Dwudziesty szósty, siódmy, ósmy, po nim
Zasie dziewiąty, a tuż zaraz za nim
Dzień ten, przed którym drżę od strachu, wstrętu.
Ścierwa; ostatni, czyli «stary, młody».
Każdy przysięga, komum ta co winien,
Że zastaw złoży, że mnie zniszczy, zmarni,
Z torbami puści, choć go kornie błagam:
«Tej cząstki długu nie bierz, serce, teraz;
Tę płatę odłóż, tę zaś, duszko, daruj»
«Nie mogę, tak bych wszytko stracił» — fuczą.
Klnąc, iżem cygan i grożą mi sądem.
Teraz — niech skarżą, gwizdam na te sądy,
Gdy mój Odrzykoń umie mleć ozorem.
Lecz trza oń pytać, w tej hań pomysłowni.