

3090

Siadła przy źródle i czesała włosy.

A do niej Sawa: „Oj moja Swentyna,

Latasz po stepie jak cygańczuk bosy,

A czerwieniejesz teraz, jak kalina.

Oj będzie łycho[511]! — Toż to moje losy!

3095

Chciał ja się mieczem wyrąbać na panka,

A siostra wyjdzie na łycho… Cyganka!” —

— „Na licho wyjdę, czy na spokojnicę[512],

A tobie to co? Ty wyjdź na Hetmana!

I znajdź sobie jaką piękną krasawicę,

3100

Córkę Starosty albo Kasztelana,

Tak się żeń… Ja ci ubiorę w brusznice

Korowaj[513] — sama pójdę w step Bojana[514],

Gdzie mi śpiewają kwiaty i żurawie:

A spać nie będę na wproszonej ławie.

3105

„Mnie świat szeroki! — Jak złotego gila

Przedała[515] kiedyś Włochom Guślarycha.

Ty na kurhanie dumał Czaromyla,

Gdzie tobie dumy piała[516] Janczarycha;

A mnie Włoch bił, bił! Oj! łza mi rozchyla

3110

Palce, gdy myślę, jak ja była licha!

Jaka ja biedna była niewolnica!

A dziś co ze mnie? — Wiatr i gołębica!

Śmierć, GróbNie łaj mnie, ale na stepy wyprowadź,

Pocałuj, zapłacz, świśnij — taj polecę!

3115

Gołębie moje umieją tańcować,

Na chleb zarobią, na cerkiewne świece…

Będzie mnie za co ubrać i pochować.

Albo ja martwa pójdę wpław po rzece,

A gdzieś Rusałki srebrne wezmą sobie,

3120

I pochowają w śpiewającym grobie.

Taj będzie koniec z żałosną Swentyną!

Oj! nalatała się ja po kurhanach!

Oj! nakarmiła się gorzką kaliną!

Jak jemiełuszka[517]! — Była ja przy panach!

3125

I była między chłopami Caryną!

A wszystko smutno — Chodzę jak w kajdanach,

Ni ojca ani matki na tym świecie!

Groszów[518] zebrała co? — Taj wiatr rozmiecie!” —

Dziewictwo, Kobieta "upadła"Sawa, jak szatan, zmarszczył się: „Poganko,

3130

A co? straciłaś już twój srebrny wianek?

Przydybał ciebie ja, moja kraszanko!

Przy tobie jakiś złoty marcypanek

Szlachcic. — Co robisz ty z nim? mów, cyganko?

Co ty robiła z nim przez cały ranek?

3135

Cóż? oszukana? ha? kwiatku kaliny,

A kiedyż prosisz na ślub i na chrzciny?” —

Nie rzekła na to nic; lecz zamyślona

Wstała, cmoknęła i ptaki srebrnemi

Ubrawszy swoje wysmukłe ramiona,

3140

Pokłoniła się bratu aż do ziemi;

I chwilę stojąc przed nim pokłoniona,

Jak brzoza, listki wiejąca złotemi,

Wstała i nogą jakiś zygzak chiński

Kreśląc na piasku, rzekła: „Słysz, Caliński!

3145

Pomiędzy nami stoją te hramoty[519]!

Aż przyjdzie rzeka i ten piasek zmyje,

Aż przyjdzie zjeść ten piasek piorun złoty,

Aż przyjdzie wąż skrzydlaty i wypije,

Ani mnie ujrzysz! — Ani ja wiem, kto ty?

3150

Ani ty wiedzieć będziesz, gdzie ja żyję? —

Łzami kupiła ja ten świat podniebny,

I komu zechcę, dam pierścionek srebrny”.

Dziewictwo, Kobieta "upadła"Tu Sawa wściekły wrzasnął: „Ty wyrodna!

Z pierwszym szlachcicem cyganisz na jarze!”

3155

Na to, jak róża, która nie jest do dna

Białą, lecz w liści kryształowej czarze

Kryje rumieniec, a kiedy swobodna,

Słońcu odemknie łono i pokaże

Swój rubinowy wstyd i tę konieczną

3160

Białego kwiatu rumianość serdeczną:

Podobnie wtenczas się zarumieniła

I ręką bijąc powietrze przed sobą: —

„Nie! nie! ja nigdy”. Białą twarz zakryła.

„Pierwszy raz jestem spłonioną przed tobą;

3165

Teraz się będę zawsze czerwieniła

Przed każdem okiem, przed każdą osobą;

Bogdajbyś ty tak, gdy się będziesz żenił,

Pierwszy raz twoją miłę zaczerwienił!

Gdy, dawniej, w rękach i na linie Włocha

3170

Gięłam się jak wąż, cóż robiły pany,

Aby mię słowem zczerwienić choć trocha!

A byłam jako kwiatek ołowiany.

Nie czerwieni się serce, aż zakocha;

Nie zawsze blady jest, kto nie kochany.

3175

Bądź zdrów, nie będę nadaremnie szlochać,

Jeśli, jak mówisz, kocham, — lecę kochać!

Śmierć, GróbA gdy się dowiesz, że w kurhanie leżę,

O! przyjdź na kurhan mój z psem i sokołem!

Połóż się chwilę na darniny świeże,

3180

Niech sokół czarnem krzyż obleci kołem.

Rycerz, KobietaJa także jestem jak polscy rycerze,

A ksiądz mię posłem nazywa aniołem;

Ja listy noszę, ja zapalam słupy,

Ja zbieram, grzebię i obmywam trupy.

3185

A któż przypomni o mnie, kiedy zginę?

Jeśli ty mówisz, że miłość tak trudno

Zyskać — kto w grobie położy Swentynę?

Kto różę na nim posadzi odludną?

Kto złoży na krzyż moje ręce sine?

3190

O! jak tam w grobie niekochanym nudno

Spać na kamieniu”. — Tak mówiła śpiewna

Ta czarodziejska, stepowa królewna.

Sawie zabrakło na odpowiedź czasu…

Wybiegł na stepy, nad swój dom gliniany,

3195

A za nim nimfa mojego Parnasu,

Jako duch ze mgły, na słońcu różany.

Stanęli. — Burzan podobny do lasu

Purpurowemi podpływał bałwany[520],

By morze blaskiem piorunów rozbite,

3200

W burzanie wojska brzęczały ukryte.

Czasem chorągiew wybiegła nad morze,

Jak maszt łaciński[521] u rybackiej łodzi;

Czasem ujrzałeś, że koń piersią porze[522]

Trawy i z trawy jak delfin wychodzi,

3205

Lecz cały na wiatr wyskoczyć nie może;

Jak posąg, co się u snycerza rodzi,

I cały w głazie osadzony zadem,

Po piersi koniem jest — a po pas gadem.

I tak się wojsko przez burzany pruło,

3210

Jak prąd ogromny sumów lub łososi.

I tak się jako wąż żelazny snuło,

Co czasem ogon, czasem łeb podnosi. —

PoezjaAle się pieśni narzędzie popsuło,

O wypoczynek moja Muza prosi;

3215

Ambrozji słodkiej już zabrakło w krużu[523],

A więc żegnajcie! na stepowem wzgórzu,

Moje posągi dwa od słońca złote!

Me szyki w trawach tonące i ziołach!

Tu Malczewskiego[524] trzeba mieć tęsknotę,

3220

Tęsknotę, co jest w ludziach pół-aniołach;

Tu trzeba śpiewać, a ja baśni plotę,

Bo kiedy grzebię w ojczyzny popiołach,

A potem ręce znów na harfie kładnę:

Wstają mi z grobu mary, takie ładne!

3225

Takie przejrzyste! świeże! żywe! młode!

Że po nich płakać nie umiałbym szczerze,

Lecz z niemi taniec po dolinach wiodę,

A każda, co chce, z mego serca bierze,

Sonet, tragedią[525], legendę lub odę,

3230

Religia, Wierzenia, PolitykaTo wszystko, co mam, co kocham, w co wierzę.

W co wierzę… Tu mię spytasz czytelniku:

W co?… Jeśli powiem — będzie wiele krzyku.

A naprzód ten rym, co drwi lub przeklina,

Ma polityczne credo[526]; jest to sfera

3235

Dantejska[527]. Wierzę sercem poganina

W rym szekspirowski, w Danta[528] i w Homera.

ChrystusWierzę w respublik jedynaka syna —

Mochnacki[529] nim był u nas, ten kostera[530]!

Co wielkich marzeń nie przestając snować[531],

3240

Przez Dyktatora dał się ukrzyżować.

Wierzę, że powstał w człowieczej postaci,

I szedł na wielki sąd, co kraj rozwidni;

Po drodze wstąpił do arystokracji[532],

I w tem bez ognia piekle bawił trzy dni;

3245

Potem w książeczce[533] sądził swoich braci,

Tych co, są prawi, i tych, co bezwstydni.

Weń uwierzywszy z dwóch tomów zaczętych,

W emigracyjnych wierzę wszystkich świętych,

I w obcowanie ich ducha z narodem,

3250

I w odpuszczenie naszym wodzom grzesznym

I w zmartwychwstanie sejmu pod Herodem[534]

Obieranego, co jest bardzo śmiesznem

Ciałem i będzie najlepszym dowodem

Ciał zmartwychwstania, fenomenem wskrzesznym,

3255

Na końcu dodam, o przyszłość bezpieczny,

Że w tego sejmu wierzę żywot wieczny.

Amen… To amen krztusi mię i dławi

Jak Makbetowe amen[535]. — Jednak wierzę,

Że ludy płyną jak łańcuch żurawi,

3260

W postęp… że z kości rodzą się rycerze[536],

Że nie śpi tyran, gdy łoże okrwawi,

I z gniazd najmłodsze orlęta wybierze;

Że ogień z nim śpi i węże i trwoga…

BógWierzę w to wszystko — ha! — a jeszcze w Boga.

3265

Boże! kto ciebie nie czuł w Ukrainy

Błękitnych polach, gdzie tak smutno duszy,

Kiedy przeleci przez wszystkie równiny

Z hymnem wiatrzanym, gdy skrzydłami ruszy

Proch zakrwawionej przez Tatarów gliny,

3270

W popiołach złote słońce zawieruszy,

Zamgli, zczerwieni i w niebie zatrzyma

Jak czarną tarczę z krwawemi oczyma…

Kto cię nie widział nigdy, wielki Boże!

Na wielkim stepie, przy słońcu nieżywem,

3275

Gdy wszystkich krzyżów[537] mogilne podnóże

Wydaje się krwią i płomieniem krzywym,

A gdzieś daleko grzmi burzanów morze,

Mogiły głosem wołają straszliwym,

Szarańcza tęcze kirowe rozwinie,

3280

Girlanda mogił gdzieś idzie i ginie —

Kto ciebie nie czuł w natury przestrachu,

Na wielkim stepie albo na Golgocie,

Ani śród kolumn, które zamiast dachu

Mają nad sobą miesiąc i gwiazd krocie,

3285

Ani też w uczuć młodości zapachu

Uczuł, że jesteś, ani rwąc stokrocie

Znalazł w stokrociach i niezapominkach;

A szuka w modłach i w dobrych uczynkach

Znajdzie — ja sądzę, że znajdzie — i życzę

3290

Ludziom małego serca, kornej wiary,

Spokojnej śmierci. — Jehowy oblicze

Błyskawicowe jest ogromnej miary!

Gdy warstwy ziemi otwartej przeliczę

I widzę koście[538], co jako sztandary

3295

Wojsk zatraconych, pod górnemi grzbiety[539]

Leżą — i świadczą o Bogu — szkielety;

Bóg, Czyn, Łzy, SiłaWidzę, że nie jest On tylko robaków

Bogiem i tego stworzenia, co pełza,

On lubi huczny lot olbrzymich ptaków,

3300

A rozhukanych koni On nie kiełza[540]

On piórem z ognia jest dumnych szyszaków…

Wielki czyn często go ubłaga, nie łza

Próżno stracona przed kościoła progiem:

Przed Nim upadam na twarz — On jest Bogiem!

