<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink"><description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><title-info><genre>literature</genre><author><first-name>Karl</first-name><last-name>Holtei</last-name></author><book-title>Stary wódz</book-title><date>2015</date><lang>pol</lang></title-info><document-info><author><first-name>Izabela</first-name><last-name>Frankowska</last-name></author><author><first-name>Aleksandra</first-name><last-name>Sekuła</last-name></author><author><first-name>Jacek</first-name><last-name>Barański</last-name></author><program-used>book2fb2</program-used><date>2026-07-13</date><id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/holtei-stary-wodz/</id><version>0</version></document-info><publish-info><publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher></publish-info></description>W szwajcarskiej miejscowości, w domu pani Schönenwerd gości weteran w podeszłym wieku imieniem Tadeusz. Wkrótce spokój sielankowej ustroni zostanie zaburzony przybyciem żołnierzy, a przy tej okazji wyjdzie na jaw, kim jest tajemniczy gość.Geneza i tło historyczne wodewilu Stary wódz Karla HolteiaStary wódz (w oryg. niem. Der alte Feldherr) to jednoaktowa sztuka z partiami śpiewanymi, którego premiera odbyła się w grudniu 1825 roku w Berlinie. Utwór powstał z zainteresowania autora Polską i jej historią. Holtei znał sprawy polskie m.in. dzięki przyjaźni z Adamem Mickiewiczem i z polskimi znajomymi z Wrocławia, swego rodzinnego miasta. W Starym wodzu przedstawił postać Tadeusza Kościuszki jako symbol bohaterstwa, honoru, patriotyzmu, a jednocześnie uczciwości i skromności, wzór Polaka. Akcję umieścił w okresie wojen napoleońskich, ok. roku 1800, gdy wojska rewolucyjnej Francji walczyły na terenie Szwajcarii (wówczas Republiki Helweckiej) ze sprzymierzonymi siłami rosyjskimi i austriackimi. Aby wyprzeć Austrię z Półwyspu Apenińskiego Napoleon Bonaparte przeprowadził swoją armię przez Przełęcz Świętego Bernarda w Alpach w maju 1800 r., a następnie rozbił siły austriackie pod Marengo i pod Hohenlinden. W wyprawie tej i starciach chlubnie odznaczyli się ułani z polskiej Legii Naddunajskiej pod wodzą generała Karola Otto Kniaziewicza, wcześniej uczestnika insurekcji kościuszkowskiej i jednego z dowódców Legionów Polskich we Włoszech. W ten sposób pojawienie się w sztuce Holteia polskich ułanów jest uzasadnione historycznie, a ich dowódca Łagienko ma swój odpowiednik w osobie Kniaziewicza.Fabuła jednoaktówki Holteia Stary wódzWiejska rezydencja pani Schönenwerd, w której rozgrywa się akcja, po części posiada idylliczną atmosferę, której oczekujemy po szwajcarskiej prowincji. Wprowadza nas w nią śpiew dziewcząt wiejskich ruszających do prac na polach u podnóża niebosieżnych gór. Jednakże od początku rozpoznajemy też niepokojące znaki. Dowiadujemy się, że czas jest niepewny, wojenny, armia austriacka wycofała się, a nadchodzi francuska i że syn gospodyni Wiktor właśnie wrócił potajemnie do swojego oddziału, wyleczywszy poniesione rany. Przebywająca przy matce córka pani Schönenwerd, Łucja, przeniknięta jest surowym duchem bojowym, nie przesadnie martwi się o brata, uważając udział w walce za męski obowiązek w czasie wojny, zaś szczególną atencją darzy goszczącego w ich domu    Tadeusza, podeszłego wiekiem i doświadczonego dowódcę, skrywającego swe nazwisko. Okoliczni mieszkańcy i sąsiedzi również szanują go za dobroć i hojność. Spokojne życie domu zostaje przerwane przez przybycie polskich ułanów, którzy zaczynają rabować majątek. Wśród nich znajduje się Łagienko, dawny towarzysz Kościuszki z czasów walk pod Dubienką i Racławicami, więc tożsamość Tadeusza przestaje być tajemnicą. Rozpoznanie wodza powstrzymuje żołnierzy, a wspomnienie dawnych bitew prowadzi do wzruszającego finału.Autor i recepcja sztukiKarl von Holtei (1798--1880) był niemieckim poetą, dramatopisarzem, aktorem i reżyserem teatralnym. W Starym wodzu Holtei sam występował w roli Kościuszki i to właśnie ta kreacja przyciągała najwięcej widzów, przyczyniając się do popularności spektaklu. Jednoaktówka została wydana w 1829 r. i doczekała się kilku przekładów, w tym polskiego na początku XX wieku.Sztuka szybko zdobyła popularność, choć po kilku przedstawieniach w Berlinie została zakazana przez władze. Mimo to wystawiano ją z powodzeniem w wielu miastach, także we Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Sukcesy sceniczne zaowocowały też zadomowieniem się w kulturze popularnej, wodewilowe pieśni ze Starego wodza (m.in. Denkst du daran, mein tapferer Lagienka, w tłum. polskim Adama Cehaka: ,,Czy pomnisz jeszcze, dzielny mój Łagienko") --- były odtwarzane przez ulicznych kataryniarzy.ZnaczenieUtwór łączy elementy komediowe, muzyczne i patriotyczne. Kościuszko zostaje ukazany nie tylko jako dowódca wojskowy, lecz także jako człowiek kierujący się honorem i troską o innych. Stary wódz jest także przykładem XIX-wiecznej recepcji polskiej historii w literaturze niemieckiej i świadectwem popularności legendy Kościuszki poza granicami Polski.Stary wódz Karla Holteia jest dostępny w bibliotece Wolne Lektury jako e-book (w formatach EPUB i MOBI) oraz jako PDF.Informacja o dokonanych zmianachI. Poprawiono błędy źródła:  Zmieniono numerację scen począwszy od ósmej, zdublowanej w źródle. II. Wprowadzono modernizację zapisu w następującym zakresie:Zmiany leksykalne: 
Zaprzestań! &gt; Przestań!;    jawiłyśmy się z wiosną w naszym wiejskim zaciszu &gt; zjawiłyśmy (...);zjawia się, gdyby duch &gt; zjawia się, niby duch;  Żeby tylko diabli nie nadnieśli jakiego oficera &gt; (...) nie przynieśli jakiego oficera;jedynasta &gt; jedenasta;   miękiem &gt; miękkim;  tentent &gt; tętent; lubieć &gt; lubić; otrętwieniu &gt; odrętwieniu; zeszlij &gt; ześlij.
Udźwięcznienia/ubezdźwięcznienia, np.:
pomódz &gt; pomóc;
poledz &gt; polec;
strzedz &gt; strzecPisownia małą/dużą literą, np.: Pisownia łączna/rozdzielna, np:
z pod &gt; spod;
przedewszystkiem &gt; przede wszystkim;
przedemną &gt; przede mnąPisownia joty, np.:
Szwajcaryi &gt; Szwajcarii;
bestyę &gt; bestię;
dyabłów &gt; diabłówFleksja, np.:
waszem &gt; waszym;
innem &gt; innym;
polskiem &gt; polskimSkładnia: granym był &gt; grany był; wypchniętym został &gt; wypchnięty został; Jakże możesz być tak spokojną &gt; (...) spokojna; nie był przypadkowo chorym &gt; nie był przypadkowo chory; było wprost niemożliwym &gt; było wprost niemożliwe; obcym będzie troski trud &gt; obcy będzie (...);
Pochwyconą zostałaś &gt; pochwycona zostałaś; Czyż to dzikie postępowanie godnym jest &gt; (...) godne jest; Bądźcie dzielnymi &gt; Bądźcie dzielniInne zmiany: Czy przedostanie się szczęśliwe do swoich przez nieprzyjaciół? &gt; Czy przedostanie się szczęśliwe przez nieprzyjaciół do swoich?; Tak, jak powodzić się może samotnym kobietom w czasie wojny, skazanym na śmiertelną trwogę &gt; Tak, jak powodzić się może  w czasie wojny samotnym kobietom, skazanym na śmiertelną trwogę (szyk zdania); 
Wszystkie? Na miłość boską? &gt; Wszystkie? Na miłość boską! (korekta interpunkcji zgodnie z logiką i treścią wypowiedzi)
Cofnięto spolszczenie nazwiska występujące w źródle: Karol &gt; Karl, Holteja &gt; Holteia.Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Karl HolteiStary WódzEpizod na tle życia
Tadeusza KościuszkiKościuszko, Tadeusz  (1746--1817) --- generał wojsk polskich i amerykańskich, jako pierwsza osoba odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari w 1792 r.; absolwent Korpusu Kadetów Szkoły Rycerskiej (1766; uzyskał stopień kapitana i kwalifikacje inżyniera fortyfikatora), uczestnik wojny o niepodległość USA (od 1776 r.; zaprojektował m.in. fort West Point), Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej podczas antyrosyjskiej insurekcji 1794 r., zw. kościuszkowską; ranny w bitwie pod Maciejowicami dostał się do niewoli; w 1796 r. Opuściwszy więzienie w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu pod warunkiem bezpowrotnego opuszczenia terenów daw. Rzeczpospolitej Polskiej, udał się do Ameryki, gdzie dzięki przyjacielskiej pomocy Thomasa Jeffersona uzyskał paszport na fałszywe nazwisko, po czym incognito, podróżując jako polski żołnierz doświadczony w  walce o wolność kraju, w 1797 r. wrócił do Europy i zamieszkał w Paryżu, wziął udział w tworzeniu Legionów Polskich (w 1799 r. spotykał się też z Napoleonem Bonaparte), następnie wyjechał do Szwajcarii, gdzie zamieszkał w Solury (Solothurn) u wójta tej miejscowości, Franciszka Ksawerego Zeltnera w kamienicy przy Gurzelngasse nr 12, gdzie zmarł 15 października 1817 r. W swoim testamencie wyzwolił chłopów w swym majątku w Siechnowiczach, znosząc wszelkie daniny i zależności i argumentując, że ,,poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów", zaś pieniądze zarobione w Ameryce i tam się znajdujące już w 1798 r. zdecydował przeznaczyć po swej śmierci na realizację celu wyzwolenia i edukacji czarnoskórych niewolników. 
