TPWL

Wolne Lektury potrzebują pomocy! Wesprzyj bezpłatną bibliotekę internetową i przeczytaj utwory napisane specjalnie dla Ciebie.

x

5553 free readings you have right to

Language

Footnotes

By first letter: all | 0-9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z

By type: all | author's footnotes | Wolne Lektury editorial footnotes | source editorial footnotes | translator's footnotes

By qualifier: all | gwara, gwarowe | niemiecki

By language: all | English | Deutsch | polski


68 footnotes found

H. G. Henn, The Compulsory License Provisions…, s. 35. [przypis autorski]

Habe nun (…) armer Tor! (niem.) — „Ach, oto wszystkie fakultety/ Przebyłem: filozofię, prawo/ I medycynę — i niestety/ Też teologię, pracą krwawą!/ A tyle przyniósł mi ten trud,/ Żem jest tak mądry jak i wprzód!” (Goethe, Faust; przekład Władysława Kościelskiego). [przypis autorski]

habet sua fata — ma swoje losy (łac.). [przypis autorski]

habet — wyraz którego używano na oznaczenie ranionego w cyrku gladyatora. [przypis autorski]

haj (gw.) — tak. [przypis autorski]

Halbkreis — Die Tataren treffen gern auf ebenem Felde zum Kampfe zusammen und stellen ihre Regimenter in bogenförmiger Schlachtordnung, von den Rittersleuten gewöhnlich der Marstanz genannt, auf, und beim ersten Zusammenstoß entsenden sie ihre Pfeile so dicht, wie den dichtesten Hagel. Kronika Gwagnina. — Die Tataren, die nach gewohntem Tanz in halbmondförmig gekrümmter Schlacht Ordnung standen, zerstreuten sich nach verschiedenen Seiten. Kronika Mac. Strykowskiego. (Malczewski) [przypis autorski]

halsztuki — krawaty czarne, zakrywające szyję, obowiązkowe w szkołach rosyjskich. [przypis autorski]

Handel kazi czystość obyczajów — Cezar powiada o Gallach, że sąsiedztwo i handel Marsylii zepsuł ich tak, iż oni, którzy wprzód zawsze zwyciężali Germanów, stali się niżsi od nich. [przypis autorski]

handyż (gw.) — gdzież. [przypis autorski]

hańtego (gw.) — tamtego. [przypis autorski]

harny (gw.) — hardy. [przypis autorski]

hasłem „nowej sztuki” (…) podjętym (…) przez Stanisława Brzozowskiego — S. Brzozowski, O nowej sztuce, „Głos” 1903, nr 49. [przypis autorski]

hawok (gw.) — tutaj, haw. [przypis autorski]

Hawrań i Murań był po raz pierwszy drukowany w „Skamandrze” 1935, tom 9, z. 59 (czerwiec), s. 226. W muzeum Władysława Broniewskiego dochował się rękopis jednej z wersji utworu z licznymi poprawkami, datowany 28 II 1935 (teczka VII k. 18; wiadomość na podstawie: F. Lichodziejewska Kronika życia i twórczości Władysława Broniewskiego, maszynopis w Bibliotece Instytutu Badań Literackich PAN). Niniejszy tekst wg wyd.: Władysław Broniewski, Krzyk ostateczny, Warszawa 1938. [przypis autorski]

Hawrań i Murań prof. Franciszek Sławski (Uniwersytet Jagielloński) odpowiedział listownie: „Według mnie Hawrań pochodzi ostatecznie od słowackiego havran (gawron). Są to czeskie nazwy miejscowe Hawrań, tłumaczone jako nazwy dzierżawcze (zbudowane przy pomocy dawnego przyrostka — jak nasze Przemyśl, Bydgoszcz) od przezwiska havran (gawron). Podstawą nazwy Murań jest wyraz znany w pasterskiej kulturze karpackiej z szeregu języków z nią związanych, reprezentowany także i w polskim przez murga. Najbliżej nazwy szczytu stoi morawskie murgana (owca z czarnymi pręgami). W języku słowackim przyrostek -ań jest bardzo produktywny w rzeczownikach osobowych i odpowiada polskim nazwom na -oń. Jest on nierzadki także w nazwach szczytów.” Pięknie dziękuję autorowi Słownika etymologicznego języka polskiego i przypominam jednocześnie ludową etymologię Murania (spotykaną również w przewodnikach tatrzańskich). Mianowicie od słowa mur, z uzasadnieniem, że szczyt ten posiada ostre i podcięte ściany, czyli mury. Etymologia oczywiście błędna, gdyby ją bowiem konsekwentnie w Tatrach stosować, co drugi w nich szczyt mógłby się nazywać Murań.

