<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/boccaccio-dekameron-dzien-piaty-sokol/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boccaccio, Giovanni</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dekameron, Dzień piąty, Sokół</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boyé, Edward</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ołtusek, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Renesans</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowela</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Aleksandrę Sekułę. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/boccaccio-dekameron-dzien-piaty-sokol/</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Giovanni Boccaccio, Dekameron, tłum. Edward Boyé, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1975.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Edward Boyé zm. 1943</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-11-09</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
  
  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Salvatore_Postiglione_Motiv_aus_dem_Decamerone.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Motiv aus der Erzählung des Dekameron (Il Decamerone) von Giovanni Boccaccio, Salvatore Postiglione, public domain</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/4802</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/dekameron-dzien-piaty.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6535-8</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dekameron-dzien-piaty.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6536-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/dekameron-dzien-piaty.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6537-2</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/dekameron-dzien-piaty.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6538-9</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/dekameron-dzien-piaty.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6539-6</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
  <category.legimi>Renesans</category.legimi>
<category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>FS.WL-N </category.thema.main>
    <category.thema>3MD</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<powiesc>












<autor_utworu>Giovanni Boccaccio</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Dekameron</dzielo_nadrzedne>

<abstrakt>
<akap>Zakończona happy endem, krótka i zaskakująca opowieść o miłości i poświęceniu, która trwale zapisała się w historii i teorii literatury.</akap>



 

<akap>Nowela <tytul_dziela>Sokół</tytul_dziela> jest jedną ze stu krótkich opowieści tworzących dzieło zaliczane do najsłynniejszych utworów literatury światowej: <tytul_dziela>Dekameron</tytul_dziela> Giovanniego Boccaccia. Napisany w języku włoskim <tytul_dziela>Dekameron</tytul_dziela> po raz pierwszy ukazał się drukiem około 1470 roku, niemal sto lat po śmierci Boccaccia (1313--1375), który pracował nad nim prawdopodobnie w latach 1350--1353; dzieło znane było w odpisach i we fragmentach jeszcze przed publikacją. W 1559 roku znalazło się na indeksie ksiąg zakazanych.</akap>





<akap>Miejscem akcji <tytul_dziela>Dekameronu</tytul_dziela>, rozgrywającej się w 1348 roku, jest willa w okolicach Florencji, gdzie dziesięć osób szlachetnego pochodzenia (siedem dam i trzech młodzieńców) chroni się przed panującą w mieście dżumą. Przebywają tam dziesięć dni --- stąd zaczerpnięty z języka greckiego tytuł utworu (<slowo_obce>deka hemeron</slowo_obce> w starożytnej grece oznacza właśnie ,,dziesięć dni"). Towarzystwo spędza czas, opowiadając sobie historie --- każdego dnia powstają opowieści na zadany temat, wybrany przez wyznaczonego na dany dzień ,,króla" lub ,,królową". </akap><akap>
I tak pierwszego dnia bohaterowie dzielą się przypowiastkami o ludzkich wadach: o skąpstwie, głupocie, obłudzie i rozpuście. Dzień drugi to opowieści skomplikowane i nieprawdopodobne. Trzeciego dnia zebrani koncentrują się na frywolnych historiach o miłosnych przygodach kleru i pustelników. Dzień czwarty to opowieści z nieszczęśliwym zakończeniem, zaś piąty --- pełne perypetii historie miłosne z zakończeniem szczęśliwym. I tak dalej, aż po dzień dziesiąty i powrót bohaterów do Florencji. W ten sposób Boccaccio prezentuje aż sto nowel, z których wyłania się barwny obraz włoskiej obyczajowości czasów renesansu, ze znakomicie oddanymi realiami epoki. Bohaterowie nowel wywodzą się ze wszystkich sfer i warstw społecznych --- od książąt, poprzez rycerstwo, kler, mieszczan, po prostych wieśniaków i biedotę. Pojawiają się wśród nich postaci łatwe do rozpoznania dla ówczesnych florentyńczyków, ale prawda historyczna została potraktowana z przymrużeniem oka. 
</akap><akap>Renesansowym ideałem było doświadczanie człowieczeństwa w jego pełni (w nawiązaniu do słynnej sentencji Terencjusza: ,,Jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce") i taki też obraz ludzkiej kondycji wyłania się z <tytul_dziela>Dekameronu</tytul_dziela>. Jest w nim miejsce na wzniosłość i rubaszność, intelekt i zmysłowość, tragedię i farsę. Los jest zmienny i kapryśny, a tym, co pomaga człowiekowi przetrwać, jest umiejętność życia chwilą (<slowo_obce>carpe diem</slowo_obce>) i korzystanie z przymiotów rozumu. Życie spełnione to życie w harmonii z naturą świata i człowieka. Miłość jest motorem ludzkiego życia, dlatego wszelkie z niej wynikające błędy i słabości mogą być wybaczone --- poza sprzedajnością. Z kart <tytul_dziela>Dekameronu</tytul_dziela> wyłania się nowy, renesansowy typ bohatera -- jest nim człowiek zdolny przystosować się do zmiennych kolei losu i cieszyć się życiem niezależnie od tego, co ono przynosi. Kolejne wyzwania traktuje z odwagą, otwartością i humorem. Taką postawę prezentuje towarzystwo, które w obliczu śmiercionośnej epidemii robi, co może, aby zachować dobry nastrój, nie poddać się złym myślom i lękom: receptą jest dla nich opowiadanie historii i wysiłek umysłowy wkładany w to zajęcie.</akap><akap>Nowela <tytul_dziela>Sokół</tytul_dziela> (jedna ze stu krótkich opowieści tworzących dzieło, zaprezentowana towarzystwu w dniu piątym jako dziewiąta z kolei) jest najbardziej dziś znanym fragmentem dzieła Boccaccia, wykorzystywanym w podstawowej edukacji literackiej.</akap>



