<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/mickiewicz__grazyna/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mickiewicz, Adam</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grażyna</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kwiatkowska, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szczęsny, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Powieść poetycka</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/grazyna</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/516645/0/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Adam Mickiewicz, Pisma Adama Mickiewicza, t. 2, nowe wyd. zupełne, [wyd. Eustachego Januszkiewicza i Juliana Klaczki], E. Jung-Treutell, F. Wagner, Paryż-Leipzig 1861</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Adam Mickiewicz zm. 1855</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1926</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-04-28</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/grazyna.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0536-1</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/grazyna.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1536-0</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/grazyna.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2491-1</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/grazyna.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3532-0</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/grazyna.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4618-0</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7191.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Reprodukcja ilustracji Juliusza Kossaka (1824-1899) do "Grażyny" Adama Mickiewicza, z: "Świat" 1889, nr 23, s. 545, Juliusz Kossak (1824-1899), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7191/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Romantyzm</category.legimi>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
  
<abstrakt>


<akap>Uznawana za najpiękniejszą damę na Litwie Grażyna pochodzi z majętnego rodu i jest żoną Litwora --- księcia Nowogródka, który planuje u boku Krzyżaków przystąpić do walk przeciwko osławionemu Witoldowi. Litwor pragnie zemścić się na Witoldzie za to, że ten nie przekazał mu obiecanych wcześniej ziem. Rymwid, stary sługa Litwora, oraz Grażyna nie popierają pomysłu zbratania się z zakonnikami --- uważają to za zdradę własnego ludu. Kobieta postanawia za wszelką cenę zerwać rozmowy z Krzyżakami i w tajemnicy przed mężem odprawia zakonnych posłańców, co zostaje przez nich przyjęte z wielkim oburzeniem i skutkuje wypowiedzeniem wojny. Ten czyn stanowi punkt zwrotny całego utworu. Grażyna nie zamierza być biernym obserwatorem walk pomiędzy zakonem krzyżackim a armią męża i po raz kolejny bierze sprawy w swoje ręce: przebiera się w ubrania Litwora i wyrusza na pole bitwy. Niestety jej odwaga zostaje przypłacona życiem. Poddani wyprawiają księżnej pogrzeb: układają stos, na którym palą jej ciało. Śmierć Grażyny skłania księcia do refleksji --- Litwor żałuje swego postępowania i w akcie desperacji rzuca się w płomienie rozpalonego stosu. Giną oboje.</akap>

<akap>W twórczości Adama Mickiewicza wyróżnia się tak zwany okres wileńsko-kowieński, przypadający na lata 1819--1823, kiedy to wieszcz studiował w Wilnie oraz pracował jako nauczyciel w Kownie. W tym czasie spod jego pióra wyszła powieść poetycka <tytul_dziela>Grażyna</tytul_dziela>.</akap>

<akap>Akcja utworu dzieje się okolicach litewskiego miasta Nowogródek (dzisiejsza Białoruś), pod koniec XIV wieku, za czasów pogańskich, podczas trwania rządów księcia Witolda i wzajemnych starć książąt litewskich. Powieść Adama Mickiewicza początkowo opatrzona była tytułem <tytul_dziela>Korybut, książę Nowogródka</tytul_dziela>, a czas akcji umiejscowiono parędziesiąt lat wcześniej. W tej wersji utworu Grażyna nosiła imię Karyna. Warto wspomnieć, że Adam Mickiewicz spędził w Nowogródku dzieciństwo i młodość. Autor wzbogacił powieść licznymi rozbudowanymi przypisami autorskimi mającymi nakreślić czytelnikowi obraz pradawnej Litwy.</akap>





<akap><tytul_dziela>Grażyna</tytul_dziela> określana jest mianem powieści litewskiej będącej wyrazem podziwu dla miejscowej kultury. To pierwsza powieść historyczna napisana przez Adama Mickiewicza --- autor oceniał ją bardzo krytycznie i uważał za dużo gorszą od wydanego w 1828 roku <tytul_dziela>Konrada Wallenroda</tytul_dziela>. Inne zdanie na temat dzieła mieli czytelnicy, czego dowodem jest dwanaście wydań powieści za życia wieszcza. Popularność utworu sprawiła, że wymyślone przez Mickiewicza damskie imię Grażyna przyjęło się powszechnie. Stanowi ono połączenie litewskiego przymiotnika ,,graži", znaczącego ,,piękna", z charakterystyczną dla języka polskiego końcówką ,,-na".</akap>





<akap>Tytułową bohaterką <tytul_dziela>Grażyny</tytul_dziela> Mickiewicz uczynił kobietę, podobnie jak w powstałym w późniejszym czasie wierszu <tytul_dziela>Śmierć Pułkownika</tytul_dziela>, z taką różnicą, że główna postać powieści została ukazana w działaniu.</akap>


 


<akap>Grażyna i Litwor zostali przedstawieni w utworze na zasadzie kontrastu. Ona była patriotką i nie bała się poświęcić życia w walce o wzniosłe ideały, a on przedkładał swoje interesy nad dobro ludu.</akap>




<akap>Najważniejszymi motywami powieści są idea ciągłego podtrzymywania jedności wśród mieszkańców Litwy oraz poczucie obowiązku władcy względem jego poddanych. Autor podkreśla znaczącą rolę ludu w pielęgnowaniu pamięci etnicznej i kształtowaniu tradycji. </akap>






  </abstrakt>







<liryka_l>
<autor_utworu>Adam Mickiewicz</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Grażyna<pr><slowo_obce>Grażyna</slowo_obce> --- warianty <tytul_dziela>Grażyny</tytul_dziela>, według autografu znajdującego się w zbiorze hr. Aleksandra Przeździeckiego, ogłoszone były w wydaniu warszawskim z r. 1858. W autografie tytuł powieści jest: <tytul_dziela>Korybut Książę Nowogródzki</tytul_dziela>, a rzecz dzieje się za czasów Kiejstuta: Grażyna zowie się tu <wyroznienie>Karyną</wyroznienie>. Wszakże w ciągu rękopisu epoka [staje się; red. WL] zbliżona do czasów Witolda, a w miejscu Korybuta i Karyny, czytamy imiona Witolda i Grażyny. P.W.</pr></nazwa_utworu>



<podtytul>(powieść litewska)</podtytul>


<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pozostawiono dawne formy fleksyjne i wiele ortograficznych. Porównano z wydaniem krytycznym: Adam Mickiewicz, Powieści poetyckie [w:] Tegoż, Dzieła, tom II, ,,Czytelnik", Kraków 1949.</akap>

<akap>Zasadniczo uwspółcześniono interpunkcję zgodnie z obowiązującymi regułami, dostosowując ją do składni. Jednakże w większości wypadków pozostawiono oryginalną, emocjonalną interpunkcję, w której znaki przystankowe ,,!" i ,,?" zastępują przecinek w zdaniu, a dalsza jego część zaczyna się następnie małą literą.</akap>

<akap>Wprowadzono nieliczne typy uwspółcześnień [1] w zakresie pisowni małą/wielką literą: Mazowieckiego -> mazowieckiego, Papieżem -> papieżem, Wajdelota -> wajdelota, Bard -> bard, Bazylianów -> bazylianów, Litewski -> litewski, cyganami -> Cyganami, żydami -> Żydami; [2] w zakresie ortografii: puhar -> puchar, han -> chan, hexametr -> heksametr, fossę -> fosę; nócił -> nucił, zkąd -> skąd, ubiedz -> ubiec, książe -> książę, tentent -> tętent; [3] w zakresie pisowni łącznej/rozdzielnej: nanowo -> na nowo, naprawo -> na prawo; wkońcu -> w końcu, zdawna -> z dawna, niemający -> nie mający, z pod -> spod.</akap>

<akap>Usunięto przypis autorski do wersu: ,,Całą od sutej błyszczącą czerwieni" o brzmieniu: ,,Czerwień, purpura".</akap>

<akap>Po porównaniu z innym wydaniem zmieniono wers: ,,Cofa się walcząc nieśmiała gromada" na: ,,Cofa się walczyć nieśmiała gromada".</akap>

<akap>Redakcyjne uzupełnienia przypisów autorskich wstawiono w nawiasach kwadratowych, jedynie obszerniejsze opatrując adnotacją: ,,red. WL".</akap>

<akap>Błąd źródła: po nad > ponad; "Ja legnę, może duch troskliwy spocznie." > "Ja legnę, może duch troskliwy spocznie" </akap> 

</nota_red>









<strofa><begin id="b1341673230935-2701187447"/><motyw id="m1341673230935-2701187447">Noc</motyw>Coraz to ciemniej, wiatr północny chłodzi,/
Na dole tuman<pe><slowo_obce>tuman</slowo_obce> --- mgła.</pe>, a miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe> wysoko /
Pośród krążącej czarnych chmur powodzi /
We mgle niecałe pokazował<pe><slowo_obce>pokazowac</slowo_obce> --- dziś: pokazywać.</pe> oko; /
I świat był na kształt gmachu sklepionego, /
A niebo na kształt sklepu<pe><slowo_obce>sklep</slowo_obce> (daw.) --- sklepienie.</pe> ruchomego, /
Księżyc jak okno, którędy dzień schodzi.<end id="e1341673230935-2701187447"/></strofa>


<strofa><wers_akap><begin id="b1341673287219-155173444"/><motyw id="m1341673287219-155173444">Zamek</motyw>Zamek na barkach nowogródzkiej góry<pa><slowo_obce>Zamek na barkach nowogródzkiej góry (...)</slowo_obce> --- Nowogródek, starożytne miasto w Litwie, niegdyś Jadźwingów, potem Rusinów posiadłość, zburzone przez Tatarów w czasie zagonu przez Erdziwiła Montwiłowicza książęcia litewskiego. O tem zajęciu Stryjkowski: ,,a gdy się przeprawili (Litwini) przez Niemen, znaleźli we czterech milach górę kraśną i wyniosłą, na której był pierwej zamek stołeczny Nowogródek książęcia ruskiego, przez Bateja cara [Batu chana] zburzony. Tam zaraz Erdziwił założył sobie stolicę i zamek znowu zbudował, a osiadłszy i opanowawszy bez rozlania krwie, gdy nie było komu bronić, wielką część ruskiej ziemi, począł się pisać wielkim książęciem nowogródzkim"; (<tytul_dziela>Kronika Stryjk.[owskiego]</tytul_dziela>; karta 265, wyd. królewieck.[ie]). Ruiny zamku dotąd widzieć się dają.</pa></wers_akap>/
Od miesięcznego brał pozłotę blasku,/
Po wałach z darni i po sinym piasku /
Olbrzymim słupem łamał się cień bury, /
Spadając w fosę, gdzie wśród wiecznych cieśni/
Dyszała woda spod zielonych pleśni.<end id="e1341673287219-155173444"/></strofa>


<strofa>Miasto już spało, w zamku ognie zgasły,/
Tylko po wałach i po basztach straże/
Powtarzanymi płoszą senność hasły<pe><slowo_obce>hasły</slowo_obce> (daw. N.lm rzecz. r.m. i r.n.) --- dziś: hasłami.</pe>;/
Wtem się coś z dala na polu ukaże,/
Jakowiś ludzie biegą<pe><slowo_obce>biegą</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma: biegną.</pe> tu po błoniach,/
A gałąź cieniu<pe><slowo_obce>cieniu</slowo_obce> (daw. forma D.lp) --- dziś popr.: cienia.</pe> za każdym się czerni,/
A biegą prędko, muszą być na koniach;/
A świecą mocno, muszą być pancerni<pe><slowo_obce>pancerny</slowo_obce> --- tu: okryty pancerzem.</pe>.</strofa>


<strofa>Zarżały konie, zagrzmiała podkowa:/
Trzej to rycerze jadą wzdłuż parowa<pe><slowo_obce>parów</slowo_obce> --- wąwóz; <slowo_obce>parowa</slowo_obce> dziś popr. forma D.lp: parowu.</pe>, /
Zjechali, stają, a pierwszy z rycerzy /
Krzyknie, i w trąbkę mosiężną uderzy. /
Uderzył potem raz drugi i trzeci, /
Strażnik mu z baszty rogiem odpowiada; /
Brzękły wrzeciądze<pe><slowo_obce>wrzeciądze</slowo_obce> --- łańcuchy, sztaby.</pe>, pochodnia zaświeci /
I most zwodzony z łoskotem opada.</strofa>


<strofa>Na tętent koni zbiegli się strażnicy,/
Chcąc bliżej poznać i męże<pe><slowo_obce>męże</slowo_obce> (daw. B.lm rzecz. r.m.) --- dziś: mężów.</pe>, i stroje. /
<begin id="b1360186234926-2629063157"/><motyw id="m1360186234926-2629063157">Rycerz</motyw>Pierwszy mąż jechał w zupełnej zbroicy, /
Jaką zwykł Niemiec przywdziewać na boje;/
I krzyż miał czarny na białej kapicy<pe><slowo_obce>kapica</slowo_obce> --- wierzchnie okrycie mnicha.</pe>, /
I krzyż na piersiach u złotej petlicy<pe><slowo_obce>petlicy</slowo_obce> --- dziś: pętlica; pętla.</pe>, /
Trąbkę na plecach, kopiją<pe><slowo_obce>kopiją</slowo_obce> (daw. B.lp) --- dziś: kopię.</pe> u toku<pe><slowo_obce>tok</slowo_obce> --- podstawka do kopii przy siodle.</pe>, /
Różaniec w pasie i szablę u boku.<end id="e1360186234926-2629063157"/></strofa>