w jednym akcie
przełożył Adam StodorStodor, Adam, właśc. Adam Cehak (1871--1944) --- poeta, nauczyciel i literat, urodzony w Soninie, wsi w województwie podkarpackim, w powiecie łańcuckim, zmarł w Zakopanem; publikował również pod pseudonimem Stanisław Adamski, przetłumaczył, oprócz jednoaktówki Holteia Stary wódz, m.in. drobne utwory dramatyczne Ibsena, Wilde'a, opowiadania Chestertona, Gerharta Hauptmanna, Hannsa Heinza Ewersa czy Pieśni duchowne Novalisa; jego wiersze zostały włączone do zbioru Antologia współczesnych poetów polskich pod red. Kazimierza Królińskiego (wyd. Lwów	1908).Stary Wódz Karola Holteia, głośnego w swoim czasie autora i zarazem artysty dramatycznego, grany był po raz pierwszy na scenie Teatru Königstackiego w Berlinie z końcem roku 1825, zaś ogłoszony drukiem w wydawnictwie Beitrage für Königstädter Theater w r. 1882. Ustępy wierszowane wygłaszano półśpiewnie przy akompaniamencie muzyki. 
Przeszło przed pół wiekiemprzed pół wiekiem --- wydanie pochodzi z 1918 r. utwór ten przełożono na język angielskiutwór ten przełożono na język angielski --- przekład sztuki Holteia ukazał się w wydaniu dwujęzycznym angielsko-niemieckim (London: A. Schloss, 1842) pt. Kosciuzko, or The old general: an operetta, in one act.. Niniejszy przekład jest pierwszym całkowitym przekładem na język polski.OSOBY:PANI SCHÖNENWERDŁUCJA, jej córkaADAM, służącyTADEUSZWACHMISTRZŁAGIENKO, ułanUŁANIECKI, ułanSIEDLECKI, ułanLIPOWSKI, ułanMILKOŃSKI, ułanUŁANI, DZIEWCZĘTA WIEJSKIEAkcja rozgrywa się w Szwajcarii, w posiadłości wiejskiej Pani Schönenwerd. Część ogrodu przed pałacem stojącym w głębi. Jest to budynek o dwu piętrach, do jego wnętrza prowadzą z ogrodu szerokie schody. Między dwoma oknami pierwszego piętra duży balkon. --- Adam na przodzie sceny nakrywa stół, przygotowując go do śniadania.SCENA PIERWSZADZIEWCZĘTA WIEJSKIEprzechodzą przez scenęNa łąkę dążmy w wonnym lesie,by grabić traw pokosy tam...Niech w dale echo pieśń poniesie,w szczyty, do śniegu skrzących ram...Potem po pracy w dół wrócimywieczorem do zacisznych chat,tańcem mozolny dzień uczcimy,a każdy z was nam będzie rad!...Nikną za sceną.SCENA DRUGAAdamADAMIdźcie już, odejdźcie już samolubne dziewuchy! Nikt z wami nie powinien zaczynać! Ładne są te czarownice, ale niedostępne! Wymykają się z rąk jak szkło. A przede wszystkim każdemu z naszych, który tu z miasta przybędzie i tylko parę miesięcy letnich tu przebywa. Bo ze swoimi to tak się poufalą, że aż nieprzyjemnie patrzeć. Jeżeli się zaś uda któremu z naszych takiego leśnego diabełka przyprzeć do muru, że już czmychnąć nie może --- zaraz usłyszysz piosenkę o żeniaczce, a to na obecne czasy zupełnie niewłaściwa melodia. Wojna, MałżeństwoPodczas wojny? --- Żenić się? --- O nie!Młodzi ludzie, uważajcie,zmysłom okpić się nie dajcie!Strzeżcie się małżeństwa ninieninie (daw.) --- teraz.,bo niejedno w wojnie ginie!A wszak żonę masz dla siebie,lili (daw.) --- tu: tylko.  dla siebie!ŻołnierzŻołnierz nie zna zaś własności,nadużywa gościnności,Żona, gdy chce MarsMars (mit. rzym.) --- bóg wojny. cacanycacany (daw., pot.) --- ładny, miły, grzeczny.,musi leczyć gościa rany --- ---A wszak, żonę masz dla siebie,li dla siebie!Unikajmyżunikajmyż --- forma z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; znaczenie: unikajmy koniecznie. zalecanek,aż nadejdzie owyowy --- dziś raczej forma skrócona: ów. ranek,co powróci światu pokój --- ---Dziś w cierpliwość serce okuj!Żonę bowiem masz dla siebie,li dla siebie!SCENA TRZECIA[Adam], Pani Schönenwerd i  Łucja wychodzą z pałacu, schodzą po schodach i zasiadają przy stole do śniadania.ADAMcofa się w głąb scenyŁUCJApo dłuższej ciszyDochodzę do przeświadczenia, droga mamo, że muszę pierwsza zacząć mówić. Milczysz jak grób.PANI SCHÖNENWERDGardło zaciska mi lęk i troska. Nie potrafię tego wysłowić, Łucjo, jak dalece trwożę się o Wiktora.ŁUCJAAch, ten przecie już dawno za górami, lasami.PANI SCHÖNENWERDCzy przedostanie się szczęśliwe przez nieprzyjaciół do swoich? Czy bez przygód i bez wypadku dotrze do swego wojska? Czy nie otworzą się na nowo jego zaledwie zabliźnione rany?ŁUCJAAleż, droga mamo, wypuściłyśmy go przecie rześkim i wesołym z naszego domowego lazaretu. Że nie mógł czwórką wyjechać przez bramę, tylko wieczorem wyjeżdżał sam, jedynie w towarzystwie konnego pachołka, aby nie zwracać na siebie uwagi; Próżnośćże musiał tu pozostawić swój wspaniały mundur, a zadowolić się najzwyczajniejszym ubiorem --- bez wątpienia uraziło to dotkliwie jego próżność.PANI SCHÖNENWERDAleż zastanów się tylko... Stąd, gdzie czuwały przy jego wygodnym łożu wierna opieka troskliwej matki i wesoły humor kochającej siostry, gdzie niczego mu nie brakowało, co osłodzić może życie chorego, gdzie otoczony był wygodami, na których łonie mógł wypoczywać po wszystkich utrapieniach wojny --- pomyśl tylko, że stąd wypchnięty został w wir i zamęt wojny, oddany na łaskę żywiołów, chytrości i złości nieprzyjaciół. Jakże możesz być tak spokojna!?...ŁUCJAŚmierć bohaterska, Grób, ŻołnierzCzyż dlatego wyratował się w tak cudowny sposób, by teraz być zgubiony bez ratunku? A gdyby się nawet tak stało, mamo, to mężnego żołnierza nie grzebią nigdy samego. Wówczas otwiera się grób dla wielu naraz. A tam, gdzie niejeden spocznie, pozostawiając na ziemi wierne serca, tam nie powinno być źle i naszemu Wiktorowi. Cóż by to był za świat, gdyby mężczyzna nie był gotów zginąć w obronie swego i swoich honoru?...PANI SCHÖNENWERDPrzestań! Twoje pocieszenia rozdzierają mi serce.ŁUCJAMówmy więc o czym innym... Co się dzieje z naszym przyjacielem i sąsiadem, panem Tadeuszem? Już od dawna nie daje się widzieć!...PANI SCHÖNENWERDŻeby tylko ten dzielny człowiek nie był przypadkowo chory? A my nic o tym nie możemy wiedzieć i pozostawiamy go mimo woli bez opieki...ogląda sięAdamie!Adam zbliża się skwapliwieCzy nic nie słyszałeś o panu Tadeuszu?ADAMNic nie słyszałem, ani go widziałem. Od czasu, jak był u nas po raz ostatni... Proszę mi pozwolić pomyśleć trochę, kiedy to było...półgłosemW piątek dała mi Elżbietka po gębie, w sobotę ukradłem całusa Rózi, w niedzielę siedziałem w kościele przy Marysi, w poniedziałek pobiłem się z kochankiem Anny w gospodzie, a we wtorek zleciałem...ŁUCJADobry kalendarz.ADAMnie przerywającA we wtorek zleciałem z konia. Tak, tak we wtorek to przyjechał do nas konno pan Tadeusz i z diabelskim uporem postanowił wracać pieszo do siebie. A ja musiałem odstawić mu jego konia...ŁUCJAI zleciałeś z niego?ADAMHm, tak. Nie jestem zbyt dzielnym jeźdźcem, ale w tym wypadku wytworzyły się takie przyczyny, że uniewinniłyby nawet samego masztalerzamasztalerz (z czes.) --- starszy stajenny; osoba zajmująca się końmi.. Nie mogę nawet pojąć, jak taki pan, jak pan Tadeusz, może mieć takiego pełnego wad konia i w dodatku lubić taką bestię. Proszę tylko pomyśleć: ten koń jest narowisty!... Skoro tylko za wieś wyjechałem, spotkał nas, to znaczy konia i mnie, stary ślepiec Jerzy, a skoro tylko usłyszał tętent konia, stanął i wyciągnął prosząco łapę. A mój konisko stanął także. Biję go piętami, ile zdołam --- a koń wspina się, staje dęba, coraz wyżej i i wyżej --- a ja chlast z niego w piasek...