 

<akap>Centralna postać <tytul_dziela>Sokoła</tytul_dziela>, szlachetnie urodzony młodzieniec imieniem Federigo, wpisuje się w renesansowy wzorzec bohatera. Dążąc do zdobycia serca ukochanej Monny Giovanny, traci cały swój majątek. Zmuszony jest wieść bardzo skromne życie i nie posiada już nic wartościowego poza sokołem --- szlachetnym ptakiem, ostatnim symbolem dawnego statusu. Sokół jest jednak dla Federiga czymś dużo więcej niż symbolem. Ma znaczenie praktyczne: rycerz udaje się z nim na polowania, co z jednej strony dostarcza mu pożywienia, a z drugiej --- jedynej rozrywki, jaka mu pozostała. A jednak, kiedy niespodziewanie wybranka jego serca składa mu wizytę i zostaje zaskoczony jej prośbą pozostania u niego na obiedzie, nie zawaha się ani chwili, aby poświęcić sokoła, zapewniając damie wykwintny posiłek. W czynie Federiga nie ma przy tym nawet odrobiny kalkulacji i wyrachowania. Mężczyzna nie liczy na nagrodę, zachowuje się po prostu tak, jak nakazuje mu dobry obyczaj oraz pełne miłości serce. Nie afiszuje się przed Monną Giovanną swoim oddaniem. Gdyby nie to, że kobieta przybyła do niego właśnie po sokoła (którego zapragnął mieć jej ciężko chory synek) nigdy nie dowiedziałaby się o poświęceniu Federiga. Jego bezinteresowność i trwałość uczucia wywierają na damie wielkie wrażenie i ostatecznie Federigo zostaje nagrodzony: owdowiała Monna Giovanna poślubia go, nie zważając na jego ubóstwo. Bohater <tytul_dziela>Sokoła</tytul_dziela> reprezentuje wartości takie jak wierność, zdolność do poświęcenia w imię miłości oraz pełną godności akceptację swego losu.</akap>


 
 