<strofa>Poznali męża Litwini z tych znaków;/
Więc cicho jeden do drugiego szepce: /
«To jakiś urwisz <pe><slowo_obce>urwisz</slowo_obce> (daw.) --- uciekinier; dziś: urwis.</pe>od psiarni<pa><slowo_obce>To jakiś urwisz od psiarni Krzyżaków (...) chociaż Niemiec, głos ludzki rozumiał</slowo_obce> --- czytelnik niech uważa, że to jest głos pogański przeciw rycerstwu niemieckiemu użyty [dopisek autorski poza głównymi przypisami autorskimi; red. WL].</pa> Krzyżaków<pa><slowo_obce>To jakiś urwisz od psiarni Krzyżaków (...)</slowo_obce> --- Zakon Krzyżacki, zwany Zakonem Kawalerów szpitalnych, Marianitów, Teutonów, fundowany w Palestynie r. 1190, wezwany potem około r. 1230 od książęcia mazowieckiego Konrada na obronę Mazowsza od Prusaków i Litwy, stał się potem najstraszniejszym nie tylko pogan, ale i okolicznych krajów chrześcijańskich nieprzyjacielem. Powszechny odgłos ówczesnych dziejopisów wyrzuca Zakonowi łakomstwo, okrucieństwo, dumę i małą gorliwość o wiarę chrześcijańską. Biskupi skarżyli się przed papieżem, że im Krzyżacy przeszkadzają w nawracaniu pogan, wydzierają własności kościelne, uciskają duchowieństwo. Moglibyśmy tu przytoczyć mnogie dowody takowego postępowania w sprawach tylekroć przed papieżem i cesarzem wytaczanych; ale jeśli skargom strony przeciwnej ktoś wierzyć nie zechce, umieszczamy słowa bezstronnego kronikarza Jana z Wintertur (Johannes Witoduranus). Ten dziejopis, sławiony z rzetelności, niemający żadnej do Krzyżaków urazy, a jako Niemiec i duchowny bynajmniej na stronę pogan nieuprzedzony, w prostocie ducha barbarzyńską łaciną pisze o Krzyżakach: ,,<slowo_obce>His temporibus (a. 1343) Crucigeri dominantes longe lateque in provincia prussena, regni regis Litaoniae, magnam partem per bellum quod sibi (regi) intulerunt auferentes in provinciam redegerunt; quam ut rehaberet (rex), ipsis fidem catholicam recipere firmiter pollicebat (sic); quod cum facere recusarent, rex litaonice aiebat: «in hoc luculenter comprehendo, quod non meam fidem, sed pecuniam appetunt, et ideo in paganismo perseverabo». De his Crucigeris verbum lamentabile et fidei ortodoxae penitus inimicum, quod absit, enarratur, quod omnes paganos, quos per bella sibi tributarios efficiunt, malunt in suo paganismo remanere, sub eorum tributo, quam a tributo exemptos, ut devote flagitabant vel adhuc hodierna die flagitant, fieri fidei catholicae professores. Famatur etiam ipsos (Crucigeros) non solum terras principum infidelium, sed etiam fidelium invadere</slowo_obce>". (<tytul_dziela>Corpus Historicorum medii aevi editio Jo. Georg. Eccard.</tytul_dziela> Lipsiae [1723, v.I], p. 1874). Toż po polsku: ,,Około tych czasów, jakem słyszał z ust godnych wiary, Krzyżacy szeroko panujący w Prusach, wypowiedziawszy wojnę królowi litewskiemu, gwałtownie wydarli mu część kraju. Ażeby swoje odzyskać, król przyrzekł im, wiarę katolicką przyjąć; gdy zaś Krzyżacy obietnicy słuchać nie chcieli, rzekł król po litewsku: «widzę, iż wam nie o wiarę, ale o pieniądze idzie, i dlatego w pogaństwie trwać będę». O tych Krzyżakach twierdzą (rzecz bolesna, i wierze katolickiej --- bodaj się nie sprawdziło! --- wielce szkodliwa), iż wolą, aby podbici poganie zostali w bałwochwalstwie i haracz płacili, aniżeli uwolnieni od haraczu chrzest przyjęli, o co pobożnie nalegali i nalegają. Jest także wieść, iż oni (Krzyżacy) nie tylko ziemie książąt pogańskich, ale i chrześcijańskich najeżdżają". Toż samo o Krzyżakach powiada, i w szczegółach opisuje ich okrutne i nieprawe postępowanie z Prusakami i Litwą, pisarz niemiecki August Kotzebue, jakkolwiek sam nieprzyjazny Litwinom i Polakom, w dziele dla historyi litewskiej bardzo ważnem: <tytul_dziela>Preussens aeltere Geschichte</tytul_dziela> v.[on] August. v. Kotzebue, 1808. Riga 4. Bde. Ob. Tom drugi, kart. 115: <tytul_dziela>Schilderung der Ordensbruder in diesem Zeitraum</tytul_dziela> (r. 1312) i kar. 108; Tom drugi k. 60: <tytul_dziela>Schilderung der Preussen nach geendigtem Kriege</tytul_dziela> (r. 1240). Tom trzeci, k. 275: <tytul_dziela>Schildernng der Grauel im Orden waehrend dieses letzten Zeitraums</tytul_dziela> (r. 1436). Nie można bez wzdrygnienia czytać okrucieństw, jakich się Krzyżacy dopuszczali nad nieszczęśliwym narodem; przytoczymy jeden tylko szczegół. Na końcu jeszcze czternastego wieku, kiedy Prusy całkiem podbite i uspokojone były, mistrz krzyżacki Konrad von Wallenrod, zagniewany na biskupa kumerlandzkiego, kazał wszystkim chłopom z jego diecezji prawe ręce poucinać: o czym świadczą Leo, Treter i Łukasz Dawid. Takimi byli Krzyżacy, zakon z samych Niemców złożony, co nowy powód do zelżywego ich traktowania Sławianom i Litwie dawało. Z dawna psami Niemców przez wzgardę nazywano; i Bandtkie mniemał, że Psiepole, Bolesława III tryumfem pamiętne, dlatego tak nazwane, iż tam wiele Niemców (psów) wymarło.</pa>; /
Tuczny, bo pruską krew codziennie chłepce. /
O, gdyby nie był nikt tu więcej z warty, /
Zaraz by w bagnie skąpał się ten plucha<pe><slowo_obce>plucha</slowo_obce> --- tu: łotr.</pe><pa><slowo_obce>Zaraz by w bagnie skąpał się ten plucha (...)</slowo_obce> --- nie dziw więc, że Prusacy i pobratymcy ich Litwini czuli wieczną ku Niemcom nienawiść, która stała się wrodzoną prawie ich charakterowi. Za czasów pogańskich, a nawet po przyjęciu chrześcijaństwa, kiedy grzebano Litwina albo Prusaka, płaczkowie śpiewali nad nim: <wyroznienie>Idź nieboże z nędzy tego świata na lepszy, gdzie drapieżni Niemcy tobie panować nie będą, ale ty im</wyroznienie>; o czem świadczą Bielski i Stryjkowski. Dotąd w głębokiej Litwie, pod panowaniem pruskim, nazwać wieśniaka Niemcem jest to zelżyć go najsromotniej.</pa>, /
Aż pod most pięścią zgiąłbym łeb zadarty!...» /
Tak oni mówią; on niby nie słucha, /
Lecz musiał słyszeć, bo się bardzo zdumiał, /
A chociaż Niemiec, głos ludzki rozumiał<pa><slowo_obce>A chociaż Niemiec, głos ludzki rozumiał (...)</slowo_obce> --- nie tylko o charakterze, ale i o rozumie Niemców złe mają wyobrażenie Prusacy i Litwini; przysłowiem jest u nich: ,,głupi jak Niemiec". Obacz Kotzebue, Tom I, k. 72: ,,<slowo_obce>Und weil die Deutschen selten der fremden Sprachen Feinheiten machtig wurden, so sagten die Preussen auch wohl von einem einfaltigen Menschen: er ist so dumm wie ein Deutscher</slowo_obce>". Ob. też Linde, pod wyrazem: ,,Niemiec" i Rhesa: ,,<slowo_obce>Das Jahr in vier Gesangen aus den Lithanischen des Christian Donaleitis ins Deutsche ubertragen</slowo_obce>". [Linde: Samuel Bogumił Linde, Słownik języka polskiego wyd. 1807--1814; Rhesa: Jan Ludwik Rhesa (zm. w 1843 r.), profesor uniwersytetu w Królewcu, miłośnik starożytności litewskich, wydawca z rękopisu poematu z XVIII w. Chrystiana Donaleitisa ,,Rok w czterech pieśniach (...)"; red. WL].
Zmarły niedawno profesor królewiecki Rhesa między innymi zabytkami literatury litewskiej ogłosił poemat Litwina Donalejtysa o czterech porach roku, heksametrem napisane, z przydaniem tłumaczenia niemieckiego i uczonych objaśnień. Wspomniane poema, co do rzeczy i pięknego wysłowienia godne pochwały, i stąd jeszcze mieć powinno dla nas szczególny interes, iż jest wiernym obrazem obyczajów ludu litewskiego. Cześć pamiątce szanownego męża, który, lubo cudzoziemiec, zawstydzał rodaków, mało dbałych o historią swojej ojczyzny [dopisek autorski w przypisie do wyd. Wilno 1822; red.WL].</pa>.</strofa>





<strofa>«Książę jest w zamku?» --- «Jest; lecz o tej porze/
Bardzoście wasze poselstwo spóźnili;/
Dziś nie możecie stawić się we dworze, /
Chyba na jutro». --- «Jutro? Ani chwili! /
Zaraz, natychmiast, choć w spóźnioną porę, /
Litaworowi o posłach donieście; /
Niebezpieczeństwo na mą głowę biorę, /
A wy dla znaku pierścień tylko weźcie, /
Nie trzeba więcej: skoro ujrzy godło, /
Pozna, kto jestem i co nas przywiodło».</strofa>


<strofa>Cichość dokoła, zamek we śnie leży:/
Co za dziw? Północ, jesienią noc długa... /
Za cóż<pe><slowo_obce>za cóż</slowo_obce> --- tu: dlaczego.</pe> dotychczas w Litawora wieży /
Lampa jak gwiazdka między kratą mruga? /
Wszak dziś powrócił, jeździł w kraj daleki: /
Snu potrzebują troskliwe powieki.</strofa>


<strofa>On przecie nie śpi. Posłano na zwiady:/
Nie śpi. Lecz żaden z pałacowej straży, /
Ani z dworzanów, ani z panów rady, /
Do progu jego zbliżyć się nie waży./
Daremnie poseł i grozi, i prosi: /
Groźba i prośba na nic się nie przyda;/
Kazano wreszcie obudzić Rymwida. /
On wolę pańską nosi i odnosi, /
On głową w radzie, prawą ręką w boju, /
Jego nazywa książę drugim sobą: /
W obozie, w zamku, jemu każdą dobą /
Wstęp do pańskiego otwarty pokoju.</strofa>


<strofa>W pokoju ciemno, i tylko od stoła/
Kaganiec światłem konającem<pe><slowo_obce>konającem</slowo_obce> --- daw. forma N.i Ms.lp rzecz. r.ż. i r.n.; dziś równa r.m.: konającym. </pe> płonął. /
Litawor chodził po gmachu<pe><slowo_obce>gmach</slowo_obce> --- tu: komnata.</pe> dokoła, /
A potem stanął i w myślach utonął. /
Słucha, co Rymwid o Niemcach powiada; /
Ale mu na to nic nie odpowiada; /
To się rumieni, to wzdycha, to blednie, /
Wydając twarzą troski niepowszednie. /
Poszedł ku lampie, żeby ją poprawił<pe><slowo_obce>poszedł (...) żeby ją poprawił</slowo_obce> --- poszedł (...) żeby ją poprawić (składnia łacińska).</pe>; /
Wrzkomo<pe><slowo_obce>wrzkomo</slowo_obce> (daw.) --- rzekomo.</pe> poprawia, a do głębi ciśnie: /
Wcisnął nareszcie i całkiem zadławił... /
Nie wiem, przypadkiem czyli też umyślnie.</strofa>


<strofa>Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, prawdopodobnie.</pe>, że poskromić nie mógł wnętrznej<pe><slowo_obce>wnętrzny</slowo_obce> (daw.) --- wewnętrzny.</pe> wrzawy,/
I w pogodniejsze wystroić się lice<pe><slowo_obce>lice</slowo_obce> a. <slowo_obce>lica</slowo_obce> --- twarz.</pe>;/
A jednak nie chciał, by sługa z postawy /
Zgadnął pańskiego serca tajemnice. /
Znowu komnatę obchodzi dokoła; /
Lecz kiedy okna kratowane mijał, /
Widna przy blasku miesięcznego koła, /
Co się przez szyby i kraty przebijał, /
Widna posępność zmarszczonego czoła, /
Przycięte usta, oczu błyskawica/
I surowego zagorzałość lica.</strofa>


<strofa>Potem w róg gmachu zwraca się z pośpiechem,/
Każe podwoje zamknąć Rymwidowi. /
Siadł i z kłamliwą spokojnością<pe><slowo_obce>spokojność</slowo_obce> (daw.) --- dziś: spokój.</pe> mówi, /
Szyderskim<pe><slowo_obce>szyderski</slowo_obce> (daw.) --- dziś: szyderczy.</pe> mowę zaprawując<pe><slowo_obce>zaprawując</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: zaprawiając.</pe> śmiechem:</strofa>


<strofa>«Wszak mi sam z Wilna przywiozłeś, Rymwidzie,/
Że Witołd, pan nasz możny i łaskawy<pa><slowo_obce>Witołd, pan nasz możny i łaskawy</slowo_obce> --- Witołd, syn Kiejstuta, jeden z największych mężów, których wydała Litwa. O jego dziełach wojennych i polityce, oprócz narodowych dziejopisów, czytać w Kotzebue[go] historii wyżej przytoczonej, szczególniej tom III karta 232, tudzież w życiu Swidrygajła: <tytul_dziela>Switrigail, ein Beitrag zu den Geschichten von Litthauen, Russland, Polen und Preussen, von August von Kotzebue.</tytul_dziela> Leipzig, 1820.</pa>, /
Miał mię podwyższyć książęciem<pe><slowo_obce>podwyższyć książęciem</slowo_obce> --- mianować księciem.</pe> na Lidzie /
I spadłe dla mnie po żonie dzierżawy,/
Jak swoję własność lub zdobycze cudze, /
Litaworowi podarował słudze?...» /
«To prawda, książę...» «My więc po te dary,/
Jako przystało, wystąpimy godnie./
Każ wynieść na dwór książęce sztandary,/
Zapalić w zamku ognie i pochodnie:/
Gdzie są trębacze? Niechaj o północy/
Zjadą na miasto i stanąwszy w rynku,/
Na cztery wiatry trąbią z całej mocy,/
A póty będą trąbić bez spoczynku,/
Póki się wszystko rycerstwo rozbudzi./
Niech każdy piersi zbroją ubezpiecza,/
Nasadzi groty i pociągnie miecza<pe><slowo_obce>pociągnąć miecza</slowo_obce> --- tu: naostrzyć miecz.</pe>./
Zgotować<pe><slowo_obce>zgotować</slowo_obce> --- przygotować.</pe> żywność dla koni i ludzi:/
Każdemu z mężów zgotuje niewiasta,/
Ile zjeść można od ranka do zmroku./
Czyj koń na paszy, sprowadzić do miasta,/
Nakarmić i wziąć na drogę obroku<pe><slowo_obce>obrok</slowo_obce> --- pasza dla koni.</pe>./
A skoro słońce z szczorsowskiej granicy/
Pierwszym promieniem grób Mendoga draśnie<pa><slowo_obce>słońce z szczorsowskiej granicy/ Pierwszym promykiem grób Mendoga draśnie (...)</slowo_obce> --- Szczorse, dziedzictwo Chreptowiczów, starożytnej familii litewskiej, na wschód Nowogródka położone. Mendog, Mindagos albo Mindowe, Mindak, Mendulf Ryngoltowic, wielki książę litewski, pierwszy, który Litwę spod obcego wpływu uwolnioną do znacznej potęgi wyniósł i stał się strasznym sąsiadom, przyjął był religią chrześcijańską i za pozwoleniem papieża koronował się królem litewskim w Nowogródku r. 1252. Pod Nowogródkiem jest góra, którą zowią dotąd Mendogową i która ma być grobem tego bohatera.</pa>,/
Wszyscy staniecie na Lidzkiej ulicy./
Czekać mię rzeźwo, zbrojno i zapaśnie<pe><slowo_obce>zapaśnie</slowo_obce> --- z zapasami.</pe>».</strofa>


<strofa>Tak mówi książę. Wprawdzie jego mowa/
Zaleca zwykłe do drogi przybory:/
<begin id="b1341673435562-1154607987"/><motyw id="m1341673435562-1154607987">Tajemnica</motyw>Lecz za co<pe><slowo_obce>za co</slowo_obce> --- tu: dlaczego.</pe> nagle i niezwykłej pory?/
Dlaczego postać była tak surowa?/
A kiedy mówił, choć gwałtowne słowa/
Biegą, że jedno drugiego nie ścignie:/
Zda się, jakoby wyszła ich połowa,/
A reszta w piersiach przytłumiona stygnie./
Ta postać coś mi niedobrego wróży,/
I głos ten myśli spokojnej nie służy.<end id="e1341673435562-1154607987"/></strofa>


<strofa>Umilkł Litawor; zdało się, że czeka,/
Aż Rymwid z wziętym odejdzie rozkazem. /
I Rymwid milczy, a odejście zwleka: /
Bo to, co słyszał i co widział razem, /
Kiedy stosuje i waży w rozumie, /
Z lekkich słów ciężką rzecz odgadnąć umie.</strofa>


<strofa>Ale cóż pocznie? Zna, że książę młody/
Namowom cudzym mało daje ucha, /
I, nie lubiący<pe><slowo_obce>nie lubiący</slowo_obce> (daw. forma imiesł.) --- dziś: nie lubiąc.</pe> w długie brnąć wywody, /
Zamiary knuje w swojej głębi ducha; /
A skoro uknuł, nie dba na przeszkody /
I hamowany tym srożej wybucha. /
Lecz Rymwid, jako wierna panu rada /
I zacny rycerz w litewskim narodzie, /
Zapewne hańbie niemałej podpada, /
Gdzie by powszechnej nie zabieżał<pe><slowo_obce>zabieżyć</slowo_obce> (daw.) --- zapobiec.</pe> szkodzie. /
Milczeć czy radzić? Na dwoje myśl dzieli; /
Waha się, w końcu na drugie ośmieli.</strofa>


<strofa>«Panie, gdziekolwiek chęci twoje godzą,/
Nigdyć na ludziach i koniach nie zbędzie: /
Wskaż tylko drogę, my za twoją wodzą, /
Nie patrząc kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe>, gotowi iść wszędzie; /
I Rymwid pewnie nie przyjdzie ostatni. /
Ale, o panie, na różnym miej względzie /
Pospólstwo ślepe, twoich rąk narzędzie, /
I mężów, którzy na coś więcej zdatni. /
Bo i twój ojciec, choć lubił sam z siebie /
Wyciągać skrycie przyszłych dzieł osnowy: /
Jednak nim gminne miecze ku potrzebie<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- wyprawa wojenna.</pe>, /
Wprzódy ku radzie mądre wzywał głowy; /
Kędym ja nieraz z wolnym zdaniem siadał, /
A com umyślił, śmiało wypowiadał. /
Więc i dziś, wybacz, jeśli w szczerym głosie /
Zeznam, co serce ustom przekazało. /
Długo ja żyłem, i na siwym włosie/
Dźwigam i czasów, i czynów niemało; /
Przedsię<pe><slowo_obce>przedsię</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pe> dziś widzę, oby nie ze szkodą! /
Rzecz dla nas starych niezwykłą i młodą. /
Jeżeli prawda, że na Lidzkie państwo /
Ciągniesz do twojej należące właści<pe><slowo_obce>właść</slowo_obce> --- własność.</pe>, /
Ten pochód skory coś na kształt napaści /
Zrazi i nowe, i dawne poddaństwo; /
Ci, jak zwycięzcy, czekają zdobyczy, /
Tamci kajdanów, jak lud niewolniczy.</strofa>


