Bolesław Leśmian Poematy zazdrosne Oczy w niebiosach Oczy, na zwiady wysłane w głąb oćmy Nocnego nieba, wspomóżcie się wzajem! Dwoje nas w mroku, więc wspólnie się złoćmy Widzeniem światów, dla których powstajem! Dwoje was w mroku, jak dwoje motyląt, Co się po barwie poznają w błękicie! Dwa sny o żaglach, skazane na wyląd Wspólny w ciemności — mówcie, co widzicie? Widzimy Czerwiec, zbłąkany wśród cieni, Rozkwitły w nieba szafirowym skwarze Bez drzew, bez kwiatów — a śniący w bezmiarze O jagód leśnych padolnej czerwieni… Widzimy gwiazdy, jak skrzą się i świecą Skrytą zielenią, tajemnym szkarłatem I, upojone swym własnym zaświatem Pomimowoli wiążą się i klecą W girlandy, w wieńce (rzucone w obczyznę Mroków) — i w krzewy zwikłane i dalej W zawiłe gąszcze niedosiężnych alej, Kędy, srebrząca swych lotów krzywiznę, Wzbija się sennie dróg mlecznych kurzawa I, z niespodzianą spotkawszy się chmurą, Skłębią swe pyły, na chwilę przystawa W cieniu — i znowu w dal pędzi, za którą Mży nieskończoność złota i cienista, Gdzie duch z tchem, w piersi zapartym, korzysta Z ożywczych pogód ciszy bezupalnej, Aby istnieniu, co szumi swe szumy, Przydać tęsknoty i zgrozy oddalnej I gwiazd naprószyć do ciemnej zadumy… O, tak! rozszerzyć, rozbujać swe życie Z bezkresu — w bezkres, od szczytu — do szczytu! Płaczem ogarnąć tę wszystkość błękitu, I tuż przy chmurze swego serca bicie Słyszeć — i sercem o ziemię zahaczyć, Spłoszyć się nagle — i nagle zobaczyć Wenus, płonącą — sobie i nikomu Światłem, co w ździeble tai czar ogromu!… O, tak!… I ujrzeć tam, gdzie duchom — droga, Na gwiazd siedmiorgu Wielkiej Niedźwiedzicy Siedem królewien, śpiących w tajemnicy, Zanim je zbudzi pocałunek Boga!… O, tak!… A jeszcze?… Zgorzałych snów dymy I pustych źrenic bezpromienna skrucha… My — oczy twoje — widzimy, widzimy Wszystko, co w niebie pożarem wybucha! Ale nam przestwór urąga i szydzi Tych gwiazd migotem i mroków udręką, Że nas — widzących — nikt zowąd nie widzi I nie dosięga miłością, ni męką! Myśmy powstały, by chłonąć te światy I wlec się ku nim bezdrożem a drogą, Lecz nikt nam, w mroku wyrosłym, jak kwiaty, Nie przeciwpowstał — i niema nikogo! I nikt na zwiady w głąb naszą daleką Nie wyśle strzały, ni pary gołębi!… Zasłoń nas, zasłoń znużoną powieką, Nie daj nam patrzeć, władco naszej głębi! Oczy, na zwiady wysłane w gwiazd roje, Pochodnie, zgasłe nad marzeń ruczajem, — Oto was zwolna zamykam — sny moje! — Oczy zamknięte, wspomóżcie się wzajem!… ----- Ta lektura, podobnie jak tysiące innych, dostępna jest na stronie wolnelektury.pl. Wersja lektury w opracowaniu merytorycznym i krytycznym (przypisy i motywy) dostępna jest na stronie http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/oczy-w-niebiosach/. Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Wolne Lektury. Wszystkie zasoby Wolnych Lektur możesz swobodnie wykorzystywać, publikować i rozpowszechniać pod warunkiem zachowania warunków licencji i zgodnie z Zasadami wykorzystania Wolnych Lektur. Ten utwór jest w domenie publicznej. Wszystkie materiały dodatkowe (przypisy, motywy literackie) są udostępnione na Licencji Wolnej Sztuki 1.3: https://artlibre.org/licence/lal/pl/ Fundacja Wolne Lektury zastrzega sobie prawa do wydania krytycznego zgodnie z art. Art.99(2) Ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wykorzystując zasoby z Wolnych Lektur, należy pamiętać o zapisach licencji oraz zasadach, które spisaliśmy w Zasadach wykorzystania Wolnych Lektur: https://wolnelektury.pl/info/zasady-wykorzystania/ Zapoznaj się z nimi, zanim udostępnisz dalej nasze książki. Tekst opracowany na podstawie: Bolesław Leśmian, Sad rozstajny, wyd. J. Mortkowicz, druk W. L. Anczyc i Ska, Warszawa 1912. Wydawca: Fundacja Nowoczesna Polska Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Paulina Choromańska, natomiast korektę utworu ze źródłem wikiskrybowie w ramach projektu Wikiźródła.