„Haydn i Beethoven skorzystali z prawa autorskiego w Anglii, a Rossini osiągnął swoje największe zyski w ramach systemu tradycyjnych zasad wynagradzania wypracowanych przez Operę Paryską — systemu, który poprzedzał francuskie prawo autorskie. [przypis autorski]

Hegel Jerzy Wilhelm Fryderyk (1770–1831) — filozof niemiecki, który wywarł też bardzo silny wpływ na filozofię polską (Kremer, Trentowski, Cieszkowski), stworzył kierunek filozoficzny, zwany absolutnym idealizmem. Według Hegla podstawą i istotą wszechbytu jest absolutny rozum (stąd kierunek ten nazywa się też panlogizmem); zarówno zjawiska przyrody, jak świat ducha są tylko przejawami absolutnego rozumu, który wyszedłszy w ten sposób z siebie w stopniowym potęgowaniu swej samowiedzy, drogą tzw. procesu dialektycznego do siebie znowu powraca. [przypis autorski]

Heiligenbilde — Ich hatte Gelegenheit, eine in dieser Art eigentümliche Reliquie zu sehen. Auf einem türkischen Säbel, dessen Klinge der Länge nach mit Koransprüchen beschrieben war, war an dem Griffe das Bildnis der h. Jungfrau sammt einer poln. Inschrift in gotischen Buchstaben eingraviert. Dieser Säbel gehörte einem Engländer, der ihn in Italien käuflich an sich gebracht hatte; er hatte auf diese Art weite, und gewiß auch oft blutige Reisen vollendet. Schade nur, daß in der Inschrift weder das Jahr, noch der Name dessen, der ihn erbeutet, angegeben war. (Malczewski) [przypis autorski]