3305

Pojedynek, PoetaGdzież więc ten człowiek, który jest zwiastunem

Pokory? co się Bogiem ze mną mierzył?[541]

Ja go chcę jeszcze, w głowę tnę piorunem,

Tak jakem wczora go w piersi uderzył.

Czy widzieliście? i on ma piołunem

3310

Zaprawne usta… Lud, co w niego wierzył,

Radość udaje, ale głowy zwiesił,

Bo wie, żem skinął Ja — i wieszcza wskrzesił[542].

Jam z wolna serca mego rwał kawały,

Zamieniał w piorun i w twarz jemu ciskał;

3315

A wszystkie tak grzmią jeszcze jako skały,

Jakbym ja w niebie na sztuki rozpryskał

Boga, a teraz kawałki spadały…

Jam zbił — lecz cóżem dziś u ludzi zyskał?

Za błękitami był bój i zwycięstwo —

3320

Ludzie nie widzą we mnie, tylko męstwo.

Zaprawdę… Gdybyś mię widział, narodzie!

Jak ja samotny byłem i ponury,

Wiedząc, że jeśli mój grom nie przebodzie,

Litwin z Litwinem mię chwycą w pazury.

3325

Już przypomniawszy gniazdo me na wschodzie,

Wołałem ręką Krzemienieckiej góry,

Ażeby weszła rozpędzić tę ciemną

Zgraję — i stanąć za mną — lub pode mną.

Bo się kruszyło we mnie serce smętne,

3330

Że ja nikogo nie mam ze szlachetnych;

I próżno słowa wyrzucam namiętne,

Pełne łez i krwi i błyskawic świetnych,

Na serca, które zawsze dla mnie wstrętne —

Ja, co mam także kraj, łąk pełen kwietnych;

3335

Ojczyznę, która krwią i mlekiem płynna[543],

A która także mnie kochać powinna.

Jeśli wy bez serc! Wy! — To moje serce

Za was czuć będzie, przebaczać bez miary;

Ikwo[544]! płyń przez łąk zielonych kobierce!

3340

Ty także sławna, że fal twoich gwary

Jakoby z Niemnem w olbrzymiej rozterce

Gadają. — Tyś zmusiła Niemen stary

Wyznać, żem wielki, że w sławę płyniemy…

Lecz rzekł: Niech idzie tam, gdzie my idziemy.

3345

Ha! ha! Mój wieszczu! Gdzież to wy idziecie?

Jaka wam świeci! gdzie? portowa wieża?

Lub w Sławiańszczyźnie bez echa toniecie,

Lub na koronę potrójną Papieża

Piorunem myśli podniesione śmiecie

3350

Gnacie. — Znam wasze porty i wybrzeża!

Nie pójdę z wami, waszą drogą kłamną —

Pójdę gdzie indziej! — i lud pójdzie za mną!

Gdy zechce kochać — ja mu dam łabędzie

Głosy, ażeby miłość swoją śpiewał;

3355

Kiedy kląć zechce — przeze mnie kląć będzie;

Gdy zechce płonąć — ja będę rozgrzewał;

Ja go wiodę, gdzie Bóg — w bezmiar — wszędzie.

W me imię będzie krew i łzy wylewał.

Moja chorągiew go nigdy nie zdradzi,

3360

W dzień jako słońce, w noc jak żar prowadzi.

Walka, FałszHa! ha! odkryłeś mi się, mój rycerzu?

Więc teraz z mieczem pod ciebie przypadam!

Naprzód ci słońce pokażę w puklerzu,

Przed słońcem ciebie z trwogi wyspowiadam…

3365

Fałsz ci pokażę w ostatnim pacierzu,

I pokazanym fałszem śmierć ci zadam;

Patrząc na twoją twarz zieloną w nocy

Jak księżyc — słońca wyrzekłeś się mocy?

Jam ci powiedział, że jak Bóg litewski

3370

Z ciemnego sosen wstałeś uroczyska;

A w ręku twem krzyż jak miesiąc niebieski,

A w ustach słowo, co jak piorun błyska.

Tak mówiąc — ja syn pieśni! syn królewski!

Padłem — A tyś już następował z bliska,

3375

I nogą twoją jak na trupie stawał?

Wstałem — Jam tylko strach i śmierć — udawał!

Znajdziesz mnie zawsze przed twoim obliczem,

Nie powalonym, hardym i straszliwym…

Nie jestem tobą — ty nie jesteś Zniczem[545].

3380

Lecz choćbyś Bogiem był — ja jestem żywym!

Gotów wężowym bałwan smagać biczem,

Dopóki świat ten pędzisz biegiem krzywym…

Naród, PatriotaKocham lud więcej niż umarłych kości…

Poeta, WalkaKocham… lecz jestem bez łez, bez litości

3385

Dla zwyciężonych. — Taka moja zbroja,

I takie moich myśli czarnoksięstwo,

Choć mi się oprzesz dzisiaj? — przyszłość moja! —

I moje będzie za grobem zwycięstwo!…

Legnie przede mną twych poetów Troja,

3390

Twe Hektorowe[546] jej nie zbawi męstwo.

Bóg mi obronę przyszłości poruczył: —

Zabiję — trupa twego będę włóczył!

A sąd zostawię wiekom. — Bądź zdrów, wieszczu!

Tobą się kończy ta pieśń, dawny Boże.

3395

Obmyłem twój laur w słów ognistych deszczu,

I pokazałem, że na twojej korze

Pęknięcie serca znać — a w liści dreszczu

Widać, że ci cóś próchno duszy porze.

Bądź zdrów! — A tak się żegnają nie wrogi,

3400

Lecz dwa na słońcach swych przeciwnych — Bogi[547].

Przypisy

[1]

Beniowski — pierwowzorem tytułowego bohatera był Maurycy August Beniowski (1741–1786), szlachcic węg., syn generała austr., wychowany w Wiedniu, który w r. 1755. wstąpił do wojska, po śmierci stryja w r. 1758 zamieszkał na Litwie, gdzie objął znaczny majątek. Po śmierci ojca powrócił na Węgry, lecz wskutek nieporozumień ze szwagrami, których wygnał z majątku, uznany został za buntownika i umknął do Niemiec, stąd do Holandii, a następnie do Anglii. Wezwany do Polski, otrzymał stopień pułkownika w wojsku konfederacji barskiej; w r. 1769, ranny, dostał się do niewoli moskiewskiej i został zesłany na Kamczatkę. Tutaj zyskał zaufanie naczelnika wojennego Nilowa, został nauczycielem jego dzieci, a następnie — choć miał żonę na Węgrzech — ożenił się z jego córką Anastazją. Postanowiwszy uciec, opanował z pomocą innych wygnańców stojący w porcie mały okręt i na nim dostał się do brzegów Chin, następnie na wyspę Formozę, a stąd na wyspę Ile de France (Mauritius). W r. 1772 przybył do Francji; dwór wersalski powierzył mu dowództwo wyprawy na Madagaskar, gdzie został obrany królem. Obrażony tym rząd fr. wysłał przeciw niemu wojsko i Beniowski poległ w bitwie 23 maja 1786 r. Pozostawił pamiętniki, które wyszły w kilkunastu językach; po polsku ukazały się po raz pierwszy p.t. Historya podróży i osobliwszych zdarzeń sławnego Maur. Aug. Hrabi Beniowskiego, szlachcica polskiego i węgierskiego, zawierająca w sobie: jego czyny wojenne w Polszcze w czasie Konfederacyi Barskiej — wygnanie jego naprzód do Kazanu — potem do Kamczatki — waleczne jego z tej niewoli oswobodzenie się — żeglugę jego przez Ocean spokojny do Japonii, Formozy, Kantonu w Chinach — założenie nareszcie przez niego osady na wyspie Madagaskarze z zlecenia francuskiego rządu, jego na tej wyspie wojenne wyprawy, ogłoszenie go nareszcie Najwyższym Madagaskaru rządcą.. Przekład ten, przedrukowywany w XIX w., dokonany został z fr. edycji J. H. Magellana. Słowacki znał te pamiętniki, jednak głównymi źródłami, na których oparł swój poemat, były pamiętniki księdza Kitowicza oraz Histoire de l'anarchie de Pologne Rulhière'a.

[2]

za panowania króla Stanisława (…) — konfederacja w Barze zawiązała się 9 lutego 1768 r.; panował wówczas w Polsce Stanisław August Poniatowski (1732–1798).

[3]

rodne — tu: rodowe.

[4]

szkaplerz — dwa połączone ze sobą kawałki materiału z wizerunkiem Jezusa i (lub) Matki Boskiej, poświęcone, noszone na szyi, na piersiach.

[5]

palestrant (z łac.) — członek palestry, prawnik, adwokat.

[6]

fant (z niem. Pfand) — zastaw, przedmiot zabezpieczający spłatę długu.

[7]

klin — tu: część ziemi wchodząca klinem w obcą posiadłość.

[8]

futor — pojedyncze gospodarstwo, oddalone od wsi.

[9]

szory (z niem. Geschirr: uprząż) — rodzaj uprzęży złożonej z szerokiego napierśnika ze skóry a. materiału oraz rzemieni ułożonych wzdłuż grzbietu i po bokach konia.

[10]

ciemiężyć — uciskać, wyzyskiwać, dręczyć.

[11]

białozor — sokół do polowania.

[12]

regent a. rejent — urzędnik w kancelarii wpisujący dekrety w akta.

[13]

ekspulsja (z łac.) — wypędzenie; odebranie wioski.

[14]

chudoba (z czes. chudoba: bieda) — dobytek, niewielki majątek.

[15]

konwulsji, ekspulsji, czulsi — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ś półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[16]

et si non mi noces fortuna (łac.) — i jeżeli mi nie przeszkodzisz, fortuno.

[17]

Akteon (mit. gr.) — myśliwy; smutny był jego koniec: Akteon zobaczył przypadkiem boginię łowów, Artemidę, w kąpieli; za to świętokradztwo został zamieniony w jelenia i zginął rozszarpany przez własne psy.

[18]

zastawnik — ten, który bierze zastaw.

[19]

regent — rejent, notariusz.

[20]

addio (wł.) — do widzenia.

[21]

pisuj na Berdyczów — frazes iron., znaczący: nie zobaczysz mnie więcej.

[22]

asindziej (daw.) — skrót od: asan dobrodziej, tj. pan.

[23]

splennik (z ang. spleen: nuda, chandra) — człowiek znudzony, melancholik, malkontent.

[24]

zwał się cesarzów plemiennik — uważał się za spokrewnionego z cesarzami (zapewne rzymskimi; budowanie sięgających starożytności genealogii było wówczas w modzie).

[25]

meskolancja (z wł.) — mieszanina.

[26]

folga (daw.) — luz, puste miejsce a. podkładka blaszana mocująca kamienie szlachetne w wyrobach jubilerskich.

[27]

monstrancja — ozdobne naczynie liturgiczne na hostię (uznawaną za ciało Chrystusa i z tego powodu otaczaną szczególną czcią). Monstrancja zazwyczaj jest wykonana ze złota i ma formę słońca, tak że od okrągłego centrum, w którym umieszczona jest hostia, rozchodzą się promienie.

[28]

Rembrandt — Rembrandt Harmenszoon van Rijn (1606–1669), malarz holenderski, znakomity portrecista i malarz historyczny.

[29]

Ladawa — niewielka rzeka, dopływ Dniestru.

[30]

golce rzymskie — tzn. posągi, rzeźby nagich postaci, wykonane na wzór starożytnych rzeźb.

[31]

Kato — Marek Porcjusz Kato (95–46 p.n.e.), zw. Katonem Młodszym (w odróżnieniu od jego pradziada, Katona Starszego, zasłużonego żołnierza i nieprzejednanego rzecznika zburzenia Kartaginy); rzymski polityk, senator i trybun ludowy, a zarazem filozof stoicki, stawiany za wzór prawości i cnót obywatelskich; popełnił samobójstwo (przebił się sztyletem), nie mogąc przeżyć upadku republiki rzymskiej.

[32]

larwa (z łac.: maska) — maszkara, dziwadło.