<akap>Budowa <tytul_dziela>Dekameronu</tytul_dziela> nawiązuje do <tytul_dziela>Księgi tysiąca i jednej nocy</tytul_dziela> -- poszczególne nowele są odrębnymi, niezależnymi całościami, ale jednocześnie układają się w zgrabną całość. Utwór ma kompozycję ramową --- otwiera go wyjazd z Florencji, zamyka zaś powrót do miasta. Boccaccio  czerpie z gatunków takich jak baśń, bajka, romans rycerski czy przypowieść, ale ujednolica ich formę. Opowiada wartko, językiem zachowującym charakter ustnej opowieści. Nie popada w dłużyzny ani w dygresje, dba za to o obrazowość opisów, zaskakujące zwroty akcji, humor i efektowne pointy (czyli zaskakujące i dobitne zakończenia).</akap>
  <akap>
Nowela jako gatunek ukształtowała się właśnie za sprawą twórczości Bocaccia. Definiujemy ją jako krótki, zazwyczaj jednowątkowy utwór epicki, mający wyrazistą fabułę. Charakterystyczny dla noweli jest jej schemat konstrukcyjny -- akcja zostaje zawiązana, rozwija się aż do osiągnięcia punku kulminacyjnego, zaś finał ma formę pointy. Wątki poboczne, dygresje, epizody, opisy i postaci drugoplanowe są w miarę możliwości ograniczane, dzięki czemu utwór zyskuje zwięzłość i gęstość akcji, a uwaga czytelnika koncentruje się na głównych bohaterach i ich losach. Typowe jest występowanie motywów dominujących, które nierzadko pojawiają się w tytule. Nowela <tytul_dziela>Sokół</tytul_dziela> stała się nowelistycznym wzorcem, jako doskonale zbudowana i idealnie spełniająca wymagane kryteria. Zainspirowała ona powstanie tzw. teorii sokoła, według której kluczowe znaczenie kompozycyjne dla noweli ma motyw o charakterze symbolicznym, wokół którego osnuta jest fabuła. W <tytul_dziela>Sokole</tytul_dziela> jest nim oczywiście tytułowy ptak, ostatni symbol statusu społecznego głównego bohatera, którego nie zawahał się poświęcić dla ukochanej. Nowele miały swoje gatunkowe poprzedniczki w antyku (np. <tytul_dziela>Metamorfozy</tytul_dziela> rzymskiego pisarza Apulejusza) i średniowieczu (popularne w tej epoce żywoty świętych). Włoski renesans wyznaczył precyzyjnie ramy gatunku, wprowadził weń tematykę mieszczańską, motywy obyczajowe i psychologiczne, oraz częsty rys satyryczny, przy jednoczesnym zachowaniu realizmu.</akap>
 

<akap><tytul_dziela>Dekameron</tytul_dziela> Giovanniego Boccaccia jest lekturą szkolną w liceach i technikach, zaś nowela stanowiąca jego część <tytul_dziela>Sokół</tytul_dziela> to lektura w wyższych klasach szkoły podstawowej, dlatego e-book dostępny jest w wielu formatach (PDF, MOBI i EPUB), zaś nowelę <tytul_dziela>Sokół</tytul_dziela> opatrzono przypisami specjalnie  z myślą o uczniach i uczennicach, a dodatkowo została opublikowana jako audiobook, który czyta Robert Koszucki.</akap>





</abstrakt>


<nazwa_utworu>Dzień piąty</nazwa_utworu>



<naglowek_rozdzial>Opowieść dziewiąta<br/> Sokół</naglowek_rozdzial>

<nota><akap>Federigo degli Alberighi miłuje bez wzajemności; po stracie całego mienia pozostaje mu jedynie sokół, którego, nic innego nie mając, poświęca na potrawę dla umiłowanej białogłowy, gdy ta doń w gościnę przybywa. Uznawszy o tym, dama zmienia postępowanie, wychodzi za niego za mąż i bogatym człowiekiem go czyni.</akap></nota>


<akap>Gdy Filomena skończyła opowieść swoją, królowa, widząc, że krom Dionea, który miał osobny przywilej, ona tylko nie opowiadała jeszcze, z wesołą twarzą w te słowa zaczęła:</akap>


<akap_dialog>--- Na mnie tedy kolej przychodzi i dlatego też chcę wywiązać się z mojego obowiązku powieścią, która wiele z poprzednią ma podobieństwa. Dowiecie się z niej nie tylko o tym, jaką władzę wdzięki wasze nad szlachetnymi sercami sprawują, ale takoż nauczycie się nagrody stosownej z własnej woli udzielać, nie czekając na los, który dary swoje nieraz w dziwaczny i niesprawiedliwy sposób rozdziela.</akap_dialog>