Heliogabal — Tak przezwanym został syn Scemidy i Variusza Marcella, Varius Bassianus od boga Halgal-Baal czyli Mitry, którego arcykapłanem był w Emezie, nim został cesarzem rzymskim. Dzieje Heliogabala są najmocniejszym dowodem, najwyraźniejszym symbolem zgrzybiałości ówczesnego świata. W piętnastym roku życia wstąpił na tron, w osiemnastym zaś zginął zamordowany przez pretorianów; a w tym znikomym przeciągu czasu zużył wszystkie rozkosze, jakie potęga przynieść może. On nigdy nie był młodym. Imię jego: starość uosobiona. Zdawałoby się, jakoby przeszłość działalności, przeszłość czynnego Rzymu zostawiła w nim próżnię, której niczym zapełnić nie mógł. Dwa znamiona jego charakteru są Nuda i Lubieżność: to samo zupełnie, co starców cechuje. Nuda albowiem jest męka pochodząca z uczucia wiecznej próżni i z daremnej żądzy jej odsunięcia. Lubieżność zaś jest pracą wyobraźni na wynalezienie czegoś, co by rozbudzić mogło martwe zmysły. Namiętność jest zawsze silną, prostą, jest to synteza, jest to poezja ciała. Lubieżność przeciwnie jest wymyślną, rozkładającą się na tysiąc szczegółów, jest raczej prozą, analizą. Heliogabal nie dogadzał swoim namiętnościom, bo ich nie miał, on miał tylko żądzę ich mienia [tj. posiadania; red. WL], on szukał w całej naturze, w całym państwie swoim, w całym sobie tylko podniety, iskry, co by zapaliła jakiekolwiek ognisko w jego piersiach; na tym trudzie nieszczęśliwym przeszło mu życie, dlatego wszystko, co czynił, było kaprysem. Taki skład niepojęty byłby w człowieku młodym, gdyby na nim nie ciężyła już fatalna starość świata, w którym się urodził. Heliogabal był starcem przez świat otaczający, a był młodym przez siebie: stąd wieczna sprzeczność, niemoc i żądza. Ten starzec, ta jednostka spróchniała i zmagająca sama z sobą, to dziecię zgrzybiałe wychowało się w Syrii, w kraju czarodziejskich mitów w i pochłaniającego klimatu. Babka jego, Moesa, była siostrą Julii, żony Septymiusza Severa; po śmierci tego cesarza cała familia jego żony odsunięta od potęgi, poszła na wygnanie do ojczystego kraju, do Syrii. Moesa miała dwie córki, Scemidę i Mammeę, matkę Aleksjana, sławnego później pod imieniem Aleksandra Severa. Heliogabal przed czternastym rokiem życia jeszcze został arcykapłanem w świątyni emejskiej. Czczono w niej wielkiego Boga Halgal-Baal, czyli Mitrę, boga chaldejskiego, w którym zeszły się wszystkie podania wschodnie i egipskie. Był to symbol słońca uważanego za Boga, czystego, najwyższego, jedynego, że tak powiem, oderwanego. Dlatego też nie miał posągu żadnego, tylko kamień czarny, ostrokręgowego kształtu był jego symbolem. W tej samej świątyni inne były bogi: Baal-Fegor, czyli słońce już zmaterializowane, jako siła obudzająca wegetację, Gad-Baal, czyli słońce jeszcze bardziej ucieleśnione, ogłaszająca wyrocznie, Phoebus-Apollo-Astarte, Baalis, wielka Bogini, żona Halgal-Baala, czyli księżyc oświecony słońcem, natura ożywiona przez słońce. Baalis-Benoth, czyli Wenera i Baalis-Dercoto, czyli Afrodyta grecka, obie wyrażające naturę już uczłowieczoną, niewiastę. Obchodzono w świątyni śmierć i zmartwychwstanie Adonisa, czyli symbol natury opuszczonej w zimie od słońca i znów przezeń na wiosnę ożywionej. Cała Azja słała dary do tej świątyni. Z nadludzkim przepychem odbywały się jej obrzędy i ze zwierzęcą sprośnością zarazem. Tam rozwinęły się nasamprzód myśli Heliogabala, tam wola jego wolna i siła wszelka zabitymi zostały u wstępu do życia przez sceny fantastyczne, dalekie od rzeczywistości świata, przez wpływ rozwiązłego, zachwycającego klimatu; podług wszystkich podań był on niezrównanej piękności. Biegały wieści pomiędzy ludem, że matka jego niegdyś była kochanką cesarza Karakalli, że on synem Karakalli, którego pamięć ubóstwiali żołnierze legionów. Makryn, prefekt pretorium, po zamordowaniu Karakalli panował podówczas Rzymowi i światu, ale jego rządy słabymi były. Legia przechodząca przez Emezę ujrzała młodego Heliogabala. Piękność jego i pamięć ojca wzruszyły legionistów; do tego przydać należy wszystkie przebiegi i starania się Moesy, niemogącej zapomnieć, że niegdyś siostra jej była pierwszą w Rzymie. Ona to w nocy przeprowadziła Heliogabala i Scemidę ze świątyni do obozu legii. Tam syn Karakalli ogłoszony cezarem. Ulpius Julianus posłany przez Makryna, zbity na głowę: w tej bitwie Heliogabal pierwszy i ostatni raz w życiu pokazał się odważnym. Makryn, sam uciekając, dowiedziawszy się o zabiciu