TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

5552 free readings you have right to

Language

Footnotes

By first letter: all | 0-9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z

By type: all | author's footnotes | Wolne Lektury editorial footnotes | source editorial footnotes | translator's footnotes

By qualifier: all | angielski, angielskie | architektura | białoruski | biologia, biologiczny | botanika | celtycki | chemiczny | dawne | francuski | gwara, gwarowe | hebrajski | literacki, literatura | medyczne | mitologia germańska | mitologia grecka | mitologia rzymska | muzyczny | niemiecki | poetyckie | potocznie | przestarzałe | rodzaj nijaki | regionalne | rosyjski | rzadki | staropolskie | turecki | ukraiński | włoski | łacina, łacińskie | środowiskowy | żartobliwie

By language: all | français | Deutsch | polski


7245 footnotes found

W oczy mówi co innego, a za oczy inaczej (daw.) — w oczy, czyli otwarcie; za oczy, w nieobecności, za plecami. [przypis edytorski]

W odniesieniu do starych książek wprowadzono termin ochrony przez 21 lat, zob. Appendix 1. The Statute of Anne 1709–1710, sekcja 1…, s. 501. [przypis autorski]

W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym — drukujemy tutaj pod jednym tytułem dwa artykuły polemiczne Żeromskiego, ogłoszone w „Echu Warszawskiem”. Pierwszy — pod nagłówkiem, który tu nadajemy całości — ukazał się 25 lutego 1925 r. (Nr. 56) i był odpowiedzią na następujące pismo M. Arcybaszewa opublikowane w rosyjskim dzienniku „Za Swobodu” (Warszawa, 23 lutego 1925 r., Nr. 52): „LIST OTWARTY DO P. ŻEROMSKIEGO Szanowny Kolego!  Jakkolwiek już do pewnego stopnia nauczyłem się po polsku, jednakże nie na tyle, aby móc przeczytać w oryginale ostatnią Pańską powieść Przedwiośnie.  Lecz znam Pana z dawniejszych Pańskich utworów i uważam Pana za jednego z najlepszych pisarzy-artystów we współczesnej literaturze polskiej.  Tem bardziej nieoczekiwana była dla mnie wiadomość, że w Pańskiej powieści znajduje się następujący passus:  «Budował wraz z innymi skrytki w skalnych pieczarach i w labiryncie starych murów w celu przechowywania zakazanych książek nieprzyzwoitych wierszy Puszkina i innych pornografów».  Nie dowierzając swojej znajomości polszczyzny, zwróciłem się do znajomego literata, który upewnił mię, że ostatnie zdanie brzmi właśnie tak:  — …nieprzyzwoitych wierszy Puszkina i innych pornografów.  Czy w języku polskim logiczny związek wyrazów jest inny, niż w rosyjskim, czy też to zdanie rzeczywiście wyraża Pański pogląd na największego z rosyjskich poetów jako na pornografa jedynie?  Mógłbym myśleć, że to jest tylko omyłka stylistyczna, ale tego trudno się spodziewać po tak subtelnym styliście, jak Pan.  Przypuścić z Pańskiej strony najzupełniejszą nieznajomość literatury rosyjskiej? — nie mogę.  To mogło być napisane tylko przez skrajnego szowinistę, dla którego dawna Rosja tak jest nienawistna, że nawet Puszkin jest dla niego tylko pretekstem dla wypowiedzenia własnej nienawiści.  Z szacunku dla pisarza i artysty odrzucam takie przypuszczenie. Szowinista i pisarz to dla mnie pojęcia nie godzące się z sobą.  Albowiem wiele jest na świecie różnych krajów i narodów, wiele czyni się pomiędzy niemi niesprawiedliwości i nawet zbrodni, ale jest i powinno być coś, co stoi wyżej i od miłości własnej ojczyzny i od nienawiści ku jej wrogom.  To — sztuka, której zadaniem jest wszechludzkie zjednoczenie wbrew granicom państw, wbrew omyłkom i zbrodniom polityki.  Jako obywatele swego kraju, mamy prawo żywić polityczne sympatje i antypatje, ale jako pisarze i artyści, jako słudzy wszechludzkiej kultury, powinniśmy być ponad antagonizmami narodowemi.  Posługując się sztuką dla wyrównywania rachunków politycznych, dopuszczamy się największej zbrodni — zdrady wieczności dla doczesności, poniżamy i naszą własną sprawę i naszą osobistą pisarską godność.  Zastosowanie do jednego z największych poetów epitetu «pornograf» jest tak niedorzeczną i potworną obrazą, że nie chcę wierzyć, żeby wyszło z ust prawdziwego pisarza.  