tłum. Edmund Cięglewicz
SCENA XXVI
Wykrętowic,
Odrzykoń,
Chór.
WYKRĘTOWIC
podrygując z radości
Hejże synku, hejże hop!
Jakże się cieszę, widząc, żeś tak pożółkł!
Teraz to poznać po tobie od razu
Zaprzańca, sprzekę; nasze czelne, swojskie
Kście porzekadło w tobie, to: «Co pleciesz!»
Znać też, że umiesz, choć łotr, udać jagnię!
Na czole twoim lśni attycka buta!
«Teraz więc ratuj, gdyś to ty mnie zgubił!»
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Co za zwierzęta... stary, młody?
WYKRĘTOWIC
Dzień to,
Na który wszyscy grożą mi pozwami.
ODRZYKOŃ
Stracą na pewne zastaw, gdyż nie mogą
Dwa dni oznaczać nigdy dnia jednego.
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
W żaden żywy sposób, chyba
Starucha może być współcześnie młódką.
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Sądzę, że po prostu
Nie rozumieją ducha prawa.
WYKRĘTOWIC
nie rozumiejąc, z podziwem
ODRZYKOŃ
Nasz stary Solon był z całego serca
Ludu przyjaciel...
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Przeto rozłożył nam na dwa dni pozwy;
Ostatni «stary» i na «młody» pierwszy,
Aby pierwszego wszcząć kroki sądowe.
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
Po to, dudku,
By oskarżeni dobrowolnie, sami
W dniu tym ze sobą pogodzić się mogli:
Nie — to pierwszego masz, skoro świt lament!
WYKRĘTOWIC
Przecz bierze władza nie pierwszego zastaw,
Lecz ostatniego, to jest w stary-młody?
ODRZYKOŃ
By jak najprędzej wziąć pieniądze w łapy,
Zdaje się, robią, jak probiercy ofiar:
Dniem wprzód ofiarę liżą, jaki smak ma.
WYKRĘTOWIC
do widzów, jakby tam byli sami lichwiarze
Psie syny; po cóż tam siedzicie
Wy, dla nas mędrców pastwa, ślepcy, głazy,
Banda, barany, wy... szczerbate dzbany!
Ja wam tu pieśnię pochwalną wraz utnę
Z radości — na cześć własną i cześć syna!
Wykrętowic śpiewa i tańczy w szale orgiastycznym
Hej! Wykrętowic szczęścia lubieniec!
Jakiej mądrości zdobył on wieniec,
A jaki syn mu się chowa!
Taka tam pośród przyjaciół mowa...!
Widzę, jak zazdrość pali kumy i sąsiady,
Kiedy po sądach zwyciężą twe rady!
przestaje tańczyć i mówi
Lecz pójdźma do dom, chcę wyprawić bankiet!
Wchodzą do domu
Wykrętowica.