syna, zeskoczył z wozu i ramię złamał; głowę mu ucięli, zanieśli ją Heliogabalowi. Odtąd poczynają się dnie jego panowania, czyli ciągłe marzenie, jak by się nudzić. I żeby się nie nudzić, Halgal-Baala sprowadził do Rzymu, do jego świątyni kazał zanieść wszystkich innych bogów, bohaterów, palladium trojańskie, Westę i puklerze Numy: z nich porobił służalców, urzędników, prokonsulów i nałożnice Bogowi swemu, potem szukał mu żony. Palladę Ateńską dał mu zrazu, potem ją rozwiódł i z Kartagi Wenerę sprowadził; ta została. I żeby się nie nudzić, jeździł wozami z Sycylii, trzymał fletniarzy z Egium, kucharzy z Elidy, piekarzy z Aten; kobiercami libijskimi zaścielał posadzki, kadził woniami z Syrii, posyłał po gołębie do Cypru, po perły do Lidii, po konie do wyspy Melos, po ostrygi do przylądku Pilos, po ryby do Hellespontu, po raki do Minturu, po gruszki do Eubei, po śliwki do Damaszku, po winograd do Rhodu, po pomarańcze do Persji, po cedraty do Palmiry, po granaty do Antiochii, po daktyle do Fenicji, po migdały do Naksos, po wino z Tasos woniejące jabłkami i po wino z Saprias rozlane wonią fiołków, róż i hiacyntów. I żeby się nie nudzić, zaprzęgał do wozu swego wielbłądy, lwy, słonie; nosił długą szatę medyjską zamiast krótkiej rzymskiej tuniki, z wielkim zgorszeniem Rzymian; nosił diadema na czole wewnątrz pałacu, bo nie śmiał tak występować przed ludem, nosił koturny z drogich kamieni. Nigdy dwa razy nie wdział tej samej sukni ni obuwia, ni pierścienia tego samego; pływał w ogromnych wannach marmurowych, w wodzie zaprawionej szafranem i najdroższymi woniami; spał na łożach srebrnych, na puchu łabędzim lub kuropatwim; pijał z czar kryształowych, bursztynowych, onyksowych lub złotych; za każdym daniem odmieniał wieniec na głowie: podczas pierwszego nosił wieniec róż, podczas drugiego wieniec z fiołków, na trzecie kładł mirtowy, na czwarte narcyzowy, na piąte bluszczowy, na szóste wieniec z papirusu i róż splecionych, na siódme wieniec z lotusów aleksandryjskich. I żeby się nie nudzić, kazał sobie podawać grzebienie wyrwane żywym jeszcze kogutom, języki pawie i słowicze, móżdżki z kwiczołów i kuropatw, głowy z bażantów, kanarków i papug; przed stąpającym w portykach pałacu lub w ogrodach idący niewolnicy rozsypywali róże i piasek srebrny. Raz kazał przynieść sobie dziesięć tysięcy pająków — inną razą dziesięć tysięcy myszy, to znowu zachciało mu się dziesięciu tysięcy kun i kotów; po odbytych igrzyskach rozrzucał między ludem zgromadzonym żmije i bazyliszki. Parasytom swoim posyłał w darze naczynia najdroższe, zalutowane; pełne ropuch i niedźwiadków. Spraszał ich na biesiady do sal, których podniebia się roztwierały i wypuszczały deszcz z fiołków, róż i innych kwiatów: zrazu rozkosznie się rozciągali pod tymi spadającymi wieńcami, ale deszcz nie ustawał, coraz więcej przybywało kwiatów, sala się przepełniała i nazajutrz wyciągano ich ciała przyduszone pod małgorzatkami i liliami. Czasem znowu kazał wprowadzać do sali lwów i tygrysów ułaskawionych i napawał się trwogą senatorów, konsulów, dworzan biesiadujących. I żeby się nie nudzić spróbował, jak się jeździ po cyrku za pieniądze: został powoźnikiem i zbierał sztuki srebra rzucone przez widzów; potem został płatnym muzykantem. Zdaje się, że jak ojciec jego Karakalla, namiętnie naśladować chciał Aleksandra, tak on sobie za wzór obrał był Nerona, tego Nerona, który przebijając się w jaskini jakiejś Kampanii Rzymskiej, wykrzykiwał do towarzyszów: „Patrzcie, jak artysta umiera!”. I żeby się nie nudzić, zamordować kazał Pomponiusa Bassusa; żonę jego młodą oderwał od ciała, które oblewała łzami i do swego łoża wprowadził; nazajutrz o świcie odesłał ją, już znudzony. Dalej próbował, czy też westalka święta, niepokalana, nie potrafi go zabawić, rozerwać. Nikt nigdy w całej starożytności na westalkę się nie targnął: dlatego ten pomysł nowszym się mu wydał i przyjemniejszym; sam Akwilię Sewerę porwał sprzed ognia Westy; nazajutrz odesłał ją już znudzony. Wyprawił potem naumachię czyli igrzyska wodne, wśród cyrku na jeziorze z wina i wody południowej. Siostra Scemidy, Mammea, odziedziczyła po matce silną wolę, bystry rozum i żądzę wywyższenia się. Jako Scemis wdała się była we wszystkie czary, symbole rozwiązłości wschodnie, tak Mammea od dawna poszła była drogą idealizmu, filozofii neoplatońskiej i nauk chrześcijańskich; syna swego Aleksjana obznajomiła z nimi. Aleksjanus miał w swoim sacrarium (kaplicy) posągi Pytagora, Abrahama, Orfeusza, Apolloniusza z Tyjany i Chrystusa, żył tylko owocami i nabiałem, wiersze sam pisał i czytał nieustannie Senekę, Wergiliusza i Cycerona. Mammea wmówiła w siostrzeńca, że najprzyzwoiciej jemu jako arcy-kapłanowi słońca, by trudnił się tylko nadziemskimi czarami, a ziemskie sprawy, nędzne i mierne, poruczył komuś. Heliogabal zrazu uwierzył, uznał tę radę za godną siebie, przybrał do spraw ziemskich Aleksjana, którego zaraz mianował Aleksandrem Sewerem, cezarem i konsulem; wtedy zaczęła się z początku ukryta, potem otwarta walka w pałacu. Heliogabal chciał Aleksandra na swój obraz przetworzyć, a że Aleksander mu się nie dawał, rozwścieklił się na jego matkę i nauczycieli. Retora Sylwina skazał na śmierć. Ulpiana, sławnego prawnika, wygnał. Mammeę otoczył szpiegami; wreszcie siostrzeńca kilka razy otruć usiłował, ale nie udało mu się, bo czynne oko matki go strzegło. Wtedy kazał senatorom, by tytuł cezara odebrali Aleksandrowi, a pretorianom, by jego posągi zrzucili. Senatorowie zbledli, nie śmieli usłuchać. Pretorianie podbudzeni i przekupieni przez Mammeę rokosz podnieśli. Heliogabal, ten sam, który przed trzema latami na czele legii emeskiej wyzwał był potęgę Makryna i dzielnie sobie poczynał na polu bitwy bez zbroi, bez hełmu, prawie nagi, z jednym tylko mieczem w ręku, teraz uniżony, struchlały, udał się do obozu za miastem i obiecał szanować i poważać brata Aleksandra. Wróciwszy, zaczął rozmyślać, jak by się jego pozbyć najrychlej. Po niejakim czasie dla wywiedzenia się ducha pretorianów, kazał rozsiać fałszywą wieść o śmierci Aleksandra. Znowu bunt się wszczął w obozie, znowu cesarz musiał brata żywego i całego pokazać żołnierzom, by ich uspokoić; ale kiedy stojąc na wozie przemawiał do nich, oparty na Aleksandrze, usłyszał zewsząd wznoszące się groźby. Zdjęty gniewem każe chwytać winnych zbrodni zelżonego majestatu; zamieszanie się powiększa: z jednej strony Mammea zagrzewa żołnierzy, z drugiej Scemis obiecuje im nagrody, ale Heliogabal ogarnięty strachem i przeczuciem śmierci ucieka. W tej jednej chwili w życiu się nie nudził. Stronników jego wyrzynają pretorianie. Aleksander ogłoszony imperatorem. Wieszczbiarze syryjscy od dawna byli zgadli, że ich arcykapłan niezwyczajną śmiercią zakończy życie, przepowiadali mu więc zawsze, że sam się zabije; do tego on był sobie różne przygotował narzędzia: czary zatrute, klingi zatrute, podwórzec brukowany u stóp wieży marmurowej drogimi kamieniami. On chciał sobie śmierć przyprawić jako przyprawiał biesiady, rozpusty, igrzyska; ale w chwili śmierci, w tej jedynej chwili mocnego czucia, nie nudy, zapomniał o wymarzonych przygotowaniach i lubieżnościach zgonu. Z matką po prostu, bez dalszej analizy, skrył się w najodleglejszych tajnikach pałacu, w miejscach najnieprzystojniejszych cezarowi rzymskiemu, o których nawet Neron nie był nigdy pomyślał w ostatecznym niebezpieczeństwie. Tam pretorianie go wykryli i zabili; głowę mu ucięli, ciało jego i matki wleczone po ulicach miasta w końcu wepchnięto do kloaki, ale że otwór był ciasny, wyciągnięto nazad i do Tybru rzucono. Ostatnie przezwisko Heliogabala było Tiberinus. W nim uczłowieczyły się mity wschodnie, symbole pozostałe same w całej sprośności kształtów swoich, symbole głębokich, prawdziwych myśli, tylko że niepamiętanych, zatraconych, uczłowieczyły się, by tym pewniej, jaśniej zniknąć z powierzchni ziemi. Symbol wschodni mógł być tylko takowym. Myśl najczystsza nie mogła na wschodzie przybrać formy czystej, bo jak tylko wcielała się, wpadła do prawa natury tamtejszej, natury pochłaniającej wolność ludzką, nęcącej do rozkoszy, porywającej do zapomnienia, zaprzeczającej ducha przez własną piękność i siłę swoją. Zwykle historycy z pogardy mijają krótkie dni Heliogabala. Jako indywiduum, on jest jej godny, ale nie jako factum historyczne. Od niego albowiem zwycięstwo Chrystusa co dzień staje się pewniejszym, przez niego pogaństwo zeszło na najniższy szczebel; przez niego ukazało się oczywiście, że ono spróchniało, że owocu już żadnego nie wyda, bo w całej potędze, w całej rozległości swojej się w nim objawiło: nadaremnie. Heliogabal we wszystkim, co czynił i wyobrażał, jest starością i śmiercią; jest brakiem ducha; jest materią w gniciu. Opowiadają, że był nad miarę urodziwym: było to materii a Lightning before Death [(ang.) przedśmiertna błyskawica; red. WL], jak Szekspir mówi. [przypis autorski]