<akap>Wiedzcie tedy, że niedawnymi czasy w mieście naszym<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2044"></ref> Coppo di Borghese Domenichi u wszystkich osobną czcią się cieszył, a może jeszcze się cieszy, więcej dla cnót i szlachetnych obyczajów niźli dla starożytności rodu swego. Ów zacny człek, niezaćmionej pamięci godzien, do lat sędziwych przyszedłszy, lubił opowiadać sąsiadom i znajomym swoim o dawnych czasach i zdarzeniach. Umiał zaś mówić tak udatnie, językiem ozdobnym, i wspomnień miał tyle, że pod tym względem nikt z nim w paragon<pe><slowo_obce>w paragon wchodzić</slowo_obce> (daw.) --- iść w zawody; dorównywać komuś.</pe> wchodzić nie mógł.</akap>




<akap>,,Wśród innych pięknych gadek powracał do opowieści o młodym szlachcicu, zwanym Federigo degli Alberighi, synu imć Filipa, który niegdyś żył we Florencji. Według jego słów, Federigo swoją rycerską biegłością i polerownymi obyczajami przed wszystkimi młodzieńcami we Florencji wziął przodek. Zakochał się on w pewnej szlachetnej damie, imieniem Monna Giovanna, uchodzącej podówczas za najpiękniejszą może we Florencji białogłowę. Dla pozyskania jej względów na turniejach na najzuchwalsze hazardy<pe><slowo_obce>hazard</slowo_obce> a. <slowo_obce>azard</slowo_obce> --- tu daw.: ryzyko, niebezpieczeństwo.</pe> się ważył, wyprawiał wspaniałe uczty i podarunki czynił mnogie, na stan majątku swego wcale nie bacząc.</akap>


<akap>Aliści dama, równie uczciwa, jak piękna, nie dbała ani o niego, ani o to, co na jej cześć urządzał. Federigo siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- dużo, mnóstwo.</pe> pieniędzy ponad możność swą zmarnotrawiwszy, a nic nie zyskawszy, jak to łatwo się dzieje, popadł wkrótce w taką biedę, że z całej majętności nic mu nie pozostało krom małej posiadłości, z której nędzny profit czerpał, i jednego wspaniałego sokoła. Miłość jego przez tę biedę wcale się nie zmniejszyła, owszem, gorętszą jeszcze się stała; a ponieważ nie mógł w mieście już dłużej żyć tak okazale, jak by był tego pragnął, przeniósł się do owej posiadłości i tam, niczyjej pomocy nie prosząc, zajmował się polowaniem z sokołem i cierpliwie ubóstwo swoje znosił. Pod ten czas właśnie zdarzyło się, że małżonek Monny Giovanny ciężko zachorował. Czując się bliskim śmierci, spisał testament, mocą którego podrastającego synaczka swego zrobił dziedzicem wszystkich wielkich swoich bogactw; na przypadek bezpotomnej śmierci syna, Monna Giovanna, jako umiłowana żona, wszystko dziedziczyć miała. Po czym zmarł.</akap>


<akap>Po jego śmierci wdowa, jak to u naszych niewiast jest w obyczaju, udała się pospołu z synkiem na całe lato do jednej z posiadłości swoich, położonej blisko siedziby Federiga. Zdarzyło się, że synek jej, który niezmiernie ptaki i psy lubił, wnet z Federigiem się zaprzyjaźnił. Widując często jego sokoła, tak niezmiernie sobie w nim upodobał, że jedynie żądzą posiadania go pałał; nie śmiał jednak Fedeliga o niego prosić, wiedząc, jaką wartość doń przywiązuje<pe><slowo_obce>jaką wartość doń przywiązuje</slowo_obce> --- dziś popr.: jaką wagę do niego przywiązuje a. jaką wartość ma on dla niego.</pe>. Po pewnym czasie chłopiec zachorował. Monna Giovanna, kochająca z całej duszy swego jedynaka, niewymownie chorobą jego się strapiła; po całych dniach nie odstępowała go, dodawała mu otuchy i prosiła ustawicznie, ażeby jej powiedział, czy czego przypadkiem nie pragnie, bowiem w tym razie uczyniłaby wszystko, aby go tylko ukontentować. Wielekroć już go o to pytała. Wreszcie pewnego dnia chłopiec odrzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Matko, jeżeli zdołasz uzyskać dla mnie sokoła od Federiga, to wierzę, że wnet przyjdę do zdrowia.</akap_dialog>