Oczywiście, wiem, i wszyscy wiedzą, że w dniach swojej młodości, w czadzie młodzieńczej łobuzerki, Puszkin napisał kilka żartobliwych i dosyć pikantnych wierszy. Lecz wiem także, że podobne nieprzyzwoite żarty wychodziły z pod pióra i wielu innych wszechświatowych poetów. W tych dniach właśnie pewien pisarz polski recytował mi wiersze Mickiewicza, których treść jest taka, że nie mogę ich tutaj przytoczyć, ale nigdy, będąc przy zdrowych zmysłach i w pełni przytomności, nie zdecydowałbym się powiedzieć: «Mickiewicz i inni pornografowie».  I nietylko dlatego że wysoko cenię literaturę polską (dowiodłem tego niedawno artykułem swoim o Henryku Sienkiewiczu), ale i dlatego że, jako pisarz, należę do tego wspaniałego zakonu, którego obowiązkiem jest pracować dla zjednoczenia narodów, a nie rozpalać w nich ślepą złość nacjonalistyczną.  Ten zakon — to literatura wszechświatowa.  Ta literatura, dla której, zaiste, niema ani Helleńczyka ani Judejczyka, i w której każdy genjusz prawnie zajmuje swoje miejsce, z jakiegokolwiekby kraju pochodził.  Nie mogę Panu wypowiedzieć jak boleśnie zranił mię ten wypadek. I, raz jeszcze, nie dlatego, że jestem Rosjaninem.  Nie chcę wierzyć, że Pan napisał to, zdając sobie całkowicie sprawę ze znaczenia swoich słów.  Albowiem nazbyt poważam literaturę polską, aby przypuścić z Pańskiej strony i bez protestu ze strony innych polskich pisarzy, taką bezmyślną obrazę największego rosyjskiego poety i rosyjskiej literatury wogóle.”. Dziennik „Za Swobodu” ogłosił 28 lutego 1925 r. (Nr. 57) przekład artykułu W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym, z następującym dopiskiem Arcybaszewa: „Oznajmiając, że w odpowiedzi p. Żeromskiego znajduję zupełne dla siebie zadośćuczynienie, nie mogę równocześnie powstrzymać się od wyrażenia zarówno najgłębszego swego zadowolenia z tego, że utalentowany pisarz polski tak stanowczo się uchylił od bolszewickich pochwał, jak i pewnego zdziwienia z powodu tej części jego listu, w której mówi o mnie osobiście.  Przedewszystkiem wydaje mi się bardzo dziwnem, że p. Żeromski, utożsamia mię z tymi, «którzy tej książki nie czytali, a wydają o niej swoje opinje».  To w żadnej mierze nie może się odnosić do mnie, gdyż ja żadnej opinji o książce nie wypowiadałem i powieści, jako takiej, zupełnie nie tykałem.  Ja w sposób zupełnie określony i ścisły zadałem pytanie w przedmiocie jednego wyrażenia, obraźliwego dla pamięci wielkiego poety, zupełnie niezależnie od treści całej powieści.  Powtóre, każdy, kto czytał mój list do p. Żeromskiego, potwierdzi niewątpliwie, że nie ujawnia się w nim bynajmniej chęć «udowodnienia kto to jest Puszkin», a tem bardziej — «powiedzenia o nim czegoś nowego».  Jest rzeczą aż nadto widoczną, że cel i sens mego listu były zupełnie inne.  Nie wiem, o ile list mój był «per longum et latum», lecz zdaje mi się że p. Żeromski nierównie obszerniej dowodzi mi powszechnie znanej prawdy, iż pisarza nie można utożsamiać z bohaterami jego utworów.  Wyrażenie, z powodu którego nastąpiła wymiana listów między nami, nie jest włożone przez p. Żeromskiego w usta czy myśli jego bohatera, lecz znajduje się w uwadze autorskiej, i dlatego nie może być mowy o «bezapelacyjnem utożsamieniu».  Ta to właśnie okoliczność wywołała mój list, daleki od wszelkiej «bezceremonjalności i wymachiwania nad głową», podyktowany przez szczery ból duchowy i męczące zdumienie.  Owo zdumienie wyraziłem w tem właśnie miejscu listu, w którem mówię, że wyrażenie «Puszkina i innych pornografów» mógłby napisać tylko człowiek absolutnie nie znający Puszkina, albo człowiek zaciekle nienawidzący wszystkiego co rosyjskie.  Znając mię, można być pewnym, że, gdybym w sposób określony dodejrzewał o to p. Żeromskiego, to albobym wcale się do niego nie był zwrócił z «listem otwartym», albobym się był zwrócił w zupełnie innym tonie.  