[33]

krzesany — tu: rzeźbiony.

[34]

Polifem (mit. gr.) — syn Posejdona, jeden z Cyklopów, oślepiony przez Odyseusza, którego więził w swojej jaskini na Sycylii.

[35]

Dyjanna (mit. rzym.) — dziś: Diana; bogini łowów, córka Jowisza i siostra Apollina, jej posąg był popularną ozdobą klasycystycznych ogrodów i pałaców.

[36]

antenat — przodek.

[37]

meszty (daw.) — miękkie, lekkie pantofle.

[38]

papuży — dziś popr.: papuzi.

[39]

Sokrat a. Sokrates (469–399 p. n. e.) — filozof grecki, skazany w Atenach za obrazę moralności na śmierć przez wypicie cykuty, co zostało opisane przez Platona w dialogu Obrona Sokratesa.

[40]

wykowany — dziś: wykuty.

[41]

droga — tu: ukochana.

[42]

oliwy — tu: gaj oliwny, w którym, według Biblii, Chrystus modlił się przed ukrzyżowaniem.

[43]

ruczaj (poet.) — potok, strumień.

[44]

szlachta okoliczna — drobna, uboga szlachta, zamieszkująca wsie szlacheckie, zwane okolicami, i utrzymująca się z własnej pracy na roli.

[45]

Eumenidy a. Erynie (mit. gr.) — boginie zemsty, strzegące porządku moralnego; w mit. rzym.: Furie.

[46]

O! Polsko! jeśli ty masz zostać młodą — aluzja do czasopisma ”Młoda Polska”, wydawanego w latach 1838–1840 w Paryżu; jego redaktorami i wydawcami byli przeciwnicy Słowackiego, Eustachy Januszkiewicz i Stanisław Ropelewski.

[47]

czyli — tu: czy też.

[48]

imać się — tu: wywrzeć szkodliwy wpływ; imie się — dziś popr.: ima się.

[49]

Krzyż twym Papieżem — aluzja do papieża Grzegorza XVI, który w encyklice Cum primum potępił powstanie listopadowe i zalecał posłuszeństwo wobec legalnej władzy zaborców.

[50]

plwać (daw.) — pluć.

[51]

przyczołgnie się — dziś popr. forma 3.os. lp cz.przysz.: przyczołga się.

[52]

Parnas — masyw górski w Grecji; w mit. gr. jedna z siedzib Muz i Apollina.

[53]

konfederatka — noszona przez konfederatów barskich czapka rogatywka, obszyta futrem, często ozdobiona czaplim piórem.

[54]

szpencer a. spencer (daw.) — krótka kurtka.

[55]

burka (z tur. burok) — wełniana opończa chroniąca od deszczu.

[56]

z łapy — dziś popr. forma N. lm: z łapami.

[57]

koń — dziś popr. forma B. lp: konia.

[58]

klasły — dziś popr. forma 3.os. lm cz.przesz.: klasnęły.

[59]

harap — bicz z krótką rękojeścią i długim plecionym rzemieniem.

[60]

wiadoma — tu: świadoma, znająca (ludzką przyszłość).

[61]

sawantka (z fr. savante: uczona; daw.) — kobieta wykształcona.

[62]

sztambuch (daw.) — pamiętnik, do którego przyjaciele wpisują wiersze i aforyzmy na pamiątkę.

[63]

frenologista (z gr.; właśc. frenolog) — osoba zajmująca się nauką o budowie czaszki i wnioskująca z tego o zdolnościach człowieka; frenologia, zapoczątkowana przez F. J. Galla (1758–1828), stała się w XIX i na pocz. XX w. pseudonauką, służącą potwierdzaniu stereotypów rasistowskich i mizoginicznych.

[64]

powieszą w Sybilli — mowa o Świątyni Sybilli w parku pałacowym w Puławach, budynku, w którym księżna Izabela Czartoryska założyła muzeum pamiątek po sławnych Polakach oraz narodowych „starożytności”; napis nad wejściem głosi: „Przeszłość Przyszłości”.

[65]

szpitalu — dziś popr. forma D. lp: szpitala.

[66]

Plater, Emilia (1806–1831) — uczestniczka powstania listopadowego, upamiętniona przez A. Mickiewicza w wierszu Śmierć pułkownika.

[67]

Czarnecki — własc. Czarniecki, Stefan (1599–1665), wojewoda kijowski, hetman polny koronny; wybitny wojskowy, brał udział w walkach przeciw najazdom tatarskim, wsławił się szczególnie podczas pacyfikacji powstania Chmielnickiego na Ukrainie (1648–1655) oraz dzięki prowadzeniu na poły partyzanckich walk podczas potopu szwedzkiego (1655–1660).

[68]

kolczuga — zbroja wykonana z drobnych metalowych kółek, osłaniająca korpus oraz ręce, niekiedy z kapturem.

[69]

nasz sejmowy krater — mowa o sejmie polskim, działającym w czasie powstania listopadowego.

[70]

fuga (z wł. a. z łac.: ucieczka) — utwór polifoniczny, w którym różne głosy (a. instrumenty) kolejno przejmują temat muz.

[71]

kalendarzyk emigracyjny — aluzja do Kalendarza pielgrzymstwa polskiego St. Ropelewskiego.

[72]

przesiąc — przesiąknąć.

[73]

miesiąc (daw.) — księżyc.

[74]

luminarz (z łac. lumen: światło) — osoba wybitna, sławna, znakomitość; tu: bóstwo, heros.

[75]

z okny i krużganki — dziś popr. forma N. lm: z oknami i krużgankami.

[76]

Junona (mit. rzym.) — bogini kobiet, małżeństwa i macierzyństwa, utożsamiana z grecką Herą.

[77]

tuz (daw.) — atut, najwyższa karta w grze, zwykle as.

[78]

sunął się — dziś popr.: zsunął się.

[79]

konfederatka — noszona przez konfederatów barskich czapka rogatywka, obszyta futrem, często ozdobiona czaplim piórem.

[80]

jak z Memnona wydobył jęki — nawiązanie do tzw. słupów a. kolosów Memnona, dwóch kilkunastometrowych posągów stanowiących niegdyś część grobowca faraona Amenofisa IV w Tebach w Egipcie. Jeden z nich, prawdopodobnie uszkodzony przez trzęsienie ziemi w I w. p.n.e., wydawał dźwięk podczas wschodu słońca, kiedy wyziębiony nocą kamień ogrzewał się. Starożytni Grecy twierdzili, że dźwięk ten to jęki Memnona, zamordowanego przez Achillesa, skarżącego się na swój los matce, bogini jutrzenki Eos; od jego imienia utarła się zwyczajowa nazwa rzeźb.

[81]

lozak, właśc. luzak — sługa obozowy.

[82]

kozak — tu: uzbrojony jeździec, wróg.

[83]

Wirgill — własc. Publius Vergilius Maro (70–19 p.n.e.), poeta rzymski, autor eposu Eneida.

[84]

lwica hirkańska — kiedy Eneasz, bohater Eneidy Wergiliusza, porzuca swoją kochankę, królową Dydonę, ta porównuje jego okrucieństwo do obyczajów hirkańskich tygrysic. Zwrotu tego użył także Ariosto, a w polskiej literaturze J.A. Morsztyn; Hirkania — kraj położony na Wyżynie Irańskiej.

[85]

szperka (daw.) — słonina.

[86]

jako żona Eneasza został się w Troi — Kreuza, córka Priama, wyszła wraz z mężem z płonącej Troi, jednak tej samej nocy zginęła.

[87]

ślaz — malwa.

[88]

ex machina deus (łac.: bóg z maszyny) — chodzi o boga pojawiającego się na scenie dzięki maszynerii teatralnej; określenie oznaczające nieumotywowane rozwiązanie akcji.

[89]

koń — dziś popr. forma B. lp: konia.

[90]

Strabon — geograf gr. żyjący na początku n.e.; zajmował się również historią naturalną.

[91]

ibis — ptak brodzący, czczony w starożytnym Egipcie.

[92]

lejc — dziś popr. lejce; być może Słowacki zmienił formę, by zachować rytmikę wiersza.

[93]

z żyły — dziś popr. forma N. lm: z żyłami.

[94]

Sę-Symonistka (właśc. saintsimonistka) — wyznawczyni doktryny Henri de Saint-Simona (1760–1825), socjalisty utopijnego, głoszącego ideały braterstwa i równości (najważniejsze dzieła: Système industriel; Catéchisme industriel; Nouveau Christianisme); tu przen. oznacza żartobliwie tyle, co: rewolucjonistka, feministka.

[95]

zatrzaska — pułapka.

[96]

pasterskie roił ideały — nawiązanie do mody na sielanki, panującej na przełomie XVIII i XIX w.

[97]

Diwa — w mit. słowiańskiej bożyszcze wróżące klęskę; wiara w nią rozpowszechniona była na Ukrainie, Podlasiu i Mazowszu. Tutaj jest imieniem własnym starej kobiety.

[98]

Iryda a. Iris (mit. rzym. i gr.) — bogini tęczy, wysłanniczka bogów, służka Junony (w mit. gr. Hery).

[99]

ksieni — przeorysza, przełożona klasztoru.

[100]

zmięszać — dziś popr.: zmieszać.

[101]

Sand, George (1804–1876) — właśc. Aurora Dudevant, powieściopisarka fr.; jej powieści były w latach 1840–1860 powszechnie czytane. Najgłośniejsze z nich to Spiridion (1839) i Lelia (1833).

[102]

bajronicznym cieniem — mowa o typie romantycznego bohatera z powieści poetyckich George'a Byrona (1788–1824).

[103]

romansowie — dziś popr.: romansowo, tj. poetycznie, stylowo.

[104]

sawantka (z fr. savante: uczona; daw.) — kobieta wykształcona, erudytka.

[105]

Anhelli — bohater poematu Juliusza Słowackiego, podróżuje po Syberii i spotyka polskich zesłańców.

[106]

lewanda — lawenda.

[107]

Medea — córka króla Kolchidy, czarodziejka; pomogła Jazonowi zdobyć złote runo i poślubiła go, kiedy jednak Jazon porzucił ją dla królewny korynckiej, Kreuzy, czarami zgubiła swą rywalkę i zabiła własne dzieci.

[108]

miłoście — dziś popr. forma M. lm: miłości.

[109]

kończą tak, jak Werter w Götym — powieść epistolarna Cierpienia młodego Wertera J. W. von Goethego (1749–1832) kończy się samobójstwem tytułowego bohatera; książka wywołała pod koniec XVIII w. modę na samobójstwa wśród czytelników; dziś popr. forma nazwiska w M.: Goethe, w Ms.: Goethem.

[110]

kompensacja a. kompensata (z łac.) — wyrównanie, wynagrodzenie, odszkodowanie.

[111]

panny — dziś popr. forma N. lm: pannami.

[112]

na rozstajnej drodze — na rozstajach dróg grzebano samobójców, których nie wolno było pochować w poświęconej ziemi cmentarza; rozstaje uznawano tradycyjnie za miejsce szczególnie narażone na działanie złych mocy.

[113]

heroina (z gr.) — bohaterka.

[114]

Fingal lub Ryno — bohaterowie tzw. Pieśni Osjana; miały to być narodowe, pradawne podania irlandzkie przełożone z jęz. gaelickiego na ang. przez Jamesa Macphersona (1736–1796), który ostatecznie okazał się autorem tekstu; Pieśni Osjana zrobiły zawrotną karierę w okresie romatyzmu.

[115]

tryjolet — dziś: triolet; rodzaj wiersza o strofie ośmiowersowej i specyficznym układzie dwóch rymów, w którym czwarty i siódmy wers powtarza pierwszy, a ósmy jest taki sam jak drugi (ABaAabAB).

[116]

strzelna nie była swemi zrennicami — tj. kokietowała mężczyzn, nie „strzelała oczami”; zrennica (daw.) — źrenica, tu: oko.

[117]

kształty (…) uświęcone snycerską powagą — tj. kształt jej głowy przypominał idealne proporcje dzieł wielkich rzeźbiarzy.