ŁUCJABiedny Adamie, upadłeś bez winy Ewy.ADAMSkoro tylko zmysły moje i siebie samego na nowo odszukałem, otworzyłem oczy i widzę, że my wszyscy troje na siebie wzajemnie patrzymy. Koń patrzy na mnie i na żebraka, ja na żebraka i konia, a żebrak na nas oboje, o ile ślepiec patrzeć może. A koń przy tym obwąchuje mnie podejrzliwie. Chciałem go dosiąść, ale to było wprost niemożliwe. Wreszcie rzecze ślepiec, dowiedziawszy się, na czyim jadę koniu: ,,Panie, daj mi jałmużnę, a koń będzie znów posłuszny". Wprawdzie dawanie podarków jest moją słabą stroną, ale skoro się tylko to stało, pozwoliła natychmiast narwana bestia dosiąść siebie i koń ruszył dalej wesoło, dźwigając mnie na swym grzbiecie. Spotkało nas jeszcze kilku żebraków. Przy każdym z nich koń przystawał. Ponieważ jednakże znałem już jego pasję, więc dawałem każdemu jałmużnę i jechałem dalej zupełnie swobodnie --- ale wielmożna pani przyzna mi zapewne, że to całkiem ordynarnie ze strony konia, jeżeli się wdaje ze wszystką hołotą.PANI SCHÖNENWERDTo bardzo możliwe. DobroWiem, że pan Tadeusz nie przejedzie obok żadnego żebraka, nie obdarzywszy go jałmużną.ADAMDobro, Bohaterstwo, OpiekaTak, tak. Za przeproszeniem, z wszelką hołotą w całej okolicy jest on w prawdziwej przyjaźni. Gdzie tylko w jakiej zapadłej chałupie kto chory leży, tam zaraz jedzie pan Tadeusz bez względu na noc lub mgły. W kieszeniach ma pełno flaszeczek z lekarstwami, w olstrach od pistoletów flaszki z winem --- i tak opakowany zjawia się, niby duch, u chorego, a potem znika, zanim się ludziska dowiedzą, kto to taki. Niedawno, gdy stary Tomasz okaleczył się w kamieniołomie, przesiedział całą noc przy jego barłogu, czuwając nad nim. --- A trzeba znać tego Tomasza! Co to za wstrętny brudas. Byłbym się wstydził...ŁUCJAPozwólmy mu paplać, to nas nieco rozerwie --- a przy tej sposobności dowiemy się czegoś nowego o naszym przyjacielu. Adamie, czy znów słychać było strzały?ADAMCzy było słychać!? Prawdziwą rozmówkę prowadziły armaty z obu stron. Przez całą noc huczało. Teraz dopiero cicho od kilku godzin. Myślałem nawet, że już wszystko minęło. Ale gajowy myśli, że jest nieco inaczej. Austriacy --- mówi --- cofnęli się, a Parlewusówparlewus --- określenie utworzone od fr. parlez vous [français] (czy mówi pan/pani po francusku). ujrzymy lada chwila.PANI SCHÖNENWERDŻe też na czas nie powróciłyśmy do miasta!ADAMTo już teraz niemożliwe. Nie można się przedostać. Na trzy mile dokoła roi się od nieprzyjaciół.PANI SCHÖNENWERDBardzo niemiłe położenie. Żeby tylko Tadeusz się pojawił. Poradziłby może...ŁUCJAKobieta, BohaterstwoJuż ja sobie poradzę z nieprzyjaciółmi!... W najgorszym razie przebiorę się w mundur brata!...PANI SCHÖNENWERDAby cię wzięto do niewoli?ŁUCJAAle ochroni mnie to przed żołnierskimi wybrykami... Zresztą nie wiem jeszcze, co zrobię. Nie doszło przecież jeszcze do ostateczności.PANI SCHÖNENWERDA oto nasz miły sąsiad!...SCENA CZWARTACiż [tj. Pani Schönenwerd, Łucja, Adam], TadeuszTADEUSZPrzybywam później, piękne sąsiadki, aniżeli tego pragnąłem. Chciałem was ze snu zbudzić i być waszym gościem przy śniadaniu.PANI SCHÖNENWERDLecz pański koń temu przeszkodził?TADEUSZMój koń? Ależ... To miłe stworzenie spełnia zawsze swoje powinności.PANI SCHÖNENWERDZ wyjątkiem, gdy spotka jakiego żebraka.ŁUCJAO tak, wiemy wszystko, znamy wszystkie pańskie tajemnice.TADEUSZuśmiechając sięWszystkie? Na miłość boską! --- Jakże się wam powodzi, drogie przyjaciółki?ŁUCJAKobietaTak, jak powodzić się może w czasie wojny samotnym kobietom, skazanym na śmiertelną trwogę.TADEUSZAch, ta twoja ,,śmiertelna trwoga", bohaterze w spódniczce.PANI SCHÖNENWERDWojna, Matka, KobietaTak, jak powodzić się może kobietom, których syn i brat walczy w polu.TADEUSZJest to obowiązkiem każdego mężczyzny, jeżeli jest zdrowy.PANI SCHÖNENWERDwzdychającO tak, ciągle to słyszę...ŁUCJAPoza tym nieźle nam się powodzi, tym bardziej, że nasz stary, czcigodny sąsiad, nasz zagadkowy, interesujący... niezwykły sąsiad jest obecnie z nami.TADEUSZPanno Łucjo?!PANI SCHÖNENWERDTak, tak, i ja czuję się niezmiernie szczęśliwa z sąsiedztwa pana! Po przebyciu zimy w dusznym mieście, zjawiłyśmy się z wiosną w naszym wiejskim zaciszu, by tu przepędzić parę tygodni i oto znajdujemy pana, który w międzyczasie osiadł w naszym sąsiedztwie i pierwszy nas powitał przyjaźnie.ŁUCJAKtóry nam swą osobą zastąpił całą, pełną salę młodych ludzi, z powodu swej powagi, uprzejmości i mądrości.TADEUSZWojnaA który w ostateczności ponosi winę, żeście panie obecnie od miasta odcięte i narażone na wszystkie nieprzyjemności wojenki.ŁUCJAI któremu ja to z całą ochotą wybaczyłabym, gdyby... Adamie, przynieś wina!Adam wychodzi...gdyby był bardziej otwarty.SCENA PIĄTATadeuszTADEUSZBardziej otwarty? --- Czyż mam jakie tajemnice? Władze szwajcarskie znają mnie dobrze, a panie nie znacie tylko mego nazwiska. A cóż cię może obchodzić moje nazwisko, miłe dziewczę, które jedynie w czasie zarania twego dzieciństwa znaczyć coś mogło. I tak nie byłybyście panie uprzejmiej mnie przyjęły, gdybym je był podał, gdyż i tak cieszę się waszym zaufaniem, co dumą mnie napawa. Synem wojny jestem i honoru. Znano mnie ongiongi (daw.) --- kiedyś.  tu i tam. Dziś zapomniany. A moja ojczyzna??... I ja miałem kiedyś wolną ojczyznę ---O nie pragnijcie znać moich losów,wy, których życie nadzieją lśni,zbudzić bym musiał zmarłych kolosówi wyrwać z serca już wyschłe łzy.Honor, Wojna, BohaterstwoBo z życia mego, co walką wrzało,bo z zwycięstw strojnych w wawrzynów woń,nic mi już dzisiaj, nic nie zostało,tylko mój honor i siwa skroń.Nadzieje moje wszystkie rozwiane,jedne po drugich pierś pożegnała.Nawet młodości sny ukochane,młodzieńcza dusza żegnać musiała.Jako ojczyzny żołnierz pancerny,po walce wrogom rzuciłem broń!Tylko mój honor został mi wierny,tylko skrwawiona została skroń.Bohaterstwo, Patriota, Polska, WalkaRzuciłem Polski święte podwoje,by wolnej ziemi zostać żołnierzem,o nie pytajcie o imię moje:dziś tylko martwym jestem rycerzem.Żałujcie Polski, nie mojej blizny,już mi do szabli skostniała dłoń...Do grobu złożę, płacząc ojczyzny,wierny mi honor i martwą skrońO nie pragnijcie znać moich losów (...) wierny mi honor i martwą skroń --- Ustęp w przekładzie Henryka Merzbacha..SCENA SZÓSTAAdamWchodzi Adam, przynosząc wino, stawia je na stole, po czym wychodzi. Dłuższa cisza.ŁUCJAnapełniając trzy kielichyNa pomyślność starego wodza!PANI SCHÖNENWERDNa pomyślność naszego przyjaciela!ŁUCJANa cześć honoru!PANI SCHÖNENWERDI tej czcigodnej głowy.ŁUCJATen kielich poświęcam pamięci pańskich zwycięstw, wielki, nieszczęśliwy wodzu.PANI SCHÖNENWERDZnamy pana!TADEUSZŁaskawa pani...PANI SCHÖNENWERDZnamy męża, który jako żołnierz, polityk, władca i poddany był równie wielki i wzbudzał poszanowanie nawet wśród swych nieprzyjaciół. Człowieka, którego jedynym błędem była zbytnia łagodność, a który mimo to jest najdzielniejszym z dzielnych!... Ale pan nie życzy sobie, aby znane było jego nazwisko --- więc daję panu teraz uroczyste słowo, że nigdy nie przejdzie ono przez usta nasze. Jest pan i pozostanie pan tylko naszym przyjacielem i sąsiadem Tadeuszem.TADEUSZAż do śmierci, która, da Bóg, niebawem nadąży.ŁUCJAKtóra, za Bożą wolą, jest jeszcze daleko. Nasz ojczulek musi jeszcze długo żyć pośród nas i być wesoły. Pij pan, panie sąsiedzie! Powinieneś mi podziękować za moje pocieszenia. Stary wojownik powinien lubić wino i być wesołym.