Nie, przypuszczałem, że szanowny pisarz poprostu nie przemyślał tego wyrażenia do końca; i dziś słuszność tego przypuszczenia potwierdzona jest w zupełności przez niego samego, albowiem p. Żeromski, nazywając Puszkina największym poetą nietylko rosyjskim, ale i słowiańskim wogóle, z oburzeniem odrzuca możliwość świadomego połączenia imienia tego poety z epitetem «pornograf».  Jeśli dodać do tego obietnicę szanownego pisarza, że zmieni nieszczęśliwe wyrażenie w następnem wydaniu i w tłumaczeniach swojej książki, obietnicę, której, oczywiście, święcie wierzę, to incydent można uważać za wyczerpany.”. Wcześniej jeszcze, bo 24 lutego zabrał głos w tej sprawie L[eon] K[ozłowski] na łamach „Kurjera Porannego” (Nr. 55) w artykule pod tyt. O Puszkina. Streściwszy list otwarty Arcybaszewa, dodawał od siebie co następuje: „List p. Arcybaszewa napisany z całą szczerością, która wogóle cechuje tego pisarza, wymaga zupełnie szczerej odpowiedzi.  Autor Przedwiośnia z pewnością sam zechce odpowiedzieć na ten list tłumacząc, w jakiem znaczeniu i w jakiej intencji użył epitetu, który tak zabolał rosyjskiego pisarza.  Epitet «pornograf» w zastosowaniu do autora Oniegina istotnie jest niespodziewany. Powieści i poematy Puszkina można dać do rąk podlotka, bez obawy zgorszenia, i nie znajdzie się w nich ani jedna z tych scen i opisów drastycznych tak zwykłych dziś nawet u bardzo szanownych autorów, których za te sceny jednak nie nazywamy «pornografami». O poecie nie stanowi kilka wierszy «swywolnych», do druku przez autora nie przeznaczonych, co do tego M. Arcybaszew ma zupełną rację. Ale pisarz rosyjski, wylewając swój kielich goryczy w liście do pisarza polskiego, wypowiada jeszcze i myśli, w których nie ma racji.  Powiada, że sztuka stoi ponad nienawiścią narodów, że pisarz prawdziwy nie daje tym uczuciom wyrazu w swojej twórczości. Niestety, tak nie jest. I między innymi właśnie Puszkin jest jednym z największych artystów w literaturze, a jednak nie lubił Polski i Polaków, a uczuciom tym wyraz dawał nawet w swoich utworach poetyckich.  Antypolskie wiersze Puszkina są, prawda, drobnym szczegółem w twórczości Puszkina, są zaledwie strumieniem we wspaniałem morzu jego poezji. Ale z tego strumienia zmuszano pić polskie dzieci. W szkołach rosyjskich w b. Królestwie Polskiem zmuszano młodzież polską recytować te wiersze Puszkina. Nie zachęcało to naturalnie młodzieży polskiej do zapoznawania się z poezją puszkinowską i wogóle z literaturą rosyjską, którą narzucano przemocą.  Nie powinien więc dziwić się M. Arcybaszew, że to pokolenie polskie, które przeszło szkołę rusyfikacyjną, nie zna Puszkina. Dopiero teraz, przyszedł czas, kiedy polskie społeczeństwo może z dobrej i nieprzymuszonej woli zaznajamiać się z literaturą Rosji i jej największym poetą. Dowodem, że tę dobrą wolę polskie społeczeństwo ma, jest chociażby to, że krakowska Bibljoteka Narodowa w liczbie arcydzieł literatury wszechświatowej wydaje i dzieła Puszkina.”. Na te to wystąpienia odpowiedział Żeromski artykułem, który tu drukujemy pod liczbą II. Nosi on tytuł Jeszcze o swawolnych wierszach Puszkina i ukazał się 4 marca 1925 r. (Nr. 63). Przesyłając go, pisał Żeromski do p. Władysława Włocha, redaktora Echa Warszawskiego: „Przesyłam notatkę już ostatnią. Chcę zamknąć tę niemiłą rozmowę, ale chcę też powiedzieć prawdę o pornografii Puszkina. Może to zamknie usteczka wszystkim”.  Leon Kozłowski odpowiedział w „Kurjerze Porannym” 9 marca (Nr. 68). Streściwszy artykuł Żeromskiego i zacytowawszy apostrofę do siebie, pisał: „Naturalnie, nigdybym nie zalecał dawać podlotkom Gawriljady' i innych swawolnych wierszy Puszkina, których istnieniu bynajmniej nie zaprzeczałem w swoim artykule. Ale jeżeli ośmielam się powtórzyć, że «poematy i powieści Puszkina można dać do rąk podlotkom, bez obawy zgorszenia», to dlatego, że popularne, dostępne dla wszystkich wydania Puszkina tych utworów wcale nie zawierają. Tak zwane zaś «naukowe» wydania Puszkina, które przez swoją wielotomowość i obfitość komentarzy i przypisów mało są dostępne dla szerszej publiczności, zawierają z wymienionych wyżej utworów te, które istotnie do Puszkina należą, ale wykropkowane, bez tych «szczegółów i perypetyj», na których przytoczenie nie pozwala «pruderja», że użyję terminów z Przedwiośnia.  