Henry doniósł, że otrzymał obrazy fotograficzne pod działaniem siarczku cynku (…) — [patrz:] „Comptes rendus”, CXXII, 312. [przypis autorski]

Henryk IV (…) miał serce romantyczne — Dulaure, Historia Paryża. Niema scena w apartamencie królowej tuż po ucieczce księżnej de Condé; ministrowie kulący się w milczeniu pod ścianą; król przechadza się wielkimi krokami. [przypis autorski]

Henryk Monat w artykule „Z literatury współczesnej” (…) wprowadza podtytuł „Neoromantyzm zwany symbolizmem” — H. Monat, Z literatury współczesnej, „Świat” 1895, s. 212. [przypis autorski]

Her Armeńczyk — Obacz w Platonie pełną tajemnic ducha powieść o Herze Armeńczyku, na końcu dzieła pt. Rzeczpospolita. [przypis autorski]

Herbert Hoover, późniejszy prezydent USA stwierdził: „To nie do pomyślenia […] że tak ważne dla dobra państwa kwestie związane z przekazywaniem informacji, rozrywką i edukacją utonęły w reklamowym trajkocie”. Podaję za: A. Brigs, P. Burke, Społeczna historia mediów…, s. 211. [przypis autorski]

Here again I must refer to some of my other publications, where these matters have been treated in detail, though not from the present point of view. See the three articles published in „Psyche” of October, 1923 (The Psychology of Sex in Primitive Societies); April, 1924 (Psycho-Analysis and Anthropology); and January, 1925 (Complex and Myth in Mother-Right), in which many aspects of sexual psychology, of the fundamental ideas and customs of kinship and relationship, have been described. The two latter articles appear uniform with this work in my Sex and Repression in Savage Society (1926). [przypis autorski]

Herman — Po teutońsku Herman, po rzymsku Arminius, ten sam, który wyrżnął legie rzymskie pod dowództwem Warrusa. Znany jest żal Augusta i słowa: „Warrusie, wróć mi legiony moje!”. [przypis autorski]

Hermann Bahr, (…) „ein glanzender Allesempfanger, Allesüberwinder”, jak zwie go złośliwie Kummer — F. Kummer, Deutsche Literaturgeschichte des 19. und 20. Jahrhunderts, Dresden 1922, II, s. 315. [przypis autorski]

Herodyusz — ptak wymieniony w Deuter. XIV, 16 (przez Wujka pozostawiony w formie herodyon), jak się zdaje, gatunek bociana. [przypis autorski]

Hesperus — Gwiazda wieczorna Wenera [tj. Wenus; red. WL]. [przypis autorski]

het (gw.) — tam daleko. [przypis autorski]

Hexe (niem.) — czarownica. [przypis autorski]

Hierozolimitana — mieszkanka Jerozolimy, niewiasta jerozolimska. [przypis autorski]

Hindusi są z natury wyzuci z odwagi — Stu żołnierzy europejskich, powiada Tavernier, pobiłoby bez trudu tysiąc żołnierzy hinduskich. [przypis autorski]

Historia Angeliki została tak postawiona technicznie (…) równowagi być nie może — K. Troczyński, Od formizmu do moralizmu, Poznań 1935, s. 23. [przypis autorski]

historia owego kartagińskiego pilota, który, widząc zbliżający okręt rzymski, osiadł na mieliźnie, aby nie pokazać mu drogi do Anglii — nagrodził senat kartagiński. [przypis autorski]

Historię rozwoju fonografii i przemysłu muzycznego można prześledzić m.in. w M. Kominek, Zaczęło się od fonografu… s.34 i n., Kraków 1986, R. Sanjek, American Popular Music and Its Business: The First Four Hundred Years: Volume III, from 1900 to 1984, New York 1988, A. Brigs, P. Burke, Społeczna historia mediów. Od Gutenberga do Internetu, Warszawa 2010, s. 214 i n. [przypis autorski]