Skromność się chowaw liście wawrzynu...Niechże znowu lśni,ożywając w czcigórnego przeszłości czynu!

Wina dobregomoc przeszłość wróci!Zbudzi czci blaski,i szczęścia łaski ---twe serce troski porzuci.

Wonny nektar winaurok przypominagodzin szczęśliwości,co minęły już;z winogradu gronawstaje przebudzona,w dawnej wspaniałościjaśń zagasłych zórz!

Lecz powinien niniebohater przy winie,nie tylko w przeszłości zatapiać się snach;teraźniejsze chwileniech grążą go milew radości, w wesołych szczęśliwości grach!

Serca dziewczęcekochają ciebie,bo uczuć dary,te kwiaty-czary,wciąż rosną na twojej glebie!

Szczęśliw, przy winie,na srebrne skroniewdziej wian miłości ---i żyj w ufności ---na szczerej przyjaźni łonie!

Kobiety, dziewczętaserce twoje pęta,boś Ty, srebrnie-siwygórnych wojen syn --- ---Rrwałeś ty kajdany,dziś zabliźniasz rany,pokorą cnotliwy ---lecz znanym twój czyn!

Więc, starcze czcigodny,czaru wspomnień godny,nie tylko ci z wspomnień kielicha dziś pić ---winieneś radośnie,marząc o swej wiośnie,bez troski szczęśliwym wśród przyjaciół żyć! ---

Dobry, pogodnyżyj długo szczęśliwy ---a ja, bohaterze,złożę ci w ofierzemej radości dar prawdziwy!
Racz tylko skinąća dam podarunek --- ---dar mojej miłości,dziewczęcej radości,na twe usta pocałunek!Całuje go.PANI SCHÖNENWERDNie gniewaj się pan na tego trzpiota.TADEUSZCzy przypuszczasz pani, że sprzeniewierzę się mym rodakom? Byłbym jedynym na świecie Polakiem, który się gniewa na pocałunek pięknego dziewczęcia.ŁUCJAA my dziewczęta, droga mamo, winnyśmy wynagrodzić uwielbianemu bohaterowi brak pieszczot z powodu, że nie żyje w swojej ojczyźnie. Jakże wzruszać się musiały piękne Polki na widok tego męża!... Jestem dziecinnym, niemądrym stworzeniem, jednak w pobliżu ciebie, najszlachetniejszy, który zezwoliłeś mi ojcem siebie nazywać, czuję w duszy tchnienie wielkich czynów, odważnej mocy, bohaterskiego wyrzeczenia się --- i zdziwiona spostrzegam przy twym skromnym ubiorze jedynie skromny, zwyczajny kwiatek. Na piersi twej lśnić powinny wszystkie gwiazdy i ordery --- wszystkie zaszczytne odznaczenia całej Europy! Na piersi takiego wodza, jak ty! O gdybym była potężnym władcą!! Wówczas, tak jak ten skromny goździk odejmuję od mojej piersi i panu przypinam, tak przypięłabym tobie najbardziej lśniącą gwiazdę, jako nagrodę za cnotę i miłość ojczyzny!Przypina mu kwiat.TADEUSZcałuje ją w czoło
Ordery noszą dzielne królów sługi:jam za dwa ludy tylko toczył bój;jeden z nich wolny i szczęśliw, a drugizakuł w kajdany nieprzyjaciół rój...Jeden w swej sławy przybrał mnie szkarłaty,drugiego boleść w głębi duszy mam;to me ordery: na mej piersi kwiaty,a w piersi serce bez skazy i plam.
Wódz bohaterski w cesarskiej koronie,chciał mnie obsypać bogactwem swych łask,lecz on zasiadał na obcym mi tronie,mój król zmarł --- obcych nie olśni mnie blask.Na wolnej ziemi, wolnością bogatyz szwajcarskich gór spoglądam w niebios złam!Tak niechaj umrę: na piersi mej kwiatya w piersi serce bez skazy i plam!ŁUCJAWodzu szlachetny!Podchodzi doń i całuje go w rękę.PANI SCHÖNENWERDOby pobyt w naszym wesołym kraju zastąpił panu pobyt w ojczyźnie.TADEUSZOjczyznę?... Zastąpić?... O, łaskawa pani, gdyby raj w nieskazitelnej swej pierwotnej jaśni jawił się tu przed mymi oczyma, gdyby niebo znaleźć można było na ziemi, rzetelnemu Polakowi nie zastąpi to nigdy ojczyzny!
do Łucji

Nie czujesz, pojąć nie zdołasz, wesołe dziewczę, wysłowić się niedającego bólu i tęsknoty do czegoś wieczystego, świętego, czego formę zewnętrzną przemoc zniszczyła, a czego wewnętrzne znaczenie tak jest nieśmiertelne, jak dusza ludzka... Tak pogląda starzec, któremu mały kościółek wiejski pochłonęły rozszalałe fale powodzi, tak patrzy on, stojąc na wymulonym brzegu i pochyla się, i czujnie nadsłuchuje. DźwiękAle nie usłyszy brzmienia dawnego, dobrze sobie znanego, dzwonu na kościelnej wieżyczce, fale jeno huczą wokół niego. Ach ten dzwon brzmiał podczas jego chrztu, on powoływał go, gdy był chłopcem, do kościoła, on dzwonił mu podczas ślubu, on radował się z nim, gdy został ojcem, łkał z nim na pogrzebie żony, on brzmiał na trwogę głosem wzywającym ratunku podczas straszliwej powodzi, gdy fale runęły i zalały kościółek, brzmiał tak długo, dopóki fale nie pochłonęły dzwonnika i jego samego. --- O tak, gdyby wszystkie dzwony całej ziemi rozśpiewały się starcowi, choćby były ze złota ulane --- nie zastąpią one dawnego, skromnego jego dzwonu z kościelnej wieżyczki... Ale gdzie jestem? --- Proszę mi wybaczyć! --- Panno Łucjo, pani płacze?!
Miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż,w tanecznym królować ci kole,wśród radości kwiaty w wieńce wiąż ---miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż.

Wabiły ongi i mnie tany,w ojczyźnie, kiedym młody był,czar wiosny dobrze był mi znany ---na skroniach dziś siwizny pył.

Lecz starość marzyć nie zabroni,wraca w wspomnieniu dawny czar,bo pod dotknięciem twojej dłoni,odmłodzeń śmieje mi się dar.

Miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż,w tanecznym królować ci kole,wśród radości kwiaty w wieńce wiąż ---miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż...

O tak, za szybko młodość znika,za szybko radość warzy chłód ---niech dobrych dobroć twa spotyka,a obcy będzie troski trud.
A gdy niedługo legnę w grobie,niech dalej, dziewczę, trwa twój pląs,a jeśli mnie przypomnisz sobie,na grób mi kwiatów li złóż pąs.
Miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż,w tanecznym królować ci kole,wśród radości kwiaty w wieńce wiąż ---miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż.
ŁUCJAZ zachwytem patrzę się na te kwiaty,kocham je tak, jak kochasz ty,upięknia je twój dar bogaty,twe iście święte, starcze, łzy.
O, najcudniejsze z nich wybiorę,na których łzy twe perłą lśnią,w wian zwiję kwiaty różnowzore,by uczcić nimi wielkość twą.
TADEUSZ
Miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż,w tanecznym królować ci kole,wśród radości kwiaty w wieniec wiąż ---miłe dziewczę, bądź wesoła wciąż.
SCENA SIÓDMACiż [tj. Pani Schönenwerd, Łucja, Tadeusz], AdamADAMwbiega szybko, przerażonyAch, panie! Wielmożny panie! Proszę się tylko nie przerazić... Ogień... Konny posłaniec właśnie przyleciał... U wielmożnego pana, tam, pali się!...TADEUSZspokojnieJeśli nic ponad to ---PANI SCHÖNENWERDNa miłość Boską!... Ogień!... Pański dom!...ADAMTak, to żołnierze...ŁUCJATo niemożliwe!TADEUSZTrzeba spieszyć! Przekonam się tylko jak tam jest. Powrócę, o ile możliwości jak najrychlej!PANI SCHÖNENWERDBłagam pana: nie opuszczaj nas pan w tej trwodze!TADEUSZidącDo rychłego zobaczenia się!Wychodzi.SCENA ÓSMAPani Schönenwerd, ŁucjaPANI SCHÖNENWERDPójdźmy do domu... Zaryglujemy się tam... Bałabym się tutaj... Tam oczekujmy jego powrotu... A ty, Adamie, skocz zaraz szybko na wieś i uproś kilku ludzi, by przybyli tu czuwać nad nami!... O gdybym była tak lekkomyślnie miasta nie opuszczała!...ŁUCJAI mnie jakoś nieswojo...PANI SCHÖNENWERDidącTracisz twą zuchowatość?ŁUCJAO nie! Tylko rozmyślam... Zobaczymy...Obie wchodzą do pałacu.SCENA DZIEWIĄTAAdamADAMTrzeba się strzec. Po co mam gonić na wieś? Ludzie i tak nie usłuchają i nie przyjdą... Żaden nie odejdzie od swej chałupy... Gdy zauważę, że sprawa stoi źle wcisnę się do piwnicy. Jestem bezsilny, bardzo słaby chłopak. Nikomu nic pomóc nie mogę. Po co mam się narażać na szturchańce żołnierzy? To by było bezwstydnie z mej strony. --- --- --- Wprawdzie, gdyby chcieli co złego zrobić moim państwu, to wtedy bym dopiero im pokazał! --- --- Co to? Wracają pospiesznie dziewczęta od sianokosów?SCENA DZIESIĄTAAdam, Dziewczęta wiejskieADAMHej, leśne straszydła, wracacie już?!DZIEWCZĘTA WIEJSKIEAch, żołnierze, żołnierze!ADAMkryjąc się za nieAj, do stu tysięcy!... Gdzież są?DZIEWCZĘTA WIEJSKIEPędzą tu! Ścigają nas!ADAMO, głupie dziewuchy!... Czyście musiały właśnie tu, w tę stronę uciekać? Czyście nie mogły gdzie indziej zwabić ich za sobą?Pierwsza dziewczynaNa przełaj, przez polek'namk'nam (daw.) --- skrót od: ku nam; do nas, w naszym kierunku. żołnierze gonią ---wielcy jak topole,straszni lśniącą bronią!Wszystkie
O biada nam, biada!Co się teraz stanie?Nie obroni łkanie,gdy wojak napada!A więc bądźmy głuche,wzrok spuśćmy ku ziemi ---udaniami tymizmrozim ich otuchę!
