<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink"><description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><title-info><genre>literature</genre><author><first-name>Konstanty Ildefons</first-name><last-name>Gałczyński</last-name></author><book-title>Cud na pustyni</book-title><date>2024</date><lang>pol</lang></title-info><document-info><author><first-name>Ilona</first-name><last-name>Kalamon</last-name></author><author><first-name>Jan</first-name><last-name>Grzybowski</last-name></author><author><first-name>Jan</first-name><last-name>Grzybowski</last-name></author><program-used>book2fb2</program-used><date>2026-04-30</date><id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/galczynski-cud-na-pustyni/</id><version>0</version></document-info><publish-info><publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher></publish-info></description>Konstanty Ildefons GałczyńskiTeatrzyk ,,Zielona Gęś''
       ma zaszczyt przedstawić:Cud na pustyniW roli głównej:ALOJZY GŻEGŻÓŁKAW roli epizodycznej:NIEMOWLĘ PŁCI MĘSKIEJDekoracja: Pustynia, palmy, wielbłądy.ALOJZY GŻEGŻÓŁKAOto jestem na pustyni. PustyniaAni wody, ani chłodnego cienia, ani żadnej spółdzielni. Pustynio, imię twe beznadziejność.Dziecko, MężczyznaAle cóż to wydaje takie cudne dźwięki pod listkiem kaktusa? Aha, to niemowlę płci męskiej podrzucone przez wyrodnego turystę. Na Jowisza, sam raczej zginę, niżbym miał to dziecię bez opieki zostawić! Odwagi, Gżegżółko.bierze dziecię na ręceWszelako, czymże ja cię będę karmił, maleństwo? Żadnego browaru na horyzoncie, a personalnie jestem mężczyzną. CudPozostaje tylko wiara w cud.wierzy i natychmiast wyrastają mu damskie piersiCud! Cud! Och, posil się, dziecię, a potem zaśnij jak anioł.NIEMOWLĘJest realistą, nie wierzy w cuda; płacze.Aaaaaaaaa...!!!GŻEGŻÓŁKASpostrzega, że piersi są, jakkolwiek brak w nich pokarmu; martwi się.Uuuuuuuu...!NIEMOWLĘWyjmuje torebkę z mlekiem w proszku; posila się.PUSTYNIA, PALMY &amp; WIELBŁĄDYPękają ze śmiechu.GŻEGŻÓŁKAOdchodzę, trzymając w prawym ręku rozpadającą się wiarę w cuda, a w lewym swój złamany światopogląd.Odchodzi.KURTYNAZawadzając z prawej strony o palmę, zapada.21 września 1947<body name="notes"/></FictionBook>