Historycy literatury niemieckiej proponują dziś (…) nazwę (…) Jugendstil — Np. V. Klotz, Jugendstil in der Lyrik, „Akzente” 1957; E. Klein, Jugendstil in deutscher Dichtung, Köln 1958; C. David, Stefan George und der Jugendstil, w: Formkräfte der deutschen Dichtung vom Barock zur Gegenwart, Göttingen 1963. Por. też J. Hermand, Jugendstil, ein Forschungsbericht, „Deutsche Vierteljahrschrift für Literaturwissenschaft und Geistesgeschichte” 1964, nr 1–2. [przypis autorski]

Hołowczyce, Droboły i Czubajowka — dla tych to snadź wiosek w powiecie pińskim starał się o plebanię trocką w 1788 sławny historyk polski Adam Naruszewicz rodem Polesianin (obacz: Znakomici mężowie polscy, przez J. Bartoszewicza, s. 50). Nie wiedząc o tém polskiém uposażeniu trockiéj parafii, nie mogliśmy pojąć, o jakich tu Trokach mowa i rumieniliśmy się naszéj niewiadomości o probostwie trockiém czyniącém rocznie 30 000 dochodu i leżącém całkiem w powiecie pińskim; aż zajrzenie do kroniki kościelnéj trockiéj oświeciło nas. Nie dziwimy się, napotykając nieraz u literatów warszawskich małą znajomość rzeczy litewskich; ale kiedy taki historyk jak p. Julian Bartoszewicz Troki przenosi na Poleś, to już uważamy za niedarowaną niebaczność. [przypis autorski]

Homerowi (…) nie mogła być obcą perspektywa (…) szpiegi znajdowali się nieco dalej od innych figur — odnosi się to do dotyczących wierszy Homera, opisujących tarczę np. „Nieco opodal przysiadło z narodu dwoje na warcie” (szpiegi) albo „Nieco opodal Keryksy pod drzewem gotują wieczerzę (…)”. [przypis autorski]

honor, czyli cnotę przykrojoną na użytek królów — człowiek przysparza sobie honoru w r. 1620, powtarzając bez ustanku i możliwie służalczo: „Mój król i pan” (obacz pamiętniki pp. de Noailles, de Torcy i wszystkich ambasadorów Ludwika XIV). To zupełnie proste: zwrotem tym wyraża stanowisko, które zajmuje wśród poddanych. Stanowisko to, które otrzymał od króla, zastępuje w uważaniu i czci ludzkiej stanowisko dane w starożytnym Rzymie przez opinię obywateli, którzy widzieli go walczącego nad Trazymenem i przemawiającego na forum. Niszcząc próżność i jej fortyfikacje, które ona zowie konwenansami, czyni się wyłom w monarchii absolutnej. Walka między Szekspirem a Racine'em jest tylko jedną z form walki między Ludwikiem XIV a Konstytucją. [przypis autorski]

honorny (gw.) — z honorem, dumą. [przypis autorski]

„Horlizm”: dlatego, bo życie jest tylko wtedy prawdziwe, gdy jest przedstawione jako wariackie — K. Irzykowski, Dzienniki (rękopis, wiosna 1897). Wobec tego Irzykowski zamierzał „Życiu” Przybyszewskiego przeciwstawić czasopismo literackie o następującej praktyce redakcyjnej i „programie” ideowym: „W czasie, kiedy w Krakowie powstało »Życie«, ja i kilku moich przyjaciół zamierzaliśmy we Lwowie założyć czasopismo literackie, oparte na całkiem innych, zupełnie oryginalnych podstawach. Miało się ono nazywać »Meteor«, a wychodzić tylko jeden rok, ale przez ten czas zupełnie usprawiedliwić swoją nazwę; miało zamieszczać oprócz utworów i artykułów literackich także rozmyślania z warsztatu poetyckiego, wzajemne krytyki i plany dzieł, sny, bezimienne spowiedzi i listy rzeczywiste (w pierwszym numerze np. miał dać swą spowiedź pewien niedoszły samobójca, który niedawno na dobre już odebrał sobie życie), w ogóle »Meteor« miał stać w ścisłym związku z tajemnicami praktycznego życia. Współpracownicy mieli pisać bezimiennie i nie brać żadnych honorariów; treść i wartość pisma miały rosnąć z każdym numerem, a w ostatnim spodziewaliśmy się znaleźć na jakichś zawrotnych, niespodziewanych wyżynach, wymagających kto wie, czy nie np. »samobójstwa całej redakcji«. Zamiast »Meteora« dostała Polska »Życie«”. (Czyn i słowo, s. 126–127). [przypis autorski]