<strofa><begin id="b1341673466631-1092606068"/><motyw id="m1341673466631-1092606068">Plotka</motyw>Zaraz po kraju wieść ziarna rozsypie,/
Ucho je gminne chwyta i przesadza; /
Skąd w końcu gorzki owoc się wyradza, /
Co truje zgodę i co sławę szczypie<pe><slowo_obce>sławę szczypie</slowo_obce> (daw.) --- uwłacza dobrej sławie.</pe>. /
Okrzykną zaraz, żeś chciwy łupieży, /
Wdarł się na państwo, któreć<pe><slowo_obce>któreć</slowo_obce> --- które ci (się).</pe> nie należy.<end id="e1341673466631-1092606068"/></strofa>


<strofa>Inaczej cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkowicie; zupełnie.</pe> po dawnym zwyczaju/
Litewskie niegdyś stąpały książęta, /
Niosąc stolicę do własnego kraju; /
Tych książąt dobrze wiek mój zapamięta./
I jeśli zechcesz iść po starym trybie: /
Spuszczaj się na mnie, w niczym nie uchybię.</strofa>


<strofa>Naprzód rycerstwo obeślemy wszędy:/
I tych, co w mieście zostali się bliscy, /
I co na wiejskie powrócili grzędy, /
Mają na zamek zgromadzić się wszyscy; /
Więc krewne pany, więc starsze urzędy, /
Ku bezpieczeństwu a większej ozdobie, /
Z sowitym<pe><slowo_obce>sowity</slowo_obce> (daw.) --- obfity.</pe> pocztem niech staną przy tobie. /
Co nim dokonasz, ja mogę tymczasem /
Wyruszyć jutro, lub pojutrze z rana, /
Ze służbą, z świętą osobą kapłana, /
Tudzież z potrzebnym do uczty zapasem: /
Aby się wszystko złatwiło na przodzie, /
A na źwierzynie nie brakło i miodzie<pa><slowo_obce>A na źwierzynie nie brakło i miodzie</slowo_obce> --- dwa główne artykuły uczty u Litwinów dawnych.</pa>.</strofa>


<strofa>Nie tylko bowiem sam naród prostaczy,/
Lecz i starszyzna za łakocią<pe><slowo_obce>łakoć</slowo_obce> (daw.) --- przysmak.</pe> goni; /
A widząc zrazu<pe><slowo_obce>zrazu</slowo_obce> --- najpierw.</pe> pańskiej hojność dłoni, /
Dobrze stąd sobie na przyszłość tłumaczy./
Tak zawżdy było w Litwie i na Żmudzi: /
Jeśli nie wierzysz, pytaj starych ludzi».</strofa>


<strofa>Skończył, podchodzi ku oknom i doda:/
«Wietrzno, niepewna na jutro pogoda. /
Jakiegoś widzę rumaka przy wieży, /
A tuż i rycerz oparty na łęku<pe><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia część siodła.</pe>,/
Drudzy dwaj chodzą, konie wodząc w ręku /
Posły niemieckie --- poznałem z odzieży. /
Czy ich zawołać? Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy raczej.</pe> niech na dole /
Przez usta sługi odbiorą twą wolę?».</strofa>


<strofa>To mówiąc, okno przymknięte zaszczepił<pe><slowo_obce>zaszczepić</slowo_obce> --- tu: zamknąć.</pe>,/
Niby niechcący, i patrzył i gadał: /
Ale umyślnie pytanie uczepił, /
By coś o posłach niemieckich wybadał.</strofa>


<strofa>Na to mu prędko Litawor odpowie:/
«Jeżeli kiedy wychodzę po radę /
Do cudzych, własnej nie ufając głowie, /
Zawżdy twe zdanie na początku kładę:/
Boś zewsząd godzien mojej czci i wiary, /
Jak w polu młody, tak na radzie stary.</strofa>


<strofa>Więc choć nie lubię, by dzieł przyszłych końce<pe><slowo_obce>końce</slowo_obce> --- tu: cele.</pe>,/
Lada czyjemu widne były oku... /
Zamiar wylęgły w myślenia pomroku /
Źle jest przed czasem wykazać na słońce. /
Niechaj rzecz cała, dokonania bliska, /
Jak piorun wprzódy zabija, niż błyska... /
Przetoż ja krótko pytanie odbywam: /
Kiedy? Dziś, jutro. Gdzie? Na Żmudź, do Rusi». /
«To być nie może!» --- «Będzie i być musi!... /
Lecz dzisiaj tobie głąb serca rozkrywam.</strofa>


<strofa>Dlategom kazał do konia i zbroi,/
Dlatego nagle i orężnie godzę: /
Bo wiem Witołda, że z wojskami stoi<pe><slowo_obce>wiem Witołda, że z wojskami stoi</slowo_obce> --- wiem, że Witold z wojskami stoi (składnia łac.).</pe>, /
Gotowy wstręty czynić<pe><slowo_obce>wstręty czynić</slowo_obce> (daw.) --- stawiać opór; przeszkadzać.</pe> mi po drodze; /
A może na to chciał do Lidy zwabić, /
By zwabionego pojmać albo zabić.</strofa>


<strofa>Ale ja z mistrzem pruskiego Zakonu<pa><slowo_obce>ja z mistrzem pruskiego Zakonu</slowo_obce> --- na czele Zakonu Niemieckiego czyli Krzyżaków był wielki mistrz, obierany od kapituły; po nim wielki komtur, tretzler, czyli podskarbi zakonu, marszałek, czyli hetman, i komturowie, czyli komandorowie szczególnych konwentów po miastach i zamkach.</pa>/
Tajemne zaraz związałem przymierze, /
Aby mi swoje dał w pomoc rycerze; /
Za co w nagrodę ustąpię część plonu<pe><slowo_obce>plon</slowo_obce> (daw.) --- łup.</pe>. /
Jeśli, jak słyszę, przybyli posłowie, /
Znać, żem na jego niezwiedziony słowie.</strofa>


<strofa>Wprzód więc nim zajdą siedmiorakie gwiazdy<pa><slowo_obce>Wprzód więc nim zajdą siedmiorakie gwiazdy</slowo_obce> --- Litwini mieli właściwy sobie sposób oznaczania pór roku, miesięcy i godzin. Ob. Kotzebue t. I, k. 52 do 68: <tytul_dziela>Schilderung der alten Preussen</tytul_dziela>. Konstelacja tu wspomniana w ich języku nazywa się <slowo_obce>retis</slowo_obce> [tj. sito; red. WL].</pa>,/
Ruszymy przydać ku litewskiej sile /
Niemców pancernej trzy tysiące jazdy/
I pieszych knechtów we dwójnasób tyle<pa><slowo_obce>Niemców pancernej trzy tysiące jazdy,/ I pieszych knechtów we dwójnasób tyle</slowo_obce> --- wojsko krzyżackie składało się naprzód z samych bratów czyli braci zakonu; giermków i laików [<slowo_obce>laik</slowo_obce> (daw.): nienależący do stanu duchownego; red. WL] należących do zakonu; rajtarów czyli jazdy, ochotników lub zaciężnych; tudzież piechoty na żołdzie zakonu, zwanej landsknechty, fussknechty lub knechty.</pa>.../
Będąc u mistrza, sam sobie wybrałem, /
Jakie ma przysłać rumaki i chłopy, /
Od wszystkich naszych ogromniejsze ciałem<pa><slowo_obce>(...) chłopy / Od wszystkich naszych ogromniejsze ciałem</slowo_obce> --- w każdem prawie opisaniu bitwy dodają kronikarze, iż Niemcy przewyższali Litwę wzrostem i siłą; uderzenia ich kopij trudno było wytrzymać. Kiejstut, Narymund, lubo dzielni rycerze, w takich pojedynkach z siodła wysadzeni byli.</pa>, /
Żelazem kute od głowy do stopy; /
Wiesz, jako dzielnie brzeszczotami<pa><slowo_obce>brzeszczot</slowo_obce> --- żelazo szabli, klinga [ostrze broni białej; red. WL].</pa> sieką/
I dzidą srożsi od naszych daleko.</strofa>


<strofa><begin id="b1341673497034-1157981100"/><motyw id="m1341673497034-1157981100">Broń</motyw>Knecht zasię każdy ma żelazną żmiję/
Którą ołowiem i sadzą utuczy,/
Potem, ku wrogom nawracając szyję, /
Podrażni iskrą: wnet paszcza zahuczy /
Ogniem i gromem, zrani lub zabije /
Kogo jej strzelca trafny wzrok poruczy<pe><slowo_obce>poruczyć</slowo_obce> --- powierzyć.</pe>. /
Od takiej broni niegdyś obalony /
Pradziad Gedymin na szańcach Wielony.<end id="e1341673497034-1157981100"/></strofa>


<strofa>Wszystko gotowo<pe><slowo_obce>gotowo</slowo_obce> (daw. forma r.n.) --- gotowe.</pe>. Tajemnymi drogi<pe><slowo_obce>drogi</slowo_obce> (daw. forma N.lm) --- dziś: drogami.</pe>,/
Jutro, gdy Witołd w zaufaniu zbytniem /
Na Lidzie słabe zostawił załogi, /
Wpadniem, podpalim, zabierzem i wytniem».</strofa>


<strofa>Rymwid, niezwykłą rażony nowiną,/
Stał pewien dziwu, nieprzytomny sobie; /
Przegląda<pe><slowo_obce>przeglądać</slowo_obce> --- przewidywać.</pe> burzę, myśli o sposobie; /
Skłócone myśli jedne w drugich giną. /
Ale rzecz nagła, próżno zwlekać zdanie, /
Z gniewem i żalem zawoła: «O panie! /
Bogdajbym nigdy nie dożył tej pory: /
Brat przeciw bratu ma podnosić dłonie! /
Wczora wyszczerbił na Niemcach topory<pa><slowo_obce>Wczora wyszczerbił na Niemcach topory (...)</slowo_obce> --- topory i maczugi, najstraszniejsza broń Litwinów.</pa>, /
Dziś ma je ostrzyć ku Niemców obronie?/
Zła jest niezgoda, ale gorszą zgodą /
Chcesz nas pojednać: raczej ogień z wodą!</strofa>


<strofa>Zdarza się wprawdzie, że sąsiad sąsiada,/
Z którym nieprzyjaźń toczył od lat wielu, /
Uściska wreszcie, gniewne serce składa, /
Jeden drugiego zowiąc: przyjacielu; /
Że bardziej jeszcze niźli złe sąsiady, /
Gniewne na siebie Litwiny i Lachy /
Często u wspólnej pijają biesiady, /
Snu używają pod jednymi dachy /
I miecze łączą ku wspólnej potrzebie; /
A jeszcze bardziej nad litewskie męże /
I nad Polaki zawziętsi na siebie /
<begin id="b1341673530320-2131616930"/><motyw id="m1341673530320-2131616930">Wąż, Obyczaje</motyw>Od wieku wieków są ludzie i węże: /
A przecież, jeśli do domowych progów<pa><slowo_obce>A przecież, jeśli do domowych progów/ Wąż zaproszony gościem od człowieka (...)</slowo_obce> --- Litwini czcili węże, które po domach oswajali i karmili; najdokładniej o tem, Joannes Lasicius Polonus <tytul_dziela>De diis Samogitarum</tytul_dziela>: ,,<slowo_obce>Nutriunt etiam quasi deos penates, nigri coloris, obesos et quadrupedes serpentes quosdam, givoitos vocatos</slowo_obce>" (<tytul_dziela>Resp. Polon. et Lithu.</tytul_dziela> ed: Elzeviriorum, p. 309). Stryjkowski jeszcze widział za czasów swoich zabytki tej czci starożytnej u Łotyszów; a Gwagnin we wsi Ławaryszkach (Labariski) o cztery mile od Wilna.</pa>/
Wąż zaproszony gościem od człowieka, /
Jeśli dla chwały nieśmiertelnych bogów /
Litwin mu chleba nie skąpi i mleka, /
Wtenczas gad swojski pełznie w jego ręce, /
Społem wieczerza, z jednych kubków pija /
I nieraz senne piersi niemowlęce /
Mosiężnym wiankiem bez szkody obwija.<end id="e1341673530320-2131616930"/></strofa>


<strofa>Lecz krzyżackiego gadu nie ugłaszcze/
Nikt ni gościną, ni prośbą, ni dary!... /
Małoż Prusaki i Mazowsza cary<pe><slowo_obce>cary</slowo_obce> --- tu: książęta.</pe>, /
Ziem, ludzi, złota wepchnęli mu w paszcze? /
On, wiecznie głodny, choć pożarł tak wiele, /
Na resztę naszę<pe><slowo_obce>na resztę naszę</slowo_obce> (daw.) --- na naszą resztę; na resztę tego, co mamy.</pe> rozdziera gardziele.</strofa>


<strofa>Spólna moc tylko zdoła nas ocalić!/
Darmo hordami ciągniemy co roku /
Burzyć ich twierdze i mieściny palić: /
Przebrzydły Zakon, podobny do smoku, /
Jeden łeb utniesz, drugi rośnie skoro, /
I ten ucięty rośnie w dziesięcioro --- /
Wszystkie utnijmy!... Na próżno się trudzi, /
Kto naszych szczerze chce godzić z Krzyżaki: /
Bo czy to z kniaziów, czyli z prostych ludzi, /
Na Litwie całej nie znajdzie się taki, /
Co by ich nie znał chytrości i dumy, /
Nie stronił od nich jak od krymskiej dżumy; /
Co by nie wolał stokroć, od ich broni /
Raczej śmierć w polu, niźli pomoc zyskać, /
Raczej żelazo rozpalone w dłoni /
Niźli krzyżacką prawicę uściskać!</strofa>


<strofa>Lecz Witołd grozi?... Czyż bez obcych mieczy/
Już nie zdołamy rozeprzeć się<pe><slowo_obce>rozeprzeć się</slowo_obce> (daw.) --- rozprawić się.</pe> w polu? /
Albo czy do tych kresów zaszły rzeczy, /
Iż domowego naszych zwad kąkolu /
Nie zdoła wyrwać dłoń bratniej przyjaźni, /
Oręż dla cudzej zachowując kaźni?...</strofa>


<strofa>Skądże masz pewność, że słuszna twa skarga,/
Że Witołd znowu stawiąc się<pe><slowo_obce>stawiąc się</slowo_obce> --- stawiając się; stając; stojąc (tj. nie zmieniając swojego stanowiska).</pe> upornie<pe><slowo_obce>upornie</slowo_obce> --- dziś: uporczywie.</pe> /
Zdrady napina i umowy targa? /
Posłuchaj... szlij<pe><slowo_obce>szlij</slowo_obce> --- dziś: ślij.</pe> mnie do niego powtórnie..., /
Wznowim umowę...» «Dość tego, Rymwidzie. /
Znane mi dobrze Witołda umowy<pa><slowo_obce>Znane mi dobrze Witolda umowy (...)</slowo_obce> --- cała mowa Litawora jest wiernym obrazem tego, co podówczas w Litwie udzielni książęta o Witołdzie myślili.</pa>: /
Wczora mu taki wiatr zawiał do głowy, /
Dzisiaj nań znowu co innego przyjdzie. /
Wczora ufałem książęcemu słowu, /
Że sobie Lidę w dziedzictwo zabiorę; /
Dziś Witołd uknuł coś różnego znowu: /
Na gwałt swobodną wyśledziwszy porę, /
Gdy się do domów rozjechali moi, /
A on u Wilna obozami stoi, /
Dziś oznajmuje<pe><slowo_obce>oznajmuje</slowo_obce> --- dziś: oznajmia.</pe>, jakoby Lidzianie /
Za swego pana słuchać mię nie chcieli;/
Więc Witołd Lidę dla siebie wydzieli, /
Mnie zaś w nagrodę inny kraj dostanie --- /
Pewnie Ruś gołą lub bagna Warega<pa><slowo_obce>bagna Warega (...)</slowo_obce> --- okolice przyległe morzu Wariagskiemu czyli Normandzkiemu, dzisiejszemu Bałtykowi. Polityką było z dawna wielkich książąt litewskich rozsadzać swoich krewnych prawem lennem w ziemiach na nieprzyjacielu zdobytych. Montwił, Mendog, Giedymin dali tego przykład.</pa>!/
Bo tam wskazana jest siedziba nasza, /
Tam Witołd braci i krewnych wypłasza, /
A świętą Litwę sam jeden zalega! /
Patrz, jak uradził! A wie, na co radzić: /
Bo w jedno bije, chociaż różną drogą; /
Chciałby się jeden nad wszystkich posadzić/
I sobie równych cisnąć pod swą nogą.</strofa>