DRUGA DZIEWCZYNA
Gdy który zagada,przecz mu głowy ruchem,w odrętwieniu głuchembądź sztywna i blada!...
WSZYSTKIE
O biada nam, biada!Co się teraz stanie?Nie obroni łkanie,gdy wojak napada!A więc bądźmy głuche,Wzrok spuśćmy ku ziemi ---udaniami tymizmrozim ich otuchę!
TRZECIA DZIEWCZYNA
Zbliżają się, biegą,rozżarci, przebrzydli! ---Niech nas srebrnoskrzydliAniołowie strzegą!...
SCENA JEDENASTAWpadają: Łagienko, Ułaniecki, Siedlecki, Lipowski, Milkoński i inni ułani. Adam usiłuje czmychnąć do pałacu, ale ponieważ drzwi od wewnątrz zamknięto, nie może doń wejść. Chwilę biega bezradnie, wreszcie wsuwa się pod stół, który nakrywał był do śniadaniaSIEDLECKIHurra, otóż są piękne dzieweczki!LIPOWSKIWreszcie dogoniliśmy was!UŁANIECKIZerknijcie ku nam oczętami! Nie stójcie, jak słupy!ŁAGIENKOpodkręcając wąsaNiech mnie diabli porwą! Śliczne dzieweczki!LIPOWSKIPatrzcie na starego, i tego też rozgrzało!ŁAGIENKOCicho, brzdącu! Zakasałbymzakasać --- tu: przewyższyć kogoś, pobić, pokonać kogoś (por. pot. zakasować). was wszystkich! Was zaraz męczy marsz, bijatyka... Wszystko was męczy, smarkacze! A ja!?...WSZYSCYBrawo, stary Łagienko!ŁAGIENKOrozochoconyHej, zatańczcie ze mną, jeśli macie ochotę! Dalej, tutaj trębacze! Zagrać mi do tańca! A kto nie jest niedołęgą, do stu kartaczy, wybierze sobie dziewuchę i dalej za mną!Obejmuje jedną z dziewcząt.Pierwsza z dziewczątAch, teraz tańczyć! Gdy tyle nieszczęść wojny!ŁAGIENKOMałpiątko moje, nie opieraj się! Ruszaj! I wianuszek dziś stracisz!Trębacze grają, ułani tańczą, Adam wygląda przestraszony spod stołu.SCENA DWUNASTAWachmistrzWACHMISTRZwchodzi, ręka na temblakuHej, hej! Wesoło tu, wesoło! A tam przy płocie czekają konie! Ładnie, kamraci, dbacie o konie! Trzeba było je do pałacowych stajen wprowadzić i dać podjeść. A potem rozkwaterujcie się po wsi na godzinkę, bo niedługo ruszamy dalej! --- A wy, dzierlatki, ruszajcie do domów i przygotujcie nam co do zjedzenia!...dziewczęta wymykają sięIdę poszukać felczera, by mi postrzał opatrzył... Zachowujcie się spokojnie i nie rabujcie. To surowo zakazane!Wychodzi. Ułani ociągając się wychodzą także, pozostają tylko Lipowski i Siedlecki.SCENA TRZYNASTALIPOWSKINo cóż? Zostajemy?SIEDLECKIJuż tam inni zajmą się naszymi końmi!... Chciałem z tobą słów parę --- --- Czyś już łypnął oczkiem na ten pałac?LIPOWSKIGłupie pytanie! Ja? Pewnie!... Do kogo on może należeć?SIEDLECKIW każdym razie jest niezamieszkały...LIPOWSKIŻeby tylko diabli nie przynieśli jakiego oficera.SIEDLECKIZdaje się, że przeznaczono go dla generalnego sztabu. --- ---LIPOWSKIŻołnierzDo stu tysięcy ostrych lanc!! Ci panowie zawsze chcą na miękkim leżeć! Dla nas nigdy nie ma nic! Każdy z tych paniczyków niejedno zdobędzie sobie na wojnie, i niejedną ładniutką kobiecinę, a ja, do stu diabłów, niech mnie kozacy rozsiekają, dotąd znalazłem tylko czarny chleb i stare baby, które już uciekać nie mogły!SIEDLECKINam nie zostaje ani okruszyna zdobyczy --- --- Wszystko dla nich!LIPOWSKIA kto temu winien, jeśli nie my sami? Dlaczego jesteśmy takie niedołęgi! Czekamy, czekamy i nadsłuchujemy, i zapytujemy pokorniutko po sto razy: Czy będziecie tak dobrzy i pozwolicie i nam najłaskawiej coś wziąć i poweselić się? Nie, nie --- dziewięćdziesiąt dziewięć razy słyszymy: nie! A gdy wreszcie za setnym razem pozwolą, to znajdujemy tylko połamane meble i wybite szyby --- --- Gdyby tak --- ---SIEDLECKIDo stu piorunów! Patrz! Stół nakryty! Nie spostrzegli go kamraci podczas tańca! Prędko, zanim wrócą... Lepsze takie śniadanko, aniżeli nic!LIPOWSKINo, ma się rozumieć!Zasiadają, piją i jedzą bardzo pospiesznie.ADAMwyglądając spod stołuA to parada! Na wety jeszcze mnie zeżrą!LIPOWSKIDawaj tu flaszkę!SIEDLECKIJeszcześ swego nie skończył!LIPOWSKIDo stu piekieł, starszy jestem od ciebie!SIEDLECKIAle mnie bardziej pić się chce!Usiłują wyrwać sobie wzajemnie flaszkę, a gdy się tak szamoczą, stół się wywraca.ADAMna klęczkach, w wielkiej trwodzeJestem --- --- Adam, służący --- --- wielmożnej pani Schönenwerd. Wielmożna pani jest moją panią. Mieszka --- --- zimą w mieście, w lecie --- --- tutaj. Właśnie przyjechała tu --- --- i nie może wrócić. Tu nas odwiedził nasz syn, pan Wiktor. A teraz --- --- on znów poszedł do armii, ale wielmożna pani i panna Łucja tu pozostały. A dziś, przed chwilą, był tu pan Tadeusz, ale u niego się pali --- --- i dlatego odjechał. On --- --- zaraz wróci --- --- A ja chciałem do pałacu --- --- drzwi zamknięte od środka, a gdy panowie żołnierzowie, wielmożni panowie, wlazłem pod stół, a teraz tu jestem, powiedziałem wszystko --- ---składa ręcePozwólcie wielmożni panowie żołnierze, że się oddalę --- --- Ot tak!...Zrywa się nagle i ucieka.SCENA CZTERNASTALIPOWSKIgrożąc za nim szabląLeć, psie, na złamanie karku!do SiedleckiegoCzyś zrozumiał, co ten gadał?SIEDLECKIPiąte przez dziesiąte... W każdym razie wiemy, że w pałacu są kobiety... Musimy tam wejść!LIPOWSKIA syn pani domu jest w służbie u nieprzyjaciół. A może tu się ukrywa?... Powód jest!... Do licha! Tamci wracają!...SCENA PIĘTNASTAwchodzą Łagienko, Ułaniecki, Milkoński i ułaniŁAGIENKOZ końmi już załatwione, a teraz pomyślmy o sobie... Tam do diabła?! Przewrócony stół? A oto jeszcze jedna flaszka na ziemi... Dobra zdobycz!...Pije.LIPOWSKIprzywołując na bok do siebie innychKamraci, powiem wam coś... Ten stary nie potrzebuje słuchać...Wszyscy grupują się dokoła Lipowskiego i rozmawiają szeptem.ŁAGIENKOCo te nicponie kryją przede mną?... Pewno nic dobrego... Tak, tak, młody unika cnoty... Już ja się dowiem!... Dobre winko...Pije dalej.LIPOWSKIpółgłosemTrzeba mu poddać myśl o piwnicy... Hej, Łagienko, stary kamracie!ŁAGIENKONo, cóż tam?... Cóżeście nowego wyćwierkali, wróbelki?SIEDLECKIKrótko i węzłowato: Czyś mężczyzna?ŁAGIENKOBłaźnie, dziękuj Bogu, że cię uważam za babę, inaczej po mej odpowiedzi leżał byś już jak długi!LIPOWSKIA więc, mężczyźni mówią do mężczyzny! Dużośmy się nacierpieli i naznosili niedostatku --- nie chcemy dalej wciąż szkód ponosić. Ten pałac ma być jeszcze dziś główną kwaterą. Po co się mamy dawać innym wciąż wyzyskiwać?! Przypadkowo słyszeliśmy, ja i Siedlecki, że syn pani domu służy u nieprzyjaciół... Był tu, a może jeszcze jest.....SIEDLECKIWobec tego jest naszym obowiązkiem wtargnąć do pałacu... i wszystko przeszukać...UŁANIECKIWłaśnie zastanawialiśmy się, że nikt nam tego za złe wziąć nie może...MILKOŃSKIA w piwnicy mają być przepyszne trunki...ŁAGIENKOPiwnica?!... Róbcie, jak uważacie... Nie jestem waszym przełożonym...LIPOWSKI
Wiwat! Dalej do roboty!