[118]

Leda (mit. gr.) — żona spartańskiego króla Tyndareusa, kochanka Zeusa, który ją odwiedzał pod postacią łabędzia; owocem związku Ledy z Zeusem byli Dioskurowie, którzy wykluli się z jaj: Kastor i Pollux oraz Helena i Klitajmestra.

[119]

Witwicki, Stefan (1801–1847) — autor Poezji biblijnych, Wieczorów pielgrzyma; gorliwy katolik, wydał Ołtarzyk polski. Przyjaciel Mickiewicza, a antagonista Słowackiego.

[120]

Bojan — mit. bard ruski, wnuk Welesa, bożka pieśniarzy i rycerzy, wspomniany w Słowie o wyprawie Igora, miał żyć na przełomie XI i XII w i należeć do drużyny Jarosława Mądrego; za wcielenie Bojana podawał się w swoich wierszach Józef Bohdan Zaleski (1802-1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej.

[121]

Złoty Ołtarzyk — mowa o Ołtarzyku polskim Witwickiego; może to być też nawiązanie do tytułu popularnego w XVIII w. zbioru modlitw Złoty ołtarz wonnego kadzenia….

[122]

à l'antique (fr.) — na sposób starożytny, grecki.

[123]

dusze — tzn. majątek ziemski, którego wielkość mierzono ilością posiadanych chłopów pańszczyźnianych, czyli tzw. dusz.

[124]

Dzieduszycki — pierwowzorem tej postaci był Tadeusz Gerwazy Dzieduszycki (1724–1777), magnat i dowódca wojskowy, cześnik wielki koronny i regimentarz wojsk polskich na Podolu, stronnik króla Stanisława Augusta, przeciwnik konfederatów barskich; był oskarżany o okrutne rozprawianie się z konfederatami, jednak nie zginął z ich rąk, jak pisze Słowacki. W 1770 r. został odznaczony Orderem Świętego Stanisława, uhonorowany tytułem tajnego radcy dworu oraz awansowany do rangi generała. Od 1751 r. był żonaty; miał trzech synów.

[125]

przekabacić — skłonić do zmiany poglądów, przekonać do swoich racji.

[126]

kraszanka (z rus.) — pisanka wielkanocna.

[127]

dzwonią jak kraszanka, kiedy się z drugą spotka w dziecka dłoni — nawiązanie do zabawy wielkanocnej, polegającej na stukaniu jajkiem o jajko; wygrywa ten, czyje jajko pozostanie całe.

[128]

truna — trumna.

[129]

wieniec Petrarki — Petrarca, Francesco (1304–1374), wybitny poeta wł., w 1341 r. został uwieńczony wieńcem laurowym na Kapitolu, co było najwyższym wyróżnieniem, jakie mogło spotkać twórcę.

[130]

kosz — kozacki lub tatarski oddział wojska lub obóz warowny takiego oddziału.

[131]

Grabowski, Michał (1805–1863) — krytyk i powieściopisarz; brał udział w walce romantyków z klasykami. Zasłynął recenzjami publikowanymi w „Tygodniku petersburskim”; swoje prace krytyczne wydał w osobnych tomach: Literatura i krytyka (Wilno 1836–1840), Korespondencja literacka (Wilno 1847–1848) i Artykuły literackie, krytyczne i artystyczne (Wilno 1849). Słowacki nazywa go ironicznie prymasem, uznając jego szczególną pozycję wśród krytyków i literatów.

[132]

nie podobało się już w Balladynie (…) — Balladyna nie podobała się Stanisławowi Ropelewskiemu, który napisał w „Młodej Polsce” ostrą krytykę dramatu. W ogóle w ustępie tym rozprawia się Słowacki z krytykami, usposobionymi dla niego nieprzychylnie.

[133]

że się Balladyna krwawi — tj. że w dramacie Balladyna większość bohaterów ginie tragicznie.

[134]

myrra — mirra, żywica balsamiczna, kadzidło.

[135]

metampsychoza (właśc. metempsychoza) — wędrówka dusz; wiara, że dusze ludzkie po śmierci wcielają się ponownie, ciągle się doskonaląc.

[136]

Anhelli — poemat prozą Juliusza Słowackiego; tytułowy bohater podróżuje po Syberii i spotyka polskich zesłańców.

[137]

Jak szpaki Danta — tj. jak potępieńcy, opisani w Piekle w Boskiej Komedii Dantego Alighieri (1265–1321).

[138]

borealny (z łac.) — północny.

[139]

podobni Bogom rozkutym z łańcuchów — nawiązanie do tytana Prometeusza, który podarował ludziom ogień, wykradziony bogom, za co Zeus przykuł go do skał Kaukazu, gdzie codziennie sęp wydziobywał mu wątrobę.

[140]

Sirius (…) lub Niedźwiadek — Syriusz to najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Wielkiego Psa; Niedźwiadek: daw. pol. nazwa gwiazdozbioru Skorpiona.

[141]

per Bacco (wł.) — na Bachusa; Bachus a. Dionizos: w mit. gr. bóg wina i płodności; syn Zeusa i ziemianki Semele, która spłonęła, zobaczywszy ojca swego dziecka w jego właściwej, boskiej postaci.

[142]

drogi — dziś popr. forma N. lm: drogami.

[143]

Roland a. Orlando — bohater poematów Ariosta Orland szalony i Boiarda Orland zakochany, znany z podań o Karolu Wielkim i jego paladynach; zginął w r. 778. w Hiszpanii.

[144]

syredeń (z ukr.: seredyna) — środek, wnętrze.

[145]

myrra — mirra, żywica balsamiczna, kadzidło.

[146]

ochylić (daw.) — otoczyć, objąć, ochronić.

[147]

Różom najbielszym jej żałobę nosić — biel jest kolorem żałoby w kulturze starożytnego Rzymu, w kulturach Dalekiego Wchodu i in.

[148]

Głupi! o sobie dobrze mów! — słowa z monologu Ryszarda III Szekspira.

[149]

wykrzyka — dziś popr. forma 3 os. lp cz. ter.: wykrzykuje.

[150]

krwawnik — zwyczajowa nazwa dwóch czerwonawych minerałów: karneolu (kamienia półszlachetnego, odmiany chalcedonu) i hematytu (tlenku żelaza).

[151]

ksiądz Kiefaliński — właśc. Ignacy Hołowiński (1807–1885), teolog, arcybiskup mohylewski, tłumacz tragedii Shakespeare'a (pod pseudonimem Ignacy Kefaliński).

[152]

moja ariostyczna droga — nawiązanie do poematu Orland szalony Ludovica Giovanniego Ariosta (1474–1533).

[153]

stać na wstręcie (przestarz.) — przeszkadzać, utrudniać.

[154]

d…w — durniów.

[155]

Sancho Pansa — postać z powieści Cervantesa Don Kichot, rubaszny giermek tytułowego bohatera; obiecano mu stanowisko gubernatora wyimaginowanej wyspy.

[156]

alians (z fr. alliance) — sojusz.

[157]

oktawa — strofa ośmiowersowa, którą pisany jest Beniowski.

[158]

sestyna — sekstyna, strofa sześciowersowa; Słowacki użył jej w poemacie Grób Agamemnona.

[159]

patri patriae (łac.) — ojcu ojczyzny.

[160]

harfa Eola — harfa eolska, instrument muzyczny, z którego strun dźwięki wydobywa wiatr; Eol (mit.gr.) — bóg wiatrów.

[161]

driada (starop. dryjada) — nimfa leśna, duch drzewa.

[162]

wdrzewić się (neol.) — czas. utworzony od rzecz. drzewo; synonim: stać się drzewem, wcielić się w drzewo.

[163]

Kleftowie (z gr. kléphtēs: rabuś) — greccy partyzanci, w od XV do XIX w. walczący przeciw Turkom; Kleftowie rekrutowali się gł. spośród ludności wiejskiej, mieszkańców gór; odegrali istotną rolę w powstaniu 1821–1829 r., w wyniku którego Grecja odzyskała niepodległość na części terytorium. Motyw szyb w grobach jest metaforą, użytą w jednym z wierszy, opiewających bohaterskie czyny Kleftów.

[164]

Poznańczyk — aluzja do Karola Libelta, autora krytycznego artykułu o dramacie Słowackiego Mazepa.

[165]

hypogryfując (neol.) — imiesłów utworzony od rzecz. hipogryf, tj. pegaz, połączenie orła i konia; hipogryf występuje w Orlandzie Szalonym Ariosta.

[166]

a priori (łac.: z założenia) — tu: intuicyjnie.

[167]

kares (z fr. caresse) — pieszczota.

[168]

zamek św. Anioła — budynek postawiony w Rzymie przez cesarza Hadriana; w czasach świeckiego panowania papieży służył jako więzienie polityczne.

[169]

Dzieduszycki — pierwowzorem tej postaci był Tadeusz Gerwazy Dzieduszycki (1724–1777), magnat i dowódca wojskowy, cześnik wielki koronny i regimentarz wojsk polskich na Podolu, stronnik króla Stanisława Augusta, przeciwnik konfederatów barskich; był oskarżany o okrutne rozprawianie się z konfederatami, jednak nie zginął z ich rąk, jak pisze Słowacki. W 1770 r. został odznaczony Orderem Świętego Stanisława, uhonorowany tytułem tajnego radcy dworu oraz awansowany do rangi generała. Od 1751 r. był żonaty; miał trzech synów.

[170]

konfederacja barska (1768–1772) — zbrojny związek szlachty polskiej utworzony w Barze na Podolu w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej, przeciwko Imperium Rosyjskiemu i królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu.

[171]

konfederacji, kaci, wypłaci — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ć półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[172]

Rulhière, Claude — autor stronniczej pracy Histoire de l'anarchie en Pologne (Historia anarchii w Polsce).

[173]

puginał (daw.) — sztylet.

[174]

exemplum (łac.) — przykład.

[175]

oba litewskie biskupy — biskup inflancki Józef Kossakowski (1738–1794) i biskup wileński Ignacy Jakub Massalski (1727–1794) zostali powieszeni jako zdrajcy i stronnicy Rosji podczas powstania kościuszkowskiego.

[176]

Krukowiecki, Jan (1770–1850) — generał wojska polskiego, gubernator miasta Warszawy, w r. 1831. podpisał akt poddania miasta generałowi ros. Paskiewiczowi.

[177]

Gurowski, Adam (1805–1866) — dziennikarz, w 1834 roku redagował w Paryżu pismo pt. „Przyszłość”; autor wielu broszur polit.; uczestnik powstania listopadowego, należał do obozu demokratów, następnie uznał racje Rosji, stał się wyznawcą panslawizmu; przez polską emigrację uznawany za zdrajcę sprawy narodowej.

[178]

odyzm (neol.) — rzecz. utworzony od wł. odiare: nienawidzieć, gardzić.

[179]

Paszkiewicz — właśc. Paskiewicz, Iwan Fiodorowicz (1782–1856), generał wojsk ros., naczelny wódz wojsk Imperium Rosyjskiego stłumił powstanie listopadowe, zdobył Warszawę i został dożywotnim namiestnikiem Królestwa Polskiego.

[180]

meszty (daw.) — miękkie, lekkie pantofle.

[181]

Meszyd a. Medżyd, Abdul (1823–1861) — sułtan turecki, który słuchając wskazówek swej matki Wallidy, wprowadził szereg reform w państwie muzułmańskim.

[182]

Dzieduszycki nie miał jednej kréski od brzegów Dźwiny po hordy Nogajca — tj. Dzieduszycki był bardzo niepopularny, nie popierał go żaden szlachcic na Litwie i na Ukrainie; kreska — tu: głos popierający na sejmiku.

[183]

Dźwina — rzeka na terytorium Rosji, Białorusi i Łotwy.

[184]

Nogajec a. Nogaj (zm. 1299) — jeden z wodzów Złotej Ordy, państwa mongolsko-tatarskiego; hordy Nogaja koczowały nad Morzem Azowskim; utarło się określać tak Tatarów mających siedziby w tym rejonie.

