tłum. Edmund Cięglewicz

SCENA I

Wykrętowic, Ksantias, potem Odrzykoń.

WYKRĘTOWIC

ziewa przeciągle, kilkakrotnie, pozierając na niebo
Eh-eeeh-aaah!
O królu Zeusie,
ziewa
czyż noc się nie skończy?
ziewa
Kiedyż oświtnie, kiedy się dzień zacznie?
Wżdy kury piały, tak dawno słyszałem...
A czeladź chrapie! Nie tak było drzewiej...
Sczeźnij, o wojno! Przez cię siła złego,
Przez cię nie wolno chamów tknąć ni ręką!
pokazuje na wnętrze domu i widoczne łoże
A ten przezacny młokos, owinięty
Pięciu kołdrami, śpi jak cztery dziewki...
I ani myśli wstawać, tylko... grzmoci!
Wżdy łeb obwinę i spróbuję chrapnąć.
otula głowę opończą i usiłuje zasnąć na ławie przed domem
Ach, spać nie mogę, nędzarz!
po chwili
Jak pchły, żrą mnie
Wybryki syna, koszta, owsy, cugi,
A on, kędziory bujne utrefiwszy,
Konno pojeżdża, dobiera i sprzęga
Do maści, nawet śpiąc, frymarczy końmi,
Gdy ja tu ginę, termin z nowiem idzie
I procent rośnie!
na pachołka — ku sieni
Pachoł, zapal lampę!
Wychodzi zaspany Ksantias z lampką oliwną.
Przynieś rachunki, odczytamy sobie,
Com komu winien, by choć procent spłacić.
Pachoł podaje zwoje i tabliczki.
Poświeć, zobaczym...
Czyta przy świetle lampki oliwnej, którą trzyma pachołek.
Pasji min dwanaście...
ze złością
Cóż to za Pasja? Pożyczyłem... na co?
przypomina
A... gdym kupował gniadosza. Przebogi!
Oby mi pierwej gnidy ślepie zżarły!

ODRZYKOŃ

woła przez sen
Filon, nie szachruj; nie lza, jedź swym torem...

WYKRĘTOWIC

Ten ci to kaduk, co mi łeb ukręca!
Śpi a pojeżdża, śpiąc ma szkapy w mózgu...

ODRZYKOŃ

przez sen
Ileż ty torów jeździsz na wyścigach?

WYKRĘTOWIC

Ścigasz ty ojca poprzez mnogie tory!...
Więc tyle Pasja: jakież inne dłużki?
Amynias żąda trzech min za rydwanik.

ODRZYKOŃ

przez sen
Konia mi wytrzeć, a potem do stajni!

WYKRĘTOWIC

coraz gwałtowniej i głośniej
Już ty mój mieszek do gruntu wytarłeś:
Ot, wyrok na mnie, a insi grabieżą
Gratów mi grożą!

ODRZYKOŃ

zrywa się z łoża, wychodzi na próg i woła z gniewem
Więc jeszcze, mój ojcze,
Nie śpisz? Tłuczesz się całą noc, jak zmora?!

WYKRĘTOWIC

Woźny «Pluskiewka» wygryza mnie z łoża...

ODRZYKOŃ

Daj mi, narwańcze, zdrzymnąć się choć chwilkę!
Wchodzi do wnętrza i rzuca się na łoże.