<akap>Dama, usłyszawszy tę prośbę, przez długi czas rozważała w milczeniu, co ma uczynić. Wiedziała dobrze, że Federigo, miłując ją od dawna, nigdy jednego łaskawszego spojrzenia od niej nie otrzymał. Rzekła więc do siebie. »Jakże mogłabym się ośmielić posłać po tego sokoła do Federiga lub udać się do niego sama? Zresztą, jak słyszę, nigdy szlachetniejszy od tego sokoła ptak myśliwemu nie służył. Nadto, jak powiadają, sokół ów środek utrzymania dla swego pana stanowi. Nie mam, wierę<pe><slowo_obce>wierę</slowo_obce> (daw.) --- doprawdy, zaprawdę.</pe>, sumienia odejmować szlachcicowi ostatniej jego radości«.</akap>


<akap>Tak rozważając, jakkolwiek pewna otrzymania natychmiast sokoła, skoro by tylko o niego poprosiła, nie wiedząc, co rzec, nie odpowiedziała nic synowi.</akap>


<akap>W końcu jednak miłość dziecka zwyciężyła wszystkie jej skrupuły. Monna Giovanna postanowiła mimo wszystko udać się sama do Federiga, aby o sokoła go poprosić.</akap>


<akap>Rzekła więc do chorego:</akap>


<akap_dialog>--- Pociesz się, mój synaczku, i staraj się do zdrowia powrócić, a ja ci przyrzekam, że pójdę jutro zaraz z rana i będziesz miał tego sokoła.</akap_dialog>


<akap>Dziecię tak się tymi słowami uradowało, że tegoż jeszcze dnia znaczną ulgę poczuło. Na drugi dzień rano udała się Monna Giovanna w towarzystwie drugiej damy do małego domku Federiga i zapytała o niego. Ponieważ nie był to czas łowów na ptaki, więc szlachcic znajdował się w ogrodzie, zajęty jakąś robotą. Federigo, uwiadomiony, kto o niego pyta u bramy, zadziwił się w najwyższym stopniu i z radością wybiegł naprzeciwko niej. Ona zasię widząc, że się zbliża, uprzejmie ukłon mu oddawszy, powstała z kobiecym wdziękiem i zwróciła się do niego:</akap>


<akap_dialog>--- Dzień dobry, Federigo! Przychodzę tutaj, ażeby wynagrodzić cię za wszystko, coś z mojej winy wycierpiał. Miłowałeś mnie bowiem goręcej, aniżeli dla dobra twego należało. Nagroda na tym się zasadza, że chcę, abyś mnie wraz z tą damą dziś po przyjacielsku obiadem ugościł.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Madonno --- odparł na to Federigo z pokorą --- nie wiem, o jakich przykrościach, których wy kiedykolwiek przyczyną być mieliście, mówicie. Tyle wiem jeno, że dobra niemało od was wziąłem, i jeżeli cokolwiek wart kiedy byłem, to jedynie przymiotom waszym i miłości dla was to zawdzięczam. Dzisiejsze łaskawe odwiedziny wasze milsze mi są od wszystkich straconych dostatków. Przybyliście wszak w gościnę do nędzarza.</akap_dialog>


<akap>Tak mówiąc, oprowadzał ją bojaźliwie po domku i ogrodzie. Nie mając jednak nikogo pod ręką, kto by mógł damy zabawiać, rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Ponieważ nikogo innego tu nie ma, tedy niechaj ta poczciwa kobieta, żona człowieka obrabiającego moje pole, towarzystwa wam dotrzyma, dopokąd ja obiadu nie przysposobię.</akap_dialog>