[185]

Gradyw (mit. rzym.) — jeden z przydomków Marsa, boga wojny; gradivus (łac.) — kroczący naprzód; kochanek Gradywa — przen. mężny żołnierz.

[186]

in petto (wł.) — w piersi.

[187]

Włochy — dziś popr. forma M. lm: Włosi.

[188]

stiletto (wł.) — sztylet; tu: sztyletem.

[189]

Kato — Marcus Portius Cato (234–149 p.n.e.), zw. Katonem Starszym a. Cenzorem, polityk rzym., nieprzejednany rzecznik zburzenia Kartaginy, zwolennik tradycyjnych cnót obywatelskich. To samo imię i nazwisko nosił jego prawnuk, Kato Młodszy (95–46 p.n.e.), senator i trybun ludowy, filozof stoicki, także stawiany za wzór prawości i cnót obywatelskich.

[190]

drzewo antenatów — drzewo genealogiczne, szkic ukazujący obrazowo powiązania rodzinne i pokrewieństwo; antenat (z łac.) — przodek.

[191]

wyloty — rękawy kontusza, rozcięte i zwisające luźno lub zarzucane na plecy.

[192]

anewryzm — tętniak, choroba polegająca na miejscowym rozszerzeniu tętnicy; w XIX w. nazywano tak również różne dolegliwości nerwowe.

[193]

kwarta — daw. jednostka objętości, ok. 1 litra.

[194]

w konkur — forma użyta dla rytmu, własc. w konkury; ruszyć w konkury — podjąć zabiegi o rękę panny.

[195]

po pjanemu (daw.) — dziś popr.: po pijanemu.

[196]

arkada — łuk (w architekturze).

[197]

ksiądz karmelita — Marek Jandołowicz (1713–1799), charyzmatyczny kaznodzieja, duchowy przywódca konfederacji barskiej (1768–1772), w czasie której był przełożonym klasztoru karmelitów w Barze. Wsławił się patriotyczną postawą (m.in. wystąpił z krzyżem w ręku przeciw wojskom ros. szturmującym na Bar) oraz męczeństwem poniesionym z tego powodu (był bity, prześladowany oraz więziony). Przypisywano mu autorstwo wiersza (Wieszczby dla Polski a. Proroctwa ks. Marka) przepowiadającego w duchu mesjanistycznym polityczno-duchową klęskę, a następnie odrodzenie Polski. Postać niezwykle inspirująca dla romantyków.

[198]

sztukę Mozarta — w operze W. A. Mozarta Don Giovanni (libretto L. da Ponte na podstawie sztuki Moliera) posąg nagrony Komandora, zabitego w pojedynku przez uwodziciela Don Giovanniego (Don Juana), pojawia się u niego na uczcie, aby ukarać go i zabrać do piekła; opera powstała w 1787 r., jest zatem późniejsza w stosunku do akcji Beniowskiego.

[199]

ptak Minerwy — sowa; Minerwa — mit. rzym. bogini mądrości (odpowiednik Ateny z mit. gr.).

[200]

miesiąc (daw.) — księżyc.

[201]

odruzg — odłam.

[202]

szlaga — kula z drewnianą rękojeścią, bitnia, rodzaj maczugi.

[203]

zmarszczków — dziś popr. forma D. lm: zmarszczek.

[204]

konfederaty — dziś popr. forma M. lm: konfederaci.

[205]

kołpak — wysoka czapka z futrzanym otokiem, popularna w XVIII w. w Europie Wschodniej.

[206]

konfederatka — noszona przez konfederatów barskich czapka rogatywka, obszyta futrem, często ozdobiona czaplim piórem.

[207]

kapuza (z łac. caput: głowa) — futrzana czapka-uszanka.

[208]

pakłak — gruba tania tkanina.

[209]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w więzieniu.

[210]

Ursa (łac.: niedźwiedzica) — Wielka Niedźwiedzica, gwiazdozbiór okołobiegunowy płn. nieba; najjaśniejsze gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy tworzą tzw. Wielki Wóz.

[211]

Kasjopea — tu: gwiazdozbiór nieba płn. układający się w kształt litery W; znajduje się w obszarze Drogi Mlecznej.

[212]

Filomela (mit. gr.) — siostra Prokne, królowej Fokidy, zamieniona przez bogów w słowika (lub w jaskółkę).

[213]

J. B. O. — Józefat Bolesław Ostrowski (1805–1871), krytyk, uczestnik estetyczno-literackiego sporu klasyków z romantykami, przebywający na emigracji w Londynie.

[214]

amanty — dziś popr. forma B. lm: amantów; amant — kochanek, ukochany.

[215]

za kratą — tj. w klasztorze.

[216]

kurant — melodyjka, grana przez zegar a. pozytywkę.

[217]

pugilares (daw.) — portfel.

[218]

itd. — w kresowej wymowie Słowackiego „i tak daléj” rymuje się z „rwali”.

[219]

zmięszać — dziś popr.: zmieszać.

[220]

horor (z łac. horror: dreszcz, trwoga) — tu: okropność.

[221]

pinxit (łac.) — namalował; formuła używana przy podpisywaniu obrazów; Rafael Santi (1483–1520) — wybitny włoski malarz i architekt renesansowy.

[222]

Giotto di Bondone (1266–1337) — malarz i architekt wł., wyznaczył drogę renesansowemu malarstwu wł. poprzez przejście od stylu wschodniego, bizantyjskiego do łacińsko-włoskiego.

[223]

pod skrzydły — dziś popr. forma N. lm: pod skrzydłami.

[224]

wnętrzności — tu: wnętrze ludzkie, psychika, umysł.

[225]

Jedno swe oko topiąc w Galatei — nazwiązanie do historii Cyklopa Polifema (mit. gr.), który zakochał się nieszczęśliwie w nimfie morskiej Galatei; dąb przy zamku był rzeźbiony tak, by przypominał Polifema.

[226]

dugena (z hiszp. dueña) — ochmistrzyni, dama do towarzystwa panny a. młodej mężatki; guwernantka.

[227]

falena (wł.) — ćma.

[228]

ciemnota — tu: ciemność.

[229]

zażegać — zapalać, tu: zaczerwienić się.

[230]

błam — skóra, futro.

[231]

transteweranka — mieszkanka dzielnicy Rzymu położonej za Tybrem.

[232]

Elektra (mit. gr.) — córka Agamemnona i Klitajmestry, władców Argolidy, zemściła się na matce za śmierć ojca.

[233]

wstrzęsła — dziś popr. forma 3 os. lp cz. przesz. r.ż.: wstrząsnęła.

[234]

Pułaski, Józef (1704–1769) — wódz konfederacji barskiej.

[235]

jarzęce — dziś popr.: jarzące; świece jarzące — zrobione z bielonego wosku; jarzyć się — świecić się, lśnić.

[236]

statua Komandora — chodzi o postać z opery Don Giovanni Mozarta; Komandor zstępuje z pomnika grobowego, zaproszony przez Don Giovanniego (Don Juana) na ucztę, i porywa go do piekła.

[237]

by — tu: niby, tak jak.

[238]

krzywy — tu: nieprawy, niemoralny, zdrajca narodu; Słowacki nawiązuje tu do orderów rosyjskich, przyznawanych zdrajcom narodu po powstaniu listopadowym.

[239]

z tej samej przędzy winą się — są z tej samej przędzy uwite (skręcone, utkane); przen. podobne, o podobnej strukturze.

[240]

brewiarz — książka modlitw dla księży.

[241]

Kapitoł, własc. Kapitol — wzgórze w Rzymie, dawniej świątynia najwyższych bóstw rzymskich.

[242]

kozak — tu: zbrojny służący.

[243]

et pagina fracta (łac.) — i na kartce papieru złożonej na pół.

[244]

Barskich — konfederatów barskich.

[245]

iuro (łac.) — przysięgam.

[246]

ciemnota — tu: ciemność.

[247]

na Ukrainie zaczęła się rzeź — bunty chłopskie przeciw pańszczyźnie na terenie Ukrainy wybuchały w latach ok. 1730–1770, uczestnicy tych powstań nazywali się hajdamakami, często mieli poparcie duchownych prawosławnych, którzy święcili ich broń.

[248]

chłopy — dziś popr. forma N. lm: chłopami.

[249]

za twą całość — za twoją cielesną nietykalność, dla twojego ocalenia.

[250]

Sybilla (mit. gr.) — wieszczka, przepowiadająca przyszłość; najbardziej znaną Sybillą była kapłanka wyroczni Apollina w Cumae we Włoszech, opisana przez Wergiliusza w Eneidzie; przypisywano jej autorstwo ksiąg z przepowiedniami religijnymi.

[251]

szlachcica, z żydem, z psem, na drogoskazie wiszących — buntownicy ukraińscy (hajdamacy) wieszali szlachcia, Żyda i psa w jednym miejscu, co miało symbolizować ich pogardę.

[252]

hausta — dziś popr. forma B. lp: haust.

[253]

imaginacją, demokracją itp. — daw. forma B. lp rzecz. r.ż. zakończonych na -yja; dziś popr.: imaginację, demokrację itp.

[254]

diabłowi — dziś popr. forma C. lp: diabłu.

[255]

aprobacja (z łac.) — zgoda, poparcie; aprobacją — dziś popr. forma B. lp: aprobację.

[256]

demokracją i arystokracją — dziś popr. forma B. lp: demokrację i arystokrację.

[257]

drzymiesz — dziś popr.: drzemiesz.

[258]

trzy wiersze Danta — tercyna, forma poetycka, w której było napisane Piekło w Boskiej Komedii Dantego.

[259]

dyssekcja (z łac.) — analiza, rozbiór gramatyczny i logiczny wiersza. Dziś wyraz używany wyłącznie w znaczeniu medycznym.

[260]

eureka (gr.) — znalazłem; słowo to miał wykrzykiwać Archimedes, wyskakując z wanny po odkryciu zasady, zwanej potem prawem Archimedesa, według której ciało zanurzone w wodzie traci na wadze tyle, ile waży wyparta przez nie woda.

[261]

wykrzyka — dziś popr. forma 3.os. lp cz.ter.: wykrzykuje.

[262]

po tym deszczu w Polsce krwawym — tj. po powstaniu listopadowym 1830 r.

[263]

A kiedy straszną opisują burzę, To chmura piorun zostawia w cenzurze — aluzja do zaostrzonej cenzury carskiej po powstaniu listopadowym.

[264]

dwie już dramy piorunem bardzo skończyłem wygodnie — tj. Balladynę i Lillę Wenedę.

[265]

moje dzieci — tj. dzieła, utwory.

[266]

Ugolino — postać z Boskiej Komedii Dantego, mściciel, który w Piekle gryzł czaszkę i wysysał mózg swojego dawnego prześladowcy za to, że ten skazał Ugolina i jego synów na śmierć głodową.

[267]

awantura (daw.) — przygoda.

[268]

Andromeda (mit. gr.) — córka etiopskiego króla, przykuta do skały i wydana na łup potworowi, została uwolniona przez Perseusza.

[269]

żelazy — dziś popr. forma N. lm: żelazami.

[270]

panteistyczny — związany z wierzeniem, że Bóg jest we wszystkim, co materialne i duchowe, z poglądem, utożsamiającym Boga ze światem, z przyrodą.

[271]

huryski a. hurysy — niebiańskie dziewice, mające według wierzeń muzułmanów dotrzymywać towarzystwa wiernym w raju.

[272]

Alkoran własc. Koran — święta księga muzułmanów, zawierająca naukę Mahometa; zbiór podstawowych przepisów rel. i prawnych oraz nakazów moralnych islamu; motyw hurys wyskakujących z gruszki występuje nie w Koranie, ale w baśniach arabskich.

[273]

przestały — przejrzały, zbyt dojrzały.

[274]

płeć (daw.) — cera, kolor skóry.

[275]

ostrowidz a. ostrowzrok (daw.) — ryś.

[276]

nosoróg (daw.) — nosorożec.