UŁANIECKIWalczyliśmy dzielnie,dzień i noc na siodle,cierpieli piekielnie.nieraz głodni podle.
Więc się nam należychwileczka wytchnienia,coś niecoś z odzieży,coś niecoś z odzienia!
SIEDLECKI
Po co gadać wiele,wyważ drzwi, kto młody,głupie ceregieleznów narobią szkody.

Przyjdą generały:--- Tu główna kwatera! ---a ułan nieśmiałyznów z głodu umiera...
LIPOWSKI
Niech więc szyby dzwonią ---rozbijemy skrzynie,by jeść pełną dłoniąw piwnicy, przy winie!
Niech tam baby jęczą,gdy otworzym klamki,niech skomlą, niech klęczą ---miecz rozbija zamki!Wyważają drzwi, wpadają do wnętrza pałacu. Słychać niebawem w jego wnętrzu gwar i hałas. Po chwili wylatują to tu, to tam szyby z okien, przez które ułani wyrzucają sprzęty i odzież. Nagle woła ktoś na dole: ,,Piwnica otwarta!". Powoli, powoli krzyk słabnie, wreszcie ginie zupełnie w suterenach.SCENA SZESNASTAwchodzi Adam prowadząc za sobą WachmistrzaWACHMISTRZNo, chłopcze, nic nie słyszę!ADAMrozglądając sięNaprawdę nie słyszy wielmożny pan wachmistrz nic a nic? Pewno już wleźli pod ziemię, gdzie winko mieszka... Słyszy pan tam w dole, pod spodem krzyki?... O, biedni moi państwo! Patrz pan, wielmożny panie wachmistrzu, jak tu wygląda! Okna pobite, drzwi wyważone... Wszystko zniszczone wala się po ziemi...WACHMISTRZTak, tak, ale na to nic ja nie poradzę... Gdy nicponie do piwnicy wleźli, nie będę usiłował ich stamtąd wydostać... Nie mogę niczego innego zrobić, jak tylko iść do rotmistrza i zameldować mu.Wychodzi.SCENA SIEDEMNASTAADAMNo, no, a toś mi pomógł!... Stracha mam znowu... Ale gdybym wiedział, że państwu memu pomóc zdołam...staje na palcach i wygląda przez oknoByłbym w stanie... Bez wątpienia... Do diabła! Idą!...Ucieka.SCENA OSIEMNASTAUłaniecki, Milkoński i inni ułani wytaczają beczkę z pałacu. Toczą ją aż ku przodowi sceny, stawiają przewrócony stół, na nim beczkę i odszpuntowują ją. Z pałacu schodzą się ułani z najrozmaitszymi naczyniami, rondlami, imbrykami, wazami. Wszyscy podchmieleni.UŁANIECKIGdzież się zapodział Siedlecki i Lipowski, do diabła?MILKOŃSKISzukają kobiet, które powinny jeszcze być w pałacu.UŁANIECKINic mądrego z pewnością nie znajdą. Już ja wolę taką dziewuchę, co to nie ceregieli się, a co ma, to daje... Hej, hej, wesoło chłopcy, pijmy! W piwnicy dość jeszcze zostało, a nic to nie kosztuje!MILKOŃSKIHej! hej! Łagienko! Chcemy pić z tobą braterstwo!WSZYSCYŁagienko! Ojcze Łagienko!UŁANIECKITen wolał zostać w piwnicy. Tam mu wygodniej. Trzeba go tu sprowadzić.WSZYSCYHurra! Niech żyje ojciec Łagienko! Hurra!UŁANIECKINiech żyje wojna! Hurra!WSZYSCYNiech żyje wojna!UŁANIECKIWino, WojnaNiech żyje wojna i niech żyje wino!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Lat jeszcze tysiąc pracujmy szabliną!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Lubię ciągnąć winko,bawić się z dziewczynką!Więc, co widzisz, to dziś nasze!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Kompaniony, zdrowie wasze!
pije
Zatoczy się ułan, ale nie upadnie!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Dobry jeździec zatrzyma się składnie!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Chociaż huczą działa,na koniu, jak skaławe dnie walczy i wśród nocy!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!A gdy pić, to bez pomocy!
pijeNiech żyje wódz nasz, co do zwycięstw wiedzie!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Całemu światu on dzisiaj na przedzie!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Niech żyje wojenka!Cóż, że granat pęka,że broń rani lub zabije!Hurra, wiwat, hurra, hopsasa!Pijmy, raz się tylko żyje!Pije.SCENA DZIEWIĘTNASTAPani Schönenwerd, ŁucjaPANI SCHÖNENWERDwewnątrz pałacuNa pomoc, ratunku! Jestem zgubiona!Wypada z pałacu i pędzi ku przodowi sceny. Lipowski i Siedlecki wypadają za nią i chwytają ją. Parę kroków za nimi pędzi Łucja, przebrana w wojskowy uniform swego brata i rzuca się na nich z dobytą szablą.ŁUCJAChoćby mnie to życie kosztować miało!Rani obu.UŁANIECKICha, chłopcze! Zmykaj precz, bo odpokutujesz! Jesteś naszym więźniem!Chce ją rozbroić wspólnie z Milkońskim. Łucja szamocze się z nimi.LIPOWSKIRaniono mnie!MILKOŃSKIMnie także! Ale mimo to nie puszczę cię piękna kobiecino!LIPOWSKIAni ja! --- Moją jesteś!SIEDLECKIMoją jest! --- Pierwszy ją spostrzegłem!LIPOWSKILecz ja pierwszy ją pochwyciłem!UŁANIECKINie kłóćcie się, oto jeszcze jedna!Kobieta, ŻołnierzPodczas szamotania się spada czapka z głowy Łucji, włosy jej opadają w dół, zdradzając, że jest kobietą.SIEDLECKIprzyskakując do ŁucjiHa, przebrana kobieta! Tym śliczniejsza jeszcze!Dokoła obu kobiet grupują się żołnierze.ŁUCJANie jestem kobietą!tupie nogąKobieta, Odwaga, BohaterstwoNie chcę być kobietą! Teraz nie! Jestem w mundurze, jestem waszym więźniem, jako takiego prowadźcie mnie zaraz do swego dowódcy. Jestem odważna, nie chcę być kobietą!SIEDLECKIJak ona się ślicznie gniewa! --- Pochwycona zostałaś, moja śliczna niewolnico!PANI SCHÖNENWERDpadając na kolanaUszanujcie mnie! Uszanujcie moją córkę! Zaklinam was na wszystkie świętości, puście nas wolno! Na Boga, którego wyznajecie, na święte zwyczaje waszych kościołów, na zbawienie wasze, na szczęście waszych najbliższych, na szczęście waszych rodziców, na zbawienie waszych dzieci...WSZYSCYśmiejąc sięNasze dzieci! Cha, cha, cha!PANI SCHÖNENWERDzrywając się z klęczekPrzeto ty ześlij wybawcę, o Boże! Nic ja nie wskóram, jeśli Ty nie sprawisz cudu!LIPOWSKIHm, tak! To jest konieczne... Inaczej nie wiem, co wam pomóc będzie mogło! Gdzież wybawca?SCENA DWUDZIESTATadeuszTADEUSZzbliżając się szybkoOto jest!ŁUCJAChwała Ci, Boże! Jesteśmy uratowane!PANI SCHÖNENWERDNasz przyjacielu!... Obroń nas, obroń!LIPOWSKITaki starowina, cha, cha, cha!SIEDLECKIJuż jestem w strachu, cha, cha, cha!TADEUSZRozczarowanie, ŻołnierzPolacy! Nie poznaję was! Wyrodne syny dzikiej wojny! Czyż to dzikie postępowanie godne jest bohaterów? Czyż prowadzicie wojnę z kobietami? Czy wam nie wstyd? Odstąpcie precz, bezczelni!SIEDLECKIFi, fi! Chce nam kazanie powiedzieć!LIPOWSKISzkoda gęby, staruszku, bądź mądry i pij z nami!MILKOŃSKIAlbo wracaj do siebie, starowino!PANI SCHÖNENWERDLitości!ŁUCJARatuj nas!SIEDLECKICóż to? Czy on cesarzem?TADEUSZCzyż widok mój nie budzi w was poszanowania? Patrzcie na moje włosy, które w trudzie o waszą ojczyznę posiwiały! Na blizny patrzcie, które dla was poniosłem!LIPOWSKIFi, dlaczego by nie! Co nas to obchodzi? I my mamy rany i blizny.TADEUSZByłem w polskim wojsku.SIEDLECKIBardzo dużo jest takich!TADEUSZWalczyłem u boku waszych ojców...LIPOWSKITo wcale nie nadaje ci prawa do rozkazywania ich synom.TADEUSZPuście wolno te kobiety!PANI SCHÖNENWERDWymień pan swe nazwisko.ŁUCJATylko nazwisko pańskie może nas uratować.TADEUSZO biada mi, że dożyłem tego dnia!LIPOWSKIJego nazwisko widać za dobre dla nas?... Ale oto Łagienko... To stary wiarus, musi cię znać...SCENA DWUDZIESTA PIERWSZACiż [Lipowski, Milkoński, Siedlecki, Pani Schönenwerd, Łucja, Tadeusz] i ŁagienkoŁagienko wchodzi, silnie się zataczając.SIEDLECKIHej, Łagienko, bliżej, tu jest twój dawny kompanion... Nie chce wymienić nazwiska... Może go znasz?ŁAGIENKOJeśli służył... ze mną... to go znam... A gdzie on?przystępuje bliżej, przypatruje się chwilę milcząc, Tadeuszowi, nagle prostuje się po wojskowemu, jak żołnierz przed zwierzchnikiemTak, to on!Rzuca się do nóg Tadeuszowi.TADEUSZI ja cię poznaję! --- Powstań! --- Każ tamtym paść na kolana... Albo nie! --- Szydzili ze mnie! --- Pójdź ze mną, Łagienko, nie chcę już być Polakiem!LIPOWSKIKiedyż się skończy ta awantura?!... Kto jest ten starzec?!ŁAGIENKOpowstając z klęczekTo Kościuszko!WSZYSCYcofają się zdziwieniKościuszko!?TADEUSZKtórego oczy wilżą łzy... którego serce zranili niedobrzy synowie...Pani Schönenwerd i Łucja padają sobie w objęcia.PANI SCHÖNENWERDJesteśmy uratowane!LIPOWSKI
Wybacz, wybacz nam zuchwałośćOjcze, dzieci wzrok podnosząi o litość ciebie proszą ---nie sądź, ale pociesz nas! ---Wszak Twą chwałę zna kraj cały!usta nasze ją śpiewały ---nie karć, ale pociesz nas! ---Wybacz, wybacz nam zuchwałość!...