<akap>To rzekłszy odszedł. Dotychczas, jakkolwiek wielkim był jego niedostatek, nie zauważył, ilu najniezbędniejszych rzeczy rozrzutność go pozbawiła. Teraz jednak, gdy przyszło zacnie ugościć tę damę, dla miłości której niegdyś niezliczonych spraszał biesiadników, spostrzegł po raz pierwszy nędzę swoją. Srodze strapiony, ze ściśniętym sercem biegał po domu jak szalony i przeklinał los swój, nie mogąc znaleźć pieniędzy ani jakiej rzeczy, którą by w zastaw dać można było. <begin id="b1775237970616-1389397983"/><motyw id="m1775237970616-1389397983">Zwierzę, Jedzenie</motyw>Tymczasem zbliżyła się obiadowa godzina. Federigo, mimo gorącej chęci ugoszczenia damy, nie mógł nic w domu znaleźć, prosić zasię nikogo nie chciał, nawet pracującego u niego wieśniaka. Naraz wpadł mu w oczy dzielny sokół jego, siedzący w jadalnej komnacie na drążku; Federigo schwycił go, a widząc, że ptak jest tłusty, uznał to szlachetne stworzenie za potrawę godną damy. Nie namyślając się tedy długo, ukręcił mu łeb i rozkazał służebnej dziewczynie czym prędzej oskubać go, przyrządzić, na rożen nasadzić i troskliwie upiec.<end id="e1775237970616-1389397983"/> Po czym zasłał stół śnieżystym obrusem, który mu się jeszcze zachował, i poszedł z wesołym obliczem zaprosić damę do obiadu, na jaki go stać. Dama z towarzyszką swoją przeszły z ogrodu do jadalni i obsługiwane starannie przez Federiga, zjadły wraz z nim dzielnego sokoła, nie wiedząc nawet, jaka to potrawa. Po wstaniu od stołu i po uprzejmej pogawędce, dama, sądząc, że nadeszła pora wyznać Federigowi, po co właściwie tu przybyła, zwróciła się doń uprzejmie i tak rzekła:</akap>


<akap_dialog>--- Federigo, jeżeli masz w pamięci dawny stan swój i moją surowość obyczajów, którą zapewne za nieczułość i okrucieństwo poczytywałeś, to nie wątpię, że osłupiejesz na zuchwałą prośbę, z którą tu dzisiaj przybywam. Gdybyś miał jednak kiedykolwiek dzieci i mógł pojąć miłość, jaką się dla nich żywi, to pewna jestem, że chociaż w części dzisiejszy krok mój byś usprawiedliwił. Ty nie masz jednakoż dzieci, ja zasię jedynaka posiadam, a nie mogąc praw macierzyńskiej miłości w sercu mym przewalczyć, wbrew chęci mojej, wbrew przyzwoitości i rozsądkowi, widzę się obecnie zmuszoną prosić cię o podarowanie mi rzeczy, która ci jest droga wielce. Tym przedmiotem jest twój sokół, który nie bez racji tak znaczną wartość dla ciebie posiada. Przeciwny los tylko tę radość i pociechę ci ostawił. A jednak prosić cię oń muszę, syn mój bowiem tak niezmierną żądzą posiadania go zapłonął, iż drżę, ażeby choroba, której uległ, nie pogorszyła się lub śmiertelnego obrotu nie przybrała w wypadku, jeśli dziecię pożądanego przez siebie przedmiotu nie otrzyma. Zaklinam cię więc nie na miłość, którą dla mnie żywisz, ta cię bowiem do niczego względem mnie nie obliguje, ale na wielkoduszność, którą nad wszystkimi ludźmi górujesz, chciej mi podarować tego sokoła, a ja pamiętać zawsze będę, żeś dzięki temu darowi syna mi zachował<pe><slowo_obce>zachować</slowo_obce> --- tu: uratować.</pe>, i wiecznej wdzięczności dla ciebie czuć nie przestanę.</akap_dialog>


<akap>Federigo, usłyszawszy żądanie damy i wiedząc, że mu zadosyćuczynić nie może, bo sokoła na potrawę dla niej już użył, począł w obecności jej gorzko płakać i ni słowa na odpowiedź znaleźć nie mógł. Na ten widok dama sądziła z początku, że łzy te wyciska mu bolesna myśl rozłączenia się z dzielnym sokołem i już powiedzieć chciała, że woli podarunku raczej nie otrzymać, wstrzymała się jednak i oczekiwała na odpowiedź Federiga, który, zapanowawszy wreszcie nad łzami swymi, tak się odezwał:</akap>