Gdyby znakomity pisarz zechciał zajrzeć do jednego z tych krytycznych wydań Puszkina (np. Brockhauza), toby przekonał się przedewszystkiem, że zupełnie nie można polegać na londyńskiem wydaniu z r. 1861.  Swawolne wiersze, które Puszkin czytał dla zabawy w kółku przyjaciół, zapisywane potem z pamięci, przepisywane przez amatorów rzeczy tego rodzaju, naturalnie uległy wielkiej zmianie wprzód, nim po wielu latach, po raz pierwszy zostały wydrukowane zagranicą. Dorabiano do nich «dalsze ciągi i końce», zmieniano tekst, przypisywano Puszkinowi takie rzeczy, których wcale nie pisał. Potrzeba było mrówczej, subtelnej pracy puszkinologów, aby ustalić, co istotnie należy do Puszkina w erotykach jemu przypisywanych.  Otóż z utworów, które wymienia Żeromski, Puszkina jest Gawriljada — swawolny i bluźnierczy jednocześnie poemacik, wzorowany na analogicznych utworach francuskiej literatury 18 w. Puszkina jest również początek bajki Car Nikita. Wątpliwy jest wiersz Wisznia.  Wszystko to są utwory młodzieńcze. Co się zaś tyczy Pierwoj noczi braka i Wieczerniej progułki, która szczególnie oburza naszego pisarza, jako rzecz «wysoce plugawa» i nosząca późniejszą datę, bo r. 1829, to te rzeczy nie figurują wcale w ustalonym w wyniku badań krytycznych spisie utworów Puszkina. Zaznaczę również dla ścisłości, że w r. 1829 nie zwracał się wcale Puszkin do Mickiewicza; wiersz Mickiewicz napisany w r. 1834, a Jeździec Miedziany, który jest poetycką odpowiedzią Puszkina na Petersburg Mickiewicza, w r. 1833…  …Ale wróćmy do swawolnych wierszy Puszkina. Bądź co bądź, los chciał, aby do rąk «podlotka» Baryki w Baku trafiło owo tak rzadkie dziś londyńskie z r. 1861 wydanie erotycznych utworów rzekomo Puszkina i one to «niejedno może w jego czystej duszy splugawiły».  Wziął tę książkę z bibljoteki ojca swego.  Wiemy teraz przynajmniej, kto tu zawinił: stary Baryka, bo gdyby nie przechowywał u siebie tej książki, nie mielibyśmy ani przykładu złego wpływu Puszkina na podlotków, ani polemiki dzisiejszej.  Sądzę jednak, że i tu Żeromski, mając żal do Puszkina za zgubny wpływ na «podlotka», ten wpływ nieco wyolbrzymia, z dalszych bowiem losów młodego Baryki, a zwłaszcza z jego przygód w Nawłoci widzimy, że nie był on już tak zepsuty i miał o miłości czystsze i zdrowsze pojęcia niż pani Laura, która Gawriljady wcale nie czytała.”. Przedrukowując artykuły Żeromskiego według Echa Warszawskiego, kilka erratów poprawilismy według rękopisu, znajdującego się w posiadaniu p. Władysława Włocha.  Z pewną częścią artykułu W odpowiedzi Arcybaszewowi i innym spokrewniony jest treściowo wywiad z Żeromskim, zreferowany przez p. M. Ładę (pod tyt. Słów kilka ze Stefanem Żeromskim) w czasopiśmie „Czyn Młodzieży” (maj 1925 r., Nr. 2). „Pomimo braku czasu i niezdrowia, — czytamy tam — Stefan Żeromski udzielił nam paru chwil rozmowy. Na rzucone… pytania [o intencjach Przedwiośnia] głębia ciemnych oczu, tych oczu, które siłą dziwnie kontrastują z siwizną głowy, zamąciła się jakby zadumą”: „A jednak, rzeczywiście, pisząc tę książkę, nie myślałem o młodzieży” — wyrzekł Żeromski. „Pokolenia wojennego i powojennego prawie nie znam — nie przeżywałem tego”. „Nie miałem też zamiaru wskazywać drogi ideowej”. „A ideał leży gdzieś blisko, obok, tylko ręką sięgnąć…”. „W Przedwiośniu chciałem uderzyć, jak to mówią, «pałką w łeb», a trafiłem w to poczciwe polskie serce”. „Ja, osobiście, widzę zapowiedź lepszego jutra w regjonaliźmie, t. j. w dążeniu do zdecentralizowania życia gospodarczego, kulturalnego i społecznego w Polsce i w pracy pozytywnej zrzeszeń inteligencji. To się już wykazuje w dokonanem niedawno porozumieniu się 144-ch stowarzyszeń intelig. i połączeniu się z takąż organizacją we Francji”. „Zrzeszona inteligencja każe zamilknąć partyjności!”. „Obecnie, jedynie praca pozytywna, twórcza i celowa jest symbolem Polski”. „Te rzeczy omówię w dziełach nad któremi pracuję”, zakończył Żeromski, „a które ukażą się wkrótce”. [przypis redakcyjny]