<strofa>Przebóg! Czyż nie dość, że Witołda buta<pe><slowo_obce>buta</slowo_obce> --- duma, pycha, hardość, pewność siebie.</pe>/
Na koniu wiecznie trzyma całą Litwę? /
Pierś nasza wiecznie do zbroi przykuta, /
Szyszaki już nam przyrosły do czoła; /
Z łupów po łupy i z bitwy na bitwę, /
Świat jako wielki zbiegliśmy dokoła: /
To na Krzyżactwo, to znowu przez Tatry /
Na Polski pięknie zbudowanej sioła, /
Stamtąd po stepach żeglujące z wiatry<pe><slowo_obce>z wiatry</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: z wiatrami.</pe> /
Goniąc błędnego<pe><slowo_obce>błędny</slowo_obce> (daw.) --- błądzący, podróżujący bez wyraźnego celu (por.: błędny rycerz).</pe> obozy Mogoła./
A cośmy skarbu z zamków wyłamali /
I co żywego szablica nie dotnie, /
Głód nie dogryzie, ogień nie dopali: /
Jemu znosimy, spędzamy ochotnie<pe><slowo_obce>ochotnie</slowo_obce> --- ochoczo; chętnie.</pe>. /
Na trudach naszych w potęgę urasta; /
Od Fińskich zatok po Chazarów morze<pa><slowo_obce>Od Fińskich zatok po Chazarów morze</slowo_obce> --- fińskie zatoki: pobrzeża Finlandii. Morze Chazarskie: dzisiaj Czarne.</pa>/
Wszystkie pod siebie zagarnął już miasta; /
Sam w jakiem<pe><slowo_obce>jakiem</slowo_obce> --- daw. forma dla r.n. i r.ż.; dziś tożsama z formą r.m.: jakim.</pe> mieście! w jakim siedzi dworze! /
Widziałem pysznych Krzyżaków warownie, /
Na które Prusak nie spojrzy bez strachu: /
A przecież mniejsze od Witołda gmachu, /
Co jest na Wilnie lub trockiem jeziorze<pa><slowo_obce>Co jest na Wilnie lub trockiem jeziorze (...)</slowo_obce> --- Troki, z dwoma zamkami, z których jeden pośród jeziora na wyspie zbudowany, były stolicą Kiejstuta, a potem dziedzictwem Witołda.</pa>! /
Widziałem piękną dolinę przy Kownie<pa><slowo_obce>Widziałem piękną dolinę przy Kownie</slowo_obce> --- o kilka wiorst od Kowna, śród gór, ciągnie się dolina, ubarwiona kwieciem i przerżnięta strumieniem. Jedno z najpiękniejszych miejsc w Litwie.</pa>, /
Kędy rusałek dłoń wiosną i latem /
Ściele murawę, kraśnym dzierzga kwiatem; /
Jest to dolina najpiękniejsza w świecie... /
Lecz któż by wierzył? <begin id="b1341673566757-2390580491"/><motyw id="m1341673566757-2390580491">Zamek</motyw>U syna Kiejstuta, /
W pałacu świeższa murawa i kwiecie: /
Takim podłoga kobiercem osnuta, /
Takie po ścianach rozwisłe bisiory<pe><slowo_obce>bisior</slowo_obce> --- delikatna, cenna tkanina; jedwab morski, wiązka jedwabistych nici powstająca z szybko krzepnącej wydzieliny niektórych małżów. </pe>, /
Z liściem ze srebra i kwieciem ze złota: /
Nad dzieło bogiń, nad smug różnowzory /
Cudniejsza branek lechickich robota... /
W kratach u niego szklanne okienice,/
Przywoźne<pe><slowo_obce>przywoźne</slowo_obce> --- przywiezione.</pe> kędyś<pe><slowo_obce>kędyś</slowo_obce> (daw.) --- gdzieś.</pe> aż od ziemi końca, /
Błyszczą jak polskich rycerzy zbroice, /
Albo jak Niemen, przed oczyma słońca /
Spod śniegu zimne gdy odsłoni lice.<end id="e1341673566757-2390580491"/></strofa>


<strofa><begin id="b1360338530934-596589491"/><motyw id="m1360338530934-596589491">Rycerz, Żołnierz, Walka</motyw>A ja --- com zyskał za rany i znoje?/
Com zyskał, że od maleńkiego wieku /
Z pieluchów zaraz przewiniony w zbroje, /
Książę jak Tatar żył o końskim mleku?... /
<begin id="b1341673594674-908613607"/><motyw id="m1341673594674-908613607">Zabawa</motyw>Cały dzień konno, w wieczór końska grzywa /
Poduszką moją, przy niej noc wystoję, /
A rankiem znowu trąba na koń wzywa... /
Że wtenczas, kiedy moi rówiennicy<pe><slowo_obce> rówiennik</slowo_obce> (daw.) --- rówieśnik.</pe>, /
Jeżdżąc na kijach, szablami z łuczywa /
Bezpiecznie sobie grali po ulicy, /
By siwą matkę lub dziecinną siostrę/
Zabawić wojny kłamanej obrazem: /
Wtenczas z Tatary jam gonił na ostre<pe><slowo_obce>gonić na ostre</slowo_obce> (daw.) --- ścierać się bronią ostrą w bitwie.</pe> /
Lub wręcz z Polaki<pe><slowo_obce>z Polaki</slowo_obce> (daw. forma N.) --- dziś: z Polakami.</pe> ścinał się<pe><slowo_obce>wręcz (...) ścinać się</slowo_obce> --- walczyć wręcz; ścierać się w boju, operując bronią ręczną; pojedynkować się.</pe> żelazem!<end id="e1341673594674-908613607"/></strofa>


<strofa>Przecież me państwa, od Erdwiłła czasu,/
I piędzią szerzej ziemi nie zaległy<pe><slowo_obce>me państwa (...) piędzią szerzej ziemi nie zaległy</slowo_obce> --- me państwa nie powiększyły się ani o piędź; <slowo_obce>piędź</slowo_obce>: daw. antropometryczna miara długości, równa odległości między małym (a. środkowym) palcem a kciukiem rozstawionych palców dłoni i wynosząca ok. 20 cm.</pe>!...<end id="e1360338530934-596589491"/>/
Patrz na te mury z dębowego lasu<pe><slowo_obce>mury z dębowego lasu</slowo_obce> --- chodzi o dębową palisadę.</pe> /
I na ten pałac mój z czerwonej cegły; /
Pójdź przez komnaty pradziadów siedliska: /
Gdzie szklanne kuple<pe><slowo_obce>kupla</slowo_obce> (daw.) --- rzecz kupiona.</pe>? Gdzie kruszcowe łupy? /
Miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> blach złotych, mokry kamień błyska; /
Miasto kobierców śniade mchu skorupy! /
<begin id="b1341673620218-165929911"/><motyw id="m1341673620218-165929911">Sława</motyw>Cóżem chciał wynieść z ognia i kurzawy? /
Państwa czy skarby? Nie; nic --- kromia<pe><slowo_obce>kromia</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> sławy!</strofa>


<strofa>Ale i sławą wszystkim ponad głowę/
Witołd podleciał: Witołd wszystkich gasi! <end id="e1341673620218-165929911"/>/
Jego, jakoby drugiego Mindowę, /
Na ucztach wielbią wajdeloci nasi<pa><slowo_obce>Jego, jakoby drugiego Mindowę,/ Na ucztach wielbią wajdeloci nasi (...)</slowo_obce> --- o Mindowie obacz przypisek [do słów: ,,słońce z szczorsowskiej granicy/ Pierwszym promykiem grób Mendoga draśnie"; red.WL]. Wajdeloci, sigonoci, lingustoni, zwali się kapłani, których obowiązkiem było dzieła przodków na obrzędach wszelkich, a szczególniej w czasie jesiennych świąt kozła, opowiadać lub opiewać ludowi. Że starzy Litwini i Prusacy lubili i uprawiali poezją, przekonywają o tem pieśni dawne w niezmiernej liczbie, dotąd między gminem pozostałe, i świadectwa dziejopisów. Czytamy w Stryjkowskim, iż na pogrzebie książąt, kapłan opiewał ich czyny; iż za czasów Miechowity, powtarzano piosnkę o książęciu Zygmuncie zabitym od kniaziów ruskich. Ale najciekawszy i najważniejszy w tym względzie szczegół znajduje się w dziele niemieckiem: <tytul_dziela>Versucht einer Geschichte der Hochmeister</tytul_dziela>, Berlin 1798. Autor tej szacownej książki, Becker, cytuje starożytną kronikę Wincentego Moguntczyka, który był nadwornym kapelanem Wielkiego Mistrza Dusenera von Arfberg i pisał dzieje swoich czasów (od r. 1346). Między innemi czytamy, iż podczas wielkiej uczty z okoliczności obioru wielkiego mistrza Winrycha von Kniprode, minnensinger [<slowo_obce>Minnensinger</slowo_obce>: niem. średniowieczny poeta i śpiewak; red. WL] niemiecki śpiewał uczczony oklaskami i złotym pucharem; tak dobre przyjęcie poety zachęciło przytomnego Prusaka, nazwiskiem Rixelus: prosił więc o pozwolenie śpiewania w ojczystym języku litewskim, i sławił dzieła pierwszego króla Litwinów, Wajdewuta; wielki mistrz i Krzyżacy, nie rozumiejąc i nie lubiąc mowy litewskiej, wyśmiali poetę i dali mu w podarunku talerz pustych orzechów. (Kotzebue, lubo przytacza tę powieść, zdaje się jednak wątpić o bytności rękopisu kroniki Wincentego. Wszakże, w bibliotece szczorsowskiej, w zbiorze rozpraw studentów gdańskich, jest pisemko niejakiego Taschke pod r. 1735, gdzie autor cytuje kronikę Wincentego, jakoby drukowaną we Frankforcie, i dowodzi, że wspomniony Wincenty nie był Moguntczykiem, ale Gdańszczaninem [dopisek autora do przypisu; red. WL]). Nie powinny więc zdawać się śmiesznemi twierdzenia Kotzebuego i Bohusza, iż literatura litewska bogatą być musiała w poezje bohaterskie i historyczne, chociaż do naszych czasów mało co doszło w tym rodzaju. W Prusach albowiem Krzyżacy pod karą śmierci zakazali urzędnikom i wszystkim zbliżającym się do dworu używać języka litewskiego, wywołali [tj. wypędzili; red. WL] z kraju razem z Cyganami i Żydami wajdelotów, 
litewskich bardów, którzy sami dzieje narodowe znać i opiewać mogli. W Litwie znowu, za wprowadzeniem wiary chrześcijańskiej i języka polskiego, dawni kapłani i mowa ojczysta poszła w pogardę i zapomnienie; odtąd lud prosty, zamieniony w niewolnictwo i obrócony do roli, zarzuciwszy oręż, zapomniał też i o pieniach rycerskich, powtarzając stosowniejsze do teraźniejszego położenia swojego treny i sielanki. Jeżeli zostawało coś z dawnych ich dziejów i poezji bohaterskiej, to w domowych tylko zagrodach albo w czasie obrzędów, z dawna z zabobonnością połączonych, w tajemnicy gminowi udzielano. Symon Grunau w XVI wieku trafił przypadkiem w Prusach na ucztę kozła i ledwo uprosił życie, przysiągłszy wieśniakom, iż nikomu nie wyda tego, co ujrzy lub usłyszy. Wtenczas, po spełnionej ofierze, stary Wajdelota zaczął śpiewać dzieje dawnych bohaterów Litwy, mieszając nauki moralne i modły. Grunau, który dobrze po litewsku rozumiał, wyznaje, iż nic podobnego nie spodziewał się usłyszeć z ust Litwina, taka była piękność rzeczy i wysłowienia.</pa>; /
Jego na strunach i na wieszczym rymie /
Do potomnego wysyłają blasku: /
Nasze śród gminu kto wypatrzy imię? /
Kto podjąć raczy z niepamięci piasku?...</strofa>


<strofa>Przecież nie zajrzym<pe><slowo_obce>zajrzeć</slowo_obce> a. <slowo_obce>zaźrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zazdrościć.</pe>. Niech walczy, niech gromi,/
Niechaj się w imię i skarby bogaci: /
Tylko --- niech zęba chciwego poskromi, /
Od swych ojczyców<pe><slowo_obce>ojczyc</slowo_obce> (daw.) --- syn ojca, dziedzic (por.: <slowo_obce>księżyc</slowo_obce>: syn księcia).</pe>, od ziemie<pe><slowo_obce>od ziemie</slowo_obce> (daw. forma D.lp) --- dziś: ziemi.</pe> swej braci!/
Czyż dawno w środku pokoju i zgody /
Gwałtem litewska wstrząśniona stolica? /
Czyż dawno Witołd kniaziów wielkich grody /
Naszedł i z tronu zmiótł Olgierdowica<pa><slowo_obce>Naszedł i z tronu zmiótł Olgierdowica</slowo_obce> --- Witołd wypędził z Wilna Skirgajłę i sam Wielkie Księstwo objął.</pa>/
I sam owładał<pe><slowo_obce>owładał</slowo_obce> --- dziś: owładnął.</pe>? A tak lubi władać, /
By jego poseł, jak Krywejty goniec<pa><slowo_obce>By jego poseł, jak Krywejty goniec</slowo_obce> --- u starożytnych Litwinów był rząd po części teokracki. Kapłani wielki wpływ mieli. Najstarszy z nich zwał się <wyroznienie>Kriwe Kriwejto</wyroznienie> lub <wyroznienie>Kirwejto</wyroznienie>. Kronikarze, którzy Litwę od Rzymian lub Greków wyprowadzać chcieli, upatrywali w tytule kapłana wyraz grecki <slowo_obce>Κυρίος</slowo_obce>, <slowo_obce>Κυρίοτατος</slowo_obce>. Mieszkanie tego naczelnika religijnego było niedaleko miasta Romowe w Prusach, gdzie potem wieś Heiligenbeil. Tam pod świętym dębem odbierał ofiary i stamtąd ogłaszał swoją wolę, rozsyłając po kraju wajdelotów i sygonotów uzbrojonych laską na znak pełnomocnictwa wielkiego kapłana. Ob.[acz] Guagnini Alexandri: <tytul_dziela>Rerum Polonicarum tomi III</tytul_dziela>, Francofurti 1584, v. II. p. 107 i w zbiorze Elzewirów p. 321; Kotzebue, t. I, p. 81; Cromeri Martini, <tytul_dziela>Polonia sive de originibus et rebus gestis Polonorum libri XXX</tytul_dziela>, Coloniae Agrippinae, a. MDLXXXIX (libro III, p. 42).</pa>, /
Książąt podwyższał albo zmuszał spadać!... /
O! czas, że temu położymy koniec; /
Czas, że po sobie jeździć nie dozwolim!... /
Póki młodego w piersiach żywię ducha, /
Póki żelazo ręki zdrowej słucha, /
Dopóki koń mój ze skrzydłem sokolim, /
Com z łupów krymskich jednego wziął sobie, /
Jakiemu równy dany tobie drugi, /
A jeszcze dziesięć rże przy moim żłobie, /
Którymi wierne poobdzielam sługi... /
Dopóki koń mój... póki szabla moja...» /
Tu mu gniew słowa i tchnienie zatłoczył. /
Umilkł, lecz chrzęstem ozwała się zbroja; /
Znać, że się wzdrygnął i z miejsca wyskoczył. /
Jakiż to płomień nad głową mu błysnął? /
Jak oderwana gwiazda przez niebiosa /
Spada, z długiego żary trzęsąc włosa: /
Tak on brzeszczotem<pe><slowo_obce>brzeszczot</slowo_obce> --- ostrze broni białej.</pe> koło stropu cisnął/
I siekł w podłogę; od tęgiego razu /
Rzęsiste iskry sypnęły się z głazu.</strofa>


<strofa>Znowu ich głuche obeszło<pe><slowo_obce>obeszło</slowo_obce> --- tu: otoczyło.</pe> milczenie,/
Znowu rzekł książę: «Dosyć próżnej mowy. /
Oto noc prawie dochodzi połowy, /
Wkrótce usłyszym drugich kurów pienie: /
Wiesz, com rozkazał; bądźcie w pogotowiu, /
Ja legnę, może duch troskliwy spocznie /
I ciało trochę pokrzepię na zdrowiu, /
Bom trzy dni nie spał. Teraz jeszcze mrocznie; /
Lecz dziś zapełnia księżyc rogi nowiu, /
Świt będzie widny: ruszymy niezwłocznie, /
Synom Kiejstuta w Lidzie zostawimy, /
Godne dziedzictwo --- popioły i dymy!».</strofa>