TADEUSZBohaterstwo, Odwaga, Żołnierz, Walka, OjczyznaDość, dość!... Zbliżcie się!... Podajcie mi dłonie!... Polacy, wyście najwaleczniejszymi żołnierzami Europy, czyż nie będziecie najwspaniałomyślniejszymi?... Wypchnięci w szeroki świat, błąkacie się, walcząc wszędzie, obcym panom służąc, dla dobra obcych bereł walcząc... A jednak macie ojczyznę! Nigdy ona nie zginie! Istnieć będzie, dopóki ostatni Polak żyje! Ojczyzna naszych wielkich przodków!... Punkt centralny naszych wspomnień!... Ziemia naszych ojców! Oto tu stoi twój biedny, wierny syn, tu podnosi on bliznami okrytą głowę do jasnego nieba... W kole Polaków stoi jeszcze raz, nim go śmierć powoła!... Boże, ty widzisz moje serce! Tyś kierował mym życiem!... Boże łaski, Ty liczysz wszystkie nasze łzy... Nie dozwól, Boże, zginąć Polsce!
O ciągły celu mych tęsknot żarliwychi nadziej moich, o ojczysta ziemio!Co dnia cię widzę duszą w barwach żywych,gdy śpię, twe czary w duszy mojej drzemią,i we śnie walczę, Polsko, o cześć twoją,szczęśliw, że więzy już rozrywasz ty! ---Mężczyzna krwią znaczył wierność swoją,starzec ci oddać może jeno łzy!
Z twej purpurowej ogniami ziemicywspomnienia wstają prześwięte obrazy ---młodości mojej obraz jasnolicy,gdy świat mi jeszcze był cudny, bez skazy!Cudne widzenia myśli moje roją,bo we śnie wolną i potężną ty! ---Mężczyzna krwią znaczył wierność swoją,starzec ci oddać może jeno łzy!
Czas mój nadchodzi... czuję powiew śmierci,co się do starca powoli nachyla ---ale wy walczcie, acz Polska na ćwiercirozdarta dzisiaj --- to przejściowa chwila!Walka o wolność niech wam będzie zbroją,a jej moc zniszczy przemocy czas zły! ---Mężczyzna krwią znaczył wierność swoją,starzec ci oddać może jeno łzy!...
Łzy me są nasieniem rzuconym na Bożą rolę! --- Wy zbierać będziecie żniwo. A teraz żegnajcie! Odprowadzę kobiety! Jeśli jednak spotkacie kiedy starego żołnierza, bez względu do jakiej armii by się zaliczał, czcijcie go, skłońcie się przed nim z uszanowaniem, gdyż dzielny żołnierz wszędzie równą cześć winien odbierać. Bądźcie dzielni, ziomkowie, oszczędzajcie zagrody spokojnych mieszkańców. W ten sposób uczcicie najlepiej pamięć waszego starego wodza. I jeśli kiedyś --- gdy ja już od dawna spoczywać będę w grobie --- zaświta jutrzenka --- Polacy bądźcie zgodnymi! Dzień ów powitajcie wzniosłymi czynami. Nie dbajcie jedynie o skruszenie kajdan, którymi obcy was spętali! Skruszcie je! Ale skruszcie także własne --- wewnętrzne kajdany! Stłumcie zazdrość, egoizm, rozbicie na stronnictwa! --- Tylko wolnym sercom daje Bóg wolność! --- Wspomnijcie na owe dnie, kiedy to my... Łagienko, czy ty pamiętasz?
Czy pomnisz jeszcze, dzielny mój Łagienko,jak w polskiej ziemi jam nasz zbrojny ludw bój za ojczyznę naszą pod Dubienkąbitwa pod Dubienką (18 lipca 1792 r.) --- bitwa podczas wojny w obronie Konstytucji 3 maja między siłami polskimi pod wodzą generał majora Tadeusza Kościuszki a wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała Michaiła Kachowskiego; siły polskie liczyły ok. 5 tys. żołnierzy, rosyjskie ok. 25 tys. Bitwa była taktycznym sukcesem obronnym i powstrzymała natarcie rosyjskie, mimo że wojsko polskie wycofało się, przeprowadzając zorganizowany odwrót, poległych było też dwa razy więcej po stronie rosyjskiej. Przystąpienie króla Polski do konfederacji targowickiej i jego rozkaz zaprzestania walk zniweczył możliwość wykorzystania zajętej przez korpus polski strategicznej pozycji do dalszych działań wojennych. Bitwa pod Dubienką z 1792 r. w bitwie przyniosła Kościuszce rozgłos w kraju i za granicą, został awansowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na generała-lejtnanta, a francuskie Zgromadzenie Prawodawcze nadało mu tytuł honorowego obywatela Francji. W czasie insurekcji kościuszkowskiej (3 czerwca 1794 r.) rozegrała się druga bitwa pod Dubienką, w której siły polskie wykorzystały własne fortyfikacje z poprzedniego starcia w tym miejscu, jednak ponieważ w tekście mowa o wielkiej dysproporcji sił (w 1794 r. było to ok. 1200 żołnierzy polskich przeciwko ok. 4. tys. rosyjskich), odwołanie dotyczy przypuszczalnie pierwszej z bitew.w cztery tysiące na szesnaście wiódł!Jakem wybawił was z przemocy wroga,a gdy mnie obsiadł nieprzyjaciół rój,tyś mi ocalił życie z łaski Boga ---Czy to pamiętasz, o żołnierzu mój?
ŁAGIENKO
Czy pomnisz, jako pod Racławicamibitwa pod Racławicami (4 kwietnia 1794 r.) --- bitwa w trakcie powstania kościuszkowskiego stoczona pod Racławicami (woj. małopolskie) między armią Polski pod dowództwem Tadeusza Kościuszki i Rosji pod dowództwem Aleksandra Tomasowa, zakończona porażką Rosjan. nie szczędząc krwi swej, bez troski o łupszliśmy w bój straszny mocarni kosami,a gdzie broń błysła, krwawy padał trup.Zamiast wojennej broni chłop do górywzniósł kosę, aby wyciąć wrogów w pień,zlękły się kosy nieprzyjaciół chmury ---wodzu mój wodzu, czy wróci ten dzień?
TADEUSZ
Czy pomnisz, jako szczytny wawrzynamipragnął za wolność polec dzielny kmieć,czy pomnisz, jak pod Szczekocinamibitwa pod Szczekocinami (6 czerwca 1794 r.) --- bitwa podczas insurekcji kościuszkowskiej, stoczona przez wojska polskie przeciw połączonym armiom Rosji (pod dowództwem gen. Fiodora Denisowa) i Prus (pod dowództwem króla Fryderyka Wilhelma II). Armia polska liczyła ok. 15 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. kosynierów (ochotników chłopskich uzbrojonych w kosy przekute na sztorc) i dysponowała 33 działami, siły armii zaborczych wynosiły łącznie 27 tys. żołnierzy i 137 dział; bitwa zakończyła się klęską wojsk polskich, wśród 1200 poległych znalazło się 20 oficerów, w tym dwóch generałów oraz chorąży Bartosz Głowacki, bohaterski kosynier, sam Kościuszko wyszedł ze starcia ranny; wojska polskie wykonały odwrót pod osłoną kosynierów, ewakuując setki rannych i odpierając pościg jazdy rosyjskiej.zdradnych przyjaciół oplotła nas sieć?Milczały usta nasze w ciężkim bolu,sączyła z serca krew, płynęły łzy,a nieprzyjaciel rozparł się na polu ---o, mów żołnierzu, czy pamiętasz ty?
