<?xml version="1.0"?>
<FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:wl="http://wolnelektury.pl/functions" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:l="http://www.w3.org/1999/xlink">
  <description xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <title-info>
      <genre>literature</genre>
      <author>
        <first-name>Anne</first-name>
        <last-name>Finch</last-name>
      </author>
      <book-title>Wprowadzenie</book-title>
      <lang>pol</lang>
    </title-info>
    <document-info>
      <author>
        <first-name>Aleksandra</first-name>
        <last-name>Sekuła</last-name>
      </author>
      <author>
        <first-name>Urszula</first-name>
        <last-name>Łatak</last-name>
      </author>
      <program-used>book2fb2</program-used>
      <date>2026-08-12</date>
      <id>https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/finch-wprowadzenie/</id>
      <version>0</version>
    </document-info>
    <publish-info>
      <publisher>Fundacja Wolne Lektury</publisher>
    </publish-info>
  </description>
  <body>
    <title>
      <p>Anne Finch</p>
      <p>Wprowadzenie</p>
      <p>tłum. Piotr Marcinków</p>
    </title>
    <epigraph>
      <p>
					Utwór opracowany został w ramach projektu
						<a l:href="https://wolnelektury.pl/">Wolne Lektury</a>
					przez <a l:href="https://fundacja.wolnelektury.pl/">fundację
						Wolne Lektury</a>.
				</p>
    </epigraph>
    <section>
      <poem>
        <stanza>
          <v>Gdyby wiersze me światu na widok wystawić,</v>
          <v>Iluż się zbiegnie naraz krytyków, by prawić</v>
          <v>Kazania w języku ich wielce ulubionym,</v>
          <v>Że wiersz ten bezbarwny, mdły, pusty, nieuczony;</v>
          <v>Bo zwykło się sądzić, że ma dowcipu krztynę</v>
          <v>Byle głupiec, co wszędzie umie znaleźć winę.</v>
          <v>Kto mądry, wiersz oceni słusznie, lecz niestety</v>
          <v>Każdy mógłby też orzec: „pisanie kobiety”.</v>
          <v>Ach! Jak wstrętnym intruzem jest kobieta, która</v>
          <v>Gwałci prawa mężczyzny, imając się pióra,</v>
          <v>Jak bezczelnym stworzeniem, podległym wnet karze</v>
          <v>Za grzech, którego żadna cnota nie wymaże.</v>
          <v>Inne ich zdaniem są płci naszej powinności,</v>
          <v>Być grzeczną, ładnie tańczyć, stroić się dla gości,</v>
          <v>Oto winny być nasze wielkie dokonania;</v>
          <v>A czytać, pisać, myśleć czy stawiać pytania —</v>
          <v>To zamgli nasze piękno, czas pożre w czczych znojach</v>
          <v>I pozbawi sukcesu w miłosnych podbojach.</v>
          <v>W nudnym zaś domu ogień służalczy rozniecać,</v>
          <v>To pożytek największy i sztuka kobieca.</v>
          <v>  A nie zawsze tak było, choć nie słyszym żadnych</v>
          <v>Historii o kobietach dumnych z czasów dawnych,</v>
          <v>Którym, z Bożej dobroci i ku Jego chwale,</v>
          <v>Bystrość i dar poezji przypadły w udziale.</v>
          <v>Tego dnia radosnego, gdy skarb utracony,</v>
          <v>Złota Arka, wróciła do ziemi stęsknionej,</v>
          <v>Szczęsne plemiona pochód otaczają wszędy,</v>
          <v>W środku Lewici pełnią obowiązek święty,</v>
          <v>A wszelkie na ich drodze grają instrumenty;</v>
          <v>Tutaj chór świętych dziewic dołącza, by zbiegiem</v>
          <v>Tonów pieśni wygładzić, dopełnić, i śpiewem</v>
          <v>Z mężczyznami na przemian potwierdzić pakt z Niebem.</v>
          <v>  Spójrz! To młody Poeta, ów Muz spadkobierca,</v>
          <v>Którego Bóg wyszukał według Swego serca,</v>
          <v>Z wojny wraca do miasta, gdzie chóry w podzięce</v>
          <v>Głoszą, że wrogów pobił dziesiątki tysięcy.</v>
          <v>W tak wielkie liczby tłumy jego czyny stroją</v>
          <v>I tak chwalą cuda tych wczesnych podbojów,</v>
          <v>Że król, słysząc huk pieśni, marszczy się stropiony,</v>
          <v>Czy ta burza nie zdmuchnie mu z głowy korony.</v>
          <v>Lecz cóż mogłoby Saula od tego uchować?</v>
          <v>Skoro przepadła lepsza królestwa połowa,</v>
          <v>Która rządzi czynami tej drugiej połowy,</v>
          <v>Wszystkie serca już biją w państwie Dawidowym.</v>
          <v>Tu zaś kobieta wiedzie Izrael do boju —</v>
          <v>Walczy, zwycięża, śpiewa hymn na czas pokoju,</v>
          <v>Pieśń pobożną, dostojną; pojmie wraz, kto słucha,</v>
          <v>Iż nie wojnę sławi, lecz umysł jej i ducha.</v>
          <v>Wreszcie w palm cieniu błogim siada i wydaje</v>
          <v>Prawa, by rządzić mądrze ocalonym krajem.
</v>
        </stanza>
        <stanza>
          <v>Jak srogi nasz upadek, choć nie nasza wina!</v>
          <v>Bo nie w naturze, tylko w zakazach przyczyna,</v>
          <v>Że kobieta, nie mogąc zdobyć wykształcenia,</v>
          <v>Jest głupia jak na rozkaz lub wedle życzenia.</v>
          <v>A gdy któraś się wzniesie ponad resztę nagle,</v>
          <v>Pchana ambicją, chęcią, prędkim wiatrem w żagle —</v>
          <v>Wróg tak wielki się zdaje, z taką władzą w ręku,</v>
          <v>Że wnet padną nadzieje pod ciężarem lęków.</v>
          <v>Muzo moja, ostrożna bądź zatem i cicha,</v>
          <v>Unikaj pogardy i nie myśl o pomnikach;</v>
          <v>Świadoma swoich braków, ze skrzydłem spętanym,</v>
          <v>Dla tych paru przyjaciół i smutków nad ranem</v>
          <v>Śpiewaj, bo nie dla Ciebie są laurowe wieńce;</v>
          <v>Ty trwaj w najgłębszym cieniu i nie licz na więcej.
</v>
        </stanza>
      </poem>
    </section>
  </body>
  <body name="notes"/>
</FictionBook>