w odpowiedzi — odpowiedzialni. [przypis redakcyjny]

W ofierze bogom rznąć, jak Atamanta — chłop wspomina Atamanta, którego widział niedawno w teatrze: Sofoklesa tragedia pt. Atamas. Ino, zazdrosna macocha, chce zabić na ofiarę pasierba Fryksosa i Helle, a nawet ich ojca, Atamanta, a swego męża — lecz gdy przybrani, jak ofiary na rzeź prowadzone, w kwiaty i wieńce, zjawiają się na scenie, uratowała ich matka Nefele (Chmura), posławszy na pomoc złotorunego barana. [przypis tłumacza]

w ogniowym ustalone harcie — wzmocnione przez hartowanie. [przypis edytorski]

w ogrodzie wzniosłym — W raju ziemskim, na wierzchołku góry czyśćcowej. [przypis redakcyjny]

w ogrodzie zwanym Akademią — był to gaj poświęcony herosowi ateńskiemu Akademosowi, stąd nazwa. [przypis edytorski]

W Ojczyzny imię — w innej wersji tekstu wers ten brzmi: „Na Polski imię, na Jej cześć”. [przypis edytorski]

W oknach zamkowych kwiat róży się płonił — Róża była godłem trybunałów. [przypis autorski]

W okowach miłości — Kontrast: jakimi kobieta ogląda zawsze mężczyzn, a jakimi są, kiedy wyjdzie z pokoju. Jedno słowo starczy tu za całą scenę. [przypis tłumacza]

w (…) okresie czasu — dziś popr. w czasie a. w okresie. [przypis edytorski]

w (…) okresie czasu — dziś popr.: w tak krótkim czasie; słowa: „okres” i „czas” stanowią w zasadzie synonimy (poza rzadko stosowanym terminem z zakresu retoryki, w której słowo „okres” nie odnosi się do upływu czasu, ale do budowy tekstu czy wypowiedzi). [przypis redakcyjny]

W okresie międzywojennym termin (…) [p]rzyjęli (…) również krytycy marksistowscy — H. S. Kamieński, Pół wieku literatury polskiej, I, Moskwa 1931; I. Fik Rodowód społeczny literatury polskiej, Kraków 1938. [przypis autorski]