ŁAGIENKOCzy pomnisz jeszcze, jak w chwili złowrogiejblaskiem swej szabli otoczytem cię,gdy opuszczony przez zwycięstwa bogiopuszczony przez zwycięstwa bogi --- nawiązanie do bitwy pod Maciejowicami stoczonej podczas insurekcji kościuszkowskiej 10 października 1794 pomiędzy korpusem polskim a dwukrotnie liczniejszymi wojskami rosyjskimi, zakończonej klęską wojsk powstańczych i wzięciem do niewoli rannego naczelnika insurekcji gen. Tadeusza Kościuszki.,walczyłeś, wśród nas tracąc moce lwie...Z tobą upadły nadzieje ojczyzny,szczęście narodu minęło jak cień,gdy smutne wówczas padło na me bliznytwe oko, wodzu --- pamiętasz ten dzień?TADEUSZCzy pomnisz jeszcze... Precz skargi niemiłe,dosyć tych żalów!... żegnać nam już czas!Może niedługo nad moją mogiłękonieczność losów zaprowadzi was...Lecz wiedzcie, duch mój na ojczystej roliz wami wciąż będzie, i przed Boga tronzaniesie modłę, by zbawił z niewolii wolność dał nam, jako walki plon!WSZYSCYWolnośćO Boże! Wybaw nas z kajdan niewoli,i wolność daj nam, jako walki plon!
Zasłona.<body name="notes"><section id="fn1"><p><emphasis>Kościuszko, Tadeusz</emphasis>  (1746–1817) — generał wojsk polskich i amerykańskich, jako pierwsza osoba odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari w 1792 r.; absolwent Korpusu Kadetów Szkoły Rycerskiej (1766; uzyskał stopień kapitana i kwalifikacje inżyniera fortyfikatora), uczestnik wojny o niepodległość USA (od 1776 r.; zaprojektował m.in. fort West Point), Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej podczas antyrosyjskiej insurekcji 1794 r., zw. kościuszkowską; ranny w bitwie pod Maciejowicami dostał się do niewoli; w 1796 r. Opuściwszy więzienie w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu pod warunkiem bezpowrotnego opuszczenia terenów daw. Rzeczpospolitej Polskiej, udał się do Ameryki, gdzie dzięki przyjacielskiej pomocy Thomasa Jeffersona uzyskał paszport na fałszywe nazwisko, po czym <emphasis>incognito</emphasis>, podróżując jako polski żołnierz doświadczony w  walce o wolność kraju, w 1797 r. wrócił do Europy i zamieszkał w Paryżu, wziął udział w tworzeniu Legionów Polskich (w 1799 r. spotykał się też z Napoleonem Bonaparte), następnie wyjechał do Szwajcarii, gdzie zamieszkał w Solury (Solothurn) u wójta tej miejscowości, Franciszka Ksawerego Zeltnera w kamienicy przy Gurzelngasse nr 12, gdzie zmarł 15 października 1817 r. W swoim testamencie wyzwolił chłopów w swym majątku w Siechnowiczach, znosząc wszelkie daniny i zależności i argumentując, że „poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów”, zaś pieniądze zarobione w Ameryce i tam się znajdujące już w 1798 r. zdecydował przeznaczyć po swej śmierci na realizację celu wyzwolenia i edukacji czarnoskórych niewolników.  [przypis edytorski]</p></section><section id="fn2"><p><emphasis>Stodor, Adam</emphasis>, właśc. <emphasis>Adam Cehak</emphasis> (1871–1944) — poeta, nauczyciel i literat, urodzony w Soninie, wsi w województwie podkarpackim, w powiecie łańcuckim, zmarł w Zakopanem; publikował również pod pseudonimem Stanisław Adamski, przetłumaczył, oprócz jednoaktówki Holteia Stary wódz, m.in. drobne utwory dramatyczne Ibsena, Wilde'a, opowiadania Chestertona, Gerharta Hauptmanna, Hannsa Heinza Ewersa czy <emphasis>Pieśni duchowne</emphasis> Novalisa; jego wiersze zostały włączone do zbioru <emphasis>Antologia współczesnych poetów polskich</emphasis> pod red. Kazimierza Królińskiego (wyd. Lwów	1908). [przypis edytorski]</p></section><section id="fn3"><p><emphasis>przed pół wiekiem</emphasis> — wydanie pochodzi z 1918 r. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn4"><p><emphasis>utwór ten przełożono na język angielski</emphasis> — przekład sztuki Holteia ukazał się w wydaniu dwujęzycznym angielsko-niemieckim (London: A. Schloss, 1842) pt. <emphasis>Kosciuzko, or The old general: an operetta, in one act</emphasis>. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn5"><p><emphasis>ninie</emphasis> (daw.) — teraz. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn6"><p><emphasis>li</emphasis> (daw.) — tu: tylko.  [przypis edytorski]</p></section><section id="fn7"><p><emphasis>Mars</emphasis> (mit. rzym.) — bóg wojny. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn8"><p><emphasis>cacany</emphasis> (daw., pot.) — ładny, miły, grzeczny. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn9"><p><emphasis>unikajmyż</emphasis> — forma z partykułą wzmacniającą <strong>-że</strong>, skróconą do <strong>-ż</strong>; znaczenie: unikajmy koniecznie. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn10"><p><emphasis>owy</emphasis> — dziś raczej forma skrócona: <emphasis>ów</emphasis>. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn11"><p><emphasis>masztalerz</emphasis> (z czes.) — starszy stajenny; osoba zajmująca się końmi. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn12"><p><emphasis>parlewus</emphasis> — określenie utworzone od fr. <emphasis>parlez vous [français]</emphasis> (czy mówi pan/pani po francusku). [przypis edytorski]</p></section><section id="fn13"><p><emphasis>ongi</emphasis> (daw.) — kiedyś.  [przypis edytorski]</p></section><section id="fn14"><p><emphasis>O nie pragnijcie znać moich losów (…) wierny mi honor i martwą skroń</emphasis> — Ustęp w przekładzie Henryka Merzbacha. [przypis autorski]</p></section><section id="fn15"><p><emphasis>k'nam</emphasis> (daw.) — skrót od: ku nam; do nas, w naszym kierunku. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn16"><p><emphasis>zakasać</emphasis> — tu: przewyższyć kogoś, pobić, pokonać kogoś (por. pot. <strong>zakasować</strong>). [przypis edytorski]</p></section><section id="fn17"><p><emphasis>bitwa pod Dubienką</emphasis> (18 lipca 1792 r.) — bitwa podczas wojny w obronie Konstytucji 3 maja między siłami polskimi pod wodzą generał majora Tadeusza Kościuszki a wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała Michaiła Kachowskiego; siły polskie liczyły ok. 5 tys. żołnierzy, rosyjskie ok. 25 tys. Bitwa była taktycznym sukcesem obronnym i powstrzymała natarcie rosyjskie, mimo że wojsko polskie wycofało się, przeprowadzając zorganizowany odwrót, poległych było też dwa razy więcej po stronie rosyjskiej. Przystąpienie króla Polski do konfederacji targowickiej i jego rozkaz zaprzestania walk zniweczył możliwość wykorzystania zajętej przez korpus polski strategicznej pozycji do dalszych działań wojennych. Bitwa pod Dubienką z 1792 r. w bitwie przyniosła Kościuszce rozgłos w kraju i za granicą, został awansowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na generała-lejtnanta, a francuskie Zgromadzenie Prawodawcze nadało mu tytuł honorowego obywatela Francji. W czasie insurekcji kościuszkowskiej (3 czerwca 1794 r.) rozegrała się druga bitwa pod Dubienką, w której siły polskie wykorzystały własne fortyfikacje z poprzedniego starcia w tym miejscu, jednak ponieważ w tekście mowa o wielkiej dysproporcji sił (w 1794 r. było to ok. 1200 żołnierzy polskich przeciwko ok. 4. tys. rosyjskich), odwołanie dotyczy przypuszczalnie pierwszej z bitew. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn18"><p><emphasis>bitwa pod Racławicami</emphasis> (4 kwietnia 1794 r.) — bitwa w trakcie powstania kościuszkowskiego stoczona pod Racławicami (woj. małopolskie) między armią Polski pod dowództwem Tadeusza Kościuszki i Rosji pod dowództwem Aleksandra Tomasowa, zakończona porażką Rosjan.  [przypis edytorski]</p></section><section id="fn19"><p><emphasis>bitwa pod Szczekocinami</emphasis> (6 czerwca 1794 r.) — bitwa podczas insurekcji kościuszkowskiej, stoczona przez wojska polskie przeciw połączonym armiom Rosji (pod dowództwem gen. Fiodora Denisowa) i Prus (pod dowództwem króla Fryderyka Wilhelma II). Armia polska liczyła ok. 15 tys. żołnierzy, w tym 6 tys. kosynierów (ochotników chłopskich uzbrojonych w kosy przekute na sztorc) i dysponowała 33 działami, siły armii zaborczych wynosiły łącznie 27 tys. żołnierzy i 137 dział; bitwa zakończyła się klęską wojsk polskich, wśród 1200 poległych znalazło się 20 oficerów, w tym dwóch generałów oraz chorąży Bartosz Głowacki, bohaterski kosynier, sam Kościuszko wyszedł ze starcia ranny; wojska polskie wykonały odwrót pod osłoną kosynierów, ewakuując setki rannych i odpierając pościg jazdy rosyjskiej. [przypis edytorski]</p></section><section id="fn20"><p><emphasis>opuszczony przez zwycięstwa bogi</emphasis> — nawiązanie do bitwy pod Maciejowicami stoczonej podczas insurekcji kościuszkowskiej 10 października 1794 pomiędzy korpusem polskim a dwukrotnie liczniejszymi wojskami rosyjskimi, zakończonej klęską wojsk powstańczych i wzięciem do niewoli rannego naczelnika insurekcji gen. Tadeusza Kościuszki. [przypis edytorski]</p></section></body></FictionBook>