<strofa>To powiedziawszy, usiadł i w dłoń klasnął./
Skoczyli słudzy, kazał zwlekać szaty /
I legł, nie na to może, aby zasnął<pe><slowo_obce>nie na to może, aby zasnął</slowo_obce> --- nie po to może, aby zasnąć (składnia łac.).</pe>, /
Lecz aby Rymwid miał się precz<pe><slowo_obce>miał się precz</slowo_obce> --- skierował się do wyjścia.</pe> z komnaty. /
I on, gdy widzi, iżby nic nie sprawił, /
Ani co mówił, ani dłużej bawił,/
Poszedł, a jako znał powinność sługi, /
Wytrąbił ukaz<pe><slowo_obce>ukaz</slowo_obce> (z ros.) --- rozkaz.</pe>, rycerstwo zgromadził, /
Potem do zamku wrócił się raz drugi. /
Po cóż? Czy żeby znowu z panem radził? /
Nie. W inną stronę wiódł on kroki swoje: /
Na lewe skrzydło zamkowej budowy, /
Gdzie ku stolicy spadał most zwodowy, /
Szedł krużgankami przed księżnej podwoje<pe><slowo_obce>podwoje</slowo_obce> --- drzwi.</pe>.</strofa>


<strofa><begin id="b1341673660780-280446154"/><motyw id="m1341673660780-280446154">Kobieta, Żona</motyw>Była naonczas książęciu zamężną/
Córa na Lidzie możnego dziedzica, /
Z cór nadniemeńskich pierwsza krasawica, /
Zwana Grażyną<pe><slowo_obce>Grażyna</slowo_obce> (z lit. <slowo_obce>grażas</slowo_obce>: piękny) --- dosł.: piękna.</pe>, czyli piękną księżną, /
A chociaż wiekiem od młodej jutrzenki /
Pod lat niewieścich schodziła południe, /
Oboje: dziewki i matrony wdzięki /
Na jednym licu zespoliła cudnie. /
Powagą zdziwi, a świeżością znęca: /
Zda się, że lato oglądasz przy wiośnie; /
Że kwiat młodego nie stracił rumieńca, /
A razem owoc wnet pełni dorośnie. /
Nie tylko licem nikt jej nie mógł sprostać: /
Ona się jedna w dworze całym szczyci,/
Że bohaterską Litawora postać /
Wzrostem wysmukłej dorówna kibici. <end id="e1341673660780-280446154"/>/
Książęca para, kiedy ją okoli /
Służebne grono, jak w poziomym<pe><slowo_obce>poziomy</slowo_obce> --- tu: niski.</pe> lesie /
Sąsiednia para dorodnych topoli, /
Nad wszystkich głowę wystrzeloną niesie.</strofa>


<strofa><begin id="b1360338614240-1725791696"/><motyw id="m1360338614240-1725791696">Kobieta, Mężczyzna, Przebranie</motyw>Twarzą podobna i równa z postawy, /
Sercem też całym wydawała męża<pe><slowo_obce>sercem (...) wydawała męża</slowo_obce> --- tu: była podobna do męża a. wydawała się podobna do mężczyzny, wyrażała męskość.</pe>. /
Igłę, wrzeciono, niewieście zabawy /
Gardząc<pe><slowo_obce>Igłę, wrzeciono, niewieście zabawy 
gardząc</slowo_obce> --- dziś z N.: igłą, wrzecionem, niewieścimi zabawami gardząc.</pe>, twardego imała oręża; /
Często, myśliwa, na żmudzkim rumaku<pa><slowo_obce>Często, myśliwa, na żmudzkim rumaku</slowo_obce> --- konie żmudzkie, na których jazda litewska tyle dokazywała, nie musiały być tak słabe, jakimi je dziś widzimy. Godna wspomnienia z tej okoliczności dawna piosnka litewska o koniu Kiejstuta (<wyroznienie>tłumaczenie</wyroznienie>):
Wszak nad tatarskie nie ma w świecie koni,/ Nad niemiecką nie ma broni:/
A z Litwy rodem jest konik Kiejstuta,/ Szabla jego w Litwie kuta./ Konik cisawy, niewielkiego wzrostu:/ Szabla okuta po prostu./ Za cóż na widok Kiejstutowej burki,/ Drżą Niemce i bledną Turki?/ Niemiec z Kiejstutem gdy w szable zadzwoni,/ Złamie bułat na żelezie;/ Chan krymskim koniem od żmudzkiej pogoni/ Głowy w hordę nie uwiezie./ Bo gwałt, co ramię na cięcie wytęża,/ Przechodzi i do oręża;/ Bo serce jezdca, na wojennym błoniu,/ Po połowie bije w koniu.</pa>/
W szorstkim ze skóry niedźwiedziej kirysie<pe><slowo_obce>kirys</slowo_obce> (z fr.) --- pancerz.</pe> /
Spiąwszy na czole białe szpony rysie, /
Pośród strzelczego hasała orszaku; /
Z pociechą<pe><slowo_obce>z pociechą</slowo_obce> --- tu: ku uciesze.</pe> męża nieraz w tym ubiorze /
Wracając z pola oczy myli gminne, /
Nieraz od służby zwiedzionej na dworze, /
Odbiera hołdy książęciu powinne.<end id="e1360338614240-1725791696"/></strofa>


<strofa><begin id="b1360321901250-2436464623"/><motyw id="m1360321901250-2436464623">Żona</motyw>Tak zjednoczona zabawą i trudem./
Osłoda smutku, wspólniczka wesela,/
Nie tylko łoże i serce podziela, /
Lecz myśli jego i władzę nad ludem. /
Wojny i sądy, i tajne układy, /
Częstokroć od jej zależały rady, /
Acz<pe><slowo_obce>acz</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> innym rzecz ta nie była świadoma: /
Bo księżna, wyższa nad żon prostych rzędy, /
Które zbyt rade, że panują doma<pe><slowo_obce>doma</slowo_obce> (daw.) --- w domu.</pe>, /
Chciałyby z tym się popisywać wszędy<pe><slowo_obce>wszędy</slowo_obce> (daw.) --- wszędzie.</pe>, /
Owszem, cudzemu pilnie kryła oku, /
Z jaką potęgą w sercu męża władnie<pe><slowo_obce>władnie</slowo_obce> (daw.) --- włada.</pe>; /
Nawet baczniejsi i bliżsi jej boku /
Nieprędko mogli zbadać i niesnadnie<pe><slowo_obce>niesnadnie</slowo_obce> (daw.) --- niełatwo.</pe>.<end id="e1360321901250-2436464623"/></strofa>


<strofa>Mimo to Rymwid mądry odgadywał,/
Gdzie mu jedyne pozostało wsparcie: /
Szedł więc i księżnej wynurzył otwarcie /
Wszystko, co widział i co przewidywał, /
Jaka stąd dawnym zwyczajom obraza,/
Książęciu hańba, narodowi skaza.</strofa>


<strofa>Mocno Grażynę wieść nowa uderzy;/
Lecz panią swojej będąca postaci<pe><slowo_obce>panią swojej będąca postaci</slowo_obce> --- panując nad sobą.</pe>,/
Udaje wrzkomo<pe><slowo_obce>wrzkomo</slowo_obce> (daw.) --- rzekomo.</pe>, iż temu nie wierzy, /
Pokoju w głosie i twarzy nie traci;/
«Nie wiem ja --- rzekła --- czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li.</pe> nad rycerzy, /
Więcej u pana słowo niewiast płaci<pe><slowo_obce>płacić</slowo_obce> --- tu: znaczyć.</pe>; /
To wiem, że sobie sam radzi roztropnie, /
Wiem jeszcze lepiej, co uradzi, dopnie. /
Wreszcie, jeżeli nagła gniewu flaga<pe><slowo_obce>flaga</slowo_obce> --- tu: poryw.</pe> /
Doczesną<pe><slowo_obce>doczesny</slowo_obce> --- tu: przejściowy, czasowy.</pe> burzę w sercu jego wzbudzi, /
Jeśli niekiedy, lotem młodych ludzi, /
Chęć swą nad słuszność lub nad możność wzmaga: /
Zostawmy, niech czas i cicha uwaga /
Rozjaśni myśli, zapały przystudzi, /
Pierzchliwe słowa niepamięć zagrzebie; /
Tymczasem drugich nie trwóżmy i siebie».</strofa>


<strofa>«Wybaczaj, księżno! O, nie są to słowa,/
Co z ust w gorącej pryskają godzinie, /
Których zagasłych pamięć nie dochowa; /
Nie jest to zamiar, który w plątaninie /
Chęci niewczesnych rodzi myśl jałowa, /
Który jako dym zamroczy i zginie: /
Te iskry znaczą wielki pożar w duchu, /
Ten dym strasznego zwiastunem wybuchu!</strofa>

<strofa>Nie dzisiaj jestem przy pańskiej osobie, /
Od lat dwunastu znał mię wiernym sługą: /
Przecież na pamięć nie przywiodę sobie, /
By ze mną mówił tak szczerze, tak długo. /
Odkładać próżno; co rozkazał, zrobię, /
Bo już rozkazał, bym przed gwiazdą drugą /
Zgromadził wojska nad grób Peresieka, /
Noc będzie widna, droga niedaleka».</strofa>


<strofa>«Co słyszę<pe><slowo_obce>Co słyszę</slowo_obce> --- słowa te w pierwotnej wersji, w której główna bohaterka nosiła imię Karyna, poprzedzał fragment: ,,Karyna milczy. Przymkniona powieka;/ Pochyłe czoło, w którem się przebija / Jakaś myśl jeszcze ciemna i daleka: / W niepewnych rysach wschodzi i przemija, / I znowu wschodzi, całą twarz obleka;/ Dojrzewa zamiar, staje się wyrokiem./ Już umyśliła: przystąpiła krokiem, / Skinęła czołem i źrenicą błyśnie: / Ach, od tej myśli, państwa los zawiśnie!".</pe>, jutro? biada mojej głowie!/
Nie chcę, ażeby po Litwie gadano,/
Że brat na bratnie następował zdrowie,/
Wziął gardło lub dał za Grażyny wiano<pe><slowo_obce>wiano</slowo_obce> (daw.) --- posag.</pe>!/
Pójdę i w pierwszej z książęciem rozmowie... /
Owszem, dziś idę, chocia już nierano<pe><slowo_obce>nierano</slowo_obce> --- nie wcześnie; późno.</pe>. /
Wprzód niźli nocą świt opędzi rosę, /
Tuszę, iż dobrą odpowiedź przyniosę».</strofa>


<strofa>Żegnają siebie po tym rozhoworze<pe><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> (z rus.) --- rozmowa.</pe>,/
A w jedno miejsce dążyli oboje. /
Księżna, i chwili nie bawiąc<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać gdzieś.</pe> w komorze<pe><slowo_obce>komora</slowo_obce> (daw.) --- pokój; szczególnie pomieszczenie przeznaczone do przechowywania rzeczy (garderoba, spiżarnia) a. osobista komnata, w której się przebierano itp.</pe>, /
Śpieszy w gmach pański przez tajne pokoje; /
Rymwid, nie bawiąc i chwili na dworze, /
Śpieszy krużgankiem i w pańskie podwoje /
Że nie śmiał wstąpić, na progu usiada, /
Szczeliną patrzy i ucha dokłada.</strofa>


<strofa>Niedługo czekał. Klamka zaszeleści,/
Z ubocznych progów mignie postać w bieli. /
«Kto?» --- woła książę, zerwał się z pościeli --- /
«Kto?» --- «Ja» --- odpowie znany głos niewieści./
Potem coś dłużej rozmawiać zaczęli. /
A chociaż Rymwid domyślał się treści, /
Głosu nie złowić: bo w echo wplątany, /
Połknęło miejsce lub odbiły ściany.</strofa>


<strofa>Rozmowa coraz żwawsza i zmieszana,/
Coraz wolniała, coraz trudniej słychać, /
Częściej głos pani, bardzo rzadko pana; /
Milczał, niekiedy zdawał się uśmiechać. /
Na koniec księżna padła na kolana, /
Wstał, nie wiadomo, podnieść czy odpychać, /
Kilka słów potem wymówił goręcej; /
A potem milczał i nie mówił więcej. /
I było cicho. Znowu postać w bieli, /
Przemknie się ku drzwiom, klamką zaszeleści: /
Czy uprosiła, czy się nie ośmieli /
Prosić go dłużej --- już w swój gmach niewieści /
Odeszła księżna. Książę do pościeli/
Wrócił, legł. Cicho, i widać z tej cisze<pe><slowo_obce>z cisze</slowo_obce> (daw. forma D.) --- dziś: z ciszy.</pe>,/
Że go sen twardy wprędce ukołysze.</strofa>


<strofa>Rymwid daremnie jeszcze chwilę badał;/
Odszedł nareszcie i w lewym balkonie /
Giermka obaczy, który z Niemcy<pe><slowo_obce>z Niemcy</slowo_obce> --- dziś: z Niemcami.</pe> gadał. /
Słucha ciekawie, lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> ku tej stronie /
Nie szła rozmowa i wiatr ją okradał; /
Wtem giermek ręką ukazał ku bronie<pa><slowo_obce>bronie</slowo_obce> --- bramie.</pa>: /
Co by oznaczał, Rymwid łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> zgadał<pe><slowo_obce>zgadał</slowo_obce> --- zgadywał.</pe>;/
Strasznie to pychę Krzyżaka ubodło,/
Zbiegł, chwycił konia, poskoczył na siodło:/
«Przysięgam --- wrzeszcząc --- gdybym nie był posłem/
Przysięgam na ten krzyż, komtura znamię,/
Iż za obelgę, którą dziś poniosłem/
Prędko by zemstę znalazło to ramię./
Między monarchy na poselstwach wzrosłem;/
Ni przy cesarskiej, ni papieskiej bramie/
Nie spotkało mię, co u twego panka:/
Pod gołym niebem doczekać się ranka;/
Iść precz, za czyim? za giermka rozkazem!/
Ale ostrzegam, że nas nie ułowi/
Pogański wykręt i nie minie płazem!/
Wołać nas wrzkomo<pe><slowo_obce>wrzkomo</slowo_obce> (daw.) --- rzekomo.</pe> przeciw Witołdowi,/
A potem wspólnym otoczyć żelazem!/
No obaczymy, czy Witołd odbije/
Ten miecz, zanadto waszej bliski szyje<pe><slowo_obce>szyje</slowo_obce> (daw. forma D.lp) --- dziś: szyi.</pe>!</strofa>



<strofa>Powiedz książęciu, jeśli nie dowierza,/
Sam niechaj spyta, powtórzyć gotowem, /
Choć razy dziesięć tymże samem słowem, /
Teraz i zawsze: bo ze słów rycerza/
Nic nie wyrzucić, jak ze słów pacierza. /
A com rzekł usty, prawicą dowiodę. /
Jama, którąście pod nami kopali, /
Na waszą własną wykopana szkodę, /
Dziś jeszcze, jeszcze tej nocy się zwali; /
Tak, jakem Ditrich Halstark von Kniprode, /
Komtur zakonu! Za mną, knechty, daléj<pe><slowo_obce>daléj</slowo_obce> --- forma z daw. é (tzw. e pochylonym), tu o brzmieniu równym i.</pe>!»</strofa>


<strofa>Zaczekał jednak. Lecz po krótkiej zwłoce,/
Gdy nic nie słyszał, bramą w pole goni. /
Kiedy niekiedy zbroja zamigoce, /
Kiedy niekiedy podkowa zadzwoni, /
Kiedy niekiedy słychać rżenie koni; /
Coraz znikają w dali i w pomroce, /
Las ich na koniec i góra zasłoni.</strofa>


<strofa>«Jedźcie szczęśliwie! Bogdaj wasza noga/
Nigdy w litewskiej nie postała ziemi!» /
--- Rzekł Rymwid, patrząc z uśmiechem za niemi --- /
«Dzięki, o księżno! Jaka zmiana błoga, /
Jak niespodziana! Proszę teraz, kto tu /
Pochlebi sobie, że zna serce cudze?/
Ów głos gniewliwy, owa postać sroga /
Słowa wiernemu nie dał wyrzec słudze! /
Ptasiego zda się chciał pożyczyć lotu, /
By spaść co prędzej na Witołda głowę: /
Wtem jeden uśmiech i słówko miodowe /
Wytrąca oręż, zmusza do powrotu. /
Nie dziw, zapomniał starzec siwobrody, /
Że księżna piękna, a Litawor młody<pe><slowo_obce>Nie dziw (...) Litawor młody</slowo_obce> --- w pierwotnej wersji: ,,A jam zapomniał --- widzę, żem zbyt stary --- / Co to jest młodość i niewieście czary!".</pe>!»</strofa>


<strofa>Tak mówiąc z sobą, wzniósł do góry oczy:/
Może się lampa za kratą ukaże. /
Na próżno patrzył; ciemność okna mroczy; /
Wraca więc znowu i na ganek kroczy, /
Azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> książę wołać nie rozkaże. /
Na próżno czekał, zapytywał straże, /
Zbliża się ku drzwiom, w pokoju noc cicha, /
A książę dotąd snem twardym oddycha.</strofa>