hrabia Arrigo bel Missere — umarł około r. 1000; powiadają, że przy jego śmierci dał się słyszeć w powietrzu głos, który śpiewał te prorocze słowa: E morto il conte Arrigo bel Missere/ E Corsica sarà di male in peggio. [Nie żyje hrabia Henryk, piękny pan, Korsyka ze złej stanie się gorsza; „bel Missere” to przydomek, jaki nosił Arrigo Colonna, szósty hrabia Korsyki; red. WL]. [przypis autorski]

hrabianka Dembińska — starsza to córka Urszuli z Morsztynów Dembińskiej, starościny wolbromsklej, która w 1792 toną Tadeusza Czackiego została. Jan Świdziński ożenił się parę lat później z hrabianką Jabłonowską. [przypis autorski]

http://de.wikisource.org/wiki/Gesetz_betreffend_das_Urheberrecht_an_Werken_der_Literatur_und_der_Tonkunst (dostęp 11.02.2014), § 11. [przypis autorski]

http://en.wikipedia.org/wiki/International_Copyright_Act_of_1891, D. Saunders, Authorship and copyright, London 1992, s. 165. [przypis autorski]

http://en.wikipedia.org/wiki/Music_box [przypis autorski]

http://pl.wikipedia.org/wiki/Fonograf (dostęp 18.04.2014). [przypis autorski]

http://pl.wikipedia.org/wiki/Frederick_Scott_Archer, F. Kawohl (2008), Commentary on the German Copyright Acts 1876, [w:] Primary Sources on Copyright (1450–1900), red. L. Bently, M. Kretschmer, www.copyrighthistory.org, (dostęp 11.12.2013) punkt 5, A. Brigs, P. Burke, Społeczna historia mediów. Od Gutenberga do Internetu, Warszawa 2010, s. 220. [przypis autorski]

http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Chuzzlewit. [przypis autorski]

http://www.etymonline.com/index.php?term=genius&allowed_in_frame=0, (dostęp 11.02.2014). [przypis autorski]

http://www.etymonline.com/index.php?term=royalty (dostęp 11.02.2013); G. S. Brown, After the fall: the chute of a play, droits d’auteur and literary property in the Old Régime, FHS, 22 (1999), s. 490. [przypis autorski]

http://www.napoleon-series.org/research/government/france/penalcode/c_penalcode3b.html, (dostęp 16.02.2014). [przypis autorski]

http://www.wipo.int/about-wipo/en/history.html [przypis autorski]

Hugon z klasztoru św. Wiktora — (w Paryżu), ur. 1096, um. 1141, stał na czele szkoły w owym klasztorze i nadał jej na dłuższy czas kierunek skrajnie mistyczny. Napisał m.in. De Sacramentis christianae fidei, Eruditio didascalica, De arca Noe morali, de arca Noe mystica, de vanitate mundi. [przypis autorski]

huragan — jest to wyraz amerykański urikan, i oznacza straszliwą burzę tropikową. Ponieważ znajomy powszechnie w Europie, użyliśmy go zamiast wyrazów arabskich Semum, Serser, Asyf itp. w znaczeniu wichru albo trąby powietrznej, zasypującej niekiedy całe karawany. Persowie nazywają go Girdebad. [przypis autorski]

hydraulika — nauka o zastosowaniu siły wody i jej ruchu. [przypis autorski]

hydraulika — o zastosowaniu ruchu wody i praw siły ciśnienia. [przypis autorski]

hypochondria vaga — w odróżnieniu od topicznej (hypochondria abdominalis). [W Streit der Facultäten jest „intestinalis”. Abdominalis znaczy brzuszny. Intestinalis pochodzi od łacińskiego intestina tj. wnętrzności. Topiczny znaczy miejscowy. Szłoby tu zatem o różnicę między hipochondrią wędrującą (vaga), gdy śledziennik co chwila gdzie indziej lokalizuje rzekomą chorobę, a hipochondrią miejscową, gdy ją lokalizuje w pewnym miejscu, np. we wnętrznościach. Współczesna medycyna, o ile mi wiadomo, różnicy tej już nie uwzględnia, a hipochondrię uważa za chorobę umysłową; przyp. tłum.] [przypis autorski]

Hyrkańskie Syrty i pustynie Jazygów — Hyrkania była pod brzegiem Kaspijskiego Morza, blisko Partii. Pustynie Jazygów między Dnieprem a Donem. [przypis autorski]

Close

* Loading