W okresie międzywojennym termin ten usankcjonowany został w opracowaniach syntetycznych, zwłaszcza podręcznikowych — M. Szyjkowski, Współczesna literatura polska z wypisami, Poznań 1923; A. Galiński [L. Stolarzewicz], Młoda Polska, Łódź 1928; M. Kridl, Literatura polska XIX wieku. Część V. Młoda Polska, Warszawa 1933. [przypis autorski]

w okresie „Życia” nazwa „Młoda Polska” traktowana była najczęściej jako określenie krakowskiego środowiska modernistycznego, grupującego się wokół osoby Przybyszewskiego — tak np. w artykule J. Zakrzewskiego, Szkoła krakowska, „Tygodnik Ilustrowany” 1899, nr 35. [przypis autorski]

w okręż — wokoło. [przypis edytorski]

w oktobrze — w październiku. [przypis edytorski]

w on czas (daw.) — w owym czasie; w tamtym czasie; w tamtych czasach. [przypis edytorski]

w on czas (daw.) — wówczas, w tym czasie. [przypis edytorski]

w on wieczór — dziś: w ów wieczór; owego wieczoru. [przypis edytorski]

w oną chwilę — w tamtej chwili; w tamtym momencie. [przypis edytorski]

w onej dawnej swej całości (starop.) — z duszą i ciałem. [przypis redakcyjny]

w oney dobie (daw.) — w tym momencie. [przypis edytorski]

w onoć — w to właśnie; toż. [przypis edytorski]

w opowiadaniu hotentockim (…) zamieszczonym w „Znawcy” — „The Connaisseur”, vol. I, nr 21. [przypis redakcyjny]

W opowiadaniu wyraźna jest stylizacja biblijna. Fraza „smutny aż do śmierci” w Nowym Testamencie odnosi się do ostatnich dni Jezusa. [przypis edytorski]

w orderach chodzę — po pacyfikacji wsi, przeprowadzonej przez administrację cesarską latem 1846 r., władze rozdały nagrody gromadom chłopskim zasłużonym w rozgromieniu szlachty gotującej się do powstania; oprócz nagród pieniężnych administracja rozdała również medale („ordery”). Legenda przyznała szczególny medal honorowy Szeli właśnie, choć nie odpowiadało to rzeczywistości: chłopski prowodyr nadawał się do usunięcia z okolicy, w której był działał, więc i przeniesiono go na wschód, na wówczas austriacką Bukowinę. [przypis redakcyjny]

w ordynku (daw.) — w ustalonym porządku (używane szczególnie w odniesieniu do wojska); w szeregu. [przypis edytorski]

W oryg.: eisel, co niektórzy odczytywali jako rzekę Yssel w Belgii, a nawet Weissel — Wisłę. Powszechnie interpretuje się ten wyraz jako ocet. [przypis redakcyjny]

W oryg. Sampson, nazwisko, nie imię. W tej scenie Paszkowski tekst nieco zmienił, u Shakespeare'a widać wyraźnie, że to Kapuleci oraz ich służba są agresywni i skłonni do bijatyki. [przypis redakcyjny]

W oryginale: fishmonger (ang.) — handlarz ryb, a także w drugim znaczeniu: stręczyciel. [przypis redakcyjny]

W oryginale gra słów polegająca na podwójnym znaczeniu to lie — leżeć i kłamać, czego przekład nie oddaje. [przypis redakcyjny]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Act for the German Empire…, § 25. [przypis autorski]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Acts for the German Empire regarding works of art, photography, and designs, Berlin (1876), [w:] Primary Sources on Copyright (1450–1900), red. L. Bently, M. Kretschmer, www.copyrighthistory.org, (dostęp 11.12.2013), §5 ustawy o dziełach sztuki. [przypis autorski]

W oryginale niemieckim użyte jest określenie zu verbreiten, które może być tłumaczone również jako „rozpowszechnianie”, jednak ze względu na kontekst posłużyłem się tłumaczeniem zaproponowanym w: Copyright Acts for the German Empire regarding works of art, photography, and designs, Berlin (1876), [w:] Primary Sources on Copyright (1450–1900), red. L. Bently, M. Kretschmer, www.copyrighthistory.org, (dostęp 11.12.2013), §3 ustawy o ochronie przed nieuprawnioną reprodukcją fotografii. [przypis autorski]