<strofa>«Cuda prawdziwe! Nie odgadnę cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem, zupełnie.</pe>,/
Jakim dziś wszystko idzie u nas torem:/
Niedawno wołał w największym zapale, /
Rozkazał wojsko zgromadzić wieczorem, /
A sam śpi dotąd? Miał wyciągnąć rano? /
Stoją rycerze od Niemców wezwani, /
A Niemcom z niczym odjechać kazano. /
Któż zaniósł rozkaz? oto giermek pani!...</strofa>


<strofa>Ile z wczorajszej wróżyłem rozmowy.../
Wprawdzie żadnegom nie słyszał wyrazu, /
Lecz długie prośby, głos pana surowy.. /
Miałażby księżna pomimo rozkazu /
Ważyć się sama aż na krok takowy, /
Ufna potędze niewieścich pieścideł?... /
Lękam się bardzo, aby tego razu /
Zbytniej śmiałości nie puściła skrzydeł. /
Prawda, iż nieraz poczynała śmiele; /
Lecz to byłoby więcej niż za wiele».</strofa>


<strofa>Dalsze rozmowy przerwał mu posłaniec,/
Który wszedł cicho i z daleka mruga; /
Więc oba śpieszą w zamku lewy kraniec. /
Stamtąd krużgankiem zbiegła księżnej sługa;/
Wnet sama pani w sieniach go spotyka, /
Wprowadza i drzwi za sobą zamyka.</strofa>


<strofa>«Radco sędziwy, niedobrze się dzieje;/
Ale rozpaczy oddać się nie godzi: /
Jeśli nas dzisiaj zawiodły nadzieje, /
Szczęśliwsze jutro może wynagrodzi. /
Bądźmy cierpliwi: nie robić hałasu /
Między żołnierstwem i dworską gawiedzią; /
Posły odprawim do innego czasu, /
Ażeby książę nagłą odpowiedzią /
Nie przyrzekł Niemcom, póki zemstą płonie, /
Co by rad cofnął, gdy z gniewu ochłonie.</strofa>


<strofa>Ty się nie lękaj: jakkolwiek wypadnie,/
Zamiarom pana nic się nie uszkodzi; /
I potem wojsko może zwołać snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> /
Jeżeli czas mu serca nie ochłodzi. /
Dzisiaj miał jechać, ale wyznam szczerze, /
Ja tak kwapionej<pe><slowo_obce>kwapiony</slowo_obce> (daw.) --- pospieszny.</pe> wyprawie nie wierzę. /
Ledwie w domowe powrócony progi,/
Wczora zaledwie z piersi złożył zbroje,/
Z dalekiej jeszcze nie wytchnąwszy drogi, /
Miałżeby znowu dziś ruszać na boje?...»</strofa>


<strofa>«Co słyszę, księżno? Ty mówisz o zwłokach?/
Jak cię niestety rachuba omyli! /
Już jest za późno; już po tylu krokach /
Nie będzie czekał godziny, pół chwili... /
Wreszcie obaczym. Lecz wprzód chciałbym wiedzieć, /
Jak przyjął książę wczorajszą namowę?...» /
Grażyna właśnie miała opowiedzieć, /
Gdy ich zdarzenie pomieszało<pe><slowo_obce>pomieszać</slowo_obce> --- tu: zmieszać, zakłopotać.</pe> nowe.</strofa>


<strofa>Tętent jezdnego słychać na dziedzińcu./
Zdyszały giermek dopada komnaty, /
Przynosi wieści od litewskiej czaty, /
Która po lidzkim biegając gościńcu, /
Teraz od Niemców dostała języka<pe><slowo_obce>język</slowo_obce> --- tu: wiadomość.</pe>: /
Że wódz krzyżacki jazdę z lasu ruszył, /
A za nią knechtów i obóz pomyka; /
I że przed świtem, jak czatownik tuszył<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- przypuszczać.</pe> /
I jak niemieckie wyznawały brańce<pe><slowo_obce>braniec</slowo_obce> --- jeniec.</pe>, /
Chce miasto ubiec i szturmować szańce.</strofa>


<strofa>Niechaj więc Rymwid wraz do pana skoczy,/
By go przebudzić i prędko uradzić: /
Czyli na murach obrony rozsadzić: /
Czyli na polu Niemcom zajrzeć w oczy. /
Czatownik radzi, abyśmy się skradli, /
Do nich z ubocza, bo są niedaleko; /
Wprzód nim się knechty z działami przywleką, /
Abyśmy z nagła na lud jezdny padli: /
Tak zapędzonym na chrapy<pe><slowo_obce>chrapy</slowo_obce> --- bagna, trzęsawiska.</pe> i rowy<pe><slowo_obce>Tak zapędzonym na chrapy i rowy</slowo_obce> --- w pierwotnej tekstu wersji w tym miejscu fragment: ,,W nieznanym kraju, znienacka, w pomroku, / Gdy ich żelazo i ogień powita, / Pewno rajtary nie dostoją kroku: / Zaczem lud pieszy weźmiem pod kopyta".</pe> /
Łacno rajtarom i bratom łby zmieciem, /
Potem fussknechtów wziąwszy pod podkowy, /
Do szczętu plemię jaszczurze wygnieciem. /
Mocno Rymwida dziwi ta nowina, /
Daleko mocniej dziwi się Grażyna.</strofa>


<strofa>«Giermku --- zawoła --- kędyż są posłowie?»/
Umilknął giermek, a niepewne lice /
I pytające topiąc w niej źrenice: /
«Co słyszę, księżno? --- zdumiony odpowie ---/
Alboż o własnym zapomniałaś słowie? /
Niedawno, kiedy piały drugie kury /
Samaś mi rozkaz książęcy przyniosła, /
Ażebym biegał co prędzej do posła /
I wyprawił go przed świtem za mury!»</strofa>


<strofa>«Tak» --- rzecze księżna, twarz odwraca zbladłą,/
Lecz pomieszanie widne w jej osobie, /
Do ust wyrazy nieporządne kładło. /
«Tak, prawdę mówisz, przypominam sobie... /
Jakże to wszystko z głowy mi wypadło! /
Biegnę... nie, stójmy... albo, wiem, co zrobię...» /
Stanęła, milczy. Przymkniona powieka, /
Czoło pochyłe, w którym się przebija /
Jakaś myśl jeszcze ciemna i daleka; /
W niepewnych rysach okaże się, mija, /
I znowu wschodzi, całą twarz obleka. /
Dojrzewa zamiar, staje się wyrokiem: /
Już umyśliła, postąpiła krokiem.</strofa>


<strofa>«Tak jest, raz jeszcze idę budzić męża./
Wojsko niech zaraz w drogę się wybiera./
Ty, giermku, rozkaż osiodłać hestera<pa><slowo_obce>osiodłać hestera</slowo_obce> --- szczególny rodzaj koni żmudzkich; obacz Czackiego <tytul_dziela>O litewskich i polskich prawach</tytul_dziela>, t.I, s. 214.</pa> /
I wynieś resztę pańskiego oręża. /
Wszystko to ma być natychmiast gotowe! /
Przykazuję wam imieniem książęcia. /
Odpowiedź<pe><slowo_obce>odpowiedź</slowo_obce> --- tu: odpowiedzialność.</pe>, starcze, wkładam na twą głowę. /
Jaki cel, kędy mierzą przedsięwzięcia, /
Nie gadać, ani pytać, do poranku. /
Idźcie i pana czekajcie na ganku».</strofa>


<strofa>Wybiegła, drzwiczki za sobą zatrzasła./
Wybiega Rymwid, a myśli po drodze: /
«Gdzie idę? Po co? Wszak wojska i wodze /
Już zgromadzone, już wydane hasła!...» /
Odetchnął tedy, zwolnił nieco kroku, /
Stanął z nagiętym ku ziemi obliczem /
I myśląc długo, nie myślał o niczem: /
Bo w mnogich zdarzeń i wniosków natłoku, /
Myśli samopas plączą się bezładnie, /
Ani ich rozum znużony owładnie.</strofa>


<strofa>«Próżno tu czekam. Już bliski poranek;/
Wkrótce się cała zagadka rozwiąże./
Muszę z nim mówić, śpi czy nie śpi książę...»/
Więc stąpał prosto na pałacu ganek: /
A wtem się z lekka rozwarły podwoje. /
Litawor wyszedł sam jeden do sieni, /
Szatę miał, w jaką stroi się na boje, /
Całą od sutej błyszczącą czerwieni; /
Głowę pod hełmem; piersi, miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> --- zamiast.</pe> zbroje, /
Pancerz obwijał z żelaznych pierścieni; /
W lewicy tarczę mniejszego obłęku<pe><slowo_obce>obłęk</slowo_obce> --- obwód.</pe>, /
A pas od miecza na prawym niósł ręku.</strofa>



<strofa>Gniewem lub troską zdał się kołatany,/
Nierównym stąpał i niepewnym krokiem; /
Gdy się zbliżały rycerze i pany, /
Uczcić łaskawym nie raczył ich okiem. /
Drżący z rąk giermka wziął łuk i kołczany, /
Miecz nawet zwiesił ponad prawym bokiem: /
A chociaż wszyscy omyłkę widzieli, /
Przestrzegać pana nikt się nie ośmieli.</strofa>


<strofa>Już zstąpił z ganku, już chorągiew złota/
Wzniesiona, pocznie na dzień krwawy świtać,/
Już dosiadł konia, już przyboczna rota/
Miała go wrzaskiem i trąbami witać:/
Lecz dał znać ręką, aby zamknąć wrota,/
Jechać w milczeniu i o nic nie pytać./
A pacholiki i nadworne sługi/
Aż za most wywiódł na dziedziniec drugi.</strofa>


<strofa>Stąd nie gościńcem puścili rumaki,/
Ale na prawo skręcając się dołem, /
Przepadli między kurhany i krzaki; /
Znowu ku drodze nawracają kołem, /
Wąwóz ciemnymi wiedzie ich zatoki<pe><slowo_obce>zatoka</slowo_obce> (daw.) --- zakręt.</pe>, /
Ścienione coraz rozsuwając boki.</strofa>


<strofa>Jest od przykopów miejskich tak daleka,/
Jako niemieckiej broni grzmot doniesie, /
Mała, zaledwie znana komu rzeka, /
Wąskim korytem błądząca po lesie; /
Ku drodze jednak coraz szerzej ścieka, /
Gubiąc się w wielkim jeziora okresie<pe><slowo_obce>okres</slowo_obce> --- tu: okręg.</pe>; /
Puszcza okrywa z boków jej zwierciadła, /
A z przodu góra wyniosła usiadła.</strofa>


<strofa>Tam, gdy litewskie wymknęły się roty<pe><slowo_obce>rota</slowo_obce> (daw.) --- tu: oddział żołnierzy.</pe>,/
Ujrzą śród góry, przy blasku księżyca, /
Zbroje, chorągwie, szyszaki i groty. /
Błysnęło, zagrzmi na hasło rusznica; /
Sypią się męże, ściskają się roty: /
Murem krzyżacka stanęła konnica.</strofa>


<strofa><begin id="b1341673787967-3742743043"/><motyw id="m1341673787967-3742743043">Przyroda nieożywiona, Las</motyw>Tak w noc miesięczną<pe><slowo_obce>miesięczny</slowo_obce> (daw.) --- księżycowy.</pe> wyglądają świetnie/
Na czole Ponar zasadzone bory, /
Gdy z nich oskubie wicher szaty letnie, /
A rosa jasne wieszając bisiory, /
Nagle się mrozem w śrzon<pe><slowo_obce>śrzon</slowo_obce> (daw.) --- szron.</pe> perłowy zetnie: /
Błędnym przechodniom zdają się u wniścia<pe><slowo_obce>wniście</slowo_obce> (daw.) --- wejście.</pe> /
Lasy ze srebra, a z kryształu liścia.<end id="e1341673787967-3742743043"/></strofa>


<strofa>Ten widok gniewy w książęciu poduszcza./
Skoczył z wyniosłem nad głową żelazem; /
Wali się zbrojna w ślady jego tłuszcza<pe><slowo_obce>tłuszcza</slowo_obce> --- tłum.</pe>. /
Ale się wodze dziwią, że tym razem /
Wojsko bez sprawy<pe><slowo_obce>bez sprawy</slowo_obce> (daw.) --- bez przygotowania.</pe> lada jako<pe><slowo_obce>lada jako</slowo_obce> --- byle jak.</pe> puszcza, /
Ani ich zwykłym ostrzeże rozkazem,/
Kędy sam myśli na czole ugodzić, /
A jakie skrzydła odda im przywodzić.</strofa>


<strofa>Więc Rymwid, pańską zastępując wolę,/
Obiega hufy<pe><slowo_obce>huf</slowo_obce> (z niem.) --- hufiec; zastęp, oddział.</pe>, szykuje śród drogi; /
Wklęsłe ku górze ściskając półkole, /
Pancernych w środek, łuczników na rogi: /
Tak zawsze Litwa zwykła stawić pole./
Dał hasło: chylą majdany<pa><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- część łuku, za którą się ręką łuk trzyma.</pa> do nogi, /
<begin id="b1341673812337-1408372499"/><motyw id="m1341673812337-1408372499">Bitwa, Walka</motyw>Warknęły struny, świsnęła strzał chmura, /
«Jezus, Maryja! Naprzód, hop hop, ura<pa><slowo_obce>Naprzód, hop hop, ura!</slowo_obce> --- <slowo_obce>Hop, hop, da stich und poss!</slowo_obce> wołali Niemcy na nieprzyjaciół.</pa>!»</strofa>



<strofa>Dopieroż drzewca ułożywszy w toku/
Zewrą się bliżej, pierś na pierś uderzy... /
Za cóż<pe><slowo_obce>za cóż</slowo_obce> --- tu: dlaczego.</pe> wydarła potomnemu oku /
Noc i zwycięstwa, i klęski rycerzy? /
Swoi i cudzy zmieszani w natłoku; /
Zewsząd szczęk razów, wrzask, chrzęsty pancerzy; /
Pryskają bronie, lecą hełmy, głowy, <end id="e1341673812337-1408372499"/>/
Co miecz oszczędza, druzgocą podkowy.</strofa>


<strofa>Książę jak skoczył, tak goni na czele,/
Ani się jeden między tłumem boi. /
Znają czerwony płaszcz nieprzyjaciele: /
Poznali godła na hełmie i zbroi; /
Cofa się walczyć nieśmiała gromada, /
Zwycięzca pędzi i na karki wsiada.</strofa>


<strofa>Lecz któryż z bogów siłę w nim osłabił?/
Cóż stąd, że zbiegłych natarczywie goni? /
Cóż stąd, że bije? Nikogo nie zabił. /
Bezwładna szabla po pancerzach dzwoni, /
Albo się zwija odbita żelazem, /
Albo uchybia, albo idzie płazem.</strofa>


<strofa>Czując Krzyżacy tak słabe natarcie,/
Odzyszczą<pe><slowo_obce>odzyszczyć</slowo_obce> (daw.) --- odzyskać.</pe> serce; z okropnym hałasem /
Nawrócą czoła, potkną się<pe><slowo_obce>potknąć się</slowo_obce> --- tu: potykać się; walczyć.</pe> zażarcie/
I gęstym włóczni otoczą go lasem; /
Czy przelękniony, czy splątany w tłumie, /
Brać ich na szable i tarcze nie umie.</strofa>


<strofa>Trudno mu było całą unieść szyję<pe><slowo_obce>całą unieść szyję</slowo_obce> --- tu: ujść z życiem.</pe>,/
Krzyżactwo zewsząd kole, strzela, siecze: /
Wtem, huf litewski nawałę rozbije, /
Biorąc go między puklerze i miecze: /
Ten słabe razy swoimi poprawia, /
A ten od cudzych razów go zastawia.</strofa>


<strofa>Już noc pierzchała, już różane włosy/
Zorza na wschodnim roztacza obłoku. /
Bitwa wre dotąd, ślepe lecą ciosy, /
Ni w tył, ni naprzód nie ruszono kroku; /
A bóg zwycięstwa, przyszłe ważąc losy, /
Równy krwi ciężar stąd i zowąd bierze /
I szala dotąd w równej stoi mierze.</strofa>


<strofa><begin id="b1360329406936-3082289552"/><motyw id="m1360329406936-3082289552">Rzeka</motyw>Tak ojciec Niemen, mnogich piastun łodzi<pa><slowo_obce>Tak ojciec Niemen (...)/ Gdy Rumszyskiego napotka olbrzyma</slowo_obce> --- niedaleko miasteczka Rumszyszek jest największa rapa [<slowo_obce>rapa</slowo_obce>: rafa; skalny próg na rzece; red. WL] w Niemnie, żegludze niebezpieczna, zwana Olbrzym.</pa>,/
Gdy Rumszyskiego napotka olbrzyma: /
Wkoło go mokrym ramieniem obchodzi, /
Dnem podkopuje, pierś górą wydyma; /
Ten, natarczywej broniąc się powodzi, /
Na twardych barkach gwałt jej dotąd trzyma,/
Ani się zruszy skała w piasek wryta, /
Ani jej rzeka ustąpi koryta.<end id="e1360329406936-3082289552"/></strofa>