[277]

Z. K., S. K., E. K. — aluzja do krytyka Stanisława Ropelewskiego, który napisał ostrą recenzję Trzech poematów Słowackiego i podpisał się Z. K. Aluzją tą w Beniowskim poczuł się Ropelewski tak dotknięty, że wyzwał Słowackiego na pojedynek, stchórzył jednak i przeprosił poetę.

[278]

lekcje, dyjalekcie — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ć półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego w jego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[279]

Cerber (mit. gr.) — trójgłowy pies strzegący wejścia do Hadesu.

[280]

Tukaj — tytułowy bohater ballady Mickiewicza, zawiera pakt z diabłem i szuka wiernego przyjaciela, który podejmie się w razie jego śmierci pociąć ciało na ćwierci i nasmarować przywracającym do życia wywarem.

[281]

flinta — prymitywna strzelba.

[282]

arkebuz — ręczna broń palna używana w XV–XVIII w., następca samopału a poprzednik muszkietu.

[283]

czterdzieści cztery — aluzja do proroctwa z Dziadów Mickiewicza.

[284]

śpiewak Troi — Homer.

[285]

białe rymy — wiersz biały, bezrymowy, oparty na rytmie.

[286]

za Sasa — w rzeczywistości przygody Beniowskiego i konfederacja barska miały miejsce za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, a nie jego poprzednika Augusta II Sasa.

[287]

Tasso, Torqato (1544–1595) — poeta włoski, autor pisanej oktawą Jerozolimy wyzwolonej.

[288]

poety — dziś popr. forma N. lm: poetami.

[289]

giwer — broń palna a. wojskowe nakrycie głowy.

[290]

Kreczetnikow, Michaił Nikitycz (1729–1793) — generał-lejtnant wojsk rosyjskich; walczył pod Barem na tydzień przed jego zdobyciem przez wojska pod dowództwem Stiepana Fiodorowicza Apraksina.

[291]

Bar — miasto i twierdza w środkowo-zach. części Ukrainy, położone nad rzeką Rów, ok. 60 km na płd. zachód od Winnicy.

[292]

kwerenda (z łac.) — dochodzenie, śledztwo.

[293]

Maltus, Thomas Robert (1766–1824) — angielski ekonomista , który w dziele Essay on the principles of population (Londyn 1798) wykazał, że żywność nie wzrasta w stosunku do przyrostu ludności.

[294]

ziomki — dziś popr. forma N. lm: ziomkami.

[295]

pan Cz….. — Jan Czyński (1801–1867), polski literat i publicysta; publikował szereg prac, w których zajmował się kwestiami społecznymi i sprawą żydowską.

[296]

Tacyt — Publius Cornelius Tacitus (ok. 55–120), jeden z najsłynniejszych historyków rzymskich.

[297]

Feniks (mit.) — mityczny ptak, uznawany przez Egipcjan za symbol Słońca; wg wierzeń miał przylatywać z Arabii do Heliopolis w Egipcie, gdzie spalał się na ołtarzu świątyni na popiół i już następnego dnia miał odradzać się z popiołów.

[298]

na wyżyni — na wyżynie, na wzgórzu.

[299]

wiszar — urwisko skalne.

[300]

harmata (daw.) — armata, działo.

[301]

krotochwila (daw.) — zabawa, żart.

[302]

pan Puławski własc. Pułaski, Józef (1704–1769) — starosta warecki, współtwórca i marszałek konfederacji barskiej, prawnik; w rzeczywistości nie brał udziału w tej obronie Baru przed Rosjanami.

[303]

jurysta — prawnik.

[304]

maćkowe grusze — grusze rosnące na miedzy, na granicy dwóch gospodarstw, stanowiące często przedmiot sporów sąsiedzkich.

[305]

gwiźnie — dziś popr. forma 3.os. lp cz.przysz.: gwizdnie.

[306]

oczeret (z ukr.) — trzciny, szuwary.

[307]

Elsler lub Taglioni — Fanny Elssler (1810–1884) i Maria Taglioni (1804–1884), najsłynniejsze tancerki XIX w., Słowacki widział je w Paryżu; Taglioni występowała przez kilka lat w Petersburgu, zdobywając uznanie cara Rosji, który ofiarowywał jej kosztowne podarunki.

[308]

garłowanie — gruchanie.

[309]

szparki — szybki, energiczny.

[310]

loty — dziś popr. forma N. lm: lotami.

[311]

Dafne (mit. gr.) — nimfa, córka Gai i Penejosa; uciekając przed zalotami zakochanego w niej Apollina, uprosiła ojca, by zamienił ją w drzewo wawrzynu. Symbol miłości niedostępnej i dziewictwa.

[312]

Minotaur (mit. gr.) — potwór, człowiek z głową byka, mieszkający w Labiryncie na Krecie, zabity przez bohaterskiego Tezeusza.

[313]

Ikar (mit. gr.) — syn genialnego konstruktora Dedala; uciekając z ojcem z Krety na zbudowanych przez ojca skrzydłach, podleciał za wysoko w górę, słońce stopiło wosk, którym pióra były zlepione, a Ikar wpadł do morza i utonął.

[314]

Trzeci Maj — pismo konserwatywne, wychodzące w Paryżu w latach 1839–48, propagujące restytucję monarchii w Polsce, co Słowacki nazywa iluzjami.

[315]

posły — dziś popr. forma M. lm: posłowie.

[316]

Wenera (mit. rzym.) — Wenus, bogini miłości; odpowiednik gr. Afrodyty; jeździła rydwanem zaprzężonym w gołębie.

[317]

kołpak — wysoka czapka bez daszka, z futrzanym otokiem.

[318]

maroder właśc. maruder (z fr.) — żołnierz, który pozostał w tyle za swoim oddziałem.

[319]

hamernia (niem.) — kuźnia, fabryka żelaza kutego i stali.

[320]

wiara greko-rosyjska — religia prawosławna.

[321]

ad umbras (łac.) — między cienie zmarłych.

[322]

Hegel, Georg Wilhelm Friedrich (1770–1831) — niemiecki filozof, twórca klasycznego systemu idealistycznego; tu mowa o jego naśladowcach.

[323]

franko-romansista — literat, piszący powieści w stylu francuskim.

[324]

kozako-powieściarz — autor utworów o tematyce ukraińskiej, np. Antoni Malczewski (1793–1826), Seweryn Goszczyński (1801–1876), Michał Czajkowski (1804–1886), Michał Grabowski (1804–1863).

[325]

oftalmia (gr.) — katarakta, tj. naturalna zapora na rzece a. choroba oczu.

[326]

Armida — postać z poematu Torquata Tassa Jerozolima wyzwolona; czarodziejka o wyjątkowej urodzie, która wykorzystywała swoje magiczne zdolności przeciwko rycerzom krucjaty, a zjawiała się, wychodząc z drzewa.

[327]

chmury — dziś popr. forma N. lm: chmurami.

[328]

W które ja się tu, jak przed sztyletami Cezar, obwijam — Gajusz Juliusz Cezar (100–44 p.n.e.), dyktator Rzymu, zasztyletowany przez zamachowców, umierając, zasłonił twarz krajem togi.

[329]

głazy — dziś popr. forma N. lm: głazami.

[330]

snycerz — tu: rzeźbiarz.

[331]

Antar a. Antara ibn Szaddad (525–615) — poeta i wojownik arabski, bohater jednego z najbardziej znanych arabskich poematów rycerskich doby przedmuzułmańskiej.

[332]

ową siedmią ryb (daw.) — dziś popr.: owymi siedmioma rybami.

[333]

I dzieli się… jak ową siedmią ryb Chrystusa ucznie — nawiązanie do opisanego w Biblii cudu rozmnożenia pięciu bochenków chleba i dwóch ryb przez Jezusa tak, że najadły się wielkie tłumy i jeszcze zebrano dwanaście koszy ułomków (J 6,1–15; Mt 14,13-21); ucznie — dziś popr. forma M. lm: uczniowie.

[334]

niebieski — mocno spróchniałe drewno przybiera niekiedy ciemny, zielono-niebieski odcień.

[335]

brabanckie korunki — koronki noszące nazwę od miejsca ich wyrobu, prowincji belgijskiej Brabancji.

[336]

bogunki a. boginki (mit. słow.) — nimfy rzeczne.

[337]

popiołami nakryte pokoje — nawiązanie do Pompei, miasta zasypanego pyłem wulkanicznym w czasie wybuchu Wezuwiusza w 79 r. n.e., a odkrywanego sukcesywnie w trakcie wykopalisk, prowadzonych od końca XVI w.

[338]

Kaprea — własc. Capri, włoska wyspa na Morzu Tyrreńskim w Zatoce Neapolitańskiej; w skałach na jej wybrzeżu ukryta jest Lazurowa Grota, w której panuje błękitnawy półmrok, można tam wpłynąć łodzią przez wąskie wejście.

[339]

Amfitryta (mit. gr.) — jedna z nereid, najpiękniejsza z córek Okeanosa, żona Posejdona.

[340]

próchien — dziś popr. forma D. lm: próchen.

[341]

Arachne (mit. gr.) — prządka, która wyzwała na pojedynek tkacki boginię Atenę, za swą pychę została zamieniona w pająka.

[342]

szkło czeskie — półkryształ, szkiełka podobne do kryształu, z ich wyrobu słyną Czechy.

[343]

Pegaz (mit. gr.) — skrzydlaty koń zrodzony z krwi Meduzy; symbol natchnienia poetyckiego i malarskiego.

[344]

zdębić się — stanąć dęba.

[345]

I dalszą miłość prowadzą listownie. W listach dopiero… (a wszystkie umieszczę w przypiskach) — autor wyśmiewa tu sentymentalne powieści epistolarne.

[346]

emigracją — dziś popr. forma B. lp: emigrację.

[347]

sejm — sejm polski, zorganizowany w czasie powstania listopadowego 1830–1831, jego członkowie wyemigrowali po powstaniu do Francji, Niemiec itp.

[348]

gminy — jednostki organizacyjne polskiej emigracji popowstaniowej na Zachodzie.

[349]

przekryślę — dziś popr.: przekreślę.

[350]

falanster — forma organizacji mająca zastąpić państwo w wizji francuskiego socjalisty utopijnego Charles'a Fouriera (1772–1837), wielki internat, gdzie żyłoby i pracowało wspólnie półtora tysiąca osób obojga płci i wszystkich potrzebnych społeczeństwu profesji.

[351]

kozera — karta atutowa.

[352]

As — prawdopodobnie aluzja do księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (1770–1861), polityka, jednej z największych postaci ówczesnej emigracji.

[353]

Fidiasz (490–420 p.n.e.) — jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy greckich okresu klasycznego.

[354]

Memnon (mit. gr.) — król Etiopii, zginął w wojnie trojańskiej, z jego stosu pogrzebowego wyleciało stado białych ptaków, które stoczyły między sobą bitwę; kolosami Memnona nazywano statuy, zbudowane w Tebach w Egipcie na cześć faraona Amenhotepa III, które o wschodzie słońca wydawały jęki, spowodowane nagrzewaniem się powietrza w wewnętrznych pęknięciach.

[355]

Kościuszko przeczuł was, krzycząc: skończona — po przegranej pod Maciejowicami (1794) Tadeusz Kościuszko (1746–1817) krzyknął podobno finis Poloniae tj. koniec Polski.

[356]

trzewa — dziś popr.: trzewia; wnętrzności.

[357]

Akteon (mit. gr.) — myśliwy, który zobaczył przypadkiem boginię łowów, Artemidę, w kąpieli; za to świętokradztwo został zamieniony przez w jelenia, rozszarpały go jego własne psy.

[358]

drzewy, sąsiady — dziś popr. forma N. lm: drzewami, sąsiadami.

[359]

Cherubin a. Cherub — potężna istota nadprzyrodzona, występująca w Biblii, skrzydlaty strażnik, pomagający Bogu w rządzeniu światem.

[360]

fiat lux (łac.) — niech stanie się światło.

[361]

odjemność — tu: strona negatywna, ciemna; z takim zarzutem spotkał się Anhelli w „Tygodniku Literackim” w 1839 r.

[362]

ekwator (daw., z łac.) — równik.

