tłum. Edmund Cięglewicz
SCENA XVI
Wykrętowic,
Odrzykoń,
Chór.
WYKRĘTOWIC
popychając przed sobą syna i gwałtownie fukając
Klnę się na Mgliska, dłużej cię nie trzymam,
Idź precz, precz lizać słupy Megaklesa!
ODRZYKOŃ
Narwaniec! Jaki szał nosi cię, ojcze?
Masz bzika, klnę się Zeusem na Olimpie!
WYKRĘTOWIC
wybucha śmiechem
Patrzaj! Zeus, Olimp! Ale też to bałwan;
śmieje się
Wstyd! Tyli drągal... wierzy w jakieś Zeusy!
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Tak: zwłaszcza gdy widzę,
Żeś dzieciak, skoro wierzysz w tę starzyznę.
Lecz zbliż się do mnie, a dowiesz się więcej!
Powiem rzecz taką, że od razu będziesz
Uczonym — tylko nikomu ni słówka!
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Widzisz, co znaczy nauka?
tajemniczo, na ucho
ODRZYKOŃ
zdumiony
WYKRĘTOWIC
Toć hań Wir królem, Zeusa napędziwszy.
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Sokrates z Niedowiar
Oraz Chajrefont, co pchle ślady zliczył!
ODRZYKOŃ
Więc już do tegoś stopnia zbziczał, papo,
Że tym szaleńcom wierzysz?
WYKRĘTOWIC
bardzo gwałtownie, oglądając się z trwogą
Jak pies, breszysz:
Złych słów nie miotaj na tych cwanych ludzi,
Pełnych rozumu. Z nich dla oszczędności
Żaden się nigdy nie strzyże, nie goli,
Oliwą nie trze, po łaźniach nie myje!
Tyś mnie jak trupa obmył już za życia
Z dudków: więc zaraz idź mi tam w naukę!
ODRZYKOŃ
Któż się co od nich nauczył dobrego?
WYKRĘTOWIC
Wątpisz? Co tylko mądrym świat nazywa,
U nich jest. Poznasz, jakiś sam gbur, głuptas.
Ba! Czekaj tutaj na mnie małą chwilkę!
Wbiega do domu
Sokratesa.
Odrzykoń,
Chór.
ODRZYKOŃ
pokazuje palcem na czoło i puka
Bieda! Wszak papa zbzikował! Co robić?
Czy skarżyć, by go sąd uznał za bzika,
Czy bzik ten leczyć trzeba u trumniarza?
Wbiega
Wykrętowic z gawronami w ręku.
Wykrętowic,
Odrzykoń,
Chmury.
WYKRĘTOWIC
pokazując jednego gawrona
Zobaczym teraz: jak go zwiesz, mój synku?
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
pokazując drugiego
Ślicznie. No, a to, jak się zwie?
ODRZYKOŃ
WYKRĘTOWIC
Tak samo? Oba? Jesteś śmieszny!
Otóż od dzisiaj masz tu ją nazywać
Gawronką, samca zaś tylko gawronem.
ODRZYKOŃ
Gawronką? Takich uczysz się mądrości,
W dom uczęszczając tych panów nadludzi?
WYKRĘTOWIC
Ba, dobrze uczą, lecz com się nauczył,
Zawszem zabaczył. Toć nie dziw, bom stary.
ODRZYKOŃ
opatruje go ze wszystkich stron
Przez to, jak widzę, zgubiłeś opończę?
WYKRĘTOWIC
Nic nie zgubiłem, tylkom przemędrował.
ODRZYKOŃ
A ciżmy, gdzież są, gdzieś je podział, ciapo?
WYKRĘTOWIC
«Na cel konieczny» dałem, jak Perykles.
Lecz raz już chodźmy! Co tam; słuchaj ojca,
Nie żałuj mienia! Pomnę ja, gdyś ongi
Sześć lat miał dopierz i ledwoś szczebiotał —
Za pierwsze grosze, co wziąłem za sądy,
Jam tobie wózek kupił w świątko Diasjów.
ODRZYKOŃ
Pójdę — bylebyś potem nie żałował.
WYKRĘTOWIC
krzycząc w kierunku pomysłowni
Sokrates wychodzi
Wychodź, przywiodłem właśnie do cię syna,
Choć się przeciwił!