W osiemdziesiąt dni dookoła świata — tytuł polskiego tłumaczenia, stanowiącego podstawę niniejszej publikacji, brzmi: Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach. Późniejsza tradycja utrwaliła jednak nazwę W osiemdziesiąt dni dookoła świata. W oryginale powieść nosi tytuł Le tour du monde en quatre-vingt jours. [przypis edytorski]

w osobnym traktacie, którego pewne względy nie pozwoliły mi ogłosićTraktat o Świecie czyli o Świetle. [przypis tłumacza]

w ostatecznym gładzeniu i polerowaniu tego poematu ostatni z Tęczyńskich [Jan] brał udział wybitny — myśl tę wypowiedział pierwszy prof. A. Brückner w Wielkiej, encyklopedyi illustr pod wyrazem [tj. hasłem] Kochanowski Piotr. [przypis redakcyjny]

w ostatnich czasach — sformułowanie to odnosi się do czasu powstania niniejszej przedmowy; dokładnie chodzi o rok 1872. [przypis edytorski]

w ostatnich dwunastu latach — dziś: w ciągu ostatnich dwunastu lat. [przypis edytorski]

W ostatniej sferze — Tą ostatnią sferą jest Empireum. [przypis redakcyjny]

w ostatnim kościele — ostatni kościół poza obrębem murów warowni był już zburzony. Katedra jest więc ostatnim kościołem. Jak pisze Kleiner: „Jest to katedra fikcyjna. — Okopy Świętej Trójcy naprawdę mają tylko ruiny kościółka, w którym bohatersko broniła się niegdyś garstka konfederatów barskich”. [przypis redakcyjny]

W owej twardej rzymskiej szkole szermierzy na śmierć i życie (…) Przysięgamy (…) te służby — Petroniusz, Satyryki, 97.

w owym roku była susza — Wspomnienie straszliwej suszy, która na kilka lat przedtem gnębiła Francję. [przypis tłumacza]

W. P. Alford, To Steal a Book Is an Elegant Offense. Intellectual Property Law in Chinese Civilization, California 1995. Por. również krytyczne opinie na temat poglądów Alforda w: L. Górnicki, Rozwój idei praw autorskich…, s. 34 i n. [przypis autorski]

W. P. Szymański, Sentymentalne powielanie lasu, „Współczesność” 1966, nr 14. [przypis autorski]

w pacht — w dzierżawę. [przypis edytorski]

W Palermie (…) Bij, zabij — Nieszpory sycylijskie: tak zwana rzeź Francuzów, których panowania pozbyła się Sycylia i przeszła pod panowanie Piotra, króla aragońskiego. [przypis redakcyjny]

w Palermie — dziś popr. forma nieodmienna nazwy miasta: w Palermo. [przypis edytorski]

W Palestynie dzieci inaczej tu się śmieją — być może: tu, w Palestynie, dzieci inaczej się śmieją. [przypis edytorski]

W pałacu godne powitanie znajdziesz. — w oryg. to my court: „na mym dworze”, co może być rozumiane ogólnikowo jako teren posiadłości; związany przysięgą Król unika zaproszenia Księżniczki i jej dam do wnętrza budynku. [przypis edytorski]

W pałacu królewny śpiącej — wiersz nawiązuje do baśni Charles'a Perrault Śpiąca królewna. W tej baśni zła czarownica przepowiedziała, że w dniu 15. urodzin królewna ukłuje się w palec wrzecionem i umrze. Jedna z siedmiu dobrych wróżek złagodziła jednak ten czar: królewna po ukłuciu zapadła w głęboki sen, a obudzić ją mógł tylko pocałunek księcia. [przypis edytorski]

w pałacu posła toskańskiegoTrinità dei Monti, gdzie Galileusz oczekiwał na proces. [przypis edytorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 107. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 109; K. Sójka-Zielińska, Historia prawa, Warszawa 2005, s. 115-116. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 122. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 125. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 23. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 50. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 75. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności i jego współczesnych funkcjach, Katowice 1984, s. 91. [przypis autorski]

W. Pańko, O prawie własności…, s. 50. [przypis autorski]

w pańskiej radzie — w senacie, do którego należał, jako kasztelan. [przypis redakcyjny]

