tłum. Edmund Cięglewicz

SCENA XXXIV

Wykrętowic, Uczniowie, Chajrefont, Sokrates.Z uczelni wybiegają w popłochu uczniowie.

UCZEŃ PIERWSZY

Rety, ratunku!

WYKRĘTOWIC

na dachu, podpalając
Hej, smolna szczapo, rób swoje, żeż ogniem!

UCZEŃ PIERWSZY

Człeku, co robisz?!!

WYKRĘTOWIC

rąbiąc
Co robię, czyś ślepy?
Z krokwiami budy wiodę cięte spory.

CHAJREFONT

innym oknem
Rety! A któż tam podpalił nam szkołę?

WYKRĘTOWIC

Ten właśnie, komu skradliście opończę.

CHAJREFONT

Ty chcesz nas zabić!

WYKRĘTOWIC

Zgadłeś, kotku: chciałbym,
zachwiał się, potknąwszy o coś
Jeśli mnie tylko nie zawiedzie osęk
I na łeb lecąc, nie skręcę gdzie karku!
Sokrates wytyka głowę przez jakiś otwór.

SOKRATES

Hej! Co ty robisz — tam na moim dachu?

WYKRĘTOWIC

«W eterach bujam, słońca w myślach ważę».

SOKRATES

Ratunku! W dymie duszę się, nieszczęśnik!

CHAJREFONT

A ja, nieborak, upiekę się żywcem!

WYKRĘTOWIC

Co was napadło, na bogi się zrywać??
Seleny stolce podpatrywać, łotry!!?
Sokrates i uczniowie wyrywają się z płonącego domu i uciekają. Wykrętowic i służba jego pędzi ich bijąc i wrzeszcząc.
Bij ich, kol, morduj, dla wielu powodów,
Lecz przede wszystkim, że bogom bluźnili!
W tej gonitwie wszyscy wypadają za scenę — na lewo.

CHÓR

Ninie do domów odchodźcie:
na dzisiaj wystarczy wam tańca i śpiewu!