<strofa>Krzyżactwo, długiej niecierpliwe bitwy<pe><slowo_obce>długiej niecierpliwe bitwy</slowo_obce> --- zniecierpliwione długą bitwą (składnia łac.).</pe>,/
Na wierzchu góry stojący odwodem /
Ostatni hufiec pędzą w środek Litwy: /
Komtur ich wiedzie, sam uderza przodem; /
A zmordowanych długimi gonitwy<pe><slowo_obce>długimi gonitwy</slowo_obce> (daw. forma N.lm) --- dziś: długimi gonitwami.</pe>, /
Gdy naparł świeżym i dzielnym narodem, /
Łamią się szyki, Krzyżactwo zwycięża. /
Wtem z góry zagrzmiał straszliwy głos męża.</strofa>


<strofa>Ku niemu wszystkich podnoszą się oczy./
Stoi na koniu, a jako rozwiodła /
Szeroko cienie sterczących warkoczy, /
Na śnieżnej górze wybujała jodła, /
Tak go szeroki płaszcz dokoła mroczy: /
Czarny płaszcz, czarny koń i hełm, i godła. /
Trzykroć zawołał, zleciał na kształt gromu, /
Nie wiedzieć za kim albo przeciw komu.</strofa>


<strofa>Dobiega Niemców, między tłumem tonie,/
Bitwy nie ujrzysz; ale zgiełk i jęki /
Dają odgadnąć, w jakiej walka stronie /
I jak straszliwy piorun jego ręki. /
Tam szyszak zniknie, ówdzie sztandar padnie; /
Tłoczy się hufiec, miesza się bezładnie.</strofa>


<strofa>Jako leśnicy, gdy sosny lub dęby/
Sieką wzdłuż puszczy, słychać łoskot w dali, /
Jęczą topory, chrobocą pił zęby, /
Kiedy niekiedy wierzchołek się zwali; /
Na koniec między wyciętymi zręby /
Ujrzysz i mężów, i błyskanie stali: /
Takie wysiekłszy środkiem Niemców łomy<pe><slowo_obce>łomy</slowo_obce> --- wyłomy.</pe>, /
Darł się ku Litwie rycerz nieznajomy.</strofa>


<strofa>Śpieszaj, rycerzu, ożywić duch męski,/
Krzepić słabnących śpieszaj, jeszcze pora! /
Litwini bliscy ostatecznej klęski: /
Dzid i puklerzów<pe><slowo_obce>puklerz</slowo_obce> --- okrągła tarcza.</pe> warowna zapora /
Już rozłamana; sam komtur zwycięski /
Po całym polu szuka Litawora;/
On się nie kryje: oba konie bodą, /
<begin id="b1341673870446-1812284372"/><motyw id="m1341673870446-1812284372">Pojedynek</motyw>Wkrótce śmiertelny pojedynek zwiodą<pe><slowo_obce>zwieść pojedynek</slowo_obce> --- tu: stoczyć.</pe>.</strofa>


<strofa>Litawor szablę wynosi do cięcia,/
Komtur dał ognia z piorunowej broni. /
Zadrżą Litwini, pojrzą na książęcia: /
Niestety, szabla wypadła mu z dłoni, /
Cugle z słabego wyciekły ujęcia; /
Już pod szyszakiem nie dotrzyma skroni<pe><slowo_obce>nie dotrzyma skroni</slowo_obce> --- nie utrzyma głowy.</pe>, /
Spływając z siodła już się bokiem chyli: /
Kiedy mu swoi na pomoc skoczyli.<end id="e1341673870446-1812284372"/></strofa>


<strofa>Jęknął mąż czarny; a jak czarna chmura/
Ryknąwszy błyśnie piorunowym gradem, /
Z taką szybkością leci na komtura: /
Zaledwie pierwszym zwarli się napadem, /
Pojrzeć, aliści<pe><slowo_obce>aliści</slowo_obce> (daw.) --- ale, gdy naraz.</pe> komtur już pod koniem, /
A rycerz bieży i tratuje po niem.</strofa>


<strofa>Gdzie obskoczyły książęcia dworzany,/
Przybiega, chwyta, rwie pancerza węzły,/
Ostrożnie zdziera blach zafarbowany<pe><slowo_obce>zafarbowany</slowo_obce> --- tu: zakrwawiony; por. <slowo_obce>farba</slowo_obce>: krew.</pe>, /
Wyśledza postrzał głęboko ugrzęzły. /
Wtem krew na nowo wytrysnęła z rany, /
Ból zemdlonego do zmysłów przywoła; /
Otwiera oczy, spoziera dokoła /
I znowu wciska na oczy przyłbicę; /
Z gniewem żołnierze i sługi odpycha, /
A Rymwidowi ściskając prawicę: /
«Już jest po wszystkim starcze --- mówi z cicha --- /
Precz mi od piersi, szanuj tajemnicę; /
Ratunek próżny, wkrótce umrzeć muszę, /
Wieźcie do zamku, tam wyzionę duszę».</strofa>


<strofa>Rymwid szerokie oczy w nim utopił:/
Ledwie śmie wierzyć, od zmysłów odchodzi. /
Upuszcza rękę, którą łzami kropił, /
Dreszcz kości wstrząsa, pot mu czoło chłodzi, /
Teraz poznaje głos, nieznany wczora: /
Niestety, nie był to głos Litawora!</strofa>


<strofa>Tymczasem rycerz upuszczone wodze/
Starcowi wręczył, sam do pana skoczył,/
Rumaki każe nawrócić ku drodze, /
Chwiejącego się ramieniem otoczył, /
Składa na piersiach, krew dłonią zaciska; /
Dał znak, samotrzeć<pe><slowo_obce>samotrzeć</slowo_obce> (daw.) --- w trzy osoby.</pe> pędzą z bojowiska.</strofa>


<strofa>I zbliżają się pod okopy grodu./
Zaszli im drogę ciekawi mieszkance; /
Ci, bodąc konie przez tłumy narodu, /
W milczeniu śpieszą na zamkowe szańce, /
A skoro wpadli, uchylono zwodu<pe><slowo_obce>uchylono zwodu</slowo_obce> --- podniesiono most zwodzony.</pe>. /
Rycerz strażnikom przykazuje srogo, /
Ni tam, ni za się nie puszczać nikogo.</strofa>


<strofa>Wnet z resztą hufów ciągną bojownicy./
A choć wygrali tak przeważne pole<pe><slowo_obce>przeważne pole</slowo_obce> --- doniosła bitwa.</pe>, /
Mała stąd radość była po stolicy; /
Ból serca ścisnął, żałoba na czole; /
Każdy się pyta troskliwy o pana: /
Gdzie jest? czy żyje? jak głęboka rana?</strofa>


<strofa>Nikt nie był w zamku, nikt o niczym nie wie;/
Podjęto mosty i zemkniono zwory<pe><slowo_obce>zwora</slowo_obce> --- zasuwa.</pe>./
<begin id="b1360338797348-2047520187"/><motyw id="m1360338797348-2047520187">Pogrzeb, Ofiara, Obrzędy, Obyczaje</motyw>Tymczasem w fosę, między gęste krzewie<pe><slowo_obce>krzewie</slowo_obce> --- daw. rzecz. zbiorowy r.n.; dziś: krzewy.</pe>, /
Schodzą trabanci<pe><slowo_obce>trabant</slowo_obce> (z wł.) --- żołnierz straży przybocznej.</pe> z piłami, z topory, /
Sieką chrust, walą topole, modrzewie, /
A ociosane pnie, gałęzie, wióry /
Toczą na barkach i wozach do miasta: /
Na taki widok żal i postrach wzrasta.</strofa>


<strofa>Kędy świątynie miał władca pioruna<pa><slowo_obce>Kędy świątynie miał władca pioruna/ I bóg, co wichrem niepogodnym świszcze</slowo_obce> --- Perkunas, bóg piorunu, czczony w Litwie, i Pochwist, bóg niepogody, u Rusi. Dotąd pokazują w Nowogródku miejsce, gdzie miały stać tych bóstw świątynie, a gdzie teraz kościół księży bazylianów.</pa>/
I bóg, co wichrem niepogodnym świszcze, /
Gdzie woły, konie, trzoda srebrnoruna /
Codziennie krwawi poświęcone zgliszcze: /
Tam stos ogromny kładą pod obłoki, /
Dwudziestem<pe><slowo_obce>dwudziestem sążni</slowo_obce> --- na dwadzieścia sążni, tj. na ok. 40 m.</pe> sążni długi i szeroki.</strofa>


<strofa>W środku dąb sterczał; a pod dębem stoi/
Niemiecki braniec na dzielnym rumaku<pa><slowo_obce>Niemiecki braniec na dzielnym rumaku</slowo_obce> --- brańców wojennych, szczególniej Niemców, Litwini palili na ofiarę bogom. Przeznaczano do tego obrzędu wodza lub znaczniejszego z rodu i męstwa rycerza; jeśli kilku dostało się w niewolę, natenczas losem wyciągano nieszczęśliwą ofiarę. Po zwycięstwie na przykład Litwy r. 1315 nad Krzyżakami, Stryjkowski powiada: ,,A Litwa i Żmudź za to zwycięstwo i za hojne łupy z nieprzyjaciół pogromionych i pobitych złupione, gdy bogom swoim ofiary i zwykłe modły czynili, jednego zacnego Krzyżaka imieniem Gerarda Ruddę, wójta albo starostę ziemie sambijskiej, z więźniów przedniejszego, z koniem, na którym wojował, i z zbroją, w której był ubrany, i z bronią, żywego na wyniosłym stosie drzew spalili i z dymem duszę do nieba, a ciało z perzynami na powietrze posłali" (Stryjkow.[ski] <tytul_dziela>Kron.</tytul_dziela>, k. 391. wyd. królewieck.[ie]). Przy końcu tegoż wieku Prusacy, już ochrzczeni, zbuntowawszy się i zbiwszy 4000 Niemców, komtura memelskiego [Memel: Kłajpeda] pojmali i spalili. Ob.[acz] Lucas David, k. 2156.</pa>, /
Z orężem, w hełmie i zupełnej zbroi, /
Trzykroć łańcuchem przykuty do haku: /
Wódz to krzyżacki, co był posłem wprzody, /
Zabójca księcia, Diterich z Kniprody.</strofa>


<strofa>Biegą<pe><slowo_obce>biegą</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: biegną.</pe> mieszczanie, rycerze, kapłany;/
Czekają końca, zgadywać nie śmieją: /
Każdy zarówno w myślach kołysany /
Między bojaźnią, żalem i nadzieją, /
W zamek smutnymi poziera oczyma, /
A słuch na wieści wyprężony trzyma.</strofa>


<strofa>Przecież i trąba ozwała się z wieży,/
I most opada, i wolnymi kroki /
Rusza się orszak w żałobnej odzieży, /
Niosąc na tarczach <begin id="b1341673941891-482051249"/><motyw id="m1341673941891-482051249">Trup</motyw> bohatera zwłoki; /
Przy nich łuk, włócznia, miecz i sajdak<pe><slowo_obce>sajdak</slowo_obce> --- kołczan.</pe> leży, /
Wkoło purpurą świeci płaszcz szeroki: /
Książęce stroje; lecz nie widać lica, /
Bo je spuszczona zawarła przyłbica.<end id="e1341673941891-482051249"/></strofa>


<strofa>To on, to książę! Wielkiego pan kraju,/
Mąż dużej <pe><slowo_obce>duży</slowo_obce> --- tu: silny.</pe>ręki, któż mu rówien<pe><slowo_obce>rówien</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś: równy.</pe> będzie /
Czy gromić Niemce i hordy Nogaju<pe><slowo_obce>hordy Nogaju</slowo_obce> --- Tatarzy.</pe>, /
Czy lud na słusznym rozsądzać urzędzie? /
Panie nasz! Za cóż<pe><slowo_obce>za cóż</slowo_obce> --- tu: dlaczego, dlaczegóż.</pe> dawnego zwyczaju /
Nie widać w twoim pogrzebnym obrzędzie?/
Nie tak albowiem starożytność święta /
Czciła twe przodki, litewskie książęta.</strofa>


<strofa>Za cóż do nieba nie idzie za tobą/
Twój giermek, każdej nieodstępny drogi, /
I z próżnym siodłem, okryty żałobą /
Towarzysz pola, koń jelenionogi; /
I sokół, i psy, co wiatr pyskiem sieką, /
I drugie z pyskiem wietrzącym daleko?</strofa>


<strofa>Szemrała gawiedź. Rycerze na stosie
Składają ciało, mleko i miód leją<pa><slowo_obce>(...) Rycerze na stosie/ Składają ciało, mleko i miód leją</slowo_obce> --- zwyczaj palenia ciał, wspólny wielu narodom starożytnym, był też w Litwie zachowywany aż do przyjęcia chrześcijaństwa. Kronikarze i w tem znajdowali dowód pochodzenia Litwy od Greków lub Rzymian. Obrzędy pogrzebowe nieraz szeroko opisuje Stryjkowski, szczególniej po zgonie sławnego Kiejstuta. ,,Ciało jego (Kiejstuta) Skirgajło, brat Jagiełłów, do Wilna uczciwie obyczajem książęcym przyprowadził, a uczyniwszy wielki stos z drzew suchych na zgliskach wileńskich, według zwyczaju ojczystego pogańskiego zgotowali wszystkie potrzeby do palenia ciała; tamże ubrawszy go we zbroję i w szaty książęce, z szablą, z włócznią i z sajdakiem włożyli go na stos drew, a przy nim sługę wiernego żywego, konia najlepszego żywotnego, ubranego, parę chartów, sokołów i wyżłów, paznokcie rysie i niedźwiedzie i trąbę myśliwską; potem uczyniwszy bogom modlitwy i ofiary i wyśpiewawszy dzielności jego, co za żywota czynił, zapalili on stos drew smolny, i tak wszystko ciało zgorzało; popiół potem i kostki wypalone zebrawszy, w trumnie pochowali. A to było dokonanie i pogrzeb sławnego książęcia Kiejstuta" (kar. 467.).</pa>; /
Przy długiej trąby i fletni odgłosie, /
Śmiertelne pieśni wajdeloci pieją. /
Starszy pochodnią wziął i nóż ofiarny<end id="e1360338797348-2047520187"/>: /
Stójcie!... Stanęli. Nadjechał mąż czarny.</strofa>


<strofa>Któż on? pytają wszyscy, któż on taki?/
Poznało wojsko: on na polu wczora, /
Kiedy litewskie złamano orszaki /
I obstąpiono zewsząd Litawora,/
Przypadł, odwagę stygnącą zapalił, /
Niemców wysiekał, komtura obalił.</strofa>


<strofa>Tyle o czarnym rycerzu wiedziano./
Dziś w tymże płaszczu, na tymże rumaku: /
Lecz po co przybył? skąd ród? jakie miano? /
Stójcie i patrzcie! Uchyla szyszaku, /
Uchyla twarzy: on! Litawor! książę!... /
Dziw nagły zmysły i mowę zabiera, /
Na koniec radość skrzepły głos rozwiąże. /
Opłakanego widząc bohatera, /
Wrzasną i klasną, wrzask o gwiazdy bije: /
«Litawor żyje! Książę, pan nasz żyje!».</strofa>


<strofa>Stał i ku ziemi dzierżał lice blade./
Hałas grzmi jeszcze, powtarzany echem; /
Z wolna wzniósł czoło, obejrzał gromadę, /
Za okrzyk lekkim dziękując uśmiechem. /
Nie był to uśmiech, co z serca poczęty /
Rozjaśni lica i w oczach zaświeci; /
Ale jakoby gwałtem przyciągnięty /
Usiadł na ustach i wkrótce uleci:/
Tyle dodaje smutnej twarzy wdzięku, /
Ile kwiat w bladym nieboszczyka ręku.</strofa>