W papieskim Rzymie (…) który własnemu ludowi chciał ojczyzny poskąpić — od poł. VIII w. Rzym był stolicą obejmującego środkowe Włochy Państwa Kościelnego, rządzonego przez papieży jako świeckich monarchów. Podczas walk o zjednoczenie Włoch większość terytoriów Państwa Kościelnego przyłączono do proklamowanego w 1861 Królestwa Włoch. Kiedy w 1870 armia króla Wiktora Emanuela II zajęła również Lacjum i Rzym, które po plebiscycie włączono do Włoch, papież Pius IX odrzucił nadane mu w tzw. ustawie gwarancyjnej przywileje i uznał się za „więźnia Watykanu”. Do dyspozycji papieskiej pozostała Bazylika Św. Piotra, pałac i in. budynki na Watykanie. Dopiero w 1929 faszystowski rząd Mussoliniego podpisał tzw. traktaty laterańskie, w których papiestwo w zamian za rekompensatę finansową zrzekało się pretensji do terenów byłego Państwa Kościelnego, zaś rząd włoski uznawał papieża za suwerennego władcę wydzielonej części Rzymu, Państwa Watykańskiego. [przypis edytorski]

w paradzie — tu: uroczyście. [przypis edytorski]

W Patanie lubieżność kobiet jest tak wielka, iż mężczyźni zmuszeni są sporządzać sobie pewien strój, aby się zabezpieczyć od ich zakusów — Rodzice wydają tam za mąż córki w dziesiątym i jedenastym roku, gdyż twierdzą, że to jest wielki grzech zostawiać je bez mężczyzny. W Bantam, skoro dziewczyna dojdzie trzynastu lub czternastu lat, trzeba ją wydać za mąż, jeżeli się nie chce, aby wiodła wyuzdane życie. [przypis autorski]

w Pekinie — czytaj: w Paryżu. [przypis redakcyjny]

w Peloponezie — dziś popr.: na Peloponezie. [przypis edytorski]

w pensjonacie panien Deibel — O tym pensjonacie pojawiły się po moich artykułach szczegółowsze relacje. [przypis autorski]

w permanencji (z łac.) — stale. [przypis edytorski]

w perspektywie (z franc.) — na widoku w przyszłości. [przypis redakcyjny]

w perzynę obrócić — tu: zburzyć. [przypis edytorski]

w pewnej prowincji nazwanej Galicją — aluzja do miejsca licznych pielgrzymek, Santiago di Compostella w hiszpańskiej Galicji. [przypis tłumacza]

w pewnym okresie Celina Mickiewiczowa staje się bardziej prawowierną towianką od Adama — Bardzo intrygującą jest „ustna” tradycja naukowa, oparta na korespondencji Celiny Mickiewiczowej z Towiańskim… Nie śmiem jej powtórzyć… [przypis autorski]

w pewnym wielkim mieście — Livorno 1819. [przypis autorski]

W pewnym zakresie takiemu stanowi rzeczy ma zapobiec Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/26/UE z dnia 26 lutego 2014 r. w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym. [przypis autorski]

w pieczy — w opiece. [przypis edytorski]

w Piemoncie, kraju pani BazileWyznania Russa. [J. J. Rousseau; red. WL]. [przypis redakcyjny]

W piersi naszej Chrystusy żyją i Nerony (…) Niby grom! — A. Lange, Poezje, cz. I, s. 112 (Vox posthuma). [przypis autorski]

W pierś się uderzył i serce poskramiał słowy mocnymiOdyseja XX 17, Odyseusz, nie mogąc zasnąć i rozmyślając o walce z zalotnikami. [przypis edytorski]

W pierś się uderzył i serce poskramiał słowy twardymi…Odyseja XX 17–18, Odyseusz do siebie, nie mogąc zasnąć i rozmyślając o walce z zalotnikami. [przypis edytorski]

w pierścień ugadzając — ćwiczenie wojskowe we władaniu kopią. [przypis redakcyjny]

w pierwospy — zaraz po tym, jak zasnęli; w czasie, kiedy najmocniej spali. [przypis edytorski]

W pierwotnej redakcji satyry po w. 23 znajdował się pięćdziesięciowierszowy, całkiem odmienny wariant utworu, którego autor nie włączył do ostatecznej redakcji. [przypis redakcyjny]

w pierwszą klobę (daw.) — do dawnego stanu rzeczy. [przypis edytorski]

Close

* Loading