<akap_dialog>--- Madonno, od kiedy się Bogu podobało, abym serce moje ku wam obrócił, niejedną miałem sposobność doświadczenia niełaski losu i nieraz się nań żaliłem; wszystko to jednak było rzeczą krotochwilną<pe><slowo_obce>krotochwilny</slowo_obce> --- żartobliwy, zabawny; tu: lekki, nic nieznaczący.</pe> w porównaniu z krzywdą, którą mi obecnie los wyrządził. Jakże bowiem zdołam z dolą moją kiedykolwiek się pogodzić, jeżeli pomyślę, że właśnie w tej chwili, gdyście wy, tak obojętni niegdyś dla bogactw moich, zubożały mój dom odwiedzili, ja nie byłem w możności małego, a tak pożądanego podarunku wam ofiarować! Dlaczego zasię tego uczynić nie mogę, zaraz się dowiecie. Skorom usłyszał, że chcecie w łaskawości swojej obiad u mnie spożyć, zważywszy na dostojny ród wasz i przymioty, pomyślałem, że powinienem ugościć was najdroższą potrawą, na jaką mnie stać, różną od tych, jakimi innych ludzi częstować się zwykło. Spojrzawszy na mego sokoła i zważywszy jego zalety, uznałem go za godną dla was potrawę. Kazałem go więc upiec i podać wam w przekonaniu, że tym sposobem najlepszy z niego użytek uczynię. Teraz jednakoż, gdy widzę, że żywego sokoła mieć byście pragnęli, boleść moja, stąd płynąca, iż waszego rozkazu spełnić nie mogę, jest tak silna, że nie wiem, zali się kiedykolwiek w życiu uspokoję.</akap_dialog>


<akap>Rzekłszy te słowa, pokazał jej na dowód pióra, szpony i dziób zabitego sokoła.</akap>


<akap>Dama na ten widok jęła naprzód ganić rycerza za to, że w celu ugoszczenia jej zabił tak szlachetnego sokoła, potem jednak podziwem się przejęła, zważywszy wielkość jego duszy, której sroga nędza nie zdołała dotąd osłabić ani złamać. Zbywszy się jednak wszelkiej nadziei posiadania sokoła, niespokojna o zdrowie syna, pożegnała Federiga ze smutkiem i wróciła z towarzyszką swoją do domu.</akap>


<akap>Syn Monny Giovanny (nie wiedzieć, czy wskutek strapienia z powodu nieotrzymania sokoła, czy też dlatego że choroba takie już przyrodzenie<pe><slowo_obce>przyrodzenie</slowo_obce> (daw.) --- tu: natura.</pe> miała, że tylko śmiercią skończyć się mogła) w kilka dni potem rozstał się z tym światem. Matka po tej stracie długie dni we łzach i smutku trawiła. Ponieważ jednak młoda była jeszcze, a krom tego wielce bogata, tedy jej bracia naglili ją, aby wybór męża uczyniła. Monna Giovanna, mimo że najchętniej wdową byłaby została, uległa ich przedstawieniom i wspomniawszy na wspaniałomyślność i szczodrość Federiga, której dowód niedawno złożył w zdarzeniu z sokołem, odpowiedziała swoim braciom w te słowa:</akap>


<akap_dialog>--- Najmilej by mi było, gdybyście mi pozwolili zostać przy wdowiej zasłonie, gdy jednak koniecznie pragniecie, bym w powtórne związki wstąpiła, to wyjdę tylko za Federiga dagli Alberighi.</akap_dialog>


<akap>Na te słowa bracia drwić sobie z niej zaczęli, mówiąc:</akap>


<akap_dialog>--- Co mówisz, głupia? Jakże możesz chcieć wyjść za człowieka, który nic nie posiada?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Wiem dobrze, panowie bracia, że prawdę powiadacie, wolę jednak męża bez majątku aniżeli majątek bez męża.</akap_dialog>


<akap>Bracia, upewniwszy się o niezachwianym jej postanowieniu, a przy tym przekonawszy się, że Federigo, mimo swego ubóstwa, jest wielce czcigodnym człowiekiem, oddali mu Giovannę wraz z całą jej fortuną. On zaś, pozyskawszy szlachetną i tak przez siebie umiłowaną białogłowę, a nadto wielki majątek, pełen radości lepiej odtąd gospodarząc, doszedł do kresu lat swoich".</akap>


</powiesc></utwor>