[363]

sta viator (łac.) — stój, wędrowcze.

[364]

Hektor — bohater Iliady, syn króla Troi, dzielny wojownik, zabił go Achilles w odwecie za śmierć swojego przyjaciela Patroklosa.

[365]

Ajaks a. Ajas — bohater Iliady, drugi po Achillesie pod względem dzielności, próbował zabić Hektora, rzucając w niego wielkim kamieniem; rywalizował z Odyseuszem o zbroję po Achillesie.

[366]

Orland — bohater poematu epickiego Orland Szalony Ludovika Ariosta (1474–1533), paladyn Karola Wielkiego.

[367]

Wigand von Marburg (ok. 1365–1409) — średniowieczny kronikarz niem. opisujący walki Krzyżaków z Prusami i Litwinami. Jego wierszowana kronika, została przełożona na łacinę w XV w. z inicjatywy Jana Długosza.

[368]

geografią — dziś popr. forma B. lp: geografię.

[369]

Krakowczyk — tj. Franciszek Paszkowski (1778–1856), generał i historyk, przyjaciel i biograf Tadeusza Kościuszki, który w swojej książce Pomysły do dziejów Polski, w rozdziale „Opinie” skrytykował Kordiana jako przejaw pychy autora.

[370]

Iksy — nawiązanie do grupy recenzentów teatralnych o klasycystycznych przekonaniach, działającej w Warszawie w latach 1815–1819; wszyscy jej członkowie podpisywali swoje publikacje znakiem X.

[371]

Styks (mit. gr.) — rzeka, oddzielająca świat żywych od krainy umarłych.

[372]

nezabudka (ukr.) — niezapominajka.

[373]

stok (daw.) — źródło.

[374]

krzyć się — trzeszczeć, kruszyć się.

[375]

oczeret (z ukr.) — trzcina, szuwary.

[376]

szarawary z radła — szerokie, długie, bufiaste spodnie noszone na Wschodzie i w Polsce XVI–XVIII w., wykonane z płótna.

[377]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w więzieniu.

[378]

auto-da-fé (z port.: akt wiary) — publiczna deklaracja przyjęcia lub odrzucenia religii katolickiej przez heretyka przed jego spaleniem na stosie; tu: spalenie żywcem.

[379]

horor (z łac. horror) — dreszcz, trwoga.

[380]

czahar (reg.) — zarośla na podmokłych gruntach.

[381]

Pluton (mit. rzym.) — bóg świata umarłych, odpowiednik Hadesa z mit. gr.

[382]

grabla (z ukr.) — grabie.

[383]

pargamin — własc. pergamin; wyprawiona skóra, służąca dawniej do zapisywania ważnych dokumentów; tu: dokument.

[384]

te — dziś popr. forma B. lp r.n.: to.

[385]

venit iudicium (łac.) — nadchodzi sąd.

[386]

pan Różański — Michał Krasiński (1712–1784), podkomorzy różański, jeden z wodzów konfederacji barskiej.

[387]

Fabius — właśc. Quintus Fabius Maximus (ok. 280–203 p.n.e.), rzymski polityk i generał, słynny ze swej ostrożności, jako wódz podczas wojny punickiej otrzymał przydomek Cunctator, tj. zwlekający.

[388]

Afrodyta (mit. gr.) — bogini miłości, jej atrybutem był rydwan zaprzężony w gołębie.

[389]

tonsura (z łac.: strzyżenie, postrzyżyny) — kółko wygolone na czubku głowy, daw. charakterystyczna fryzura księży; łysina.

[390]

nezabudka (z ukr.) — niezapominajka.

[391]

dla niej każda smakuje trucizna — nawiązanie do słów z Hymnu do miłości Ojczyzny napisanego jako hymn dla Szkoły Rycerskiej, a ogłoszonego drukiem jako część Myszeidy Krasickiego: „Święta miłości kochanej Ojczyzny! /Czują cię tylko umysły poczciwe! /Dla ciebie zjadłe smakują trucizny (…)”.

[392]

liszka (daw.) — lis.

[393]

kruża (poet.) — czara, dzban, kielich.

[394]

ogniów — dziś popr. forma D. lm: ogni.

[395]

jelitów — dziś popr. forma D. lm: jelit.

[396]

lutnią — dziś popr. forma B. lp: lutnię.

[397]

szalony bard — prawdopodobnie nawiązanie do Ludovica Ariosta (1474–1533), włoskiego poety, autora poematu Orland szalony.

[398]

Safona (VII–VI w. p.n.e.) — wybitna poetka starożytnej Grecji; opoka Safony: według legendy nieszczęśliwa w miłości Safona popełniła samobójstwo, rzucając się w morze ze Skały Leukadejskiej.

[399]

mołodyca (z ukr.) — młoda dziewczyna.

[400]

Delille, Jacques (1738–1813) — francuski poeta i tłumacz, autor poematu Ogrody, jego pompatyczny styl był wzorem dla polskich poetów klasycystycznych; poniższe strofy stanowią parodię tego stylu.

[401]

sturczyć — przerobić na modłę turecką, udziwnić.

[402]

ixy warszawskie — warszawskie towarzystwo literackie, hołdujące klasycystycznym gustom, jego członkowie gromadzili się w latach 1815–1819 w salonie Tadeusza Mostowskiego i swoje publikacje podpisywali wspólnym pseudonimem X.

[403]

stereotyp — w poligrafii druk czcionek stałych; tu: gra cieni, odbicie, fotografia.

[404]

dagerotyp — obraz fotograficzny utrwalony na płycie srebrnej; technika wynaleziona w 1839 r. przez Louisa Daguerre'a.

[405]

tęczowie — dziś: tęczowo.

[406]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.

[407]

szacht — cięcie.

[408]

czaprak (z tur.) — tkanina, niekiedy ozdobna, wkładana na konia pod siodło.

[409]

olstro (z niem.) — skórzany futerał na pistolet, przytroczony do siodła.

[410]

I gdyby krzemień był spadł i uderzył /W dekę… co skrami pryskając odskoczy — opis działania XVIII-wiecznej broni palnej.

[411]

szturmak — strzelba z rozszerzającą się lufą.

[412]

piso-rym — rymopis, poeta.

[413]

empirycznie — doświadczalnie, praktycznie.

[414]

wycelić — dziś popr. wycelować.

[415]

korki — tu: obcasy.

[416]

same — dziś popr. forma B. lp r.n.: samo.

[417]

Irys (mit. gr.) — Iris a. Iryda, bogini jutrzenki, wysłanniczka bogów, tęcza.

[418]

na ów koń — dziś popr. forma B. lp: na owego konia.

[419]

rączęty — dziś popr. forma N. lm: rączętami.

[420]

centaur (mit. gr.) — dzika istota o końskim ciele z ludzkim torsem i głową.

[421]

Dejanira (mit. gr.) — ukochana Heraklesa, porwana przez centaura Nessosa.

[422]

kosa (daw.) — warkocz.

[423]

jaszczur — skóra końska lub ośla, wyprawiona chropowato, podobna do skóry jaszczurczej; oprawiano w nią pochwy i rękojeści szabel.

[424]

wolą — dziś popr.: wolę.

[425]

addio (wł.) — żegnaj.

[426]

caro mio (wł.) — mój drogi.

[427]

niewidoma — tu: niewidzialna.

[428]

szkaplerz — dwa połączone ze sobą kawałki materiału z wizerunkiem Jezusa i (lub) Matki Boskiej, poświęcone, noszone na szyi, na piersiach.

[429]

szatanu — dziś popr. forma C. lp: szatanowi.

[430]

misją — dziś popr. forma B. lp: misję.

[431]

Giraj właśc. Krym Girej (1699–1769) — chan tatarski, panował w latach 1758–1764 i 1768–1769, sojusznik konfederatów barskich, przeciwnik Rosji i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Za jego panowania doszło do ostatniego wielkiego najazdu Tatarów na Ukrainę polską i rosyjską. Ostatni wielki i wybitny wódz oraz wojownik tatarski.

[432]

Chanisko — zgrubienie od słowa chan.

[433]

wyraj (mit. słowiańska) — bajeczna kraina, do której na zimę odlatują ptaki i skąd przychodzi co roku wiosna.

[434]

pliska — dziś popr.: pliszka, mały ptak z rzędu wróblowatych.

[435]

Jowisz (mit. rzym.) — bóg dnia, nieba i burzy, najważniejszy w rzymskim panteonie, przedstawiany jako brodaty mężczyzna władający piorunem, odpowiednik greckiego Zeusa.

[436]

chrzestem — forma użyta dla rymu, na prawach licencji poetyckiej, dziś popr. forma N. lp: chrztem.

[437]

austeria (daw.) — karczma, zajazd.

[438]

Dyjanna (mit. rzym., dziś: Diana) — bogini łowów, córka Jowisza i siostra Apollina, jej posąg był popularną ozdobą klasycystycznych ogrodów i pałaców.

[439]

złota łódź Sorrentu — prawdopodobnie nawiązanie do czarodziejskiej łodzi, którą bohaterowie Jerozolimy wyzwolonej płynęli na Wyspy Szczęśliwe; Sorrento — popularna już w XIX w. miejscowość turystyczna w płd. Włoszech nad Morzem Śródziemnym, niedaleko Neapolu, miejsce urodzenia Torquato Tasso (1544–1595), wł. poety, autora poematu Jerozolima wyzwolona.

[440]

wino w twej Platońskiej czarze — nawiązanie do dialogu Uczta Platona.

[441]

bursztyn — tu: fajka z bursztynu.

[442]

muszę cierpieć, abym śpiewał — nawiązanie do legendy o łabędziu, który ma śpiewać tylko raz w życiu, tuż przed śmiercią.

[443]

koralów — dziś popr. forma D. lm: korali.

[444]

opal — minerał o różnorodnych barwach i mieniącej się, opalizującej powierzchni; opalów — dziś popr. forma D. lm: opali.

[445]

różyca — rozeta, okrągłe okno wypełnione witrażem lub ażurowym ornamentem.

[446]

czahar (reg.) — zarośla na podmokłych gruntach.

[447]

krwawemi płomyki — dziś popr. forma N. lm: krwawymi płomykami.

[448]

posępne lirniki — dziś popr. forma M. lm grup rzecz. m.-os.: posępni lirnicy.

[449]

duma (z ukr.) — liryczno-epicka pieśń o życiu Kozaków, o tematyce historyczno-bohaterskiej lub obyczajowej.

[450]

harfa Eola — harfa eolska, instrument muzyczny, z którego strun dźwięki wydobywa wiatr; Eol (mit.gr.) — bóg wiatrów.

[451]

czumak (daw. ukr.) — chłop ukraiński, żyjący z handlu, przewożący swój towar, często na bardzo duże odległości, wozami zaprzężonymi w woły; włóczęga, koczownik.

[452]

dróp — drop, ptak z rzędu żurawiowych, uważany za najcięższego na świecie ptaka latającego, dziś gatunek ginący, w Polsce objęty ścisłą ochroną.

[453]

Hurony — dziś popr. forma M. lm: Huroni; plemię indiańskie, znane z okrucieństwa, zamieszkujące okolice jeziora Huron w Ameryce Północnej, opisane w powieści Jamesa Coopera Ostatni Mohikanin.

[454]

butel (reg., daw.) — butla, flasza.

[455]

malowanemi pióry — dziś popr. forma N. lm: malowanymi piórami.

[456]

królowa Saba (bibl., XI w. p.n.e.) — własc. królowa Saby, przedmuzułmańskiego państwa na Półwyspie Arabskim, znana z Biblii pod imieniem Makeda; złożyła wizytę królowi izraelskiemu Salomonowi.

[457]

pancernik — tu: rycerz w zbroi, towarzysz pancerny.

[458]

czaj (ros.) — herbata.

[459]

arka na Synaju — Arka Przymierza, skrzynia, w której Izraelici przechowywali tablice z przykazaniami; Synaj to półwysep i góra w Azji Zachodniej, dziś na terytorium Egiptu, miejsce, gdzie Bóg miał objawić się Mojżeszowi i przekazać mu Dekalog.