<strofa>«Zapalcie zgliszcze!» --- Palą, ogień bucha,/
A książę dalej: «Wiecieli wy, czyje /
Zwłoki na stosie giną?...» --- Cichość głucha. /
«Niewiasta! choć ją męska zbroja kryje! /
Niewiasta z wdzięków, a bohater z ducha<pa><slowo_obce>Niewiasta z wdzięków, a bohater z ducha</slowo_obce> --- charakter i działanie Grażyny mogą się zdawać zbyt romansowe i z obyczajami ówczesnemi niezgodne. Dziejopisowie albowiem niepochlebnemi kolorami malują stan niewiast w Litwie starożytnej: te nieszczęśliwe ofiary przemocy i ucisku żyły w pogardzie, wskazane na służbę prawie niewolniczą. Ale z drugiej strony u tychże dziejopisów znajdujemy cale przeciwne badania. I tak na chorągwiach pruskich i na monetach starożytnych widziano, jak świadczy Schutz (Kotzebue, <tytul_dziela>Belege und Erlauterungen</tytul_dziela>, t.I, p. 291.), niewiastę w koronie: skąd by wnosić można, iż kiedyś niewiasta panowała w tym kraju. Pewniejsze daleko, bo aż do późnych czasów, dochodzą powieści o sławnych ubóstwionych kapłankach, o Gezanie i Kadynie, których szaty i relikwie długo jeszcze w kościołach chrześcijańskich zachowywane były. Słyszałem od świadomego dziejów narodowych p. Onacewicza, iż w rękopisie kronikarza wołyńskiego jest wzmianka o sławnym czynie niewiast jakiegoś miasta litewskiego, które po wyjściu mężów na wojnę same murów broniły, a nie mogąc oprzeć się nieprzyjaciołom, przeniosły dobrowolną śmierć nad niewolę. Coś podobnego wspomina Kromer (<tytul_dziela>Polonia sive...</tytul_dziela> etc. p. 206.) o zamku Pullen. Sprzeczności te pogodzić się dadzą, jeśli zważymy, iż ród litewski składał się z dwóch od dawna razem zamieszkałych, ale zawsze nieco różniących się pokoleń: to jest, z krajowców (autochtonów) i przychodniów, jak się zdaje Normandów; ci ostatni zachowali zapewne wrodzone ku płci pięknej uczucia szacunku i przywiązania. Jakoż, podług dawnych praw czyli zwyczajów litewskich, żony z tego obcego pokolenia zaszczycane były szczególnemi od mężów względami. Nadto, pogarda ku niewiastom i ich upodlenie, zdaje się, iż tylko w czasach najdawniejszych i zupełnie barbarzyńskich miały miejsce. Następnie zaś, a mianowicie w wieku, w którym przypuszczamy akcję tej powieści, duch rycerski i prawie romansowy przebija się coraz bardziej. Wiadomo, jak dzielny i surowy wojownik Kiejstut czule kochał swoją Birutę, którą, bogom poświęconą, narażając się na niebezpieczeństwo, porwał i z prostego stanu księżną uczynił; jak małżonka Witołda zręcznie i śmiało męża z wiezienia i od bliskiej śmierci uwolniła.</pa>: /
Ja się zemściłem, lecz ona nie żyje!<pe><slowo_obce>Ja się zemściłem, lecz ona nie żyje!</slowo_obce> --- po tym wersie w pierwotnej wersji utworu fragment: ,,Ludy, słuchajcie! Dla waszej nauki / Powiem: słuchajcie i zważcie dokładnie! Wy, syny wasze, wnuków waszych wnuki / Niechaj to w sercu zachowają na dnie: / Co człowiek zbłądził, rażon gniewu jadem, / To książę wielkim naprawi przykładem!".</pe>» /
Rzekł, bieży na stos, upada na zwłokach, /
Ginie w płomieniach i dymu obłokach<pa><slowo_obce>Ginie w płomieniach i dymu obłokach</slowo_obce> --- Litwini w ciężkiej chorobie lub w wielkiem nieszczęściu zwykli byli żywcem palić się w domach. Najpierwszy ich król i arcykapłan Wajdewutas i jego następcy na stosach dobrowolną śmiercią pospolicie żywot kończyli. Takowe samobójstwo w mniemaniu ich bardzo zaszczytnem było.</pa>.</strofa>



<naglowek_rozdzial>Epilog wydawcy</naglowek_rozdzial>




<strofa>Czytelniku, jeżeliś przepatrzył cierpliwie/
I nierad snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- zapewne, prawdopodobnie.</pe> do końca --- czemu się nie dziwię: /
Bo w żmudnem zaplątaniu, gdy wątku nie schwyta /
Podraźniona ciekawość, gniewa się niesyta --- /
Za co<pe><slowo_obce>za co</slowo_obce> --- tu: dlaczego.</pe> książę sam został, a wyprawił żonę? /
Za co śród boju przyniósł niewczesną<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> --- późny, spóźniony.</pe> obronę? /
Czy księżna własną wolą<pe><slowo_obce>własną wolą</slowo_obce> --- z własnej woli; własnowolnie.</pe> zastąpiła męża? /
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> Litawor na Niemce jął się do oręża?.../
Dostatnich<pe><slowo_obce>dostatni</slowo_obce> --- tu: dostateczny, wystarczający.</pe> odpowiedzi na próżno byś badał. /
Wiedzże, iż autor, co te historyje składał, /
Ile widział lub słyszał (był naonczas w mieście), /
To pokrótce spisawszy, zamilczał o reszcie. /
Nie mogąc prawdy zmacać i na jaw wysadzić, /
A nie chcąc fałszywymi domysłami zdradzić, /
Gdy umarł, jam rękopis wziął po nieboszczyku, /
A sądząc, iż rad będziesz, miły czytelniku, /
Kiedy z ukrycia wyjdą na publiczne oczy /
I koniec się jakkolwiek przycięty dotoczy<pe><slowo_obce>koniec się (...) dotoczy</slowo_obce> --- koniec się dorzeźbi, dorobi.</pe>, /
Pytałem Nowogrodzian, ludzi godnych wiary; /
Ale żaden nie wiedział, jeno Rymwid stary; /
I ten, jak stary, prędko rozstał się z żywotem, /
A póki żył, nikomu nie powiadał o tem./
(Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, prawdopodobnie.</pe> w przysiędze uwiązan albo w obietnicy). /
Szczęściem, był drugi człowiek świadom tajemnicy: /
Giermek księżnej, podonczas<pe><slowo_obce>podonczas</slowo_obce> (daw.) --- wówczas.</pe> we dworcu przytomny<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny (przy tym, o czym mowa).</pe>. /
Ten, jako człowiek prostak, mniej w języku skromny, /
Gadał, a jam spisował, widząc, iż powieści /
Wiążą się do podanej od autora treści. /
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- tu: konstrukcja z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy też.</pe> całkiem prawdziwe, trudno dać porękę; /
A kto o fałsz pomówi, nie wyzwę na rękę<pe><slowo_obce>na rękę</slowo_obce> --- na pojedynek.</pe>: /
Bo tu nic zgoła własną nie nadstarczam głową,/
A com z giermka usłyszał, oddam słowo w słowo./
Giermek zaś tak powiadał:/
<wers_cd>«Księżna sfrasowana,</wers_cd>/
Długo błagała męża, padłszy na kolana,/
Ażeby na kark Litwie nie zwał nieprzyjaciół:/
Ale on tak się w gniewie uporczywy zaciął, /
Iż jej prośby z szyderczym słuchając obliczem, /
»Nie i nie« odpowiadał i odprawił z niczem. /
Sądziła go przekonać łacniej w innym czasie; /
Rozkazała posłańców zatrzymać w tarasie<pe><slowo_obce>taras</slowo_obce> --- nasyp ziemny.</pe> /
Lub za mury wyprawić. Wyprawiłem cicho; /
Zbłądziliśmy oboje: a stąd całe licho. /
Bo komtur, odpowiedzią twardą zagniewany, /
Miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- tu: w miejsce, zamiast.</pe> posiłków niesie ogień i tarany. /
Kiedym o tej nowinie uwiadomił panią, /
Biegła znowu do męża, ja z daleka za nią. /
Weszliśmy; ciemno było w komnacie i głucho, /
Książę strudzony zasnął na oboje ucho. /
Stanęła podle<pe><slowo_obce> podle</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> łoża, lecz nie śmiała budzić,/
Czy nie chcąc darmo prosić, czy sennego trudzić;/
Ale wrychle<pe><slowo_obce>wrychle</slowo_obce> (daw.) --- wkrótce.</pe> na obrót rzuciła się nowy:/
Bierze szablę, książęciu leżącą u głowy, /
Pancerz kładzie, mężowski płaszcz na piersiach zwiesza/
i lekko drzwi przemknąwszy, na ganek pośpiesza. /
Mnie srogo zakazuje o niczym nie gadać. /
Koń już był osiodłany. Kiedy miała wsiadać, /
Szabli nie obaczyłem przy jej lewym boku, /
Zapomniała przypasać lub zgubiła w mroku./
Biegnę, szukam, powracam: aż zamkniono wrota;/
Patrzę oknem: niestety! już za bramą rota./
Strach mię ścisnął, jakobym obrzucan zarzewiem;/
Myślę, pocę się, kręcę, co mam począć, nie wiem./
Widać blask i grzmot działa rozlega się w dali:/
Zrozumiałem, że z Niemcy bitwę zagajali. /
Wkrótce Litawor, czyli dosyć mając spania, /
Czy zbudzony łoskotem, zerwał się z posłania. /
Woła, klaszcze i woła: ja, drżący ze strachu, /
Wsunąłem się na klęczkach w ciemny zakąt gmachu, /
Widziałem, jako szukał oręża i zbroje, /
Kołatał we drzwi, skoczył na księżnej pokoje, /
Wrócił, wyłamał rygle, wyleciał na ganek. /
Ja do okna, (a już się zbierało na ranek): /
Książę spoziera wkoło i nastawia uszy, /
I krzyczy; ale w zamku nie ma żywej duszy. /
Potem na dół, jakoby nieprzytomny sobie /
Skoczył, gdzie stały jego rumaki przy żłobie;/
Wyjechał ku okopom, wstrzymał się u wałów,/
Słuchał, skąd zgiełk uderza, skąd ogień postrzałów:/
A wypuściwszy wodze lotem błyskawicy/
Przez dziedziniec, most, bramę pędzi ku stolicy./
Ja w oknie patrzę, czekam niecierpliwie końca:/
Wszystko ucichło, zgasło koło wschodu słońca./
Wraca Litawor, Rymwid; i<begin id="b1341674023458-2789586082"/><motyw id="m1341674023458-2789586082">Śmierć</motyw> Grażynę z łęku/
Wysadziwszy omdlałą, dźwigali na ręku./
Strach wspomnieć! Kędy stąpią, krwawy strumień pryska,/
W pierś ciężko zaraniona i skonania bliska,/
Padła niema, to nogi ściskając książęce,/
To załamane k'niemu wyciągając ręce:/
»Przebacz mężu mój, pierwsza i ostatnia zdrada!...«/
Książę płacze, podnosi; zemdlona upada;/
Skonała...<end id="e1341674023458-2789586082"/> Wstał i odszedł, i rękami oczy/
Zakrył, i stał... Ja wszystko widziałem z uboczy<pe><slowo_obce>z uboczy</slowo_obce> (daw.) --- z boku.</pe>;/
A gdy z Rymwidem jęli kłaść na łoże ciało,/
Umknąłem... Wiecie wszyscy, co się dalej stało».</strofa>


<strofa>Tyle on giermek gadał, pod sekretem zrazu, /
Lecz ze śmiercią Rymwida minął strach zakazu, /
(Bo Rymwid wzbronił o tym przed ludem rozplatać). /
Wieść tłumiona poczęła coraz szerzej latać: /
Dziś żadnego nie znajdziesz w nowogródzkiej gminie, /
Co by ci nie zanucił piosnki o Grażynie, /
Dudarze ją śpiewają, powtarzają dziewki, /
I dotąd pole bitwy zwą polem <wyroznienie>Litewki</wyroznienie><pe><slowo_obce>Epilog wydawcy</slowo_obce> --- we wcześniejszej wersji utworu epilog brzmiał: ,,Jeżeli ktoś te dzieje odczytał cierpliwie,/ I nierad z nich do końca --- czemu się nie dziwię:/ Bo splątawszy się w wątku, resztą we mgle toną,/ Porzucając ciekawość twą niedosyconą/ Wiedzże, iż co się stało dawno i tajemnie,/ Po tylu wielkich latach, nie może być ze mnie / Do gruntu dziś wyśledzić a na jaw wysadzić,/ A fałszem nie chcę uszu łatwowiernych zdradzić!/ Więc za co księżna w polu zastąpiła męża,/ Przecz Litawor na Niemce imał się oręża:/ Nikt przyczyn dostatecznych a pewnych nie wyda,/ Bo nikt nie wiedział, oprócz starego Rymwida./ I ten niedługo zasię rozstał się z żywotem,/ A póki żył, nikomu nie powiedział o tem,/ Snać w przysiędze uwiązan albo w obietnicy./ Był jednak drugi człowiek, świadom tajemnicy:/ Giermek księżnej, naonczas we dworcu przytomny./ Ten, jako człowiek prostak, mniej w języku skromny,/ Co wiedział, co nie wiedział plótł tajemnie zrazu,/ Ale gdy strach ominął dawnego zakazu,/ (Bo zakazano było przed ludem rozplatać)/ Wieść tłumiona poczęła coraz szerzej latać;/ Przez tysiąc ust pędzona w nieśmiertelnym ruchu,/ Długie przepadłszy wieki, doszła nam do słuchu./ Ile w niej prawdy, niech każdy sam bada,/ A nie wyzwę na rękę, choć kto kłamstwo zada:/ Bo już nic zgoła swoją nie dostarczam głową,/ Co on giermek wyjawił, oddam słowo w słowo./ Giermek zaś tak powiadał: «Księżna sfrasowana,/ Iż nie mogła prośbami złamać gniewu pana,/ Sądziła go przekonać snadniej w innym czasie/ I kazała mnie posły zatrzymać w tarasie / Albo precz wygnać. Mnie się ten zamiar podoba:/ Wygnałem; ale grubo zbłądziliśmy oba!/ Bo Komtur, odpowiedzią twardą rozgniewany,/ Szedł na miasto, gotując ognie i tarany./ Kiedym o tej nowinie uwiadomił panią,/ Znowu biegła do męża, ja z daleka za nią,/ Weszliśmy. Ciemno było w komnacie i głucho;/ Książę strudzony zasnął na oboje ucho./ Stanęła podle łoża, lecz nie śmiała budzić,/ Czy nie chcąc darmo prosić, czy sennego trudzić;/ Ale wrychle na obrót rzuciła się nowy:/ Zdjęła szablę, wiszącą książęciu u głowy,/ Pancerz kładzie, mężowski płaszcz na piersiach zwiesza / I cicho drzwi przymknąwszy, na ganek pośpiesza;/ Mnie srogo zakazała o niczem nie gadać./ Wraz i konia podano; a gdy miała wsiadać,/ Mniemałem, nie ujrzawszy miecza przy jej boku,/ Że go miała zapomnieć lub zgubić w pomroku:/ Biegam, szukam, powracam --- a zamknione wrota./ Patrzę w okna --- niestety, już za bramą rota./ I strach mię ścisnął, jakobym obrzucon zarzewiem;/ Myślę, pocę się, kręcę, co mam począć, nie wiem?/ Wtem grzmot niemieckiej broni rozlega się w dali:/ Zrozumiałem, że w polu bitwę poczynali./ Wkrótce Litawor, czyli dosyć mając spania/ Czy zbudzony łoskotem, zerwał się z posłania./ Woła, klaszcze i woła: ja drżący ze strachu,/ Wsunąłem się na klęczkach w ciemny zakąt gmachu./ Widziałem, jako szukał oręża i zbroje,/ Kołatał we drzwi, skoczył na księżnej pokoje,/ Wrócił, wyłamał rygle, wyleciał na ganek./ Ja do okna (a już się zbierało na ranek):/ Książę spoziera wkoło i nadstawia uszy,/ I krzyczy; ale w zamku nie ma żywej duszy./ Potem na dół, jakoby nieprzytomny sobie,/ Skoczył, gdzie stały jego rumaki przy żłobie;/ Wyjechał na dziedziniec, wstrzymał się u wałów,/ Słuchał, z której zgiełk strony, gdzie ogień postrzałów:/ I zawróciwszy konia, lotem błyskawicy,/ Przez dziedziniec, most, wały, skoczył ku stolicy./ Jam oczmi stał, ciekawie oczekując końca:/ Alem niedługo czekał. Koło wschodu słońca/ Wraca Litawor, Rymwid i Grażynę z łęku/ Wysadziwszy, do gmachu dźwigali na ręku./ Strach wspomnieć! Kędy stąpią, krew strumieniem pryska,/ Bo pierś ciężko raniona i skonania bliska;/ Padła z łoża, to nogi ściskała książęce,/ To załamane k'niemu wyciągając ręce:/ »Przebacz mężu, to pierwsza i ostatnia zdrada!...«/ On, rzewnie płacząc, przy niej na kolana pada,/ Skonała... Wstał i odszedł, i rękami oczy / Zakrywszy, stał... ja wszystko widziałem z uboczy;/ A gdy z Rymwidem jęli kłaść na łoże ciało,/ Uciekłem... Wiecie wszyscy, co się potem stało»".</pe>.</strofa>


</liryka_l>



</utwor>