[460]

Perkunas (mit. litewska) — bóg gromów i błyskawic.

[461]

Znicz (mit. litewska) — święty ogień, bóg ognia.

[462]

runy — dawne epickie pieśni ludowe fińskie i karelskie, często o treści mitycznej.

[463]

żmujdzki — żmudzki, pochodzący ze Żmudzi, płn.-zach. części Litwy.

[464]

kołdun — pieczony pieróg z ciasta drożdżowego z nadzieniem, tradycyjna potrawa litewska i białoruska.

[465]

mina — starożytna jednostka masy, ok. 0,5 kg.

[466]

O! boćwino! — boćwina a. botwina, tj. zupa z młodych liści buraczanych, była potrawą tak charakterystyczną dla Litwy, że w innych częściach kraju przezywano Litwinów (Polaków litewskich) boćwinkami; Słowacki nawiązuje tu ironicznie do opisów kulinarnych z „Pana Tadeusza”.

[467]

Hipokrena (mit. gr.) — właśc. Hippokrene, źródło w Gaju Muz na Helikonie, symbol natchnienia poetyckiego.

[468]

Kamena (mit. rzym.) — nimfa źródła, obdarzona darem wieszczym, odpowiednik Muzy z mit. gr.

[469]

gazella — gazela, mała antylopa a. utwór poetycki w literaturze perskiej, oparty na jednym rymie, często o tematyce erotycznej, znany romantykom, zafascynowanym kulturą orientalną.

[470]

ni piu ni meno (wł.) — ni mniej, ni więcej.

[471]

z barszczowych uszów — z pierożków, por. barszcz z uszkami; uszów — dziś popr. forma D. lm: uszu.

[472]

nie lża (starop.) — także w formie nie ldza, nie lza: nie można, nie da się.

[473]

Dyjanna (mit. rzym.) — dziś: Diana; bogini łowów, córka Jowisza i siostra Apollina, tu: natchnienie.

[474]

tryjolet — dziś: triolet; rodzaj wiersza o strofie ośmiowersowej i specyficznym układzie dwóch rymów, w którym czwarty i siódmy wers powtarza pierwszy, a ósmy jest taki sam jak drugi (ABaAabAB).

[475]

pisałem prozą odjemną, mówi Tygodnik — w recenzji w „Tygodniku Literackim” w 1839 r. styl Anhellego został określony jako „odjemny”, tj. negatywny, ciemny.

[476]

Pitagor — Pitagoras z Samos (ok. 572–500 p.n.e.), gr. matematyk i filozof.

[477]

kukuruza (ros.) — kukurydza.

[478]

czerwienny tuz — as kierowy.

[479]

Odyn (mit. skand.) — najwyższe bóstwo nordyckie, bóg wojny i wojowników, mądrości, poezji i magii.

[480]

Neptun (mit. rzym.) — bóg morza, odpowiednik gr. Posejdona, jego atrybutem był trójząb do połowu ryb.

[481]

Brama Dytejska (właśc. Dantejska) — w Boskiej Komedii brama prowadząca do piekieł.

[482]

Ariost — własc. Ariosto, Ludovico Giovanni (1474–1533), włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego Orland szalony.

[483]

miętki (reg.) — dziś popr.: miękki.

[484]

Arachne (mit. gr.) — prządka, która wyzwała na pojedynek tkacki boginię Atenę i za swą pychę została zamieniona w pająka.

[485]

strycha — strzecha.

[486]

Jan Czarnoleski — Jan Kochanowski z Czarnolasu.

[487]

mżeć — drzemać; śnić (por.: mżonki).

[488]

wiszar — urwisko, występ skalny.

[489]

Coś na kształt Danta tercetów niejasnych, do których trzeba dodawać komentarz — Dante Alighieri (1265–1321) w Boskiej Komedii zamieścił wiele niejasnych nawiązań do znanych sobie osób.

[490]

Dońcy — Kozacy znad Donu, w XVIII i XIX w. żołnierze na służbie rosyjskiej; oddziały kozackie były używane m.in. do pacyfikowania demonstracji patriotycznych w Warszawie w XIX w.

[491]

Meleager (mit. gr.) — Meleagros, uczestnik wyprawy Argonautów po złote runo. Urządził polowanie na ogromnego dzika kalidońskiego, którego zabił, a skórę z niego podarował Atalancie za to, że pierwsza trafiła dzika ze swojego łuku. Na skutek tej decyzji Meleager skłócił się z rodziną, co przypłacił śmiercią.

[492]

Michała Gra… — Michał Grabowski (1804–1863), pisarz, publicysta i krytyk, tworzył powieści o tematyce ukraińskiej, np. Koliszczyzna i stepy i Stannica hulajpolska.

[493]

Ej ty na szybkim koniu — „Ej! Ty na szybkim koniu gdzie pędzisz kozacze?”, pierwsze słowa poematu Maria Antoniego Malczewskiego (1793–1826).

[494]

Skąd, powiedz, wracają Litwini? — „Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki”, pierwsze słowa Powieści Wajdeloty z Konrada Wallenroda Mickiewicza.

[495]

That ist the question (ang.) — właśc. That is the question: oto jest pytanie; słowa z monologu Hamleta w tragedii Shakespeare'a.

[496]

Komu ty jedziesz? jak mówią Żmudzini — właściwością reg. polszczyzny na Litwie i Podlasiu jest zastępowanie form C. konstrukcjami z przyimkiem „dla” lub „do” z D. i odwrotnie.

[497]

metr — tu: metrum, wzorzec rytmiczny w poezji.

[498]

heksametr — miara wierszowa, którą napisana jest m.in. Iliada (heksametr daktyliczny) i Pieśń Wajdeloty w Konradzie Wallenrodzie Mickiewicza (heksametr polski); pierwszą połowę heksametru reprezentuje wspomniane w tej strofie zdanie „Skąd Litwini wracali?”; heksametra: dziś popr. forma D. lp: heksametru.

[499]

Sawa — Józef Sawa Caliński (1736–1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.

[500]

strzemiono — forma użyta dla rymu, na prawach licencji poetyckiej, popr.: strzemię.

[501]

ponizać — nawlec na nitkę.

[502]

Styr — rzeka na Wołyniu, w pł.-zach. części Ukrainy, dopływ Prypeci; nad Styrem leży miasto Łuck.

[503]

atencyje (z łac.) — tu: konkury, pretendowanie do ręki panny.

[504]

Kałmucy — naród mongolski o ciekawej kulturze, mieszkający na granicy Europy i Azji nad Morzem Kaspijskim; nazwy tej używało się w polszczyźnie jako pogardliwego określenia dzikich i okrutnych mieszkańców azjatyckiej części Rosji (prawdopodobnie dlatego, że Kałmucy w armii carskiej, z którymi stykali się Polacy, pełnili często funkcję oprawcy).

[505]

Ugolin — własc. Ugolino, postać z Boskiej Komedii Dantego, mściciel, który w Piekle gryzł czaszkę i wysysał mózg swojego dawnego prześladowcy, biskupa Ruggieri, za to, że ten skazał Ugolina i jego synów na śmierć głodową.

[506]

egipski Bóg (mit. egip.) — Anubis, bóg pogrzebów i balsamistów, był przedstawiany w postaci ludzkiej z głową psa lub szakala.

[507]

martwic — trup.

[508]

antropofag (z gr.) — ludożerca.

[509]

Osagowie — Indianie z Ameryki Płn. z rodziny Dakotów, posądzani o kanibalizm.

[510]

błam — zszyte futerka na przykrycie lub do podszycia płaszcza; ognistemi błamy — dziś popr. forma N. lm: ognistymi błamami.

[511]

łycho (ukr.) — licho, bieda, źle.

[512]

spokojnica (z ros.) — nieboszczka.

[513]

korowaj — weselny placek z mąki pszennej, tradycyjny w Rosji i na Ukrainie.

[514]

Bojan — mityczny bard ruski, wnuk Welesa, bożka pieśniarzy i rycerzy, wspomniany w Słowie o wyprawie Igora, miał żyć na przełomie XI i XII w i należeć do drużyny Jarosława Mądrego; za wcielenie Bojana podawał się w swoich wierszach Józef Bohdan Zaleski (1802–1886), poeta romantyczny z tzw. szkoły ukraińskiej.

[515]

przedać (daw.) — sprzedać.

[516]

dumy piała (z ukr.) — śpiewała pieśni.

[517]

jemiełuszka — jemiołuszka, niewielki ptak wędrowny.

[518]

groszów — dziś popr. forma D. lm: groszy.

[519]

hramota (ukr.) — gramota, dokument pisany na dawnej Rusi i Litwie.

[520]

purpurowemi bałwany — dziś popr. forma N. lm: purpurowymi bałwanami.

[521]

maszt łaciński — maszt z żaglem rozpiętym na długiej, ukośnej rejce.

[522]

porze — rozpycha, przedziera się (por. uporać się).

[523]

kruż (daw.) — kielich, czara.

[524]

Malczewski, Antoni (1793–1826) — autor powieści poetyckiej Maria, poeta romantyczny tzw. szkoły ukraińskiej, pierwszy polski zdobywca Mont Blanc.

[525]

tragedią — dziś popr. forma B. lp: tragedię.

[526]

credo (łac.: wierzę) — wyznanie wiary, przekonania; poniższe strofy stanowią wyraźne nawiązanie do tekstu chrześcijańskiego wyznania wiary „Wierzę w Boga”.

[527]

sfera Dantejska — nawiązanie do kręgów piekielnych, opisanych przez Dantego w Boskiej Komedii i wypełnionych przeciwnikami politycznymi autora.

[528]

Danta — dziś popr. forma B.: Dantego.

[529]

Mochnacki, Maurycy (1803–1834) — polski działacz, publicysta polit., jeden z teoretyków polskiego romantyzmu, uczestnik i kronikarz powstania listopadowego.

[530]

kostera — hazardzista, ryzykant.

[531]

snować (daw.) — snuć.

[532]

postaci, arystokracji, braci — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ć półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.

[533]

w książeczce sądził swoich braci — mowa o pracy publicystycznej Mochnackiego Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831.

[534]

sejm pod Herodem obierany — sejm powstańczy i emigracyjny, obierany w Polsce znajdującej się pod panowaniem cara Mikołaja I.

[535]

Makbetowe amen — bohater tragedii Makbet Shakespeare'a po dokonaniu królobójstwa bezskutecznie usiłuje się pomodlić.

[536]

z kości rodzą się rycerze — nawiązanie do mitów i baśni, w których rycerze-mściciele wyrastają z kości, kamyków lub smoczych zębów.

[537]

krzyżów — dziś popr. forma D. lm: krzyży.

[538]

koście — dziś popr. forma B. lm: kości.

[539]

pod górnemi grzbiety — dziś popr. forma N. lm: pod górnymi grzbietami.

[540]

kiełzać — kiełznać, zmuszać konia do spokoju i uległości (za pomocą wkładanego w pysk metalowego wędzidła).

[541]

Gdzież więc ten człowiek… co się Bogiem ze mną mierzył? — aluzja do Mickiewicza.

[542]

żem skinął Ja i wieszcza wskrzesił — Mickiewicz na emigracji zaczął na nowo tworzyć po wyzwaniu, rzuconym mu przez Słowackiego w salonowej improwizacji.

[543]

krwią i mlekiem płynna — parafraza związku frazeologicznego „kraina mlekiem i miodem płynąca”, nawiązująca do krwawej historii żyznej i pięknej Ukrainy, por. też określenie „krew z mlekiem”, odnoszące się pięknej twarzy kobiecej.

[544]

Ikwa — rzeka na Wołyniu, w zach. części Ukrainy, prawy dopływ Styru.

[545]

Znicz — w pogańskiej kulturze litewskiej święty ogień a. kapłan go pilnujący.

[546]

Hektor (mit. gr.) — bohater Iliady Homera, królewicz i najdzielniejszy wojownik trojański, zginął z ręki Achillesa.

[547]

Bogi — dziś popr. forma M. lm: Bogowie.

Zamknij
Proszę czekać…